Dodaj do ulubionych

przyjaźnie

12.10.09, 09:52
Do przemyśleń zainspirował mnie wątek o przyjaźni z matką. Ciekawa jestem, jak
to wygląda z drugiej strony - co robicie, gdy z jakichś przyczyn, znajomość
przestaje wam pasować - nie wiem, cokolwiek - zmieniło wam się życie, osoba
stała się trudna w kontakcie, po prostu nie macie czasu, a ten, który macie,
wolicie poświęcić, na kogoś lub coś innego, zmieniły wam się priorytety -
generalnie zaczynacie unikać kogoś, a on nieustająco zabiega, nie rozumie
subtelnych aluzji, obraża się itd. Czy miałyście taką sytuację i jak sobie w
niej radzicie?
Ja nie ukrywam, że po urodzeniu dziecka nastąpiło w życiu moim i mojego męża
gruntowne przetasowanie znajomości i przyjaźni - ja mam teraz dwie wspaniałe
przyjaciółki, z którymi doskonale się rozumiemy, i co, najważniejsze,
rozumieją brak czasu itd. Mamy też kilka znajomych par i wielu wspólnych
dalszych znajomych związanych z naszym hobby. Ale parę znajomości zakończyłam,
bo inaczej się nie dało - nie lubię się zmuszać do niczego i jednocześnie być
zmuszana groźbą obrażenia się lub innych fochów. A że jestem raczej z tych
niepijących i nieimprezujących, to często z niezrozumieniem się spotykałam.
Obserwuj wątek
    • tabakierka2 Re: przyjaźnie 12.10.09, 10:06
      nie kończyłam nigdy przyjaźni, albo same z siebie sie kończyły
      (przestalo zależeć obu stronom) albo kończyła je jakaś niezbyt
      przyjemna sytuacja, w której okazywało się, że któraś z nas/albo
      obie zachowałyśmy sie nie tak,jak ta druga okazywała. Moja przyjaźń
      z facetem skończyła się kiedy oboje weszliśmy w szczęśliwe związki.
      Dla ich dobra oboje zrezygnowaliśmy, bo jedno z nas czuło coś więcej
      niż przyjaźń i nie chcieliśmy ryzykować.
    • syriana Re: przyjaźnie 12.10.09, 10:08
      tak, zakończyłam praktycznie bliską znajomość trwającą kilkanaście lat

      miałam dość, nic do mojego życia nie wnosiła oprócz migreny po każdym spotkaniu i irytacji na siebie czemu jeszcze to znoszę
      wyszło może mało zgrabnie z mojej strony, ale byłam tak zmęczona tą relacją, że odbiór mojego zachowania był mi obojętny

      nie mam wyrzutów sumienia
      zrozumienie, że długość trwania jakiegokolwiek związku nie jest sama w sobie wartością to teraz dla mnie klucz do kontaktów z innymi
    • kropkacom Re: przyjaźnie 12.10.09, 10:09
      > Ale parę znajomości zakończyłam,
      > bo inaczej się nie dało

      Wszystko się naturalnie urywa (czasem równie naturalnie powraca). Nigdy nic nie
      musiałam kończyć.
      • nolita Re: przyjaźnie 12.10.09, 10:16
        Hmmm....sugerujecie tym wątkiem, że to ja zachowałam się jak ktoś
        namolny i wpychający się na siłę tam gdzie nie jest proszony ?

        Może faktycznie ona chciła mieć spokój... przyzywczaić się do nowej
        sytuacji w ciszy ( ciąża była nieplanowanym szokiem) a ja tutaj
        ciągle : hej, co słychać, jak się czujesz..etc. :-[
        • tabakierka2 nolita 12.10.09, 10:22
          ja uważam, że teraz powinnaś dać szansę koleżance aby się mogła
          wykazać. Ty już się jej nie narzucaj. Nic na siłę.
        • joanna_marta NOLITA 12.10.09, 10:55
          Nolita, ja ci nic nie sugeruję, bo jak na moje oko bardzo porządnie do tego
          tematu podeszłaś - starałaś się, myślisz o tym, rozpatrujesz jej punkt widzenia.
          Widać, że ci zależy. Natomiast jestem w stanie zrozumieć drugą stronę - ona po
          prostu ma inne życie, inne priorytety, może jest mocno skupiona na dziecku i nie
          umie się wyrwać, może ma jakąś depresję i stała się bardzo nietowarzyska, może
          zwyczajnie nie ma ochoty na odrywanie swojej osoby i myśli od dziecka, może nie
          umie tego zrobić, może coś ją zaczęło w tobie irytować - może wszystko na raz,
          tylko nie umie ci tego wprost powiedzieć, bo nie chce cię zranić do końca. Ja na
          twoim miejscu zapytałabym wprost i poprosiła o szczerość (przez wzgląd na
          wieloletnią przyjaźń). Powinna dać radę powiedzieć, czy chce się przyjaźnić, czy
          nie.
          • joanna_marta a co do przyjaźni 12.10.09, 12:43
            To u mnie niestety, sporo osób się wykruszyło - przeważnie singli i bezdzietnych
            małżeństw, z paru znajomości zrezygnowałam sama (mam skłonności do przyciągania
            do siebie wampirów energetycznych), na szczęście dla mnie i mojego czasu.
            Poza tym - człowiek z wiekiem dochodzi do tego, że nie warto się do niczego
            zmuszać.
      • echtom Re: przyjaźnie 12.10.09, 10:25
        Większość moich znajomości/przyjaźni też urwała się naturalnie.
        Jedna przetrwała 37 lat.
        • tabakierka2 echtom??? 12.10.09, 10:26
          echtom napisała:

          > Większość moich znajomości/przyjaźni też urwała się naturalnie.
          > Jedna przetrwała 37 lat.
          >

          37lat???
          to ile Ty masz lat?suspicioussmile
          • echtom Re: echtom??? 12.10.09, 10:34
            Zajrzyj do wizytówki smile
            • tabakierka2 Re: echtom??? 12.10.09, 10:38
              echtom napisała:

              > Zajrzyj do wizytówki smile
              >

              smile
              toś Ty w wieku prawie mojej mamysmile
              a tak się z Tobą fajnie dyskutujetongue_out dzieli Was mentalna przepaśćtongue_out
              • mniemanologia Re: echtom??? 12.10.09, 15:09
                Hehe, też byłam w szoku smile
    • broceliande Re: przyjaźnie 12.10.09, 10:28
      Niedługo stuknie nam 30 lat przyjaźni. Poznałyśmy się na początku
      podstawówki.
      To naprawdę przyjaźń, właściwie moja jedyna, z trudnymi okresami -
      jej wczesne 2 wpadki a moja bezdzietność. Żadnej zazdrości nie było
      NIGDY.

      A jedną przyjaźń, od urodzenia, zerwałam, bo skrytykowała mojego
      narzeczonego, teraz męża. To znaczy bez awantury, przestałam
      oddzwaiać i tyle.
    • deodyma Re: przyjaźnie 12.10.09, 10:40
      w moim wypadku nie nastapila chyba zadna zmiana priorytetow, jesli
      chodzi o przyjaznie.
      do dzis dnia przyjaznie sie i utrzymuje kontakty, gdy nie bylam
      mezatka, nie mialam dziecka i te przyjaznie przetrwaly do dzis dnia.
      mam nadzieje, ze juz tak zostanie, bo sa to fajni ludzie.
      krag moich znajomosci stale sie poszerza i z tego tez sie cieszesmile
      co do czasu, to czas dla przyjaciol zawsze znajde.
    • carmita80 Re: przyjaźnie 12.10.09, 13:23
      Przyjaznie a znojomosci dla mnie znacza co innego. Znajomosci trwaja czasem
      krocej czasem dluzej, specjalnie mie zobowiazuja, przyjaznie sa czyms wiecej,
      nie stawiaja wymagan, sa szczere, pozbawiane zazdrosci, wyrozumiale,
      bezinteresowne, niestety nie zawsze sie przytrafiaja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka