daga_j odp. do phantomka, kasiabazia, mruwa9 , mama-ola 07.05.09, 22:16 phantomka - co to za dziecko, 1,5 roczne, które śpi 2 godziny w dzień? Moje I bardzo to lubię, bo córka mi tak nie spała. Ale z łóżeczka to on wychodzi bez problemu bo ma wyjęte szczebelki, wolę to niż jego kombinowanie by wydostać się górą! kasiabazia - już pisałam komuś, że nie da rady by spał w wózku, po pierwsze to spacerówka, po drugie dojdę w 2 minuty do przedszkola, wniosę go w tym (razem 18kg będzie) na pierwsze piętro pod salę córki tak, zejdę do szatni, a po drodze on ma się nie obudzić od hałasów przedszkolnych? Bo jak się obudzi to już spania nie będzie a koło 17 maruda na całego - chyba każdy to zna?.. mruwa9 - kolejna osoba nakłaniająca mnie do usypiania 1,5 rocznego dziecka w wózku? W spacerówce wąskiej, która na spacery super ale do spania nie, bo nie kładzie się na 100% płasko, nie ma podnóżka podnoszonego, więc nogi zwisają. Dajcie spokój z takim spaniem, jak takie duże dziecko miałoby być kładzione do tego czegoś o 12 i spać jak mumia bez poruszenia aż odbiorę starszą siostrę. jakim cudem się nie wybudzi przy wyjściu z cichego ciepłego mieszkania na dwór - wiatr, słońce, hałas? mama-ola - jw. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j odp. do anyx27, mika_p, ligiacris, asia06 07.05.09, 22:18 anyx27 - to chyba Ty żyjesz w jakiejś krainie "przyjaźni" nie wiem jak to nazwać. Wszyscy wokół chcą przychodzić i popilnować czyjegoś dziecka na godzinę, cudownie! Ale ja takiego miejsca nie znam. Próbowałam zaprzyjaźnić się z sąsiadami to raczej nie wykazują zainteresowania, panie w przedszkolu po pracy marzą tylko o pójściu do domu, jest klub dla dzieci 0-3 lata ale żeby tam zostawić synka musiałabym najpierw poświęcić wiele czasu by go przyzwyczaić do tego miejsca czy osób, i podejrzewam, że sporo to kosztuje. Wiele matek naprawdę musi sama zajmować się swoimi dziećmi całe dnie, dopóki ich mężowie nie wrócą z pracy - no taka rzeczywistość. Do kolejnego jakby podsumowującego postu - tak zgadzam się z tym. Złamałam moje zasady ten jeden raz i raczej już tego nie zrobię, bo to co piszesz i w mojej głowie cały czas było. Adrenalina mi tak skoczyła na ten 5 minutowy wybieg z domu, że potem długo dochodziłam do siebie (fizycznie, mięśnie mi drgały i byłam jakaś oszołomiona). mika_p - wspólnie z córką w pewnym momencie ustaliłyśmy, że będzie zostawała do podwieczorków. Jak ją odbieram o normalnej porze, czyli zaraz po 14 to jest wesoła, opowiada co robiła, zadowolona. Ona tylko rano czasami mówi, że nie chce iść, ale wiesz, jak się ma takie dziecko to nie mogę jej pozwolić schować się mi "pod spódnicę", trzeba delikatnie uczyć ją zwalczania własnych oporów, przełamywania się. Ona zapamięta, że ktoś jej coś powiedział i woli się od tego odciąć, nie pójść więcej do przedszkola, niejako uciec od problemu, zamiast stanąć twarzą do tego i nie przejmować się. To się nazywa nieśmiałość, i nie chcę córki w tym całkiem zamknąć, chodzenie do przedszkola jest dobrym sposobem na poznawanie różnych trudnych sytuacji społecznych, rozmawiamy o tym jak powinna się zachować, co komu na coś odpowiedzieć, zawsze dodaję jej otuchy. Są dni, że jakoś szczególnie prosi by nie iść do przedszkola - nie jestem nieugięta i pozwalam jej na to, spędzamy dzień inaczej ale poza tym jednak chodzi. Pani przedszkolanka bardzo chwali zmianę jaka zaszła w Emilce, że jest odważniejsza, że czasem coś komuś odpowie hardo, gdybym ja chowała w domu to by bardziej zamknięta w sobie. A naprawdę jak bywa, że odbieram ją po obiadku i wracamy do domu o 12:30, ja zajmuję się usypianiem synka, co trwa do 20 minut, ona wtedy sobie rysuje, potem zagramy w jakąś grę, rozmawiamy no ale uważam, że ja jako człowiek też mam prawo do chwili przerwy i nie ma lepszej pory niż jak synek śpi, żebym właśnie napiła się kawy. Ciekawe czemu Ty możesz o 19:22 napisać post, zamiast intensywnie bawić się z dzieckiem? Obiad też mam do ugotowania, albo naczynia jakieś do pozmywania, ciuchy do poskładania, różne rzeczy robią jak synek śpi i widzę, że nie bawię się wówczas z córką zbyt dużo i uważam że ma o wiele ciekawiej w tych godzinach w przedszkolu wśród fajnych koleżanek! Co do wyjścia synka z łóżeczka nie ma problemu, bo ma wyjęte szczebelki, nigdy górą nie wyłaził. Ale tak - może uderzyć się w głowę, może zamek się zaciąć i dlatego podsumowałam, że raczej jednak już go nie zostawię samego. ligiacris - mój każdy dzień jest istną rutyną (+/- 30 minut różnicy w codziennych czynnościach), czemu na koniec swojej wypowiedzi rzucasz taką "zaczepkę": "jeśli wiesz co to rutyna". Nie no nie wiem! asia06 - ale podwieczorek jest o 14, a ona lubi podwieczorki bo są smaczne Odpowiedz Link Zgłoś
ligiacris odpowiadam 08.05.09, 00:28 No moze wyskoczylam na temat tej rutyny 'jak filip z konopii' nie dokanczajac watka. Przepraszam. Do rzeczy. Moj dzien to rutyna rowniez. Chodzi o to, ze jak np. moja corka kiedy miala kilka miesiecy uwielbiala zasypiac o 17.00. Budzila sie o 19.00 i czy myslisz ze w glowie bylo jej spac o np.21.00? No wiec nie. Musialysmy 'wypracowac' nasza rutyne. Moim zdaniem matka ma nadrzedna role w decydowaniu jak bedzie wygladal kazdy dzien w zyciu diecka. Moim zdaniem od tego jestesmy i czasem niestety trzeba tu i owdzie cos 'nagiac' aby pozniej nie miec glupich mysli w stylu: 'jaka smiercia mogloby zginac moje dziecko jesli zostawie je samo spiace na pol godziny'. Tego typu dywagacje granicza dla mnie ze zdrowym rozsadkiem i sa absurdalne. I chyba to najbardziej uderzlo mnie w Twoim liscie. Twoj tok myslenia jest dla mnie poprostu irracjonalny. Nie podejmuje juz wiecej dyskusji na ten temat, bo zauwazylam, ze caly ten watek nie daje i tak zadnego rezultatu. Dostalas odpowiedzi - w wiekszosci negujace - na swoje pytanie, a i tak wciaz sie usprawiedliwiasz. I znow, gdzie logika? Zycze zdrowia Twojemu dziecku i pelnych bezpieczenstwa dni. Pozdrawiam i juz nie podejmuje tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: odpowiadam 08.05.09, 10:46 ostatnie słówko ligiacris - usprawiedliwiam i tłumaczę tylko tamto jedno zdarzenie, ale dzięki właśnie np. takim wypowiedziom jak Twoja dokonuję wyboru - nie nie będę już zostawiała dziecka samego nawet na 5 minut. Niestety jedyne co mogę do tego dodać, to że stwierdzam to na 95%, bo tak samo mówiłam jeszcze parę miesięcy temu a jednak zostawiłam raz, prawda, więc 95%, że już nie zostawię. Odpowiedz Link Zgłoś
mika_p Re: odp. do anyx27, mika_p, ligiacris, asia06 08.05.09, 00:31 daga_j napisała: > Ciekawe czemu Ty możesz o 19:22 napisać > post, zamiast intensywnie bawić się z dzieckiem? We wtorek moje dziecko zasnęło o 18:55 - dwa dni w przedszkolu bez leżakowania, z pobudką o 6:30 i padło. Ja się rzadko bawię z dzieckiem intensywnie, bo nie lubię. Poświęcam intensywną chwilę na rozkręcenie zabawy, a potem tylko słucham, komentuję, dopytuję i ewentualnie włączam się na moment. A jak mam ochotę na dłuższą zabawę, to dziecko poświęca mi intensywną chwilę, a potem nadzoruje, komentuje, dopytuje, ale generalnie zajmuje się swoimi sprawami. Ale ja mam już duże drugie dziecko, czteroletnie. Swoją drogą, co bys zrobiła, gdybyś pracowała? Posyłałam do przedszkola starszaka, teoretycznie pracowałam na przykład do 16, przedszkole pół godziny marszu od miejsca pracy, a wystarczyło 10 minut przed końcem roboty odebrać telefon i pół godziny z głowy, niekiedy jechałam taksówka do przedszkola i odbierałam dziecko jako ostatnie w całym przedszkolu. Jak starszak był w zerówce, urodziła się Mała i też było wiadome dziecku, że mama może mieć kłopoty logistyczne i nie przyjechać zaraz po podwieczorku, mimo że teoretycznie miałaby taką mozliwość. Teraz do przedszkola uczęszcza Mała, zazwyczaj jest odbierana po obiedzie, ale bywa i tak, że odbieram ją po pracy, kiedy w połaczonej juz grupie 3- i 4-latków zostaje może pięcioro dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: odp. do mika_p 08.05.09, 10:50 No to pozazdrościć, że Ci dziecko czasem usypia już o 19. Ale pewnie następnego dnia wczesna pobudka Natomiast gdybym pracowała to oczywiście, że byłoby inaczej, miałabym silny argument dla córki, że odbieram ją później (ale mam nadzieję, że gdybym pracowała czy też gdy będę pracowała to może babcia mogłaby odbierać Emilkę wcześniej, nie mieszka zbyt blisko ale może by podjeżdżała albo dziadek, nie wiem - coś wymyślimy, chociaż wtedy Emi już będzie w szkole, a młodszy w przedszkolu) Co do zabaw to robię podobnie jak Ty, trochę się pobawię, a potem patrzę czy bawi się samo, daję pomysły. Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: odp. do anyx27, mika_p, ligiacris, asia06 08.05.09, 10:25 daga_j napisała: > anyx27 - to chyba Ty żyjesz w jakiejś krainie "przyjaźni" nie wiem jak to > nazwać. Wszyscy wokół chcą przychodzić i popilnować czyjegoś dziecka na godzinę > , > cudownie! Ale ja takiego miejsca nie znam. Próbowałam zaprzyjaźnić się z > sąsiadami to raczej nie wykazują zainteresowania, ja mieszkam na nowym osiedlu, gdzie jest duzo młodych mam - może dlatego łatwiej panie w przedszkolu po pracy > marzą tylko o pójściu do domu, to zależy od przedszkola -Jula chodzi do prywatnego, więc Pań jest więcej niż dzieci - u Julki w grupie siedmioro, ale na co dzień jest 4-5. Panie mają zupełnie inny komfort pracy. Przecież przedszkolanka nie musi być z tego samego przedszkola - można rozejrzeć się za jakimś prywatnym w okolicy i poszukania tam jakiejś pani. jest klub dla dzieci 0-3 lata ale żeby tam > zostawić synka musiałabym najpierw poświęcić wiele czasu by go przyzwyczaić do > tego miejsca czy osób, i podejrzewam, że sporo to kosztuje. a w jakim wieku jest synek? nie zostaje sam np. w markecie na placu zabaw, kiedy wy robicie zakupy? Wiele matek naprawd > ę > musi sama zajmować się swoimi dziećmi całe dnie, dopóki ich mężowie nie wrócą z > pracy - no taka rzeczywistość. ja to rozumiem, ale jesli nie mozemy liczyc na pomoc "doraźną", to moze wtedy warto pomyśleć o złobku/przedszkolu? przeciez to nie musi być 8-9h dziennie. Ja tez pracuje w domu, ale Jula chodzi do przedszkola 3-4razy w tyg po 5h. i ona jest zadowolona i ja Odpowiedz Link Zgłoś
anyx27 Re: odp. do anyx27, mika_p, ligiacris, asia06 08.05.09, 10:30 dodam jeszcze na koniec, że moja Jula, jak miała trochę ponad rok przestała spać w dzień - zauważyłam, ze już nie ma takiej potrzeby, wieć jej nie zmuszałam. od tej pory chodzi spac o 21, wstaje o 8-9 i jest spokój Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: odp. do anyx27 08.05.09, 11:17 no ja nie mieszkam na nowym osiedlu, i niestety choć za sąsiadów mam/miałam (bo jedni się wyprowadzili) dwa młode małżeństwa, jedno z dzieckiem tylko miesiąc młodszym od mojego synka to nie pałali chęcią zaqprzyjaźnienia się. To ja zawsze zagaduję, oni pozostają na "dzieńdobry", a poza tym oboje pracują, ich dzieckiem zajmują się na zmianę, pewnie zależy jakie mają zmiany w pracy albo któraś babcia (bo z jedną mieszkają). czasem takim osobom zazdroszczę, jak widzę ich dizecko na spacerku podczas gdy moje kisi sięw domu bo ja gotuję i nikt mnie nie wyręczy, a oni mogą sobie dzielić zadania między siebie, no ale z drugiej strony mieszkałam z teściami i jednak wolę moją samotność. Fajne masz przedszkole, że mało dizeci, dużo pań, fajnie, no u nas jest jakieś prywatne przedszkole ale z jednej relacji wiem, że są tam dość tradycyjne grupy. Synek ma 1,5 roku i powiedzmy, że mogłabym orzystać z tego klubu ale jak mówię jest to najpierw sporo inwestycji w przyzwyczajanie (np. z moją teściową dopiero od niedawna synek spokojnie zostaje na 2 godzinki - korzystam z tego może raz w miesiącu), a poza tym mam probnlem tylko co któryś dzień podczas drzemki, to po co mi taki klub, miałabym go tam na dzienne spanie zaprowadzać? Żlobków u nas nie ma, ja nie mam takiej potrzeby by dawać gdzieś synka pod kilkugodzinną opiekę bo nie pracuję zawodowo, a po co mam ryzykować częstsze choroby, swoje już przeszedł bo starsza siostra przynosi pewnie (miał i biegunkę i zapalenie płuc). W supermarkecie w naszym mieście nie ma sali zabaw, a w obcych bywamy rzadko by go tam zostawić, płakałby. Póki co cieszę się, że synek śpi w dzień bo to dla zdrowia dziecka w jego wieku jest ważne i cenne i dlatego kombinuję tak by on był wyspany i córka odebrana o przyzwoitej porze. jednorazowy wyskok, że go zostawiłam pozostanie jednorazowy. Odpowiedz Link Zgłoś
naomi19 Re: Zostawiać czy nie zostawiać? 07.05.09, 22:50 Ja to w ogóle na jakimś innym świecie żyję, bo do niedawna, w ogóle nie wiedzałam, że można małe dziecko zostawić samo w domu. Nigdy mi to nie przyszło do głowy i gdyby ktoś mi powiedział, że sa takie matki, to bym się kazała postukać w głowę. Umówiłam się z kobietą (sprawy zawodowe) na mieście. Porządna rodzina, mili ludzie, znam ich trochę. Duży dom, cała rodzinka superowi ludzie, kulturalni itp. Pytam, jak tam malutka (2miesiące). I tu pada odpowiedź: a dobrze, zasnęła, także mogłam wyjechać po panią. ?????? Przez kolejną godzine (nauka z kilkulatkiem) miałam nasłuchiwać czy dziecko przypadkiem nie płacze (piętro wyżej), bo ona wychodzi, a nmikogo nie ma w domu. Później zaczęłam zwracać na to szczególną uwagę i zauważyłam, że WIELE osób tak robi. daga- na Twoim miejscu zrobiłabym cokolwiek- wybudziłabym,, kładłabym o 11 (po kilku dniach przyzwyczai się), odebrałabym córkę poźniej z przedszkola, zadzwoniłabym po sąsiadkę, żeby posiedziała z maluchem przez 10 min. Cokolwiek. Gsdyby coś się stało, nie mogłabyś sobie tego wybaczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
beja11 daga_j 08.05.09, 08:47 daga_j, przyglądając się z boku całej tej dyskusji zauważyłam, że otrzymałaś wszystkie możliwe rady, dziewczyny podały Ci chyba wszystkie możliwe sposoby rozwiązania tej sytuacji, ale nadal nie jesteś usatysfakcjonowana. Negujesz wszystkie stanowiska, zarówno te "za" jak i "przeciw". Więc o co Ci naprawdę chodzi?? Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: daga_j 08.05.09, 11:23 gdzie neguję "za" i "przeciw"? Raczej każdemu odpisuję, że kierowała mną desperacja, że męczące to było i przykre czasem budzić synka, to już pisałam w pierwszym poście a osobom krytykującym zostawianie dziecka raczej przytakiwałam, mówiąc, że właśnie na różne opinie tu czekałam, bo zrobiłam to JEDEN raz i w pewnym stopniu Wasze publiczne poparcie lub negacja pomogą mi zdecydować co dalej. I w kilku miejscach wyraźnie powiedziałam, że już małego nie zostawię (choć przyznałam, że to na 95%, bo przecież do niedawna myślałam, że nigdy go nie zostawię na 100% a zrobiłam to ten raz) Tym, którzy mówili "ja też zostawiam" - pisałam, że rozumiem (to nie jest równoznaczne - popieram, rób tak dalej). Odpowiedz Link Zgłoś