Dodaj do ulubionych

odbieranie dzieci

25.02.10, 17:00
Co sądzicie o nowym pomyśle posłów aby pracownik socjalny miał prawo odebrać
dziecko rodzicom bez wyroku sądu?

Ja boję się że jeśli wejdą w życie takie przepisy to będzie to nadużywane i
najbardziej ucierpią na tym dzieci.
Dopiero się będzie działo gdy cała odpowiedzialność spadnie na zwykłego
urzędasa który zadecyduje kiedy dziecku dzieje się krzywda.
Już teraz zdarza się że sądy popełniają błędy. A tak sfrustrowana pani z
opieki zadecyduje że dziecku jest źle i natychmiast należy je odebrać rodzicom.
Jak dla mnie to totalna pomyłka.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 17:06
      > Co sądzicie o nowym pomyśle posłów aby pracownik socjalny miał prawo odebrać
      > dziecko rodzicom bez wyroku sądu?

      Taka decyzja w rękach jednej osoby daje pewność że będą nadużycia. Nie, dziękuje.
    • echtom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 17:19
      Jeśli w opiece siedzą same sfiksowane kapłanki porządku, będzie hardkor.
    • martishia7 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 18:34
      Nie przy tym "profesjonalizmie" urzędników.
      • andaba Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 18:43
        A ja podejrzewam, że pracownicy opieki, którzy nie jedno już widzieli sa mniej przewrażliwieni, niż hieny gazetowe i inni... Licze na ich rozsądek.
        • czar_bajry Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 18:54
          Sądzę też że mniej rodzin będzie się zgłaszać po pomoc ze strach przed
          odebraniem dziecka.
        • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:22
          andaba napisała:

          > A ja podejrzewam, że pracownicy opieki, którzy nie jedno już
          widzieli sa mniej
          > przewrażliwieni, niż hieny gazetowe i inni... Licze na ich
          rozsądek.
          Nie licz, bo możesz się bardzo przeliczyć. Wczoraj miałam rozmowę z
          kimś, kto powinien być o wiele mniej podatny na różnorakie widoki,
          czyli z panią kurator. Wygarnęłam jej wczoraj wszystko co mam jej do
          zarzucenia, a mam bardzo dużo. Przy pierwszej wizycie chciała zabrać
          dzieci tymczasowo, bo cała podłoga w pokoju zasłana była zabawkami
          różnej maści, a na fotelu piętrzył się stos prania świeżo
          przyniesionego z podwórka. Wczoraj stwierdziła, że nie przez to,
          tylko "widok dzieci zimą w samych majtkach i koszulkach z krótkim
          rękawkiem nie jest widokiem normalnym". Jak widać, nie tylko za
          bałagan mogą dzieci zabrać, ale też za nietypowe ubranie w MIESZKANIU
          zimą....
          • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:24
            No i jeszcze jedno. Choćby nie wiem jak się u mnie działo, już nigdy
            więcej nie zacznę sprawy w sądzie, bo to ja i dzieciaki możemy w
            ostateczności być ukaranymi, choć prawo miało działać na moją korzyść.
            • imasumak Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:30
              Bardzo współczuję. Jak częśto masz wizyty kuratora?
    • lykaena Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 18:59
      "Dopiero się będzie działo gdy cała odpowiedzialność spadnie na zwykłego
      urzędasa który zadecyduje kiedy dziecku dzieje się krzywda. "
      Równie dobrze "zwykłym urzędasem" można nazwać sędziego, zwłaszcza w obliczu
      niektórych mocno kontrowersyjnych decyzji.
      Moja siostra studiuje pracę socjalną i z tego co opowiada to mało kto spośród
      jej współstudentów byłby w stanie podjąć decyzję choćby o odebraniu komuś
      chomika- z całym szacunkiem do posiadaczy chomików i samych gryzonismile
      • marsjanka1999 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:05
        cóż, siostra studiuje,

        a ja się obawiam, że większość pracujących już urzędniczek MOPS'owych to
        "specjalistki" po kursach lub rocznym studium policealnym - i tu jest cały problem
        • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:11
          > "specjalistki" po kursach lub rocznym studium policealnym - i tu jest cały prob
          > lem

          Nie przesadzajmy. Jednak dla mnie zabranie dziecka od kochających rodziców,
          którzy mu krzywdy nie robią, nawet na jedną noc do pogotowia czy ochronki bo się
          pani naczynia nie umyte nie podobały to bestialstwo. Jeśli ktoś mi jednakowoż
          udowodni że takie zmiany doprowadzą do tego że żadne dziecko nie będzie
          skrzywdzone to przyznam rację.
          • gabi683 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:24
            Uważam ze to dobry pomysł pomagać +prucz tego opiekun społeczny,aby nie było
            nadużyć .Sprawdzanie pilnowanie leprze to niż zabieranie dzieci,oraz utrzymanie
            dziecka w molochy 3 tyś- 4 tyś który nie jest dobry dla rozwoju dziecka.Więc
            uważam że dobrze że się w końcu za to zabrali.Co do pracowników MOPS,mało jest
            ludzi z powołania więcej jest takich popracować 8 godzin i w d... cala reszta
            tosz to bieda mogą poczekać.

            • czar_bajry Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:42
              gabi sorry ale nic nie zrozumiałam z tego co napisałaś.
          • lykaena Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:45
            Ale jeśli chodzi o ostatnio nagłośnioną sprawę to akurat tam nieumyte naczynia
            to tzw. pan pikuś, bo co tam było pokazane to przerasta wyobrażenia o choćby
            ułamku godnego życia.
            Dzieci mogą byc krzywdzone na różne sposoby niekoniecznie bite czy molestowane
            seksualnie,brak podstawowych wygód to też krzywda,a brak jakichkolwiek to patologia.
            I to brak ich przez 11 lat bez jakiejkolwiek poprawy.
            Niemniej jednak nie popieram odbierania dziecka w tym akurat przypadku.
            • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:52
              > Ale jeśli chodzi o ostatnio nagłośnioną sprawę to akurat tam nieumyte
              naczynia
              > to tzw. pan pikuś, bo co tam było pokazane to przerasta wyobrażenia o
              choćby
              > ułamku godnego życia.
              Wyjść za mąż z wielkiej miłości ale biednie, czy wyjść za mąż z czystej
              kalkulacji za bogacza do którego nie czujesz zupełnie nic - co lepsze ?
              Mówimy o dzieciach.
              • lykaena Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:56
                Ja mówię o sytuacji ,która pokazana była w reportażu, o mieszkaniu bez
                ogrzewania i bieżącej wody przez 11 lat- miłość miłością ,a godność godnością.
                Pomiędzy wychodzeniem za mąż z miłości dla pieniędzy a z miłości za biedaka jest
                jeszcze cała przepaść.
                • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:03
                  Moja teściowa mieszkała w jednym pokoju z czwórką rodzeństwa i
                  rodzicami, bez bieżącej wody, z piecem kuchennym robiącym za
                  "centralne". Było ciasno, biednie, ale jak sama mówi "choćby mi
                  mieszkanie w pałacu oferowali, to nigdy bym się od rodziny nie
                  wyprowadziła, bo tu byłam szczęśliwa i tu choć biednie, to przeżyłam
                  moje najlepsze czasy".
                • nangaparbat3 Re: odbieranie dzieci 28.02.10, 16:31
                  A cóż ma bieżąca woda do godnosci?
              • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:58
                Nie bądź egzaltowana. Dzieci kochają rodziców nawet jeśli ci
                trzymają je o chlebie i wodzie w altance na działce przy -20.
                • czar_bajry Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:01
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Nie bądź egzaltowana. Dzieci kochają rodziców nawet jeśli ci
                  > trzymają je o chlebie i wodzie w altance na działce przy -20.

                  Pokuszę się o stwierdzenie że te dzieci kochają rodziców bardziej niż te które
                  mają wszystko pod nos podstawione.
                  • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:05
                    Czyżby? Identyczny mechanizm jak w przypadku pań ofiar przemocy, są
                    znacznie silniej uzależnione od partnerów i odczuwają silniejsze
                    emocje niż te w bardziej normalnych układach. Rollercoaster.

                    Proponuję poczytać "Toksycznych rodziców" i nie dorabiać teorii.
                    Absolutnie normalne jest dbanie o to aby dziecko miało czysty pokój,
                    ubranie stosowne do pory roku, lekarstwa w razie choroby, zabawki i
                    pomoce edukacyjne oraz dobre, pełnowartościowe jedzenie - tyle w
                    zakresie minimum bytowego.
                    • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:10
                      Trfiss, wskaż mi przemoc w biedzie. Po za tym wiesz tylko tyle, co
                      przeczytasz, a czytasz to, co redaktor przerobił aby bardziej poczytne
                      było. Rzeczywistość potrafi wyglądać zupełnie inaczej, ale pisze się
                      tak, aby było ciekawiej, nie prawdziwiej.
                      • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:11
                        Triss miało być
                      • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:19
                        Skrajna bieda skutkuje niezaspokajaniem elementarnych bytowych
                        potrzeb dziecka. Intelektualnych również, bo chyba nie sądzisz, że
                        ludzie mieszkający w chałupie z zabitymi dyktą oknami, konwersują
                        przy kolacji po francusku grając do wtóru na pianinie?

                        Nie ucz ojca dzieci robić, skończyłam dziennikarstwo, piszę zawodowo
                        i wiem w jaki sposób konstruuje się materiały informacyjne i
                        publicystyczne. Tekst mógł być dowolny, ale chyba nie sądzisz, że w
                        miejsce zadbanego domu wstawili zdjęcia tej rudery? BTW dziennikarze
                        akurat kochają użalać się nad "biednymi niezaradnymi kochającymi
                        dzieciątka" i przykopywać urzędnikom opieki społecznej, sędziom i
                        kuratorom.
                        • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:26
                          To TERAZ uważane jest za tragiczne warunki. Kiedyś było to na
                          porządku dziennym (głównie w biednych wsiach).
                          Mieszkałam w podobnych warunkach prawie rok. Do kąpieli niemowlaka
                          wodę miałam w 5 litrowych baniaczkach, okna w czasie większego wiatru
                          podpierałam miotłą i szczotką ryżową na kiju, a "pokój" ogrzewałam
                          farelką do połowy zimy (rano zimą było 7 stopni ciepła, bo na noc
                          trzeba było wyłączyć - strach przed pożarem). W drugiej połowie zimy
                          spotkało mnie niewyobrażalne szczęście w postaci przedwojennego
                          kurierka skręconego drutem, bo był pęknięty. Dawał jednak dużo więcej
                          ciepła niż farelka, a ciepło trzymało do rana. Daliśmy sobie radę,
                          dziecko zdrowe i szczęśliwe. Gdyby wtedy wpadła opieka czy jakiś
                          kurator, to też by mi mogli dziecko zabrać do DD.
                          • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:38
                            A w Bieszczadach jeszcze w latach 70-tych w lasach zdarzali się
                            ludzie mieszkający w ziemiankach.
                            To nie jest argument. Trzymanie dziecka w skandalicznych warunkach
                            higienicznych i lokalowych to świadome narażanie jego zdrowia i
                            życia.
                          • chloe30 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:42
                            figrut napisała:

                            > To TERAZ uważane jest za tragiczne warunki. Kiedyś było to na
                            > porządku dziennym (głównie w biednych wsiach).

                            Kriste Panie, kiedyś nie było prądu i lodówek - mam jutro lecieć do energetyki
                            rozwiązać umowę????
                            >
                            • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 23:31
                              > Kriste Panie, kiedyś nie było prądu i lodówek
                              Tak, nie było. Trzydzieści lat temu dostęp do komputera mieli
                              wybrani, a teraz mają niemal wszyscy. Przez te 30 lat technika poszła
                              do przodu, ale człowiek aż tak nie ewoluował, aby wychodek po za
                              domem czy inne niewygody były w stanie tak łatwo doprowadzić go do
                              utraty zdrowia lub życia. U mnie pani kurator nie spodobało się, że
                              dzieci biegają po mieszkaniu półnagie, ale też nie pofatygowała się
                              tego dnia do lekarza, aby sprawdzić wpisy w karcie o stanie zdrowia,
                              tylko z miejsca chciała interweniować aby umieścić dzieci tymczasowo
                              w DD.
                        • figrut Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:32
                          Co do dziennikarstwa... W szpitalu nie daleko mnie wyszedł pacjent z
                          oddziału paliatywnego i na drugi dzień znaleziono go w zaspie.
                          Dziennikarz napisał mnóstwo bzdur które mocno minęły się z prawdą. W
                          ubiegłym roku przeprowadzono wywiad z osobą którą bardzo dobrze znam
                          (staruszka). Tak pozmieniali w nim fakty, że z kobiety zrobili
                          bohaterkę (którą nie jest), bo taki artykuł był bardziej chwytliwy niż
                          artykuł o kobiecie takiej jak inni.
                        • sanna.i Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:41
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Skrajna bieda skutkuje niezaspokajaniem elementarnych bytowych
                          > potrzeb dziecka. Intelektualnych również, bo chyba nie sądzisz, że
                          > ludzie mieszkający w chałupie z zabitymi dyktą oknami, konwersują
                          > przy kolacji po francusku grając do wtóru na pianinie?


                          Odpowiedz mi więc, dlaczego nie pomóc dzieciom MATERIALNIE zamiast
                          zabierać je od kochającej bądź co bądź rodziny. Dla dziecka to jest
                          MEGAtrauma. Ktoś wyrywa je ze znanego mu i bezpiecznego środowiska.
                          Zabieranie dzieci z powodu biedy i chorób pachnie bardzo
                          niebezpiecznie...
                          • triss_merigold6 Napiszę po raz trzeci w tym wątku 26.02.10, 09:52
                            Jestem ZA pomocą organizacyjną i socjalną takim rodzinom ale przeciw
                            dawaniu pieniędzy do ręki. Jestem ZA przydzieleniem rodzinie
                            asystenta, który będzie prowadził rodzinę za rękę, pomagał załatwiać
                            sprawy w urzędach, podpowiadał jak zaplanować najprostsze czynności
                            w rytmie codziennym, tygodniowym, miesięcznym etc., uczył
                            gospodarowania nawet skromną kasą i mobilizował do szukania pracy.
                            Ale to powinien być KONTRAKT. Rodzina dostaje pomoc, dziecko zostaje
                            w rodzinie, ALE ściśle współpracuje. Nic za darmo. Rodzice mają
                            ruszyć d...y do pracy, jasne? Niech to będzie nawet kilka godzin w
                            tygodniu na rzecz gminy przy porządkach w zamian za pomoc. Ale nie
                            za frajer.

                            Metoda: przyjdą, posprzątają, wyremontują, kupią meble jest na
                            krótką metę, bo za 2 lata będzie tam taki sam syf.
                            • sanna.i Re: Napiszę po raz trzeci w tym wątku 26.02.10, 10:00
                              Ale tam nikt nie przyszedł, nie wyremontował, nie posprzątał.
                              Przychodziły pani, cmokały i kiwały głową,że takie złe warunki.
                              • triss_merigold6 Re: Napiszę po raz trzeci w tym wątku 26.02.10, 10:12
                                Z tego co urzędnicy mówili - i pewnie jest to udokumentowane - ta
                                rodzina otrzymywała pomoc materialną, a współpraca była trudna.
                                • nangaparbat3 Re: Napiszę po raz trzeci w tym wątku 28.02.10, 16:46
                                  Ktos wyzej napisal, ze potrzebna jest pomoc - i jednym tchem: sprawdzanie i
                                  pilnowanie.
                                  Tak to wyglada - najczęściej - u nas: sprawdzanie i pilnowanie, informowanie
                                  gdzie skąd jak i kiedy dostac taki czy inny zasiłek. I tu na ogoł jest koniec -
                                  na ogół, bo zdarzają sie pracownicy socjalni bardziej twórczo podchodzący do
                                  swoich obowiazków, ale to raczej wyjatki. Kiedy przygladam sie jak w tej chwili
                                  wyglada pomoc socjalna nie moge sie oprzec wrażeniu, ze została zorganizowana
                                  tak, aby nie dac szansy, a wszelkie dążenia do wydobycia sie z nedzy i
                                  bezrobocia zdusic w zarodku.
                                  Model astystenta rodzinnego (taki jak funkcjonuje gdzies w warszawie - ale to
                                  nie MOPS, tylko jakieś stowarzyszenie czy fundacja) wydaje mi sie bardzo
                                  sensowny. I to, zeby podopieczni opieki społ. musieli sie przyłozyc, tez mi sie
                                  podoba - ale nie za karę czy dla naszej satysfakcji, tylko zeby budowac wlasne
                                  poczucie godnosci, sprawczosci, kompetencji.
                            • kropkacom Re: Napiszę po raz trzeci w tym wątku 26.02.10, 10:04
                              Niby jesteś za taką pomocą ale chyba tylko dla spokoju własnego sumienia. Bo już
                              napisałaś że nie bardzo w nią wierzysz. Przyznaj się że najchętniej byś
                              wysterylizowała panie a dzieci siup do placówy.
                              • triss_merigold6 Re: Napiszę po raz trzeci w tym wątku 26.02.10, 10:14
                                Nie, bo poniosę większe koszty jako podatnik w przyszłości. Dziecko
                                po kilku latach w DD będzie się słabo adaptować do rzeczywistości,
                                kłopot z pracą, ryzyko konfliktów z prawem etc. Pomoc w takiej
                                formie jak opisałam ale NIE ROZDAWNICTWO, jest lepszą inwestycją.
                                • nangaparbat3 Re: Napiszę po raz trzeci w tym wątku 28.02.10, 16:48
                                  Ale rozdawnictwo jest NAJŁATWIEJSZE dla "pomagajacych".
                        • blue.bluebell Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 15:25
                          W pierwszym artykule jak raz było coś o książkach z biblioteki, które
                          całkiem nieźle się uczący (było coś o zainteresowaniu historią i
                          dyskusjach ze starszymi uczniami) chłopak miał czytać z matką. Więc?
                        • gaja78 Re: odbieranie dzieci 27.02.10, 20:30
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Skrajna bieda skutkuje niezaspokajaniem elementarnych bytowych
                          > potrzeb dziecka. Intelektualnych również, bo chyba nie sądzisz, że
                          > ludzie mieszkający w chałupie z zabitymi dyktą oknami, konwersują
                          > przy kolacji po francusku grając do wtóru na pianinie?

                          Założę się ponadto, że dzieci w wieku szkolnym zapierniczają a to przy jedzeniu,
                          a to przy drewnie na opał, a to w drobnych pracach zarobkowych. I bynajmniej nie
                          na zasadzie radosnego pomagania rodzicom.
                • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:04
                  Triss, to nie sztuka biedocie zabrać dzieciaki. Bynajmniej nic trudnego. Sztuka
                  jest ochronić te dzieci którym grozi utrata życia, zdrowia.
                  • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:07
                    O właśnie. Brawo. Dziecku zmuszonemu do mieszkania w nieogrzewanej,
                    wilgotnej, rozpadającej się chałupie grozi na przykład gruźlica. Nie
                    mówiąc o takich drobiazgach jak zapalenie płuc czy inne infekcje.
                    • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:15
                      Kochana, mieszkałam w domu jednorodzinnym który był kiepsko ogrzewany i grzyb
                      posiadał. Nie, nie byliśmy biedni. Przynajmniej na zewnątrz. Nie wyobrażam sobie
                      aby zabrano mnie od kochających rodziców do ciepłego i nie zagrzybionego domu
                      dziecka. No i na koniec, dzieci z wychuchanych domków też chorują. Paradoks,
                      prawda? A może je też odebrać bo to przeca nie możliwe żeby bez grzyba na
                      ścianie latać po lekarzach.
                      • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:23
                        Tradycyjnie nie rozumiesz albo nie chcesz rozumieć, co w sumie na
                        jedno wychodzi.
                        W ostatnim medialnym przypadku, podobnie jak w przypadku uroczej
                        pani Woźnej, to były rudery. Nie "słabo ogrzewane domki" tylko
                        rudery. Jeśli ktoś jest na tyle tępy i niezaradny, żeby nie potrafić
                        zabezpieczyć okien to nie powinien trzymać nawet chomika a co
                        dopiero dziecka.
                        Aha, mamy XXI wiek, Europa (nie Albania), II woja światowa była
                        dawno temu, gruzy powojenne już uprzątnięto więc argument "a
                        drzewiej bywało..." odpada.
                        • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:29
                          Wiesz Triss, ponad cztery lata nie mieszkam w Polsce ale wiem że wystarczy
                          pojechać na wieś w kujawsko-pomorskim czy podkarpackim i takich ruder jest
                          zatrzęsienie. Zabierz im dzieci i zamknij w domu dziecka gdzie oprócz biedoty są
                          młodociani przestępcy. Nie możliwe? A jednak.

                          A drugą wojnę to i w moim rodzinnym mieście widać tongue_out
                          • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:33
                            Zakładam że Triss to Warszawka z zamkniętego osiedla jeżdżąca na wieś tylko do
                            gospodarstw agro w lecie tongue_out
                            • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:34
                              I nie zapomnij te dzieci w DD ktoś musi utrzymać tongue_out
                            • chloe30 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:13
                              kropkacom napisała:

                              > Zakładam że Triss to Warszawka z zamkniętego osiedla jeżdżąca na wieś tylko do
                              > gospodarstw agro w lecie tongue_out

                              Tak, Triss mieszka w Warszawie, z tego co się orientuję na zamkniętym osiedlu -
                              no po prostu STRASZNY WSTYD.
                              Gdzie jeździ na wakacje nie wiem, podejrzewam, że jest tam bieżąca woda.
                              • layale Re: odbieranie dzieci 28.02.10, 16:04
                                A ty co jej tak w odwłok włazisz i to bez wazeliny?
                                Ja też mieszkam w Warszawce (no dobra, pod) na zamkniętym osiedlu i
                                nawet garaż podziemny mam a cotongue_out, a na wakacje nie jeżdżę na wieś,
                                tylko na inny kontynent. A mimo to uważam, że zabieranie dziecka
                                rodzinie, gdzie jest kochane i w miarę zaopiekowane, tylko dlatego,
                                że jest BIEDNA jest poważnym błędem.
                        • sanna.i Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:44
                          Pytanie Triss: lepiej biednie ale w miłości, czy bez miłości,ale w
                          schludnych warunkach? Poza tym: czy masz choćby BLADE pojęcie co się
                          dzieje w domach dziecka??? Jakie tam potrafią być jazdy,
                          zdegenerowanie, przemoc (między wychowankami)????
                          • gaja78 Re: odbieranie dzieci 27.02.10, 20:49
                            sanna.i napisała:

                            > Pytanie Triss: lepiej biednie ale w miłości,


                            Ciekawe o jakiej miłości można mówić w przypadku rodziny, która przez długie
                            lata żyje w skrajnej nędzy.
                            • figrut Re: odbieranie dzieci 27.02.10, 22:33
                              > Ciekawe o jakiej miłości można mówić w przypadku rodziny, która przez
                              długie
                              > lata żyje w skrajnej nędzy.
                              Niestety, Ty nie jesteś w stanie pojąć tej miłości, więc na próżno
                              Tobie tłumaczyć.
                            • nangaparbat3 Re: odbieranie dzieci 28.02.10, 16:54
                              gaja78 napisała:

                              > Ciekawe o jakiej miłości można mówić w przypadku rodziny, która przez długie
                              > lata żyje w skrajnej nędzy.
                              >
                              Gaja, pamietam rózne Twoje wpisy, i teraz przecieram oczy ze zdumienia.
                              Ja po prostu znam rodziny zyjace w wielkiej nedzy - i wielkiej milosci. Rodziców
                              kochajacych dzieci po prostu, zwyczajnie, takie jakimi są.
                              I mnostwo bogatych rodzicow nieakceptujących mniej lub bardziej jawnie wlasnych
                              dzieci, bo te nie spełniają ich - czesto od czapy zupełnie - oczekiwań.
                              I daje Ci slowo, ze szczęśliwsze (a w kazdym razie: radosniejsze, spokojniejsze,
                              mniej agresywne) są te pierwsze.
                    • czar_bajry Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:27
                      owszem warunki mieszkaniowe są okropne ale te dziecko kocha swoich rodziców i
                      dla niego jest straszne to że został zabrany w obce miejsce.
                      Może lepiej by było pomóc finansowo takiej rodzinie a nie odbierać dziecko?
                      Przecież jak trafi do rodziny zastępczej to państwo będzie na nie łożyć, czyli
                      zamiast obcym można dać rodzicom.
                      • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:31
                        > Może lepiej by było pomóc finansowo takiej rodzinie a nie odbierać dziecko?

                        No żartujesz, przecież zdaniem Triss to ich wysterylizować, wywalić na śmietnik
                        a dzieci do cudownego domu dziecka dać. Nawet tego nie pisz bo to woda na młyn.
                        • gabi683 Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 11:50
                          kropkacom napisała:

                          > > Może lepiej by było pomóc finansowo takiej rodzinie a nie odbierać dzieck
                          > o?
                          >
                          > No żartujesz, przecież zdaniem Triss to ich wysterylizować, wywalić na śmietnik
                          > a dzieci do cudownego domu dziecka dać. Nawet tego nie pisz bo to woda na młyn.
                          >



                          dla czego dać kase za ich nie udolność,powinno się pomuc w tym czego nie ma aby
                          poprawić warunki bytowe.Czyli łazienka,ogrzewanie ,ocieplenie, wymiana okien
                          ,naprawa dachu.W zamian praca społeczna dla gminy.
                          • blue.bluebell Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 15:28
                            Dobrze powiedziane - pomoc za pracę dla gminy.
                      • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:32
                        Pomóc rzeczowo i organizacyjnie ale nie finansowo. W zasadzie każda
                        taka rodzina powinna mieć asystenta społecznego, który monitorowałby
                        wykonywanie najprostszych czynności i socjalizował (w Wlk. Brytanii
                        jest taki system) oraz pomagał załatwiać sprawy w urzędach. POmoc
                        pod warunkiem ścisłej współpracy takiej rodziny i stopniowej
                        aktywizacji zawodowej a nie na zasadzie "dać gotówkę".
                        • 3-mamuska triss_merigold6 bzdury napisalas. 25.02.10, 22:50
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Pomóc rzeczowo i organizacyjnie ale nie finansowo. W zasadzie każda
                          > taka rodzina powinna mieć asystenta społecznego, który monitorowałby
                          > wykonywanie najprostszych czynności i socjalizował (w Wlk. Brytanii
                          > jest taki system)> aktywizacji zawodowej a nie na zasadzie "dać gotówkę". Ale
                          bzdura u mnie byl socjal w kwietniu tamtego roku,bo syn 10 lat pojechal metrem
                          nie wrocil na czas ,zostawilam corke w domu chora byla,i polecialam na metro go
                          poszukac)i od tamtej pory nikt nie byl, nie zadzwonil, ani nie przyslali zadnego
                          pisma czy wycofuja nasza sprawe, czy dostaniemy kuratora.Do baby P tez baby
                          lazily i tak wylalizi ze go zakatowali,wiec nie pisz ze w Uk jest taki system i
                          ze nie daja kasy daja i to sporo,ludzie latami nie pracuja tylko zyja z socjalu.
                        • nangaparbat3 Re: odbieranie dzieci 28.02.10, 16:57
                          Triss ale TO NIE JEST WINA TYCH LUDZI, że w naszym kraju pomoc socjalna
                          działania zupełnie nieudolnie, rzuca jalmużnę, a nie robi prawie nic (a cżęsto
                          działa wbrew) by usamodzielnic i zmotywowac do ksztalcenia sie czy pracy.
                    • nangaparbat3 Re: odbieranie dzieci 28.02.10, 16:50
                      triss_merigold6 napisała:

                      > O właśnie. Brawo. Dziecku zmuszonemu do mieszkania w nieogrzewanej,
                      > wilgotnej, rozpadającej się chałupie grozi na przykład gruźlica.

                      Przynajmniej w moim miescie gruźlica pojawila sie ostatnio w najbardziej
                      renomowanych ogolniakach.
            • gabi683 Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:13
              lykaena napisała:
              brak podstawowych wygód to też krzywda,a brak jakichkolwiek to patol
              > ogia.



              Patologiczne jest to że nikt wcześniej nie zajął się sprawą,i pozwolił na to aby
              takie rodziny żyły w biedzie.Które się kochają i są szczęśliwe że mają siebie.
    • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 19:56
      Zdaje się, że decyzja miałaby być tymczasowa, na krótko, do czasu
      wydania decyzji przez sąd rodzinny.
      Zasadniczo wierzę w to, że pracownicy socjalni są w stanie odróznić
      chwilowy bałagan od wielotygodniowego syfu i dziecko w tym momencie
      głodne od dziecka niedożywionego, chorego i z wszami.
      Sorry, ale jeśli w chałupie zimą nie ma ogrzewania, jedzenia,
      bieżącej wody, matka jest słabo kontaktująca a tatuś w szpitalu czy
      na psychotropach to jest zagrożone zdrowie dziecka.

      Szczerze wątpię w teorię jakoby urzędnicy odbijali sobie własne
      frustracje odbierając CHWILOWO dzieci rodzicom, którzy nie potrafią
      o owe dzieci zadbać. U mnie mogą mieszkanie i dziecko kontrolować o
      dowolnej porze, nie mam sobie nic do zarzucenia. Szczerze wątpię czy
      porozrzucane lego albo zdjęte z suszarki pranie byłoby dla
      kogokolwiek niepokojące
      • lineczkaa Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:01
        triss_merigold6 napisała:

        > U mnie mogą mieszkanie i dziecko kontrolować o
        > dowolnej porze, nie mam sobie nic do zarzucenia. Szczerze wątpię
        czy
        > porozrzucane lego albo zdjęte z suszarki pranie byłoby dla
        > kogokolwiek niepokojące

        Nieee, no co Ty, jak to porozrzucane lego, to pani z uśmiechem udaje
        się do drzwi. Co innego gdyby to były klocki wader.
        • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:07
          Chciałaś podać jakiś racjonalny argument za lub przeciw czy po
          prostu starałaś się być złośliwa?
          • lineczkaa Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:03
            Nie dopisałam emotki z gapiostwa. To tak mała form żartu była. Uważam
            podobnie do Ciebie, że jest różnica między biedą, a długotrwałym
            zaniedbaniem, o czym pisałaś tu wielokrotnie więc nie będę się
            powtarzać.
      • 3-mamuska Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:58
        > Szczerze wątpię w teorię jakoby urzędnicy odbijali sobie własne
        > frustracje odbierając CHWILOWO dzieci rodzicom,
        A jak zabrali mlodej dziewczynie dziecko bo pies siedzial kolo niego na
        kanapie,lekarka i polozne mowila ze dziecko czysyte zadbane,zaszczepione,skora
        czysciutka i nie odpazone,MATKA PIERSIA KARMILA,a on z dznia na dzien zabrali
        jej 4 miesiecznego synka,(a pies byl matki dziewczyny ktora mieszkala po drugiej
        stronie korytarz i przyszedl na chwile)
        Jak przyjechali do mnie z policja,to darly policjantki japke,do tego czepialy
        sie ze nie mam paszportu meza w domu(bo mial go przy sobie)czepial sie ze ja
        ignoruje, bo poszlam do kuchni synkowi mleko zrobic,wiec nie pisz mi ze oni sa
        taky cudowni,bo to tez LUDZIE
        • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 08:49
          Piszesz o UK? W porównaniu ze standardami kontroli w UK to Polska
          jest 100 lat za murzynami.
    • epb3 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:14
      znam lekarza pracującego na wsi. trafiają do niego takie sprawy z prośba o opinie.
      no i takie 2 przypadki:
      Matka(samotna) chora na schizofrenię. Ale w bardzo dobrej formie(nie znam sie na
      tej chorobie, wiec nei wiem co to znaczy). Dziecko 10-letnie. Zadbane,
      prowadzane do lekarza, dobrze sie uczące itd. Normalna rodzina. Kobieta musiala
      poddac sie 3-tyg. leczeniu w szpitalu. Nie miala co zrobic z Malą. Zwrócila sie
      o pomoc do opieki spolecznej i to byl jej bląd. Wczesniej jej nie widzieli,
      nagle sie zainteresowali i robili wszystko zeby jej udowodnic, ze sie na Matke
      nie nadaje(bo jest chora psychicznie) i dziecko trzeba zabrac... Ale sąsiadom,
      księdzu i lekarzowi udalo sie (tymczasowo) wygrac z urzędnikami.
      Drugi przypadek to taka wiejska rodzina, trochę niezaradna(ale takich w Polsce
      wiele - niestety). Matka i ojciec niemowlęcia umówili sie na impreze u sąsiadów.
      Dziecko oddano pod opiekę siostrze Matki. I ta podczas tej opieki zlamala nogę.
      Wezwano pogotowie, lekarz wezwal policję (bo oboje Rodzice wrócili i byli pod
      wplywem alkoholu). Ostatecznie tez chciano to dziecko umiescic w jakiejs placówce...
      Wiem ze znam te historie z opowiesci, pewnie mają tez inną stronę itd. Ale
      dziecko w rodzinie powinno zostać za wszelką cenę. Owszem te rodziny wymagaja
      pomocy. Ale czy jedyna możliwa pomoc to zabranie dzieci z rodziny?? Nie
      urzędnicy nie moga sami decydowac o takiej sprawie...
    • dziub_dziubasek Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:31
      Nie wierze w profesjonalizm urzędników. Mam za wiele przykładów ich bezmyślności
      i złośliwości oraz odbierania dzieci z powodu niezmytych naczyń (nie z mediów,
      inne sprawy, nie medialne) czy rozrzuconych zabawek.
      Mniej osób o pomoc poprosi, ze strachu własnie przed wszechwładnym urzędnikiem.
      Tymczasowe zabranie- dziękuję bardzo- fajnie się na psychice dziecka odciśnie
      wyrwanie go od kochających rodziców celem umieszczenia w jakiejś placówce. Nawet
      na jeden dzień- zrujnowane poczucie bezpieczeństwa dziecka.
      Jestem przeciwna, zdecydowanie przeciwna takiemu rozwiązaniu.
      • czar_bajry Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 20:46
        W tej chwili mój synek leży na kanapie i się ze mną licytuje czy już ma iść myć
        zęby i układać się do łóżka czy też jeszcze troskę mamusiusmile
        I tak sobie pomyślałam że wchodzi pani z opieki coś jej się nie spodobało np.
        moja gęba i pani urzędniczka stwierdza iż mojemu dziecku dzieje się krzywda i że
        lepiej mu będzie gdzie indziej niż w domu.
        Jak sobie wyobraziłam reakcję syna to słabo mi się zrobiło i serce rozbolało,
        nie mówię o swoich odczuciach na taką decyzję ja dorosła jestem ale małe dziecko???
        I co zabiorą w obce miejsce i do obcych ludzi i jeszcze stwierdzą że to dla jego
        dobra???
        Wyobraźcie sobie że to spotyka właśnie Was a nie jakieś inne osoby.
        I proszę nie piszcie że Was taka sytuacja nigdy by nie dotyczyła, że to spotyka
        innych, rodziny patologiczne i żyjące w nędzy że to nie Wy, to tak samo jak z
        gwałtem i napadem nas to nigdy nie spotka to spotyka inne. Wyobraźcie sobie to
        czysto teoretycznie.
        Jak dla mnie to hardcor i masakra w jednymsad
        • dziub_dziubasek Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:01
          dzieciak wrzeszczy bo czegoś mu zabroniono, po domu rozrzucone samochodziki bo
          bawil się wczesniej w wyścigi, w zlewie brudne naczynia, bo matka zamiast zmywac
          po obiedzie wolała się bawić z dzieckiem w te wyścigi, zmyje później. I na taką
          sytuacje przyszła pani z ośrodka pomocy spolecznej robić wywiad. Wystawiła matce
          taką opinię, że kobieta miała w sądzie sprawe o ograniczenie praw
          rodzicielskich. Na szczęście sędzia była mądrzejsza. Ale gdyby przepisy
          obowiązywały to dzieciak zapewne spędziłby parę dni w obcym dla siebie miejscu,
          z dala od kochających rodziców. fajnie, prawda?
          • lykaena Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:10
            "Pani z opieki społecznej" nie przychodzi do kogoś ot tak.
            Najpierw muszą zaistnieć ku temu przesłaniki.
            A jak już nawet przyjdzie to proszę nie porównuj porozrzucanych
            samochodzików i naczyń w zlewie - wobec tych to mi już by wszelkie nienarodzone
            nieraz odebrali jakby tak ta hiszpańska inkwizycja mnie rano nawiedziła- do
            braku podstawowych rozwiązań higienicznych ,ogrzewania itd.
            • dziub_dziubasek Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:20
              Wystarczy, ze zwróciła się o pomoc, bo była w trudnej sytuacji, wtedy robia
              wywiad prawda?
              • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:29
                To chyba dość logiczne, jeśli przed udzieleniem pomocy materialnej,
                ktoś z opieki społecznej robi wywiad i chce sprawdzić czy warunki
                życia proszącego są takie jak opisuje?! Dziwne by było gdyby
                pieniądze podatnika były rozdawane "na piękne oczy".
                • sanna.i Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:52
                  No i? Nsaczynia w zlewie i porozrzucane zabawki to wystarczający
                  powód,żeby zabrać dziecko?
                  • dziub_dziubasek Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 10:03
                    Bywa, że tak niestety.
    • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:10
      A ja się zastanawiam, skoro norma to tylko czysty, niezagrzybiony dom i kasa
      rodziców to znaczy, że odpuszczamy sobie patologię spod znaku złotej karty
      kredytowej? Bo tam też ludzie chleją, biją dzieci , wykorzystują seksualnie,
      zaniedbują uczuciowo. Co z nimi?
      • czar_bajry Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:15
        nimi opieka się nie zainteresuje bo po co.
        A całe zło i bród tą złotą kartą przykryją.
        Ale tam dzieciom krzywda się nie dzieje przecież dzieciak ma własny pokój,
        komputer i komórkę. Jest czysto i ciepło a woda leci z kranu.
        • triss_merigold6 To fascynujące 25.02.10, 21:20
          To fascynujące. Urzędnicy/kurator wpadają tak sobie do losowo
          wybranych rodzin? Ciekawe, bo do mnie nie zaglądali i z tego co wiem
          to do dzieciatych znajomych równiez nie.
          • lykaena Triss 25.02.10, 21:27
            To nie wiedziałaś,że wpadają i to na własna prośbę owych prześladowanych...ehh wink
            • triss_merigold6 Re: Triss 25.02.10, 21:39
              No wybacz, ale jak ktoś chce kasę to zgadza się na kontrolę.
              Logiczne.
              Na zdjęciach z tego reportażu był syf, malaria i rudera. Nie żadna
              schludna, uczciwa bieda z powodu niskich dochodów tylko wieloletnie
              zaniedbania wynikające z prostackiego olewania elementarnych
              standardów bytowych. Pewnie, w chałupie szyb nie ma, ale telewizor
              jest. Nie widzę żadnego powodu dla którego dziecko nie miałoby
              wrócić do kochających rodziców, pod warunkiem, że ci rodzice
              łaskawie się ruszą i coś zrobią z lokalem. Posprzątają na przykład,
              ogrzeją, szyby wstawią.
            • figrut Re: Triss 25.02.10, 21:50
              > To nie wiedziałaś,że wpadają i to na własna prośbę owych
              prześladowanych...ehh
              > wink
              Przestańcie pieprzyć głupoty o których nie macie zielonego pojęcia.
              Jako ta, która szukała pomocy i w ostateczności dostała urzędowe
              papierki, kilka rozpraw sądowych, kuratora w chacie, włażenie
              pedagoga w moje i dzieci życie z nakazami gdzie i po co MUSZĘ się
              udać, odechciało mi się szukać pomocy gdybym jej kiedyż potrzebowała.
              Nigdy więcej niebieskich kart i wpier... się całej rzeszy urzędników
              do mojego życia. Nie obserwujących z boku, a włażących w moje
              prywatne życie i doszukujących się na każdym kroku anomalii. Miałam
              nie fajne życie i depresję, a urzędnicy dołożyli mi jeszcze strach o
              własne dzieci i zalewanie się zimnym potem na widok pani z
              legitymacją kuratora + nakazy dotyczące tego, jak mam postępować z
              moimi dziećmi. Nakazy jak najbardziej kontrolowane przez urzędników.
              Teoretycznie to ja byłam ofiarą, a z ofiary stałam się pionkiem
              którym można władać na wszelkie dowolne sposoby.
              • triss_merigold6 Re: Triss 25.02.10, 22:01
                To może się stosuj do owych zaleceń? W domu w którym jest przemoc
                zagrożone są dzieci, nawet jeśli same nie obrywają, więc i kontrola
                kuratorska jest jak najbardziej zasadna. Dzieci nie muszą być bite,
                żeby dochodziło do zaniedbań. Lata doświadczeń zawodowych
                pracowników opieki społecznej, pedagogów, prokuratorów, pokazują, że
                kobiety z domów z przemocą często zwyczajnie kłamią, szukają pomocy
                a potem się wycofują.
                • figrut Re: Triss 25.02.10, 22:15
                  Nie mam zamiaru się do nich zastosować i na 100% się nie zastosuję. W
                  moim domu nie ma już przemocy. Nie ma, od kiedy jest leczenie, ale
                  tego nie uzyskałam dzięki urzędnikom. Zgłosiłam się po pomoc, a
                  dostałam nadzór nade mną i moimi dziećmi. Nie parasol ochronny, a
                  nadzór i wpier... się we wszystko.
                  Powiedz mi jaką pomoc ja mogłam uzyskać z urzędu. Ja Ci powiem - 3
                  miesiące w domu samotnej matki bez możliwości oddania dzieci do
                  przedszkola w czasie, w którym musiałabym poszukać sobie pracy w
                  nowym miejscu i zacząć pracować (z kim dzieci ?). Stały nadzór
                  kolejnych kuratorów z których każdy ma inny pogląd na tą samą sprawę.
                  Ingerowanie w moje życie różnych urzędników i 8 miesięcy w
                  zawieszeniu dla sprawcy. W zamian otrzymuję ograniczenie władzy
                  rodzicielskiej dla ojca, ale konieczność umożliwienia kontaktu dzieci
                  z ojcem bez jakiegokolwiek nadzoru i życie w ciągłym strachu, czy
                  odda mi dzieci po kolejnej wizycie. Przy okazji jeżeli nie znajdę
                  lokum i pracy w ciągu trzech miesięcy, nie zapewnię w tym czasie
                  dzieciom odpowiednich warunków lokalowych, zawiśnie nade mną wizja
                  pozbawienia mnie dzieci.
                  • triss_merigold6 Re: Triss 25.02.10, 22:31
                    Z całym szacunkiem ale nie sądzisz, że to dość rozsądna próba
                    zmuszenia uzależnionej finansowo i mieszkaniowo bezrobotnej kobiety
                    do znalezienia sobie pracy, mieszkania i samodzielności? Mogłaś
                    jeszcze wystąpić o alimenty na dzieci.
                    • figrut Re: Triss 25.02.10, 23:05
                      Nie jestem bezrobotna. Byłabym bezrobotna, gdybym zdecydowała się na
                      sugestie urzędniczek. W najlepszym wypadku dostałabym pracę za około
                      1000 zł. na rękę (to nie Warszawa ani wielkie miasto) + rodzinne +
                      alimenty (te ostatnie za kilka miesięcy o ile bym dostała). Z około
                      1700 -1800 zł. musiałabym opłacić mieszkanie i przeżyć z dwójką
                      dzieci w takich warunkach, aby panie z urzędu nie stwierdziły, że są
                      one niedostateczne dla dzieci.
                      nie sądzisz, że to dość rozsądna próba
                      > zmuszenia uzależnionej finansowo i mieszkaniowo bezrobotnej kobiety
                      > do znalezienia sobie pracy, mieszkania i samodzielności?
                      Mam w głębokim poważaniu "rozsądne próby" które rozsądnymi nie są.
                      Wszyscy mieli w głębokim poważaniu to, co ja miałam do powiedzenia.
                      Jedyne co chciałam sądem uzyskać, to przymusowe leczenie, a tego
                      przez sąd nie uzyskałam. Nikt mnie nie słuchał, że nie ma alkoholu,
                      nie ma kłótni o pieniądze, nie ma zmuszania mnie do usługiwania.
                      Wszyscy urzędnicy olali moje wieloletnie obserwacje, że potrzeba
                      leczenia, a uznali za pewnik, że skoro przemoc, to alkohol, bieda
                      itp. Sprawa zakończona tak, jak chciałam ale zupełnie prywatnie. Sąd
                      jedynie zasugerował, ale nie mógł zmusić, więc niczego nie zyskałam,
                      a straciłam prywatność i poczucie bezpieczeństwa.
                    • czar_bajry Re: Triss 25.02.10, 23:05
                      Przecież figrut wyraźnie pisze iż ta pomoc którą jej zaoferowano i narzucono
                      utrudniała wyjście na prostą, miał szukać pracy a nie miała możliwości zostawić
                      dzieci w przedszkolu to jak jej miała szukać z dzieckiem przy cycku?
                    • sanna.i Re: Triss 26.02.10, 09:58
                      Jezu, Triss, takie bezduszne suki naprawdę istnieją? Włosy się jeżą
                      jak się to czyta. Mam nadzieję,że życie da ci kiedyś lekcję pokory.
                      Dla twojego dobra tongue_out
                      • triss_merigold6 Opanuj się 26.02.10, 11:35
                        Opanuj się trochę i nie bulwersuj. Pracownik MOPS czy przedstawiciel
                        wymiaru sprawiedliwości nie służy do litowania się nad klientami
                        systemu. Nie jest jego rolą i zadaniem okazywanie współczucia tylko
                        udzielenie pomocy zgodnie z prawem i obowiązującymi go procedurami.
                        Rozumiesz? Jeszcze żaden dzieciak ze starej Pragi dzięki litości w
                        postaci łzawo okazywanych emocji, nie skończył studiów, a żadna
                        panna z PGR nie przesiadła się zza marketowej kasy do zarządu.
                        Dobre serduszko to za mało.
                        W wyżej opisywanym przypadku informacje wpisywane do rubryk były
                        jasne: bezrobotna (jesli nie pracuje na umowę o pracę, o dzieło czy
                        zlecenie ew. rolniczka/przedsiębiorca), praw do lokalu mieszkalnego
                        konkubenta nie ma, zgłasza przemoc. Logiczna jest próba nakłonienia
                        takiej kobiety, żeby znalazła pracę i mieszkanie.
                        • kropkacom Re: Opanuj się 26.02.10, 11:52
                          > Opanuj się trochę i nie bulwersuj. Pracownik MOPS czy przedstawiciel
                          > wymiaru sprawiedliwości nie służy do litowania się nad klientami
                          > systemu.

                          Ci klienci to ludzie. Nie odczłowieczaj tego co powinno być ludzkie. To nie są
                          meble które poprzesuwasz czy wyrzucisz na śmietnik. Byłabyś fatalnym
                          pracownikiem socjalnym z takim podejściem.
                        • figrut Re: Opanuj się 26.02.10, 11:53
                          > W wyżej opisywanym przypadku informacje wpisywane do rubryk były
                          > jasne: bezrobotna (jesli nie pracuje na umowę o pracę, o dzieło czy
                          > zlecenie ew. rolniczka/przedsiębiorca), praw do lokalu mieszkalnego
                          > konkubenta nie ma, zgłasza przemoc. Logiczna jest próba nakłonienia
                          > takiej kobiety, żeby znalazła pracę i mieszkanie.
                          Ja nadal pytam, gdzie Ty widzisz tu pomoc jakąkolwiek ? Trzy miesiące
                          w domu samotnej matki z dzieciakami zabranymi z przedszkola i szkoły
                          dla których nie ma możliwości opieki, kiedy matka szuka pracy lub
                          pracuje. Byłam bezrobotna w danym momencie, ale nie bez przerwy. W
                          dokumentach jest jak byk firma na mnie i na mojego faceta zmieniana
                          co 1,5 roku. Raz według papierów pracuję ja, raz on (norma w wielu
                          własnych interesach). W jaki sposób prawo chciało mi pomóc, skoro
                          nawet nie raczyli mnie wysłuchać, tylko z miejsca założyli alkoholizm
                          w rodzinie, a olali zaburzenia natury psychicznej. Właśnie o tym jest
                          ten wątek. O prawie które zamiast pomagać, będzie jeszcze bardziej
                          szkodzić skoro urzędnicy na oko będą szybko oceniać sytuację i
                          zabierać dzieci bez oceny choćby kilku osób. Ja rozumiem - sygnały od
                          lekarza o częstych śladach na ciele, czy zatacząjący się rodzice przy
                          niemowlaku i małym dziecku, ale nadgorliwy pracownik nie zadziała
                          tylko w skrajnych przypadkach. Dla jednego rodzice będą nawaleni po
                          wypiciu dwóch piw, dla drugiego gdy nie będą w stanie utrzymać
                          równowagi.
                          • triss_merigold6 Re: Opanuj się 26.02.10, 12:20
                            Ok, ale co Ci mogli zaproponować? Przecież nie mieszkanie socjalne,
                            bo takich jest zbyt mało. Przecież nie opiekunkę do dzieci
                            finansowaną z budżetu gminy. Zdrowa, pełnosprawna kobieta, bez
                            nałogów, z wykształceniem średnim, zdolna do szukania pracy - co
                            mogli zaproponować, biorąc pod uwagę, że wiele kobiet jest w
                            znacznie gorszej sytuacji (mnóstwo dzieci, niepełnosprawność,
                            przewlekłe choroby etc.).
                            Mogę tylko przypuszczać, że założono alkoholizm, ponieważ takich
                            przypadków jest większość i większość zgłaszających się po pomoc
                            kłamie z róznych powodów.

                            Nie jestem w stanie przewidzieć jakby to wyglądało w praktyce, ale
                            zdaje się, że konstrukcja przepisów ma być taka, żeby umożliwić
                            zabranie dziecka z warunków, które zagrażają jego zdrowiu/życiu na
                            KRÓTKO, doraźnie, interwencyjnie. Decyzja o ograniczeniu lub
                            odebraniu praw rodzicielsich nadal pozostaje w gestii sądu, a nie
                            urzędników.
                            • figrut Re: Opanuj się 26.02.10, 12:32
                              Mogli mi zaproponować przedszkole i dofinansowanie do niego przez
                              pierwszy miesiąc. Mogli zaproponować pomoc w znalezieniu tymczasowej
                              pracy na szybko abym mogła stanąć na nogi (alkoholikom MOPS załatwia
                              aby mieli z czego żyć i opłacić mieszkanie), znaleźć mieszkanie i
                              mieć pieniądze na jego wynajęcie. Nie oczekiwałam ryby, ale wędki i
                              początkowej, darowanej przynęty na haczyk. Cholernie trudno jest
                              szukać pracy z dziećmi przy boku i tak też pracować. Niemożliwym jest
                              wynajęcie mieszkania bez gotówki.
          • czar_bajry Re: To fascynujące 25.02.10, 22:58
            Naprawdę nie rozumiesz czy usilnie się starasz być złośliwa???
            Cieszę się bardzo że coś jest w stanie Cię zafascynować.
          • gabi683 Re: To fascynujące 26.02.10, 11:34


            triss_merigold6 napisała:

            > To fascynujące. Urzędnicy/kurator wpadają tak sobie do losowo
            > wybranych rodzin? Ciekawe, bo do mnie nie zaglądali i z tego co wiem
            > to do dzieciatych znajomych równiez nie.



            Dokładnie tak jak piszesz nie moge się z godzić tak samo że ktoś sobie wybira
            rodzine i sobie ja kontroluje.Muszą być ku temu przesłania,ludzie widza jak
            matka się odzywa do dziecka jak się zachowuje i potem są takie naloty
      • lykaena Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:16
        Ja akurat wypowiadając się w wątku nawiązałam do sytuacji sprzed paru dni -
        odebrania dziecka ze skrajnie niegodnych warunków, ale też nigdzie nie
        napisałąm, że kryterium mają być pieniądze, a wręcz napisałam przeciwnie..
      • triss_merigold6 I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 21:25
        Norma bytowa - czysto, ciepło, bezpiecznie.
        Zdaje się, że wątek dotyczy braku zapewnienia dziecku warunków
        niezagrażających jego życiu i zdrowiu.

        Jeśli dziecko ze śladami znęcania się trafi do szpitala albo
        przedszkole/szkoła zgłosi, że ma charakterystyczne obrażenia to
        sądzisz, że będą wnikać czy rodzice mają karty kredytowe i jakiego
        koloru?
        • kropkacom Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 21:30
          A jak tych śladów nie będzie to pies z kulawą nogą nie zaglądnie, prawda? Jak
          się ma kasę to dużo może ujść płazem. Zakładam że wielu katów rodzinnych to wie.
          • triss_merigold6 Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 21:45
            No więc pytam: czy urzędnicy MOPS, kuratorzy sądowi, policja etc.
            tak sobie wpadają do domu losowo wybranych rodzin, robią wizję
            lokalną i przeprowadzają szczególowe wywiady? Nie? Może więc
            kontrole odbywają się na jakiejś podstawie - zgłoszenie, złożenie
            wniosku o kasę, interwencja z placówki oświatowej czy lekarska?

            Katów rodzinnych nieraz chronią same mamunie, to tez powinnaś
            wiedzieć. Uważają, że gdzie indziej byłoby im gorzej.
            • kropkacom Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 21:50
              Jedna z dziewczyn pisała że wystarczy starać się o pomoc finansową z MOPS na
              przykład.
              • triss_merigold6 Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 21:55
                Przepraszam ale na jakiej podstawie miałaby być przyznawana pomoc
                socjalna? Tylko dlatego, że ktoś chce? To ja qrde tez chcę, mam parę
                pomysłów na co wydac ekstra parę stów.
                • kropkacom Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 22:03
                  Chyba się nie zrozumiałyśmy. Ja tylko pokazuje ci że do domu na odpowiednim
                  poziomie finansowym nikt nie wejdzie z socjalu. A szkoda ...
              • gabi683 Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 26.02.10, 11:38
                kropkacom napisała:

                > Jedna z dziewczyn pisała że wystarczy starać się o pomoc finansową z MOPS na
                > przykład.
                >

                A wiesz o tym aby otrzymać taka pomoc najpierw pracownik socjalny przychodzi do
                domu i robi wywid ze starającym się .
            • czar_bajry Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 23:14
              No więc pytam: czy urzędnicy MOPS, kuratorzy sądowi, policja etc.
              > tak sobie wpadają do domu losowo wybranych rodzin, robią wizję
              > lokalną i przeprowadzają szczególowe wywiady?

              Nie nie wpadają do losowo wybranych rodzin ale załóżmy czysto teoretycznie taką
              sytuację:
              masz nielubianą i wredną sąsiadkę której na dokładkę się nudzi i ostatnio
              powiedziałaś jej w prostych żołnierskich słowach co o niej myślisz i sąsiadka
              złośliwie składa donos do MOPS-u że dziecko płacze a w domu sodoma i gomora,
              wpadają urzędnicy do Ciebie a tam zapłakane dziecko na fochu, rozwalone klocki
              lego i Ty z mordem w oczach i rozwianym włosem bo któreś z domowników
              doprowadziło Cię do furii i pańcia z opieki postanawia " pomóc" Twojemu dziecku
              bo mu źle?
              • chloe30 Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 25.02.10, 23:20
                "Bo mu źle"
                a
                "jest głodne, zmarznięte i sra na podwórku"
                jest chyba jakaś różnica??
                • czar_bajry Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 26.02.10, 00:45
                  chloe nie rozumiemy się, ja się boję że w pewnych przypadkach będą duże
                  nadużycia dlatego wolę żeby to jednak sądy zajmowały się takimi sytuacjami a nie
                  pracownicy socjalni.
                  • gabi683 Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 26.02.10, 11:23
                    czar_bajry napisała:

                    > chloe nie rozumiemy się, ja się boję że w pewnych przypadkach będą duże
                    > nadużycia dlatego wolę żeby to jednak sądy zajmowały się takimi sytuacjami a ni
                    > e
                    > pracownicy socjalni.



                    Kiepsko z Twoim rozumieniem logicznym,moja droga to nie sam urzędnik będzie
                    decydował o zabraniu dziecka z rodziny.
                    Napewno nie zrobią tego za wywalone klocki ,czy pościel i przez sąsiadke.by
                    dziecko odebrać trzeb moja droga mieć dowody a nie tylko pomowienia.
                    Dopatrujesz się na wyrost a to jest niepotrzebne,coś trzeba z tym zrobić i
                    dobrze ze się tym zajmują
                    • figrut Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 26.02.10, 11:29
                      > Napewno nie zrobią tego za wywalone klocki ,czy pościel i przez
                      sąsiadke.by
                      > dziecko odebrać trzeb moja droga mieć dowody a nie tylko
                      pomowienia.
                      > Dopatrujesz się na wyrost a to jest niepotrzebne,coś trzeba z tym
                      zrobić i
                      > dobrze ze się tym zajmują
                      Mogą za rozwalone klocki jak najbardziej. Urzędnik już teraz ma
                      wielką władzę w słowie pisanym. Uważa, że w domu nie jest tak, jak
                      powinno być dla dzieci, pisze odpowiednie pismo, naświetla
                      odpowiednio to, co chciałby naświetlić i już podstawa do sądu jest.
                      Sędzia sam niczego nie sprawdzi. Oprze się na zeznaniach sąsiadów
                      (żaden sąsiad się w zeszycie z wydaną przez siebie opinią nie
                      podpisuje, wszystko opisuje własnymi słowami urzędnik) i policji.
                    • czar_bajry Re: I widzisz jak nic nie rozumiesz? 26.02.10, 17:04
                      gabi683 napisała:

                      > czar_bajry napisała:
                      >
                      > > chloe nie rozumiemy się, ja się boję że w pewnych przypadkach będą duże
                      > > nadużycia dlatego wolę żeby to jednak sądy zajmowały się takimi sytuacjam
                      > i a ni
                      > > e
                      > > pracownicy socjalni.
                      >
                      >
                      >
                      > Kiepsko z Twoim rozumieniem logicznym,moja droga to nie sam urzędnik będzie
                      > decydował o zabraniu dziecka z rodziny.
                      > Napewno nie zrobią tego za wywalone klocki ,czy pościel i przez sąsiadke.by
                      > dziecko odebrać trzeb moja droga mieć dowody a nie tylko pomowienia.
                      > Dopatrujesz się na wyrost a to jest niepotrzebne,coś trzeba z tym zrobić i
                      > dobrze ze się tym zajmują


                      Gabi to nie z moim zrozumieniem czytanego tekstu jest kiepsko a z Twoim.
                      Wątek który założyłam mówi o tym że posłowie chcą wprowadzić w życie ustawę
                      wg. której pracownik socjalny będzie miał prawo odebrać dziecko rodzicom BEZ
                      WYROKU SĄDU wyrok zapadnie później czy ograniczyć władzę rodzicom czy też nie
                      i o tym toczy się cała dyskusja że pracownicy socjalni nie są kompetentni
                      aby taką decyzję podejmować. Zbyt dobrze znam życie aby wierzyć że będą działać
                      rozsądnie, oczywiście nie wszyscy ale jest gro takich którzy nagle poczują się
                      Bogiem bo w ich rękach będzie spoczywał los rodziny.
                      Proponuję zatem wczytać się dokładnie w temat a potem zarzucać innym brak
                      logicznego rozumienia.
    • lesialesia Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:14
      nie chciało mi się czytać wszystkich wypowiedzi, ale kilka z nich mnie zdziwiło:
      "a ja się obawiam, że większość pracujących już urzędniczek MOPS'owych to
      "specjalistki" po kursach lub rocznym studium policealnym - i tu jest cały problem"
      wg ustawy o pomocy społecznej pracownikiem socjalnym można być wyłącznie po
      skończeniu studiów wyższych na określonych kierunkach- nie będę się wdawać w
      szegóły.
      inna wypowiedź dotyczyła wychodzenia za mąż z miłości do biedaka- no ko kochać,
      żenić i żyć w brudzie- to dorosły świadomy wybór. a trzymanie w tym dzieci to
      już zupełnie co innego.
      pomijam też fakt, że sytuacje w której pomimo biedy dzieci są kochane, chciane i
      emocjonalnie zadbane- to przypadki marginalne. cała reszta to głęboka patologia:
      przemoc, alkohol, kradzieże. i dzieci mają wyrastać w takim środowisku?? dopóki
      tej spirali się nie przerwie (spirali dziedziczenia biedy, szczególnie w
      enklawach biedy) to w tym kraju nigdy nie będzie normalnie.
      • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:22
        > emocjonalnie zadbane- to przypadki marginalne.

        Skąd wiesz?
      • dziub_dziubasek Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:22
        czyli dziedziczenie biedy przerywamy zabierając dzieci do domu dziecka? A nie
        proponując pomoc takiej rodzinie- i nie mówię tu o pomocy finansowej. No to
        faktycznie przerwiemy błędne koło biedy i patologii...
        • gabi683 Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 11:25
          dziub_dziubasek napisała:

          > czyli dziedziczenie biedy przerywamy zabierając dzieci do domu dziecka? A nie
          > proponując pomoc takiej rodzinie- i nie mówię tu o pomocy finansowej. No to
          > faktycznie przerwiemy błędne koło biedy i patologii...


          Ta lepiej trzymać w molochach gdzie koszt utrzymania jednego dziecka to 3-4
          tyś,zamiast za tę kase wybudować łazienke .
    • mordaprostaczek Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:20
      wiele kobiet z opieki społ jest ok

      ale są wśród nich walnięte panie
      niestety tak jest
      i dlatego takiej władzy im dawać nie wolno

      sprawa jest zbyt poważna
    • kali_pso Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:27

      Jestem przeciwna.
      A to z tego powodu, że w naszym kraju jak zawsze- nie rozlicza się
      ludzi z ich obowiązków, z których się nie wywiązują, tylko daje
      kolejne uprawnienia.winkP
      Gdzie była opieka socjalna, kiedy szanowna mamusia na zabitej
      dechami wsi więziła przez 37 lat w domu syna z ZD?( info z
      dzisiejszych Wiadomości) facet w chwili śmierci wazył 30 kg!!!!!!! I
      takiej "opiece" mianoby dać prawo do odebrania komuś dziecka?????
      NEVER!
      • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:43
        Dlatego mówię, jeśli ta zmiana ma spowodować że do takich barbarzyństw ma nie
        dochodzić to daje błogosławieństwo. A znając życie będzie tak że domy dziecka,
        jak chce Triss, zapełnią się dziećmi z ubogich domów i tyle.
        • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 21:51
          Już się zapełniają, bo tradycje wielopokoleniowej biedapatologii są
          w tym kraju silne i trwałe. A chętnych na rodziny zastępcze i do
          tworzenia rodzinnych domów dziecka nie ma.
          Nie myl ubogiego domu, który jest względnie zadbany i rodzice SIĘ
          STARAJĄ z zastarzałym, nawykowym syfem i olewaniem wszystkiego.
          Pomoc socjalna i organizacyjna tak, jak najbardziej jestem za.
          Asystent społeczny do takiej rodziny - za. Ale taka rodzina ma
          współpracować i robić postępy w socjalizacji, właśnie po to, żeby
          dzieci miały szansę na inny model życia.
          • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:05
            > Już się zapełniają, bo tradycje wielopokoleniowej biedapatologii są
            > w tym kraju silne i trwałe.

            Jak wszędzie.
            • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:12
              O tak, Czesi mają cholerny problem z Cyganami na przykład.

              Czy odniesiesz się do reszty tego co napisałam?
              POwtórzę: jestem ZA pomocą organizacyjną i socjalną takim rodzinom,
              za przyznaniem asystenta społecznego, który na co dzień będzie
              pomagał uporządkować życie, załatwić sprawy urzędowe i socjalizował.
              Tańsze to i bardziej efektywne niż kierowanie dziecka do DD. Ale
              taka rodzina musi współpracować, wypełniać zalecenia i wykazywać
              wolę zrobienia czegokolwiek. W wielu krajach to funkcjonuje i się
              sprawdza. Są zawierane kontrakty z rodzinami - pomoc za chęć
              współpracy i postępy.

              • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:15
                > POwtórzę: jestem ZA pomocą organizacyjną i socjalną takim rodzinom,
                > za przyznaniem asystenta społecznego, który na co dzień będzie
                > pomagał uporządkować życie, załatwić sprawy urzędowe i socjalizował.
                > Tańsze to i bardziej efektywne niż kierowanie dziecka do DD.

                Jak najbardziej. Tylko jak widać takich pomysłów nie ma.
                • triss_merigold6 Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:22
                  Ależ są i są np. realizowane w stosunku do cygańskich rodzin. O
                  asystentach mówię. Szkoda tylko, że ich praca na ogół idzie na
                  marne, bo normy grupy etnicznej są silniejsze niż wola adpatacji w
                  cywilizowanym świecie.

                  Instrumenty teoretycznie są, w praktyce nie ma koordynacji prac
                  różnych instytucji i przepływu informacji oraz pieniędzy na
                  utworzenie etatów dla owych asystentów, bo to nie może być osoba,
                  która ma pod opieką 60-100 rodzin jak kurator sądowy.
                  • kropkacom Re: odbieranie dzieci 25.02.10, 22:42
                    Z Romami problem jest jeszcze inny.
      • gabi683 Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 11:29
        No bo Pani nie wpuściła bo nie miała obowiązku,i Pani z MOPR sie wycofała i
        zostawiła to a nie powinna
    • paszczakowna1 Art. 48 punkt 2 Konstytucji RP 25.02.10, 23:24
      "Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w
      przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego
      orzeczenia sądu
      ."

      że nie wspomnę o art 48 punkt 1: "Rodzice mają prawo do wychowania dzieci
      zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień
      dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego
      przekonania."

      i art 47:

      "Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego
      imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym."

      Posłowie powinni dostać, za przeproszeniem, potężnego kopa w d... za głupotę i
      marnowanie pieniędzy podatnika, wróć, marnowanie tlenu swoim istnieniem.
      • triss_merigold6 Czego nie rozumiesz? 26.02.10, 08:56
        Nie byłoby rolą urzędnika organiczanie praw rodzicielskich lub
        pozbawianie rodziców praw rodzicielskich. Urzędnik miałby instrument
        prawny pozwalający na zabranie dziecka z domu w którym jest
        zagrożone i umieszczenie w placówce opiekuńczej NA CHWILĘ.

        Trzymanie dziecka w nieogrzewanej ruderze bez bieżącej wody ZIMĄ to
        Twoim zdaniem "prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z
        własnymi przekonaniami"? Ciekawe, bo KRiO inaczej podchodzi,
        przyjmując, że rodzic ma obowiązek zaspakajania potrzeb dziecka.

        Proponuję dla odmiany zapoznać się z Konwencją Praw Dziecka, którą
        Polska była łaskawa ratyfikować 20 lat temu.

        • fugitive Re: Czego nie rozumiesz? 26.02.10, 13:05
          zabranie mi dziecka wbrew mojej woli to jest wałaśnie pozbawinenie
          mnie moich praw rodzicielskiCh, zagwarantowanych mi w Konstytucji, a
          także wymienionych Konwencji o prawach dziecka ONZ, która silnie
          podkreśla prymat rodziny w wychowaniu dzieci. W krajach
          skandynawskich nie można odebrać rodzicom dzieci jeśli przyczyną
          zaniedbań jest bieda. Istnieją inne możliwości pomocy takiemu
          dziecku, a nie zabranie go do domu dziecka, zwłaszcza w Polsce
          gdzie czekają na niego takie warunki, że ho ho. Wymyślili to
          skandynawowie gdzie domy dziecka jako takie nie istnieją , a dziecko
          trafia do dobrze wyposażonej rodziny zastępczej, gdzie nikt im
          krzywdy nie zrobi, a takich gwarancji nie ma w domu dziecka w Polsce
          na pewno. Po za tym co to znaczy, że urzędnik "chwilowo" ma prawo
          zabrać dziecko i ile ta chwila ma trwać. Uważam, że prawo do
          zabrania od rodziców dziecka może mieć tylko policja w przypadku
          zagrożenia jego życia czy zdrowia i takie uprawnienie policja ma,
          wnioskując do sądu o pozbawienie czy ograniczenie władzy
          rodzicielskiej, rozszerzenie tych uprawnień na urzędników pomocy
          społecznej jest absurdem.
        • paszczakowna1 Re: Czego nie rozumiesz? 26.02.10, 13:14
          > Nie byłoby rolą urzędnika organiczanie praw rodzicielskich lub
          > pozbawianie rodziców praw rodzicielskich. Urzędnik miałby instrument
          > prawny pozwalający na zabranie dziecka z domu w którym jest
          > zagrożone i umieszczenie w placówce opiekuńczej NA CHWILĘ.

          Fascynujące. Czyli, Twoim zdaniem, 'ograniczenie praw rodzicielskich' to jest
          podpisanie karteczki 'Zostają ograniczone prawa rodzicielskie', a zabranie
          dziecka wbrew woli rodzica ograniczeniem praw rodzicielskich nie jest?

          Zabrać dziecko, którego życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone można i
          teraz. Jest służba, która uprawnienia pozwalające chronić w takich przypadkach
          obywatela (też nieletniego), a nazywa się policja.
    • lesialesia Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 05:52
      pojawiło się pytanie skąd wiem, że to przypadki marginalne? są prowadzone na ten
      temat badania. poza tym na co dzień mam do czynienia z tym środowiskiem- raz na
      pół roku trafia się ktoś trzeźwy, kto nie leje swojego dziecka z byle powodu.
      wszystkie tutaj piszecie, że rodzice, że ich święte prawo, że dziecku w domu
      najlepiej- w normalnym domu owszem najlepiej. ale chyba większość tutaj
      kompletnie nie ma wyobraźni- wiecie jakie piekło przeżywają te dzieci? ile razy
      wyrok sądu przyszedł za późno? nie żyjemy w afrykańskiej wiosce i przesunięcie
      kompetencji nie będzie oznaczało braku kontroli nad tym co sie bedzie dzialo z
      tymi dziecmi.
      jeśli dom jest biedny ale funkcjonuje prawidłowo- nic poza pieniędzmi nie
      powinno do tego domu trafić ze strony państwa. jeśli natomiast biedzie
      towarzyszy patologia (jak już pisałam- prawie zawsze) KONIECZNOŚCIĄ jest
      zabranie stamtąd dziecka/dzieci. dom dziecka nie jest rewelacyjnym rozwiązaniem,
      ale tam przynajmniej nikt dziecka nie zabije w pijackim amoku.
      • kropkacom Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 07:46
        > ale tam przynajmniej nikt dziecka nie zabije w pijackim amoku.

        Co do domów dziecka mam bardzo mieszane uczucia. Pierwszy przykład z boku: jakiś czas temu gazety rozpisywały się o dziewczynce która zginęła z rąk swojego kolegi, z którym przebywała w DD. Chłopak uprowadził ją z placówki i zabił wcześniej gwałcąc (dziewczynka była wcześniej molestowana w domu przez ojca). Tam gdzie miała odpocząć, poczuć się bezpieczna trafiła z deszczu pod rynnę.

        > towarzyszy patologia (jak już pisałam- prawie zawsze)

        Bieda sprzyja patologii ale na pewno nie można stawiać tu znaku równości. A to "prawie zawsze" to dla mnie tak właśnie wypada. Obrażasz wielu ludzi.
        • lesialesia Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:36
          znowu posługujesz się marginalnym przykładem. w momencie kiedy dziecko jest
          krzywdzone w domu to sobie nie pomoże- w domu dziecka dostaje szanse na NORMALNE
          i spokojne życie, dostaje pomoc psychologa, pedagoga.
          bez względu na to jak brzydko to brzmi bieda to prawie zawsze też patologia. a
          udawanie, że tak nie jest i że 'w moim bloku mieszka biedna ale dobra rodzina'
          nie sprawi, że problem zniknie.
          najczęściej to rodziny w których jest 100% bezrobocie i jedyne utrzymanie to
          zasiłki i zapomogi, natomiast patologie stosunkowo rzadziej występują w
          rodzinach w których 'jest praca' (mało płatna jednak jest).
          możesz się ze mną kłócić, ale tak mówią statystyki i bez względu na to jak
          bardzo być chciała sytuacji nie da się uzdrowić puchatymi króliczkami.
          • kropkacom Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 09:56
            To nie jest marginalny przykład. Co rusz słychać o nieprawidłowościach, o
            niedopilnowanych, wykorzystywanych dzieciach w takich placówkach. Z całym
            szacunkiem dla ludzi którzy tam odwalają dobrą robotę, w miejscu gdzie jest
            kilkadziesiąt dzieci i każde na starcie z różnymi problemami (także młodociani
            kryminaliści) nie będzie dobrze i przyjemnie. Dla mnie DD jest często bardziej
            patogenny niż kochająca się rodzina w domu bez wody. Co innego rodzinne domy
            dziecka.
            • sanna.i Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 10:07
              Zgadza się, polecam wyguglować. O przemocy w polskich domach dziecka
              jest BARDZO duzo.
              • kropkacom Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 10:15
                Wiesz, ja byłam w ciężkim szoku jak przyczajałam kiedyś artykuł o pogotowiu
                opiekuńczym w Warszawie. Tam dzieci małe ze starszymi zostawione same sobie.
                Makabra. I tak wygląda Polska opieka socjalna?

                wyborcza.pl/1,75480,3298237.html
                • sanna.i Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 10:19
                  Dokładnie. Zabierają dziecko od kochających rodziców, "bo brudno" i
                  umieszczają w placówce z młodocianymi przestępcami,żeby im służyło
                  za ofiarę. Ale co tam, przecież najwazniejsze, żeby miało czysto!
      • figrut Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 11:08
        > jeśli dom jest biedny ale funkcjonuje prawidłowo- nic poza
        pieniędzmi nie
        > powinno do tego domu trafić ze strony państwa. jeśli natomiast
        biedzie
        > towarzyszy patologia (jak już pisałam- prawie zawsze) KONIECZNOŚCIĄ
        jest
        > zabranie stamtąd dziecka/dzieci. dom dziecka nie jest rewelacyjnym
        rozwiązaniem
        > ,
        > ale tam przynajmniej nikt dziecka nie zabije w pijackim amoku.
        U mnie nie ma biedy, nie ma alkoholu, nie ma przemocy wobec dzieci, a
        dzieci chcieli mi zabrać. Jest natomiast forma zaburzenia
        psychicznego objawiająca się w momentach psychicznego przeciążenia,
        opinia psychiatry (ale nie z sądu tylko z prywatnego leczenia) i
        urzędnicy przez całe 2 lata nie brali pod uwagę choroby, bo biegły
        psychiatra w sądzie w ciągu 10 minut stwierdził, że jest wszystko OK.
        Miałam tu wizyty w sumie czterech kuratorów. Jedna kuratorka
        pozwoliła sobie nawet na wizytę z panem (w ramach ochrony ? ) który
        nie powinien absolutnie nic wiedzieć o całej sprawie. ŻADNA z
        kuratorek nie wpadła na pomysł, aby obejrzeć sobie dziecko choćby
        przez podniesienie koszulki czy nogawek aby sprawdzić, czy dzieci nie
        są bite. Teraz przychodzi normalna co miesiąc z sprawy rodzinnej
        (karna zakończona uniewinnieniem po odwołaniu od 8 miesięcznego
        wyroku w zawieszeniu). Kuratorki nie sprawdziły tego, co
        najważniejsze - śladów na ciele, zachowania dzieci (czy nie boją się
        przy nas rozmawiać na trudne tematy). Sprawdziły za to ilość pokoi,
        obecność pralki, zawartość lodówki i porządek (czysto mam zawsze, ale
        bałagan często).
    • kaja954 Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 06:11
      a urzsedas moze sie okazac jakims tam posazkodowamym, na odwecie. tez.
      zgadzam sie
    • mini-menstruacja Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 10:11
      czary_bajry
      zgadzam się z tobą w 100%
    • izabellaz1 Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 11:28
      czar_bajry napisała:

      > Jak dla mnie to totalna pomyłka.

      Niestety jakbym miała prowadzić w tym kraju ewidencję nieciekawych pomysłów
      będących produktem równie udanych pomysłodawców, to musieliby zbudować archiwum
      podziemne, bo ponad jego powierzchnią nie starczyłoby miejsca.
      • red-truskawa Re: odbieranie dzieci 26.02.10, 18:24
        Jestem przerażona tym co sie teraz dzieje. Najpierw nie robiło sie prawie nic, tzn panstwo prawie nie interesowało sie biednymi rodzinami, dzieci niedojadały, POLSAT robił jakies akcje posiłków dla dzieci a teraz przegiecie w druga strone- pomoc socjalna dla rodziny ma polegac na odebraniu dziecka? Wchodza do domu, na siłe wynosza dzieci i ze niby "mały człowiek" sam nie wie ze gdzies bedzie mu lepiej? A gó**, dziecko dobrze wie ze nikt mu mamy nie zastapi. Ze niby beda tacy ze za pomoca swiadczen socjalnych beda chcieli zarabiac na dzieciach?- pewnie beda, ale tak jest we wszystich cywilizowanych krajach, takie ryzyko zawsze jest ale jest o zaden koszt w porównaniu z kosztem straty rodzica i psychiki dziecka. A gdzie ta opieka socjalna była przez kilka lat gdy matka głodem zabiła uposledzonego syna? Tam połozyli lache i nie odwiedzali pani przez kilka lat.
        • czar_bajry Re: odbieranie dzieci 27.02.10, 20:14
          Niestety często bywa tak że tam gdzie naprawdę są potrzebni pracownicy socjalni
          nie docierają.
          • glosmo Re: odbieranie dzieci 28.02.10, 00:07
            Przeczytałam sobie sporo z tego co piszecie,acz nie wszystko.
            I podpowiem: jest ustaw ao pomocy społeczneji nie jest ona tajna.
            A tam jak byk pisze, że aby otrzymac pomoc trzeba sie o nią zwrócić.
            Pracownik socjalny nikomu nie wlezie do chałupy na siłę (sporo pań
            myli tu pracownika z kuratorem sądowym). Jeśli nie chcemy wizyty to
            śmiało można mu pokazać drzwi (i złośliwej sąsiadce też).
            Przepraszam ale sporo z pań ma wiedzę o pomocy społecznej rodem z
            amerykańskego filmu, szczególnie w tym kontekście zabierania
            dzieci...
            A to przeważnie są zniekształcone przez media przypadki.
            Jak w kazdym zawodzie sa tu rózni ludzie,ale w 90% to kobiety,
            przeważnie matki. Wcale nie takie chętne odbierać cudze dzieci. To
            nie są żadne wredne urzędniczyny, zwykłe babeczki, jak i wy.... I
            zastanówcie się jak jest presja w pracy jak TVN czuwa..
            • sanna.i Re: odbieranie dzieci 28.02.10, 14:08
              Oczywiście, nikt ich nie musi wpuszczać do domu. Ostatnio zabrały 11-latka
              PROSTO ZE SZKOŁY, nie informując wczesniej rodziców.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka