Dodaj do ulubionych

Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka

19.02.10, 16:37
Dziś rozmawiałam z koleżanką która pracuje w szpitalu w którym chciałam rodzić, jest elektroradiologiem, jako moja dobra koleżanka miała być przy porodzie. Nie ukrywam że ważne było iż jest pracownikiem służby zdrowia i zna się z położnymi w tym szpitalu, nie chciałam wynajmować położnej z powodów finansowych. Mam 3 dni do terminu porodu, dziś rozmawiałam z nią na temat tego, czego nie chcę podczas porodu bez wskazań medycznych, tj. nacięcia i oxy a jeśli już będzie to zdaniem personelu konieczne to żeby zapytali mnie chociaż o zgodę. Powiedziałam jeszcze że w/g mnie to trochę szpitale nadużywają wymówki ze nie ma miejsc na porodówce i że porody są przyspieszane oxy bo ordynator kończy dyżur i muszę szybciej urodzić. Nie wiem czy mam rację, ale takie jest moje zdanie, no chyba mam do tego prawo? na co moja koleżanka oburzona powiedziała mi że ją obrażam bo napisałam że szpital nadużywa wymówki,że na porodówce lubią pacjentów zdyscyplinowanych, a ja do takich nie należę bo chcę decydować o sobie, jeśli położna mówi że trzeba nacinać to trzeba i nie mam prawa dyskusji. Generalnie pacjent pożądany to taki który nie zna Karty Praw Pacjenta i najlepiej żeby podpisał papier że zgadza się na ubezwłasnowolnienie na czas pobytu w szpitalu. Na końcu dodała, że mam nie mieć pretensji po porodzie w jej szpitalu, jeśli położne będą mnie źle traktować bo się z czymś nie zgodziłam albo o zgrozo! chciałam rodzić w pozycji wertykalnej... W ogóle to mam rodzic gdzieś indziej bo jej wstydu narobię ( ciekawe jak by zareagowała gdybym jej powiedział że nie pozwolę wykonać żadnego zabiegu medycznego mojemu dziecku jeśli pielęgniarka nie będzie miała rękawiczek).Dodam ze nigdy nie rodziła dziecka. Ja chyba zrezygnuję z jej pomocy podczas porodu, bo jeszcze w papę dostanę jak zacznę krzyczeć z bólu, bo może położnym to nie odpowiada...
A wy jak myślicie? Może ma rację, w końcu ja nie potrafię ocenić zachowania położnicy z jej perspektywy, bo nie jestem pracownikiem służby zdrowia?
Obserwuj wątek
    • jowita771 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:09
      Chyba rzeczywiście daruj sobie obecność tej pani przy porodzie, bo bardziej
      będzie dbała o komfort położnych niż Twój.
    • amona13 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:24
      myślę że masz prawo do tego aby wyrazić zgodę na wszelkie działania położnej ale
      nie dziw się znajomej że nie chce brać w tym udziału i psuć kontakty w pracy bo
      w imię czego ma to robić
      • zefirek1612 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:54
        amona13 napisała:

        > myślę że masz prawo do tego aby wyrazić zgodę na wszelkie działania położnej al
        > e
        > nie dziw się znajomej że nie chce brać w tym udziału i psuć kontakty w pracy bo
        > w imię czego ma to robić

        A dlaczego ma je psuć? Asertywna postawa to postawa obrażająca położną? Przecież
        nikt nie powiedział że będę na kogoś wrzeszczeć.
        ale bo jeszcze ją namawia zęby wrzeszczała na kogoś.
        Nie zgadzam się żeby ktoś traktował mnie jak głupka, co tylko potrafi papiery
        podpisać, i który nie potrafi powiedzieć czego oczekuje. Oczywiście nie wiem jak
        rozwinie eis poród, może będzie potrzebny cały szereg interwencji medycznych, le
        czy to znaczy że nie wolno mi mieć oczekiwań? Przecież chyba żadna z nas nie
        idzie na porodówkę zakładając że wydarzy się wszystko co najgorsze. Raczej
        pozytywnie podchodzimy do tego wydarzenia.
    • przeciwcialo Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:29

      Skąd możesz wiedziec jak przebiegnie twój poród, jakie zabiegi beda
      konieczne a jakie nie.
      Skąd przeswiadczenie że połozne to takie straszne kobiety.
      • gabrielle76 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:34
        koleżanke przy porodzie sobie odpuśc, a poza tym to lekko przesadzasz, ja
        dostałam przy kazdym porodzie oxy i byłam za to wdzieczna, po co sie dłuzej
        męczyc skoro mozna szybciej urodzić, nacinanie krocza tez ok jesli pomoze wyjsc
        dziecku. Oczywiscie pacjent ma swoje prawa i moze rzadac tego czy tamtego ale Ty
        to chyba czegos nie chcesz dla samej zasady
        • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:48
          no i nigdy sie nic nie zmieni na porodowkach, dopoki kobiety beda wdzeczne za
          skracanie "mek porodowych" oxy i nacieciem...

          mozna nie chciec oksy dlatego, ze powoduje rozne komplikacje, poczynajac od
          zaburzen tetna i dziecka bo skurcze sa silniejsze niz natura przewidziala i
          krocze peka, bo skurcze sa silniejsze itp itd
          i mozna nie postrzegac porodu jako meki, nie wspominam ze po oksy boli duzo
          bardziej niz bez niej

          kolezanke sobie odpusc, jesli uwazasz ze obecnosc pracownika szpitala zobowiaze
          polozne do wiekszej dbalosci o ciebie, to raczej bledne rozumowanie, jak
          personel ma w pompce to i tak wszystko wytlumaczy wyzsza koniecznoscia i racji
          miec nigdy nie bedziesz, a z opinii kolezanki widac, ze zadba, zebys sie
          zgodzila na wszystko i wykazala maksymalne posluszenstwo biegowi wypadkow


          jesli masz swiadomosc swojego ciala i niezachwiane przekonanie jak chcesz
          urodzic, to dasz sobie rade, raczej do wsparcia wez kogos, kto bedzie cie
          wspieral, wiesz ze sa doule, ktore towarzysza przy porodach? nawet sie oglaszaja
          dziewczyny
          choc to odplatne jest w sumie, wiec chyba cie nie urzadza

          udanego porodu zycze
          • jowita771 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:05
            > no i nigdy sie nic nie zmieni na porodowkach, dopoki kobiety beda wdzeczne za
            > skracanie "mek porodowych" oxy i nacieciem...

            A jak ktoś naprawdę jest zadowolony z oxy i nacięcia? Ja np jestem i jeszcze
            jestem wdzięczna za dolargan. Między skurczami miałam odlot, taka byłam naćpana,
            nadchodził skurcz, to się budziłam i parłam. Trzy skurcze, dziecko urodzone, 10
            punktów, ja nie mam żadnych złych wspomnień z porodu. I co, mam siedzieć cicho,
            bo to niepoprawne? A w nosie mam taką poprawność.
            • tully.makker Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:11
              jeszcze
              > jestem wdzięczna za dolargan.

              Mialas wiecej szczescia niz rozumu - u mojego starszego dziecka i u
              corki mojego szwagra dolargan podany podczas porodu wywolal
              zaburzenia oddychania u noworodka. To znany efekt uboczny. Ale skoro
              tobie bylo przyjemnie to rzeczywiscie wystraczajacy argument. Chyba
              to nacpanie ci zostalo do dzis.
              • jowita771 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:26
                A to nie twój interes czy jestem naćpana. Moje dziecko nie miało żadnego
                problemu, ale pewnie dlatego, że miałam dobrego lekarza przy porodzie i
                wiedział, kiedy mi podać dolargan. Od podania do urodzenia dziecka upłynęła może
                godzina. Wcześniej zdążyłam się załamać, że nie dam rady urodzić, bo ból mnie
                przerasta. Z lekarzem znamy się od lat prywatnie, dobrze ocenił sytuację.
            • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:36
              jowita, ale ja ci wierze, ze jestes zadowolona
              w afryce znajdziesz mnostwo kobiet zadowolonych z obrzezania, zagoilo im sie jak
              na psie, moze i prog bolu mialy niski i pewnie becki spuszczaja niepokornym
              gowniarom, ktore probuja protestowac i zmieniac swiat

              caly temat zaczyna sie duzo wczesniej, w tym jak porod jest postrzegany, jak
              podchodzi do niego kobieta i co dla niej znaczy
              jesli jest to dla niej medyczny zabieg, ktory ma byc mozliwie krotki i jak
              najmniej bolesny, to oczywiscie, ze podzieli twoje zdanie
              chyba ze jej sie krocze spaprze na przyklad, to potem bedzie dumac, czy trzeba bylo

              niemniej takie podejscie i idaca za tym akceptacja procedur bez wiekszego nad
              nimi dumania nie jest jedyna mozliwa postawa, coraz wiecej kobiet zaczyna
              wierzyc w swoje cialo i chce rodzic w mozliwie najbardziej naturalny i
              niezmedykalizowany sposob, zarzucanie im, ze sie stawiaja dla zasady jest durne
              po prostu
              • jowita771 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:49
                A czym jest akcja "nie daj się naciąć", jeśli nie stawianiem się dla zasady?
                Przecież dzięki tej akcji mnóstwo kobiet idzie do szpitala z myślą, żeby się
                tylko nie dać naciąć.
                No i nie porównuj obrzezania kobiet, które nie służy niczemu, do zabiegów
                medycznych, które niejednemu dziecku i niejednej matce uratowały życie czy zdrowie.
                • zefirek1612 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:55
                  oczywiście że uratowały życie i zdrowie. W tych przypadkach było to konieczne.
                  Wycięcie wyrostka robaczkowego też ratuje w określonych przypadkach życie. Ale
                  czy z tego powodu wycinają go wszystkim jak leci przy okazji operacji innego
                  narządu? Raczej nie. To niech nie nacinają przy okazji porodu krocza jak leci.
                  • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:10
                    podobnie ratuje czasem zycie usuniecie organu czy amputacja konczyny
                    ale wtedy, gdy sa wskazania
                    a do wiekszosci naciec wskazan nie ma, wtedy jest to tylko okrutne okaleczenie,
                    nic wiecej
                  • kunegunda32 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 22:03
                    No i tu się mylisz. Miałam na studiach praktyki w szpitalu i dostałam przypadek
                    pacjenta z Leśniwoskim-Krohnem. W karcie wyczytałam, że facet został przyjęty
                    jako chirurgiczny ostry wyrostek. Po otwarciu chirurdzy zobaczyli zdrowy
                    wyrostek i zmiany na ścianach jelita. Wycieli wyrostek i zamknęli faceta.
                    Odnotowali zmiany na ścianach jelita i wypisali do domu.
                    • kzet69 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 01:17
                      Masz całkowitą rację, jest stara chirurgiczna zasada: "jak otwierasz
                      brzuch, pozostawiając bliznę na prawym podbrzuszu usuń wyrostek,
                      nawet zdrowy". Pozwala to uniknąć wielu tragicznych pomyłek, np gdy
                      po 30 latach, gdy pacjent nie pamięta co mu operowano, dokumentacja
                      zaginie a człowieka naprawdę dopadnie ostre zapalenie wyrostka,
                      zanim chirurg się połapie że ten wyrostek tam jest pacjent może
                      zginąć, sporo zdrowych wyrostków usuwaja także ginekolodzy podczas
                      zabiegów na prawym jajniku. Po prostu wyrostek jest ewolucyjną
                      pozostałością, której brak w niczym nie upośledza zdrowia człowieka,
                      chyba że chciałabys jeść papier smile tam żyja bakterie trawiące
                      celulozę pzdr
                    • zefirek1612 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 07:57
                      a wiesz że ci wierzę? kilka lat temu trafiłam do szpitala z ostrym brzuchem, że
                      ból był najbardziej umiejscowiony po prawej stronie to uznali że to pewnie
                      wyrostek. Otworzyli mnie i się okazało że wyrostek jest zdrowy a przyczyną
                      zapalenia jest pęknięta torbiel na jajniku. I teraz hit: wiesz co wpisali w
                      kartę informacyjną przy wypisie ze szpitala? Ostre zapalenie wyrostka robaczkowego.
                      Ze to jajnik był i trzeba to sprawdzić czy nic wiece się nie dzieje moja mam się
                      dowiedziała od znajomej anestezjolog która była przy zabiegu. Lekarz prowadzący
                      nawet słowem nie wspomniał.
                • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:08
                  nie przypominam sobie akcji,ktora promowala bezwzgledny prostest przeciwko
                  nacieciu, za to szerzenie swiadomosci wsrod kobiet czym jest naciecie i dlaczego
                  rutynowe jest okaleczaniem kobiety, owszem pamietam


                  naciecie wiecej kroczy zrujnowalo niz zyc uratowalo smiem twierdzic, generalnie
                  medykalizacja jest juz tak posunieta, ze wiekszosc komplikacji porodowych jest
                  wlasnie nia spowodowanych, dobrze wiec, ze kobiety nie chca sie zgadzac na
                  rutynowe procedury, w koncu od czegos musza sie zmiany zaczac, logicznie, ze od
                  protestu kobiet i zadawania pytan, przeciez personel sie sam z siebie nie zmieni
                • sugarka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:44
                  Jowita, poczytaj wyniki badan. Naciecie nie pomaga urodzic sie
                  dziecku. Jesli nawet sie 'naderwiesz' to gojenie jest znacznie
                  latwiejsze. Oczywiscie jesli trzeba dziecko wyciagac przy pomocy
                  narzedzi, to wtedy zazwyczaj sie nacina.

                  To nie sa moje ''obserwacje''. To sa wieloletnie badania, ktorych
                  wyniki sa latwo osiagalne w sieci.

                  Swietnie, ze wspominasz swoj porod bardzo dobrze, ale tu chodzi o to
                  bysmy mialy wybor. By nikt nam nie mowil, ze sobie nie poradzimy
                  bez oksy, albo zeby ktos nam wciskal na sile/lub odmawial
                  znieczulenia. Chodzi i zwykly szacunek dla nas, w momencie gdy
                  jestesmy najbardziej bezbronne.
        • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:48
          PS oksy mozna nie chciec dla zasady, nie ma zadnego sensownego powodu dla jej
          podania, oprocz przyspieszenia porodu i fundniecia ewentualnych komplikacji
          • kunegunda32 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:08
            Oxy jest podawana też dlatego, że dziecku zanika tętno, a położne nie mówią o
            tym żeby nie wpędzać matki w histerię. Ale jak chcecie tak to położna może Wam,
            oświadczyć że podają Wam oxy bo wasze dziecko aktualnie się dusi. Ja się
            zarzekałam że nie wezmę zzo. I przy 5 cm rozwarcia i bólach powyżej 70, wysłałam
            chłopa po położną i poprosiłam o znieczulenie. Miałam w nosie wszystko byle mnie
            przestało boleć. Urodziłam w znieczuleniu w ostatniej fazie porodu podano mi
            Oxy, nacięli mnie i dobrze bo Młoda była spora. I ja się czułam dobrze i Młoda
            dostała 10 pkt Abgar, obie nie byłyśmy specjalnie umęczone.
            • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:11
              chyba zartujesz sobie??

              to od podania oksy skurcze przespieszaja tak, ze dzieci maja problemy z tetnem i
              to czesto jest pierwszy krok na drodze do awaryjnej cesarki
              • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:13
                aha, przy zzo podpinaja oksy, bo znieczulenie czesto powoduje spowolnienie akcji
                porodowej, wiec to cos w rodzaju gazu i hamulca nacisnietego razem
                • kunegunda32 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 22:09
                  Dostałam zzo przy 5 cm rozwarcia, po 20 minutach miałam 10 cm rozwarcia, po 30
                  miałam bóle parte, a po godzinie byłam już na łóżku porodowym i parłam, parłam
                  na leżąco, na stojąco i jak już pojawiła się główka podpięli mi oxy, w sumie
                  cały poród trwał 8 godzin, 6,5 pierwsza faza i 1,5 druga faza. U mnie po zzo
                  poród ruszył galopem.
                  • donkaczka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 22:24
                    u ciebie, widac bol cie blokowal, adrenalina spowalnia porod
                    ale statystycznie zzo powoduje spowolnienie porodu az do zaniku skurczy, nie
                    czasami a bardzo czesto
                    • kunegunda32 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 00:10
                      To też chyba dużo zależy kiedy jest to zzo podane. Jak jest regularna, silna
                      akcja porodowa, jest rozwarcie minimum 3 cm, to raczej nie powinno spowolnić,
                      zależy też od kobiety, jak jej organizm przyjmie zzo i od lekarza prowadzącego
                      poród. Czasami zzo jest podawane za wcześnie i akcja porodowa miała szanse
                      wygasnąć i bez zzo. A co do statystyki to statystycznie co czwarty człowiek jest
                      chińczykiem więc nie przejmowałabym się nią tak bardzowink
                      • franczii Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 00:59
                        ale skoro u ciebie tak szybko porod szedl to po kiego licha ci jeszcze oksy
                        wlewali?
                        Z tego co wiem to wlasnie jest tak jak pisze Donkaczka. Oksy robi sztucznie
                        bardzo silne skurcze, ktore sa trudniejsze nie tylko dla rodzacej ale tez dla
                        dziecka. Dlatego po oksy a nawet po podaniu zwyklego prepidilu trzeba
                        monitorowac czyli lezy sie pod ktg co wzmacnia jeszcze bardziej bol matki i
                        naraza na jeszcze wieksze problemy z niedotlenieniem, ruch przy skurczach pomaga
                        dotlenic dziecko.
                        I tez czytalam, ze zzo moze utrudnic porod ale to chodzilo nie o pierwsza a
                        druga faze.
                        • kunegunda32 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 12:29
                          Mnie praktycznie nie bolało bo miałam zzo. Podłączyli mi oksy na samiuteńkim
                          końcu co pomogło mi szybciej i sprawniej urodzić, monitorowały tętno dziecka
                          przez cały czas, ja parłam w trzech pozycjach w tym na stojąco. Być może i
                          mówiły dlaczego oksy ale ja nie pamiętam bo się skupiałam na parciu akurat. Mnie
                          akurat oksy pomogła. JA rozumiem że traktowanie wszystkich jednakowo nie ma
                          sensu i nie jest dobre, ale też demonizowanie nacinania, podawania oksy i tym
                          podobnych też nie jest dobre. Jestem za tym, że pacjentka powinna być świadoma
                          co się z nią robi i dlaczego, ale niestety nie powinna decydować czy nacięcie
                          lub podanie oksy jest konieczne czy nie, ponieważ nie ma po temu wystarczającej
                          wiedzy i doświadczenia, przeczytanie kilku artykułów nie czyni z niej lekarza
                          położnika.
                          • sugarka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 13:00
                            Kunegunda, nie trzeba byc lekarzem poloznikiem zeby urodzic! To my
                            kobiety rodzimy, a nie lekarze! Lekarze sa od asystowania podczas
                            porodu w razie jak cos idzie nie tak jak powinno (co zdaza sie
                            niezwykle rzadko). Jestem wdzieczna za opieke mojej gyn, ale to nie
                            znaczy, ze nie mam mozgu. I czytanie artykulow, ksiaze, wiedza robi
                            ze mnie swiadoma mame.

                            Nie odzegnuje sie od interwencji, ale to moj wybor ze chce zeby mnie
                            informowano co i dlaczego.
                          • franczii Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 16:31
                            Kunegunda zgadzam sie ze rodzaca nie ma wiedzy aby ocenic slusznosc interwencji.
                            Problem w tym, ze naprawde jest niewiele szpitali, gdzie nie traktuja wszystkich
                            jednakowo za to wiele jest takich, gdzie jednak interweniuja na zapas bez
                            wskazan albo naciagajac nieco.
                            W dalszym ciagu nie wiem, po co ci podawali te oksy, nie zebym podwazala
                            slusznosc oksy w twoim konkretnym przypadku ale z czystej ciekawosci draze. Mimo
                            wszystko fakt, ze ktos moze nie pamietac dlaczego mu oksytocyne wlewali a
                            jednoczesnie porod nie byl dlugi i przebiegal dosc szybko wzbudza moje
                            podejrzenie, znajac upodobanie niektorych poloznikow do manipulowania przy
                            rodzacej. Prawie wszystkim moim znajomym z rodzinnego miasta oksy dawali mowiac,
                            ze tak bedzie szybciej, ze raz dwa bedzie po, krocej sie bedzie meczyc, krocej
                            sie bedzie dziecko meczyc (!). Ale jakos nikt nie mowil, ze dziecko bedzie
                            bardziej na niedotlenienie narazone, ze oksy utrudnia ochronienie krocza czy ze
                            po oksy moze sie porod skomplikowac.
                            • kunegunda32 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 17:38
                              Mimo wszystko fakt, ze ktos moze nie pamietac dlaczego mu oksytocyne wlewali a
                              jednoczesnie porod nie byl dlugi i przebiegal dosc szybko wzbudza moje
                              podejrzenie, znajac upodobanie niektorych poloznikow do manipulowania przy
                              rodzacej.

                              Wiesz co, ja pamiętam że mi podłączyli, pamiętam że spytałam się po co, ale ni
                              cholery nie mogę sobie przypomnieć co mi powiedzieli, bo wytłumaczyły mi po co.
                              A że akurat parłam i starałam się pamiętać o wszystkim o nogach szeroko, o
                              oddychaniu, o głowie i o zamykaniu oczu, to chyba mi to umknęło. Umknęło mi tez
                              np. to że położna mi poinformowała, że mnie nacina, mój facet mi to uświadomił,
                              że faktycznie mnie poinformowała.
                              Co do położników, to się zgadzam, jeden mojej koleżance wydłubał czop, nie
                              wiadomo po co. Ale to się niestety zdarza bo lekarze to tylko ludzie, są omylni,
                              bywają leniwi i tak dalej. Chodzi o to żeby trzymać rękę na pulsie ale nie
                              starać się za wszelką cenę być mądrzejszym od lekarza, bo można sobie tym też
                              zaszkodzić. moim zdaniem niezdrowo jest przeginać w jakąkolwiek stronę.
                              • arwena_11 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 19:15
                                ale z oxy też można przesadzić. U mnie zanikły skurcze, i skończyło
                                się cc ( inna rzecz, ze powinno sie od cc zacząć bo wskazania były
                                100, m. in ok 1,5 roku po pierwszej cc i też duże dziecko ).
                                Dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że jednym z objawów
                                przedawkowania oxy jest zanik skurczy. Więc myśle, ze trzeba uważać
                                • kunegunda32 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 20:16
                                  Ależ oczywiście że tak. Ja temu nie zaprzeczam, natomiast chodzi o to żeby nie
                                  przesadzać w żadną stronę. Bo widzisz prawda jest często taka, że cokolwiek by
                                  personel nie zrobił to i tak jak źle pójdzie to jest jego wina, a nie pacjentki
                                  która np. zapierała się nogami i rękami żeby jej nie nacinać i popękała tak
                                  jakby jej kto tam granat wsadził. Wtedy winny personel bo nie naciął, bo źle
                                  chronił krocze i tak dalej. A z kolei jak natną bo nie ma innego wyjścia to źle
                                  bo nacięli. Po za tym czasami po prostu nie ma czasu na dyskusje z pacjentem. I
                                  w ten sposób jak by się nie odwrócić tak pośladki z tyłu.
      • zefirek1612 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:48
        przeciwcialo napisała:

        >
        > Skąd możesz wiedziec jak przebiegnie twój poród, jakie zabiegi beda
        > konieczne a jakie nie.
        > Skąd przeswiadczenie że połozne to takie straszne kobiety.

        nie napisałam nigdzie, że położne są złe, to była luźna rozmowa, rzucanie
        spostrzeżeń. Powiedziałam jej nawet że przy pierwszym porodzie miałam dwie
        cudowne położne za które nie płaciłam, że tylko lekarz spartaczył szycie krocza,
        dlatego teraz wolałabym tego uniknąć.
    • bea116 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:32
      Z jednej strony masz prawo mieć swoje zdanie co do nacinania, oxy itp, z drugiej moim zdaniem byłoby bardzo nierozsądne jeśli położna będzie z powodów medycznych sugerować np. nacięcie krocza a ty się dla zasady nie zgodzisz, bo może to zaowocować powikłaniami typu pękniecie krocza.
      Poza wszystkim mam jednak wrażenie, że rękami swojej koleżanki chchciałaś sobie "załatwić" obsługę jak prywatną nie płacąc za nią.
      • zefirek1612 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:41
        moim zdaniem byłoby bardzo nierozsądne jeśli położna będzie z powodów medyczn
        > ych sugerować np. nacięcie krocza a ty się dla zasady nie zgodzisz, bo może to
        > zaowocować powikłaniami typu pękniecie krocza.
        • slonko1335 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:48
          a jak położna stwierdzi, że konieczne nacięcie albo podanie oxy to jak
          stwierdzisz czy rzeczywiście konieczne czy rutynowo Cię kłamie? jak na moje żeby
          mieć jakies wymagania to albo trzeba mieć swoją położną przy porodzie albo
          wybrać polecony szpital gdzie takie praktyki nie sa stosowane powszechnie.
      • zefirek1612 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:44

        > Poza wszystkim mam jednak wrażenie, że rękami swojej koleżanki chchciałaś sobie
        > "załatwić" obsługę jak prywatną nie płacąc za nią.

        Dokładnie tak jak piszesz. Gdyby mój mąż chciał to on był by dla mnie prywatną
        obsługą, i prowadził w moim imieniu (ewentualnie) dialog. Koleżanka miała pełnić
        taką funkcję, a że przy okazji znała położne to co w tym złego?
        • slonko1335 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:50
          nic, ale najwidoczniej koleżanka tej roli tak jak Ty to sobie wymarzyłaś nie
          chce grać...może wie, że działania których chcesz uniknąć są normą w tym
          szpitalu i nie chce psuć sobie stosunków w pracy
          • ledzeppelin3 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 17:58
            Masz prawo do rzetelnej wiedzy na temat leczenia i masz prawo się nie zgadzać na
            leczenie proponowane przez szpital, ale musisz liczyć się z tym, że zostaniesz
            wówczas wypisana, co nie zawsze jest możliwe, bo twój stan zdrowia może na to
            nie pozwalać (sytuacja nagła, jak poród w toku)
            I musisz też, oprócz praw, poznać obowiązki pacjenta
            Tak tak, OBOWIĄZKI
            Ile z Was wie, że pacjent ma też obowiązki?
            W kazdym szpitalu możesz się z nimi zapoznać
            Wybierz szpital (masz wszak taką możliwość), w którym Twoje prawa i obowiązki
            Cię usatysfakcjonują
            I=
    • kol.3 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 18:10
      Przede wszystkim postawiłaś koleżance wiele wymagań, tak jakby ona
      była dyrektorem/właścicielem szpitala, mogła wydawać polecenia
      personelowi.
      Koleżanka nie ma takich wpływów, a po drugie wyobrażasz sobie, żeby
      przychodziła i stawiała położnym warunki, bo jej koleżanka rodzi. To
      wszystko jest raczej niewykonalne.
      Załatw sobie to wszystko sama, jak jesteś taka przebojowa. Najlepiej
      żeby przy porodzie był mąż, jak jest świadek to zawsze bardziej się
      starają. Ja osobiście uważam, że zdrowie dziecka nie ma ceny i znając
      stosunki w szpitalach załatwiłabym sobie prywatną położną.
      • zefirek1612 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 18:13
        kol.3 napisała:

        > Przede wszystkim postawiłaś koleżance wiele wymagań, tak jakby ona
        > była dyrektorem/właścicielem szpitala, mogła wydawać polecenia
        > personelowi.
        > Koleżanka nie ma takich wpływów, a po drugie wyobrażasz sobie, żeby
        > przychodziła i stawiała położnym warunki, bo jej koleżanka rodzi. To
        > wszystko jest raczej niewykonalne.
        > Załatw sobie to wszystko sama, jak jesteś taka przebojowa. Najlepiej
        > żeby przy porodzie był mąż, jak jest świadek to zawsze bardziej się
        > starają. Ja osobiście uważam, że zdrowie dziecka nie ma ceny i znając
        > stosunki w szpitalach załatwiłabym sobie prywatną położną.

        Chyba nie czytałaś moich postów w tym temacie...
        • kol.3 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:23
          A możesz napisać co się nie zgadza?
    • panpaniscus Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:03
      Zdaje się, że koleżanka lubi potulnych pacjentów i jest zwolenniczką
      patriarachalnych układów pacjent-lekarz/położna. Nie bardzo się nadaje, żeby z
      tobą rodzić moim zdaniem.
      • czar_bajry Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 19:23
        Darowała bym sobie obecność i pomoc koleżankismile
    • ida771 zefirek 19.02.10, 19:52
      a urodzić chcesz w ogóle?
      • zefirek1612 Re: zefirek 19.02.10, 19:56
        ida771 napisała:

        > a urodzić chcesz w ogóle?

        jak jasna cholera. Tylko coś mi dzieć wyjść nie chcewink
        • ida771 Re: zefirek 19.02.10, 20:01
          to wyluzuj, zaufaj,
          zobaczysz, dobrze będzie.
          • zefirek1612 Re: zefirek 19.02.10, 20:24
            nie zakładam że będzie inaczejwink
    • sugarka Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 20:35
      Nie bede komentowac zachowania Twojej kolezanki (jako kolezanki i
      pracownia SLUZBY zdrowia). Co do porodu i Twoich zyczenn - to jest
      wlasnie Twoj porod, a nie poloznej czy lekarza. Polozna i lekarz sa
      w szpitalu by asystowac przy porodzie lub interweniowac jesli jest
      to KONIECZNE.

      Jesli polozna/lekarz uznaja ze indukcja, czy naciecie jest konieczne
      ze wzgledow medycznych to powinni Cie o tym poinformowac.

      Moja doula dala mi mala karetczke, ktora moj maz bedzie mial w
      trakcie porodu i tam jest taki 'pomocniczy' zestaw pytan:

      1. Jaki jest problem i dlaczego i jak powazny? Jak predko powinna
      zaczac sie interwencja?
      2. W jaki sposob interwencja bedzie wykonana? Czy interwencja
      wykaze/rozwiaze problem?
      3. Jesli interwencja sie nie powiedzie, jaki bedzie nastepny krok?
      4. Czy dzialanie ma skutki uboczne/czy niesie ryzyko?
      5. Czy sa opcje alternatywne?

      Oczywiscie jesli bedzie koniecznosc szybkiego dzialania lekarz
      niekoniecznie moze miec czas zeby odpowiadac na te pytania, ale
      MUSI Ci wyjasnic (chocby w zolnierskich slowach) co, jak i dlaczego?

      Dobrego rozwiaznia!
    • dzika41 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 21:01
      Zefirek
      daj sobie spokój z tą koleżanką i może jednak wyciągnij spod ziemi kasę na
      położną....

      Brak mi słów do skomentowania zdania koleżanki.... uncertain

      Wstydu masz jej nie narobić... surprised
    • figrut Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 19.02.10, 22:37
      Masz rację Zefirku. Ja nie pozwoliłam sobie podać oxytocyny ani
      naciąć krocza jeśli poród będzie prawidłowy, ale to było przy
      kolejnych, a nie pierwszym porodzie. Przy pierwszym byłam tak
      wystraszona, że personel medyczny wydawał mi się wtedy na porodówce
      niemal nieomylny. Co prawda zaczęłam powątpiewać w tą nieomylność w
      trzeciej dobie porodu z podłączoną kroplówką z oxy i którymś tam z
      kolei "masażem" szyjki.
      Mój drugi i trzeci poród był w pełni świadomy i zgodny z tym, na co
      ja pozwoliłam, a na co nie i w jakiej pozycji chciało mi się rodzić.
      Co prawda położne były zdziwione przy mojej zdecydowanej odmowie
      kiedy przyszły z oxy, ale musiały to uszanować, bo już znałam swoje
      prawa.
    • franczii Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 01:04
      no to ladne sobie wsparcie zalatwilas, nie ma co. Przy wyborze szpitala nie
      kieruj sie, tym, ze tam jakas znajoma pracuje a tym, jakie zwyczaje na porodowce
      panuja. Jak znajdziesz porodowke, gdzie respektuje sie naturalny przebieg
      porodu i szanuje pacjentki to zadnej znajomej potrzebowac nie bedziesz.
    • lola211 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 18:29
      W ogóle to mam rodzic gdzieś indziej bo jej wstydu narob
      > ię

      Pomysl o niej.To jej miejsce pracy i znajomi.A ty byc moze urzadzisz
      cyrk i postawisz ja w głupiej sytuacji.Calkowicie sie z nia
      zgadzam.Idz rodzic bez powolywania sie na nia i bez obciazania jej
      swoja sytuacja.Ty urodzisz i pojdziesz do domu, a ona tam zostanie.
      • kol.3 Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 18:39
        Kobieta cały czas nie rozumie, że traktuje koleżankę jak złotą rybkę,
        która powinna załatwić jej spełnienie życzeń i wymagań przy porodzie.
        Sama języka w buzi nie ma. Jest to stosowanie wygodnej zasady, że
        lepiej wydawać polecenia niż się samemu wysilać.
        • myelegans Re: Pracownik sużby zdrowia vs pacjentka 20.02.10, 20:38
          Nie masz nikogo innego, kto bylby Twoim posrednikiem i adwokatem
          podczas porodu? Napisz sobie plan porodu, co sobie, zyczysz, a czego
          nie, daj to poloznej, lekarzowi, osobie towarzyszacej. My pisalismy
          plan na szkole rodzenia. Nawet jak beda na Ciebie patrzyli jak na
          kosmite. SWOJE PRAWA MASZ i masz je prawo egzekwowac. Jako rodzaca
          bedziesz w dosyc niewygodnej pozycji do negocjacji, dlatego
          potrzebna osoba towarzyszaca.

          Mozesz nie chciec interwencji medycznej, oxy, nacinana, ktore jest
          BARDZO mocno w POlsce naduzywane. Nacinanie ulatwia tylko
          manipulacje z zewnatrz, dziecku niczego nie ulatwia. Jak konieczny
          jest np. proznociag, to nacinaja, ale tez nie zawsze.

          Zaufaj swojemu cialu i biologii, nie daj sobie wmowic, ze
          interwencje medyczne sa konieczne, bo to jest efekt kulki sniegowej
          zaczyna sie od malej interwencji, to pociaga nastepne, bo zaburzasz
          naturalny przebieg porodu.
          Urodzilam wlasciwie bez pomocy lekarskiej, z mezem, ktory pomagal mi
          we wszystkich fazach porodu, najbardziej w parciach, polozna tylko
          powiedziala, kiedy sie wstrzymac z parciem i zlapala dziecko.
          Zadnego nacinania, parlam jak chcialam w kucki, na boku, chcialy mi
          w pewnym momencie zalozyc maske z tlenem, warknelam "nie", znowu
          probowala, maz wtedy stanowczo powiedzial "slyszalas, ze nie chce".

          Z perspektywy, to na teraz rodzilabym w domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka