figrut
06.11.09, 18:00
Mam takiego znajomego z dzieciństwa, który mieszkał obok mojego dziadka drzwi
w drzwi. Wychowywała ich (ma starszego brata) matka i ciotka, ojcowie dwóch
braci różni i podobno nieznani. Ten mój kumpel z lat dziecięcych stoczył się
na dno. Śpi w wielkim domu pod schodami. W domu tym mieszkają starzy
mieszkańcy wioski, którzy znają tego chłopaka od dzieciństwa i pozwalają mu
tam zimować.
Wzorców z domu ten chłopak nie wyniósł dobrych. Póki żyła ciotka, zajmowała
się chłopakami. Jak ona zmarła (kumpel miał wtedy 10 lat), nie miał już kto
się nimi za bardzo zajmować. Matka była typem poszukującym wciąż faceta, synom
pobłażała bo nie potrafiła się nimi zająć i wychować jak prawdziwa matka.
Po śmierci matki wybuchła afera. Ktoś tam puścił plotkę, że ów chłopak jest
synem mojego wuja (ojca mojej mamy). W mojej rodzinie zawrzało, wujcio się
szarpał jak ryba w sieci i sprawa ucichła.
Wczoraj spotkałam się z tym chłopakiem u mojego brata (przychodzi się dogrzać)
i strasznie rzuciło mi się w oczy podobieństwo zewnętrzne mojego brata i tego
chłopaka (brat podobny do ojca mojej mamy). Po pewnym czasie ten chłopak
rozpłakał się nad sobą, że nie ma rodziny, brat się zapił, on został sam. Nie
mam ochoty na dochodzenie i chyba raczej nie powinnam tego ruszać, ale może
powinnam ? Gdyby chłopak miał ojca, jego życie mogłoby się potoczyć zupełnie
inaczej.