Dodaj do ulubionych

8-9 tysięcy i brak pieniędzy.

24.12.09, 08:20
Napisałam taki sam post na forum o oszczędzaniu, ale może wy też coś
doradzicie.Nie mamy małych dochodów, ale
niestety wydajemy wszystko (prawie). Jest kredyt 1500 zł, szkoła
dzieci 900 zł, benzyna 800 zł (dojazdy dwoma samochodami), normalne
rachunki. Jest nas czworo. Wydajemy dużo na książki, kino, ubrania.
Trochę co miesiąc odkładamy na wakacje, ale nie mamy takich
oszczędności, które moglibyśmy mieć na emeryturę. Trudno jest mi z
czegoś zrezygnować. Nie wiem czy potrafię żyć za mniej. Post kieruję
do osób, którym starcza na życie bez problemu, ale chcą 1-2 tysiące
miesięcznie zaoszczędzić.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 08:32
      > Trochę co miesiąc odkładamy na wakacje, ale nie mamy takich
      > oszczędności, które moglibyśmy mieć na emeryturę. Trudno jest mi z
      > czegoś zrezygnować. Nie wiem czy potrafię żyć za mniej.

      No, żeby zaoszczędzić to raczej będziesz musiała z czegoś zrezygnować albo zwiększyć zarobki smile Wydawać mniej na książki, kino, ubrania ... Zmienić priorytety ... tongue_out
      • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 08:36
        Wiem. Może ktoś kto podjął podobną decyzję i ma podobne dochody coś
        mi tu doradzi, podzieli się swoimi doświadczeniami.
        • marripossa Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 15:16
          coś
          > mi tu doradzi,

          Wydawać mniej na książki, ubrania i inne nieprzydatne rzeczy.
          • drinkit Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 13:33
            marripossa napisała:

            > Wydawać mniej na książki (...) i inne nieprzydatne rzeczy

            Książki nieprzydatne...no tak.
      • mdro Książki? 28.12.09, 23:26
        Co Wy z tymi książkami? Ile można na tym oszczędzić? Cena
        przeciętnej książki to 25-35 zł, za 200 miesięcznie można mieć 5-7,
        a jakoś nie chce mi się wierzyć, by nawet tyle szło miesiąc w
        miesiąc.
    • kol.3 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 08:57
      A te 900 zł. na szkołę dla dzieci to snobizm czy rzeczywista potrzeba?
      • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:03
        Potrzeba,ale tylko do czerwca, bo kończą szkołę.
      • osa551 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 25.12.09, 14:30
        kol.3 napisała:

        > A te 900 zł. na szkołę dla dzieci to snobizm czy rzeczywista potrzeba?

        Wybacz, ale snobizm, to jest 5000 na szkołę miesięcznie a nie 900 zł na "dzieci"
        czyli więcej niż jedno czesne.

        Czesne 450 zł za dziecko to naprawdę zwykła społeczna szkoła, a nie żaden
        snobizm. Poza tym ludzie mają różne "rzeczywiste potrzeby".
    • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:13
      Zaraz na poczatku miesiąca powinniście odkładać. Wtedy zostaje te 6-
      7 tys na życie. Książki na Allegro, a ileż można miesięcznie wydawać
      na ubrania? Zamiast samochodu - komunikacja miejska/rower.
      • lejdi111 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:18
        a żywicie się na mieście czy gotujesz?
        • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:23
          Gotuję w domu. Na mieście jadamy może raz na miesiąc.
      • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:19
        Dojeżdżamy do pracy 10 kilometrów, mąz trochę dalej, ciężko byłoby
        rowerem.
        • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:27
          No to komunikacją.
          Mój dojeżdża 6km rowerem, ale to faktycznie bliżej. Ja - komunikacją.
          Wiem, że koszta benzyny potrafią przerażać - my jeździmy właśnie
          tak - taniej, ekologiczniej, w korkach się nie stoi (zawsze mnie
          boli, jak widzę te setki samochodów, a w każdym jedna osoba).
          Cóż, niestety jeśle faktycznie chcecie oszczędzać, to musicie z
          czegoś zrezygnować, coś zmienić. Nie ma wyjścia.
          My zarabiamy w sumie trochę więcej, odkadamy bez szczególnych
          trudności, ale też nie mamy kredytu, nie kupujemy dużo ubrań, a
          książki to raczej z Allegro właśnie.
          • crises Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 10:16
            > No to komunikacją.

            Zaoszczędzą w najlepszym razie te śmieszne osiem stówek (raczej nie, bo i tak
            będą korzystać z samochodu - zakupy, lekarz, wyjazd gdzieś dalej) a każde straci
            z godzinę dziennie, o dyskomforcie nie wspominając. Średni interes.
            • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 10:31
              Bez przesady. Jadę komunikacją miejską tyle, co samochodem. Słucham
              muzyki, czytam książkę. Nie stresują mnie korki.
              Zakupy - raz w tygodniu.
              Spokojnie oszczędziłoby się te 800zł.
              Myślisz, że 10km komunikacją miejską to godzinę zajmie?

              No ale faktycznie, jak się nie chce pokombinować, wysiąść z auta, z
              czegoś zrezygnować, to pozostaje tylko dodrukować sobie pieniędzy.
              • crises Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 14:53
                Przy niespecjalnie korzystnej konfiguracji (długie dojście do przystanku,
                przesiadka z przemieszczeniem się na innych przystanek) - tak, to może tyle
                trwać. Sprawdzone.

                Skoro teraz wydają 800 zł, to raczej nie zrezygnują całkowicie z samochodu, więc
                800 nie zaoszczędzą. (Swoją drogą sporo, my wydajemy mniej, ale mamy jednego
                diesla i jedno na gaz.)

                Ale dla mnie przesięście się na komunikację publiczną byłoby objawem ostatecznej
                pauperyzacji, upodleniem i upokorzeniem, więc nie jestem obiektywna w tym temacie.)
                • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 11:22
                  smile
                  A dla nas przesiąście się na komunikację i rower jest wyrazem
                  świadomego myślenia i nonkonformizmu tongue_out
          • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 25.12.09, 22:07
            Miec 9 tys i jezdzic komunikacja miejska? No bez przesady.Auto na
            gaz i jezdzi sie tanio.W zyciu bym nie rezygnowala z komfortu jaki
            daje jazda samochodem.Ciuchow mniej kupowac, ksiazki wypozyczac.
            • paskudek1 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 20:51
              a jakiz to komfort? Własnie odwiedizli mnie znajomi, mieszkaja pod Warszawą, obydwoej pracuja w Warszawie i jeżdżą do pracy WYŁĄCZNIE kolejką i autobusami. Kumpel powiedział że samochodem to dwa razy tyle czasu jedzie chyba że o 5 rano wyjdzie z domu. I oszczędność dużą. Jak sie nie chce tyłka ruszyć i wszędzie trzeba autkiem dojechać a 100 metrów to jest dystans nie do pokonania to rzeczywiście i 20 tysięcy nie wystarczy. Ludzie jakbym miała tyle kasy to bym minimum 2000 odłożyła i jeszcze bym luz miała
              • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 21:24
                Nie mieszkam w wawie, tylko wrocławiu.Tutaj nie ma takiego hardcoru
                jak w stolicy.I owszem, jazda samochodem to pelen komfort.
                Ma dworze mroz,albo leje, a ja elegancko ubrana wsiadam do
                samochodu, wrzucam ulubiona muze, wlaczam ogrzewanie i jade do
                pracy.W 15 minut jestem na miejscu i ze wspolczuciem mijam ludzi
                marznacych, moknacych na przystankach.
                Jak sie nie chce tyłka ruszyć i wszędzie trz
                > eba autkiem dojechać a 100 metrów to jest dystans nie do pokonania
                to rzeczywiś
                > cie i 20 tysięcy nie wystarczy.
                A ja wydaje na paliwo 100 zl , na ubezpieczenie jakies 500 zl
                rocznie- czyli mozna uniknac niewygód niezbyt wysokim kosztem.


              • jajofka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 10:59
                tak mówisz bo tyle nie masz a jakbyś miała to by Ci zabrakło. im
                więcej się ma tym więcej się wydaje - wiem z autopsji.
                • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 11:21
                  Niekoniecznie.
                  Można po prostu więcej odkładać, na zasadzie - o, podwyżka? Super,
                  to odkładamy nie 2 tys, tylko 3-4 tys. Zaraz poszukam jakiegoś
                  funduszu, a moze lokaty?
                  Można też inwestować, na zasadzie - o, podwyżka? Super, to może
                  weźmy się za remont i urządzenie strychu.
                  Wiem z autopsji tongue_out
            • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 11:27
              lola211 napisała:

              > Miec 9 tys i jezdzic komunikacja miejska? No bez przesady.

              No co bez przesady?
              My mamy parę tysięcy więcej, ja jeżdżę komunikacją, mąż na rowerze.
              Mieszkamy w Warszawie (nie pod). Po prostu mamy świadomość
              zanieczyszczenia środowiska, marnotrawstwa energii i pieniędzy. Dla
              ciepłej d.upy nam się nie chce smrodzić autem po prostu. Zakładam
              słuchawki na uszy, czytam książkę i nic mnie więcej nie obchodzi.
              • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 18:27
                Cudnie, zwlaszcza jesienia i zima.Jak ktos lubi sie meczyc, niech
                bierze przyklad,moze nawet z buta miasto przemierzac.
                • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 21:14
                  Ha, i wyobraź sobie, że do tego jestem jeszcze w ciąży smile
                  Nie do wiary, prawda?
                  big_grin

                  Nie, nie męczy mnie to. Bo niby co miałoby być męczące? Podejść na
                  stację? Poczekać chwilę na pociąg? Przejść ze stacji na przystanek i
                  potem z autobusu do pracy? No faktycznie wysiłek niebywały. Jeśli
                  dla Ciebie to męka, to w góry z nami nie idziesz tongue_out
                  • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 22:30
                    > Ha, i wyobraź sobie, że do tego jestem jeszcze w ciąży smile
                    > Nie do wiary, prawda?
                    > big_grin
                    Alez wierze.Codziennie mijam i rowerzystow i klientow komunikacji
                    miejskiej.

                    >No faktycznie wysiłek niebywały

                    Mocno niewygodne.Wieje, na łeb pada, traci sie czas na dojscia,
                    czekanie itd.Trzeba sie opatulac, zeby w tylek nie marznac.Mnie
                    takie niewygody nie kreca, zdecydowanie jestem fanka wlasnego
                    samochodu i przemieszczania sie w komfortowych warunkach.
                    A gory to co innego.
                    • cherry.coke Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:41
                      No chyba ze sie mieszka 4 minuty od przystanku, a tramwaj czy autobus smiga co
                      6-8 minut smile
                      • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 12:39
                        No chyba, ale autorka watku ma inna sytuacje.
                    • mdro Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:44
                      A ja np. mijam komunikacją miejską tych, co w "komfortowych
                      warunkach" stoją w korku. Oczywiście, bywają niekorzystne układy
                      komunikacyjne, w przypadku których dużo szybciej i wygodniej jest
                      samochodem, ale wydaje mi się, że w dużych miastach w wielu
                      przypadkach niechęć do korzystania z komunikacji miejskiej wynika
                      głównie z przyzwyczajenia do usadowienia czterech liter za kółkiem,
                      nie mając specjalnego uzasadnienia ekonomicznego - ani pod względem
                      oszczędności czasu, ani pieniędzy.
                      • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 10:54
                        Otóż to.
                        • jajofka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 11:02
                          nieprawda. komunikacją miejską jadę do pracy - 50 min, samochodem 15
                          min. ale oczywiście nonkonformizm rulez.
                          • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 11:13
                            Mdro napisała: "A ja np. mijam komunikacją miejską tych, co
                            w "komfortowych warunkach" stoją w korku. Oczywiście, bywają
                            niekorzystne układy komunikacyjne, w przypadku których dużo szybciej
                            i wygodniej jest samochodem, ale wydaje mi się, że w dużych miastach
                            w wielu przypadkach niechęć do korzystania z komunikacji miejskiej
                            wynika głównie z przyzwyczajenia do usadowienia czterech liter za
                            kółkiem, nie mając specjalnego uzasadnienia ekonomicznego - ani pod
                            względem oszczędności czasu, ani pieniędzy." - gdzie tu jest ta
                            Twoja "nieprawda"?
                            Bo ja na przykład komunikacją miejską jadę do pracy 40 minut.
                            Samochodem 40-60 minut.
                            Mój mąż komunikacją 30 minut. Samochodem 30 minut. Rowerem 30 minut.
                    • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 10:58
                      Ależ ja właśnie o tym piszę.
                      Jedni wola grzać pupę i dla nich to jest priorytet. Wygoda. Komfort.
                      Niemarznięcie w tyłek.
                      Dla innych priorytetem są różne inne sprawy. Czas. Finanse.
                      Ekologia. Zdrowie.
        • velluto Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 19:46
          10 km, mąż trochę dalej i wydajecie na paliwo 800 zł? to czym wy jeździcie -
          czołgiem?

          mam relatywnie nieekonomiczny samochód, podobny dystans i na paliwo wydaję ok.
          250 zł.
          • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 20:38
            Velluto. Mąz jedzie 18km, do tego jazda gdzieś w soboty czy
            niedziele, raz w tygodniu po południu dodatkowe 12 km i powrót. Tyle
            wychodzi na dwa samochody.
    • havana28 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:40
      Trudno jest mi z
      > czegoś zrezygnować. Nie wiem czy potrafię żyć za mniej.

      Niestety bez rezygnacji z czegoś się w tej sytuacji nie obejdzie. Chyba, że możliwa jest opcja zwiększenia dochodów. Dodatkowo, to Wy sami jesteście w najlepszej pozycji, aby ocenić bez czego moglibyście się (jakiś czas) obyć. Proponuje wziąć pod lupę wydatki z ostatniego miesiąca i zobaczyć produkt po produkcie, czy zakupy były potrzebne czy może jednak niekoniecznie.
    • alabama8 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 09:56
      Z każdej wypłaty natychmiast odkładasz tysiaka na lokatę, zachowując
      się tak jakby go nie było i żyjesz za resztę.
      I wywal kartę kredytową / bankomatową - kupowianie za żywą gotówkę w
      znaczącej mierze studzi szał wydawania.
    • edit38 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 10:15
      saphire-2 napisała:

      Post kieruję
      > do osób, którym starcza na życie bez problemu, ale chcą 1-2 tysiące
      > miesięcznie zaoszczędzić.

      Nie potrafię Ci nic doradzić i myślę że skoro mając taki dochód nie jesteście w
      stanie zaoszczędzić to nikt nic nie wymyśli. To Wy musicie z czegoś zrezygnować
      albo znaleźć dodatkowy dochód (z tego co widzę wokół mnie to jednak nawet przy
      większym dochodzie będzie problem ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia)
      Zapewniam Cię jednak że przy takich dochodach bardzo łatwo wielu ludziom byłoby
      zaoszczędzić. Ja zarabiam 1200-1300 mój mąż 1800-2000 a i tak mamy trochę
      oszczędności, tyle tylko że my żyjemy skromnie. (owszem 1500 zł kredytu do
      spłacenia co miesiąc to jest duże obciążenie ale widocznie stać Was na to skoro
      się zdecydowaliście na taki kredyt)
    • crises Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 10:29
      Mamy dość podobną sytuację - podobny dochód, podobny kredyt, też 2 samochody.

      Nie mamy wydatków na prywatną szkołę, za to sporo wydajemy w knajpach. Szczerze
      mówiąc - uważam, że to normalny poziom wydatków i przy stosunkowo (stosunkowo,
      czyli bez większych szaleństw) wygodnym życiu niewiele da się urwać bez
      obniżenia komfortu.

      Jedyne, co mogę doradzić, to:

      - mniej wydawać na ubrania (u nas regularnie jest to kwota czterocyfrowa lub
      niewiele mniejsza i to jest za dużo - widzę, że wielu rzeczy wręcz nie ma kiedy
      nosić)
      - kupować używane książki i filmy na allegro i wystawiać to, co się
      obejrzało/przeczytało, w ogóle sprzedawać, wszystko co zbędne (lepsze parę
      złotych w kieszeni, niż coś, co zajmuje miejsce i jest nieprzydatne)
    • lillaj Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 11:23
      Ja tu nie widzę zbyt dużo możliwosci. W ogóle jestem pełna podziwu, że przy tak
      marnych zarobkach stać Was na przyjemności. Także o emeryturze zapomnij.
      • beebies Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 11:39
        może spróbujcie skupić się na szybszym spłaceniu kredytu?o ile bank
        nie zastrzegł sobie takiej możliwośći i nie macie go na 30lat.
      • beatrycja.30 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 11:40
        To pewnie napisała osoba, która sobie bardzo dobrze radzi mając 3
        tysiące na rodzinę, mieszkając w dwupokojowym mieszkaniu, w małym
        mieście. To miała być ironia czy co? Ja tam autorkę wątku doskonale
        rozumiem, choć zarabiam nieco mniej.
        • beatrycja.30 lillaj 24.12.09, 11:41
          to było do lillaj
        • lillaj Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 14:26
          beatrycja.30 napisała:
          To miała być ironia czy co?

          Ależ skądże. Pisałam jak najbardziej serio.
        • lillaj Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 15:03
          beatrycja.30 napisała:

          > To pewnie napisała osoba, która sobie bardzo dobrze radzi mając 3
          > tysiące na rodzinę, mieszkając w dwupokojowym mieszkaniu, w małym
          > mieście.

          Jesteś bardzo spostrzegawczasmile Nic się nie zgadza, ale cóż. Dreszcze wywołało u
          mnie zwłaszcza to dwupokojowe mieszkanie. Brrr.
          Kocham laski z tego forumsmile
    • madresa A u nas 5 tys i nie ma dramatu 24.12.09, 12:08

      Mamy 5 tys na naszą czwórkę a za chwile piątkę.Na wielu rzeczach da
      się zaoszczędzić.Niedługo będę więcej pracować lecz póki co
      kombinuję żeby własnie ta suma wystarczała.Ciuchy firmowe dla dzieci
      kupuję w świetnym ciucholandzie(next,gap itd.)Mąż rzucił
      fajki,czasem jedzą tylko dzieci bo nam się zwyczajnie nie chcewinkNie
      robimy wspólnych pielgrzymek do centrów handlowych,lubimy iść na
      czekoladę,kawę,ciastko do jakiejś małej przytulnej cukierni.Spacery
      wolę niż samochód.Córeczka ładnie wygląda w granatowych ciuszkach po
      bracie,różowi mówimy nie!Mamy jedną fobię-dobre buty dla dzieci-
      najchętniej ecco,ja kino i książki,mąż karta kibica na mecze.Proste
      jeszcze raz proste przyjemności.Wakacje-trochę wody,luz,czas i dobry
      humor,babcia na wsi np.Grunt to nie rozdmuchiwać swoich potrzeb bo
      mozna ich nigdy nie zaspokoić a i tak najszczęśliwsi jestesmy jak
      jest miłość i uśmiech.
      • saphire-2 U nas też nie ma dramatu 24.12.09, 13:22

        Ale nie o to chodzi. Radzimy sobie, tylko trochę za dużo moim
        zdaniem wydajemy. Przyzwyczailiśmy się po prostu. Jesteśmy kochającą
        się rodziną tak jak wy.
        Wakacje TYLKO u babci na wsi, ubrania TYLKO z ciucholandu to nie dla
        mnie.
        • kropkacom Re: U nas też nie ma dramatu 24.12.09, 13:34
          A ja zawsze mam wrażenie że osoby a takich dochodach i większych tak naprawdę to
          chciałyby aby im zostawało więcej lub w ogóle cokolwiek ale zrezygnować z
          niczego nie mają wcale chęci smile
          • saphire-2 Re: U nas też nie ma dramatu 24.12.09, 14:05
            Kropkacom, może i masz rację.
            • kropkacom Re: U nas też nie ma dramatu 24.12.09, 14:13
              Wbrew pozorom ja to nawet rozumiem.
      • drinkit Re: A u nas 5 tys i nie ma dramatu 30.12.09, 13:41
        Grunt to nie rozdmuchiwać swoich potrzeb bo
        > mozna ich nigdy nie zaspokoić a i tak najszczęśliwsi jestesmy jak
        > jest miłość i uśmiech.

        Ale założycielka wątku pyta jak można przyoszczędzić nie tracąc komfortu życia, do którego sie przywyczaiła, a nie czy jej nowym hobby ma być usmiechanie sie do rodziny. Wybacz ten sarkazm, ale dziwi mnie wysyp postów o tym, że za mniej tez da się zyc, ze ciucholandy, tramwaj, pierogi domowej roboty, etc. Mam wrażenie że niektórych mierzi że ktoś może dużo zarabiać i jeździć dwoma samochodami.
        • mniemanologia Re: A u nas 5 tys i nie ma dramatu 30.12.09, 13:47
          drinkit napisała:

          > Ale założycielka wątku pyta jak można przyoszczędzić nie tracąc
          > komfortu życia,

          A jaka jest Twoja rada?
          • drinkit Re: A u nas 5 tys i nie ma dramatu 30.12.09, 14:18
            >
            > A jaka jest Twoja rada?
            >

            Ktoś tu już powiedział chyba: samochód na gaz przerobić.
            • mniemanologia Re: A u nas 5 tys i nie ma dramatu 30.12.09, 14:22
              Hm. Faktycznie, jak koszt przeróbki się już zwróci, to paręset zł
              miesiecznie odłoży.
    • la.bruja Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 13:28
      Książki z biblioteki. Wbrew pozorom można dostać tam nowości smile I
      przemyśleć zakupy ubraniowe
    • figrut Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 14:30
      Trudno jest mi z
      > czegoś zrezygnować. Nie wiem czy potrafię żyć za mniej.
      Cudów nie ma. Aby zaoszczędzić, musisz z czegoś zrezygnować. Kredytu ominąć się
      nie da, szkoły w połowie roku też nie powinno się zmieniać, na dojazdach można
      zaoszczędzić przesiadając się na komunikację miejską albo przerabiając samochód
      na gaz. Po książki do biblioteki. Zaoszczędzisz niewiele, ale sama piszesz, że
      trudno jest Ci z czegoś zrezygnować.
      Nie mam kredytów, na cztery osoby mam ostatnio około 3000 zł. i nie brakuje mi,
      miesięcznie zawsze coś odkładam. Szału nie ma, ale nie mam na co narzekać.
      • alfa36 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 16:17
        Podejrzewam, że mnóstwo pieniędzy po prostu przejadacie. Mi byloby
        latwiej zrezygnowac z jedzenia na miescie niż z kina czy teatru. A i
        książkę można przeciez, jak za starych czasow, wypozyczyć z
        biblioteki.
        • crises Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 21:50
          Może zwróć się z reklamacją do szkoły, gdzie uczyli Cię czytać?

          (Założycielka wątku napisała: "Gotuję w domu. Na mieście jadamy może raz na
          miesiąc.")
          • alfa36 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 21:37
            Rzeczywiscie nie doczytałam. W takim razie problem w nieumiejętności
            oszczędzania.Polecam forum o ozczędzaniu.
    • fajka7 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 22:36
      Ja tez nie potrafie oszczedzac bez wzgledu na poziom dochodow.
      Jedyna mozliwosc dla mnie zgromadzenia jakiegos dodatkowego majatku,
      to stworzenie sobie zobowiazania finansowego, ktorego nie dam rady
      obejsc ani latwo zrezygnowac.
      Dlatego od kilku lat inwestujemy z nieruchomosci na kredyt,
      konkretnie grunty. I to sie fajnie sprawdza, kredyty sie splacaja,
      kiedys to wszystko sprzedamy i bedzie emerytura. Prawdopodobienstwo,
      ze dzis kupiona rozsadna dzialka bedzie warta mniej niz obecnie za
      30 lat jest znikome.
      No ale to jest nasz pomysl, nie musi wszystkim odpowiadac.
      A tak poza tym, to oszczedzanie z definicji polega na rezygnacji z
      czegos. Wychodzac z zalozenia, ze sie rezygnowac z niczego nie chce,
      nie mozna nic zaoszczedzic. Oszczedzanie nie polega na odkladaniu
      nadwyzek, bo do pewnego poziomu dochodu dla osob o rozwinietych
      potrzebach konsumpcyjnych i innych, nie istnieja nadwyzki zwyczajnie.
      A 8-9 tys na 4 osobowa rodzine, to kwota, za ktora mozna sensownie
      zyc, ale takze miec jeszcze wiele zyczen do spelnienia chocby za
      drugie tyle. Trzeba by wprowadzic dyscypline w wydatkach, a wtedy
      traci sie caly fun i to jest zwyczajnie niekomfortowe w perspektywie
      dluzszej.
    • jusytka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 24.12.09, 23:11
      Jeśli naprawdę chcesz, to wpłać 2000 zł zaraz po otrzymaniu wypłaty
      na jakieś osobne konto i rządź się tym co ci pozostanie. Ja tak
      właśnie robię. Jeśli w którymś miesiącu zabraknie mi
      pieniędzy "pożyczam" sobie z tego konta, a w kolejnym miesiącu
      staram się oddać "dług". Myślę, że warto narzucić sobie taką
      dyscyplinę. Zupełnie bezkarnie wydaję jedynie tzw. "lewe" pieniądze.
      Tak określam te, które nie pochodzą ze stałej wypłaty, ale wynikają
      z dodatkowej premii, nagrody pieniężnej i róznych form "dorabiania".
      • marzeka1 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 19:34
        "Trudno jest mi z
        czegoś zrezygnować. Nie wiem czy potrafię żyć za mniej. "- z tym, że jeśli nie
        zmienisz tego podejścia, nic się u ciebie nie zmieni. Od kiedy mnóstwo
        nowości-czytadeł pojawiło się w mojej bibliotece, nie kupuję już tylu książek
        (mam i tak zbyt dużo, a półki nie są z gumy)- to juz całkiem sporo oszczędności.
        • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 20:32
          Dziękuję wam za odpowiedzi i zrozumienie. Postanowiłam zapisać
          siebie i dzieci do biblioteki oraz nie kupować żadnych gazet i
          czasopism.
          Na jedzenie raczej nie wydajemy dużo, często kupujemy w Biedronce a
          na mieście jadamy rzadko. Urlop raz w roku, nie wydajemy na niego
          więcej niż 6 tysięcy na całą rodzinę. I tak gdzieś przeciekają nam
          przez palce te pieniądze.
          • marzeka1 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 20:52
            "Postanowiłam zapisać
            siebie i dzieci do biblioteki "- krok w dobrym kierunku, moi synowie czytają
            dużo, średnio 5-6 książek w miesiącu, w bibliotece jest sporo książek dla dzieci
            i młodzieży z nowości.
          • jusytka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:00
            Gdzieś? Proponuje zbierać wszelkie paragony, będziesz miała dokładniejszy
            obraz gdzie znikają wink
          • modrooczka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:19
            Pierwsze co zrób to sprawdź, gdzie wyciekają? Bo może trzeba pozmieniać
            abonamenty telefoniczne albo internet, sprawdzić ile wychodzi na "kawę w
            mieście" (niby nic a potem każdy rachunek z kawiarni na 20 zł), czy nie kupujesz
            zbędnych ciuchów, filmów, płyt itd. No i trzeba sprzedawać to, co już
            niepotrzebne, ja mam pełną szafę do sprzedania po dzieciach smile
    • mondovi Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 20:39
      >trudno jest mi z
      > czegoś zrezygnować. Nie wiem czy potrafię żyć za mniej.

      nie żyłaś za mniej nigdy?
      • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 21:50
        Żyliśmy za 2 tysiące mniej niż teraz, było to 3 lata temu, ale potem
        pensja nam wzrosła i postanowiliśmy wziąc kredyt na większe lokum,
        więc dochód był mniejszy ale nie było kredytu. Nie mieliśmy dwóch
        samochodów i dojeżdżaliśmy trochę bliżej do pracy. Na jedno więc
        wychodzi.
    • generation-me Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:08
      Zainwestuj i spłacaj kolejny kredyt. To nie żart. Miałam podobną sytuację
      (trochę wyższe dochody) i nic nam nie zostawało (przyzwyczaiłam się, że niczego
      sobie i rodzinie nie odmawiam). Kupiłam drugą działkę i spłacam sześcioletni
      kredyt. Ściągają mi z konta i finito. Jak mnie szlag trafia, że tyle kredytów
      płacę, to się pocieszam, że mój majątek się powiększa. Nie kupuj pierdołów,
      każdy, absolutnie każdy wydatek analizuj: "czy jest mi, mojemu mężowi, dzieciom
      to naprawdę potrzebne?" Ale rozumiem Cię całkowicie, trudno mi się powstrzymać.
      Np. teraz, przed świętami kupiłam dekoracje, taftę, nowe bombki, ubrania dla
      dzieci (same ciuchy dla dzieci: sukienka, koszula, krawat, kamizelka - pierdoły,
      których nie musiałam kupować - kosztowały mnie ok. 250 zł. I po co? Nie żałuję,
      bo nie mam w zwyczaju, ale z pewnością nie musiałam tego kupować. Podobnie z
      dekoracjami, też rzeczy zbędne. Ja np. kwiaty lubię kupować, wiedząc, że to
      marnowanie pieniędzy. O ubraniach, butach, etc. nie wspominając. jestem
      przypadkiem niereformowalnym niestety, nie wydaję tylko wówczas, jak nie mam
      czego wydawać.
      • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:17
        ak mnie szlag trafia, że tyle kredytów
        > płacę, to się pocieszam, że mój majątek się powiększa
        Biorac pod uwage koszt kredytu to drogo kupujesz.Serio jest to
        racjonalne wydawanie pieniedzy?
        • jusytka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:34
          Nie jest, nikt kredytów nie daje za darmo, a na takich inwestycjach różnie
          się wychodzi. Jeśli jednak ktoś jest w stanie beztrosko przepuścić
          wszystko co ma, to takie rozwiązanie ma sens.
          • beatrycja.30 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:40
            Różnie bywa ale przecież nieruchomości drożeją. My mieliśmy kredyt
            na mieszkanie, wzięliśmy go 10 lat temu, mieszkanie 3 lata temu było
            spłacone i sprzedane (potem kupiliśmy dom). Mieszkanie kupiliśmy za
            40 tysięcy,po 7 latach sprzedaliśmy za 350 000.
            • beatrycja.30 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:42
              Albo działki budowlane w mojej okolicy 3 lata temu kosztowały 50 000
              zł, teraz 300 000 zł. Też zależy kiedy kupujesz a kiedy sprzedajesz.
            • jusytka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:46

              beatrycja.30 napisała:

              >Różnie bywa ale przecież nieruchomości drożeją

              Jedne drożeją, a inne tanieją wink
              • beatrycja.30 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:48
                Toteż zalezy kiedy kupujesz a kiedy sprzedajesz.
                • jusytka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 23:05
                  Kupując nieruchomość zawsze ryzykujesz, jednak czasem to ryzyko jest
                  wyższe, a czasem niższe, dlatego zawsze musi to być decyzja bardzo
                  przemyślana. Jedak nie wszystko jesteś w stanie przewidzieć...
                  To tak jak z kursem walut, niby analitycy mówią o tendencjach, ale często
                  sytuacja zaskakuje wszystkich... Gdyby ktoś na 100% potrafiłby je
                  przewidzieć byłby milionerem.
              • generation-me Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 11:08
                Ja, jak na razie, dorze wyszłam na wszystkich swoich nieruchomościach. Pierwsze
                mieszkanie kupione za 800000 tys., sprzedane za 290 tys., drugie kupion za
                330000, w tej chwili warte 650000 (najniższa możliwa cena, w przecież wiadomo,
                że ceny znów pójdą w górę. więc jakby nie patrzeć, zyskuję smile Najlepsze było
                siedlisko, moje kochane hektary, które kiedyś podzielę, albo zapiszę dzieciom.
                Ale ten zakup głównie dzięki znajomościom. Wolę posiadać nieruchomości, niż
                "inwestować" na giełdzie, w papiery wart., ubezpieczenia wink, sztabki złota,
                diamenty, malowidła, czy nie wiadomo co jeszcze.
            • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 21:07
              Ale to minelo.
              Mnie chodzi o obecna sytuacje- teraz kupic nieruchomosc na kredyt,
              zaplacic bankowi jak za zboze i liczyc, ze sie na tym zarobi.
            • cherry.coke Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:28
              > Różnie bywa ale przecież nieruchomości drożeją.

              Na takim mysleniu sie cala Irlandia przejechala. Faza wzrostu trwala 10-15 lat,
              a potem zdechla. I domy, i grunty leca ostro w dol i konca nie widac, zyskali
              tylko ci, ktorzy kupowali naprawde dawno albo zdazyli sprzedac innemu naiwnemu.
              Nabrali ludzie kredytow na dzialki (juz nie mowie o mieszkaniach w Bulgarii i w
              Dubaju). Teraz wszystko zdechlo, jest duza nadwyzka mieszkan i gruntow, a
              kupowac nie ma komu. Ludzie maja kredyty do splacenia, a nieruchomosc, ktora za
              nie dostali jest juz warta np. 60% kredytu i leci w dol, a splacic trzeba 100%
              plus koszta kredytu i oprocentowanie. Ludzie odwracaja odrolnienie gruntow, bo
              przynajmniej moga wydzierzawic rolnikowi - deweloper juz nie przyjdzie i nie
              zbuduje.

              Mnie to tam na reke akurat, tylko bliznich szkoda. W kazdym razie w
              nieruchomosci, ktorych rodzina sama nie zajmuje, nie bede inwestowac.
        • generation-me Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 11:02
          Działka, która kupiłam 3 lata temu za 50 tys. (1500 m2), w tej chwili warta jest
          co najmniej 200 tys. Wydałam dodatkowo 13 tys. na uzbrojenie i wsio. Kredyt na
          nią już spłaciłam smile Teraz kupiłam następną, piękną, okazyjnie, w lesie, ze
          starodrzewiem. Nie żałuję. Kredyt spłacę za 3 lata (pożyczka pracownicza,
          odsetki śmieszne, ok. 2 procent smile, a ziemia to zawsze dobra inwestycja,
          chociażby dla dzieci.
          • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 21:09
            (pożyczka pracownicza,
            > odsetki śmieszne, ok. 2 procent smile,

            To moze by tak od razu, zamiast proponowac kredyt.
            • cherry.coke Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:31
              > (pożyczka pracownicza,
              > > odsetki śmieszne, ok. 2 procent smile,
              >
              > To moze by tak od razu, zamiast proponowac kredyt.

              Hehe, no dokladnie smile

              Mam zreszta krewna, ktora bardzo bolesnie wrabala sie w kolejny kredyt "bo
              bedzie dla dzieci", tymczasem dzieci widza swoja przyszlosc zyciowa zupelnie
              inaczej i ona zostala z tym kredytem i trudno sprzedawalna nieruchomoscia, ktora
              juz stracila na wartosci.
    • erin7 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:09
      Odkladac zaraz na poczatku po wyplacie (przelewamy zawsze troche
      wiecej i choc czasem kusi jakis ciuch w sklepie to zal dobierac z
      lokaty), wydawac mniej na ksiazki i ubrania (o ile faktycznie zalezy
      Ci na oszczedzaniu). U nas duzo sie "ulatnia" jak chodze do sklepu
      bez kartki ktorej sie trzymam albo wpadam po chleb a wychodze z cala
      siata. Sprawdza sie takze gotowanie na 2 dni, oszczedzam nie tylko
      czas ale i pieniadze. Zaoszczedzenie na paliwie to dla mnie kosmos.
      Nie wyobrazam sobie pomykac do pracy autobusem.
      • mama.79 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 22:56


        Normalnie ręce opadają jak to się czyta, ludzie żyją za mniej i nie
        marudzą 8-9 tysięcy miesięcznie i brakuje pieniędzy to tylko
        świadczy o tym że kiepska gospodyni z Ciebie ja bym bardzo chciała
        mieć tyle na miesiąc i nawet ten kredyt do spłaty ale niestety mam
        tylko 2000 zł miesięcznie na trzy osoby i dajemy rade, w kinie byłam
        ostatni raz chyba ze 3 lata temu książki czytam i kupuje a
        najczęściej zamawiam od rodziny na prezent, ubieram się w
        ciucholandach i jest super.
        Pewnie że mogło by być lepiej ale nie wypisuje na forum że mi źle i
        nie szukam porad na forum co z tym zrobić bo takie jest życie a
        Tobie radze zrezygnować z samochodu, nasz samochód stoi pod blokiem
        i jest wykorzystywany tylko do nagłych potrzeb a mąż jeździ do pracy
        autobusem i nie 6 czy 8 kim ale 25 km smile
        • saphire-2 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 26.12.09, 23:09
          A ty jak daleko masz do pracy a dzieci do szkoły? My 10km i nie będę
          ich wozić na 8.00 autobusem, bo połączenie jest fatalne.

          Ja nie marudzę. Fajnie jest że jest ci super, staram się uwierzyć że
          z dochodem 2000 na 3 osoby, ubierając sie w ciucholandach jest ci
          super.

          Nie jest mi źle, tego nie napisałam. Na tą pensję musimy naprawde
          cięzko pracować.
          • aga_sama Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 23:51
            Ja też z tych, co nie potrafią oszczędzać. Ale jakoś powoli zaczynamy się
            zmieniać. Spróbuj:
            - zaraz po wypłacie przelewać kilka stów na konto oszczędnościowe, zarówno Ty i
            mąż, potem jeszcze przy okazji wykonywania różnych przelewów puszczajcie po
            stówie, pięćdziesiątce na to konto. Zaręczam Ci, że nie zauważycie braku tej
            kasy, a saldo na koncie oszczędnościowym zdziwi Was po kilku miesiącach
            - zrozum, że większość tak modnych w Pl sieciówek oferuje zwykłe szmaty. tak
            modna u nas Zara to tylko fastfood. Dużo zarabiasz, spokojnie jesteś warta
            dobrych ubrań ze średniej półki i czegoś ekstrawaganckiego raz na jakiś czas,
            ale po co wydawać kasę na szmaty, ktore ma co druga laska w mieście. Ja tak
            zrobiłam, ciuchy kupuję na angielskim ebay'u i wyprzedażach, w efekcie w szafie
            monsoon, burberry itp. znalazłam też lumpex, sprzedający nowe ubrania ze
            średniej/ wyższej półki, ceny takie jak w sieciówkach.
            - dzieci, o ile jeszcze nie mają świadomości marki, będą dobrze wyglądać i czuć
            się w ciuchach cherokee z tesco.
            - drogie kremy to mit. po cholerę wydawać 500-700 zł na krem, skoro taki z
            apteki bywa równie dobry. Lepiej zainwestować w dobrą kosmetyczkę, a potem w
            lekarza...
            - pytam poważnie: czy któreś z Was może jeździć do pracy skuterem? Czy jest to
            realne logistycznie i 'prestiżowo"? Mój mąż w tamtym roku właśnie tak dojeżdżał
            do pracy. Było szybciej i ekonomiczniej niż autem, zmienił firmę, sprzedał
            skuter, za niewiele mniej niż go kupił, a jak policzył, to przez niecałe pół
            roku zaoszczędził na paliwie jakieś 1000 zł. niby niewiele, bo płacił jakieś
            150-200 zł mniej na m\c na stacji, ale mieć a nie mieć tysiaka...
            - znajdźcie sobie realny! cel, idźcie do doradców finansowych (kilku!),
            uruchomcie sobie plan oszczędnościowy lub kupcie nieruchomość na kredyt.
            • cherry.coke Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:34
              Monsoon jako ciuchy wysokiej jakosci przewyzszajace fastfudowa Zare? Serio?
              Monsoon to typowa sieciowka "high street", jakich wiele.
              • modrooczka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:37
                Miałam kiedyś kilka Monsoonów z jakichś wyprzedaży angielskich i jakosciowo to
                raczej szmaty były, tyle że ładne niektóre.
                • cherry.coke Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:47
                  Wlasnie, bo Monsoon to taki lepszy sklep indyjski, na kazdej ulicy handlowej czy
                  centrum handlowym - sa ladne rzeczy a la etno, ale jakosc ten tego... Cenowo
                  jest chyba nawet nizej od Zary, a jakosciowo pewnie tez, stad mnie zdziwilo
                  zestawienie akurat Monsoona z Burberry.
                  • aga_sama Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 12:35
                    Monsoon - wiem, że to taki indiashop, na jakości się nie przejechałam jeszcze
                    (mam kilka sukienek i bluzek, nie piorę ich w pralce). Lubię ich, bo robią
                    kobiece rzeczy, czasem wbrew najnowszym trendom, no i wpisuję się idealnie w ich
                    ósemkę, co przy mojej figurze i wzroście - sukces. Fajnie, że nie chodzi w tych
                    ciuchach pół miasta, jak w Zarze. Ale fakt w Zarze zakupy robię ekonomiczne - na
                    dziale dziecięcym smile
        • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 21:15
          A mnie rece opadaja, jak czytam takie posty jak twoj.
          w kinie byłam
          > ostatni raz chyba ze 3 lata temu książki czytam i kupuje a
          > najczęściej zamawiam od rodziny na prezent, ubieram się w
          > ciucholandach i jest super.

          To swietnie, ze tobie z tym super.Ale zrozum, ze dla wielu taki
          model zycia to jakies nieporozumienie.
          Nie po to czlowiek pracuje, zeby sie w szmateksach ubierac i do kina
          nie moc sobie pozwolic pojsc albo zeby autobusem jezdzic.
          Kwestia- czego sie od zycia oczekuje.



          • mondovi Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 18:07
            > To swietnie, ze tobie z tym super.Ale zrozum, ze dla wielu taki
            > model zycia to jakies nieporozumienie.
            > Nie po to czlowiek pracuje, zeby sie w szmateksach ubierac i do kina
            > nie moc sobie pozwolic pojsc albo zeby autobusem jezdzic.
            > Kwestia- czego sie od zycia oczekuje.

            mhm, ale autorka pyta, jak zaoszczędzić
            • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 18:26
              > mhm, ale autorka pyta, jak zaoszczędzić

              No raczej nie przez przejscie na zakupy w ciucholandzie i jazde
              komunikacja miejska.Czlowiek ma sie rozwijac, a nie cofac.
              Wystarczy kupowac mniej- daje glowe ze te comiesieczne wydatki
              odziezowe nie sa podyktowane koniecznoscia.
              • szyszunia11 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 21:09
                lola211 napisała:

                > > mhm, ale autorka pyta, jak zaoszczędzić
                >
                > No raczej nie przez przejscie na zakupy w ciucholandzie i jazde
                > komunikacja miejska.Czlowiek ma sie rozwijac, a nie cofac.
                > Wystarczy kupowac mniej- daje glowe ze te comiesieczne wydatki
                > odziezowe nie sa podyktowane koniecznoscia.

                no przepraszam, skoro człowiek ma się rozwijać a nie cofać, to lepiej jednak wybrać komunikację miejska, dzieki której, w przeciwieństwie do prowadzenia samochodu, będzie mozliwość czytania i dokształcania się w drodze do pracy. Co do ubrań nie wydaje mi się, by wyznacznikiem rozwoju człowieka było kupowanie ciucha w tym czy innym sklepie. Nie widze zwiazku między jednym a drugim.
                • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 22:37
                  >będzie mozliwość czytania i dokształcania się w drodze do pracy

                  Zaraz sie okaze, ze najbardziej oczytani i wyksztalceni sa
                  pasazerowie autobusow, dobre sobie, haha.A jazda w tloku i uroczym
                  smrodku w czytaniu aby nie przeszkadza?
                  Ja czytam wieczorami, nie potrzebuje do tego srodka komunikacji.
                  Co do ub
                  > rań nie wydaje mi się, by wyznacznikiem rozwoju człowieka było
                  kupowanie ciucha
                  > w tym czy innym sklepie. Nie widze zwiazku między jednym a drugim.

                  Rozwoj ekonomiczny, poziom zycia, jego komfort -to mam na mysli.
                  Zarobki rzedu 9 000 zl i ciuchy ze szmateksu - no litosci..
                  • cherry.coke Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 00:40
                    > Zaraz sie okaze, ze najbardziej oczytani i wyksztalceni sa
                    > pasazerowie autobusow, dobre sobie, haha.A jazda w tloku i uroczym
                    > smrodku w czytaniu aby nie przeszkadza?

                    Ja tam nie mam smrodku ani tloku na przyklad. A wybralam autobus lub tramwaj, bo
                    samochodem byloby dluzej ze wzgledu na korki (mamy ekspresowe buspasy), a moje
                    pol godziny jazdy spedzam czytajac newsy i sprawdzajac poczte, czasem podczytam
                    tez e-booka albo obejrze film. W samochodzie tylko bym w tym czasie stala w
                    korku i sie denerwowala, a radia nie lubie, jestem wizualna.

                    Gleboko wspolczuje tym biednym kierowcom, ktorych mijamy ze swistem, a oni tylko
                    start-stop-start-stop.
                    • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 11:38
                      Tak, tak, w środkach masowego transportu, jak wiadomo, jeżdżą
                      śmierdzący, przepoceni ludzie, którzy rano "pachną" kiełbasą i
                      jajkami, a gdy wracają - alkoholem. I nikt tam nie czyta, no bo to
                      wtórni analfabeci na pewno są.
                      Normalni ludzie jeżdżą samochodami.
                      A taka Mniemanologia czy Cherry.coke to masochistki, skoro jeżdżą
                      komunikacją miejską, po prostu lubią się męczyć.

                      Swoją drogą, to lepiej niech autorka nie jeździ komunikacją, bo
                      wtedy pewnie by czytała. A wtedy więcej by wydawała na książki... I
                      z oszczędności nici.
                      • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 12:50
                        > Tak, tak, w środkach masowego transportu, jak wiadomo, jeżdżą
                        > śmierdzący, przepoceni ludzie, którzy rano "pachną" kiełbasą i
                        > jajkami, a gdy wracają - alkoholem.

                        No niestety, ale tak to czesto wyglada.Do fabryki i z fabryki.
                        No i grypa sie szerzy jak czlowiek musi w otoczeniu smarkajacych sie
                        przemieszczac.
                        nikt tam nie czyta, no bo to
                        > wtórni analfabeci na pewno są.

                        Zdarzaja sie czytacze, owszem, nie przecze.Wyjatki.
                        • ally Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 13:20
                          > No niestety, ale tak to czesto wyglada.Do fabryki i z fabryki.

                          niby śmigasz samochodem, a taka jesteś zorientowana? rozumiem, że ci jeżdżący do
                          fabryki to Twoi znajomi i rodzina?
                          • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 08:26
                            Jestem zorientowana, bo lata cale jezdzilam komunikacja miejska i
                            wiem jak to wyglada.I dodatkowo mam w pracy 2 dziewczyny, ktore sa
                            stalym zrodlem informacji.
                        • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 13:22
                          lola211 napisała:

                          > > Tak, tak, w środkach masowego transportu, jak wiadomo, jeżdżą
                          > > śmierdzący, przepoceni ludzie, którzy rano "pachną" kiełbasą i
                          > > jajkami, a gdy wracają - alkoholem.
                          >
                          > No niestety, ale tak to czesto wyglada.Do fabryki i z fabryki.

                          No ja nie wiem. Jeżdżę w kierunku centrum, wracam w kierunku
                          miejscowości podwarszawskich. W centrum Warszawy mało fabryk jest.
                          Raczej firmy i uczelnie. I takich ludzi widuję. Nie śmierdzą.

                          Gryba to się szerzy, gdy chorzy pracują. Jak pracują, to zagrypieni
                          jadą do pracy i spędzają tam z Tobą więcej czasu niż te 10-15 minut
                          w pociągu. Kwestia świadomości: choryś - nie pracuj.
                          Aaaa tak, przecież to już ustaliliśmy, że autami to tylko
                          wykształceni, a wtórnoanalfabetyczny plebs komunikacją, zapomniałam.
                          • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 08:35


                            > Gryba to się szerzy, gdy chorzy pracują. Jak pracują, to
                            zagrypieni
                            > jadą do pracy i spędzają tam z Tobą więcej czasu niż te 10-15
                            minut

                            Tylko pracujacy choruja?

                            A cale stada emerytów, uczniow? tez czysciutcy i pachnacy? w kraju,
                            gdzie sprzedaje sie najmniej mydla w europie? smierdza nieumyci i ci
                            umyci- spryskani podroba za 15 zeta.To własnie czuc w srodkach
                            transportu w szczycie.Dodajmy do tego pijanych czy typowe blokowe
                            towarzystwo i juz mamy pełny obraz komfortowych warunkow, na jakie
                            narazony jest klient MPK.A i jeszcze np wymiotujace dziecko z
                            objawami choroby lokomocyjnej- tez spotykany obrazek.

                            Juz wiadomo, dlaczego tylu ludzi pragnie miec wlasny osobisty srodek
                            transportu.
                            • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 10:37
                              Nie, nie tylko pracujący. Wiesz, o co mi chodzi.

                              Nie, nie czuć smrodu. Naprawdę. Pijani nie jeżdżą w szczycie. Nigdy
                              nie widziałam nikogo wymiotującego w komunikacji miejskiej (w
                              pociągu dalekobieżnym - tak, raz widziałam; w samochodzie natomiast -
                              ba, to czesta przypadłość dzieci).
                              Nie tylko ja jeżdżę do pracy komunikacją miejską, ale także mój szef
                              i połowa osób z mojego działu.
                              Demonizujesz. I nie wiem dlaczego nie chcesz przyjąć do informacji,
                              że nie jestem masochistką i nie spotykam się z tym, co Ty
                              (niejeżdżąca) opisujesz. Wmawiasz mi jakieś BZDURY i tylko tak mogę
                              to określić.
                              • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 11:39
                                Wmawiasz mi jakieś BZDURY i tylko tak mogę
                                > to określić.

                                To nie sa bzdury, tylko REALIA,z jakimi spotykaja sie ludzie
                                jezdzacy W MOIM miescie za posrednictwem MPK.Nie wnikam, czym
                                jezdzisz i w jakich warunkach, wiem na co bym tyla skazana JA.A
                                rzygajace dziecko widzialam na wlasne oczy, jadac 1 listopada na
                                cmentarz tramwajem, wedle zalecen wladz miasta.
                                Dlatego tez serdecznie dziekuje za takie atrakcje, mam nadzieje, ze
                                nie bede juz nigdy musiala korzystac z transportu publicznego, bo to
                                nie na moje nerwy.
                                • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 12:17
                                  Wiesz, ale Ty to wypowiadasz nie z pozycji "nie jeżdżę, bo u mnie
                                  komunikacja miejska wygląda tak czy siak, ludzie u mnie w mieście
                                  poruszający się komunikacją śmierdzą, rzygają i sa pijani", tylko
                                  początkowo pisałaś z pozycji "wygodnickiej", potem przerzuciłaś się
                                  na, hm, powiedzmy "prestiż", a potem wyciągnęłaś tych zagrypionych
                                  pijaków z fabryk.

                                  "Miec 9 tys i jezdzic komunikacja miejska? No bez przesady."
                                  "Jak ktos lubi sie meczyc, niech bierze przyklad"
                                  "Mocno niewygodne. Wieje, na łeb pada, traci sie czas na dojscia,
                                  czekanie itd.Trzeba sie opatulac, zeby w tylek nie marznac.Mnie
                                  takie niewygody nie kreca, zdecydowanie jestem fanka wlasnego
                                  samochodu i przemieszczania sie w komfortowych warunkach. "
                                  "Nie po to czlowiek pracuje, (...) zeby autobusem jezdzic"
                                  "Czlowiek ma sie rozwijac, a nie cofac."
                                  "Zaraz sie okaze, ze najbardziej oczytani i wyksztalceni sa
                                  pasazerowie autobusow, dobre sobie, haha. A jazda w tloku i uroczym
                                  smrodku w czytaniu aby nie przeszkadza?"
                                  "Do fabryki i z fabryki."

                                  Więc może ok - to są REALIA WE WROCŁAWIU.
                                  A są to BZDURY W WARSZAWIE.
                                  Więc nie wmawiaj mi, że jeżdżę w smrodzie z pijanymi analfabetami z
                                  fabryk, nie generalizuj po prostu Wrocławia na resztę świata.
                                  Nie namawiam Cię na komunikację miejską, po prostu pokazuję Ci to, z
                                  czym ja się stykam i odpieram Twoje ataki, że jest to męczące,
                                  upierdliwe, niehigieniczne i w ogóle fuj-fuj-fuj. Bo to starasz się
                                  mi wmówić.

                                  Swoją drogą - dzięki za ostrzeżenie, jak będę we Wrocławiu, postaram
                                  się uważać na tamtejszych mieszkańców poruszających się MPK czy na
                                  piechotę.
                                  • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 13:03
                                    Biorac pod uwage, ilu Polaków ma wlasne samochody - nie jestem
                                    jedyna jesli chodzi o taka a nie inna opinie o warunkach w jakich
                                    odbywa sie transport publiczny.W Warszawie tez mialam watpliwa
                                    przyjemnosc autobusem sie przemieszczac.Nie dzieki, nie skorzystam,
                                    a ty rob jak uwazasz.
                                    • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 13:14
                                      Posiadanie samochodu o niczym nie świadczy.
                                      My samochód mamy.
                                      I co? I nico.
                                      Widać jakieś powody są, że wolimy go zostawiać przed domem. Dla nas
                                      jedynym plusem poruszania się autem byłby ciepły tyłek, jak już
                                      pisałam. Ale to nie jest dla nas priorytet. Dla Ciebie jest - i
                                      spoko.
                                  • osa551 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 13:31
                                    > Więc może ok - to są REALIA WE WROCŁAWIU.
                                    > A są to BZDURY W WARSZAWIE.

                                    Być może są to bzdury w Twojej Warszawie, bo w mojej Warszawie, jak pracowałam 3
                                    miesiące w centrum, to wytrzymałam dojazd komunikacją miejską przez 1 miesiąc.
                                    Dwa pozostałe wolałam stać w korku do centrum we własnym czystym i nie
                                    śmierdzącym w środku samochodzie, w którym mogłam sobie posłuchać książki z CD.

                                    Jeśli masz samochód i go nie używasz, to być może właśnie Ty tracisz kasę na
                                    posiadanie samochodu, ubezpieczenie etc.

                                    Każdy w tym wątku dopisuje rację do własnej sytuacji i teoria słodkich cytryn i
                                    kwaśnych winogron działa jak talala.
                                    • mniemanologia Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 13:46
                                      Może. Nie wiem. Po prostu ja się z tym nie spotykam - ze smrodem i
                                      tam Bóg wie czym jeszcze, co czyha w komunikacji miejskiej.
                                      Nie, nie tracę kasy na ubezpieczenie, bo samochodu używamy w
                                      weekendy i na dalsze wyjazdy (na działkę na przykład nie dostaniemy
                                      się innym środkiem transportu, że o wyjazdach urlopowych nie
                                      wspomnę). Zresztą - pewnie gdyby nam zależało na tym, żeby
                                      oszczędzić pieniądze, pomyślelibyśmy o pozbyciu się auta, ale nie
                                      jest to dla nas priorytet i możemy sobie pozwolić na ładowanie kasy
                                      w coś, z czego nie korzystamy często, ale jak już korzystamy, to na
                                      całego.
                                      Aczkolwiek faktycznie przemawia do nas idea car-sharing czy jak to
                                      tam się zwie - że jest jeden samochód na kilka rodzin.

                                      BTW książki z CD - ja czytam książki, a z MP3 słucham muzyki. No tak
                                      mam, że nie mogę słuchać książek, bo szybciej czytam niż słucham,
                                      jak ktoś czyta wink, a i nie skupiam się należycie. Nie jestem
                                      słuchowcem smile
                                      • cherry.coke Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 15:06
                                        W temacie samochodow w Warszawie mnie sie zawsze przypomina jeden znajomy
                                        znajomego, ktory tak sie zwierzyl, dlaczego jezdzi przez dokladnie cala Warszawe
                                        samochodem, chociaz moglby metrem (odkad otworzyli polnocny kawalek mialby z
                                        konca do konca - czas dojazdu porownajcie sami), cytuje: "a bo a samochodzie to
                                        ja jestem u siebie, kapcie wloze, baka puszcze, a w metrze to sa inni ludzie i
                                        nic nie wiadomo". Zawsze mi sie ten pan przypomina, jak widze "cieplutkie,
                                        wygodne" auta w korkach smile
                    • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 12:45
                      Widzisz jak to roznie moze byc.W moim miescie smigam sobie autem w
                      korkach stojac okazjonalnie, komunikacji miejskiej zas duzo do
                      idealu.
                  • ally Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 13:11
                    > Rozwoj ekonomiczny, poziom zycia, jego komfort -to mam na mysli.
                    > Zarobki rzedu 9 000 zl i ciuchy ze szmateksu - no litosci..

                    znam takie osoby. kwestia mentalności, a nie zarobków. ale rzeczywiście w Polsce
                    trudno o ludzi bez prl-owskiego obciążenia, którzy nie zachłystują się
                    konsumpcją. ja osobiście w szmateksach nie kupuję, ale nie uważam, by kupowanie
                    tam stanowiło jakąś ujmę. owszem, czasem jest to konieczność, ale czasem jest to
                    świadoma konsumpcja.
                    • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 30.12.09, 08:43
                      ale rzeczywiście w Polsc
                      > e
                      > trudno o ludzi bez prl-owskiego obciążenia, którzy nie zachłystują
                      się
                      > konsumpcją. ja osobiście w szmateksach nie kupuję, ale nie uważam,
                      by kupowanie
                      > tam stanowiło jakąś ujmę. owszem, czasem jest to konieczność, ale
                      czasem jest t
                      > o
                      > świadoma konsumpcja.

                      Zachłystywanie konsumpcja? Kupowanie odziezy, ktorej nikt wczesniej
                      nie nosil? No faktycznie, rozbuchane potrzeby.
                      Sama mam kilka rzeczy z lumpeksu- nówki zalatwione przez znajoma
                      prowadzaca taki punkt.Nie jest wiec tak, ze skreslam calkowicie tego
                      typu przybytki.Ale proponowanie komus, kto glodem nie przemiera, by
                      ubieral siebie i swoja rodzine w ciuchlandzie, uwazam za przesade.
    • bazylea1 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 10:54
      może zrezygnować z jednego samochodu? samochód to nie tylko benzyna
      ale dużo stałych wydatków - ubezpieczenie przeglądy. tylko nie wiem
      czy to się Wam opłaci za cenę wygody i czasu.

      na pewno też dużo można oszczędzić na ciuchach i to niekoniecznie
      kupując w szmateksach. są wyprzedaże albo zmienić kategorię sklepów
      na tańsze. biblioteka to dobry pomysł.

      poza tym kwota wydawana przez Was na życie nie wydaje mi się
      nienormalnie wysoka, uwzględniając kredyt i szkołę.
      • marcelekk Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 20:59
        OMG jak czytam takie posty to mi sie nóż w kieszeni otwiera... 9 tyś i nie masz z czego odłożyć ??? Ludzie żyją z pensji 2-3 tyś i potrafią jeszcze odłożyć...

        Masakra ile można na ciuchy książki itp wydać ?
        Po prostu chyba żyjesz na zasadzie widzisz coś i musisz to mieć... Trzeba sobie odmawiać. A z tą szkołą to już w ogóle przegięcie pały.
        • kropkacom Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 27.12.09, 21:14
          Apetyt wzrasta w miarę jedzenia. ZAWSZE smile
          • conny25 saphire-2 27.12.09, 21:27
            My mamy miesiecznie 4500€! Tez na wszystko sobie pozwalamy, jestesmy rodzina
            4osobowa. I ja robie tak zeby sobie ladnie oszczedzic, co drugi miesiac, idzie
            1000€ na konto gdzie sie oszczedza, i tak mamy juz dosc sporo uzbierane!!!
            Napewno uda ci sie jeden miesiac przezyc bez zakupow zeczy, albo czegos co jest
            bardzo dorogie a moze jednak poczekac do nastepnej wyplany!!!

            U nas to bardzo dobze funkcjonuje!!

            pozdrawiam
        • utrzymanka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 29.12.09, 20:32
          a ja mysle, ze ludzie ktorzy zarabiaja 2, 3 tys i jeszcze odkladaja, to jest
          przegiecie paly . Jak oni zyja? taka kwota to wystarczy moze na jedzenie i
          podstawowe oplaty.....
          Dokladnie rozumiem autorke watku, tez sie zastanwialam niedawno gdzie moge
          obciac wydataki , a wydajemy wiecej niz te 8 - 9 tys. Niestety nie udalo mi sie
          z niczego zrezygnowac, dlatego walcze o podwyzke smile
      • jusytka Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 11:15
        Myślę że autorka watku wcale nie musi rezygnować ze swojego poziomu
        zycia, do którego się przyzwyczaiła. Absolutnie nie musi przesiadać
        się na autobus, ani przestać kupować gazety. Wystarczy że dokładniej
        przyjrzy się swoim wydatkom i ograniczy lub zrezygnuje z tego co
        zbędne. Osobiście nie wyobrażam sobie mojego zycia bez własnego
        auta, a posiadanie auta, z którego sie nie korzysta uważam za mało
        sensowne. Kupując jednak auto, wybrałam taki model, który odpowiada
        moim potrezbom i jest możliwie tani w eksploatacji. Po co mi duże
        auto z potężnym silnikiem, jeśli krzystam z niego wyłacznie w
        średniej wielkości mieście? Na tym to własnie polega, by nie kupować
        czegos tylko dlatego że sąsiad ma, a na forum ktos na przykład
        napisał że plazma to standard, tylo wydawać swoje pieniądze
        RACJONALNIE, na to co rzeczywiscie jest potrzebne i na miarę swoich
        możliwosci finansowych!
        • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 22:38
          W koncu jakis rozsadny glos.
    • mathiola Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 00:30
      Ja (my) zaczęłam naprawdę oszczędzać, robiąc generalne zakupy raz w tygodniu/raz
      na dwa tygodnie w najtańszym supermarkecie w okolicy.
      Szoku doznałam, kiedy przeliczyłam sobie różnicę w kosztach między takimi
      okazjonalnymi zakupami w pobliskich sklepikach a porządnymi zakupami na cały
      tydzień w dużym sklepie. Jadę i kupuję wszystko, żeby nie trzeba było dokupować
      co chwilę czegoś tam. Różnica kilku stów miesięcznie.
    • grace.4 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 05:32
      z czegos musisz zrezygnowac,ograniczyc. nie oszczedzasz,bo nie musiszsmile
      poza tym przy dobrych zarobkach to dobry czas by cos odkladac na czarna
      godzine,nawet w malych kwotach. ja lubie wrzucac drobne do sloja,niby
      nic,ale w przeciagu paru miesiecy duzo sie uzbiera
    • fragile_f Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 10:57
      Polecam:

      zenhabits.net/2009/11/how-to-want-very-little/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+zenhabits+%28zen+habits%29
      W ogole calego bloga przeczytaj.
    • iw1978 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 17:55
      Na początek proponuję gruby zeszyt i spisywanie w nim wszystkich wydatków, wklejanie paragonów itp. Łatwiej wtedy przeanalizować wydatki z całego miesiąca i ewentualnie ograniczyć te zbędne. Po dwóch - trzech miesiącach zeszyt można odłozyć w kąt, bo wtedy z reguły wiadomo już, czy można gdzieś zanleźć oszczędności.
      Książki można przynajmniej w części wypożyczać, kino pewnie też da się ograniczyć lub zamienić na wypożyczenie filmu (obejrzycie z opóźnieniem ale taniej). Przyjrzyj się uważnie wydatkom na ubrania, może tu uda się coś zaoszczędzić. Warto zanim pójdziesz na zakupy zastanowić się, czego potrzebujesz, łatwiej się wtedy ustrzec kupienia kolejnej rzeczy, która wyląduje na dnie szafy (ja w ten sposób zracjonalizowałam wydatki na odzież syna). Zakupy warto robić rzadko, ale w supermarkecie, ponieważ małe osiedlowe sklepiki nierzadko mają marże z kosmosu.
      Najtrudniej penie będzie zrezygnować z samochodu, bo to i komfort i czas. Pomyślcie czy jest możeliwe, żebyśćie chociaż przez kilka dni jeździli razem. Może tak się uda. Odradzam przerabianie samochodu na gaz, bo nie w każdym modleu wychodzi to taniej. Niektóre samochody po przerobienu na gaz mają tyle awarii różnych rzeczy, że zwyczajnie jest to nieopłacalne.
      No to się pomądrzyłam smile. A tak serio to przerobilam ten problem przy nieco innych dochodach dwa lata temu i udało się nam wtedy zwiększyć kwotę comiesięcznych oszczędności, czego i Wam życzę.
    • w.i.l Cha, cha, apetyt na wydatki rosnie w miarę 28.12.09, 18:09
      wzrostu dochodów.
      A nawet bardziej...
    • winniepooh Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 20:08
      8 tyśków na 4-osobową rodzinę to nie jest żaden szał,
      wychodzi 1 tyś na twarz
      • lola211 Re: 8-9 tysięcy i brak pieniędzy. 28.12.09, 22:41
        > 8 tyśków na 4-osobową rodzinę to nie jest żaden szał,
        > wychodzi 1 tyś na twarz

        Pała z matmy.
        • kaasto_2005 To zalezy... 28.12.09, 23:00
          Czy 8-9 na czysto, na tzw. zycie i duperele czy tez w
          ogole,calosciowo 8-9 na wszystko. Wtedy faktycznie,po oplaceniu
          roznosci wszelakich pewnie tysiak na osobe zostanie.
    • kaasto_2005 Ha! Bo to trzeba tak...:-) 28.12.09, 22:44
      Bo to trzeba z czegos zrezygnowac chociaz na chwile aby sie
      przekonac,ze po pierwsze pieknie jest cos zaoszczedzic,a po
      drugie,ze...wcale,ale to wcale co miesiac pewnych rzeczy kupowac nie
      trzeba,w przeciwnym razie bedziecie musieli kupic drugi dom aby
      wszystko pomiescic,a na starosc zostaniecie z tym wszystkim,ale bez
      oszczednosci na koncie,a w Polsce na prawde trza oszczedzac
      wczesniejwink.
      Ja uwieeelbiam wrecz miec odlozona kase,o wiele bardziej lubie ja
      miec niz wydawac bez sensu.Oczywiscie to,ze lubie miec nie znaczy,ze
      pokusom nie ulegam,ale odkad jestem od 6 lat na swoim,ze sie tak
      wyraze,odtad bardziej zarobiona kase szanuje wink. Maz ukochany
      tez,wiec jest supersmile
      Zarabiamy duzo,ba nawet bardzo duzo jak na polskie realia (dwie
      wlasne dzialalnosci),ale koszty firmowe tez mamy wielkie i z wielka
      satysfakcja,po czasach upajania sie kasa, teraz na prawde rozsadnie
      wydajemybig_grin. Uwielbiam to-dbac o konto,to moja nowa pasjawink
      A wiec,reasumujac musisz cos wybrac
      Pozdrawiam smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka