Dodaj do ulubionych

Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;)

13.02.04, 07:44
Napisałam post na "Mamie cud", ale tam rzadziej zaglądacie, a zależy mi
bardzo na Waszych radach. Kopiuję go więc tutaj:

"Witajcie dziewczyny krzywozębne i złozgryzowe wink

Założyłam kiedyś wątek Aparat na zęby dla mamy i wtedy planowałam poprawić
sobie zgryz.
Z tego co kojarzę szwedka-kredka nosi aparat od lipca, jagasz miała go
założyc przed Świętami, agnessi i ann-mart już go zdjęły, odalie też się
przymierzała...

Otórz piszę tu, bo jestem po pierwszej wizycie u ortodonty i muszę sie teraz
juz na 100% zdecydować. Oto fakty mnie nurtujące:
1. W moim przypadku pomóc może tylko aparat stały.
2. Bedę go musiała założyć na obie szczęki i nosić conajmniej 2 lata.
3. Zalecany jest mi aparat metalowy zwykły (1600 zł. jeden łuk) lub metalowy
nowej generacji (2000 zł. za jeden), który lepiej i mocniej działa w związku
z czym rzadsze są wizyty kontrolne (co 8 tygodni). Odradzany przezroczysty
(też 2000 zł. za jeden), bo słabiej działa (czas noszenia wydłuży się o pół
roku albo nawet o rok), częściej sie psuje, a gumki i tak żółkna z czasem.
4. Narazie nie planuje sie usuwania zębów stałych, ale kto wie... pani
ortodontka jeszcze przemyśli koncepcję.

Wszystkie te rady były naprawdę szczere, poparte przykładem niemal
identycznym jak mój. I to babeczki, która bardzo chciała aparat wyjmowany,
ale jej się nie poprawiało i w klinice chirurgii szczękowej powiedzieli, że
tylko aparat stały jej pomoże. Ten przykład pani starszej ode mnie o kilka
lat (ja skończyłam niedawno 31) pokazał mi, że aparat założyć powinnam nie
tylko ze względów estetycznych, ale i zdrowotnych.

Ortodontka podeszła do sprawy bardzo profesjonalnie. Zrobiła mi odciski,
skierowała na dwa Rtg: szczęki i profilu, włożyła jakieś rozszerzacze do ust
i pstrykała fotki super cyfrówką z przodu i z profili mojej szczęki. Póżniej
całj twarzy też z przodu (smutnej i uśmiechnietej) i z profilu. Powiedziała,
że przez dwa weekendy musi to przemyśleć i zrobić analize zgryzu, co dla mnie
byłoby najlepsze, żeby mi nie popsuć rysów twarzy.

Za pierwszą wizytę skasowała niezbyt wygórowanie 50 zł., no i za dwa tygodnie
moja decyzja czy zakładamy...
Trochę mnie przerażają te blachy, chciałam przezroczysty, ale bardziej jestem
rozsądna niż próżna więc chyba się zdecyduję na blaszak wink
bez urazy, trochę próżna jest każda babka, gdyby nie te przerażające 3 lata
walczyłabym o przezroczysty, zresztą mój mąz twierdzi, że tym, że chcę
poprawic zgryz osiągnełam już szczyty próżności i później będe powiększać
cycki wink)

No i teraz do rzeczy. Jak Wam jest dziewczyny? Wy, które macie to za sobą -
wciąz jesteście ładne i nic was nie boli? Wy które nosicie - jakie macie
aparaty: przezroczyste czy blaszki (może te nowej generacji, jakieś klamrowe
czy zatrzaskowe), jak Wam się nosi, co na to Wasi mężowie czy niemężowie,
znajomi?
Poradźcie moje drogie: zakładać? warto?
Czy ceny w moim przypadku nie są wygórowane?
Jagasz, jak Ci jest - narazie nie żałujesz?"

Będę wdzięczna za każdy odzew i radę.
Pozdrawiam
Żabcia
Obserwuj wątek
    • jagasz Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 09:00
      Żabcia nie żałuję ani minuty.
      Ja miałam najpierw załozony aparat górny, po miesiącu aparat dolny (moja górna
      szczęka ma większą wadę), związane to było z niezbyt wygodnym (lekarz zakłada
      ci tzw "usmiech" zakładaniem aparatu, i trochę z kosztami. Łatwiej mi było
      podzielić sobie tę sumę na dwa. "Ja płaciłam 1300 za jeden łuk mam łuki
      metalowe, czyli widać, że nosze aparat. Razem zapłaciłam 2.600 zł. Dochodza
      jeszcze kontrole raz w miesiącu i taki łuk na podniebienie, który będę miała
      załozony w późniejszym czasie za 100 zł.
      Aparat noszę już około 2 miesiące i czasami zapominam, że w ogóle go mam!!!!
      Najbardziej bałam się jak zareaguje dziecko, ale ona nawet nie zauwazyła
      aparatu, tzn. chyba wie, że ja mam aparat ale traktuje to bardzo naturalnie.
      CAłe pozosytałe towarzystwo przyzwycziło się i nikt nie reaguje na
      moją "bizuterię".
      Minusy - po nocy muszę "odklejać" wargi i policzki od aparatu, wszystko mi się
      przykleja i mam "odciski " na wew. stronie policzków. Ale dostałam taki wosk do
      przyklejania na aparat - pomaga - tylko nie zawsze chce mi sięgo przyklejać.
      Żabcia - ja jestem za, tylko żałuję, że tak późno (mam 32 lata).
      Jak masz jeszcze jakieś pytania to pisz.
      Pozdrawiam
      Aga
    • madzia.b2 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 09:17
      dziękuje ci bardzo, że taki wątek wprowadziłaś! Ja idę za tydzień na
      konsultacje ortodontyczną i też się zastanawiałam nad aparatem chyba za długo
      bo w tym roku kończę 32 lata. Ale przykład jagasz dodał mi otuchy i upewnił w
      tym, że nie taki diabeł straszny.. a poza tym to za jakiś czas będę miała
      nareszcie ładny uśmiech (mam nadziejęsmile). Gdybym zdecydowała sie założyć aparat
      zaraz jak zaczeło mnie na to stać (tania impreza to nie jest) to już bym miała
      śliiczny zgryz. Dobrze, że jest jakaś mała bo mała ale jednak grupa wsparciasmile)
    • zabcia_m Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 09:40
      Dzięki dziewczyny za odzew. Jak juz pisałam jest nas tu więcej, także czekam,
      może ktoś się do nas dołączy i opowie o wrażeniach swoich szczęk wink

      Jagasz, zapłaciłaś o wiele mniej niz mi proponują. Może ceny podskoczyły od
      Nowego Roku, a już napewno zalezy to od gabinetu ortodontycznego. W moim
      miescie (150 tys. mieszkańców) są dwa gabinety ortodontyczne które mają jako
      taką renomę (ja udałam sie ponoć do najlepszego, a już napewno do najbardziej
      doświadczonego) i może jest jeszcze jakis jeden czy dwa o których mniej słychać.

      Mąz mój został już pozytywnie naprostowany jak sie okazało, że jednego jego
      kumpla z pracy dziewczyna zdjęła aparat jakiś rok temu, drugiego żona jakieś
      dwa lata temu, a trzeciego ma zdjąć za parę tygodni, a że mieszka w W-wie to
      jej nie widujemy. Chyba zrozumiał, że to nie jest tylko kaprys jego
      rozpuszczonej kobiety wink

      Do ceny aparatu dorzuci się moja mama, bo uparcie twierdzi, że to dzięki ich
      (rodziców) niedopilnowaniu mam zły zgryz (bo w dzieciństwie "nosiłam" aparat
      ruchomy). I to ona usilnie mnie na niego namawia... także sama nie wiem, może
      wybiorę ten droższy...
      Może któraś ze świeżo "zadrutowanych" mam nosi taki z zamkami nowej generacji
      (jeszcze nie ma tego typu przezroczystych).

      Jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam.
      Będę tu zaglądac, a już napewno napiszę jak aparat w końcu założę.

      Żabcia
    • izuska1 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 10:01
      A ja za chwilę będę sobie zakładać aparat, muszę jeszcze tylko skończyć remont
      zębów i usunąć dwa, żeby zrobić miejsce. Też się powoli oswajałam z
      widokiem "bizuterii", na ten zupełnie niewidoczny sie nie zdecyduję, bo drogo i
      ponoć w praniu różnica niewielka. Ortodontka mi poradziła tzw. kosmetyczny czy
      estetyczny - ma przezroczyste zamki od jedynek do trójek, a od czwórek
      metalowe. W moim gabinecie kosztuje 1500 PLN za pierwszy łuk, drugi 1200.
      Pozdrawiam
    • agadd02 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 11:27
      hej dołączam do was właśnie się przymierzam do aparatu, tylko fakt wyrwania 4
      zębów trochę ostudza mój zapał, czy któraś z was wyrywała 4 zęby naraz w
      znieczuleniu ogólnym oczywiście - przeżyłyście, strasznie się boję buuuuuuuuu,
      jestem z Zabrza i mam 25 lat, nie moge już więcej czekać, bo zęby coraz
      bardziej mi sie rozłażą, po tym jak pojawiły się w mojej paszczy (nie wiem po
      co) 4 świeżo upieczone ósemki surprised(, pocieszcie mnie że przeżyję

      pozdrawiam
      Daga i Sebastian (09.05.2003)
      • madzia.b2 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 12:02
        Przeżyjesz, a jak będziesz w moim wieku (32) będziesz miała śliiiiiiczny
        usmiechsmile)
        trzymaj się, trzymam kciuki i podziel sie wrażeniamisad po, bo ja tez
        najparawdopodobniej będę usuwac przed założeniem.
      • jagasz Do Dagi 13.02.04, 13:20
        Daga, ja miałam wyrwanych 5 zębów!!!!
        Najwięcej dałam sobie wyrwać 2, nie dasz rady więcej tym bardziej przy
        ósemkach. Nawet nie masz pojęcia jak boli szczęka, nie mam mowy o otworzeniu
        buzi, gryzieniu itp. Przyjmujesz dosłownie same płyny.
        Najpierw daj sobie wyrwać zęby z jednej strony a za jakieś dwa tygodnie z
        drugiej.
        No, chyba, że jesteś bardzo wytrzymała osobą.
        Powodznenia
        Pzdr.
        Aga
        • agadd02 Re: Do Dagi 13.02.04, 13:47
          mam nadzieję że to będą jednak czwórki do usunięcia, a co myślisz o czwórkach
          dam radę na raz bo bez narkozy nie dam się dotknąć, a nie wiem czy będzie można
          zrobić 2 w tak krótkim czasie

          surprised(
          • jagasz Re: Do Dagi 13.02.04, 14:00
            Daga tu tak naprawdę nie chodzi o to, które zęby będą wyrwane, chodzi o to, że
            nie będziesz miała jak gryźć, wypłucze ci się skrzep i zrobi suchy zębodół
            czego nie życzę. Chodzi o to abys miała jedą wolna stronę.
            Zrobisz jak zechcesz, ale tak mi doradzał mój stomatolog, ja też chciałam
            wszystko "już", ale jak puściło znieczulenie to myslałam, że oszaleję z bólu, a
            tu trzeba normalnie egzystowac, zająć się dzieckiem itp.
            Pozdrawiam
            Aga
            • agadd02 Re: Do Dagi 13.02.04, 14:03
              o matko słyszałam o suchym zębodole, na pewno go nie chcę, a ty usuwałaś w
              miejscowym znieczuleniu czy w ogólnym i które zęby i jeszcze skąd jesteś, może
              ze śląska??

              surprised)
              • jagasz Re: Do Dagi 13.02.04, 14:17
                Znieczulenie miejscowe, miałam usuwane dwie czwórki górne, szóstkę dolną i dwie
                ósemki dolne.
                Jestem z W-wy.
                Pozdrawiam
                Aga
                • agadd02 Re: Do Dagi 13.02.04, 14:20
                  czy masz gg, mam jeszcze trochę pytań, a nie chcę zanudzać na forum 5596572

                  surprised)




                  • jagasz Re: Do Dagi 13.02.04, 14:27
                    Nie mam gg, ale możesz napisać na priva: jagasz@gazeta.pl.
                    Pozdrawiam
                    Aga
          • zabcia_m czwórki 13.02.04, 14:01
            Gdzieś czytałam, że czwórki to najmniej potrzebne zęby, a jak sie psują to są
            trudne do leczenia bo mają dwa kanały. Więc czwórek najmniej chyba żal...

            Piszmy dziewczyny wszystko co wiemy w tym temacie, pomożemy sobie i innym
            babeczkom wahającym się.

            Za dwa tygodnie być może się dowiem, że tez coś powinnam usunąć crying

            Pozdrawiam
            Żabcia
            • agadd02 Re: czwórki 13.02.04, 14:06
              no tak, masz rację, niestety ja jeszcze się dowiedziałam, że czwórki są
              najgorsze (po ósemkach) do rwania, bo mają bardzo długie korzenie, buuu


              no ale trudno jak się chce być pieknym trzeba pocierpieć, smutne ale prawdziwe
              w tym przepadku

              surprised)


    • anitat Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 13:26
      Hej! Ja tez nosiłam aparat stały, wprawdzie tylko na "górę" ale i tak
      doswiadczyłam tego o czym piszecie. Nosiłam go w latach 1997-1999, ale
      cała "operacja" była przeprowadzana przez renomowany gabinet, miałam więc
      nowoczesne materiały i obsługę i wtedy płaciłam za to cudo tez około 2000 zł.
      Największym problemem chyba jest właśnie "przyklejanie się wewnętrznej strony
      warg do drutów, ale można sobie z tym poradzić. Drugą ważną rzecza jest tez
      niestety ból.Rozszerzanie szczęk za pomoca drutów na podniebieniu jenak nie
      ukrywam boli, wyciąganie i ustawianie zębów to tez nie sielanka. Wprawdzie po
      rozciągnięciu, po kilku dniach ból ustepuje....az do nastepnego wyciągania na
      kolejnej wizycie. Przyznam, że teraz kilka lat po zdjęciu aparatu z efektu
      końcowego jestem zadowolona, choć miałam dużą wadę (niedorozwój górnej szczęki -
      rozciagano mi ją i wyciągano zęby do przodu), i nie udało sie skorygować jej
      idealnie (idealnie można tylko operacyjnie)to w trakcie leczenia miałam wiele
      momentów zwątpienia i chęci zdjęcia natychmiast!!! aparatu (jeest to
      niemożliwe). Generalnie uważam, że warto. Ja nosiłam aparat jak miałam 27-28
      lat. Otoczenie zaakceptowało i nikt mnie o nic nie wypytywał. W tym czasie
      zmieniałam tez pracę i tez nie miało to wpływu na rozmowyw sprawie pracy. Mam
      dużo zdjęć z tego okresu w tym wiele z pełnym usmiechem (i tu uwaga - metal
      odbija światło i efekty na zdjęciach moga być zaskakujące...).
      Anitat
      • jagasz Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 13:34
        Anita, rozsmieszyłas mnie tymi zdjęciami!!!!!!!!!
        Ja na razie nie zdobyłam się na to aby sobie zrobić zdjęcie z
        otwarta "paszczą", ale myślę, że z czasem mi to przejdzie i się zdobędę na
        taki "wyskok".
        Pozdrawiam
        Aga
      • agadd02 do anitat 13.02.04, 13:52
        a co to jest wyciąganie i ustawianie zębów - jak to się robi??

        bo włos mi się zjeżył
        pozdrawiam
        Daga

        • anitat Re: do agadd02 23.02.04, 14:16
          Sorry, nie zaglądałam tu długo.
          Co do wyciągania i ustawiania zębów;
          Wyciąganiem nazywam zakładanie na zamki cora silniejszego drutu który
          powoduje "wyciąganie " zębów. Ja miałam za małą górną szczękę, choć zęby były w
          miare równe to jednak zamiast wychodzić nad zęby z dolnej szczęki, było
          oodwrotnie, zęby z górnej były z tyłu (coś jak u konia, hi, hi, hi, tzw.
          wysunięta dolna szczęka)Trzeba było aparatem "wyciągnąć" te górne, trochę do
          przodu, no i to się udało częściowo, zęby mi sie stykają, nie jest idealnie,
          ale idealnie być nie mogło (za duża wada), a ustawianie, to po prostu
          prostowanie ząbków, przy takim "wyciąganiu", miałam tak rozchwiane zęby, że
          ustawienie ich w odpowiedniej pozycji to już drobnostka, trzeba je było
          tylko "zablokować" w odpowiednim dla nich miejscu (czasami miałam wrażenie, że
          gdyby nie to , że łuk i zamki i to, że zęby się tego wszystkiego trzymały (hi,
          hi), to wszystko by mi wypadło.
          Aha, a co do całowania: można sią całować a nawet trzeba...
          (trzeba się liczyc z tym ,że można czasem "pocharatać" partnera....
          Ale cóż, niech czuje, że miłość to czasami tez cierpienie...
          myśmy z mężem nie żałowali sobie tej przyjemności
          Anita
    • czarna_ms Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 14:53
      Witajcie "zadrutowane" i przymierzające się mamy!
      Ja obecnie noszę aparat z łukiem stalowym na obu szczękach, więc mam
      szczerosrebrny uśmiech. Na początku strasznie się krępowałam, bo cały czas
      myślałam o tym, że mam "to" w paszczy a potem się przyzwyczaiłam. Z uśmiechami
      też było krucho na początku, a potem stwierdziłam, że co mi tam! Co do bólu, to
      faktycznie, najgorszy jest tuż po "podkręceniu śrubki". Przez około 5-7 dni
      trzeba uważać z gryzieniem i przyjmować raczej zupki smile))
      Za dwa miesiące zdejmuję już aparat z górnej szczeny i jestem tym bardzo
      przejęta! Różnica w wyglądzie jest kolosalna! Miałam dwa wystające przednie
      siekacze, a pozostała reszta rosła sobie w różnych dziwnych pozycjach i pod
      najdziwniejszymi kątami. Teraz nie mogę się już doczekać zdjęcia wszystkiego.
      Naprawdę warto, nawet patrząc na koszty (Rzeszów-2500)
      Pozdrawiam, papa
      Monika
      • patatajowa Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 16.02.04, 22:45
        Hej Moniko!!!Jestem z Rzeszowa i zainteresowana tematem.Możesz zdradzić gdzie w
        Rzeszowie chodzisz do ortodonty i jakie to są tutaj koszty?Pozdrawiam Agnieszka
      • patatajowa Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 16.02.04, 22:46
        Hej Moniko!!!Jestem z Rzeszowa i zainteresowana tematem.Możesz zdradzić gdzie w
        Rzeszowie chodzisz do ortodonty i jakie to są tutaj koszty?Pozdrawiam Agnieszka


        • czarna_ms Do: patatajowa 03.04.04, 18:55
          Cześć Agnieszko! Przepraszam, że tak długo nie odpowiadałam ale mój genialny
          mąż sam zabrał się za modernizację komputera (hehe) i efektem był brak przez
          pół miesiąca dostę pu do kompa!!!
          Więc wracając do tematu: ja chodzę do gabinetu na Baranówce, dokładnie na ulicy
          Ofiar Katynia, ELADENT, tel:86-30-472. Póki co jestem zadowolona a już przecież
          kończę!
          Powodzenia jeżeli się zdecydujesz smile)))
    • ma.pi Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 15:06
      Ech dziewczyny, chyba nie bede zbyt mile widziana tutaj, bo dodam Wam troche
      zgryzot.
      Ja nosilam aparat do prostowania zebow jak mialam 22-23 lata. Nosilam przez 2
      lata. Wszystko sie ladnie wyprostowalo. A pozniej z czasem pomalutku zeby
      wrocily do poprzedniej pozycji.
      Na drugie prostowanie sie nie zdecydowalam, bo do dzisiaj snia mi sie po nocach
      koszmary, ze mam ten aparat zalozony.
      Prostowanie zebow boli i nie wierzcie lekarza, ze nie. Mnie wlasnie tak
      probowali przekonac, Ci co nie wiedzieli, ze ja juz to przeszlam.
      No i bardzo wazne, jezeli zeby sa krzywe bo jest za malo miejsca to konieczne
      jest usuniecie czworek. Bez usuniecia ich tez wyprostujecie zeby, ale jest
      wieksza szansa, ze wszystko wroci do "normy" z przed, bo zeby trzonowe maja
      olbrzymia sile.
      Juz na tym forum byly takie watki i wiem, ze nie tylko ja mialam nieudane
      leczenie.
      Nie pisze tego po to, zeby Was zniechacic, ale zebyscie wiedzialy o takich
      przypadkach i porozmawialy o tym z lekarzem.
      I warto wybrac sie na konsultacjie do kilku ortodontow, wtedy ma sie wieksze
      rozeznanie w swojej sprawie i latwiej podjac decyzje.

      I czesto po leczeniu ortodontycznym trzeba gorne albo dolne zeby podkleic
      specjana wkladka aby nie wrocily na swoje miejsce, albo na noc (czesem i przez
      cale zycie) nakladac specjana nakladke na zeby. O to tez pytajcie, bo to jest
      bardzo wazne.

      Pozdrawiam i zycze udanego leczenia.
      • jagasz Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 15:14
        Ja słyszałam, że po aparacie stałym nosi się przez jakiś czas tzw. aparat
        rotacyjny (tylko kilka godzin dziennie).
        No cóż trzeba jakoś utrzymać ten stan.
        To tak samo jak z odchudzaniem.....
        Pozdrawiam
        Aga
        • ma.pi Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 15:24
          jagasz napisała:

          > Ja słyszałam, że po aparacie stałym nosi się przez jakiś czas tzw. aparat
          > rotacyjny (tylko kilka godzin dziennie).
          > No cóż trzeba jakoś utrzymać ten stan.
          > To tak samo jak z odchudzaniem.....
          > Pozdrawiam
          > Aga

          To zalezy od wielu czynnikow i danego przypadku
          I z tego co mi mowiono to im w pozniejszym wieku prostuje sie zeby tym wieksza
          szansa jest, ze pozniej to poortodoncyjne "wspomaganie" potrzebne bedzie przez
          reszte zycia. No przynajmniej do momentu, az nam trzecie zeby nie wyrosna.
          Pocieszenie, ze te trzecie to juz na pewno proste beda.

          Pozdr.
    • lanetka222 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 16:57
      Ja też chcę się z Wami podzielić swoim dpświadczeniem i prosić o ewentualną
      radę. Od dziecka miałam krzywe zęby i nosiłam aparaty ruchome aż w wieku 23 lat
      zafundowałam sobie taki aparat. Było to już 10 lat temu, w tamtych czasach a
      przynajmniej ta pani która mi zakładała ten aparat nie kazała mi robić żadnych
      prześwietleń czyli tak na wyczucie było to zrobione. Aparat miałam przez rok
      czsu(dodam,że miałam go gdy brałam ślub), byłam szczęśliwa bo w końcu mogłam
      się uśmiechać nie zasłaniając wargami zęby. Ale moja radość nie trwała długo bo
      po ok. roku czasu moje zęby powróciły do stanu wyjściowego a inne które
      wcześniej były ładne też mi jakoś się powykrzywiały. Ponieważ potem urodziłam
      córkę(7lat obecnie)dałam sobie z tym spokój a i dostępu do odpowiedniego
      fachowca nie miałam. Jakieś dwa lata 3 lata temu znowu zapragnęłam coś z tym
      zrobić i okazało się, że przy jednej jedynce nie mam kości a mój ząb tylko w
      1/5 jest w niej. Poza tym mam problem z przyzębiem. Chodziłam od lekarza do
      lekarza i nie bardzo im wierzę. Jeden mówi,że najpierw powinnam dosztukować
      brakującą kość a potem założyć aparat, inny,że najpierw aparat i w trakcie
      leczenia kość. Ale jest jeszcze problem przyzębia. Boję się, że mogą mnie
      naciągnąć na aparat a potem się okaże że mi zęby wylecą. A ponieważ mogą
      zwietrzyć okazję do zarobienia to nie będą w pełni uczciwi, nie mam przecież
      gwarancji. Czy któraś z Was miała też problemy z przyzębiem a mimo to miała
      stały aparat?
      Aneta lat 33.
      • czeskie Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 17:37
        Jestem zadrutowana od 2 tygodni i juz prawie przyzwycziłam się do aparatu. Na
        razie mam zalozoną gore a za siedem miesiecy mam miec jeszcze dół. Nosze aparat
        z metalowymi płytkami. Poczatek był kiepski, najpierw wyrwana czworka, a potem
        aparat, ktory kaleczyl mi jezyk. No i jeszcze sprawa moich maluchow. Mają
        zwyczaj rzucac sie z calusami a przy takim kontakcie "czaszka-aparat" juz nie
        raz mialam popuchniete wargi.
        Nie zaluje, ze w koncu sie zdecydowalam, choc koszt znaczny (1300 zl za łuk).
        Krzywe zęby to był moj kompleks (mam krzywe jedynki) i przy kazdej rozmowie
        mialam wrazenie, ze rozmowca zwraca tylko na to uwage. Wiem, ze wyglada to na
        lekka paranoje, ale do takiego rozmiaru doszedl moj komleks. Zwlaszzce w
        towarzystwie mojego męża było to widoczne -facet ma bialutkie i równe zęby,
        pierwsza rzecz na ktora ludzie zwracaja uwage. Mam nadzieje, ze
        dzieci "odziedzicza" zęby po tatusiu a nie po mnie. smile
        Pytałam ortodontki czy w moim przypadku po zakonczeniu leczenia wada moze sie
        cofnąc, ale usłyszalam, ze nie i mam na to jej gwarancje. smile
        Mąz sobie zartuje, ze w zeszlym roku wycielam tłuszczaka, teraz prostuje zeby a
        ja juz calkiem bede "laska" to go zostawie. smile
        Reasumując ja jestem zadowolona. Aha, mam 29 lat.
    • mmm74 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 13.02.04, 17:54
      ja też jestem zadrutowaną mamą od miesiąca i wiecie co - strasznie żałuję, że
      dopiero tak późno się zdecydowałam - w tym roku kończę 30 lat.
      Przed samym założeniem strasznie panikowałam bo oczywiście nasłuchałam się
      różnych opowieści jak to potwornie bolą zęby po założeniu, jak strasznie aparat
      kaleczy dziąsła i takie tam - uwieżcie że przed samą wizytą kiedy to miałam
      mieć założony aparat wykupiłam chyba pół apteki ze środkami przeciwbólowymi, w
      lodówce miałam spory zapas jedzonka prawie jak dla dzidziusia i wiecie co -
      żadnego bólu - nawet byłam tym rozczarowana - gdzie ten ból!!!
      U mnie sprawa wyrywania zębów była o tyle prosta, że nie mam już niestety
      szóstek więc jest miejsce i nie trzeba było nic wyrywać ha ha.
      Ja zdecydowałam się na aparat ceramiczny ze względów estetycznych ale też
      zdrowotnych(może się zdarzyć, że będę musiała za jakiś czas wykonać rezonans
      magnetyczny i wtedy łatwiej zdjąć taki aparat a raczej drucik z zębów) mam
      bardzo małe przezroczyste zamki i przezroczyste gumki.
      Rozmawiałam z dziewczyną, która niedawno zdjęła taki aparat (ponoć miała dużo
      większą wadę zgryzu niż ja) i nic jej się z tym aparatem nie działo - nie
      strzelały żadne zamki i temu podobne - była bardzo zadowolona.
      Ja za trzy miesiące zakładam aparat na dolne zęby też przezroczysty ale gdybym
      mogła założyć zwykły metalowy to bym go założyła.
      A ha ja zapłaciłam za łuk 1600zł.

      Żabcia zakładaj aparat - jestem przekonana, że warto.
    • zabcia_m Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 16.02.04, 10:27
      Hej dziewczyny,

      Dzięki za posty.
      Trochę mnie przeraziły wasze doznania po zdjęciu aparatu kiedy to zeby wróciły
      na swoje miejsca. Mam nadzieję, że w moim przypadku, gdy mam równe zęby ale zły
      zgryz, a szczękę będą mi raczej poszerzać, a nie zwężać jeśli nawet miałyby
      wrócić (zrobie wszystko aby temu zapobiec) to wrócą na swoje poprzednie
      ułożenie, które nie jest tak tragiczne ze względów estetycznych, ale
      nienajlepsze ze zdrowotnych wink

      Aparat założę, bo juz się zdecydowałam i wszystkich znajomych uprzedziłam, że
      kupuje nowa "biżuterię" wink Tylko troche mnie wkurza, że w mojej małej pipidówie
      tak drogo to kosztuje - 1600 za 1 łuk zwykłego blaszaka. Ale niestety tylko tej
      jednej ortodontce ufam... tzn. jej doswiadczeniu smile

      Pozdrawiam
      Żabcia
      • jagasz Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 16.02.04, 10:53
        Chciałam tylko dodać jeszcze jeden minus (tak ja poprzedniczka).
        W przypadku posiadania dziecka częste kontakty "czszka - szczęka (aparat)"
        Bardzo bolesne!!!!!!!!!
        Pozdrawiam
        Aga
    • zabcia_m Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 17.02.04, 09:07
      Hej, to jeszcze raz ja smile

      Wczoraj rozmawiałam z koleżanką, która nosiła aparat u tej samej ortodontki do
      której chodzę. W sumie jest zadowolona i gdyby miała jeszcze raz sie decydować
      to zrobiłaby to (mineły jakieś 3 lata od zdjęcia). Ale powiedziała mi, że
      dodatkowo w trakcie noszenia aparatu stałego musiała na noc zakładać taką
      jakby "uzdę" na zewnątrz głowy, żeby wyciągała żuchwe do przodu... czy też coś
      takiego macie/ miałyscie - to chyba tylko w przypadkach cofnięcia szczęk -
      niestety tak jak u mnie crying

      Raz na jakiś czas zakłada też ten aparat "retainer" czy jakos tak na noc i
      chodzi na wizyty do ortodonty, także praktycznie są 2-3 lata intensywnego
      prostowania, ale z ortodoncją zwiążemy sie już do końca życia wink Aha i jeszcze
      powiedziała, że minimalnie jej się powiększyły odstępy między zebami, chyba
      przez te obejmy, ale nie rzuca sie w oczy i efekt jest zadowalający smile

      Nie zraża mnie to jednak, zwłaszcza gdy ktoś kto to przeszedł mówi, że było
      warto.

      Pozdrawiam
      Żabcia
      • jagasz Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 17.02.04, 10:45
        Żabcia, wyobraziłam sobie siebie z ta uzdą....
        Musiałam się opanowac aby nie parsknąć (jak koń???? uzda??? koń???) śmiechem.
        Jestem w pracy....
        Pozdrawiam
        Aga
        P.S Aha, ja sobie taraz tak spokojnie nosze ten aparat....a muszę się na
        kolejnej wizycie spytać mojej ortodontki co mnie czeka po tym aparacie. Może
        uzda???
      • izams Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 22.02.04, 21:32
        Warto zawsze - mimo minusów bo takowe są ( ja nie mam tego problemu - na
        szcęście0 - Moja przyjaciółka założyła aparat mając 33 lata do 35 - stały
        druciany . Miała wyrywane 2 zeby. W tej chwili zęby proste . Jedyne co mówi ,
        że ma słabsze niz przed , ale to chyba zależy od rodzaju zęba.
        No i to , ze nie całują się z mężem - bo się odzwyczaili - a z aparatem
        zupełnie nie mieli na to ochoty !!! - tak, tak - może niedyskretnie , ale
        ciekawa jestem jak u emam noszących aparat - czy też mężowie trochę się "
        wzdrygają" przed pocałunkami smile)))?
        poz,
        Iza

    • ineta Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 17.02.04, 10:19
      To ja już zwątpiłam po Wasztch postach sad Byłam u ortodonty parę miesięcy temu
      i powiedziała mi po długim oglącaniu mojego uzębienia, że wada wygląda na
      niedużą, ale ciężko to będzie wyleczyć. W zasadzie to mi odradzała, chociaż nie
      powiedziała tego wprost. Moja wada to zgryz krzyżowy. Zęby są nawet równe ale
      połowa górnego łuku zachodzi do środka a nie tak jak powinna na dolny. Nie
      ukrywam, że jest to źródło moich kompleksów od bardzo dawna. I mam wrażenie że
      ta wada się pogłębia. Mąż twierdzi, że on nie wie czego się czepiam. No ale
      wiadomo, każdy u siebie widzi inaczej..
      I teraz nie wiem, czy szukać jeszcze jednego ortodonty w celu konsultacji? Czy
      dać sobie spokój? W tym roku kończę 30 lat. Tamta ortodontka wydała mi się
      uczciwa - w końcu widziała, że chcę ten aparat i mogła mnie spokojnie na niego
      namówić i na mnie zarobić...nie wiem co o tym myśleć. Znacie może kogoś
      sprawdzonego we Wrocławiu?
      Pozdrawiam
      • zabcia_m Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 17.02.04, 14:22
        Ineta,

        To może jak wada nie jest wielka i przeraża cię ten cały "zachód" ze stałym
        aparatem spróbuj zapytać o aparat ruchomy? Dłużej pewnie to trwa, ale może wada
        sie nie będzie pogłębiała...

        Nie zostawiaj sprawy jeśli Cie dręczy, bo będzie Cie tak dręczyła cały czas, a
        za kilka lat bedziesz żałowała, że niczego nie zrobiłaś.
        Skonsultuj sie może z innym ortodontą.
        Ale, wiesz jeżeli też Ci powie, że własciwie sie nie opłaca, bo może żadnych
        zdrowotnych dolegliwości z tego powodu nie będzie w przyszłości, a są to tylko
        względy estetyczne to przemyśl to jeszcze z 10 razy wink
        Kiedyś w telewizji wystepowała taka dziewczyna, która jak sobie spróbowałam
        wyobrazić miała podobną wadę do twojej a była bardzo ładna, stwierdzilismy z
        mężem, że taka inność ma czasem swój urok i jeśli nie grozi zdrowotnymi
        dolegliwościami to jest nawet sympatyczna.

        Czasem też obserwuję dziewczyny modelki na okładkach czasopism jak w "sexownym"
        grymasie pokazują swoje jedynki z lekko wysuniętej górnej szczęki (jak u mnie)
        i tak źle to nie wygląda jeśli wada nie jest duża. Ale niedawno np. w jednym z
        programów typu "talk - show" wystepowała dziewuszka, której trudno było ukryc
        zeby za ustami... to juz tak ładnie nie wygląda...

        Ostatnio na okładce chyba "Twojego Stylu" też babka prezentowała swoje
        przydługie jedynki wink

        Ale cudem normalnie dla mnie jest wygląd jednej amerykańskiej aktorki.
        Dziewczyny mojego pokolenia napewno skojarzą: grała tą środkową córeczke w
        serialu "Domek na prerii". Tam miała z 8 lat, rude, ale gęste włosy (ja tez
        mam wink), piegi, odstające uszka, ale przede wszystkim gigantyczą wadę zgryzu,
        jak wspomniana wyżej dziewuszka z "talk - show". A teraz jaka z niej fajna
        babka z równiutkimi ząbkami i idealnym zgryzem - gra czasem w tych
        melodramatach obyczajowych... qrka zapomniałam jak się nazywa.

        Także Inetko przemyśl sobie wszystko raz jeszcze, co dla Ciebie najlepsze, tak
        żebyś nie żałowała.

        Pozdrawiam
        Żabcia
    • szwedka_kredka Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 17.02.04, 14:45
      Żabciu - ja nosze jak wiesz od lipca zeszłego roku.
      Dla mnie ból powizytowy jest do przejścia, choć czasem przez dobrych kilka dni
      nie mogę nic jeść.
      Aparat mam przezroczysty - na dole i na górze, reczywiście gumki żółkną, ale co
      miesiąc wymienia się je przecież na nowe. Reszta jest naprawdę przezroczysta.
      Ja od jakiegoś czasu sobie zakładam takie bladoniebieskie gumki i jest naprawdę
      ładnie.
      Mój ortodonta twierdzi, że niektózy specjaliści po prostu nie lubią pracować z
      aparatmi przezroczystymi i tyle (są podobno trudniejsze).
      To, co mnie naprawdę denerwuje to to, że podczas jedzenia i równoległej rozmowy
      (spotkania zawodowe na przykład!)cały czas się denerwuję, czy jedzenie nie
      dostało się pod drut i non stop sprawdzam językiem. To jest dla mnie największy
      minus całej sprawy.
      Powiem, czy było warto po 1,5 roku, które mi jeszcze zostały, bo przecież nie
      wiem, jaki będzi ostateczny efekt. Co prawda, ja mam niedużą wadę, ale
      zobaczymy. Może wszystko wróci do stany "sprzed", jak piszą dziewczyny.
      Ja tam wyznaję zasadę, że lepiej żałować, że się coś zrobiło niż że się nie
      zrobiło.
    • brendastar Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 20.02.04, 09:22
      Dziewczyny, też przymierzam się do założenia aparatu. Powiedzcie gdzie w
      Warszawie zakładałyście i jaki gabinet możecie polecić.

      Wielkie dzięki
    • mmm74 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 20.02.04, 09:51
      brenda odpiasłam na priv.
    • gusia29 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 20.02.04, 21:31
      Ja tez sie przymierzalam do zalozenia "bizuteri", na konsultacji dentysta
      stwierdzil, ze nosic aparat bede musiala przez okolo trzech lat przynajmniej.
      Cena tej przyjemnosci to tylko $4000 (mieszkam w Kanadzie). Cena mi troche
      ostudzila zapal, najbardziej jednak zniechecilo mnie to ze to tak dlugo trwa.
      Mam znajoma, ktora tez zakaladala aparat jakies trzy lata temu (jest ode mnie
      osiem lat mlodsza) i nadal go nosi!!!! Poza tym mowila, ze piekielnie boli po
      kazdej wizycie, wiec kompletnie mi przeszlo. Maja tu tez takie niby ruchome,
      przezroczyste zupelnie plastikowe nakladki, ktore mozna wyjac tylko jak sie je
      lub do mycia zebow, ale nie moze to byc dluzej niz dwie godziny na dobe. Tym
      sie zainteresowalam ale niestety takie cudo kosztuje od $6000 w gore wiec znowu
      plan sie poszedl..... Narazie nadal sie zastanawiam, mam kompleksy przez te
      moje "kly" ale nie wiem czy jestem przygotowana na kilkuletni bol.
      • szwedka_kredka Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 20.02.04, 22:51
        Ten aparat ruchomy (zdejmowany) nie jest wskazany dla każdej wady zgryzu
        (raczej do jedynie ok. 20% ). Poza tym nie jest to kilkuletni ból, tylko ból
        (dyskomfort) trwający przez trzy, cztery dni po wizycie i występujący przy
        nagryzaniu. Można się żywić bardziej "płynnie" w tym czasie.
        Ja sądzę, że jestem osobą mało odporną na ból, ale naprawdę nie jest to nie do
        przeżycia. Ale w sumie to sprawa bardzo indywidualna.
        • brendastar Re: Do Szwedki 23.02.04, 14:39
          dzięki za namiary i sorki za prywatę tutaj ale niechcący wykasowałam maila ze
          skrzynkismile))
      • ma.pi Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 25.02.04, 16:35
        gusia29 napisała:

        > Ja tez sie przymierzalam do zalozenia "bizuteri", na konsultacji dentysta
        > stwierdzil, ze nosic aparat bede musiala przez okolo trzech lat przynajmniej.
        > Cena tej przyjemnosci to tylko $4000 (mieszkam w Kanadzie). Cena mi troche
        > ostudzila zapal, najbardziej jednak zniechecilo mnie to ze to tak dlugo trwa.
        > Mam znajoma, ktora tez zakaladala aparat jakies trzy lata temu (jest ode mnie
        > osiem lat mlodsza) i nadal go nosi!!!! Poza tym mowila, ze piekielnie boli
        po
        > kazdej wizycie, wiec kompletnie mi przeszlo. Maja tu tez takie niby ruchome,
        > przezroczyste zupelnie plastikowe nakladki, ktore mozna wyjac tylko jak sie
        je
        > lub do mycia zebow, ale nie moze to byc dluzej niz dwie godziny na dobe. Tym
        > sie zainteresowalam ale niestety takie cudo kosztuje od $6000 w gore wiec
        znowu
        >
        > plan sie poszedl..... Narazie nadal sie zastanawiam, mam kompleksy przez te
        > moje "kly" ale nie wiem czy jestem przygotowana na kilkuletni bol.

        Hej ja tez jestem z Kanady z Toronto i przeszlam przez iles tam gabinetow
        ortodontycznych. Ciekawi mnie gdzie oferowali Ci cene $4000. Ja tez na taki
        jeden trafilam, ale nie wzbudzili mojego zaufania (ja juz kiedys prostowalam
        zeby, ktore z czasem wrocily na poprzednie miejsce i zastanawialam sie nad
        druga "kuracja"). Teraz to juz w sumie sprawa nieaktualna u mnie. Ale jeszcze 2-
        3 lata temu, za aparat staly tez slyszalam ceny 5-6 tys.
        Jak masz ochote podzielic sie doswiadczeniami to napisz na priv.
        wandan@primus.ca

        Pozdr.
    • agnessi Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 22.02.04, 21:19
      Witaj Żabcia

      Zgłaszam się jeszcze ja. Nie zdjęłam aparatu tak jak piszesz, lecz czekam na
      ten moment z niecierpliwością. Pewnie za około 5 miesięcy uśmiechnę się bez
      blaszek. Coż mogę dodać? Wiem, że warto się przemęczyć te kilka lat a w nagrodę
      mieć piękny uśmiech i nie myśleć już więcej przy uśmiechaniu się o krzywych
      zębach. Jest to inwestycja, która się opłaca.
      Na początku jest ciężko: boli szczęka, coś tam drapie w język, uwiera przy
      spaniu (pomocny jest wtedy wosk pszczeli - tak jak juz któraś z dziewczyn
      napisała).
      Później ból pojawia się po każdej wizycie kontrolnej, ale też obok tego bólu
      radość, jak się widzi postępy w leczeniu i ząbki się ustawiają. Ból przeraża
      niektóre dziewczyny przed założeniem aparatu, lecz nie powinny się tak bać -
      zawsze można się wesprzeć tabletką przeciwbólową. No i figura zyskuje - czasami
      jak się pomyśli o zjedzeniu czegokolwiek i towarzyszącym przy tym bólu to się
      od razu rezygnuje.
      Co do cen za wizyty kontrolne - ja płaciłam do tej pory 170 PLN za dwa łuki a
      obecnie przenoszę się do gabinetu pod W-wą i cena wizyty spadnie o 70 PLN.
      Mąż się przyzwyczaił i znajomi też, myślę,że po zdjęciu będą się przyzwyczajali
      do mojego uśmiechu bez aparatu.

      Jak masz możliwość Żabcia to zakładaj!

      Pozdrawiam
      Agnessi
    • madzia.b2 Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 24.02.04, 09:29
      Cześć druciarysmile)

      W piatek byłam u pani ortodontki i poczyniłam pierwsze kroki w kierunku
      naprawienia paszczęki. Zrobiłam coś co sie chyba nazywa piktogram i jeszcze
      jedno zdjęcie rentgenowskie. Fajna aparatura jak na filmach sf.smile Zostały
      pobrane wyciski. Za całość zapłaciłam 350 zł. bagatelkasmile) Aparat kosztuje
      2500, a jeżeli zdecuduje sie na przezroczyste zamki za górze to jeszcze 500 zł.
      Taka korekta zgryzu to jednak kosztowna imprezka. Na 5 marca mam mieć
      przygotowany plan leczenia. Czyli co do wyleczenia a co do usunięcia (auuu!!).
      Problem mam z górna jedynką, która była poddana resekcji (usunięcie kawałka
      korzenia z powodu stanu zapalnego). Ten ząb jest słabszy, ale ortodontka
      obiecała, że coś wymyśli. Może go póxniej doklei. No zobaczymy. Mój mąż sie ze
      mnie śmieje, że nie dość, że zadrutowana to jeszcze szczerbata. Otuchy mi to
      nie dodaje. Najważniejsze, że nie protestuje przeciwko wyrzuceniu takiej kupy
      pieniędzy!! Moje kompleksy są niestety silniejsze niż sknerostwosmile) i niż
      strach przed bólem i dyskomfortem. Może gdyby moja wada była mała to bym się
      zastanawiała, ale niestety mała nie jest. Trochę się boję jak to faktycznie
      będzie po wyrwaniu zebów, ale co tam. Poród przeżyłam to aparat mam nadzieję,
      że też przeżyję. Żeby to było chociaż troszkę tańsze. A aparat będę zakładac w
      gabinecie, który nie należy do najdroższych ( a jest uważam, że dobry). Jak na
      Warszawę to ceny są umiarkowane. A zresztą nie bardzo mam cazs biegać na
      konsultacje do różnych ortodontów. POciesza mnie fakt, że pani ortodontka
      właśnie kończy noszenie aparatu. Miała na górze zamki przezroczyste i twierdzi,
      że te których ona używa i te które miała, nie różnią się siłą działania od tych
      metalowych. Jedynie ładniej wyglądaja no i są droższe.
      No nic, zobaczymy. Do aparatu to jeszcze trochę, bo najpierw trzeba poleczyć,
      usunąć a potem... żegnaj wolności!smile)
      No właśnie, tez jestem ciekawa jak to z pocałunkami????smile
    • aday Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 24.02.04, 11:26
      ja dopiro przymierzam się do założenia aparatu no i właśnie mam prośbę czy
      możecie polecić ortodontę w Warszawie
      z góry dziękuję
      pozdrawiam
    • agnessi Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 24.02.04, 11:36
      Dziewczyny z Warszawy!

      JA mogę Was niestety przestrzec przed jedną ortodontką z W-wy. Piszcie do mnie
      na priva agneswie@wp.pl. Nie chciałabym publicznie jej tutaj na forum wymieniać.
    • 261m Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 24.02.04, 12:18
      Ja też zakładam ,,druty'' i mam w ziwązku z tym pytanie: czy może ktoś wie
      gdzie w Olsztynie są najlepsi fachowcy w tym temacie? Będę bardzo wdzięczna za
      informacje. Marta.
      • czeskie Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 29.03.04, 16:23
        Ponoc w Manhattanie jest niezła, ja chodze parzeciwko Szpitala Dziecięcego.
    • izams Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 24.02.04, 16:21
      wklejam jescze raz to co napisałam w środku postu - jednak bardzo mnie
      interesuje :
      cytat:
      No i to , ze nie całują się z mężem - bo się odzwyczaili - a z aparatem
      zupełnie nie mieli na to ochoty !!! - tak, tak - może niedyskretnie , ale
      ciekawa jestem jak u emam noszących aparat - czy też mężowie trochę się "
      wzdrygają" przed pocałunkami smile)))?

      poz,
      Iza


      pytanie do " zadrutowanych " jak całujecie się z mężami - no chyba , że to zbyt
      intymne pytanie!

      poz,
      Iza
    • zabcia_m Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 25.02.04, 08:32
      Hej Dziewczyny smile

      Miło, ze się nas wpisuje coraz więcej. Dzięki za odzew "wywołanych do tablicy"
      niejako moim postem smile

      Ja też się zastanawiam jak to jest z całowaniem, bo wczoraj kolega z pracy mnie
      o to zapytał: to jak Ty się będziesz teraz całować wink jeszcze nie wiem, bo...

      Zakładam aparat równiutko za miesiąc smile

      Wczoraj byłam na drugiej wizycie u ortodonty i otrzymałam dwie dobre wiadomości:
      1. nie muszę miec wyrywanych zębów smile
      2. nie muszę nosić "uzdy" na noc wink
      Inne wiadomości w sumie też nienajgorsze ale DROGIE!!!

      Muszę założyć aparat na obie szczęki naraz, zaproponowano mi zamki metalowe
      nowej generacji (takie z klapkami zatrzaskowymi, zamiast owijania drucikiem),
      ponoć silniej działają i nie tylko na zęby ale lepiej sie kształtuje przy nich
      okostna. Dzięki temu właśnie nie musze rwac zebów, wizyty kontrolne są co 2 -
      2,5 miesiąca i nie muszę nosic czegos tam jeszcze (jakiegoś rozszerzacza
      szczęki miedzy 6-tkami). Nie ma jeszcze takich przezroczystych, a nie można
      mieszac ich ze "starymi" przezroczystymi, więc zdecydowałam się na blaszak.
      Jedna szczęka nowych metalowych zamków kosztuje 2000 zł. (tyle co "stare"
      przezroczyste), ale jak już wspomniałam oszczędzam na wizytach kontrolnych.
      Wizyta z wymiana druta kosztuje 100 zł., bez wymiany 50-60 zł.
      Ostatnia wizyta ze zdjęciem aparatu, założeniem retainera (drucika od wewnątrz
      żuchwy) i otrzymaniem aparatu zakładanego na noc 600 zł.
      Dwie wizyty przygotowawcze do założenia aparatu (zakładanie gumek i obejm) +
      specjalne szczoteczki do czyszczenia zebów gratis wink
      Strasznie drogo uważam, nastolatki i niepracujące dziewczyny gdy nie mają
      bogatych rodziców, mężów itp. nie maja szans na wyprostowanie zebów... szok!!!
      Muszę zakładać póki jeszcze mnie stać (fortuna kołem sie toczy) wink

      Dziewczyny ze Stolicy i większych miast, czy któraś z was zetkneła sie z takimi
      zamkami nowej generacji j.w. ??? W moim 150 tys. miasteczku, gdzie konkurencji
      ortodontycznej za wielkiej nie ma takie nowości ze Świata są, to u Was tym
      bardziej... chociaz może to jaka nowośc; koleżanka, która zdjeła 2 lata temu
      aparat w tym samym gabinecie nie słyszała o takich (a kasa u niej nie gra roli).

      Strasznie drogo, strasznie drogo...
      Ale zakładam, do boju... wink

      Pozdrawiam
      Żabcia
      • jagasz Re: Do jagasz i innych "zadrutowanych" mam ;) 25.02.04, 08:39
        Żabcia, nie słyszałam o tych zamkach nowej generacji. Generalnie finansowo
        wychodzi podobnie, bo ja chodze na kontrole raz w miesiącu za około 250 zł i
        tak przez 2,5 roku, szkoda gadać.....
        Żabcia ale gratuluję, zobaczysz jaka będziesz ładna na wiosnę!!!
        Z całowaniem???????
        Mi nie jest za wygodnie, ale mąż nic nie mówi....
        Pozdrawiam
        Aga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka