Gość: guest
IP: *.*
24.07.02, 03:37
Dzis mija 6 miesiecy z kawaleczkiem zycia mojego syncia. Wspanialy porod. Powiedzilabym nawet relaksujacy, a wszstko to dzieki znieczuleniu (wrecz zalecanym! w amerykanskich szpitalach), wspanialym poloznym i pielegniarkom. Ale nie o tym rzecz. Kiedy maly pojawil sie na swiecie nawet do glowy mi nie przyszlo karmic go butla. BA! Oburzona bylam na pielegniarki, ktore donosily mi mleczko modyfikowane wrazie gdybym miala problemy z karmieniem malego. Niestety na poczatku mialam problemy, a moze zwyczajnie nie umialam karmic.....Ale sie uparlam zadnej butli. DZieki mozliwosci trzymania malego przy sobie, wiedzy i pomocy pielegniarek w koncu jakos sobie poradzilam (moglam liczyc niestety tylko na siebie cala rodzina jest w POlsce). Pierwsze tygodnie zycia wspaniala sielanka. MAlutki jadl i jadl i jadl....ja karmilam, pediatra zachwycony. Amerykanki stety niestety? w duzej mierze decyduja sie na butelke. TAk wiec nareszcie jedna z nielicznych mam, ktora zdecydowala sie dawac dziecku co najlepsze i najcenniejsze. W miedzy czasie wyczytalam z roznych "madrych" ksiazek ze kolka nie musi byc przypadloscia wszystkich dzieci wiec z bloga nieswiadomoscia myslalam ze pewnie na mnie nie trafi. Przeciez tak przestrzegam diety............Tylko lekarz mi powiedzial: ........Co ma nie miec kolki? Chlopak przeciez.????????? No i zaczal sie horror. Prawie trzymiesieczny zreszta. NA nic masowania brzuszka, koperki, kropelki, duperelki. W koncu kiedy pezez dwa dni zjadl 100 ml niezbedne okazalo sie pogotowie. Przeswietlenia brzucha itd. Diagnoza? Gazy oczywiscie. Zakaz karmienia piersia. Pognalam wiec do sklepu po mleczko bez laktozy i jak reka odjal. Wszyscy odpoczelismy. NA poczatku poczucie winy towarxzyszylo kazdej butelce. Dzis z perspektywy 3 miesiecy nie czuje sie anigorsza (moze czasami tylko mi teskno do tej niesamowitej bliskosci pomiedzy mna a dzieckiem)ani nie mam swidomosci ze wyrzadzam malemu jaks krzywde. MAluszek jest silny jak stal,wazy odpowiednio (prawie 8 kg) radosny i szcesliwy.No nic koncze bo sie troszke rozpisalam. MAmusie trzymajcie sie zle i pamietajcie nie taka butelka straszna jak ja maluja!Z powazaniem mama Ewa