Obłęd jakiś - a propos położnej

01.10.09, 12:17
Co prawda, mówiono mi, że nawet do św. Zofii (jeden z warszawskich szpitali gin.-poł., gdyby ktoś jakimś cudem NIE MIESZKAŁ w Warszawie ;p) nie trzeba się jakoś bardzo wcześnie umawiać.
Tu i ówdzie natknęłam się jednak na posty, że nie ma miejsc, żeby już zaklepywać, itd., więc łapię za telefon, trudno, najwyżej się zbłaźnię, i co? Dupa.
Rozumiem, że terminów na luty może już nie być, ale, do licha - jedna pani położna powiedziała, że terminy ma zaklepane do końca maja! To znaczy, że jak się chce człowiekowi rodzić w tej św.Zofii, to powinien zgłaszać się do położnej zaraz po ujrzeniu dwóch kresek na teście? Czy może wcześniej, jak się będzie bzykać podczas owulacji i będzie miał przeczucie? Czy może jeszcze wcześniej, na wszelki wypadek rezerwując terminy, bo nuż zaszedł?
Jestem zaskoczona rozmiarem obłędu wink
    • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:22
      Bo to wiesz jest tak ze jak przyjezdzasz z akcja porodowa to masz
      duze szanse ze cie nie odesla smile

      ale poza tym wydaje mi sie ze Zoska leci na opinii i kto zyw te dwie
      kreski ujrzy- to tnie do Zoski smile na szczescie sa tez inne spitale,
      chociaz w Zosce urodzic zapewne bardzo przyjemnie (ani razu sie nie
      zalaalam, zalapalam sie na patologie ciazy jedynie, tez milo).
    • ola_motocyklistka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:24
      Ja też próbowałam się dopchać do Św. Zofii, sugerując się wydanym wówczas
      przewodnikiem po szpitalach. Próbowałam przez znajomości, w końcu odpuściłam. W
      sumie nie żałuję. Obecnie mam taki pogląd, że Św. Zofia to fAbryka. Kobitki się
      tam pchają, a oni je traktują jak rzutem na taśmę, w swej udokumentowanej
      przewodnikowej doskonałości, traktując kobiety z góry.
      Prowadząc 1 ciążę w Medicoverze trafiłam do międzylesia z partyzanta, nie znając
      nikogo. Urodzić urodziłam, jakoś rewelacyjnie nie było, ale jedna lekarka zajęła
      ię mną super i nie przesdzkadzało jej to, że nie jestem jej prywatną pacjentką,
      bo kazda tam kobieta była z Kolmedu prywatnie.

      Teraz znowu będę rodzić w Międzylesiu, i już prywatnie chodzę do tej lekarki,
      płacę jej ale wiem że nawet gdyby nie zajęła by się mną normalnie, tak jak każą
      inną pacjentką.

      Omijam Zofię, jak i Karową szerokim łukiem. Nie warto. Szkoda pieniędzy.
    • aluc Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:25
      heh, ja byłam zaskoczona już pięć lat temu, jak udawałam się rodzić
      młodszego - na termin w okolicach Sylwestra zapisałam się w lipcu,
      cudem prawdziwym i po starej znajomości, albowiem terminy grudniowe
      były już obstawione w kwietniu

      i już wtedy żartowałam z położną, że następnym razem należy się
      zarezerwować, jak podejmiemy decyzję o płodzeniu kolejnego

      Zośka jest popularna, nic na to nie poradzisz, sama się dokładasz do
      obłędu, bo ci się tam zachciało rozmnażać wink
      • aluc Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:27
        a ponieważ w Zośce rodziłam dwa razy - nie miałam ani poczucia, że
        fabryka, ani że z góry, każdą złotówkę tam wydaną uważam za wydaną
        przedobrze

        a moda jest od lat i na rodzenie w Zośce i na plucie na Zośkę wink
    • broceliande Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:26
      Ja nie mieszkam w Warszawie. Dlaczego JAKIMŚ CUDEM?

      A tak w temacie, to żeby się dostać do prywatnej kliniki w
      pobliskiem mieście (16 łóżek), musiałam przez pół roku chodzić do
      kontroli prywatnie i bulić co miesiąc.
      Na szczęście poród w klinice już nie był taki drogi.
      • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:32
        > Ja nie mieszkam w Warszawie. Dlaczego JAKIMŚ CUDEM?

        To było a propos wątku o tym, jak to warszawianki nie piszą, że chodzi o Warszawę, bo uważają, że wszyscy mieszkają w Warszawie, a przynajmniej wiedzą, gdzie jest węzeł Marsa smile
        • ola_motocyklistka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:35
          znowu z tym węzłem....a tak na marginesie coraz bardziej koszmarnie zakorkowanymsmile
          • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:37
            > znowu z tym węzłem...

            No żartuję przecież smile
            Warszawa korkiem stoi, chyba już cała, teraz dodatkowo awantura o buspas, że przyczynia się do korków. Kolejny obłęd wink
            • ola_motocyklistka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:41
              Ja wioząc dziecko do przedszkola dziś z wawra na gocław zadupiami pobocznymi
              uliczkami (niecałe 5 km) bo płowiecka stoi też stałam w korku, ręce mi
              opadły...takie malutkie uliczki i w nich taki koreczeksmile

              buspasom mówię tak, ale wtedy gdy cała jezdnia jest czynna, a nie wycinają jeden
              pas na remont, drugi na bus pas a ty bidaku ciśnij się w korku...

              wiem że żartowałaśsmilehihi
            • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:03
              Otujemy- kocham buspasy smile do ej pory bylo ak ze na zajecia jechalam
              15 minut metrem po czym conajmniej drugie pietnacie wloklam sie
              wislostrada 2 przystanki, wiec na ogol zamiast jechac wsrod dzieci z
              lekkim karatem i ciezkim zapaleniem oskrzeli- uderzalam te dwa
              przystanki z buta.

              A teraz 15 minut metrem i 3 minuty autobusem, jak pierwszy raz
              jechalam to przegapilam przystanek bo nie spodziewalam sie ze az tak
              szybko bedzie smile
        • broceliande Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:35
          Aaaaa.

          Ja chyba wiem.
          Po prawej? Grochowska? Targowa, jakoś tak?
          Rodzinę tam mam. To znaczy tak po trochu w całej Warszawie.
          • ola_motocyklistka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:43
            jakoś taksmile
    • milka_milka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:28
      Po prostu rodzić gdzie indziej. To naprawdę nie jest jakiś wybitny szpital od
      strony medycznej. A że kolorowo i ładnie? Cóż, zależy co dla kogoś jest
      ważniejsze - profesjonalizm czy estetyka. Rodziłam tam i dla porównania w
      bródnowskim i zapewniam Cię, że ten drugi jest o niebo lepszy.
    • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:30
      Ja się na Zośkę nie upieram, po prostu szukam szpitala, w którym nie skrzywdzą mi dziecka (mnie mogą, byle nie za bardzo). Takiego, w którym nie będą upierać się przy porodzie siłami natury. W którym pokażą mi, jak karmić.
      Póki co, Zośka - wg moich informacji - spełnia te oczekiwania.
      Mnie po prostu zafascynowała determinacja, jaką się kobiety wykazują, żeby TAM urodzić, choćby nawet nie były pewne, czy aby są w ciąży wink
      • ola_motocyklistka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:33
        Z tego co wiem to tam na poród sn to się upierają. Tak bynajmniej miała kuzynka
        męża, nie chcieli jej zrobić cesarki, a jak jej zrobili to się dzieciak trochę
        niedotleniony urodził. Ale nie będę się bila o to co napisałam. Co kobieta to
        opinia, różnie bywa.
        • sanna.i Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:00
          Zgadza się, upierają się na porody sn, co wiem z pierwszej ręki od przyjaciółki,
          która tam rodziła.
          • ola_motocyklistka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:06
            nawet się zgadzamysmilehihi
            • sanna.i Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:07
              smile
      • marghe_72 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:35
        kawka74 napisała:
        Takiego, w którym nie będą upierać
        > się przy porodzie siłami natury. W którym pokażą mi, jak karmić.
        > Póki co, Zośka - wg moich informacji - spełnia te oczekiwania.

        jesteś pewna tego pierwszego punktu?
        • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:36
          Pewna to ja jestem tylko tego, że kiedyś umrę wink
          Posiłkuję się informacjami od kobiet, które tam rodziły.
      • mniemanologia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:05
        Tam podobno własnie bardzo upierają się przy porodzie siłami natury.
      • milka_milka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:20
        Żebyś się nie rozczarowała...sad Poród SN do granic możliwości, a nawet poza.
        Osobiście znam dwie osoby, które "dzięki" takiemu podejściu w tym szpitalu miały
        pokrzywdzone okołoporodowo dzieci.
    • mniemanologia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:31
      Właśnie, obłęd! Jakby tylko jeden szpital był w Warszawie smile
    • ciociacesia mnię z ulicy przyjeli. 01.10.09, 12:38
      ale to tylko dobr serce lekarza dyzurujacego smile
      i dwie dziewczyny wtedy tez z ulicy przyjeli smile jedna jak ja - spokojnie mogla
      isc nawet na piechote gdzie indziej, druga byla juz mocno zaawansowana i nawet
      karetka nie bardzo by ja odesłac mogli

      muszisz wiedziec ze nawet w zofii sa polozne lepsze i gorsze i te lepsze chyba
      rzeczywiscie sa 'drugim tygodniu ciazy' zaklepywane smile
      • kawka74 Re: mnię z ulicy przyjeli. 01.10.09, 12:42
        Jak mają miejsce, to z ulicy przyjmą, wiadomo.
        Jak nie mają, to i umówiona położna nie pomoże (zresztą ja nie chcę położnej po to, żeby mieć miejsce, tylko po to, żeby mnie ktoś trzymał za głowę cały czas wink).
        • swinka-morska Re: mnię z ulicy przyjeli. 01.10.09, 13:59
          Kawka, bierz położną i nastawiaj się na Zofię, naprawdę szczerze polecam.
          • kawka74 Re: mnię z ulicy przyjeli. 01.10.09, 14:08
            No wiem, między innymi dzięki Tobie i Led na Zofię się zdecydowałam smile
      • laminja Re: mnię z ulicy przyjeli. 01.10.09, 12:57
        > muszisz wiedziec ze nawet w zofii sa polozne lepsze i gorsze i te lepsze chyba
        rzeczywiscie sa 'drugim tygodniu ciazy' zaklepywane smile

        a ja bym je podzieliła na te bardziej i mnie doświadczone, a przez to też znane
        i popularne.
    • ziutka23 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:49
      innym obłędem jest pchanie się za wszelką cenę do szpitala św.
      Zofii smile
      • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:01
        Nie, to jest dokładnie ten sam obłęd.
        Jeśli o mnie chodzi, jak pisałam - nie upieram się, tylko co z tego, jeśli wszystkie inne szpitale, które sobie upatrzyłam, są równie zapchane? Któryś muszę wybrać.
        • laminja Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:17
          Kawka Ty się przede wszystkim zastanów po co Ci ta położna? Bo jeśli nie masz
          wyraźnej potrzeby podpisania umowy z wybraną położną i chodzi przede wszystkim o
          zwiększenie szans na przyjęcie do szpitala to odpuść sobie, bo bez podpisanej
          umowy się też pewnie dostaniesz, a jeśli nie to dramatu nie będzie, bo w okolicy
          masz kilka równie przyzwoitych szpitali. Na zapchanie szpitali nie wiele możesz
          poradzić. Jeśli jednak z jakichś względów (np poród do wody, itp) chcesz rodzić
          z własną położną to zapisz się na listę rezerwową.
          • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:31
            Położna potrzebna mi jest po to, żeby mnie trzymać za głowę, za rękę czy za co tam chce, żeby potrafiła mnie ustawić do pionu i żeby nie opuszczała mnie ani na chwilę latając do innych rodzących.
            Wykupiona położna ani nawet lekarz z Zofii nie gwarantuje przyjęcia i ja sobie z tego świetnie zdaję sprawę.
            • laminja Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:08
              ale to wszystko równie dobrze zrobi położna z dyżuru. Masz chyba z 50% szansy na
              to, że będzie to jedna z położnych oferujących indywidualną opiekę. Zatem de
              facto nie jest Ci potrzebna indywidualna opieka wybranej położnej...
    • laminja Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:55
      kwestia popytu. Położnych, które mogą prowadzić indywidualnie porody jest kilka,
      mają limity prywatnych usług na miesiąc, zależne od tego w jakim wymiarze godzin
      pracują w szpitalu. Nie mogą zapisać do siebie dowolnej liczby chętnych. Są
      osoby, które zapisują się do dwóch położnych i to wszystko sprawia, że
      zaklepywać sobie termin trzeba bardzo wcześnie. Potem część się wykrusza z
      różnych powodów, a na ich miejsce wskakują osoby z listy rezerwowej. Gdyby
      szpital nie był tak oblegany to, by nie było problemu. Natomiast nie każdy musi
      mieć własną położną. Korzysta z tego ponoć 15-20% rodzących, więc może należy
      się wyluzować i odpuścić, chyba że bardzo Ci zależy na tym, co ta usługa
      oferuje. Niestety większość osób traktuje to przede wszystkim jako zwiększenie
      szans na przyjęcie.
    • pieskuba Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:55

      W szpitalu Bródnowskim jest genialna położna - Lena Bałdyga. I
      znakomita neonatologia.

      pieskuba
      • heca7 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:55
        Ja też rodziłam w Bródnowskim, 3 razy! Co prawda bez Leny Bałdygi ale obejrzałam
        ją sobie na obchodzie( było nas dwie na sali-sepsie)wink Baaardzo sympatyczna
        kobietkasmile
        Polecam.
        • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:58
          O Bródnowskim też nie wiem nic oprócz tego, że zanim tam dojadę, zdążę urodzić sad
          Prawobrzeżna Warszawa jest dla mnie - z racji kompletnej dupowatości komunikacyjnej - raczej niedostępna.
    • sanna.i Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:58
      A trzeba rodzić w tej św.Zofii? Są inne, całkiem niezłe stołeczne szpitale.
      Puścił ktoś w świat famę i wszystkie ciężarne mamuśki pukają do Zofii bram wink.
      IMO, przereklamowany,drogi szpital i na forum niejeden dowód na to się znajdzie.
    • kub-ma Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 12:58
      Rodziłam w tym szpitalu bez umówionej położnej. Miałam salę do porodu
      rodzinnego, położne się zmieniły w tym czasie bo akurat rodząc
      załapałam zmianę dyżuru. Były niemal cały czas przy mnie i były dobre w
      swojej pracy. A co do tego braku parcia na poród naturalny to nie
      jestem przekonana.
      • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:10
        Madalinskiego nie ma parcia na naturalne- chyba nadal. W kazdym razie
        nie mial 5 lat temu- triss tam rodzila smile
        Ale oni tez na laktracje z tego co pamietam parcia nie mieli.

        To chyba troche transakcja wiazana- sn i laktacja smile
        • kub-ma Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:12
          Zofia parcie na laktację ma, więc jeżeli to transakcja wiązana ...
          • arwena_11 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:45
            Madalińskiego to ja bym omijała z daleka. Miałam wątpliwą
            przyjemność rodzenia tam córki. Przyjechałam ze 100% wskazaniami na
            cc, a oni wpadli na pomysł, ze może jednak spróbujemy naturalnie. I
            tak stanęło na moim, tyle że mogli załatwić mi dziecko. Poród
            kosztował prawie tyle co Damian.
            Polecam Czerniakowską ( Orłowskiego ) i Starynkiewicza.

            Co do Zośki, to mam uraz, bo mojej koleżanki dziecko po powikłaniach
            poporodowych zmarło jak miało 4 miesiące. Ciężki poród i zamiast cc
            kazali rodzić sn.
            Wiem z bardzo dobrego źródła ( od neurologa z ogromnym
            doświadczeniem ), że najwięcej dzieci z powikłaniami okołoporodowymi
            ( wychodzą do prawie 2 lat od porodu ), jest właśnie z Zośki. Oni
            mają takie parcie na sn, że często już nie da się zrobić cc bo jest
            zapóźno i dziecko w kanale rodnym siedzi. Poza tym, ale moze sie coś
            zmieniło, Zośka nie ma OIOM-u neonatologicznego, i jak się coś
            dzieje to wiozą do innego szpitala.

            A i jak chcesz mieć 100% szansy na dostanie się do wybranego
            szpitala, to lepiej mieć lekarza z tego szpitala niż położną.
            • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:55
              > Madalińskiego to ja bym omijała z daleka.

              Fajnie - a ja się właśnie nad szpitalem Świętej Rodziny zaczęłam zastanawiać.
              W Bielańskim wściekły tłok (przynajmniej takie są ostatnie dane), Zofię omijać, Madalińskiego omijać, do Międzylesia w chu... daleko, na Inflanckiej leżałam poprzednim razem na patologii ciąży i więcej tego szpitala nie chcę na oczy widzieć, o Orłowskim właśnie sobie czytam i włos mi się jeży na głowie. O szpitalu na Starynkiewicza nie wiem jeszcze nic.
              Chyba pozostanie mi poród w domu albo na kanapie u teściowej ;p
              • mniemanologia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:58
                Ja mam w sumie dobre doświadczenia z Madalińskiego.
                Moja relacja sprzed 2,5 roku:
                forum.gazeta.pl/forum/w,588,59391884,59391884,Jak_rodzilam_Synka_na_Madalinskiego_Wawa_.html
              • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:34
                a Solec? ja rodzilam w srednio komfortowych warunkach bo bylo przed
                remontem, a i tak byla wolna amerykanka ja siedzialam pod prysznicem
                na pilce i odmawialam wspolpracy i naprawde personel byl szalenie
                elastyczny- jak zaczelam histeryzowac ze oksy to mi dali tylko ciut,
                ajk buczalam ze nie wyjde na badanie spod tego prysznica (silny
                strumien goracej wody na korzonki to jest to)- to lekarz mnie pod tym
                prysznicem zbadal itd. Po remoncie wiem ze warunki bardzo fajna sa do
                porodu a po porodzie mozna zaplacic za jedynke. nie wiem za to nic o
                zespole za moich czasow mieli parcie na SN jak Zoska, ja tez mialam
                parcie wiec synchronizacja byla pelna smile Ale dziewczyna ktora rodzila
                za mne troche sie wymietosila a piszczala o cc. Z drugiej strony-
                lezalam tam tydzien przed porodem na patoloii i mniej wiecej polowa
                wychodzila na wywolanie porodu a konczyla na cc.
              • sanna.i Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:57
                Masz jeszcze porodówkę na Wołoskiej.
            • bez27 Re: Madalińskiego 01.10.09, 14:51
              rodziłam na Madalińskiego 5 lat temu, poprzez cc, po próbach
              wywoływania porodu; leżałam tam także na patologii ciąży; i choć nie
              miałam "opłaconej" położnej i sali jednoosobowej nie wspominam ani
              lekarzy ani szpitala źle; dzięki szybkiej reakcji lekarza, dziecko
              urodziło się zdrowe; teraz z perspektywy czasu zażyczyłabym sobie
              sali 1-o osobowej poporodowej, ale wtedy nie wiedziałam, że to taka
              wygoda i spokój wink
              • wieczna-gosia Re: Madalińskiego 01.10.09, 15:23
                eee pomylilo mi sie- Triss rodzila na Woloskiej raczej- jakos zawsze i
                sie te szpitale myla smile
                • sanna.i Re: Madalińskiego 01.10.09, 16:20
                  Ja też rodziłam na Wołoskiej i generalnie nie narzekam. Zastrzeżenia miałam
                  tylko do dwóch sióstr noworodkowych, które były tam chyba tylko po to,żeby
                  uprzykrzać matkom życie. Może już ich nie ma? Położne i lekarze bardzo ok.
                  • mdro Re: Madalińskiego 02.10.09, 14:24
                    Z Wołoską moja koleżanka ma doświadczenia dość przykre (poród 3,5
                    roku temu). Nie chodzi o jakieś powikłania etc., ale wg niej
                    atmosfera fatalna i zero zainteresowania - praktycznie była
                    pozostawiona sama sobie, a w dodatku większość pierwszego okresu
                    porodu musiała spędzić na korytarzu.

                    Ja Inflancką sobie b. chwaliłam, ale to wieki temu było wink, więc
                    mogło się mocno zmienić. Generalnie po lekturze forów czy
                    opowieściach znajomych odnoszę wrażenie, że wcale - mimo różnych
                    akcji, większego uświadomienia etc. - nie jest lepiej niż te 10-14
                    lat temu, a nawet bywa gorzej.
                    • modrooczka Re: Madalińskiego 02.10.09, 15:04
                      Wołaoską i Bielański bym bardzo odradzała, w obu przypadkach u koleżanek
                      szpitale popełniły rażące błedy. Inne wydaje mi się że warunki maja podobne a
                      Zofia i Madalińskiego trochę lepsze.
            • laminja Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:22
              Ponad 30 dzieci w św. Zofii rodzi się przez cc. Zatem nie ma tam chyba aż
              takiego strasznego parcia na porody sn.

              > Poza tym, ale moze sie coś zmieniło, Zośka nie ma OIOM-u
              > neonatologicznego, i jak się coś dzieje to wiozą do innego szpitala.

              Od wielu lat jest OIOM noworodkowy, ale Żelazna jako szpital z II stopniem
              referencyjności neonatologicznej przewozi dalej dzieci, które wymagają dłuższej
              terapii, bo na oddziale nie mają na to miejsca. Podobnie szpital na
              Madalińskiego - ze świetnym nowoczesnym OIOMem, czy szpital na Inflanckiej.
              Rodzą się czasem na Żelaznej z konieczności (np. kiedy szpitale z wyższym
              stopniem ref. nie mają wolnych miejsc) dzieci poniżej 30tc.
              Z taki podejściem należałoby rodzić tylko w 4 szpitalach w Warszawie - tych
              które mają III stopień ref. neonatologicznej natomiast szpitale z najniższym
              stopniem omijać szerokim łukiem. OIOM ma wiele szpitali, tylko w większości
              tonie jest duży oddział i nie ma możliwości dłuższego pobytu dziecka, bo to
              blokuje oddział.
          • czar_bajry Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:47
            Św. Zofia moim zdaniem przereklamowana jestsmile
            A po za tym sprawdza się tylko przy porodach prostych bez komplikacji i
            oczywiście SN, sama byłam świadkiem jak dziewczynę do CC odesłali do innego
            szpitala.
            • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:46
              mozliwe ze ja odeslali bo np nie mieli odpowedniej opieki
              neonatologicznej, zajete wszystkie inkubatory itd.
        • triss_merigold6 Ej, nie, ja w Międzylesiu 01.10.09, 21:58
          Ja w Międzylesiu rodziłam i bdb wspominam. Warunki niehotelowe może
          ale czysto, bez ciśnienia na karmienie tylko naturalne i sala dla
          noworodków.
        • paskudek1 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 12:33
          Na Madalińskiego to własnie MAJĄ pacie na poród siłami natury. Taka ta natura jak nasza woda kranówka ale co im tam. Leżałam tam przed porodem ponad pięć lat temu, na patologii. I po wyjściu stwierdziłam kategorycznie - nigdy więcej tego szpitala. Rodziłam w MSWiA. Na MAdalińskiego położyli mnie bez pytania, bez ostrzeżenia pod oksytocynę, z ułożeniem pośladkowym dziecka. Na pytanie męża do pana doktorka "panie doktorze co będzie z porodem, to ułozenie pośladkowe?" doktor sriwerdził "wdzięcznie" "wie pan, na Karowej są trendy żeby rodzić naturlanie". Najwyraźniej pomyliło sie debilowi gdzie pracuje oraz umknął mu fakt, że w 38 tygodniu ciąży, pierwszej, dzieciak twardo siedzi dupą w miednicy i nijak nie ma ochoty podwrócić się głową w dół.
    • maeve_binchy Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 13:56
      rodzilam 15 miesiecy temu w Orlowskim - bardzo jestem zadowolona. Porod SN, ale
      kilka razy lekarz mowil, ze bedzie cesarka, jesli nadal nie bedzie postepu
      porodu (mimo, ze dziecie na ktg w porzadku, nic sie nie dzialo), polozne same
      namawialy mnie na znieczulenie - najpierw myslalam, ze dam rade bez - nie
      dalamsmile Poloznej nie mialam umowionej, zaliczylam 2 zmiany. Mialam pilke,
      prysznic, krzeselko z dziura itp. Nie nacieli mnie - poprosilam o ochrone. Po
      porodzie duzy nacisk na naturalne karmienie, kilka razy dziennie byla u mnie
      polozna laktacyjna. Troche mnie to wkurzalo, ale dziecie karmilam (a byly duze
      problemy na poczatku) ponad rok. No i fakt, ze szpital nie wyglada super
      nowoczesnie itp.
      dodam, ze Orlowski ma wysoki stopien referencyjnosci. Ale to byl moj pierwszy i
      jedyny porod, wiec moze dobrze trafilam (chociaz czytalam wczesniej o tym
      szpitalu i slyszalam od kolezanki, wiec na niego sie zdecydowalam).
      Lezalam tez (w sumie prawie 5 miesiecy) na patologiach: na Madalinskiego i na
      Karowej. Na tej drugiej patologia byla tuz przy porodowce, na ktorej takze sie
      lezy, jak cos sie dzieje powaznego (zaliczylam na niej kilka dni - przedwczesne
      skurcze porodowe). Cala patologia namawiala mnie, zebym u nich rodzila (juz
      bylam stala pacjentka - od konca lutego do polowy czerwca tam lezalamsmile, ale nie
      chcialam i nigdy nie zdecyduje sie swiadomie na Karowa.
      • kj-78 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:39
        Ja w Zofii rodzilam przypadkiem, w ogole nie mialam rodzic w Pl, ale
        moja malutka wykorzystala moj pobyt w ojczyznie w 34 tc... Zofie mam
        blisko domu rodzicow. Przyjeli mnie na szczescie, zaczelam rodzic
        sn, ale po 2 godz zdecydowali sie na cc, tak wiec nie wiem, jak z
        tym parciem na sn. Spedzilam tam z roznych powodow 2 tyg i
        widzialam, ze prawie codziennie wiele kobiet ladowalo po porodzie na
        korytarzu z braku miejsc w salach. Brr, to juz chyba lepiej rodzic w
        szpitalu z gorszym standardem, ale nie lezec przez wiele godz na
        korytarzu ze swiezo urodzonym dzieckiem i byc na widoku wszystkich
        odwiedzajacych...
    • asica74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:34
      No to ja cos dorzuce, co wiem o sw. Zoffi. Moja znajoma, mojej
      kolezanki starala sie o dziecko 7 lat. W koncu zaszla w ciaze, ku
      wielkiej radosci. Wolac dmuchac na zimne, uparla sie wlasnie na
      sw.Zofie - po prostu chciala byc przygotowana na kazda mozliwosc.
      Jak przyszlo do porodu okazalo sie, ze byly komplikacje, ale ze
      szpital ma polise i cisnienie na sn, cesarki nie zrobiono. Miala
      urodzic silami natury i juz. Dziecko, zdrowy chlopczyk przed
      porodem, urodzilo sie z powaznym niedotlenieniem i po 3 dniach
      zmarlo. Dziewczyna leczy do tej pory depresje. Na kolejne dzieci
      nie ma szans. Jak dla mnie horror.
      • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:40
        po pierwsze laski takich opowiesci sie ciezarnym nie serwuje nosz
        wstrzymajcie swoje konie to ze kawka nie jest ciezarna
        przewrazliwiona to nie znaczy ze musi o niedotlenieniach wysluchiwac.
        Dobrze gadam?

        Po drugie- KAZDY szpital, lacznie z Damianem ma sukcesy i porazki.
        Porod to dynamiczna sprawa. Kazdy zna kogos komu zmarlo dziecko i
        niestety bardzo czesto jakby czlowiek wiedzial w czasie porodu to co
        wiedzia po- to by sie cial w osmym miesiacu. Albo nie cial, bo ja
        znam kilka horrorow o cc.

        Triss byla z madalinskiego zadowolona. Siostrzeniec meza, a
        konkretnie jego zona urodzila wczoraj na inflanckiej- ZZo za darmoche
        nacieli, podgonili porod oksytocyna, generalnie jak prosila zeby ylo
        szybciej to bylo szybciej i dla mnie to bylby horror a ona zachwycona
        smile
        • lacitadelle Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:53
          > Po drugie- KAZDY szpital, lacznie z Damianem ma sukcesy i porazki.
          > Porod to dynamiczna sprawa. Kazdy zna kogos komu zmarlo dziecko i
          > niestety bardzo czesto jakby czlowiek wiedzial w czasie porodu to co
          > wiedzia po- to by sie cial w osmym miesiacu. Albo nie cial, bo ja
          > znam kilka horrorow o cc.

          Każdy szpital ma oczywiście wady i zalety, w każdym zdarzają się komplikacje -
          tylko pytanie, ile ich jest i czy można ich było uniknąć?

          Ja też miałam parcie na poród naturalny, poza tym uważałam, że mnie bez sensu na
          patologii trzymają. Jak mi powiedzieli, że konieczne cc (przy skurczach spadało
          tętno), to histerii dostałam, scenę urządziłam straszną. Zrobili mi to cc, mam
          wspaniałego, zdrowego synka, którego - jak mi co poniektórzy wypominają, a czego
          sama żałuję - nie urodziłam. Jak sobie pomyślę, że w razie rozpoczęcia akcji
          porodowej w domu albo parcia na sn w szpitalu, mogłoby mu się coś stać - to
          jakoś mi tęsknota za naturalnym porodem przechodzi. Kto miał naturalne porody
          bez komplikacji - pewnie tego nie zrozumie.

          Sorry, ale wolę ryzyko profilaktycznego cc (nawet jak się później okaże, że bez
          potrzeby) niż ryzyko niedotlenienia przy ciśnieniu na naturalny.
          • bez27 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 15:01
            lacitadelle napisała:


            > Ja też miałam parcie na poród naturalny, poza tym uważałam, że
            mnie bez sensu n
            > a
            > patologii trzymają. Jak mi powiedzieli, że konieczne cc (przy
            skurczach spadało
            > tętno), to histerii dostałam, scenę urządziłam straszną. Zrobili
            mi to cc, mam
            > wspaniałego, zdrowego synka, którego - jak mi co poniektórzy
            wypominają, a czeg
            > o
            > sama żałuję - nie urodziłam. Jak sobie pomyślę, że w razie
            rozpoczęcia akcji
            > porodowej w domu albo parcia na sn w szpitalu, mogłoby mu się coś
            stać - to
            > jakoś mi tęsknota za naturalnym porodem przechodzi. Kto miał
            naturalne porody
            > bez komplikacji - pewnie tego nie zrozumie.
            >
            > Sorry, ale wolę ryzyko profilaktycznego cc (nawet jak się później
            okaże, że bez
            > potrzeby) niż ryzyko niedotlenienia przy ciśnieniu na naturalny.


            Ja z kolei nie miałam w ogóle parcia na poród sn! I dla mnie była to
            straszna myśl, że muszę tak rodzić !! nawet myślałam coby tę cc
            sobie wyprosić wink Jako, że rodziłam po 35 r.ż. moja lekarka
            przypuszczała, że będzie poród poprzez cc. Nie chciałam jednak
            korzystać ze szpitala, gdzie ona przyjmowała, bo cc byłoby bez
            problemu. Dlatego zdecydowałam się na Madalińskiego (początkowo
            miała być Karowa, ale tam nie było szans na przyjęcie poza tym
            nacisk na poród sn).
            I dla mnie cc nie jest żadnym poczuciem niespełnienia big_grin Był
            dla mnie wybawieniem wink

            Pamiętam tylko swoją kuzynkę, która w ogóle nie uznawała
            znieczulenia i chciała rodzić bez niego. W momencie kiedy ból stał
            się niewyobrażalny zaczęł o to znieczulenie prosić, ale już nie
            zorbili, bo było za późno.
          • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 15:05
            czyli co- kawka powinna sie ciac bo tobie tetno spadalo na skurczach?
            • lacitadelle Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 15:14
              wieczna-gosia napisała:

              > czyli co- kawka powinna sie ciac bo tobie tetno spadalo na skurczach?

              Się chyba niezrozumiale wypowiedziałam. Nie pisałam do Kawki, bo ona sama
              zaznaczyła, że parcia na poród naturalny nie ma.

              Pisałam do Ciebie (konkretnie zacytowałam fragment) - że ryzyko pewnych powikłań
              da się przewidzieć przed porodem i wtedy moim zdaniem lepiej zrobić cc niż
              decydować się na ryzykowny z jakiś powodów (jeszcze raz na wszelki wypadek
              zaznaczam) poród naturalny.
              • lacitadelle a tętno spadało oczywiście dziecku, a nie mi n/t 01.10.09, 15:16
              • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 15:22
                ale ja nie twierdze ze tak nie jest- nie zrozumialysmy sie bo
                zacytowalas moj post po czym napisalas cos z czym sie zgadzam smile) no
                iec gdzie tu dyskusja?

                parcie na SN nie wyklucza posluchania glosu rozsadku. Po 4 dziecku
                rodzonym w domu- mialam WIELKIE parcie na porod domowy, bo to bylo
                najbardziej rewelacyjne przezycie w moim zyciu. Co nie zmienia faktu
                ze gdy okazalo sie to niemozliwe- przelknelam zabe i zaczelam szukac
                szpitala. Pod koniec okazalo sie ze byc moze cc bedzie konieczne- tez
                jakos lyknelam. Co nie zminia faktu ze nadal wolalam urodzic
                naturalnie. Ale jak trzeba to trzeba i tyle.
                • lacitadelle Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 15:50
                  > Ale jak trzeba to trzeba i tyle.

                  Cały problem w tym, że granica tego "trzeba" jest dość płynna. W tej samej
                  sytuacji jeden lekarz może zadecydować o cc, inny będzie czekał.
          • gorzkasweetie Re: cesarka w Zofii - nie polecam 01.10.09, 16:39
            Zrobili mi to cc, mam
            > wspaniałego, zdrowego synka, którego - jak mi co poniektórzy wypominają, a czeg
            > o
            > sama żałuję - nie urodziłam

            Jak to - nie urodziłaś? Kurczę, to ja nie wiedziałam, że mam dziecko a go nie
            urodziłam, ponieważ miałam cesarkę. Dla mnie cesarka też poród. Zwłaszcza, że
            się podczas cc i zwłaszcza po niej, koszmarnie wycierpiałam. Więc czemu mieć
            poczucie winy? Czemu uważać, że się nie rodziło? Kto ci to wypomina, ten
            traktuje cię bez powodu podle.

            Byłam prowadzona przez lekarza z Zofii i nie odczułam, żeby był szczególnie
            namolny w sprawie porodu naturalnego. Córka była ustawiona pośladkowo, a ja nie
            zdecydowałam się na proponowany przez lekarza obrót. Fakt, namawiał mnie do
            niego, ale kiedy stanowczo nie chciałam, dał spokój.
            Ja wręcz odniosłam w Zofii wrażenie, że cesarki robią masowo, taśmowo, super
            często. Moje obserwacje pochodzą jednak z OIOM-u mieszczącego się obok sal
            operacyjnych - "cesarkowych". Leżałam tam sobie, elegancko podłączona do masy
            fajnych urządzeń, z fajną tubką w gardle wink z powodu błędu podczas cc. Z powodu
            czegoś, co lekarz - widziałam i słyszałam - świadomie zlekceważył. Także
            cesarki w Zofii nie polecam. Jak pan doktor będzie nie daj Boże zmęczony i
            rozdrażniony, to zrobi olewkę. Sorry za gorzki ton, ale miesiące komplikacji po
            działaniach by św. Zofia bardzo dały mi się we znaki. Mocno to pamiętam,
            niestety. Moja cesarka w Zofii to właśnie z kategorii horrorów podlanych ostro
            krwią wink.
            • lacitadelle Re: cesarka w Zofii - nie polecam 02.10.09, 10:48
              > Jak to - nie urodziłaś? Kurczę, to ja nie wiedziałam, że mam dziecko a go nie
              > urodziłam, ponieważ miałam cesarkę. Dla mnie cesarka też poród. Zwłaszcza, że
              > się podczas cc i zwłaszcza po niej, koszmarnie wycierpiałam. Więc czemu mieć
              > poczucie winy? Czemu uważać, że się nie rodziło? Kto ci to wypomina, ten
              > traktuje cię bez powodu podle.

              Wiadomo, że żadne wypominanie nie jest miłe, ale ja mam grubą skórę. Natomiast
              sama uważam, że nie urodziłam - dla mnie rodzenie oznacza, że ja coś robię
              (niekoniecznie - cierpię), żeby to dziecko wydać na świat. Przy cc nic nie
              robiłam, wyjęli mi dziecko po prostu z brzucha. To jest oczywiście moje prywatne
              zdanie, nikogo nie będę do takiego podejścia przekonywać.

              A rodzić naturalnie chciałam, czułam niecierpliwość a nie strach - chciałam
              poczuć ten wysiłek, przeżyć ten moment razem z mężem, przede wszystkim chciałam
              mieć możliwość położenia dziecka od razu na brzuchu, poczuć jak podpełza, żeby
              się pierwszy raz napić mleka, mieć je cały czas przy sobie. Mam świadomość, że
              oboje coś straciliśmy, ale tak musiało być.

              I tak jak pisałam wcześniej - wolę mieć niekoniecznie potrzebną cesarkę, niż
              ryzykować porodem naturalnym.
              • joxanna Re: cesarka w Zofii - nie polecam 02.10.09, 11:09
                Ja odrzuciłam Zofię przed porodem, bo miałam 2 historie o niepodaniu zzo - raz świąt anestezjolog nie był uprzejmy przyjść na czas, bo jadł śniadanie wielkanocne, a drugi położna zwodziła i nie podali. Dla mnie osobiście to dyskwalifikuje szpital.

                Rodziłam na Madalińskiego (4 lata temu, tuż po remoncie) i myślę, że tam był rozsądny kompromis: mimo parcia szefostwa na naturę, są rozsądne położne.

                Naprawdę fajny poród. Drugie rodziłam za granicą i tam w ogóle nie było problemu z zzo, ale poród był odhumanizowany. Madali był lepszysmile
          • czar_bajry lacitadelle 02.10.09, 11:12
            Zrobili mi to cc, mam
            > wspaniałego, zdrowego synka, którego - jak mi co poniektórzy wypominają, a czeg
            > o
            > sama żałuję - nie urodziłam.

            To co adoptowałaś swojego synka????
            Jak można mówić że jeśli poród był przez cc to nie urodziło się dziecka?
            Ja mam trójkę i wszystkie przyszły na świat przez cc i jakoś nie czuję się z
            tego powodu gorszatongue_out
        • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:30
          o ze kawka nie jest ciezarna
          > przewrazliwiona to nie znaczy ze musi o niedotlenieniach wysluchiwac.
          > Dobrze gadam?

          To mnie przeraża o tyle, że zaczynam się bać, że nie znajdę żadnego bezpiecznego miejsca na ziemi, żeby urodzić bez komplikacji i bez realizowania odgórnych założeń szpitala typu 'wszyscy rodzą sn, rodzę i ja'.
          Ale jakieś tam schizy mam, no kto nie miał, ręka w górę wink
          • modrooczka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:34
            Ja nie miałam schizy. Nie chcialam zeby mnie zmuszali do sn wiec nie poszlam do
            Zofii. W tych co bylam wiedzialam ze jakby co to ciachną. Urodzilam trzy raz sn
            bez znieczulen i nadal uwazam ze gorsza jest wizyta u dentysty (ze
            znieczuleniem) niz poród.
            • modrooczka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:36
              Moze po prostu mam schizę gdzie indziej - u dentysty smile
              • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 22:07
                ja tez uwazam ze porod to jakas mocno przereklamowana sprawa jest smile
          • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 17:39
            znajdziesz znajdziesz smile))

            ja przy piatym zaliczylam schize ze mnie natna co nie zdarzylo sie
            przy 4 poprzednich smile
      • swinka-morska Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:37
        > No to ja cos dorzuce, co wiem o sw. Zoffi.

        Jak już ktoś powyżej napisał - to samo można znaleźć o każdym szpitalu.


        > Moja znajoma, mojej
        > kolezanki

        Znaszę tę kobietę osobiście czy to kolejne urban legend?

        Dziwnym trafem na Zofię narzekają ci co tam nie rodzili, a ci co rodzili - wręcz
        przeciwnie, zachwalają.
        (tak, ja rodziłam w św. Zofii i nie był to niepowikłany poród rodzinny tylko
        poród wcześniaka przez cc, po leczeniu niepłodności i z cukrzycą).
        • asica74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 17:13
          Znam dziewczyne z widzenia, jest znajoma mojej dobrej kolezanki.
          Wodki z nia nie pilam, ale kawe tak.
          Swinko - no wlasnie! Ty mialas jasno okreslone stan ryzyka
          (wczesniak, cukrzyca), a owa dziewczyna nie. Po ksiazkowej ciazy,
          lekarz na oddziale swtierdzil, ze ma sprobowac sn i juz.
          • swinka-morska Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 22:19
            > Po ksiazkowej ciazy,
            > lekarz na oddziale swtierdzil, ze ma sprobowac sn i juz.

            Zaproponował zgodnie ze sztuką lekarską...
            Nieszczęście zawsze może się zdarzyć, niestety.

            • asica74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 22:29
              Swinka, zgadzam sie. Ale sprawa niestety nie jest taka prosta, co
              wykazalo postepowanie wyjasniajace. Moze faktycznie przyczynil sie
              do tego ludzki blad, ale dla mnie najbardziej bulwersujace jest to,
              ze lekarz przedlozyl zasade "porod sn ponad wszystko" nad dobro
              pacjentki i dziecka.
              I prawde mowiac... troche mnie dziwi i smuci, ze sympatyzujesz sie z
              lekarzem, ktory nie zrobil tego co mogl dla dobra obojga.
        • mniemanologia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 15:32
          swinka-morska napisała:

          > Dziwnym trafem na Zofię narzekają ci co tam nie rodzili, a ci co
          > rodzili - wręcz przeciwnie, zachwalają.

          A mnie to nie dziwi.
          Zauważ, że można narzekać na brud czy niekulturalne położne i to
          moga byc częste przypadki, a można narzekać na np. za późne podjęcie
          decyzji o cc albo o wymuszanie porodu naturalnego - i to są rzadsze
          przypadki, ale o wiele większej wagi i takie, o których się opowiada
          z ust do ust. Jeśli np. na położne na Madalińskiego narzeka 50% tam
          rodzących, a na wymuszanie porodu i brak cesarki na Żelaznej narzeka
          5% tam rodzacych, to sa to sprawy o różnym stopniu istotności.
          Kurczę, mam nadzieję, ze dobrze to wyjaśniłam smile
          Tak czy tak, Zofia krąży w umysłach jako szpital, w którym liczą się
          znajomości, w którym niepowikłane porody są wspominane wspaniale, a
          te powikłane - tragicznie.
    • twinmama76 prawie OT :-) 01.10.09, 14:46
      o kurcze, widzę, że mnie ominęły jakieś wieści
      Gratulacje smile
      • kawka74 Re: prawie OT :-) 01.10.09, 16:31
        Kopę lat, gdzieś Ty była???
    • ulkapolla Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 14:57
      Rodziłam na Żelaznej bez zapłaconej położnej. Te co były na dyżurze
      świetnie się mną zajmowały (aż dwie naraz, w tym i słynna
      Jeannette). Ale może dlatego, że miałam szczęście być jedyną rodzącą
      w tym momencie. Teraz przy tym baby boomie to moze być ciężko tak
      trafić.
      • malgosia.w Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:05
        Rodziłam na Madalińskiego 4 lata temu, przed remontem porodówki
        jeszcze. Nie mam żadnych złych wspomnień.

        Położną miałam opłaconą to fakt, ale i lekarze zajęli się mną jak
        trzeba, poród SN z płatnym znieczuleniem na moją prośbę.
    • magdziol18 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:16

      A czy w Polsce sa doule? To pomocnice poloznej a raczej rodzacej,
      wyglada mi na to, ze kogos takiego bys potrzebowala...
      Zosia 20.XI.2005
      Ania 22.XI.2008
      • modrooczka Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:21
        A ja dwa razy na Solcu z oplaconą polozną - nie warto bylo, baba apodyktyczna,
        przy drugim porodzie myslalam ze ją ukatrupię. Trzecie urodzilam na
        Madalińskiego, na pytanie czego sobie zyczę powiedziałam, że świętego spokoju. I
        dali mi go, położna zaglądała często ale nie nahalnie. Tylko warunki po porodzie
        kiepskie ale i tak lepsze niz na Solcu.
      • laminja Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:25
        Są dwie - zwalczają się ponoć :p
      • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:34
        Nic o tym nie słyszałam...
      • swinka-morska Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 22:21
        > A czy w Polsce sa doule?

        Pani prowadząca zajęcia w szkole rodzenia, do której chadzałam,
        twierdziła, że uczy się, żeby zostać doulą, jakkolwiek by to miało
        wyglądać.
    • magdziol18 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 16:20

      Ha, sa, wiesz to sa super kobietki u nas przychodza do domu i potem
      z Toba jada do szpitala, centrum porodow itp...


      www.otopr.pl/pr/doula--nowa-usluga-dla-matek-nareszcie-w-polsce-,art,3749.html
    • paolka_82 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 21:33
      No dobra to ja też się wypowiem. Nie wiem co pisały dziewczyny przede mną , nie
      czytałam, bo strasznie długo.
      Mieszkam 100 km od warszawy, rok temu urodziłam swoje trzecie dziecko w Sw.
      Zofii w warszawie, w moim powiatowym szpitalu nie ma możliwości porodów
      rodzinnych, tzn nie ma za darmo. W zasadzie to wtedy nawet nie wiedziałam że ten
      szpital ma takie wzięcie, ja o nim usłyszałam w ósmym mies. od znajomej, która
      tam rodziła. Byłam tydzień po terminie, pojechałam do Zośki na ktg, z ulicy
      weszłam, zrobili ktg, poczekałam na konsultację i pojechałam do domu.
      Przyjechałam na drugi dzień- to samo- ktg i konsultacje, przyjechałam za dwa dni
      (10 dni po term) ktg, konsultacja i pani doktor mówi, że zostaje po akurat maja
      miejsce a poza tym to już długo po terminie. tego samego dnia urodziłam w
      indywidualnej sali z mężem, za którą nie zapłaciłam nawet złotówki, położna
      powiedziała że za 10 minut porodu to przegięcie płacić za salę i wyrzuciła przy
      mnie rachunek do kosza.
      Po dwóch dniach wyszłam do domu, zadowolona podejściem położnych, pielęgniarek
      i całokształtem, mimo że szpital był w trakcie remontu. Nie zostawiłam w tym
      szpitalu naprawdę nawet złotówki, przychodząc z tzw. ulicy, bez znajomości,
      chodząc całą ciążę do państwowego lekarza w swoim miasteczku.
    • mor_lena Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 22:05
      kawka74 napisała:

      > > Rozumiem, że terminów na luty może już nie być, ale, do licha -
      jedna pani poło
      > żna powiedziała, że terminy ma zaklepane do końca maja! To znaczy,
      że jak się c
      > hce człowiekowi rodzić w tej św.Zofii, to powinien zgłaszać się do
      położnej zar
      > az po ujrzeniu dwóch kresek na teście? Czy może wcześniej, jak się
      będzie bzyka
      > ć podczas owulacji i będzie miał przeczucie? Czy może jeszcze
      wcześniej, na wsz
      > elki wypadek rezerwując terminy, bo nuż zaszedł?
      > Jestem zaskoczona rozmiarem obłędu wink

      Kawka, położna to dopiero początek wink Skoro na tym etapie jesteś
      zaskoczona, to rozumiem, że dziecka nie zapisałaś jeszcze do
      upatrzonego przedszkola ani szkoły? ;P
      • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 11:11
        W mordę, no, nie.
        ach
        Znaczy moje dziecko czeka marna przyszłość, skoro nie potrafię w odpowiednim czasie ogarnąć nawet tak prozaicznej sprawy, jak jego przyjście na świat.
        Studiów bidula chyba nie skończy ;p
      • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 15:06
        ze szkola to ci powiem ze po ptokach juz smile
    • an_ni Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 01.10.09, 23:00
      ja rodzilam na Madalinskiego prawie 4 lata temu bez umowionej
      poloznej, na osobnej (platnej sali), zdarzylo sie ze w swieto i to
      troche skomplikowalo sytuacje, bo trafila mi sie niedoswiadczona
      lekarka, ale to na mnie sie odbilo a nie na dziecku
      tam cisnienia na sn nie maja, ale za to na karmienie piersia tak
      opieka poporodowa kiepska, warunki wowczas kiepskie , teraz znacznie
      lepsze bo po remoncie - lazienki w kazdej sali sa a to wazne
      lekarzy tam jednak zbyt dobrych nie ma, albo stara wiara albo mlode
      siksy.
      dyrektor szpitala to oszolom prolife. polozne jak wszedzie - lubia
      brac kase za wszystko
    • madame_edith Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 11:12
      Rodziłam z marszu na Solcu 7 m-cy temu, nic mnie to nie kosztowało i opieka
      super profesjonalna. Nawet nie marzyłam o takiej. Bez porównania do mega
      koszmaru na Starynkiewicza sprzed 4 lat.
    • maga785 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 16:25
      Obłęd,obłęd moja drogasmile

      Położną w tej ciąży zarezerwowałam w 9 tc w poprzedniej w 5 mcu ciąży!
      Porodu poza Zośką sobie nie wyobrażam.Było po prostu fantastycznie chociaż
      porodu powinnam raczej miło nie wspominać.Po bezproblemowej ciąży poród był
      niezwykle skomplikowany.No mam same miłe wspomnienia mimo wszystko.
      Pamiętam jak przyjechałam dwa tygodnie po porodzie na IP bo wydawało mi się, że
      zaraz sie wykrwawię (ach co to zmęczenie robi z ludzismileByłam wyłyżeczkowana więc
      przewrażliwienie tym większe.Kolejka na kilka godzin czekania. Małżonek dzwonił
      dosłownie co chwilę co ma robićsmileSam bez cyca z noworodkiem.Położne chyba
      podsłuchały którąś z naszych rozmów, bo poprosiły mnie chwile później do
      gabinetu.Zostałam zbadana i z lekami taksówką odesłana do domu.Wieczorem
      dzwonili z wynikami badań, bo leki miałam wziąć jak badania wyjdą źle.
      Kawka na kiedy masz termin?Ja też będę rodzić w lutymsmile
      • ledzeppelin3 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 16:34
        Obdzwoń lekarzy z Zośki i chodź do nich prywatnie, wykaz lekarzy na stronie
        jest, to taka sama opcja jak położna. A "swoja" położna w Zośce to wyrzucanie
        pieniędzy, bo tam położne dyżurowe są takie jak prywatne, genialne
        Szkoda swoją drogą, że ta Muszyńska nie wypaliła
        • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 16:46
          Ona była na urlopie, a potem podobno zmieniła miejsce pracy, tylko tam nie mam numeru telefonu.
          Ale jeszcze nic straconego smile
        • maga785 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 16:48
          Zgadza się że wszystkie położne są super bez względu czy je wynajmiesz, czy nie.
          Jednak wynajęcie położnej ma swoje plusy bo możesz wcześniej ustalić plan porodu
          i określić swoje oczekiwania co do porodu.Dal mnie było to ważne.Położna
          umawiała mnie też na ktg wiec nie musiałam wisieć na telefonie.Po ktg od razu
          byłam przez nią badana na IP.No i była 24/7 pod telefonem dzieki temu panika w
          pierwszej ciąży była mniejszasmilew dniu porodu też jakoś swojsko sie czułam, bo
          szpital znany, położna też znana.Lęk przed tym co nieznane dało się jakoś dzięki
          niej oswoićsmileNie żałuję więc żadnej złotówki.
        • majan2 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 21:28
          Ja rodziłam na Żelaznej u położnej z przydziału i była ZNAKOMITA, nietety nie
          pamietam jak sie nazywała. Mialam lekarza prowadzacego z tamtad i ciesze sie, ze
          nie wybuliłam kolejnych 1500? na położną bo ta wystarczyła mi w zupełności
      • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 16:52
        Termin mam na 18 lutego.
        W 9 tyg ciąży to ja nie byłam w stanie myśleć, a co dopiero sobie cokolwiek rezerwować. Zresztą nie przyszło mi do głowy, żeby zastanawiać się nad położną, kiedy nie wiadomo było, czy w ogóle ciąża się utrzyma.
        W ogóle nie przypuszczałam, że to może być jakiś problem.
        • ledzeppelin3 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 16:56
          Ja rodziłam z Marysią Romanowską (nie opłaconą)- może jakoś przez szkołę
          rodzenia mogłabyś do niej uderzyć? Jest cudowna wink sory za egzaltację, ale coś w
          tym jest że kobiety po udanym porodzie "zakochują się ": w swoich położnych wink
          • wieczna-gosia Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 16:58
            to prawda smile
            Kawka a medicover cie nie kusi? smile
            • kawka74 Re: Obłęd jakiś - a propos położnej 02.10.09, 17:02
              No chyba że kusi - tylko ciężko będzie rozpruć materac i wyłuskać te 12 tysi ;p
Pełna wersja