zefirek1612
19.02.10, 16:37
Dziś rozmawiałam z koleżanką która pracuje w szpitalu w którym chciałam rodzić, jest elektroradiologiem, jako moja dobra koleżanka miała być przy porodzie. Nie ukrywam że ważne było iż jest pracownikiem służby zdrowia i zna się z położnymi w tym szpitalu, nie chciałam wynajmować położnej z powodów finansowych. Mam 3 dni do terminu porodu, dziś rozmawiałam z nią na temat tego, czego nie chcę podczas porodu bez wskazań medycznych, tj. nacięcia i oxy a jeśli już będzie to zdaniem personelu konieczne to żeby zapytali mnie chociaż o zgodę. Powiedziałam jeszcze że w/g mnie to trochę szpitale nadużywają wymówki ze nie ma miejsc na porodówce i że porody są przyspieszane oxy bo ordynator kończy dyżur i muszę szybciej urodzić. Nie wiem czy mam rację, ale takie jest moje zdanie, no chyba mam do tego prawo? na co moja koleżanka oburzona powiedziała mi że ją obrażam bo napisałam że szpital nadużywa wymówki,że na porodówce lubią pacjentów zdyscyplinowanych, a ja do takich nie należę bo chcę decydować o sobie, jeśli położna mówi że trzeba nacinać to trzeba i nie mam prawa dyskusji. Generalnie pacjent pożądany to taki który nie zna Karty Praw Pacjenta i najlepiej żeby podpisał papier że zgadza się na ubezwłasnowolnienie na czas pobytu w szpitalu. Na końcu dodała, że mam nie mieć pretensji po porodzie w jej szpitalu, jeśli położne będą mnie źle traktować bo się z czymś nie zgodziłam albo o zgrozo! chciałam rodzić w pozycji wertykalnej... W ogóle to mam rodzic gdzieś indziej bo jej wstydu narobię ( ciekawe jak by zareagowała gdybym jej powiedział że nie pozwolę wykonać żadnego zabiegu medycznego mojemu dziecku jeśli pielęgniarka nie będzie miała rękawiczek).Dodam ze nigdy nie rodziła dziecka. Ja chyba zrezygnuję z jej pomocy podczas porodu, bo jeszcze w papę dostanę jak zacznę krzyczeć z bólu, bo może położnym to nie odpowiada...
A wy jak myślicie? Może ma rację, w końcu ja nie potrafię ocenić zachowania położnicy z jej perspektywy, bo nie jestem pracownikiem służby zdrowia?