Dodaj do ulubionych

Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/

20.09.09, 22:29
Oburzyłam się dzisiaj nie na żarty i chyba każda z was też by się zdenerwowała.
Pojechaliśmy na weekend do Tyrolu (Austria) na coroczne święto knedla. Tam
mieliśmy zarezerwowany apartament na 6 osób (razem z moją niespełna roczną
córeczką) poprzez szefa męża. Na miejscu dostaliśmy klucze (przekazane przez
znajomą szefa) i zostaliśmy poinformowani przez nią m.in. że doba hotelowa
zaczyna się o 11.30 a śniadanie jest od 7-9.30. Rozejrzeliśmy się, wszystko
super, czysto, ładnie (jak to w Austrii) ale nigdzie nie było nawet kartki z
napisem ''recepcja'' itp. Wszystko dookoła wyglądało , jak prywatne
mieszkania. Ok. Rozgościliśmy się, poimprezowaliśmy na mieście i na drugi
dzień akcja-reakcja. Skoro nie wiemy, gdzie iść na śniadanie a wokoło nawet
żywej duszy, szef telefon wyłączony, to idziemy na miasto zjeść. W pokoju
pozostaje mąż (odsypiał imprezę). Po śniadaniu na mieście dostajemy od niego
telefon, że była gospodyni w pokoju i pretensje, dlaczego nie przyszliśmy na
śniadanie. Spotkaliśmy ją po przyjściu to powiedziała, że już żadnego
śniadania nie ma i o 11.30 mamy się przyjść do niej policzyć. A że było dobrze
po 11 a ja musiałam jeszcze nakarmić dziecko, doszliśmy do wniosku, że
nakarmię dziecko i się wyniesiemy. A tu przychodzi gospodyni i mówi, że mamy
wyjść. Spojrzałam na nią i mówię, że muszę nakarmić jeszcze dziecko i żeby
poczekała 5 minut. Ją to nie interesuje (sic!). Spojrzała, że przynieśliśmy z
korytarza krzesełko do karmienia, to skoro je sami przynieśliśmy - sami mamy
je odnieść, awantura, bo korzystałam z aneksu kuchennego a nie był wliczony o
czym nie wiedziałam nawet a skoro był w pokoju to korzystałam(to jak miałam
dziecku kaszkę przygotować czy jedzenie odgrzać), wielki problem i ona nie
wiedziała nic, że dziecko ma przyjechać (a czy to takie strasznie ważne, że
przyjadę z małym dzieckiem do roku czasu?).I problem bo w kiblu śmierdzi a
zaraz ma następny gość przyjechać ( mąż się oburzył z teściem, że co - mieli
na podłogę się w**?).. No taka niemiła baba..,. nigdy więcej... kto mógł
przypuszczać, że taka obsługa nam się trafi. A za to się płaciło 25 euro za
osobę, jak dla mnie to nie jest mało, zważywszy, że nie odliczyła nam
śniadania ( na mieście musieliśmy na własny koszt kupić) i nie chciała
wystawić rachunku (przyjechaliśmy na 1 dobę i nie przyszła nawet do nas po
papiery do meldunku). W wielu hotelach standardem jest ( a przede wszystkim
nie problemem), że jak przyjeżdżasz z dzieckiem do roku czasu, to możesz
poprosić o łóżeczko itp, bez wcześniejszego informowania. Wkurzyło mnie to, bo
to potraktowanie dziecka ''z buta''. A wam dziewczyny zdarzyło się coś podobnego?
Obserwuj wątek
    • brzydula_betty Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 22:36
      fakt, wredna baba. ale czemu uważasz, ze potraktowała twoje dziecko z buta? nie
      pozwoliła nakarmić bo o 11.30 mieliście zwolnić pokój.-takie mają zasady. A
      śniadania wam nie odliczyła bo pewnie było wliczone w cenę noclegu i w tym
      wypadku raczej się nie odlicza gdy ktoś nie zje śniadania w hotelu tylko na miescie.
    • asiek_k Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 22:40
      Nie zdażyło mi się, bo nie stac mnie na weekend w Tyrolusmile

      W dobrym hotelu obsługa nie da poznać gościom, że zachowują się niewłaściwie
      więc pod tym względem zachowanie gospodyni nie do przyjęcia.( szczególnie w
      kwestii zapachu w łazience)
      Wg mnie nie musiała odliczać śniadania bo miała dla Was przygotowane,
      wiedzieliście że jest w cenie. Wasza sprawa, że nie skorzystaliście.
      Aneks kuchenny był wiec oczywiste jest , że sie korzysta.

      Zapomnij o tym jak najszybciej i tyle, a powspominaj krajobrazsmile
      • asiek_k Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 22:41
        o matko, zdarzyło oczywiście.
        Wtórny analfabetyzmsad
        • czarna_molinezja Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 22:55
          Wiem wiem z tym śniadaniem, że rzadko kiedy odliczają.
          Ale nie powinno być tak, że skoro to kwestia paru minut, to te parę minut ją nie
          zbawi, jeżeli poczeka, bo na pewno w tym czasie nie zdążyła by nawet wysłać
          kogoś do sprzątania. Trochę więcej powinna mieć wyrozumiałości dla dziecka.
          Wiadomo, że jest godzina o której się wynosimy ale my byliśmy spakowani a
          chodziło tylko o te 5 minut.
      • pitahaya1 Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 21.09.09, 11:00
        asiek_k napisała:

        > Nie zdażyło mi się, bo nie stac mnie na weekend w Tyrolusmile
        >


        Z ust mi to wyjęłaśsmile))
        Poważnie mówiąc, nieprzyjemna sytuacja. Nie spotkałam się z takim przyjęciem.
    • mila.85 Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 22:58
      Baba wredna, to fakt.
      Doba hotelowa to doba hotelowa - nikt nie ma obowiązku czekać, aż nakarmisz
      dziecko - do pewnej godziny ok, a później sio.
      Za śniadanie nie odliczyła, bo nawet nie poinformowaliście jej, że Was na nim
      nie będzie - też bym nie odliczyła.
      Nie dogadaliście się po prostu.
      • czarna_molinezja Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 23:05
        Wiem i szkoda, bo to popsuło cały urok wyjazdu
        • mila.85 Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 23:07
          E tam - chyba nie ma co aż tak przeżywać. Tzn. wyjazd to nie tylko
          zakwaterowanie czy obsługa. Spróbujcie zapamiętać to, co fajnego było.
          • czarna_molinezja Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 23:13
            Knedle były bajeranckie smile))))))))))))))))
            Tylko, że taki wyjazd to zbyt wiele dla maluszka - długa podróż, za duży tłum.
            Moc wrażeń.
            • mila.85 Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 20.09.09, 23:14
              A więc pierwsze koty za płoty smile
    • koralik12 Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 21.09.09, 07:35
      Nie zdarzyło mi się, ale ja bym się jednak zorientowała gdzie podają śniadanie,
      tutaj moim zdaniem wy zawaliliście. Tak samo z opuszczeniem pokoju, za chwile
      miał przyjechać następny gość i co miał czekać w korytarzu aż nakarmicie dziecko
      i posprzątają po was pokój?
      Ale uwagi o zapachu w łazience i korzystaniu z aneksy nie do przyjęcia.
    • volta2 Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 21.09.09, 08:04
      jezdze do austrii raz do roku i nie wszedzie sa tzw. recepcje. za to
      trudno spotkac niesympatycznego gospodarza, co najwyzej bedzie po
      prostu obojetnie zdystansowany.

      nie bardzo rozumiem, jak mozna pojsc na sniadanie na miasto majac je
      z gory oplacone w noclegu? i jeszcze nie uprzedzic gospodyni?
      w tej syt. to normalne, ze nie odliczyla, ile tam bylo pokoi, ze tak
      trudno bylo poszukac jadalni czy gospodarzy wlasnie?

      co do godziny wyjazdu - no coz, mam wrazenie ze nie daleko tam do
      szwajcarii i w zwiazku z tym wszystko ma dzialac jak w szwajcarskim
      zegaraku(a te sie nie spozniaja)

      cos mam wrazenie, ze tu obie strony sie po prostu nie popisaly.
    • mamamonika Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 21.09.09, 08:34
      Też nigdy nie spotkałam w Austrii nikogo nieprzyjemnego - to
      prawdziwa sztuka tongue_out
      Ale - mam wrażenie, że sami byliście trochę nie w porządku.
      Powinniście się chociaż przywitać z gospodarzem lub jego
      pracownikiem. Przy okazji wiedzielibyście, gdzie podawane są
      śniadania i lepiej zorganizowali dzień - nie byłoby tej awantury.
      Robienie wymówek za stan zapachowy WC uważam za bardzo nieeleganckie
      - no chyba, że ten stan był naprawdę niesympatyczny a mąż z teściem
      nie zauważyli szczotki klozetowej albo zapomnieli do czego służy.
      Dopłata za korzystanie z aneksu we własnym pokoju to chyba jakieś
      nieporozumienie. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam.
    • krejzimama Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 21.09.09, 09:02
      Wydaje mi się, że ta opowiastka przedstawiona z jedengo tylko punktu widzenia
      jest mocno naciągana. Ma wybielić autorkę i jej rodzinę a w złym świetle
      przedstawić właścicielkę.
      Dziwisz się, że włascicielka miała uwago co do braku wiadomości, że przyjedziesz
      z dzieckiem? Tak to jest problem i jest to nieuczciwe.
      Potem uwago co do godziny. Jesli doba kończy się o 11.30 to o tej godzinie ma
      cie nie być to oczywiste chyba jest. Pięć minut to pięć minut. Czy jadąc
      pociągiem możesz iść na dworzec 5 minut po odjeździe i mieć pretensje że pociąg
      odjechał? Przecież to tylko 5 minut.
      Jeśli śpie w hotelu/pensjonacie to pytam się po prostu przy przyjeździe gdzie
      jest podawane śniadanie. Ale no tak przecież nie było recepcji i nie chciało się
      poszukać włascicielki lub jakiegoś pracownika by się zapytać.
      Co do kibla to może trzeba była użyć szczotki i sprzątnć gó... z muszli.
      To wszystko wygląda mi na typowo polskie pieniactwo. Ma być tak jak chce bo
      inaczej będę tupać nóżka albo drapne tipsem. Jak to było w "Sami Swoi". Sąd
      sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie.
    • default Re: Jak dla mnie to nie do przyjęcia :/ 21.09.09, 09:12
      Jak nie do przyjęcia, to siedź na dupie w domu, a nie imprezuj po
      Europie, skoro za dużo słomy Ci z butów wyłazi....
    • kicia031 Moja opinia o Austrii 21.09.09, 10:29
      Kilka przezyc z tego kraju;

      1. zatrzymuejmy sie na stacji benzynowej zaraz za granica z
      czechami, ide do toalety, a tam cala podloga mokra, a srod sikow na
      podlodze spaceruje karaluch wielki jak kon.

      2. stacja benzynowa chyba BP przy autostradzie z Wiedna do Gratzu.
      Wchodze do damskiej toalety, a tam stoi rzad sedesow - ale bez
      kabin, wszyscy zalatwiaja sie na widoku wszystkich innych. Tak mna
      to wstrzasnelo, ze poszlam po aparat, odczekalam, az
      wspolkorzystajace panie wyjda z toalety i uwiecznilam to na zdjeciu.

      Bylo dla mnie najwiekszym szczesciem, gdy wjechalismy do polski i
      moglam skorzystac na stacji z czysciutkiej toalety, dodatkowo z
      napisem na dzwiach proszacym klientowm, by natychmiast dali znac
      obsludze, gdyby gdziekolwiek bylo brudno.

      I jeszcze przygoda z Austriakami w Chorwacji. lezymy na dzikiej ,
      pustej plazy. Przyjezdza rodzina austriacka z 4 dzieci, widzac, ze
      bieda az piszczy. I rozkladaja sie 30cm od nas (nie przesadzam),
      rozwydrzone bachory lataja nam po kocu, wrzeszcza nad glowa.
      Musielismy sie przeniesc.

      I dodam jeszcze, ze nie zdarzylo mi sie w polsce, by wlasciciel
      pensjonatu nie wykazal zrozumienia, gdy chcielismy odrobine
      przedluzyc pobyt, przy czym chodzilo tu o godziny, a nie o 5 minut.
      • mamamonika Re: Moja opinia o Austrii 21.09.09, 11:21
        To ja musiałam jeździć po jakiejś innej Austrii tongue_out Zwłaszcza w kwestii
        tego wc...
        A w Chorwacji ta straszna bidniutka rodzina z czwórką miała flagi
        narysowane na czole? Czy może krzyczeli - uwaga, jesteśmy z Austrii?
        • krejzimama Re: Moja opinia o Austrii 21.09.09, 13:34
          Nie to była rodzina Fritzlów, a jeden z dzieciaków miał na imię Adolfsmile
          Sorry Kicia ale coś kiciujesz. W Austri jak tak nie byłam, ale to często jest to
          kraj tranzytowy i cholera gdzie nie byłam było czysto i schludnie.
          Piszę o knajpkach i własnie stacjach bo to moje doswiadczenia z przejazdów.
          A co do 5 minut. Jak już pisałam przekroczenie czasu to przekroczenie i koniec.
          Zwłaszcza wśród tak zasadniczych ludzi jak Austryjacy.
        • kicia031 Re: Moja opinia o Austrii 21.09.09, 14:06
          A w Chorwacji ta straszna bidniutka rodzina z czwórką miała flagi
          > narysowane na czole? Czy może krzyczeli - uwaga, jesteśmy z
          Austrii?

          Przyjechali samochodem na austriackich numerach i mowili po
          niemiecku.

          Oczywiscie mgli byc z Chin albo z Hondurasu, nie przecze.
      • paulka25 Re: Moja opinia o Austrii 21.09.09, 13:50
        To w jakiejs dziwnej Austrii bylas. Ja mieszkam w Tyrolu od 5 lat i jesli chodzi
        o czystosc, zorganizowanie czy porzadek to o Austriakach mam jak najlepsze
        zdanie. Spotkac niemilego Austriaka to faktycznie sztuka. Choc jest wielu jak to
        ujal ktos powyzej "obojetnie zdystansowanych". Wielu naszych znajomych
        bywajacych u nas jest w szoku, ze chcemy wracac do naszej szarej, brudnej Polski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka