Dwujęzyczność

29.09.09, 09:33
Ostatnio przeczytałam gdzieś o matce, która postanowiła wychować dwujęzyczne dziecko. Dla ścisłości, cała rodzina mieszka w Polsce i nie ma nic wspólnego z żadnym obcym krajem, jedynie tyle, że matka jest z wykształcenia bodajże filologiem. I od urodzenia mówi do dziecka tylko i wyłącznie w języku obcym, podczas gdy cała reszta rodziny mówi po polsku.
Dziecko obecnie w wieku przedszkolnym też zwraca się do mamy tylko w obcym języku.
Szczerze mówiąc, dało mi to do myślenia, bo z jednej strony być może coś mi umknęło i też powinnam od urodzenia do dzieci po angielsku gadać - obecnie córka jest w szkole i może już miała by język obcy z głowy? - ale z drugiej strony, trochę się to wydaje sztuczne... a nawet całkiem, nie trochę. Co o tym myślicie?
    • angazetka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 09:49
      Bezsensowne działanie. Rozumiem "naturalną" dwujęzyczność, gdy
      rodzice są róznego pochodzenia lub mieszkają w kraju z językiem
      innym niż ich własny. A tak to mi wygląda na jakiś eksperyment
      naukowy na własnym dziecku.
      • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 09:57
        mam w rodzinie dziecko, którego tata jest obcokrajowcem, od wielu
        lat mieszka w Polsce - on też do dziecka mówił od początku po
        angielsku, a cała reszta rodziny po polsku - dziecko zdecydowanie
        łatwiej opanowało angielski i z francuskim nie miało żadnego
        problemu (jakaś łatwość w opanowywaniu języka?)w przyszłości.
        Nie widzę nic złego w postępowaniu tej pani - bardziej 'sztuczne'
        jest uczenie dziecka przedszkolnego angielskiego np. ( tylko do
        okresu dojrzewania dziecko jest w stanie, podobno, opanować biegle
        obcy język).
        • aluc Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:04
          jest zasadnicza różnica między naturalną dwujęzycznością w przypadku
          rodzica cudzoziemca, a sztuczną dwujęzycznościa, gdzie jeden z
          rodziców rozmawia z dzieckiem wyłacznie "po obcemu", w dodatku nie w
          swoim języku ojczystym, a obcym i wyuczonym - to jest nie tylko
          różnica na poziomie leksykalnym, ale i kulturowym

          bo na poziomie leksykalnym to sobie spokojnie naukę języka można
          zostawić na czas szkoły

          • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:09
            aluc napisała:

            >
            > bo na poziomie leksykalnym to sobie spokojnie naukę języka można
            > zostawić na czas szkoły
            >

            i to jest błędne, IMO myślenie.
            Podobnie myślał w latach '90 ojciec mojej przyjaciółki,
            mówiąc 'najpierw sie naucz polskiego, a później pójdziesz na
            angielski' Laska do dziś nie daje rady z anglikiem i ma żal do
            rodziców, że kiedy większość jej rówieśników pojechała zagranicę do
            pracy+ wypoczynek, ona jako jedna z niewielu siedziała w Polsce
            i 'zarabiała' na promocjach. Jestem za uczeniem dziecka jezyka
            obcego od najmłodszych lat - dziecko uczy się mimowolnie,
            nieświadomie. Jest mu później łatwiej.
            • aluc Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:26
              heh wszystkich jezyków, w jakich daję sobie radę, nauczyłam się po
              studiach wink poza tym "czas szkoły" zaczyna się w okolicach siódmych
              urodzin
              • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:32
                aluc napisała:

                > heh wszystkich jezyków, w jakich daję sobie radę, nauczyłam się po
                > studiach wink

                ale mówisz biegle, jak osoba posługująca się danym językiem na
                codzień?

                poza tym "czas szkoły" zaczyna się w okolicach siódmych
                > urodzin

                i wtedy dziecko już umie dość dobrze posługiwać się własnym
                językiem, a dwujęzykowe dwoma. Nie ma żadnych naukowych
                przeciwwskazań, żeby dziecko od początku uczyć dwóch języków. Z
                resztą są nawet programy dla matek z małymi dziecmi ( nawet 8-
                9miesięczne) angazujące ruch + naukę języka (np. dziecko skacze i
                mówi 'up and dwon' - powtarza to wielokrotnie) - lepsze to niż
                posadzenie malucha przed TV i niech sobie kilka godzin bajki oglada.
                Z resztą jak pisałam, mam w rodzinie dziecko 2 języczne. Zaczęła
                mówić ok. 3 r.ż po angielsku (wcześniej odpowiadała po polsku na
                pytanie zadane po angielsku) -całymi zdaniami! Obecnie bez problemu
                porozumiewa się po angielsku (biegle!) i po francusku, uczy się
                jeszcze niemieckiego. Ma 12lat.
                • aluc Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:35
                  ale przekaz od rodzica to nie tylko język, a nauka języka to nie jest
                  najważniejsza rzecz, jaką dziecku rodzic może zapewnić
                  • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:37
                    aluc napisała:

                    > ale przekaz od rodzica to nie tylko język, a nauka języka to nie
                    jest
                    > najważniejsza rzecz, jaką dziecku rodzic może zapewnić

                    a skad wiemy, że ta mama nie uczy dziecka także innych 'rzeczy'?
                    uwierz, jeśli dziecko nie będzie chciało, będzie mówiło do mamy po
                    polskuwinktyle, że później, jak zacznie 'chodzić na angielski' okaże
                    się, że łatwiej mu to przyjdzie (bo osłucha się z pewnymi słowami,
                    zwrotami).
                    • aluc Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 11:07
                      ja swoje, a ty swoje
                      pasuję, widać nie dość jasno tłumaczę
                • e_r_i_n Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 17:07
                  Też mam w rodzinie dzieci dwujęzyczne. Teraz (starsze ma lat prawie 9) jest
                  nieźle (chociaż widać, że angielski jest 'pierwszym', bo częściej używanym). Ale
                  dziecko zaczęło w ogóle mówić w okolicach 3 urodzin. Co jest bardzo częste w
                  przypadku dzieci wielojęzycznych.
                  Zgadzam się z Aluc - czym innym naturalna dwujęzyczność, wynikająca z
                  'mieszanki' rodzicielskiej lub emigracji, czym innym dwujęzyczność 'sztuczna'.
            • e_r_i_n Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 17:04
              Pierwszy kontakt z angielskim miałam jako ośmiolatka, wyjeżdżając do
              angielskojęzycznego kraju (przez pół roku). Potem chyba 3 lata przerwy i nauka w
              szkole. Regularna, porządna nauka - w liceum, z native speakerem. Angielskim
              znam biegle i używam go swobodnie.
              Osłuchanie, oswojenie z językiem - ok, na pewno nie zaszkodzi.
              Rozpoczęcie nauki w szkole (czyli w okolicach 7 urodzin) na pewno nie
              uniemożliwi biegłego posługiwania się językiem.
        • angazetka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:12
          > Nie widzę nic złego w postępowaniu tej pani

          A ja widzę. Robienie dziecku wody z mózgu i chorą ambicję.
          • gryzelda71 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:14
            No nie przesadzaj z ta wodą z mózgu.Jeszcze dodaj,ze krzywda się dziecku dzieje.
            • angazetka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:15
              Jak dla mnie - tak. Dziecko rozwija się w sztucznym świecie.
              • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:17
                angazetka napisała:

                > Dziecko rozwija się w sztucznym świecie.

                big_grinbig_grinbig_grin
                jak każde dziecko dziś.
                naturalnie/ w zgodzie z naturą to chyba tylko plemiona
                pierwotne/afrykańskie np. wychowują swoje dzieci.
                • angazetka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:24
                  Och, jakie śmieszne.
                  • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:27
                    angazetka napisała:

                    > Och, jakie śmieszne.

                    dla mnie bardzo śmiesznewink
                    dziecko do pewengo wieku przyswaja pewne informacje automatycznie,
                    mimowolnie, bez udziału woli i świadomości. Czy to będą słowa języka
                    obcego, czy przekleństwa we własnym języku. Tutaj rola rodzica żeby
                    sensowny materiał do głowy dzieciecej trafił, a nie bajzel (treści
                    reklam np.)
                    • e_r_i_n Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 17:09
                      Jako piewczyni dwujęzyczności powinnaś wiedzieć, że jedną z istotnych spraw jest
                      mówienie przez rodziców do dzieci w ich RODZIMYM języku.
                • mondovi Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:25
                  > big_grinbig_grinbig_grin
                  > jak każde dziecko dziś.
                  > naturalnie/ w zgodzie z naturą to chyba tylko plemiona
                  > pierwotne/afrykańskie np. wychowują swoje dzieci.

                  no chyba nie zrozumiałaś angazetki.
                  • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:34
                    mondovi napisała:

                    >
                    > no chyba nie zrozumiałaś angazetki.

                    zrozumiałam,
                    że niby dziecko żyje w sztucznym świecie, bo mama mówi do niego po
                    angielsku. Tyle, ze ta sama mama rozmawia z innymi po polsku, więc
                    dziecko na pewno to zauważa. Mniej sztuczna jest nauka jezyka obcego
                    w SP? mało które dziecko zaczyna uczyć się własnego języka w wieku
                    7lat, prawda?
                    • mondovi Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:38
                      > zrozumiałam,
                      > że niby dziecko żyje w sztucznym świecie, bo mama mówi do niego po
                      > angielsku. Tyle, ze ta sama mama rozmawia z innymi po polsku, więc
                      > dziecko na pewno to zauważa.

                      no jak zrozumiałaś, to komentarz o plemionach był naprawdę od czapy. wink

                      >Mniej sztuczna jest nauka jezyka obcego
                      > w SP? mało które dziecko zaczyna uczyć się własnego języka w wieku
                      > 7lat, prawda?

                      a tego to ja nie rozumiem big_grin
                      • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:42
                        mondovi napisała:


                        >
                        > >Mniej sztuczna jest nauka jezyka obcego
                        > > w SP? mało które dziecko zaczyna uczyć się własnego języka w
                        wieku
                        > > 7lat, prawda?
                        >
                        > a tego to ja nie rozumiem big_grin

                        big_grin
                        to się dogadałyśmysmile

                        chodzi mi o to, że dziecko moze uczyć się 2 języków równolegle, bo
                        jest to naturalny okres nauki języka.
                        • kocianna Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:49
                          Ja tez jestem na takie eksperymenty za leniwa, ale opisaną matke szczerze
                          podziwiam. Dla mnie nienaturalne bylo mowienie do brzucha i do niemowlaka po
                          angielsku (bo jestem filologiem), zwlaszcza, ze specjalizowalam sie w jezyku
                          prawno-ekonomicznym.
                          Po rosyjsku (bo z kolei sama jestem dwujezyczna naturalnie) moglabym mowic i
                          nawet probowalam, przez co traktowana bylam przez okoliczne matki z wyzszoscią
                          jako gastarbaiterka - i nie chciałam sobie odnawiac, a dziecku fundować traumy z
                          dzieciństwa.

                          Jestem glęboko przekonana, że lepszy rydz (niedoskonały i sztuczny angielski,
                          który przecież i tak byłby niedoskonały i sztuczny, gdyby zaczęto go uczyć w
                          wieku późniejszym) niż nic (czyli znajomość wyłącznie własnego języka).
                    • angazetka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:44
                      > Tyle, ze ta sama mama rozmawia z innymi po polsku, więc
                      > dziecko na pewno to zauważa.

                      No właśnie. I nie rozumie, o co chodzi - dlaczego mama mówi do niego
                      inaczej niż do całej reszty świata.

                      > mało które dziecko zaczyna uczyć się własnego języka w wieku
                      > 7lat, prawda?

                      A czy angielski jest językiem własnym tego dziecka? Nie.
                      • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:47
                        ale co Wam przeszkadza, że ta matka rozmawia z własnym dzieckiem po
                        angielsku czy w innym języku?
                        to jest jej dziecko i ona je wychowuje zgodnie z własną koncepcją.
                        Inni rodzice nie mają w domu TV i dziecko nie oglada TV w ogóle,
                        jeszcze innym dziecko wychowuje TV, bo siedzi ono ciągle przed TV.
                        Jesli dziecko będzie zagubione ( w co watpię, bo jak pisałam mam w
                        rodzinie takowe dwujęzczne i zdecydowanie na zagubione nie
                        wyglądało), to będzie to problem matki,a nie Wasz.
                        • angazetka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:52
                          Wiesz, to jest dyskusja. Ktoś rzuca temat i ludzie piszą, co o nim
                          myślą. Na tym ta zabawa polega wink Jasne, że ta pani może sobie robić
                          co chce (w granicach prawa), ale inni mogą napisać na forum, co o
                          tym myślą.
                          I powtórzę: dziecko dwujęzyczne naturalnie to jest inna para
                          kaloszy. Tutaj to jest zabawa w małego geniusza.
                          • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:56
                            angazetka napisała:

                            > Wiesz, to jest dyskusja. Ktoś rzuca temat i ludzie piszą, co o nim
                            > myślą.

                            no, toteż napisałam co myślę, ale rozumiem, że powinnam myśleć jak
                            większość - że ta pani krzywdzi własne dziecko, a uważam, że to, co
                            robi (filologiem będąc) tylko pomoże jej dziecku w opanowaniu tegoż
                            języka lepiej w wieku przedszkolnym/szkolnymwink


                            > I powtórzę: dziecko dwujęzyczne naturalnie to jest inna para
                            > kaloszy. Tutaj to jest zabawa w małego geniusza.

                            tego nie wieszwink
                            bardziej potępiam uczenie dziecka wierszyka 'na siłę' nierzadko,
                            tylko po to, żeby się nim pochwalić jak maskotką, na imprezie
                            rodzinnej, ale to już inny tematwink
                            • angazetka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:58
                              > no, toteż napisałam co myślę, ale rozumiem, że powinnam myśleć jak
                              > większość

                              A bo? Nie zauważyłam nacisków, byś zmieniła poglądy.
                        • crises Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 16:57
                          > ale co Wam przeszkadza, że ta matka rozmawia z własnym dzieckiem
                          > po angielsku czy w innym języku?

                          To, że jest to kompletny bezsens. Jeśli matka nie jest rdzennym
                          użytkownikiem danego języka, dziecko w najlepszym razie nauczy się
                          jakiegoś Polglish.

                          Ale to się i tak nie uda. Moi znajomi mieli takie pomysły, dzieci
                          bardzi szybko się orientowały, że tatuś/mamusia po polsku kuma i
                          wszelkie próby komunikowania się z nimi po angielsku zaczynały mieć
                          równo w dooooopie.

                          Znam dzieci dwujęzyczne - wszystkie pochodzą z rodzin, gdzie jedno z
                          rodziców jest obcokrajowcem.
                      • annamariamuff Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 13:04
                        angazetka napisała:

                        > > Tyle, ze ta sama mama rozmawia z innymi po polsku, więc
                        > > dziecko na pewno to zauważa.
                        >
                        > No właśnie. I nie rozumie, o co chodzi - dlaczego mama mówi do
                        niego
                        > inaczej niż do całej reszty świata.

                        Ale podobnie jest kiedy np ktos uczy dzieci rodzimego jezyka samemu
                        mieszkajac poza granicami kraju.
                        Mam podobnie do dzieci po polsku do meza i wszystkich innych po
                        wlosku
        • wieczna-gosia Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 13:52
          ja tak samo jak aluc wszystkie jezyki opanowalam zdecydowanie w
          czasach szkolnych. nie, nie biora nie za nativa i nie mam takich
          ambicji- jestem po prostu osoba biegle poslugujaca sie jednym
          jezykiem i radzoaca sobie dobrze w kilku innych.

          W samej sytuacji nie widze nic zdroznego poza podstawowym pytaniem po
          co. Bo w dwujezycznym domu dziecku uczy sie dwoch a czasami trzech
          jezykow po cos- po to mianowicie zeby sie porozumiewac z wlasnymi
          rodzicami osobno i w grupach. I ogolnie jest ok.

          Natomiast biegle mowiaca matka w jezyku, ktory jest dla niej obcym
          jezykiem to jest cos innego- o czym pisala aluca- przekazuje ona
          dziecku umiejetnosc jezyka, a nie jego znajomosc w stopniu takim w
          jakim Francuz uczy swoje dziecko francuskiego- uzywajac jezyka wraz z
          kodem kulturowym, w ktorym wzrastal.

          Kazdy inne hobby ma a ja w domu mam chomika- ale wszystko jest OK
          jesli robi sie takie rzeczy ze swiadomocia powyzszego- ze to tylko
          jezyk- narzedzie komunikacji.

          tabakierko zdefiniujmy slowo biegle- biegle znaczy jak? W
          dzieisjszych czasach wymowa i akcent sa sprawa doskonale drugorzedna
          przy tylu ludziach mowiacych po angielksu i tylu odmianach
          angielskiegow obrebie samych krajow anglojezycznych.
          Czyli biegle znaczy jak? ze wszystko rozumiesz? praca mozna to
          osiagnac i po studiach
          ze jest twoim narzedziem pracy? jeszcze latwiej mozna to osiagnac bo
          i tu jest zroznicowanie poziomow od survival English pana z magazynu
          po asystentke dyrektora w wielkiej korporacji i tlumaczy
          przysieglych.
          Biegle ze nie robisz bledow jezykowych? w takim razie ja nie mowie
          biegle po polsku smile
          Biegle ze znasz wszystkie slowa w danym jezyku, zwiazki
          frazeologiczne i kody kultirowe? Mozliwe do osiagniecia gdy zyjesz
          wsrod uzytkownikow tego jezyka i to przez wiele lat- a nie gdy
          mamusia do ciebie zaiwania w tym jezyku.

          itd.
    • anmoko Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:02
      Dla mnie to smieszne i nienaturalne, przjaw jakiejs chorej amicji
      matki. Tez jestem filologiem i przy okazji ucze dziecko jakichs
      pojedynczych slow, prostych zwrotow - ale traktuje to jako
      ciekawostke i rozszerzanie horyzontow dziecka. Cudzoziemiec nie jest
      nativem i nie mowi jak native. Dziecko sluchajac matke komunikujaca
      sie z nim inaczej niz caly otaczajacy swiat w miare uplywu czasu
      zacznie ja traktowac jak dziwolaga z obcej planety! Lepiej byloby,
      gdyby uczyla dziecko pieknej poprawnej polszczyzny.
      • tabakierka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:06
        anmoko napisała:

        > Cudzoziemiec nie jest
        > nativem i nie mowi jak native.

        a ilu nauczycieli języka obcego w przedszkolu/podstawówce jest
        nativami?

        Dziecko sluchajac matke komunikujaca
        > sie z nim inaczej niz caly otaczajacy swiat w miare uplywu czasu
        > zacznie ja traktowac jak dziwolaga z obcej planety!

        nie sądzęwink

        Lepiej byloby,
        > gdyby uczyla dziecko pieknej poprawnej polszczyzny.

        to już w ogóle to dziecko się nie dogada z rówieśnikamibig_grin który
        przedszkolak/ dziecko szkolne mówi poprawną polszczyzną?smile
        • embeel Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:17
          mnie bardziej martwilby fakt, czy matka na pewno zna jezyk na tyle
          idealnie, aby nie przekazac dziecku ewentualnych bledow.

          Znam podobny przypadek, gdzie rodzice nie mowia do dzieci w swoich
          jezykach (matka PL, ojciec FR) ale wylacznie po angielsku, sami
          popelniajac pewne bledy. Osobiscie uwazam, ze odbieraja im szanse
          lepszego przyswojenia dwoch trudnych jezykow, ale zdania na forum
          byly podzielone.
    • gaskama Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:15
      No cóż, ja żem dwujęzyczna. Wychowywałam się nie w Polsce. Ale od
      lat tu mieszkam. Studiowałam też filologię z wiązaną z moim
      drugim "ojczystym" językiem. Znajomi często pytają, czemu do syna
      nie mówię w języku obcym. Głupie by to dla mnie było. Jak był mały
      to śpiewałam mu tylko piosenki w tym języku, bo akurat więcej
      pamiętam niż po polsku. Ale rozmawiać, nie to nie dla mnie. Nauczy
      cię, jak będzie starszy i będzie chciał.
    • gaskama Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:22
      A teraz mi się przypomniało. Z synem chodził do przedszkola
      chłopiec, z którym matka twardo rozmawiała po angielsku. Nigdy nie
      pytałam, czemu, ale jej angielski był baaardzo polski. Brzmiało to
      dość śmiesznie. W ubiegłym roku przez przypadek spotkałam tę samą
      mamę z synem i małą córeczką i nadal do dzieci nawijała tym smętnym
      angielskim. Sama matka była Polką i słyszałam jak z paniami w
      przedszkolu rozmawiała płynną polszczyzną. Nie wiem, czy jest jakieś
      racjonalne wytłumaczenie czegoś takiego. Ja go nie znajduję.
    • echtom Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 10:35
      Ja na takie eksperymenty jestem za leniwa - pomijając szczegół, że
      akcentu nativnego w żadnym języku obcym nie mam smile Język obcy jest
      do pracy i komunikowania się z cudzoziemcami, z rodziną zdecydowanie
      wolę rozmawiać w ojczystym.
      • myelegans Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 16:36
        Jako matka dziecka wychowujacego sie z dwujezycznej rodzinie. Rodzic
        powinien mowic do dziecka pierwszym jezykiem, tym w ktorym sie modli
        (jak sie modli) i zna automatycznie tabliczke mnozenia.
        Dla dziecka pierwszym jezykiem bedzie zawsze jezyk kraju w ktorym
        sie wychowalo i chodzilo do szkoly, nie ma sily, za duzo przykladow
        zywcem z zycia widze wsrod polonii. Jest szansa, ze bedzie
        kompletnie dwujezyczne, ale MUSI mieszkac w kraju i byc zanurzone
        nie tylko w jezyku, ale tez kulturze. Moze znac jezyk, nie bedzie
        pojmowalo niuansow, bo to daje tylko zycie w innym kraju..

        Nie potrafilabym do dziecka mowic po ang. chociaz jezyka uzywam na
        codzien od 17 lat (przez kilka lat nie mialam nawet kontaktu z zadna
        Polonia), skonczylam studia itd. bo po prostu naturalnym jest dla
        mnie mowienie w moim jezyku, chociaz przyznaje, ze dochodze do etapu
        gdzie wytlumaczenie pewnych rzeczy, zjawisk, pojec glownie z tematow
        naukowych latwiej przychodzi mi po ang. wtedy uzywam dwoch, bo
        dziecko mi sie frustruje i leci do ojca na gotowizne.
        Znam rodziny, w ktorych sa 3 jezyki, ale zawsze przewaza jezyk
        otoczenia, szkoly.

        W tym przypadku mysle, ze dziecko traci duzo, a jest to naturalny
        kontakt werbalny z matka, potocznym jezykiem z jego odcieniami,
        idiomami itd. na rzecz jezyka mechanicznego. Ale to moje zdanie

        Trudne sa tez sytuacje towarzyskie, kiedy sa inne dzieci i zeby
        trwac w zasadzie OPOL trzeba konsekwentnie mowic we wlasnym jezyku
        odcinajac reszte towarzystwa od czesci konwersacji i dla mnie to po
        prostu niegrzeczne i juz i jestem na to szczegolnie wyczulona.
        Daltego najczesciej w takich sytuacjach posluguje sie ang, ktorym
        zwracam sie do wszystkich.
        • tylna.szyba Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 16:49
          > Trudne sa tez sytuacje towarzyskie, kiedy sa inne dzieci i zeby
          > trwac w zasadzie OPOL trzeba konsekwentnie mowic we wlasnym jezyku
          > odcinajac reszte towarzystwa od czesci konwersacji i dla mnie to po
          > prostu niegrzeczne i juz i jestem na to szczegolnie wyczulona.

          Musialabym zrezygnowac z j. polskiego (albo drystycznie ograniczyc)
          gdybym musiala brac wzglad na inne dzieci. Hm...miedzy niegrzecznoscia
          a dwujezycznoscia wybralam dwujezycznosc.
          • myelegans Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 17:23
            Jak sie zwracam bezposrednio do syna to mowie po polsku, jak sie
            zwracam do grupy dzieci, ktore sa u mnie w domu i ustalam reguly
            zabaw i sprzatanie po, albo serwuje calemu towarzystwu lunch to
            mowie po ang, to dotyczy rowniez syna.
            Zreszta, w domu rozmawiamy po ang., wiec rozmowy przy stole sa
            zawsze mieszane, bo mowiac do meza czesto odpowiada mi dziecko.
            Ja sie nie ludze, ze maly bedzie mowil tak samo po polsku jak po
            ang. bede zadowolona jezeli bedzie sie komunikowal na poziomie
            podstwawowym. "Pana Tadeusza" i Sienkiewicza w orginale nie musi
            czytac.
            A wyczulona jestem, bo nasi kochani rodacy celuja w tym towarzysko,
            ze jak juz maja obok siebie drugiego Polaka, to jezyka nie zmienia,
            nawet jak reszta towarzystwa, grzecznie milczy nie rozumiejac nic,
            wlacznie z gospodarzem imprezy.
        • magda.kunicka Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 16:55
          Chm... to problem w takim razie mają pozaizraelscy Żydzi. Mówienie do dzieci
          językiem, w którym się modlisz, wydaje mi się dość zgubną kategorią.
          Mój synek mieszkał do niedawna we Francji (ze mną i moim mężem, oczywiście),
          teraz wróciliśmy do kraju, ale nadal staram się przechodzić czasem na francuski,
          bo dlaczego niby ma zapomnieć czego się już nauczył? Ani dla mnie, ani dla niego
          nie jest to nienaturalne.
    • nutka07 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 19:04
      Nie podjelabym sie tego, zeby nie kodowac dziecku moich ewentualnych bledow. No
      chyba, ze kobieta czuje sie wyjatkowo dobrze w innym jezyku niz polski. Dlatego
      tez nie mowie do moich dzieci, w ogole po niemiecku.
    • lipsmacker Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 20:09
      Nie przeczytalam wszystkich wypowiedzi, zauwazylam tylko ze
      nawiazala sie debata na temat czy warto tak postepowac w obliczu
      braku scislych powiazan rodziny z wybranym obcym jezykiem. Otoz
      jesli komus zalezy na idealnej dwujezycznosci dziecka to tak,
      opisany sposob jest najlepsza metoda na osiagniecie tego celu.
      Zostalo udowodnione ze to matka ma najwiekszy wplyw na nauke obcego
      jezyka przez dziecko, konsekwencja jej dzialan w przypadku gdy i ona
      zna ten jezyk dobrze.

      Ja mam dwujezyczne dzieci z tym ze starszy 8mio latek jest idealnie
      dwujezyczny, przechodzi z polskiego na angielski bez zastanowienia,
      a mlodszy 5cio latek aktualnie preferuje polski. Aktualnie
      mieszkamy w Polsce, ja mowie do dzieci po angielsku, reszta
      otoczenia po polsku. Za pare lat dzieci ponownie znajda sie w
      srodowisku anglojezycznym i wtedy ja bede do nich mowila dla odmiany
      po polsku.
      • socka2 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 21:48
        troche dziwnie moze wygladac sytuacja, w ktorej matka (ojciec) mowia do
        dziecka w obcym jezyku, ale nie zawsze wiemy, dlaczego tak jest. dziecko
        mojej kumpeli urodzilo sie w kraju hiszpanskojezycznym, po kilku latach
        wrocili do Polski i teraz matka, zeby dziecko nie zapomnialo jezyka,
        zwraca sie czasem do swoich dzieci po hiszpansku. nie robi tego absolutnie
        na pokaz.



        Twardym trzeba być, a nie miętkim siurkiem.
        -----------

        Paula i Franek
    • mruwa9 Re: Dwujęzyczność 29.09.09, 23:31
      sztuczne IMHo to jest, ale krzywdy dziecku nie wyrzadzi, bo nie
      slyszalam o przypadku, zeby komus zaszkodzila znajomosc wielu
      jezykow smile Poza tym smieszy mnie gadanie z serii: do jakiegos tam
      wieku dziecko ma szanse swietnie sie nauczyc jezyka... a potem juz
      nic? I jakie znaczenie ma ewentualny obcy akcent? Jezyk sluzy
      komunikacji, a do niej perfekcyjny akcent nie jest niezbedny (choc
      mile widziany). Mam w najblizszej rodzinie i wsrod znajomych sporo
      przykladow, gdy dorosle osoby, po trzydziestce, zaczynaly sie uczyc
      zupelnie nieznanego, nowego, obcego jezyka, zeby po kilku miesiacach
      wyjechac za granice i podjac prace zgodna ze swoim wyksztalceniem i
      zawodem. A ze mowia z obcym akcentem? Jakie to ma znaczenie, gdy nie
      przeszkadza to w wykonywaniu pracy, w normalnym funkcjonowaniu w
      spoleczenstwie, w kontaktach z urzedami, sasiadami, nauczycielami
      dzieci, etc?
      • myelegans Re: Dwujęzyczność 30.09.09, 00:16
        Mruwa, dokladnie. Ang. zaczelam sie uczyc w ... 7klasie w miejscowym Domu
        Kultury, pozniej liceum, pozniej studia, zaliczylam British Council z FCE i
        prawie proficiency. Nigdy nie mialam zadnych prywatnych lekcji, ani korepetycji.
        Byla to moja praca. Wyjechalam, skonczylam studia, napisalam doktorat,
        publikuje, zyje, pracuje. Smiem twierdzic, ze moj pisany ang. byl wielokrotnie
        lepszy niz studentow, ktorych uczylam.
        A akcent? No pewnie ze jest, a ilu fajnych facetow nim przyciagnelam, a tym
        mojego meza wink ktory twierdzil, ze dodaje mi to uroku wink
        Moj maz nauczyl sie polskiego na poziomie komunikacyjnym sam, w wieku 35 lat.
        • mruwa9 Re: Dwujęzyczność 30.09.09, 00:26
          moja najblizsza krewna wink zaczela uczyc sie angielskiego dopiero w
          liceum, nie majac zadnych dodatkowych korepetycji, bazujac wylacznie
          na programie liceum i wlasnej pracy dostala sie i skonczyla
          anglistyke z wyroznieniem, mieszka w kraju anglojezycznym, na
          codzien posluguje sie praktycznie wylacznie angielskim, a jej maz,
          native speaker, gdy ma do napisania jakies oficjalne pismo,
          przychodzi do niej z prosba o sprawdzenie i poprawienie tekstu smile
        • bi_scotti Re: Dwujęzyczność 30.09.09, 00:33
          Mnie by bylo zwyczajnie zal wszystkich polskich zdrobnien wink No bo
          jak wyrazic w innym jezyku te wszystkie misiaczki, pszczolki,
          pieseczki, zabojadki, mrowko-swinki, zielonkawe kaczusie i reszte
          zwierzynca zeby juz nie wspomniec o pimpusiach, fintifluszkach,
          bieszczutkach i innych stworach z maminej glowy smile Nawet przy
          superowej znajomosci jezyka (niechby i angielskiego albo nawet i
          niemieckiego, ktory swoje zdrobnienia tez ma) ta cala czulosc nigdy
          by sie nie mogla ujawnic. Szkoda by mi bylo ...
          Przyznam jednoczesnie, ze wtracam anglizmy, najczesciej nie dlatego,
          ze brak mi polskiego zamiennika ale glownie dlatego, ze wiele
          wyrazen/slow sa czesto bardziej precyzyjne. Gdy chlopcy byli mniejsi
          i nie sluchali tak szybko jak chcialam to powtarzalem polecenie po
          angielsku. Reagowali natychmiast: "czy Ty myslisz, ze ja nie
          rozumiem po polsku?" wink Jak sie tak oburzyli, to zaraz robili, co
          nalezalo - mialo sie te sposoby!
Pełna wersja