Dodaj do ulubionych

lekarz z "podejściem" do dzieci.. :(

28.10.03, 08:58
Jeszcze robi mi się gorąco na wspomnienie wczorajszego popołudnia. Michał ma
ciągnące się zapalenie ucha i lek. rodzinny wysłał nas na konsultacje do
laryngologa, ze skierowaniem, w ramach NFZ. Poszliśmy. Pan doktor na
moje "dzień dobry" spojrzał na zegarek, mnie swoim spojrzeniem nie uraczył.
Razem z nim na stałe w gabinecie siedziała niezbędna, jak mniemam,
pielęgniarka. Ani razu nie odezwał się do syna, wyrażał się o nim
per "dziecko", nie zwrócił się do niego bezpośrednio ani razu. Michał
przyzwtczajony, że nasza pani doktor "rodzinna" rozmawia z nim, daje
naklejki i zawsze mówim jak go za chwilę zbada, po takim wstępie miał mocno
niepewną minę. A to był dopiero początek. Pan doktor ni z tego ni z owego
wziął wziernik do nosa i wsadził mu go z zaskoczenia. Podobnie uszy - no
jakby badał manekina. Miarka się przebrała jak wystartował z metalową
szpatułką do gardła. Misiek w ryk i odwraca się tyłem. A przecież u naszego
lekarza sam pokazywał gardło. W końcu razem z pielęgniarką zrobił to niemal
siłą. A ja chyba byłam zbyt zszokowana i za mało stanowcza, żeby ostro
powiedzieć co o tym myślę. Przecież mój pies jest traktowany o niebo lepiej
u weterynarza. A może to chodzi o to że tam płacę a tu dla pana doktora nie
jestem godna uwagi bo pieniążków do ręki nie dostał?(dosłownie, bo podając
zalecenia, siedział odwrócony do mnie tyłem!). Czy takie traktowanie w
publicznej służbie zdrowia jest wyjątkiem czy niestety nadal normą? Mieliśmy
to szczęście, że przez ostatnie 3 lata nie musieliśmy korzystać z publicznej
służby zdrowia i mając kontakt trylko z naszym lekarzem rodzinnym przyjęłam
błędne założenie, że wszędzie się zmieniło? Teraz szukam lekarza tej
specjalności przyjmująceto prywatnie, bo wczorajsza wizyta była pod każdym
względem stracona (niczego konkretnego się nie dowiedziałam). Jakie są Wasze
doświadczenia? Czy lepiej od razu szukać lekarza specjalisty przyjmującego
prywatnie? I czy na moim miejscu zareagowałybyście ostro na zachow. tego
lekarza w obecności dziecka? Ze względu na małego nie chciałam robić
awantury ale teraz nie wiem czy słusznie?
Długie wyszło, ale trochę mi ulżyło. Pozdrawiam. Aneta z Michałem (3 lata)
Obserwuj wątek
    • lidqa Re: lekarz z 'podejściem' do dzieci.. :( 28.10.03, 09:16
      Nie mozna zwalac wszystkiego na publiczna sluzbe zdrowiasmile Kuba jest
      wczesniakiem i w zwiazku z tym zwiedzilismy mase specjalistow a lekarza
      rodzinnego odwiedzamy az za bardzo regularnie. Wszystko robie "panstwowo" w tej
      samej przychodni. I np: kardiollog okulistai hematolog straszni,
      niekomunikatywni, Malo ze Kuba darl sie u okulisty to jeszcze ja sie niczego
      nie dowiedzialam, tylko ze kontrola i p. dr nie ma czasu. Poszlam oczywiscie do
      innego lekarza i nie bylo krzykow nawet przy badaniu dna oka a ja juz wiem co
      jest z oczkami mojego synka. A w tej samej przychodni rewelacyjna pani neurolog
      i super pediatra pzwalaja wierzyc ze sie da. Od pediatry np mam nr na komorke,
      A jak potrzebowalam pilnie USG glowki zadzwonila do wojej kolezanki i mialam
      nastepnego dnia. A wszystko naprawde za zwykle dziekuje.
    • kingaiola Re: lekarz z "podejściem" do dzieci.. :( 28.10.03, 09:46
      Ja tez uważam, że wszystko zależy od człowieka. Ja też korzystam głównie z
      państwowej służby zdrowia. Naszczęście teraz można wybarać sobie specjalistę, a
      nie jest się przypisanym do przychodni. U nas pani laryngolog nie była zbyt
      niła to następnym razem poszłyśmy do troche dalszej przychodni i pani doktor
      była bardzo miła. Natomiast jeszcze dzieci odbierają pewne rzeczy inaczej niż
      my - mamusie. Ola chodzi regularnie na wizyty do dentysty (na szczęście tylko
      przeglądy) i jej podoba się stanowczo bardziej dentystka, która na mnie
      sprawiła wrażenie zbyt oschłej jak dla dzieci. Zresztą dentystów też wybiram
      takich gdzie przynajmniej za przeglądy nie trzeba płacić.
      Kinga
    • izunia6 Re: lekarz z "podejściem" do dzieci.. :( 28.10.03, 12:01
      Ja kiedyś taki szok przeżyłam u kardiologa - pani profesor, ordynator ze
      szpitala na Litewskiej, nie wiadomo po co przyjmuje w państwowej przychodni.
      Przez cała naszą wizytę kontrolną narzekała, że co ona tu robi za te psie
      pieniądze, rzucała EKG, że ona się takimi bzdurami musi zajmować (znaczy się
      zbyt zdrowymi przypadkami jak na panią profesor). No i ona siedzi tu całe po
      południe i zarobi tyle, ile prywatnie za jednego pacjenta!
      Najbardziej mnie wkurzyło, że po ruchach, twarzy, widać było, że gdybym była
      prywatnie, ze skomplikowanym przypadkiem, to ona by się całkiem fachowo zajęła.
      Ale siedzi w przychodni i zajmuje miejsce jakiemuś młodemu kardiologowi, który
      pewnie chętnie, choć dla sportu, raz w tygodniu by się zajął dzieciakami
    • mamaestery Re: lekarz z "podejściem" do dzieci.. :( 28.10.03, 12:02
      wiecie co?a ja sie szczerze dziwie lekarza dlaczego mimo calej ich wiedzy nie
      widza tego (bo chyba wiedza!) ze dziecko rozhisteryzowane o wiele dluzej sie
      bada i czesto sie to mija z celem bo nie daje zadnych rezultatow niz dziecko z
      ktorym ma sie kontakt,mowi sie do niego i tarktuje jak osobe a nie przedmiot
      przyklad mam z wczoraj,poszlam z corcia na pobranie krwi z paluszka ,pani
      laborantka(?) najpierw USMIECHNELA sie do dziecka,potem glosno tlumaczyla co
      bedzie robila pokazujac narzedzia,przytykala do raczki pokazujac ze to nic nie
      boli a potem pstryknela w paluszek-i po krzyku tzn nie doslownie bo moja corcia
      nawet nie zaplakala i jeszcze dostala nagrode!smile)oczywiscie badanie robilam w
      zwyklej przychodni i niech mi nikt nie mowi ze to kasa powoduje inne podejscie
      do malego czlowieczkasmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka