awtorek
13.10.08, 15:52
Mam 9 miesięczną córkę i byłabym bardzo wdzięczna za opinie doświadczonych już
mam (zwłaszcza, że to moje pierwsze dziecko).
Córka od 3 dni jest przeziębiona. Głównie okropny katar, więc nie może spać
ani jeść (karmię piersią ale teraz muszę dawać jej modyfikowane z butelki bo
przy zatkanym nosie nie mam mowy, żeby mocno ssała). Ogólnie męka. Stosuję
wszystkie możliwe środki bez recepty (woda morska, Nasivi, Cebion, Calcium,
stosuję Fridę, nawilżam powietrze, inhaluję itd.) ale nie ma żadnego
rezultatu, wręcz jest coraz gorzej. Dziś byłam u lekarza i spytałam o lek
Biodaxyna - pół antybiotyk w sprayu. Słyszałam, że jest bardzo dobry.
Odpowiedział, że nie ma mowy o antybiotyku, mam być cierpliwa i czekać aż
przejdzie.
W pewnym momencie rozmowy zgadało się o basenie (od tej soboty miałam z córką
chodzić na zajęcia dla niemowląt). Lekarz, jak o tym usłyszał, powiedział, że
absolutnie odradza, bo kontakt z innymi dziećmi oznacza ciągłe zachorowania. A
o tej porze to już w ogóle zarazki się rozmnażają w zastraszającym tempie itp.
A jak nieopatrznie powiedziałam, że tydzień temu byłam z córką w kinie (w
ramach Multibabykina) to już w ogóle wylał się z niego potok słów "co to za
moda" i "dziecko powinno być głównie w domu i na długich spacerach a nie tam,
gdzie siedliska zarazków".
I szczerze mówiąc, mam dylemat. Za basen trzeba była zapłacić za 3 m-ce z
góry, więc pewnie nie odzyskałabym tych pieniędzy. Na spacery oczywiście
wychodzę ale nie na bardzo długo bo córka nie potrafi usnąć w wózku, więc
muszę się spieszyć do domu na drzemkę. Poza tym nie mam czasu, żeby codziennie
spacerować z nią 2 godziny (jak sugerował). W domu, jak wiadomo jest
niezliczona ilość zajęć a jeszcze pracuję wieczorami i w soboty. No i właśnie
wyjścia typu na basen, do kina, czy do znajomej, która też ma dzieci bardzo
umilają czas mnie i córce. Szczerze powiem, chyba bym się wykończyła będąc
jedynie "na spacerach i w domu". I w ogóle prędzej, czy później córka zetknie
się z większą grupą dzieci, więc co to za różnica. I tak prędzej, czy później
będzie chorować.
A z drugiej strony, jak patrzę jak teraz się niesamowicie męczy. Gdyby to
miało się często powtarzać to może rzeczywiście lepiej siedzieć w domu. Może
rzeczywiście, jak będę tak wychodzić to będzie choroba za chorobą i tylko jej
zaszkodzę. Naprawdę nie wiem, nie mam doświadczenia i nie wiem za bardzo jak
teraz postępować. Jak byłam z nią w kinie to pewnie tam się zaraziła (były
zabawki, które wszystkie dzieci brały do budzi, ona też). Przecież w
przedszkolu, czy żłobku dzieci też non stop chore. Ale też tak sobie myślę, że
do kina i na basen chodzą dzieci, których mamy siedzą w domu, więc też chyba
nie są chore... Nie wiem. Bardzo proszę, napiszcie ze swojej perspektywy, czy
mój lekarz ma rację...
Z góry bardzo dziękuję za odpowiedzi.