mateoeasy
17.11.09, 18:28
mieszkam zagranica.i staram sie pomagac w miare mozliwosci
rodzicom,ale ostatnio maja coraz drozsze zyczenia.nie zawsze mi sie
to podoba i przywoze nieraz to na co mnie stac.oczywiscie swoje
niezadowolenie wyrazaja za moimi plecami.kazdy telefon to
najczesciej narzekania,wiem ze im nie jest lekko,ale bez przesady.
wkurzylam sie dzis,bo kolejny telefon z narzekaniem.pomyslalm ,ze
moze im wysle jakies pieniazki..a tu sie od siostry dowiedzialam,ze
dostali niezla splate za cos tam i planuja wielki remont i chca
jakas kase wyslac mojej siostrze,ktora przez zbyt duze wydatki na
perfumy i bizuterie nie ma pieniedzy na zycie.tzn ma,ale jakby
troche malo.no i tu mnie trafilo. dotarlo do mnie jaka naiwna
jestem,bo z dniem kiedy zawitam do domu bedzie znow narzekanie na
brak wszystkiego.zastanawiam sie, czy byc swinia i nic juz nie dac?