odejść

03.02.04, 01:45
Mam już dość mojej sytuacji. A nie wiem zupełnie. co mogę i co mam zrobić.
Żyję w związku na kocią łapę z facetem, mamy 2 letnią córką. Między nami jest
bardzo źle. Codzienne kłótnie, krzyki, codzień wysłuchuję, jaka jestem
beznadziejna i codzień mówię mu, jak go nienawidzę. Cierpię już tak od dawna
i wiem, że najbardziej cierpi nasza córka. Padają wyzwiska (z obu stron choć
z mojej częściej), parę razy oberwałam w kłótni (boję się oddawać, choć
czasem mam ochotę, ale on jest silniejszy), padaję obustronne groźby o
zabraniu dziecka do dziadków. Każda nawet najspokojniej rozpoczęta rozmowa
kończy się kłótnią i on potem robi wszystko na złość. Proponowałam rozstanie,
tak na spokojnie - on nie chce. Proponowałam mediatora psychologa - też nie.
On nie chce się rozstać, ale też nie chce nic naprawiać.
A ja już nie wytrzymuję.
Wszystko ciągnę sama - on nie pracuje, niby zostaje z dzieckiem, ale nie
opiekuje się nim dobrze, na opiekunkę się nie zgodził, sprząta sporadycznie,
nie gotuje, na zakupy też nie wyjdzie, na spacer z małą też. Jedyne źródło
utrzymania to moi rodzice i stypendium naukowe.
Za 9 godzin mam egzamin (studiuję) i nie będę w stanie pójść.
Każda rozmowa to rzucanie grochem o ścianę.
A jeśli mam jakiś problem, jakieś zarzuty, to wg niego jest zawsze moja wina,
ja prowokuję jego samą obecnością.
Chcę odejść.
A boję się rozstania z dzieckiem, nie wiem jak to prawnie załatwić, skoro on
się nie zgadza.
Co mam zrobić????
Asia
    • zuzka111 Re: odejść 03.02.04, 06:48
      1. pakujesz swoją torbę.
      2. pakujesz torbę dziecka.
      3. przyjeżdża po ciebie ojciec (mam nadzieję, że stosunki z rodzicami masz
      poprawne)
      4. wychodzisz i jedziesz do rodziców.
      5. sprawa w sądzie o alimenty na dziecko.
      6. kończysz studia i układasza sobie życie.
      • kochamcie Re: odejść 03.02.04, 07:46
        W pelni zgadzam sie z zuzka. Kazdy sad Tobie przyzna dziecko. A najlepiej
        odejdz, jak jego nie bedzie w domu, zeby nie przezywac kolejnej awantury czy
        bijatyki. Wiesz, w koncu skupi sie wszystko na dziecku. Pamietaj o nim w kazdej
        chwilii. Jak zostaniesz, dziecko wyrosnie na znerwicowane i zakompleksione. I
        Ty tez bedziesz taka. Masz jeszcze szanse, potem moze byc za pozno. Dasz sobie
        rade, odejdz.
        • nimi Re: odejść 03.02.04, 08:35
          Taka ucieczka to raczej mało osiągalna ostateczność. Chciałabym to rozegrać
          inaczej: dowiedzieć się, jak podzielić prawa przysługujące mi i jemu w stos. do
          córki i po prostu uwolnić się od niego mając podstawy prawne. Jeśli ucieknę do
          rodziców (co jest mało możliwe, bo nie mam z nimi takich stosunków), on się tam
          zjawi i „odporwie” małą albo tam zamieszka – bo prawa do dziecka mamy równe,
          równie dobrze on ją może zabrać jak się zezłości i gdzieś wywieźć.
          Nie wiem, takie porywanie jest chyba krótkoterminowe, bo ja i tak nie
          wiedziałabym, jak to załatwić dalej, co dalej robić.
          Czy ktoś wie, czy muszę składać jakiś pozew czy wniosek o rozdział praw (nie
          mamy ślubu, ale on uznał małą w urzędzie, mieszkamy razem), no i czy taka
          sprawa to jakieś koszta?
    • justinka_s Re: odejść 03.02.04, 10:07
      a ja myslę trochę inaczje
      znamy sytuację tylko ze steony Nimi, nie wiemy jak widzi to jej partner
      łatwo powiedzieć odejdź, trudniej zrobić i życ samej, zwłaszcza, ze nie masz
      dobrych stosunków z rodzicami
      zastanów się jak będzie wyglądało Twoje życie jako samotnej matki pod każdym
      względem i czy go kochasz?
      ja jestem samotna i wiem co to znaczy, nie wyjdziesz samam do wc bo dziecko
      idzie z Tobą, do sklepu po sól nie ywbiegniesz sama bo dziecko, nie wyjdziesz
      się rozerwać itp
      myślę, ze każdy związek można ratować, przynajmniej próbować, ale sama też
      piszesz, ze częsciej jego wyzywasz niż odwrotnie
      jeżeli Ci przynajmniej trochę na nim zależy i na rodzinie to postaraj się, zeby
      było jak kiedyś, napisz mu list, taki spokojny, tylko zero żali wobec niego,
      lepiej pisać o swoich uczuciach, marzeniach, formułuj lepiej wypowiedzi tak :
      marzyło mi się, że mój mężczyzna robi ..., zamiast :nie robisz tak czy inaczej
      może on powinien porozmawiać z kimś ze znajomych, kto obiektywnie na wszystko
      patrzy
      możesz też wyszantażować od niego psychologa
      pamiętaj, że samotnej jest trudno, chociaż da się z tym żyć i czasem lepiej
      samej niż z kimś
      ale też zal marzeń wspomnień, oczekiwań,pełnej rodziny dla dziecka, i żal, że
      może się straciło najpiękniejsze chwile i szansę
      ale decyzja należy do Ciebie

      odnośnie aspektów prawnych, pozew o alimenty w sadzie rodzinnym, prawo do
      opieki zazwyczaj przyznawane jest matce, ale jak małą zabierzesz to musiałby
      złożyć pozew o przyznanie opieki, ale skoro on nie zarabia to z czego ją
      utrzma, więc sprawa jest wygrana dla Ciebie

      pomyśl o wszystkim, trzymam za Ciebie kciuki i podejmij właściwą decyzję nie
      opartą na emocjach i przykrych żalach, a może poradź się przyjaciółki, niech Ci
      ona powie jak to widzi, bo zna was oboje
    • maadzik3 Re: odejść 03.02.04, 10:13
      Wziac dziecko i odejsc (jesli Twoje mieszkanie to wymienic zamki) - nie ma
      przeciez wspolnoty majatkowej nie ma innych problemow, a dziecko jak wezmiesz
      to niech on wnosi do sadu o przyznanie prawa do odwiedzin. Sad Ci dziecka nie
      zabierze. Aha, po tym jak oberwiesz zrob sobie obdukcje, wzywaj policje do
      awantur. Ja wiem ze to nic nie da, ale chodzi mi o zbieranie materialu
      dowodowego na ewentualna sprawe o corke. Moze uda sie go pozbawic praw
      rodzicielskich? Tak w ogole to czy on uznal corke oficjalnie? Bo jak nie to w
      ogole do niej nie ma praw. Bierz dziecko i uciekaj. Cos mi sie wydaje, ze jemu
      dreczenie Cie juz zaczyna sprawiac przyjemnosc.
      M.
    • 1asia Re: odejść 03.02.04, 12:53
      Wydaje mi sie ze powinnas odejsc...Jezeli on cie juz bije podczas klotni to co
      moze byc dalej.Ktos powiedzial ze nie latwo jest odejsc i samej wychowywac
      corke.Ale jaki przyklad teraz dajesz swojej corce.Czego ona sie nauczy.Jezeli
      ty nie masz szacunku wobec siebie pozwalajac na takie sytuacje to jak nauczysz
      szacunku swoje dziecko.I wydaje mi sie ze jemu po prostu wygodnie jest z
      toba.Jesli mowisz ze nie pracuje i to ty utrzymujesz dom.Z drugiej strony jesli
      rozpoczniesz jakies sprawy sadowe mieszkajac jeszcze z nim to nie uwazasz ze
      dojdzie do ogromnej awantury.Zastanow sie czy jest jeszcze co ratowac i czy
      czasem nie jest lepij byc samej pomimo tego ze bedzie ciezko.
      Pozdrawiam
      Asia
    • nimi Re: odejść 03.02.04, 16:20
      Tak drastycznie nie jest, żebym mogła robić obdukcję, to raczej szarpaniny niż
      bicie w sensie tego słowa, szarpnięcie za włosy, rzucenie czymś, może to trochę
      źle przedstawiłam.
      Co do porozumienia, to nie ma raczej szans. Były już takie rozmowy, bez żalu,
      mówienie, czego się chce, była próba psychologa. Po tym on już nie chce iść do
      żadnnego psycho-. Nie mam za bardzo z kim o tym porozmawiać. Jestem młodą mamą,
      mam 23 lata i moje przyjaciółki nie zdają sobie jeszcze sprawy z życia z
      facetem czy dzieckiem. Jeśli któraś z was mogłaby zemną na ten temat pogadać,
      byłabym wdzięczna (nimi81@wp.pl lub gg 4512350 ).
      Potrafię się powstrzymać od reagowania na jego zaczepki do czasu rozwiazania
      prawnego, dziś wybieram się sama do psychologa.
      I tak w duzym stopniu jestem samodzielną- samotna mamą, bo nie moge na niego
      liczyć ani jak jestem chora, ani jak mam egzaminy, ani jak dzieje się cokolwiek
      innego. Do kibelka córeczka i tak ze mną chodzi, na spacery w 80% tylko ze mną
      mimo że to on ma całe dnie wolne...
      Jesli chodzi mi o uczucie to raczej nie kocham go już, nie mam cierpliwości dla
      jego wad,nie pociąga mnie jako facet, jest niedorosłym partnerem i mało
      odpowiedzialnym ojcem. Mimo cały czas tkwie przy nim i jest mi źle, coraz
      gorzej.
      zamków nie zmienie, bo mieszkam w akademiku, nie jestem samodzielna finansowo.
      M
    • mamapatryka Re: odejść 05.02.04, 01:05
      Nie ma rozwiązania prawnego w Twojej sytuacji które sama mogłabyś zastosować
      bez wcześniejszych decyzji i jakiegokolwiek dzialania. Nie jesteście
      małżeństwem, nie macie wspólnego majątku. Mieszkasz w akademiku ( pewnie to
      akademik rodzinny - czy on również jest studentem?). Prawo można zastosowac do
      sytuacji faktycznych prawem przewidzanych. Czyli: prawo do opieki nad dzieckiem
      i odwiedzin ojca. Zmień mieszkanie, nikt nie może mu nakazać z Tobą mieszkać,
      czy mieszkać tam gdzie dziecko, nie będziesz musiała go utrzymywać. Jezeli
      obawiasz się że porwie małą, to niestety nie ma paragrafu na obawy matki, prawo
      reaguje dopiero na sytuację faktyczną.
      Nie chcę straszyć, ale gdyby nawet z jakichkolwiek powodów miał sądowy zakaz
      widywania dziecka, to i tak mógłby ja zabrać, a Ty musiałabyś dochodzic swoich
      praw przed sądem.
      Nie myśl o najgorszym, zdecyduj. Zabierz dziecko i wyprowadż się, albo wyrzuć
      jego. Malucha przez pierwszych kilka miesięcy nie spuszczaj z oka, ułoży się na
      pewno. Nie ma sensu ciągnąć związku bez przyszłości i to w tak młodym wieku.

      Zyczę siły i odwagi
      Agnieszka
      • edytek1 Re: odejść 05.02.04, 01:37
        Odejść i to jak najszybciej. Pomyśl o sobie o swoich nerwach o dziecku. Na
        szczęscie nie jesteś od niego zależna więc wiej.
Pełna wersja