Wiem, ze ten watek pojawia sie co chwile, ale mam w zasadzie jedno konkretne
pytanie: czy podczas nauki siusiania dziecko koniecznie musi chodzic bez
pieluchy?
Moj synek ma prawie 2,5 latka i stwierdzilam, ze czas juz najwyzszy, bo
wprawdzie jeszcze wlasciwie nie mowi, ale wiele rzeczy potrafi juz
zakomunikowac i duzo rozumie. Sadzamy go na normalna toalete z nakladka
(chetniej na niej siedzi niz na nocniku, ktory tez przetestowalismy), na razie
tylko rano i wieczorem, czasem w ciagu dnia, przy okazji zmiany pieluszki.
Kilka razy udalo mu sie zrobic siusiu, raz nawet kupke, cieszy sie wtedy i
jest zainteresowany tym co sie stalo. Czasem chetnie usiadzie, czasem wrecz
sie domaga a czasem protestuje (nie zmuszam wtedy). Mam jednak wrazenie, ze
robimy to za malo intensywnie, bo nie widze zadnych efektow.
Natknelam sie na opinie, ze dziecko musi biegac bez pieluchy bo inaczej sie
nie nauczy, ale przyznam, ze troche boje sie tego zasiusianego dywanu,
kanapy... Podworka niestety nie mamy

Robie blad? Czy rzeczywiscie bez
pieluchy dziecko latwiej zalapie o co chodzi? Doradzcie prosze...