Witam...
pierwszy raz jestem na forum "male dziecko" wczesniej korzystalam z pomocy na
farum "niemowle"...moze ktos tutaj mi doradzi,bo juz nie daje rady...moja
corcia nie lubi jesc,nigdy nie lubila...urodzila sie z niska masa urodzeniowa
2370,nie chciala jesc,nie chciala piersi,odciagnietego pokarmu zjadala
20-30ml,malo przybierala na wadze,w drugim miesiacu wyszla skaza
bialkowa-nutramigen,ktorego nie chciala tchnać! Zjadala bardzo malo,mogla nie
jesc 10h i nie wolala o jedzenie,tak jakby wogole moglo dla niej nie istniec!
Ciagla walka,no bo przeciez niemowlak musi cos jesc! Nie dosc ze nie jadla,to
to,co zjadla to zwymiotowywala. Robilismy badanie na refluks,wyszlo ze nie
ma...wprowadzanie karzdej nowosci to byl koszmar...dodatkowo powychodzily
nastepne alergie,azs i tak 8,9,10 miesiac jadla tylko nutre,ale miala
"skokowy" apetyt...dwa tygodnie jadla po 50ml danego posilku,jak jej wyszly
zabki(na raz dwie dolne jedynki)to nagle zaczela jesc wieksze ilosci,ale
trwalo to badzo krotko,okolo tygodnia i znowu miesiac niejedzenie...znowu
zabki. w miedzy czsie ciagle infekcje gornych drog oddechowych,zapalenie
pluc,oskrzeli,ciagle choroby-a co za tym idzie niejedzenie...jak zdrowiala,to
znowu zabki i tak dalej...spadala z wagi lekarka kazala dawac butla zupe i
inne posilki,zeby tylko jadla,bo lyzeczka nie bylo mowy,chociaz probowalam
(probuje!) codziennie uwierzcie mi i bez rezultatu...wymyslam
dania,szykuje,gotuje,nie ma szans...chleba,bulki,nie zje do raczki czy w
kawalkach nie. Jajka nie,zadnej wedliny nie...no wezmie na sprobowanie i
tyle.dekorowanie talerza nic nie daje,zazeranie sie przy niej tak samo
nic,zainteresowanie naszymi talerzami-marne..no kilka razy zdarzylo sie ze
chciala parowke od nas,albo kielbase z grila-oczywiscie to co sobie obiecalam
ze nie podam dziecku dopoki nie skonczy 3 lat...dalam,chciala wiec dalam...ale
na drugi raz juz podchodzi bez entuzjazmu...czsami mi sie uda ze zje drugie
danie,jakies risotto,albo makaron z sosem,wiec mysle o! jest cos co polubila!
niestety za drugim razem je juz niechetnie...ja juz nie mam sily,ani pomyslow
o co chodzi(?) Moze ktoras z Was miala takie jazdy?
PS.Przeglodzenie jej nic nie da,opuszcza posilki i wogole nawet nie chce
slyszec o jedzeniu...owoce zje kilka malin na tydzien,brzoskwinie
sporadycznie-swieto musi byc,jablka nie,poziomki z grzadki,ale to wypada jeden
dzien na dwa tygodnie ze sie rzuca na wszystkie,a na drugi dzien juz nie
tchnie...lekarze przepisuja coraz to nowsze popedzacze apetytu,ale ja nie chce
jej tego dawac,zwlaszcza ze to nie dziala! help,moze ktoras z Was ma pomysl?
bylabym wdzieczna...sorki za dlugosc postu,ale sie nie dalo krocej