broceliande
17.09.09, 20:32
Proszę o niezłośliwość. Wiem, że to dziwne, może nawet chore.
powinnam mieć drugie, to by się jakoś podzieliło, ale... mam już 37
lat, moje małżeństwo jest skomplikowane, nie wiem, czy powinnam
komplikować je jeszcze bardziej.
Rodziców nie mam.
Do kochania mam tylko męża, brata i jego córki. ale nie kocham ich
TAK.
Kiedy patrzę na syna albo o nim pomyślę, robi mi się takie coś w
środku. Rozszarpałabym każdego, kto by go skrzywdził, podniosłabym
ciężarówkę, zabiłabym, i ukradła
Powstrzymuję się przed spełnianiem wszystkich jego życzeń jak leci.
Muszę obiektywnie zastanowić się, czy spełnienie życzenia jest
wychowawcze.
Sporo czasu spedzam nad zamartwianiem się, że mogę go stracić, że
może stać mu sie jakaś krzywda.
Jestem ateistka i wkurza mnie fakt, ze nikt nad nim nie czuwa.
Wygląda jak książę z bajki, jak marzenie Hitlera - jasne włosy,
niebieskie oczy. Uwielbiam jego zapach, głos, uśmiech.
to nie tak, ze jestem TYLKO mamą, mam firmę, czytam, spotykam się z
ludźmi, dbam o siebie, robię mezoterapię, kupuję ciuchy, uprawiam
seks. Nawet zdarza mi się, ukarać dziecko, odmówić mu, nie bawić
się, bo wolę poczytać...
Tylko za bardzo kocham.