Dodaj do ulubionych

Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje

16.01.10, 14:27
Żyję już trochę lat na świecie i dochodzę do wniosku, że miłość nie
istnieje. Nigdy nie byłam zakochana i pewnie już mi się to nie
zdarzy. Zresztą uważam, że miłość nie istnieje. Według mnie miłość
to:
- zauroczenie
- pożądanie
a potem:
- przyzwyczajenie do drugiej osoby
Mój mąż twierdził zawsze, że miłość to decyzja o byciu razem. No i
zdecydowaliśmy te 13 lat temu. Ale nic więcej się nie pojawiło. Było
pożądanie. Ale to normalne, bo z seksem czekalismy do ślubu. Po
ślubie nie przyszło żadne uczucie. Nic. Ale trwalismy razem, no, bo
ta decyzja była podjęta i to miała być ta miłość.
Teraz jestem sama, ale nadal nie zdarzyło mi się pokochać nikogo.
Kocham dzieci i rodziców. To naturalne. I szczerze, nie wierzę, że
istnieje inna miłość. Ludzie to sobie wmawiają.
Obserwuj wątek
    • jola8181 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 14:34
      Zgorzkniała jesteś po prostu. A może nie zaznałaś nigdy prawdziwej miłości. Ja
      kocham i jestem kochana.
      • zebra12 Zgorzkniała? 16.01.10, 14:44
        Ależ ja się cieszę życiem, kocham swoje dzieci. Czuję się
        szczęśliwa. Naprawdę! Dlaczego mam niby być zgorzkniała, skoro
        uważam, że miłość nie istnieje.
        A skoro uważasz, że istnieje, to czym ona jest? Może ja ją
        niewłaście interpretuję?
        • vibe-b Re: Zgorzkniała? 16.01.10, 14:52
          zebra12 napisała:

          > kocham swoje dzieci.

          oraz
          > uważam, że miłość nie istnieje.


          brak jakiejkolwiek logiki. Kochasz, ale milosc nie istnieje? Czy chodzilo
          ci o milosc erotyczna, ze ta nie istnieje?
          • zebra12 Chodzi mi o miłość kobiety do mężczyzny 16.01.10, 14:58
            To, że się kocha dzieci, czy rodziców, to chyba naturalna rzecz. Ale
            z tą miłością się człowiek rodzi lub ta miłośc się rodzi wraz z
            dzieckiem. Ale czy istnieje miłość kobiety do mężczyzny. Ngale ciach
            i kochasz. Czyli co? Bo nie neguję istnienia pożądania, przywiązania
            czy fascynacji. Czy to jest właśnie miłość? Czy coś więcej?
            • vibe-b Re: Chodzi mi o miłość kobiety do mężczyzny 16.01.10, 15:03
              zebra12 napisała:

              Ale czy istnieje miłość kobiety do mężczyzny. Ngale ciach
              > i kochasz.

              nienienie.
              Takie "ciach" to tylko w zauroczeniu, pozadaniu sie sprawdza. Nie mozna
              ciach i pokochac. Kochasz kogos za to jakim jest czlowiekiem, a zeby
              stwierdzic, jakim jest czlowiekiem to musisz go dobrze poznac. To jest
              calkowite przeciwienstwo "ciach".
              A ze Tobie sie nie zdarzylo, nie znaczy ze nie istnieje.
            • wieczna-gosia Re: Chodzi mi o miłość kobiety do mężczyzny 16.01.10, 15:36
              > To, że się kocha dzieci, czy rodziców, to chyba naturalna rzecz.
              Ale
              > z tą miłością się człowiek rodzi lub ta miłośc się rodzi wraz z
              > dzieckiem.

              nieprawda- jest to pewnie bardziej instynktowna wiez co nie zmienia
              faktu ze kobiety (i mezczyzni tez ale mam wrazenie ze zebra bardziej
              pisze o kobietach) porzucaja dzieci, katuja i glodza, zaniedbuja
              rodzicow i ich nienawidza.
        • jola8181 Re: Zgorzkniała? 16.01.10, 14:59
          Ja nie twierdzę że jesteś w tej chwili nieszczęśliwa ale wdać gorycz w Twoich
          słowach. Jeśli chodzi o uczucia jesteś zgorzkniała.

          > A skoro uważasz, że istnieje, to czym ona jest?

          Czymś trudno opisywalnym. Nadal bezwiednie się uśmiecham się na widok męża a
          jego ciepło daje mi spokój. Trudno pisać o uczuciach tak żeby nie wypadło to jak
          zwierzenia infantylnej pensjonarki.
    • cynamonowy_chochlik Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 14:34
      Ja za to uważam, że nie istnieje coś takiego, jak prąd. Nigdy go nie widziałam
      ani nigdy mnie nie kopnął. Prąd nie istnieje.
      • zebra12 To wsadź palec do kontaktu :) 16.01.10, 14:46
        Prąd daje światło. A jak mam się przekonać o istnieniu miłości?
        • kali_pso Re: To wsadź palec do kontaktu :) 16.01.10, 21:04

          Porównanie z prądem nader akuartne sie wydaje.
          Dopiero jak Cie kopnie to wiesz, że to towink
          Z miłością podobnie- widac, że Ciebie Zebra nie dotknęło nigdy, bo bys wiedziała jak smakuje. Ale nic straconego- może jeszcze poczujesz co to jest miłośćwinkp Kazdy ją przeżywa na swój sposób.
          Definiować ją to jak próbować złapać wiatr lub snuć wnioski na temat o co chodzi uśmiechającej sie Mona Lizie- nie da się lub kazdy z nas ma inne zdanie w tej materii.
      • sowa_hu_hu Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 15:40
        Istnieje smile Ja też jestem sama ale ciągle wierzę.
    • marzeka1 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 14:47
      "I szczerze, nie wierzę, że
      > istnieje inna miłość. Ludzie to sobie wmawiają. "- nie masz racji, zupełnie. Z
      tym, że pamiętając twoje wpisy o mężu, zupełnie mnie takie podejście nie dziwi.
      Nie masz racji- piszę do z perspektywy 20 lat własnego małżeństwa.
    • grave_digger Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 14:56
      zebra, ja doszłam do tego samego wniosku co ty - że raczej nie kochałam nigdy
      żadnego mężczyzny, bo chyba o to ci chodzi. ale wydawało mi się że tak było. z
      biegiem czasu a zwłaszcza po rozwodzie twierdzę, że pewnie nie kochałam wcale.

      ale miłość istnieje jak najbardziej. mam taką nadzieję smile i czekam na nią.
      • zebra12 grave_digger 16.01.10, 15:15
        Może to takie porozwodowe refleksje smile
        Ale kochałaś kiedys swojego? No i czy prawdziwa miłość może minąć?
        Bo przecież miłość dod zieci nie mija, mimo kłótni i nieporozumień.
        Do rodziców podobnie.
        Ja wiem, że nie kochałam mojego. To była tylko decyzja, bo ta miłośc
        miała przyjśc potem. Ale nie przyszła.
        • grave_digger Re: grave_digger 16.01.10, 15:45
          wiesz, patrząc z perspektywy oddalenia - chyba jednak nie kochałam. chciałam z
          nim być. chciałam z nim coś tworzyć. ale czy kochałam? nie sądzę.

          zauroczona kiedyś i byłam. a potem... nie chciałam być sama. wystarczyło mi,
          gdyby był dobrym człowiekiem. ale nie był.
        • asia_i_p Re: grave_digger 18.01.10, 09:17
          No i czy prawdziwa miłość może minąć?
          Ciekawe pytanie. Ja mam taką teorię, której się trochę wstydzę, bo brzmi po
          pensjonarsku właśnie, ale uważam, że jest w miłości jakiś "point of no return" i
          kiedy się go minie, odkochać się już nie da. Że jest moment, w którym
          przestajesz analizować zalety i wady kochanej osoby i masz jakąś wizję całości,
          przeczucie istoty tego człowieka. I jeśli wtedy kochasz, to już nie przestaniesz
          kochać, bo ta część człowieka się nie zmienia, nawet jeśli reszta człowieka
          zmienia się drastycznie. Myślę, że to jest to, co wspierało męża Iris Murdoch,
          kiedy się nią opiekował mimo rozwiniętego Alzheimera, który bardzo ją zmienił.
    • madzioreck Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 14:59
      Po pierwsze, to, że Ty czegoś nie widziałaś/nie doświadczyłaś, to jeszcze nie
      dowód, że to coś nie istnieje smile

      Po drugie, jak możesz pisać, ze kochasz swoje dzieci i rodziców, a za chwilę, że
      miłość nie istnieje...? Chyba, że chodzi Ci o miłość kobiety i mężczyzny, patrz
      punkt pierwszy.
      • zebra12 Tak, chodzi o miłość kobiety do mężczyzny 16.01.10, 15:03
        Ja nie doświadczyłam, a jestem przezd 40 stką. Dlatego się
        zastanawiam, czy źle trafiłam, czy jestem ułomna, czy miłość nie
        istnieje.
        • marzeka1 Re: Tak, chodzi o miłość kobiety do mężczyzny 16.01.10, 15:05
          Źle trafiłaś.
        • vibe-b Re: Tak, chodzi o miłość kobiety do mężczyzny 16.01.10, 15:05
          zebra12 napisała:

          > Ja nie doświadczyłam, a jestem przezd 40 stką.

          Sa tez dzieci, ktore nie doswiadczaja milosci rodzicow, tej wydawalo
          by sie najbardziej oczywistej. Ale to nie znaczy ze milosc rodzica do
          dziecka nie istnieje.
    • lolinka2 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 15:06
      jesteś DDA, zebra?
      • zebra12 Nie... 16.01.10, 15:16
        A to ma jakiś wpływ?
        • marzeka1 Re: Nie... 16.01.10, 15:23
          "A to ma jakiś wpływ?"- baaaardzo duży.
    • 18_lipcowa1 ee 16.01.10, 15:17
      No skoro masz takie doświadczenia to sie nie dziwie, że miłość wg
      Ciebie nie istnieje.
      Ja uważam że istnieje. I jest to własnie przyjaźń, szacunek +
      bliskość cielesna.
      Ty jej nie zaznalaś, ale to nie znaczy że tego nie ma.
    • woman-in-the-city Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 15:26
      Ja na swoją prawdziwą miłosc czekałam dobrych kilka lat, byłam w kilku zwiazkach
      zanim poznałam męza, mam też za sobą krótkotrwałe fascynacje. Ale to nie było
      nigdy to. Miałam szczescie do atrakcyjnych męzczyzn, ale jak sama sobie
      odpowiedziałas pożądanie, fascynacja nie jest tożsame z miłoscią, choc dobrze
      gdy jest jej uzupełnieniem jeśli nie na stałe to chociaż na początku wspólnej
      drogi.
      Z perspektywy dobrych kilku lat, z czego ponad 8 lat w zwiazku małżeńskim mogę
      napisac, że nie wyobrażam sobie zycia z innym męzczyzną ni zmój mąż. A mam
      porównanie, jesli już , w zasadzie w każdej sferze, z poznaniem człowieka w
      sytuacjach jak ja to nazywam "testowych" włącznie.
      Kocham i jestem kochana, ale mam świadomosc, ze mogłoby mi się takie uczucie
      nigdy nie przydarzyc. To jest łut szczęscia trafic na swoje idealne uzupełnienie.
    • przeciwcialo Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 15:32
      O mamie nieraz pisałas że chłodna- to masz powielenie.
      Miłość istnieje, i prawdziwe uczucie nie wypala sie po kilku latach.
    • insomnia0 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 15:35
      to naturalne, ze skoro nie przezyłaś takiego uczucia- to nie bardzo w to wierzysz..
      ja mogę zapewnić ze jest miłość partnerska.. zakochałam się ( i tu mowa o
      zauroczeniu- pożądaniu itp..) pozniej albo zakochanie przeistacza sie w miłość
      albo nie...
      ja przezywam miłość..i faktycznie mozna powiedziec ze i w tym słowie zawarte
      jest przywiązanie do człowieka.. ale to nie wszytsko..
      chyba nie ma definicji miłosci..ale jest to bardzo silne uczucie... ja nadal
      kocham swojego meza..pomimo wielu roznych kryzysów.. jest mi bardzo bliski i
      moje uczucie do niego jest bardzo głębokie.. ciezko to opisac..
    • triss_merigold6 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 15:45
      Biorąc pod uwagę zasób Twoich doświadczeń w jedynym związku męsko-
      damskim w jakim byłaś to wcale się nie dziwię, że tak uważasz.
    • maadzik3 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 16:04
      Istnieje, Zebro, ale nie zdarza sie na zyczenie i na pewno nie kazdemu. To
      rzadki i deficytowy towar, ale istnieje.
    • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:08
      Kochałam jednego mężczyznę, dwie kobiety.
      Miłość do dziecka sprawia, że miłość do mężczyzny blednie, staje się
      płytka.
      Ale można sie jakoś znowu odnaleźć.
      Rodziców nie kochałam.
    • morgen_stern Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:34
      Oczywiście, że to romantyczne mrzonki + reakcje chemiczne w organizmie (w
      przypadku miłości między dwojgiem ludzi), lub instynkt + chemia (miłość do
      dziecka) oraz przywiązanie pojawiające się w dłuższych związkach. Nie łudzę się,
      ale i tak korzystam i bardzo kochliwa jestem oraz w uczuciach egzaltowana tongue_out

      Relacja czysto seksualna jest dużo uczciwsza, ale i tu pojawiają się prędzej czy
      później jakieś emocje, pod tym względem ludzie są niereformowalni.

      Miłość, podobnie jak monogamia, to jedne z najbardziej przereklamowanych
      wytworów naszej kultury. Ale wszyscy i tak się oszukują i mają usta pełne
      okrągłych frazesów w tych kwestiach.
      • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:41
        Nie ma instynktu macierzyńskiego.
        Gdyby był, wszystkie kobiety usychałyby z chęci posiadania dzieci.
        Dzieci to kwestia chcenia lub przypadku.
        To prawdziwa miłość, choć pewnie też chemia.
        • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:45
          > Nie ma instynktu macierzyńskiego.

          Jest, ale nie każdy go doświadcza albo coś go zagłusza.
          • przeciwcialo Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:50
            Dokładnie.
          • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:55
            kropkacom napisała:

            > > Nie ma instynktu macierzyńskiego.
            >
            > Jest, ale nie każdy go doświadcza albo coś go zagłusza.

            Instynkt to coś, co dotyczy każdego. Więc bzdura, że ktoś tam nie
            doświadcza. Nie doświadcz, znaczy nie instynkt.
          • jowita771 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 09:21
            Ja też uważam, że nie ma. Gdyby był, to byłoby to coś wrodzonego, tymczasem
            instynkt macierzyński nie wynika z biologii, tylko z kultury. To jest coś
            wyuczonego.
        • morgen_stern Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:46
          No ale teoretycznie pojawia się tak czy siak po urodzeniu dziecka, tak? Wynik
          zmian hormonalnych w organizmie kobiety plus instynkt.
          • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:53
            Nie zawsze się pojawia.
            Tylko się o tym mało mówi. ze kobieta nie czuje się super fajnie w
            roli matki, że ma depresję, że trafia do psychiatry... No bo jak to?
            W kraju Matki Polki?
            To wszystko hormony, żaden instynkt. Na własnej skórze doznałam.
            Instynkt to może być samozachowawczy albo seksualny.
            Polecam artykuł.

            www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,80260,2699325.html

            200 lat temu nikt o tym "instynkcie" nie słyszał
            • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:01
              Myślę że jest wiele czynników które instynkty (każde) skutecznie mogą zagłuszyć
              czy wyeliminować. Gdyby instynkt macierzyński nie istniał kobiety by rzadko
              zachodziłyby w ciąże a dzieci częściej byłyby po porodzie porzucane.
              • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:30
                Ależ często sa porzucane.
                No i rzadko zachodzimy w ciążę. Skoro już panujemy nad płodniością,
                coraz rzadziej.
                Ja tylko raz byłam w ciąży i "instynkt" jakoś cicho siedzi. Nie chcę
                więcej. to zależy od mojej woli, nie instynktu.
                • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:43
                  Przecież napisałam że nie każdy odczuwa w równym stopniu coś takiego jak
                  instynkt macierzyński.
                  • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:49
                    Zdaje się że kiedyś na jakimś forum pisała nangaparbat3 a propos instynktu
                    nazywanego macierzyńskim. Może napisze coś mądrego. smile
                  • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:57
                    kropkacom napisała:

                    > Przecież napisałam że nie każdy odczuwa w równym stopniu coś
                    takiego jak
                    > instynkt macierzyński

                    Nie, nie, instynkt to coś silnego, dotyczy wszystkich. Jak sobie
                    wyobrażasz odczuwnie w nierównym stopniu instynktu
                    samozachowawczego, czy seksualnego?
                    Nie da się.
                    No i jak potraktujesz argument, że kobiety nie zawsze przepadają za
                    dziećmi?
                    • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:02
                      Instynkt seksualny? No cóż, są ludzie oziębli, prawda? Wszelkie nałogi czy
                      odruchy samobójcze to nic innego jak zaburzenie instynktu samozachowawczego.
                      • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:11
                        Są oziębli, ale seks ich ciągnie, chociaż kilka razy w roku.
                        To moja definicja oziębłości.
                        Odruchy samobójcze też bywają, prawda.
                        Ale to są zwyczajne zaburzenia, rzadkie. wyjątki od reguły.
                        Zbyt wiele kobiety byłoby wyjątkami, więc... mądrzej uznać, że to
                        nie wyjątki.
                        Jak tlumaczysz świadomą bezdzietność?
                        Bezsens.
                        • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:15
                          O nie, w rozmowę o bezdzietności mnie nie wciągniesz tongue_out Kobiety nie chcą być
                          matkami ale jak im powiedzieć że mają zaburzony macierzyński instynkt to będą o
                          niego walczyć do pierwszej krwi.
                          • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:20
                            kropkacom napisała:

                            > O nie, w rozmowę o bezdzietności mnie nie wciągniesz tongue_out Kobiety
                            nie chcą być
                            > matkami

                            To raz.

                            ale jak im powiedzieć że mają zaburzony macierzyński instynkt to
                            będą o
                            > niego walczyć do pierwszej krwi.

                            To dwa.
                            I to nie są te same kobiety, prawda?
                            • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:24
                              Myślę że kobiece "nie chce dziecka" jest połączone z jakimś uśpieniem instynktu.
                              Mam nadzieje że nie uraziłam tongue_out
                              • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:29
                                kropkacom napisała:

                                > Myślę że kobiece "nie chce dziecka" jest połączone z jakimś
                                uśpieniem instynktu

                                Może raczej z tym, że nie ma takiego instynktu?

                                > .
                                > Mam nadzieje że nie uraziłam tongue_out

                                Ależ skądsmile
                                Ja mam dziecko z chęci, nie dlatego, że jestem kobietą = mam mieć
                                instynkt.
                                • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:34
                                  Ja wiem, ja też mówię że mam dzieci bo chciałam tongue_out ale jednak jakiś impuls (i
                                  nie był to stan posiadania dóbr materialnych) zdecydował że decyzje podjęłam
                                  wtedy a nie na przykład wcześniej czy później. Nie lubimy myśleć że rządzą nami
                                  instynkty smile
                                  • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:41
                                    > Ja wiem, ja też mówię że mam dzieci bo chciałam tongue_out ale jednak
                                    jakiś impuls (i
                                    > nie był to stan posiadania dóbr materialnych) zdecydował że
                                    decyzje podjęłam
                                    > wtedy a nie na przykład wcześniej czy później.

                                    No, ale skąd wiesz, że to był tak zany "instynkt"? To było chcenie i
                                    tyle.
                                    I też nie ma związku z sytuacją materialną.
                                    Nie lubimy myśleć że rządzą nami
                                    > instynkty smile

                                    Ja tam lubię, ale niech to będą prawdziwe instynkty.
                                    • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:47
                                      > No, ale skąd wiesz, że to był tak zany "instynkt"?

                                      A skąd wiesz że nie był? Może to chcenie to właśnie instynkt?
                                      • przeciwcialo Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:50
                                        Posiadanie potomstwa ma na celu przedłużenie gatunku a nie
                                        realizowanie zachcianek.
                                        Te zachcianki instynktem podszyte wink
                                        • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:18
                                          przeciwcialo napisała:

                                          > Posiadanie potomstwa ma na celu przedłużenie gatunku a nie
                                          > realizowanie zachcianek.
                                          > Te zachcianki instynktem podszyte wink

                                          Niestety nie w naszych czasach.
                                          Buuuu, przykro ci?
                                          Chcę, to mam.
                                          Ty nie?
                                          • grave_digger Re: broceliande 17.01.10, 09:58
                                            bardzo ciekawy artykuł
                                            nie czytałam/nie słyszałam wcześniej o tym, że jednak tego instynktu może nie
                                            być. ciekawe ...
                              • cherry.coke Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:34
                                > Myślę że kobiece "nie chce dziecka" jest połączone z jakimś uśpieniem instynktu

                                Bzdura. Mam w rodzinie kobiety, ktore tak myslaly, dzieci urodzily bo tak, a
                                instynkt sie jakos skubany nie pojawil. Ze szkoda i dla dzieci, i dla matek. Bez
                                zadnych historii przemocowych, psychiatrycznych itp., normalne, sympatyczne,
                                wyksztalcone kobiety. Niespokrewnione zreszta, w roznych galeziach rodziny.

                                Bardzo smutne przypadki. I tyle daje bzdurzenie o instynkcie - takie jak one
                                potem licza glupio na to, ze z dzieckiem na reku im sie nagle obudzi.
                                • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:38
                                  To że komuś nie włączył się odpowiednio tak zwany instynkt macierzyński nie
                                  oznacza że go nie ma.
                                  • cherry.coke Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:54
                                    Tylko sie nie wlacza jakos bardzo wielu ludziom, Tym, co dusza niemowleta, bo
                                    sie plec nie zgadza. Tym, co sprzedaja dzieci do prostytucji. I bardziej swojsko
                                    - tym co im sie wodka po stole leje, a dziecko placze w kacie. Tym, co chetnie
                                    duzej zostana w pracy, bo nie chca wracac do swoich dzieci, wola zarobic na
                                    opiekunke. Tym, co po prostu nie dbaja o swoje dzieci, nie lubia ich, spelniaja
                                    ich podstawowe potrzeby tylko z obowiazku i nacisku spolecznego, czekaja az
                                    dzieci sie jak najszybciej wyniosa. Poczytaj watki na tym forum, ilu jest takich
                                    rodzicow. A na swiecie? Multum.

                                    Naiwnoscia jest myslec, ze "instynkt" po urodzeniu to norma. A jeszcze wieksze,
                                    ze maja czy powinni miec go wszyscy ludzie, i ze zdawanie sobie sprawy z jego
                                    braku to kompleksy czy fobia dzieci.
                                    • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:03
                                      No ale czego to dowodzi? Że go nie ma? Czy że nie wszystkim zaskoczył albo u
                                      części jest przytłumiony? Dla mnie logiczne jest to drugie? czemu ludzie kopca
                                      papierosy i zapijają się regularnie? Nie ma instynktu samozachowawczego?
                                      • cherry.coke Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:31
                                        Dowodzi tego, ze "instynkt" wcae nie jest powszechny ani domyslny. Bo dlaczego
                                        nie zaskoczyl moim krewnym, mimo wszelkich warunkow? Dlaczego nie zaskoczyl
                                        wszystkim tym opisywanym wyzej rodzicom? Dlaczego sa cale kultury i
                                        spoleczenstwa, ktore "instynkt" maja gdzies, a dziecko jest dobrem zbywalnym lub
                                        zbednym - jako norma, a nie jako wyjatek? Latwo sobie powiedziec, ze brak
                                        "instynktu" to tylko u patologii, DDA albo dzikusow, ale naiwny kto w to uwierzy.
                                        • kropkacom Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:36
                                          > jako norma, a nie jako wyjatek? Latwo sobie powiedziec, ze brak
                                          > "instynktu" to tylko u patologii, DDA albo dzikusow, ale naiwny kto w to uwierzy.

                                          Ja tak nie twierdze. Nie twierdze że wiemy na pewno czemu u jednych instynkt
                                          jest silny a u innych całkowicie przytłumiony. Faktem jest że dzisiaj go się
                                          raczej tłumi niż pozwala się rozwinąć. Tyle.
                                  • a_gurk Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 01:24
                                    Antropologia kulturowa i badania rozmaitych plemion pokazuja, ze
                                    tzw. instynkt macierzynski jest produktem kultury a nie natury. Moge
                                    pogrzebac i podac nazwy plemion oraz badaczy. Niestety po angielsku.
                                    Ciekawa lektura.
                                • przeciwcialo Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:38
                                  W naturze mało która samica jest niepłodna. Natura dba aby te płodne
                                  wykonały swoja pracę.
                                  Ludzie maja jako-taka kontrole nad płodnościa.
                                  Poczytać wystarczy to forum i zaraz wiadomo jakimi warunkami jest
                                  obwarowane macierzyństwo- mieszkanie, samochód, wypasione dochody,
                                  wakacje 2 razyw roku, kariera....
                    • franczii Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:51
                      > No i jak potraktujesz argument, że kobiety nie zawsze przepadają za
                      > dziećmi?

                      to akurat bardzo latwo wytlumaczyc bo po prostu instynkt macierzynski dziala w
                      odniesieniu tylko do wlasnych dzieci. Wiele znam kobiet, ktore maja obojetny
                      stosunek a wczasami wrecz nie znosza obcych dzieci a swoje wlasne uwielbiaja.
                      Tak samo jest w przyrodzie, samice "bezdzietne" nie zajmuja sie cudzym
                      potomstwem, co nie znaczy, ze kiedy same zostana matkami nie beda sie zajmowac
                      swoimi mlodymi.
                      • kawka74 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:56
                        W kontekście takich dyskusji (i nie mówię tylko o Twoim poście) zawsze zachwyca mnie fenomen adopcji smile
                        • franczii Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 21:21
                          Mnie tez zachwyca ten fenomen, ale nasze zycie nie ogranicza sie do fizycznosci,
                          gdyby bylo inaczej nie udaloby nam sie zapanowac nad naszymi pierwotnymi
                          instynktami. Zreszta fenomen adopcji nie jest calkim obcy zwierzetom,np. w
                          stadzie sloni samice bedace juz matkami zajmuja sie tez cudzymi sloniatkami. A z
                          wlasnego podworka wiele razy slyszalam o kotkach, ktore adoptowaly malego
                          psiaka i wychowywaly razem ze wlasnym potomstwem.
                • franczii Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:12
                  bo cywilizacja zaglusza instynkt to normalne, zreszta uspolecznienie nakazuje
                  nam panowac nad wszystkimi instynktami w tym nad instynktem rozmnazania.
                  Wszystkie nasze odruchy zostaly ujete w jakies normy. Musimy panowac nad zloscia
                  i agresja, nie mozemy jesc jak popadnie, sr..c jak i gdzie popadnie i gzic sie z
                  kim popadnie i gdzie nam sie zachce. I nad rozmnazaniem tez musimy panowac i
                  sluchac rozsadku a nie dzikiego zewu, ktory gdzies moze jeszcze w nas tkwi.
            • setia Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:11
              strasznie bredzi ta pani profesor.
              zgadzam się z kropką; instynkt macierzyński istnieje, ale czasem jest
              zagłuszany, najczęściej przez czynniki związane z postępem cywilizacyjnym i
              kulturowym.
              • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:34
                setia napisała:

                > strasznie bredzi ta pani profesor.
                > zgadzam się z kropką; instynkt macierzyński istnieje, ale czasem
                jest
                > zagłuszany, najczęściej przez czynniki związane z postępem
                cywilizacyjnym i
                > kulturowym

                Sama dyskusja "czy istnieje" jest dowodem na to, że rzecz jest
                wątpliwa.
                Wątpię, czy przeczytałaś całość.
                Co niby zagłusza ten "instynkt"? Jaki postęp? Jaka kultura?
                Kiedyś kobiety rodziły, bo nie miały wyjścia, teraz rodzą, jeśli chcą
                (jeśli wpadają, to nie z braku wiedzy, wiedzę mozna zdobyć). Żadnego
                instynktu nigdy nie było.
            • kunegunda32 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:45
              broceliande jest to instynkt, a to ze nie wszystkie samice rodzaju ludzkiego go
              posiadają to norma. Ale wśród ssaków to że matka po urodzeniu dziecka je chroni,
              karmi i jest zdolna do niesamowitych wyczynów aby to dziecko utrzymać przy
              życiu, to jest właśnie instynkt. A od tego są wyjątki, jest coś takiego jak
              instynkt samozachowawczy. Czyli że zawsze powinnyśmy robić wszystko aby przeżyć,
              a jednak są wśród nas samobójcy, którzy nie mają tego instynktu. I to ze oni są
              nie znaczy że ten instynkt nie istnieje. Gdyby nie instynkt to jak kobiety w
              plemionach które praktycznie nie mają styczności z cywilizacją miały by żywe
              potomstwo?
              • broceliande Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:22
                O, nie zgodzę się, to instynkt jest normą, nie brak instynktu.
                Sorry, ale to podważa istnienie tegoin stynktu, nie uważasz?
                Samobójcy przezwyciężają instynkt.
                Ale to prawdziwy instynkt, nie taki "instynkt macierzyński", który
                jest konmkletnym wymysłym i nie da się obronić ani w świecie
                zwierząt ani ludzi.
            • franczii Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:03
              Nie zawsze sie pojawia u zwierzat i nie zawsze sie ujawnia u kobiet. Ale to jest
              sytuacja skrajna, choroba, depresja, to stan odmienny od normalnosci. A kazdy
              instynkt to wlasnie sprawa fizyczna i hormonalna. Instynkt samozachowawczy w
              sytuacjach zagrozenia zycia to tez skutek hormonow, w tym przypadku hormonu
              stresu adrenaliny. A za instynkt macierzynski odpowiada ten sam homon co za
              pociag seksualny czyli oksytocyna.
          • thaures Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:57
            Mój mąż po przeczytaniu tytułu wątku, objechaniu mnie,że głupoty czytam
            stwierdził,że coś podobnego musiała napisać nieszczęśliwa osoba...
            • morgen_stern Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 17:59
              Dlaczego? Ja akurat jestem ostatnio dość zadowolona z życia, mam świetny nastrój
              i zdanie mam takie, jakie mam.
            • triss_merigold6 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 18:21
              TRudno refleksje Zebry uznać za efekt szczęśliwego i
              satysfakcjonującego życia.P
              • zebra12 :) Ale wniosek... 16.01.10, 18:51
                smile Psycholog czy coś?
                • bi_scotti Re: :) Ale wniosek... 16.01.10, 19:34
                  Coz, malo jest w zyciu spraw toczacych sie wedlug schematu "ciach i jest" -
                  dotyczy to rowniez uczuc, wlaczajac w to uczucia rodzicielskie. Miliony ludzi
                  nie sa w stanie kochac swoich dzieci, wielu bardzo sie stara, czesto skutecznie
                  ukrywajac ten brak uczuc (i wcale nie jest tak, ze wszystkie dzieci wyczuwaja
                  brak milosci ze strony rodzicow - wszystko zalezy od umiejetnosci i
                  odpowiedzialnosci tychze rodzicow) tak wiec zgadzam sie w zupelnosci z tym, ze
                  cos takiego jak "instynkt macierzynski" (badz ojcowski/rodzicielski) to czysta
                  utopia i wielkie chciejstwo. Bo my wszyscy chcielibysmy miec te pewnosc, ze
                  PRZYNAJMNIEJ mama MUSI nas kochac. A wcale nie musi! Zaden "instynkt" jej do
                  tego nie zmusi w przeciwienstwie do np. instynktu samozachowawczego, ktory wiele
                  matek doprowadzil w skrajnych warunkach do zjedzenia swojego potomstwa ...
                  Co do milosci miedzy dwojgiem doroslych ludzi to jest ona mozliwa wylacznie
                  wtedy gdy obie strony wkladaja uczciwy wysilek w jej budowanie, chronienie,
                  codzienne rozpalanie. Ona tez nie zdarzy sie "sama z siebie" ani tez "sama z
                  siebie" nie bedzie trwac latami, bo cudow nie ma. Uczucie wymaga troski, czasem
                  walki, czasem poswiecenia. Ale istnieje i moge Ci, Zebro, jedynie zyczyc zebys
                  spotkala gdzies drugiego czlowieka, ktoremu sie bedzie chcialo wlozyc wysilek i
                  wyobraznie w to jakies Wasze wspolne "cos" smile
            • kali_pso Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 21:05

              Nie wiem, czy nieszczęśliwa.
              Na pewno uboższa w doznaniawinkp
          • asia_i_p Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 18.01.10, 09:20
            No właśnie niekoniecznie. Ja moje dziecko pokochałam jak osobę, stopniowo, nie
            przeżyłam żadnej fali uczucia.
        • franczii Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:58
          instynkt macierzynski istnieje, jest to przeciez potrzeba zajmowania sie
          potomstwem obecna u wszystkich ssakow. W skrajnych przypadkach ten instynkt sie
          nie pojawia i matka odrzuca mlode, ktore niestety koncza marnie. Ten instynkt
          rodzi sie dzieki oksytocynie w okresie porodu i karmienia. to dzieki niemu u
          zwirzat samice podejmuja trud opiekowania sie potomstwem. U kobiety jest
          podobnie, moze od instynktu nie zalezy przetrwanie potomstwa ale on z pewnoscia
          ulatwia podolanie trudom macierzynstwa.
          • cherry.coke Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:38
            Ale opiekowanie sie swiezo urodzonym mlodym (hormonalne istotnie - choc tez do
            rozwazenia, bo i zwierzeta, i ludzie odrzucaja czasem noworodki) to jest co
            innego niz wczesniejsza swiadoma chec posiadania potomstwa oraz pozniejsza
            dlugofalowa opieka/milosc. To pierwsze jest owszem odruchowe, a to drugie i
            trzecie swiadome.

            Myslisz, ze zwierzeta uprawiaja seks, bo chca miec dzieci? Nie, one maja dzieci,
            bo uprawiaja seks, bo jest przyjemny (to wlasnie taki trick natury, zeby te
            dzieci jednak powstaly).

            No chyba ze w filmach Disneya.
            • franczii Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 21:11
              Ale wlasnie instynkt macierzyski dziala w stosunku do wlasnego potomstwa, czyli
              nie moze sie on ujawniac zanim to potomstwo sie pojawi. Zwierzeta czasem
              odrzucaja noworodki, nie mam wiedzy na ten temat ale zdaje sie, ze najczesciej
              zdarza sie to w niewoli, moznaby z tego wyciagnac wniosek, ze warunki
              nienaturalne i wtlaczanie w pewne ramy zabija instynkt. Taki sam mechanizm moze
              tez dzialac w przypadku czlowieka, na ktorym wymusza sie od najmlodszych lat
              zycia, aby kontrolowal wszelkie swoje odruchy. W naturze sa to z pewnoscia
              przypadki marginalne gdyby bylo inaczej swiat by nie przetrwal. Zajmowanie sie
              potomstwem jest instynktowne w zwierzetach a czlowiek tez jest czescia swiata
              zwierzecego wiec jakies chocby szczatki tego instynktu musi posiadac. Z
              pewnoscia w czasach archaicznych ten oraz inne instynkty mialy o wiele wieksze
              znaczenie. Zycie w wysokorozwinietym spoleczenstwie wymusza na nas panowanie nad
              kazdym instynktem, folgowanie instynktowi nie jest dobrze widziane w zadnej
              sferze zycia wiec nic dziwnego, ze instynkty sie przytlumily ale to nie znaczy
              ze one nie istnieja.
              • bi_scotti Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 21:24
                franczii napisała:

                > Zwierzeta czasem
                > odrzucaja noworodki, nie mam wiedzy na ten temat ale zdaje sie, ze najczesciej
                > zdarza sie to w niewoli, moznaby z tego wyciagnac wniosek, ze warunki
                > nienaturalne i wtlaczanie w pewne ramy zabija instynkt.

                To nie takie proste, wystarczy porozmawiac z jakimkolwiek lesniczym czy ranger -
                zwierzeta odrzucaja sporo swoich wlasnych dzieci w jak najbardziej naturalnych
                warunkach: gdy miot jest za duzy, matka karmi tylko tyle ile jest w stanie, sama
                wybiera te silniejsze, ktore bedzie karmic, slabsze albo zjada, albo zostawia
                zeby sobie spokojnie zeszly z tego swiata; syndrom "brzydkiego kaczatka" jest
                jak najbardziej typowy u znakomitej wiekszosci zwierzat - dlatego np. lew
                albinos czy gazela z krotsza lapa maja bardzo male szanse na przezycie okresu
                oseska, bo mama zadnego z takich "wybrakowanych" potomkow karmic nie bedzie
                chyba, ze nie dostrzeze skazy. To tez jest czesc instynktu samozachowawczego ale
                nie jednostkowego a gatunkowego. My, humans, nawet jezeli czasem przejawiamy
                podobne odruchy, to od wiekow uwazamy je za "niecywilizowane", co nie znaczy, ze
                podobne zachowania nie maja miejsca i we wspolczesnym swiecie. Przykladem niech
                bedzie wybor chlopcow i pozbywanie sie dziewczynek w wielu spolecznosciach np. w
                Chinach czy Indiach. Potrzeby spoleczne grupy/rodziny staja sie wazniejsze niz
                inne wartosci.
                To nie instynkt "macierzynski" kaze sie zajmowac nowo-narodzonym tylko instynkt
                zachowania gatunku, ten sam ktory "zacheca" do seksu w okreslonych momentach
                roku/miesiaca smile Ten sam kaze tez niektore nowo-narodzone eliminowac. Bez zalu
                czy wewnetrzych oporow... no chyba, ze u Disneya, jak ktos juz wspomnial w innym
                poscie wink
                Podobnie rzecz sie ma z miloscia wobec rodzicow. Zaden tam instynkt - czysty
                pragmatyzm natury. Co nie znaczy, ze milosci nie ma smile Na szczescie jest!
                • franczii Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 21:43
                  To nie instynkt "macierzynski" kaze sie zajmowac nowo-narodzonym tylko instynkt
                  > zachowania gatunku, ten sam ktory "zacheca" do seksu w okreslonych momentach
                  > roku/miesiaca smile

                  Jak zwal tak zwaltongue_out Ja piszac o instynkcie macierzynskim wlasnie to mialam na
                  mysli, nie zadne ciumkanie jakiejs pani nad kazdym napotkanym niemowlakiem a to
                  , ze potrzeba zajecia sie potomstwem istnieje, jest instynktowna, jest wynikiem
                  gospodarki hormonalnej, zawdziecza sie ja temu samemu hormonowi co pociag
                  seksualny. W przypadku czlowieka zajecie sie potomstwem nie wynika jedynie z
                  instynktownej potrzeby a rowniez z poczucia odpowiedzialnosci a czasem tylko z
                  poczucia odpowiedzialnosci ale to nie znaczy, ze w czlowieku instynkt ten nie
                  istnieje wcale.
      • katia.seitz Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 16:00
        >oraz przywiązanie pojawiające się w dłuższych związkach.

        Może właśnie to, co w jednych związkach jest przywiązaniem, w innych jest
        miłością. Ja też mam problem ze zdefiniowaniem miłości, ale wydaje mi się, że -
        w przeciwieństwie do stanu zauroczenia czy zakochania - jest to przede wszystkim
        relacja międzyludzka o najwyższej jakości i największym stopniu bliskości.
        Oczywiście, towarzyszą jej emocje, ale to jest sprawa wtórna.
    • aandzia43 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:37
      I szczerze, nie wierzę, że
      > istnieje inna miłość. Ludzie to sobie wmawiają.

      Zebra, to że ty nie jesteś w stanie mieć jakichś doznań, nie znaczy
      jeszcze, że te doznania nie przytrafiają się innym ludziom. Ludzie
      sobie nic nie "wmawiają". Czują i przeżywają coś, co tobie się nie
      przydarzyło. Dlaczego ci się nie przydarzyło? Nie wiem.
      • kali_pso Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 21:15
        Czują i przeżywają coś, co tobie się nie
        > przydarzyło


        Eeee...a może i przydarzyło, tylko znając Zebrę z kreacji forumowej to pomyślała , że ją brzuch boli i jużwink
    • czar_bajry Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 19:42
      Droga zebro gorycz przez Ciebie przemawia. I taka troszkę zgorzkniała jesteś.
      Jeśli nigdy jeszcze nie kochałaś to bardzo Ci współczuję i życzę abyś nie
      traciła nadzieismile
      • agnisia77 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 20:30
        Jeny żałujsad Miłość to cudowne uczuciesmile)) Ja jak poznałam mojego męża to tylko
        motylki w brzuchu...codzienne spacery do nocy, rozmowy, wygłupy, sekssmile jeny
        jakbym chciała przez chwilkę się wtedy znaleźć...
        • alfa36 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 16.01.10, 22:01
          Ja myslę podobnie jak założycielka wątku. Zauroczenie, pożądanie,
          przyzwyczajenie. Niestety, wiele moich znajomych tak ma, jak ja...
    • a_gurk Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 01:34
      Pytanie co nazywasz miloscia? Dla mnie wyznacznikiem jest 13
      rozdzial 1 Listu do Koryntian. Mysle, ze w relacji m-d wazne jest
      pozadanie, ale wazna jest rowniez wiernosc, szczerosc, wzajmne
      oddanie i szacunek. Po 10 latach wspolnego bycia przestalam uwazac
      milosc tylko za 'motyle w brzuchu' i wzajemna fascynacje, chociaz
      obydwa elementy sa potrzebne w malzenstwie, dodaja mu ognia. Dla
      mnie wazniejsza jest jednosc. Zreszta uwazam milosc nie za uczucie
      tylko za decyzje o kochaniu kogos bez wzgledu na wszystko. Dotyczy
      to zreszta takze kazdej innej milosci np. do rodzicow, dzieci.
      • zebra12 Sposób myślenia mojego męża 17.01.10, 08:47
        Dokładnie tak samo:

        > Zreszta uwazam milosc nie za uczucie
        > tylko za decyzje o kochaniu kogos

        Tylko, że ja podjęłam taką decyzję i nic. No nie czułam do niego
        nic. Skoro miłość to decyzja, to mozna zyć z każdym. Ale żyjesz z
        tym kimś, wmawiasz sobie, że się cieszysz (wg zasady, że jak się coś
        wmawia, to staje się prawdą), ale czujesz ulgę jak go nie ma. A
        potem zaczyna Cię drażnić jego obecność, irytowac każdy ruch.
        Oceniasz coraz bardziej krytycznie, zyjesz w stałym napięciu.
        Uważam, że traktowanie miłości jak DECYZJI to kłamstwo! Miłość to
        uczucie, nie decyzja. Ja nie podejmowałam żadnej decyzji, że będę
        kochac dzieci czy rodziów, a kocham.
        Decyzję podejmuje się tam, gdzie miłości brak, a jest taki nakaz, by
        jednak się pojawiła i trzeba ja jakoś "wyprodukować". Przeszłam
        przez to. I już Ci współczuję, że tkwisz w tym samym oszustwie, co
        ja tkwiłam przez 13 lat. Ale długo tak się nie da.
        • kawka74 Re: Sposób myślenia mojego męża 17.01.10, 09:34
          I z tego wyciągnęłaś wniosek, że miłości nie ma?
          • zebra12 Re: Sposób myślenia mojego męża 17.01.10, 12:36
            Mój mąż twierdził, że ta decyzja, to zobowiązanie to jest miłość,
            ale coś mi w tym przestało pasować. Bo nie czułam się dobrze w jego
            obecności i wolałam być sama, bez niego. A ponieważ nigdy przed
            poznaniem mojego męża ani w trakcie małżeństwa ani po nie pokochałam
            żadnego faceta (ani kobiety, żeby nie było smile) to dochodzę do
            wniosku, że miłości chyba nie ma. Ale miło mi czytać, że ktoś jednak
            w nią wierzy. Jednak na podstawie postu na który wyżej odpisywałam,
            widzę, że nie tylko ja nie wiem, czym jest miłośći, że ktoś jeszcze
            uwierzył w bzdety w decyzję i obietnicę.
            • kawka74 Re: Sposób myślenia mojego męża 17.01.10, 13:24
              No, proszę Cię, nie czułaś się dobrze w obecności faceta, uciekałaś od niego, wolałaś być sama - i uważałaś, że to miłość? Zamiast kierować się własnym rozumem, przyjęłaś na wiarę cudzą definicję i wrąbałaś się w ciężkie guano uncertain
              Jeśli chodzi o meritum, to nie jest tak, że ja wierzę czy nie wierzę w miłość, bo to nie yeti. Nie wiem, co się na nią składa i czym ona jest, i w zasadzie nic mnie to nie obchodzi. Ja po prostu chcę być z moim starym ;p
        • jowita771 Re: Sposób myślenia mojego męża 17.01.10, 09:45
          > nic. Skoro miłość to decyzja, to mozna zyć z każdym. Ale żyjesz z
          > tym kimś, wmawiasz sobie, że się cieszysz (wg zasady, że jak się coś
          > wmawia, to staje się prawdą),

          Chyba coś szwankuje w Twojej tezie, bo u Ciebie nie stało się prawdą.

          > ale czujesz ulgę jak go nie ma.

          A co z tym, którzy nie czują ulgi, tylko tęsknotę?
          • zebra12 Uczę się życia 17.01.10, 12:39
            Nie urodziłam się mądra. Uwierzyłam mężowi. A to było kłamstwem.
            Może powinnam była czekać na miłość, skoro istnieje. A ja myślałam,
            że to ta decyzja jest miłością, że uczucie się pojawi później, z
            czasem.
            • nenia1 Re: Uczę się życia 17.01.10, 14:37
              Jednak smutne jest to co piszesz, choć faktycznie
              ty nie musisz odczuwać smutku. Smutne jest to raczej
              dla osób empatycznych, które żyją/żyły w związku, w którym
              miłość istnieje, i wiedzą, że żyłaś w długim związku
              pozbawionym miłości, podczas gdy mogłaś żyć w innym -
              tam gdzie jest miłość, gdzie podczas nieobecności drugiej
              osoby raczej odczuwa się tęsknotę a nie ulgę.

              Mam takie wrażenie, że w tym wszystkim byłaś sama, czy
              nie rozmawiałaś z mamą na temat swoich uczuć, wątpliwości?
              Tylko mąż był dla ciebie autorytetem?
              • zebra12 Re: Uczę się życia 17.01.10, 15:31
                Z mamą? Nie, z moją mamą się o takich rzeczach nie rozmawia.
    • guderianka Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 09:29
      Rozumiem Cię zebra. Zbierasz kopniaki od życia ale też sama tyłek
      nadstawiasz-choćby pozwalając sobie na związek z kimś, do kogo nie
      masz głebszego przekonania, kogo nie kochasz. Jak można związać sie
      z kimś nie mając do niego zaufania, nie mając poczucia
      bezpieczeństwa, nie mając przyjemności z obcowania z nim, nie
      przyjaźnic sie z nim? Ano można-ale wtedy człowiek wbija się w
      schemta pewnych zachowań, doznaje krzywdy która uczy go, że miłości
      nie ma.
      Uwierz mi, że jest. Jedni przyrównuja ją do trzęsienia ziemii, inni
      nazywają motylami w brzuchu, ciepłem w sercu, spokojem. Jeszcze inni
      mówią o drążcych kolanach-a inni o trosce, przywiązaniu , czy też
      pożądaniu. Wszystko to prawda, bo wszystkie powyższe są jej
      elementami. Zycze Ci bys jej zaznałasmile
      • blekitny.zamek Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 16:22
        Uwierz mi, że jest. Jedni przyrównuja ją do trzęsienia ziemii, inni
        > nazywają motylami w brzuchu, ciepłem w sercu, spokojem. Jeszcze inni
        > mówią o drążcych kolanach-a inni o trosce, przywiązaniu , czy też
        > pożądaniu. Wszystko to prawda, bo wszystkie powyższe są jej
        > elementami.


        Pięknie napisane.
        Miłośc istnieje smile
        • funky_mamma Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 22:23
          blekitny.zamek napisała:

          > Uwierz mi, że jest. Jedni przyrównuja ją do trzęsienia ziemii, inni
          > > nazywają motylami w brzuchu, ciepłem w sercu, spokojem. Jeszcze inni
          > > mówią o drążcych kolanach-a inni o trosce, przywiązaniu , czy też
          > > pożądaniu. Wszystko to prawda, bo wszystkie powyższe są jej
          > > elementami.
          >
          >
          > Pięknie napisane.
          > Miłośc istnieje smile

          Ja wciąż jestem zakochana smile Poznałam mojego męża w wieku 17 lat, byłam wtedy z
          kimś ale pomyślałam sobie, że to jest facet, z którym chciałabym być. Nasze
          drogi się rozeszły byśmy po 7 latach znowu mogli się spotkać, zakochać i być
          razem. Jesteśmy razem 5 lat a ja wciąż czuję to samo, a nawet więcej, bo wspólne
          życie, wspólne osiąganie celów, spełnianie marzeń, wspieranie w trudnych
          chwilach, umacnia nasz związek, buduje zaufanie i wzajemny szacunek. Dbamy o
          siebie nawzajem, możemy na siebie liczyć, chcemy tego samego od życia, nasze
          przeciwstawne charaktery dobrze się równoważą, nie mamy problemów łóżkowych,
          lubimy się jako ludzie, pożądamy jako kobieta i mężczyzna, a to wszystko
          sprawia, że płaczę w śnie, w którym go tracę. To jest dla mnie prawdziwa miłość smile
    • mniemanologia Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 09:33
      Sprawdź w Wikipedii, co to miłość, tam są ładnie przedstawione różne
      teorie.

      Aha, kocham swojego męża, no smile
    • xxe-lka Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 17.01.10, 12:49
      Byłam w kilku mniej lub bardziej poważnych związkach. W tym
      małżeństwo. I chyba żadnego z tych panów nie kochałam, za żadnym bym
      w ogień nie poszła, żaden nie przesłonił mi świata. Więc miłość
      chyba nie dla mnie. Zawsze byłam i będę dla siebie najważniejsza,
      to ja stanowię dla siebie główny punkt odniesienia i nie chciałabym
      nawet żeby było inaczej.
      Znam kilka par gdzie po prostu uczucie i wieź ich łącząca widać,
      słychać i czuc na odległość. Cała reszta to tkwienie w różnych
      lepszych lub gorszych układach, przyzwyczajenie, niechęć do zmian.
      To też nie dla mnie
      Aczkowlwiek wcale sobie nie żaluję damsko-męskich historii bo nie ma
      nic fajniejszego niż to uczucie zauroczenia. Tylko to mija a to co
      zostaje jakoś nie do końca mi odpowiada
      Nie oszukuję się już i jestem wobec siebie i ewentualnych partnerów
      do bólu uczciwa. Wątpię żeby kiedykolwiek przydarzyła mi się miłość
      taka przez duże Mwink Co więcej wcale za tym nie wzdycham
    • adsa_21 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 18.01.10, 08:43
      a ja wierze w prawdziwa milosc mimo ze jeszcze nigdy jej nie
      doswiadczylamsadale u mnie trudno o ten stan..
    • asia_i_p Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 18.01.10, 09:11
      Nikogo nie zdarzyło ci się kochać poza naturalnymi związkami krwi? Nie mówię
      tylko o mężczyznach. Nikogo z dalszej rodziny, żadnej przyjaciółki? Nawet, jakby
      głupio to nie zabrzmiało, psa albo kota?
      Ja nie chcę forumowo psychologizować, ale czy ty się nie boisz straty?
      Owszem, miłość to decyzja o byciu razem, to nie tylko uczucie, ale uczucie też w
      tym jest. Ciepło, poczucie bliskości, zrozumienia, duma z tej drugiej osoby,
      zaufanie, przyjaźń, potrzeba przebywania w jej towarzystwie. A oprócz tego
      decyzja o byciu razem, nastawienie, że nawet jeśli tymczasowo znika cały ten
      "komfort psychiczny", to będę walczyć i starać się ratować związek. Ale ta
      decyzja to nie jest jakiś przymus psychiczny, jakieś ponure poczucie obowiązku,
      tylko radosna świadomość, że jest o co walczyć, bo razem jest nam dobrze.
    • jajofka Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 18.01.10, 10:23
      czy dobrze rozumiem, że do ślubu byłaś dziewicą?! współczuję, że po
      drodze nie "puknęłaś" jakiegoś innego gościa, żeby wiedzieć, jak
      może być. skupiłaś się na jednym i teraz Ci nudno.
    • leneczkaz Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 18.01.10, 10:35
      Istnieje. I jest C U D O W N A!
      • ledzeppelin3 Re: Tak sobie myślę, że miłość nie istnieje 18.01.10, 16:15
        Co ja zrobię, no co ja zrobię, że mi się kojarzysz:
        www.youtube.com/watch?v=P6ox2HUMbz4
        • woman-in-love OT 21.01.10, 13:22
          czy ta ruchoma żaba/kotek sa konieczne? Strasznie przeszkadzaja w zgłębianiu
          tematu - i jak mam teraz wiedzieć, czy miłośc istnieje???
          • isabell1976 Re: OT 24.01.10, 10:46
            Oczywiście, że miłość istnieje. Dal każdego jest inna, nie ma jednej definicji.
            I życzę żebyś i Ty ją przeżyła.
            A co do instynktu macierzyńskiego, to jeśli go nie ma to dlaczego kobiety, które
            mają kłopoty z zajściem w ciążę, tak bardzo tego pragną?
            Do tego stopnia, że czasem przesłania im to wszystko inne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka