samodzielne zasypianie

28.08.09, 20:56
Czy ktoś próbował uczyć dzicko samodzilnengo zasypiania? Dziś mija
trzeci dzień, pierwszego darł się godzine, wczoraj pól, dziś troszę
krócej. Nie wiem jak jeszcze długo dam radę, tak mi serce pęka. po
jakim czasie kończą się wrzaski????
    • nangaparbat3 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 20:57
      A w jakim on wieku?
      • mamusiakubusia16 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 21:15
        niecały roczek
        • nangaparbat3 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:00
          To wydaje mi sie jeszcze bardzo malutki.
          ale ja nie powinnam sie wypowiadac, bo akurat na tym polu ponioslam sromotną klęskę.
    • mruwa9 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 20:57
      wszystkie dzieci , wczesniej czy pozniej, potrafia same zasypiac i
      spac. Kwestia wychwycenia wlasciwego, optymalnego wieku
      (podpowiedz: rzadko bywa to pierwszy rok zycia).
    • krztyna Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 21:55
      Pierwszy syn nauczył się w wieku ok. 7 m-cy. Młodszy jest na etapie
      uczenia się - wczoraj 30 min. zasypiania przerywanego płaczem, dziś
      zero płaczu, zasypianie około kwadransa (ale dziś był mocno
      zmęczony). Na pewno będzie trudniej teraz, bo młody nie ma żadnej
      (zauważalnej dla mnie) metody samouspokajania. Starszy miał chociaż
      smoczka do zasypiania. No, ten moze trochę ssie swój język. Nie wiem
      jaką masz "metodę", ja zmodyfikowałam "podnieś-połóż" do
      akceptowalnej dla mnie formy.
      Z tego, co piszesz, jesteście z dzieckiem na dobrej drodze do
      sukcesu. Powodzenia!
      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
    • z_lasu Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:08
      A nie przyszło Ci do głowy, że skoro serce (matczyne) Ci pęka, to
      coś jest nie tak? Nie lepiej zaufać matczynej intuicji, że to, co
      się dzieje naprawdę jest dla dziecka tragedią?
      • anulka.p Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:31
        Z_lasu, no właśnie.
        normalnie oslabiają mnie te hardcorowe metody - 8-miesieczniak ma
        zasypiać sam, chociaż na to nie jest kompletnie gotowy. W imię czego
        tak naprawdę? Naprawdę myślisz, że on nigdy nie będzie sam zasypiał,
        ze go tak "uczysz" tego?
        Godzinę płakał rozpaczliwei, a potem tylko pół? Zlituj się
        dziewczyno. Pomyśl, co Twoje dziecko przeżywa w tym czasie.
      • hanalui Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:32
        z_lasu napisała:

        > A nie przyszło Ci do głowy, że skoro serce (matczyne) Ci pęka, to
        > coś jest nie tak? Nie lepiej zaufać matczynej intuicji, że to, co
        > się dzieje naprawdę jest dla dziecka tragedią?

        Mi pekalo przy kazdy pobieraniu krwi, przy kazdym szczepieniu
        dziecka. Czy to znaczy ze powinnam tego nie robic???
        Nauczylam dziecko samodzielnie zasypiac w wieku 8,5 miesiaca. Po 2-3
        dniach bylo duzo lepiej, po 1-1,5 tygodnia dziecko samodzielnie
        zasypialo w swoim lozeczku po buziaku na dobranoc i nie budzilo sie
        w nocy.
        • nanuk24 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:54
          ja moje dziecko tulilam lub kladlam sie obok niego, opowiadalam/czytalam bajke,
          spiewalam kolysanke, masowalam plecki lub glaskalam po glowie. Zasypial w ciagu
          kilku minut(dzieki czemu mialam o godzine wiecej czasu dla siebie, w
          przeciwienstwie do Ciebie). Nie wstawal w nocy majac juz okolo 10 miesiecy. Od
          dawna juz zasypia sam.
          • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:27
            nanuk24 napisała:
            >Nie wstawal w nocy majac juz okolo 10 miesiecy. Od
            > dawna juz zasypia sam.

            Ale nie wszystkie dzieci sa takie. Znam takie co ma ponad 2 lata i
            jeszcze sie budzi 2-3 razy w nocy, wczesniej bylo tego wiecej. A...i
            z zasnieciem mimo mizania i cudowania nadal sa problemy.
            Kazde dziecko jest inne. Moze jak mialabys dziecko co wieku 7-8 mies
            budzi sie co 15-30 minut dzien w dzien mimo miziania, cudowania,
            karmienia, bujanie i cudow wiankow to zaczelabys cos z tym robic big_grin
        • z_lasu Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 12:49
          Ale pobieranie krwi i szczepienia służą (z założenia) dobru dziecka.
          A czemu służy samodzielne zasypianie 8-miesięczniaka? Tylko wygodzie
          matki. Poza tym przy szczepieniach matka nie robi dziecku krzywdy,
          kto inny robi, a matka jest przy dziecku, gładzi je i pociesza.
          Dokładnie odwrotnie niż przy "nauce samodzielnego zasypiania".
    • gku25 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:09
      Nie miałam tego problemu, moja zasypiała przy flaszce...
    • aniakoles Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:14
      moja młodsza zasypia sama...na podłodze;P potem ją przenoszę do łóżeczkasmile
      starsza w jak dostała swoje "dorosłe" łózko (miała 2,5 roku) to zasypia sama -
      czytam bajkę i dobranoc. ale jak była w wieku młodszej to tez na podłodze zasypiała.
      mi nie przeszkadza, wolę to niż wrzaski (tych mam w dzień wystarczającowink całą
      noc przesypia już w łóżeczko sama bez problemu.
    • franczii Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:35
      po
      > jakim czasie kończą się wrzaski????

      nie wiem, ja doszlam tylko do drugiego dnia.
      A w drugim podejsciu juz niestety umial sam wyjsc z lozeczka.
    • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:36
      Aż tak straszne było dla Ciebie usypianie Twojego synka, ze teraz
      musisz w taki sposob to zmieniać. Ty cierpisz i Twoje dziecko
      cierpi. W wieku około trzech lat wiekszosc dzieci juz same potrafią
      zasypiac, nawet jezeli nie to łatwiej da sie im to wytłumaczyć, ze
      po bajeczce i buziakach jest pora snu, wszystko w swoim tempie.
      Taki roczny maluch naprawde nie wie co sie z nim dzieje. A ten placz
      i wrzask to jest wołanie Twego dziecka, abys je przytuliła i byla
      blisko. Smutne to...
    • gavagai1 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:40
      "po jakim czasie kończą się wrzaski????"
      mniej więcej wtedy, kiedy dziecko traci nadzieję, że osoba, której potrzebuje najbardziej do niego przyjdzie...
      • hanalui Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:37
        gavagai1 napisała:

        > "po jakim czasie kończą się wrzaski????"
        > mniej więcej wtedy, kiedy dziecko traci nadzieję, że osoba, której
        potrzebuje n
        > ajbardziej do niego przyjdzie...

        Takie bzdury to pleta tylko osoby ktore nawet nie maja bladego
        pojecia ile sie przy takiej nauce trzeba nachodzic i nastresowac.
        Dzieci nalezy zaczac wychowywac i uczyc od malego, ale jak ktos
        tylko chowa i pozwala sobie na bycie tresowanym przez dziecko...to
        skad moze o tym wiedziec
        • kosmitos Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:44
          uważasz, że zostawienie dzieciaka samego płaczącego w ciemnym pokoju
          w wieku kilku miesięcy to jest wychowywanie? wychowanie polega na
          przekazaniu dziecku pewnych zasad czy wartości, nauka zachowania w
          różnych sytuacjach, wyjaśnianie dlaczego coś można a dlaczego nie;
          ale ja mam tylko jedno dziecko, więc się nie znamsmile ale jeżeli przy
          tej nauce dzieciaka zostawia się samego to przy czym trzeba się
          nachodzić?
          • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:22
            kosmitos napisała:

            > uważasz, że zostawienie dzieciaka samego płaczącego w ciemnym
            pokoju
            > w wieku kilku miesięcy to jest wychowywanie?

            NIe kilku mies tylko dziecko autorki ma prawie roczek.
            Po drugie, nie powinno sie uczyc dzieci ktore maja mniej niz pol
            roku. Dla przypomnienia niektore mamy juz w tym wieku ucza siedzenia
            na nocniku, w ramach...nie wiem czego...niektore mowia o
            przyzwyczajaniu do niego smile
            Co do ciemnego pokoju: uczenie dziecka spania w rozswietlonym pokoju
            byloby debilne, spimy przy zgaszonym swietle: duzi i mali big_grin

            > wychowanie polega na
            > przekazaniu dziecku pewnych zasad czy wartości, nauka zachowania w
            > różnych sytuacjach, wyjaśnianie dlaczego coś można a dlaczego nie;

            I w tej kategorii ktore wymienilas jest nauka zachowania jakim jest
            spanie. Uczymy dziecko zasypiac samodzielnie bez wspomagaczy typu
            bujanie, spiewanie, mizianie itp, zapadac w faze glebokiego snu,
            uczymy dziecko niewybudzania sie z tego glebokiego snu, bo ten stan
            jest bardzo korzystny dla wypoczynku organizmu. Dzieci budzace sie w
            nocy (mowie oczywiscie o dzieciach starszych niz pol roku)
            niezapadaja w faze snu glebokiego, sa zmeczone, bo niewlasciwie
            wypoczely podczas snu.
            Moze powinnas zapoznac sie z tym jak wyglada sen i jaki sen jest
            prawidlowy. Sen przerywany z braku umiejetnosci samodzielnego
            zasniecia nie jest rzecza prawidlowa. Podczas spania, dzieci jak i
            dorosli wybudzaja sie - to tzw takty spania, my dorosli tego nie
            zauwazamy bo natychmiast potrafimy samodzielnie zasypiac w momencie
            wybudzenia sie, natomiast dzieci ktore do zasniecia wymagaja
            wspomagaczy wybudzaja sie zupelnie, spia dlatego plytko,
            powierzchownie, ich mozg nie przechodzi w faze snu glebokiego. I
            widzisz w tej calej metodzie nie tylko chodzi o to by dziecko
            zasypialo w 5 min samo w lozeczku itd...ale by spalo snem glebokim,
            a w momencie wybudzenia wrocilo w sen samodzielnie.
            Mam nadzieje ze nie masz nikogo doroslego z problemami w zasypianiu,
            spaniu, wybudzaniu...to koszmar dla takich ludzi - niemoznosc
            zasniecia gleboka faza snu. I taki koszmar fundujesz swojemu dziecku.
            Widzisz kiedy nauczylam dziecko takiego spania dziecko zrobilo sie
            bardziej wypoczete i radosne podczas dnia, poprawil mu sie apetyt,
            ogolnie dziecko zaczelo wiecej spac nawet w ciagu dnia.

            > ale ja mam tylko jedno dziecko, więc się nie znamsmile

            Ja tez mam jedno...i nie trzese sie nad nim jak nad jajkiem smile

            > ale jeżeli przy
            > tej nauce dzieciaka zostawia się samego to przy czym trzeba się
            > nachodzić?

            Chcesz mi powiedziec ze nie zostawiasz swojego dziecia nawet na
            chwile samego? Zabierasz go do WC? Jak kweknie to od raz lecisz???
            Moze poczytaj na czym polega nauka...dodam ze nie na zostawieniu
            dzieciaka i niech sobie ryczy, tak jak tobie sie to wydaje.
            • kosmitos Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:33
              Chcesz mi powiedziec ze nie zostawiasz swojego dziecia nawet na
              > chwile samego? Zabierasz go do WC? Jak kweknie to od raz lecisz???
              > Moze poczytaj na czym polega nauka...dodam ze nie na zostawieniu
              > dzieciaka i niech sobie ryczy, tak jak tobie sie to wydaje.
              moje dziecko od początku samo spało w pokoju, co nie zmienia faktu,
              że przy zasypianiu wolała, żeby przy niej być; czytaj ze
              zrozumieniem; a Ty na serio nie rozmawiasz z dzieciakiem przed snem,
              nie czytasz bajek?
              > NIe kilku mies tylko dziecko autorki ma prawie roczek.
              no prawie jest dorosłe
              Dla przypomnienia niektore mamy juz w tym wieku ucza siedzenia
              > na nocniku, w ramach...nie wiem czego...niektore mowia o
              > przyzwyczajaniu do niego smile
              to taki sam idiotyzm- dzieciak na siłę ma być dorosły
              > Moze powinnas zapoznac sie z tym jak wyglada sen i jaki sen jest
              > prawidlowy. Sen przerywany z braku umiejetnosci samodzielnego
              > zasniecia nie jest rzecza prawidlowa
              może powinnam, ale moje dziecko od ok 10 m-ca życia nie budzi się w
              nocy, chyba, że jest chora, w związku z czym nie będę się w tej
              kwestii edukować
              • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:42
                kosmitos napisała:

                > że przy zasypianiu wolała, żeby przy niej być; czytaj ze
                > zrozumieniem; a Ty na serio nie rozmawiasz z dzieciakiem przed
                snem,
                > nie czytasz bajek?

                No nie...8 miesiczniakowi nie czytalam, nie byl zainteresowany.
                Tak...teraz rozmawiamy przed snem...a potem dziec wedruje
                samodzielnie do lozka, dostaje buziaka, przykrywam i zasypia big_grin

                > ale moje dziecko od ok 10 m-ca życia nie budzi się w
                > nocy, chyba, że jest chora, w związku z czym nie będę się w tej
                > kwestii edukować

                Skoro sie nie budzi to znaczy ze dziecko umie samodzielnie zasypiac,
                problem cie nie dotyczy...bladego pojecia o nim nie masz skoro masz
                takiego dzieciaka
                Czytaj ze zrozumieniem...samodzielne zasypianie to nie tylko
                samodzielne zasniecie po czytaniu bajeczki, to rowniez niebudzenie
                sie w nocy, a w zasadzie umiejetnosc samodzielnego zasniecia po
                wybudzeniu sie w nocy
            • figrut Hanalui 31.08.09, 00:55
              Ile dzieci w tym wieku miałaś pod swoją wyłączną opieką, że z taką łatwością
              przychodzi Ci rozpisywanie co dziecko powinno, a czego nie powinno. Łatwo Ci
              idzie wpasowywanie wszystkich dzieci w tabelkę. Czyżby mała istota miała mniej z
              człowieka niż osoba dorosła ? Wszak jest takie mądre powiedzenie "każdy człowiek
              jest inny i ma inne potrzeby", więc jakim cudem dziecko jako człowieka można
              dopasować do innych dzieci ? Rozumiem, że kładziesz się spać o 4 rano, wstajesz
              o 9, śniadanio obiad jadasz o 17, nienawidzisz kawioru bo śmierdzi rybą i
              strzela pod zębami, wymiotujesz czując zapach currary, Twoimi ulubionymi
              kwiatami są frezje i dąbki, uwielbiasz Kraszewskiego nie cierpiąc Lema, a jazda
              na rolkach to sport, który daje Ci najwięcej radości. Opisałam samą siebie, bo
              według Twoich wpisów, to to co Twoje, jest jedyną, niepodważalną normą dla
              wszystkich ludzi.
              • hanalui Re: Hanalui 31.08.09, 02:00
                figrut napisała:
                > niepodważalną normą dla
                > wszystkich ludzi.

                Niepodwazalna norma jest to ze wszyscy potrzebujemy snu, mniej lub
                wiecej w zaleznosci od wieku i stanu zdrowia. I rola nas rodzicow
                jest zapewnienie dzieciom wlasciwego snu glebokiego ktory pozwoli na
                wypoczynek. I tyle.
                • figrut Re: Hanalui 31.08.09, 02:32
                  > Niepodwazalna norma jest to ze wszyscy potrzebujemy snu, mniej lub
                  > wiecej w zaleznosci od wieku i stanu zdrowia. I rola nas rodzicow
                  > jest zapewnienie dzieciom wlasciwego snu glebokiego ktory pozwoli na
                  > wypoczynek. I tyle.
                  Tak, wszyscy potrzebują snu, ale każdy z osobna inaczej będzie zasypiał i inna
                  ilość godzin jak i forma zasypiania będzie dla niego komfortowa. Jeden tych
                  godzin będzie potrzebował 10, inny 6. Jeden nie zaśnie w bezwzględnej ciszy,
                  innemu będzie przeszkadzał oddech za ścianą. Jeden będzie potrzebował zasypiania
                  w ciepłych ramionach z braku takowych w sytuacjach kryzysowych przytulając się
                  do maskotki, obejmując ramionami poduszkę, inny będzie zasypiał na plecach z
                  rozłożonymi na całym łóżku w rozkroku nogami i rękoma rozrzuconymi na
                  poduszkach. Każdy ma inne potrzeby, ale o tym można się dowiedzieć żyjąc w
                  większej grupie ludzi.
                  Mieszkałam w internacie i pamiętam, jak jedna z dzoewczyn musiała słuchać radia
                  które ją usypiało, inna natomiast przy radiu zasnąć nie mogła, a jeszcze inna
                  płakała we śnie i z kołdry robiła sobie przytulankę, która nawet w czasie mrozów
                  na zewnątrz i chłodu w pokoju była dla niej ważniejsza jako przytulanka, niż
                  jako okrycie.
                  • hanalui Re: Hanalui 31.08.09, 11:14
                    figrut napisała:
                    > Tak, wszyscy potrzebują snu, ale każdy z osobna inaczej będzie
                    zasypiał i inna
                    > ilość godzin jak i forma zasypiania będzie dla niego komfortowa.
                    Jeden tych
                    > godzin będzie potrzebował 10, inny 6. Jeden nie zaśnie w
                    bezwzględnej ciszy,
                    > innemu będzie przeszkadzał oddech za ścianą. Jeden będzie
                    potrzebował zasypiani
                    > a
                    > w ciepłych ramionach z braku takowych w sytuacjach kryzysowych
                    przytulając się
                    > do maskotki, obejmując ramionami poduszkę, inny będzie zasypiał na
                    plecach z
                    > rozłożonymi na całym łóżku w rozkroku nogami i rękoma rozrzuconymi
                    na
                    > poduszkach. Każdy ma inne potrzeby, ale o tym można się dowiedzieć
                    żyjąc w
                    > większej grupie ludzi.
                    > Mieszkałam w internacie i pamiętam, jak jedna z dzoewczyn musiała
                    słuchać radia
                    > które ją usypiało, inna natomiast przy radiu zasnąć nie mogła, a
                    jeszcze inna
                    > płakała we śnie i z kołdry robiła sobie przytulankę, która nawet w
                    czasie mrozó
                    > w
                    > na zewnątrz i chłodu w pokoju była dla niej ważniejsza jako
                    przytulanka, niż
                    > jako okrycie.

                    Masz racje co do godzin, masz racje co do pozycji, masz racje do
                    rytualow. Tylko co z dzieckiem ktore nie potrafi spac, a rytualy
                    ktorych go nauczono to np rece mamy, glaskanie mamy, bujany wozek,
                    muzyczka ktorej musisz przycisnac guzik bo inaczej nie gra, czy
                    radio ktore akurat nie gra w nocy. I nie mowie o tym jednorazowym
                    wieczornym zasypianiu (na ktorym wiekszosc sie tu skupia) tylko o
                    wielorazowych pobudkach dzieci w nocy, ktore wybudzone znowu
                    potrzebuja tego rytualu. I jesli to trwa co 20-30 minut snu, a potem
                    rytual od nowa, to powiedz mi ile w tym tak naprawde snu?
                    Widzisz...samodzielne usypianie polega na takim daniu rytualow
                    dziecku ktore nie wymagaja wcisniecia guziczka przez mame, bujania,
                    glaskania (co nie znaczy ze ich w ogole nie ma jak sobie niektorzy
                    tu mysla)- to zapewnienie dziecku bezpieczenstwa i ukolysanie do
                    snu bez ingerencji osob trzecich. To zapewnienie dziecku tego ze
                    jesli obudzi sie w nocy, poddswiadomoscia bez wybudzania (tak jak my
                    dorosli to robimy) zanotuje ze czuje sie bezpiecznie, bo jest np
                    jego ulubiona zabawka, ktora wybrala dla dziecka mama, bo jest jego
                    ulubiony kocyk w poblizu do ktorego mozna sie przytulic, i te rzeczy
                    daja dziecku bezpieczenstwo i ponowne zapadniecie w sen bez
                    otwierania syrenki ze mu czegos brak.
                    • nikki30 Re: Hanalui 31.08.09, 11:50


                      Hanalui lepiej bym tego nie napisałasmile
                      Moje dzieci tez od małego były nauczone samodzielnego zasypiania i wyszło im to
                      na dobre.Określone rytuały, własne łóżko to dla nich poczucie bezpieczeństwa i
                      zero problemów ze snem, także tych w przyszłości.

        • nanuk24 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:48
          uwazam, ze to wlasnie twoje metody sa tresura.
    • kosmitos Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:43
      to jeszcze mały dzieciak; moja córeczka chciała, żeby ktoś był i
      kołysał ją w łóżeczku; jak miała 2 lata dostała prawdziwe łóżko, od
      razu chciała w nim spac i wtedy po czytaniu bajki chciała, żeby
      poleżeć obok łóżka i potrzymać ją za rączkę; ok 3 lat rozumiała, że
      po bajce buziaki i spać, ale do dziś (ma 5 lat) jak nie chce jej się
      spać to wymyśla tematy do dyskusji, ale od 3 lat mniej więcej
      rozumie i jak jej powiem, że musi już spać to leży cicho; nie warto
      na siłę dzieciaka uczyć bo tylko będzie wrzask i korzyści z tego nie
      ma nikt
      • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 22:49
        nie warto
        na siłę dzieciaka uczyć bo tylko będzie wrzask i korzyści z tego nie
        ma nikt


        Wg osob, ktore uczą samodzielnego usypiania jest bardzo duzo
        wynikajacych z tego korzysci np czas dla siebie. A ja wole miec
        troche mniej czasu dla siebie i dziecko w pełni szczesliwe i
        zadowolone. Kiedys my rodzice zatesknimy jeszcze za takimi wspolnymi
        chwilami z dzieckiem.
        • eliszka25 Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:26
          dla mnie takie "treningi" trenowane na niemowlakach sa po prostu nieludzkie.
          skoro taki maluszek placze przez godzine, to raczej nie dla przyjemnosci, ale
          dlatego, ze mu zle. babel ma niemal 3 lata i nigdy nie probowalismy nauczyc go
          samodzielnego zasypiania na sile. mial rozne okresy. jak byl calkiem malutki, to
          zasypial sam, pozniej lubil, zeby mu pospiewac, wiec siedzialam czasem i godzine
          przy lozeczku i spiewalam niezliczone ilosci kolysanek. jak tylko zaczal
          wykazywac zainteresowanie ksiazkami, to rytualem stalo sie czytanie. ma okresy,
          ze po czytaniu jest buziak i zostaje sam, a czasem chce, zeby z nim pobyc.
          siadam wtedy obok lozka i siedze chwile po czym mowie, ze mam jeszcze duzo pracy
          i musze isc. wtedy najczesciej pada odpowiedz "to juz idz, ale jeszcze do mnie
          zajrzyj, czy spie".

          3-latkowi mozna juz wytlumaczyc, ze teraz jest pora na spanie, ze mama zmeczona,
          albo musi jeszcze cos tam zrobic itp. za to niemowlak czy roczniak nie ma
          pojecia, dlaczego mama nie przychodzi i jak juz ktos wyzej napisal, przestaje
          domagac sie jej obecnosci, gdy dojdzie do wniosku, ze mama najwyrazniej ma go w
          d....., skoro nawet jego placz jej nie przywola. NIGDY nie zostawilam i nie
          zostawie swojego dziecka placzacego samego w pokoju.

          a tak w ogole, to nie rozumiem dlaczego niektorzy tak koniecznie chca, zeby
          dziecko samo usypialo i daza do tego niemalze po trupach. ja tam bardzo lubie
          nasze wieczorne przytulanki i rozmowy i dla mnie nie jest to czas w zadnym
          wypadku stracony.
        • kosmitos Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:38
          no ale ile tego czasu dla siebie? 20 minut, pół godziny; chyba, że
          czyjeś dzieci zasypiają 2 godziny to rozumiem
      • generation-me Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 20:26
        Miałam identycznie ze starszym synkiem.
        Obcy mi jest opisywany tu przez niektóre dryl. W imię czego tak się zachowywać?
        Może to zbyt mocne słowa, ale to trochę taki podręcznikowy bełkot lekko
        oziębłych mamuś, które "nie pieszczą się" ze swoimi dziećmi i "nie obchodzą się
        z nimi jak z jajkiem". Niektórym to si wydaje, że jak przytulą dziecko przed
        snem trochę za długo (?!), to okażą swoją słabość. A dla mnie takie gestapowskie
        (niekiedy) metody są oznaką słabości i zakompleksienia. NIE POZWOLĘ, ŻEBY MI
        BACHOR WLAZŁ NA GŁOWĘ.
        Mam też córeczkę, zupełnie inna osobowość, bardziej samodzielna, zasypiała zaraz
        po kąpieli w swoim łóżku, ew. gadała do siebie przed zaśnięciem. A synek
        potrzebował mojej obecności, to mu ją dawałam. Proste. Nic mi od trzymania przez
        chwilę za rączkę nie ubyło. Wręcz przeciwnie. Nie dajmy się zwariować.
        • hanalui Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 22:17
          generation-me napisała:
          > Może to zbyt mocne słowa, ale to trochę taki podręcznikowy bełkot
          lekko
          > oziębłych mamuś, które "nie pieszczą się" ze swoimi dziećmi i "nie
          obchodzą się
          > z nimi jak z jajkiem". Niektórym to si wydaje, że jak przytulą
          dziecko przed
          > snem trochę za długo (?!), to okażą swoją słabość.


          Wo bosz....takiej bzdury to jeszcze tutaj nie bylo

          > Nic mi od trzymania prze
          > z
          > chwilę za rączkę nie ubyło. Wręcz przeciwnie. Nie dajmy się
          zwariować.

          Kolejna ktora mysli ze samodzielne zasypianie zabrania przytulania
          dziecka i trzymania za reke. Bosz....skad wy takie glupoty
          bierzecie, wiem ze duzo nie czytacie bo ksiazki be..., ale na
          Boga...nim zaczniecie sie w temacie wypowiadac i ktytykowac to moze
          wartaloby sie w ogole z nim zapoznac i wiedziec o co w tym lata.
          Bosz...wiedza jest powalajaca
          • generation-me Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 22:40
            Uprasza się o "trzymanie poziomu" i pohamowanie się od jakże spektakularnych
            najazdów typu "wo bosz...itd"
            Wypowiadam się o oziębłych mamusiach, bo takowe znam. Znam również takie, co to
            wg podręcznika dzieci wychowują, a nie zdrowego rozsądku i jak jest napisane, że
            ma wyć, a ty nie podchodź, to niech wyje.
            Książki czytam. Poradnikowego bełkotu - nie.
            • martasz123 Re: samodzielne zasypianie 31.08.09, 06:56
              No wlasnie dla mnie samodzielne zasypianie kojarzy sie odrazu z
              typem oziebłej mamy, mam przyklad z podworka, dziecko samo zasypia
              od momentu jak skonczyło kilka m-cy, a teraz na podworku jak upadnie
              czy sie stuknie i placze to nawet nie jest przytulone, tylko slysze
              tlumaczenie i gadanie nic sie nie stalo.
          • generation-me Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 22:47
            A tak poza tym, to musiała Pani niezły koszmar rodzinny przeżyć z tym
            zasypianiem, skoro to takie niezdrowe emocje wzbudza. Cóż, ale to nie powód,
            żeby się tak agresywnie rzucać na innych. I ubliżać tym mamom, które mają
            odmienne zdanie.
    • hanalui Re: samodzielne zasypianie 28.08.09, 23:49
      Dlaczego w temacie dotyczacym samodzielnego zasypianie najwiecej do
      powiedzienia maja te osoby ktore nie wiedza na czym uczenie dziecka
      zasypiania polega, nigdy w zyciu metody nie stosowaly lub byly na
      tyle nieudowlne i niekonsekwentne ze poniosly porazke i tlumacza to
      obecnie "dziecko za male"?

      Dziewczyna pyta ile zjamuje to czasu ...wiec osoby ktore czekaja az
      sie "samo zrobi" po 3-4 lata powinny zamilknac bo to nie odpowiedz
      na pytanie.

      Do autorki: Jak dla mnie widze ze masz sukcesy, jesli sie teraz
      poddasz to znaczy ze plakanie twojego dziecka poszlo na marne przez
      twoj brak konsekwencji. Teraz z kazdym dniem powinno byc lepiej, po
      tygodniu bedzie to cojedynie mrukniecie dziecka, po 2 kiedy polozysz
      do lozeczka bedzie samo zasypiac.
      • kosmitos Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:11
        ale po co to robić? czy to jest dal kogoś porblem posiedzieć 20
        minut przy dziecku? jaki jest cel odkładania do łóżka i wychodzenia
        z pokoju?
        • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:34
          kosmitos napisała:

          > ale po co to robić? czy to jest dal kogoś porblem posiedzieć 20
          > minut przy dziecku? jaki jest cel odkładania do łóżka i
          wychodzenia
          > z pokoju?

          No nie jest to problemem jesli to problem 1 razowy. A co jak masz
          ten problem co 15-20 minut po 20 minutowym usypianiu? I tak przez
          cala noc dzien w dzien przez 1,5 miesiaca i wyczerpalas wszelkie
          proby zgadniecia czemu dzieciak nie spi: czy go cos boli, czy
          glodny, czy chce pic i pomimo ze nic nie boli, jedzenia dostal
          wiecej, napij sie wiecej to nadal co 15-20 minut sie budzi??? I nie
          wazne czy spi z rodzicami, w lozeczku, na kanapie czy na bujaczku
          czy gdzie indziej???
          • kosmitos Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:38
            wtedy to chyba jednak dzieciakowi coś jest, bo raczej dla
            przyjemności nie wrzeszczy co 20 minut; moja córka w pierwszych m-
            cach życia budziła się co 3 godziny i w porównaniu do dzieci
            znajonych to i tak było często; moim zdaniem budzenie się co pól
            godziny z płaczem to raczej oznaka jakiejś dolegliwości;
            • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:48
              kosmitos napisała:
              > moim zdaniem budzenie się co pól
              > godziny z płaczem to raczej oznaka jakiejś dolegliwości;

              Tak..masz racje, ta dolegliwoscia byl brak umiejetnosci
              samodzielnego zasypiania big_grin, definicje podalam w poprzednim
              poscie big_grin. Od tamtej pory minelo prawie 2 lata, dzec zdrow jak ryba,
              a jedynymi innymi dolegliwosciami jakie mial to byla angina zlapana
              w zlobku i ospa big_grin
            • denea Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 22:56
              Ja wiem, o co Hanalui chodzi. 20 minut to hardcore, ale faktycznie,
              jeśli dziecku do zasypiania konieczny jest jakiś dziwny element, to
              może powstać problem. Piekucha, smok, przytulanka są OK, bo są na
              miejscu (no ze smokiem różnie może bywać wink) Ale złe nawyki skutkują
              np wożeniem dziecka dokoła domu, bo inaczej nie umie zasnąć. Miałam
              takich znajomych, chociaż nie mam pojęcia, czy w nocy też dzieć się
              wybudzał i wymagał wożenia wink
              Załapałam, że coś jest nie tak, jak pewnej nocy mój 5-miesięczniak
              musiał zostać uśpiony przez bujanie wózeczkiem, owinięcie a la
              naleśnik i włączenie suszarki smile
              Przegięłam z tym wszystkim, bo kolejni sąsiedzi remontowali
              mieszkania, a mały tak się przyzwyczaił, że w nocy wychodził z fazy
              głębszego snu i nie potrafił zasnąć ponownie bez "wspomagaczy".

              U nas zmiany następowały stopniowo. Branie na ręce i odkładanie do
              łóżeczka dziesiątki razy, zwis matki nad szczebelkami i głaskanie,
              siedzenie matki przy łóżeczku i trzymanie za rączkę a potem
              siedzenie matki w pokoju i czytanie książki (matczynej, znaczy). W
              skrócie tak to było.
        • nikki30 Re: samodzielne zasypianie 31.08.09, 11:58
          kosmitos napisała:

          > ale po co to robić? czy to jest dal kogoś porblem posiedzieć 20
          > minut przy dziecku? jaki jest cel odkładania do łóżka i wychodzenia
          > z pokoju?

          A po to że jak zdarzy ci się niezaplanowany pobyt w szpitalu, czy ważny wyjazd
          bez dziecka to żeby dziecko tego zbytnio nie przeżywało!
          A po to żeby dziecko na przyszłość nie miało problemów z bezsennością(sama się
          leczyłam więc wiem coś o tym).Lekarz który mnie prowadził już u noworodka kazał
          wprowadzać tzw. higienie snu i określone rytuały.A celem jest spokojny, zdrowy
          sen na lata...
    • mika_p Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:19
      MamusiuKubusia, wyobraź sobie: jest ci źle i płaczesz. Chciałabyś, żeby ktoś cie
      przytulił i przy tobie był. A najbliższa ci osoba siedzi za ścianą i jedyne, na
      co możesz liczyć, to to, że wejdzie raz na 10 minut i powie: "nie płacz, musisz
      sobie poradzić" - i wyjdzie. Choć serce jej pęka, ale uważa, że dorosła kobieta,
      matka prawie rocznego syna, powinna sobie sama poradzić ze swoim dołem.

      Czy ty chcialabyś zasypiać zmęczona płaczem? Zasypiałaś tak kiedyś? Taki sen
      nie niesie wypoczynku, tylko ciężki smutek.
    • szyszunia11 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:29
      a co dokladnie rozumiecie przez samodzielne zasypianie?
      ja mam taka metode, ze wkladam do lozeczka, daje smoka, mowie dobranoc i czekam na pierwszy wrzasksmile wtedy zazwyczaj podaje juz w lozeczku flaszke. Jak to ni epomaga i dlaj krzyki - biore na rece, ale tylko na chwile, by uspokoic i znowu wkladam do lozeczka. w razie koniecznosci czynnosc powtarzamsmile - nawet enta liczbe razy, potem nieraz znowu flasza, w kazdym razie zasada jest taka ze dziecko biore na rece tylko na chwile. teraz jeszcze doszedl problem odwracania sie na brzuszek, musze przewracac na plecki. I to jest moja metoda nauki samodzielnego zasypiania - tzn. poki co malo ono jest samodzielne, ale juz nieco lepiej niz bylo. Jestem raczej konsekwentna, poza wyjatkowymi sytuacjami. W kazdym razie po chwili placzu dziecka zawsze robie cos zeby go uspokoic, nie zostawiam samego w pokoju gdy placze.
      • franczii Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 00:44
        ja podobnie robilam. a kiedy zaczyna sie wrzask? bo moj zaczynal wrzeszczec juz
        w trakcie odkladania do lozeczka, a po paru razach lozeczko-rece byl tak
        wsciekly, ze nie moglam uspokoic nawet na rekach. A ciekawam co robicie, kiedy
        dziecko juz umie wstawac przy barierkach lozeczka. Moj jak sie nauczyl wstawac
        to po polozeniu natychmiast sie podrywal i sie darl na stojaco. No a po roku
        zaczal wylazic z lozeczka. w zasadzie postepy w spaniu zaczl robic dopiero kiedy
        dostal normalne lozko, mial ponad 2 lata. Niepowodzenie z pierwszym dzieckiem
        tak mnie zrazilo do nauki zasypiania ze z mlodszym jeszcze nie podejmowalam tej
        proby, za duzy stres dla wszystkich.
        • szyszunia11 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 01:17
          u mnie z tym wrzaskiem roznie. najczesciej na poczatku troche polezy spokojnie, potem jednak faktycznie czesto jest taki etap, ze krzyczy juz przy odkladaniu. Dlatego uwazam, ze to jest metoda wymagajaca i dla cierpliwych. Ale to mnie zazwyczaj nastraja optymistycznie, bo wiem, ze tak sie zlosci bo jest juz naprawde zmeczony i sukces bliskismile taka anlogia: diabel najbardziej sie manifestuje jak juz wychodzi z opetanegowink fakt, wtedy mam wrazenie, ze dziecko zasypia jakby zmeczone juz placzemsad no ale nie zawsze sa takie cyrki - moze to sie zmieni niedlugo?
    • miminko troche chyba za pozno 29.08.09, 01:21
      moje dziecko od pierwszych dni zycia usypialo wg nastepujacego scenariusza:
      kapiel, karmienie wieczorne i ziu do lozka, WLASNEGO. zasypialo bez protestow,
      tak samo jak w szpitalu po narodzinach, gdzie absolutnie zabraniaja spania z
      dzieckiem w lozku.
      trzy lata pozniej usypia bez klopotu, we wlasnym lozku. troche czytamy przed
      snem i tyle.
      do mojego lozka przychodzi rano i wtedy jest czas na przytulanki i calowanki.
      nie rozumiem dlaczego niektore matki same kreca na siebie bicz, pozwalajac zeby
      dziecko zasypialo im "na cycu", albo uprawiajac jakies niekonczace sie rytualy,
      lacznie z usypianiem dziecka na rekach albo w lozku rodzicow, i w ogole
      odmawianiem dziecku prawa do wlasnej przestrzeni=wlasnego lozka. moja znajoma
      rekordzistka miala dwulatke, ktora nie posiadala czegos takiego jak wlasne
      lozko. bo od urodzenia spala wylacznie z rodzicami. dla mnie absurd.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 03:53
        daj sobie spokoj, po co to robisz, po co sie meczycie wspolnie?
        nie latwiej jest chwile polezec z maluchem?
        uwierz mi, czas mija jak szalony, te chwile nigdy nie wroca
        czy robisz to tylko dlatego, aby zamknac dzrwi i juz miec spokoj...?
        po co to wszystko?
        moje dziecko tez ze mna zasyialo, tez mi sie wydawalo, ze to sie nigdy nie
        skonczy, przyszla pora i sie skonczylo, dziecko stwierdzilo, ze juz "jest duze"
        i bedzie zasypiac samo, pozniej przychodzila do nas nad ranem, a 2 dni temu
        stwierdzila, ze jest juz duza i nie moze wiecej przychodzic i nie przychodzi
      • franczii Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 08:35
        Miminko, moj syn 3letni tez usypia bez problemu we wlasnym lozku i przesypia tam
        cala noc, czasem budzi sie na siusiu i zasypia z powrotem a zasypial na cycu i
        przez dlugi okres spal w naszym lozkusmile

        • mamusiakubusia16 troche dodam 29.08.09, 09:31
          Widzę że potwór się ze mnie zrobił. No cóż, to nie tak że zostawiam
          małego samego na godzinę. Co 5 minut przychodzę do niego, głaskam,
          tulę i wychodzę. Wie, że jestem w pobliżu.
          I śpi sześć godzin ciągiem, co szybciej się nie zdarzało. Budzi się
          co prawda jeszcze na mleczko w nocy, ale już raz a nie trzy.
          Jestem z cyklu tych dziwnych kobiet, które mają potrzebę rozmowy z
          mezem wieczorkiem czy przeczytania choćby kilku stron ksiązki. Taka
          trochę dziwna jestem.
          Leżenie z małych i przytulanie też przechodziłam. Trwało to
          przeważnie 1,5 godziny po których najczęściej ja też szłam spać. A
          mały budził się po godzince i zabawa od nowa.
          W każdym razie dzięki za wszystkie rady.
          • anulka.p Re: troche dodam 29.08.09, 09:54
            mamusiakubusia16 napisała:


            > Jestem z cyklu tych dziwnych kobiet, które mają potrzebę rozmowy z
            > mezem wieczorkiem czy przeczytania choćby kilku stron ksiązki.
            Taka
            > trochę dziwna jestem.

            No tak, ty to masz fajnie. A my jestesmy "z cyklu" tych oszalalach
            matek polek, które w ogole nie mają potrzeby rozmowy z mężem, a
            ksiązki to w ogóle są im obce. To chciałaś nam przekazać mamusiu
            kubusia?tongue_out Dzięki!
            • hanalui Re: troche dodam 29.08.09, 10:25
              anulka.p napisała:
              > To chciałaś nam przekazać mamusiu
              > kubusia?tongue_out

              Moze to ze skoro ma taka potrzebe to potrafi dolozyc staran i
              popracuje by zapewnic i sobie, i mezowi mozliwosc zaspokajanie tej
              potrzeby.
              Widzisz, bez pracy nie ma kolaczy...skoro masz tez taka potrzebe, a
              nad nie nie pracujesz to albo jestes leniem, albo nieudolna, albo
              potrzeba nie jest zbyt silna i spedzanie nocy z dzieckiem ci milsze
              niz mezem lub ksiazka tongue_out
              • anulka.p Re: troche dodam 29.08.09, 18:16
                Hanalui wybacz, ale nalezysz do tego grona (czy "cyklu" jak to
                nazywa mamakubusiawink forumowiczek - razem z Biancą_Bianco, w-i k-i,
                Lilką, itp), z ktorymi staram się nei wchodzić z poważniejsze
                dysputy, bo to bez sensu, o czym świadczy chociażby twój powyższy
                post, zupełnie od czapy i zwyczajnie bzdurny.
                Tak jak i inne w tym wątku twoje mądrości, jak np. że wszytskie
                matki, które nie stosują elementow tresury w wychowawywaniu, a
                twierdzą, że ich dzieci mimo to zwyczajnie przesypiają całe noce -
                po prostu kłamią. Bo ty tak wiesz i już.
                • hanalui Re: troche dodam 29.08.09, 20:55
                  anulka.p napisała:
                  > że wszytskie
                  > matki, które nie stosują elementow tresury w wychowawywaniu, a
                  > twierdzą, że ich dzieci mimo to zwyczajnie przesypiają całe noce -
                  > po prostu kłamią.

                  A w ktorym miejscu ja tak twierdze??? surprised?
                  Jak masz dzieciaka co ci spal i nie budzil sie co godzine to
                  zwyczajnie nie masz pojecia o czym ja mowie i tyle. WInnas sie
                  cieszyc ze nigdy cie to nie spotkalo.
                  I badz laskawa nie oceniac ze takie czy inne wychowanie jest zle, bo
                  skoro cie to nie dotknelo to nie masz o czyms akim bladego pojecia
                  • anulka.p Re: troche dodam 29.08.09, 21:18
                    hanalui napisała:

                    >
                    > A w ktorym miejscu ja tak twierdze??? surprised?
                    W tym, tuż obok:

                    > Nie sluchaj innych pletacych glupoty i mowiacych ze ich 3-5 letnie
                    > dziecko zasypia juz samo. Te osoby albo nie mialy problemu
                    budzacego
                    > sie dziecka w nocy po 100 raz, albo sa nieudolne i pozwalaja
                    dziecku
                    > decydowac jak spac, kiedy spac i co rodzic ma zrobic by mu to
                    spanie
                    > ulatwic.
                    • hanalui Re: troche dodam 29.08.09, 21:44
                      anulka.p napisała:

                      > hanalui napisała:
                      >
                      > >
                      > > A w ktorym miejscu ja tak twierdze??? surprised?
                      > W tym, tuż obok:
                      >
                      > > Nie sluchaj innych pletacych glupoty i mowiacych ze ich 3-5
                      letnie
                      > > dziecko zasypia juz samo. Te osoby albo nie mialy problemu
                      > budzacego
                      > > sie dziecka
                      w nocy po 100 raz, albo sa nieudolne i
                      pozwalaja
                      > dziecku
                      > > decydowac jak spac,
                      kiedy spac i co rodzic ma zrobic by mu
                      to
                      > spanie
                      > > ulatwic.

                      I w ktorym miejscu niby o tym klamaniu??? Nadal nie widze.
                      Masz problemy ze zrozumieniem tekstu?? proponuje zwrocenie uwagi na
                      wytluszczone powyzej by zakumac.

                      Dla rozszerzenia tematu proponuje zapoznanie sie z definicja
                      samodzielnego zasypiania bo tez wydaje mi sie ze masz na mysli tylko
                      moment kladzenia sie dziecka do lozka, a to niestety tylko czesc
                      zasypiania.
                      Niestety po ilosci wypowiedzi w tym watku wiedze ze wiekszosc nie ma
                      pojecia co obejmuje definicja samodzielnego zasypiania, na czym
                      proces polega i skupia sie jedynie na "wieczonym czytaniu bajeczki"
                      • anulka.p Re: troche dodam 29.08.09, 21:53
                        > > hanalui napisała:
                        > >

                        (...)tez wydaje mi sie

                        otóż to - dużo ci się wydaje.
                        I dużo bez sensu.
          • hanalui Re: troche dodam 29.08.09, 10:13
            mamusiakubusia16 napisała:

            > Widzę że potwór się ze mnie zrobił. No cóż, to nie tak że
            zostawiam
            > małego samego na godzinę. Co 5 minut przychodzę do niego, głaskam,
            > tulę i wychodzę.

            Nie sluchaj innych pletacych glupoty i mowiacych ze ich 3-5 letnie
            dziecko zasypia juz samo. Te osoby albo nie mialy problemu budzacego
            sie dziecka w nocy po 100 raz, albo sa nieudolne i pozwalaja dziecku
            decydowac jak spac, kiedy spac i co rodzic ma zrobic by mu to spanie
            ulatwic.
            NIe daj sie wpedzic w poczucie winy. Masz sukcesy, sama widzisz
            poprawe, zmiany. Wyjdzie to tylko nadobre dziecku i tobie. Pomysl,
            ze te mamy ktore dzis nie ucza dziecka samodzielnego zasypiania w
            przyszlosci moze funduja dziecku problemy ze spaniem, bezsennosc.
            Przeczekaj poczatek...daj sobie i dziecku czas...nie spiesz sie, ale
            badz konsekwetna...jesli powiedzialas A, powiedz i B i C, sama wiesz
            co dla twojego dziecka najlepsze. 2-3 tygodnie pracy sa warte
            tego...ja sprobowalam, bylo ciezko ale dzis po prawie 2 latach wiem
            ze bylo warto. Znajomi nadal wstaja do swoich 2-3 latkow, dzieciaki
            raz chodza spac o 9 raz o 11, bo nie chcialy, bo byly zajete
            zabawoa, bo..., maja problem z zasnieciem w obcym miejscu, na
            wakacjach, raz przespia cala noc, raz budza sie po kilka razy itp.
            Moje dziecko spi regularnie o tej samej porze, nie budzi sie, spi
            nawet jak ma katar, czy kaszel w nocy, podczas ospy tez spal snem
            sprawiedliwych smile, nawet jesli wstanie za wczesnie, popatrzy ze
            rodzice spia to wraca samo do lozka spac. Czasem bierze sobie
            ksiazeczke, zabawki i sie bawi, jesli juz faktycznie ewidentnie nie
            chce spac a my chcemy w weekend pospac dluzej to siedzi kolo naszego
            lozka z zabawkami i czeka az sie obudzimy big_grin. Polecam...warto

            • martasz123 Re: troche dodam 29.08.09, 22:34
              hanalui napisała:
              Nie sluchaj innych pletacych glupoty i mowiacych ze ich 3-5 letnie
              dziecko zasypia juz samo. Te osoby albo nie mialy problemu budzacego
              sie dziecka w nocy po 100 raz, albo sa nieudolne i pozwalaja dziecku
              decydowac jak spac, kiedy spac i co rodzic ma zrobic by mu to spanie
              ulatwic.

              Wiesz co, akurat ja jestem tą matką co niby plecie takie glupoty. Do
              Twojej wiadomosci: moje dziecko do roku budziło sie ze 100 razy w
              nocy i owszem mialam tego dosyc, ale nie wprowadzilam samodzielnego
              zasypiania, poprostu wzielismy dziecko do siebie do lozka i zaczeło
              lepiej sypiac. Obecnie ma niecale dwa lata, usypiamy ją nadal, a
              wyglada to tak, ze czytamy jej bajeczke, robimy ksiazeczce papa i
              lezymy koło corki, trwa to do okolo 10 minut i mala zasypia i w tym
              momencie wychodzimy. I uwaga najlepsze: DZIECKO PRZESYPIA CAŁĄ NOC!
              Więc droga hanalui da sie wykonac ten plan bez cierpienia rodzica i
              dziecka przede wszystkim.

              hanalui napisała:
              NIe daj sie wpedzic w poczucie winy. Masz sukcesy, sama widzisz
              poprawe, zmiany. Wyjdzie to tylko nadobre dziecku i tobie. Pomysl,
              ze te mamy ktore dzis nie ucza dziecka samodzielnego zasypiania w
              przyszlosci moze funduja dziecku problemy ze spaniem, bezsennosc

              j.w. dziecko nie ma bezsennosci i spi calutką noc.
              • hanalui Re: troche dodam 30.08.09, 08:48
                martasz123 napisała:
                > Twojej wiadomosci: moje dziecko do roku budziło sie ze 100 razy w
                > nocy i owszem mialam tego dosyc, ale nie wprowadzilam
                samodzielnego
                > zasypiania, poprostu wzielismy dziecko do siebie do lozka i
                zaczeło
                > lepiej sypiac.

                Probowalam...u nas nie dzialalo. Co wtedy?
                Znam dzieci ktore mimo spania z rodzicami od urodzenia, w wieku 2
                lat nadal sie budza w nocy. Co im zaproponujesz? Badania lekarskie?
                • martasz123 Re: troche dodam 30.08.09, 12:55
                  hanalui napisała
                  > Znam dzieci ktore mimo spania z rodzicami od urodzenia, w wieku 2
                  > lat nadal sie budza w nocy. Co im zaproponujesz? Badania lekarskie

                  Ale dlaczego odrazu zakladac, ze dziecko bedzie budzilo sie w nocy i
                  wcale nie zawsze samodzielne zasypianie pomaga w tym. Wrecz moze
                  odniesc w przyszłosci odmienne skutki, dziecko moze czuc sie mniej
                  bezpiecznie przy swoich bliskich, na ktorych nie mogl liczyc.
                  • hanalui Re: troche dodam 30.08.09, 13:20
                    martasz123 napisała:

                    > hanalui napisała
                    > > Znam dzieci ktore mimo spania z rodzicami od urodzenia, w wieku
                    2
                    > > lat nadal sie budza w nocy. Co im zaproponujesz? Badania
                    lekarskie
                    >
                    > Ale dlaczego odrazu zakladac, ze dziecko bedzie budzilo sie w nocy
                    i
                    > wcale nie zawsze samodzielne zasypianie pomaga w tym.

                    NIe rozumiem o co ci chodzi???
                    Co wg ciebie zrobic z faktem budzacego sie dziecka(nie
                    zalozeniem...dzieckiem fizycznie budzacym sie i dracym jape co 15-30
                    minut po 15-20 minutowym usypianiu) ktore jest zdrowe, najedzone,
                    napojone, suche, a spanie z rodzicami, spanie w lozeczku osobno itd
                    nie zmienia faktu - dziecko sie budzi po nascie razy. CO w takim
                    wypadku proponujesz?

                    Pewnie jak wiekszosc: przeczekac. Ok - pawie 2 mies czekania niczego
                    nie zmienilo procz tego ze matka psychicznie siadala, dziec
                    niewyspany i wciely z dnia na dzien coraz gorzej, zaczal tez kiepsko
                    jadac, a malz sie kilka razy o malo nie roztrzaskal na autostradzie
                    bo zasnal nad kierownica. Myslisz ze powinnam nadal czekac az
                    zostane wdowa, az malz niechcacy pozbawi zycia kogos niewinnego bo
                    jest niewyspany, zebym przypadkiem w przyszlosci dzieciowi czegos
                    nie zafundowala?
                    • martasz123 Re: troche dodam 30.08.09, 13:28
                      Tak jak pisałam wczesniej u mnie ten problem zniknał bo zaczełam
                      spac z dzieckiem, ale w dzien jak mała jeszcze miala dwie drzemki to
                      był koszmar, usypiałam ją na rekach inaczej sie nie dało, trwało to
                      okolo 20 minut, takiego bujania (poprostu kazdy inny sposob
                      usypiania konczyl sie placzem), odkladałam do lozeczka jak mala
                      spala i czasami juz jak wychodzilam z pokoju, albo po kilkunastu
                      minutach był placz i znowu od początku, bujanie. Trwało to do okolo
                      roku,pozniej zmienilam usypianie jej na leżenie razem w lozku (bez
                      placzu, poprostu dorosła do zmiany) przeczekalam, żyje i ja i mąż
                      (ktory tez czesto mala tak usypiał)
                      • hanalui Re: troche dodam 30.08.09, 13:48
                        martasz123 napisała:

                        > Tak jak pisałam wczesniej u mnie ten problem zniknał bo zaczełam
                        > spac z dzieckiem,


                        A co bys zrobila gdyby ten problem nie zniknal mimo spania z
                        dzieckiem??? Bo u mnie nie zniknal. Bylo tak samo smile


                        > ale w dzien jak mała jeszcze miala dwie drzemki to
                        > był koszmar, usypiałam ją na rekach inaczej sie nie dało, trwało
                        to
                        > okolo 20 minut, takiego bujania (poprostu kazdy inny sposob
                        > usypiania konczyl sie placzem), odkladałam do lozeczka jak mala
                        > spala i czasami juz jak wychodzilam z pokoju, albo po kilkunastu
                        > minutach był placz i znowu od początku, bujanie. Trwało to do
                        okolo
                        > roku,pozniej zmienilam usypianie jej na leżenie razem w lozku (bez
                        > placzu, poprostu dorosła do zmiany) przeczekalam, żyje i ja i mąż
                        > (ktory tez czesto mala tak usypiał)

                        Czyli statystyczna matka Polka co nie chce by jej dziecko plakalo:
                        bujanie i cuda wianki. Jak kto lubi.
                        Pewnie szczesliwa bys nie byla gdyby np moj malz roztrzaskal was
                        przypadkiem lub kogos z twojej rodziny. Ja wolalam nie sprawdzac i
                        nie czekac, o kilka razy za duzo mial szczescie w nieszczesciu ze
                        zjezdzajac na przeciwny pas nikogo na nim nie bylo.
                        • martasz123 Re: troche dodam 30.08.09, 14:32
                          Czyli statystyczna matka Polka co nie chce by jej dziecko plakalo:
                          > bujanie i cuda wianki. Jak kto lubi

                          Tak statystyczna matka Polka, ktora słucha swej intuicji, a nie
                          podąża za jakąs modą.
                          • hanalui Re: troche dodam 30.08.09, 15:07
                            martasz123 napisała:

                            > Czyli statystyczna matka Polka co nie chce by jej dziecko plakalo:
                            > > bujanie i cuda wianki. Jak kto lubi
                            >
                            > Tak statystyczna matka Polka, ktora słucha swej intuicji, a nie
                            > podąża za jakąs modą.

                            Tiaaaaaaaa...niektore matki tez sluchaja swojej intuicji, klapsuja
                            dzieci bo twierdza ze to dla ich dobra i ze nie beda podazac za
                            moda big_grin
                            NO coz ...najprosciej przylozyc klapsa czy zadowolic sie polsrodkiem
                            w postacie bujania, cudowania zamiast wlozyc troche pracy w nauke
                            lub tlumaczenie dziecka.

                            Poza tym nie wiedzialam ze moda jest uczenie dzieci prawidlowych
                            nawykow, przyzwyczajen, zapewnianie i ulatwianie dziecku wlasciwego
                            snu bez pobudek nocnych.
                            • martasz123 Re: troche dodam 30.08.09, 19:48
                              hanalui napisała:
                              > Tiaaaaaaaa...niektore matki tez sluchaja swojej intuicji, klapsuja
                              > dzieci bo twierdza ze to dla ich dobra i ze nie beda podazac za
                              > moda big_grin
                              > NO coz ...najprosciej przylozyc klapsa czy zadowolic sie
                              polsrodkiem
                              > w postacie bujania, cudowania zamiast wlozyc troche pracy w nauke
                              > lub tlumaczenie dziecka

                              Przyklad nietrafiony, nie porownuj klapsa z utuleniem dziecka do
                              snu, troszeczke poszlas całkiem w innym kierunku. Tłumaczenie mozna
                              zacząc jak dziecko troche wiecej zrozumie (oczywiscie jezeli chodzi
                              o zasypianie), a co ma pozostawienie dziecka samego w lozeczku
                              placzącego z tlumaczeniem, moim zdaniem nic.
          • z_lasu Re: troche dodam 29.08.09, 13:15
            > Wie, że jestem w pobliżu.

            I to jest dla niego najgorsze. Dziecko wie, że jesteś w pobliżu,
            wie, że słyszysz jego płacz i nie rozumie, nie jest w stanie pojąć
            dlaczego zostawiasz je samo, mimo, że ono Cię woła i wyraźnie
            sygnalizuje, że ma problem i chce byś przy nim była.

            Ja bym się naprawdę bała, że dziecko straci poczucie bezpieczeństwa
            i będzie płacz za każdym razem gdy straci mnie z oczu.
      • mruwa9 Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 10:42
        a co robilas, gdy dziecko po odlozeniu do WLASNEGO lozka darlo sie
        jak opetane, do zsineinia i nieskonczenie dlugo (gdyby mu na to
        pozwolic)? Nie darlo sie? To trafilas na wyjatkowo latwy w obsludze
        egzemplarz i sie z tego ciesz. Ale takie zachowanie niemowlecia nie
        jest regula, wiec daruj sobie. Syty glodnego nie zrozumie. Co do
        szpitala- ja spalam z dzieckiem przy piersi i nikt mi slowa nie
        powiedzial. Zreszta sprobowalby...Trzy lata pozniej wszystkie moje
        dzieci rowniez zasypialy bez problemu same we wlasnych lozkach, we
        wlasnych pokojach, znalazlysmy sie w tym samym punkcie, wiec o co
        toczyc piane?
        • hanalui Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 11:19
          mruwa9 napisała:

          > a co robilas, gdy dziecko po odlozeniu do WLASNEGO lozka darlo sie
          > jak opetane, do zsineinia i nieskonczenie dlugo (gdyby mu na to
          > pozwolic)?

          Wiem ze nie do mnie post ale...jak dlugo trwala u ciebie ta
          nieskonczonosc??? Tak z ciekawosci pytam

          > Trzy lata pozniej wszystkie moje
          > dzieci rowniez zasypialy bez problemu same we wlasnych lozkach, we
          > wlasnych pokojach, znalazlysmy sie w tym samym punkcie, wiec o co
          > toczyc piane?

          A ile masz dzieci? Bo przy nawet jednym dziecku znaczy ze 3 lata sie
          bujalas...przy wiekszej wiecej lat. A po co odkladac na potem jesli
          mozna zrobic cos wczesniej????
          • mruwa9 Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 12:13
            A ile uwazasz, ze byloby ok? Bo dla mnie 15 minut to jest duzo za
            dlugo. Po co odwlekac nauke w czasie? Bo wtedy dziecko jest
            dojrzale, gotowe do samodzielnego zasypiania i cala nauka odbywa sie
            zupelnie bezbolesnie i bez jednej przelanej lzy. Zupelnie naturalnie.
            tak samo, jak nie popedzalam dzieci do odpieluchowania ( a o ile by
            bylo wygodniej, gdyby juz noworodek potrafil sie zalatwiac do
            ubikacji, nieprawdaz?), tylko czekalam na odpowiedni moment, gdy
            cala akcja pozbycia sie pieluch zajela doslownie pol dnia (jedno z
            dzieci mialo wowczas ponad 2 lata, drugie- niecale).
            • hanalui Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 14:56
              mruwa9 napisała:

              > A ile uwazasz, ze byloby ok? Bo dla mnie 15 minut to jest duzo za
              > dlugo.

              Ale to ja zadalam pytanie jak dlugo trwala u Ciebie wiecznosc smile,
              ktorej sprobowalas.
              Twoja odpowiedz wystarcza mi by stwierdzic ze nie masz bladego
              pojecia o metodzi nauki zasypiania, bo nigdy jej nie zastosowalas big_grin

              > Po co odwlekac nauke w czasie? Bo wtedy dziecko jest
              > dojrzale, gotowe do samodzielnego zasypiania i cala nauka odbywa
              sie
              > zupelnie bezbolesnie i bez jednej przelanej lzy.

              Ale widze ze ty mylisz pojecia...samodzielne zasypianie to nie to ze
              dziecko idzie samo do lozeczka i nie placze zasypiajac bez
              mamy...definicje juz podalam wczesniej: to umiejetnosc samodzielnego
              glebokiego zasypiania bez wybudzania sie w nocy i potrzeby
              wspomagania przez rodzica by zasnac.
              Wiesz z tym maja problemy niektore nawet 3-4 latki, ze sie budza w
              nocy, placza i musi do nich przychodzic rodzic, ba...wielu doroslych
              ma z tym problem, ze jak w nocy ich cos obudzi (skrzypniecie
              podlogi, huk za oknem) to nie potrafia zasnac.

        • miminko Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 12:22
          mruwo, w szpitalu lozka sa tak waskie (90 cm? dla mnie bardziej 75?) ze ja sie
          balam, ze to dziecko mi spadnie, o wiele bezpieczniejsze bylo spiac w swoim
          lozeczku, a ja tez moglam sie wyspac po porodzie, nie martwiac sie, ze je przez
          sen przygniote albo zrzuce.
          w domu od razu mialo swoje lozeczko i w nim zaspyialo od pierwszego dnia, nie
          protestujac, po prostu przyzwyczailam je do tego konsekwentnym postepowaniem.
          tak, wieczorem po kilku godzinach spedzonych z dzieckiem chce miec czas dla
          siebie i faceta, cos w tym dziwnego? troche sobie nie wyobrazam, zeby przez
          ostatnie trzy lata lezec co wieczor przez poltorej godziny nieruchomo w
          dzieciecym lozeczku, nasluchujac czy male juz zasnelo.
          moje dziecko zasypia w 5 minut we wlasnym lozku bo jest do tego przyzwyczajone a
          nie dlatego, ze z taka predyspozycja sie urodzilo.
          ja jestem z tych matek, ktore uwazaja, ze nie mozna dac dziecku wejsc sobie na
          glowe. co nie oznacza, ze nie okazuje swojemu dziecku czulosci - w ciagu dnia,
          kiedy jestesmy razem ma jej az nadto. wie ze jest kochane i chciane, co widac
          m.in. w jego poczuciu bezpieczenstwa i wlasnej wartosci.
          • mruwa9 Re: troche chyba za pozno 29.08.09, 23:18
            miminko napisała:

            > mruwo, o wiele bezpieczniejsze bylo spiac w swoim
            > lozeczku, a ja tez moglam sie wyspac po porodzie, nie martwiac
            sie, ze je przez
            > sen przygniote albo zrzuce.


            No fajnie, ale ja bylam po cc, poprzypinana do przeroznych rur,
            pozostawiona z dzieckiem na sali zupelnie sama, nie bylabym w stanie
            w pierwszej dobie wstac i przekladac dziecka gdziekolwiek, jesli
            zmiana pozycji w lozku, obrocenie sie na drugi bok zajmowalo mi w
            pierwszych godinach kilkanascie minut. Dla nas naprawde bezpieczniej
            bylo wziac dziecko do mojego lozka i zabezpieczyc odpowiednio przed
            upadkiem, niz ryzykowac upuszczenie dziecka podczas proby
            przeniesienia do lozeczka, zwlaszcza, ze dziec byl krzykacz okrutny,
            pierwszych kilka godzin bylo cicho, ale gdzies po 6-7 godzinach od
            porodu dziecko zaczelo drzec jape i darlo sie przez caly pierwszy
            rok zycia.

            > w domu od razu mialo swoje lozeczko i w nim zaspyialo od
            pierwszego dnia, nie
            > protestujac, po prostu przyzwyczailam je do tego konsekwentnym
            postepowaniem.

            Taaa... Moje pierwsze dziecko tez mialo swoje lozeczko, ale na probe
            odlozenia, ba, odsuniecia dziecka od mojej klatki piersiowej zy
            zblizenia sie do lozeczka, reagowalo histeria skrzyzowana z furia.
            O jakiej konsekwencji mozna mowic, jak mamy probe sil i wrzask taki,
            ze umarlego by obudzil? Masz latwy egzemplarz i nie rozumiesz, ze
            istnieja dzieci trudniejsze w obsludze, o wiekszych potrzebach
            bliskosci i wiekszych lekach separacyjnych.

            > tak, wieczorem po kilku godzinach spedzonych z dzieckiem chce miec
            czas dla
            > siebie i faceta, cos w tym dziwnego?

            Nie ma w tym nic dziwnego, ale czy jest to prawo, ktore trzeba
            forsowac za wszelka cene? Ty masz na cos ochote, Twoj facet ma na
            cos ochote, a dziecko ochoty na bliskosc mamy nie ma prawa miec?


            troche sobie nie wyobrazam, zeby przez
            > ostatnie trzy lata lezec co wieczor przez poltorej godziny
            nieruchomo w
            > dzieciecym lozeczku, nasluchujac czy male juz zasnelo.

            Ja tez nie, dlatego dziecko spalo z nami , w naszym lozku. Tak
            wygodniej.

            > moje dziecko zasypia w 5 minut we wlasnym lozku bo jest do tego
            przyzwyczajone
            > a
            > nie dlatego, ze z taka predyspozycja sie urodzilo.


            Moje dzieci tez zasypiaja w piec minut w swoich lozkach,w swoich
            pokojach. Gdy przyszedl na to czas i gdy do tego dojrzaly.


            > ja jestem z tych matek, ktore uwazaja, ze nie mozna dac dziecku
            wejsc sobie na
            > glowe.

            No to popatrz, to tak jak ja, tylko, ze ja nie sadze, ze
            wypowiadanie wojny wlasnemu dziecku jest tym, co buduje dobra,
            stabilna baze w relacjach rodzica z dzieckiem.
            • hanalui Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 09:10
              mruwa9 napisała:
              > Taaa... Moje pierwsze dziecko tez mialo swoje lozeczko, ale na
              probe
              > odlozenia, ba, odsuniecia dziecka od mojej klatki piersiowej zy
              > zblizenia sie do lozeczka, reagowalo histeria skrzyzowana z
              furia.

              Rozumiem ze wisialo ci na cycku lub rekach 24/24, do wozka, na mate,
              bujaczka czy fotelika samochodowego rowniez sie nie dawalo odlozyc i
              tak do lat 3 przylepione do ciebie. big_grin
              Wiesz...to nie dzieci stwarzaja problemy, to rodzice je kreuja
              poprzez takie a nie inne uczenie dzieci zlych nawykow. O ile
              problemem jest budzace sie dziecko i wina rodzica to nie jest, o
              tyle sprawa niecheci spania w lozeczku, usypiania (momentu
              zasypiania) poprzez wozenia samochodami, bujania, zsypianie tylko i
              wylacznie na raczkach, na brzuchu rodzica itp to wina tylko i
              wylacznie rodzica.
              Nie zastanawialo cie skad niby noworodek wie ze lozeczko jest
              be...ale juz w wozku jest ok? Czyzby nie dlatego ze matka mu tak
              pokazala?
            • hanalui Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 09:38
              mruwa9 napisała:
              > Ty masz na cos ochote, Twoj facet ma na
              > cos ochote, a dziecko ochoty na bliskosc mamy nie ma prawa miec?

              24/24 - bez mozliwosci wyjscia mamy to WC, wziecia prysznica czy
              dlugiej kapieli, spedzenia czasu u kosmetyczki, fryzjera czy sam na
              sam facetem przez chwile, nie nie ma prawa.
              Na bliskosc mamy jest czas podczas calego dnia, noce sa od spania.

              Dziwnym trafem matkom chcacym spac z dziecmi trafiaja sie tylko
              egzemplarze dzieci ktore potrzebuja bliskosci 24/24 i na widok
              lozeczka dostaja histerii wink, a matkom ktore uwazaja ze lozeczko
              jest od spania trafiaja sie po 2-3 egzemplarze ktore tej bliskosci
              nie wymagaja, w lozeczku nie histeryzuja...dziwne nie??? No i
              jeszcze dziwne ze dzieci wymagajace wozenia samochodem by zasnac
              trafiaja sie tylko tym ktorzy maja samochod...big_grin
              • franczii Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 10:13
                bo matki, ktore uwazaja ze lozeczko jest od spania konsekwentnie daza do tego,
                zeby dziecka tego spania nauczyc. A te pierwsze uznaja, ze nie warto jesli ta
                nauka ma byc okupiona stresem ich wlasnym i dziecka , bo i tak przyjdzie moment
                kiedy dziecko sie nauczy bez krzykow i placzu. Tym bardziej sie to nie oplaca,
                jesli dziecko bezproblemowo zasypia i spi calutka noc pozwalajac sie wyspac
                pozostalym domownikom , tyle tylko ze rob to w lozku matki.

                A jeszcze odnosnie wyrabiania zlych nawykow. To ja tez bardzo sie chcialam
                ustrzec ale jednak nie do konca sie to udalo choc do usypiania w samochodzie ni
                doszlosmile
                Mysle, ze rodzice najczesciej daja nawyki przy okazji innych problemow. Np. u
                nas taka okazja byla kolka. Moj syn jako noworodek akceptoal lozeczko i bez
                problemow tam spal z przerwami na karmienie a czasami obudzony sobie lezal i nie
                plakal. Tak bylo do czasu pojawienia sie kolki, a nawet nie pojawienia a
                nasilenia bo przez pierwsze tygodnie kolki choc nie mogl spac to cierpial w
                milczeniu tylko stekal i rzucal sie. Potem spanie w lozeczku zeszlo na drugi
                plan wobec cierpienia i wazne bylo tylko to, zeby mu ulge przyniesc i u nas
                akurat pomagalo kontakt brzuch-brzuchsmile Gdyby mi kto zaproponowal wozenie autem
                to rzj bym ni poszla le lezenie na moim lub meza brzuchu to nie taka znowu
                wygorowana cena za ulzenie w bolu. Kiedy dolegliwosci minely mial byc powrot do
                lozeczka i rzeczywiscie przez jakis czas byl ale w wieku 5 mcy dziecko mialo
                zdanie, ze lozeczko jest be.
      • e_r_i_n Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 15:32
        miminko napisała:

        > nie rozumiem dlaczego niektore matki same kreca na siebie bicz,
        > pozwalajac zeby dziecko zasypialo im "na cycu", albo uprawiajac
        > jakies niekonczace sie rytualy, lacznie z usypianiem dziecka na
        > rekach albo w lozku rodzicow

        A ten bicz to jaki jest?
        Chyba, że ktoś nie myśli i ma nadzieję, że dziecko po kilku miesiącach spania z
        rodzicami ot tak zmieni przyzwyczajenia. Mądry rodzic, który CHCE spać z
        dzieckiem, wie, że to oznacza pozwolenie na 'wyjście' dziecka z łóżka, kiedy to
        dziecko będzie gotowe.

        > moja znajoma rekordzistka miala dwulatke, ktora nie posiadala
        > czegos takiego jak wlasne lozko. bo od urodzenia spala wylacznie z >
        rodzicami. dla mnie absurd.

        No właśnie, dla Ciebie. Ale to nie Ty tak spałaś, wiec co Cię rusza? Mój
        dwulatek też tylko z nami spał. A potem zdecydował, że już chce sam.
        • hanalui Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 16:57
          e_r_i_n napisała:
          > Chyba, że ktoś nie myśli i ma nadzieję, że dziecko po kilku
          miesiącach spania z
          > rodzicami ot tak zmieni przyzwyczajenia.

          Spora jak nie wiekszosc matek tak wlasnie mysli smile

          > Mądry rodzic, który CHCE spać z
          > dzieckiem, wie, że to oznacza pozwolenie na 'wyjście' dziecka z
          łóżka, kiedy to
          > dziecko będzie gotowe.

          Problem ze tych matek ktore tak naprawde CHCA spac z dzieckiem z
          wyboru i zalozenia jest niewiele, wsrod nich wiele pewnie takich co
          spanie z facetem nie interesuje wiec dzieciak jest dobra wymowka wink.
          O mezczyznach juz nie wspomne, bo nie znam takiego co bylby
          zachwycony dzieciakiem w lozku, a wywaleniem na kanape do innego
          pokoju juz w ogole. Nie watpie ze tacy istnieja, niestety ani w
          rodzinie, ani wsrod znajomych nie spotkalam. Tych co znam licza dni
          kiedy laskawie matka zdecyduje sie na pozbycie sie lokatora z
          lozka smile
          Spora grupa spiacych z dziecmi, co nawet widac po tym watku, to
          matki ktore zostaly sterroryzowane placzem swojego dziecka i mimo
          proby zmian maja lokatora w lozku wink i pewnie nadal cos tam probuja
          i wyczekuja dnia kiedy lokator sie wyprowadzi. Ta grupa akurat jest
          najliczniejsza wsrod rodziny i znajomych, bo ciagle slysze o
          sukcesach ich 2-3 letnich dzieci ktrym w koncu udalo sie przespac
          kilka godzin we wlasnym lozku nim wrocilo do mamy big_grin. A...i bardzo
          czesto lokator jest eksmitowany w trybie natychmiastowym, bo na
          drodze pojawia sie kolejny ssak, mniejszy i milusi
          >
          > > moja znajoma rekordzistka miala dwulatke, ktora nie posiadala
          > > czegos takiego jak wlasne lozko. bo od urodzenia spala wylacznie
          z >
          > rodzicami. dla mnie absurd.
          >
          > No właśnie, dla Ciebie. Ale to nie Ty tak spałaś, wiec co Cię
          rusza? Mój
          > dwulatek też tylko z nami spał. A potem zdecydował, że już chce
          sam.
          >
          • e_r_i_n Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 17:21
            hanalui napisała:

            > Spora jak nie wiekszosc matek tak wlasnie mysli smile

            Cóż, to już ich problem, że są głupie.

            > Problem ze tych matek ktore tak naprawde CHCA spac z dzieckiem z
            > wyboru i zalozenia jest niewiele, wsrod nich wiele pewnie takich
            > co spanie z facetem nie interesuje wiec dzieciak jest dobra
            > wymowka wink.

            Tia. Kolejny domorosły psycholog.

            > O mezczyznach juz nie wspomne, bo nie znam takiego co bylby
            > zachwycony dzieciakiem w lozku, a wywaleniem na kanape do innego
            > pokoju juz w ogole.

            No cóż, ja znam. Mieszkam z takim.

            > Spora grupa spiacych z dziecmi, co nawet widac po tym watku, to
            > matki ktore zostaly sterroryzowane placzem swojego dziecka i mimo
            > proby zmian maja lokatora w lozku wink

            Poważnie? Nie zauważyłam czegoś takiego.
            Ja osobiście spałam z dzieckiem, bo chciałam i oduczać nie
            próbowałam.
            Jak już powiedziałam, głupotą i niewiedzą nie ma się co chwalić.
            • hanalui Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 19:09
              e_r_i_n napisała:

              > > O mezczyznach juz nie wspomne, bo nie znam takiego co bylby
              > > zachwycony dzieciakiem w lozku, a wywaleniem na kanape do innego
              > > pokoju juz w ogole.
              >
              > No cóż, ja znam. Mieszkam z takim.

              Skoro tak twierdzisz. Ciekawe czy on tez ma takie samo zdanie czy
              zwyczajnie nic nie mowi wink
              >
              > > Spora grupa spiacych z dziecmi, co nawet widac po tym watku, to
              > > matki ktore zostaly sterroryzowane placzem swojego dziecka i
              mimo
              > > proby zmian maja lokatora w lozku wink
              >
              > Poważnie? Nie zauważyłam czegoś takiego.

              Czego nie zauwazylas...ze co rusz ktoras mowi, probowalam, dziecko
              plakalo i zostawialam tak jak jest???

              > Ja osobiście spałam z dzieckiem, bo chciałam i oduczać nie
              > próbowałam.
              > Jak już powiedziałam, głupotą i niewiedzą nie ma się co chwalić.

              Jakaz to glupota i niewiedza? wink
              • e_r_i_n Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 21:11
                hanalui napisała:

                > Skoro tak twierdzisz. Ciekawe czy on tez ma takie samo zdanie czy
                > zwyczajnie nic nie mowi wink

                Zdecydowanie jest z tych, co to swoje potrzeby/niezadowolenie wprost
                komunikują. Dodatkowo z tych, co to do dzisiaj czasami ośmiolatkowi
                na spanie z nami pozwala.
                Wiem, że masz skrzywioną wizję macierzyństwa, ale to naprawdę Twój
                problem wink

                > Jakaz to glupota i niewiedza? wink

                Taka, że się nie wie, co i kiedy z dzieckiem (w sensie np.
                rozwojowym) się dzieje i jakie są tego konsekwencje.
                • hanalui Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 22:37
                  e_r_i_n napisała:
                  > Wiem, że masz skrzywioną wizję macierzyństwa, ale to naprawdę Twój
                  > problem wink

                  Skoro tak twierdzisz...polemizowac nie zamierzem bo musialabym odbic
                  pileczke i stwierdzic to samo o tobie wink
                  >
                  > > Jakaz to glupota i niewiedza? wink
                  >
                  > Taka, że się nie wie, co i kiedy z dzieckiem (w sensie np.
                  > rozwojowym) się dzieje i jakie są tego konsekwencje.

                  Wlasnie widze jakie moglyby byc konsekwencje owej wiedzy - 8-latek z
                  potrzeba spania z rodzicami. Dziekuje postoje big_grin
                  Jeszcze mi powiedz ze karmisz 8 latka cyckiem to padne z wrazenia wink
                  • e_r_i_n Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 22:41
                    hanalui napisała:

                    > Wlasnie widze jakie moglyby byc konsekwencje owej wiedzy - 8-latek
                    > z potrzeba spania z rodzicami. Dziekuje postoje big_grin

                    Pogadamy, jak będziesz miała 8 latka i doczytasz co nieco na temat
                    dzieci w tym wieku smile

                    > Jeszcze mi powiedz ze karmisz 8 latka cyckiem to padne z
                    > wrazenia wink

                    Owszem, raz dziennie.
                    • hanalui Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 23:54
                      e_r_i_n napisała:
                      > Pogadamy, jak będziesz miała 8 latka i doczytasz co nieco na temat
                      > dzieci w tym wieku smile

                      Pewnie mojego sie to nie bedzie tyczyc bo nie spal ze mna wink
                      >
                      > > Jeszcze mi powiedz ze karmisz 8 latka cyckiem to padne z
                      > > wrazenia wink
                      >
                      > Owszem, raz dziennie.

                      Tak myslalam wink
                      • e_r_i_n Re: troche chyba za pozno 31.08.09, 00:15
                        hanalui napisała:

                        > Pewnie mojego sie to nie bedzie tyczyc bo nie spal ze mna wink

                        Ale co się nie będzie tyczyć? Potrzeba bliskości? Tęsknota? Fakt, że
                        chłopcy w tym wieku są jeszcze bardzo dziecinni?
                        Naprawdę wychowanie dzieci sprowadzasz do tego, jak się śpi?
                        Dla mnie to sprawa drugorzena - przepisu jednego dobrego nie ma i
                        nic nikomu do tego, w jakiej konfiguracji śpią inni.

                        Poczytaj jeszcze, skoro tak się chwalisz, że to robisz. Widać nie
                        tylko w tym wątku, że lektura średnio dobrana.
                        • hanalui Re: troche chyba za pozno 31.08.09, 01:45
                          e_r_i_n napisała:

                          > hanalui napisała:
                          >
                          > > Pewnie mojego sie to nie bedzie tyczyc bo nie spal ze mna wink
                          >
                          > Ale co się nie będzie tyczyć? Potrzeba bliskości? Tęsknota? Fakt,
                          że
                          > chłopcy w tym wieku są jeszcze bardzo dziecinni?

                          I dlatego musza w wieku 8 lat spac z mama??? surprised???
                          I skoro ma takie potrzeby to czemu tylko na weekend ma to dozowane??
                          W tygodniu nie ma juz takich potrzeb i nie jest dziecinnym 8
                          latkiem???? Czemu na stale nie pozwolicie skoro uwazasz ze jest taka
                          potrzeba u dziecka???
                          Tak z ciekawosci pytam smile


                          > Naprawdę wychowanie dzieci sprowadzasz do tego, jak się śpi?
                          > Dla mnie to sprawa drugorzena - przepisu jednego dobrego nie ma i
                          > nic nikomu do tego, w jakiej konfiguracji śpią inni.

                          No nie...to ty zarzucilas mi glupote i niewiedze, bo sama zjadlas
                          wszelkie rozumy i masz monopol na to jak kto powinien czy nie
                          powinien spac. Skoro dla ciebie to drugorzedne to czemu nie
                          zaaceptujesz mojego sposobu???

                          > Poczytaj jeszcze, skoro tak się chwalisz, że to robisz. Widać nie
                          > tylko w tym wątku, że lektura średnio dobrana.

                          No coz...jak wspominalam wczesniej wole swoja "zla" lekture lub
                          bloga nieswiadomosc niz lekture przy pomocy ktorej moglabym wychowac
                          8 latka bardziej dziecinnego niz moj owczesny 2,5 latek, z potrzeba
                          spania z rodzicami, i bycie mamuncia tlumaczaca to dziecinnoscia,
                          tesknota i potrzeba bliskosci. big_grin big_grin big_grin
                          • e_r_i_n Re: troche chyba za pozno 31.08.09, 09:57
                            hanalui napisała:

                            > I dlatego musza w wieku 8 lat spac z mama??? surprised???
                            > I skoro ma takie potrzeby to czemu tylko na weekend ma to
                            > dozowane??
                            > W tygodniu nie ma juz takich potrzeb i nie jest dziecinnym 8
                            > latkiem???? Czemu na stale nie pozwolicie skoro uwazasz ze jest
                            > taka potrzeba u dziecka???
                            > Tak z ciekawosci pytam smile

                            Bo taka jest potrzeba na przykład po 3 tygodniach nie widzenia się z
                            nami z perspektywą kolejnych dwóch rozstania, bo dziecko całe
                            wakacje poza domem spędza. To nie jest potrzeba CODZIENNA, tylko
                            OKAZJONALNA. I to, że taka rzecz nie przyszła Ci do głowy świadczy o
                            tym, jak niewiele wiesz.

                            > No nie...to ty zarzucilas mi glupote i niewiedze, bo sama zjadlas
                            > wszelkie rozumy i masz monopol na to jak kto powinien czy nie
                            > powinien spac. Skoro dla ciebie to drugorzedne to czemu nie
                            > zaaceptujesz mojego sposobu???

                            Przykry jest brak myślenia - czytanie książek i blogów z tego nie
                            zwalnia wink Głupie i niewiedzące są matki, które nie myślą przy
                            decyzji o spaniu wspólnie z dzieckiem i nie biorą pod uwage
                            konsekwencji takiego wyboru. Skoro Ty jednak robiłaś inaczej, niż
                            piszesz (a tak jest, skoro uznałaś, że Tobie zarzuciłam głupotę i
                            niewiedzę, bo jesteś matką nie myślącą o konsekwencjach spania z
                            dzieckiem), to już Twój problem. Zdecyduj się tylko na jedną
                            wersję wink

                            > No coz...jak wspominalam wczesniej wole swoja "zla" lekture lub
                            > bloga nieswiadomosc niz lekture przy pomocy ktorej moglabym
                            > wychowac 8 latka bardziej dziecinnego niz moj owczesny 2,5 latek,
                            > z potrzeba spania z rodzicami, i bycie mamuncia tlumaczaca to
                            > dziecinnoscia, tesknota i potrzeba bliskosci. big_grin big_grin big_grin

                            Gratuluję samodzielnego 2,5 latka - pewnie tak jak mój spędza 2
                            tygodnie na kolonii bez mamy na przykład wink
                          • e_r_i_n Re: troche chyba za pozno 31.08.09, 10:17
                            hanalui napisała:

                            > I skoro ma takie potrzeby to czemu tylko na weekend ma to
                            > dozowane??
                            > W tygodniu nie ma juz takich potrzeb i nie jest dziecinnym 8
                            > latkiem????

                            BTW gdzie w moich postach wyczytałaś, że zgoda na wspólne spanie
                            jest w weekendy tylko?
              • franczii Re: troche chyba za pozno 30.08.09, 22:39
                wiesz Hanalui, ja z tych co probowaly i sie nie udalo, wiec moze wyjesnie jak to
                od tej strony wyglada. Po pierwsze teraz juz wiem ,ze to nie byla porazka choc w
                chwili, kiedy mi sie nie udalo myslalam ze porazke ponioslam (a raczej
                myslelismy tak razem z mezem). A myslalam tak, bo pozwolilam sobie wmowic, ze
                niemowlak musi nauczyc sie sam spac bo inaczej bedzie razem ze mna do 10go roku
                zycia minimum. Druga sprawa to motywacja. Ja przy pierwszym dziecku zero
                doswiadczenia i wiedza o dzieciach oparta na opowiesciach innych osob, m.in.
                przekonanie o tym, ze nie wolno sobie wejsc na glowe ze spaniem. Szybko
                zrozumialam ze to nie tedy droga wiedzie, przynajmniej nie tedy moja a rzczej
                nasza droga wiedzie i swiadomie robilam inaczej mimo ze wszyscy straszyli. Dowod
                na to ze mialam racje spi sobie smaczni od godziny i obudzi sie najpewniej o 7
                rano. Czekalam na to 2,5 roku ale satysfakcje mam ze dziecko nauki nie okupilo
                stresem. Oczywiscie kiedy zaczal spac sam w wieku 2 lat, nie przesypial jeszcze
                calej nocy, budzil sie najpiew 2 potem przez dluzszy okres 1 raz przesypiajac te
                magiczne 6 godzin. Ale najwazniejsze uczyl sie i rozumial co sie mu proponuje,
                czego wymaga ze swiadomoscia ,ze my jestesmy w pokoju obok i moze do nas w
                kazdej chwili przyjsc lub zawolac. Nie bylo desperackiego placzu a to tez
                bardzo wazne.

                Co do facetow i tego, ze im sie nie podoba spnie z dzieckim. Oni tez biora
                udzial w wychowaniu i tez powinni uczestniczyc w uczeniu dziecka zasypiania. Moj
                facet mnie pomagal uczyc zasypiania pierwszego syna i pewnie dlatego nie mial
                nic przeciwko zeby dziecko spalo w naszym lozku. W koncu on tez ponosil
                odpowiedzialnosc za "porazke".
    • atena12345 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 11:12
      mamusiakubusia16 napisała:

      > Czy ktoś próbował uczyć dzicko samodzilnengo zasypiania? Dziś mija
      > trzeci dzień, pierwszego darł się godzine, wczoraj pól, dziś
      troszę
      > krócej. Nie wiem jak jeszcze długo dam radę, tak mi serce pęka. po
      > jakim czasie kończą się wrzaski????


      ja od początku swoje dzieci uczyłam spać w swoim łóżeczku, co nie
      oznacza, że w trudnych chwilach byłam przy nich. DZiś Młody (7mies.)
      jest chory, wiec śpi ze mną, jest spokojniejszy i ja też. Nigdy nie
      stosowałam metody "na wydarcie się" wszystko delikatnie ...
    • cofoko Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 11:36
      Muszę to napisać bo wróciły wspomnienia sprzed wielu lat.Jako młoda mama
      naczytałam i nasłuchałam się z każdej strony że dziecko powinno zasypiać samo w
      swoim łóżeczku,a ja uwielbiałam z sykiem zasypiać i spać.Pewnego dnia(ok.8msc.)
      położyłam go w łóżeczku i uparłam się że musi zasnąć,wytrzymałam 20 minut
      rozpaczliwego płaczu, wpadłam do pokoju i wiedziałam że to był pierwszy i
      ostatni raz kiedy nie posłuchałam swojej intuicji.Mój syn ma w tej chwili 10lat
      a ja nigdy nie zapomnę jak na mnie wtedy patrzył,jaki był wystraszony.Obaj moi
      synowie w wieku ok 2 lat kładli się z własnej inicjatywy do łóżeczka i sami
      zasypiali, przesypiali całą noc. Warto słuchać swojej intuicji.
      • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 11:47
        cofoko napisała:
        > Jako młoda mama
        > naczytałam i nasłuchałam się z każdej strony że dziecko powinno
        zasypiać samo w
        > swoim łóżeczku,a ja uwielbiałam z sykiem zasypiać i spać.Pewnego
        dnia(ok.8msc.
        > )
        > położyłam go w łóżeczku i uparłam się że musi zasnąć,wytrzymałam
        20 minut
        > rozpaczliwego płaczu, wpadłam do pokoju i wiedziałam że to był
        pierwszy i
        > ostatni raz kiedy nie posłuchałam swojej intuicji.

        Ale to co opisalas to nie ma nic wspolnego z nauka samodzielnego
        zasypiania. Wrzucilas dzieciaka w obce miejsce (bo rozumiem ze nigdy
        wczesniej nie zasypial sam w lozeczku z pomoca czy bez, w ogole w
        nim nie sypial) i na dodatek pozwolilas mu sie drzec przez 20 minut.
        Ze tak powiem...zaczelas od d.u.py strony tongue_out, stad efekt byl jaki
        byl smile
        • eliszka25 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 12:55
          moje dziecko bez zadnego trenowania i przetrzymywania z placzem zasypia samo.
          wczesniej jest 15-20 minut czytania, buziak na dobranoc, a pozniej zostaje sam i
          "czyta" ksiazeczki az w koncu odklada je, naciaga na siebie koldre i zasypia.
          jak ma gorszy dzien, to chce, zeby z nim posiedziec, wiec przy zgaszonym swietle
          siedze 5-10 minut i wychodze. dziecko autorki watku placze przez godzine, ona co
          5 minut wchodzi do niego i probuje uspic, bez rezultatu. w koncu dziecko zasypia
          nie dlatego, ze czegos sie nauczylo, ale dlatego, ze zmeczylo sie godzinnym
          placzem. to przepraszam gdzie tu korzysc dla kogokolwiek?

          nigdy nie usypialam dziecka ani przy cycku ani na rekach. zawsze byl odkladany
          do lozeczka, w ktorym zasypial. czasem trzeba bylo chwilke pospiewac, czasem
          poglaskac, teraz mamy wieczorny rytual z czytaniem. w wieku mniej wiecej dziecka
          autorki watku babel usypial sie sam naciagajac sobie do znudzenia pozytywke przy
          lozeczku. nigdy go nie trenowalam, ale spi ladnie odkad skonczyl miesiac (na
          poczatku przesypial ciagiem 6 godz.). czasem sie obudzi, bo np. przysni mu sie
          cos strasznego, ale przeciez ja tez czasem obudze sie w nocy na siku, bo ktos
          sie wydarl za oknem, czy cos mi sie snilo, wiec to chyba normalne? mial gorsze
          okresy, kiedy trzeba bylo posiedziec z nim dluzej, ale przeciez kazde dziecko ma
          rozne etapy w rozwoju i roznie to przezywa. ogolnie jest bezproblemowy pod
          wzgledem zasypiania.

          dzieci, ktore maja problemy z zasypianiem i np. wieczorem placza ze zmeczenia
          ale nie moga zasnac, to zwykle dzieci bardzo wrazliwe. wieczorne cyrki sa
          dlatego, ze w ciagu dnia bylo zbyt duzo bodzcow i teraz nie potrafia sie same
          wyciszyc. takie maluszki tym bardziej potrzebuja czulej obecnosci kogos
          bliskiego, bo nie potrafia same poradzic sobie ze swoim problemem. dlatego takie
          zostawianie w lozeczku placzacego dziecka uwazam za tortury, a nie nauke
          zasypiania. dziecko nie wie o co chodzi i zasypia gdy zmeczy sie placzem.

          nie uwazam autorki watku za potwora. po prostu dla mnie sa to dzialania bez
          sensu, bo stresuja wszystkich w kolo zamiast delikatnie wyciszyc przed snem.
          dzieci w roznym wieku do roznych rzeczy dojrzewaja i zaden trening tego nie
          przyspieszy.

          p.s. tez lubie obejrzec z mezem jakis film, poczytac ksiazke itp. dlatego
          wieczorem maz czyta bablowi, a ja w tym czasie ogarniam kuchnie po kolacji, wiec
          czas ten nie jest stracony, ale podwojnie wykorzystany. a 15-20 minut
          poswieconych dziecku uwazam za bezcenne.
          • phantomka Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 13:36
            Jezeli dziecko zasypia 1,5 godziny, budzi sie co chwile, tzn. ze
            jest z nim cos nie tak. Moze warto szukac przyczyny tego, zamiast
            zmuszac male dziecko do samotnosci. Tez lubie miec wolne wieczory i
            jest to dla mnie kwestia nie podlegajaca zadnym zmianom, dlatego tez
            moje dziecko ma staly rytm dnia i nocy. Dlatego od urodzenia chodzi
            spac o jednej godzinie. Jest usypiana przeze mnie, tzn. przebywam z
            nia w jednym pokoju. Ma 3,5 roku i nie uwazam, zeby bylo to cos
            nienaturalnego. Moje dziecko do godz. 21 spi juz smacznie i tak do
            rana. Tragedia normalnie, bo usypiam ja cale 20 min. dlatego jestem
            wg niektorych matka kwoka, hehe. Jak dzieciak nie moze spac to sie
            szuka przyczyny a nie stresuje go dziwnymi metodami. Poza tym roczne
            dzieci w nocy powinny spac, a nie jesc posilki.
            • mamusiakubusia16 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 14:21
              Acha, czyli mam go głodzić rozumiem?
            • cinus1974 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 14:29
              co to dla ciebie za problem zostawiasz placzace dziecko samo bo ma
              spac mamusia musi miec czas dla siebie i udajesz,ze cie serce boli a
              ja akurat mysle,ze cie wcale to nie rusza ty jestes nr 1 i to co ty
              chcesz sie liczy dziecko co tam niech placze,wiec glodzenie go nie
              bedzie dla ciebie wiekszym problemem stopery w uszy wyspisz sie luz.
              • mamusiakubusia16 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 15:03
                Bardzo proszę panie niemające pojęcia o czym piszę się nie
                wypowiadać, bo to nie do was był ten post skierowany.

                A ze stoperami to super pomysł, dzięki Matko Polko. Oczywiście jak
                ktoś nie ma ochoty zrobić coś dla siebie i odpocząć, to jesgo
                sprawa.
              • mamusiakubusia16 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 15:15
                no tak cinus, jak Ty śpisz z obiema paniami to rzeczywiście pojęcia
                nie masz o czym piszę. skoro intymność dla ciebie to uprawianie
                seksu wszędzie byle nie w łóżku-no bo tam śpi przecież 6-letnie
                dziecko-i Tobie to nie przeszkadza, no to super masz, rzeczywiście.
                Bądź dalej czujny.
            • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 15:04
              phantomka napisała:

              > Jezeli dziecko zasypia 1,5 godziny, budzi sie co chwile, tzn. ze
              > jest z nim cos nie tak. Moze warto szukac przyczyny tego

              No a jesli wyczerpalas wszystkie mozliwosci znalezienie przyczyny,
              dziec zdrow jak ryba..to co??? No co bys zrobila???
              Rozumiem ze do 3 lat co godzine z usmiechem na ustach usypialabys
              pol godziny by za pol godziny znowu z usmiechem ruszyc do boju. Bo
              wiesz...ja po miesiacu wymieklam, po 1,5 tygodnia problem byl
              rozwiazany, nie bylo jeszcze najlepiej ale duzo lepiej, po 3
              tygodniach dziec spal jak normalni ludzie. Na psychice i zdrowiu mu
              sie to nie odbilo bo nadal zdrow jak ryba, mimo zlobkow, swinskich
              gryp i cudow big_grin
              • phantomka Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 15:48
                Wiesz, nie znam takiego dziecka, ktore jest zdrowe, rodzice pilnuja
                jego rytmu, klada je w lozku, nie usypiaja w roznych miejscach, itd.
                A ktore mimo wszystko budzi sie co godzine. Za to znam rodzicow,
                ktorzy twierdza, ze dziecku nie ma prawa nic brakowac, a jednak
                obserwacja pokazuje, ze dzien dziecka jest rozsypany, dziecko nie ma
                zadnego poczucia stalosci, powtarzalnosci.
                Dla mnie to nigdy nie bedzie argumentem, bo ja po prostu sama
                pamietam, ze nienawidzilam samotnego zasypiania, to najnudniejsza
                rzecz pod sloncem, a nie kazdy umie przylozyc glowe do poduszki,
                wylaczyc sie i zasnac w minute.
                • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 21:03
                  phantomka napisała:

                  > Wiesz, nie znam takiego dziecka, ktore jest zdrowe, rodzice
                  pilnuja
                  > jego rytmu, klada je w lozku, nie usypiaja w roznych miejscach,
                  itd.
                  > A ktore mimo wszystko budzi sie co godzine.

                  Nie bede polemizowac...znam fure takich kilka takich dzieci, maja
                  rytm, a sa pilnowane i dobrze wychowywana a mimo wieku 2-3 lat
                  czasem wiecej rodzice narzekaja ze sa problemy ze spaniem dziecka,
                  niestety z ty faktem nic nie robia, czekaja az przejdzie.
                  Przelec ten watek...wiekszosc czeka do 2-3 lat, i order sobie
                  przyznaje ze w wieku 4 lat zaczelo byc lepiej smile i dziec nareszcie
                  spi, lepiej lub gorzej.
                  WIesz...to tak jak z tym robieniem na nocnik...sporo mam twierdzi
                  zzwe dziecie robilo w wieku 1,5 roku lub wczesniej, zapomina
                  natomiast dodac ze tak naprawde polegalo to na tym ze mama latala za
                  dzieciem z przypominaniem i nocnikiem lub sciera by wicierac
                  kaluze, i gdzies w wieku lat 3 dziec zaczynal kumac o co loto big_grin
    • moofka Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 16:02
      matki kompletnie zatracily jakas madrosc i wrodzony instynkt
      trezba nie miec serca zeby sluchac zza sciany jak sie dziecko drze, zamiast isc
      i je przytulic
      no chyba ze w tym czasie uskuteczniasz ten seks malzenski, lekture, albo noce
      polakow rozmowy
      no to wtedy wzglednie rozumiem - bo zajeta jestes
      ja jak mam cos do zrobienia a mlody sie kapie, to kaze mu co jakis czas wrzasnac
      albo spiewac, zeby wiedziala, ze nic mu nie jest tongue_out
      • ledzeppelin3 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 19:18
        Mam nadzieję, że nie darł się godziny samotnie?
        Jest świetna metoda- 3-5-8-10, dziecko roczne można już nauczyć (u mnie ze
        środkowa był problem, bo była bezsmoczkowa)- jak miała chyba ze 14 miesięcy, to
        ta metoda zaskutkowała świetnie. Tulisz dziecko, śpiewasz czy co tam chcesz i do
        łóżeczka. Głaszczesz po główce, całujesz, wychodzisz. Małe płacze, po 3 minutach
        wchodzisz. Tulisz, uspokajasz, całujesz (nie dłużej jak 5-7 minut)- wychodzisz.
        Jak płacze, wchodzisz za 5 minut- tulisz- itd, potem za 8 minut, za 10 i co 10
        minut, aż zaśnie. Nie wolno dziecka zostawiać samego w płaczu dłużej jak 10
        minut, NIGDY.
        U mnie po dwóch razach spała sama.

        I mamy trójkę dzieci zasypiających i śpiących samodzielnie, a sami swoją
        sypialnię i wielkie łoże tylko dla siebie- rzecz nie do przecenienia.
        • elske Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 19:59
          Nie zostawiam malego dziecka w pokoju samego,zeby zasnał.Bo pamiętam że bedąc
          dzieckiem bałam sie lezeć sama w łozku w ciemnosci.Mialam wspolny pokoj z
          mlodszym rodzeństwem, ale bałam sie leżeć w łożku sama.Pamietam że jak obudziłam
          sie w nocy,chowałam się cała pod kołdre ,zaciskałam mocno oczy i miałam nadzieje
          że szybko zasnę.I bałam się zawołac mamę, bo wiedziałam że nie przyjdzie do
          mnie,tylko bedzie krzyczeć że mam spać.Mialam wtedy około 4 lat.

          Pamiętam swoje nocne lęki i dlatego zawsze bylam z dziecmi w pokoju dopuki nie
          zasnęły.Trwało to ok.30 min.
          • hanalui Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 21:07
            elske napisała:
            > Mialam wtedy około 4 lat.

            Rewela...w wieku 4 lat zostawisz swojego dzieciaka samego tak jak
            zrobili twoi rodzice - ale wg tutejszego watku to wiek odpowiedni na
            tego typu nauke. Zafundujesz swoim dzieciakom to co zrobili ci twoi
            rodzice smile.
            • elske Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 22:06
              hanalui napisała:

              > elske napisała:
              > > Mialam wtedy około 4 lat.
              >
              > Rewela...w wieku 4 lat zostawisz swojego dzieciaka samego tak jak
              > zrobili twoi rodzice - ale wg tutejszego watku to wiek odpowiedni na
              > tego typu nauke. Zafundujesz swoim dzieciakom to co zrobili ci twoi
              > rodzice smile.

              Moja mama nie usypiała nas.Kładła do łóżek ,zamykała drzwi pokoju i czekała az
              zaśniemy.A ja mam opinie najbardziej rozwrzeszczanego dziecka,bo w nocy nie
              spałam tylko krzyczałam.To nic że miałam skazę białkową (a bylam karmiona
              butelka, mlekiem krowim,nie z kartonu,ale prosto od krowy), to nic ze w wieku 3
              mies zaczeły mi wszystkie zęby wychodzić (w wieku 8 mies miałam 20 zębow).wedłog
              mojej mamy płakałam ,bo byłam przyzwyczajona do noszenia na rękach albo bujania
              w kołysce.

              A moje dziecko zaczęło spac samo w łóżku,kiedy miało 2,5 roku.Przeprowadzilismy
              sie do nowego domu,gdzie dostala swoj pokoj, nowe łóżko i od tego dnia spi
              sama(wczesniej mieszkalismy w kawalerce).
              • hanalui Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 22:22
                elske napisała:

                > hanalui napisała:
                >
                > > elske napisała:
                > > > Mialam wtedy około 4 lat.
                > >
                > > Rewela...w wieku 4 lat zostawisz swojego dzieciaka samego tak
                jak
                > > zrobili twoi rodzice - ale wg tutejszego watku to wiek
                odpowiedni na
                > > tego typu nauke. Zafundujesz swoim dzieciakom to co zrobili ci
                twoi
                > > rodzice smile.
                >
                > Moja mama nie usypiała nas.Kładła do łóżek ,zamykała drzwi pokoju
                i czekała az
                > zaśniemy.A ja mam opinie najbardziej rozwrzeszczanego dziecka,bo w
                nocy nie
                > spałam tylko krzyczałam.

                > wedło
                > g
                > mojej mamy płakałam ,bo byłam przyzwyczajona do noszenia na rękach
                albo bujania
                > w kołysce
                .
                >
                > A moje dziecko zaczęło spac samo w łóżku,kiedy miało 2,5
                roku.Przeprowadzilismy
                > sie do nowego domu,gdzie dostala swoj pokoj, nowe łóżko i od tego
                dnia spi
                > sama(wczesniej mieszkalismy w kawalerce).

                NO to nie kumam...czemu sie darlas skoro bylas kolysana, bujana,
                noszona na raczkach i dobiero w wieku lat 4 zostawiona sama sobie???
                Tak z ciekawosci pytam bo nie rozumiem
                • elske Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 22:52

                  > NO to nie kumam...czemu sie darlas skoro bylas kolysana, bujana,
                  > noszona na raczkach i dobiero w wieku lat 4 zostawiona sama sobie???
                  > Tak z ciekawosci pytam bo nie rozumiem

                  A gdzie ja napisałam ,ze dopiero w wieku 4 lat byłam zostawiana sama sobie?
                  Napisałam że w wieku 4 lat balam sie sama spać bo to pamietam.
                  I pamietam,ze balam sie wołać w nocy rodzicow,bo wiedziałam że nie przyjdą.
                  Mam 3 mlodszego rodzenstwa.Moja mama kiedy zobaczyła jak usypiam corke, to
                  powiedziała,że ona zamykala nas w pokoju wieczorem i czekała az sami saśniemy.I
                  ja nie interesowalo to ze płaczemy.

                  A dlaczego sie darlam? Bo mialam uczulenie na mleko i opuchnete dziasla bo kilka
                  zebow na raz mi wychodzilo .A w kolysce spalam przez pierwsze 2 miesiace zycia.
                  A uczulenie na mleko dlugo mialam.Jeszcze w podstawowce po wypitej na sniadanie
                  szklance mleka (musialam wypic, bo mleko jest zdrowe,a ja cos wymyslam),przez
                  pierwsze 2 godziny lekcyjne bolał mnie brzuch i na wymioty mnie zbierało.Ale
                  wedlog mojej mamy to nie mozliwe,zeby to bylo od mleka.
                  A teraz sobie wyobraz niemowlaka z wysypką ,ze skaza bialkowa i na noc dostaje
                  butelke z krowim mlekiem. Ciekawe dlaczego placze.Moze brzuch je boli po
                  pełnotłustym mleku na ktore jest uczulone?
                  • hanalui Re: samodzielne zasypianie 31.08.09, 00:00
                    elske napisała:
                    > Napisałam że w wieku 4 lat balam sie sama spać bo to pamietam.
                    > I pamietam,ze balam sie wołać w nocy rodzicow,bo wiedziałam że nie
                    przyjdą.
                    > Mam 3 mlodszego rodzenstwa.Moja mama kiedy zobaczyła jak usypiam
                    corke, to
                    > powiedziała,że ona zamykala nas w pokoju wieczorem i czekała az
                    sami saśniemy.I
                    > ja nie interesowalo to ze płaczemy.

                    Sorry...ale to co opisalas niestety nie ma nic wspolnego z tym jak
                    usypialam moje dziecko i metodami samodzielnego usypiania w ogole.
                    Wspolczuje przezyc. Moje dziecko, wbrew tym wszystkim ktorym sie
                    wydaje ze nie moze na nas liczyc, sie nas - mnie i malza nie boi i
                    jak nas potrzebje to wie gdzie jestesmy i wie ze do niego
                    przyjdziemy. No i jeszcze...moje dziecko jest zdrowe.
                    • elske Re: samodzielne zasypianie 31.08.09, 06:52
                      hanalui napisała:


                      > Sorry...ale to co opisalas niestety nie ma nic wspolnego z tym jak
                      > usypialam moje dziecko i metodami samodzielnego usypiania w ogole.
                      > Wspolczuje przezyc. Moje dziecko, wbrew tym wszystkim ktorym sie
                      > wydaje ze nie moze na nas liczyc, sie nas - mnie i malza nie boi i
                      > jak nas potrzebje to wie gdzie jestesmy i wie ze do niego
                      > przyjdziemy. No i jeszcze...moje dziecko jest zdrowe.

                      Ja nie krytykowałam tutaj metody.Tylko napisałam dlaczego sama nie ucze dzieci
                      samodzielnego zasypiania.Bo pamiętam swoje lęki z dzieciństwa.
              • franczii Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 22:32
                Elske, nie bylas jedynym rozwrzeszczanym dzieckiem. Ja tez bylam bardzo
                niedobrym niemowlakiem, wciaz ryczalam i ponoc ciagle tylko na raczki chcialam.
                Moja mama czesto opowiadala jak to sie ze mna umeczyla bo taka bylam niedobra,
                nie jadlam, nie spalam i nie dalam sie wyspac innym, wciaz tylko ryczalam, wrecz
                sie zanosilam bo bylm rozpuszczona przez tate, ktory litowal sie nade mna i mnie
                calymi nocami nosil. Mialam nietolerancje pokarmowa, po mleku bolal mnie brzuch,
                zreszta do tej pory mam nietolerancje i azs ale 30 lat temu nikt o tym nie
                wiedzial. I choc w wieku 2 lat wazylam tyle co moj polroczny brat, bylam
                wiecznie zla, poirytowana, nie mialam na nic sily to wszystko to przypisywano
                kaprysom i niedobremu chcraktrowi. Nie chcialam, zeby moim dzieciom wmawiano
                kapryszenie podczas gdy one czegos naprawde ode mnie potrzebuja.
          • ledzeppelin3 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 21:10
            I bałam się zawołac mamę, bo wiedziałam że nie przyjdzie do
            > mnie,tylko bedzie krzyczeć że mam spać.

            O właśnie
            Zdanie-klucz
            Strach przed matką -> Brak poczucia bezpieczeństwa
            Stąd się brał lęk przed zasypianiem, nie z
            Ogólno-Istniejącej-Odgórnej-Zasady-że-Dzieci-Boją -Się -Same-Zasypiać
          • slonko1335 Re: samodzielne zasypianie 29.08.09, 21:10
            Mamusiukubusia a jak do tej pory usypiałaś Młodego?
            W sumie nie miałam takiego aż problemu bo moje dzieci zawsze same zasypiały i
            nie wiedziały że da się inaczej ale kilka dni temu odsmokowaliśmy syna i
            przechodziliśmy to samo co Ty teraz, do tej pory po kąpieli, buziaku na dobranoc
            odkładany do łóżeczka zasypiał ze smokiem w buzi w kilkanaście sekund, nie
            robiło mu różnicy czy ktoś był w pokoju czy nie. Po zabraniu smoczka była
            masakra. Nie wiedziałam czym go wyciszyć (to dziecko nienawidzące zmian i bardzo
            silnie na nie reagujące) okazało się, że wystarcza bajeczka na dobranoc.
            • mamusiakubusia16 Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 11:01
              Do tej pory był usypiany na rękach lub leżąc w naszym łóżku. Potem
              przenoszony do łóżeczka budził się co chwilkę. Ze smokiem-nie ma
              problemu, nie używa.

              Widzę że wątek wyzwolił wiele emocji. A mały wczoraj zasnął bez
              ryku, dostał jeść, kilka kołysanek i zasnął sam, bez dotykania,
              klepania itd.

              Jestem dumna z mego malucha. A co najważniejsze, pierwszy raz dziś
              obudziłam się przed moim dzieckiem. Mam nadzieję, że to nie
              jednorazowy wyczyn. Zauważyłam też, że nie wścieka się już i nie
              pędzi za mną, kiedy np idę do toalety albo zostawiam go na chwilkę
              bo muszę wyjść do drugiego pokoju. Oczywiście zawsze mówię mu gdzie
              idę i kiedy wrócę.

              • mamusiakubusia16 hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 11:32
                Przynajmiej jedna życzliwawink))) serdeczne dzięki
                • anulka.p Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 12:00
                  A no właśnie. Życzliwa, bo robi dokładnie tak samo. A reszta wredne
                  zołzy. A moze to te inne właśnie życzliwe chcą doradzić, bo mają
                  większe doświadczenia, dzieci już podrośnięte i wiedzę swą czerpią z
                  życia, a nie z podręcznika Tracy Hogg.
                  Przecież tak naprawdę nikt Ci nie napisał, żeś zła matka i potwór
                  (sama tak napisałaś), tylko metodę skrytykowano i tyle.
                  Po co pytać na forum, jak chce się tylko potwierdzenia swoich metod
                  i absolutnie żadnej dyskusji na ich temat.
                  • hanalui Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 12:48
                    anulka.p napisała:
                    > A moze to te inne właśnie życzliwe chcą doradzić, bo mają
                    > większe doświadczenia, dzieci już podrośnięte i wiedzę swą czerpią
                    z
                    > życia, a nie z podręcznika Tracy Hogg.

                    A co moze doradzic osoba ktora do 3-4 lat spala ze swoim dzieckiem w
                    lozku i nigdy nauki samodzielnego zasypiania nie wdrozyla w
                    zycie surprised, bo czekala az samo przyjdzie???
                    CHyba zniechecic i utwierdzic w tym ze matka Polka ma sie poswiecac,
                    macierzynstwo ma bolec...bo dla dziecia, dla rodziny to matka
                    powinna sie zachlastac wtedy zasluzy na miano matki big_grin

                    A...i tez radze na podstawie doswiadczenia, a nie ksiazki. Moje
                    dzieko prawie 2 lata sypia bez pobudek po zastosowaniu nauki smile
                    Aczkolwiek pomogla mi ksiazka, autorstwa kogo innego. Wole opierac
                    sie na madrym podreczniku niz ludowych przekazach tesciowej, mamy,
                    kolezankek czy pan z forum.
                    Nie kumam tez dlaczego nie moznaby uwierzyc ksiazce a brac przyklad

                    > Po co pytać na forum, jak chce się tylko potwierdzenia swoich
                    metod
                    > i absolutnie żadnej dyskusji na ich temat.

                    A czytala o co pyta autorka: czy ktos uczyl i ile trwala nauka? A
                    nie czy ma uczyc czy nie. Jesli nie uczylas i nie wiesz ile trwa
                    nauka to po prostu sie nie wypowiadaj, bo nie masz o tym pojecia i
                    tyle. COnajwyzej mozesz powiedziec po ilu minutach ponioslas
                    porazke...nie dziecko.. TY smile
                    • anulka.p Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 12:57
                      Nie nudzi cię pisanie w kółko tego samego? Przecież ty już to
                      napisałaś z 10 razy, i nic kompletnie z tego nie wynika.No poza
                      jednym, że mamakubusia znalała jedną życzliwa osobętongue_out
                    • martasz123 Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:05
                      hanalui napisala:
                      COnajwyzej mozesz powiedziec po ilu minutach ponioslas
                      > porazke...nie dziecko.. TY smile


                      A u Ciebie jest tak, ze Ty wygralas, nie dziecko, dziecko ponioslo
                      porażke, chcialo blisko rodzica i nie masad przykre...
                      • hanalui Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:35
                        martasz123 napisała:

                        > hanalui napisala:
                        > COnajwyzej mozesz powiedziec po ilu minutach ponioslas
                        > > porazke...nie dziecko.. TY smile
                        >
                        >
                        > A u Ciebie jest tak, ze Ty wygralas, nie dziecko, dziecko ponioslo
                        > porażke, chcialo blisko rodzica i nie masad przykre...

                        Ojej...zaraz sie pochlastam, polece swojemu dziecku powiedziec ze
                        nie ma bliskosci rodzica big_grin, bo potrafi samodzielnie zasypiac i na
                        dodatek cale zycie sypia w lozeczku big_grin
                        Rozumiem ze Domestosa jak dziecko bedzie chcialo sprobowac i bedzie
                        plakac to tez mu dasz, bo jakzebys mogla niespelnic potrzeby
                        dziecka, jest niedopuszczalne by dziecko moglo poniesc porazke,
                        odbiloby sie to na jego zdrowi psychicznym smile
                        • martasz123 Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:39
                          Domestos - NIE, a przytulenie dziecka jak tego potrzebuje przed
                          snem -TAKsmile
                          • hanalui Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:52
                            martasz123 napisała:

                            > Domestos - NIE, a przytulenie dziecka jak tego potrzebuje przed
                            > snem -TAKsmile

                            Ale czemu domestos nie??? Skoro ma taka potrzebe...czym sie rozni
                            potrzeba ta od tej drugiej. I tu dziec chce i tu dziec chce.
                            Skrzywisz mu psychike - ty wygrasz, dziec przegra smile

                            I zeby nie bylo...uwazam tez ze dzieci trzeba przytulac big_grin
                            • martasz123 Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:55
                              > Ale czemu domestos nie??? Skoro ma taka potrzebe...czym sie rozni
                              > potrzeba ta od tej drugiej. I tu dziec chce i tu dziec chce.
                              > Skrzywisz mu psychike - ty wygrasz, dziec przegra smile

                              Nie no raczej dziec przegrasmile Wiem co mu wyjdzie na dobre, napewno
                              nie domestosos. Nigdy nie pozwalam na cos co mogloby jej wyrzadzic
                              krzywde, nawet jezeli konczy sie to placzem.
                    • truscaveczka Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:09
                      hanalui napisała:
                      > A co moze doradzic osoba ktora do 3-4 lat spala ze swoim dzieckiem w
                      > lozku i nigdy nauki samodzielnego zasypiania nie wdrozyla w
                      > zycie surprised,
                      Za takim czymś chowają się różne demony w głowie mamy - niechęć do seksu i
                      odgradzanie się od partnera, w przypadku samotnych matek wypełnianie pustki w
                      łóżku... I tu byłabym skłonna nie obwiniać matki za to, ze nie nauczyła dziecka
                      spać normalnie. Raczej należałoby zwrócić uwagę, z czym ma dziewczyna problem -
                      bo na pewno nie z dzieckiem.
                      • anulka.p Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:16
                        O rany, ale tu chyba nikt nie napisał, ze spał z dzieckiem 3, 4
                        lata. To w ogole nie to chodzi - chodzi o metodę usypiania. Ze można
                        inaczej, łagodnej, może troszkę dlużej,ale dziecko też zasypia i
                        przesypia cała noc w sowim łózeczku, choć niektorym to sie wgłowie
                        nie chce zmiescic.
                      • anulka.p Re: hanalui dzięki za wsparcie 30.08.09, 13:18
                        truscaveczka napisała:

                        > Za takim czymś chowają się różne demony w głowie mamy - niechęć do
                        seksu i
                        > odgradzanie się od partnera, w przypadku samotnych matek
                        wypełnianie pustki w
                        > łóżku...

                        Tu żeś dowaliła. Grubo.
              • slonko1335 Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 20:35
                A wiesz to mu się nie dziwię, bo głupiał jak zauważył, że nagle w objęciach nie
                jest tylko sam w łóżeczku. Myślę, że sprawa jest podobna do tego naszego
                odsmokowywania i jakieś 3-4 dni rozpaczy będzie i po sprawie. Nasz dzisiaj już
                nawet bez bajki poległ. Buziak, przytulanki, ukochany miś i dziecia nie było po
                15 sekundach...
                Trzymam kciuki żeby to nie był jednorazowy wyczyn tylko tak mu zostało.
                • mamusiakubusia16 Re: samodzielne zasypianie 30.08.09, 20:55
                  No nie chcę prorokować, ale dziś też sam pięknie zasnął, bez ryku i
                  wrzasku.
                  I życzę powodzenia z odsmokowaniemwink))
    • figrut Re: samodzielne zasypianie 31.08.09, 00:26
      Dziś mija
      > trzeci dzień, pierwszego darł się godzine, wczoraj pól, dziś troszę
      > krócej. Nie wiem jak jeszcze długo dam radę, tak mi serce pęka. po
      > jakim czasie kończą się wrzaski????
      Najpierw zadaj sobie pytanie, dlaczego samodzielne zasypianie Twojego dziecka
      jest dla Ciebie takie ważne.
      Czy jesteś tak umęczona tym usypianiem, że odbija się to na Twojej psychice, czy
      też dałaś się ponieść wszelkiej maści poradnikom i modzie. Jeśli to pierwsze, to
      próbuj dalej o ile nie dobije Cię płacz dziecka i bardziej nie odbije się to na
      Twojej psychice. Jeśli to drugie albo nie jesteś pewna czy to drugie, to wyobraź
      sobie, co byś zrobiła mieszkając na bezludnej wyspie, gdzie nikt nie dawałby Ci
      żadnych rad i nie bombardowałby Cię informacjami o tym, co powinny lub nie
      powinny umieć dzieci w tym wieku. Ja zawsze zdawałam się na instynkt i do tej
      pory zdaję. Córa lubiła ze mną zasypiać, ale nie koniecznie musiałam z nią całą
      nockę przespać, więc ona spała, ja robiłam to, co uwielbiam (czytałam w kuchni).
      Starszy syn budził się gdzieś do 1,5 roku w nocy, bo chciał, aby ktoś przy nim
      leżał. Młodszy od urodzenia zasypiał sam i było mu obojętne, czy ktoś obok niego
      leży, czy nie.
      Ludzie są różni i Twoje dziecko nie jest wpasowane w ramki. Ma inne potrzeby,
      rośnie w innym tempie niż jego kolega, lubi inne potrawy, nie toleruje tego, co
      uwielbia sąsiad czy kuzyn. Nie czytałam wątku, ale pewnie wpisały się tu mamy
      które uwielbiają zasypiać w ramionach partnera i te, które muszą mieć całe łóżko
      dla siebie, bo inaczej się nie wysypiają.
      • slonko1335 Re: samodzielne zasypianie 31.08.09, 09:07
        A co robicie jak dziecko płacze, że nie chce iść do przedszkola, zabieracie
        natychmiast i wypisujecie? co jak urządza histerię w sklepie, ze chce lizaka?
        tak z ciekawości pytam bo mi to przypomina trochę to przyczuczanie do
        samodzielnego zasypiania z tego co autorka wątku pisze. Tutaj i tutaj wyje,
        protestuje itd.
        • mamusiakubusia16 Hej, czytajcie co piszę!!!! 31.08.09, 09:19
          A piszę, że problem mam już z głowy, mały zasypia sam i bez
          wrzasków.

          pozdrawiam
          • slonko1335 Re: Hej, czytajcie co piszę!!!! 31.08.09, 09:24
            mały zasypia sam i bez
            > wrzasków.

            No to gratuluję! i nie daj sobie wmówić, że mu psychikę tym skrzywiłaś.
          • nikki30 Re: Hej, czytajcie co piszę!!!! 31.08.09, 12:26
            Super!Gratuluję i ciesze się razem z tobąsmile

            Nie daj się przekonać, że to jest dziecku niepotrzebnewink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja