kawka74
01.10.09, 12:17
Co prawda, mówiono mi, że nawet do św. Zofii (jeden z warszawskich szpitali gin.-poł., gdyby ktoś jakimś cudem NIE MIESZKAŁ w Warszawie ;p) nie trzeba się jakoś bardzo wcześnie umawiać.
Tu i ówdzie natknęłam się jednak na posty, że nie ma miejsc, żeby już zaklepywać, itd., więc łapię za telefon, trudno, najwyżej się zbłaźnię, i co? Dupa.
Rozumiem, że terminów na luty może już nie być, ale, do licha - jedna pani położna powiedziała, że terminy ma zaklepane do końca maja! To znaczy, że jak się chce człowiekowi rodzić w tej św.Zofii, to powinien zgłaszać się do położnej zaraz po ujrzeniu dwóch kresek na teście? Czy może wcześniej, jak się będzie bzykać podczas owulacji i będzie miał przeczucie? Czy może jeszcze wcześniej, na wszelki wypadek rezerwując terminy, bo nuż zaszedł?
Jestem zaskoczona rozmiarem obłędu