Nasze sasiadki - bardzo wplywowe i wysoko usytuowane kobiety
(lesbijki) wychowuja wspolnie dziecko jednej z nich chyba z
poprzedniego zwiazku. Nie mam nic przeciwko innej orientacji
seksualnej aczkolwiek pomysl wspolnego wychowywania dzieci przez
takie pary nieco mnie zastanawia, choc moja tolerancja jest w tym
wzgledzie rownie szeroka. Lepiej takie pelne milosci i dostatnie
zycie dla dziecka, anizeli np. dom dziecka, czy dom patologiczny.
Jednak gdy sobie pomysle o ,,egzystencji" takiej pary w Polsce to az
smiac mi sie chce gdy widze tych wszystkich ,,pseudokatolikow" i
slysze i ,,pelne patosu, falszywej troski wypowiedzi o wartosciach i
etyce". A co Panie mysla o takiej rodzinie dla dziecka -
istne ,,gniazdo rospusty i zla"

?