Dodaj do ulubionych

prawa babci

19.08.08, 22:34
witam
chce sie podzielic z wami co najbardziej mnie denerwuje w
tzw. "prawach" babci,
moja tesciowa, czyli babcia mojej córeczki za duzo sobie pozwala,
tłumaczac ze "babcie tak maja"
ok, jestem wiele zrozumiec, rozpieszczanie i uleglosc do wnuczki ale
jesli za kazdym razem proszac o cos aby nie robila ciagle mnie
olewa...

ostatnio, prosiłam ją aby nie dawala malej slodyczy, jest to
nagminny temat co wizyta, informuje ze dziecko dopiero co wstalo i
nie chce jej dawac ciastek tylko mleczko, potem jakis owoc a nie
czekolade, a na obiad chce aby zjadla zupe a nie lizaki i inne
zapychacze....
widujmy sie dosc czesto wiec bywa i tak ze dziecko ze wzgledu
na "prawa" babci zjada w ciagu dnia slodycze...ktore owszem lubi..i
na nic tyu moje zlosci, krytyki, zale i obrazy bo jak zabieram mala
od babci to jest placz i histeria ze czuje sie jak wyrodna matka...

jakie sa granice ktorych babcia u was nie moze przekroczyc? i jak im
to wytlumaczyc?
musialam to z siebie wyrzucic.....
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • sinceramente Re: prawa babci 19.08.08, 23:10
      Moja teściowa miała różne wybryki, a raz już puściły mi nerwy, kiedy jawnie i w
      mojej obecności olała to co powiedziałam i postąpiła z moim dzieckiem tak jak
      jej się podobało. Oznajmiłam jej kategorycznym tonem, że to ja jestem matką i
      nie życzę sobie, żeby ignorowano moje zdanie.
      Teściowa się wściekła, zrobiła mi awanturę, ale ja będąc pewna swojej racji
      zachowałam spokój. Po całym tym zagraniu nie widziała wnuczki 3 miesiące.
      Postanowiłam też wtedy, że moja córka nie zostanie pod opieką babci bez mojej
      obecności, jak na razie zdania nie zmieniłam.

      Krótko mówiąc moja zasada brzmi: babcia może rozpieszczać, ale tylko wtedy, gdy
      ja widzę na czym rozpieszczanie polega.
      • ailija Re: prawa babci 20.08.08, 11:50
        Czytając Wasze wypowiedzi, coraz bardziej doceniam babcie mojej
        córeczki. I moja mama i teściowa są w tej kwestii bez zarzutu,
        szanują wszystko o co proszę. Teściowa ze wszystkim (czasami do
        przesady, ale wolę przesadę w tę stronę) dzwoni do mnie o
        pozwolenie, np, czy może zrobić Małej lanki (lane kluseczki) do
        rosołku, czy może dać malinkę prosto z krzaczka, czy Mała może
        pogłaskać kotka sąsiadki... Za to i mój tato i teść jakby robili mi
        na złość. Jak przebieram córeczkę, teść za każdym razem powtarza:
        uciekaj, nie daj się mamie, kopnij mamę. Aż mam ochotę wyprosić Go z
        pokoju. Na szczęście mój mąż reaguje na to dość stanowczo i na
        chwilę to pomaga, następna akcja jest przy następnym przewijaniu. A
        mój tato na wszystko Jej pozwala, bo chce być dobrym dziadziusiem. A
        jak Mała zapłaczę, bo się uderzy, to leci do niej pierwszy, a
        czasami nawet chce mi wyrwać Ją z ręki, żeby to On Ją utulił. wrrrr
        Jeszcze gorzej jest z babcią (prababcią mojej córeczki), o tym
        mogłabym cały poemat napisać, jak to każe Małej jeść kupy kurze,
        bo "wy jedliście i nic wam nie było" wrrrrrrrrrrrrr
        • agra1 Re: prawa babci 20.08.08, 14:11
          >mogłabym cały poemat napisać, jak to każe Małej jeść kupy kurze,
          > bo "wy jedliście i nic wam nie było" wrrrrrrrrrrrrr

          że co proszę???????? jeść kupy kurzze???? czy ona na głowe upadła, czy to juz
          demencja starcza?
          • titta Re: prawa babci 20.08.08, 17:14
            Wes poprawke, ze autorka tego postu moze sporo przesadzac...
            Pewnie babcia po prostu pozwala na zabawe w piasku po ktorym chodza
            kury lub cos w tym rodzaju...
          • joanna_can Re: prawa babci 20.08.08, 17:24
            agra1 napisała:

            > >mogłabym cały poemat napisać, jak to każe Małej jeść kupy kurze,
            > > bo "wy jedliście i nic wam nie było" wrrrrrrrrrrrrr
            >
            > że co proszę???????? jeść kupy kurzze???? czy ona na głowe upadła,
            czy to juz
            > demencja starcza?

            To nie demencja starcza. Lapy kurze sa jadalne i w niektorych
            krajach traktowane jak przysmak. W polskiej kuchni rzadkie, ale
            widac, ze tez bywaja. Osobiscie bardzo lubie kurze lapki (chinska
            kuchnia).
            • mofodogg Re: prawa babci 20.08.08, 18:00
              Bleeeeeeeeeeeeeeeee, takie rzeczy to je moj pies + suszone penisy wolowe,
              przypadkiem tego dziecku niech babcia nie dajesmile
            • madame_zuzu Re: prawa babci 21.08.08, 11:08
              joanna_can napisała:

              > agra1 napisała:
              >
              > > >mogłabym cały poemat napisać, jak to każe Małej jeść kupy kurze,
              > > > bo "wy jedliście i nic wam nie było" wrrrrrrrrrrrrr
              > >
              > > że co proszę???????? jeść kupy kurzze???? czy ona na głowe upadła,
              > czy to juz
              > > demencja starcza?
              >
              > To nie demencja starcza. Lapy kurze sa jadalne i w niektorych
              > krajach traktowane jak przysmak. W polskiej kuchni rzadkie, ale
              > widac, ze tez bywaja. Osobiscie bardzo lubie kurze lapki (chinska
              > kuchnia).

              Kochana tu o kupy (kupsztale, gówienka itepe) chodziło nie o łapki tongue_out |Łapkami
              natomiast zajada sie moja siostra... big_grin
        • basiak63 Re: prawa babci 20.08.08, 15:04
          Zawsze kiedy miałąm pretensje do mojej teściowej i mojej mamy
          uświadamiałam sobie,że za kilka lat ja też będę babcią i będę
          zachowywała się podobnie. Wiecej luzu , drogie mamy.
          • ned_pap Re: prawa babci 20.08.08, 19:58
            Zauważ, że tutaj "drogie mamy" piszą o ekstremalnych przypadkach, kiedy to rodzice lub teściowie włażą z butami w życie swoich dzieci i wnuków. Pisząc "więcej luzu", zgadzasz się na upasienie dziecka i nauczenie go żarcia głównie słodyczy, czipsów i frytek, oraz na rozpuszczenie dzieciaka niczym dziadowski bicz - bo tym się kończy dziadkowe pozwalanie wnukowi na wszystko. Dziadkowie widzą wnuka przez dwie czy trzy godziny dziennie, kupują mu wszystko, co tylko dzieciak chce, a potem rodzice użerają się z dzieciakiem, który jest przyzwyczajony do tego, że dostaje wszystko to, o czym zamarzy. I uważa, że dzieje mu się krzywda.

            Basiu - mniej "luzu", a więcej zdrowego rozsądku i odpowiedzialności.
      • basiak63 Re: prawa babci 20.08.08, 15:06
        Ale ukarałaś teściową, a niech ma, co się będzie dzieckiem opiekować
        i robić po swojemu! Mam nadzieję,że w momencie kiedy będziesz
        potrzebowała jej pomocy równie stanowczo odwróci się do ciebie
        plecami.
        • partisan76 o basiak 20.08.08, 15:36
          nic sie nie nauczylas przez te lata? tak jak wczesniej patrzylas tylko z wlasnej
          perspektywy matki, tak teraz patrzysz tylko z wlasnej perspektywy babci...
          wstyd, w tym wieku powinnas miec wiecej rozumu.
      • nissa.fr Re: prawa babci 21.08.08, 08:02
        Problem nie polega na tym na co babcie sobie pozwalaja, tylko na co pozwalaja im mamy. Skoro za cene dobrych (??? ) stosunkow z babcia, wybor pada na uzeranie sie z dzieckiem przy obiedzie to .... powielacie schemat. Mysle, ze warto takiej babci raz czy drugi wspolnie z tata dziecka wyjasnic, ze NIE WOLNO i pokazac skutki np. zadzwonic w srodku nocy ze dziecko wymiotuje, wezwaliscie lekarza itd. Czasem jak sie babcie dobrze postraszy (ale tak zeby miala poczucie winy) to potrafi odniesc skutek. Pomijam tu babcie niereformowalne (w sensie niebezpieczne, jak babcia jednej Forumki wedlug ktorej pasy w wozku to "dziadostwo" i ich nie zapina), ale z takimi kontakt nalezy ograniczac. Mnie czeka przeprawa o "uroce seplenienie" - zamierzam w rozmowie rowniez seplenic hehe.
        • anccia Re: prawa babci 21.08.08, 10:08
          U mnie to był jedyny skuteczny sposób smile
          Teściowa kupowała małemu chipsy, batoniki itp.
          Zadzwoniłam kiedyś wieczorem po wizycie u niej i spytałam się czy
          może jadł chipsy lub czekoladę, bo okropnie go boli brzuszek i ma
          uczulenie (brzuszek naprawdę małego bolał). Oczywiście stwierdziała,
          że nie.
          Następnego dnia poszłam z małym do lekarza (mojej koleżanki), która
          zrobiła mu wyszystkie badania (między innymi miał pobieraną krew).
          Syn stwierdził, że to dlatego mu krew pobierali, bo wcześniej jadł
          chipsy i czekoladę. Nie wyprowadałam go z błędu i efekt mam do
          dzisiaj.
          Przyznał się, że babcia mu dawała, ale nie miał o tym mówić mamie.
          Chipsów i innych badziewi nie je, a jak teściowa go częstowała, to
          przy niej mi się poskarżył.
          Niektóre babcie "zawsze wiedzą lepiej" i na nie nie ma rady. Czasami
          trzeba załatwić sprawę niestandardowo.
    • an52 Re: prawa babci 19.08.08, 23:14
      Oj jak dobrze to rozumię.
      Zaproponuj babci żeby zamiast słodyczy kupowała małej owoce, też są
      słodkie ale zdrowsze.
      Ale wiadomo ........ babcia wie lepiej.

      A taki drastyczny sposób to spowoduj żeby babcia zobaczyła "swoje"
      słodycze w koszu na śmieci. Mże na moment sie obrazi ale i tak
      wnuczkę będzie kochała.
      Pozdrawiam
      • ned_pap Re: prawa babci 20.08.08, 19:51
        > A taki drastyczny sposób to spowoduj żeby babcia zobaczyła "swoje"
        > słodycze w koszu na śmieci.

        Dobra metoda - ja tak oduczyłem kumpli, żeby mi na siłę nie polewali wódki na imprezach. Od czasu, kiedy wylałem niechcianą szklankę wódki za okno, byłem jedynym, który odmawiał picia i nie powodował zapowietrzania się ze zdziwienia u reszty imprezy.
    • beatrix_75 niestety 20.08.08, 08:56
      ja cały czas słysze " rodzice sa od wychowania , a babcie od
      rozpieszczania "
      najgorsze jest to ,ze babcie sa w lepszej pozycji - juz od samego
      poczatku-mają przeważnie nieograniczony czas dla mnuczka ( czki )..i
      je rozpieszczaja ..potem dziecko mowi - JA WOLE BABCIE ..no i co ?
      Człowiek sie zaharowuje w pracy - potem biegiem do domu - byle pobyc
      troche z dzieciem ...a i tak jestesmy ' tymi gorszymi " -BO STARAMY
      SIE NIE ROZPUSZCZAC ,CZASAMI KRZYKNIEMY ,NIE DAJEMY SOBIE WCHODZIC
      NA GŁOWE

      To walka z wiatrakami - ale trzeba ja podejmowac i egzekwowac nasze
      prawa - JAKO RODZICÓW ..Bo to nas potem oceniają ZA
      CAŁOKSZTAŁT ...nikt nie powie - pewnie to babcia rozpusciła - tylko
      powie -o rodzice jakcyś nieudolni - dziecko sie drze w sklepie ...
    • mw144 Re: prawa babci 20.08.08, 09:10
      1. Babcie z reguły są niereformowalne, chociaz zdarzają się wyjątki
      rzadko).
      2. Córka ma szczęście, ze ma taka babcię, bo z tego co piszesz to
      gdyby nie ona to słodyczy by raczej w domu nie skosztowało.
      • tijgertje Re: prawa babci 20.08.08, 09:29
        mw144 napisała:
        2. Córka ma szczęście, ze ma taka babcię, bo z tego co piszesz to
        > gdyby nie ona to słodyczy by raczej w domu nie skosztowało.

        Czy to zle? Mnie rowniez wkurza, jak mlody objadu nie zje, bo go tuz
        przed nim ktos napasl cukierkami. W domu nie je, ciastka w zasadzie
        mu nie podchodza, czekolady nie moze ze wzgledu na alergie, a
        slodycze dostaje sporadycznie, po ladnie zjedzonym posilku. Mlody
        sie o nie nie upomina, choc pewnie pozwalalabym mu jesc je czesciej.
        Na szczescie mam takie "dziwne"dziecko, ktore woli zolty ser i
        owocewink Po co komu slodycze potrzebne? Nie wiem, skad wsrod babc (i
        nie tylko) przekonane, ze ilosc zjadanych przez dziecko slodyczy
        jest wymiernikiem jego szczesciauncertain Tylko zeby sie po nich psuja,
        pogarsza apetyt i wzrasta chec na wiecej cukru, dzieciak od
        najmlodszych lat wyrabia zle nawyki zywieniowe i ma duze szanase na
        to, ze wczesniej czy pozniej bedzie miec spora nadwage, a co sie z
        tym wiaze, to chyba wszyscy wiedza. Niektorzy mysla, ze slodycze sa
        obowiazkowym elementem dziecinstwa. Nie uwazam, ze dziecku nalezy
        calkowicie ich zabronic, bo jak bedzie miec szanse, to nadrobi
        wszystkie zaleglosci, ale warto malucha uczyc dokonywania zdrowych
        wyborow i nawykow, bez przesadzania w druga strone. Slodyczoma
        zamiast posilku mowie zdecydowanie NIE. Babice czasem mysla, ze
        kilka cukierkow czy batonik nie zaszkodzi, ale zwykle wystarcza to,z
        eby maluch odmowil obiadu. Cos za cos.
        • kra123snal Re: prawa babci 20.08.08, 10:01
          Moja siostrzenica je słodycze w domu. U babci, a mojej mamy, woła
          morele, słonecznik, daktyle i jeszcze pyta czy babcia figi już
          kupiła smile Słodkie, ale zdrowe smile Ja tylko się cieszę i mam nadzieję,
          że druga babcia nie będzie mojej córce wpychać słodyczy. O moją mamę
          jestem baaaaaaaardzo spokojna smile
          • jumami Re: prawa babci 20.08.08, 11:09
            Witam.
            Moja tesciowa narazie respektuje moje zalecenia co do nawykow
            zywieniowych syna(16mies).Jednak wiele razy stanowcym glosem
            musialam wyjasnic jej jakie zasady panuja w moim i meza domu np. cos
            slodkiego- suszony owoc PO kolacji.Nie toleruje zadnych slodyczy jak
            narazie,syn jest uczulony na mleko wiec i tym sie "podpieram" w
            rozmowie z mama. Jestem zdania,ze to RODZIC jest najwazniejszy a
            babcia dopiero na drugim planie i powina szanowac zasady
            nasze.Jestem gotowa patrzec jej na rece gdy zajmuje sie malym,by nic
            szkodliwego ie przemycila.Jak narazie poprosilam ja by pytla sie czy
            moze cos tam dac malemu,gdyz oboje z mezem wiemy z racji syna
            alergii co moze jadac.Prosilam rowniez by zwracala sie do syna PO
            LUDZKU a nie caly czas "ciu ciu", "oc do mnie", "zrobimy buju buju"
            zamiast "pohusdamy sie" itp.Babcia sie stara!(sorry ale nie mam
            polskich znakow na klawiaturze).Pozdrawiam mamy.

            • joanna521 Re: prawa babci 21.08.08, 00:08
              hmm, chyba pohuśtamy a nie pohuśdamy
      • karmeliza Re: prawa babci 20.08.08, 11:18
        Każdy rozsądny rodzic wie, że cukier ze słodyczy nie ma żadnej
        wartości dla dziecka, a dziecko nie rodzi się z parciem na lizaki i
        żelki. To dorośli dostarczają mu wzorców żywieniowych i jeszcze
        wmawiają, że dzięki cukierkom dziecko będzie szczęśliwsze. Nasz syn
        nie je słodyczy z powodów zdrowotnych - nawet słodki deser Hippa
        wywołuje w nim dreszcz obrzydzenia wink
        • papaja001 Re: prawa babci 21.08.08, 07:43
          hm... a ja wychowywalam przez 5 lat dzieci w niemczech i mialam bardzo dobre
          przyklady jak dozowac dzieciom slodycze, gdy nie maja zadnej alergiismilebo jezeli
          rodzice jedza, to dzieci tez chca i to jest ok. mozna miec "deser" po obiedzie -
          np. kawalek dobrej czekolady (i nie chodzi tu o milke lub lindta), kawalek
          ciasta lub 3-5 zelkow.
          potem oczywiscie mycie zebow (3x na dzien). albo kakao po poludniu u wlocha na
          rynku. troche przyjemnosci tez trzeba miec w zyciu i jak sie lubi to nie trzeba
          sobie wszystkiego odmawawiac!!! WAZNY JEST UMIAR!!!
    • karmeliza Re: prawa babci 20.08.08, 11:14
      nasze dziecko od początku miało kandydozę, czyli grzybicę jelit. Nie
      mogło jeść ani grama cukru - również tego w owocach. Wszyscy o tym
      wiedzieli i choć synek już wyleczony, nikomu nie przyjdzie do głowy,
      żeby proponować mu jakieś słodycze. a gdy ktoś niewtajemniczony
      przychodzi z czekoladą, to ja konfiskuję ją w drzwiach. Dzieciom
      naprawdę nie są potrzebne żadne słodycze - dostają to, co trzeba w
      owocach i innych naturalnych produktach. Może powiedz swojej
      teściowej o zagrożeniu, jakie niosą słodycze: próchnica, otyłość,
      grzybica (w skrajnych przypadkach grzybica prowadzi do autyzmu).
      Może zadziała terapia wstrząsowa?
      • szadoka Re: prawa babci 20.08.08, 12:07
        Niestety mozne nie pomoc. Ja tez mialam takie jazdy z wlasna matka.
        Milion razy prosilam zeby nie dawala dziecku czekolady bo jest na
        nia uczylone. Wystarczylo , ze sie odwrocilam i juz moja curka miala
        w buzi kosteczke, no bo przeciez taki maly kawalek dziecku nie
        zaszkodzi...
        • joanna182-0 Re: prawa babci 20.08.08, 12:25
          to ja widze, że w przyszłości będę miała spokój w tej kwesti. Moja
          mama jest sama uczulona na czekoladę i niektóre owoce, a teściowa
          jest przeciwna dawania słodyczy małym dzieciom
    • p.wlodziu Re: prawa babci 20.08.08, 12:33
      typowe ze mama dziecka nie moze dogadać sie z babcia.To ty jestes
      licha mama.Wreszcie przełam te stereotypy konfliktu z tesciwą,gdyby
      nie ta babcia to byś miała problemy z opieka i wychowaniem.Jestes
      słaba psychicznie ze wylewasz takie żale na blogu.Weś w się w garść
      i za obopólnym uzgodnieniem dojdż do porozumienia.
      • damianbsc Re: prawa babci 20.08.08, 12:51
        eee tam, ja jak bylem maly to tylko slodycze jadlem i wszystko ze mna teraz ok.
        Ciesze sie, ze rodzice nie zmarnowali mi najlepszych lat zupami i owocami
        jedzonymi pod rygorem niczym oboz koncentracyjny. Najwazniejsze bylo dla nich
        bym mial usmiech na twarzy a po owoce sam siegalem bo w koncu ile mozna jesc
        czekolady.
    • bogiemslawiena Re: prawa babci 20.08.08, 13:02
      Wiesz co? Opowiedz jej o mnie.
      Kiedy byłam mała, miałam ogromne predyspozycje do tycia. Moja matka
      mnie pilnowała, a babcia w ukryciu dawała wszystkie smakołyki.
      Dobrze to pamiętam, bo gdy byłam dzieckiem, takie pysznościowe
      spiskowanie strasznie mnie cieszyło. Dopóki nie doszłam do 140 kg w
      4 klasie LO...
      Tylko że ja na tamte czasy byłam wyjątkiem - nie za często spotykało
      się otyłe dzieci. Teraz widzę ich dużo więcej i czasami mam ochotę
      ukatrupić takich rodziców - widzę, że są szczupli, a obok nich idzie
      mały pulpecik.
      Uważaj na dziecko, dobrze, że zwracasz uwagę na to, co je - nie
      wierz nikomu, że twoje dziecko wyrośnie z być może przyszłej nadwagi
      czy otyłości - mojej matce sprzedawali taką ściemę przez pierwsze 9
      lat mojego życia.
      Przeszłam przez 2 operacje chirurgicznego leczenia otyłości. Mam 24
      lata i pierwszy raz w życiu jestem szczupła - a kosztowało mnie to
      przeżyciem koszmaru, o jakim niewiele osób ma pojęcie.
      Czy babcia nie rozumie, że robi krzywdę małej osobie, którą kocha?
      Bo pewnie kocha...
    • ten_kapuczino konfiskować prezenty 20.08.08, 13:12
      Najprostszy sposób - dziękujesz za prezenty i przechwytujesz wszystko co babcia
      przynosi, w końcu to Ty jesteś mamą i Ty wiesz najlepiej... Tylko stanowczo i
      spokojnie - bo nie ma z czego robić tragedii, babcia musi zaakceptować Twoją
      decyzję.
    • cathy1976 Re: prawa babci 20.08.08, 13:15
      no cóż- bacie i dziadków trzeba pod tym względem trzymać krótko, bo
      najważniejsze jest zdrowie dziecka a nie ich dobre samopoczucie.
      Moja mama nie daje Emilce słodyczy, ale moja teściowa- owszem
      próbowała. Ja jestem bardzo stanowczą osobą, więc udało się ja
      spacyfikować, ale moja szwagierka przezywała z nią prawdziwy
      horror. Ma dwóch synków z czego jeden jest uczulony na gluten a
      obywdaj mają dużą nadwagę i są leczeni. W doimu rygorystyczna
      dieta, bo już im ten bezglutenowy lądował kilka razy w szpitalu.
      Babci to nie przeszkadzało karmic ich na potęgę, dawac słodycze
      etc. Skoczyło się duża awantura, ale moze dzieki temu ja mam
      łatwiej.
      A tesciowa jest wykształconą osoba i zdawałoby sie, ze powinna
      rozumiec ze NIE WOLNO..
      Pod innymi wzgledami jest bardzo fajna, ale jedzeniowo trzeba jej
      wybitnie pilnowac.
    • betty842 U mnie jest jeszcze gorzej:-( 20.08.08, 13:18
      Jak mały miał 11 m miałam wypadek po którym musiałam leżec w łóżku
      (złamana miednica).Teściowa zajmowała się moim synkiem przez 5 tyg
      (kilka dni w tyg-wtedy kiedy mąż nie mógł).Byłam jej wdzięczna za
      pomoc ale jednoczesnie zła że nie szanuje mojego zdania.
      Na śniadanie,obiad i kolację serwowała małemu zawsze jakieś słodkie
      danie (kaszki,budynie itp).Przez to mały zaczął pluć zupkami i
      chlebkiem.Powiedziałam jej o tym a ona na to:"Moim dzieciom zawsze
      takie (słodkie) dania dawałam".
      W ciągu dnia mały urządzał sobie dwie drzemki (ok 10.00 i ok 15.00)
      a wieczorem szedł spać ok 20.00.Teściowa jednak usypiała go co
      chwile w wózku bo jak twierdziła "mały był spiący bo się
      przewracał".Tak,przewracał się bo jeszcze dobrze chodzić nie umiał.W
      rezultacie miał tak poprzestawiane te drzemki ze czasem już o 18.00
      padał z nóg a czesem "buszował" do 24.00.Prośby na nic się zdały.
      Kolejna rzecz-smoczek.Zauwazyłam ze teściowa na kazdy kroku wkłada
      małemu smoczek do buzi:w piaskownicy,w baseniku,w wózku.Jak tylko
      jęknął smoczek lądował w buzi.A ja daję małemu smoka tylko do
      zasypiania.Powiedziałam teściowej ze nie chcę zeby mały chodził non
      stop ze smokiem bo to nie jest lekarstwo na kazdy ból czy nudę.I co?
      Jak grochem o ścianę!
      Ciągle mi powtarza ze mam do małego dużo mówić bo to pozytywnie
      wpływa na jego rozwój.To wie,ale tego ze trzeba mówić normalnie to
      już nie.Sepleni do niego tak ze az mi uszy więdną!
      Ostatnio odwiedziła teściową jej siostra która ma 5 miesięcznego
      wnuka.Oburzała się ze synowa powiedziała jej że "nie zyczy sobie
      zeby mama dawała mu cokolwiek kosztowac"(akurat wtedy siostra
      teściowej dawała swojemu wnuczkowi czekoladę).Siostra teściowej
      obraziła się na synową.Obie były oburzone jak ona tak mogła
      powiedziec,czy nie mogła grzeczniej i tak dalej.Szukały u mnie
      zrozumienia.Ja się jednak nie odezwalam choc korciło mnie żeby
      powiedzieć ze takie grzeczne prośby nic nie dają.
      Do mojej teściowej już nie mam słów!Grzecznie zwracam uwagę,czasem
      kilka razy ale to i tak nie skutkuje.Nie potrafię tak stanowczo
      zwrócić uwagi.Juz taka jestem.
    • on-na Re: prawa babci 20.08.08, 13:21
      U mnie ten sam kłopot - ale z moją mamą. Boi się, że jak czegoś
      małej (3letniej) czegoś odmówi, to ewnie przejdzie automatycznie na
      pozycję "tej nielubianej".
      U nas słodycze są w weekend oraz jako nagrody - i to tez nie w
      hurtowej ilości... Natomaist babcia już przy odbieraniu dziecka z
      przedszkola, gdzie przed chwilą jadło podwieczorek, ćkałaby w nie
      słodką bułeczkę, cukiereczka, czekoladkę albo przynajmniej porcję
      frytek z McDo.
      Wszelkie moje uwagi, prośby, tłumaczenie - to groch o ścianę. Babcia
      przewraca oczami, jakbym jej dyrdymały opowiadała, powtarza frazes o
      rozpieszczaniu (no, pewnie, wychowanie należy do mnie - w tym
      mozolne wypleniania nawyczków, które wyrabia babcia) i jest nie-re-
      for-mo-wal-na. Jeszcze jakieś 3 m-ce to ona będzie odbierać mała z
      przedszkola, ale coraz częściej będę to robić ja - przynajmniej będę
      mieć pewność, że dziecko po drodze, "ku pokrzepieniu sił" nie zje
      kolejnych słodkości.
      • agalipi Re: prawa babci 20.08.08, 14:41
        może fajnie tym, którzy maja wybór,ale mój synek często choruje, a żadne z nas
        nie może tak często chodzić na zwolnienia.Wtedy opiekuje się nim moja
        babcia.Owszem jest dla nas bardzo dobra,bo gdyby nie jej pomoc to nie wiem jak
        byśmy sobie radzili,ale nie rozumie,że dziecko które ma alergię NAPRAWDĘ nie
        może jeść pewnych rzeczy. "bo tam było tylko jedno małe jajeczko" a ja potem
        się zastanawiam dlaczego Igor ma wysypkę na buzi,albo skąd są szmery w
        oskrzelach.Nie wiem jak na nią wpłynąć,tłumaczenia nie pomagają.
    • calm_house Krotko 20.08.08, 13:36
      Albo ustalasz warunki umowy i obie przestrzegacie, albo do widzenia. U mnie nie
      ma czegos takiego, jak prawa babci. To ja wychowuje dziecko, razem z mezem,
      oczywiscie. I ani jego mama, ani moja nie ma prawa ingerowac w nasze metody
      wychowawcze. Jeden sprzeciw - i koniec z widywaniem dziecka na kilka miesiecy.
      Po prostu. A o slodycze tez mielismy spiecia. Nasze dziecko slodycze dostawac
      moze tylko w niedziele. Nie w sobote i nie w zaden inny dzien. babcie o tym
      wiedza. CZasem byly proby dawania potajemnie, ale dostaly opieprz i sie
      skonczylo. Bardzo w tym wszystkim popieral mnie od poczatku maz. Musicie
      porozmawiac z tesciowa, ze nie ma czegos takiego, jak "specjalne prawa babci" i
      babcia MUSI akceptowac zasady. Nawet, jesli sie z nimi nie zgadza.
      U nas babcia, jesli juz widzimy sie (raz na tydzien-dwa) moze zabrac na spacer,
      pobawic sie, dac prezent, w niedziele slodycze - ale nie wychowywala mi dziecka
      nigdy. Owszem, byly proby dobroradzenia (szczegolnie od tescia), ktore
      skwitowalam po kilku razach ostrym pytaniem, ile dzieci wychowal, ze udaje
      takiego doswiadczonego (maz jest jedynakiem). Obruszyl sie, ale powoli sie
      skonczylo (szczegolnie kiedy robilam dokladnie odwrotnie:
      1. ubierz ja grubiej, zimno jest - temp. 28 stopni,
      2. musisz jej wpychac jedzenie, skoro nie chce jesc - nie musze i nie moge,
      3. poloz ja spac na sile - NIE.)
      • mulka3 Re: Krotko 21.08.08, 01:06
        Ja mam nadzieje,ze miałaś dzis zły dzień i dlatego Twój post jeste
        tak niesymaptyczny, jesli natomiast odzwierciedla Twoj charakter to
        szczerze całej rodzinie wspólczuje.
        • krzysztof-lis Re: Krotko 21.08.08, 08:44
          Ja tam zazdroszczę takiej asertywności. Nie widzę żadnego powodu, by kosztem
          moich kłopotów wychowawczych sprawiać dziadkom dziecka przyjemność...
    • vanilla.dream Babcia przegina na tyle, na ile jej pozwalasz 20.08.08, 15:01
      Zwyczajnie zabroń muchomorowi pewne rzeczy i bądź konsekwentna w pilnowaniu tego.

      Nie opinia teściowej powinna być dla Ciebie istotna, a dobro Twojego malca. I
      tego się trzymaj. Popsujesz relacje ? Trudno - skoro muchomór tego nie pojmuje,
      to będzie się wypłakiwać za Twoimi plecami.
      • speer Kaz babci jesc to samo co daje wnusi 20.08.08, 15:15
        Kaz babci jesc to samo co daje wnusi - czyli babcia daje wnusi
        ciasteczko, tez ma takie samo zezrec, lizaczek? tez ma taki wylizac
        do dna. Szybko jej przejdzie. Oby.
      • titta Re: Babcia przegina na tyle, na ile jej pozwalasz 20.08.08, 17:12
        Ciekawe, ze "zasady" i slodycze, sa waniejsze dla "dobra dziecka"
        niz dobre relacje z bliska osoba...

        Caly czas odnosze wrazenie, ze tak naprawde chodzi o kompleksy
        (niskie poczucie wasne wartosci) i rywalizacje o to "kogo dziecko
        bedzie bardziej lubic". Przeraza, nie to ze malec bedzie sie zle
        odzywial, ale to, ze "babcia bedzie bardziej kochana". A babcia z
        kolei chce sie podlizac dziecku i byc ta "barziej kochana".
        Troche chore to...
        • aurita Re: Babcia przegina na tyle, na ile jej pozwalasz 20.08.08, 18:47
          > Caly czas odnosze wrazenie, ze tak naprawde chodzi o kompleksy
          > (niskie poczucie wasne wartosci) i rywalizacje o to "kogo dziecko
          > bedzie bardziej lubic".

          wiadomo kogo bedzie kochac: swoja matke. Dzieci kochaja matki bezwarunkowo i
          czekolada nic nie zmieni.

          Moje dziecko ma notorycznie zatwardzenia, staram sie zeby jadlo duzo blonnika i
          malo zatwardzaczy: np czekolady. Moja matka tez ma te przypadlosc i czekolady
          nie je ale malej daje. Czy wobec tego moge uznac ze ona malej nie kocha i chce
          jej krzywde zrobic?

          > Ciekawe, ze "zasady" i slodycze, sa waniejsze dla "dobra dziecka"
          > niz dobre relacje z bliska osoba...

          sorki ale "nieparlementarne" dobre relacje, to ja patrze jak moje dziecko sie meczy
        • xof Re: Babcia przegina na tyle, na ile jej pozwalasz 21.08.08, 10:49
          Tak, chore jest to co robią babcie - przekupują dziecko słodyczami właśnie po to by były bardziej lubiane, bo to one są od rozpieszczania itd...
          Jeżeli ktoś nie potrafi zaakceptować odmiennego zdania innej osoby, uszanować go (pomimo nie zgadzania sie z nim) to takiej osobie podziękuję.
          Ja nie mam zamiaru pozwalać na takowe zachowania tylko dlatego, że babcia czy dziadek mają takie "widzimisię". We wszystkim konieczny jest umiar.
    • morekac Re: prawa babci 20.08.08, 15:56
      A musisz dziecku dawać te słodycze na raz? Możesz je schowac na
      póxniej, prawda- i tego samego wymagać od babci - że nie je się
      słodyczy przed obiadem itp - tylko po. Tłumacz i tłumacz- i
      zaprzęgnij do tego męża.
      Odstawić babcię za słodycze? Głupi pomysł, zaraz zobaczysz, jaką
      wredną synową będziesz.
      • drogowka.only Re: prawa babci 20.08.08, 18:12
        Mysle, ze to pytanie pasuje do powtorki na innym i tez wlasciwym
        forum. To starsze,doswiadczone forumowiczki,babcie,ktore z
        niejednego zyciowego pieca chleb jadly i moherami chyba nie sa .Link
        do emerytek i rencistek podrzucam. Czesto tam sa watki o babciach i
        wnukach i synowych i wlasciwym wychowaniu, nowoczesne i
        radykalne.Napewno sie uciesza, ze ktos mlody o zdanie je pyta.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37412 PO(zdrowka)
        • betty842 ha! założyłam wątek na "emerytkach i renciskach" 20.08.08, 20:38
          Zapytałam własnie o ciągłe starcia między teściowymi a synowymi lub
          matkami i córkami na temat wychowywania dzieci.Moze dowiemy się jak
          to wszystko widzą babcie.
      • mama303 Re: prawa babci 20.08.08, 18:31
        morekac napisała:


        > Odstawić babcię za słodycze? Głupi pomysł, zaraz zobaczysz, jaką
        > wredną synową będziesz.

        Najgłupszy - przede wszystkim będziesz wredną matką. Rozumiem jakby
        babcia biła ale za słodycze?...przeciez to kara przedewszystkim dla
        dziecka.
        Babcia to bardzoe ważna dla dziecka osoba, członek rodziny. Moim
        zdaniem powinna mieć prawa bardzo duże, szczególnie ta babcia która
        pomaga przy opiece. Przymykam oko na słodycze, jakimi obdarowują
        moja córke dziadkowie bo widze że są dla niej kimś ogromnie ważnym w
        życiu. To sie liczy. Nie ingeruję także zbytnio w metody
        wychowawcze, jadłospis jaki serwuje babcia mojemu dziecku. Za bardzo
        szanuje ją jako człowieka oraz prawo mojej córki do nieograniczonej
        niczym miłości dziecka do babci i dziadka /i odwrotnie/- miłość
        dziadków do wnuczków jest przeogromna, wiele mam mogłoby sie wiele
        nauczyć jakby nie były takie zapatrzone w swoje super-metody
        wychowawcze. Noi nie zapominajcie drogie mamy że i Wy kiedyś
        będziecie babciami i pewnie będziecie chciały mieć coś do
        powiedzenia z racji chociażby doświadczenia.
    • anulina Re: prawa babci 20.08.08, 18:53

      och wiem doskonale jak to jest wku..ające! i te wszystkie porady
      jak wychowywac dzieci, w domysle oczywiscie: wszystko robicie źle!

      nie ma dobrego rozwiązania. jesli zareagujesz gwałtownie to bedzie
      obraza majestatu. lepiej na zasadzie kompromisu. ok, po sniadaniu
      ciasteczko albo kawałek czekolady.

      tescie i tak zawsze wiedzą wszystko najlepiej wink
      • topolowka Obrzydliwe mlode egoistki 20.08.08, 20:56
        Rozkoszna lektura postow mlodych obrzydliwych egoistek! Korzystaja
        bez skrupulow z uslug, pomocy, czasu, milosci i pieniedzy rodzicow
        i tesciow przy wychowywaniu dziecka - i jeszcze na nich
        szczekaja ... Jak sie komus podrzuca dziecko do wychowania czy do
        opieki, to wynikaja z tego konsekwencje - ze opiekun opiekuje sie
        czy wychowuje tak, jak uwaza to za najlepsze dla wnuka czy wnuczki,
        ktorych kocha i chce dla nich jak najlepiej.
        Jak sie chce wychowywac dziecko po swojemu, to wychowujcie je po
        swojemu, ale wtedy ze wszystkimi tego konsekwencjami - nie
        korzystajac z cudzych uslug. Dziadkowie i babcie nie maja nijak
        obowiazku wychowywac waszej progenitury i opiekowac sie nia. Jezeli
        to robia - robia wam uprzejmosc, i trzeba sie realistycznie liczyc z
        tym, ze nie wszystko bedzie tak, jak sobie wyobrazacie. To nie
        wojsko czy platna usluga, gdzie mozna kazac, placic i wymagac.

        Tylko zeby to pojac trzeba czegos wiecej, niz paskudnej
        roszczeniowej postawy w rodzaju: pozyczam tesciowej /matce, dziadkom
        dzieciaka, sama ide do roboty, a stara /starzy niech robi/a, co
        jej /im kaze...

        Tylko wspolczuc rodzicom i tesciom, ze takie im sie rozkoszne
        egzemplarze w rodzinie trafily.

        • kra123snal Re: Obrzydliwe mlode egoistki 20.08.08, 21:14
          w sumie się z tym zgadzam. Problem jest w tym, że rodzice idą do
          dziadków w odwiedziny tylko, a babcia/dziadek podważa zakazy domowe
          i za nic ma metody wychowawcze. Dziadkowie nie znają innych metod
          rozpieszczania niż słodycze?
        • madissa Re: co do słodyczy to mają rację te egoistki 20.08.08, 22:08
          Dobrze robiecie, Mamuśki!

          We wczesnym dzieciństwie opiekowała się mną ciocia-babcia, a babcia dzielnie ją
          wspierała w wolnych chwilach. Wielką przyjemność sprawiało im, że tak smakowicie
          i z apetytem zjadam wszystko, co dostanę do jedzenia. Aż zacierały ręce, kiedy
          pożerałam drugi, zaoferowany mi obiad. W 3-m roku życia miałam już nadwagę. W
          przedszkolu byłam najgrubszym dzieckiem. Nadwaga zniknęła (po leczeniu w
          specjalistycznej przychodni) ok. 13-14r. życia. Uraz psychiczny pozostał do
          dziś. No tak. I jeszcze zęby - każdy nowy dentysta wzdycha: o jakie słabe
          zęby... Karmcie dalej słodyczami swoje wnuczęta, drogie Babcie. Na pewno Wam
          tego nie zapomną. To macie murowane.
          A teraz patrzę i krew mnie zalewa, jak taka jedna babcia w rodzinie siedzi z
          takim jednym maluszkiem przy stole, suto zastawionym z okazji pewnej
          uroczystości rodzinnej, i karmi go ciastem, mięskiem, czekoladką, sałatką. Bóg
          jeden wie, czym jeszcze. A jak na chwilę przestaje, to dzieciak zaczyna płakać
          (mówić jeszcze nie umie), więc znowu daje mu ciasto...
        • tangerka obrzydliwe stare i niereformowalne... 21.08.08, 03:03
          Epoka podrzucania dzieci do opieki dziadkom zdecydowanie już minęła
          a babcie, skoro się na taką opiekę zgadzają, powinny respektować
          zasady wychowawcze przyjęte przez rodziców albo się nie podejmować i
          nie forsować swojego "widzimisie" bo wiedzą lepiej co dobre dla
          wnuka ... To zupełnie tak, jakby oddawać dziecko do przedszkola, w
          którym dziekco uczy się przeklinać, pyskować, bić inne dzieci,
          niszczyć zabawki a rodzice muszą to akceptować, bo przecież oddali
          pod opiekę... Nie, rodzice zmienią przedszkole lub zrezygnują z
          odwiedzin u babci, proste. Ciekawe swoją drogą jest zamiłowanie
          dziadków do przekarmiania dzieci słodyczami i traktowanie tego jako
          wyrazu miłości, bierze się to chyba stąd, że za czasów, kiedy oni
          wychowywali dzieci słodycze były niedostępnym i pożądanym luksusem a
          nie śmieciem zawalającym pólki w marketach. Nie przyjmowanie do
          wiadomości, że jedzenie słodyczy szkodzi jest działaniem na szkodę
          dziecka a nie żadnym rozpieszczaniem, podobnie można dać dziecku do
          zabawy pistolet i twierdzić, że się świetnie bawi robiąc dziury w
          ścianach i meblach, po co mu przeszkadzać i zabraniać, niech się
          dziecko wyżyje! Za nadmiar słodyczy podziękują dziadkom otyłe
          nastolatki z dziurami w zębach, założę się, że nie będą pamiętać
          rozkosznego rozpieszczania, tylko głupotę i niefrasobliwość
          niereformowalnych babć ...
        • kookiness z tego wątku wyszły ci takie wnioski? 21.08.08, 08:23
          bo ja tu widzę co i rusz zdania, że ktoś odseparował dzieciaka od przekarmiającej/rozpieszczającej babuni na parę miesięcy/tygodni. no faktycznie, k*wa, nie mogą sobie te egoistki same poradzić.
          co ty myślisz, że jak się zostawia komuś dziecko na parę godzin, to ta osoba ma prawo szkodzić jego zdrowiu? bo podany przykład - babcia karmiąca dziecko słodyczami przed sniadaniem świadczy o tym, że jest ona po prostu głupia i woli mu zaszkodzić, ale zdobyć jego sympatię.
          Przecież do cholery chodzi o przypadki ekstremalne. Masz ludziom za złe, że nie chcą mieć utuczonych i nieposłusznych dzieci, w imię więzów rodzinnych?
          • xof Re: z tego wątku wyszły ci takie wnioski? 21.08.08, 11:04
            W pełni się zgadzam tą opinią.
            Dlaczego cholera w tym kraju panuje ten ślepy pogląd - "a bo co inni powiedzą?". A co mnie cholera jasna obchodzi kto coś inny uważa?
            Moje dziecko - moje zasady wychowywania, to staram się by nie miało problemów z otyłością, zębami, nie lądowało po szpitalach bo dostało małe conieco na co ma alergię...
            Babciu, dziadku-nie potrafisz tego pojąć trudno, ale ja nie pozwolę na takie "wychowywanie" wnuczka. Jeżeli zmusi mnie to do zastosowania drastycznych metod w postaci awantury, separacji od dziecka - też trudno. Ale jeżeli tylko to zdaje egzamin to dla dziecka jak najlepiej.
        • aurita Re: Obrzydliwe mlode egoistki 21.08.08, 10:17
          wiesz przyznam Ci racje. Moja matka widuje dziecko tylko raz na dwa tygodnie i
          tylko w mojej obecnosci. Do codziennej opieki zatrudniam nianie bo bardziej jej
          ufam.
          Zadnych obowiazkow babcia nie ma. Pasi?
        • erin32 Re: Obrzydliwe mlode egoistki 21.08.08, 10:48
          Podobnie jak rozkoszna jest lektura nawiedzonych, wszystkowiedzących
          babć. Rodzice tez nie mają obowiązku skazywać swoich dzieci na taką
          krzywdę, ani pozwalać dzieciom na częsty kontakt z takimi osobami.

          Również jestem zdania, że trzeba reagować na tego typu zachowania.
          Oczywiście, dziadkowie wyświadczają rodzicom przysługę i to czasami
          sporą, ale ... robienie tego jeżeli będzie tak jak oni chcą i już,
          jest po prostu śmieszne. Zwłaszcza, że często swoim postepowaniem
          wyrządzają wnukom wielką krzywdę.
        • betty842 topolowka 21.08.08, 11:28
          Ja swojej teściowej nie podrzucam dziecka.Jezdzimy do teściów w
          każdą niedzielę,czasem w sobotę.Teściowa CHCE się zająć wnukiem
          chociaż godzinę czy dwie.I za kazdym razem lekceważy moje
          prośby.Przykładowe sytuacje:1.w upalny słoneczny dzien ściąga małemu
          czapeczkę z daszkiem-po co mu ta czapka,wcale nie jest tak ciepło!
          2.na każdym kroku wkłada mu smoka do buzi 3.zapinam małego w wózku-
          po co go zapinasz,będą go te pasy uwierać! 4.daje mu zwykłe sklepowe
          lody do lizania,mimo ze powiedziałam jej,że pediatra kazała nie
          dawać lodów poniewaz istnieje ryzyko zakażenia pneumokokami
          Sądzisz ,że to co robi moja teściowa jest dobre dla mojego dziecka?
          Powinnam siedzieć cicho i się nie odzywać?
        • truscaveczka Re: Obrzydliwe mlode egoistki 21.08.08, 14:40
          topolowka napisała:

          > Rozkoszna lektura postow mlodych obrzydliwych egoistek! Korzystaja
          > bez skrupulow z uslug, pomocy, czasu, milosci i pieniedzy rodzicow
          > i tesciow przy wychowywaniu dziecka - i jeszcze na nich
          > szczekaja ...
          Moja teściowa nigdy nic nie podarowała mojemu dziecku, zajmuje się nim z łaską 2
          razy na miesiąc przez wakacje. Nie korzystam z jej nadzwyczajnej pomocy. Czy to
          oznacza, że mogę ją obszczekać? (Nie muszę, zajmuje się moją córką niemal
          idealnie, respektuje moje prośby dietetyczne itp.)
          Moja matka jest wobec dziecka zaborcza, mówi do niej "córeczko", przekarmia
          słodyczami i nie respektuje moich zasad. Czy to oznacza, ze powinnam jej być
          wdzięczna?
        • edit38 Re: Obrzydliwe mlode egoistki 21.08.08, 21:36
          topolowka napisała:

          Jak sie komus podrzuca dziecko do wychowania czy do
          > opieki, to wynikaja z tego konsekwencje - ze opiekun opiekuje sie
          > czy wychowuje tak, jak uwaza to za najlepsze dla wnuka czy wnuczki,
          > ktorych kocha i chce dla nich jak najlepiej.
          > Jak sie chce wychowywac dziecko po swojemu, to wychowujcie je po
          > swojemu, ale wtedy ze wszystkimi tego konsekwencjami - nie
          > korzystajac z cudzych uslug.

          U nas to wygląda tak że córcia 2-3 razy w tygodniu jest z babcią która zawsze
          pyta co jej wolno a co nie powinna dać dziecku (oczywiście czasami nalega żeby
          coś dać czego ja nie bardzo chcę ale jeśli zabronię to nie daje) Rozpieszcza
          małą z wielkiej miłości ale wie że to jest moje dziecko i ja decyduję o tym jak
          ma być wychowywana i karmiona. Natomiast druga babcia odwiedza dziecko raz na 2
          tyg. na godzinkę do dwóch i zawsze krytykuje że ona to w tym wieku dziecku
          dawała "to i to" więc ja też powinnam a to że dziecko nie powinno bo jej szkodzi
          to mój wymysł (bo ja zawsze szukam problemów i chorób u dziecka) Mała ma
          grzybicę układu pokarmowego więc powinna być na diecie a ja słyszę że wymyśliłam
          sobie tą grzybicę (potwierdzone 3-krotnym badaniem) bo u rocznego dziecka to nie
          jest możliwe.
    • scarlet_s Re: prawa babci 20.08.08, 22:05
      Znam to. Bądź nieugięta. Babcia musi się nauczyć i respektować twoje
      zdanie.
    • naprawdetrzezwy Jesteś jakaś sprawna umysłowo inaczej? 21.08.08, 09:01
      Po cholerę wpuszczasz do domu kogoś, kogo nie chcesz widywać?


      No, chyba że mieszkasz u niej - wtedy morda w kubeł, nie bulgotać i wyprowadzić
      się jak najszybciej...
      • kookiness a ty co, czytać nie umiesz? 21.08.08, 10:51
        kobieta pisze "nagminny temat co wizyta". wizyta, mówi ci coś to słowo? wizyt komus, kto mieszka w tym samym domu raczej się nie składa.
    • gdzie-idziesz Re: prawa babci 21.08.08, 09:37
      W moim domu, kiedy moja mama podsunęła mi argument, że dziadkowie są
      od rozpieszczania wnuków, ja odpowiedziałam że i owszem, ale ich
      obowiązkiem jest robić to mądrze i bez szkody dla dziecka. Nigdy nie
      padło słowo "nie życzę sobie...." zawsze była rozmowa. Słodycze to
      był jeden z tematów, argumentów przeciw jest wiele - chociażby -
      kochasz wnuczkę najbardziej na świecie i świadomie, z premedytacją
      chcesz zrobić jej krzywdę?, życzysz jej popsutych zębów, godzin
      przepłakanych u dentysty?, nadwagi, niedoborów pokarmowych bo
      objedzona słodyczami nie zje nic innego?. Jeśli babcia nie umie
      odmówić sobie przyjemności rozpieszczania dziecka w ten sposób to
      można poprosić ją, żeby dawała dziecku słudkie wtedy, kiedy chce,
      ale żeby nie pozwalała zjeśc odrazu, tylko niech czekają do deseru.
      Pozdrawiam
      • tylkozloty Re: prawa babci 21.08.08, 11:08
        Jestem babcia .

        Jednego nie rozumiem w tych postach a mianowicie słowa : rozpieszczanie
        wnuka ,wnuczki .....
        Co to znaczy? działanie wbrew normom panującym w rodzinie wnuczki/wnuka?
        nazwijmy to wprost : krecia robota, sabotaż , wrogie dzialanie .

        JA jestem babcia .Mój starszy wnuk ma ponad rok . młodszy to noworodek.

        ZAWSZE staram sie działać dla dobra dziecka mojego i jego dziecka(
        wnuka) .Staram się by moje dziecko dobrze sie czuło w roli rodzica a jego
        dziecko było kochanym synkiem i wnuczkiem.

        Nie rozumiem roli słodyczy w relacjach babcia -wnuk ....
        Sama przestrzegam moje dziecko by nie dawało zbyt wielu słodyczy ale
        też przestrzegam przed frustracja spowodowaną zastosowaniem zbyt surowych
        zasad ( działa to w obie strony - rodzic jest zły że nie są przestrzegane
        zasady i dziecko , ktore czuje że niesprawiedliwie sieje traktuje raz
        pozwalajac raz nie ...)

        Bardzo lubie spotykać sie z mymi dziećmi i wnukami ,patrzeć na ich
        harmonijny rozwój w rodzinie .Raczej nie wpycham sie z radami ale jakoś tak
        samo wychodzi,że pytają ...

        Najbardziej lubie zająć sie malym wnukiem -pokazywać i objaśniać mu
        świat , nie kupuję wielu zabawek , świetnie bawimy się patykiem ,
        rękawiczką udającą ludzika , lubię mu rysować i śpiewać ...
        On to czuje ,że jestem nim zainteresowana , nie obchodzi mnie co powiedzą
        inni : czy jestem kochana przez wnuka czy nie ....
        Ale wnuczek też lubi moje towarzystwo - nie dlatego że mu pozwalam na to
        czego nie pozwalaja mu rodzice ...
        a jak mam go położyć spać ,to idziemy spać i tyle ... jak mamy jeść to jemy
        ,to co mama przygotowała ...
        Nikt sie nie wkurza ,nikt nie ma niczego za złe ... Czasem oczywiście
        wybiegam w przyszłość i kupuję mu na zapas : np mebelki przystosowane
        dla dziecka , bezpieczne ,kolorowe ,choć jeszcze przy nich nie siedzi ale
        za miesiąc dwa .....
        Ale gdyby rodzicom wnuka to sie nie spodobalo - to trudno ... zabiore je .....
        Po prostu zależy mi na szczęściu mego wnuka ale tez i jego rodziców .
        • tiresias Re: prawa babci 21.08.08, 11:29
          farmazony
          większość z was wykorzystuje babcie jako darmowe babysitterki.
          one cieszą się wnuczkami na swój sposób,przekarmiając i rozpuszczając.
          wybór należy do was.
        • gosia.30 Re: prawa babci 21.08.08, 11:45
          Uważam, że młode małżeństwa buntując się przeciwko dziadkom
          wyrządzają krzywdę swoim dzieciom. Problem słodycze jest
          tematem zastępczym.
          Jakie wartości przekaże zpracowana i wciąż zabiegana mama?
          Te braki świetnie uzupełni babcia lub dziadek.
          Przestańcie już z tymi smakołykami!
          Dziecko wychowane w rodzinie wielopokoleniowej ma duże
          szanse być normalne i w życiu osiagnąć sukces. A wy już na
          wstępie serwujecie mu nienawiść i zło, którym sami jesteście
          skażeni.
          Ja mam wielki szacunek dla moich rodziców i teściów i
          wdzięczna im jestem za pomoc w wychowaniu i przekazywaniu
          mądrości i doświadczenia życiowego.
          Dlatego moje dzieciaczki rosną i rozwijają się prawidłowo.
          A dziadkom organizujemy w ramach podziękowania ciekawe
          wyjazdy, kino, teatr. I wszyscy jesteśmy jedną wielką
          szczęśliwą rodziną.
          Radzę spróbować.
        • mulka3 Re: prawa babci 21.08.08, 12:15
          Ale sie usmiałam: SABOTAZ,WROGIE DZIAŁNIE....a moze tak zyczliwiej
          i obiektywniej- nieumiejetnosć okazywania uczuc i próba ustalenia
          swojej pozycji w rodzinie.Ty krytykijesz kupowanie słodyczy,inni nie
          zgoda sie z tym ,ze zabawa batykiem jest wszystkim czego do rozwoju
          maluch potzrzebuje(zabawki pozwalja poznac swiat,czegos ucza)w
          zwiazku z tym ze skrytykowac mozna wszystko,to i pewnie kupowanie
          meble "dla dziecka" ,jest próba przypodobania sie jego rodzicom ,a
          to juz manipulacjia.Zycze duzo potyków.
          • tylkozloty Re: prawa babci 21.08.08, 19:48
            No cóz - śmiej się - jak chcesz .
            Mam swoje zdanie i opisywane tu skrajne przypadki "wpychania się ze
            słodyczami i innymi zakazywanymi rzeczami przez rodziców " nie są tylko próbą
            ustalenia swej pozycji w rodzinie.
            Ta pozycja jest ustalona - dla dziecka najważniejsi są rodzice i nie ma co
            tu wmawiać sobie że babcia i dziadek mają jakieś szanse na zajęcie ich
            stanowiska albo że wogóle chca taką pozycję zając.
            Na pewno nie ...
            Wiem że bywaja złośliwi dziadkowie , przelewają żale na relacje z wnukami
            , potrafią wyrazić swym postępowaniem niechęć do własnego dziecka czy
            synowej/zięcia , brak aprobaty dla związku syna czy córki .
            To jest wtedy sabotaż i wrogie działanie .
            Nie krytykuję kupowania słodyczy i ich dawania...to sprawa każdego z nas
            -czy chce być przyjacielem wlasnego dziecka i wnuka i co w tym kierunku robi .
            Nie myślę sie podlizywać własnym dzieciom czy synowej ,zięciowi kupując
            ich dzieciom meble czy zabawki ( piękne edukacyjne, wybrane z rozmyslem
            ,takie ktorymi wnuk możne się bawić nawet z babcią i dziadkiem). Robię to
            z serca i ....z doświadczenia wiem jakie to ważne i jak potrzebne ...
            Jak moje dzieci były małe - też ktoś mi tak bezinteresownie ,dyskretnie
            pomógł .....
            A to że potrafie zając patykiem wnuka ,który przez to rozwija sie
            świetnie - ma wyobraźnię ,nie jest marudny ,jest bardzo zgodny i
            miły.... to chyba nie powód do wyśmiewania ..
            Ciekawe skąd w tobie taka gorzka myśl ,że jestem taka interesowna -
            podlizywaczka? KAŻDY SĄDZI PO SOBIE co?
    • fammpirella dziadkowie od rozpieszczania wnuków?!!!! 21.08.08, 12:03
      ten argument mnie zabija..... tzn. ze mimo wieku i doswiadczenia
      moga robic jawne glupoty nie uwzgeldniajac dobra dziecka?! opinii
      lekarzy, zmia wynikajacych z postepu medycyny, matki wiedzy na temat
      wlasnego dziecka?!!! tzn. im starszy tym glupszy?!!! oj,
      forumowiczki ktore tak uwazaja powinny sie zastanowic, czy nie
      obrazaja przypadkiem wlasnych zstępnych.... rozpieszczanie przez
      slodycze to megaszkodzenie (zeby, otylosc, zle nawyki zywieniowe na
      cale zycie),a nie dogadzanie dziecku!
      madrzy dziadkowie, ktorzy kochaja swoje dzieci i ich dzieci, czyli
      wnuki sa od sluzenia rada, pomoca, cala swoja madroscia i miloscia.
      przy wzajemnym szacunku i zrozumieniu jedengo wspolnego celu:
      dlugookresowo pojete dobro dziecka (a nie chwilowy usmiech z buzia
      pelna budyniu albo czekolady) powinno sie powiesc....
      mama kochana mame i tesciową. mam kogo nasladować.
    • syla_77 Re: prawa babci 21.08.08, 13:52
      Kiedyś same będziemy babciami i może wtedy, gdy już nie będziemy musiały
      wychowywać, zapragniemy trochę porozpieszczać... Kto wie...
      Odwiecznej walki pokoleń i tak nie wygramy, więc po co wypowiadać aż tak skrajne
      opinie?
    • epreis Re: prawa babci 21.08.08, 21:32
      ja przy pierwszymd ziecku tak jak ty- byłam bezradna i zakrzyczana...
      jednym słowem głupia -sama stwierdzam, bo pozwalałam im na wiele..
      ale potrafiłam też bronić swojego zdania gdy naprawdę na czymś mi zależało.

      teraz jest mi łatwiej..teraz mówię krótko "mi na złośc nie robisz, ja ją kocham nad życie i dałabym jej wszystko, ale chcę dać jej to co dobre- właśnie dlatego, ze ją kochasz.dla twojej przyjemności ona zje tą czekoladkę ale potem będzie cierpieć na wizycie u lekarza, czy z powodu wysypki. pamiętaj- to jej szkodzisz!"

      wystarczy raz to powiedzieć i od razu wszystkim głupio, kończy się wtrącanie i rządzenie..pozatym, jesli dziecko jest moje- to ja decyduje..a gdy ktoś tego nie przestrzega to nie widuje moich dzieci..
    • prospects Re: prawa babci 22.08.08, 00:54
      oj...znam to bardzo dobrze. u nas tez bylo dokarmianie przez
      tesciowa slodyczami, ktorych maly jeszcze nie mogl jesc, slodkimi
      sokami na okraglo, maczanie smoczka w sokach...i wiele innych. ale
      najgorsze bylo to, ze chciala zabrac dzieciaka na przejazdzke
      samochodem bez fotelika!!! nie mam slow,,,na szczescie nie
      zostawiamy malego pod jej opieka, chodzi do zlobka i mieszkamy teraz
      sporo kilometrow od niej.
      • majkowamama Re: prawa babci 26.08.08, 14:06
        U nas problem z babciami i dziadkami wciskającymi czekoladę trwał baardzo długo.
        Nie pomagało tłumaczenie że Maja ma zaparcia, że się męczy. Któregoś dnia
        podczas akcji na nocniku mąż wykręcił numer tel i kazał im słuchać ... a
        słyszeli jej potworny krzyk "Mamo, boli, ratunku, ja nie chce... itd" Potem
        poinformował że to była robiona kupa. Skończyły się czekolady, kakao i teraz
        pytają czy coś słodkiego mogą dać. Mają zgodę na soki owocowe i owoce. Zgodnie z
        zaleceniem lekarza. I wszyscy są szczęśliwi - my bo dziecko mniej się męczy (bo
        zaparcia ma niestety nadal i w dodatku bardzo boi się wypróżniania) i dziadkowie
        bo coś daja. A mała też bo coś dostaje.
    • betty842 oto co myślą o tym babcie 22.08.08, 11:32
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37412&w=83623213
      • ekseksa Re: oto co myślą o tym babcie 24.08.08, 12:57
        Nie daje rady ale wystarczy kila wpisow starszych poczytac, naprawde
        zenada. Moze jeden, dwa normalniejsze wpisy. Jakies chore kobity, co
        robi brak pracy i milosci?.Szkoda czasu.
        • betty842 Re: oto co myślą o tym babcie 24.08.08, 13:13
          Załuję że założyłam tam wątek.Myślałam że czgoś się dowiemy od
          głównych zainteresowanych,ale teraz widzę ze to nie miało
          sensu.Jedne są w porządku a inne i tak nie widzą problemu.Ciągle
          tylko wypisują,że są traktowane jak darmowe nianie,że powinnyśmy się
          cieszyć że pomagają nam przy dzieciach a my tylko je
          krytukujemy...Przecież nie o to chodziło w moim wątku.Ahh.Szkoda
          słów.
    • sonia765 Re: prawa babci 26.08.08, 20:23
      Mamuśki tak zarozumiałe jak purchawy. Uważajcie, żebyscie nie popękały z
      nadmiaru ważności.
      Boże, współczuję waszym matkom i teściowym - obcowanie z wami to musi być męka.
      Amen.
      • aguniap Re: prawa babci 27.08.08, 15:58
        tak czytam ten temat i z jednej strony niektórym zazdroszczę a
        niektórych mi żal.
        zazdroszczę, że są takie babcie które potrafią doradzić, wysłuchać,
        wycofać się w odpowiednim momencie i rozumieją, że my też potarfimy
        zadbać o nasze dzieci.
        Moja teściowa z którą mieszkam niestety taka nie jest. zacznę od
        tego, że najpierw przypatrywałam się jak zajmuje się innymi wnukami.
        najpierw miała wnuczkę teraz już 10-letnią. Jedyną zabawą tej
        dziewczynki było chodzenie do ryku na zakupy i rozmawianie albo
        raczej stanie 3 godziny z dorosłymi. teraz nie potrafi bawić się z
        rówieśnikami. są wakacje a ona nie ma z kim być. najlepiej czuje się
        z dorosłymi, rozmawiając i wiedząc o sprawach o których nie powinna
        wiedzieć.
        Potem były kolejne wnuki. dziewczynka od małego była karmiona
        czekoladą. A jaki to był cudny widok dla babci jak wcinała 6 kostkę
        czekolady przed obiadem i jaka była zła, że rodzice nie pójdą z nią
        do lekarza bo ma zaparcia. Skończyło się na operacji przepukliny i
        uczuleniu na czekoladę. teraz ma 6 lat i z zazdrością patrzy na
        półki z batonikami, któe nie może jeść bo dostaje strasznej,
        swędzącej wysypki.
        Kolejny wnuk, no cóż..... nie jest podobny do jej rodziny i tekstu
        typu " Ty jesteś brzydki bo jesteś czarny" (ma po prostu ciemną
        karnację) zaczęła aż powtarzać starsza siostra. Mały nie chce
        zostawac z tą babcią, bo "cały czas na niego krzyczy i nie
        interesuje się nim" (słowa dziecka).
        Też mam dziecko i patrząc na to co się działo ..... może dziwny
        zbieg okoliczności .... ale nie chcę aby babcia zajmowała się moim
        dzieckiem. boję się jej. dodatkowo zażywa leki uspokajające. Wiem,
        że ją odpycham ale wg niej ja od początku wszystko źle robiłam, bo
        ona robiła inaczej, bo jej córka robiła tak a ja wszystko źle.
        Mam chyba złe doświadczenia i jestem trochę rozgoryczona ale czy
        faktycznie????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka