Dodaj do ulubionych

granice poświęcenia się

    • suazi1 Re: granice poświęcenia się 15.10.09, 13:53
      Dawno, dawno temu przyjęłam jedną zasadę - jak czegoś nie chcę
      robić, to tego nie robię. Nie pomoże ryk małej, fochy męża i inne
      takie. Może to egoistyczne podejście, ale przynajmniej inni nauczyli
      się, że nie jestem maszynką do spełniania czyichś zachcianek.
    • delfina77 Re: granice poświęcenia się 15.10.09, 20:02
      Ja chyba nie jestem jakos szczegolnie poswiecajaca sie - piersia karmilam krotko
      bo mi nie szlo i nie chcialo mi sie jakos specjalnie o to walczyc skoro sa
      mieszanki; na spacery akurat wychodze z dzieckiem codziennie ale dlatego, ze ja
      tez to lubie. Jedyna kwestia, w ktorej sie naprawde poswiecam to kwestia
      karmienia moich dzieci, bo to niejadki. Mam fisia na tym punkcie - wydaje mi
      sie, ze jak nie zjedza nalezycie to popadna w anemie i staram sie im wcisnac
      obiadki itp., na spacerze zawsze mam jakis owoc, obiad jest codziennie ugotowany
      itp. Generalnie jednak staram sie nie przesadzac...
    • baabcia Re: granice poświęcenia się 15.10.09, 22:06
      dzieci to największa frajda jaka nas w życiu spotyka - no nie wiem gdzie tu
      miejsce na poświęcanie; czasem człowiek sie na zasuwa, ze na nos pada ale jest
      szczęsliwy, ze ma dzieci; no po seksie też bywamy zmeczeni ale to nie
      poswięcanie smile
      Jak potrafisz wszytsko sprawnie zrobić to i ksiazke poczytasz a jak nie to
      brakuje ci czasu; wybierasz czy spacer z bąblem czy ksiazka; jesli komuś sprawia
      przyjemnosc jeczenie dziecka - "mamo nudzi mi sie" albo ciągłe odpowidanie :
      "później" to olewa dzieciak i czesć; a jesli matka wie po co ma dzieci i co jest
      dla nich dobre to własciwie cały dzień myśli jak dobrze wykorzystać czas razem z
      dzieckiem; jeśli ktos nie ma satysfakcji z macierzyństwa to żadne tłumaczenie
      nie pomoże i bedzie czuł ze sie poświęca tylko po co? czy ktos cię sprawdza,
      kontroluje i musisz?
      Znam mamy które nie radzą sobie finansowo i muszą iśc do pracy i potwornie im
      żal kazdej chwili kiedy ich dziecko rośnie rozwija się i zmienia a one nie sa
      przy nim i zostaje im kilka godzin wieczorkiem na tę najwspanialsza radość bycia
      mamą!
    • marghe_72 Re: granice poświęcenia się 16.10.09, 00:37
      a. Nie chcę być supermatką smile
      b. nie lubię się poświęcać
      c. szczęśliwa matka to szczęśliwe dziecko

      i tego się trzymam

      na spacery nie znoszę chodzić (babcia to załatwiała), bawić się nie
      umiem i nie lubię (mogę zaproponować inny sposób na wspólne
      spędzanie czasu, poza tym od zabaw jest mąż big_grin ), karmiłam długo bo
      tak było wygodnie nam obu, spałam z dzieckiem bo mnie tak było
      wygodniej i dalej w ten deseń
      • ipola Re: granice poświęcenia się 16.10.09, 09:44
        Przestałam karmić, kiedy córka skończyła rok, strasznie wypadały mi włosy, byłam
        bardzo wychudzona, chodziłam do pracy, a mała w nocy budziła się co 2 godz. na
        karmienie. Uznałam, że rok karmienia wystarczy, a ja nie mogę się wykończyć. Na
        spacery bardzo lubię chodzić i bawić się też lubię, z tym, że nie mam na to
        czasu i sił. Żałuję tego bardzo.Poza tym jest jeszcze druga córka (12 lat),
        której też należy poświęcić trochę czasu, więc jakoś dzielę. Jutro np. mam wolną
        sobotę i idziemy razem do kina, a później na czekoladę. Bardzo lubię spędzać
        czas z dziećmi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka