Dodaj do ulubionych

Bić albo nie bić - oto jest pytanie...

19.11.09, 16:22
Posłanki PO i SLD preparują właśnie ustawę, w myśl której, nawet za
lekkiego klapsa danego dziecku rodzice mogą stanąć przed sądem.
Ta sama ustawa pozwala zwykłej pracownicy socjalnej, bez wyroku
sądu, zabrać rodzicow dziecko z domu i wsadzić je do domu dziecka.

Z kolei dziś GW podała, że w USA, stan Arkansas, rodzice wezwali
policję do 10 latki, która nie chciała umyć się przed snem. Dziecko
wrzeszczało i leżało na podłodze. Wobec opierającej się myciu
obywatelki policjant brutalnie zastosował paralizator elektryczny.
Niewykluczone, że matka sama bała się dotknąć dziecka z powodu
podobnego prawa.
Czy udało się wam obejść się bez żadnego klapsa w czasie procesu
wychowania dziecka np. do wieku 14 lat?
Obserwuj wątek
    • zonka77 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 16:33
      paranoja. Absolutna przesada. Mam nadzieję że takie prawo nie wejdzie.
      • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:35
        zonka77 napisała:

        > paranoja. Absolutna przesada. Mam nadzieję że takie prawo nie wejdzie.

        Wejdzie, niestety. Taka jest moda w innych cywilizowanych krajach, a nasi
        politycy chcą być modni. Nawet ci, którzy publicznie twierdzili, że zdarzyło się
        klepnąć swoją pociechę.
        Teraz mają dzieci odchowane i mędrkują, ile wlezie. Zapomniał wół, jak cielęciem
        był. Jak dziecko czasem potrafi pokazać, a rodzic jest przecież nie jest
        zaprogramowaną maszyną, ale żywym, czującym organizmem, któremu odmawia się
        prawa do popełnienia błędu.
        Nie twierdzę, że klaps jest metodą wychowawczą, ale groźba sądem?- to przeginka,
        brak szacunku dla ludzi, którzy wybierali.
        Moim zdaniem przepis wejdzie i będzie martwy.

        • misiuras Hahahahahahahahahahaaha! Buhahahhahahahahahahaha! 20.11.09, 13:17
          Zaraz po wejsciu tej ustawy posypią się grube afery "wykryte" przes wszelkie
          służby polityczne! Okaze sie bowiem, ze politycy partii konkurencyjnych dali
          swemu dziecku klapsa, albo pociagnęli go za ucho! Ale będzie komisji sledczych?
          Afer!? Toz to dopiero się zacznie! Kto kogo ile razy uderzył, dał klapsów...
          Głupota ...
          • iwles Re: Hahahahahahahahahahaaha! Buhahahhahahahahahah 20.11.09, 13:29

            wcale bym nie płakała, gdyby taki Cymański czy inny Marek Jurek też
            zostali pociągnięci za ucho albo nawet dostali klapsa (chociaż obawa
            istnieje, że może im się to spodobać wink )
          • gadolinn trzeba bedzie powolac Instytut Pamieci Klapsow 21.11.09, 05:01
            Niech wszystkie publiczne osoby (nie ku..., tylko te inne publiczne
            osoby) wypelnia deklaracje, czy uderzyli, czy nie. A potem bedzie sie
            ich lustrowac do usranej smierci.
        • ideefiks Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:45
          sikorka68 napisała:

          > brak szacunku dla ludzi, którzy wybierali.

          Szkoda, że najwyraźniej szacunek dla własnego dziecka jest dla
          ciebie mniej istotny, niż szacunek do "ludzi, którzy wybierali"...
          • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:22
            ideefiks napisał:

            > Szkoda, że najwyraźniej szacunek dla własnego dziecka jest dla
            > ciebie mniej istotny, niż szacunek do "ludzi, którzy wybierali"...

            Ja mam dużo szacunku dla moich (i nie tylko) dzieci. Z moich postów nie ma prawa
            wynikać, że pochwalam klapsy- przeciwnie. Natomiast jestem zagorzałą
            przeciwniczką ustawy o zakazie klapsów. Powód (i to nie jeden): człowiek jest
            omylny, popełnia błędy- nawet bardzo kochającym rodzicom zdarzy się klepnąć
            dziecko. Bardzo mocno tkwi tradycja, a nie ma nagłaśnianych alternatywnych metod
            wychowania. Nie wszyscy lubią się edukować, więc muszą być mocno nagłaśniane, a
            nie takie porąbane spoty z dzwoniącą gdzieś kobietą, bo dziecko sąsiadów płacze.
            Temat rzeka...
            Fajnie jest dać zakaz, a potem radźcie sobie sami, jak nie, to przed sąd.
            Prosto, banalnie i krzywdząco- dzieci zwłaszcza. Jeden klaps może rozwalić rodzinę.
            • ideefiks Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 27.11.09, 13:59
              sikorka68 napisała:
              > Fajnie jest dać zakaz, a potem radźcie sobie sami, jak nie, to
              > przed sąd.

              Do matołów niestety czasem trafia jedynie argument sądu i pobytu za
              kratkami.
    • paszczakowna1 stan Arkansas 19.11.09, 16:39
      > Z kolei dziś GW podała, że w USA, stan Arkansas, rodzice wezwali
      > policję do 10 latki, która nie chciała umyć się przed snem. Dziecko
      > wrzeszczało i leżało na podłodze. Wobec opierającej się myciu
      > obywatelki policjant brutalnie zastosował paralizator elektryczny.
      > Niewykluczone, że matka sama bała się dotknąć dziecka z powodu
      > podobnego prawa.

      W stanie Arkansas nie tylko dozwolone jest bicie dzieci przez rodziców, ale
      prawo stanowe nawet nie zabrania kar cielesnych w szkołach (i w statystyce kar
      cielesnych stan zajmuje 2-gie miejsce po Missisipi). Nie fantazjuj.
      • w.i.l A co z doświadczeniami z własnymi dziećmi? 19.11.09, 16:41
      • myga Re: stan Arkansas 19.11.09, 16:55
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7269301,Policjant_uzyl_paralizatora_wobec_10_latki__Nie_chciala.html
        to kto w koncu fantazjuje?
        • paszczakowna1 Re: stan Arkansas 19.11.09, 17:38
          ????

          Napisze wolno i wyraźnie: nie uważam za fantazjowanie opisu owego zdarzenia,
          lecz łączenie go z rzekomymi prawami zakazującymi stosowania kar cielesnych,
          które to prawa w stanie Arkansas NIE ISTNIEJĄ.

          Jeśli już, możemy spekulować, że powszechne przyzwolenie na kary cielesne w
          Arkansas spowodowało, że policjant coś takiego zrobił.
          • lia.13 Re: stan Arkansas 20.11.09, 20:20
            naucz się zatem czytania ze zrozumieniem. Autorka postu napisała "NIEWYKLUCZONE,
            że matka bała się uderzyć swoje dziecko z powodu istnienia podobnego prawa".
            Wynika z tego, że nie jest pewna czy takie prawo istnieje, a jedynie
            przypuszcza. Trudno jednak przypuszczenie przyrównać do fantazjowania.
            • paszczakowna1 Re: stan Arkansas 21.11.09, 01:12
              > naucz się zatem czytania ze zrozumieniem. Autorka postu napisała "NIEWYKLUCZONE
              > ,
              > że matka bała się uderzyć swoje dziecko z powodu istnienia podobnego prawa".
              > Wynika z tego, że nie jest pewna czy takie prawo istnieje, a jedynie
              > przypuszcza. Trudno jednak przypuszczenie przyrównać do fantazjowania.

              'Niewykluczony' może być związek przyczynowo-skutkowy między faktami, jednak pod
              podstawowym warunkiem, że rzekoma przyczyna istnieje. Jeśli jednakowoż nie
              istnieje (co w tym przypadku jest łatwo sprawdzalne, a dla kogoś znającego bodaj
              ze słyszenia realia 'Bible belt' dość oczywiste), to sugerowanie związku
              przyczynowo-skutkowego podpada już pod fantazjowanie.

              PS Z czytaniem ze zrozumieniem u mnie niezgorzej, dziękuję za życzliwą poradę. A
              tak jak już jesteśmy przy temacie, 'autorka' jest mężczyzną.
    • mandziola Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 16:40
      No ja mam 3,5 latka i 2 latka. Przez te 3,5 roku udało mi się wytrzymaćsmile Nie
      wiem czy przez następne 10 lat tez dam radesmile)
    • kawka74 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 16:42
      Obie sprawy są paranoidalne.
      Pierwsza stwarza pole do potwornych nadużyć.
      Zresztą - nie rozumiem, na jakiej podstawie pracownica może zabrać dziecko? Wchodzi do domu, nie pasuje jej, dajmy na to, ton głosu matki i mówi: pakujcie dziecko, zabieram je?
      Druga to jakiś obłęd.
      • w.i.l Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:16
        Sąd za klapsa mocno forytuje posłanka PO Magdalena Kochan.
        Odbieranie bez sądu dzieci rodzicom szczególenie silnie popiera
        Izabela Jaruga-Nowacka z SLD.
        Posłowie chcą też kar dla rodziców za „przemoc psychiczną”
        i „szantaż emocjonalny” wobec dzieci. Pod te sformułowania głupi
        urzędnik albo taki ze złą wolą będzie mógł podciągnąć wszystko.

        Zdaje się, że urzeczywistnia się świat znany z powiesci Rok 1984
        Orwella, gdzie życie każdego obywatela inwigiluje Wielki Brat, który
        natychmiast wkracza w życie prywatne i brutalnie reaguje na wszelkie
        objawy nieprawomyslności.


        • kawka74 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:23
          Określenia 'szantaż emocjonalny' czy 'przemoc psychiczna' są tak płynne i pojemne, że na mocy tej ustawy będzie można zabrać dziecko każdemu rodzicowi bez jakiejkolwiek szansy na obronę.
          To chore.
          I potem co z takim dzieckiem? Do DD? Rodziny zastępczej? Skąd brać miejsca? A potem - odebranie praw rodzicielskich czy paka dla rodziców? Kto potem będzie płacił za leczenie traumy u całej rodziny, jeśli dziecko wróci do domu? A jeśli trafi do adopcji i rodzina adopcyjna też nie spełni jakichś wymagań?
          Czy pomysłodawcy w ogóle to przemyśleli?
          • w.i.l W Szwecji podobne prawa funkcjonują juz od lat 70- 19.11.09, 17:28
            tych. Skutek - w dotkniętej rozkładem tradycyjnej rodziny Szwecji
            już 70 proc. gospodarstw domowych jest jednoosobowych. Ludzie tam
            żyją sami.
            • cherry.coke Re: W Szwecji podobne prawa funkcjonują juz od la 19.11.09, 18:09
              Ale dalej maja sporo dzieci, i nie wierze ze to akurat podejscie do bicia
              rozwala potencjalne malzenstwa. Taki maja model kulturowy i tyle.
              • w.i.l Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodzicom. 19.11.09, 18:36
                Jest to tam powszechne i dlatego rodzice boją się tam wychowywać
                dzieci.
                Nie przekazują dzieciom żadnych wzorców a dzieci potem nie są
                przystosowane do życia w rodzinie.
                A czy dzieci jest dużo?
                Chyba u imigrantów.
                • iwles Re: Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodz 19.11.09, 21:26


                  nie zagalopowales się trochę w swoich osądach sytuacji w Szwecji ?

                  Może w samotnym rodzicielstwie szwedzkim zupełnie o cos innego
                  chodzi niż ty próbujesz przedstawić nam tu ? Może np. o sprawę
                  finansową? może w Szwecji bardziej opłaca się być samotnym rodzicem
                  niz w Polsce ? może to o to chodzi a nie o to czy bić czy nie bic
                  dzieci ?
                  • veszta Re: Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodz 20.11.09, 10:37
                    iwles napisała: "może w Szwecji bardziej opłaca się być samotnym rodzicem
                    > niz w Polsce ?"

                    nie, nie oplaca sie
                    w Szwecji, nawet jak maz jest milionerem a zona nie pracuje bo dziecko/dzieci
                    wychowuje, ona ma prawo do pomocy socjalnej
                    samtone rodzicielstwo w Szwecji, wedlug badan ktorych czytalam, bierze sie, o
                    ironio, z wiekszym uswiadomieniu tamtejszych kobiet sswoich praw w zwiazku, ich
                    dazenie do PARTNERSKIM ukladzie, oraz ich niezastanawianiu sie gdy taki uklad
                    nie da sie osiagnac, aby odeszly
                    • w.i.l Skutkiem takiego zachowania Szwedek jest 20.11.09, 11:15
                      niszczenie ich własnych rodzin a z tego wynika fatalne wychowanie
                      dzieci.
                      Lekkomyśność i egoizm.
                      • iwles Re: Skutkiem takiego zachowania Szwedek jest 20.11.09, 11:52

                        a czym sie objawia to fatalne wychowanie dzieci?
                        tym, że rosną na zboczeńców, złodziei i morderców ? (wg twoich
                        danych 70% społeczeństwa powinno takie być).
                        czy też tym, że jako osoby dorosłe są świadome swojej wartości ?
                        • misiu-1 Re: Skutkiem takiego zachowania Szwedek jest 20.11.09, 11:58
                          iwles napisała:

                          > a czym sie objawia to fatalne wychowanie dzieci?
                          > tym, że rosną na zboczeńców, złodziei i morderców ?

                          Właśnie tak. Przestępczość w Szwecji, niegdyś znacznie niższa niż w Polsce,
                          obecnie jest już sporo wyższa. To właśnie rezultat socjalistycznej demoralizacji
                          społeczeństwa.
                          • iwles Re: Skutkiem takiego zachowania Szwedek jest 20.11.09, 13:35

                            a może zwiększonej imigracji ?
                • memphis90 Re: Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodz 19.11.09, 21:33
                  > Jest to tam powszechne i dlatego rodzice boją się tam wychowywać
                  > dzieci.
                  Jakoś mnie rodzice potrafili wychowac bez bicia. Więc można.
                  • w.i.l Bez bicia - tak. Ale czy ani razu nie dostałaś 19.11.09, 21:40
                    choćby lekkiego klapsa?
                    Nie ma w tym nic dziwnego.
                    Dziecko nie ma jeszcze takiego rozumu jak dorosły.
                    • cherry.coke Re: Bez bicia - tak. Ale czy ani razu nie dostała 20.11.09, 09:42
                      Widzisz, mozna i bez jednego klapsa. Dziwne, ale prawdziwe.
                      • sikorka68 Re: Bez bicia - tak. Ale czy ani razu nie dostała 20.11.09, 12:00
                        Wszystkiego nie pamiętasz, natomiast sąsiadka dziś twierdzi, że swojego dziecka
                        bić nie musiała. Kiedyś, parę lat temu widziałam coś innego. Teraz już ludzie
                        boją się mówić prawdę.
                    • sikorka68 Re: Bez bicia - tak. Ale czy ani razu nie dostała 20.11.09, 11:57
                      Dziecko ma rozum i potrafi kombinować. Nie ma tylko wiedzy potrzebnej do
                      samodecydowania o sobie.
                  • sikorka68 Re: Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodz 20.11.09, 11:56
                    Można, ale nie można karać rodziców za to, że są ludźmi. Klaps nie stwarza zagrożenia dla zdrowia, życia dziecka. Natomiast wykryty, zrobi nieodwracalną krzywdę całej rodzinie. Co innego bicie- to już zamierzone działanie i niekontrolowane, może. Są ślady i wtedy pomoc takiemu dziecku z zewnątrz jest potrzebna.
                    • kiciiaa Re: Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodz 21.11.09, 11:27
                      Klaps nie stwarza zagrożenia dla dziecka?
                      owszem, nie czyni mu fizycznej krzywdy, fakt. ale uczy go strachu - strachu przed uderzeniem. uczy go oportunizmu - dziecko wcale nie musi zrozumieć, że klaps oznacza karę za coś złego - dużo łatwiej przyjąć, że trzeba robić tak, jak każe silniejszy, to nie będzie bolało (a kto z rodziców dających klapsy tak wszystko tłumaczy dzieciom? dają klapsy, bo im szybciej i łatwiej)
                      i wreszcie klaps uczy, że w społeczestwie rządzi siła. czyli dziecko bite (lbo, jak wolą hipokryci: karane klapsami) jak dorośnie, też będzie biło, bo będzie silniejsze od swoich dzieci.

                      a propos - skoro klaps jest tak dobrym sposobem na wychowanie, to dlaczego dorosłym dzieciom się klapsów nie daje? bo mogą oddać?
                      czemu nie daje się klapsów np. podwładnym w pracy? bo mogą zaskarżyć?
                      a małe dzieci nie są takimi samymi ludźmi, jak ci dużi?

                      moim rodzicom udało się mnie i mojego brata wychować na przyzwoitych ludzi. pokończyliśmy szkoły, mamy prace, założyliśmy rodziny, mamy dzieci. obydwoje NIE bijemy dzieci w żaen sposób, także w formie klapsów. bo żadnego z nas NIGDY nie uderzono - też w żaden sposób.
                      tyle, że to wymaga dużo cierpliwości i chęci od rodziców.
                      a większość, zamiast próbować coś wytłumaczyć trzylatkowi, woli dać klapsa i obejrzeć jakąś plebanię, czy coś.
                      prawda, drodzy hipokryci?
                      • sikorka68 Re: Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodz 21.11.09, 14:41
                        To fajnie, że twoim rodzicom udało się was wychować- ja temu nie przeczę, ani
                        nie uważam, że klaps jest sposobem na wychowanie dziecka. Nie wmawiaj.
                        Natomiast powiem ci jedno, coś, co już tu pisałam. Sama znam osoby, które
                        twierdzą (szczerze), że nigdy nie dały klapsa dziecku. Tylko, że ja widziałam
                        coś innego parę lat wcześniej. Nie twierdzę, że było poklepywane, czy nawet bite
                        na okrągło, ale się raz, czy dwa zdarzyło. Bardzo często zdarza się, że właśnie
                        ci ludzie oburzają się na klapsy, a sami dawali. I to jest hipokryzją i
                        bezczelnym kłamstwem. Wymądrza się toto, bo ma odchowane i nikt nie sprawdzi,
                        czy to co mówi jest prawdą.

                        "(a kto z rodziców dających klapsy tak wszyst
                        > ko tłumaczy dzieciom? dają klapsy, bo im szybciej i łatwiej)"
                        A to niekoniecznie. Czasem jest taka sytuacja, że nie ma czasu, czy nawet
                        możliwości w danym momencie na rozmowy. I faktycznie szybkie doraźne rozwiązanie
                        się przyda, ale potem zawsze musi być rozmowa. Oczywiście, żadnych bzdur:
                        widzisz, jak mamusię/ tatusia zdenerwowałaś? To głupie. Powinno się wyjaśnić: to
                        zrobiłoby tobie większą krzywdę, niż mój klaps. Zobacz...
                        W takiej sytuacji się znalazłam i fakt, danie klapsa było pójściem na łatwiznę
                        (sytuacja z uparciuchem była trudna), ale jak już atmosfera się uspokoiła nieco,
                        był czas i dobry kontakt na rozmowę, wytłumaczenie, że dany zakaz nie jest mamy
                        widzimisiem. Widzisz, jeżeli już dam ( na palcach jednej ręki mogę policzyć ile
                        razy, przy trójce dzieci), to tylko w takich sytuacjach i nigdy sam klaps. Nie
                        osądzaj, bo nikt nie dał ci takiego prawa. I nikt nie sprawdzi, czy ty mówisz
                        prawdę.
                        Wbiłaś sobie do głowy pewne stereotypy i tylko to dla ciebie istnieje, a to nie
                        prawda. Czasem może sprawy trochę inaczej się mają. Nie doceniasz wyobraźni i
                        możliwości dzieci, jak potrafią się uprzeć na coś, co zrobi im krzywdę.
                        • gtomasso Klaps=BICIE? LOL 22.11.09, 13:30
                          Bez przesady! Ludzie popadają w paranoję!!! Tak jak klaps staje się obecnie
                          ciężkim pobiciem, tak wzięcie dziewczynki na kolana jest ohydnym czynem
                          pedofilskim! A już nie daj Boże, żeby tatuś chciał wykąpać dziewczynkę!!!
                          Ja rozumiem, że można mieć inne poglądy na pewne sprawy, ale kiedy oszołomy i
                          radykały (w jakiejkolwiek sprawie) monopolizują dyskurs publiczny, to się robi i
                          straszno i śmieszno zarazem. Oczywiście najbardziej poszkodowani będą ci
                          najbardziej normalni...

                          Niektóre osoby najwyraźniej w świecie nie rozumieją, że są różne sytuacje, różne
                          charaktery i w ogóle nie można przyjmować jednego schematu działań do wszystkich
                          zdarzeń, bo one się dzieją w różnych kontekstach - wystandaryzowany schemat
                          postępowania jest dobry do zastosowania przy produkcji w fabryce, a nie przy
                          wychowywaniu dzieci.

                          No i oczywista jest sprawa, że nie zawsze da się z dzieckiem porozmawiać i
                          wytłumaczyć mu co może, a czego nie powinno robić... I żeby ono jeszcze
                          posłuchało! No po prostu masakra, żeby utożsamiać danie klapsa z biciem,
                          katowaniem, znęcaniem się! Jakież to kompleksy muszą mieć takie osoby??? Zdaje
                          się, że żyły pod jakimś wielkim kloszem i myślą, że tak jest wszędzie... brrr indifferent
                          Jestem stosunkowo młodą osobą i doskonale pamiętam jakim potrafiłem być
                          bachorem, tak samo jak moi koledzy (jeszcze gorszymi niekiedy) i zapewniam, że w
                          wielu przypadkach KLAPS najzwyczajniej i najuczciwiej w świecie by nam się po
                          prostu należał - co więcej, u niektórych właśnie takiego klapsa zdecydowanie
                          chyba zabrakło! I jeszcze mogę zapewnić, że od takiego klapsa na pewno nie
                          wyrósłbym na żadnego psychopatycznego mordercę (na takich wyrastają właśnie ci
                          najbardziej poukładani i grzeczni, spod tych kloszy...) ani na stadionowego
                          chuligana...

                          A prawdziwą przemoc to stosują właśnie takie osoby, które prezentują i narzucają
                          takie ostre stanowiska reszcie społeczeństwa - jest to prawdziwa, czysta i
                          brutalna przemoc symboliczna, atakująca i monopolizująca dyskurs publiczny,
                          kierując go z tonów racjonalnych i merytorycznych, do tonów emocjonalnych, by
                          wręcz rzecz - histerycznych. Porażające!!!
                          • iwles Re: Klaps=BICIE? LOL 22.11.09, 14:57

                            > No po prostu masakra, żeby utożsamiać danie klapsa z biciem,
                            > katowaniem, znęcaniem się!


                            często od klapsa się zaczyna - jest to w potocznym słowa znaczeniu -
                            "danie w dupę", tylko, że kiedy dziecko jest małe - jest to danie w
                            dupę ręką. Kiedy dziecko podrośnie tzn. jest w wieku szkolnym - ręka
                            jest zastępowana czymś, np. paskiem, kablem itp. Trafi w tyłek -
                            dobrze, trafi poniżej, w nogi lub powyżej w nerki - drugie dobrze.
                            Będzie bachor dłużej pamiętał. Tak to działa ?
                            brrrrrrrrrrrr.................

                            dorosły na lepszą pamięć bierze lecytynę, a dzecko - lanie w tyłek ?
                            • gtomasso Re: Klaps=BICIE? LOL 22.11.09, 19:21
                              Ależ to jest zbyt duże uproszczenie!
                              Że jak raz dam dziecku klapsa, kiedy np. złośliwie opluje babcię na przyjęciu
                              (co np. zobaczy w tv u kolegi) to znaczy, że za kilka lat będę go kablem lał? A
                              skąd! Myślę, że już dużo wcześniej w ruch pójdą kije bejzbolowe i tzw.
                              "tulipany"...

                              Tak naprawdę nie można argumentować, to nie ma żadnego oparcia w faktach, jest
                              to demagogia w najczystszej postaci! Dokładnie tak samo jak w przypadku
                              twierdzenia, że od marihuany się zaczyna, a kończy się na igłach i na ulicy (też
                              były dyskusje na gazecie...), dlatego ona musi być nielegalna, a jej użytkownicy
                              muszą być surowo karani.

                              A najbardziej przeraża fakt, że takie argumenty mogą kogoś przekonać!
                              We wszelkiej dyskusji proponuję trzymać się jednak jakichś faktów, a nie tylko
                              własnych wyobrażeń i zasłyszanych gdzieś niesamowitych historii, bo oczywiście,
                              że przypadki patologii trzeba tępić i jej zapobiegać, ale nie można wylewać
                              dziecka z kąpielą! Zarówno karanie za klapsa jak i karanie za posiadanie
                              nieznacznej ilości marihuany przez przykładowego studenta jest absolutnie
                              bezsensowne, niesprawiedliwe i najzwyczajniej w świecie pozbawione sensu i
                              logiki! Koszty społeczne bowiem, które ujawnią się później, pośrednio, okażą się
                              dużo wyższe niż przewidywane korzyści...

                              Ale co tam, lepiej eksperymentować na sobie i olewać doświadczenia innych
                              społeczeństw, lepiej powielić wszelkie błędy po swojemu. W końcu musimy walczyć
                              o zachowanie prawdziwości powiedzenia "mądry Polak po szkodzie"... ech...

                              • iwles Re: Klaps=BICIE? LOL 22.11.09, 22:33

                                nie chodzi o to, że w przyszlości na pewno będziesz lał dziecko
                                kablem czy paskiem, chodzi o to, że do takiego lania dajesz sobie
                                przyzwolenie, gdyby zaistniały okoliczności (wg ciebie sluszne
                                okoliczności). Bo, przyznam, czytając twój post jestem troche
                                przerazona - lista przewinień, za które twoje dziecko może dostać
                                klapsa jest chyba długa więc nie mów o jednym jedynym klapsie
                                przez całe życie tylko za oplucie babci.
                • sapalka1 Re: Chyba bardziej rozbija odbieranie dzieci rodz 20.11.09, 09:55
                  Nadinterpretacja i łączenie nie związanych ze sobą faktów
            • nangaparbat3 Re: W Szwecji podobne prawa funkcjonują juz od la 19.11.09, 21:06
              w.i.l napisał:

              > tych. Skutek - w dotkniętej rozkładem tradycyjnej rodziny Szwecji
              > już 70 proc. gospodarstw domowych jest jednoosobowych. Ludzie tam
              > żyją sami.

              A żyłbyś ze Skandynawem?
              Bo ja na pewno nie.
              • w.i.l Ja też nie. Jestem mężczyzną:-) 19.11.09, 21:42
          • jungleman Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:35
            Jak zwykle w naszym kraju - totalna paranoja. Tyle że, jeśli takie prawo wejdzie w życie, będzie to miecz obosieczny - obawiam się, że będzie wielu pobitych albo i martwych pracowników opieki socjalnej (czy tam społecznej, jeden kij jak to się nazywa) - w każdym razie niejeden ojciec, matka zresztą pewnie też jeśli nie tym bardziej zareagował(a)by mocno nerwowo na próbę odebrania dziecka bez żadnego prawdziwego powodu.
            Dodatkowo stwarza się ogromne pole do różnorakich nadużyć, korupcji i innych tego rodzaju zjawisk. Ale cóż - od zawsze, każda władza, w mniejszym czy większym stopniu, żyje z kradzieży i rozboju, tylko metody tej kradzieży się zmieniają, gdy jedne nie dają się już dłużej stosować, trzeba wymyślić nowe. Tyle w temacie.
            • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:06
              Tym bardziej, że nie daje się nic w zamian- edukacja. Są sposoby na dzieci i ich
              upór, ale to potrzebna jest wiedza. Tradycja, mimo, że nie jest dobra, będzie
              pokutować. Politycy robią społeczeństwu krzywdę wprowadzając ustawę, do której
              nie jest społeczeństwo przygotowane merytorycznie.
        • kub-ma Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:26
          Aż nie wierzę, że coś tak idiotyczne jest możliwe.
        • mmena Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:58
          w.i.l napisał:

          > Sąd za klapsa mocno forytuje posłanka PO Magdalena Kochan.
          > Odbieranie bez sądu dzieci rodzicom szczególenie silnie popiera
          > Izabela Jaruga-Nowacka z SLD.

          A te panie maja dzieci?
          • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 20:25
            mmena napisała:

            > w.i.l napisał:
            >
            > > Sąd za klapsa mocno forytuje posłanka PO Magdalena Kochan.
            > > Odbieranie bez sądu dzieci rodzicom szczególenie silnie popiera
            > > Izabela Jaruga-Nowacka z SLD.
            >
            > A te panie maja dzieci?
            Możliwe, ale zajmują się polityką. Ich ewentualne pociechy natomiast wychowuje
            niania i ona się martwismile
      • malila Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 18:45
        Jak wieść gminna głosi, pracownice socjalne zwracają głównie uwagę
        na wygląd mieszkania. Czyli jak któraś wpadnie na pomysł taki, to
        zabierze dziecko na podstawie tego, że w zlewie są brudne naczynia
        albo że na stole kuchennym kurczak sie rozmraża.
    • kub-ma Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 16:46
      Najłatwiej jest zakazać i już. I problem z głowy. A może by się
      bardziej postarać i pomyśleć nad sposobem przedstawienia rodzicom
      innych sposobów rozwiązywania problemów? Rodzice często reagują
      klapsem (klapsem, nie biciem), bo nie wiedzą jak inaczej w danym
      momencie zareagować, lub robią to automatycznie bo takie mają w głowie
      wzorce. Jeżeli ktoś uważa, że to jest złe, to powinien najpierw
      powiedzieć co zamiast. A tak w efekcie, zamiast wychowywania z
      przysłowiowym klapsem nie będzie żadnego wychowywania. I która sytuacja
      jest lepsza?
      • lavinka Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:05
        I te wzorce są najgorsze. Sami byli bici i upokarzani w
        dzieciństwie,to myślą że tak trzeba i nie wpadną na pomysł,że można
        inaczej wychowywać,a jednak wychować. Tyle,że niewątpliwie trudniej
        jest coś dziecku wytłumaczyć niż je zastraszyć siłą. Po prostu klaps
        jest łatwiejszy i szybko osiąga efekt. Pozorny,ale rodzic ma spokój
        bo dziecko ze strachu boi się odezwać. Tylko potem po latach przysyła
        kartkę z innego miasta na święta,a na Sylwestra wyjeżdża za granicę.
        I rodzice nie rozumieją,takiego porządnego człowieka wychowali, a
        zachowuje się jak obcy.

        Zresztą to wcale nie o klapsy chodzi tylko to,że jakiego powodu są
        wymierzane. Jeśli karzemy dzieci za to że są szczere,za ich
        żywiołowość,radość życia i przysłowiowe "taplanie się w kałuży",to
        nawet jak ich nigdy nie uderzymy, tylko wymierzymy bardziej
        cywilizowaną karę-one i tak będą miały zwichrowaną psychikę...

        Codo samego prawa - będzie martwe,bo ludzie i tak wiedzą_lepiej.
        Starczy poczytać wątki na "emamie",czyli tu smile
    • czar_bajry Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:12
      w.i.l napisał:
      > Czy udało się wam obejść się bez żadnego klapsa w czasie procesu
      > wychowania dziecka np. do wieku 14 lat?

      Nie nie udało się. Nie katuję swoich dzieci i nie znęcam się nad nimi, ale
      czasami klapsa obrywają.
    • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:13
      Moje dziecko w ciagu 11 lat zycia otrzymalo 2 lub 3 klapsy.Ostatni,
      gdy miala 6 lat.Uwazam, ze moglo sie obyc i bez tego, przykt=ro mi
      jest, ze doszło do tego.Ma 11 lat i nie wyobrazam sobie jej uderzyc,
      to duza panna, ktora rozumie co sie do niej mówi.
      • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:17
        Uwazam, ze moglo sie obyc i bez tego, przykt=ro mi
        > jest, ze doszło do tego

        Ten załosny styl z pospiechu sie wziąl, sorkiwink.
      • w.i.l To chyba średnia, której nie nalezy sie 19.11.09, 17:20
        wstydzić.
        To samo u mnie.
        Ale jeżeli oszołomki przepchną swe zwariowane pomysły - możemy
        siedzieć.
        • lola211 Re: To chyba średnia, której nie nalezy sie 19.11.09, 18:41
          możemy
          > siedzieć.
          \
          W to akurat w ogole nie wierze.Te przepisy bylyby martwe.

          Aczkowiek widzac niektore sytuacje, ktore mnie normalnie zszokowały,
          jestem za tym , by debilni rodzice wyżywajacy sie na dzieciach
          poniesli kare.Bo potrafia swoje dzieci bic i miec doskonale
          samopoczucie, zadnego poczucia winy.
          Ja sie jakos nie boje- w mojej rodzinie patologii nie ma, klapsów
          juz tez nie bedzie.
          • w.i.l Wiolettcie Woźny spod Szamotuł sąd odebrał 19.11.09, 21:45
            niemowlę na skutek rekomendacji pracownicy socjalnej, która
            stwierdziła brud na podłodze.
            Teraz będzie można odebrać od razu.
            • lola211 Re: Wiolettcie Woźny spod Szamotuł sąd odebrał 20.11.09, 09:43
              Tam bylo wiecej wskazan niz rozdmuchany medialnie brud na
              podlodze.Tam byl totalny syf, niewydolna wychowawczo matka i
              porzucone wczesniej inne dzieci.
              • w.i.l Żadnych porzuconych dzieci tam nie było. 20.11.09, 11:19
                • wieczna-gosia Re: Żadnych porzuconych dzieci tam nie było. 20.11.09, 11:21
                  byla odebrana czy ograniczona wladza rodzicielska nad 4 starszych
                  dzieci- halo.....
                • lola211 Re: Żadnych porzuconych dzieci tam nie było. 20.11.09, 11:24
                  No wlasnie ponic były, zero kontaktu z matki strony, a dzieci
                  kilkoro.
                • uwolnic_cyce Re: Żadnych porzuconych dzieci tam nie było. 20.11.09, 17:26
                  Re: Żadnych porzuconych dzieci tam nie było.

                  No pewnie, że nie było ich "tam" - były gdzie indziej, a dokładnie w
                  wiosce oddalonej o kilka km.
        • iwles Re: To chyba średnia, której nie nalezy sie 19.11.09, 21:46

          Wil,
          sorry, że tu wyciągnę twoja sprawę, ale za rozbebeszenie ulubionej
          lalki córki - powinienes dostać jakąś karę, słowo !
          • w.i.l Przeczytaj jeszcze raz tamten wątek. 20.11.09, 11:21
            Lalka jest cała.
            Tylko, że już w pojeciu dziecka nie "mówi"smile
            Chyba masz skłonność do nadinterpretacji.
            Bałbym się ciebie jako pracownicy socjalnej z uprawnieniami do
            porywania dzieci rodzicom.
      • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 20:45
        lola211 napisała:

        > Moje dziecko w ciagu 11 lat zycia otrzymalo 2 lub 3 klapsy.Ostatni,
        > gdy miala 6 lat.Uwazam, ze moglo sie obyc i bez tego, przykt=ro mi
        > jest, ze doszło do tego.Ma 11 lat i nie wyobrazam sobie jej uderzyc,
        > to duza panna, ktora rozumie co sie do niej mówi.
        ywdę zrobic
        A ja żałuję, że raz nie dałam. Mały odczekał swoje i znalazł sposób, jak sobie
        krzywdę zrobić (doceniłam wtedy wyobraźnię dziecka). Długo nie mogłam dojść do
        siebie, tym bardziej, że mogło skończyć się gorzej. Do tej pory mnie trzepie na
        samą myśl. Teraz pięcioletnia córa. Niby zabezpieczone, a jednak.Postanowiła
        nas przechytrzyć. Już nie czekałam i sprzedałam- drugi raz w jej życiu. Skażcie
        mnie za to. Żadna ustawa mi zdrowia, życia dziecka nie odda. Nigdy nawet nie
        dostały za stłuczenie czegoś, porysowanie ścian itp. To tak uzupełniająco. Więc
        odpuście sobie, że klaps, to agresja. Dla mnie to durny argument. Mądrze dany,
        może życie uratować.
    • kropkacom Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:25
      > Posłanki PO i SLD preparują właśnie ustawę, w myśl której, nawet za
      > lekkiego klapsa danego dziecku rodzice mogą stanąć przed sądem.
      > Ta sama ustawa pozwala zwykłej pracownicy socjalnej, bez wyroku
      > sądu, zabrać rodzicow dziecko z domu i wsadzić je do domu dziecka.

      Nigdy nie byłam zwolennikiem "tradycyjnych" zasad i metod wychowawczych (dziecko
      nie ma głosu w rodzinie, ma być zawsze układne, czasami rodzic nawet siłowo musi
      pokazać kto tu rządzi itd.). Jednak z drugiej strony jak słyszę o takich
      pomysłach to tylko mi ręce opadają. Nie żeby rodzina to była świętość której
      ruszyć nie można ale jednak. Nie można już inaczej? Żadnych złotych środków?
      Trzeba wylać od razu niemowlę z kąpielą? Paranoja jakaś...
      • w.i.l Są u nas oszołomy starające się (w ramach najlep- 19.11.09, 17:30
        szych intencji) naśladować wszelkie błędy jakie popełniono w
        sprawach rodziny na zachodzie Europy.
        Skutki są katastrofalne.
        • kropkacom Re: Są u nas oszołomy starające się (w ramach naj 19.11.09, 17:34
          Dobrze że ludzi się uwrażliwia i propaguje inne metody niż klaps (dziwne że w
          tych czasach jeszcze trzeba to robić) ale dawać władze w ręce widzimisię
          jednostki? Czy jeden klaps jest gorszy niż bidul? Na pewno nie.
    • angazetka Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:34
      > Czy udało się wam obejść się bez żadnego klapsa w czasie procesu
      > wychowania dziecka np. do wieku 14 lat?

      Mojej mamie się udało. Zdemoralizowana specjalnie nie wyrosłam, czyli - da się.
      • kropkacom Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 17:36
        Bo to drugi skrajny pogląd: jak nie dasz klapsa to wychowujesz bezstresowo.
        Druga paranoja.
    • sanna.i Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 20:49
      > Ta sama ustawa pozwala zwykłej pracownicy socjalnej, bez wyroku
      > sądu, zabrać rodzicow dziecko z domu i wsadzić je do domu dziecka.

      To jest pole do ogromnych nadużyć, a co za tym idzie dramatów rodzin, zwłaszcza
      dzieci.
    • nangaparbat3 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 21:07
      A jednak we Francji w tym roku rodzice zamordowali 29 dzieci - to znaczy o
      takiej liczbie wiadomo.
    • katatinka222 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 21:32
      jasne, że lepiej byłoby wcale nie bić, bijąc pokazujesz tylko SWOJĄ słabość i
      uczysz dziecko że jest to sposób na rozwiązywanie problemów, co nie wyklucza, że
      kiedyś może odwdzięczyć Ci tym samym... realnie: komu się nie zdarzyło dać
      dziecku chociaż klapsa? i za to do więzienia? to może weźmy się też za
      nastolatków którzy znęcają się i biją kolegów? na pewno więcej pożytku by było
    • memphis90 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 21:32
      Jako pediatra jestem w 100% ZA karaniem przemocy fizycznej, psychicznej i
      znęcania się emocjonalnego. Jak jesteś taka mądra i odważna, to ukarz klapsem
      swojego szefa albo dresa na ulicy. Mobbing JUŻ jest karalny. Dlaczego w
      przypadku dzieci dozwolone mają być rzeczy zakazane w stosunku do osób dorosłych?
      • nangaparbat3 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 21:41
        Dlaczego w
        > przypadku dzieci dozwolone mają być rzeczy zakazane w stosunku do osób dorosłych?


        Ano wlasnie.
        Do tego zmowa wszystkich dorosłych - mamusia na pewno ma racje, skoro cie ukarala.
        A potem sie zastanawiamy, jak to jest, ze dzieci krzywdzone przez pedofilow nie
        szukaja pomocy - bo na to wszyscy zgodnie pracujemy, po prostu.
        • w.i.l Przedmówczyni nie rozumie chyba 19.11.09, 21:52
          dlaczego dzieci nie mają od urodzenia pełni praw obywatelskich.
          Do głosowania i podejmowania decyzji prawnych itp.
          Nabierają ich dopiero po ukończeniu 18 lat.
          Zastanów się dlaczego tak jest.
          A może dać im te prawa?
          Skoro twój szef je ma?
          I to i to człowieksmile
          Puknijcie się w potylicę.
          • iwles Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 19.11.09, 21:57

            uważasz więc, że kiedy dziecko będzie pełnoletnie twoja rola jako
            ojca jest zakończona ?
            • iwles Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 19.11.09, 21:59

              i jeszcze, uważasz, że dopoki nie ma sie praw obywatelskich to nie
              zasługuje sie na szacunek ?
          • angazetka Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 19.11.09, 22:10
            A Ty chyba nie rozumiesz, że prawa obywatelskie to nie wszystko. Są
            jeszcze prawa człowieka jako takiego, niezależnie od wieku.
            • w.i.l I szumnie nazywane prawa czlowieka 19.11.09, 22:22
              też muszą zależeć od rozumu danego podmiotu.
              Dorosłych niezdolnych sobą pokierować ubezwłasnowalnia się a nawet
              wsadza do zakładów opieki czyli z powrotem odbiera im się częśc praw
              człowieka.
              Np. do swobodnego poruszania się.
              Ale wydaje mi się, że sama to rozumiesz, tylko wstydzisz się
              przyznać, że dziecko to nie dorosły. Wymaga opieki i nadzoru.
              Czasami wymaga nawet użycia siły fizycznej np. odciągnięcia siłą od
              gniazdka elektrycznego lub gorącego garnka.
              • iwles Re: I szumnie nazywane prawa czlowieka 19.11.09, 23:08
                > też muszą zależeć od rozumu danego podmiotu.



                ty udajesz, czy naprawdę tak myślisz ? bo że nie wiesz na czym prawa
                człowieka polegaja to widzę, ale weź sie nie kompromituj i chociaż
                spróbuj przeczytać Konwencję Praw Czlowieka, a dopiero potem bierz
                się za rzeczową dyskusję.
                • inkol8 Re: I szumnie nazywane prawa czlowieka 20.11.09, 11:03
                  iwles napisała:

                  > > też muszą zależeć od rozumu danego podmiotu.
                  >
                  >
                  >
                  > ty udajesz, czy naprawdę tak myślisz ? bo że nie wiesz na czym prawa
                  > człowieka polegaja to widzę, ale weź sie nie kompromituj i chociaż
                  > spróbuj przeczytać Konwencję Praw Czlowieka, a dopiero potem bierz
                  > się za rzeczową dyskusję.
                  >
                  >
                  >
                  >

                  KONWENCJA PRAW CZLOWIEKA w domach dziecka zwlaszcza big_grin
                  Bedzie juz tak przepelnione ze juz zapomni sie o tej ze KONWENCJI PRAW
                  CZLOWIEKA...pozostawiam do przemyslenia, kompletny brak wyobrazni.
          • kocia_noga Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 09:22
            w.i.l napisał:

            > dlaczego dzieci nie mają od urodzenia pełni praw obywatelskich.
            > Do głosowania i podejmowania decyzji prawnych itp.
            > Nabierają ich dopiero po ukończeniu 18 lat.
            > Zastanów się dlaczego tak jest.
            > A może dać im te prawa?
            > Skoro twój szef je ma?
            > I to i to człowieksmile
            > Puknijcie się w potylicę.

            Chyba jednak rozumie, tak samo jak twoją reakcję na projekt
            ograniczenia rodzicom praw do bicia i znęcania.
            • w.i.l Bez żadnych podstaw pomawiasz rodziców 20.11.09, 11:25
              w Polsce o znęcanie się nad dziećmi. To nie jest u nas normą.
              W myśl oszołomów to państwo wie lepiej jak wychować dzieci a nie
              rodzice.
              To nowy totalitaryzm a nawet wręcz państwowy terroryzm.
          • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 09:46
            > dlaczego dzieci nie mają od urodzenia pełni praw obywatelskich.
            > Do głosowania i podejmowania decyzji prawnych itp.
            > Nabierają ich dopiero po ukończeniu 18 lat.
            > Zastanów się dlaczego tak jest.
            > A może dać im te prawa?
            > Skoro twój szef je ma?
            > I to i to człowieksmile
            > Puknijcie się w potylicę.

            To moze kopnij jak rozrabia. Klaps, kopniecie, co za roznica przeciez. Tak
            delikatnie kopnij oczywiscie, bez siniakow.
            • w.i.l Dziwne, że namawiasz kogoś kopania dziecka 20.11.09, 11:27
              Sadystka?
              • cherry.coke Re: Dziwne, że namawiasz kogoś kopania dziecka 20.11.09, 11:51
                Bo przylozyc komus reka a noga to taka wielka roznica? Klaps jest OK a kopniak
                to sadyzm? Bicie to bicie.
                • w.i.l Jak nie widzisz róznicy między klapsem ręką 20.11.09, 12:53
                  a kopniakiem nogą to współczuję twoim bliskimsmile
                  • cherry.coke Re: Jak nie widzisz róznicy między klapsem ręką 20.11.09, 13:02
                    Tyle ze ja ich nie bije.
            • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 11:39
              cherry.coke napisała:

              > To moze kopnij jak rozrabia. Klaps, kopniecie, co za roznica przeciez. Tak
              > delikatnie kopnij oczywiscie, bez siniakow.

              Czy przy powitaniu też nie czyni Ci różnicy, czy Ci ktoś poda rękę, czy nogę?
              • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 11:54
                Skad tu powitanie - bicie to nie maniery? Rozumiem, ze od meza w dziob dostac to
                OK, a kopa w tylek to zbrodnia?
                • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 12:01
                  Skoro czy klaps ręka, czy kopniak nogą, to taka sam przemoc, to w takim razie
                  czy wyciągniesz do kogoś rękę czy nogę, to jest to takie samo podanie kończyny.
                  W czym masz problem?
                  • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 12:08
                    Problem mam z falszywym stopniowaniem przemocy. Klaps nie jest w niczym lepszy
                    czy bezpieczniejszy od kopniaka, po prostu "tak sie utarlo". Ta sama osoba,
                    ktora nie da dziecku kopniaka, da klapsa albo i z liscia ("jak pyskuje"). Ale
                    kopniak to juz be. Hipokryzja i tyle.
                    • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 12:20
                      cherry.coke napisała:

                      cherry.coke napisała:

                      > Problem mam z falszywym stopniowaniem przemocy. Klaps nie jest w niczym
                      > lepszy czy bezpieczniejszy od kopniaka, po prostu "tak sie utarlo".

                      No, to rzeczywiście masz problem, bo nie ma tu żadnego fałszu. Klaps jest
                      znacznie bezpieczniejszy od kopniaka, ponieważ znacznie łatwiej kontrolować siłę
                      tego pierwszego. Z racji mniejszej masy ręki, z racji poświęcenia części uwagi
                      na zachowanie równowagi przy kopnięciu, z racji lepszego unerwienia i większej
                      wprawy w operowaniu ręką.

                      > Ta sama osoba, ktora nie da dziecku kopniaka, da klapsa albo i z liscia
                      >" ("jak pyskuje"). Ale kopniak to juz be. Hipokryzja i tyle.

                      To dlaczego policja jest wyposażona w pałki, a nie w siekiery? Dlaczego w kule
                      gumowe, a nie ostre? Też hipokryzja?
                      • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 12:23
                        > > Problem mam z falszywym stopniowaniem przemocy. Klaps nie jest w niczym
                        > > lepszy czy bezpieczniejszy od kopniaka, po prostu "tak sie utarlo".
                        >
                        > No, to rzeczywiście masz problem, bo nie ma tu żadnego fałszu. Klaps jest
                        > znacznie bezpieczniejszy od kopniaka, ponieważ znacznie łatwiej kontrolować sił
                        > ę
                        > tego pierwszego. Z racji mniejszej masy ręki, z racji poświęcenia części uwagi
                        > na zachowanie równowagi przy kopnięciu, z racji lepszego unerwienia i większej
                        > wprawy w operowaniu ręką.

                        Widziales kiedys, jak na ulicy rodzic tlucze dziecko - reka? Same klapsy? Na
                        kopniaku by naprawde lepiej wyszlo. Pewnie znowu sie pchalo pod samochod.
                        • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 12:41
                          Owszem, nieraz widziałem, jak matka przyłożyła niesfornemu dziecku klapsa.
                          Obecnie, za sprawą terroru politpoprawności, jest to widok rzadki. Znacznie
                          częściej zdarza się, że to dziecko wymierza klapsa matce (zwykle w twarz). I
                          chyba słusznie, bo skoro sobie na to pozwala, to znaczy, że zasłużyła głupotą.
                          • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 12:44
                            > Owszem, nieraz widziałem, jak matka przyłożyła niesfornemu dziecku klapsa.
                            > Obecnie, za sprawą terroru politpoprawności, jest to widok rzadki. Znacznie
                            > częściej zdarza się, że to dziecko wymierza klapsa matce (zwykle w twarz).

                            Chyba odleciales troche w kosmos.
                            • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 15:01
                              cherry.coke napisała:

                              > Chyba odleciales troche w kosmos.

                              Nic podobnego. Prędzej ty, skoro takie przypadki uważasz za nie z tej ziemi.
                              • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 15:14
                                Tak, sytuacje ze "Znacznie częściej zdarza się, że to dziecko wymierza
                                klapsa matce (zwykle w twarz)" niz matka klapsa dziecku uwazam za nie z tej
                                ziemi. Tak napisales.
                                • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 15:23
                                  cherry.coke napisała:

                                  > Tak, sytuacje ze "Znacznie częściej zdarza się, że to dziecko
                                  > wymierza klapsa matce (zwykle w twarz)" niz matka klapsa dziecku uwazam za
                                  > nie z tej ziemi. Tak napisales.

                                  Naucz się rozumieć to, co czytasz. Pojmujesz różnicę między "zdarza się" w ogóle
                                  a "zdarza się" zaobserwować?
                                  • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 15:32
                                    Naucz sie pisac, misiu. Jesli miales na mysli swoje prywatne obserwacje, to nie
                                    wyszlo. Trzeba bylo napisac "znacznie czesciej zdarza mi sie widziec", a nie
                                    "znacznie czesciej zdarza sie".

                                    Z kim ty przebywasz tak w ogole? Zacznij moze edukacje tych matek, zeby laly jak
                                    nalezy. Albo przylej dzieciom sam.
                                    • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 15:37
                                      cherry.coke napisała:

                                      > Naucz sie pisac, misiu.

                                      Napisałem na tyle wyraźnie, że osoba o przeciętnej inteligencji nie będzie miała
                                      problemu ze zrozumieniem. Jeśli ktoś ma jej mniej, to już jego zmartwienie.
                                      • cherry.coke Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 15:44
                                        O, juz nie blondynka chociaz. Robie postepy.
                          • deodyma Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 22.11.09, 00:19

                            misiu-1 napisał:

                            > Owszem, nieraz widziałem, jak matka przyłożyła niesfornemu dziecku
                            klapsa.
                            > Obecnie, za sprawą terroru politpoprawności, jest to widok rzadki.
                            Znacznie
                            > częściej zdarza się, że to dziecko wymierza klapsa matce (zwykle w
                            twarz). I
                            > chyba słusznie, bo skoro sobie na to pozwala, to znaczy, że
                            zasłużyła głupotą.
                            >




                            to jeszcze nicsmile
                            moja kolezanka opowiadala dwa dni temy, jak to blisko 3-letnia
                            bratanica jej meza uderzyla matke otwarta dlonia a ze matka nie
                            zareagowala, poprawila kopniakiembig_grin
                            dziecko jest rozbestwione do tego stopnia, ze robi, co chce a jej
                            blisko 2 letnia corke malo nie zrzucila ze schodow.
                            rodzice nie reaguja wcale, tylko sie smieja a maz kolezanki i ona
                            sama powiedzieli, ze juz wiecej do nich nie pojda.
                            • deodyma Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 22.11.09, 00:21
                              mialo byc, ze uderzyla swoja matke otwarta dlonia w twarz a pozniej
                              poprawila kopniakiembig_grin
          • kamelia04.08.2007 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 14:18
            w.i.l napisał:

            > dlaczego dzieci nie mają od urodzenia pełni praw obywatelskich.
            > Do głosowania i podejmowania decyzji prawnych itp.
            > Nabierają ich dopiero po ukończeniu 18 lat.
            > Zastanów się dlaczego tak jest.
            > A może dać im te prawa?
            > Skoro twój szef je ma?
            > I to i to człowieksmile


            pier-dolisz jak potłuczony.
            Co innego prawo do głosowania, zdolność do czynności prawnych, a zupełnie co innego przyrodzona godność człowieka. Dotyczy ona każdego człowieka bez wyjątku i nie podlega ograniczeniom.
            Poczytaj sobie prawo konstytucyjne i prawa dziecka.
            • misiu-1 Re: Przedmówczyni nie rozumie chyba 20.11.09, 15:00
              kamelia04.08.2007 napisała:

              > Co innego prawo do głosowania, zdolność do czynności prawnych, a zupełnie
              > co innego przyrodzona godność człowieka. Dotyczy ona każdego
              >
              człowieka bez wyjątku i nie podlega ograniczeniom.
              > Poczytaj sobie prawo konstytucyjne i prawa dziecka.

              Czy bicie obywatela pałką, polewanie wodą z hydrantu, skuwanie kajdankami,
              nakładanie kaftana bezpieczeństwa, traktowania gazami łzawiącymi narusza jego
              godność, czy nie narusza? Jeśli nie narusza, to także klaps wymierzony dziecku
              przez rodzica nie narusza. Jeśli narusza, to może trzeba to zdelegalizować?
      • w.i.l Będąc młodą lekarką rzuconą na rubieże 19.11.09, 21:48
        wszedł do mnie pacjęt...
        Cha, cha!
        Daj sobie spokój z teoretyzowaniem.
        Lepiej powiedz czy sama masz dziecko.
        • asia_k_19 Re: Będąc młodą lekarką rzuconą na rubieże 19.11.09, 22:00
          czytałam jakiś czas temu artykuł o polskiej rodzinie, która przeniosła się do
          Szwecji. Za jakieś przewinienie jeden z synów dostał klapsa, nie żadne wielkie
          lanie. Nie pamiętam już dokładnie jak to było, ale o tym zdarzeniu dowiedziała
          się nauczycielka bodajże.
          W efekcie obu synów zabrano rodzicom, przez rok tułali się po rodzinach
          zastępczych itp, nie pozwalano im na kontakt z rodzicami. Żadna ze stron -
          chłopcy ani rodzice nie mogli przekonać urzędników, że nie są jakąś patologią.
          Szczęśliwie po długich bojach rodzicom udało się odzyskać chłopców (sami bardzo
          tego chcieli).
          • lola211 Re: Będąc młodą lekarką rzuconą na rubieże 20.11.09, 09:48
            A ja sadze, ze nie byl to raptem 1 klaps, tylko tradycyjne
            wychowanie po polsku, gdzie dzieci sie obraza i za byle co
            klapsuje.To co dla Polaka normalne , w kraju o wyzszym stopniu
            cywilizacji jest niedopuszczalne.I stad to zdziwienie, ze jak to, za
            klapsa konsekwencje poniesc?
          • cherry.coke Re: Będąc młodą lekarką rzuconą na rubieże 20.11.09, 09:50
            Przeginac tez potrafia.

            Ale ja akurat mialam rodzine w Szwecji. W ich przypadku tez zainterweniowano,
            chociaz przemocy de facto uzywano naprawde znikomej, natomiast dzialy sie inne
            zle rzeczy. Jak panstwo pogrozilo palcem (dziecko zostalo przy rodzicach, ale
            pod obserwacja), to rodzice wzieli sie w garsc i wszystko sie ulozylo. W Polsce
            by pewnie doszlo do eskalacji, a sasiedzi by podkrecali glosniej telewizor, bo
            przeciez rodzice maja prawo.
        • kocia_noga Re: Będąc młodą lekarką rzuconą na rubieże 20.11.09, 09:24
          w.i.l napisał:

          > wszedł do mnie pacjęt...
          > Cha, cha!
          > Daj sobie spokój z teoretyzowaniem.
          > Lepiej powiedz czy sama masz dziecko.

          Ty widzę, masz i je bijesz a także sprawiasz że cierpi.
          • w.i.l Chyba niektóre panie mają skłonność do 20.11.09, 11:30
            nadinterpretacji i do histerii.
            Skąd ci to przyszło do głowy?
            Czy odstawiłaś dziś środki przepisane przez twego terapeutę?
            • kocia_noga Re: Chyba niektóre panie mają skłonność do 20.11.09, 11:53
              w.i.l napisał:

              > nadinterpretacji i do histerii.
              > Skąd ci to przyszło do głowy?
              > Czy odstawiłaś dziś środki przepisane przez twego terapeutę?

              Bardzo rzeczowa uwaga.
              Czy to nie ty bijesz pianę histeryzując, że będą ONI odbierać dzieci
              i wsadzać je do domów dziecka za klapsa? Masz dobrze w głowie?
              • w.i.l A czy tak nie jest już niektórych krajach? 20.11.09, 12:51
                Czy to histeria?
        • jacek226315 Re: Będąc młodą lekarką rzuconą na rubieże 21.11.09, 08:40
          w.i. napisal:
          >wszedl do mnie pcjet....
          a slownik ortograficzny wyszedl
      • kub-ma Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 21:52
        Pytanie, kto ma decydować co już jest taką przemocą a co jeszcze nie?
        Kto przygotuje rodziców do innego modelu wychowywania (bo istnieje
        ryzyko, że w efekcie nie będzie żadnego wychowania)? Czy gdy dziecko w
        całym swoim dzieciństwie dostanie dwa lekkie klapsy to już jest przemoc?
        • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:50
          dwa lekkie klapsy to już jest przemoc?

          To juz sa 2 sytuacje, ktore nie powinny sie zdarzyc.Bo klaps to
          przede wszystkim UPOKORZENIE.Nie chodzi o jego sile, chodzi o sam
          fakt.Czy ktos lubi byc upokarzany? Moze oprocz masochistow - nikt.
          • rikol Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:29
            Kazda kara, takze wobec doroslego, polega wlasnie na upokorzeniu i wstydzie.
            Dzieki temu mozna miec nadzieje, ze ta osoba wiecej nie popelni bledu. W wielu
            krajach nazwisko i zdjecie przestepcy drukuje sie w gazetach, zeby lokalna
            spolecznosc poznala gagatka - ma to tez znaczenie odstraszajace, bo nikt nie
            chce byc pariasem. Doroslych w pracy tez sie karze wlasnie upokorzeniem, np.
            publicznym upomnieniem przy innych wspolpracownikach. Na tym polega wychowanie
            czy w ogole przymuszenie czlowieka do pozadanego zachowania. Jesli zabronisz
            dziecku ogladac bajke, to tez jest upokarzajace, nawet jesli nawet dziecka nie
            dotknelas.

            W praktyce nikt nie odbierze dziecka z powodu klapsa, bo to trzeba udowodnic w
            sadzie - czyli odbierane beda dzieci z siniakami. A zeby dziecku zrobic siniaka,
            to juz trzeba sie postarac. Zreszta normalne dziecko teskni za domem, a dzieci z
            patologii za domem nie tesknia - to tez pozwoli wylapac dzieci z dobrych i zlych
            domow.
            • jelly_kitten Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:09
              Tutaj akurat sie mylisz. Bardzo tesknia i niejednokrotnie chca wrocic do domu, nawet jesli w nowych warunkach maja bez porownania lepiej.

              Zreszta normalne dziecko teskni za domem, a dzieci
              > z
              > patologii za domem nie tesknia - to tez pozwoli wylapac dzieci z dobrych i zlyc
              > h
              > domow.
            • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 21.11.09, 12:28
              > Kazda kara, takze wobec doroslego, polega wlasnie na upokorzeniu i
              wstydzie.

              Sadze, ze jak za kare moje dziecko nie zje deseru to nie odczuje
              tego tak okropnie jak uderzenia.
      • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 22:27
        czyli uważasz, ze dla dziecka na dobre wyjdzie jak od rodziców, którzy popełnili
        głupi błąd, zostanie ono zabrane do obcych ludzi? I matka albo ojciec za jednego
        klapsa pójdzie do więzienia? Ze znajomego pokoju, mieszkania trafi do obcego i
        będzie dzielić pokój w domu dziecka z 10 innych dzieci?
        • iwles Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 23:10


          a ty uważasz, że przyjemniej będzie chodzić na pogrzeby dzieci,
          zakatowanych przez własnych rodziców ?
          • kawka74 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 08:03
            I myślisz, że propozycja pań posłanek rozwiąże ten problem?
            Zakaz używania przemocy jest ujęty w kodeksie karnym. Są na to paragrafy, są kary. I dupa, Iwles. Dupa.
            Nowa ustawa uderzy nie w tych, którzy katują swoje dzieci - bo oni już podpadają pod odpowiednie paragrafy i nic sobie z tego nie robią. Mnożenie zakazów i kar zda się psu na budę, dopóki będziemy ślepi i głusi. Na skutek ich wprowadzenia pracownica socjalna zabierze mi dziecko, bo mam brudną podłogę, a katowane dziecko mieszkające dwa bloki dalej będzie nadal katowane, bo rodzice dbają o porządek, nie krzyczą i mają czas.
            Wprowadzanie nowych kar, zakazów i nakazów niczego nie zmieni w tych naprawdę drastycznych przypadkach.
            • misiu-1 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:35
              kawka74 napisała:

              > I myślisz, że propozycja pań posłanek rozwiąże ten problem?

              Iwles należy do tego samego gatunku bezmyślnych istot, co spece od znakologii,
              stawiający na drodze przez las ograniczenie do 40km/h, bo nawalony jak stodoła
              małolat, gnający 180km/h, potrącił tam kiedyś grzybiarza.
              • iwles Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:56


                a wg ciebie ile osób musi zginąć, żeby władze zaczęły myśleć
                i robić cokolwiek ?
                • misiu-1 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:24
                  iwles napisała:

                  > a wg ciebie ile osób musi zginąć, żeby władze zaczęły myśleć
                  > i robić cokolwiek ?

                  Widzę, że w ogóle nie ogarniasz istoty sprawy. Podejrzewam, że wszelkie wysiłki
                  w tym kierunku są daremne, jednakowoż dam ci szansę i spróbuję wytłumaczyć.
                  Jeśli ktoś łamie jakąś istniejącą już zasadę (na przykład katuje dziecko, albo
                  lekceważy wszelkie zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym), to jaki ma sens
                  wprowadzanie większych ograniczeń? Wyobraź sobie, że w opisanym wcześniej
                  miejscu, z powodu paru takich piratów drogowych, postawiono ten znak,
                  niepotrzebnie utrudniając przy tym życie tysiącom normalnych kierowców. Piraci,
                  co oczywiste, w ogóle się nim nie przejęli, bo niby dlaczego, skoro już
                  wcześniej było wiadomo, że lekceważyli poprzednie ograniczenia. I znów któryś z
                  nich spowodował jakiś wypadek. Kolejnym krokiem "fachowców" od znakologii będzie
                  postawienie jeszcze bardziej absurdalnego ograniczenia do 30km/h (w przypadku
                  specjalistów od wychowania - zakaz podnoszenia głosu na dziecko - "kocham, nie
                  krzyczę"). To, oczywiście sytuacji w niczym nie poprawi. Wręcz przeciwnie -
                  liczba piratów jeszcze wzrośnie, bo nawet ci, którzy do tej pory przestrzegali
                  przepisów, przestaną to robić, bo absurdalne normy się lekceważy. I co w takiej
                  sytuacji zrobią ci socjalistyczni durnie? Zakażą w ogóle poruszania się po
                  drodze? Odbiorą profilaktycznie wszystkie dzieci rodzicom?

                  Czy już rozumiesz, że naruszenie jakiejś istniejącej normy nie daje powodu do
                  jej zaostrzania?
                • w.i.l Władze powinny natychmiast zakazać ruchu 20.11.09, 11:32
                  drogowego.
                  Liczba ofiar jest zatrważająca.
                  No nie?
                • inkol8 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:38
                  iwles napisała:

                  >
                  >
                  > a wg ciebie ile osób musi zginąć, żeby władze zaczęły myśleć
                  > i robić cokolwiek ?
                  >
                  >
                  >
                  Plytkosc myslenia jest wg mnie zatrważająca.
                  Poslowie tworza dziwne martwe przepisy głownie takie co niczego nie rozwiazuja.
                  Nie zajmuja sie prawdziwymi problemami tego kraju np. SŁUZBA ZDROWIA.
                  Z innej beczki, np. dzieci dojezdzajace do szkol po 15,20km, nie chodzi o sam
                  dojazd tylko warunki na drodze zwlaszcza zimą, w sytuacji gdy dziecko po
                  2godzinach czekania na autobus ktory i tak nie przryjedzie bo droga zasypana?
                  Tego rodzaju problemow nikt nie widzi moze on nie istnieje, dzieci sa szczesliwe
                  ze w takich warunkach sie edukuja (marznac na przystankach)
                  Wracajac do tematu aby tworzyc taki przepis wedlug ich toku myslenia jesli tak
                  bedzie, powinno sie naprawic przede wszystkim sytuacje w domach dziecka.
            • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:55
              > I myślisz, że propozycja pań posłanek rozwiąże ten problem?

              Mysle, ze takie przepisy beda mialy na celu przede wszystkim
              wypracowanie w ludziach skojarzenia, ze klaps to czyn naganny,
              spolecznie i prawnie nieakceptowany.To tak jak z aborcja- istnieje
              zakaz, wszyscy wiedza, ze nie jest przestrzegany, ale wywoluje
              skutek w postaci uznania tego czynu za zlo.To taki psychologiczny
              chwyt.
              • misiu-1 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:36
                lola211 napisała:

                > Mysle, ze takie przepisy beda mialy na celu przede wszystkim
                > wypracowanie w ludziach skojarzenia, ze klaps to czyn naganny,
                > spolecznie i prawnie nieakceptowany.

                To tak, jak walka ze spekulacją miała wypracować w ludziach skojarzenia, że to
                czyn naganny, społecznie i prawnie nieakceptowany? W tym też duchu powstawały i
                inne prawa. Czynem nagannym, społecznie i prawnie nieakceptowanym miała być też
                krytyka jedynie słusznego ustroju, pierwszego sekretarza i sojuszy
                międzynarodowych. Sporo było tych psychologicznych chwytów. Nowe, jak widać, wraca.
              • kawka74 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:00
                Niemniej te same przepisy generują spore możliwości nadużyć.
                Mowa jest nie tylko o klapsie, także o wysoce pojemnych pojęciach, jak 'szantaż emocjonalny' czy 'przemoc psychiczna'. Nie twierdzę, że takie rzeczy to nic złego, niemniej nie mam ochoty na to, żeby pracownica socjalna zabrała mi dziecko bez wyroku sądu, dlatego, że, dajmy na to, odmówię wypadu do ZOO, jeśli nie zje obiadu. Szantaż czystej wody.
                Poza tym nadal pozostanie nierozwiązana sprawa katowania dzieci. Owszem, może pani X nie da klapsa córce, ale pan Y zatłucze swoje dziecko bez większych wyrzutów sumienia, mając w dupie szereg wprowadzonych ustaw.
                • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:28
                  > Niemniej te same przepisy generują spore możliwości nadużyć.

                  Oczywiscie.Nie wszystko co złe powinno byc prawnie zakazywane,
                  zwlaszcza gdy z gory wiadomo, ze beda problemy z egzekwowaniem tego
                  prawa oraz wlasnie bedzie pole do naduzyc.Trzeba by siegnac po inne
                  srodki niz restrykcje.Czy to klaps czy aborcja.
                  • kawka74 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:52
                    Ja bym idealistycznie stawiała na edukację. Oczywiście SENSOWNĄ edukację.
                    Mnożenie zakazów niczego nie zmieni. Trzeba się zabrać za to jakoś inaczej.
              • w.i.l Zaryzykuję twierdzenie, że unikanie przemocy 20.11.09, 11:37
                wobec dzieci juz teraz jest akceptowane przez polskich rodziców.
                Ale dziecko to nie dorosły.
                Nie ma takiego rozumu aby samo sobą kierowało.
                Czasami trzeba użyć przemocy i siłą założyć dziecku ciepłą kurtkę
                choć ono uważa to za wielką krzywdę.
                Gdy dorośnie - nie można tak zrobić.
                Taka jest różnica między dziećmi a dorosłymi.
                Tylko oni ponoszą odpowiedzialność za skutki swojej lekkomyślności.
                • lavinka Re: Zaryzykuję twierdzenie, że unikanie przemocy 20.11.09, 13:24
                  Tylko dlatego,że jest silniejsze i ma szansę zaprotestować. Dziecko
                  jest bezbronne,więc wolno jebić? Help! Obozy koncentracyjne mi się
                  przypominają.Tam też zmuszano ludzi do różnych rzeczy,a oni nie
                  protestowali. Czy to oznacza,że byli równie winni jak Hitlerowcy?
                  • w.i.l Kolejna histeryczka? 20.11.09, 14:43
          • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:46
            proszę cię dziewczyno czytaj ze zrozumieniem - gdzie napisałam, żę pisze o
            rodzicach katujących dzieci - to w ogóle nie podlega dyskusji
            Pisze o tym, że i rodzicowi może się zdarzyć błąd w sztuce i klaps - a przecież
            to nie oznacza, że ktoś kto się stara być mądrym i dobrym rodzicem nie popełni
            takowego błędu. Rozumiem, że jak klepnę syna w tyłek, to dzieciak powinien być
            mi zabrany, tak? Za jeden, głupi błąd? Przecież nie pisze , że dobrze zrobiłam,
            ale , że mi się pomyliło wychowanie z jakims objawem przemocy. Że przykro mi, że
            zrobiłam to, że załuję a mimo to dziecko ma mi być zabrane?
            • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:58
              Rozumiem, że jak klepnę syna w tyłek, to dzieciak powinien być
              > mi zabrany, tak?

              A moze wowczas po prostu tego klapsa nie wymierzysz, wiedzac czym to
              grozi? A nawet nie w obawie o konsekwencje, ale majac przekonanie,
              ze klaps jest rozwiazaniem niewlasciwym? I wybierzesz lepsze
              rozwiazanie? bo takie sa, naprawde.Klaps to rodzicielska porazka.
              • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:06
                ależ ja sobie zdaję, że to porażka ale teoretyzuję - ponosze tę porażkę,
                zrobiłam to i co dalej?
                nie zakładasz, ze nei może ci się zdarzyć? że skoro nigdy tego nei zrobiłaś to
                jednak mimo to w przyszłości nie zrobisz? i co dalej? zabrać ci dziecko?
                • misiu-1 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:39
                  attiya napisała:

                  > ależ ja sobie zdaję, że to porażka ale teoretyzuję - ponosze tę porażkę,
                  > zrobiłam to i co dalej?

                  Mnie się dziś rano zdarzyła porażka. Zrobiłem kupę. Ale obiecuję, że dziś to już
                  ostatni raz.
                  • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:59
                    to już może więcej nie pisz, skoro kupę porównujesz do uderzenia dziecka
                    • misiu-1 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:17
                      Rozumiesz, w jakim celu to napisałem?
                      • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:22
                        a ty rozumiesz, że popełniony błąd to nie powód do odebrania dziecka?
                        • misiu-1 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:32
                          attiya napisała:

                          > a ty rozumiesz, że popełniony błąd to nie powód do odebrania dziecka?

                          Widzę, że muszę wyjaśnić. Pisząc to, co napisałem, chciałem Ci uświadomić, że
                          uważasz za błąd coś, co żadnym błędem nie jest, a odebranie dziecka rodzicom
                          uważam za dopuszczalne wyłącznie wówczas, gdy nieodebranie zagrażałoby mu
                          śmiercią lub kalectwem.
                          • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:21
                            oki
                            dogadaliśmy się

                        • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:36
                          Przyklad z mojego podworka- 4 latka zabrana na izbe dziecka.Powód?
                          Rodzice wyszli wieczorem, zostawiajac ja sama, dziecko poszlo ich
                          szukac noca na ulicy.Mieli pozniej nadzor, dziecko jakis czas mieli
                          zabrane.Pewnie bardzo kochaja swoja córke, popelnili blad, cóz- o co
                          cala awantura, no nie?
                          • w.i.l To jest sprawa dla sądu o brak nadzoru. 20.11.09, 11:43
                            Poważna rzecz, przewidziana w kodeksie.
                            My tu mówimy o okazjonalnym, rzadko udzielanym klapsie.
                            To za to PO-SLD chce wsadzać rodziców.
                            • lola211 Re: To jest sprawa dla sądu o brak nadzoru. 20.11.09, 12:38
                              w.i.l napisał:

                              > Poważna rzecz, przewidziana w kodeksie

                              Powazna, bo w kodeksie? Jak klaps sie w kodeksie znajdzie, to na tej
                              samej zasadzie nabierze "mocy".A jest bagatelizowany wlasnie
                              dlatego, ze prawnie dozwolony.
                              • w.i.l Wstaw do kodeksu karę za kichnięcie to też 20.11.09, 12:54
                                stanie się bardzo poważna.
                                Ludzie przestaną kichać.
                                Chca, cha.
                                • lola211 Re: Wstaw do kodeksu karę za kichnięcie to też 20.11.09, 12:59
                                  Nie, nie przestaną.Beda jedynie za to karani.
                • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:32
                  > nie zakładasz, ze nei może ci się zdarzyć?

                  Jestem PRZEKONANA, ze sie juz nie zdarzy.
                  • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:25
                    lola211 napisała:

                    > > nie zakładasz, ze nei może ci się zdarzyć?
                    >
                    > Jestem PRZEKONANA, ze sie juz nie zdarzy.

                    przekonana to ja jestem o tym, że kiedyś w końcu umrę
                    reszta jest zagadką
                    • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:39
                      A ja dodatkowo jestem przekonana, ze nie uderze dziecka, ktore jest
                      coraz starsze i w odniesieniu do ktorego klaps to jakies w ogole
                      nieporozumienie.Nie mam nawyku podnoszenia reki na kogokolwiek.
            • w.i.l Klaps nie zawsze jest błędem. Czasem to ostatecz- 20.11.09, 11:40
              ność, jedyny środek który skutkuje.
              Dlatego policja ma prawo, o zgrozo, pałować dorosłych rozrabiaków.
              To jedyny środek, który skutkuje.
              • lola211 Re: Klaps nie zawsze jest błędem. Czasem to ostat 20.11.09, 12:44
                > To jedyny środek, który skutkuje.

                A jakiez to zachowania dziecka nie sa do wyprostowania innymi
                metodami?
                • w.i.l Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 12:55
                  Pogadamy po pierwszym dziecku.
                  • iwles Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 12:58


                    a Tobie chyba brakuje pomysłów na inne niż przemoc metody
                    wychowawcze.
                  • lola211 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 13:01
                    Znaczy sie- nie masz dzieci? To by wiele tłumaczyło.
                  • lavinka Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 13:29
                    Najciekawsze jest przekonanie rodzica,że to niemożliwe by wychować
                    dziecko bez bicia. Dlaczego? Bo jest złym rodzicem,ale nie potrafi
                    się do tego przyznać. Nie potrafi rozmawiać z dzieckiem,potrafi tylko
                    je zastraszać,albo mścić się, że nie uznaje rodzicielskiej "władzy".
                    Nie tylko biciem.Pytanie dlaczego rodzic chce mieć władzę nad
                    dzieckiem? Bo sam był nikim podczas swego dzieciństwa i teraz musi
                    się na kimś "odegrać". Proste.
                    • w.i.l Te bezpodstawne oskarżenia to jawny dowód 20.11.09, 14:45
                      paranoi.
                    • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 15:09
                      lavinka napisała:

                      > Najciekawsze jest przekonanie rodzica,że to niemożliwe by wychować
                      > dziecko bez bicia. Dlaczego? Bo jest złym rodzicem,ale nie potrafi
                      > się do tego przyznać. Nie potrafi rozmawiać z dzieckiem,

                      No dobra. Jesteś moją mamą, jesteśmy w sklepie i ja leżę na plecach, drę się i
                      kopię każdego, kto się zbliży, żądając zakupu upatrzonej zabawki, a ty ze chcesz
                      ze mną porozmawiać. Zaczynamy:

                      Ja:
                      - kup mi wredna małpo ten pie***ny samochód
                      Ty:
                      - ?
                      • cherry.coke Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 15:12
                        > lavinka napisała:
                        >
                        > > Najciekawsze jest przekonanie rodzica,że to niemożliwe by wychować
                        > > dziecko bez bicia. Dlaczego? Bo jest złym rodzicem,ale nie potrafi
                        > > się do tego przyznać. Nie potrafi rozmawiać z dzieckiem,
                        >
                        > No dobra. Jesteś moją mamą, jesteśmy w sklepie i ja leżę na plecach, drę się i
                        > kopię każdego, kto się zbliży, żądając zakupu upatrzonej zabawki, a ty ze chces
                        > z
                        > ze mną porozmawiać. Zaczynamy:
                        >
                        > Ja:
                        > - kup mi wredna małpo ten pie***ny samochód
                        > Ty:
                        > - ?

                        Ona daje dziecku jednego klapsa, po czym dziecko od reki sie uspokaja, po czym
                        nie dosc ze nigdy juz nie zrobi sceny w sklepie, to jeszcze bedzie juz zawsze
                        dobrze wychowane i nie uzyje brzydkiego slowa.

                        Smiechu warte.

                        Jesli dziecko sie tak zachowuje, to zaniedbania i to spore sa juz od dawna. Jaki
                        z tego wniosek? Bylo lac od malego!
                        • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 15:18
                          cherry.coke napisała:

                          > Jesli dziecko sie tak zachowuje, to zaniedbania i to spore sa juz od
                          > dawna.

                          Być może są zaniedbania, ale sytuacja jest jaka jest i trzeba jej stawić czoło.
                          Jeszcze raz:

                          Ja:
                          - kup mi wredna małpo ten pi****ny samochód
                          Ty:
                          -?
                          • iwles Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 15:23

                            misiu-1 napisał:


                            > Ja:
                            > - kup mi wredna małpo ten pi****ny samochód
                            > Ty:
                            > -?


                            a Ty - mosiu-1? lewy sierpowy aż szczękę wykręci ?

                            • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 15:26
                              Nie rozmawiamy o mojej metodzie, bo ta jest jasna. To wy chcecie wykazać
                              wyższość swojej, więc próbujcie.

                              Ja:
                              - kup mi wredna małpo ten pi****ny samochód!
                              Ty:
                              -?
                              • w.i.l Ogłaszam zwyciestwo misiu-1 walkowerem:-) 20.11.09, 16:26
                                • cherry.coke Re: Ogłaszam zwyciestwo misiu-1 walkowerem:-) 20.11.09, 16:33
                                  To piateczka i pyffko! A dziecko w supermarkecie kur*i dalej, tylko teraz ma
                                  siniaka i nienawidzi matki.
                                  • lavinka Re: Ogłaszam zwyciestwo misiu-1 walkowerem:-) 20.11.09, 18:20
                                    Taaa,i drze się przy następnej półce z układankami na przykład. Po
                                    czym znowu dostaje "łup" i jest cicho aż do kasy kiedy chce mentosy.
                                    I tak przez całe życie,aż się usamodzielni i będzie mieć swoje
                                    dzieci,kiedy to odda im pięknym za nadobne,kiedy tylko będą chciały
                                    nową zabawkę(której oni nie dostali) smile
                              • iwles Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 16:45

                                misiu-1 napisał:

                                > Nie rozmawiamy o mojej metodzie, bo ta jest jasna.


                                az się boję spytać, czy jednak miałam rację sad


                                jeżeli moje dziecko ( bo nie wiem, o jakim wieku dziecka mowa) tak
                                by się do mnie odezwało, to po pierwsze baaaaaaaaaaaaardzo bym się
                                zdziwiła, skąd zna takie słowa, bo u mnie w domu nikt
                                do nikogo tak się nie zwraca.
                                • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 20:59
                                  iwles napisała:

                                  > jeżeli moje dziecko ( bo nie wiem, o jakim wieku dziecka mowa) tak
                                  > by się do mnie odezwało, to po pierwsze baaaaaaaaaaaaardzo bym się
                                  > zdziwiła, skąd zna takie słowa, bo u mnie w domu nikt
                                  > do nikogo tak się nie zwraca.

                                  Nie szkodzi, że się nikt nie zwraca. Podwórko czy przedszkole są doskonałymi
                                  szkołami nieoficjalnego języka.
                                  Ciągle nie widzę tych adekwatnych do sytuacji, pedagogicznych odpowiedzi,
                                  zdolnych spacyfikować uparte dziecię. Czyżby to było coś na kształt kwiatu paproci?
                                  • iwles Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 21:08

                                    Wiesz, ja akurat wiem jak wychowuję swoje dziecko, więc malo
                                    prawdopodobne, aby syn świadomie i z premedytacją użył takich
                                    słów - na dzien dzisiejszy (syn ma 6 lat).
                                    Ale... gdyby takich słow uzył - to na pewno na
                                    pierwszym miejscu byłaby rozmowa, czy wie co te słowa znaczą, czy
                                    jest świadomy tego, że słowa ranią itd w tym stylu.
                                    • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 21.11.09, 22:33
                                      iwles napisała:

                                      > Wiesz, ja akurat wiem jak wychowuję swoje dziecko, więc malo
                                      > prawdopodobne, aby syn świadomie i z premedytacją użył
                                      > takich słów - na dzien dzisiejszy (syn ma 6 lat).
                                      > Ale... gdyby takich słow uzył - to na pewno na
                                      > pierwszym miejscu byłaby rozmowa, czy wie co te słowa znaczą, czy
                                      > jest świadomy tego, że słowa ranią itd w tym stylu.

                                      Młodość, naiwność i niedoświadczenie. Grzecznie pisząc.
                                      Potem takie mamuśki dopada bezbrzeżne zdumienie: "Naubliżał nauczycielce? To
                                      wykluczone. Bartuś to takie spokojne i grzeczne dziecko."
                                      Dopóki nie wychowasz przynajmniej dwójki dzieci do wieku dorosłego, będziesz w
                                      tym temacie zielona jak wiosenna trawa.
                                      • iwles Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 21.11.09, 22:40


                                        heheheheheeeeeeeeeee smile
                                        widzisz, widocznie w mojej rodzinie to genetyczne, że dzieci nie
                                        zachowują się tak, jak to opisałaś/łeś powyżej i mówię to z
                                        perspektywy bliskiej obecności przy wychowywaniu kilku chlopakow z
                                        najbliższej rodziny, dzis juz dorosłych.


                                        a tak wogóle to trzeba było uściślić, że w zdaniu " kup mi pier...
                                        samochodzik" chodzilo ci o 18-latka i o prawdziwe BMW a nie o
                                        resoraka. No ale w takim razie jak reagujesz na takie zachowanie 18-
                                        letniego syna ? Klapsem w tyłek ?
                                        • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 22.11.09, 08:55
                                          iwles napisała:

                                          > heheheheheeeeeeeeeee smile
                                          > widzisz, widocznie w mojej rodzinie to genetyczne, że dzieci nie
                                          > zachowują się tak, jak to opisałaś/łeś powyżej i mówię to z
                                          > perspektywy bliskiej obecności przy wychowywaniu kilku chlopakow z
                                          > najbliższej rodziny, dzis juz dorosłych.

                                          Masz zatem zbyt ubogą perspektywę i zabierasz głos nie mając bladego pojęcia o
                                          sprawie.

                                          > a tak wogóle to trzeba było uściślić, że w zdaniu " kup mi pier...
                                          > samochodzik" chodzilo ci o 18-latka i o prawdziwe BMW a nie o
                                          > resoraka. No ale w takim razie jak reagujesz na takie zachowanie
                                          > 18-letniego syna ? Klapsem w tyłek ?

                                          Nie. Chodziło o pięcio-sześciolatka i samochodzik na baterie. W wieku 18 lat
                                          żądanie dotyczyłoby już pieniędzy na wódkę, a odmowa skutkowałaby siniakiem na
                                          twoim obliczu. Na zastanawianie się nad klapsem byłoby wówczas o kilkanaście lat
                                          za późno.
                                  • cherry.coke Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 20.11.09, 21:27
                                    > Ciągle nie widzę tych adekwatnych do sytuacji, pedagogicznych odpowiedzi,
                                    > zdolnych spacyfikować uparte dziecię. Czyżby to było coś na kształt kwiatu papr
                                    > oci?

                                    Przeciez podano bardzo dobre.
                                    A naprawde sadzisz, ze to niesadystyczny klaps uspokoi takie wyjace,
                                    nieopanowane dziecko? Jak wtedy wlaczy syrene, to dopiero bedzie akcja ze hoho.
                                    • lavinka Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 21.11.09, 20:26
                                      Też zauważyłam,że zazwyczaj to klaps włącza syrenę, i że tonie działa w
                                      drugą stronę. Tonie jest włącznik do światła. smile
                                    • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 21.11.09, 22:24
                                      cherry.coke napisała:

                                      > Przeciez podano bardzo dobre.

                                      Dlaczego kłamiesz? Nic nie podano.

                                      > A naprawde sadzisz, ze to niesadystyczny klaps uspokoi takie
                                      > wyjace, nieopanowane dziecko?

                                      Prawdopodobnie nie we wszystkich przypadkach, ale na pewno w większej liczbie,
                                      niż jałowe pogadanki. Oprócz tego zniechęci do podejmowania podobnych prób w
                                      przyszłości.

                                      > Jak wtedy wlaczy syrene, to dopiero bedzie akcja ze hoho.

                                      Syrena, przypominam, już jest włączona.
                                      • iwles Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 21.11.09, 22:27


                                        > Dlaczego kłamiesz? Nic nie podano.


                                        to ty klamiesz, albo nie czytasz wszystkich postów.
                                      • cherry.coke Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 21.11.09, 22:47
                                        > > Przeciez podano bardzo dobre.
                                        >
                                        > Dlaczego kłamiesz? Nic nie podano.

                                        I kto tu klamie? Czytaj watek.

                                        > > A naprawde sadzisz, ze to niesadystyczny klaps uspokoi takie
                                        > > wyjace, nieopanowane dziecko?
                                        >
                                        > Prawdopodobnie nie we wszystkich przypadkach, ale na pewno w większej liczbie,
                                        > niż jałowe pogadanki. Oprócz tego zniechęci do podejmowania podobnych prób w
                                        > przyszłości.

                                        Akurat... Idealista klapsowania smile

                                        > > Jak wtedy wlaczy syrene, to dopiero bedzie akcja ze hoho.
                                        >
                                        > Syrena, przypominam, już jest włączona.

                                        Nie jest, bo mowi. Syrena ze hoho jest wlaczona wtedy, jak czerwone na twarzy
                                        dziecko drze za przeproszeniem morde (to jest jedyne adekwatne okreslenie
                                        obawiam sie) tak, ze az mu lzy leca i sie dlawi. O mowieniu na tym etapie nie ma
                                        mowy. Czesta reakcja na eskalacje sytuacji laniem od rodzica. Lejacy rodzic tez
                                        czerwony na twarzy wyciaga wtedy wyjace i broniace sie dziecko (wlasnie dostalo
                                        w skore) za rece ze sklepu. Prawdziwy sukces wychowawczy, precyzyjna wymierzona
                                        akcja.
                                        • misiu-1 Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 22.11.09, 09:29
                                          cherry.coke napisała:

                                          > I kto tu klamie? Czytaj watek.

                                          W powodzi postów uszło uwadze. Rozumiem, że jak ty, albo Iwles będziecie miały
                                          taki kłopot, wezwiecie Lavinkę?

                                          > Akurat... Idealista klapsowania smile

                                          Ja jestem doświadczonym pragmatykiem. To ty jesteś zieloną idealistką, z głową
                                          nabitą bzdurnymi, politpoprawnymi hasełkami.

                                          > Nie jest, bo mowi.

                                          Owszem, jest. Żądanie jest wykrzykiwane pomiędzy jedną fazą ryku, a drugą.

                                          > Syrena ze hoho jest wlaczona wtedy, jak czerwone na twarzy
                                          > dziecko drze za przeproszeniem morde (to jest jedyne adekwatne
                                          > okreslenie obawiam sie) tak, ze az mu lzy leca i sie dlawi. O
                                          > mowieniu na tym etapie nie ma mowy.

                                          LOL
                                          Ani o słuchaniu umoralniających pogadanek.

                                          > Czesta reakcja na eskalacje sytuacji laniem od rodzica. Lejacy
                                          > rodzic tez czerwony na twarzy wyciaga wtedy wyjace i broniace sie
                                          > dziecko (wlasnie dostalo w skore) za rece ze sklepu. Prawdziwy
                                          > sukces wychowawczy, precyzyjna wymierzona akcja.

                                          Jak dostało w skórę, wówczas pokornie, nawet jeśli z płaczem, wychodzi o
                                          własnych siłach. I na tę chwilę jest to wystarczający sukces. O rzeczywistym
                                          sukcesie wychowawczym można mówić dopiero wtedy, kiedy dziecko "z charakterem",
                                          pomimo licznych przeciwności, uda się szczęśliwie doprowadzić do dorosłości.
                                          • cherry.coke Re: Chyba brakuje ci praktyki wychowaczej. 22.11.09, 14:05
                                            > > I kto tu klamie? Czytaj watek.
                                            >
                                            > W powodzi postów uszło uwadze. Rozumiem, że jak ty, albo Iwles będziecie miały
                                            > taki kłopot, wezwiecie Lavinkę?

                                            Po co? Sama potrafie wyniesc ryczace dziecko i doskonale mi sie to udawalo.
                                            Jakos nie przekraczalo to moich sil ani mozliwosci perswazji. Dziecko to nie
                                            szarzujacy bawol.

                                            > Ja jestem doświadczonym pragmatykiem.

                                            Tak, ustawy sa faktycznie nie w twoim interesie. Jeszcze ktos wyciagnie
                                            konsekwencje wobec tatusia z doswiadczona reka.

                                            > Jak dostało w skórę, wówczas pokornie, nawet jeśli z płaczem, wychodzi o
                                            > własnych siłach. I na tę chwilę jest to wystarczający sukces. O rzeczywistym
                                            > sukcesie wychowawczym można mówić dopiero wtedy, kiedy dziecko "z charakterem",
                                            > pomimo licznych przeciwności, uda się szczęśliwie doprowadzić do dorosłości.

                                            Ty masz swoj scenariusz, ja mam swoj. Moj dziala bez lania dziecka.
                      • lavinka Pff 20.11.09, 18:17
                        Biorę na ręcę i wynoszę ze sklepu. Ryczące wniebogłosy na świeże
                        powietrze z dala od ludzi. Spokojnie czekam aż się zmęczy lub
                        ochrypnie. Po czym siadam obok i tłumaczę,dlaczego tym razem nie
                        dostanie samochodu. Być może dostanie innym razem,ale nie teraz.
                        Jeśli zacznie płakać,powtarzam do skutku. Tłumaczę,że rozumiem jak mu
                        przykro,że nie może mieć tej zabawki. Że też bym chciała mieć wiele
                        rzeczy,ale nie mam. Trudno. Nie można mieć wszystkiego. Życie to nie
                        jest nieustająca idylla,czasem bywa wredne i paskudne. Nie masz
                        pojęcia jak wiele dzieci uspokoiłam w ten sposób. Wsłuchując się w
                        ich uczucia i rozumiejąc jak cierpią,że tej zabawki mieć nie mogą.
                        Dziecko zrozumiane,to dziecko szczęśliwe.
                        Starczy w rozwrzeszczanym bachorze dostrzec cierpiącego i
                        niezrozumianego człowieka.
                        • misiu-1 Re: Pff 22.11.09, 08:42
                          lavinka napisała:

                          > Biorę na ręcę i wynoszę ze sklepu. Ryczące wniebogłosy na świeże
                          > powietrze z dala od ludzi.

                          Nigdzie nie wynosisz. Trzymam się regału, kopię i wrzeszczę: "ratunku,
                          zabierzcie tę obcą babę!" Nie dajesz rady mnie odczepić. Musisz mnie przekonać
                          na miejscu.

                          > Spokojnie czekam aż się zmęczy lub ochrypnie.

                          Jestem bardziej wytrwały niż ty i niż ludzie w sklepie. Wystarczy mi na energii
                          na dwie godziny.

                          > Po czym siadam obok i tłumaczę,dlaczego tym razem nie
                          > dostanie samochodu. Być może dostanie innym razem,ale nie teraz.
                          > Jeśli zacznie płakać,powtarzam do skutku.

                          Możesz sobie gadać do usr***j śmierci. Puszczam mimo uszu. Celnym kopnięciem
                          przewracam stolik z promocyjnymi szklankami. Idziesz w koszty.

                          > Nie masz pojęcia jak wiele dzieci uspokoiłam w ten sposób.

                          Trafiłaś na takie, którego zaklęciami nie uspokoisz.
              • wieczna-gosia Re: Klaps nie zawsze jest błędem. Czasem to ostat 20.11.09, 14:09
                dorosly rozrabiaka to nie to samo co dziecko misiu.

                A ludzie stluczeni przez Policje maja prawo ja zaskarzyc i czasami o
                zgrozo wygrywaja.
                • w.i.l Dlaczego nie to samo? 20.11.09, 14:46
                  Bardzo proszę - bez misia.
    • panpaniscus Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 19.11.09, 22:05
      Może mi do tej pory było wyjątkowo łatwo, bo córka ma niecałe 4 lata, ale jej
      nigdy nie uderzyłam w sensie klapsa. Zdarzylo mi się ją trzepnąć po ręce, kiedy
      wkładała mi palec do oka, ale w sensie kary czy reakcji na jej zachowanie (nie
      bezpośredni bodziec) - nie. Jakoś nie czułam nigdy takiej potrzeby. I ogólnie
      jestem przeciwniczką kar cielesnych.

      Sama jako dziecko dostałam lanie kilka razy, za kłamstwo. Kłamstwo - z mojeje
      dzisiejszej perspektywy - w głupiej spawie, wynikającej z nadmiaru ograniczeń
      stawianych dziecku. Pamiętam swoje emocje i myślę, że wychowawczo nie spełniły
      się wtedy założenia moich rodziców.

      Nie wiem, na ile wiarygodne są te prasowe enuncjacje. IMHO taka penalizacja,
      uzależniona w dodatku od widzimisię urzędników to poroniony pomysł - w taki
      sposób mentalności się nie zmieni. Obawiam się, że część osób przerzuci się na
      znęcanie psychiczne. A udowodnienie tego nie jest już takie proste.
      Dużo lepiej byłoby stworzyć programy dla rodziców, wsparcie itd. - noa le to
      medialnie mniej nośne i nie takie łatwe.
    • grace.4 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 05:34
      nie, nie jestem zwolenniczka,ale czasem nie ma wyjscia
      • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:59
        >ale czasem nie ma wyjscia

        A skad, ty po prostu nie wiesz, jakie te wyjscia sa.
    • hamerykanka Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 05:49
      Ogladalam dzis o tym w porannych wiadomociach. Matka sie wymigiwala
      ze w zasadzie nie o to jej chodzilo, a policjant uzyl paralizatora
      po tym jak od kochanego dziecka dostal kopa w krocze. Policjant
      dostal nagane ze nie mial osobistej kamery (teraz nosza takie
      miniaturowe z przodu na mundurze) i jest na tydzien zawieszony z
      pracy.
    • minasz panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 09:20
      bicie szarpanie znecanie psychicznie to głownie domena kobiet - (przeciez trzeba
      jakos dziecko nauczyc porządku ma byc grzeczne i zachowywac sie jaj mamunia chce)
      hehe
      • kocia_noga Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 09:28

        Powiedxz to w.i.lowi. Kobiety wypowiadające się w tym wątku
        przyznają się do klapsów ale żałują - facet w.i.l robi szum, bo ktoś
        chce mu odebrać prawo do bicia. Widzisz róznicę?
        • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 09:50
          kocia_noga napisała:

          > Powiedxz to w.i.lowi. Kobiety wypowiadające się w tym wątku
          > przyznają się do klapsów ale żałują

          Żałują, ponieważ dały sobie zrobić sieczkę z mózgu, jakoby klaps wymierzony
          dziecku był czymś złym. Tymczasem czymś złym jest przede wszystkim ta sieczka.

          > - facet w.i.l robi szum, bo ktoś
          > chce mu odebrać prawo do bicia. Widzisz róznicę?

          Facet w.i.l robi szum, bo jakieś komunistyczne świry, ogarnięte misją budowy
          "Nowego_Wspaniałego_Świata", usiłują ograniczyć wpływ rodziców na wychowanie dzieci.
          • iwles Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 10:04

            oj, to nasze państwo i prawo to wogóle jest tylko po to, żeby
            ograniczać mir rodzinny. Facet nie ma już prawa przyłożyć żonie, bo
            zupa była za słona.... no co za czasy !!!!!
            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 10:29
              iwles napisała:

              > oj, to nasze państwo i prawo to wogóle jest tylko po to, żeby
              > ograniczać mir rodzinny.

              Nie tylko po to. Po to jeszcze, żeby rabować większość wytwarzanych przez
              obywateli dochodów.

              > Facet nie ma już prawa przyłożyć żonie, bo zupa była za słona.... no co za
              > czasy !!!!!

              Uważasz, że zadaniem męża jest wychowywanie żony na takiej samej zasadzie, jak
              rolą rodzica jest wychowywanie dziecka? Masz jakieś własne dzieci?
              • iwles Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:12

                rozumiem, że ty uważasz bicie jako metodę wychowawczą tak?
                bo analogii, że i zona, i dziecko to ludzie (!), którym należy sie
                szacunek na identycznych prawach - to nie widzisz.
                • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:22
                  iwles napisała:

                  > rozumiem, że ty uważasz bicie jako metodę wychowawczą tak?

                  Oczywiście. Jest doskonałą metodą wychowawczą w sytuacji, kiedy konieczne jest
                  wpojenie dzieciom zasad, których celu nie są jeszcze w stanie ogarnąć rozumem.

                  > bo analogii, że i zona, i dziecko to ludzie (!), którym należy sie
                  > szacunek na identycznych prawach - to nie widzisz.

                  Bo to nieprawda. Nieprawdą jest, jakoby dziecku należał się szacunek na takiej
                  samej zasadzie, jak dorosłemu. Nieprawdą jest też, jakoby klaps wymierzony
                  dziecku naruszał jego godność i szacunek.
                  Ogólnie rzecz biorąc - jeśli uważasz, że ludzie mają prawo do szacunku i
                  nietykalności osobistej bez względu na okoliczności, to z jakiej racji
                  państwo jest wyposażone w środki fizycznego przymusu?
                  • lola211 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:41
                    Nieprawdą jest też, jakoby klaps wymierzony
                    > dziecku naruszał jego godność i szacunek.

                    Nieprawda w twoim mniemaniu, cale szczescie nie powszechnie
                    obowiazujacym.
                    • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:52
                      lola211 napisała:

                      > Nieprawda w twoim mniemaniu, cale szczescie nie powszechnie
                      > obowiazujacym.

                      Ciągle jeszcze zaryzykowałbym opinię, że w mniemaniu większości. Co, oczywiście,
                      samo przez się nie świadczy o słuszności, bo słuszne byłoby nawet, gdyby
                      opowiadała się za tym mniejszość. Godność i szacunek do dziecka to puste,
                      lewicowe slogany, mające służyć wyłącznie tresurze rodziców w politycznej
                      poprawności. Nie ma czegoś takiego, jak prawo do nienaruszonej godności i
                      szacunku bez względu na okoliczności. Mandat wymierzony za wykroczenie drogowe
                      też narusza godność ukaranego i szacunek do niego. Z jakiej racji jest wymierzany?
                      • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:56
                        a ile ty masz lat....?? ze nie rozumiesz co się do ciebie pisze?
                        prawda jest jedna, jesli nie szanujesz siebie, to znaczy , ze nie szanowano
                        ciebie i teraz ty innych nie szanujesz
                        • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:03
                          bea.bea napisała:

                          > a ile ty masz lat....?? ze nie rozumiesz co się do ciebie pisze?

                          Rozumiem, co się do mnie pisze, a lat mam tyle, ile potrzeba, żeby na podstawie
                          własnego doświadczenia zwalczać barbarzyńskie, lewackie pomysły.

                          > prawda jest jedna, jesli nie szanujesz siebie, to znaczy , ze nie szanowano
                          > ciebie i teraz ty innych nie szanujesz

                          Co to za bełkot?
                          • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:05
                            Co to za bełkot?

                            czyli nie rozumiesz..tongue_out
                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:07
                              bea.bea napisała:

                              > Co to za bełkot?
                              >
                              > czyli nie rozumiesz..tongue_out

                              Rozumiem, co napisałaś, ale uważam twoją koncepcję za bełkot. Bzdurę. Brednię.
                              Ogarniasz?
                              • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:14
                                nie...ale...o...co...chodzi....
                                walnij mnie to zrozumiemtongue_out
                      • lola211 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:07
                        No wlasnie - mandat.A nie dajmy na to kopniak czy nawet ten niewinny
                        z pozoru klaps.Rodzic ma caly szereg innych narzędzi, by
                        wyegzekwowac od dziecka pozadane zachowanie, ma inne mozliwosci
                        karania.Nie jestem przeciwna karaniu tylko karaniu FIZYCZNEMU.
                        • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:13
                          lola211 napisała:

                          > No wlasnie - mandat. A nie dajmy na to kopniak czy nawet ten niewinny
                          > z pozoru klaps.

                          Nie rozumiesz. Jako argument przeciwko klapsowi podnosi się, jakoby naruszał on
                          godność dziecka. Taki sam argument należy więc podnieść przeciwko mandatowi. On
                          tez narusza godność karanego. Poza tym, jeśli karany odmówi zapłacenia mandatu,
                          przewiduje się inne środki, łącznie z FIZYCZNĄ przemocą.

                          > Rodzic ma caly szereg innych narzędzi, by wyegzekwowac od dziecka pozadane
                          > zachowanie, ma inne mozliwosci karania.

                          Już zostały zastosowane i nie poskutkowały.

                          > Nie jestem przeciwna karaniu tylko karaniu FIZYCZNEMU.

                          A dlaczego akurat przeciwko fizycznemu? Bo taki lewicowy paradygmat pozwoliłaś
                          sobie wpoić? FIZYCZNE karcenie jest złe, bo jest złe?
                          • lola211 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:53
                            > Już zostały zastosowane i nie poskutkowały.

                            Chyba zartujesz.Ludzie bija czy klapsuja dzieci, bo im tak
                            NAJŁATWIEJ.Pach i po krzyku.Czesto wowczas, gdy sa w.rwieni na
                            innych.Ma kobieta zły dzien, dziecko narozrabia, traci cierpliwosc i
                            uderza.
                            Poza tym- mandat jest przewidziany za naruszenie prawa.Jakie to
                            wykroczenia dokonuje 2 letni maluch np?
                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 14:37
                              lola211 napisała:

                              > Chyba zartujesz.L

                              Nie, nie żartuję.

                              > Ludzie bija czy klapsuja dzieci, bo im tak
                              > NAJŁATWIEJ.Pach i po krzyku.

                              Ludzie wymierzają dzieciom kary cielesne w różnych sytuacjach. Zarówno wówczas,
                              kiedy im tak najłatwiej, jak i wówczas, kiedy inne środki już zawiodły.

                              > Czesto wowczas, gdy sa w.rwieni na innych. Ma kobieta zły dzien, dziecko
                              > narozrabia, traci cierpliwosc i uderza.

                              Owszem, takie przypadki mogą się zdarzać. Tak, jak np. zdarzają się przypadki
                              wrzucania niedobitych świń do wrzątku (co pokazała telewizja). Nie jest to
                              jednak powodem do formułowania uogólnień i utrzymywania, że to reguła.

                              > Poza tym- mandat jest przewidziany za naruszenie prawa. Jakie to
                              > wykroczenia dokonuje 2 letni maluch np?

                              Wykroczenia przeciwko normom społecznym i zasadom bezpieczeństwa wpajanym przez
                              rodziców. Na przykład: "nie ciągnij siostry za włosy", "nie zabieraj zabawek
                              innym dzieciom", "nie wchodź na parapet", "nie wybiegaj na ulicę", "nie ciągnij
                              za obrus" i wiele innych.
                        • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:15
                          To by bylo ciekawe. Zatrzymuje cie patrol, prosza o dokumenty, opuszczasz okno i
                          bach! fanga w nos. Przekroczyl pan predkosc! Wychowawcze jak cholera.
                          • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:21
                            smile smile smile
                            powiem ci kocham cie..smile
                            z doświadczenia wiem ,ze może działać lepiej niż kampania przeciw piratom
                            drogowym..smile
                            facet kiedyś po chamsku zajechał mi droge, pech chciał, ze zatrzymał sie koło
                            mnie na światłach, miałam trochę czasu do zmiany, wyszłam zapukałam on
                            nonszalancko otworzył okno, a ja go pytam , przepraszam czy dała panu kiedyś
                            kobieta w mordę...
                            widziałam zdziwienie w jego oczach i powiedział...bardzo panią przepraszam..smile
                      • justyna302 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:12
                        misiu-1 napisał:
                        Mandat wymierzony za wykroczenie drogowe
                        > też narusza godność ukaranego i szacunek do niego. Z jakiej racji
                        jest wymierzany?

                        Mandat?? Kawałek świstka z prośbą o wpłacenie pewnej sumy pieniędzy
                        na dane konto, jako kara za złamanie obowiązującego przepisu,
                        narusza Twoją godność? U mnie z reguły wywołuje zawstydzenie i złość
                        na siebie samą.. Jak można go porównać do uderzenia, nie mam
                        pojęcia..
                        • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:33
                          justyna302 napisała:

                          > Mandat?? Kawałek świstka z prośbą o wpłacenie pewnej sumy pieniędzy
                          > na dane konto, jako kara za złamanie obowiązującego przepisu,
                          > narusza Twoją godność?

                          Nie tylko moją. Tępy glina, któremu za całą mądrość służy zdanie napisane na
                          papierze, w celu napełnienia urzędowego budżetu i wykonania normy mandatowania,
                          wymierza komuś karę. Oczywiście, że to narusza godność.

                          > U mnie z reguły wywołuje zawstydzenie i złość na siebie samą...

                          U dziecka klaps ma wywołać dokładnie to samo.

                          > Jak można go porównać do uderzenia, nie mam pojęcia..

                          Granice Twojego pojmowania to już nie moje zmartwienie.
                          • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:38
                            > Nie tylko moją. Tępy glina, któremu za całą mądrość służy zdanie napisane na
                            > papierze, w celu napełnienia urzędowego budżetu i wykonania normy mandatowania,
                            > wymierza komuś karę. Oczywiście, że to narusza godność.

                            Przekraczanie predkosci jest cacy, tylko kara za nie narusza godnosc.
                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:43
                              cherry.coke napisała:

                              > Przekraczanie predkosci jest cacy, tylko kara za nie narusza godnosc.

                              Przewinienie dziecka jest cacy, tylko kara za nie (klaps) narusza godność?
                              • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 13:00
                                Na przewinienie dziecka mozna zareagowac inaczej. Twoj mandat to nie odpowiednik
                                klapsa. Odpowiednikiem klapsa byloby, gdybys od policjanta dostal klapsa. Albo w
                                dziob.
                                • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 14:26
                                  cherry.coke napisała:

                                  > Na przewinienie dziecka mozna zareagowac inaczej.

                                  Na wykroczenie drogowe też.

                                  > Twoj mandat to nie odpowiednik klapsa.

                                  I wcale nie musi być odpowiednikiem. Jest przykładem kary, do której odnoszą się
                                  tak samo dobrze argumenty przeciwko klapsowi.
                                  • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 14:38
                                    Jesli nie widzisz roznicy miedzy wykroczeniem drogowym a przewinieniem dziecka
                                    (i nie, nie wszyscy rodzice lejacy dzieci robia to, bo dziecko wlazlo na ulice
                                    albo sciaga garnek z wrzatkiem)...

                                    Jesli nie widzisz roznicy miedzy kara administracyjna wymierzona osobie
                                    doroslej, swiadomej konsekwencji wykroczenia, a kara fizyczna wymierzona dziecku
                                    przez doroslego...

                                    ... to gadaj se sam ze soba, sorry.
                                    • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 14:51
                                      cherry.coke napisała:

                                      > Jesli nie widzisz roznicy miedzy wykroczeniem drogowym a przewinieniem
                                      > dziecka

                                      A co ma do tego, czy ja widzę różnicę, czy nie widzę? Odnoś się do argumentacji,
                                      a nie do moich cech poznawczych.

                                      > nie wszyscy rodzice lejacy dzieci robia to, bo dziecko
                                      > wlazlo na ulice albo sciaga garnek z wrzatkiem)...

                                      Ale ty byś chciała zabronić klapsa także tym, którzy właśnie w takich sytuacjach
                                      go wymierzają.

                                      > Jesli nie widzisz roznicy miedzy kara administracyjna wymierzona osobie
                                      > doroslej, swiadomej konsekwencji wykroczenia, a kara fizyczna wymierzona
                                      > dziecku przez doroslego...

                                      Albo argument o niedopuszczalności kar naruszających godność jest sensowny,
                                      wówczas dotyczy także mandatu, albo jest bez sensu, a wówczas należy wyrzucić go
                                      na śmietnik także w przypadku klapsa. Pojmujesz?

                                      > to gadaj se sam ze soba, sorry.

                                      Lepiej ze sobą, niż z bezmyślną blondynką, nie dostrzegającą logicznych
                                      konsekwencji swoich postulatów.
                                      • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:09
                                        > Lepiej ze sobą, niż z bezmyślną blondynką

                                        Argument ostateczny, po prostu padlam i przestalam sie ruszac.
                                        • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:11
                                          Leżysz już od paru godzin, a dopiero teraz zauważyłaś?
                                          • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:25
                                            Oj leze, ze smiechu glownie.
                                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:34
                                              "Śmiech jest wyłączną własnością człowieka i dlatego głupcy ciągle się
                                              śmieją, żeby pokazać, że są ludźmi."

                                              (A. Świętochowski)
                                              • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:36
                                                Niech zyje Google!
                          • justyna302 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:57
                            misiu-1 napisał:

                            > justyna302 napisała:
                            > Nie tylko moją. Tępy glina, któremu za całą mądrość służy zdanie
                            napisane na
                            > papierze, w celu napełnienia urzędowego budżetu i wykonania normy
                            mandatowania,
                            > wymierza komuś karę. Oczywiście, że to narusza godność.

                            Kara pieniężna to chyba normalna kara w całym cywilizowanym świecie
                            za drobne przewinienia. Dla dorosłego człowieka zwykle najdotkliwsza
                            bo powoduje uszczerbek w budżecie z powodu jego głupoty. Wg ciebie
                            mądry glina powinien sam obmyślać kary wg swojego nastroju lub
                            fantazji? Np. jakie? Bieg dookoła trawnika, pompki, ufundowanie
                            huśtawki dla Domu Dziecka?

                            >
                            > U dziecka klaps ma wywołać dokładnie to samo.
                            >
                            Klaps u dziecka nie wywoła refleksji nad czynem, a jedynie pobudzi
                            go do myślenia co zrobić by tego klapsa uniknąć w przyszłości -
                            inaczej - jak oszukać rodzica. Skruchę może wywołać tylko szczera
                            rozmowa, dostosowana poziomem do dziecka. Wszystko da się jakoś
                            wyperswadować dziecku, nawet na poziomie dwulatka, wiem z
                            doświadczenia. No, chyba ze dajesz klapsy roczniakowi..
                            >
                            > Granice Twojego pojmowania to już nie moje zmartwienie.

                            A to już odpowiedź na wysokim poziomie, dzięki.
                  • iwles Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:46

                    naruszenie nietykalności osobistej w postaci uderzenia kogoś uznaję
                    tylko w sytuacji obrony koniecznej.

                    a Ty o jakich okolicznościach mówisz ?
                    • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:55
                      iwles napisała:

                      > naruszenie nietykalności osobistej w postaci uderzenia kogoś uznaję
                      > tylko w sytuacji obrony koniecznej.
                      >
                      > a Ty o jakich okolicznościach mówisz ?

                      O takich, kiedy np. prawomocnie skazany odmawia podporządkowania się wyrokowi.
                      Wówczas państwo, choć nie istnieje sytuacja obrony koniecznej, stosuje wobec
                      niego przemoc. Z jakiej racji, skoro to narusza jego godność?
                  • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 11:54
                    bo są osoby którym od DZIECKA pokazywano , ze tylko siła można osiagnąć
                    zamierzony cel, i nie znaja innej metody, nikt nigdy ich nie szanował, i nawet
                    kiedy zacznie to oni juz tego nie pojmują, i niestety ...niestety...innej
                    alternatywy nie ma....
                    • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:06
                      bea.bea napisała:

                      bea.bea napisała:

                      > bo są osoby którym od DZIECKA pokazywano , ze tylko siła można osiagnąć
                      > zamierzony cel, i nie znaja innej metody, nikt nigdy ich nie szanował, i
                      > nawet kiedy zacznie to oni juz tego nie pojmują, i niestety
                      > ...niestety...innej alternatywy nie ma....

                      Niestety, gwałtowny wzrost przestępczości i, co za tym idzie, konieczności
                      używania przez państwo przemocy wobec dorosłych ludzi, wynika z czegoś dokładnie
                      odwrotnego - z szerzenia się lewicowego przesądu, jakoby bicie dzieci było
                      błędem. Błędem jest nie bicie dzieci, tylko słuchanie lewicowych doradców.
                      • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:17
                        a co to znaczy lewicowy doradca, bo aj to zupełnie apolityczna jestem i nie za
                        bardzo rozumiem
                        • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:35
                          bea.bea napisała:

                          > a co to znaczy lewicowy doradca, bo aj to zupełnie apolityczna jestem i
                          > nie za bardzo rozumiem

                          Że jesteś apolityczna, to Ci się tylko zdaje, a lewicowy doradca to ten, który
                          Ci wpoił przekonanie, że klaps jest złem i błędem wychowawczym.
                          • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:41
                            Ale on jest bledem wychowawczym. Jakbys dostal od policjanta fange w nos
                            zamiast mandatu to juz nigdy nie przekroczylbys predkosci, prawda? A moze jednak
                            nienawidzilbys policji i cisnal gaz jak sie da, tylko sprawil sobie CB radio?
                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:47
                              cherry.coke napisała:

                              > Ale on jest bledem wychowawczym.

                              Nieprawda. Klaps nie jest błędem wychowawczym.

                              > Jakbys dostal od policjanta fange w nos zamiast mandatu to juz nigdy nie
                              > przekroczylbys predkosci, prawda? A moze jednak nienawidzilbys policji i
                              > cisnal gaz jak sie da, tylko sprawil sobie CB radio?

                              Czy bym dostał fangę w nos, czy mandat - nie ma znaczenia. Tak, czy owak, byłoby
                              to naruszenie godności, więc jeśli naruszenie godności przez daną karę implikuje
                              jej niesłuszność, to niesłuszne są zarówno klaps, fanga w nos, jak i mandat.
                              • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 13:04
                                > Czy bym dostał fangę w nos, czy mandat - nie ma znaczenia. Tak, czy owak, byłob
                                > y
                                > to naruszenie godności, więc jeśli naruszenie godności przez daną karę implikuj
                                > e
                                > jej niesłuszność, to niesłuszne są zarówno klaps, fanga w nos, jak i mandat.

                                Kto powiedzial, ze naruszeniem godnosci jest kazda kara? Naruszeniem godnosci
                                jest kara fizyczna - bycie zbitym przez silniejszego. Jak cie zamiast mandatu
                                Pudzian wywlecze z samochodu i przelozy przez kolano to pogadamy o naruszeniu
                                twojej godnosci.
                                • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 14:44
                                  cherry.coke napisała:

                                  > Kto powiedzial, ze naruszeniem godnosci jest kazda kara?

                                  Ja.

                                  > Naruszeniem godnosci jest kara fizyczna - bycie zbitym przez silniejszego.

                                  Kto powiedział, że kara fizyczna jest naruszeniem godności?

                                  > Jak cie zamiast mandatu Pudzian wywlecze z samochodu i przelozy przez
                                  > kolano to pogadamy o naruszeniu twojej godnosci.

                                  Nie potrzeba Pudziana, bo w razie stawiania oporu, wywlec cię z samochodu mogą
                                  też policjanci. To może trzeba im tego zabronić? Może trzeba uchwalić przepis,
                                  że kara może być wymierzona tylko wtedy, kiedy karany zgłasza gotowość jej
                                  przyjęcia bez protestu?
                                  • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:06
                                    Idz zrob sondaz, ilu ludzi uznaje za naruszenie godnosci wreczenie doroslemu
                                    mandatu (za dokonane wykroczenie drogowego), a ilu wklepanie przez osobe dwa
                                    razy wieksza (za dzieciece przewinienie).

                                    > Nie potrzeba Pudziana, bo w razie stawiania oporu, wywlec cię z samochodu mogą
                                    > też policjanci.

                                    I maja prawo na dzien dobry zamiast mandatu dac ci po twarzy, bo przeciez
                                    przekroczyles predkosc, wykroczenie nomen omen jak w morde strzelil? Bez sensu
                                    te twoje analogie.
                                    • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:16
                                      cherry.coke napisała:

                                      > Idz zrob sondaz, ilu ludzi uznaje za naruszenie godnosci wreczenie
                                      > doroslemu mandatu (za dokonane wykroczenie drogowego), a ilu wklepanie
                                      > przez osobe dwa razy wieksza (za dzieciece przewinienie).

                                      Głupie wykręty, służące odwróceniu uwagi od sedna problemu. Jeśli mandat jest
                                      dla ciebie okolicznością zbyt niejasną, poczytaj sobie rozporządzenie w sprawie
                                      tzw. środków przymusu bezpośredniego i odpowiedz, czy użycie przez policjanta
                                      pałki albo narusza godność obywatela, czy nie narusza?

                                      > I maja prawo na dzien dobry zamiast mandatu dac ci po twarzy, bo przeciez
                                      > przekroczyles predkosc, wykroczenie nomen omen jak w morde strzelil? Bez
                                      > sensu te twoje analogie.

                                      Bez sensu to są te twoje odpowiedzi. Ale blondynkom zwykle wybaczam, bo one nie
                                      mają myśleć, tylko ładnie pachnieć.
                                      • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:21
                                        > Głupie wykręty, służące odwróceniu uwagi od sedna problemu.

                                        Sednem problemu jest twoje porownywanie bicia dzieci do otrzymania mandatu, li i
                                        jedynie.

                                        > Bez sensu to są te twoje odpowiedzi. Ale blondynkom zwykle wybaczam, bo one nie
                                        > mają myśleć, tylko ładnie pachnieć.

                                        A blondynom? A brunetkom? A brunetom? A jak ruda jestem, albo lysy?
                                        • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 15:30
                                          cherry.coke napisała:


                                          > Sednem problemu jest twoje porownywanie bicia dzieci do otrzymania
                                          > mandatu, li i jedynie.

                                          Nie. Sednem problemu jest: "czy wymierzając karę wolno naruszyć czyjąś godność,
                                          czy nie wolno?". Nawet tego dostrzec nie potrafisz?
                                          • ahhna Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 21.11.09, 00:37
                                            > Nie. Sednem problemu jest: "czy wymierzając karę wolno naruszyć
                                            czyjąś godność,
                                            > czy nie wolno?". Nawet tego dostrzec nie potrafisz?

                                            Nie. Sednem problemu jest, czy kara może być biciem. Otóż w świecie
                                            dorosłych, którzy przecież są dużo bardziej świadomi konsekwencji
                                            swoich czynów od dzieci, bicie jako kara jest NIELEGALNE. Od kiedy
                                            to policja ma prawo kogoś pobić? Jeśli gostek się stawia mimo nakazu
                                            sądu albo łamania prawa, to policja ma prawo zastosować przymus w
                                            postaci np. skucia kajdankami (odpwiednikiem byłby tu rodzic
                                            przytrzymujący dziecko). Jeśli facet nie daje się skuć i rzuca się z
                                            pięściami albo nożem na policjanta, to policjant ma prawo oczywicie
                                            go spałować - w obronie własnej, bo jeśli nie, może stracić zdrowie
                                            i zycie, a przepisy prawa muszą być przecież wyegzekwowane,
                                            niezależnie od tego, czy jest to upokarzające, czy nie. Tyle że w
                                            obronie własnej mamy prawo nawet zabić. Nie jest to policji prawo do
                                            bicia, tylko obrona własna przy egzekwowaniu prawa. Dopóki nic
                                            policji nie zagraża przy prawidłowym egzekwowaniu prawa, ta nie ma
                                            prawa nikogo pobić. Uwaga, gdybyś nie zrozumiał odniesienia do
                                            sytuacji dziecka i rodzica: nie ma możliwości, żeby dziecko
                                            zagroziło życiu czy zdrowiu dorosłego, wybiegając na ulicę, a ten,
                                            bijąc go za to, tłumaczył się obroną własną. Oczwiście jeśli trafi
                                            się silny dzieciak napadający na rodzica z nożem i realnie mu
                                            zagrażający, to rodzic ma prawo go zlać - będzie to wtedy spełniać
                                            warunki obrony własnej.
                                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 21.11.09, 22:54
                                              ahhna napisała:

                                              > Nie. Sednem problemu jest, czy kara może być biciem.

                                              Nieprawda. Sednem problemu jest uzasadnienie, dlaczego może lub nie może być karą.

                                              > Otóż w świecie dorosłych, którzy przecież są dużo bardziej
                                              > świadomi konsekwencji swoich czynów od dzieci, bicie jako kara
                                              > jest NIELEGALNE.

                                              Nieprawda. Gdyby było nielegalne, nie byłaby przecież potrzebna specjalna ustawa.

                                              > Od kiedy to policja ma prawo kogoś pobić? Jeśli gostek się stawia
                                              > mimo nakazu sądu albo łamania prawa, to policja ma prawo
                                              > zastosować przymus w postaci np. skucia kajdankami (odpwiednikiem
                                              > byłby tu rodzic przytrzymujący dziecko).

                                              Początek tego prawa ginie w pomroce dziejów, więc przyjmijmy, że przynajmniej od
                                              czasu wydania aktu pn.:
                                              "ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 17 września 1990 r. w sprawie określenia
                                              przypadków oraz warunków i sposobów użycia przez policjantów środków przymusu
                                              bezpośredniego.
                                              (Dz. U. z dnia 12 października 1990 r.)"
                                              W rozporządzeniu wymienione są:
                                              1) siła fizyczną w postaci chwytów obezwładniających oraz podobnych technik
                                              obrony lub ataku,
                                              2) urządzenia techniczne w postaci kajdanek, prowadnic, kaftanów bezpieczeństwa,
                                              pasów i siatek obezwładniających, a także kolczatek drogowych i innych przeszkód
                                              umożliwiających zatrzymanie pojazdu,
                                              3) chemiczne środki obezwładniające,
                                              4) pałki służbowe zwykłe, szturmowe i wielofunkcyjne,
                                              5) wodne środki obezwładniające,
                                              6) psy i konie służbowe,
                                              7) pociski niepenetracyjne, miotane z broni palnej.

                                              > Jeśli facet nie daje się skuć i rzuca się z pięściami albo nożem
                                              > na policjanta, to policjant ma prawo oczywicie go spałować - w
                                              > obronie własnej, bo jeśli nie, może stracić zdrowie i zycie, a
                                              > przepisy prawa muszą być przecież wyegzekwowane, niezależnie od
                                              > tego, czy jest to upokarzające, czy nie. Tyle że w obronie własnej
                                              > mamy prawo nawet zabić. Nie jest to policji prawo do bicia, tylko
                                              > obrona własna przy egzekwowaniu prawa.

                                              Nieprawda. Użycie środków przymusu bezpośredniego nie jest ograniczone do
                                              przypadków obrony koniecznej. Zamiast świecić ignorancją, przeczytaj lepiej
                                              zacytowane rozporządzenie.

                                              > Dopóki nic policji nie zagraża przy prawidłowym egzekwowaniu
                                              > prawa, ta nie ma prawa nikogo pobić.

                                              Nieprawda.

                                              > Uwaga, gdybyś nie zrozumiał odniesienia do
                                              > sytuacji dziecka i rodzica: nie ma możliwości, żeby dziecko
                                              > zagroziło życiu czy zdrowiu dorosłego, wybiegając na ulicę, a ten,
                                              > bijąc go za to, tłumaczył się obroną własną. Oczwiście jeśli trafi
                                              > się silny dzieciak napadający na rodzica z nożem i realnie mu
                                              > zagrażający, to rodzic ma prawo go zlać - będzie to wtedy spełniać
                                              > warunki obrony własnej.

                                              Założenie fałszywe, więc i wnioski bezwartościowe.
                                              • iwles Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 21.11.09, 23:05
                                                > > Otóż w świecie dorosłych, którzy przecież są dużo bardziej
                                                > > świadomi konsekwencji swoich czynów od dzieci, bicie jako kara
                                                > > jest NIELEGALNE.
                                                >
                                                > Nieprawda. Gdyby było nielegalne, nie byłaby przecież potrzebna
                                                specjalna ustaw
                                                > a.


                                                niestety, ustawa ma być dla takich jak Misiu-1 i wil, którzy nie
                                                rozumieja, że dziecko = człowiek.
                                                • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 22.11.09, 09:33
                                                  iwles napisała:

                                                  > niestety, ustawa ma być dla takich jak Misiu-1 i wil, którzy nie
                                                  > rozumieja, że dziecko = człowiek.

                                                  No właśnie. Ustawa ma dopiero być, zatem jeszcze jej nie ma, więc wymierzanie
                                                  dzieciom klapsów jest legalne. C.b.d.u.
                                                  A klaps działa właśnie dlatego, że dziecko, to człowiek. W przypadku np.
                                                  popsutej pralki raczej nie.
                                              • ahhna Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 22.11.09, 00:04
                                                > > Nie. Sednem problemu jest, czy kara może być biciem.
                                                >
                                                > Nieprawda. Sednem problemu jest uzasadnienie, dlaczego może lub
                                                nie może być ka
                                                > rą.

                                                Przecież dokładnie to napisałam. Sednem problemu jest dylemat, czy
                                                karą może czy nie może być bicie.

                                                > Nieprawda. Gdyby było nielegalne, nie byłaby przecież potrzebna
                                                specjalna ustaw
                                                > a.

                                                Właśnie po to jest specjalna ustawa, żeby dokładnie określić, kiedy
                                                i jakie srodki przymusu można zastosować - ponieważ policja nie może
                                                sobie ot tak bić.

                                                > Nieprawda. Użycie środków przymusu bezpośredniego nie jest
                                                ograniczone do
                                                > przypadków obrony koniecznej. Zamiast świecić ignorancją,
                                                przeczytaj lepiej
                                                > zacytowane rozporządzenie.
                                                >

                                                Tyle że środki przymusu to jeszcze nie bicie. Jakoś na twojej
                                                ustawowej liscie nie widzę podpunktu: w razie pyskowania dopuszcza
                                                się możliwość pobicia pałką. Obezwładnić to niekoniecznie pobić.
                                                Dopiero gdy nie da się obezwładnić bez bicia, to być może pobicie
                                                jest jedyną możliwościa wyegzekwowania prawa, w celu ochrony innych
                                                (słowem, jeśli ktoś komuś zagraża, a nie daje się obezwładnić, co
                                                jest jednoznaczne z tym, że zagraża również policjantowi, można bić -
                                                nie jest to wprost oczywiście nazwane obroną własną czy innych, ale
                                                taki to właśnie ma sens - gdybyś nie zrozumiał odniesienia do
                                                dziecka: dziecko raczej nie jest w stanie realnie zagrozić fizycznie
                                                rodzicowi). Nie powiesz mi chyba, że policja ma prawo lać kogoś, kto
                                                nie stawia oporu? Jaki sens ma zastosowanie armatek wodnych, skoro
                                                tłum pokornie na wezwanie policji się rozchodzi? Dopiero gdy się nie
                                                rozchodzi, a policja ocenia, że sytuacja jest groźna, czy to dla
                                                niej, czy dla innych obywateli, czy dla samego tłumu, to używa
                                                armatek wodnych. Nieuzasadnione użycie siły w postaci bicia kończy
                                                się sądem. Tak więc twoja imponująca lista środków przymusu, z
                                                pałkami włącznie, nie oznacza jeszcze, że jest przyzwolenie na bicie
                                                osób, które nie stawiają groźnego oporu, np z użyciem broni.
                                                Zresztą, działanie policji to jedno, ta często musi działać na
                                                oślep, podejmując decyzje w ferworze zamieszek, ścigania groźnych
                                                przestępców.
                                                Natomiast przyjrzyjmy się mozliwym wyrokom sądów, które to właśnie
                                                są od cywilizowanego karania przestępców i które to właśnie powinny
                                                być dla nas punktem odniesienia. Na liście kar nie ma bodajże
                                                pobicia? a może są i masz na to stosowną ustawę?

                                                A teraz powiem ci, czemu tak się dzieje. Bo pobicie moze oznaczać
                                                nieodwracalne uszkodzenie ciała. Mniejsza o upokorzenie, choć ono
                                                też jest dotkliwe. Chodzi o to, że z upokorzenia można się podnieść,
                                                z paraliżu dolnej części ciała nie bardzo. Ot i wsjo.
                                                • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 22.11.09, 10:06
                                                  ahhna napisała:

                                                  > Przecież dokładnie to napisałam. Sednem problemu jest dylemat, czy
                                                  > karą może czy nie może być bicie.

                                                  Nie. Mylisz skutek z przyczyną. Sednem dyskusji jest przyczyna, a nie skutek.

                                                  > Właśnie po to jest specjalna ustawa, żeby dokładnie określić, kiedy
                                                  > i jakie srodki przymusu można zastosować - ponieważ policja nie
                                                  > może sobie ot tak bić.

                                                  Głupawa próba manipulacji. Chcesz porównywać specjalną ustawę zakazującą
                                                  wymierzania dzieciom klapsów z rozporządzeniem, które dopuszcza użycie
                                                  pałowania i określa jego warunki?

                                                  > Tyle że środki przymusu to jeszcze nie bicie.

                                                  Mógłbym na to odpowiedzieć, że klaps to też jeszcze nie bicie. Owszem, użycie
                                                  pałki służbowej to bicie i jest to wyraźnie, expressis verbis, napisane w
                                                  rozporządzeniu.

                                                  > Jakoś na twojej ustawowej liscie nie widzę podpunktu: w razie
                                                  > pyskowania dopuszcza się możliwość pobicia pałką. Obezwładnić to
                                                  > niekoniecznie pobić.

                                                  Jeszcze raz namawiam do zaprzestania ignoranckiego teoretyzowania i przeczytania
                                                  rozporządzenia. Nieważne, w jakim przypadku rozporządzenie dopuszcza bicie
                                                  pałką, ważne, że istnieją sytuacje, w których bicie jest dopuszczalne. Pytanie -
                                                  czy narusza godność bitego człowieka, czy nie narusza?

                                                  > Dopiero gdy nie da się obezwładnić bez bicia, to być może pobicie
                                                  > jest jedyną możliwościa wyegzekwowania prawa, w celu ochrony innych
                                                  > (słowem, jeśli ktoś komuś zagraża, a nie daje się obezwładnić, co
                                                  > jest jednoznaczne z tym, że zagraża również policjantowi, można
                                                  > bić

                                                  Oczywiste i bezczelne kłamstwo. Według rozporządzenia, pobita pałką może być np.
                                                  osoba stawiająca bierny opór. Nie zagrażająca zatem ani policjantowi, ani nikomu
                                                  innemu.

                                                  > nie jest to wprost oczywiście nazwane obroną własną czy innych, ale
                                                  > taki to właśnie ma sens

                                                  Manipulacja słowami to żaden argument. Prawdy dowodzi się wprost, a nie matactwem.

                                                  > Nie powiesz mi chyba, że policja ma prawo lać kogoś, kto nie
                                                  > stawia oporu? Jaki sens ma zastosowanie armatek wodnych, skoro
                                                  > tłum pokornie na wezwanie policji się rozchodzi?

                                                  Opór to nie atak. Obrona konieczna następuje w odpowiedzi na atak, a nie na opór.

                                                  > Dopiero gdy się nie rozchodzi, a policja ocenia, że sytuacja jest
                                                  > groźna, czy to dla niej, czy dla innych obywateli, czy dla samego
                                                  > tłumu, to używa armatek wodnych.

                                                  Nieprawda. Użycie armatek wodnych jest dozwolone także dla pokonania biernego
                                                  oporu
                                                  .

                                                  > Nieuzasadnione użycie siły w postaci bicia kończy się sądem.

                                                  Rozmawiamy o uzasadnionym. Uzasadnieniem użycia siły jest niewykonanie polecenia
                                                  policji, a nie obrona konieczna.

                                                  > Tak więc twoja imponująca lista środków przymusu, z
                                                  > pałkami włącznie, nie oznacza jeszcze, że jest przyzwolenie na
                                                  > bicie osób, które nie stawiają groźnego oporu, np z użyciem broni.

                                                  Owszem, to właśnie oznacza. Dozwolone jest użycie środków przymusu wobec osób,
                                                  których bierny opór nikomu nie zagraża i które nie mają żadnej broni.

                                                  > Zresztą, działanie policji to jedno, ta często musi działać na
                                                  > oślep, podejmując decyzje w ferworze zamieszek, ścigania groźnych
                                                  > przestępców.
                                                  > Natomiast przyjrzyjmy się mozliwym wyrokom sądów, które to właśnie
                                                  > są od cywilizowanego karania przestępców i które to właśnie powinny
                                                  > być dla nas punktem odniesienia. Na liście kar nie ma bodajże
                                                  > pobicia? a może są i masz na to stosowną ustawę?

                                                  Nie ma znaczenia, który akt prawny dopuszcza bicie. Istotny jest fakt, że bicie
                                                  jest prawnie dopuszczalne.

                                                  > A teraz powiem ci, czemu tak się dzieje. Bo pobicie moze oznaczać
                                                  > nieodwracalne uszkodzenie ciała. Mniejsza o upokorzenie, choć ono
                                                  > też jest dotkliwe. Chodzi o to, że z upokorzenia można się
                                                  > podnieść, z paraliżu dolnej części ciała nie bardzo. Ot i wsjo.

                                                  Więc mniejsza o upokorzenie, czy większa? Klaps nie grozi paraliżem ani dolnej
                                                  części ciała, ani w ogóle żadnej innej, a ciężkie, zagrażające zdrowiu pobicie,
                                                  jest karalne na mocy już istniejących aktów prawnych. Celem specjalnej ustawy
                                                  "antyklapsowej" nie jest więc ochrona zdrowia, tylko lewackich "pryncypiów".
                                                  • ahhna Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 22.11.09, 20:03
                                                    > Nie. Mylisz skutek z przyczyną. Sednem dyskusji jest przyczyna, a
                                                    nie skutek.

                                                    Nic z niczym nie mylę.

                                                    Chcesz porównywać specjalną ustawę zakazującą
                                                    > wymierzania dzieciom klapsów z rozporządzeniem, które dopuszcza
                                                    użycie
                                                    > pałowania i określa jego warunki?

                                                    zChcesz porównywać specjalną ustawę zakazującą
                                                    > wymierzania dzieciom klapsów z rozporządzeniem, które dopuszcza
                                                    użycie
                                                    > pałowania i określa jego warunki?

                                                    To chyba ty zacząłeś od analogii bicia dzieci do bicia przez
                                                    policję, czego konsekwencją było zacytowanie ustawy (przez ciebie,
                                                    nie przeze mnie)?

                                                    > Mógłbym na to odpowiedzieć, że klaps to też jeszcze nie bicie.

                                                    O, naprawdę? To znaczy ze może podejść do ciebie jakiś typ dwa razy
                                                    cięższy od ciebie, wymierzyć ci klapa po nerkach z całej siły i
                                                    odbić ci tę nerę, a ty uznasz, że to nie bicie? Dobrze wiedzieć,
                                                    jakby co. Zatem mamy rozróżnienie na klapsy i bicie, bo klaps to nie
                                                    uderzenie, oczywiście. Szkoda czasu na dyskusję z tobą.

                                                    > osoba stawiająca bierny opór. Nie zagrażająca zatem ani
                                                    policjantowi, ani nikom
                                                    > u
                                                    > innemu.

                                                    bierny opór? Zastanówmy się, co to oznacza. Znaczy ktoś stoi i go
                                                    ruszyc nijak nie można, i policja nie ma wyboru i musi lać? bierny
                                                    opór musi sie na którymś etapie zatrzymania przerodzić w czynny albo
                                                    się skończy, bo delikwenta skują i tyle . Innymi słowy: musi w koncu
                                                    dojśc albo do zaprzestania biernego oporu, albo do szarpaniny, która
                                                    przeszkadza w wyegzekwowaniu prawa i moze zagrozić albo
                                                    policjantowi, albo przypadkowym osobom.

                                                    Nieważne, w jakim przypadku rozporządzenie dopuszcza bicie
                                                    > pałką, ważne, że istnieją sytuacje, w których bicie jest
                                                    dopuszczalne.

                                                    A właśnie bardzo ważne, bo jak pisałam uzycie pałki oznacza, ze nie
                                                    można w inny sposób wyegzekwować prawa, a zatrzymany zagraża sobie
                                                    lub innym podczas egzekwowania tego prawa. I choc nie nazywa sie to
                                                    w tej sytuacji obrona własną, to taki ma sens.

                                                    > Oczywiste i bezczelne kłamstwo. Według rozporządzenia, pobita
                                                    pałką może być np

                                                    Gdyby było kłamstwem, to nie byłoby tylu rozpraw przeciwko policji o
                                                    nieuzasadnione pobicie.

                                                    > Opór to nie atak. Obrona konieczna następuje w odpowiedzi na atak,
                                                    a nie na opó
                                                    > r.

                                                    I to jest dopiero manipulacja słowami. Bo w przypadku oporu bandyty
                                                    to nie jest zwykły opór, tylko łamanie prawa . to nie to samo co
                                                    opór przy zwykłej zaczepce. Znaczy że jak ktos stawia opór, grożąc
                                                    policji bronia albo chociaż waląc z pięści, to policjant, bijac go,
                                                    nie dba o własne zdrowie i zycie przy egzekwowaniu prawa?

                                                    > Owszem, to właśnie oznacza. Dozwolone jest użycie środków przymusu
                                                    wobec osób,
                                                    > których bierny opór nikomu nie zagraża i które nie mają żadnej
                                                    broni.

                                                    Bronią moga okazać sie własne pieści.Co do reszty, napisałam wyżej.

                                                    > Rozmawiamy o uzasadnionym. Uzasadnieniem użycia siły jest
                                                    niewykonanie poleceni
                                                    > a
                                                    > policji, a nie obrona konieczna.

                                                    Zgadza się, niewykonanie polecenia policji skutkuje uzyciem siły, to
                                                    jest logiczne. Ale uzycie siły to niekoniecznie pobicie. a
                                                    niewykonaie polecenia policji albo kończy sie wykonaniem go, moze i
                                                    wskutek skucia kajdankami, albo przejściem do oporu czynnego.

                                                    > Nie ma znaczenia, który akt prawny dopuszcza bicie. Istotny jest
                                                    fakt, że bicie
                                                    > jest prawnie dopuszczalne.

                                                    Ma kolosalne znaczenie. Nawet gdybym uznała, ze policja ma prawo ot
                                                    tak bic wedle uznania ( a nie uznaje), to jeszcze należałoby
                                                    stwierdzic, ze jest to JEDYNY organ uprawniony do takich działań.
                                                    Nawet prokuratura nie jest. Czy rodzic to policjant?

                                                    > Więc mniejsza o upokorzenie, czy większa? Klaps nie grozi
                                                    paraliżem ani dolnej
                                                    > części ciała, ani w ogóle żadnej innej, a ciężkie, zagrażające
                                                    zdrowiu pobicie,
                                                    > jest karalne na mocy już istniejących aktów prawnych. Celem
                                                    specjalnej ustawy
                                                    > "antyklapsowej" nie jest więc ochrona zdrowia, tylko
                                                    lewackich "pryncypiów".
                                                    >

                                                    Upokorzenie tez jest koszmarnym przeżyciem, tyle że odwracalnym.
                                                    dyskusyjne jest, czy sprawiedliwa kara wymierzona zgodnie z prawem
                                                    osobie świadomej, że złamała prawo (a przynajmniej jako dorosła
                                                    powinna byc świadoma) jest czy nie jest upokorzeniem, na pewno jest
                                                    logiczną konsekwencją. Natomiast każda przemoc fizyczna, tym
                                                    bardziej klaps wymierzony kilkulatkowi przez np. 110-kilowego
                                                    faceta, może i często skutkuje bardzo poważnymi obrażeniami. bo
                                                    dziecko sie wyrywa i zamiast w tyłek dostanie w żołądek, a dorosły,
                                                    zdenerwowany, nieprawidłowo obliczył siłe uderzenia. tylko to trochę
                                                    wyobraźni i empatii potrzeba.
                                                    Ustawa, która jest, nie działa, skoro wciaż umieraja zakatowane
                                                    dzieci. i jak ma działać? 4-letnie dziecko zadzwoni po policję? nie
                                                    bądź śmieszny.
                                                    i na koniec tej pożal sie boże dyskusji: jest cos takiego jak
                                                    nietykalność osobista? Jest. Powinna ona dotyczyc zwłaszcza dzieci,
                                                    bo dziecko na policje nie pójdzie, nie odda, a dużo słabsze jest.
                                            • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 21.11.09, 22:59
                                              Nie ma co, naprawde, on uwaza ze wychowywanie dziecka i karanie doroslego
                                              (swiadomie popelniajacego wykroczenia) to jedno i to samo. Z palkami i armatkami
                                              na dzieci, jesli klaps nie zadziala! Na doroslych dziala!
                                              • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 22.11.09, 10:15
                                                cherry.coke napisała:

                                                > Nie ma co, naprawde, on uwaza ze wychowywanie dziecka i karanie
                                                > doroslego (swiadomie popelniajacego wykroczenia) to jedno i to
                                                > samo. Z palkami i armatkam i na dzieci, jesli klaps nie zadziala!
                                                > Na doroslych dziala!

                                                Lepiej już krowie na miedzy tłumaczyć, niż tobie. Nie jest istotne, że bicie
                                                dorosłego i bicie dziecka to nie jest to samo. Różnice w ogóle nas nie
                                                interesują, tylko podobieństwa. Zresztą ktoś tu chyba wcześniej pisał, że
                                                dziecko=człowiek, prawda? Jeśli więc dopuszczalne prawnie jest bicie dorosłego,
                                                nawet jeśli narusza to jego godność, to oznacza to nic innego, jak tylko to, że
                                                także naruszenie godności dziecka nie stanowi przeszkody w uznaniu klapsa za
                                                dopuszczalny.
                                                Zrozumiała osoba?
                                                • cherry.coke Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 22.11.09, 14:12
                                                  > Lepiej już krowie na miedzy tłumaczyć, niż tobie. Nie jest istotne, że bicie
                                                  > dorosłego i bicie dziecka to nie jest to samo. Różnice w ogóle nas nie
                                                  > interesują, tylko podobieństwa.

                                                  Kogo? Ciebie, bo ci tak wygodniej wymyslac nieadekwatne przyklady?

                                                  Zresztą ktoś tu chyba wcześniej pisał, że
                                                  > dziecko=człowiek, prawda? Jeśli więc dopuszczalne prawnie jest bicie dorosłego,
                                                  > nawet jeśli narusza to jego godność, to oznacza to nic innego, jak tylko to, że
                                                  > także naruszenie godności dziecka nie stanowi przeszkody w uznaniu klapsa za
                                                  > dopuszczalny.
                                                  Zrozumiała osoba?

                                                  Czytaj dokladniej (znowu), bo pisano tez, ze dziecko to nie to samo, co dorosly
                                                  (wieczna gosia bodajze). Sam sie zdecyduj, jakie masz w koncu zalozenie. Jesli
                                                  dziecko jest jak dorosly, to kup sobie palke na swoje dzieci. Jesli dziecko nie
                                                  jest jak dorosly, to przemoc fizyczna wzgledem dziecka to nie to samo co przemoc
                                                  fizyczna wzgledem doroslego. Ktora zreszta, przypominam, nastepuje na skutek
                                                  swiadomego zlamania przez doroslego prawa, w kilku krokach.

                                                  Poziom agresji, jaki przejawiasz w swoich postach, wlasciwie nie powinien dziwic
                                                  przy deklarowanych pogladach i doswiadczeniu, ale jednak dziwi. Az takie to dla
                                                  ciebie wazne, ze ktos kwestionuje system lania dzieci?
                          • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:42
                            rozumiem i dziekuję, ciekawe kto mi tak nawalił do łba, bo chyba nie tatuś, on
                            miał prawicowe poglady które wtłaczał mi paskiem raczej..smilewięc jabłko od
                            jabłoni padło daleko..smile
                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:49
                              bea.bea napisała:

                              > rozumiem i dziekuję, ciekawe kto mi tak nawalił do łba, bo chyba nie
                              > tatuś, on miał prawicowe poglady które wtłaczał mi paskiem raczej..smilewięc
                              > jabłko od jabłoni padło daleko..smile

                              Trudno, tak bywa. Opór materii czasem jest zbyt wielki. Ojciec Lenina też był
                              ponoć porządnym człowiekiem. Pozdrowienia dla taty.
                              • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:56
                                i ty masz chłopie racje, od tych klapsów tatusia w głowie mi sie
                                poprzewracało..smile, albo moze one nic nie pomogły...smile
                                a tatusia pozdrowię..smile
                          • bea.bea Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 12:49
                            misiu, mniej batów wiecej łańcuchów....
                            czapka z zamkiem na usta i pejcz, długie czane szpilki...wow...smile
                            miłość przez sadyzm..smile
                            sama rozkosz , ale czy to wychowawcze jest...smile
                            • misiu-1 Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 14:52
                              bea.bea napisała:

                              > misiu, mniej batów wiecej łańcuchów....
                              > czapka z zamkiem na usta i pejcz, długie czane szpilki...wow...smile
                              > miłość przez sadyzm..smile
                              > sama rozkosz , ale czy to wychowawcze jest...smile

                              Nie pociągają mnie Twoje fantazje erotyczne.
                • w.i.l Policja stosuje bicie jako metodę wychowaczą 20.11.09, 11:50
                  wobec chuliganów. To narusza ich godność i prawa człowieka.
                  Co ty na to?
                  Zakazać?
            • lavinka Re: panie sie obawiaja bo to głownie ich tyczy 20.11.09, 13:31
              Prawda? Co to się porobiło,nic dziwnego,kobiety niebite się znarowiły i
              jakieś prawa w domu chcą mieć wink
        • w.i.l Taka nadinterpretacja, pomawianie o chęć bicia, 20.11.09, 11:47
          jak twoja to dowód histerii.
          W sejmie niepoważne histeryczki nie powinny stanowić prawa.
    • estragonka Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:38
      jest sto innych sposobow, zeby dziecko wychowac DOBRZE.

      corka jest na polmetku podanego przez Ciebie wieku i tak - nigdy jej nie
      uderzylam. nie wiem co bedzie dalej, ale jakbym uderzyla dziecko (juz teraz tak
      duze) to bym sie czula jakbym zdzielila wspolpracownika, kolege/kolezanke ze
      studiow, brata. chore.

      nie wychowuję dziecka bezstresowo. sa zasady, sa zakazy, sa ograniczenia. zawsze
      egzekwowane, ale nigdy biciem.

      bicie dziecka to tylko i wylacznie wynik bezsilnosci rodzica.
      • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:52
        estragonka napisała:

        > jest sto innych sposobow, zeby dziecko wychowac DOBRZE.
        >
        > corka jest na polmetku podanego przez Ciebie wieku i tak - nigdy jej nie
        > uderzylam. nie wiem co bedzie dalej, ale jakbym uderzyla dziecko (juz teraz tak
        > duze) to bym sie czula jakbym zdzielila wspolpracownika, kolege/kolezanke ze
        > studiow, brata. chore.
        >
        > nie wychowuję dziecka bezstresowo. sa zasady, sa zakazy, sa ograniczenia. zawsz
        > e
        > egzekwowane, ale nigdy biciem.
        >
        > bicie dziecka to tylko i wylacznie wynik bezsilnosci rodzica.

        ale wyobraź sobie, że jednak stanie się i uderzysz dziecko - to będzie porażka
        dla Ciebie, będziesz sobie zdawać z tego sprawę, że źle zrobiłaś, będziesz
        żałować ale za to jedno potknięcie i tak dzeicko zostanie tobie zabrane. Czyli
        dobrze zrobią ci spece od wychowania z sejmu, tak?
        Na dziecko tez pewnie wpłynie to destrukcyjnie ale co tam. Zabieramy dzieciaka i
        już.
        • estragonka Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:08
          attiya napisała:

          >
          > ale wyobraź sobie, że jednak stanie się i uderzysz dziecko - to będzie porażka
          > dla Ciebie, będziesz sobie zdawać z tego sprawę, że źle zrobiłaś, będziesz
          > żałować ale za to jedno potknięcie i tak dzeicko zostanie tobie zabrane. Czyli
          > dobrze zrobią ci spece od wychowania z sejmu, tak?
          > Na dziecko tez pewnie wpłynie to destrukcyjnie ale co tam. Zabieramy dzieciaka
          > i
          > już.

          nie napisalam nigdzie ze pomysl jest dobry. nie jest, na pewno nie w takiej
          formie. niech sie lepiej zajma pilnowaniem tych przepisow ktore juz istnieja i
          zabieraja dzieci z rodzin, ktore sa naprade patologiczne i przemoc przez duze
          'p' wobec dzieci stosuja...

          jakkolwiek odpowiadajac na kolejne zadane w watku pytanie to uwazam ze jest
          mozliwe wychowywanie nawet bez 'klapsow', i dzieci nie wyrastaja wcale na
          rozpieszczone bachory...
          • attiya Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:19
            fakt - można smile i tak chciałabym właśnie
            tylko ponieważ nie wierzę za bardzo w siebie mając nie zaduże poczucie własnej
            wartości boję się, że kiedyś może mi się nie udać i klepnę syna - choc tak
            naprawdę nie mam ku temu podstaw.
            Tego sie boję a byłaby to dla mnie porażka.
            A tragedią byłoby jakby ktoś sie dowiedział i dziecko mi odebrał.
            • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 21:37
              Przeczytaj. Nabierz trochę dystansu i rozgranicz pewne rzeczy.
              www.biomedical.pl/dziecko/klaps-metoda-wychowawcza-czy-przestepstwo-208.html
              Zawsze mnie irytowały takie sytuacje. Niemowlę się rodzi, tulone, rodzic na
              każdy krzyk do momentu, aż wstanie. Potem to już łobuz jakiś, krzyki, klapsy i
              nie daj Boże pasy. A nie o to chodzi. Nigdy nie nakrzyczałam za rozbitą
              szklankę, czy nawet porysowane ściany. U nas to nie problem- ściany można umyć.
              Natomiast jako doraźny środek ratujący życie- owszem, klaps na pupę poleciał i
              tylko na pupę. Potem jest czas na rozmowy, nigdy odwrotnie. Tak ma prawo się
              zdarzyć. Mało tego, zmęczenie, przerost obowiązków może doprowadzić do
              niefortunnej sytuacji. Jesteś człowiekiem i masz prawo do błędów. Każdy ma tak.
              Natomiast sama byłam świadkiem, jak kobieta mówiła, że nie uderzyła nigdy
              dziecka. Nieprawda, widziałam parę lat wcześniej. Tylko mały wyrósł i mogła się
              wymądrzać, jaka ona postępowa.
          • w.i.l Wyobraż sobie, że dziecko ci się wyrwało i nie 20.11.09, 11:55
            patrząc, wbiegło na ruchliwą jezdnię.
            Pisk opon, samochód hamuje o centymetry od malucha.
            Dobiegasz i zestresowana dajesz mu klapsa.
            Możliwe?

            Never say never again.
            • wieczna-gosia Re: Wyobraż sobie, że dziecko ci się wyrwało i ni 20.11.09, 17:32
              e tam- ja uwazam ze duzo piekniejsze bylo daje w tylek dziecku ktore
              jednak nie mialo szczescia i pod samochod wpadlo a jednak nikt jakos
              tego nie robi, prawda? chociaz te dwie sytuacji dzieli jedynie
              stopien szczescia- czynnik niezalezny od rodzica ani od dziecka.

              Klaps w tym wypadku nie jest niczym innym jak wyladowaniem emocji na
              dziecku- emocjo ktore dotycza glownie doroslych bo to dorosly dziecka
              nie upilnowal/ nie nauczyl odpowiednio wczesniej ze przed ulica
              trzeba sie zatrzymac, niezaleznie czy pileczka wpadla na jezdnie czy
              laleczka czy tak po prostu.
              • sikorka68 Re: Wyobraż sobie, że dziecko ci się wyrwało i ni 20.11.09, 21:44
                > Klaps w tym wypadku nie jest niczym innym jak wyladowaniem emocji na
                > dziecku- emocjo ktore dotycza glownie doroslych bo to dorosly dziecka
                > nie upilnowal/ nie nauczyl odpowiednio wczesniej ze przed ulica
                > trzeba sie zatrzymac, niezaleznie czy pileczka wpadla na jezdnie czy
                > laleczka czy tak po prostu.

                Bzdura. Emocje swoją drogą, ale na przyszłość się przyda. Tym razem miało
                szczęście, ale następnym...? Nie doceniasz dzieci. To są sytuacje zagrożenia
                życia i inaczej nie nauczysz szybko respektu. Poza tym, jeżeli jest takie
                niebezpieczeństwo, kup szeleczki.
                • cherry.coke Re: Wyobraż sobie, że dziecko ci się wyrwało i ni 20.11.09, 22:04
                  Szeleczki pewnie lepsze. "Klepniete" (no naprawde, jakie to slodkie!) na ulicy
                  dziecko moze i nie wlezie znowu na jezdnie (choc nie wiadomo - uderzenie moze mu
                  sie skojarzyc bardziej np. z upuszczeniem zabawki niz z wejsciem na jezdnie),
                  natomiast moze wlezc na tory, do nieznanej wody, na podjazd garazu. Trzeba
                  klepac regularnie i wszechstronnie.
                  • sikorka68 Re: Wyobraż sobie, że dziecko ci się wyrwało i ni 20.11.09, 23:22
                    Mylisz się. Po jakimś czasie reaguje na polecenia. Z drugiej strony, dzieci
                    raczej maja jakąś zdolność do wyczuwania niebezpieczeństwa. Kiedyś zrobiłam taką
                    małą obserwację z moją małą- jedną. Raczkowała po tapczanie, byłam obok. Patrzę
                    i jak podchodziła do krawędzi, nie próbowała iść dalej, cofała się. Tapczan się
                    kończył i tak, jakby wiedziała, że dalej nie pójdzie. Potem jest problem, bo
                    ciekawość jest czasem większa, niż wyczucie zagrożenia.
                    "Klepniete" (no naprawde, jakie to slodkie!" (przyzwyczaj się)- jeśli już i
                    tylko w pupę. Nigdy
                    gdzie indziej, abo pasem. I to naprawdę zdarzyło się parę razy przy trójce
                    dzieci, gdzie moje najstarsze ma już 10 lat. Także wiem, co piszę.
                    Skutki częstego poklepywania są znamiennesmile
                    Nad jeziorem 4-ro latka wybiega do wody i krzyczy: teraz mama będzie krzyczeć.
                    Faktycznie, mama się produkowała. Mała stoi w wodzie i ściąga majtki: teraz mama
                    będzie biła. Gdzie tu opiewana trauma, tzn. nie zrozum mnie źle, nie podoba mi
                    się takie zachowanie, mimo całej groteski, jaka się wtedy odbyła. Są teoryjki,
                    których nie kupuję. Co innego skatowanie dziecka (siniaki, odbicia itp.), a co
                    innego nieudolność. Tu próbuje się wrzucić wszystko do jednego wora i z rodziców
                    zrobić kryminalistów. Ani domy dziecka nie są na to przygotowane, ani rodziny
                    zastępcze.
            • estragonka Re: Wyobraż sobie, że dziecko ci się wyrwało i ni 23.11.09, 12:32
              w.i.l napisał:

              > patrząc, wbiegło na ruchliwą jezdnię.
              > Pisk opon, samochód hamuje o centymetry od malucha.
              > Dobiegasz i zestresowana dajesz mu klapsa.
              > Możliwe?
              >
              wszystko jest mozliwe, ufo tez. jesli to do mnie to nie musze sobie 'wyobrazac',
              bo dziecko mi wbieglo na ulice. zestresowana czy nie emocje nie znalazly ujscia
              w uderzeniu dziecka. dobrze czy zle - nie mnie oceniac, faktem jest ze wiecej
              tak nie zrobila.

              > Never say never again.

              nigdzie nie napisalam ze nigdy nie uderze dziecka. nie wiem co bedzie kiedys.
              napisalam tylko ze do tej pory nie uderzylam i mam zamair utrzymac ten stan w
              przyszlosci. czy sie uda - czas i zycie pokaze.
        • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 18:09
          Mądra mamusia poleci do psychologa na terapię i będzie to okoliczność łagodząca
          dla sądu. Pozwolą dziecku warunkowo, pod dozorem kuratora zostać w domu.
          Widzisz, jaka to paranoja?
    • misself Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:40
      Moi Rodzice bardzo mnie i moje rodzeństwo kochają. Zdarzało mi się dostać
      klapsa, a kiedy byłam nastolatką, parę razy oberwałam w twarz za pyskowanie.
      Każdego mogą nerwy ponieść, ale to nie oznacza, że katuje swoje dziecko smile
      • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:03
        > Każdego mogą nerwy ponieść, ale to nie oznacza, że katuje swoje
        dziecko smile

        Naganne jest nie tylko katowanie, ale i to co piszesz- zachowania
        nerwowe polagajace na ublizaniu i policzkowaniu.To nie jest
        NORMALNE.Tak dorosly, madry czlowik sie nie zachowuje.Nad nerwami
        nalezy panowac.
        • w.i.l To chyba Norwid pisał o przerabaniu ludzi w 20.11.09, 11:59
          aniołów.
          Ale i rodzice i dzieci aniołami nie są.
          Małolat obraźliwe odpyskujący ojcu czy matce MOŻE w końcu dostać w
          twarz.

          • misself Re: To chyba Norwid pisał o przerabaniu ludzi w 20.11.09, 14:05
            w.i.l napisał:

            > aniołów.
            > Ale i rodzice i dzieci aniołami nie są.
            > Małolat obraźliwe odpyskujący ojcu czy matce MOŻE w końcu dostać w
            > twarz.

            Ot co. Co nie znaczy wcale, że rodzice go nie kochają, że rodzice go katują, że
            rodzina jest patologiczna, że dzieciak ma skopane życie, że rodzic powinien
            trafić do więzienia.

            To znaczy li tylko, że dwie strony kłótni nie potrafią powściągnąć emocji.
            Zdarza się. Dla dobra rodziny istotne jest, żeby takich sytuacji unikać (czyli
            szanować się nawzajem - rodzice dzieci i dzieci rodziców), a jeśli już coś
            takiego nastąpiło, to umieć się przyznać do błędu, pogodzić, przeprosić.
            • w.i.l Policzek jest w medycynie zalecany jako 20.11.09, 14:47
              sprawdzony sposób przerwania ataku histerii.
              • cherry.coke Re: Policzek jest w medycynie zalecany jako 20.11.09, 14:54
                To popros kogos, zeby ci dal w twarz, idealny moment.

                PS. W medycynie nie ma czegos takiego jak histeria.
                • w.i.l Widzisz u mnie objawy histerii? 20.11.09, 16:38
                  • angazetka Re: Widzisz u mnie objawy histerii? 20.11.09, 17:00
                    Owszem, histerycznie bronisz swojego zdania, obrażając innych i
                    pozostając nieprzemakalnym na argumenty. Dość to smętny widok.
              • wieczna-gosia Re: Policzek jest w medycynie zalecany jako 20.11.09, 15:06
                to ze lekarz trzasnal w twarz pacjetne w spazmach to nie znaczy ze jest
                to zachowanie promowane przez modycyne pozbieraj sie chlopie.....
                • w.i.l To dlaczego to zrobił? 20.11.09, 16:40
                  Taki rodzaj terapii.
                  • angazetka Re: To dlaczego to zrobił? 20.11.09, 17:02
                    Idiotycznej.
                  • wieczna-gosia Re: To dlaczego to zrobił? 20.11.09, 17:28
                    bo lekarze nie sa wyzszym rodzajem czlowieka- sa tylko ludzmi to mu
                    akurat przyszlo do glowy?
          • odzim22 Re: To chyba Norwid pisał o przerabaniu ludzi w 20.11.09, 15:37
            Miałem takie toporne metody wychowawcze w domu. Wszystko skonczyło
            się gdy pewnego dnia złapałem okładającą mnie mamusię za rękę i
            powiedziałem że jak uderzy mnie jescze raz to oddam. Od tamtego dnia
            jakoś potrafiła się powstrzymać od tego typu zachowań. Może i ty
            potrzebujesz podobnej reakcji żeby zmienić swoje podejście?
            • w.i.l A skąd te supozycje, że często kogoś okładam? 20.11.09, 16:42
              To chorobliwe widzieć wszędzie sadystów.
              • odzim22 Sądząc po Twoich poglądach to wielce prawdopodobne 20.11.09, 16:51
            • misself Re: To chyba Norwid pisał o przerabaniu ludzi w 20.11.09, 19:37
              Bicie jako metoda wychowawcza jest pomysłem idiotycznym i chorym.
              Ja pisałam o tym, co się dzieje, jak puszczają nerwy. To są skrajnie różne sytuacje.
        • misself Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:01
          Ty, jak rozumiem, nigdy się nie zdenerwowałaś?

          Ja nie twierdzę, że te "zachowania nerwowe" są WŁAŚCIWE i POWINNY mieć miejsce.
          Twierdzę, że MOGĄ, bo jesteśmy tylko ludźmi.
    • mary_lu Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 09:55
      Podejrzewam, że rozkład tradycyjnej rodziny zaczął się już, gdy
      zabroniono lać żony. Zakaz bicia dzieci był już tylko gwoździem do
      trumny starego, dobrego porządku.

      Bardzo mnie zaniepokoiły te ostatnie wiadomości, uważam, że emamy
      powinny jakiś list otwarty wysosować w obronie swojego prawa do
      bicia (lekkiego) swoich dzieci, krzyczenia na nie itp. Odbieranie
      dzieci przez pracownice społeczne-psychopatki staje się bowiem badzo
      realne.
    • sapalka1 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:09
      Tak można wychować dziecko bez bicia, nawet bez jednego klapsa (z bardzo dobrym
      efektem).
      Osoby, które potrafią wychowywać dzieci nie muszą się przecież obawiać tej ustawy.
      Te, które nie potrafią jak widać już się boją.

      Nawiasem mówiąc rozumiem, że nie masz nic przeciwko temu jak mąż/partner uderzy
      cię jesli przegniesz? A jesli nie posłuchasz mamy/teściowej wiesz, że należy ci
      się lanie?
      Tylko w twoim wypadku, by zachowac proporcje (jak dziecko - dorosły) powinien
      ukarać cię strongmen.
      • nika_75 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:33
        sapalka1 napisała:
        > Osoby, które potrafią wychowywać dzieci nie muszą się przecież
        obawiać tej usta
        > wy.
        > Te, które nie potrafią jak widać już się boją

        Na pierwszy rzut oka - to jasne jak słońce. Ale nie o to w tym
        wszystkim chodzi...
        Czytałas 1984 Orwella? Na pewno? Pamiętasz fragment o nieznośnych
        dzieciach sąsiadów głównego bohatera? Otóż Partia nie zabraniała
        rodzicom kochać dzieci bo wiedziała, że miłości rodzicielskiej sie
        nie zwalczy w żaden sposób. Wzięła się za to inaczej - od małego
        indokrtynowała dzieci. Uczone były dorastać w nienawiści do rodziców
        i na każdym kroku donosić o ich nielojalności wobec Wielkiego Brata.
        Efekty były znakomite. Dzieci wyrastały na potworów bez krztyny
        uczucia wobec rodziców.
        Do czego zmierzam: taka ustawa może być niebezpieczna o tyle, że
        dziecko dorastając dowie się jakie ma "prawa" i wkroczywszy w wiek
        buntu i czystego nastawienia "anty" wobec rodziców, może wobec
        każdej ich próby wyegzekwowania czegokolwiek, szantażować ich tą
        ustawą: "Jeszcze raz na mnie krzykniesz, to doniosę na policję, że
        mnie maltretujesz psychicznie!". A jaką mamy gwarancję, że nie
        dojdzie do tego, że zbuntowany nastolatek, któremu ojciec da szlaban
        na wyjscia z powodu złych ocen, nie doniesie ze jest bity?
        A ile może być takich sytuacji że "życzliwi" doniosą że w rodzinie
        coś niedobrego się dzieje - bo np. moja córka regularnie wyje
        wniebogłosy w łazience, podczas mycia głowy: "Tata nieeeee!!!!!
        Ratunku!!!! Tata niee!!!!" I co wtedy? Nie można dopuścić do tak
        paradoksalnych sytuacji!
        • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:37
          > Do czego zmierzam: taka ustawa może być niebezpieczna o tyle, że
          > dziecko dorastając dowie się jakie ma "prawa" i wkroczywszy w wiek
          > buntu i czystego nastawienia "anty" wobec rodziców, może wobec
          > każdej ich próby wyegzekwowania czegokolwiek, szantażować ich tą
          > ustawą: "Jeszcze raz na mnie krzykniesz, to doniosę na policję, że
          > mnie maltretujesz psychicznie!". A jaką mamy gwarancję, że nie
          > dojdzie do tego, że zbuntowany nastolatek, któremu ojciec da szlaban
          > na wyjscia z powodu złych ocen, nie doniesie ze jest bity?
          > A ile może być takich sytuacji że "życzliwi" doniosą że w rodzinie
          > coś niedobrego się dzieje - bo np. moja córka regularnie wyje
          > wniebogłosy w łazience, podczas mycia głowy: "Tata nieeeee!!!!!
          > Ratunku!!!! Tata niee!!!!" I co wtedy? Nie można dopuścić do tak
          > paradoksalnych sytuacji!

          Ale te zlowrogie dzieci potwory moga to juz doskonale robic na podstawie
          istniejacych rozwiazan prawnych zdaje sie.
          • nika_75 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:50
            cherry.coke napisała:
            > Ale te zlowrogie dzieci potwory moga to juz doskonale robic na
            podstawie
            > istniejacych rozwiazan prawnych zdaje sie.

            Pewnie mogą smile Ale teraz jak wejdzie w życie jedna konkretna ustawa
            z wielkim hukiem i szumem medialnym, to nie dość, że się wszystkie
            dzieci-potwory dowiedzą, to najgorsze, że w tej chwili dorosły na
            takie coś odpowie "Ty to nie strasz tylko za lekcje się bierz!", a
            po jej wejściu w życie naprawdę rodzice zaczną się bać.. Po tym
            forum już to zresztą widać...
            • malikowa Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:58
              dramatem polski jest popadanie ze skarjnosci w skrajnosc. Obecnie
              mieszkam w irlandii gdzie obowiazuje rzecz jasna zakaz bicia dzieci.
              I niby wszystko super tylko-dzieci doskonale znaja swoje prawa i z
              telefonem w dloni , wykreconym numerem na policje pytaja-to jak
              mamo? kupujesz mi to co chce czy tez moze zglaszamy ze mnie bijesz?
              9 latki biegaja z nozami po co gorszych dzielnicach pytajac o
              papierosa, w srodku miasta dla zabawy obrzucaja przechodniow
              kamieniami (!) a w momencie gdy ktos zareagowal najpierw go opluli a
              potem powiedzieli-dzwon na policje-zobaczymy kogo ukarza. i tak
              niestety jest. dziecko nigdy tu nie jest niczemu winne-nie pozwolmy
              na to by ta sama sytuacja zaistniala w polsce!
              • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:25
                > dramatem polski jest popadanie ze skarjnosci w skrajnosc. Obecnie
                > mieszkam w irlandii gdzie obowiazuje rzecz jasna zakaz bicia dzieci.
                > I niby wszystko super tylko-dzieci doskonale znaja swoje prawa i z
                > telefonem w dloni , wykreconym numerem na policje pytaja-to jak
                > mamo? kupujesz mi to co chce czy tez moze zglaszamy ze mnie bijesz?

                Link? Przyklad?
                Jak mi podasz to ja ci znajde x razy tyle linkow o dzieciach bitych i gwalconych.

                > 9 latki biegaja z nozami po co gorszych dzielnicach pytajac o
                > papierosa, w srodku miasta dla zabawy obrzucaja przechodniow
                > kamieniami (!) a w momencie gdy ktos zareagowal najpierw go opluli a
                > potem powiedzieli-dzwon na policje-zobaczymy kogo ukarza.

                Mylisz przyczyny, co to ma wspolnego z niebiciem? Akurat te dzieci pewnie
                dostaja w pape rowno, bo to sa dzieciaki albo z council estates, gdzie kazde
                kolejne dziecko to ilesset euro miesiecznie zapomogi (a jak tylko chodzi, to sie
                chowa samo na ulicy), albo ze srodowisk, gdzie cala rodzina to gangsterzy i
                dilerzy narkotykow.
              • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:28
                Kary za przestepstwa w wykonaniu dzieci sa zadne, to prawda, dlatego tatus
                gangster daje chlopaczkowi 9 lat bron (!) i kaze isc postraszyc dzieci sasiada,
                co mu wisi za ostatnia partie kokainy. To jest oczywiscie koszmar.

                Tylko co to ma wspolnego z zakazem bicia? Jestem pewna, ze tatus gangster ma
                zakaz gleboko i leje kogo chce, a i dziecko wie, co by je czekalo przy
                zgloszeniu. Tam policja ledwo wchodzi.
                • malikowa Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:49
                  jak juz mowilam-ze skrajnosci w skrajnosc. probuje dac przyklad a
                  kazdy wie ze sa wyjatki od reguly, przedstawiam swoje doswiadczenia
                  do ktorych chyba raczej nie musze dawac zadnych linkow? ja nie
                  neguli niezliczonych gwaltow i katowania dzieci-zdaje sobie
                  doskonale sprawe ze sa i jest to duzym problem i jednym koncem
                  opowiesci. Drugim natomiast sa dzieci w pelni swiadome ze nie wolno
                  ich dotknac palcem i WYKORZYSTUJACE to na kazdym kroku. Tak wiec
                  powtarzajac sie-sa takie ktore nigdy nie przyznaja sie do krzywdy a
                  i takie ktore w pelni swiadomie wbija Ci noz miedzy zebra za brak
                  papierosow, sa to skrajnosci i jest to patologia i ma to tyle
                  wspolnego z zakazem bicia ze nie wystarczy wydawac zakazow i nakazow
                  ale do ch*lery zaczac edukowac
                  • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:18
                    Ale ja sie z toba zgadzam co do problemow edukacyjno-spolecznych Irlandii i jej
                    mlodych obywateli. Tylko do kwestii bicia ma sie to jak piesc do nosa, wiekszosc
                    tych wyrostkow o ktorych piszesz, na pewno obrywala od malego i obrywa dalej.
                    "Lewicowosc" tych srodowisk polega na ssaniu zapomog, a nie na niebiciu dzieci.
                    • malikowa Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:30
                      Rozumiem o czym piszesz i tak rzeczywiscie jest ale pomysl tez ile
                      dzieci z dobrych rodzin ( a wiec takich gdzie rodzice nigdy by na
                      nie nie podniesli reki) zadaje sie z dziecmi z rodzin patologicznych
                      i nagle dochodza do wniosku ze takie zachowanie jest fajne i
                      szantazuja swoich rodzicow badz atakuja obcych bo tylko wtedy
                      zaakceptuje je grupa (patologiczna)i takie zachowania wlasnie
                      ulatwiaja przepisy gdzie podniesienie na dziecka reki itd jest
                      karalne. Ja uwazam ze powinno byc karalne-jak najbardziej ale nei w
                      przypadku zwyklego klapsa, nie wypadku gdy nie doswiadczony czlowiek
                      (dziecko) mysli ze dzwoniac na policje odegra sie rodzicach nie
                      zdajac sobie sprawy z konsekwencji
                      • iwles Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:44

                        > ile dzieci z dobrych rodzin ( a wiec takich gdzie rodzice nigdy by
                        > na nie nie podniesli reki) zadaje sie z dziecmi z rodzin
                        > patologicznych i nagle dochodza do wniosku ze takie zachowanie
                        > jest fajne i szantazuja swoich rodzicow badz atakuja obcych



                        > ... karalne-jak najbardziej ale nei w
                        > przypadku zwyklego klapsa,


                        to znaczy w sytuacji opisanej powyżej zastosowałbyś klapsa ?

                        czy... uważasz po prostu, że nie ma sensu niedawanie klapsów, bo i
                        tak nie ma to żadnego wpływu na to, jakie dziecko będzie w starszym
                        wieku ? więc po co się powstrzymywać przed klapsem ?
                        • malikowa Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:02
                          nie obraz sie ale mnie zupelnie nie zrozumiales i nie mam sily
                          tlumaczyc po raz kolejny
                      • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:47
                        Wiem o czym myslisz, ale wydaje mi sie, ze nie jest to dobrze ukierunkowany
                        sprzeciw. Wplyw zakazu bicia na przestepczosc mlodocianych uznalabym za znikomy,
                        a przypadki dzieci donoszacych na rodzicow po klapsie sa pewnie pojedyncze,
                        jesli w ogole. Predzej da matce po ryju, a matka z wprawa odda. Jesli jakiemus
                        dziecku czy nastolatkowi w ogole cos takiego przychodzi do glowy, to jego
                        wychowanie musi byc juz zwalone na amen, i to nie przez zakaz bicia, tylko przez
                        to, ze:

                        a) rodzice maja je w tylku, bo zajmuja sie przepijaniem zapomog na liczne
                        dzieci, a dzieci tworza sobie grupy wsparcia jakie moga - mlodociane gangi;
                        b) agresje i nienawisc widzi dookola siebie na co dzien - tu sie ludzie
                        strzelaja i podkladaja bomby pod samochody. Skoro to jest przyklad jaki daja
                        dzieciom ich tatusiowie i starsi bracia, to co ma z nich wyrosnac?
                        c) rodzina nie przepracowala w zyciu ani dnia, a kasy maja jak lodu z dilowania
                        kokainy. Jak tylko dziecko od ziemi odrosnie, to diluje kolegom. To jest jego
                        kariera i przyszlosc, a nie jakies zachrzanianie na pensji minimalnej albo na
                        kasie w Tesco.
                        d) prawo sobie z tak wykoslawionym pokoleniem nie radzi, bo technicznie sa to
                        wciaz dzieci. Przepisy sa tak skontruowane, ze chlopak w wieku lat 18 moze miec
                        100 zarzutow i nic. Moze je zmienia choc na tyle, ze nalezenie do gangu lub
                        podzeganie przez doroslego beda odpowiednio karane.

                        Naprawde uwazasz, ze zakaz bicia i "szantaz biciem" to takie znaczace czynniki w
                        tym obrazku?
                        • malikowa Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:12
                          Nie mowie ze wplywa zakazu bicia na przestepczosc jest olbrzymi, ale
                          na pewno jest jakims procentem obrazka. caly czas sie z Toba zgadzam
                          ale tez zaznaczam ze kazdy przypadek jest inny i nie podobny do
                          drugiego ze wzgledu na sytuacje rodzinna wychowanie etc. Moje
                          opinie/obawy (jak najbardziej subiektywne) biora sie stad ze nie
                          udaje mi sie w tych pomyslach dostrzec sensownego rozwiazania. temat
                          rzeka i kazdy ma na to inne spojrzenie a i dzisiejsza mlodziez jest
                          inna niz my bylismy kiedys. kazdemu z nas jest latwo komentowac ale
                          nikt nie wychodzi na przeciw z sensownym rozwiazaniem. osobiscie
                          obawiam sie ogromnych wahan...hmm roznic w odbieraniu prawa. w
                          jednych wypadkach dzieci pozwalaja sobie na za duzo w innych odbiera
                          sie dzieci bo tak sie uwidzialo pani z opieki spolecznej. Zdaje
                          sobie sprawe ze zaden system nigdy nie bedzie perfekcyjny ale
                          chcialabym by panstwo chociaz sprobowalo podazyc w tym kierunku a
                          nie "zatykac" dziury nie przemyslanymi postanowieniami.
                          • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:43
                            Zgadzam sie zdecydowanie, ze najpierw nalezy walczyc z rzeczami takimi jak zycie
                            na zapomogach, narazanie dziecka na kontakt z narkotykami, wprowadzanie dzieci w
                            struktury przestepcze, uczenie dziecka jak sie kroi inne dzieci z telefonow albo
                            kradnie samochody. Odbieranie dzieci za jeden klaps to przesada, ale wlaczenie
                            klapsowania do oceny rodziny dysfukcjonalnej (jako jednego z czynnikow) moim
                            zdaniem wcale nie przeszkadza w walce z przestepczoscia, a wrecz pomaga.
                            • malikowa Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 15:04
                              a jak to sie skonczy-zapewne bedzie nam dane sie przekonac wink
                              dziekuje za konstruktywna rozmowe ( co nie czesto sie zdarza) i
                              pozdrawiam
                              • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 15:07
                                Pzdr tez smile
    • amambilis Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:26
      amabilis.blox.pl/2009/11/Hasla.html
    • ahhna Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 10:57
      Moim zdaniem ustawa tego rodzaju jest bardzo potrzebna. Nie mowię,
      że ta. Dziecko jest sto razy bardziej zależne od rodziców i zdane na
      ich łaskę, niż jakakolwiek inna osoba. Zwykłe prawo karne nie
      wystarczy. Dziecko ne pójdzie na policję, nie będzie się stawiać.
      Dlatego muszą istnieć dodatkowe przepisy chroniące dzieci przed
      przemocą. Potrzebna jest możliwośc szybkiej interwencji bez wyroku
      sądu, bo to niejednemu dziecku uratuje życie.
      Tylko to musi byc dobra ustawa. Bardzo dokładnie należałoby
      zdefiniowac kluczowe pojęcia, żeby nie było miejsca na nadużycia.
      Bardzo dokładnie należałoby określić, kto, kiedy, w jakiej sytuacji
      ma prawo interweniować. Jesli urzędnik, to po odpowiednim
      przeszkoleniu i po bardzo wnikliwej weryfikacji psychologicznej.
      Ktos musiałby takiemu urzędnikowi patrzeć na ręce. Rodzice musieliby
      mieć prawo szybkiego odwołania się od działań urzędnika, bo a nuz
      zaszła jakaś pomyłka. Bardzo ściśle musiałoby byc określone, co
      robić, jesli sytuacja nie jest jednoznaczna. Za tym powinno pójść
      stworzenie instytucji wspomagających takie działania, w tym
      weryfikujące na bieżąco pracę tych urzędników, oraz odpowiednie
      środki. Inaczej nie ma to sensu.
      Ja wciąż mam w głowie 3-letniego Michałka, którego przez 3 dni
      katował metodycznie konkubent matki. Matka nie stanęła w jego
      obronie, jedyne, co zrobiła, to nieśpiesznie zaniosła do szpitala 4
      dnia, gdzie dziecko zmarło. Gdyby wtedy jakiś sąsiad zadzwonił,
      gdzie trzeba, a odpowiednie instytucje natychmiast zareagowały,
      zabierając stamtąd dziecko, to Michałek by żył.
      • w.i.l Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikatne 20.11.09, 12:06
        sprawy rodzinne nie będzie dobra.
        Trzymajmy państwo na odpowiedni dystans bo inaczej brutalna i
        bezmyślna machina biurokratyczna zniszczy nasze rodziny.
        • wieczna-gosia Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 20.11.09, 14:14
          i tatus bezkarnie nie bedzie mogl z pacha przywalic synkowi no doprawdy
          strasznie mi zal.
          • w.i.l To charakterystyczne, że oszołomki uważają, iż 20.11.09, 14:30
            dzieci powinny mieć takie same prawa jak dorośli.
            Pomimo oczywistych nierówności w rozumie.
            Pomimo skłonności dzieci do niekiedy zgoła szalonych zachowań.
            I pomimo tego, że to dorośli odpowiadają za ich zachowanie i
            wychowanie.
            A na przywoływanie siłą do porządku (np. za pomocą pały) szalejących
            dorosłych (przez policję) jak najbardziej, zezwolenie jest.
            • angazetka Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 14:39
              To charakterystyczne, że obrażasz osoby, z którymi dyskutujesz.
              • w.i.l Nie zauważasz oszołomstwa i ślepej 20.11.09, 14:51
                misyjności w niektórych wypowiedziach?
                Rzeczy trzeba nazywać po imieniu bo inaczej nikt nie zrozumie co sie
                z nim dzieje.
                • angazetka Re: Nie zauważasz oszołomstwa i ślepej 20.11.09, 15:12
                  Tak, zauważam. Głównie w Twoich.
                  • w.i.l No cóż, to kwestia żywionych uprzedzeń. 20.11.09, 16:46
            • wieczna-gosia Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 15:04
              Naprawde tak napisalam? a to paradnie- cytat poprosze.

              wlasnie DLATEGO ze dzieci NIE MAJA tych samych praw co dorosli i
              wlasnie dlatego ze NIE SA doroslymi- nie powinny byc traktowane tak
              samo.

              Wlasnie dlatego ze sa nieprzewidywalne- jak najbardziej mozna
              stosowac wobec nich przypus fizyczny- czyli przytrzymanie, ubranie na
              sile, pod pache i do domu. I wlasnie dlatego ze jesli hukne goscia po
              twarzy- nic mu nie bedzie a jesli hukne dziecko- zlamie mu szczeke-
              ic dzieci nie wolno- skoro nie rozumiesz argumentow bardziej
              wyrafinowanych ze to nie jest wychowanie ze wychowanie zaklada jednak
              pewna wspolprace itd itp.

              Zreszta- wychowuje dzieci bez bicia. Owszem nie kompletnie bez bicia
              zdarzylo mi sie raz uderzyc najstarsza i kilka razy najmlodszego. Ale
              no coz- jestem tylko czlowiekiem. Natomiast nie jest to dla mnie
              metoda wychowawcza, nie oczekuje efektow bicia. I przepraszam wlasne
              dzieci po klapsach i przyznaje ze to byla MOJA wina.
              • w.i.l Ale kto tu mówi o "hukaniu" dziecka ? 20.11.09, 16:47
                Masz przywidzenia.
              • sikorka68 Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 16:51
                wieczna-gosia napisała:
                > Zreszta- wychowuje dzieci bez bicia. Owszem nie kompletnie bez bicia
                > zdarzylo mi sie raz uderzyc najstarsza i kilka razy najmlodszego. Ale
                > no coz- jestem tylko czlowiekiem. Natomiast nie jest to dla mnie
                > metoda wychowawcza, nie oczekuje efektow bicia. I przepraszam wlasne
                > dzieci po klapsach i przyznaje ze to byla MOJA wina.

                I właśnie ustawa w takim stylu, jak planuje się ją przeprowadzić, jest absurdem.
                Jesteś człowiekiem, koniec, kropka. Jeszcze jedno: klapsem nie złamiesz szczęki
                dziecku. Jeżeli tak się stanie, tzn. pobiłaś, a nie dałaś klapsa. Klapsy są
                bezpieczne dla zdrowia i życia dziecka. Bicie- nie. Co nie znaczy, że są
                właściwe, aczkolwiek jak mamy coś wprowadzać to świadomie, a nie z przekłamaniem
                faktów.
                • iwles Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 17:00

                  > Jesteś człowiekiem, koniec, kropka.

                  oczywiście, ze to powinno wystarczyc, ale nawet tu na forum pojawiły
                  się wpisy, że do 18 roku zycia żadne prawa człowieka nie obowiązują,
                  bo dziecko to jeszcze nie człowiek, więc ile jest ludzi dorosłych
                  nie udzielających się w tym wątku, ale myślących w ten sposób ? na
                  pewno duzo więcej.


                  > klapsem nie złamiesz szczęki dziecku.


                  ale złamiesz duszę, psychikę i godność oraz naruszysz Konstytucję w
                  punkcie o nietykalności cielesnej.



                  > Klapsy są bezpieczne dla zdrowia i życia dziecka.

                  tak, tak - powinny byc przepisywane na receptę uncertain
                  • sikorka68 Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 17:16
                    > > Klapsy są bezpieczne dla zdrowia i życia dziecka.
                    >
                    > tak, tak - powinny byc przepisywane na receptę uncertain
                    >
                    Ja nie napisałam, że są lekarstwem. Nie twierdzę, że są właściwe. Natomiast nie
                    chcę, aby z każdego robiono kryminalistę i ( w tym przypadku) tylko dlatego, że
                    jest się człowiekiem. Zresztą, nawet najlepsze maszyny, czasem się psująsmile
                    • iwles Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 17:31

                      no ale jak maszyna się zepsuje, to trzeba ja oddać do naprawy, a jak
                      przy tym pracujaca nadpsuta maszyna zepsuła to coś, co robiła, to
                      też trzeba to naprawić smile
                      • sikorka68 Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 17:59
                        Rodzica naprawić? Co jest zepsutego u rodzica, który raz od wielkiego dzwonu sprzeda maluchowi klapsa? Moim zdaniem, kompletnie nic. Jest człowiekiem, ma uczucia, zadziałał jak zadziałał. Najlepszym się zdarza. Czy należy robić halo? Kocha i ta miłość nie jest bez wad. Dlaczego? Tacy są ludzie, normalne.
                        Tutaj politycy chcą się popisać i to w głupi sposób. Wprowadzą chorą ustawę, a nawet nie będzie żadnego programu edukacyjnego o alternatywnych sposobach wychowania. Poza tym, wielu nawet nie będzie z takowego korzystać, bo po co. Oni wiedzą "lepiej" jak wychowywać swoje dzieci. Tacy są ludzie i tego żadna ustawa nie zmieni. Natomiast może zrobić z porządnych, tak naprawdę ludzi kryminalistów.
                        • lavinka Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 18:39
                          > Rodzica naprawić? Co jest zepsutego u rodzica, który raz od
                          wielkiego dzwonu sp
                          > rzeda maluchowi klapsa?

                          Właśnie to. Znasz ludzi, którzy rzucają się na swoich bliskich? Czy
                          to jest normalne? Moim zdaniem nie. Klaps to forma agresji. Kiedyś na
                          tej samej zasadzie tłumaczono mężów bijących swoje żony. Jeden kuks
                          jej nie zaszkodzi,a porzadek w domu będzie.

                          Moim zdaniem, kompletnie nic. Jest człowiekiem, ma uczu
                          > cia, zadziałał jak zadziałał. Najlepszym się zdarza. Czy należy
                          robić halo?

                          Tak, należy. Im prędzej tym szybciej, może dziecko nie będzie
                          agresywne wobec kolegów w szkole. Wiesz,że dzieci bite w domu
                          częściej biją się z rówieśniami?

                          > Kocha i ta miłość nie jest bez wad. Dlaczego? Tacy są ludzie,
                          normalne.

                          To znaczy jacy? Dają sobie w papę na co dzień i nazywają to miłością?

                          > Tutaj politycy chcą się popisać i to w głupi sposób. Wprowadzą
                          chorą ustawę, a
                          > nawet nie będzie żadnego programu edukacyjnego o alternatywnych
                          sposobach wycho wania. Poza tym, wielu nawet nie będzie z takowego
                          korzystać, bo po co.

                          Ustawa jest chora,dlatego że nie daje rodzicom możliwości obrony. Ja
                          bym zrobiła coś na zasadzie przymusowej terapii dla rodziców i
                          dziecka,karami typu grzywna/odebranie dzieci więcej się zaszkodzi niż
                          pomoże i tu się zgadzam.

                          > Oni wiedzą "lepiej" jak wychowywać swoje dzieci. Tacy są ludzie i
                          tego żadna ustawa ni
                          > e zmieni. Natomiast może zrobić z porządnych, tak naprawdę ludzi
                          kryminalistów.


                          Tak mawiają ludzie, którzy nie potrafią się pogodzić,że polegli na
                          polu wychowawczym. To nie jest tak,że rodzic jest nieomylny. Jest,
                          nie ma rodziców idealnych. Niemniej twierdzenie, że klaps to coś
                          normalnego jest chore tak samo jak twierdzenie,że bicie dziecka po
                          łapach linijką przez nauczyciela sprawi,że będzie się lepiej uczyć. A
                          tak tłumaczono wprowadzenie kar cielesnych w szkołach. Brzmi
                          nonsensownie prawda? A praktykowano to latami.

                          Wiesz,że 100 lat temu bicie dzieci po łapach przez nauczyciela było
                          tak samo normalne jak dzisiejszy niewinny klaps? Co byś powiedziała,
                          gdyby Twoje dziecko wróciło z posiniaczonymi dłoniami,bo źle
                          odpowiedziało na lekcji? Kiedyś to była norma.
                          • sikorka68 Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 20:03
                            Nałykałaś się teoryjek.
                            "Znasz ludzi, którzy rzucają się na swoich bliskich?"
                            To napaść, coś jeszcze innego.

                            "Klaps to forma agresji." Coś podobnego? Wiesz, kotki (cudowne mamuśki) znęcają
                            się nad kociakami. Czasem pacną łapą- chowałam, to wiem. Zacznij rozróżniać co
                            jest klapsem, a co biciem.

                            "Im prędzej tym szybciej, może dziecko nie będzie
                            > agresywne wobec kolegów w szkole. Wiesz,że dzieci bite w domu
                            > częściej biją się z rówieśniami?"
                            Nie sprzedawałabym tego jako dogmat. Bite, nie klepane, raczej mają niską
                            samoocenę. Moje młodsze nadstawiają się do klepania- lubią to, tzn. o zabawie
                            piszę. I co, tego też nie wolno?
                            "Dają sobie w papę na co dzień i nazywają to miłością?"- znów piszesz o
                            przemocy. Ja trochę o czymś innym. Rodzic kochający dziecko, nie bije, ale to
                            nie znaczy, że czasem zdarzy się sytuacja, że przyłoży swoją rękę do pupy
                            dziecka- o takich klapsach piszę cały czas.

                            "> Oni wiedzą "lepiej" jak wychowywać swoje dzieci. Tacy są ludzie i
                            > tego żadna ustawa ni
                            > > e zmieni. Natomiast może zrobić z porządnych, tak naprawdę ludzi
                            > kryminalistów.
                            > Tak mawiają ludzie, którzy nie potrafią się pogodzić,że polegli na
                            > polu wychowawczym."
                            Nie tylko, to jest zdanie też tradycjonalistów. Czyli, nie ma patologii, ale
                            nauczono ich, że dzieci inaczej wychować się nie da.
                            Tu nie pomoże ustawa.

                            "Niemniej twierdzenie, że klaps to coś
                            > normalnego jest chore tak samo jak twierdzenie,że bicie dziecka po
                            > łapach linijką przez nauczyciela sprawi,że będzie się lepiej uczyć."
                            Klaps nie jest normalny, ale ma prawo raz kiedyś się zdarzyć. Nie jest
                            niebezpieczny dla dziecka, nie wywołuje niskiej samooceny. Jest niewłaściwy, ale
                            też nieszkodliwy. On się zdarza, bo jesteśmy ludźmi.
                            A bicie po łapkach linijką ucznia dawało efekty. Ze strachu dziecko wszystko
                            zrobi, będzie umiało, ale... nie będzie tego lubiło itp. Mój wujek, właśnie jest
                            profesorem i często opowiada o swoich czasach szkolnych. Co myślisz, że dziś
                            pan profesor kiedyś nie obrywał linijką? Dostawał i to ile. Jednak wiedza ludzka
                            poszła dalej i nasze dzieci już nie będą "linijkowane"smile
                            Mnie to zawsze drażniło: malutkie, kochane, tulone. Jak już podrośnie, to bachor
                            nieokrzesany. To nie tak.

                            "> Wiesz,że 100 lat temu bicie dzieci po łapach przez nauczyciela było
                            > tak samo normalne jak dzisiejszy niewinny klaps? Co byś powiedziała,
                            > gdyby Twoje dziecko wróciło z posiniaczonymi dłoniami,bo źle
                            > odpowiedziało na lekcji? Kiedyś to była norma."
                            Wiem. W moich czasach szkolnych targano nas za uszy, nieco później niż 100 lat.
                            Mało tego, były przypadki naderwanych uszu. To chyba gorsze, niż linijka,
                            bardziej barbarzyńskie.
                            • iwles Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 20:07

                              > "Klaps to forma agresji." Coś podobnego? Wiesz, kotki (cudowne
                              mamuśki) znęcają
                              > się nad kociakami. Czasem pacną łapą- chowałam, to wiem. Zacznij
                              rozróżniać co
                              > jest klapsem, a co biciem.


                              gadające koty, choćby najcudowniejsze matki swiata - nie istnieją
                              , ale gdyby umiały porozumiewać się słowami, to usłyszalabyś,
                              jak matka kociakowi tłumaczy, co wolno, a czego nie.
                              • sikorka68 Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 20:19
                                iwles napisała:


                                >
                                > gadające koty, choćby najcudowniejsze matki swiata - nie istnieją
                                >
                                , ale gdyby umiały porozumiewać się słowami, to usłyszalabyś,
                                > jak matka kociakowi tłumaczy, co wolno, a czego nie.
                                >
                                >
                                A jednak czasem klepaka sprzedasmile
                            • cherry.coke Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 21:25
                              > "Klaps to forma agresji." Coś podobnego? Wiesz, kotki (cudowne mamuśki) znęcają
                              > się nad kociakami. Czasem pacną łapą- chowałam, to wiem. Zacznij rozróżniać co
                              > jest klapsem, a co biciem.

                              Zacznij rozrozniac, co jest pacnieciem, a co klapsem.

                              > "Im prędzej tym szybciej, może dziecko nie będzie
                              > > agresywne wobec kolegów w szkole. Wiesz,że dzieci bite w domu
                              > > częściej biją się z rówieśniami?"
                              > Nie sprzedawałabym tego jako dogmat. Bite, nie klepane, raczej mają niską
                              > samoocenę. Moje młodsze nadstawiają się do klepania- lubią to, tzn. o zabawie
                              > piszę. I co, tego też nie wolno?

                              Dzieci dostajace klapsy, zwlaszcza regularnie, przechodza przez bardzo wazna
                              bariere - ze normalnym jest kogos uderzyc.

                              Klepanie, jaki sliczny eufemizm smile
                              • sikorka68 Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 22:01
                                > Zacznij rozrozniac, co jest pacnieciem, a co klapsem.
                                A ty co klapsem, a co biciem.

                                Klepanie za wszystkie przewinienia jest nieudolnością wychowawczą- zacznijmy od
                                tego. Może się zdarzyć, że nie ma czasu na tłumaczenie, ale to pojedyncze
                                przypadki. Regularne faktycznie często (nie zawsze) nie dają efektu, dziecko
                                oswaja się z sytuacją i potem sprzedaje nawyk dalej. Natomiast nikt mi nie
                                wmówi, że od jednego klapsa przechodzi traumę. To przerost formy nad treścią.
                                • lavinka Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 21.11.09, 20:42
                                  Może, jeśli został wymierzony niespodziewanie i bardzo mocno. A
                                  zazwyczaj jest Poza tym jeśli ktoś sprzedaje dziecku jednego klapsa,
                                  to zazwyczaj sprzedaje ich więcej. Nie znam rodziców bijących dziecko
                                  tylko raz. Tak jak nie znam mężów bijących swoje żony tylko raz.
                              • lavinka Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 21.11.09, 20:40
                                -Kochanie,jak Ty wyglądasz!
                                -A nic,klepaliśmy się z kolegami po meczu

                                wink
                            • lavinka Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 21.11.09, 20:30
                              "Klaps to forma agresji." Coś podobnego? Wiesz, kotki (cudowne
                              mamuśki) znęcają
                              > się nad kociakami. Czasem pacną łapą- chowałam, to wiem. Zacznij
                              rozróżniać co
                              > jest klapsem, a co biciem.

                              Wiem,na szczęście człowiek ma więcej mózgu od kota.
                              wiesz,żeniektóreryby zjadają swoje dzieci? Co to za argument?

                              > Nie tylko, to jest zdanie też tradycjonalistów. Czyli, nie ma
                              patologii, ale
                              > nauczono ich, że dzieci inaczej wychować się nie da.
                              > Tu nie pomoże ustawa.

                              Kiedyś tradycja nakazywała wbijać na pal. Na szczecie paru
                              oszołomów zmieniło tę tradycję smile

                              > Wiem. W moich czasach szkolnych targano nas za uszy, nieco
                              później niż 100 lat.
                              > Mało tego, były przypadki naderwanych uszu. To chyba gorsze, niż
                              linijka,
                              > bardziej barbarzyńskie.

                              Chciałabyś,żeby te czasy wróciły? Ludzie,którzy walczyliby znieść
                              kary cielesne w szkołach,też byli nazywani oszołomami. Bo
                              występowali przeciw tradycji i na szkodę dzieci. Tak,tak. I
                              rzeczywiście,panie, teraz w szkołach młodzież rozpuszczona,że
                              strach. Tylko, czy to na pewno przyczyną tej sytuacji jest nie-
                              bicie?
                • ahhna Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 22.11.09, 01:17
                  Klapsy są
                  > bezpieczne dla zdrowia i życia dziecka.

                  O, naprawdę? Czegoś takiego nie słyszałam nawet od najzagorzalszych
                  zwolenników klapsowania. Otóż wyobraź sobie taką scenkę: 110-kilowy
                  facet zamachuje się na 5-letnie dziecko celem wymierzenia mu klapsa
                  w tyłek. Jest zdenerwowany, bo przecież na ogół rodzic wymierzający
                  klapsa jest, więc nie kontroluje swojej siły. Z jego punktu widzenia
                  nic takiego sie nie dzieje. no ale dziecko odwraca się, żeby uciec,
                  i uderzenie trafia w nerkę! Albo w żołądek! i co? Zonk. Do tego
                  uderzenie jest dużo mocniejsze, niz przypuszczał pan, bo zwyczajnie
                  pan nie ma pojęcia jaką siłą dysponuje i co oznacza dla dziecka jego
                  110-kilowe zmachnięcie, zwłaszcza przy braku kontroli z powodu
                  zdenerwowania. I co? Znowu zonk! a teraz wyimaginuj sobie, że
                  odkryto zespół potrząsania. Można delikatnemu ciałku dziecka zrobić
                  wielką krzywdę samym potrząsaniem! Klapsem chyba tym bardziej?
                  Zwłaszcza że raczej nie kończy się na jednym, no bo skoro to nic
                  takiego...
              • lavinka Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 18:46
                Problem polega na tym,że owe klapsy są głęboko zakorzenione w
                psychice ludzi i nawet jeśli nie biją swoich dzieci-dopuszczają to
                jako metodę wychowawczą,bo sami byli tak wychowywani w większości
                wypadków.
                Oczywiście,że mały klaps nie wyrządzi dziecku krzywdy fizycznej.
                Wyrządzi psychiczną i w tym sęk. Mam wrażenie,że sporo osób nie
                dostrzega tego drobnego faktu.
                • sikorka68 Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 20.11.09, 20:17
                  I to jest ważne, jeżeli "klaps" zostawił ślad w psychice, to albo nie był
                  klapsem, albo był dany baaardzo nie słusznie.
                  Moje urazów nie mają- same się nadstawiają, jak nas rodzinnie głupawka dopadnie.
                  Aczkolwiek średnia już nie bardzo i to szanujemy. Ale to zabawa, niezbyt mądra,
                  ale dzieciom się podoba: klapsa, gilanie itp. Nie jesteśmy rodziną Wielkich
                  Nietykalskich- nie rusz, nie dotykaj, bo się rozsypiesmile
                  • lavinka Re: To charakterystyczne, że oszołomki uważają, i 21.11.09, 20:38
                    Nie mówię o klapsie jako zabawie,ale o karze w momencie, gdy
                    rodzicowi kończą się pomysły na "poskromienie entuzjazmu" gniewu
                    dziecka. Bo zazwyczaj wtedy dziecko jest bite. Kiedy rodzic sobie nie
                    radzi. Mówię o klapsie,pod wpływem którego dziecko zaczyna płakać.
                    Chyba to jasne,że nie mówię o dotyku,prawda? Zresztą nie trzeba
                    dziecka uderzyć,by je upokorzyć, prawda? Czasem klaps jest o niebo
                    mniej upokarzający niż słowa.
                    Ustawa jest po to by wyeliminować choć część tych klapsów. Może
                    rodzic się chwilę zastanowi,zanim go wymierzy. Znając postawęstraży
                    miejskiej i policji sądzisz,że będzie wsadzać rodziców za kratki i
                    odbierać im dzieci za klapsa,gdy już dla dzieci z patologicznych
                    domów brakuje miejscawdomach dziecka? Nie sądzę.
          • sikorka68 Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 20.11.09, 16:59
            wieczna-gosia napisała:

            > i tatus bezkarnie nie bedzie mogl z pacha przywalic synkowi no doprawdy
            > strasznie mi zal.

            To już nie klaps. Poza tym na takie bicie już jest ustawa i jakoś są dzieci,
            których niestety nie chroni. A przecież ślady w szkole może zauważyć w-fista w
            szkole. Nic, cisza.
            • lavinka Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 20.11.09, 18:41
              Moim zdaniem klaps boli tak samo jak uderzenie wtwarz. Jako że majac 3-
              4lata parę razy oberwałam,wiem dokładnie jak to boli,i jak nie_działa w
              kwestii wychowawczej.
        • sikorka68 Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 20.11.09, 16:53
          w.i.l napisał:

          > sprawy rodzinne nie będzie dobra.
          > Trzymajmy państwo na odpowiedni dystans bo inaczej brutalna i
          > bezmyślna machina biurokratyczna zniszczy nasze rodziny.

          Podpisuję się pod tym.
        • ahhna Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 21.11.09, 00:09
          > Trzymajmy państwo na odpowiedni dystans bo inaczej brutalna i
          > bezmyślna machina biurokratyczna zniszczy nasze rodziny.

          Te rodziny, w których katuje się dzieci, jak najbardziej powinny
          zostać zniszczone. Rodzice za kraty, dziecko do rodziny zastępczej.
          Nie uznaję czegoś takiego jak "dobro rodziny" ponad dobro
          poszczególnych jej członków, bo po prostu nie ma to sensu i godzi w
          najsłabszych.
          • sikorka68 Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 21.11.09, 00:38
            ahhna napisała:

            >
            > Te rodziny, w których katuje się dzieci, jak najbardziej powinny
            > zostać zniszczone. Rodzice za kraty, dziecko do rodziny zastępczej.
            > Nie uznaję czegoś takiego jak "dobro rodziny" ponad dobro
            > poszczególnych jej członków, bo po prostu nie ma to sensu i godzi w
            > najsłabszych.

            Cały w tym problem, ze tam gdzie dzieci są katowane, ludzie nie dzwonią, nawet
            anonimowo. Strach przed zakapiorem-tatą, lub mamą jest silniejszy. Poza tym tacy
            ludzie często mieszkają między podobnymi sobie, więc kto ma dzwonić.
            • ahhna Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 22.11.09, 00:21
              > Cały w tym problem, ze tam gdzie dzieci są katowane, ludzie nie
              dzwonią, nawet
              > anonimowo. Strach przed zakapiorem-tatą, lub mamą jest silniejszy.
              Poza tym tac
              > y
              > ludzie często mieszkają między podobnymi sobie, więc kto ma
              dzwonić.

              Tylko ze to nie jest odpowiedź na argument że ustawa rozwali rodziny.

              Właśnie dlatego jest potrzebna osobna ustawa, że umożliwi ona komuś
              z zewnątrz penetrację takiego środowiska i natychmiastowe działanie.
              Właśnie dlatego, że w takich rodzinach nikt nie zadzwoni, musi byc
              mozliwość kontroli. Z chwilą narodzin dziekca pielęgniarka
              środowiskowa powinna byc pierwszą alarmującą, że nie wszystko jest
              OK. Rodzina powinna byc od tego momentu pod nadzorem, własnie
              dlatego, powtórzę, że nikt spośród jej członków ani sąsiadów nie
              zadzwoni. Moim zdaniem od innych rodzin, gdzie może nie katuje sie
              dzieci, ale je regularnie bije, też telefonu nie będzie. Kto miałby
              niby dzwonić? Dziecko? rodzice, którzy latami dają przyzwolenie na
              bicie dziecka albo je leją? Sąsiedzi, którzy tak jak 90 % Polaków
              uważają, że klaps to nic takiego, a poza tym nie chcą sobie robic
              kłopotu i psuc stosunków z sąsiadami? Kto?
              Już jedno mocne uderzenie może dziecku poważnie uszkodzić narządy
              wewnętrzne. Coś, co z punktu widzenia wielkiego i ciężkiego rodzica
              miało być niegroźnym klapsem, często okazuje się (i często przez
              przypadek) poważnym uszkodzeniem ciała. Bo klaps miał trafic w
              tyłek, ale przerażone dziecko się wywinęło i dostało po nerkach albo
              w szczękę. Zgodzisz się, że potem tłumaczenia takiego rodzica w
              szpitalu, że on tylko chciał klapsa dać, są śmieszne? No ale on
              NAPRAWDĘ chciał dać tylko klapsa. Dlatego jakakolwiek przemoc
              fizyczna powinna być zakazana. Bo z przemocy psychicznej, trudnej
              zresztą do udowodnienia, można się jakoś pozbierać. A z odbitej
              nerki albo sparaliżowanej dolnej części ciała nie bardzo.
              • ahhna Re: Żadna ustawa nadmiernie wkraczająca w delikat 22.11.09, 00:32
                Oczywiście nie uważam, że należy odebrać dziecko rodzicom z powodu
                jednego klapsa. Natomiast rodzina, w której daje się klapsy tak jak
                obiad, powinna być pod nadzorem. A ktoś powiniem mieć możliwość
                szybkiej interwencji na wypadek zagrożenia życia dziecka, tak by
                dziecko bezpiecznie mogło doczekać dokładnego zbadania jego sprawy i
                rozprawy w sądzie przyznającej lub odbierającej prawa do niego jego
                rodzicom. Bo nieszczęścia nie czekają na wyroki sądów.
                Zagrożeniem życia dziecka jest również wysłanie 3-latka po piwo do
                pobliskiego sklepu, czyli skrajny brak wyobraźni czy też skrajne
                zaniedbanie, nie tylko podejrzenie maltretowania.
      • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 16:43
        ahhna, jesteś niepoprawną marzycielką. Do tego poczytaj Konstytucję. Każda
        ustawa, która da możliwość odbierania dzieci rodzicom bez wyroku chyba ją
        łamie:art.42, pkt.3; i koniecznie art.48 cały.
        • ahhna Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 21.11.09, 00:24
          > ahhna, jesteś niepoprawną marzycielką. Do tego poczytaj
          Konstytucję. Każda
          > ustawa, która da możliwość odbierania dzieci rodzicom bez wyroku
          chyba ją
          > łamie:art.42, pkt.3; i koniecznie art.48 cały.

          Nie jestem marzycielką, tylko babą twardo stojącą na ziemi,
          niestety. Marzycielstwo przeszło mi jednego męża i dwoje dzieci
          temu. Na prawie się nie znam, zgoda. Ale wyprowadzenie dziecka z
          domu, w którym bezpośrednio jest ono zagrożone, nie musi jeszcze
          oznaczać odebrania rodzicom tego dziecka na zawsze. Do tego
          oczywiście konieczny byłby wyrok, bo to za poważna sprawa. Natomiast
          do momentu wydania wyroku przez sąd może przebywać w rodzinie
          zastępczej. Co na to Konstytucja?
          • ahhna Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 21.11.09, 01:09
            Z drugiej strony bardzo cenię marzycieli, bo to oni popychają ten
            świat naprzód. Po drzewach byśmy wciąż skakali, gdyby nie oni.
    • bea.bea Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:00
      marcel lat 6- pierwsza klasa - bez żadnego klapsa,
      • bea.bea Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:28
        nie obchodzi mnie zadna kampania, oprócz kampani do walki z piratami drogowymi i
        srajacymi psami,
        jesli chodzi o dzieci i rodziców, jak to zwykle bywa w naszym kraju mówimy o
        karaniu, karaniu klapsujących rodziców, karaniu aborcyjnych matek i lekarzy ,
        karaniu niegrzecznych dzieci
        znowu zapomina sie o edukacji, bo ile jest matek ilu jest rodziców którym chce
        się poczytać, którym chce sie chodzić na spotkania z psychologami i nie mówcie
        mi ze chodza, bo przez 4 lata bytności mojego syna w przedszkolu na spotkania z
        psychologiem przychodziło pare matek ( na 100 parę) o ironio właśnie tych które
        nie klapsują jednocześnie ich dzieci znają zasady życia
        skłonna jestem sadzic, ze nawet sławny program super niani ogladany jest raczej
        jako tania sensacja, niz program z którego mozna czerpac inspiracje, przy
        wychowywaniu własnych dzieci,
        ja jestem za zmuszaniem rodziców przyłapanych na klapsowaniu do uczestnictwa w
        przymusowym odbywaniu zajęć z wychowywania bez przemocy,i moim zdanie to o wiele
        cenniejsze niż wsadzanie za kratki....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka