Dodaj do ulubionych

mieszczuch na wsi

07.02.04, 08:25
Mieszkanie w mieście czy dom na wsi? Oto jest pytanie. Wiem, decyzję musimy
podjąć sami. Bierzemy pod uwagę wszystkie argumenty jakie nam przychodzą do
głowy, ale może o czymś zapominamy? Co zaskakuje mieszczucha przenoszącego
się na wieś? Może macie to już za sobą. Podpowiedzcie proszę...
Alicja
Obserwuj wątek
    • aniaop Re: mieszczuch na wsi 07.02.04, 10:14
      Co zaskakuje?
      W tej chwili najbardziej okropne bloto, po ktorym nawet ciezko przejechac
      samochodem, hihi.
      A generalnie to chyba odleglosc do najblizszego sklepiku- 3km, przystanku- 5km,
      centrum handlowego- 8km. Moim zdaniem kazdy czlonek rodziny powinnien miec swoj
      samochod, ja przynajmniej inaczej nie wyobrazam sobie zycia..
      Czasami moze to byc samotnosc, brak towarzystwa i rozrywek. Zwlaszcza podczas
      zimy (uwaga snieg, lod, nieprzejezdne drogi), kiedy odpada sezon grliowy.
      A na plus zawsze zaskakuje mnie wiosna, pojawiajaca sie pierwsza zielen, kiedy
      w miescie jeszcze szaro. Radosc ze spacerow do lasu pod nosem, piaskownica we
      wlasnym ogrodku, wlasne psy i koty, ktore przynosza myszy i jaszczurki, hihi.
      Ja jestem bardzo zadowolona i nie wyobrazam sobie juz powrotu do miasta.

      P>S. Aha, jeszcze wscibskie sasiadki, ktore bez pukania laduja sie do domu, to
      mnie chyba najbardziej zaskoczylo.
    • ineta Re: mieszczuch na wsi 07.02.04, 11:22
      Właściwie to dołączam się do pytania.W tym roku przenosimy się na wieś, do
      właśnie kończonego domu (10 km od miasta). Tak więc klamka już zapadła ale
      oprócz plusów (ogród, przyroda pod nosem, grile, las itp.)nie bardzo umiem
      wyobrazić sobie minusy. A te są na pewno. No cóż, zycie pokaże...
      • aniaop Re: mieszczuch na wsi 07.02.04, 11:28
        10 km to zadna odleglosc, naprawde. Ja mam 20, a do centrum miasta to nawet
        30km. Pozdrawiam
        • aga_rn Re: mieszczuch na wsi 07.02.04, 15:51
          hihi, ja mam do pracy 81 km. W jedna strone. Tyle ze to nie w Polsce. Teraz,
          w zimie, nie ma dnia zeby nie padal snieg sad Do sklepow mam ok. 10 minut
          samochodem ale to tez w takiej wiekszej wsi wink wiec to nie miasto. Nie ma dnia
          abysmy sie nie zastanawiali "co my tutaj, mieszczuchy, robimy ???". Czekamy na
          wiosne, kiedy wystawimy nasze BBQ z garazu, upieczemy kielbaski i steki, i
          wypijemy piwko na wlasnym podworku - moze nam sie humory poprawia smile
          I tez dopisuje sie - bez samochodu ani rusz. Nie ma mowy.
          Pozdrowienia,
          AgaRN
    • luciam Re: mieszczuch na wsi 07.02.04, 18:52
      Poczytaj posty jak to dzieci przeszkadzają w bloku sąsiadom a nie będziesz
      miała wątpliwości. Ja mieszkam na wsi, 1km od miasta, i korzystam z ciszy oraz
      z bliskości aglomeracji, a minusy-oczywiście błoto j.w., strach jak zostajesz
      sama na noc i czasami samotność, bo ludzie zamykają się w domach i nawet przez
      ścianę człowieka nie usłyszysz. Ale ja jestem za domem na wsi.
    • utalia Re: mieszczuch na wsi 10.02.04, 00:35
      Mnie najbardziej zaskoczylo, ze po krotkim czasie wszyscy mnie znaja, listonosz
      wie gdzie jestem czy w pracy czy w domu. Mnie sie wydaje, ze nikt mnie nie zna
      a wszyscy pamietaja co skad gdzie i kiedy. Jest to z jednej strony przyjemne bo
      nie jestes szarym tlumem choc to oczywiscie zalezy. Utalia
      • utalia Re: mieszczuch na wsi 10.02.04, 00:38
        Teraz dopiero przeczytalam poprzednie posty. Dziewczyny!!!! 1km, 10 km od
        mista? I Wy uwazacie, ze mieszkacie na wsi? To zadna wies. Ja mieszkam 20km od
        malego miasteczka jakim jest Pisz a do wiekszego mista typu Elk, Mragowo... mam
        godzine drogi. A do takiego juz wiekszego calkiem jak Olsztyn prawie 100km.
        • burza4 Re: mieszczuch na wsi 10.02.04, 22:03
          Ja bardzo przepraszam, za moim płotem zaczyna się administracyjna, normalna
          wieś. z drugiej strony cudowne blokowisko, brrrr. Jak dla mnie wystarczy. Co
          prawda mój szanowny marzy o mieszkaniu na jakimś ranczu, bez sąsiadów,
          najlepiej w kompletnej głuszy, ale to nie ze mną, o nie!

          Ale ja mam duszę mieszczucha i jakoś mi się ciężko przyzwyczaić, mimo, że
          miasto mam tuż obok. Do wielu rzeczy - począwszy od tego, że po głupią gazetę
          muszę jechać samochodem (niby do sklepu jest blisko, ale nasza namiastka drogi
          przypomina trzęsawisko a ja nie lubię jakoś łazić po kostki w błocie), po
          drugie - mimo że dojazd świetny, to wszystkim jakoś daleko, szczególnie w zimie
          (w lecie na grille wydajemy jakieś astronomiczne kwoty), a do tego tak jeszcze
          dziwnie wieczorem ... chłopa nie ma w domu, jakaś jestem nerwowa.

          Zawsze mieszkałam w blokach, kiosk i mnóstwo sklepów miałam 2 kroki od domu,
          paradoksalnie nie bałam się o córkę, jak zostawała sama - bo byli obok
          sąsiedzi, i choć nie utrzymywałam z nimi kontaktów, to po prostu ktoś był obok,
          tutaj - trochę się zawsze niepokoję, szczególnie jak młoda wraca później z
          zajęć dodatkowych w zimie po ciemku. Niby domy dookoła są, ale wszyscy wracają
          zazwyczaj wieczorem, w dzień żywego ducha trudno uświadczyć. No i młoda też się
          niepewnie czuje, mimo że od dawna zostawała sama w domu, teraz dopytuje się o
          której zamierzamy wrócić.

          A plusy - mamy 2 zaprzyjaźnione wiewóry za płotem, z jadalni obserwujemy bijące
          się o ziarno sikorki, są dzięcioły, przychodzą bażanty...
    • alicjaso Re: mieszczuch na wsi 12.02.04, 10:15
      Dziękuję za wszystkie sugestie.
      Mimo błota, śniegów i lodów chyba byabym skłonna mieszkać tam gdzie może
      zaskoczyć mnie wiosna, spiew ptaków i cisza. A przyjaciele? Coż... Jeśli
      przyjacele prawdziwi to zima nie powinna im sprawiać przeszkody - a jeśli
      sprawia? - może to jednak nie przyjaciele. A samotność wśród tłumu przerabiam w
      środku miasta. Tylko czy któregoś dnia dzieci nie będą przeklinały naszej
      decyzji?
      Alicja
      • ma.pi Re: mieszczuch na wsi 12.02.04, 16:31
        No coz ja cale zycie mieszkalm w centrum miasta, gdzie wszedzie blisko, autobus
        po dnosem. Pelno, ludzi, gwar, parki itd.
        Teraz mimo, ze nie mieszkam na wsi, a jedynie na takim podmiejskim osiedlu to
        cholernie mi tego miasta brakuje. Nigdy nie przypuszczalam, ze moze takich
        rzeczy brakowac jak widok z okna na zatloczana ulice.
        Takze to co pisza inni nie pomoze Ci podjac decyzji, bo jak odwiedzalam
        znajomych, ktorzy mieszkaja podobnie jak ja teraz to sobie myslalam ale fajnie
        maja, a teraz totalna deprecha u mnie. Zeby po chleb czy mleko trzeba bylo
        samochodem jechac, w pale mi sie nie miesci (a jednak to robie).

        Pozdr.
        • luciam Re: mieszczuch na wsi 13.02.04, 13:16
          Chleb to mam zawsze w zamrażalniku, ciastka dla gości też muszą być na zapas.
          No i jeszcze dodam :czasami są myszy na jesień (dom nowy), robaczki z dworu, a
          pajączków też jakby więcej niż w mieście.
          No i jeszcze taka proza życia, o której nie myśli się w bloku: załatwianie
          przyłączy do domu, zamawianie gazu, wywóz nieczystości, ogród - jest więcej
          obowiązków, ale i tak polecam.
          • izams Re: mieszczuch na wsi 13.02.04, 22:39
            Witam - może wywołam burze - ale ...kiedy zaczęlam budowe była to realizacja
            mojego największego marzenia: własny dom , na przepieknie zalesionej działce ,
            w bardzo przyjemnej miejscowości,
            kiedy go skończyłam - nie chce sie do niego wprowadzić - jestem tak zmęczona -
            i mąz tez - że jestesmy juz bardzo blisko decyzji o kupnie ładnego mieszkania w
            ( koniecznie ) strzeżonym osiedlu - tak aby ewentualne dodatkowe prace - to
            były prace tylko domowe - a raczej mieszkaniowe - i " do wycieraczki "

            ale teraz sedno sprawy - kiedy zaczęłam o tym mówic znajomym , ze jednak wole
            nie mieć na głowie wszystkich tych spraw związanych z " chodzeniem " wokół
            domu - o dziwo - wszyscy którzy pobudowali domy i w nich zamieszkali - zgodzili
            sie ze mną . Sami , na dzień dzisiejszy też woleliby mieszkać w mieście -
            głównie z tych powodów w powyższych postach wymienianych ( odległości ,
            wszystko na głowie itd )
            poz, Iza
    • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: mieszczuch na wsi 15.02.04, 00:06
      Ciężka sprawa, poważna decyzja.
      My przeprowadziliśmy się 28 czerwca 2003. Bliżej mam do lasu (80 m) niż do
      sąsiada (130 m). Do asfaltu jakieś pół kilometra. Obok nas sprzedają działki
      budowlane - w tym tygodniu dwóch potencjanych klientów zakopało się tak w
      śniegu, że nie mogli wyjechać. Drogę koło nas (prowadzi tylko do nas)
      odśnieżali tej zimy DWA razy (przejechał traktor). Teść twierdzi, że wieś w
      której mieszkam - rodem z Bieszczad (nie wiem, nigdy nie byłam). Odległość do
      miasta - 10 km. Do najbliższego sklepu 5-6 km. Na razie nie jeżdże samochodem
      (ale się uczę smile). Do piekarni mamy za to blisko wink, bo jest w naszej wsi
      (jakieś 15 min na nogach w jedną stronę szybkim marszem).
      Jest po prostu cudnie smile. Widoki piękne, sarny koło tarasu przebiegają,
      wiewiórki, bażanty, zające, że o ptakach nie wspomnę.
      Mąż pracuje w domu, ja na razie nie, ale potem dołączę do męża. Na zakupy
      jeździmy raz w tygodniu. Czasem mąż skoczy autem po chleb, Czsem z dziećmi idę
      na wyprawę do piekarni (1,5 godz.), czasem upiekę. W ogóle dużo więcej piekę.
      Wiem, że ZAWSZE mogę liczyć na pomoc sąsiadki (w moim wieku, bardzo fajna) -
      czuję się przez to mniej(!) samotna niż w mieście. Moje dzieci lubą dzieci
      (jest ich w sąsiedztwie sześcioro) od sąsiada (też są w zbliżonym wieku). Moje
      dzieci zobaczyły wykopki (ziemniaków), jednodniowe cielątko, źrebaka, sanie
      ciągnięte przez konie. W sąsiedniej wsi jest gminny ośrodek kultury, gdzie są
      zajęcia dla dzieci.
      Nie odbiera nam telewizja, staram się nie słuchać wiadomości w radio (mąż tylko
      śledzi jakieś gazety prawne, coby firma nie popadła w konflikt z urzędami).
      Życie płynie mi tu dużo spokojniej. A my odżyliśmy (ja wreszcie utyłam, hurra).
      Też byłam pełna obaw, jak to będzie. Najbardziej bałam się ciemności (w nocy) -
      ale tu nie jest ciemno (poza listopadem) - jest jasno - świecą gwiazdy, a jak
      jest pełnia to po prostu jak w dzień wink. No i jeszcze braku telefonu/internetu,
      ale mam neostradę smile.
      Wydaje mi się, że duże znaczenie ma styl życia. My zawsze lubiliśmy wszyscy
      razem siędzieć w domu i nawet na spacer do parku się nam nie chciało iść bo
      było daleko (15 min.). Lubię gotować i piec. Wolę pracować w domu i ogrodzie
      niż pracować w pracy wink i wynajmować gosposię i ogrodnika wink.
      Odkąd sie przeprowadziliśmy to częściej wybieramy się do kina, do teatru z
      dziećmi. Nas (wszystkich) po prostu męczą tłumy. Z hipermarketu wracam chora. Z
      miasta z bólem głowy (smród spalin).
      Trzeba się zastanowić, głownie nad tym, jakim się jest, co się lubi, co się
      planuje. I jeszcze nie robić założenia że mieszkać się będzie dożywotnio, wszak
      człowiek się zmienia smile.

      Pozdrawiam i dołączam kilka linków (mam nadzieję, że będą działać).

      www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?t=7822&highlight=o%B6rodek+kultury
      www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?t=8743&highlight=dojazdy
      www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?t=11247&highlight=dojazdy
      www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?t=19485&highlight=dojazdy
      www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?t=3383&highlight=dojazdy
      www.murator.com.pl/forum/viewtopic.php?t=1157&highlight=dojazdy
    • judytak Re: mieszczuch na wsi 16.02.04, 09:25
      na wsi mieszkając trzeba, po pierwsze, nie bać się zwierząt
      (ja się na przykład boję psów)
      trzeba być odpornym na zimno
      (dom jednorodzinny rzadko ogrzewa się równomiernie, a i latem, jak jest chłodno
      i deszczowo, może być nieprzyjemnie)
      trzeba sobie radzić z tym, że do sprzątania masz nie tylko dom, ale też cały
      ogród (gdzie chwasty rosną same od siebie...)

      ale przede wszystkim nie wyobrażam sobie, żeby dziecko nawet kilkunastoletnie
      było zdane na to, że rodzice go gdzieś odwożą czy przywożą (do szkoły, do kina,
      do kolegów...)
      czasami sprawę rozwiązuje szkolny autobus, ale na pewno nie zawsze

      pozdrawiam
      Judyta
      • hanka_79 Re: mieszczuch na wsi 21.02.04, 12:01
        Zazdroszczę takich problemów. Moze dlatego, że ze mną jest odwrotnie- ze wsi do
        miasta. Czego mi brakuje, a co przeszkadza? Śmieszne chyba rzeczy, np. to, że
        nie mogę sobie wyjść z dzieckiem na chwilkę z domu bez zerknięcia w lustro.
        Kiedy mam pranie na balkonie, to sąsiad może sobie moje majtki dokładnie
        obejrzeć-żart. Fajnie jest wyjść sobie na własne podwórko, dziecko bawi się w
        swojej piaskownicy, to chyba ogromny plus, bo przynajmniej wiesz jaki pies tam
        nasikał. Nikt Cię nie słyszy przez ścianę, a wścibskie sąsiadki mają swój urok.
        Pozdrawiam.
        • czarnotka1 Re: mieszczuch na wsi 21.02.04, 21:32
          Ja na razie mieszkam w bloku, w Krakowie, ale już niedługo przeprowadzamy się
          do własnego domu w Niepołomicach ( ok.25 km od miasta ). Ja już nie mogę się
          tego doczekać - wreszcie będę "u siebie", bez sąsiada tupiącego i dzieciaka
          wrzeszczącego nad głową, wrzasków na klatce schodowej, piesków załatwiających
          się pod moim balkonem, radia albo telewizora za ścianą, bez zastanawiania sie,
          który sąsiad tej soboty zrobi imprezę... Nie będę musiała wysłuchiwać kiedy
          sąsiad spuszcza wodę, włącza pralkę, rozkłada z łoskotem łóżko... To właśnie
          najbardziej przeszkadza mi w bloku, życie jak w kołchozie. A tam? Wszystko
          jest: szkoła, przedszkole, poczta, sklepy, przychodnia, dom kultury, kościół,
          basen - wszystko w promieniu 2 km. Oczywiście bez samochodu ani rusz!
    • galliano Re: mieszczuch na wsi 22.02.04, 17:25
      Czesc, to i ja dodam swoje 3 grosze jako mieszczuch który od 8 lat mieszka na
      wsi.
      Przede wszystkim musicie wziasc pod uwage pewne rzeczy, które będą pokutowac
      przez wiele lat.
      1) domyslam się ze macie dzieci wiec, jak daleko jest przedszkole, szkola,
      zajecia popoludniowe (!!!!!). Z reguly w szkolach wiejskich niewiele się dzieje
      popoludniami wiec na zajecia dodatkowe dla dzieci nie masz co liczyc. Swietlica
      (o ile wogole jest) czynna jest np. do 15.00 a co potem z dzieckiem?? Musicie
      wziasc pod uwage wasz system pracy i ewentualne mozliwosci poswiecenia czasu na
      dojazdy do szkoly i inne zajecia itd.
      2) Samochod praktycznie obowiazkowy dla kazdego doroslego czlonka rodziny.
      Można oczywiście funkcjonowac i bez tego, ale wówczas dojazdy gdziekolwiek
      wydluzaja się w nieskonczonosc, bo autobus przy dobrych wiatrach jest raz na
      godzine.
      3) Za samochodami ida ogromnymi krokami KOSZTY utrzymania owych pojazdow.
      4) Teraz „ulubiona” opcja mojego meza mieszczucha. Obecnie nieodlacznym
      elementem drzwi wejsciowych jest lopata do sniegu, aby utorowac sobie droge do
      garazu J))). Codziennie sklada modly o dodatnia temperature i brak sniegu.
      Podobnie sprawa wyglada na jesieni, kiedy trzeba posprzatac ogrod przed zima i
      co tydzien na wiosne i w lato kiedy trzeba latac za kosiarka. Ale musze przyzna
      ze mój maz jest w tych sprawach wybitnym mieszczuchem i chyba przydalby mu się
      w tych sprawach dozorca.

      A teraz PLUSY:
      5) Koszty utrzymania domu sa porownywalne z kosztami czynszu niewielkiego
      mieszkania. Za to masz 3 razy wiecej powierzchni.
      6) Chodzisz sobie rano w szlafroku po ogrodku i widzisz kiedy kwiatki
      zaczynaja kwitnac.
      7) Masz np. gniazdo jaskolek pod dachem
      8) Pijesz sobie kawke i jesz rodzinne sniadanko czy obiadek na tarasie
      (REWELACJA!!!!!!!)
      9) Zycie towarzyskie kwitnie na maxa bo wszyscy zjezdzaja do ciebie na
      grill
      10) Z reguly gdzies blisko jest las, wiec jest i atmosfera do spacerkow,
      wycieczek rowerowych itd.
      11) Nikt ci nie zaleje lazienki i nie będzie tupal po suficie czy walil w
      sciany.

      Jedynym minusem jest to ze wszyscy o Tobie wszystko wiedza, nawet nie wiadomo
      skad!!!! I listonosz wlazi do domu bez pukania, nie nalezy wiec siedziec na
      kiblu przy otwartych drzwiach (tak jak ja to kiedys zrobilam J)).
      No i należy jeszcze uzbroic się w cierpliwosc do odpowiedzi na pytania (kilka
      razy w tygodniu) w zimie – czy potrzebujesz może drewno do kominka po very
      atrakcyjnej cenie !!!! ewentualnie jeszcze opcja letnia – ziemia ogrodowa i
      kora ogrodowa po oczywiście wspomnianej atrakcyjnej cenie smile))))

      A tak już poza tym to pozostaje tylko usiasc na tarasie i cieszyc się spokojem,
      cisza, ptaszkami i tym ze Twoje dziecko ma piaskownice na wlasnosc!!!!!
    • alltid_ung Re: mieszczuch na wsi 23.02.04, 11:08
      I ja jestem mieszczuch ktory wyladowal na wsi. Tak sobie mieszkam na tej wsi
      juz pare ladnych lat i wiecie co zrobilam sobie przerwe cos okolo lat dwuch i
      wrocilam do miasta......hi hi ale jednak wole ta moja wies, nie ma to jak
      sloneczko i wygodny lezaczekwink przy czym nie mam wdalszym ciagu pojecia o
      pielegnowaniu ogrodu ......za to mam duzo kwiatow w doniczkach (latwo wymienic
      jak sie ususza)Pozdrawiam serdecznie Gosiasmile)))

      @--------------------@------------------@-----------------@-----------------@
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5989627&a=10207476
      www.fampersson.k-webb.nu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka