uciekajacy 2.5 latek

22.05.09, 13:18
Moj synek doprowadza mnie do rozpaczy. Dzis ponownie mi uciekl (robilam zakupy w sklepie i nie moglam go trzymac za raczke gdyz mialam jego siostrzyczke na reku-10 m-cy). zazwyczaj idziemy z wozkiem wtedy moge go upilnowac, ale czy to nie jest ten wiek ze powinien juz cos w koncu rozumiec???!!! Tlumacze mu ze nie wolno, ze wpadnie pod samochod a on to traktuje jak zabawe!!!! Ukaralam go tym ze mu lodow nie kupilam(to byl jedyny powod dlaczego zawrocil uncertain)
Czy wasze dzieci podobnie sie zachowuja? Dodam ze ubieranie jego, powrot do domu z podworka to prawdziwy dramat uncertain
    • atrakcyjna2 Re: uciekajacy 2.5 latek 22.05.09, 13:29
      Ja myślę, że On chce być w centrum uwagi i jest troszkę zazdrosny o siostrę. Mam
      dokładnie 2,5 latka, oprócz tego znam kilku, którzy nie maja rodzeństwa i z tego
      co widzę nie uciekają. Mój to wręcz na polu czy w sklepie idzie grzecznie za
      rączkę a w domu szaleje.
      • roneczka Re: uciekajacy 2.5 latek 22.05.09, 23:24
        A może sobie jakieś nosidełko spraw dla córeczki, i będsz mogła
        więcej czasu poświęcić synkow, żeby nie czuł sie taki "niedobry"
    • mika_p Re: uciekajacy 2.5 latek 22.05.09, 23:55
      Kup mu smycz. 2,5-latek to małe dziecko i nie można jeszcze liczyć, że
      tłumaczenie do niego dotrze.
      Poczytaj to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=34708&w=48588148&a=48588400
      zwłaszcza drugi akapit.
      Uciekanie, problemy z ubieraniem i powrotem z podwórka to norma w tym wieku,
      tyle że mając także jeszcze młodsze dziecko podświadomie oczekujesz, że starsze
      będzie zachowywać się dojrzalej. Nie będzie, ma 2,5 roku.
      • wsb123 Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 06:30
        a kto przy zdrowych zmyslach bierze dwojke dzieci do marketu, juz pomijajac to
        ze w sklepach roi sie od zarazkow????
        bez komentarza po prostu rece opadaja
        siebie trzeba bylo ukarac a nie dziecko!!! za bezmyslnosc swoja,
        a nie dziecko ktore nic nie rozumie i dalej bedzie uciekac chociazby po to zeby
        wywolac reakcje rodzica
        ja w sklepach nigdy mlodego nie gonilem jak uciekl musial mnie znalezc
        (oczywiscie nie spuszczalem go z oczu ale udawalem ze nie widze, dopiero jak sie
        zgubil to gdzies nagle sie znajdywalem ale mowilem ze ma nauczke i po kilku
        takich razach mialem spokoj ale nie pamietac czy mlody mial 2,5 czy 3,5 roku)
        a do tego zapewne jest zazdrosne o siostre jak poprzedniczka wspomniala
        a kupienie smyczy tez dobra rzecz - sprawdzone
        • kamila_21 Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 06:33
          wsb123 napisał:

          > a kto przy zdrowych zmyslach bierze dwojke dzieci do marketu, juz
          pomijajac to
          > ze w sklepach roi sie od zarazkow????
          > bez komentarza po prostu rece opadaja



          ???????? smile)
          • marti32130 Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 08:28
            Skad to przeswiadczenie, ze w supermarkecie bylam???!!!
            Ja sie pytam tylko czy macie podobnie jak ja, ze maluchy zupelnie ignoruja to co do nich mowicie, a nawet wiecej robia wprost odwrotnie!!! Moja tesciowa twierdzi, ze: jej dzieci to wszystko juz rozumialy a z nim co cos nie tak jest (no i wiecej mowily). Dlatego chce wiedziec czy ,,moje dziecko" jest takie jak inne go juz bzika od tego wszystkiego dostaje. Moim zdaniem to on mowi tak jak inne dzieci i jest inteligentny(tylko troche lubuzowaty wink ) a moja tesciowa to juz nie pamieta jak z jej dziecmi bylo.
            • marti32130 Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 08:33
              dodam jeszcze, ze nosidelko mam i czesto z niego kozystam, z synkiem baaaaardzo duzo sie bawie. Czasu gdy corcia spi nie poswiecam na nadganianie domowych obowiazkow tylko na wspolna zabawe. A na spaceze to on grzecznie idzie za raczke tylko w sklepie ,,diabelek w niego wstepuje". A przeciez swiezy chlebek musze kupic!!!!!
    • zebra12 Bzdura z tą zazdrością 23.05.09, 09:00
      Też mam córeczkę w tym wieku i nie o kogo być zazdrosna, bo mam dużo starsze
      dzieci, które też się nią zajmują. A ucieka. Oczywiście nie zawsze. Ale jednak
      się zdarza. Dlatego często biorę wózek, by ja po prostu zapiąć, gdy przyjdzie
      jej chęć gdzieś zwiać. Najstarsza też uciekała, gdy była w tym wieku.
      Smycz dla tak dużego dziecka to idiotyzm. Że niby będzie szło grzecznie na tej
      smyczy? Akurat! Spyta się, czemu ja wiążę i będzie wrzeszczeć, by ją puścić. A
      jak nie to nie pójdzie i już. Mam ja ciągnąć?
      Ja widzę jedno rozwiązanie: nosidło dla małej i wózek dla starszego. Aż nie
      zrozumie i nie zacznie słuchać.
      Dodam, ze mam koleżankę z forum rówieśniczego i jej syn też ucieka. Jest
      jedynakiem.
      • marti32130 Re: Bzdura z tą zazdrością 23.05.09, 09:18
        troche to nierealne zebym szla z coreczka w nosidelku do sklepu (ona wazy 11 kg), do sklepu mam 1 km!!!! Moj synek ma po prostu poklady niespozytej energii (gdy idziemy do sklepu okrezna droga-zwirowana i nieuczeszczana-to bedzie ok 1.8 km to on biegnie cala ta droge a nawet podwaja jej dlugosc!!!!(biega tam i spowrotem-nie pozwalam mu sie za bardzo oddalac) I to po tych codziennych wrazeniach, spacerach, zakupach, zabawach w piasku spi dopiero o 21 wstaje jak w zegarku 7 rano w ciagu dnia nie spi od ponad roku(nie chcial spac, a gdy w samochodzie przez przypadek zasypial to skakal do pierwszej w nocy uncertain ) Zazdrosny o siostrzyczke nie jest. Jedynie o zabawki (i to tylko te, ktore sa jego).Po prostu je zabiera siostrzyczce ale moim zdaniem to nie jest dowod zazdrosci tylko normalne zachowanie dziecka w tym wieku
        • alkara Re: Bzdura z tą zazdrością 23.05.09, 09:30
          Mam 2,5 letnią córeczke i 8 miesięcznego synka.Młoda też ucieka mi w
          sklepie, ale czasami udaje mi sie z nią dogadać,że idziemy tylko np.
          po mleko i grzecznie wchodzimy do sklepu, ona za rękę, mały na
          rękach , kupujemy i wychodzimy.Najczęściej robie zakupy u nas w
          biedrone, a że jest ona w dziwnym miejscu to zawsze jest może w niej
          z 5 osób i wtedy mam małą na oku, jak idę z dwójka do marketu to
          mały siedzi w wózku sklepowym na siedzonku a ona w środku, jeżeli
          chce wyjść to umawiam się że jak tylko się oddali to wraca do wózka
          i niestety często ląduje ponownie w wózku smile)) Jak idę do sklepu
          gdzie nie ma wózków sklepowych to młody jest w sacerówce a ona ze
          mną za rękę.
          Generalnie ma powiedziane np na poczcie że nie może wyjść i się
          słucha, lata po poczcie ale przez drzwi nie wychodzi,
          Jednak parę razy "zginęła mi z oczu " np w sklepie dziecięcym , i
          postanowiłam że nie będę sama prowokować sytuacji że może mi gdzieś
          zwiać i ograniczyć zakupy we trójke do naprawdę niezbędnego minimum.
          Jednak jak się jest całymi dniami samemu z dwójka to trudno nie
          pójść z nimi po codzienne zakupy sad((
          Myślę że to taki wiek, i nic więcej nie jest powodem, trzeba
          tłumaczyć i starać sie być konsekwentnym w swoich oczekiwaniach,
          jeżeli nie posłuchał się i uciekł to musi być w jakiś sposób
          ukarany, - nie dostanie obiecanego lizaka, nie pójdziecie na lody,
          nie bedzie oglądał bajki albo coś innego.
          Ja zawsze zanim wejdę do sklepu staram sie powiedzieć małej jakiego
          zachowania od niej oczekuję i jaką dostanie nagrodę jeżeli będzie
          ok smile
          Powodzenia.
        • roneczka Re: Bzdura z tą zazdrością 23.05.09, 21:32
          marti32130 napisała:

          > troche to nierealne zebym szla z coreczka w nosidelku do sklepu
          (ona wazy 11 kg
          > ), do sklepu mam 1 km!!!!

          Trochę się nie zrozumiałyśmy. Miałam na myśli nosidełko
          regonomiczne.np. manduca.
          ja też mam uciekającego prawie dwulatka i też nie rozumie że
          oddalanie się jest be..., waży 15 kilo a w nosidełku jest aniołkiem,
          takim którego wszyscy mi zazdroszczą. I zakupy są realne i dłuższe
          wyscie też!
          Myślałam, o tym, żebyś sprawiła sobie takie nosidełko ergonomiczne
          albo Mei tai dla córci - 11 kilo to nprawdę piórko i w tych
          nosidłach nawet nie poczujesz że masz dziecko. Starczy ci dla
          córeczki jeszcze na dłuuugo. Oczywiście w tym wieku to już swobodnie
          na plecy a starszaka za rączkęsmile))
          Jak chesz zobaczyć jak to wygląda podaje linka, możesz przejrzeć
          całą galerie, jest też kilka fotek z chustą, ale tej używałam do
          roku dzieckasmilePóźniej to już w nosidełko na plecy bo inaczej żyć
          by sie nie dało z takim dzieckiem, hehehe
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1574202,2,3.html
          Jak masz jakieś pytania lub chcesz więcej info, to pisz na priv, na
          gazetowego.
        • mad_die a może zmień wózek? 24.05.09, 08:40
          Skoro z nosidłem Ci nie za wygodnie, to kup taki wózek, w którym i mała i
          starszak pojedzie. I masz problem z głowy i ręce wolne.
      • anyx27 Re: Bzdura z tą zazdrością 23.05.09, 13:56
        zebra12 napisała:
        > Smycz dla tak dużego dziecka to idiotyzm. Że niby będzie szło
        grzecznie na tej
        > smyczy? Akurat!


        a dla małego dziecka to nie idotyzm????

        może od razu w pakiecie z kagańcem, taniej będzie. a, i jeszcze
        kajdanki - na nogi i na ręce, oczywiście!
    • magdas78 Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 10:13
      To normalne w tym wieku, nie przejmuj sie. Jest to strasznie
      denerwujace, wiem. Moj mlodszy synek tez ucieka, szczegolnie na
      spacerze, a ze mieszkamy przy dosc ruchliwych ulicach jest to
      niebezpieczne, musze ganiac za nim a on mysli ze to dobra zabawa i
      zasmiewa sie do rozpuku. Za kazda ucieczke wsadzam go do wozka za
      kare ale to nie pomaga. Chodze tylko na zamykane place zabaw, bo mam
      starszego synka 4-latka, wiec jak uciekal mlodszy to musialam
      starszego zostawiac i leciec za malym. Zauwazylam ze dziala na niego
      jak (niby) nie patrze ze on ucieka, nie gonie go, wtedy poslusznie
      wraca. Ale malo jest w mojej okolicy takich miejsc ze moge na to
      pozwolic, czesto gdzies ulica w poblizu... Starszy synek tez
      uciekal, maly w wozeczku, ja musialam ten wozek zostawiac gdzies na
      chodniku i leciec za drugim. Wyrosl z tego jak mial okolo 3 lata,
      teraz jest bardzo grzeczny i posluszny. Czekam az mlodszy tez z tego
      wyrosnie.
    • ata99 Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 13:29
      Myślę, że te "niespozyte pokłady energii", ciągła chęc zabawy,
      poczucie pewności i wiele innych cech-decydują o tych ucieczkach
      naszych (zwłaszcza?)synków.To wkurza, ale przeciez dziecko nie chce
      zrobić na złość. Poki co na Twoim miejscu ograniczyłabym eskapady do
      sklepu, chlebek można jesc wczorajszy wink. Zamiast tego poszłabym z
      malcami na plac zabaw. Młodsze dziecko sadzasz na kocu w
      "bezpiecznym" miejscu, starszemu organizujesz zabawę, albo
      obserwujeszjak sam szaleje. Widuję takie mamy i babcie z dwojką
      dzieciaków w podobnym, jak Twoje wieku. Może jak młody się
      wyszaleje, pozwoli jeszcze zrobić zakupy, chć z tego co piszesz
      odległości masz spore.. Pozdrawiam
      • roneczka Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 21:44
        ata99 napisała:
        Może jak młody się
        > wyszaleje, pozwoli jeszcze zrobić zakupy, chć z tego co piszesz
        > odległości masz spore.. Pozdrawiam


        Ja doskonale rozumiem sytuację autorki wątku, bo też mam synka z
        takim temperamentem, co prawda mam tylko jedno dziecko, ale i tak
        wystarczy po uszy.
        Większość z nas nusi sobie radzić tak, aby móc zrobić zakupy, kupić
        coś do domu, załatwić sprawę w urzędzie.
        Są sprawy których sie nie da odłożyć na jutro albo na wieczór.
        To nie chodzi tylko o poranne zakupy i świeże bułeczki!
    • 4zaj Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 18:59
      Mój ma 2 lata i też ucieka, nie słucha, chodzenie za rączkę do dla
      niego "cierpienie", zawsze w sklepie ma jakiś problem, jęczy ,
      marudzi, zachowuje się czasami jak dziki, strasznie wyprowadza nas
      to z równowagi.Najgorsze jest to,że nie słucha, uparciuch i
      indywidualista....jeśli ucieka i nie słucha za karę na spacerze
      siada do wózka.
      • mirabelka10 Re: uciekajacy 2.5 latek 23.05.09, 22:40
        Moja słuchała do czasu,też dwulatka ponad...teraz do tego zaczyna
        się jeszcze śmiać,nie zdaża się jej to często,bo tłumaczę dużo,a też
        mam malucha na rękach(miesięczniak)przynajmniej na ulicę juz nie
        wybiega,tylko jak auto jedzie to staje bardzo blisko siatki i od
        razu łapie mnie za ręke.Też ma dużo energii!!!
        Doszłam do wniosku,że ona teraz nas testuje co może a co nie.
        mam nadzieje tylko,że jej przejdzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja