29.09.09, 21:22
proszę traktować ten post jako głośne myśli
nienawidzę rodziców, że woleli pić niż mnie
jestem taka potwornie zła i ściekła na nich i nigdy tego nie wybaczę
dziś mnie dopadło
a myślałam, że jestem ponadto
sama nigdy nie piłam i nie będę pić
jak NM przynosi alkohol do domu (dostaje najczęściej w podzięce-taki
zawód-nienawidzę tego zwyczaju) to musi przy mnie wylać do zlewu
jak kiedyś go widziałam na lekkim rauszu to wpadłam w histerię i kazałam się
wynosić natychmiast

kiedyś widziałam scenę jak młoda kobieta tłumaczyła, że ciągle kochała pijaną
matkę, myła ją, kładła do łóżka, bo matka przez parę sekund zanim się położyła
dotykała ręką jej policzka i to przypominało dobre chwile

co w tym alko jest że sprawia iż ludzie w dupie mają własne chciane i kochane
niegdyś dzieci?

a teraz gryzelda możesz się czepiać
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Alkohol 29.09.09, 21:26
      Najkrócej: zmiany w mózgu, często nieodwracalne.
      • epistilbit Re: Alkohol 29.09.09, 21:29
        Ja wiem.
        Ale inni jakoś potrafią "pić" kulturalnie całe życie, na sylwestrach, weselach,
        jedno piwo do grilla. Zastanawiam się, co się stało, że ktoś przekracza tę
        linię? I dlaczego niektórzy przestają?
        • triss_merigold6 Re: Alkohol 29.09.09, 21:36
          Predyspozycja genetyczna do określonego sposobu
          wywoływania/rozładowywania emocji + regularność + kody rodzinno-
          środowiskowe.
          Dlaczego ktoś przestaje? Bo chce i uczy się ciężką pracą
          funkcjonowania bez alkoholu, motywacja musi być wewnętrzna.

          Z niewielkiej grupy moich kiedyś bliskich znajomych alkoholikiem
          został jeden - a balowaliśmy równo wszyscy. Ale on jakby częściej.
          Nie założył rodziny, tylko luźne układy i pozostał w balangowo
          kawalerskim życiu kolejne lata. Rodzice nie byli alkoholikami, brat,
          który też się bawił w czasach studenckich, tez nie jest
          alkoholikiem.
          • epistilbit Re: Alkohol 29.09.09, 21:39
            Niby wiem, to wszystko. Ale najbardziej w życiu się boję, że skończę tak jak
            moja mama i zgotuję horror własnemu dziecku.
            • triss_merigold6 Re: Alkohol 29.09.09, 21:43
              A masz podstawy, żeby tak sądzić? Nie, prawda. Nie wolno żyć z
              projektowanym (z góry na przyszłość) poczuciem winy. Dlaczego
              miałabyś skończyć jak Twoja matka skoro masz świadomość działania
              mechanizmu uzależnień, no daj spokój.
              • epistilbit Re: Alkohol 29.09.09, 21:44
                Bo ja wiem, geny, środowisko, gdzie się wychowałam, fizycznie jesteśmy bardzo
                podobne.
                • triss_merigold6 Re: Alkohol 29.09.09, 21:51
                  To jeszcze trochę za mało. Fizycznie jestem kopią mojej matki a
                  temperament i charakter mam zupełnie inny. Moja matka nie była
                  alkoholiczką (ojciec też nie) a parę lat pracy włożyłam w to, żeby
                  nie znaleźć się w takim układzie jak ona żyła, żeby nie być zależną
                  od jakiegokolwiek faceta w jakikolwiek sposób.
                • kawka74 Re: Alkohol 30.09.09, 13:36
                  Nie Ty jedna.
                  O swoich genach pisać nie będę.
                  Tyle że nie pozwalam, żeby cudze wyczyny (mojego ojca) rzutowały na moje postępowanie. Łatwe to nie jest, bo patrzysz przez zupełnie inne szkiełko niż ci, którzy nie mieli w domu alkoholika, ale da się zrobić.
    • marzeka1 Re: Alkohol 29.09.09, 21:39
      Gdy czytam takie posty, robi mi się smutno, bo widzę, jak rodzice potrafią
      piciem skrzywdzić dorosłe dziecko, że w dorosłości "odbija się" to na życiu.
      Dlatego nie kupuję argumentu,gdy kobieta np. tłumaczy, że mąż chleje, ale nie
      odejdzie, bo "kocha go mocno". A odejść powinna właśnie ze względu na dzieci, by
      nie dorastały z syndromem DDA. Smutne.
      • epistilbit Re: Alkohol 29.09.09, 21:41
        Może zabrzmi to niepoprawnie politycznie i niefeministycznie, ale uważam, że
        picie matki jest tysiąc razy gorsze niż picie ojca.
        • marzeka1 Re: Alkohol 29.09.09, 21:47
          Fakt, zgadzam się. Tyle że NIE MUSISZ powielić tego, co miałaś w domu, masz
          świadomość, jak to działa, masz uraz do alkoholu, niby dlaczego miałabyś wejść w
          sytuację matki?
          Gdybyśmy powtarzali schemat z domu, nigdy nie udałoby mi się stworzyć dobrego
          małżeństwa (nie miałam dobrego wzoru, rodzice źle się dobrali), a udało się. Ty
          także sama kształtujesz własne życie, głęboko w to wierzę,
          • szyszunia11 Re: Alkohol 29.09.09, 21:51
            dodam jeszcze, zebys odrzucila ten fatalizm odnosnie powielania schematow. byc moze Twoi rodzice powielili jakis zly schemat, ale widac, ze jestes osoba na tyle swiadoma, ze tego nie zrobisz. To nie tak, ze jakas nadludzka sila wleje ci alkohol do gardla, bo inaczej byc nie moze skoro rodzice pili. Jesli nie chcesz - nie bedziesz pic. Tak jak ja, choc kilk lykow z zyciu wypilam, ale nigdy w wyniku namowy.
            • epistilbit Re: Alkohol 29.09.09, 21:57
              Prześledziłam kiedyś rodzinę matki. I tak pradziadkowie niepijący, dziadkowie
              też nie, brat dziadka alkoholik spalił własną chałupę bo w fazie pomroczności
              zobaczył Jezusa co mu kazał to zrobić (byłoby śmieszne gdyby nie tragiczne),
              siostra mamy -obecnie trzeźwy alkoholik aktywnie działająca w ruchu AA.
              • triss_merigold6 Re: Alkohol 29.09.09, 21:59
                Czyli typowo polskie klimaty. W tym kraju większośc ludzi ma w
                bliższej lub dalszej rodzinie alkoholików.
    • szyszunia11 "kulturalne picie" 29.09.09, 21:49
      ja nie mam az takiej traumy po alkoholizmie ojca, boon to picie wiele lat ukrywal a ja glupia nie wiedzialam o co chodzi. Ale bardzo, ale to bardzo to namieszalo w naszej rodzinie, a najbardziej mi zal Mamy. Na szczescie nie zalamala sie, dzieki Bogusmile)
      co do kulturalnego picia mam ogromnie mieszane uczucia. Bo malo ktory alkoholik zaczyna od czego innego. Duzo sie zastanawialam nad tym czym dokladnie jest to "kulturalne picie" a przede wszystkim: po co?>?
      • epistilbit Re: "kulturalne picie" 29.09.09, 21:51
        Ja też nie wiem. I np ten zwyczaj wręczania alkoholu, dla mnie obrzydliwość, NM
        mówi pacjentkom, żeby w ramach prezentu przynosiły zdjęcia pociech (jest
        ginekologiem) a tu co rusz któraś wyskakuje z butlą.
        • gazeta_mi_placi Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 18:37
          Jak poznałaś NM? Chyba nie na fotelu? big_grin
          A alkohol lepiej sprzedawać albo dawać innym na prezent.To często drogie napitki.
          • epistilbit Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 18:42
            Na fotelu a co big_grin :~
            owszem alkohol idzie dalej na prezenty, albo zaprzyjaźniony pan w restauracji
            wymienia nam go na kolację, ale uwierz czasami jest taki wysyp, że autentycznie
            głowa mała.
      • triss_merigold6 Re: "kulturalne picie" 29.09.09, 21:55
        Eee ja piję kulturalnie a przynajmniej tak mi sie wydaje. 2 piwa
        wieczorem w piątek albo w sobotę i koniec, na więcej nie mam ochoty.
        Bardzo sporadycznie wino, wysokoprocentowych alkoholi zero. A w
        latach balangowych potrafiłam pić do urwania filmu i wracac do domu
        na autopilocie. Przeszło mi.
        • marzeka1 Re: "kulturalne picie" 29.09.09, 22:00
          Ale wielu nie potrafi sobie postawić tej granicy, jesteś silną kobietą, Triss,
          jak wnioskuję z twoich postów, czasem chyba aż za bardzo, ale w sumie dlatego,że
          taka jesteś, nie grozi ci wdepnięcie w kanał.Dlatego "ci przeszło".
        • szyszunia11 Re: "kulturalne picie" 29.09.09, 22:29
          triss_merigold6 napisała:

          > Eee ja piję kulturalnie a przynajmniej tak mi sie wydaje. 2 piwa
          > wieczorem w piątek albo w sobotę i koniec, na więcej nie mam ochoty.

          a tak z ciekawosci - po co Ci te 2 kulturalne piwa?
          • slonko1335 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 13:23
            szyszunia11 napisała:
            > a tak z ciekawosci - po co Ci te 2 kulturalne piwa?

            może lubi po prostu.

            Ja na przykład bardzo. Do alkoholika nie pretenduję, zwłaszcza teraz gdy nie
            piję wcale od lat dwóch i jeszcze kilkanaście nie będę (takie drobne wyrzeczenie).

            Miałam ojca alkoholika, tylko ojca. Chyba nie był typowym alkoholikiem, nie
            robił scen, nie urządzał piekła, nie wyzywał, zawsze byłam z nim bardzo związana.
            Matkę nie alkoholiczkę, taką która się brzydzi każdym alkoholem.
            Alkohol pije w moim otoczeniu wiele osób. Mąż piwko czasami, czasami gin z
            tonikiem, teście piją, szwagrostwo, znajomi. Nikt nie upija się jak świnia, nie
            rzyga po kątach, nie robi awantur. Teście piją alkohol codziennie 9teściowa
            drinka do wieczornego filmu, teściu piwko lub koniaczek oboje), nie uważam ich
            za alkoholików. Na każdej imprezie u nas w domu czy u nich jest alkohol, także
            gdy jest to impreza dziecięca, na chrzciny było podane wino czy piwo jak ktoś
            miał ochotę, niektóre panie piły drinki a panowie whisky.
            Moim zdaniem to jest kulturalne picie.
            • malgog "kulturalne picie" 30.09.09, 14:56
              Alkohol pije w moim otoczeniu wiele osób. Mąż piwko czasami, czasami
              gin z
              > tonikiem, teście piją, szwagrostwo, znajomi. Nikt nie upija się
              jak świnia, nie
              > rzyga po kątach, nie robi awantur. Teście piją alkohol codziennie
              9teściowa
              > drinka do wieczornego filmu, teściu piwko lub koniaczek oboje),
              nie uważam ich
              > za alkoholików. Na każdej imprezie u nas w domu czy u nich jest
              alkohol, także
              > gdy jest to impreza dziecięca, na chrzciny było podane wino czy
              piwo jak ktoś
              > miał ochotę, niektóre panie piły drinki a panowie whisky.
              > Moim zdaniem to jest kulturalne picie.

              słonko nie obraź się ale wg. mnie twoi teściowie są alkoholikami,
              pomimo, że piją "kulturalnie"
              alkoholizm to nie tylko rzyganie po kątach i upodlenie połączone z
              obsikaniem
              to także to "kulturalne" ale jednak systematyczne , codziennie picie
              drinka do filmu czy piwka po kolacji
              jeśli nie wierzysz poczytaj nawet info. z internetu...uwierz, wiem o
              czym piszę sad
              • bri Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:11
                > to także to "kulturalne" ale jednak systematyczne , codziennie
                picie
                > drinka do filmu czy piwka po kolacji
                > jeśli nie wierzysz poczytaj nawet info. z internetu...uwierz, wiem
                o
                > czym piszę sad

                Tylko jeśli zachodzą jeszcze inne czynniki. Samo picie nawet
                regularne nie przesądza, że ktoś jest w nałogu.
              • super-mikunia Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:19
                słonko nie obraź się ale wg. mnie twoi teściowie są alkoholikami,
                > pomimo, że piją "kulturalnie"
                > alkoholizm to nie tylko rzyganie po kątach i upodlenie połączone z
                > obsikaniem
                > to także to "kulturalne" ale jednak systematyczne , codziennie picie
                > drinka do filmu czy piwka po kolacji
                > jeśli nie wierzysz poczytaj nawet info. z internetu...uwierz, wiem o
                > czym piszę sad


                czyli wg Twojej definicji musielbyśmy zaliczyć do alkoholików całe populacje
                Niemców pijących piwo do obiadu, Francuzów wino do lunchu i obiado-koacji oraz
                Włochów i parę innych nacji...W tych kulturach pije się ciodziennie,
                zwyczajowo...A czemu nie są alkoholikami?Bo potrafią poprzestać na jednym piwie,
                kieliszku wina do obiadu...
              • franczii Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:28
                Jesli ktos nie ma sklonnosci do alkoholizmu, nie ma alkoholika w najblizszej
                rodzinie, nadcisnienia lub innych przeciwskazan to moze codziennie bezpiecznie
                wypic 1-2 porcje alkoholu z korzyscia dla zdrowia. 1 porcja to: setka wodki lub
                150ml wina lub
                • franczii Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:31
                  lub 350ml piwa badz napoju na bazie alkoholu

                  Alkohol szkodzi jednoznacznie jesli przekracza sie 15 porcji tygodniowo.
                  Informacje ze strony Przychodnia.pl

                  To jest kulturalne picie bo alkohol tez jest dla ludzi i nie ma co demonizowac.
                • rodriga Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:34
                  Ja nie mam i nie wyobrażam sobie wypijać codziennie dwóch setek wódki. To już
                  alkoholizm.
                  • franczii Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:37
                    Ja tez nie mam a wodki wcale nie pije ale wino codziennie lub prawie codziennie
                    tak, do 200ml. Nie jestem alkoholiczka
              • slonko1335 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:47
                Malgog ani myślę się obrażać, tym bardziej że uważam tak jak Mikunia, całe
                populacje Niemców, Francuzów, włochów powinny być w takim układzie uznane za
                alkoholików....Nie tak dawno także piłam jakiś alkohol niemalże codziennie - nie
                dużo ale jakaś lampka winka do deski serów, piwko do chipsów i meczu czy drink
                były, nie miałam najmniejszego problemu żeby z tym skończyć z dnia na dzień.
              • a.nancy Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 18:14
                > to także to "kulturalne" ale jednak systematyczne , codziennie picie
                > drinka do filmu czy piwka po kolacji

                zakładając, ze jest danej osobie niezbędne, a brak owego piwka daje objawy
                odstawienia. w większości przypadków jednak tak nie jest.
            • kawka74 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:20
              Chyba nie był typowym alkoholikiem, nie
              > robił scen, nie urządzał piekła, nie wyzywał, zawsze byłam z nim bardzo związan
              > a.

              Witamy w pułapce numer jeden.
              Nie ma czegoś takiego, jak typowy alkoholik czyli taki, co to bije, wrzeszczy i wyzywa.
              Ja też się momentami czułam bardziej związana z tatusiem, bo miał mnie w dupie na tyle głęboko, że na wszystko mi pozwalał i mogłam go naciągać na różne rzeczy, niczego mi nie kazał robić i niczego ode mnie nie wymagał. W przeciwieństwie do matki, która w zasadzie sama zajmowała się moim wychowaniem, ochroną przed skutkami picia tatusia, zarabianiem pieniędzy, płaceniem rachunków, itd.
              Nie trzeba się awanturować, żeby spieprzyć komuś życie sad
              A propos kulturalnego picia - zważywszy to, co ja napisałam, i to, co Ty napisałaś, można by spokojnie stwierdzić, że mój ojciec pił właściwie kulturalnie. Nie rzygał, nie awanturował się. A jednak był alkoholikiem, bo jego picie generowało w rodzinie potężny dyskomfort, niepewność jutra, ba, kolejnej godziny.
              • slonko1335 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:44
                Kawka ja się nie czułam z nim momentami bardziej związana. zawsze była związana
                ze swoim ojcem. Bardzo. Nigdy nie odczułam na własnej skórze skutków jego
                pijaństwa, nie mam żalu. Kochał mnie bardzo i okazywał to na każdym kroku - nie
                uważam żeby spieprzył mi życie, nie czuję się jak dziecko alkoholika, nie mam
                obsesji na punkcie alkoholu. To jest dla mnie różnica między Twoim ojcem czy
                rodzicami autorki wątku.
                • kawka74 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:47
                  Obsesji na punkcie alkoholu to ja też nie mam.
                  Co spowodowało, że mówisz o swoim ojcu 'alkoholik'?
                  • slonko1335 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:53
                    Pił dużo i chętnie jak tylko znalazł okazję. Owszem upijał się do
                    nieprzytomności - na imprezie nigdy nie potrafił powiedzieć stop. Pił tak długo
                    jak mógł a potem spał i tyle. Nie było awantur, rzygania, bicia, wynoszenia z
                    domu, itd.
                    • kawka74 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 16:00
                      Myślisz, że mój ojciec był inny?
                      • slonko1335 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 16:06
                        Kawka nie wiem ale jak widać ja jakoś tak bardzo tego nie przeżyłam. Nie czułam
                        się zaniedbywana, niekochana, itp. Mój ojciec był dla mnie zawsze najważniejszą
                        osobą, byłam z nim bardziej związana niż z matką. Nie widzę, wielkiego wpływu
                        jego alkoholizmu na moje życie.
                        • kawka74 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 16:39
                          Ja już widzę ten wpływ...
                          Czyli w Twoim domu nic się nie zmieniało, kiedy ojciec był pijany? Matka była zadowolona, dobrze się z tym czuła? Wszystkie obietnice dotrzymane? Plany zrealizowane? Ojciec nie wydawał pieniędzy na alkohol?
                          • slonko1335 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 16:51
                            Oczywiście, że wydawał ale pływał, zarabiał dużo więc miał z czego wydawać.
                            Matka na pewno zadowolona i szczęśliwa nie była ale ona z tych usługujących
                            szarych myszek, zawsze wiedziałam że nigdy taka być nie chcę. Nie zrozum mnie
                            źle, moja mama to bardzo dobra kobieta, aż za dobra, byłam jej jedynym
                            wyczekanym dzieckiem, bardzo rozpuszczonym, miałam wszystko więc może dlatego
                            nie odczułam tak bardzo tego alkoholizmu. Co do obietnic niewykluczone, że
                            jakichś nie dotrzymał, nie pamiętam w każdym razie takich niedotrzymanych
                            ważnych dla mnie. Przyzwyczajona byłam ogólnie do jego nieobecności gdyż
                            wypływał w rejsy na pół roku, 8 m-cy. Zapijał się często w portach w Gdyni czy
                            Gdańsku gdzie statek cumował, trzeźwiał i jechał do nas.
                            jak teraz o tym myślę to pewnie dlatego nie mieszkam w domu z ogródkiem, tylko w
                            bloku bo przepijał większość wypłaty, tyle, że wtedy mi ten dom z ogródkiem do
                            szczęścia potrzebny nie był, zresztą dalej nie jest, głodni i nieubrani nigdy
                            nie chodziliśmy....
                            Gdy miałam lat 17 ojciec uległ wypadkowi, o ironio potrącił go pijany kierowca
                            który zbiegł z miejsca wypadku. Siedem lat leżał przykuty do łóżka i błagał o
                            śmierć wyjąc z bólu, to dla mnie było dużo większą traumą niż jego wyskoki...
                            • kawka74 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 16:57
                              Jeśli nie miałaś go w domu codziennie, możesz to tak postrzegać.
          • bri Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:09
            Ja lubię smak piwa, zresztą też innych alkoholi. Lubię też od czasu
            do czasu uczucie lekkiego odprężenia po alkoholu. Piję niewiele i
            chyba dość rzadko; alkoholowa impreza, na której ja nie piję albo
            ograniczam się do kieliszka wina to dla mnie całkowita normalka.

            Czego nie potrafię zrozumieć to zwyczaj upijania się niemalże do
            nieprzytomności uncertain
      • lola211 Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 13:21
        Duzo sie zastanawialam nad tym czym dokladnie jest to
        > "kulturalne picie" a przede wszystkim: po co?>?

        Alkohol pity w niewielkich ilosciach jest wrecz zdrowy.Dobrze wplywa
        na serce, uklad krwionosny.Pozwala takze sie odprezyc po ciezkim
        dniu.Smakuje.
        Po to sie kulturalnie pije.
        Ja jestem fanka wina i traktuje je jako swietne uzupelnienie kolacji
        czy obiadu.1 lampka wytrawnego czerwonego wina nie powoduje, ze sie
        upijam, zaniedbuje rodzine, etc.
      • mgla_jedwabna Re: "kulturalne picie" 30.09.09, 15:01
        Szyszunia, alkoholizm nie zaczyna się od kulturalnego picia, ani nawet od picia w ogóle. Zaczyna się od problemów z sobą, których późniejszy alkoholik nie rozwiązuje, tylko zapija. A jak potem na terpaii pogrzebać w przyczynach to wychodzą np. takie historie: X zaczął od "kulturalnego picia" na imprezach, bo po kielichu łatwiej mu było poderwać dziewczynę. Y wypijała kieliszek wina po pracy, żeby rozładować stres, o którym nie mogła opowiedzieć rodzinie. Z miał problemy z zasypianiem, ale wieczorne piwo przed telewizorem likwidowało ten problem.

        Gdyby ci ludzie popracowali nad nieśmiałością, zaufaniem w rodzinie, bezsennością itd., nie zostaliby alkoholikami. X nadal piłby okazjonalnie na przyjęciu (a nie na co dzień), Y wypijałaby swój kieliszek wina nie w samotności, lecz w czasie wspólnej kllacji z mężem (który chetnie wysłuchałby, co tam znowu w pracy, no i po stresie), a Z zasypiałby po dawce tabletek ziołowych na sen.

        Mnie osobiście bardzo nie podoba się nerwowe zachowanie autorki wątku, która TŻowi każe wylewać przyniesiony alkohol do zlewu w jej obecności. Biedny TŻ - kontrolowany jak dziecko. Autorka wątku ma poważny problem ze sobą, jeśli prezenty od pacjentów wywołują u niej reakcję podobną do reakcji obsługi lotniska na widok bomby.

        Wyglada na to, że w domu autorki wątku jest wielki problem, nawet jeśli nie ma w nim ani grama alkoholu. Może terapia dla DDA?
    • przeciwcialo Re: Alkohol 29.09.09, 22:01
      Pewnie te dzieci takie chciane i kochane nie sa skoro wóda
      ważniejsza.
      • epistilbit Re: Alkohol 29.09.09, 22:09
        Rozbierałam swoje dzieciństwo na czynniki pierwsze, do któregoś momentu było
        normalnie, a potem nagle psst i się zaczęło. Chciałabym uchwycić ten moment,
        żeby go np w sowim życiu nie przegapić.
        • verdana Re: Alkohol 29.09.09, 22:34
          Strasznie mi przykto Ci to pisac, bo rodzice skopali Ci zycie, a Ty
          robisz, co uważasz za sluszne, aby tego samego dzieciom nie zrobic.
          Ale chcialam Cie ostrzec - taki bezkompromisowy stosunek do alkoholu
          to takze "problem alkoholowy". W domu bez problemow pije się
          czasami, kulturalnie, albo nie pije wcale, ale nie wylewa alkoholu
          do zlewu, nie uznaje kazdego picia za pierwszy krok do alkoholozmu.
          Dzieci uzaleznione od alkoholu zazwyczaj wychowuja sie albo w
          rodzinach alkoholikow, albo - niestety nie durzo żadziej - w takich
          jak Twoja - w rodzinach fantycznych abstynentow.
          proponuje NIE wylewac alkoholu, nie robic z picia co pewien czas
          kieliszka wina problemu, jesli nie chcesz, aby Twoje dzieci
          powtorzyly los Twoich rodziców.
          • epistilbit Re: Alkohol 29.09.09, 22:41
            Ja wiem. Długa droga przede mną, ale kiedyś stanowczo twierdziłam, że dzieci mieć nie będę, bo zgotuję im piekło, bo na pewno się stoczę. Powoli się przełamuje, ale są dni np dziś nie wiem czemu w kolejce, w autobusie ni stąd ni z owąd staje przed oczami mi scena z dzieciństwa i się łamię.

            Tak na plus to może napiszę, że uważam że miałam szczęście, w odpowiednim momencie znalazła się ciocia, mam mieszkanie, mam pracę, mam ukochanego syna, studia kończę, ale te koszmary dzieciństwa.
    • jamesonwhiskey Re: Alkohol 30.09.09, 10:35
      >to musi przy mnie wylać do zlewu
      > jak kiedyś go widziałam na lekkim rauszu to wpadłam w histerię i
      > kazałam się
      > wynosić natychmiast

      niestety cos ci sie na glowe rzucilo,
      ale moze jakas terapia czy cos i wyjdziesz z tego

      proponuje ci jeszcze abys chodzila po monopolach i np. rzucala kamieniami w
      butelki , albo mozesz wysadzic jakis polmos

      w poprzednim poscie ktos napisal, robisz kisiel z mozgu swojemu dziecku
      bo nie bedzie nauczone jak z tym alkoholem sie obchodzic
      a twoej histerie mu w tym nie pomoga i historia zatoczy kolo
    • osa551 Re: Alkohol 30.09.09, 10:40
      Może znajdź sobie terapię dla dorosłych dzieci alkoholików.

      Twoje zachowanie vs. alkoholu przynoszonego do domu, jest jakąś tam eskalacją
      Twoich lęków. Może to lepiej przepracować z psychologiem niż się męczyć całe życie?
      • takastrofa Re: Alkohol 30.09.09, 13:13
        Też właśnie chciałam zaproponować jakąś terapię dla dda smile
    • super-mikunia Re: Alkohol 30.09.09, 15:28
      Znam mnóstwo dzieci alkoholików. Paru, któzy ojcowie byli takimi zwykłymi
      menelami, stojącymi od rana w bramaie z winem. Zaszli bardz daleko, zajmują
      wysokie stnaowiska są bradzi dobrze sytuowani - popadli w pracoholizm...Piją
      okazjonalnie, czasami mniej lub bardziej na jakiś imprezach - żadne nie odmawia
      sobie alkoholu i ne ma z nim problemu ot tak jak wszyscy w otoczeniu. Są
      przykładnymi ojcami, pracoholikami...Bycie DDA niesie ze sobą mnóstwo
      konsekwencji, dzięki terapi można okiełznać te wszystki swoje lęki smile
    • monik181 Re: Alkohol 30.09.09, 23:20
      Witam. Ja właśnie jestem na etapie żalu, rozgoryczenia i nie wiem
      czego jeszcze po odwiedzinach u mamy w szpitalu psychiatrycznym,
      gdzie właściwie cały czas śpi po psychotropach. Cierpi na psychozę
      Korsakowa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka