Dodaj do ulubionych

Zaduszę to dziecko milością...

17.09.09, 20:32
Proszę o niezłośliwość. Wiem, że to dziwne, może nawet chore.
powinnam mieć drugie, to by się jakoś podzieliło, ale... mam już 37
lat, moje małżeństwo jest skomplikowane, nie wiem, czy powinnam
komplikować je jeszcze bardziej.
Rodziców nie mam.
Do kochania mam tylko męża, brata i jego córki. ale nie kocham ich
TAK.
Kiedy patrzę na syna albo o nim pomyślę, robi mi się takie coś w
środku. Rozszarpałabym każdego, kto by go skrzywdził, podniosłabym
ciężarówkę, zabiłabym, i ukradła
Powstrzymuję się przed spełnianiem wszystkich jego życzeń jak leci.
Muszę obiektywnie zastanowić się, czy spełnienie życzenia jest
wychowawcze.
Sporo czasu spedzam nad zamartwianiem się, że mogę go stracić, że
może stać mu sie jakaś krzywda.
Jestem ateistka i wkurza mnie fakt, ze nikt nad nim nie czuwa.
Wygląda jak książę z bajki, jak marzenie Hitlera - jasne włosy,
niebieskie oczy. Uwielbiam jego zapach, głos, uśmiech.
to nie tak, ze jestem TYLKO mamą, mam firmę, czytam, spotykam się z
ludźmi, dbam o siebie, robię mezoterapię, kupuję ciuchy, uprawiam
seks. Nawet zdarza mi się, ukarać dziecko, odmówić mu, nie bawić
się, bo wolę poczytać...
Tylko za bardzo kocham.
Obserwuj wątek
    • szyszunia11 Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 20:46
      ale czego konkretnie tu jest "za bardzo"?
    • konwalka Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 20:50
      Jestem ateistka i wkurza mnie fakt, ze nikt nad nim nie czuwa.

      "juz wierzysz gdy martwisz sie, ze Go nie ma..."

      tak chyba pisal ukochany moj ks. Twardowski smile


      osobiscie radzilabym (sobie) drugie dziecko w takiej sytuacji

      bo nie zazdraszczam Twojej synowej in spe
      • ledzeppelin3 Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 20:53
        Normalnie go kochasz i jestes normalną matką. Super, że Twoje dziecko ma Ciebie.
        Nie widzę w Tobie nic zdrożnego wink
    • bogoosia Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:02
      e tam, za bardzo... raczej bardzo dobrze... jakbyś miała drugie,
      pewnie kochałabyś tak samo mocno...
    • evenjo Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:07
      Za bardzo...dziwne porównanie dziecko-marzenie Hitlera...dziwaczne i
      niepokojące. To wszystko, co piszesz brzmi niepokojąco. I jest niebezpieczne dla
      twego dziecka. Ty jesteś dla niego niebezpieczna-Wielka Matka pochłaniająca
      wszystko, co nie jest jej dzieckiem...straszne
      • chloe30 Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:48
        evenjo napisała:

        > Za bardzo...dziwne porównanie dziecko-marzenie Hitlera...dziwaczne i
        > niepokojące. To wszystko, co piszesz brzmi niepokojąco. I jest niebezpieczne dl
        > a
        > twego dziecka. Ty jesteś dla niego niebezpieczna-Wielka Matka pochłaniająca
        > wszystko, co nie jest jej dzieckiem...straszne

        Normalnie kocham to forum. Zawsze się trafi jakas wariatka.
      • hexella Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:57
        evenjo napisała:

        > Za bardzo...dziwne porównanie dziecko-marzenie Hitlera...dziwaczne
        i
        > niepokojące.

        Ni w ząb nie zrozumiałaś panna kontekstu, za to nadęłaś się jak
        indor na sam widok słowa dziecko w bezpośredniej bliskości z
        Hitlerem- dziwaczne i niepokojącesmile))
        • donkaczka Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 23:03
          hexella napisała:

          > evenjo napisała:
          >
          > > Za bardzo...dziwne porównanie dziecko-marzenie Hitlera...dziwaczne
          > i
          > > niepokojące.
          >
          > Ni w ząb nie zrozumiałaś panna kontekstu, za to nadęłaś się jak
          > indor na sam widok słowa dziecko w bezpośredniej bliskości z
          > Hitlerem- dziwaczne i niepokojącesmile))
          >


          no dokladnie
          moj maly to niebieskooki jasny blondynek
          moj maz ostatnio stwierdzil, ze wyglada jak nordycki ksiaze i przychodzi mu na
          mysl mundurek hitlerjugend
          rozbawilo mnie to, a powinno zaniepokoic??


          ja tez kocham za bardzo
          cala trojke
          ledwie sie uciesze, ze spia, a juz mam ochote isc i wycalowac na spiocha
          a mam je caly dzien na glowie
          od ponad 3 lat z dziecmi w domu
          powinnam miec ochote uciec, nie??
          • echtom Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 08:17
            > od ponad 3 lat z dziecmi w domu
            > powinnam miec ochote uciec, nie??

            No pewnie. Nienormalna jesteś na dzisiejsze standardy. Kariera,
            pani, ucieka wink
    • karra-mia Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:09
      broceliande napisała:
      to nie tak, ze jestem TYLKO mamą, mam firmę, czytam, spotykam się z
      ludźmi, dbam o siebie, robię mezoterapię, kupuję ciuchy, uprawiam
      seks. Nawet zdarza mi się, ukarać dziecko, odmówić mu, nie bawić
      się, bo wolę poczytać...


      no to jesteś uratowanasmile
      normalna matka, która dla dzieciaka zrobiłaby wszystko
      tylko twoja synowa kiedyś bedzie opisywała na forum traumatyczne
      przezycia ze swoją teściowąsuspicious
    • karro80 Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:22
      Zabiło mnie to "marzenie Hitlera" o własnym dzieckubig_grin - perełka jak
      dla mnie.

      A reszta to chyba całkiem normalna - większość matek tak ma nawet
      jak se nie uzmysławiają albo o tym nie mówią - ale widać.
      Ale jak mówią to nie wspominają o Hitlerzewink
    • 18_lipcowa1 Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:24
      ja mysle ze to calkiem normalne co czujesz
      • marzeka1 Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:33
        Obyś tylko tak bardzo kochając swojego synka, umiała gdy dorośnie, pozwolić mu w
        tę dorosłość odejść (co wcale nie oznacza przecież wykreślenia ciebie z życia) i
        zbudować własny dom, w którym nie ty byłabyś królową-matką.
        • myelegans Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 21:39
          Nic sie nie martw. Rozmawialam ostatnio z kolezanka z pracy, matka
          21 i 18-latka, ktora mi powiedziala, ze juz wie dlaczego natura
          wymyslila nastolatkow, bo juz masz ich tak dosc, ze nie mozesz sie
          doczekac, aby wybyli z domu na studia.
          Jak jej pierwszy wyjechal na studia, to nie odczula tego wcale,
          teraz liczy dni, az drugi wyjedzie na studia, bo jak zeznala,
          chcialaby sie w koncu wyspac, bo takiego braku snu nie zazanala od
          niemowlectwa, ciagle czekajac az mlodziez wroci w nocy do domu, bo
          przeciez nie mozesz zasnac, bo czekasz az dziecie przyjedzie w koncu
          do domu, tak, tak samochodem.
          Z dziecmi byla przez 7 lat w domu, kochala miloscia lwicy, teraz
          oddycha pelna piersia.
          • echtom Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 08:20
            > juz wie dlaczego natura
            > wymyslila nastolatkow, bo juz masz ich tak dosc, ze nie mozesz sie
            > doczekac, aby wybyli z domu na studia.

            Jak dobrze mieć grupę wsparcia smile Myślałam, że tylko ja taka wyrodna
            jestem.
    • gonia28b Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 22:15
      broceliande napisała:

      > to nie tak, ze jestem TYLKO mamą, mam firmę, czytam, spotykam się
      > z ludźmi, dbam o siebie, robię mezoterapię, kupuję ciuchy,
      > uprawiam seks.
      > Nawet zdarza mi się, ukarać dziecko, odmówić mu, nie bawić
      > się, bo wolę poczytać...
      > Tylko za bardzo kocham.

      Litości Kobieto... musisz się tyle tłumaczyć?
      włąsna firma super sprawa, ale kupowanie ciuchów i seks czy też
      skarcenie za coś swojego dziecka (a nawet nie swojego) w celu
      wychowawczym to STANDARD! smile
      • verdana Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 22:44
        Zamorduje kazda nastepna, ktora będzie uwazala, ze normalnie
        zajmujac sie dzieckiem i majac cos do roboty innego niz dziecko
        kocha "za bardzo".
        A zamorduję szczególnie okrutnie te, ktore piszą, że nastolatki
        kocha się mniej. G.. prawda. A jesli prawda - to jest to rownie
        tragiczne, jak nie kochać malego dziecka i marzyc o tym, żeby babcia
        je sobie zabrała. Tylko może bardziej destrukcyjne.
        Owszem, nastolatka trzeba wypuscic na studia - trudno. Ale cieszyć
        się, bo się już tak bardzo nie kocha - cóz swietny wstęp do szeregu
        postów o toksycznych matkach mlodych matek.
        • nini6 Re: Zaduszę to dziecko milością... 17.09.09, 23:17
          A ja mam na stanie dzieciowym i posuniętego w latach nastolatka i dwumiesięczniaka.
          Obu kocham na zabój. Młodszego mam ochotę zeżreć z tej miłości, starszego się
          juz nie da (znaczy on się nie daje)
        • iwles Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 12:12

          > A zamorduję szczególnie okrutnie te, ktore piszą, że nastolatki
          > kocha się mniej.



          ale kto w tym wątku tak napisał ? Bo ja nie widzę.....

          Widzę natomiast, że post myelegans był odpowiedzią na wątpliwości
          marzeka1 o tym, czy kochająca "za bardzo" matka będzie umiała gdy
          dorośnie, pozwolić mu w tę dorosłość odejść
          .


          nikt nie napisała ani słowa o tym, że nastolatka kocha się
          mniej.
    • szyszunia11 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 01:08
      swoja droga, nie sadze, ze gdyby mialo semicka urode, to kochalabys mniewink raczej zachwycalabys sie nim rownie mocnosmile
      • myelegans Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 02:01
        Kto tu mowi o kochaniu nastolatka mniej, kocha sie tak samo, tylko lubic mozna
        mniej. Dziecko swoje kocham miloscia wielka, bezgraniczna, bezwarunkowa, ale
        czasami go po prostu nie lubie, co nie znaczy, ze koncham mniej, bo mniej nie
        potrafie.
        Swojego bratanka kocham bardzo, ale we wczesnonastoletnim okresie nie lubilam go
        za bardzo i bylo to silniejsze ode mnie i specjalnie z tym nie walczylam i
        przeszlo jak ospa.
        • bi_scotti Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 02:47
          Jakos mi przeszkadza to sformulowanie o duszeniu miloscia wink
          Rozumiem, rozumiem, ze to taka figura jezykowa ale zle mi sie
          kojarzy. Bo dla mnie milosc do dziecka to to nieustannie otwieranie
          drzwi, wskazywanie drog, dawanie "narzedzi" do wolnosci,
          samodzielnosci, samostanowienia. Zadne tam trzymanie przy sobie i
          zaglaskiwanie na smierc ale raczej wypychanie w swiat, wspieranie
          lub wrecz prowokowanie samodzielnych decyzji, buntow, otrzasania sie
          z opieki i trzymania za raczke.
          I choc rozumiem fragment o Hitlerze to nie rozumiem zachwytow nad
          uroda wlasnego dziecka - zawsze mnie zaskakuja rodzice podkreslajacy
          jakie "ladne" sa ich dzieci. Czy to w ogole jest wazne? Czy to sie w
          ogole widzi? Nigdy by mi do glowy nie przyszlo, ze ktorys z moich
          synow jest "piekny jak ksiaze" albo corka "piekna jak ksiezniczka" -
          dla mnie to jest akurat splycenie wszystkich uczuc jakie mam wobec
          moich dzieci.
          I mozna kochac "za bardzo", szczegolnie jesli uklady miedzy
          rodzicami sa jako-takie, zdarza sie czesto, ze dziecko jest przez
          jedno z rodzicow kochane "za bardzo". To nie jest dobry uklad. Dla
          nikogo.
          • anna_geras Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 08:08
            Mnie też kiedyś przerażała moc tego uczucia ale się przyzwyczaiłamwink
          • echtom Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 08:25
            > zawsze mnie zaskakuja rodzice podkreslajacy
            > jakie "ladne" sa ich dzieci. Czy to w ogole jest wazne?

            Może nie takie ważne, ale miłe. Nie widzę w tym spłycenia uczuć, bo
            przecież nie jest to jedyna zaleta, jaką widzi się w swoim
            dziecku. A najlepiej mówić mu to wprost, nie tylko za plecami, bo to
            pomaga budować poczucie własnej wartości.
            • azile.oli Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 09:00
              Ja mam dwójkę dzieci, już nastoletnich. I kocham je najbardziej na
              świecie. Pazury też mi się nie stępiły przez te lata. Tyle tylko, że
              zmieniają się relacje między nami, bo dzieci z roku na rok
              potrzebują więcej ''oddechu''. Ale w dalszym ciągu jestem w stanie
              skoczyć do oczu w ich obronie. Niemniej jednak zdaję sobie sprawę,
              że moja miłość do nich nie powinna ich krępować.
              Napiszę jeszcze ciekawostkę - odnoszę wrażenie, jakby moje uczucie
              do dzieci ewoluowało, inna jest miłość do niemowlęcia, inna do
              nastolatka. I mam dziwne wrażenie, jakbym z roku na rok kochała
              coraz bardziej.
              • echtom Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 09:14
                > I mam dziwne wrażenie, jakbym z roku na rok kochała
                > coraz bardziej.

                Bo tak jest. Nasza miłość dojrzewa razem z dziećmi.
    • gaskama Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 09:41
      Jezu, ten post, to chyba ja napisałam przez sen. Wszystko się
      zgadza, nawet mój wiek, całe zachowanie. A ile lat ma Twój syn? Mój
      ma 7. Nadal potrafię wstawać w nocy i dotykać go i nie wierzyć
      własnym zmysłom, że mam takiego syna.
      • broceliande Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 09:45
        Mój syn ma 5 lat, w kwietniu skończył.
        • gaskama Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 09:48
          Też myślę o drugim. Ale wiek już ten teges no i niemąż nie bardzo
          za. Twierdzi, że dopiero teraz zaczynamy normalnie żyć. Kurcze
          blade. Dobrze wiedzieć, że inni mają podobne pie...e.
          • broceliande Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 11:33
            Mój ginekolog mówi, że trzeba się do czterdziestki zdecydować.
            Jak minie kryzys, to pomyślę, na razie nie ma mowy. Mój mąż chce
            jeszcze jedno, to ja mam wątpliwości, a on nie naciska, bo to moje
            ciało.
    • kicia031 ja mam 2 synow 18.09.09, 09:43
      i kazdego z nich kocham taka dzika, nieskonczona miloscia, boa, jest
      jej we mnie tyle, ze i pasierbicy sie troche dostaje.
    • broceliande Ten Hitler... 18.09.09, 09:49

      To dlatego, że urodził się tego samego dnia. No i faktycznie ma
      jasne włosy i niebieskie oczy.
      Do mojego miasta przyjeżdżają Niemcy, żeby pokazać rodzinie, gdzie
      mieszkali (albo rodzice mieszkali) i zawsze, kiedy się do małego
      uśmiechają, ja myslę o tym, że tak im się etnicznie podoba.
      Nic nie poradzę. Jestem pokolenie wychowane na "Czterech pancernych".
      Co do urody - jest piękny, bo to mój syn.
      Szczerze mówiąc nie widziałam nic piękniejszego od niego.
      • evenjo Re: Ten Hitler... 18.09.09, 14:10
        poczytajcie sobie dziewczęta trochę psychologii, ale nie tej pop-
        "jak wychować małego geniusza" i tym podobne bzdury. Może Anny Freud
        albo Melanii Klein albo, z nowszych Bertranda Cramera, zanim się
        weźmiecie za bezmyślne rozmnażanie.Tragiczne, bezmyślne mamuśki
        • karro80 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 14:55
          Gdyby do rozmanażania i wychowu konieczna byla znajomość psychologi
          to ludzkość z miejsca by nie ruszyłasmile
          A jakoś cholerka ta ewolucja z drzewa czy jaskinii nas
          wyprowadziła...no może nie wszystkich, ale jednak większość tak.
        • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 17:26
          o! a ja myślałam, że każdy psycholog ma "S" w nazwisku, jak i każdy
          filozof...
      • karro80 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 14:48
        Ale przestań-ja lubie takie perełki.
        Hitler pikuś - moja ma urodziny razem Z Chuckiem Norrisembig_grin
        • moofka Re: Ten Hitler... 18.09.09, 15:48
          karro80 napisała:

          > Ale przestań-ja lubie takie perełki.
          > Hitler pikuś - moja ma urodziny razem Z Chuckiem Norrisembig_grin

          dla mnie nie pikus
          dla mnie bardzo wymowny
          bo gdyby napisala, ze wielbi swoje dziecko bo ma policzki pucate z meszkiem jak
          brzoskwinki albo loczki jak sprezynki
          czy inne czule pierdy
          to bym pomyslala z sympatią, ot nastepna zwariowana mamuska
          kiedy czytam o hitlerze i aryjskich cechach jej dziecka to robi mi sie pfuj
          bo to nie jest duma i milosc czysto matczyna
          tylko jakas chora satysfakcja z wyprodukowania ibermensza
          lepszego obywatela dla lepszego spoleczentswa
          brzmi mi to wstretnie
          • broceliande Re: Ten Hitler... 18.09.09, 15:50
            Naprawdę wzięłaś poważnie mój tekst o Hitlerze?
            To miało oznaczać jasne włosy i niebieskie oczy, nic więcej.
            • moofka Re: Ten Hitler... 18.09.09, 15:53
              broceliande napisała:

              > Naprawdę wzięłaś poważnie mój tekst o Hitlerze?
              > To miało oznaczać jasne włosy i niebieskie oczy, nic więcej.
              >

              dwoje moich dzieci ma taką urode
              do tego stopnia charakterystyczna, ze obcy wlosi wolali za nimi jakie >bello
              bianko pikolini< i inne <bello bimbo>
              nachwalic sie nie mogli
              uwierz mi - nigdy w zyciu patrzac na nich nie pomyslalam o hitlerze uncertain
            • myga Re: Ten Hitler... 18.09.09, 15:57
              > Naprawdę wzięłaś poważnie mój tekst o Hitlerze?
              > To miało oznaczać jasne włosy i niebieskie oczy, nic więcej.
              ___________
              I o to wlasnie chodz\i, ze chyba cos wiecej. Bo skad ten hitler wogolei po co? A
              nie poprostu mam slicznego synka z jasnymi wlosami i niebeskimi oczyma? Ja po
              przeczytaniu twojego postu tez poczulam zaniepokojenie, wydaje mi sie, ze
              rzeczywiscie potrzebujesz pomocy.
            • nutka07 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 20:31
              Ja nie odebralam tego negatywnie, tylko jako opis wink

              Zartujemy czasem z mezem, ze nasze dzieci wygladaja na Niemcow z dziada
              pradziada (mieszkamy w DE), dlatego zawsze ktos je zaczepi cos powie itd. wink To
              oczywiscie sa ZARTY.
          • karro80 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 18:12
            E, dla mnie to tak Hotelem Zacisze albo Monthy Pythonem
            ciągnie...ludzie często mają dziwne skojarzenia, a pod kopułką
            normalniesmile
            Może dziewczyna ogląda duzo programów o tematyce wojennej np - teraz
            pewnie leciało multum w tv. Ja kiedyś oglądałam pasjami i męża
            zaraziłam.

            Zresztą nie wiem, moje dziecko ciemne - w sumie orginalni ariowie to
            chyba ciemna rasa była?winkSkąd zatem ci blondyni aryjscy niby...tak z
            ciekawości - wie ktoś?
            Mnie osobiście jasny typ się kojarzy raczej ze Skandynawią...
            • anulka.p Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:13
              Dla mnie ten Hitler jest tak samo uroczy, jak kiedyś jedna tu
              napisała, że jej córka jest tak śliczna, normalnie marzenie
              pedofila. Masakra.
              • moofka Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:13
                łomatko
                faktycznie bylo smile
              • kawka74 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:15
                jej córka jest tak śliczna, normalnie marzenie
                > pedofila.

                Że co??????
                • anulka.p Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:17
                  kawka74 napisała:

                  > jej córka jest tak śliczna, normalnie marzenie
                  > > pedofila.
                  >
                  > Że co??????

                  No tak napisała. Mamuśka o dziecku swym.
                  • myga Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:24
                    lola kiedys sie chwalila. Ale faktycznie, ten hitler i marzenie pedofila to
                    nieco perwersyjne pochwaly, szczegolnie w ustach mam.
                    a oto wspomniany post:

                    Autor: lola211 17.07.07, 19:15
                    Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
                    Jak moja córa zalozy minisukienke z golymi plecami na upal, rozpusci swoje
                    dlugie blond wlosy, to juz wyglada jak marzenie pedofila.Nie trzeba stringow i
                    golizny.
                    • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:30
                      tak to jest, jak się metafor nie kuma...
                      • myga Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:33
                        Taka pewna metafora co do ciebie mi sie nasunela, ale admini znowu wytna...
                        • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:36
                          spróbuj, może się uda...
                      • anulka.p Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:33
                        Metafora metaforze nie równa. Te są takie, że lekki dreszcz po
                        plecach przechodzi.
                      • moofka Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:40
                        metafora to hitler czy pedofil?
                    • kawka74 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:35
                      Z jednej strony rozumiem, że autorki nie miały nic zdrożnego na myśli, że to miało być obrazowe porównanie, ale z drugiej strony budzi ono raczej niepokój.
                      Wolałabym, żeby uroda mojego dziecka nie kojarzyła się z upodobaniami ludzi, których czynów raczej nie można uznać za właściwe.
                      • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:39
                        kawka74 napisała:

                        > Z jednej strony rozumiem, że autorki nie miały nic zdrożnego na
                        myśli, że to mi
                        > ało być obrazowe porównanie, ale z drugiej strony budzi ono raczej
                        niepokój.

                        ja właśnie tak to odebrałam, dosadne, obrazowe i tylko po to
                        użyte... może też za dużo Monthy, może takie poczucie humoru...
                        • kawka74 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:44
                          Mnie się to w żaden sposób z Monthym nie skojarzyło, acz skecz o panu Hilterze pamiętam doskonale. Tyle że tam był absurd od początku do końca, od 'it's mana' do napisów końcowych, a Hilter był doskonale wpasowany w konwencję całości.
                          A w poście Broceliande nie widzę absurdu, tylko napięcie i powagę, do których ta metafora nijak nie pasuje.
                          • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:48
                            nie chodziło mi ten konkretny skecz, tylko "uniewrażliwienie"
                            ew. "doporność" na takowe metafory... przyznam ze wstydem, że skeczu
                            nie znam, ale nadrobię wink
                            • anulka.p Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:51
                              Jak to jest pythonowskie, to chyba jest jakis inny alernatywny Monty
                              Python, którego nie było ma dane poznać.
                              • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:53
                                a widzisz? wszystko przed Tobą...
                            • kawka74 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:58
                              Nadrób, nadrób smile
                              Ale Latający Cyrk czy pełnometrażówki są absurdalne od początku do końca, nikt niczego nie traktuje serio, ani jednego słowa, ani jednego rysunku, niczego.
                              A tutaj ta metafora nie pasuje do problemu w żaden sposób.
                              • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 20:00
                                no mnie nie zakuła, ot co...
                          • moofka Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:48
                            > A w poście Broceliande nie widzę absurdu, tylko napięcie i powagę, do których t
                            > a metafora nijak nie pasuje.

                            o to to
                            ja tez nie

                            pisanie o milosci do dziecka w kontekscie klopotow malzenskich tez mi sie nie podoba
                            w momencie kiedy zalezy ona od relacji z malzonkiem zaczyna sie naduzycie
                            z krzywda dla dziecka
                            kocham dziecko chociaz mam firme i uprawiam seks - no sorry
                            dla mnie to jest chore

                            bardziej rozumiem kocham bo kocham
                            bo som smile
                            zachwycam sie nimi , bo sa moje
                            a nie ze hitler by ich uznal za ladnych
                            to jest czysta matczyna milosc
                            a nie hitler seks czytanie ksiazek i obroty w formie
                            wszystko do kupy tworzy obraz niefajny
                            • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:50
                              czyli dokładnie, nie kumasz metafor, wyłapujesz poszczególne wyrazy,
                              które Ci się nie podobają, niepokój budzą, a chodziło o to, że
                              dzieciak blondas...
                              • moofka Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:52
                                bogoosiu
                                widze ze metafory z kolezankami nie zaczailas
                                jak wiec mam ci wyrazniej powiedziec, zebys innego niz ja rozmowcy poszukala?
                                naprawde nie musisz odpowiadac na kazdy moj post
                                • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:54
                                  czyli nie tyle nie kumasz ile znaczenia słowa nie znasz... a
                                  wydawało mi się nawet, że jest zabawnie... może o ironię Ci chodziło?
                                  idę, idę...
                                  • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:55
                                    albo aluzję? albo ironiczną aluzję....?
                              • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:52
                                i nie chcę Cię tu obrazić, tylko w dużym skócie wyjaśniłam o co mi
                                chodziło i oddalam się nie by uciąć dyskusję, bo chętnie
                                jeszcze "pobiłabym pianę" ale by położyc swojego starszego
                                okularusa, wcale nie najpiękniejszego, nie aryjskiego, nie
                                cygańskiego księcia, ot ukochane dziecko... a potem wziąć się za
                                młodszego - cholera wie, co wyrośnie, bo ma 3 m-ce dopiero...

                              • anulka.p Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:53
                                bogoosia napisała:

                                > czyli dokładnie, nie kumasz metafor,

                                Za to ty jak widać kumasz wszystko, parwdziwa żyleta z ciebie!

                                a chodziło o to, że
                                > dzieciak blondas...
                                LOL, naprawdę?
                                • moofka Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:55
                                  anulka.p napisała:


                                  >
                                  > a chodziło o to, że
                                  > > dzieciak blondas...
                                  > LOL, naprawdę?

                                  poplostu big_grinbig_grin
                                • bogoosia Re: Ten Hitler... 18.09.09, 19:59
                                  > Za to ty jak widać kumasz wszystko, parwdziwa żyleta z ciebie!

                                  nareszcie zauważyłaś!
                    • nutka07 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 20:21
                      A jaki byl temat watku? Czego dotyczyla odpowiedz Loli?
                    • nutka07 Re: Ten Hitler... 18.09.09, 21:42
                      Lola sie nie chwalila specjalnie tylko odpowiadala na post:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,65980535,66029496,Re_Stroje_kapielowe_dla_niemowlat_Prosba_.html
                      i caly watek
                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,65980535,,Stroje_kapielowe_dla_niemowlat_Prosba_.html?v=2
    • a.nancy Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 09:51
      > Kiedy patrzę na syna albo o nim pomyślę, robi mi się takie coś w
      > środku. Rozszarpałabym każdego, kto by go skrzywdził, podniosłabym
      > ciężarówkę, zabiłabym, i ukradła

      myslalam, ze na tym wlasnie polega macierzynstwo
    • paulinad78 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 11:11
      kurcze, mam to samo...schrupała bym go z miłości...tego mojego Misia. Kocham go
      jak jasna cholera.
      • zebra51 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 11:26
        Oj, tam! Mam to samo. Spełniam wszystkie zachcianki, wwęch...e się w
        jego głowe po tym jak zaśnie. Nie ma piekniejszego zapachu jak
        zapach jego spoconego łebka. No, nie ma i już! smile
        Mój najpiekniejszy synek.
        Ale urodę ma cygańskiego księcia smile Czarnooki, czarnobrewy smile Do
        pożarcia z miłości.
        • zebra51 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 11:27
          buhaha, wykropkowało mi wwę.ch.u.j.ę.
          cóż za brzydki wyraz big_grin
          • iwles Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 12:05

            hehehe....
            wykropkowuje, bo nie zna takiego wyrazu smile

            Zebro - to jakas nowomowa big_grin
    • osa551 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 11:54
      broceliande - tez tak miałam jak Ty, tylko moje małżeństwo nie było
      skomplikowane. W końcu się przestraszyłam i zdecydowaliśmy się na drugie dziecko.

      Miałam dokładnie takie przemyślenia jak Ty.
      • mozambique Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 11:59


        Boże, aż mnie zemdliło od tych wspisów


        ciekawe czy autorka tak samo zadusiłabudziecko miłoscia gdyby nie
        było slicznym aryjskim hitlerowskim blondynkiem ale o zgrozo -
        liszajowatym cyganiątkiem ze zdeformowaną twarzą albo gorzej -
        dziekceim niepełnosprawnym

        bo cos mi sie widzi ze wtedy tych achów i ochów byśmy tutaj nie
        czytali
        • broceliande Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 12:01
          Dlaczego?
        • zebra51 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 12:11
          mozambique napisała:

          >
          >
          > Boże, aż mnie zemdliło od tych wspisów
          >
          >
          > ciekawe czy autorka tak samo zadusiłabudziecko miłoscia gdyby nie
          > było slicznym aryjskim hitlerowskim blondynkiem ale o zgrozo -
          > liszajowatym cyganiątkiem
          > bo cos mi sie widzi ze wtedy tych achów i ochów byśmy tutaj nie
          > czytali

          Moje cygańskie dziecko ma AZS, więc czasem jest liszajowate, co nie
          zmienia faktu, że jestem matką lwicą.
        • moofka Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 12:35
          > Boże, aż mnie zemdliło od tych wspisów
          >
          >
          > ciekawe czy autorka tak samo zadusiłabudziecko miłoscia gdyby nie
          > było slicznym aryjskim hitlerowskim blondynkiem ale o zgrozo -
          > liszajowatym cyganiątkiem ze zdeformowaną twarzą albo gorzej -
          > dziekceim niepełnosprawnym


          no coz dla mnie tez niezrozumiale
          chociaz mam piekne jasnowlose i niebieskookie dzieci z wzorcowa czaszka i
          nazwiskiem pochodzenia niemieckiego tongue_out
          poziom egzaltacji przewyzsza wartosci krytyczne
          jak mnie tak zalewa fala uczuc macierzynskich
          to se jednego sciskne drugiego pomietosze
          a nie ide sie na foro afirmowac jaka jestem matka nad matkami i mam dzieci
          niebywałe tongue_out
          a wszystkie jak te foki "klap klap"
          • bogoosia Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 17:24
            moofka napisała:


            > a nie ide sie na foro afirmowac jaka jestem matka nad matkami i
            mam dzieci
            > niebywałe tongue_out
            > a wszystkie jak te foki "klap klap"

            a gdzie ona się tu ma za matkę nad matkami? nie doczytałam... może
            ze zrozumieniem nie potrafię?
            przecież ten wątek był w duchu "ojej, chyba za mocno kocham" - czyli
            jednak autorka obiektywizmu do końca nie straciła i widzi, że można
            przesadzić... chciała się kobieta podzielić odczuciami i zobaczyć,
            czy inne tak mają... nie czepiaj się... a w zasadzie powinnam może
            napisać, że "współczuję Twoim dziecią" wink

            no musiałam, bo klapałam...
            • moofka Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 18:47
              > a gdzie ona się tu ma za matkę nad matkami? nie doczytałam... może
              > ze zrozumieniem nie potrafię?
              > przecież ten wątek był w duchu "ojej, chyba za mocno kocham" - czyli
              > jednak autorka obiektywizmu do końca nie straciła i widzi, że można
              > przesadzić... chciała się kobieta podzielić odczuciami i zobaczyć,
              > czy inne tak mają... nie czepiaj się... a w zasadzie powinnam może
              > napisać, że "współczuję Twoim dziecią" wink
              >
              > no musiałam, bo klapałam...

              rozumiem
              tnz nie rozumiem, ale jesli ci ulzylo, to i ja ciesze sie wraz z toba
              • bogoosia Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:06
                > rozumiem
                > tnz nie rozumiem, ale jesli ci ulzylo, to i ja ciesze sie wraz z
                toba

                a co ci złociutka wytłumaczyć? bo ja nawet łopatologicznie
                potrafię...
                • moofka Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:11
                  dziekuje, nie fatyguj sie
                  nie zaintrygowalo mnie to na tyle smile
                  • bogoosia Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:41
                    szkoda... wink
                    jakoś tak dziś chciałam się pokłócić...
                    • moofka Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:41
                      moze znajdziesz jakas kolezanke
                      • bogoosia Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:43
                        od koleżanek mam real...
                        • moofka Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:43
                          toz o tym mowie
                          • bogoosia Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:48
                            aha...
          • ledzeppelin3 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 20:48

            >no coz dla mnie tez niezrozumiale

            to wszak oznacza że są podobnie myślące do Ciebie

            a wszystkie jak te foki "klap klap"
            Skoro są podobnie myślące (a pańci zarzucających autorce zboczenie jest cała
            kupa w tym wątku), to gdzie tu masz te
            "wszystkie" ?
    • glonik Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 12:11
      broceliande napisała:




      > Sporo czasu spedzam nad zamartwianiem się, że mogę go stracić, że
      > może stać mu sie jakaś krzywda.
      > Jestem ateistka i wkurza mnie fakt, ze nikt nad nim nie czuwa.

      > Tylko za bardzo kocham.

      Nie czytając wypowiedzi innych, napiszę, że Cię bardzo rozumiem.
      Ten problem miałam (kilka innych też) i dlatego się nie rozmnożyłam.
      Bałam się, że mu powietrze, którym oddycha, będę filtrować.
    • pszczolaasia Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 12:32
      fffaaajnyy tesktsmile mam podobnie tyle ze mam dwa na razsmile corke i syna...kazdego
      kocham miloscia dzika namietna i szalona nieobiektywna zupelnie. miara mojej
      milosci jest to ze potrafia mnie wscierwic jak nikt na swiecie a zyja jeszczetongue_out
    • madame_edith Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 13:34
      Kochana,
      mogłabym to samo napisać. Też tak kocham mojego syna i poważnie się obawiałam,
      czy córkę zdołam ta wielbić. A jak się urodziła to się nie mogłam nadziwić, że
      uwielbiam ją co najmniej tak samo mocno. I nic się nie podzieliło wręcz
      spotęgowało. I jestem powalona podwójnie
    • na_pustyni Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 15:28
      o, a ja tak nie mam!
      • carrie78 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 15:41
        na_pustyni napisała:

        > o, a ja tak nie mam!

        o, ja też nie! chyba powinni nas zamknąć.
    • gacusia1 Potrzebna ci profesjonalna pomoc 18.09.09, 15:46
      i ja wcale nie zartuje i nie jestem zlosliwa. Taka milosc jest
      grozna,ale nie dla ciebie tylko dla twojego dziecka. Juz mu
      wspolczuje takiej mamuski za 20 lat....
    • mortadelka Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 16:22
      Az zmrozilo mnie po przeczytaniu tego posta, sposob w jaki to
      wszystko napisalas. Koszmarek. Z gory wspolczuje twojej przyszlej
      synowej, bo przeciez nikt nie bedzie kochal synusia tak jak ty, nikt
      mu tak nie dogodzi itd.
      Zreszta sama najwyrazniej czujesz, ze cos nie do konca jest ok.
      Normalne jest kochac dziecko, byc w stanie mu sie poswiecic, ale
      balwochwalcze uwielbienie (> Uwielbiam jego zapach, głos, uśmiech)
      zachwycanie sie 'nieziemska' uroda jest conajmniej dziwne.
      Nie wspomnialas slowem jakim twoj syn jest dzieckiem, czlowiekiem,
      tylko ten slepy, prawie zwierzecy, fizyczny zachwyt.
      Milosc, miloscia, ale czasami dobrze sie przyjrzec dziecku z
      odrobina obiektywizmu.
    • stinefraexeter Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 16:36
      Broceliande i inne emamy, nie obrazcie sie, ale takie opisy mnie przerazaja.
      Moze cos ze mna jest nie w porzadku, ale nigdy nie chce odczuwac takich emocji,
      ani tak czuc.

      Nie wiem czemu. Byc moze, to ja mam feler. W kazdym razie az mnie zmrozilo, jak
      przeczytalam wasze wyznania. Wielce mozliwe, ze wlasnie dlatego wzdragam sie
      przed macierzynstwem.
      Najwyrazniej trzeba byc matka, by to zrozumiec. Na dzien dzisiejszy takie emocje
      sa dla mnie nie do przyjecia.
      • alexa0000 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 16:44
        Te emocje poczułam dopiero,kiedy urodziłam dziecko.I jestem
        wdzięczna,bo wcześniej wydawało mi się,ze kocham. Dopiero teraz
        wiem,co oznacza naprawdę silne uczucie.Czasem to przeraża,ale moje
        życie i postrzeganie swiata kompletnie sie zmieniło.
        • stinefraexeter Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 16:53
          Milosc opisana w pierwszym poscie nie jest miloscia, ktora chcialabym odczuwac.
          Pisze to z perspektywy osoby bezdzietnej, wiec oczywiscie sa to teoretyczne
          rozwazania.

          Taka milosc wydaje mi sie niezwykle wszechogarniajaca, ale w zlym tego slowa
          znaczeniu. Jakby wsysala swoje dziecko z powrotem w siebie, ze sie tak
          "malowniczo" wyraze.

          Moze mam skrzywienie przez moja matke. Do dzis ma takie napady czulosci (mam
          niemal 30 lat). Przyznam sie, ze tego nie znosze.
        • mersida Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 16:55
          mam dokladnie tak jak autorka postu,a moze i wiecej.Boje sie ,ze
          bede nadopiekuncza matka jak podrosnie,ze mnie znienawidzi za to
          jaka jestem.Nikogo tak nie kochalam i nie wyobrazam sobie ze kochac
          bede,staramy sie o 2 dziecko i jak sie uda to zastanawiam sie jak
          zdolam pokochac 2?jestem pewna ze nie bede kochac tak samo jak
          syna,przerazajace..
        • bogoosia Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 17:30
          alexa0000 napisała:

          > Te emocje poczułam dopiero,kiedy urodziłam dziecko.I jestem
          > wdzięczna,bo wcześniej wydawało mi się,ze kocham. Dopiero teraz
          > wiem,co oznacza naprawdę silne uczucie.Czasem to przeraża,ale moje
          > życie i postrzeganie swiata kompletnie sie zmieniło.


          dlatego dzieciate kobitki rozumieją matkę wsiadającą do pociągu
          w "życie jest piękne"...
    • kali_pso Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 17:34


      Każda zdrowa na duszy matka kocha swoje dziecko- ale ja wierzę, że
      tak, jak można stosować zimny wychów, tak i można "kochać za
      bardzo". Tyle, że łatwo jest posądzić się o miłość inną niż
      wszystkie dookoła kiedy dziecko małe, ładne, pyskować nie potrafi i
      całkowicie od nas zależne jest;0P
    • nenia1 Re: Zaduszę to dziecko milością... 18.09.09, 19:31
      Hmmm...a moze problem w tym, że, jak piszesz, twoje małżeństwo
      jest skomplikowane. Może dziecko kompensuje ci jakieś braki
      emocjonalne w relacji z mężem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka