Dodaj do ulubionych

ile zarabia nauczyciel w warszawie?

29.12.09, 13:25
w szkole panstwowej. z informacja czy to szk. podstawowa, gimnazjum
czy liceum? nauczyciele narzekaja, ze malo zarabiaja ale przeciez
maja tylko mniej niz polowe etatu "normalnego" pracownika zatem to
jakby 1/2 jego etatu.

czy nauczycielom zalezy aby miec wiecej niz te 18 godz czy nie?
Obserwuj wątek
    • snob_nad_snoby Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 13:31
      Uważam, ze stwierdzenie, ze nauczyciel pracuje na 1/2 normalnego etatu
      to nadużycie.
      Moja mama polonistka całe życie sprawdzała w domu wypracowania,
      dyktanda itp. Zapewniam, ze zajmuje to więcej czasu niż 1/2 etatu.
      Praca w szkole to nie tylko 18 godzin tygodniowo, do lekcji trzeba się
      przygotować.
      • miacasa Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 13:38
        > Praca w szkole to nie tylko 18 godzin tygodniowo, do lekcji trzeba się
        > przygotować.

        tak, jakby do innej pracy nie było trzeba się przygotowywać, dokształcać czy
        brać pracy do domu wink
        • papalaya Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 13:44
          jak się nie wyrabiasz z pracą w pracy, to pomyśl moze o zmianie
          stanowska, skoro to jest zbyt wymagajace dla ciebie...
          • miacasa Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 14:42
            wyluzuj laska, prowadzę własną firmę i to mój wybór czy i jak długo pracuję a ty
            widzę przeciążona jesteś bo ludziom do oczu skaczesz po forach
        • snob_nad_snoby Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 13:46
          Moja praca nie wymaga specjalnego przygotowywania się w domu.
          A doszkalanie to co innego.

          Sprawdzenie 25 wypracowań złożonych z 5-6 stron formatu A4 i napisanych
          nie zawsze czytelnym pismem zajmuje chyba trochę czasu?
        • kali_pso Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 13:54

          Do innej nie oznacza do każdej, tak?
      • skanke nauczyciel z doświadczeniem 29.12.09, 13:38
        przygotowuje się do lekcji patrząc w program.tyle. całe te pierdu pirdu o
        cięzkiej pracy to lipa. belfer z mojej rodziny, technikum, 35 lat pracy +jakieś
        doszkolenia= 3500 zł
      • velluto Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 18.03.10, 18:58
        snob_nad_snoby napisała:

        > Uważam, ze stwierdzenie, ze nauczyciel pracuje na 1/2 normalnego etatu > to
        nadużycie. > Moja mama polonistka całe życie sprawdzała w domu wypracowania, >
        dyktanda itp.

        śmiem twierdzić, że kiedyś było inaczej. Obecnie moja córka z większości
        przedmiotów ma raptem po 2 oceny w semestrze, więc nie przesadzajmy z tym
        przepracowaniem w domu. Przyjaciółka, która jest dyrektorem szkoły mówi wprost,
        że łaskę robią, że na zebrania z rodzicami przychodzą, prośba o dodatkowe
        zajęcia z gorszymi uczniami budzi oburzenie.
    • martishia7 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 13:47
      Etat w szkole jest nieważny, on opłaca ZUS. Za to przy okazji daje dużo wolnego
      czasu na udzielanie korepetycji.
      W moim Mieście Wojewódzkim, nie w Warszawie, Jakieś 7 lat temu godzina dobrych
      korków pod kątem medycyny/SGH - 80-100 PLN, przy czym na przedmiotach ścisłych
      często na raz było 2-3 uczniów (stawka od głowy a nie "wspólnie" opłacanasmile)
    • kali_pso Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 13:52

      Wystarczająco dużo zarabiam.
      A od września jeszcze więcej będę zarabiaćwink
      No ale ja nie jestem masówka.
      No i nie pracuję 18 godz. tylko 1,5 etatu mam.
    • solaris31 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 14:35
      stawka nauczycielska jest taka sama wszędzie - pensje różnią się
      ewentualnie wysokością dodatków. i bywa, że są to bardzo duże
      różnice, nawet kilkadziesiąt %.

      ja mam tylko dodatek za staż pracy, żadnego innego. motywacyjny 1 %
      więc nawet nie ma czego liczyc. jestem na najwyższym stopniu awansu
      i zarabiam na rekę ok. 1800 zł. w zalezności od tego, jaki długi
      jest miesiąc i ile jest dniówek. nie dorabiam korkami, bo z mojego
      przedmiotu jest to nierealne.

      nauczyciel na starcie dostaje mniej więcej 860 zł na rekę, teraz po
      podwyzkach jest to około tysiąca. sami zdecydujcie - duzo czy mało.
      praca nie jest lekka, mimo, że obciążona mniej godzinowo w sensie
      siedzenia w pracy. duzo rzeczy robi się w domu, oczywiście pod
      warunkiem, że chce się być dobrym nauczycielem, a nie odpieprzać
      fuszerkę.

      ja pracuję w domu bardzo dużo nie tylko przy sprawdzianach. nie w
      każdym tygodniu jest to 40 godzin, ale bywa, że mniej. za to są
      okresy, że pracuję duzo, dużo więcej niż 40 godzin. różnie bywa.
      zależy.

      propos godzin nadliczbowych - u nas nie wolno ich miec, więc nie
      mamy. jeśli już, to jedną, góra dwie, bo zalezy jaki jest przydzial
      przedmiotowy do klas, czasem wychodzi, że musi być więcej niż 18.

      i jeszcze jedno - w tej chwili mamy w etacie 19 godzin, doceolwo
      będzie 22.
      • ola Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 14:46
        moja mama emerytka (54 lata), ponad 25 lat przy tablicy, wróciła
        teraz na pół etatu do gimnazjum.
        Same godziny dydaktyczne, bez wychowawstwa, kółek itd.
        Pracuje 3 dni w tygodniu. Pozostały czas spędza przed telewizorem.
        Czasem sprawdzi jakiś test. Nie przemęcza się zbytnio.
        Zarabia 1300 zł
      • szyszunia11 Solaris 29.12.09, 20:15
        tak z ciekawości - czego uczysz?
    • jusytka Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kieszeni 29.12.09, 14:46
      - otwiera!
      Skoro nauczyciele pracują połowę mniej i tak dobrze zarabiaja -
      trzeba się było uczyc i zostać nauczycielem, a nie kipieć teraz z
      zawiści, czy tez zazdrości....

      >
      • lilka69 jusytka- niech ci sie ten noz nie otwiera... 29.12.09, 15:10
        ja tez pracuje na 1/2 etatu ( 20 godzin) w tygodniu i wiecej niz
        nauczyciel zarabiam dlatego nie kipie z zawisci.

        poza tym mam przekonanie , ze wiekszosc ( wiekszosc nie znaczy
        wszyscy)nauczycieli to niedacznicy i dlatego w szkole siedza.

        zastanowcie sie te co skonczyly studia: kto chcial isc na
        specjaizacje taka, aby po studiacj trafic do szkoly?
        • jusytka Re: jusytka- niech ci sie ten noz nie otwiera... 29.12.09, 15:36
          Ja akurat pracowałam w szkole, w firmie reklamowej, miałam tez swoją
          działalność i może dlatego mam duży szacunek dla nauczycieli i ich
          pracy. Jakbys miała jakiekolwiek pojęcie o tej pracy, nie
          wypisywałabys bzdur, że pracuja o połowe mniej. Skoro nie z
          zadrości, czy zawiści to skąd wziął sie twój jad?
        • kali_pso Re: jusytka- niech ci sie ten noz nie otwiera... 29.12.09, 16:15
          > poza tym mam przekonanie , ze wiekszosc ( wiekszosc nie znaczy
          > wszyscy)nauczycieli to niedacznicy i dlatego w szkole siedza.

          wiekszośc?
          Tzn. ile procent?wink 70? 80? 90? 95?
          I na czym, o krynico wiedzy na temat poziomu nauczycieli, bazuja twoje przekonania?winkp
          • mamkaantka Re: jusytka- niech ci sie ten noz nie otwiera... 29.12.09, 17:33
            kali_pso napisała:

            >I na czym, o krynico wiedzy na temat poziomu nauczycieli, bazuja
            twoje przekonania?winkp

            Na wrodzonej głupocie!
            Niestety niektórym nieudacznikom żal d... sciska, że w ich
            przekonaniu innym jest za dobrze, proponuje autorce watku aby wzięła
            sie do roboty i do nauki!
        • ewcia1980 Re: jusytka- niech ci sie ten noz nie otwiera... 29.12.09, 17:31
          lilka69 napisała:
          > zastanowcie sie te co skonczyly studia: kto chcial isc na
          > specjaizacje taka, aby po studiacj trafic do szkoly?

          ja chciałam!!
          od zawsze
          i co w zwiazku z tym????
          jakies wnioski???

          a odpowiadajac na pytanie - zarobki nauczyciela głównie zależą od
          stopnia awansu zawodowego (wiec czy to w Warszawie czy w innym
          mieście to nie ma zanczenia)
          poza tym od stażu pracy i dodatków jakie dostaje.

          ja jestem nauczycielem kontraktowym.
          staz pracy - 5 lat
          bez dodatków motywacyjnych.
          moja pensja za "goły" etat to 1500zł "na reke"
          ucze w szkole średniej.

          a pytanie "czy nauczycielom zalezy aby miec wiecej niz te 18 godz
          czy nie? " to pytanie czy nauczycielom zalezy na nadgodzinach??
          czy chodzi o cos innego?

          bo jesli o nadgodziny no to raczej zalezy.
          bo nadgodziny sa dodatkowo płatne.
          ja mam w sumie 1,5 etatu czyli 8 nadgodzin tygodniowo.
          a nadgodzina w moim przypadku (to znowu zalezy od stopnia awansu)
          to ok 18zł/h "na reke"
          wiec za miesiac za nadgodziny dostaje ok 500-600zł.

          czy odpowiedziałam na Twoje pytanie??
          • lilka69 ewcia- dziekuje za odpowiedz 29.12.09, 17:53
            jest wyczerpujaca.

            mam znajomych nauczycieli i oni sami twierdza, ze raczej wcale nie chcieli
            trafic do szkol ale...nie chcieli pracowac po calych dniach( 40 godz pelnego
            etatu) a wynagrodzenie bez luksosow jest do wyzycia.

            etat w nauczycielstwie 18 godz a ponad to placone jak za nadgodziny to duzy
            przywilej. wg kodeksu pracy pracodawca placi za nadgodzin po przepracowaniu 40
            godz czyl powyzej 8 godz dziennie.

            zazdoscic nauczycielm nie mam jednak czego! w panstowych szkolach maja widelki i
            choby byli najlepsi to wyzej nie podskocza z pensja. i to w sumie jest smutne.

      • anek130 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 29.12.09, 15:15
        i znowu to słynne hasło :"że trzeba się było uczyć i zostac
        nauczycielem". Czy Wy nadal myślicie, że jestescie najlepiej
        wykształconą grupą społeczną w Polsce ????? hehehe

        Ania
        • zuzanna56 Zarobki 29.12.09, 15:23
          Pensja nauczyciela zależy od stażu pracy, ilości godzin (jeden ma
          18, inny 30, jeszcze inny 35 ale to już jest sporo bo to są tylko
          godziny dydaktyczne), tego jaki ma stopień (stażysta, kontraktowy,
          mianowany, dylomowany), czy ma dodatki za wychowawstwo (w niektórych
          gminach to 200 zł netto), czy jest tzw. opiekunem stażu.

          Młody nauczyciel za 18 godzin zarobi pewnie 1300 zł netto.

          Starszy spokojnie zarobi nawet 4000 netto pod warunkiem że ma ponad
          30 godzin dydaktycznych plus dodatki oraz gdy jest dyplomowany.

          Nie mówię tu o pracy w szkole językowej, zajęciach sportowych,
          korepetycjach, a z tego można mieć bardzo przyzwoitą pensję. Mówię o
          szkole średniej dziennej.
          • lilka69 4 tys zl za 30 godz pracy!! 29.12.09, 17:55
            to czemu nauczyciele narzekaja, ze maja niskie wynagodzenia?
            • kub-ma Re: 4 tys zl za 30 godz pracy!! 29.12.09, 17:59
              30 godzin dydaktycznych to nie to samo co 30 godzin pracy.
              • zaziza Re: 4 tys zl za 30 godz pracy!! 29.12.09, 18:03
                > 30 godzin dydaktycznych to nie to samo co 30 godzin pracy.
                >

                nie produkuj się, głupi i tak nie zrozumie
                • kocianna Re: 4 tys zl za 30 godz pracy!! 29.12.09, 18:36
                  Lilka, wpadnij na przerwę do podstawówki, OK? Albo na historię do szkoły
                  zawodowej. Albo do warszawskiego Kopernika na chemię, która jest prowadzona po
                  angielsku, a pół klasy nie robi nic innego w domu, tylko się zastanawia, jakim
                  pytaniem zagiąć nauczyciela, który im wcześniej zadał zagadkę, odpowiedzi na
                  którą szukali dwa tygodnie.

                  A potem pogadamy, ile to jest 18 godzin dydaktycznych i ile się za nie zarabia.


                  I powiem tak: chciałam być nauczycielką i nią zostałam. Potem zmieniłam pracę,
                  również ze względu na powszechny negatywny odbiór społeczny mojej pracy. I mimo,
                  że zarabiam kilka razy więcej, a pracę mam prestiżową, to mam poczucie, że w
                  szkole robilam dla siebie i spoleczenstwa o wiele wiecej.
                  • lilka69 kocianna- 29.12.09, 18:42
                    dobrze , ze zrezygnowalas z pracy w szkole. jestes nieodporna psychicznie.
                    analogicznie NIGDY nie slyszalam o dentysci, ktory zrezgnowalby z pracy a
                    powszechnie wiadomo, ze jego zawod ma negatywny odbior spoleczny.
                    • beatrycja.30 Re: kocianna- 29.12.09, 18:45
                      kocianna, szkoda czasu na tłumaczenia lilce
                      ona nic nie pojmuje
                      • lilka69 beatrycja 29.12.09, 19:56
                        dobrze przynajmniej, ze TY zaszczycilas to forum i laskawie dzielisz sie z
                        innymi swoja wiedza...
              • coldally Re: 4 tys zl za 30 godz pracy!! 29.12.09, 22:49
                > 30 godzin dydaktycznych to nie to samo co 30 godzin pracy.
                >


                Dokładnie, bo 1 godzina dydaktyczna to 45 minut!!
                czyli 30h dydaktycznych to 22,5 prawdziwej godziny smile))
                • kub-ma Re: 4 tys zl za 30 godz pracy!! 29.12.09, 23:23
                  Każdy zrozumie to co napisałam jak mu wygodniej. Nie musi to mieć
                  dużo wspólnego z prawdą.
            • zuzanna56 Re: 4 tys zl za 30 godz pracy!! 29.12.09, 18:01
              Ja nie narzekam. Napisałam powyżej 30, powiedzmy 32. Do tego 8
              godzin na sprawdzanie wypracowan, klasówek, układanie testów,
              spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne (te ostatnie nie są co
              tydzień, wiem)
              Ale nie każdy nauczyciel pracuje 32 godziny dydaktyczne w tygodniu,
              są szkoły, w których dyrekcja czy tez gmina na to nie pozwala. Nie
              każdy ma 15-20 letni staż pracy i jest dyplomowany.
        • mamkaantka Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 29.12.09, 16:12
          Jesli ktos pisze takie bzdury, co autorka watku i jest tak ciętym na
          nauczycieli można domniemywac, że ma braki w wykształceniu.
          • wic4321 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 18.03.10, 14:53
            Boże, człowieku ty chyba się wczoraj urodziłeś albo masz 15 lat i g*wno wiesz o
            świecie.

            Praca nauczyciela to też siedzenie po godzinach, chyba, że odstawiasz maniane i
            niczyego nie nauczysz. To próby wytłumaczenia czegoś komuś, kto przeważnie się
            nie uczy. To sprawdziany, opracowania i indywidualne podejście do każdej klasy a
            niekiedy osoby.
            Nauczyciel to osoba oczytana a to że jest humanistą a nie matematykiem to nie ma
            znaczenia czy ma rozum czy nie.

            Pryzkro słuchać, że ludzie są tak głupi i podli wobec innych skoro nawet nie
            doceniają ich pracy.

            Dodam, jeszcze, że niektórzy robią coś z powołania albo bo to lubią a nie by
            zarobić i nic nie zrobić.

            Nim napiszesz tak ciężkie bzdury oczerniające kogokolwiek zastanów się wcześniej
            czy nie jesteście głupsi niż osoba do której wyskakujesz z buzią bo w tym
            wypadku do pięt nie dorastacie.
        • kali_pso Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 29.12.09, 16:17

          No co Ty, najlepiej wykształcona grupa, są księgowe..hehehehhehe..witamy, witamy ponownie, panią księgowąsmile
          Czyzby to znowu watek o nauczycielach był, że się spotykamy?

          Ooooo...tak własnie jest..heheheheh
          • anek130 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 29.12.09, 16:24
            spotykam Cię na różnych wątkach, nie interesuja mnie li tylko
            nauczyciele.
            pozdrawiam
            Ania
            • kali_pso Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 29.12.09, 17:13


              No daj spokój...naprawdę zdziwiłabym się gdyby Cie nie było..jesteś takim stałym elementem tych dyskusji...nawet mnie to juz nie drazni, raczej, co dziwne- brakowałoby mi Ciebie tutaj...hehehehe..dziwne, dziwne...( i bez złośliwosci to piszę, tak mnie wzięłowink
              • anek130 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 30.12.09, 20:24
                ale czy zauważyłas ze już się nawet nie odzywam nic na temat
                zarobków? czyż to nie jest prawdą, ZE jak brakuje wam argumentów to
                podnosicie głośne hasło "to trzeba się było uczyć"- to jest
                najbardziej denerwujące ze wszystkiego, co związane z nauczycielami.

                Ania
          • osa551 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 29.12.09, 23:28
            > No co Ty, najlepiej wykształcona grupa, są księgowe..hehehehhehe..witamy, witam
            > y ponownie, panią księgowąsmile

            no wiesz kali_pso - tak jak są różnie wykształceni nauczyciele - tak różnie
            bywają wykształcone "księgowe". Tyle, że przeciętna księgowa nie ma takiego
            wysokiego mniemania o własnym wykształceniu, jak przeciętny niespełniony
            nauczyciel.

            Ja tam nie zazdroszczę 18 godzin dydaktycznych na etacie - bo czasem uczenie
            młodzieży to prawdziwa orka.
            • kali_pso Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 30.12.09, 00:01


              eeeee..nie znasz naszego szyfru..hehehhe..ale Anek zna i zrozumiała, ze to żart był;p
              • osa551 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 30.12.09, 10:25
                sorki, nie złapałam tematu - obiecuję poprawę smile smile smile
        • iw1978 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 29.12.09, 17:21
          Nie chodzi o to, że nauczyciele są najlepiej wykształceni. Chodzi o to, że skoro co chwilę ktoś stwierdza, że nauczyciele dużo zarabiają i mało pracują, to dlaczego jakoś nie słychać o nadmiarze chętnych do wykonywania tego zawodu.
          • lilka69 iw1978 29.12.09, 19:33
            jak to nie slychac o nadmiarze nauzycieli? to niby dlaczego -jak juz tu forumki
            nauzycieli pislay, ze w wielu szkolach moga dostac tylko 18 godzn i "bija" sie z
            innymi nauczyielami o godziny? bo jest ich ZA DUZO
          • anek130 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 30.12.09, 20:26
            alez jest nadmiar, nawet nie wiesz ile w mojej szkole leży podań o
            pracę i ciągle przynoszą nowe.

            Ania
      • anek130 Re: Jak czytam takie teksty to mi się nóż w kiesz 18.03.10, 15:54
        i znowu ten tekst, że trzeba się było uczyć i zostac nauczycielem.
        Ech...niereformowalni ludzie. INe uważacie, ze ludzie się ucza
        właśnie po to, żeby nauczycielami nie zostać?
        Kalipso pewie zaraz mi odpowie nie?smile)

        Ania
    • lilka69 jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na ... 29.12.09, 15:17
      glowne pytanie.

      a swoja droga czytalam odpowiedzi i zasatanawia mnie DLACZEGO
      piszecie, ze nauczycielom tyle czasu zajmuje przygotowanie w domu.
      to niby przez 20 lat uczac TEGO SAMEGO ciagle przygotowuje sie z
      TEGO SAMEGO? to idiota jakis!
      • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:24
        Nie do końca uczą tego samego. Zmieniają się uczniowie, zmieniają się podstawy
        programowe, programy, lektury, a wiadomości należy odświeżać, żeby przez
        dwadzieścia lat nie podawać dzieciakom tej samej, niekiedy dawno nieaktualnej
        papki. Oczywiście są tacy nauczyciele, którym już się notatki rozsypują ze
        starości, a tematy do poszczególnych lektur są od lat te same. IMO nie do
        przyjęcia.
        • snob_nad_snoby Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:29
          kawka74 napisała:

          > Nie do końca uczą tego samego. Zmieniają się uczniowie, zmieniają
          się podstawy
          > programowe, programy, lektury, a wiadomości należy odświeżać, żeby
          przez
          > dwadzieścia lat nie podawać dzieciakom tej samej, niekiedy dawno
          nieaktualnej
          > papki. Oczywiście są tacy nauczyciele, którym już się notatki
          rozsypują ze
          > starości, a tematy do poszczególnych lektur są od lat te same. IMO
          nie do
          > przyjęcia.

          Dziwię się, ze niektórym ciężko zrozumieć, ze trudno uczyć polskiego
          czy historii w oparciu o lektury sprzed dwudziestu lat.
          • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:38
            Ja się też dziwię.
            Pewne rzeczy się, owszem, powtarzają, ale nie wyobrażam sobie posługiwania się
            notatkami choćby i sprzed trzech lat bez uprzedniej weryfikacji. Poza tym chcę,
            żeby każda lekcja na ten sam temat była coraz lepsza, mam do wykorzystania nowe
            źródła, nowe ciekawostki, uczę się na własnych błędach.
          • ola Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:39
            zależy czego się uczy.
            W nauczaniu historii tak dużo się nie zmienia.

            Bitwa pod Grunwaldem była wtedy kiedy była, i tu się nic nie zmienia.

            A nawet jeśliby zmieniło sie dużo (np. zmiany w programie po 1989
            roku) to ile zajmuje opanowanie tych zmian?

            Co innego nauczyciel akademicki, który prowadzi seminaria,
            ćwiczenia, ma swoich magistrantów, musi publikować.
            Ale jak się uczy w gimnazjum, to to nie jest jakaś tajemna wiedza.

            Jedno, co do czego się zgadzam, to obciążenia pracą związaną z
            wychowawstwem - te rady pedagogiczne, praca pedagogiczna, papiery do
            wypełnienia, klasyfikacje itd.
            Moją mamę to nie dotyczy. Powie swoje i wraca do domu.
            • kali_pso Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:09
              > Bitwa pod Grunwaldem była wtedy kiedy była, i tu się nic nie zmienia.



              No trudno, aby data bitwy sie zmieniła...ech..to jest właśnie zrozumienie z narodzie dla pracy nauczycielskiejwink Wnioski wyciagane na podstawie własnej, nieciekawej edukacji..hehehehe
              Moja droga- pamietasz swoje lekcje historii? Wykładowo były prowadzone?
              ja miałam w liceum dwóch nauczycieli historii- jedne zohydził by ten przedmiot najwiekszemu pasjonatowi- drugi- robił z nami inscenizację, debaty, sądy..to był prawdziwy nauczyciel, jemu sie chciało, on nie podszedł do takiej bitwy pod Grunwaldem szablonowo, on nas nauczył mysleć, rozwijac wyobraźnię, chciało nam się uczyc i sie uczylismy, bo nie usiadł i nie smęciłwinkp
        • martishia7 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:30
          Chyba żartujesz?
          Rozsypujący się zeszyt mojej pani od polskiego z LO to była summa wszystkiego co
          najlepsze i najmądrzejsze w pigułce smile No ale to była niezbyt miła, leciwa
          niewiasta po UJ, mówiąca w trzech językach... sama rozumiesz.
          W ostatniej klasie w jej miejsce przyszło jakieś niebożę, które nie potrafiło
          skonstruować poprawnie zdania po Polskiemu, notatki dyktowało z opracować i nie
          potrafiło w dziesięciosekundowej wypowiedzi nie wtrącić dwóch pauz o treści
          "yyyyyyyyyy".smile
          • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:42
            Rozsypujące się notatki moich kolegów po fachu były kwintesencją nudy ;p Moja
            licealna polonistka nie pozwalała sobie na odtwarzanie tej samej płyty, a ja
            biorę z niej przykład.
            Zresztą w tej chwili poleganie na notatkach sprzed lat raczej się nie sprawdza,
            przy takim tempie zmian. Stała czujność! jak mawiał Szalonooki, trzeba mieć rękę
            na pulsie.
            • martishia7 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:54
              Heh, no może. Ja nadal działam w prawdopodobnie mylnym przeświadczeniu, że to co
              się dzieje teraz z programami (i zestawami lektur) to jakieś chwilowe załamanie,
              a za jakiś czas wszystko wróci do zdrowej, trzymającej poziom normy smile

              Miałam styczność z jeszcze jedną nauczycielką, która operowała na bazie swojego
              "zeszytu". Co prawda była dużo młodsza, ale uczy już jakieś 15 -18 lat.
              Aktualizowała go rzecz jasna w zakresie geografii społeczno-gospodarczej, na
              bieżąco. I w zasadzie nie miała innego wyjścia, bo tego, czego od nas wymagała
              zwyczajnie nie było w żadnym podręczniku dla LO big_grin nie było lekko, ale za to
              potem skuteczność ludzi zdających na SGH- niemalże stuprocentowa. Do dzisiaj
              pamiętam, że rzeki uchodzące z Polski, należące do dorzecza Niemna to Łyna,
              Węgorapa, Szeszupa i Czarna Hańcza big_grin
              • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:05
                Obawiam się, że przy ogólnym dążeniu do entropii bajzel lekturach i programach
                tylko się powiększy. ;p
        • lilka69 kawka- napislaas najwieksza bzdure! 29.12.09, 18:01
          piszesz, ze nauczyciele odswiezaja informacje aby nie podawac uczniom tej samej,
          czasem mdawno nie nieaktualnej papki.
          czyli co 2+2 co dekade zmienia wynika a zasady dynamiki newtona raz sa 2 a raz 4
          , zeby nie bylo nudno z 3?
          • kawka74 Re: kawka- napislaas najwieksza bzdure! 29.12.09, 18:04
            Lilu, jeśli chodzi o bzdury, to Ciebie raczej trudno przebić. Znów szukasz
            zaczepki, nudne to trochę.
            Naprawdę myślisz, że nic się w żadnym przedmiocie nie zmienia?
            • lilka69 Re: kawka- napislaas najwieksza bzdure! 29.12.09, 18:45
              zastanawiam sie...chemia, fizyka, matematyka, plastyka( malarze), muzyka(
              kompozytorzy), j.polski( zmieniany co jakis czas zestaw lektu, ktore zreszta
              wszytskie czytal na studiach polonista)...

              wieksze zmniany jakos nie przychodzami go glowy...
          • wieczna-gosia Re: kawka- napislaas najwieksza bzdure! 29.12.09, 21:11
            lilka naprawde sie zastanawiam po co szukasz dziecku szkoly prywatnej
            za takie gowno a nie profesjonalizm placic ciezka kase?

            nie wyobrazam sobie nauczycial NAWET historii nuczacego tego samego-
            Nauki jest dynamiczna NAWET historia- pojawiaja sie nowe
            interpretacje faktow, nowe wykopaliska, metody, badania, nowe
            dokumenty. Nie tylko w kwestii historii najnowszej gdzie juz w ogole
            szal cial i uprzezy, ale tez dawniejszej. Pojawiaja sie nowe pozycje
            do przeczytania sa mody na pewne interpretacje.

            nauki przyrodnicze to juz w ogole dynamizm az sie kurzy, poslki- tyle
            ksiazek pisza, filmy na ich kanwie robia pelne szalenstwo.

            Po prostu nie wyobrazam sobie jako nauczyciel nie przygotowania sie
            na nowo do tej samej lekcji- oczywiscie stosuje podobne triki kiedy
            wiedze zena wiekszosc to dziala, ale pewne aktywnosci, zadania dla
            dzieciakow- to wszystko musi byc inne coraz nowsze zebysmy w gruncie
            rzeczy swietnie sie bawili, no nie?
          • a.l.l.e.g.r.a Re: kawka- napislaas najwieksza bzdure! 29.12.09, 23:12
            lilka69 napisała:

            > piszesz, ze nauczyciele odswiezaja informacje aby nie podawac
            uczniom tej samej
            > ,
            > czasem mdawno nie nieaktualnej papki.
            > czyli co 2+2 co dekade zmienia wynika a zasady dynamiki newtona
            raz sa 2 a raz
            > 4
            > , zeby nie bylo nudno z 3?

            nie, no powalasz mnie dziewczyno...

            można dziecko nauczyć 2+2 pisząc działanie na tablicy, można pokazać
            mu to na jabłkach albo pieniądzach, widzisz różnicę?
            ale aby to zrobić, należy się PRZYGOTOWAĆ (przemyśleć, pójść do
            sklepu kupić 4 jabłka albo rozmienić 5 zeta)
            kumasz???
            • lilka69 allegra 30.12.09, 11:14
              to ty mnie powalasz...

              pojscie do sklepu po jablka , o ktorych sama piszesz zabiera nie
              wiecej niz 10 minut? a wyjecie pieniedzy z portfela 100 razy mniej.

              to skad mowa o przygotowaniach trwajacych dziennie 2-3 godziny?
      • ola Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:26
        no ja przepraszam, ale odpowiedziałam.
        Po pierwsze podałam Ci konkretną kwotę, po drugie wyraźnie
        napisałam, że moja mama z 25-letnim stażem nie przygotowuje się już
        do zajęć, tylko powtarza "z głowy".
        • snob_nad_snoby Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:31
          moja mama ma staz wiekszy, jest na emeryturze, udziela lekcji w domu,
          ale cały czas przygotowuje się do lekcji.
      • zuzanna56 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:28
        Lilka, ja jestem po filologii angielskiej, uczę w liceum. Gdybym
        ciągle uczyła tego samego, z tych samych podręczników i tak samo to
        bym sama usnęła z nudów, a co dopiero moi uczniowie. Trzeba coś
        zmieniać bo świat się zmienia.
        • snob_nad_snoby Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:29
          Lilka i tak nie zrozumie....
        • zuzanna56 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:30
          Przygotowanie do lekcji zajmuje mi 2-3 godziny tygodniowo,
          sprawdzanie testów i wypracowań tak 4-5 godzin. I tyle.
          • grave_digger Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:57
            Po 9 latach pracy, + wychowawstwo, + 2% motywacyjnego zarabiam średnio m-cznie
            od 1600 do 1800. godzin mam 19 + 1. nauczyciel teraz pracuje obowiązkowo nie 18
            a 19 godzin. od września 2010 będzie to obowiązkowe 20 godzin w tygodniu.

            dorabiam popołudniami. znaczy teraz mało, bo zostałam samotną mamą i nie mam z
            kim dzieci zostawić.

            pracuję w gimnazjum 9 rok. w zawodzie może ponad 10 lat. obecnie bardzo lubię
            moją pracę i uczniów. ale to od niedawna hehe. się doczekałam big_grin

            bycie nauczycielem o dobra praca, by mieć dzieci właśnie dlatego, że jest dość
            dużo wolnego, które spędzam z dziećmi. pracy domowej nie przynoszę do domu,
            odrabiam ją w szkole, w której siedzę dwa razy tyle ile mam właściwych zajęć
            dydaktycznych wink ale mi to nie przeszkadza. wolę zrobić w szkole co mam zrobić,
            niż w domu.

            poza tym raz w m-cu są 1,5 godzinne spotkania z rodzicami. do tego dochodzą rady
            też gdzieś raz w m-cu - te trwają koszmarnie długo - często do 19:00. do tego
            dochodzą zebrania z rodzicami też wieczorami po ich właściwej pracy.
            no i wycieczki szkolne. i to jest dla mnie najgorsze - odpowiedzialność za każdą
            jednostkę tongue_out
            • grave_digger Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 15:59
              ale właściwie najgorsze w mojej pracy jest tylko jedno - że nauczycieli się
              nie lubi z założenia, że są nauczycielami
              • lilka69 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 18:02
                tak samo jak dentystow
                • grave_digger Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 18:11
                  ale dentystami się nie gardzi.
                • kub-ma Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 18:11
                  Zwykle kontakt ze stomatologiem boli. A jak jest w kontaktach z
                  nauczycielami?
      • kali_pso Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:00

        Dobra, wyjasnię ci, chociaz z gruntu jestem leniwa i syzyfowe prace mnie nie bawiąwink

        Nauczyciel nie przygotowuje się do lekcji w ten sposób, ze czyta to, czego już sie nauczył. Świat idzie do przodu a razem ze swiatem zmieniaja sie ludzie, odchodzi sie od wielu metod na których bazował dawny system- słyszałas o pokoleniu Y? Polecam lekture, poczytaj- dzisiejsza młodzież wychowana na kreskówkach i stop-klatkach, jak ja to nazywam, nie jest w stanie skoncentrować sie dłuzej na czymkolwiek, musisz przekazać im treści w taki sposób, sekwencyjnie, aby to przyjęli- to wymaga kunsztu, doskonalenia warsztatu pracy, motywacji i pracy w domu, Lileczko, bo wszystko trzeba przygotować, zastanowic się jeśli chce sie miec sukcesy i nie zohydzić uczniom nauki. Metody pracy z uczniem- to jest naistotniejsze- jak to, czego uczy od lat przekazac w nowy, inny, może ciekawszy sposób.
        Zresztą ja jestem zdanie takiego jak moja metodyczka- wiedze uczniowie zdobęde w necie, nasza rola to przede wszystkim zachęcić ich do tego, aby chciało im sie chciec zajrzec do tego netu, rozbudzić ciekawośc świata, wzbudzić motywacje do pogłebiania wiedzy. To też wymaga umiejętności od nauczyciela.


        Paniała?winkp
        • burza4 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:12
          moja córka z większości przedmiotów "niekierunkowych" ma raptem po 2
          oceny w semestrze.

          Ile trzeba poświęcić czasu po godzinach w szkole, żeby sprawdzić 1
          kartkówkę i 1 klasówkę na parę miesięcy? bliska koleżanka jest
          dyrektorką szkoły - nawet ona jako pedagog i praktykujący nauczyciel
          twierdzi, że gadanie o pracy pozalekcyjnej to mit i robienie PR.
          • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:18
            nawet ona jako pedagog i praktykujący nauczyciel
            > twierdzi, że gadanie o pracy pozalekcyjnej to mit i robienie PR.

            Nierobów i głupców nie brakuje w żadnym zawodzie.
            • lilka69 kawka 29.12.09, 18:03
              a moze to ty masz klopot z przyswajaniem sobie wiedzy skoro musisz sie TEGO
              SAMEGO uczyc kilka lat?
              • kawka74 Re: kawka 29.12.09, 18:06
                Oj, chyba mam wielbicielkę ;p Wszystko wyśledzi, wszystko skrytykuje i nic nie
                zrozumie.
              • nangaparbat3 Re: kawka 29.12.09, 20:25
                lilka69 napisała:

                > a moze to ty masz klopot z przyswajaniem sobie wiedzy skoro musisz sie TEGO
                > SAMEGO uczyc kilka lat?

                Mnie sie zdawalo, ze Kalipso bardzo jasno to wytlumaczyla:
                forum.gazeta.pl/forum/w,567,104919025,104925923,Re_jak_zwykle_prawie_nikt_nie_odpowiedzial_na_.html
                Ale dla Ciebie chyba nie dosc jasno. To najlepszy dowod, ze ma rację.
              • franczii Re: kawka 30.12.09, 07:54
                Ale praca nauczyciel nie polega na tym, ze on sobie przyswaja wiedze tylko na
                tym jak przekazac te wiedze w taki sposob zeby sobie uczniowie przyswoili. ja na
                studiach mialam praktyke w gimnazjum. Jezykiem obcym, ktorego mialam uczyc
                wladam doskonale wiec nie jego sie musialam uczyc i przypominac. Przygotowanie
                sie do lekcji polegalo na tym, zeby korzystajac z roznych metod opracowac
                plan, krok po kroku, wedlug ktorego nalezalo zrealizowac wyznaczony cel,
                przekazac uczniom okreslony material, w taki sposob, zeby zrozumieli,
                przyswoili sobie i moze jeszcze polubili. Do tego przygotowac material
                pomocniczy. Mialam prowadzic kilka lekcji w tygodniu, w tej chwili nie pamietam
                dokladnie ile, i te przygotowania do lekcji a potem wcielanie tych przygotowan w
                zyciu to byla naprawde harowka.
          • grave_digger Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:18
            najgorzej mają poloniści. ci to się nasprawdzają tych wypracowań i nie tylko.
            i co to znaczy 1 kartkówkę 1 klasówkę? przelicz na ilość uczniów, potem ile
            klas. niektórzy nauczyciele w moim gimnazjum (500 uczniów) uczy wszystkie klasy!
            to sobie pomyśl ile sprawdzania.
            • ola Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:23
              kiedy jeszcze mieszkałyśmy razem, często pomagałam mamie sprawdzać
              kartkówki.
              Ona brała jedną grupę, ja drugą.

              Jedna klasa zajmowała mi ok. 20 minut.
              5-10 pytań, na które dzieciaki odpowiadały jednym zdaniem. Sprawdza
              się to według klucza.

              Np. "wymień przyczyny jakiejś tam wojny?". W odpowiedzi sprawdzasz,
              czy pojawiają się słowa "kolonializm, rywalizacja" itd.
              Za każdy stawiasz punkt. I następna kartka. Nudne to jak cholera,
              ale dużo czasu nie zajmuje...
              • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:26
                Idealny sposób, zwłaszcza na sprawdzanie wypracowań...
                • ola Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:30
                  z historii nie pisze się wypracowań.
                  Przynajmniej nie według aktualnego programu gimnazjum.

                  Teraz pisze się głównie testy. To jeszcze prostrze i mniej
                  czasochłonne
                  • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 16:45
                    > z historii nie pisze się wypracowań.

                    Pisze, pisze.
                    Patrzę na ręce swoim kolegom ;p
                  • nangaparbat3 na tym nieszczeście polega 29.12.09, 20:30
                    ola napisała:

                    > z historii nie pisze się wypracowań.
                    > Przynajmniej nie według aktualnego programu gimnazjum.


                    więc wystaw sobie, że moja corka w gimnazjum na sprawdzianach moze nie aż
                    wypracowania pisala, ale zawsze miala pytania otwarte, i to takie, ze trzeba
                    bylo solidnie ruszyc glową, by na nie odpowiedziec.
                    I dlatego bardzo sie cieszę, ze uczyl ja pan Z.
                    I w tym cale nieszczęście, ze to sie w szkole praktycznie w zaden sposob nie
                    przeklada na wynagrodzenie - czy ktoś zrobi test dla idioty, czy klasowke
                    pobudzajacą do samodzielnego myślenia.
              • kub-ma Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 17:12
                Ale trzeba też sprawdzić, czy odpowiedź jest pełnym zdaniem i
                poprawną polszczyzną.
                • ola Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 17:22
                  niestety to nie ma znaczenia.
                  Niby powinno się, ale gdyby im obniżac ocenę za błędy ortograficzne
                  i nieskładne wypowiedzi, to by nawet podstawówki nie skończyli.

                  Dlatego ciągnie się ich na siłę za byle przejaw myślenia.
                  Np. z ciężkim sercem moja mama zalicza odpowiedzi typu "chłop na
                  polu pana pracował za miske zupy" (pytanie o to co to jest
                  feudalizm) albo "zrobił z powrotem państwo z niczego" o ocenę
                  panowania Krzywoustego. Bo to zawsze jakaś wiedza jest...
                  Dodam, że moja mama uczy w bardzo słabym rejonie (warszawskie
                  Szmulki), więc promuje wszelkie przejawy myślenia
                  • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 17:28
                    Matkokochana...
                    Jeśli to są przejawy myślenia, to ja chyba nie chcę wiedzieć, jak wygląda
                    bezmyślność.
                    • kali_pso Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 17:45

                      Mnie to nie dziwi.
                      Ja mam kontakt z wszelkiej masci uczniami..to, co Ola opisuje wymaga pracy terapeutycznej, takiej jaką ja prowadzę- "udowodnij uczniowi, że cos potrafi- a nie on tobie ma udowodnić"wink A tymczasem to dzieci chodzące do zwykłej szkoły, z kiepskich środowisk, gdzie czesto nie ma szans na indywidualne podejście. Język jakim sie niektórzy uczniowie posługują jest masakrycznie ubogi, oni czesto nawet chcą ale nie znają słów zwyczajnie..to jest przerażające, ale bierze sie z ubóstwa mentalnego domu rodzinnego
                      • kawka74 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 17:52
                        Ja do dzieci pretensji nie mam.
                        Mnie to po prostu przeraża.
                        Katorżnicza robota.
                  • kub-ma Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 17:43
                    No tak, napisanie czegokolwiek co jest prawdziwe w danym temacie już
                    jest cenne i też promuję.
                    Uczę matematyki i za błędy ortograficzne czy zdania kiepsko
                    zbudowane punktacji nie obniżam, ale za odpowiedź jednowyrazową w
                    zadaniach tekstowych już tak.
                    Chodzi mi o to, że sprawdzając kartkówki, wypracowania czy
                    sprawdziany nauczyciel powinien poprawiać wszystkie błędy (nawet
                    jeżeli nie bierze tego pod uwagę przy ocenie), a to jest niestenny
                    czasochłonne i nie da się tego błyskawicznie odfajkować.
      • ewcia1980 Re: jak zwykle prawie nikt nie odpowiedzial na .. 29.12.09, 17:40
        lilka69 napisała:
        > a swoja droga czytalam odpowiedzi i zasatanawia mnie DLACZEGO
        > piszecie, ze nauczycielom tyle czasu zajmuje przygotowanie w domu.
        > to niby przez 20 lat uczac TEGO SAMEGO ciagle przygotowuje sie z
        > TEGO SAMEGO? to idiota jakis!

        idiota to wypowiada sie w temacie o którym nie ma bladego pojęcia!!!


        a dlaczego trzeba sie przygotowywac - wytłumaczyłabm Ci ale
        podejrzewam, że i tak nie przyjmiesz tego do wiadomości wiec chyba
        szkoda czasu.
        • lilka69 ewcia i inne obronczynie 29.12.09, 18:10
          moja mama byla nauczycielka przedmiotu scislego. i NIGDY nie widzialam jej
          przygotowujacej sie do lekcji. po prostu 2+2 zawsze rowna sie 4.

          pytala uczniow wyrywkowo zawsze i na kazdej lekcji! tym samym sprawdzala stan
          wiedzy NA BIEZACO a nie jak niektore z was robieniem sprawdzianow. uczniowie
          -jak jej mowili-po zdaniu na politechnike nie mieli problemu z przygotowaniem z
          jej przedmiotu zatem chyba przekazywala wiedze solidnie.

          moja mama nie nalezala do nauczycielskiego kola adoracji. sama mowila- malo
          pracuje a na zycie starcza. mowila tez , ze tylko glaby musza przed kazda lekcj
          "przygotowywac sie" 2-3 godz jak niektore z was zreszta pisza.
          • kub-ma Re: ewcia i inne obronczynie 29.12.09, 18:16
            A sądzisz, że ten sposób uczenia sprawdziłby się w szkole
            podstawowej?
            • lilka69 Re: ewcia i inne obronczynie 29.12.09, 18:47
              tak, wlasnie takich mialam nauczycieli. WIELOKROTNE powtarzanie materialu
              prowadzi do jego zapamietania. a nie ucznie sie do sprawdzianu i ...zapominanie
              po nim wiadomosci.
              • kub-ma Re: ewcia i inne obronczynie 29.12.09, 19:09
                Ucząc matematyki w szkole podstawowej chcę zrobić wszystko by dzieci
                polubiły ten przedmiot, umiały jak najwięcej nie miały braków i
                rozwijały takie umiejętności jak np. logiczne argumentowanie. Tego
                nie da się zrobić tylko powtarzając wielokrotnie dany materiał.
                Muszę dobrać odpowiednie środki i metody dydaktyczne do danej klasy,
                starać się zaktywizywać wszystkich, maksymalnie zindywidualizować
                podejście do uczniów, bo poziom wiedzy i umiejętności jest różny,
                równocześnie uczyć ich pracy w grupach, samodzielnego zdobywania i
                przetwarzania informacji, itd.
                Aby to osiągnąć trzeba nieustannie weryfikować swoje metody pracy.
                • lilka69 kub ma 29.12.09, 19:31
                  czyli jednym slowem- ze studiow NIC nie wynioslas co mogloby byc przydatnego?

                  poza tym kazdy, po prostu kazdy dobry pracownik stara sie aby poszerzac swoja
                  wiedze. dlatego to,ze robi to nauzyciel NIE jest niczym wyjatkowym.
                  • kub-ma Re: kub ma 29.12.09, 23:27
                    A wiesz jak wygląda studiowanie matematyki na kierunku: nauczyciel?
                    • lilka69 Re: kub ma 30.12.09, 11:15
                      nie wiem.
          • ewcia1980 Re: ewcia i inne obronczynie 29.12.09, 20:15
            lilka69 napisała:
            > moja mama byla nauczycielka przedmiotu scislego. i NIGDY nie
            widzialam jej przygotowujacej sie do lekcji. po prostu 2+2 zawsze
            rowna sie 4.

            to znaczy, ze mało wiedziała o dydaktyce danego przedmiotu!!!
            Bo chyba nie sadzisz, ze nauczyciel przygotowując sie do lekcji UCZY
            sie materiału którego ma nauczyc młodzież.
            no zlituj sie!!!


            > pytala uczniow wyrywkowo zawsze i na kazdej lekcji!

            No to skoro NIE PRZYGOTOWYWAŁA sie do lekcji to;
            - co roku odpytywała z tych samych zadan??? (no to współczuje
            uczniom, którzy przez 20 lat tłukli te same zadania!!!)
            - we wszystkich klasach (i tych "słabych" i tych "mocnych")
            rozwiazywała te same zadania?? (wiesz - teraz jednak trzeba
            dopasowywac materiał do poziomu danej klasy)
            poza tym zmieniaja sie standardy i wymagania wiec nauczyciel który
            rozwiazuje zadania z pożółkłego juz kajeciku to dooopa a nie
            nauczyciel.


            > -jak jej mowili-po zdaniu na politechnike nie mieli problemu z
            przygotowaniem z
            > jej przedmiotu zatem chyba przekazywala wiedze solidnie.

            hmmm... no to niewielkie to osiagniecie nauczyc młodzież, która chce
            sie uczyc!!!
            wtedy faktycznie mozna byc tylko UCZYCIELEM a nie NAUCZYCIELEM.


            > mowila tez , ze tylko glaby musza przed kazda lekcj
            > "przygotowywac sie" 2-3 godz jak niektore z was zreszta pisza.

            no to tylko wiecej takich głabów, którzy solidnie przygotowuja sie
            do pracy.
            a mniej takich co "malo pracuje a na zycie starcza".
            • lilka69 ewcia- oswiec mnie w kwestii dydaktyki 29.12.09, 22:17
              oswiec mnie co robi nauczycie przed lekcjami? jak sie przygotowuje i z "czego"?
              a uczniowie nie tlukli 2o lat tych samych zadan bo co semestr zmienial sie
              material i naturalnie "szli " do przodu.
              rozmiem, ze ty natomiast jestes nauczyielem mlodziezy , ktora NIE chce sie uczyc
              skoro napadasz na moja matke, ktora uczyla mlodziez chcaca poszerzac wiedze. w
              kipeskiej szkole pracujesz. nie chcieli cie lepszej? a moze po prostu lepiej ci
              z imbecylami pracowac i roznac w dol niz z mlodzieza zadajaca trudne pytania?
              • kali_pso Re: ewcia- oswiec mnie w kwestii dydaktyki 29.12.09, 23:59


                hehehhe...jednego dnia byś nie wytrzymała pracując z tymi, jak powiadasz, imbecylami, nie wytrzymałabyś bo oni z miejsca rozszyfrowaliby twoja pogardę w kierunku. Nie doceniać przeciwnika to błąd, pani doktorwink Gdzie ty nabyłaś, Jaśnie Oświecona, takiego słownictwa- nieudacznik, imbecyl- czyżby w domu?wink
                • lilka69 kali pso 30.12.09, 11:16
                  a czy ty musialas walczyc ze swoimi rodzicami skoro piszesz o
                  metodach walki? niezly domek to musial byc...
              • ewcia1980 Re: ewcia- oswiec mnie w kwestii dydaktyki 30.12.09, 09:05
                lilka69 napisała:
                > oswiec mnie co robi nauczycie przed lekcjami? jak sie przygotowuje
                i z "czego"?

                co prawda wnioskuje, że moi uczniowie szybciej załapaliby to niz Ty
                ale postaram sie wytłumaczyc!!!
                w moim przypadku (ucze fizyki i chemii) przygotowywanie sie do
                lekcji polega na wyszukiwaniu fajnych doświadczen, które jestem w
                stanie przeprowadzic na lekcji + próba wykonania ich w domu czy w
                pracowni po lekcji.
                i zeby było ciekawiej to doświadczenia zmieniam a nie co roku robie
                to samo - do znudzenia.
                tak samo zadania - w jednej klasie z materiałem idzie sie szybciej,
                w innej wolniej wiec ilość zadan i poziom trudności trzeba dopasowac.
                fakt - mozna miec jedna książkie z rozwiazanymi zadaniami i przez 2o
                lat robic te same ale nie o to chodzi.
                poza tym zawsze szukam jakis zagadek, które zainteresuja uczniów
                typu:
                "dlaczego trudno jest wstac z krzesła nie pochylacaj sie do przodu"
                "dlaczego drogi górskie sa kręte"
                czu
                "dlaczego ryby potrafia pływac w wodzie na róznych głębokosciach"
                i te zagadki tez zmieniam zeby rok rocznie nie krązyły po szkole i
                zeby uczniowie zastanawiali sie nad nimi na lekcji a nie
                przychodzili juz z odpowiedziami chociaz nie zadałam pytania.


                kumasz juz o co chodzi w dydaktyce a nie samym uczeniu??
                (i z matematyki tez mozna robic cos wiecej lub inaczej niz samo
                rozwiazywanie zadan przez 45 minut!!!)

                > a uczniowie nie tlukli 2o lat tych samych zadan bo co semestr
                zmienial sie
                > material i naturalnie "szli " do przodu.

                smile smile
                no tak - ten materiał ZMIENIAŁ SIE SAM!!!!
                widzisz pewno nielogiczność w tym co piszesz???
                czy nie za bardzo??

                > rozmiem, ze ty natomiast jestes nauczyielem mlodziezy , ktora NIE
                chce sie uczy skoro napadasz na moja matke, ktora uczyla mlodziez
                chcaca poszerzac wiedze

                napadam???? - o matko smile
                chyba troche nadinterpretowujesz!!!


                > w kipeskiej szkole pracujesz. nie chcieli cie lepszej?

                smile jeśli poczujesz sie przez to w lepiej to - TAK
                nie chcieli mnie w lepszej!!!
                a żeby dostac prace i w tej to musiałam przespac sie z dyrektorem
                i z wicedyrektorem
                i nawet woznym

                Boszzzz ... głupota ludzka nie zna granic!!


                > a moze po prostu lepiej ci
                > z imbecylami pracowac i roznac w dol niz z mlodzieza zadajaca
                trudne pytania?

                widze, ze obrażliwe epitety masz opanowane do perfekcji!!!
                cóż ... moi uczniowie maja wiecej kultury niz Ty.
                • lilka69 Re: ewcia- oswiec mnie w kwestii dydaktyki 30.12.09, 11:18
                  moze twoi uczniowie maja jeszcze wiecej kultury niz ty?
                  • ewcia1980 Re: ewcia- oswiec mnie w kwestii dydaktyki 30.12.09, 13:17
                    lilka69 napisała:

                    > moze twoi uczniowie maja jeszcze wiecej kultury niz ty?

                    może tak, może nie - i co w zwiaku z tym???
                    o cos konkretnego chodzi czy tak tylko nabijasz ilośc postów w tym
                    wątku??
          • nangaparbat3 Lila 29.12.09, 20:39
            lilka69 napisała:

            > moja mama byla nauczycielka przedmiotu scislego. i NIGDY nie widzialam jej
            > przygotowujacej sie do lekcji.
            >
            sprawdzala stan
            > wiedzy NA BIEZACO a nie jak niektore z was robieniem sprawdzianow. uczniowie
            > -jak jej mowili-po zdaniu na politechnike nie mieli problemu z przygotowaniem z
            > jej przedmiotu zatem chyba przekazywala wiedze solidnie.
            >
            mowila tez , ze tylko glaby musza przed kazda lekcj
            > "przygotowywac sie" 2-3 godz jak niektore z was zreszta pisza.

            Ja chyba jestem bardzo starej juz daty, bo z trudem przelknelam fakt, ze takie
            rzeczy wypisujesz o własnej matce.
            Mnie zaszczepiono zasadę, ze nie wolno mowic źle o bliskich osoby, z którą
            rozmawiam - i sama się dziwie, jakie to silne, nie jestem w stanie powiedziec
            wprost, co o pracy Twojej mamy uwazam.

            Może tylko jedna uwaga: nauczyciel ma obowiazek sprawdzac wiedzę w formie
            pisemnej. Obowiazek, nie widzimisię.
            • lilka69 nanga- a propos mowienia o rodzinie...nie na temat 29.12.09, 22:22
              nieistotny jest dla mnie temat jaki teraz "walkujemy" ale jestem ciekawa- miedzy
              wierszami-dlaczego uwazasz, ze ewentualnie o bliskich nie mozna pisac zle? jakby
              p.ktos z twojej bliskiej rodziny byl pedofilem to tez bys cicho siedziala
              zgodnie z zasada, ze o bliskich zle sie nie mowi?i niech dalej gwalci dziecko...
              dziwne zasady moralne...
              • nangaparbat3 Re: nanga- a propos mowienia o rodzinie...nie na 29.12.09, 23:17
                Czytasz nieuważnie. Pisalam o "bliskich rozmowcy".
                Co do wujka-pedofila to zglaszamy prokuratorowi, a niekoniecznie opowiadamy na
                forum.
          • mondovi Re: ewcia i inne obronczynie 18.03.10, 18:22
            moja mama byla nauczycielka przedmiotu scislego. i NIGDY nie widzialam jej
            > przygotowujacej sie do lekcji. po prostu 2+2 zawsze rowna sie 4.

            moja mama uczyła języka polskiego w liceum. wiecznie sprawdzała wypracowania,
            matury egzaminy wstępne. przygotowywała się do lekcji po 20 latach pracy -
            odświeżała sobie lektury, żeby nie lecieć schematem/.
    • agao_72 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 18:29
      mój mąż jest nauczycielem. w prywatnej szkole, więc niewiele wniosę do
      statystyki. ma.... około 33 godzin lekcyjnych, do tego dochodzą konsultacje,
      cotygodniowe zabrania programowe i tym podobne atrakcje. zaczyna pracę o 8,
      kończy około 16.

      w domu CODZIENNIE sprawdza klasówki, kartkówki. codziennie przygotowuje się do
      lekcji np. tworzy zestawy zadań, zagadnienia do opracowania itp. do tego
      dochodzi opieka nad projektami uczniowskimi.

      żeby było jeszcze fajniej, nie prowadzi lekcji po polsku wink.

      mąż zrezygnował z pracy na uczelni, żeby zostać nauczycielem. na studiach
      pobierał jedno z wyższych stypendiów naukowych. to wyjaśnienie jest
      specjalnie dla lilki69


      a zarobki? słuszne i adekwatne (w zasadzie) do włożonej pracy, choć mogłyby być
      zawsze większe, bo miło się kasę wydaje.
      • zuzanna56 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 18:33
        Ja także nie pracuję w szkole państwowej. Nie wiem czy tak jest
        wszędzie ale mam wrażenie że w szkołach niepaństwowych jest o wiele
        więcej pracy i wymagań w stosunku do nauczycieli.
        • grzalka Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 18:50
          nie wiem ie w W-wie- moja mama (emerytka) w liceum pracuje 6 godzin tygodniowo i
          ma miesięcznie około 600 zł (jak sama mawia: na krem pod oczy)
          • grzalka Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 18:51
            w Trójmieście, zapomniałam dodać
        • lilka69 zuzanna- i moze tu jest roznica zasadnicza 29.12.09, 18:53
          jestem zowlennikiem wylacznie prywatnych przedszkoli, szkol postawowych i
          gimnazjow. nad liceami zastanawiam sie( choc sama do prywatnego chodzilam).
          studia tylko panstwowe( ze wzgledu na zaplecze naukowe).
          • zuzanna56 Re: zuzanna- i moze tu jest roznica zasadnicza 29.12.09, 18:57


            Może.
            Ale pomimo wielu lat pracy w naprawdę dobrym liceum niepaństwowym
            nie jestem zwolennikiem tego typu szkół. Moje dzieci chodzą do
            normalnej podstawówki.
      • lilka69 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 18:50
        korzystajac z tego co pislaly inne forumki o sprawdzaniu prac to wnioskuje, ze
        twoj maz sprawdza 2-3 godz dziennie klasowki, przygotowanie do nastepnego dnia
        min 1 godz, nie wiem ile moze zabrac opieka nad projektami ale lekko liczac
        praca nauczyciela zabiera mu ok 12 godz na dobe.

        i ma jeszcze wieczorem ochote na seks?

        • agao_72 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 19:03

          no wyobraź sobie, że tak. z tym, że sprawdzanie klasówek itp, zajmuje mu około 2
          godzin. inni panowie (z tego co czytam) lokują po przyjściu zad przed TV, on po
          prostu sprawdza itp.

          ma też swoje hobby. robi meble, jak się nudzi(efekty możesz zobaczyć w mojej
          galerii na fotoforum). do tego sporo czyta. razem podróżujemy, jedną z
          rewelacyjnych rzeczy jest to, że ma szkolenia zagraniczne, on jedzie na
          szkolenie, a ja powłóczyć się z aparatem.

          przy okazji, żywo się interesuje moim hobby, więc jak mnie natchnienie przypili,
          to mam od razu warunki do realizacji pomysłu.

          czasami myślę, że jesteśmy nie z tej planety. bo na serio mamy na dużo rzeczy czasu.
          • phantomka Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 19:29
            Sa nauczyciele i "nauczyciele" Jedni robia to z pasja,
            zaangazowaniem, doskonala sie, doksztalcaja, a mlodziez jest dla
            nich jakas inspiracja. Pozostala czesc to obiboki, ktore psuja ten
            zawod. I podobnie jest w wielu innych zawodach. Pamietam ze szkoly
            zarowno polonistke, ktorej jedynym zmartwieniem bylo to, czy ktos
            pisze w zeszycie w linie, do tego obowiazkowo pioro (liceum) Na
            zajeciach bywala w przerwach miedzy kolejnymi pobytami w szpitalu
            psychiatrycznym (kompletnie nie radzila sobie z zyciem) I pamietam
            matematyczke, straszna pile, z pasja do zawodu, dzieki ktorej matma
            stala sie dla mnie jednym z ulubionych przedmiotow.
            Bardzo szanuje ludzi na wlasciwym miejscu i nie trzeba byc
            szczegolnie wybitnym, zeby takich rozpoznac w tlumie, ale jak widac
            autorka watku ma zawezone horyzonty nie tylko myslowe, ale i
            wzrokowesmile
            • wieczna-gosia Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 12:25
              Wnioskujac ze mamusia lileczki jest matematyczka- przyznaje.
              matematyka faktycznie chyba uczona jest najfatalniej- sumujac
              doswiadczenia moje, mezowskie i moich dzieci. A dzieci trafily mi sie
              rozne od typowych humanistow po milosnika matematyki. Ja sama dzieki
              matematyczkom pokroju "wszak 2+2 zawsze jest 4 co tu przygotowywac"
              przez szkole podstawowa i srednia myslalam ze jestem debilem
              matematycznym. I zbiegiem okolicznosci troche wyladowalam na studiach
              przyrodniczych z kursem matematyki wyzszej i oniemialam- to TAK mozna
              uczyc matematyki????

              wizisz lileczko nauczyc dziecko ktore spija slowa z twych ust bo de
              facto i tak juz to umie zanim ty go nauczysz- to ani zadna sztuka ani
              zaden wplyw nauczyciela. Pokazac piekno cyferek i ich logike oraz
              koncepcje liczb zespolonach takiego debilowi jak ja- to sztuka.
              Pokazac ze fizyka to nie tylko nauka gdzie matematyka jest jezykiem,
              ale to po prostu piekno barw motyla, dziwek muzyki, krople deszczu,
              tecza, fakt ze teraz pisze na komputerze uderzajac w klawisze- to
              wszystko jest fizyka- to jest nauka fizyki.

              nie wem byc moze w tych przedmiotach panuje jeszcze wiekszy dobor
              negatywny niz w innych, no nie mam pojecia w kazdym razie dobrego
              matematyka mial moj maz w liceum, a moj maz sam z siebie ma ogromny
              talent matematyczny i nadal wszelkie zadania zmuszajace do myslenia
              lateralnego i jakis wymyslnych pochodnych drugiego stopnia rozwiazuje
              z wizgiem. Moje dzieci w zasadzie dobrych matematykow spotkaly w
              mocno autorskim gimnazjum ale juz w liceum znowu byla z tym posucha
              na szczescie te starsze matematycznie sa bardziej po tatusiu.

              nie wykluczam ze byc moze z matematyka trudniej byc kreatywnym, z
              drugiej strony- ja spotkalam kreatywnego pasjonata na studiach czyli
              jednak mozna. Hiper kreatywnego fizyka posiadam w gronie znajomych,
              przerwal dtusia doktoranckie gdyz uczelnia nie poszla mu na reke w
              kwestii laczenia zajec dydaktycznych z praca zawodowa i uwazam ze
              ktos sie za to w piekle powinien smazyc- dydaktykiem bowiem jest
              genialnym, w noc przygotowal mnie do egzaminu eksternistycznego z
              fizyki- na 3 oczywiscie ale gdy trafilam do niego o 21 nie umialm nic
              poza jkimis lekko zahaczonymi w mojej pamieci haslami o drugim prawie
              Newtona itd, oraz calkiem spora wiedza o dwoistej naturze swiatla smile
              w calosci wyniesionej z jakiegos pokazu na wydziale fizyki smile a kiedy
              skonczylismy 12 godzin pozniej- spokojnie odpowedzialam na pytania
              dotyczace reakcji zachodzacych w jadrach planet i co sie stanie gdy-
              i tu opis zjawiska geologicznego smile
    • lilka69 posumowanie z mojej strony 29.12.09, 19:45
      nie sadze aby nauczyciele malo zarabiali a jednak nie przeharowuja sie.


      NIE deprecjonuje zawodu nauczyciela. moj syn ma wspaniale nauczycielki w
      przedszkolu. madre, kompetentne, chetne do pracy(p-le prywatne). mam dla nich
      wielki szacunek. nauczyiele w przyszlosci w szkolach powoduja juz u mnie prawie
      brak snu. co prawda szkola podstawowa juz wybrana ale...zobaczymy jak to bedzie.

      ale jedno mnie zastanawia- skoro jest tak dobrze to czemu jest tak zle? tyle
      dobrych,z pasja , przyogtowujaych sie nauczycielek jest NA FORUM. ale gdzie one
      sa w realnym zyciu?
      • wieczna-gosia Re: posumowanie z mojej strony 29.12.09, 21:14
        w obu liceach moich corek oraz w obu gimnazjach- byi nauczyciele z
        pasja, fantastyczni. W podstawowce u moich dzieci wiekszosc
        nauczycieli jest fajnych, doksztalconych.
      • agao_72 Re: posumowanie z mojej strony 29.12.09, 21:31
        jakby Ci to lilka wytłumaczyć. hmmm, najprawdopodobniej, jako człowiek o dość
        wąskich horyzontach, obracasz się w towarzystwie ludzi podobnych. stąd nie
        spotykasz ludzi, w tym nauczycieli, z pasją. a za to spotykasz ludzi
        działających tak jak Ty, schematycznie i stosując tylko wyuczone zachowania.

        moja mama była fizykiem. nauczycielką fizyki. starała się uczniom przekazać
        piękno tej nauki. podejście Twoje mamy, to podejście nudnego rzemieślnika, uczy
        li i jedynie zawodu. efekty są, na poziomie wyuczonych mechanizmów, ale nic poza
        tym.
        • lilka69 agao 29.12.09, 22:02
          to mile dla uczniow , ze szanowna mamusia miala ambiwalentne podejscie do
          sprawdzania wiedzy. skad zatem czerpala informaje o przyswojeniu materialu przez
          uczniow?

          matematyka jest jezykiem fizyki. poprzez matematyke opisuje sie fizyke a do tego
          porzeba juz owej rzemieslniczej, zmudnej pracy aby sobie ja przyswoic. mamusia
          chyba o tym wiedziala?
          • agao_72 Re: agao 29.12.09, 22:41
            widzisz kicia, matematyki można uczyć tak, żeby to nie było coś na poziomie
            nauki wbijania gwoździ, tylko dość fajna podróż i gimnastyka dla rozumu. na
            szczęście, w szkole, gdzie moja rodzicielka uczyła był dość dobry zespół od
            przedmiotów ścisłych.

            ja miałam też takich nauczycieli. przez dwa pierwsze lata studiów (między innymi
            skończyłam fizykę) nie musiałam się uczyć nadmiernie analizy matematycznej
            (innych rzeczy też).

            wolę nauczycieli pasjonatów, którzy, żeby wytłumaczyć nawet najbardziej opornej
            osobie wychodzą ze schematów. częściej takie coś działa.
            • lilka69 agao-mspokojnie to tylko net... 30.12.09, 11:20
              a ty juz tak sie denerwujesz...mama nie nauczyla cie dystansu?
    • e.mama.s lilka 29.12.09, 20:23
      Lilka myślalam, że masz szersze horyzony, z każdą twoją odpowiedzią
      przekonuję się ,że jesteś trolem. Piszesz takie bzdury, że głowa
      boli. Nasuwa mi się powiedzenie moich uczniów.
      Gdyby głupota miała skrzydła latałabyś poza naszą galaktyką.
      • e.mama.s Re: lilka 29.12.09, 20:39
        Sory lilka ale czytajac te wypowiedzi wkurzyłam się.
        Zanim zostalam nauczycielem zajmowałam się kontrolą jakości
        laboratorium i całej dużej firmy pracowałam ponag 40h zarobki bardzo
        wysokie. Minus pracy jak się przyjmowałam do pracy szef od razu
        zaznaczył, że mąż i dzieci są niemile widzane i nawet zaproponował
        abym w firmie zamieszkałasmile Przekwalifikowałam się i poszłam do
        szkoły. Zarabiam netto ok 1500. Więc to była finansowa degradacja.
        Ale lepiej pracuje mi się w szkole, mniehj stresu, wdzięczne dzieci,
        fajni współpracownicy. Mam wakacje, ferie. Zrobiłam to dla dziecka.
        Nie można wrzucać wszystkich nauczycieli do jednego wora.
        • lilka69 e.mama.s-czytaj wszytsko, nie wybiorczo... 29.12.09, 22:08
          a potem sie wypowiadaj.

          napisalam rozniez post, w ktorym chwale nauczycielki mojego syna zatem nie
          wrzucam wszystkich do jednego wora.

          piszesz to, co nauczycielena tym forum staraja sie najbardziej ukryc-
          mianowicie chodzi mi o wakacje, ferie, swieta, brak stresu,wdzieczne dzieci...
          dlczego inni twierdza wprost przeciwnie na tym forum: ze stres jest ogromny a
          bachory wredne. do tego kamufluja informacje o jakichkolwiek wolnych dniach.
          milo, ze ty potrafisz cos inneg napisac.
          • kub-ma Re: e.mama.s-czytaj wszytsko, nie wybiorczo... 29.12.09, 23:42
            Jak można ukryć coś co jest dla wszystkich wiadome czyli wakacje,
            ferie, święta (chociaż nie jest to wolne w 100%).
            Niestety nie mogę przyjść do pracy nawet pół godziny później żeby
            pójść do specjalisty z dzieckiem.
            Dieci są różne, praca z nimi mniej lub bardziej stresująca, podobnie
            jak kontakt z rodzicami. Ale gdy się kocha swoją pracę to daje ona
            wiele satysfakcji.
          • e.mama.s Re: e.mama.s-czytaj wszytsko, nie wybiorczo... 30.12.09, 11:40
            w pierwszej szkole stresowalam sie bardziej niż w pracy w firmie.
            poziom stresu zależy od szkoly i uczniów.
      • beatrycja.30 Re: lilka 30.12.09, 09:09

        e.mama.s napisała:

        > Lilka myślalam, że masz szersze horyzony, z każdą twoją
        odpowiedzią
        > przekonuję się ,że jesteś trolem. Piszesz takie bzdury, że głowa
        > boli. Nasuwa mi się powiedzenie moich uczniów.
        > Gdyby głupota miała skrzydła latałabyś poza naszą galaktyką.


        Tak dokładnie jest, zgadzam się.
        Lilka, jeśli twoja mama tak faktycznie uczyła, to jest to jakieś
        nieporozumienie, nie znała się kompletnie na nauczaniu. Aż nie chce
        mi się wierzyć że tak mówisz o własnej matce. Ale zaczynam sądzić że
        tak jak ty nie jesteś lekarzem (przepraszam: pracujesz w zawodzie
        lekarza - to twoje słowa) to twoja matka wcale nie jest
        nauczycielką. Jak twój gabinet w Śródmieściu?
    • atra1 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 21:43
      jestem nauczycielem, pracuję w liceum na etacie. W życiu nie
      przepracowałam li i jedynie tych 19h, no, przepraszam, może tuz
      przed wakacjami, bo nie mam wychowwstwa. NIE zarabiam źle, ale też
      nie dobrze.

      Skończyłam swój kierunek, na wydziale, który był wówczas pierwszy w
      kraju, skończyłam dwie specjalizacje i nie chciałam iść do pracy od
      szkoły - bo i mało kasy i dużo biurokracji i mało kto szanuje nasz
      zawód. Ale okazało się, na obowiązkowych praktykach, że to lubię i
      jestem w tym dobra,a poza tym jest spory plus nauczycielstwa dla
      potencjalnej matki - wakacje - zawsze w sezonie i nie mamy
      możliwości wziąć wolnego w innym czasie, ale zawsze wtedy kiedy
      dzieci tez mają wakacje. I już. Więc wypraszam sobie jazdę po
      wykształceniu nauczycieli, wrzucanie wszystkich do jednego wora jest
      wybitnie krzywdzące. W każdym zawodzie są trepy i geniusze, wredoty
      i wspaniali ludzie, nie zapominając o pośrednich stopniach w tym
      całym spektrum cech powyższch.
    • agapw Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 29.12.09, 23:00
      Od zawsze chciałam być nauczycielem, taką też wybrałam specjalizację
      na studiach. Potem zrobiłam studia podyplomowe i znalazłam prace
      (całkiem dobrze płatną) ale nie w szkolnictwie. Miałam unormowany
      dzień pracy od 7 rano do 15 a potem zamykałam biuro i resztę dnia
      miałam dla siebie i rodziny. Od tego roku zaczęłam pracę w
      gimnazjum, myślałam tak jak większość, że będę miała o wiele mniej
      godzin i spokojnie będę mogła odprowadzać syna do szkoły. Bardzo się
      przeliczyłam. Plan mam koszmarny. Jak zaczynam lekcje o 7.15 to syn
      o 10.00. Jak o 13.00 (tak dwa razy w tygodniu zaczynam dopiero o 13
      a kończę o 18) to syn właśnie wraca do domu. A więc opiekunka ma
      wciąż u mnie zajęcie smile Każdego dnia mam przynajmniej 2 okienka.
      Oprócz tego jako nowy nauczyciel muszę się solidnie przygotowywać do
      lekcji. Sprawdzianów i kartkówek też jest sporo. Do tego dochodzą
      rady, wywiadówki, konsultacje z rodzicami, wszelakie konferencje
      przedmiotowe i kursy doszkalające . Zarabiam o wiele mniej niż w
      poprzedniej pracy. Jednak wiem, że teraz naprawdę robię to co lubię.
      Praca w gimnazjum wyczerpuje mnie sto razy bardziej (mimo, że
      teoretycznie mniej godzin) niż moje poprzednie zajęcie ale przynosi
      mi też sto razy więcej satysfakcji. Nawet dzisiaj myślałam o moich
      łobuzach (uczniach), bo już się stęskniłam smile. A wszystkim, którzy
      twierdzą, że nauczyciele dużo zarabiają polecam wizytę, choćby na
      przerwie, w gimnazjum smile
      Oj strasznie się rozpisałam
      Pozdrawiam wszystkie mamy nauczycieli i życzę wiele satysfakcji z
      pracy w przyszłym roku
      • kali_pso Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 00:03
        Nawet dzisiaj myślałam o moich
        łobuzach (uczniach), bo już się stęskniłam smile



        hehehehe..ja też, ja teżsmile
        • ashley36 :) 30.12.09, 09:50
          To ja chyba podgrzeję atmosferę i napiszę ile zarabiam:

          w dwóch szkołach wyższych na rękę miesięcznie 4500 netto.

          A teraz siedzę w domku i serfuję z nudów, chociaż w drugim oknie powinnam wykład
          właśnie pisać.... wink
        • bea.bea Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 10:12
          to zapraszam cie do mojej szkoły, tu troje dzieci pracowników biega po pustych
          korytarzach, bo "kochają szkołę"
    • bea.bea Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 10:09
      powiem tak, nie obchodzi mnie ile zarabia nauczyciel, niech zarabia ile zarabia,
      ale wkurza mnie gdy przychodzi i płacze, ze jak ma przyjść na rade pedagogiczna
      w sierpniu to świństwo jakieś, bo co ma zrobić z dzieckiem.
      ja mam tylko 26 dni urlopu + 2 opieki

      a będąc mamą szkolaka bez babci mam:

      - 14 dni ferii ( z sobotą 15 dni urlopu)
      - 7 dni przerwa świąteczna
      - 7 dni wiosenna
      - 62 dni wakacje

      co bez większych zdolności matematycznych daje 90 dni wolnego
      wiec co tu komentować, za tyle dni wolnego mogłabym pracować nawet za moją
      budżetową pensję, notabene w szkole więcej godzin.
      Nauczycielki w mojej szkole dawno przestały mi się żalić w stylu, "boze musiałam
      dzisiaj zostać dłużej w szkole" - mówiąc to o godzinie 12.... bo zawsze
      proponuje im zamianę,
      w końcu "taka sama pensja, i praca "spokojniejsza', jakos nie tesknia..smile
      • zuzanna56 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 10:25
        Bea, masz dużo racji. Mówię tak choć sama jestem nauczycielką.
        Pracuję dużo, mam ponad półtora etatu, nigdy nie kończę pracy
        wcześniej niż 14.30 (wiem że to i tak fajnie). Był czas że
        pracowałam w szkole językowej, udzielałam korepetycji, pracowałam
        duuużo więcej niż 18 godzinny etat, ale też zarabiałam zupełnie
        przyzwoicie. Niestety sama znam nauczycieli szczególnie z
        podstawówek, którzy są wykończeni po 4 godzinach lekcji dziennie. Ja
        mam trochę inną pracę, uczę w dobrym liceum, nie mam 30
        rowrzeszczanych dzieciaków na lekcji, wiem, że oni mogą być bardziej
        zmęczeni niz ja. No ale mimo wszystko mają ten plus że potem w domu
        jednak nabiorą sił i odpoczną. Wielu nauczycieli nie wyobraża sobie
        pracy w drugiej szkole po swoim lekcjach, po połdniu na dodatkowych
        zajęciach. Chyba pracuję w nietypowej szkole, bo u mnie nauczyciele
        pracują spokojnie te 35 godzin dydaktycznych (w różnych miejscach)
        ale zarabiają całkiem całkiem, i nie narzekają tylko szukają
        dodatkowej pracy np. w zaocznych czy wieczorowych szkołach średnich.
        • bea.bea Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 10:33
          wiesz, zaczynam pracę o godz 7.30 kończę etatowa o 15.30, skłamałabym gdybym
          napisała , że ciężko pracuje przez 8 godzin ( co widac po moich wpisach na forum smile
          od 17 zaczynam drugą pracę, która robię w domu, w soboty jak nie jestem na
          uczelni, to jestem w pracowni...i nadal mam 26 dni urlopu..smile
          rozumiem nauczycieli , ze sam hałas może wykończyc, bo znam to z przerw, ale
          nadal uważam, ze 90 to przesada..smile
          plus roczny urlop płatny co 5 lat..smile
          pozdrawiam i życze sukcesów,
          • zuzanna56 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 10:47
            Ja myślę że tak z połowa nauczycieli przesadza. Wielu po prostu
            idzie pracować do drugiej szkoły i nie jęczy.
            Ja niestety nie mam płatnego urlopu dla poratowania zdrowia ani
            trzynastki bo pracuję w szkole niepaństwowej, no ale co zrobić, nie
            marudzę, bo przecież mogłabym się do państwowej osiedlowej
            podstawówki przenieść...ale wystrczy mi to co widzę na przerwach w
            szkole moich dzieci.
            • zuzanna56 bea 30.12.09, 10:50
              Uczelnia, pracownia?
              Co takiego porabiasz?
              Jesteś z Trójmiasta?
              Tak pytam smile
            • lilka69 zuzanna56 30.12.09, 11:29

              zdecyduj sie-to jestes zadowolona ze szkoly swoich dzieci czy nie?

              tu negatywnie wyrazasz sie o tym co dzieje sie podczas przerw w
              panstwowej szkole a innym razem piszesz, ze wolisz, ze chodza do tej
              panstwowej a nie prywatnej.
              • zuzanna56 Re: zuzanna56 30.12.09, 14:10
                Na przerwach bywa okropnie głośno, dzieci klas młodszych biegają jak
                oszalałe, ale jest dobry poziom, większość fajnych nauczycieli i
                moje dzieci mają wiele dobrych kolegów. Szkoła jest generalnie OK
                jeśli chodzi o dzieci, ja w życiu nie chciałabym uczyć w podstawówce.
            • bea.bea Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 30.12.09, 11:33
              myśląc o emeryturze ( zważywszy na mój podeszły wiek smile i małe dziecko) podjęłam
              prace w budżetówce..smile, myśląc również o emeryturze..smile studiuje architekturę, z
              mężem mamy firmę w której ja robię witraże i projekty aranżacji wnętrz, a czasem
              przychodzą do mnie dzieciaki znajomych na zajęcia plastyczne..smile, nie wiem jak
              rozciągnąć dobę, bo jeszcze dom zajęcia dodatkowe mojego dziecka, a ja bez
              samochodu i dlatego to 90 dni bardzo by mi się przydało..smile
              pozdrawiam
              • thaures Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 31.12.09, 00:13
                W mieście ponad 200 000 mieszkańców- 15 rok pracy, n-l dyplomowany- ok 2100 ( w
                tym 90 zł motywacyjnego) plus ok 100 za nadgodziny. Nie narzekam,że źle
                zarabiam- inni mają gorzej. Wkurza mnie natomiast setka bzdurnych przepisów czy
                poleceń, które nikomu nic nie dają ( np ścieżki- nauczyciele wiedzą o czym
                piszę), na siłę organizowane zajęcia dodatkowe, na które trzeba uczniów ciągnąć
                siłą, bo nie są nimi zainteresowani, szkolenia, które nie wnoszą nic nowego czy
                wywiadówki, na które przychodzi do 20 % rodziców i koniec roku szkolnego, gdy o
                rodziców wręcz się potykasz.
                Nie siedzę codziennie nad lekcjami- są tygodnie, gdy nic nie muszę, a kartkówki
                sprawdzam podczas okienek w szkole. Są też dni, gdy jestem zawalona pracą i nie
                wiem co najpierw zrobić.
                I to co mnie przeraża- widzę u siebie narastającą agresję- potrafię odezwać się
                do ucznia tak, jak nie odważyłabym się na początku mojej pracy.
    • asia_i_p Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 18.03.10, 16:51
      "Goły" etat mianowanego w Trzebnicy, liceum - 1800 na rękę. To jest
      z dodatkami motywacyjnym, za wychowawstwo i za wysługę lat, ale bez
      nadgodzin. W tym mieści się 18 godzin pensum, 1 godzina dodatkowa
      niepłatna (nowe rozporządzenie) i godzina konsultacji dla rodziców.
      Z dodatkowych czynności niepłatnych, od których wymigać się nie da,
      rady pedagogiczne i zebrania z rodzicami (kilka godzin w miesiącu -
      zazwyczaj jedna rada i nie co miesiąc jedno zebranie), okazjonalne
      wycieczki, pilnowanie egzaminów pisemnych. Reszta na miarę
      uczciwości i zaangażowania.

      Gdybym miała tylko etat (mam więcej) w przeciętnym tygodniu 40
      godzin bym nie wypracowała. Oczywiście zdarzają się tygodnie
      nieprzeciętne, kiedy wyrabia się i ponad 40, czasem grubo ponad, ale
      uśredniając to wszystko strzeliłabym, że średnio 30 godzin
      tygodniowo wystarczy, żeby pracować przeciętnie - to znaczy solidnie
      i efektywnie, ale nie doszkalając się i nie wprowadzając w szkole
      nic nowego. No i jeszcze trzeba doliczyć dodatkowe wolne - zamiast
      standardowych 26 dni, czyli około 5 tygodni, mamy tych tygodni 12 (9
      w wakacje, 2 ferie i 1 na Boże Narodzenie, pojedynczych dni wolnych
      typu piątek po Bożym Ciele nie wliczam, akurat się równoważą z
      radami pedagogicznymi w wakacje). Czyli o 7 tygodni dłużej niż
      przeciętny pracownik.

      Reasumując, to nie jest niecałe pół etatu, tylko trochę ponad pół
      etatu. Biorąc pod uwagę, że praca jest wykwalifikowana i
      odpowiedzialna, 1800 za pół etatu czyli 3600 na rękę za etat to ani
      specjalny skandal ani jakieś kokosy. Specyficzne jest to, że w całym
      kraju nauczyciele zarabiają mniej więcej tak samo, czyli w Warszawie
      zarabiają na tamte standardy mało, w Trzebnicy mieszczą się w
      średniej, w miejscowościach dotkniętych bezrobociem należą do elity
      finansowej. Ale to jest specyfika całej budżetówki - opłaca się w
      niej pracować, kiedy się mieszka w małych miejscowościach, gdzie
      życie jest tanie.
      • martishia7 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 18.03.10, 17:02
        Z tym też się zgadzam. To paranoja, że ludzie pracujący w zawodach "według
        stawki" z rozporządzenia, dostają taką samą pensję niezależnie od lokalizacji.
        ustawodawca mógłby się odrobinę bardziej wysilić i wyróżnić chociaż kilka stref.
        Nie byłby to takki wielki problem, bo danych z GUSu jest pod dostatkiem.
    • aleks652 Re: ile zarabia nauczyciel w warszawie? 02.06.10, 15:08
      Tyle samo co gdzie indziej.
      Ile zarabia nauczyciel
      zależy od ustawy, a nie tego gdzie pracuje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka