Moja czterolatka złapała szkarlatynę (sądziłam, że ta choroba to
przeszłość, dopóki nie usłyszałam o kilku przypadkach w przedszkolu,
no i mamy właśnie). Tydzień temu miała gorączkę, wymioty, lekarka
wzięła to za anginę, dała Augmentin. Po tygodniu, czyli dzisiaj,
mała wstała z rumieniem na buzi i wysypką na całym ciele, aż mnie
zmroziło... Dzisiaj byłam u innej lekarki,od razu rozpoznanie
szkarlatyny + Ospen. Pytanie do mam, które przez to przeszły - czy
też u Was te objawy wysypkowe wystąpiły dopiero po tygodniu i to po
7dmiu dniach na antybiotyku? Tylko błagam nie straszcie mnie
powikłaniami, bo i tak jak sobie pomyślę, że mała wczoraj pojechała
na rowerku do sklepu po pieczywko, bo jej się tak poprawiło, to mi
się czkawką to odbija. A w ogóle to łapanie chorób przedszkolnych
raz za razem już mnie dobija, kupiłam sobie jakiś antystres w
aptece, bo jak nic wpadnę chyba w jakąś depresję od walki z tymi
chulernymi wirusami,bakteriami.... karmię małą dobrze, wspomagam i
naturalnie i dodatkowo, jak nie katarzy i nie kaszle dwa tygodnie to
już mam ochotę imprezę robić z radości. ech, chyba złapałam doła