Witajcie dziewczyny,
ma pytanie, mój synek (2,5latka) nie wykazuje żadnego zainteresowania
jedzeniem (chyba że jest to jabłuszko, ciasteczko lub danonek). Sam łyżeczką
zje danonka lub jogurt/ ewentualnie budyń/kisiel. O zupie nie ma mowy! Tu i
tak muszę zagadywać, dać zabawkę, żeby udało się nakarmić. Drugie danie
podobnie. Chociaż są i sytuacje, kiedy wyraźnie daje mi do zrozumienia, że nie
chce obiadu i nawet nie wiadomo jak zagadywany nie chce jeść. Wiem, że nie tak
powinien wyglądać posiłek dziecka, wiem, że dzieci w tym wieku pięknie
potrafią same jeść. Stwierdziłam, że może go przegłodzę i z głodu sam będzie
chciał sam jeść, ale sytuacja wygląda tak, że on głodny nawet nie chce jeść
(albo nie chce jeść tym bardziej, tak dla zasady, z przekory) i jest
rozdrażniony, marudny.. bo głodny

jak można z tego wyjść na prostą?
pozdrawiam Was wszystkie!