Dodaj do ulubionych

moj zakupocholizm, prosze o porade.

09.01.10, 19:55
bo nici beda z nowego mieszkania w tym roku...

niektore juz z was wiedza, ze plytka jestemsmile i moja glowna rozrywka sa
zakupy ( ubrania, buty, torebki, ubrania dla dziecka).

wlasnie oszacowalam, ze ubran dla syna mam ok 3 razy tyle na wiosne i lato niz
mu faktycznie potrzeba). co gosza nie pamietam co kupuje i mam tych samych
ubran po 2-3 sztuki w tym samym rozmiarze! to samo z butami. zdarza sie bardzo
czesto, ze jak podoba mi sie jakas rzecz to kupuje od razu na 104, 110, 116.
co 2 miesiace robie wielka pake i oddaje kolezankom. sa zaskoczone za kazdym
razem i pytaja czemu z metkami...a ja nie zdarze syna ubrac w dana rzecz bo
wyrasta alebo sa jej 2 pary.

to o synu.teraz o mnie- torebki codziennie zmieniam i z racji tego , ze ich
jest mas( nie liczylam) ciaglke szukam kluczy do mieszkania, dokumentow do
auta i klucza. niania sie smiala, ze ja zawsze z pracy wraca, z siatami...maz
na razie troche sie smieje, troche denerwuje bo nie ma gdzie teo upychac ale
na razie traktuje neutralnie.

problem z tym, ze jak chce kupic nowe mieszkanie to musze przystopowac. maz
nie zdaje sobie sprawy, ze na te rzeczy idzie nierzadko cala moja pensja a i
musze jeszcze dobierac dodatkowo( mamy wspolne konto). kupuje ubrania/buty i z
metkami lub w pudelkach okladam do szafy.

maz kupuje tyle ile mu realnie potrzeba. a raczej ja kupuje ale bez wypiekow
na twarzy.


a teraz clou. CO ZROBIC ABY NIE MIEC WRAZENIA, ZE JAK NIE POJADE DO SKLEPU DO
OMINIE MNIE SWIETNA RZECZ? rozumiecie o co mi chodzi?

pracuje tylko 3 dni w tygodniu, 2 o zawsze sklepy. dodam, ze nie zaniedbuje
dziecka, meza, obiady sa i posprzatane. nie zapozyczam sie ale...tez marnuej
duzo kasy. w tej sytuacji nie ma co myslec o nowym mieszkaniu...

komentarze gleboko ktytyczne mile widziane! moze to mnie otrzezwi. ale i
konstruktywna rade tez poprosze.



Obserwuj wątek
    • angazetka Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 19:58
      Idź na terapię. To jest zwyczajny nałóg.
    • irmaaa Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:02
      Proponuję zapisanie się do biblioteki, wypożyczenie stosu wciągających książek i
      poświęcenie wolnego czasu na lekturę. Będziesz mieć więcej pieniędzy, sporo
      przyjemności i mniej kłopotów z ortografią.
    • kama302 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:08

      • des4 też kupujesz u Blathnika? 09.01.10, 20:17
        a spotykasz tam mamy z wcześniakami???
    • gemmavera Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:15
      Idź na terapię.
      • rybalon1 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:19
        współczuję bo to juz chyba choroba sad
        idż na cały etat do pracy od 9-17 tak abys była w domu ok. 18 -tej to już ci się
        nie będzie chciało po sklepach latać po pracy ....smile wg mnie masz zbyt dużo
        wolnego czasu ...omijaj centra handlowe szerokim łukiem i zostawiaj karę
        płatniczą w domu a najlepiej oddaj mężowi bo naprawdę będą nici z mieszkania ...
        • alfa36 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:27
          Jeżeli wyjscie na zakupy jest silniejsze od ciebie, to pomoc moze
          tylko terapia. I zrób to jak najszybciej, dla siebie, męża, dziecka.
          To choroba.
      • dzoaann Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:21
        jacie, jak mozna tak sie pogrązac z postu na post.
        Mam nadzieje,że nie istniejesz naprawde i jestes tylko trollem...
    • przeciwcialo Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:18
      Lila, juz ci mówiłam. Dodatkowe konto i zlecenia przelewów na nie.
      Do konta brak kart. Przelac i zapomnieć o zawartości.
      • saphire-2 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:30
        naprawdę przeszkadza ci ten zakupoholizm? Jak ci nie przeszkadza, to
        się nie przemuj, co tam większe mieszkanie.
      • monika19782 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:34
        Pomyśl że za te wywalone pieniądze mogłabyś np. zafundować rodzinie
        super wakacje, albo odkładać dziecku na jakiś super cel, naukę
        mieszkanie, mogłabyś je spożytkować np, na wypady na weekend, zdrowe
        spędzanie czasu, pomyśl że nie zawsze może być tak kolorowo i może
        przydadzą się większe oszczędnośći nie życzę broń Boże ale jakaś
        choroba wymagająca wydatków, albo kupić coś do domu dziecka tam
        dzieci też chcą żyć jak inne, kupić np. nowe ciuchy kilkorgu
        dzieciom z DD itp. a jak to nic nie da to do psychologa.
      • lilka69 przeciwcialo 09.01.10, 23:35
        wiem, pisalas. ale ja mysle, ze problem trzeba rozwiazac w glowie a nie za
        pomoca ogrniczen fizycznych.
    • patka_s Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:35
      Odstąp mi trochę kasy wink Moja córka będzie miała śliczne ciuszki, ty
      nie będziesz miała czym płacić za 10 taką samą bluzkę wink
      • ewelsia Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:46
        Jakoś mało wiarygodna dla mnie ta opowieść......
        Piszesz, że mąż się śmieje, bo nie ma gdzie tego upychać, a potem, że nie zdaje
        sobie sprawy z tego, że na zakupy - ciuchy i torebki- idzie cała Twoja
        pensja..Nie wnikam w Wasze dochody i finanse, ale nie czy mąż nie przegląda
        konta i wyciągów z banku? Nic nie wie? No bez przesady. Takie ciągłe kupowanie
        pochłania mnóstwo kasy i sorry, nie da się tego nie zauważyć, chyba, że śpicie
        na kasie, no ale to wtedy byś nie narzekała, że na mieszkanie nie masz.

        • lilka69 ewelsia 09.01.10, 23:13
          da sie wyzyc z pensji meza. przciez zylismy jak bylam na 2,5 letnim bezplatny
          wychowawczym( bo pierwsze pol to polacony macierzynski).

          i uwierz, ze od kilku lat zauwaza 1/4 wydatkow. wydaje mu sie, ze to jedzenie
          duzo pochlania.
    • gaja78 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:42
      Znajdź sobie może jakieś hobby. Książki zacznij czytać. Jak już ktoś
      zaproponował - zacznij podróżować za pieniądze, które teraz wydajesz na
      niepotrzebne zakupy.
      • beatrycja.30 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:48
        Lilka, przesadzasz, jesteś bardzo bogata, masz ogromne mieszkanie,
        wyjeżdżasz na najlepsze wczasy, to po co jeszcze ograniczeć sie i
        nie kupwac ciuchów. Wydawaj do woli.
    • karra-mia chciałabyś tak zyć 09.01.10, 20:47
      lilka, ale niestety życie nie tebig_grin
      pomarzyć wolno...
      • beatrycja.30 Re: chciałabyś tak zyć 09.01.10, 20:49
        smile no własnie
      • lilka69 karra mila, beatrycja 09.01.10, 23:44
        zdaje sobie, ze moj nalog jest tak glupi, ze az nie do uwierzenia.
        o wiele prosciej byloby jakbym napisala- PALE PAPIEROSY, nie umiem zerwac z
        nalogiem.
    • mamabuly Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 20:54
      Opchnij te wszystkie double na allrgro, albo otwórz ekskluzywny
      boutique otwarty przez dwa dni w tygodniu. Mówię o tych dniach w
      które nie pracujesz. Zanim staniesz za ladą ogłoś swoja decyzje na
      emamiesmile

      Gwarantuję, że zarobisz nie na jedno, ale dwa większe mieszkania juz
      w tym roku!wink
      • des4 czyli szmaciara??? 09.01.10, 20:58
        coś jak te babcie co znoszą tony szmat ze śmietników???

        różnica niewielka, one ze śmetników, ty za kasę sponsora...

        podobno to zaburzenie jest efektem przenoszenej ciąży, mama rodziła
        cię pól roku po terminie???
        • lilka69 des 09.01.10, 23:16
          za kase sponsora?czytaj ze zrozumieniem- pisalam , ze WLASNA pensje wydaje na
          ubrania. troche i czasem z meza.
          • bri Re: des 10.01.10, 13:58
            Ale skoro własną kasę wydajesz na ciuchy to znaczy, że mąż płaci za
            Twoje mieszkanie, jedzenie i inne niezbędne rzeczy. Czyli sponsoruje
            Cię. Nie żeby to było coś złego, ale tak jest.
            • lilka69 bri 10.01.10, 16:24
              no ale ja kiedys-calkiem niedawno - pisalam w innym watku, ze pracuje na pol
              etatu zawodowo zatem polowe wiecej pracuje maz lecz to JA wykonuje prace domowe-
              sprzatanie, gotowanie, pranie, prasowanie. maz zajmuje sie tylko ogrodkiem.
              zatem gdyby chcial kogos zatrudnic do czynnosci , ktore ja wykonuje muslialby
              slono zaplacic.
              zreszta mamy wspolne konto i pieniadze sa wspolne.
              • bri Re: bri 10.01.10, 16:34
                Nie czytam wszystkiego co napiszesz. wink
                • lilka69 Re: bri 10.01.10, 16:49
                  nie musisz czytac , to oczywiste ale wnioski lepiej wysnuwac po przeczytaniu
                  calosci.
        • mamabuly Re: czyli szmaciara??? 11.01.10, 11:26
          Nie, zdecydowanie nie miałam na mysli szmaciary. Przeciez mówimy o
          ciuchach z metką ze sklepów sieciowych.
          To była raczej prozpozycja zajęcia się czyms w zamian, taka terapia
          ruchowa. Plus praca zgodna z zaineteresowaniami Lilki!
    • e.mama.s Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 21:05
      to nałóg i wymaga terapii. Mój wujek był zakupocholikiem, u kresu
      choroby nie dało się przejść przez jego mieszkanie zawalone nowymi
      rzeczami z metkami, jednorazowa bielizna,mial pare aparatów, pare
      kamer... nigdy tego nie używał. Jak tam weszliśmy myślałam, że
      zemdleję z wrażenia.
      • lilka69 e.mama.s i inne 09.01.10, 23:19
        ale ja WSZYTKO UZYWAM- chodze rzadko bo rzadko w danym ubraniu czy butach ale
        jednak czasem chodze. te ubrania z metkami uprzednio bezposrednio pochowane jak
        mam czas to odcinam i nosze.

        czyli UZYWAM. wiec to co innego niz pisze e.mama.s
        ale dziekuje za wypowiedz. obym ja tak nie skonczyla jak wujek.
        • e.mama.s Re: e.mama.s i inne 09.01.10, 23:38
          był kiedyś taki program w tv o zakupocholizmie, że wpada się w nałóg
          bo kupując rozładowujemy stres i takie tam. A pomyślcie co by bylo
          gdyby nagle straciłybyście dostęp do kompa i netu.
          • lilka69 Re: e.mama.s i inne 09.01.10, 23:42
            net jest ok ale bez netu moglabym zyc.
            czasem przez miesiac nie wchodze na emame i zyje bez stresu.

            a odnosnie zakupow. jak chodze jak mam dobry humor. jak zly nie. stresu mam jak
            przcietna osoba w zyciu-nie mniej i nie wiecej.
    • franczii Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 21:22
      zacznij kupowac luksusowe rzeczy, zamiast 5 torebek kup jedna itd.
      przestana ci sie przynajmniej dublowac rzeczy i nie bedziesz miec problemu z
      upychaniem
      • lilka69 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 23:23
        co to znaczy luksusowe? nie kupuje bazarowej tandety. moim zdaniem torebki z
        venecii, prima mody, batycki lub witchena sa kosztowne. jak na moja kieszen. a
        jakos wole kupic 3 za 1500 niz jedna za te pieniadze.

        zdaje sobie sprawe, ze tak sobie tylko wmawiam,ze to taniej wychodzi...
        • franczii Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 07:42
          Ja ci nie sugeruje ze kupujesz tandete. Zawsze mozna mierzyc wyzej.
          No sle skoro stawiasz na ilosc... Ale sama widzisz, ze te ilosci zaczynaja ci
          przytlaczactongue_out Nie wiem, gdybym miala niezliczna ilosc torebek to zaczelabym
          kupowac wlasnie jedna zamiast 4 i to samo ze wszystkimi innymi rzeczami
          • franczii Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 07:45
            oczywiscie mialam na mysli 1 torebke powaznej marki nawet luksusowej zamiast 4 z
            sieciowek
          • lilka69 franczi 10.01.10, 11:57
            ale torebka za 2000 tys przytlacza mnie swoja cena...

            teoreycznie bo potem kupuje 4 za te sama kwote, w roznym czasie. no i w
            rezultacie wydaje mi sie, ze wcale nie tak duzo wydaje.
            • franczii Re: franczi 10.01.10, 12:31
              to poogladaj, podotykaj i poprzymierzaj te za 6tys., zmienisz nastawienie do tej
              za 2tys. big_grin
    • shellerka Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 22:11
      jezu lilka... ja dzisiaj doszłam do wniosku ze mam problem i to poważny, bo
      żarty żartami, ale ja naprawdę nie wracam do domu bez czegoś nowego. poprostu to
      taki wewnętrzny przymus kupowania. I też najbardziej martwia mnie te nieoderwane
      metki!!!
      ale zauważyłam, ze ja mam chyba taka osobowosc nalogowa lekko. kiedys lubilam
      codziennie wieczorem wypic drinka. bywało, ze dwawink a teraz alkohol moglby dla
      mnie nie istniec, za to CH sa jak magnes.
      • lilka69 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 23:26
        otoz to . ja nie wracam BEZ nowych ubran.

        i to 3 siat.no jednak nie jestem na szcczescie na na tym etapie zebym kupowala
        kilka razy w tygodniu buty czy torebki. ale ubrania tez kosztuja.
    • katka_tk Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 23:07
      Lilka ja chetnie przyjmę troche ciuszkówbig_grinbig_grinbig_grin
      • lilka69 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 23:27
        no wlasnie juz wczoraj zanioslam kolezace i ona mi powiedziala, ze chetnie
        bierze i w przyszlosci tez ale dobrze mi radzi abym sie zastanowila...
    • marychna31 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 09.01.10, 23:24
      zakupoholizm to zdecydowanie twój najmniejszy problem. Śmiem twierdzić, że przy
      skali innych problemów, możne być uznany wręcz za zaletę....
      • lilka69 marychna 09.01.10, 23:28
        chetnie wyslucham cie i poznam twoja diagnoze.
        • vincentyna Re: marychna 09.01.10, 23:39
          Nalog jak nic. Zastanow sie co sobie kompensujesz? Idz na terapie, sama sobie
          nie poradzisz.

          Ja mam w rodzinie taka ciotke, z tym, ze ona, by ukryc nalog, kupuje w lumpach,
          bo wtedy maz nie widzi ile kasy przecieka.
          Ma w domu na kazdej scianie szafy, a w nich smrod typowy dla lumpa.
          Fajnie razem wygladaja, on w garniakach od Bossa (bo to powazny dyrektor jest) a
          ona w tych bieda ciuchach. Zamiast tych ton szmat, mogla by miec jedna a
          porzadna garderobe.
          • lilka69 Re: marychna 09.01.10, 23:45
            ja akurat ngdy nie weszlam do lumpeksu. i nie wyobrazam sobie aby noscic ubrania
            po kims.
    • lilka69 napisze uczciwie 09.01.10, 23:34
      zreszta zawsze uczciwie pisze.

      ten watek planowalam juz napisac wczesniej ...
      teraz postaram sie potraktowac go jak przyznanie sie do...nalogu ( o chryste,
      jak to brzmi!!!!)i problemu, ktory trawi mnie od dawna.
      • marychna31 Uczciwie odpowiadam 10.01.10, 11:06
        Ależ Kochana! Używaj sobie na zdrowie! Kupuj ile wlezie i baw się dobrze. To
        naprawdę o wiele lepsza rozrywka niż sadystyczne pastwienie się nad losowo
        wybranymi osobami, na przykład mamami wcześniaków.

        Im więcej czasu zmarnujesz na takie niewinne rozrywki tym mniej go zostanie na
        chamską, pozbawioną krztyny wrażliwości działalność na forum. Wszystkich to
        szalenie ucieszy!

        A teraz już lepiej leć na zakupysmile
        • lilka69 marychna 10.01.10, 11:14
          widze, ze cie watek o wczesniakach ubodl?

          na pewno zgodzisz sie , ze zakupowy nalog to NIC w poronaniu do posiadnia
          wczesniaka. zatem mozesz uprawiac swoja krytyke do woli. zreszta napisalam, ze
          jest mile widzianasmile
    • lilka69 uwaznie przeczytalam wasze wypowiedzi 09.01.10, 23:39
      sa w wiekszosci cenne i nawet konstruktywna krytyka i docinki mialy byc i zatem
      sa mile widziane. oprocz dziwnych pytan, ktorych nie rozumiem. ale wiem z
      doswiadczenia , ze czasem cos sie chlapie nie na temat.
      • titta4 Re: uwaznie przeczytalam wasze wypowiedzi 10.01.10, 00:15
        Czytrałam jakis czas temu wZwierciadle super artykuł "Mniej znaczy więcej" o
        mani posiadania, kupowania...baaaardzo mi się podobał, dałam go koleżankom i
        córce, która często mnie naciąga "kup mi COŚ" Może tobie tez sie przyda? musisz
        poszukać, to chyba sierpniowy albo wrzesniowy był...
    • grace.4 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 06:26
      nalog,szopoholiczka,palisz i pijesz?smile
      hmmm, jak to sie mowi:musi ci glod do d... zajrzec.
      powstrzymuj sie,znajdz zajecie zasepcze,ewidentnie robisz to z nudy
      rowniez.poczytaj o tym na necie, zwalczanie takie samo jak kazdy inny
      nalog. to wszystko wydaje sie takie puste i nudne.mysle,ze chcialabym
      na tydzien taki schemat ,zeby odpoczac od codziennosci.
      brzmisz jak twoj dzien,pusto
    • havana28 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 09:03
      Ja proponuje przeżycie nastepnego miesiąca tak:

      Oszacuj ile potrzebujesz miesięcznie na żarcie, zrób mały fundussz awaryjny (nietyklany jeśli sytuacja awaryjne nie wystąpi) i reszte kasy odłóż na lokatę. W ten sposób będziesz musiała przeżyc za to co masz. To samo w sobie już dość skutecznie chłodzi zapędy zakupowe. Przez ten miesiąc nie wchodz do sklepów innych niż spożywcze kupując tylko to co potrzebujesz. Powstrzymanie się od chodzenia po sklepach trudne bo jak przy każdym nałogu najprawdopodobniej wystąpi u Ciebie głód zakupowy. Na to niestety nie ma innego lekarstwa niż się zaprzeć nogami i "ręcami"wink Z czasem głod zakupowy zanika. Sama kiedyś chodziłam do sklepu codziennie(taki miałam przymus psychiczny, bo wydawało mi się że coś fajnego przegapie jak nie pojde), teraz wystarcza mi raz w tygodniu. Dodatkowo musisz mieć jakiś konkretny, osiągalny cel. Moze to być zdobycie kasy na nowe mieszkanie. Wtedy zanim wydasz na coś kase przypominasz sobie, że zakup tej rzeczy odciaga w czasie Twój największy cel i czy naprawdę ta rzezc jest tego warta. Motywująco działa też rosnąca kwota na lokatach. Polecam lokate "bez belkową"w Open Finance/Noble Bank gdzie codziennie przez net możesz obserwować naliczanie odsetekwink Dobrze jest też zrobić gruntowny remament w szafach i odśmiecić włąsne życie. Oraz zastanowić się "niedobory" w jakiej sferze życia kompensuje Ci ten zakupocholizm. U mnie to była nudna, rutynowa robota. Po zmianie pracy przeszło zupełnie.
      • lilka69 havana-ty mnie najlepiej rozumiesz! 10.01.10, 09:29
        wlasnie mnie sie wydaje, ze jak nie pojde to przegapie cos fajnego.i bynajmniej
        nie chodzi tu o wyprzedaze.
    • leneczkaz Oh lilka 10.01.10, 09:49
      Sprzedam Ci moją nową fazę.. OSZCZĘDZANIE. Tak samo się wkręca jak zakupocholizm.

      Już Ci piszę.. Kolega z pracy ostatnio sieknął hasło, że żyje z żoną i dzieciem
      za.. UWAGA 1 000 zł miesięcznie. I powiedział, że to norma, żyją w sam raz. Na
      wszytko starcza i jest git. I mają meeeeeeeeega oszczędności. I na koniec wziął
      mnie pod włos bo powiedział, że żona jest "wspaniałą gospodynią i nie czuć, że
      oszczędzają". No rzesz ku***ka. Ja za 1 000 to mogę zakupy zrobić a nie miesiąć
      przeżyć.
      No i się wkręciłam. Szłam przez market i brałam TO CO TRZEB. W more, wyszlo, że
      prawie nic nie trzeba. Ale frajda była, jak mąż wkłądał a ja wyjmowałam tongue_out
      I taką fazę mam już 2 tyg. Wiesz ile rzeczy już NIE KUPIŁAM. Matko. Daje takiego
      samego kopa jak kupowanie.
      Nie kupiłam gadającego Mikiego dla syna, puchatej bluzy, lakierowanych kozaków w
      śmiesznie wieeelkiej cenie. Tony ciuchów, 3 torebek. Generalnie miliona rzeczy.
      I jak się wkręcisz to adrenalina tak samo skacze jak przy kupowaniu.
      Mówi Ci to nałogowa shopocholiczka.

      Jak masz pytania, wal.
      Kolegę mogę wypożyczyć tongue_out
      • lilka69 leneczkaz 10.01.10, 11:12
        no to gratuluje, ze tobie sie udalo wyrwac z nalogusmile

        mylse, ze zamiana na oszczedzanie to dobra zamiana. ale co z moim glownym
        probleme czyli swiadomoscia, ze nowe kolekcje wiosenne wchodza do sklepow a ja
        mam nie wiedziec ( nie kupowac) nowych rzeczy. moze cos swietnie do mnie lub
        dziecka pasujacego mnie ominie.
    • morgianna Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 09:57
      Eh ja tez jestem pokręcona jesli chodzi o zakupy.
      Tyle że ja nie mam tendencji do kupowania nie na iosc tak jak Ty, tylko mam
      jakies skrzywienie że wszystko musi byc drogie.Bo mi matka klepała całe
      dziecinstwo ze liczy sie jakosc a jakosc przekłada sie na cene. I tak np kupuje
      buty po 800 zł , głupi tonik do twarzy oczywiscie jaka tam Ziaja musi byc
      Diora, w ogole w mojej kosmetyczce jest majątek bo np głupia szminka srednio
      warta jest ze 150 zł itd rzeczy dla dziecka to samo , buty ecco ubranka które i
      tak sa na chwile w dobrych firmach ,mozna by o tym długo.
      Nie mam zatrzesienia rzeczy ale wszystko drogie i tez mam problemy z kupnnem
      konkretów takich jak mieszkanie itd
      • lilka69 morgianna 10.01.10, 11:17
        otoz to! nie chodzi o to, by byle co kupic!
        zreszta ja juz napisalam, ze CALA swoja pensje przepuszczam na ubrania, buty
        (ja i dziecko), torebki( ja). i zdarza sie, ze korzystam z pensji meza. to co
        kupuje o nie sa smiecie.
        • franczii Re: morgianna 10.01.10, 11:31
          juz ci napisalam, nawet jesli nie kupujesz smieci to nie znaczy, ze nie mozesz
          miec czegos lepszego. Mozesz wyjsc poza sieciowki nawet te dobre, a jak
          zasmakujesz to juz do sieciowki nie wrocisz, zareczam ci to. Kiedys kupowalam w
          Zarze i mango, potem przeszlam na Solara i Pepe, potem przeszlam na male wloskie
          sieciowki z racji przeprowadzki, ciuchow mialam zatrzesienie ale moje wymagania
          wzrastaja bo pare razy sie szrpnelam na cos wiecej i teraz malo co jest w stanie
          wzbudzic moj zachwyt, owszem niektore rzeczy moj zachwyt budza ale z takiego
          sklepu wyjde z tylko jedna spodniczka lub sukienka i niedosytembig_grin Problem
          czestych zakupow od razu znika.
          • lilka69 franczi 10.01.10, 11:38
            ja nie korzystam tylko z sieciowek, szyje tez u krawcowej.
    • carmita80 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 10:13
      Buhahahahahahahahaha.....
      Pisac, zeby pisac, bezsensowne komentarze i jeszcze glupsze watki.
      Psychiatra, psychiatra jak najszybciej, moze jeszcze pomoze...
      • lilka69 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 11:18
        moglabym to samo napisac o tobie.
    • morekac Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 10:28
      Niech ci część pensji przesyłają na 2 konto. Kartę do wspólnego
      konta zlikwiduj(sobie).
      • asiara74 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 11:30
        Po co te wszystkie rady jeśli autorka wątku dalej swoje: bo te wiosenne
        kolekcje.... Prawda jest taka że albo sobie rekompensujesz coś (np. bieda w
        dzieciństwie) albo jesteś całe życie przyzwyczajona do luksusu i nigdy Ci bieda
        w tyłek nie zajrzała. Być może życie samo zweryfikuje Twoje wybory, być może
        sama się ockniesz, ale tylko jeśli tego bardzo będziesz chciała(na razie na to
        nie wygląda bo tak naprawdę nie musisz nic zmieniać) A jeśli obie opcje nie będą
        miały miejsca to dalej będziesz rozpuszczać bezsensownie, ciężko zarabiane
        pieniądze.

        Kiedyś gdzieś usłyszałam taką sentencję: Człowiek tak naprawdę potrzebuje
        niewiele, cała reszta jest na pokaz.
        • lilka69 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 11:53
          jakos rodzice nawet za prl-u spelniali czesc moich i brata zachcianek( byly
          peweksy). i co w tym zlego, ze bieda ( jeszcze?_ do mnie nie zajrzala.
          moze i masz racje z tym pokazem. tyle jezdzi aut powyzej 100-120 tys a prawie
          wszystkie na kredyt...

          natomiast chce kupic nowe mieszkanie z mezem i musze zaczac oszczedzac. problem
          w tym, ze obecne nie powoduje az takiego dyskomfortu aby miec chec do
          oszczedzania. po prostyu chcemy wiekszeo 20 m, to wszystko.
          • asiara74 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 12:59
            Chcieć znaczy móc więc życzę powodzenia
            • lilka69 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 16:25
              dziekuje asiara
        • przeciwcialo Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 15:25

          >
          > Kiedyś gdzieś usłyszałam taką sentencję: Człowiek tak naprawdę
          potrzebuje
          > niewiele, cała reszta jest na pokaz.

          No i to wszystko trzeba gdzies trzymac.
          Po jakiego czorta zagracac swoja rzeczywistość?
    • jagabrysia2 Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 11:42
      Odsprzedawaj rzeczy, których nie potrzebujesz (zwłaszcza te z metkami) na
      allegro i odzyskaj część pieniędzy...
      • lilka69 jagabrysia 10.01.10, 11:55
        nie umiem, nie korzystam z allegro. nawet nie probowalam. nie chodzi o
        dzsyskanie pieniedzy , chodzi o zaprzestanie.

        mysle, ze njwazniejsze to przyznanie sie przed soba, ze problem istnieje i
        dlatego stowrzylam te watek.
        • franczii Re: jagabrysia 10.01.10, 12:28
          No jesli myslisz, ze jestes uzalezniona to udaj sie do psychologa
          A jak chcesz wstrzasu to radze: kupcie mieszkanie na kredyt, kasa nie bedzie
          sie marnowac tylko pojdzie na rate a ty bedziesz miala mniej czasu na zakupy bo
          skupisz sie na urzadzaniu
          • lilka69 franchii-bingo 10.01.10, 16:29
            z ostatnim zdaniem masz racje. to daje mi swiatelko w tunelu. pewnie napisalas
            to troche z przekasem ale trafilas w sedno!
        • velluto Re: jagabrysia 10.01.10, 13:11
          nie chcesz oddać kart - niby uważasz, że problem trzeba rozwiązać w głowie a nie
          poprzez fizyczną niemożność - ale to "w głowie" ewidentnie ci nie idzie. Spróbuj
          więc wyodrębnić konto na bieżące potrzeby, przelewaj tam kasę i tylko z niego
          korzystaj.

          szukasz motywacji - podlicz ile kosztowały cię zbędne zakupy, które upychasz po
          kątach. Jak się okaże że mogłabyś za to objechać pół świata, kupić działkę
          letniskową, 1/4 mieszkania dla dziecka czy coś w tym stylu - to lepiej
          uświadomisz sobie skalę problemu. A jeszcze lepiej - zastanów się co by twój mąż
          powiedział gdyby dotarło do niego ile tysięcy wywaliłaś w błoto.

          • patunia.2 Re: jagabrysia 10.01.10, 15:15
            głupia jesteś,jak mało kto...ciekawe,ile ten twój małżonek z tobą
            wytrzyma...zresztą,to też jakiś kretyn,skoro nie wie,ile wydajesz na
            życie...radzę ci rozejrzeć się za w miarę zacisznym miejscem w
            pobliżu najbliższego dworca,bo pewnie niedługo tam wylądujesz,pusta
            krowo
            • przeciwcialo Re: jagabrysia 10.01.10, 15:29
              Mnie jeszcze zastanawia jedno? Czy mąż Lilki zyje w jakims matrixie
              że nie wie ile wydajecie na jedzenie? Kto płaci rachunki?
              Ubezpieczenia? Nie przytłacza go ta ilośc rzeczy?
              Zagląda choć raz w miesiącu na wydruk konta?
              • mirellka74 Re: jagabrysia 10.01.10, 15:58
                Przeciez to kolejna sciema Lilki....niby jak zaprzestanie zakupow
                pozwoliloby kupic jej mieszkanie w tym roku...przy ponizej 10.000
                pln dochodu na mc (sama to kiedys pisala)....huk z mieszkaniem, ale
                jak przy takich dochodach mozna wychodzic codziennie z siatkami
                pelnymi ciuchow ze sklepow...no jak?
                Chyba, ze potem zeby w sciane.
                I gdzie to potem upchnac w 55 m2 mieszkanku???
                Moja diagnoza:
                Lilka to bezrobotna laska z malej pipidowy,niezamezna, gora ze
                srednim wyksztalcniem, ktora marzy o wielkim swiecie i te zakupy
                plus oslawione juz studiawink sa szczytem jej marzen w malej glowcewink
                Siedzi tutaj i choc poprzez popisanie jest blizej tego co dla niej
                osiagalne, bo kto udowodni, ze Lilka69 nie istnieje?wink
                Ot i cala zagadka!
                M.
                • lilka69 mirellka- myslisz mnie z kims 10.01.10, 16:40
                  dochod mamy nizszy niz 10 tys. ale tez NIEZNACZNIE nizszy. pomylilas mnie z
                  beatrycja- ona pisala ostatnioo mieszkaniu 55 m wiec odszczekaj pomowienie.
                  nie wychodze codziennie lecz 2 razy w tygodniu do sklepow.

                  zatem jak juz cos piszesz o najpierw przeczytaj ze zrozumieniem wobec czego sie
                  odnosisz. bo w swojej zajadlosci pomylilas kilka rzeczy.
                  • mirellka74 Re: mirellka- myslisz mnie z kims 10.01.10, 16:48
                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,77880598,77886524,Re_Ile_m2_w_mieszkaniu_na_4_osoby_.html

                    I co Ty na to Panienko???
                    • lilka69 mirellka 10.01.10, 17:02
                      nie jestem panienka lezcz mezatka to raz. a dwa-czy nie widzisz , ze troche
                      czasu minelo od kwietnia 08 roku? ty kupujesz moze od razu 100 metrow za gotowke
                      ale mnie na to nie stac wiec zmieniam sukcsywnie.
                      • gryzelda71 Re: mirellka 10.01.10, 17:07
                        Oj nic nie wspominałaś,ze kupiłaś większe?Zawsze piszesz o tym wielgachnym
                        tarasie....W nowym tez jest ponad dwa razy większy od metrażu mieszkania?
                        • lilka69 gryzelda 10.01.10, 18:27
                          sasiedzi sie rozwodzili. chcieli sprzedac mieszkanie. od slowa do slowa z nimi
                          wyszlo na to , ze sprzedaja po to aby podzielic pieniadze. my juz od dawna
                          mowilismy im, ze jak beda sprzedawac to my bylibysmy chetni.rodzice sasiada
                          zaproponowali, ze zamienimy sie na mieszkania z doplata. sasiada mamy tego
                          samego a on splaca byla zone. ale splaca mniej poniewaz uzyskal czesc z naszej
                          doplaty. nadal mamy taki ogrodek i nadal go dzielimy z tym samym sasiadem. bez
                          sasiadki. przypadek.
                          • gryzelda71 Re: gryzelda 10.01.10, 18:32
                            No troszkę czasu trwało opracowanie historyjkismile
                            Ze też dopiero teraz o tym piszesz....
                      • mirellka74 Re: mirellka 10.01.10, 17:30
                        Ale się Panna zakreciłaś w tych kłamstwach i bzdura bzdurą pogania,
                        a ubaw niezływink))
                        Może czas na leki, takie życie mając 2 tożsamości napewno nie
                        pozostanie bez śladu....wink
                        M.
                • jabeatka09 O! 10.01.10, 21:21
                  mirellka74 napisała:

                  > Przeciez to kolejna sciema Lilki....niby jak zaprzestanie zakupow
                  > pozwoliloby kupic jej mieszkanie w tym roku...przy ponizej 10.000
                  > pln dochodu na mc (sama to kiedys pisala)....huk z mieszkaniem,
                  ale
                  > jak przy takich dochodach mozna wychodzic codziennie z siatkami
                  > pelnymi ciuchow ze sklepow...no jak?
                  > Chyba, ze potem zeby w sciane.
                  > I gdzie to potem upchnac w 55 m2 mieszkanku???
                  > Moja diagnoza:
                  > Lilka to bezrobotna laska z malej pipidowy,niezamezna, gora ze
                  > srednim wyksztalcniem, ktora marzy o wielkim swiecie i te zakupy
                  > plus oslawione juz studiawink sa szczytem jej marzen w malej glowcewink
                  > Siedzi tutaj i choc poprzez popisanie jest blizej tego co dla niej
                  > osiagalne, bo kto udowodni, ze Lilka69 nie istnieje?wink
                  > Ot i cala zagadka!
                  > M.



                  Dawno na to wpadłam.
              • lilka69 przeciwcialo- przeczytaj moj post wyzej 10.01.10, 16:37
                pisalam o moim mezu. przeczytaj prosze bo nie chce mi sie drugi raz pisac.
                my nie wiemy ile na co idzie. i tak od ponad 10 lat.
            • carmita80 Re: jagabrysia 10.01.10, 17:34
              Brawo, bardzo celnie skomentowalas.
              • carmita80 Re: patunia.2 10.01.10, 17:38
                Jej komentaz jest najcelniejszy. Dziwnie sie czasem wkleja.
          • lilka69 vellutto-moj maz 10.01.10, 16:34
            racja, wole nie myslec jakby sie maz dowiedzial...co wiecej ja sama NIE WIEM
            DOKLADNIE. wydaje mi sie tylko, ze ok jednej mojej pensji.
            czasem i tylko polowe.


            moj maz lata samlotami, to jego hobby od wielu, wielu lat.jak bralismy slub juz
            wtedy latal. ja tez wole nie myslec ile to jego kosztuje...

            my w ogole jestesmy siebie warci. obydwoje nie wiemy ile na co idzie. czyscimy
            zawsze konto do zera.

            to mieszkanie kupilismy z biezacaych pensji i musze przyznac-wtedy razem
            oszczedzalismy. on nie latal, ja nie kupowalam.
    • b.bujak Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 16:22
      znajdź sobie normalną robotę!
      Tobie się po prostu nudzi...
      • b.bujak Re: moj zakupocholizm, prosze o porade. 10.01.10, 16:31
        a tak, odnośnie "zakupocholizmu" to proponuję zagospodarowanie namiaru wolnego
        czasu jakąś formą dokształcania się (najpierw język polski); może zamiast do
        sklepów z ciuchami wybierz się od czasu do czasu do księgarni (ale nie tylko w
        kwestii rozbudowywania kolekcji... CZYTANIE dobrych książek dobrze Ci zrobi)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka