Witam. Chciałabym wyżalić się Wam, bo nie sądzę, aby było już jakieś wyjście z
mojej obecnej sytuacji

((Nie wiem czy znajdziecie tyle cierpliwości, aby
przeczytać mojego posta do końca

14 lat temu wyszłam za mąz, urodziłam
cudowną córeczkę, zamieszkałam razem z mężem w mieszkaniu komunalnym, w którym
wówczas głównym lokatorem była jego babcia. Poza nami mieszkał tam dochodząco
mój teść, nałogowy alkoholik. Tzn mieszkał wtedy gdy był w tzw ciągu
alkoholowym. Zaś gdy był trzeźwy większośc czasu spędzał u swojej kobiety, z
którą ma dwoje dzieci ( nadmienię tylko że alkoholizm był powodem rozwodu
mojego teścia z teściową, a także powodem braku slubu z nową kobietą z którą
jest od 25 lat ale nigdy nie mieszkali razem ). I tak mijały lata... Nie będę
opisywać zachowań teścia po alkoholu, bo każdy wie do czego zdolny jest taki
człowiek

Jednak babcia męża wciąz powtarzała, że to mieszkanie jest nasze, a
ja głupia i ufna do ludzi, nie sprawdziłam jak się to ma prawnie. I tak nagle
babcia zmarłą po długiej chorobie ( tego równiez nie będę w szczegółach
opisywać

(( Przykre było tylko to, że i wtedy teść nie mógł obejść się bez
alkoholu

Po śmierci babci on stał się głównym najemcą, z urzędu...Jakoś
udawało nam się dogadywać.Teść jakby sporządniał - ponad rok temu
rozmawialiśmy z nim z mężem, jakie ma plany co do tego mieszkania. Powiedział
męzowi, że nie ma żadnych planów, że mąż jako syn po jego śmierci przejmie
prawa głównego lokatora...Zadeklarował też chęc oddania jednego z dwóch
zajmowanych przez siebie pokoi naszej nastoletniej już córce ( on zajmuje 2
duże pokoje ), my jeden...W świetle tego, że nasza sytuacja materialna trochę
sie poprawiła, no i w świetle zaplecza mieszkaniowego postaraliśmy się o
drugiego dzidziusia - kilka tygodni temu urodziłam maleństwo. Po porodzie
zapytaliśmy ojca czy nasza córcia może zająć ten obiecany pokój i tu
niespodzianka

(((((((A więc nie może, teść żeni się na cito z tą panią, i ona
staje się uprawniona do tego lokalu po jego śmierci. Powinnam tu chyba napisać
o jego chorobie, jest bardzo cięzko chory - chorobę wykryto rok temu. Starałam
się dopatrzyć dobrej strony w tym ślubie, ale niestety nie znalazłam

Ta pani
która zostanie żoną mojego teścia jest z nim od bardzo dawna. Miała dwa
mieszkania, które przepisała na swoje dorosłe już dzieci ( jedno z tych
mieszkań jest powodem konfliktu z rodziną, która kazała jej opuścić trzecie
zajmowane przez nią mieszkanie ). W chwili powstania tego konfliktu powstał
pomysł ślubu z teściem. Jestem po prostu załamana. Nie wiem co mnie czeka
jutro

((nie chodzi mi o sam fakt ślubu czy nawet zamieszkania tej kobiety,
ale chodzi o przyszłość mojej rodziny. Nagle z dnia na dzień stanęliśmy z
mężem w sytuacji bez wyjścia - mieszkanie, w którym mąz sie wychował i
mieszkał od urodzenia, w którym żyjemy od początku naszego małzeństwa staje
się w tym momencie hotelem dla nas. W chwili ślubu ta kobieta przejmuje
wszystkie prawa, a jestem przekonana że zrobi wszystko aby wykupić to
mieszkanie. Wiem, ze moja wypowiedź jest chaotyczna ale jestem strasznie
rozżalona

(Zamiast cieszyć się macierzyństwem, płaczę nad łózeczkiem. To jest
patowa sytuacja dla nas