corkaswejmamy
04.05.08, 18:36
Gdzieś tam kiedyś wypowiadałam się przy okazji wątku o
usypianiu(samodzielnym), że mimo moich prób moja trzylatka wciąż kilkakrotnie
budzi się w nocy. Napisałam wtedy, że teraz będę cierpliwie czekać. Dziś
jednak skapitulowałam i po 5 nocnej pobudce stwierdziłam, że zaczynam naukę
samodzielnego zasypiania od nowa. Tym razem nie będę fatygować męża(przez jego
brak konsekwencji nie udało się ostatnim razem)tylko sama nauczę córkę
samodzielnie zasypiać. Pewnie zastanawiacie się co ma wspólnego usypianie z
przesypianiem nocy. Otóż akurat w naszym wypadku ma-niestety. Córka niegdyś
właśnie saodzielnie zasypiała. Był to również cudowny czas przespanych nocy.
Nawet jeśli mała budziła się w nocy wystarczył tylko nasz głos z drugiego
pokoju i zasypiała sama. Pełen komfort.
Po co budzi się w nocy? Standardowe wołanie jakie słyszymy to:gdzie jesteście,
dlaczego nikt nie śpi ze mną. Nie chcę spać sama".
No ale odbiegłam od tematu wątku. Chodzi mi o lampkę nocną. Czy wasze dzieci
zasypiały przy zapalonej lampce? Co robiłyście jak już dziecko usnęło(chodzi
mi o samodzielne zaśnięcie). Czy gasiłyście wtedy lampkę czy może paliła się
całą noc. A jesli gasiłyście to czy dziecko gdy sie obudziło nie reagowało w
jakiś negatywny sposób na brak światła? Trochę to chaotyczne, ale mózg mi nie
pracuje jak trzeba po kolejnej fatalnej nocy. Jestem zmęczona, rozżalona ale i
pełna nadziei(bez płaczu, choć ie bez jej nerwów córka zasnęła w nocy sama i
spała do 10 rano).