Dodaj do ulubionych

dobra znajoma i mój problem....

10.04.08, 19:23
napiszcie proszę jak wasze koleżanki zachowują się w stosunku do
waszych dzieci?pytam bo jedna z moich dobrych znajomych nieustannie
krytykuje mojego czterolatka, a to że nieśmiały, że nadmiernie
przywiązany do mamy, że niegrzeczny, że mówi niewyraźnie, że
nadpobudliwy etc. początkowo traktowałam te komentarze jako zwykle
rady dawane w dobrej wierze, ale powoli zaczyna mnie to irytować.Nie
oczekuję przecież że każdy będzie się nim zachwycał ale
takie "porady"naprawdę bolą i nie bardzo wiem jak na nie reagować-
nie chcę żadnych kłótni i licytacji które dziecko grzeczniejsze (
swojemu dziecku ma niewiele do zarzucenia).Jak więc reagować?
Obserwuj wątek
    • osa551 Re: dobra znajoma i mój problem.... 10.04.08, 19:39
      Nie spotykam się ludźmi, którzy się tak wtrącają. Po prostu ich unikam. Niech
      leczy kompleksy na kimś innym.
      • iv721 Re: dobra znajoma i mój problem.... 10.04.08, 23:02
        nie przejmuj się - brak taktu i wyczucia po prostu. Myślę, że Twoja znajoma nie
        robi tego w złej wierze (w jej mniemaniu). Ja nie spotykałabym się z nią po
        prostu. A już na pewno nie przyjmowałabym jej w domu. Wychodzę z założenia, że
        we własnym domu nie będę się stresować smile))Jeżeli to na prawdę dobra znajoma, to
        najlepiej powiedz jej otwarcie, że takie uwagi o Twoim dziecku denerwują Cię.
    • koza_w_rajtuzach Re: dobra znajoma i mój problem.... 10.04.08, 22:37
      Powiedz jej wprost w jaki sposób odbierasz jej słowa.
      To rzeczywiście przykre. Nie chciałabym mieć takiej znajomej.
    • epreis Re: dobra znajoma i mój problem.... 10.04.08, 23:05
      po pierwsze jeśli mówi to przy dziecku to najlepsze co możesz zrobić to stanąć w jego obronie, tak żeby poczuł że jesteś po jego stropnie, może na ciebie liczyć i dla ciebie jest wspaniały..

      jeśli mówi to tak, ze mały nie słyszy to zwróc jej uwagę, najlepiej niech pilnuje swojego ogródka i koncentruje się na swoim dziecku...
      ja bym wykluczyła taka osobę z grona znajomych, ewentualnie raz idobitnie powiedziała, że nie życzę sobie takich komentarzy (bo o ile jakieś niegrzeczne zachowania można skomentować to co ją do cholery obchodzi jak on mówi) i jesli jej nie odpowiada towarystwo o nie musicie się spotykać..
    • bj32 Re: dobra znajoma i mój problem.... 10.04.08, 23:12
      Wnoszę, ze też jest posiadaczka dziecka. Spytałabym ją uprzejmie i
      miło, czy nie ma bliższych dzieci do wychowywania, niż mnie
      [nie "moje dziecko", tylko "ja"] i postarała sie grzecznie wyjaśnić,
      co mnie wnerwia. Jak nie przyswoi to jej ból i niech pozdrowi
      krewnych. Jak przyswoi, to sobie wyjaśnicie i cześć.
      Przed nauczycielami, babciami, ciociami i innymi osobami dziecka
      bronię. Tak, jak mnie broniła mama. Na boku mogła mi powiedzieć "to
      rób, tego nie rób", ale każdy "atak" z zewnątrz był kontrowanysmile
      • lucyn3-3 Re: dobra znajoma i mój problem.... 10.04.08, 23:47
        Ja miałam znajomą, która krytykowała mnie i to,w jaki sposób
        wychowuję swoje dziecko.Po każdym spotkaniu z nią miałam doła. Już
        nie jest moją znajomą.
    • demonii.larua Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 07:39
      Taka znajoma bardzo szybko byłaby wykluczona z grona moich znajomych.
      Rozumiem troske i chęć udzielenia rady, ale ileż można. Panie idealna niech się
      zajmie swoim zyciem i tyle.
      • olima17 Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 08:36
        dzięki wszystkim za wsparciesmileale to nie takie proste przynajmniej w
        moim wykonaniu,wszystkie rady, porady i komentarze dawane przy nas
        naszym dzieciom powodują że faktycznie zaczynamy sie zastanawiać...
        powoli dochodze do wniosku że może zbyt mu ustępuję ( to koleżanka
        zarzuca mi najczęściej)ale dzieckiem jest sie tylko przez chwilę,
        dziecko ma prawo do błędów, do bycia niesfornym, do złoszczenia się-
        problem czy ja jako matka dobrze go wychowuję, czy moje reakcje są
        właściwe,ale do groma jasnego ja też popełniam błędy i nie jestem
        idealna!Daleka jestem od popierania zasady bezstresowego wychowania-
        mój synek wie co mu wolno a co nie, za niewłaściwe zachowanie ponosi
        konsekwencje( typu szlaban na dobranocki)ale zwróciłyście mi słuszną
        uwagę na jedno-ja go nigdy nie bronię przed takimi uwagami, nigdy
        nie stanęłam po jego stronie !!!, zawsze w takich sytuacjach
        zachowywałam sie neutralnie a to przecież jest moje dziecko!teraz
        widzę że robię źle i mały musi poczuć że ma we mnie wsparcie gdy
        ktoś go atakuje nawet jeśli jest to zaprzyjaźniona "ciocia". Teraz
        pomału do mnie dochodzi że mały się jej wręcz boi, nigdy nie chciał
        z nią zostać,nigdy go nie pochwaliła nawet za jakąś
        drobnostkę,jedyne z czym jest naprawdę kłopot to że jej synek i mój
        to prawdziwi przyjaciele( a propos jej dziecko jest stawiane za wzór
        mojemu)i ograniczenie kontaktów będzie raczej trudne
        • osa551 Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 10:09
          To teraz się zastanów, jakbyś się czuła, jakby to Twojego męża przychodził jego
          serdeczny kumpel i otwarcie Cię krytykował, że masz krzywe nogi, za gruby tyłek
          i jesteś głupia stawiając swoją żonę za wzór, a Twój mąż by mu przytakiwał?

          Ja bym oczekiwała, że wywali faceta za drzwi, niezależnie od tego czy lubię jego
          żonę czy nie ... przecież to Twoje dziecko i jego dobro jest najważniejsze.
          • olima17 Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 17:48
            do osa551-twoje porównanie jest bezbłędne, strasznie się uśmiałam
            ale pokazałaś mi jak czuje się mój syn gdy "ciocia" nieustannie go
            krytykuje, już wiem że to niekoniecznie musi być strach przed nią, a
            zwykla niechęć do słuchania takich komentarzy.Ale jedna rzecz-jeśli
            faktycznie zachowuje się niegrzecznie np.nie chce podzielić się
            zabawką z jej dzieckiem, to zawsze mu tłumaczę że należy się dzielić
            i fajnie jest robić wykopy w piaskownicy razem nie walcząc o jedną
            łopatkę-raz ty raz kolega etc. niestety nie zawsze skutkuje mój
            wywód, bo młodemu słabo jeszcze wychodzi współpraca z dziećmi.
            Koleżanka w takiej sytuacji zabrania swojemu synowi bawić się z moim
            mówiąc- jesteś mądrzejszy, baw się sam-niby nic ale sytuacja
            niezręczna, młody gotowy do płaczu, a ja wściekła że moje dziecko
            takie samolubne sad
    • mamamamba Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 08:40
      przeczytaj "przewrazliwone babcie i starsze panie", problem podobny.
      wyjasnij albo olej.
      • mamciulka-nikulka Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 09:01
        Jak się będzie tak wnikliwie przyglądać twojemu dziecku to może nie
        zauważyć, że z jej dzieckiem jest coś nie halo! Tak bym jej
        powiedziała smile
    • mama-ola Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 09:17
      Wprost, spokojnie, asertywnie - po prostu jej powiedz, co o tym
      myślisz.

      Mam za sobą taką rozmowę, z tym że z nieznajomą (może to łatwiej?),
      taką jedną taką ciotką przy świątecznym stole. Ledwie weszliśmy,
      wszyscy wlepili gały w Antosia i mieli różne oczekiwania, a to że
      dziecko będzie wesołe, a to że się serdecznie przywita, a to że
      będzie chodzić po mieszkaniu i paplać. A synek się we mnie wtulił i
      nie miał ochoty nawet pokazać buzi. No i się zaczęły pretensje
      "dzieci się tak nie zachowują", "to nie jest normalne" itp. aż mi
      się nie chce powtarzać.

      Dogadałam babsku bez ogródek. Ale właśnie tak, spokojnie,
      asertywnie, z dużym znawstwem tematu, wytykając jej, że się nie zna,
      mówiąc wprost, że jej opinie nie są dla nas istotne. Grzeczna byłam
      w tonie, natomiast w słowach nie bardzo. Szczerze mówiąc, jestem
      bardzo zadowolona ze swojej postawy i tego wszystkiego, co tam
      babsku odpowiedziałam. Nie żałuję ani słowa.
    • akado Re: dobra znajoma i mój problem.... 11.04.08, 16:07
      Dla mnie to dziwne, że Twoja znajoma tak mówi o Twoim dziecku.
      Może jest zazdrosna po prostu o dziecko albo o Twoje udane życie????
      Ja się jeszcze nie spotkałam żeby ktoś źle o moim 2-letnim dziecku się wypowiadał - tzn. w taki sposób, każdy raczej szuka w dzieciach pozytywów i pomaga im się rozwijać. Dziwna ta Twoja znajoma...
    • dreamo Daj spokój z taką znajomą 11.04.08, 17:33
      panna leczy swoje kompleksy i do tego pewnie jeszcze mówi to przy
      Twoim dziecku. Ja tak miałam w dziecińswie a krytykantka była moja
      ciotka. Dla niej zawsze byłam coś "za mało, za dużo". Do tej pory
      działa mio na nerwy.
      • olima17 Re: Daj spokój z taką znajomą 11.04.08, 17:58
        no niestety przy dziecku...choć wydawałomi się że przez to chce go
        nauczyć pożądanych zachowań.Chyba.Do tej pory traktowałam to jako
        dobre rady, sądziłam że jeśli to "ciocia" zwraca mu uwage robi to w
        dobrej wierze, ale pomału zmieniam zdanie-nigdy nie usłyszałam od
        niej czegoś pozytywnego na temat małego, nawet pochwały w stylu-ale
        fajnie się bawisz, czy cokolwiek Najbardziej mnie boli że jestem
        taka ofiarą losu że nawet swojego dziecka nie broniłam dopiero wasze
        posty uświadomiły mi że zawsze muszę stać za nim, ale co jeśli
        krytyka jest słuszna?nie dopuszczać do niej i samemu wyjaśniać
        sprawę? no bo przecież nie mogę akceptowac jego złego zachowania
        • afrodyta190 Re: Daj spokój z taką znajomą 11.04.08, 20:31
          Ja tez dalabym sobie spokoj z taka kolezanka.Po co sie dolowac?
    • alicja0 Re: dobra znajoma i mój problem.... 13.04.08, 00:54
      Po przeczytaniu Twoich wpisów dochodzę do jednego wniosku: dobrała
      się jedna z drugą: Ty - osoba niepewna siebie, słuchąca bardziej rad
      innych, niż posiadająca własne zdanie oraz Twoja znajoma - osoba
      wygadana, taka "zawsze do przodu", która może dowoli Tobą
      komenderować, ustawiać Ciebie i Twoje dziecko "po kątach".
      Dajesz tak sobie w kaszę dmuchać, bo sama sobie nie ufasz, własnym
      opiniom itd. A tamtej w to graj - są tacy ludzie, którzy lubią się
      czuć lepiej kosztem poniżenia innych.
      Nawet jeśli Twoje dziecko jest czasem niewychowane, to uwagę zwracaj
      mu Ty, a nie wygadana ciocia.
      Z jednej strony, dzieci są naturalnymi egoistami i nie ma co się
      dziwić, ani martwić, że te egoistyczne zapędy akurat Twoje dziecko
      ujawnia, a z drugiej strony po prostu czas się zabrać za jego
      wychowywanie, a nie liczenie na uwagi "dobrej cioci".
      Moja rada co do wychowywania: człowiekowi o wiele łatwiej robić coś,
      jeśli jest pochwalony, doceniony. Dlatego zauważaj u własnego synka
      i doceniaj gestem, słowem, uśmiechem itp. jeśli robi coś dobrego
      (podzieli się z kimś, pomoże itd.). Wtedy o wiele łatwiej jest
      zwrócić uwagę surowo, gdy faktycznie dziecko zachowa się
      nienajlepiej. On już wie wówczas, że za dobre rzeczy jest chwalony,
      a za złe nie ominie go nagana i żal mamy, że zrobił jej swym
      zachowaniem przykrość.
      Znajomej uwagi niestety ale czas zacząć ucinać krótko - kulturalnie,
      ale ucinać: "pozwól, że ja sama zwrócę mu uwagę", "zostaw go w
      spokoju, od Twoich uwag na pewno wyraźniej mówić nie będzie/ bawić
      się lepiej itp. itd.". I powiedz jej wyraźnie, że jej uwagi są zbyt
      częste i już staje się to denerwujące, bo ile można krytykować i
      krytykować; a jeśli już bardzo chce coś poprawić w Twoim synku, to
      niech powie to Tobie na osobności, a nie przy dziecku, bo takie
      uwagi niczemu nie służą, nic nie poprawiają, ale tylko poniżają
      dziecko, a tego sobie nie życzycz. Że byłaś dotychczas cierpliwa i
      pozwalałaś na jej uwagi w dobrej wierze, ale miarka się przebrała i
      już wystarczy.
      Jeśli znajoma się obrazi - to cóż trudno. Po co mieć znajomą, która
      tylko chce dominować i nie liczy się z Tobą i Twoim synkiem?
      Najprawdopodobniej jednak nie obrazi się, tylko zdziwi i spróbuje
      znowu swoich uwag wychowawczych, bo nie uwierzy, że z Ciebie
      przestała być taka spolegliwa osoba. Cóż, wówczas trzeba będzie znów
      powtórzyć kurację wstrząsową wink ALE z uśmiechem i szybko potem
      zmieniajac temat na jakiś przyjemniejszy, jakby się nic nie
      stało wink)) O ile oczywiście chcesz utrzymać tą znajomość smile))
      Widzisz, ja też już łatwo weszłam w rolę mentorki i pouczam Ciebie
      jak masz mówić. Jeszcze chwila i powiem, kiedy masz oddychać wink)
      Powodzenia.
      • olima17 Re: dobra znajoma i mój problem.... 13.04.08, 07:19
        Wiesz co Alicjo-masz rację!Chyba trochę dałam się wodzić za nos-
        faktycznie jestem spolegliwa, zero asertywności,dla świętego spokoju
        wolę komus przyznać rację niż zawalczyć o swojesad A przecież chodzi
        o dobro mojego dziecka - to ja jestem odpowiedzialna za jego
        wychowanie-i wiesz co spojrzałam na małego z zupełnie innej strony,
        nie jak na rozrabiaka który dokucza dziecku"cioci" tylko na dziecko
        kóre dokładnie wie czego chce, jest pomysłowe, radosne,żywe i w
        odróznieniu ode mnie umie postawić na swoim nawet jeśli naraża się
        na opinie znajomej. Rozmawiałam z wychowawcami w przedszkolu- panie
        nie mają mu nic do zarzucenia, ładnie sie bawi, pomaga dzieciom, ma
        świetna pamięć- to opinie wychowawczyń. Dałam się więc zapędzić w
        kozi róg, ulegając komentarzom koleżanki, ale chyba sama rozumiesz
        że jeśli ktoś ci nieustannie mówi że masz dwie lewe ręce to
        faktycznie zaczynasz w to wierzyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka