Dodaj do ulubionych

Bić albo nie bić - oto jest pytanie...

    • wieczna-gosia Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:18
      3 razy mi sie udalo- dwa razy poleglam.
    • wieczna-gosia Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 11:23
      odnosnie tytulu- nie nie uwazam ze taki wlasnie jest dylemat. Wiadomo
      ze nie bic- pytanie czy kazda porazke rodzicielska nalezy scigac
      sadownie i jak to egzekwowac itd.
      • malila oraz 20.11.09, 12:31
        czy ocenę każdej rodzicielskiej porażki można oddać w ręce osób,
        które w dużej części nie mają żadnego psychologicznego
        przygotowania, ocenę funkcjonowania rodziny opierają głównie o
        własne wyniesione z domu stereotypy typu: "dobra matka to ta, która
        dużo gotuje, nie usiądzie dopóki nie sprzątnie każdego okruszka i
        szoruje podłogę ryżową szczotą na kolanach", a ich umiejętności
        wychowawcze mogą okazać się wcale nie większe niż umiejętności
        rodziny, którą oceniają.
        • wieczna-gosia Re: oraz 20.11.09, 14:18
          tak to prawda.
      • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 16:56
        Kamery w domach- każdy przypadek trzeba wyłapać. To oczywiście pierwszy krok.smile
    • delgosik Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:17
      To jest chore. Moda na bezstresowe wychowanie. I stąd właśnie mamy taką młodzież
      jaką mamy - aż strach wyjść na ulicę, rodzice sobie z dziećmi nie dają rady,
      dzieci robią z nimi co chcą. Od wieków dzieci dostawały klapsy i chyba jednak
      było lepiej niż dzisiaj... Ale nic, róbmy tak dalej.... Dzieci wejdą nam na
      głowę i może dopiero wtedy zmądrzejemy.
      • cherry.coke Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:19
        Naprawde myslisz, ze ci agresywni dresiarze i dziewczece gangi to wszystko
        jednostki nieskalane pasem tatusia i kapciem mamusi?
        • sikorka68 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 16:27
          Niektórzy tak twierdzą. A to są albo dzieci nie wychowywane, albo nawet klepane,
          ile razy mamusia, czy tatuś się zdenerwowali.
      • bea.bea Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:24
        co to znaczy bezstresowe wychowanie, bo nie znam takiego pojecia
        znam tylko
        wychowanie bez bicia
        bo w słowie wychowanie z zasady zawiera sie stres
        jesli nie ma stresu nie ma wychowania
      • lola211 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:58
        > To jest chore
        Masz racje- pisanie takich bzur jest chore.

        P.S.Ja na ulice wychodze bez strachu.
        • wieczna-gosia Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:30
          ja tez wychodze na ulice bez strachu. A wczoraj wraz z jednym panem
          spacyfikowalismy dwoch pijanych gnoi w metrze- i wiesz co? nie mam
          watppliwosci ze nie byly bezstresowo chowani przez uwaznych
          kochajacych rodzicow, ktorzy im po prostu tlumaczyli lecz sadze ze
          byli bici w sposob losowy- raz cos przechodzilo bez echa a innym
          razem rodzice (jesli byli) byli poddenerwowani i lali za byle co.

          Mam prawie dorosle dzieci i widze ze jesli rodzice generalnie
          nastawieni sa na kontakt to to wcale nie oznacza ze wychowanie jest
          uslane rozami- ale zadziwiajaco czesto sprawdza sie schemat ze
          relacje sie prostuje, rany sie goja, dziecko zaczyna rozumiec motywy
          rodzica.
    • lavinka Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 12:55
      Mojej matce się udało w przypadku mojego brata i wyrósł na porządnego
      człowieka. Sprawiał problemy wychowawcze,jak to chłopak(jeszcze
      wychowywany bez ojca),ale rozmowa załatwiała wszystko. Zresztą oboje
      nie byliśmy karani w ogóle, trochę to skutkowało krzykami w domu,ale
      jakoś nie latamy z siekierami po osiedlu wink
      Uważam,że mnie te parę klapsów w dzieciństwie bardziej zaszkodziło
      niż pomogło. Do tej pory nie mam szacunku do matki, za to że
      podniosła na mnie rękę,zresztą jej oddałam z nawiązką, niemniej
      jednak. Na szczęście madre poszła po rozum do głowy,kiedy podczas
      lania śpiewałam piosenki,że chyba nie osiągnie celu tą metodą i
      wymyśliła owąż rozmowę,która miała o niebo lepsze efekty.

      Bo to nie chodzi o to by dzieci nie bić, ale o to by z nimi rozmawiać
      jak z człowiekiem,a nie wydawać polecenia jak w obozie
      koncentracyjnym. A w wielu domach jeszcze tak jest. Zrób
      porządek,przynieś, podaj,umyj się itd. Zero rozmowy,same nakazy i
      zakazy. Współczuję takim dzieciom.
      • nangaparbat3 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 13:41
        lavinka napisała:

        >
        > Bo to nie chodzi o to by dzieci nie bić, ale o to by z nimi rozmawiać
        > jak z człowiekiem,a nie wydawać polecenia jak w obozie
        > koncentracyjnym.


        No i wlasnie.
        Jak sie tego nnie rozumie, zamienia się bicie na izolowanie lub zawstydzanie, etc.
        • ahhna Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 21.11.09, 00:51
          > lavinka napisała:
          >
          > >
          > > Bo to nie chodzi o to by dzieci nie bić, ale o to by z nimi
          rozmawiać
          > > jak z człowiekiem,a nie wydawać polecenia jak w obozie
          > > koncentracyjnym.
          >
          >
          > No i wlasnie.
          > Jak sie tego nnie rozumie, zamienia się bicie na izolowanie lub
          zawstydzanie, e
          > tc.

          O rozmowę też chodzi, ale o niebicie również. Nie z powodów
          psychologicznych nawet (choć to też: wyobrażasz sobie szczerą
          rozmowę między osobami, z których jedna boi się, że dostanie, jak
          powie coś nie tak?). Głównie z powodów fizycznych, po prostu. Jedno
          walnięcie po uchu może być przyczyną wstrząsu mózgu. Jeden mocny
          klaps może odbić nerkę. Z punktu widzenia rodzica ważącego 100 kilko
          to był tylko klaps. A potem nagle okazuje się często, że są
          obrażenia wewnętrzne. Teraz się dużo mówi o zespole potrząsania.
          Nawet to jest groźne! A co dopiero bicie. Już potrafię wyobrazić
          sobie rodzica, który tłumaczy w szpitalu, że te dwie pręgi na
          nerkach i tyłku to był jeden klaps.
          • nangaparbat3 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 21.11.09, 22:50
            "Nie chodzi o to, by nie bic" - rozumiem jako: nie wystarczy nie bic. smile
            • ahhna Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 22.11.09, 00:06
              A, no to OK smile
      • wieczna-gosia Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 14:25
        i chodzi o to by byc elastyczym- do kazdego dziecka trzeba znalesc
        klucz- jedno mozna zostawic w miare na luzie inne potrzebuje bardzo
        jasnej informacji "kto tu jest szefem". Jesli czlowiek sobie ulozy
        odgorna tabelke ze najpierw zwracam uwage, potem rozmowa, potem kary
        a na koniec wale w d.upe to mozna sie niezle przejechac, bo za chwile
        okaze sie ze punkt ostatni wystepuje najczesciej.

        Klaps kazdemu sie moze zdarzyc tak jak zdarza sie jazda bez biletu,
        skserowanie czegos w firmie, odbicie ksiazki bo potrzebna na studia,
        jak zdarza sie ze kupujemy dwa batoniki a placimy za jeden bo
        kasjerka nie zauwazyla. Ale takie wszystkie akcje dla doroslego
        myslacego czlowieka powinny byc czerwona lampka ze oto przekroczyl
        granice i znajduje sie blizej czarnej strony mocy.

        Nie sztuka jest nie popelniac bledow- sztuka jest przyznac sie do
        tego i cos z tym zrobic.
        • lavinka Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 18:26
          Dla mnie klaps nie jest błędem,chwilową słabością itd. Już nie.
          Kiedyś myślałam podobnie jak wiele osób z tego forum, aż do pewnego
          zdarzenia.
          Zrozumiałam to, gdy kiedyś jakiś obcy facet uderzył mnie na ulicy i
          pchnął na wiatę od wózków. Cud,że nie miałam złamanego żebra.Za to że
          szłam przednim za wolno.

          Wariat? No pewnie,że wariat... tylko...

          Ile matek bije dzieci,bo za bardzo się grzebią z ubieraniem, za wolno
          idą itd?

          Wolę nie myśleć,ale czuję że sporo.
          • sikorka68 Pytanie, czy to był klaps: 20.11.09, 19:18
            Ty naprawdę uważasz, że to co ten facet zrobił, to był klaps? Moim zdaniem to
            była napaść.
            Zastanów się nad tym:
            praca.wp.pl/kat,18453,title,Czy-karac-rodzica-za-klaps,wid,10745331,wiadomosc.html
            www.biomedical.pl/dziecko/klaps-metoda-wychowawcza-czy-przestepstwo-208.html
            • lavinka Re: Pytanie, czy to był klaps: 21.11.09, 20:33
              Kiedy matka daje klapsa dziecku,to ono odczuwa to jako napaść.
              Zresztą w większości wypadków nie wie dlaczego zostało napadnięte,bo
              bijąca matka rzadko tłumaczy dlaczego bije.
              Gdyby Twój szef uderzył Cię(lekko) bo spóźniłaś się do pracy,to
              byłaby kara czy napaść? Nie wolno mu,bo jest obcy, a bliscy ludzie
              już się mogą bić?
        • ahhna Wieczna -gosiu 21.11.09, 00:58
          zgadzam się z tobą całkowicie. Kamieniem w klapsujących nie rzucę,
          bo samam nie bez winy. Chodzi tylko o to, że dumy z tego powodu nie
          czuję i nie uznaję tego za metodę wychowawczą. W przypadku starszej
          córy tych klapsów było kilka, w przypadku synka nie będzie ich wcale.
    • czungumangu masz odpowiedź! 20.11.09, 15:31
      www.youtube.com/watch?v=t0dAUd5Kw4Y
      tu jest odpowiedz na twoje pytanie
      • w.i.l Sorry nigdy nie zagladam na wskazania do youtube 20.11.09, 16:51
        Boje się stac ofiarą reklamy...
        • angazetka Re: Sorry nigdy nie zagladam na wskazania do yout 20.11.09, 17:01
          Doskonałe wink
          A dziś mija 20 lat od podpisania "Konwencji o Prawach Dziecka". To
          jednak za mało, byś cokolwiek zrozumiał...
        • lastm Re: Sorry nigdy nie zagladam na wskazania do yout 20.11.09, 18:57
          w.i.l napisał:

          > Boje się stac ofiarą reklamy...


          Bój się lepiej swojej głupoty..
    • sikorka68 Sprzeczne z Konstytucją. 20.11.09, 18:43
      w.i.l napisał:

      > Posłanki PO i SLD preparują właśnie ustawę, w myśl której, nawet za
      > lekkiego klapsa danego dziecku rodzice mogą stanąć przed sądem.
      > Ta sama ustawa pozwala zwykłej pracownicy socjalnej, bez wyroku
      > sądu, zabrać rodzicow dziecko z domu i wsadzić je do domu dziecka.
      >
      Art.48 punkt2: Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu.

      Zabranie dziecka jest ograniczeniem władzy rodziców, a właściwie uniemożliwieniem sprawowania jej.
    • jagger2009 Re: Bić albo nie bić - oto jest pytanie... 20.11.09, 19:39
      zostawcie poslanki i cala reszte na boku bo tu chodzi o zupelnie
      inny aspekt ktory nie moze zostac zarejestrowany przez spoleczenstwo
      XX1 wieku. Bicie obojetnie w jakim nasileniu jest agresja i proba
      ujarzmienia slabszej strony w sposob niestety bardzo prymitywny,bo
      czy to dziecko czy dorosla osoba czy nawet zwierzak nad ktorym sie
      zneca homo sappiens jest zwyrodnieniem i bestialstwem i naruszeniem
      bardzo waznego punktu czyli ingerencji cielesnej (WYOBRAZ SOBIE NP.
      TWOJEGO MEZA KTORY STOI NAD TOBA I CIE OKLADA BO MU OBIAD NIE
      SMAKUJE) to jest to samo co bicie swojego dziecka identycznie a moze
      jeszcze gorzej bo maz/ partner to obca osoba a rodzic to wiezi krwi.
      Nie patrzcie na wypadek w USA, mieszkam w Kandzie i o GLINIE mam
      wyrobione zdanie, ci ktorym dane jest prawo uzyja i naduzyja go w
      kazdym przypadku jak ta glina co zabila paralizatorem Roberta
      Dziekanskiego.NIE UPDABNIAJCIE SIE DO GLINY
    • joanekjoanek ty, hamlet - wiesz, kto to jest mężczyzna? 20.11.09, 23:39
      Mężczyzna, cieniasie, to taki ktoś, kto walnąć umie, jak trzeba, ale równego sobie albo silniejszego.

      A słabszego - dziecko, kobietę, chorego, starego - mężczyzna BRONI. Nie bije, kretynie.

      Bo taki, co słabszego bije, to żul jest.
      A taki, co słabszego bije i dorabia do tego ideologię, to żul i psychol jest.

      A facet, który dzieciaka nie tknie, a wychowa (i to tak przykładem, żeby słabszych bronił) - to jest mężczyzna.

      Cieniasy wyposażone w jądra, co tu w tym wątku się rozpanoszyły i tłumaczą, dlaczego trzeba bić słabszych - WON.
      • anmanika Re: ty, hamlet - wiesz, kto to jest mężczyzna? 23.11.09, 12:12
        Dzieci, które dostają klapsy rozwijają się wolniej i mają niższe IQ - dowodzą
        najnowsze badania, o których informuje serwis EurekAlert.

        Prof. Murray Straus z Uniwersytetu New Hampshire zmierzył iloraz inteligencji
        806 amerykańskich dzieci w wieku od 2 do 4 lat oraz 704 dzieci w wieku od 5 do 6
        lat. Takie same badania powtórzył po upływie czterech lat.

        Okazało się, że maluchy, które w wieku 2 - 4 lat dostawały klapsy miały po 4
        latach o 5 punktów niższe IQ niż dzieci, które klapsów nie dostawały. -
        Znaczenie ma także to, jak często dzieci dostają lanie. Im więcej klapsów,
        tymwolniejszy jest rozwój umysłowy dziecka - mówi prof. Straus

        Jak twierdzi prof. Straus, kary cielesne bywają przyczyną chronicznego stresu u
        dzieci, które doświadczają ich trzy razy w tygodniu lub częściej. W wielu
        przypadkach ciągnie się to nawet latami. Badania wykazały, że skutki takiego
        stresu można porównać ze stresem pourazowym, a związek kar cielesnych z ilorazem
        inteligencji najbardziej widoczny jest u nastolatków, których rodzice nie
        zaprzestali ich stosowania.

        Co więcej, naukowiec zauważył, że średni iloraz inteligencji społeczeństwa jest
        niższy w tych krajach, gdzie częściej stosuje się kary cielesne wobec dzieci.
        • efi-efi Re: 27.11.09, 16:59
          Widzę, że większość osób nie odróżnia bicia od klapsa.
          Co niektórzy posuwają się nawet do porównań :klaps = uderzenie w twarz . Dla
          mnie klaps to jest uderzenie otwartą ręką w tyłek, przez ubranie. Nie w głowę,
          nie w plecy czy nogi i nie w inny sposób niż utwartą dłonią. Ma zaboleć, ale ma
          nie zrobić krzywdy.
          Nie jest klapsem uderzenie dziecka w twarz. Piciem pasem to jest spuszczanie
          lania, a nie klaps, a kopnięcie nogą to już jest patologia na maxa.
          I niech nikt nie wrzuca tego do jednego wora. Bo przemoc to przemoc.

          Mam synka, 6 i pół roku. Nigdy nie otrzymał od nas żadnego klapsa.
          Tak się złożyło.
          Moja koleżanka ma dwie córki i nieraz pacnie starszą po tym jak ją upomina po 5
          razy . I naprawdę nie jestem tym oburzona, że uderzy dziecko w łapę bo wyjada
          surowe ciasto, albo, że otrzyma klapsa w spodnie za to że usiłuje włożyć gwóźdź
          do kontaktu po raz 10.

          Zgadzam się z autorką wątku, że sądy i rządy niech się trzymają z daleka od
          rodzin .
          Tam gdzie były patologie i tak będą!
          A zabieranie dziecka rodzicom za to , że któreś dało klapsa to świadczy o
          czyjejś bardzo chorej głowie.

          Autorko wątku nie pisz już więcej nic w rubryce "temat" bo się źle czyta.

          Lavinka - ile lat miałaś jak Cię mama uderzyła ostatni raz?
          I czy to były klapsy czy bicie?
          • iwles Re: 27.11.09, 18:44


            Dla
            > mnie klaps to jest uderzenie otwartą ręką w tyłek, przez ubranie.
            Nie w głowę,
            > nie w plecy czy nogi i nie w inny sposób niż utwartą dłonią.


            a dlaczego pupa jest uprzywilejowana ? dlaczego jest lepsza do
            klapsa niż plecy, ręka czy brzuch ?



            > Ma zaboleć, ale ma
            > nie zrobić krzywdy.


            to może paraliozator ? założenia dokładnie te same, to wg ciebie
            klaps.



            > Moja koleżanka ma dwie córki i nieraz pacnie starszą po tym jak ją
            upomina po 5
            > razy . I naprawdę nie jestem tym oburzona, że uderzy dziecko w
            łapę bo wyjada
            > surowe ciasto


            tak trudno postawić surowe ciasto poza zasięgiem małego dziecka ?



            albo, że otrzyma klapsa w spodnie za to że usiłuje włożyć gwóźdź
            > do kontaktu po raz 10.


            i dlatego wymyślono zabezpieczenia na kontakty.



            > Zgadzam się z autorką wątku, że sądy i rządy niech się trzymają z
            daleka od
            > rodzin


            czyli uważasz, że cały kodeks rodzinny to wielki szajs, którego byc
            nie powinno ? i sądy rodzinne tez nalezy rozwiązać, bo przynoszą
            więcej szkody niż pozytku ?

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka