deyani Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 21.03.10, 20:20 Nie czytałam odpowiedzi, ale to co mówi autorka watku, to nie tylko jej opinia. Ja słyszałam jak kiedyś dzieci na placu zabaw się kłociły. Nie pamietam co tam do siebie wykrzykiwały. Utkwiło mi w pamieci tylko to, ze kłotna się skonczyła po słowach " a twoja matka jest bezrobotna i siedzi w domu!" Dziecko, do którego były skierowane spuściło głowę i odeszło. Ja wysnułam z tego taki wniosek, że dla dzieci to wstyd mieć bezrobotą matkę. Na pewno nie wymysliły tego same, jakiś stary musiał szydzić z bezrobotnej a dzieciary podchwyciły, ale jednak jest to piętnowane i dzieci też to przezywają. Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 08:50 Jest różnica pojęciowa między matką bezrobotną a nieparującą. Ja pracy nie szukam ale...osiągam dochody i to nie z pomocy społecznej Odpowiedz Link Zgłoś
heca7 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 08:51 Niepracującą miało być Odpowiedz Link Zgłoś
kropisia Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 08:59 Dayani, now iedzisz - Ty wysnulas wniosek, ze wstyd jest miec bezrobotna matke, a ja bym tym dziecim zjebke zafundowala za wysmiewanie sie z kolegi/kolezanki. Bo skoro dzieci w domu nauczono, ze matka bezrbotna to wstyd i mozna ja wysmiewac to wredna pani z placu zabaw musi im uswiadomic, ze zle sie zachowauja. Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 09:55 Dzieci się wstydzą, naprawdę. Miałam w podstawówce koleżankę, która opowiadała, że jej mama pracuje na uczelni. Kiedy "się wydało" - przy pomocy złośliwej wychowawczyni, która chciała "zadziałać edukacyjnie", że żadna praca nie hańbi itepe, dziewczyna uciekła ze wstydu, trzy dni jej szukali. Historia prawdziwa. W historyjke wyjściową wątpię, ale podejrzewam, że gdyby się wydarzyła, duża rolę w sposobie postrzegania matki przez dziecko miałyby stosunki w rodzinie, szczególnie podejście ojca. Jesli cały czas myslą, słowem i uczynkiem pokazuje jaka z niepracującej matki marna istota, a matka jeczy ale dzielnie niesie swój los i rzeczywiście jedyne co umie to gacie wyprać - siedmio/ośmiolatek sklasyfikuje ją jednoznacznie. Wbrew pozorom dzieci lubi się chwalić rodzicami, lubią ich sukcesy, lubia dzielić zainteresowania. bezbarwny, rozciapciany rodzic to obciach i poczucie wstydu, oczywiście bezrobotny piwosz czy inne doły społeczne tym bardziej. zwłaszcza, jeśli dziecko się negatywnie wyróżnia przez to z otoczenia. Bo jak obok sa podobni - wszystko wydaje się OK. Wszyscy siedzą w tym samym g... - czyli tak ma być :- ((( Odpowiedz Link Zgłoś
ihanelma Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 09:57 Nie dokończyłam o mamie koleżanki-uciekinierki - pracowała owszem na uczelni, ale jako szatniarka. Tak jak teraz patrzę jakim sadyzmem wykazała się nauczycielka w "uświadamianiu" ze jej praca nie hańbi - zabiłabym babę... Odpowiedz Link Zgłoś
gaskama Może to zależy od wieku dziecka. 22.03.10, 10:56 Myślę, że w szkole podstawowej dziecko na bank nie wstydzi się tego, że jego mama nie pracuej zawodowo. Na Bank! No chyba, że w domu jest jakaś chora sytuacja i tatuś daje mamusi do zrozumienia, że jest debilką i darmozjadem itd. W takiej sytuacji dzieko może przejąć podejście tatusia. W normalnej sytuacji, gdzie dwoje dorosłych podjęło decyzję, że żona/partnerka zostanie w domu do takiej sytuacji nie dojdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 12:48 Dziecko samo tego nie wymysliło - musiało słuchać co dorosli mówią o niepracujących matkach, które nie zawsze są nieparacujące z przymusu - część nie pracuje z wyboru. Dzieci wstydzą się matek głupich, zaniedbanych, alkoholiczek czy innych odbiegających od matek kolegów. Starsze dzieci wstydzą się matek wykonujących "gorsze" zawody ( kasjerka w Tesco, salowa, sprzątaczka, kucharka itd), bezrobotnych ( nie mylic z niepracującymi), takich, które jak palą coś na wywiadówce to nie wiadomo czy smiac się czy płakać. A nastolatki potrafią wstydzić sie mam, które na siłe usiłują się do nich upodobnić. W wielu środowiskach dzieci wstydzą sie ubóstwa, rozwodu rodziców, kłótni i....chorób. Ukrywają nie tylko choroby psychiczne rodziców, ale kalectwo a nawet fakt choroby nowotworowej. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 13:48 Ok, ale co wynika z tej wyliczanki? Że matka ma żyć pod koniunkturalne i zmienne oczekiwania dziecka? I że sama sobie winna, jeśli spadnie na nią losowe nieszczęście? Moja najmłodsza córka zaczęła się nagle wstydzić, że zajmuję się bezdomnymi kotami, choć wcześniej jej to nie przeszkadzało. Czy z tego powodu mam przestać? Młodsza wstydziła się, kiedy parę lat temu podjęłam niskopłatną pracę w bibliotece. Czy miałam ją rzucić? Wstyd dzieci to ich problem, nie rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 14:21 Ja mysle, ze rodzic, jak najbardziej powinien myslec o swoich wyborach zyciowych i myslec o nich w kategoriach tego, czy jest dumny z siebie i czy jego dzieci, rodzina, sa z niego dumne. Uwazam, ze rodzic, ktoremu na tym nie zalezy jest po prostu leniem i tyle. I to jest moja prywatna opinia i tyle. Ja uwazam, ze czlowiek powinien sie ubogacac przez cale zycie, a nie spoczywac na manowcach. I ten trud to jest wlasnie to co decyduje o jego wartosci, tak w oczach innych (takze dzieci), jak i, co wazniejsze, wlasnych. I zeby nie bylo, nie jest dla mnie wyznacznikiem sukcesu zapieprzanie w korporacji, czy zabijanie sie o kierownicze stanowisko. Ale rozwoj wlasny - nauka nowych umiejetnosci, po prostu. I osobiscie bede sie starac, zeby moje dziecko moglo byc ze mnie dumne. Ze ma matke znajaca 5 jezykow, odnoszaca sukcesy i lubiaca swoja prace, dodatkowo majaca ciekawe zajecia po pracy. A jezeli powinie mi sie nozka i pojde na kase w Tesco, to nie bede udawac, ze wszystko jest ok i miec pretensje do dziecka, ze moze sie tego wstydzic. Siedzenie w domu i pakowanie pralki nigdy nie bedzie dla mnie powodem do dumy, przykro mi, bez wzgledu na to jak swiatla ideologie do tego dorabiac. Szanuje to, ale nie uznaje za jakikolwiek sukces. Wrecz przeciwnie, uznaje to za unik i ucieczke przed rzeczywistoscia - taka bezpieczna opcje zwolnienia sie przed odpowiedzialnoscia. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna72 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 18:15 d.o.s.i.a napisała: > Ja mysle, ze rodzic, jak najbardziej powinien myslec o swoich > wyborach zyciowych i myslec o nich w kategoriach tego, czy jest > dumny z siebie i czy jego dzieci, rodzina, sa z niego dumne. Lo matko wiekszej bzdury w zyciu nie czytalam.Mam podporzadkowac siebie i wlasne wybory zyciowe pod katem tego czy moje dzieci sa ze mnie dumne.Mam trojke dzieci zalozmy ,ze kazde jest dumne z czego innego , no i co z tym fantem zrobic jak wszystkich zadowolic..??? MYsle ze czlowiek powiennien zyc w zgodzie z samym soba a co do reszty to juz nie do konca moja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 20:39 Marianno72. Jesli nie zalezy Ci na tym, zeby Twoje wlasne dzieci byly z Ciebie dumne, to... no coz. Nie zdziw sie kiedys jak nie beda Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 08:19 To ma sens tylko wtedy, jeśli tak wychowuję dzieci, żeby były dumne z każdego pozytywnego wkładu wniesionego przez rodziców w świat. Bo jeśli mają być spontanicznie dumne już teraz, to nagle może się okazać, że ojciec - profesor uniwersytetu nie ma innego wyjścia, tylko natychmiast zostać strażakiem albo maszynistą. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 20:45 > Ja uwazam, ze czlowiek powinien sie ubogacac przez cale zycie, a nie spoczywac na manowcach. Ależ ja się ubogacam przez całe życie, tylko niekoniecznie zgodnie z aktualnymi trendami Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 20:46 A co to sa aktualne trendy w ubogacaniu? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 21:12 To, co może zaimponować dzieciom i, a może zwłaszcza, ich znajomym - np. matka programistka zarabiająca 10.000 albo matka skacząca na bungy Odpowiedz Link Zgłoś
franczii Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 20:53 Ale ubogacac sie mozna cale zycie niekoniecznie wykonujac prace zarobkowa Zwlaszcza kiedy nie trzeba pracowac pozostaje sporo czasu na ubogacanie sie Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 22.03.10, 21:14 > Zwlaszcza kiedy nie trzeba pracowac pozostaje sporo czasu na ubogacanie sie Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 09:43 d.o.s.i.a napisała: > Ja mysle, ze rodzic, jak najbardziej powinien myslec o swoich > wyborach zyciowych i myslec o nich w kategoriach tego, czy jest > dumny z siebie i czy jego dzieci, rodzina, sa z niego dumne. Dosiu ile znasz osób, które w obliczu awansu/zmiany pracy zadają sobie pytanie - czy mąż/żona/dzieci będą ze mnie dumne? Fascynujące jest to co piszesz, zwłaszcza w kontekście pozwolenia dzieciom na dokonywanie ich własnych wyborów i popełnianie błędów bez ogladania się na innych, bo to ich życie i mają do tego prawo. Wg. Twojego rozumowania sam fakt posiadania dziecka pozbawia jednostkę tego prawa, czy dobrze zrozumiałam? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 11:22 > Dosiu ile znasz osób, które w obliczu awansu/zmiany pracy zadają > sobie pytanie - czy mąż/żona/dzieci będą ze mnie dumne? Bardzo wielu znam takich ludzi. Moze dlatego, ze ja w ogole znam ludzi ambitnych i z zainteresowaniami, wiec dla nich nauka i praca to jest normalne zajecie. Ludzie sie ksztalca, pracuja, aby zapewnic dzieciom przyszlosc, aby dac im warunki do rozwoju i aby dzieci byly z nich dumne. Naprawde nie rozumiem co w tym dziwnego. To jest czysta psychologia. Sukces nie smakuje, gdy nie ma sie go z kim dzielic. A uznanie bliskich jest bardzo wazne w zyciu kazdego czlowieka. Co nie oznacza (jak mi blednie imputujesz), ze dla rodziny trzeba sie POSWIECAC i zmieniac swoje wybory zyciowe. Ale zostanie sprzataczka tonie jest wybor zyciowy, tylko najczesciej lenistwo, niestety. W przeciwnym razie skad naciski na dzieci, zeby sie w ogole uczyly i posty zrozpaczonych matek, bo znowu nie odrobil lekcji i co z niego wyrosnie. > Wg. Twojego rozumowania sam fakt posiadania dziecka pozbawia > jednostkę tego prawa, czy dobrze zrozumiałam? Nie, zle zrozumialas. Nie chodzi o zostanie strazakiem wbrew wszystkiemu, bo dwuletni Antos bardzo by chcial miec tate strazaka. Chodzi o to, ze jak mam wybor siasc z piwem przed telewizorem, czy pouczyc sie jezyka obcego, zeby rozwinac sie zawodowo i moc pomoc dziecku w lekcjach - to dla mnie wybor jest oczywisty. Naprawde uwazasz, ze dzieci nie sa dumne z taty pilota, albo mamy lekarza, albo generalnie rodzica, ktory odnosi w czyms sukcesy, nawet jesli sa to male sukcesy? Dzieci rosna. Dwulatkowi imponuje tata, ktory potrafi uruchomic kolejke albo opowiedziec o motylku - bo to jest okres gdy rodzice sa wszystkowiedzacy. Ale to nie trwa wiecznie. Nastolatek szybko sie zorientuje, ze ten wszystkowiedzacy tata zna sie jedynie na miejscowych druzynach pilkarskich, ale fizyki juz nie wytlumaczy, a jego zainteresowania nie siegaja dalej niz pilot w reku. To jest, niestety, brutalna prawda. - --------- A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak jest patetycznie i lekko mrocznawo. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:00 > ale fizyki juz nie wytlumaczy Przepraszam, a jaki procent wykształconych i pracujących rodziców pamięta fizykę z liceum? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:06 > Przepraszam, a jaki procent wykształconych i pracujących rodziców > pamięta fizykę z liceum? Pamietac, moze nie pamietaja. Ale wiekszosc ludzi nie powinna miec problemu z przypomniem sobie tego i owego? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:10 Jeśli z tej fizyki mieli trzy na szynach, może być ciężko Co nie wyklucza, że mogli być dobrzy w czymś innym. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:11 A uznanie bliskich jest bardzo wazne w zyciu kazdego czlowieka. Dokładnie Dosiu, w życiu KAZDEGO człowieka. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że tym tak pogardzanym przez Ciebie(i innych) niepracującym zawodowo matkom nawet bardziej. I nie chodzi tu o dorabianie ideologii, tylko o najnormalniejsze w świecie docenienie tego co robi dla mnie/za mnie ktoś inny. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:16 Nastolatek szybko sie zorientuje, ze ten wszystkowiedzacy > tata zna sie jedynie na miejscowych druzynach pilkarskich, ale > fizyki juz nie wytlumaczy, a jego zainteresowania nie siegaja dalej > niz pilot w reku. To jest, niestety, brutalna prawda. Widzę, że zakładasz, ze rodzic nie pracujacy zawodowo to tylko osoba niewykształcona, nie posiadająca wiedzy z żadnej dziedziny? Ja mam wyższe wykształcenie, ktore mi nie zanikło po zaprzestaniu pracy zawodowej A, fizyki bym nie wytłumaczyła, nawet gdybym aktualnie pracowała, bo akurat specjalizowałam sie w czym innym. Na szczęście, tatus jest umysłem ścisłym i będziemy sie mogli uzupełniać w wyjaśnianiu swiata dzieciom Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 16:10 Ja uwazam, ze czlowiek powinien > sie ubogacac przez cale zycie, a nie spoczywac na manowcach. A ja chyba wolę spoczywać na manowcach. Słówka "ubogacać" nie cierpię, strasznie jest dęte, a spoczywanie na manowcach przynajmniej jest poetyckie. Cudne, cudne manowce A tak na poważnie - czy naprawdę uważasz, że wszystkim paniom pracującym w sklepie powinęła się noga i zasługują na mniejszy szacunek niż ty czy mniejszy szacunek niż, dajmy na to, profesor uniwersytetu? Czyli w świecie idealnym wszyscy jesteśmy pracownikami umysłowymi, a ulice sprzątają się same? Ja uważam, że każda potrzebna, dobrze wykonywana praca (w tym praca gospodyni domowej i wychowawczyni własnych dzieci) jest godna szacunku i to równego szacunku. Uważam, że człowiek powinien mieć własny pomysł na życie i dziedziny umysłowa i zawodowa, które tak podkreślasz, nie są jeszcze jedynym wyznacznikiem spełnionego życia - pozostaje dziedzina emocjonalna i duchowa. Moja babcia nie pracowała i żadne z jej siedmiorga dzieci tego się nie wstydziło - co więcej, choć wszystkie studiowały, nadal była dla nich partnerem do rozmów, bo była mądrym człowiekiem. Nie mam zamiaru układać swojego życia pod dyktando czyichś opinii, nawet jeśli to są opinie mojego dziecka. To jest moje życie i jeśli uznam, że w danym okresie lub też permanentnie wybieram taką a nie inną opcję zawodową, to jest moja sprawa. I sprawa męża, jeśli to on tę opcję ma finansować. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 17:38 Asiu. Szacunek nalezy sie kazdemu czlowiekowi, o ile nie wyrzadza zla (wiem, ze gornolotnie to brzmi, ale mam nadzieje wiesz o co mi chodzi). Z tego wzgledu ja SZANUJE sprzataczki, panie w sklepie itp. Nie traktuje ich z gory, nie krytykuje, ani nie obsmiewam. Jednoczesnie nie uwazam, ze zawod, ktory wykonuja jest powodem do dumy, bo tak MOIM ZDANIEM nie jest. Powodem do dumy jest OSIAGNIECIE czegos ponad przecietnosc. Czegos co laczy sie z wysilkiem, praca, talentem. Dlatego skonczenie studiow medycznych to w moich oczach osiagniecie, napisanie ksiazki to osiagniecie, skomponowanie symfonii to osiagniecie. Wypranie i wyprasowanie osiagnieciem w moich oczach nie jest - co nie oznacza, ze nie mam szacunku do osoby, ktora pierze i prasuje. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 20:35 Dlatego skonczenie studiow medycznych to w moich oczach > osiagniecie, napisanie ksiazki to osiagniecie, skomponowanie > symfonii to osiagniecie. Wypranie i wyprasowanie osiagnieciem w > moich oczach nie jest - co nie oznacza, ze nie mam szacunku do > osoby, ktora pierze i prasuje. Dosia, ty tak o tych studiach medycznych, jakby to był szczyt mozliwości... Może nie dla każdego ukończone studia medyczne przez dziecko to jest wielke aj waj? Są takie rodziny, w których to jest normalka i jak dziecko skończy studia medyczne, to to jest naturalna kolej rzeczy a nie sukces. A wiesz, jakim wyzwaniem dla mnie - pracującej, po prestiżowych w sumie studiach, robiącej karierę itp. - było nauczenie się regularnego wstawiania pralki? Jakiej to wymagało katorżniczej pracy nad swoją słabą silną wolą i artystyczno - chaotyczną naturą? Umiejętność utrzymania w domu porządku jest tym, nad czym od lat nadal pracuję i jeżeli w końcu opanuję to na tym samym poziomie, na jakim jestem w stanie wykonywać swoją pracę zarobkową - to uznam to za SUKCES, wiesz? A poprzeczkę podnoszę sobie ostatnio nieustannie, dorabiając kolejne dzieci do bałaganienia. I powiem ci więcej, kiedy to osiągnę, moja stara matka wtedy odpali szampana i pęknie z dumy. Dla mojego niemęża zaś SUKCESEM było nauczenie się wstawiania zmywarki w taki sposób, żeby wszystko było równomiernie umyte i nic nie spadało przez kratkę, blokując obracające się ramiona z wodą. Nadal rozwija tą umiejętność, opracowując coraz to bardziej udoskonalone algorytmy ustawiania naczyń w zmywarce. Potem chodzi dumny i pokazuje mi, co wymyślił. A ma pracę polegającą na ratowaniu ludzkiego życia, której nie uważa za sukces, tylko za otępiający i odmóżdzający i sprzyjający nałogom kierat. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:12 Ano dokladnie - dla bardzo zdolnego czlowieka skonczenie medycyny to zadne osiagniecie. Ot, kolejny kierunek, na ktorym trza sie duzo i solidnie uczyc. Wynalezienie szczepionki na HIV to osiagniecie. Bo przydatne bardzo. Wiadomo. Ale doktorat juz na przyklad nie (patrze przez pryzmat wlasnych doswiadczen zyciowych) - mozna przysiasc i napisac. Jesli moje dziecko nie bedzie miec predyspozycji do skonczenia studiow, zdania matury i de te - nie bede rozpaczac i pakowac dzieciaka na samo dno depresji. Albo uda sie za rok/ za pare lat, albo nie. Trudno. Osiagniecie to strasznie relatywne jest. Wiesz, dla mnie fakt, ze moje niesmiale dziecko zglosi sie w szkole to osiagniecie. I jestem z mojego dziecka DUMNA jak paw. I fakt, ze moje dziecko dyskletyczne napisze dyktando i zrobi tylko 3 ortografy to osiagniecie. Bo wiem, ile potrafi zrobic bledow i ze naprawde pracowal. I fakt, ze moje dziecko mowi z roku na rok coraz wyrazniej to osiagniecie - bo bylo tragicznie a jest przyzwoicie. Realizowac sie mozna na milion sposobow. Niekoniecznie konczac medycyne, broniac doktorat, tworzac symfonie i robiac nie wiadomo jak wielkie rzeczy. Male rzeczy z roznych perspektyw moga sie okazac wielkimi. Serio. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:44 > doktorat, tworzac symfonie i robiac nie wiadomo jak wielkie rzeczy. Male rzeczy > z roznych perspektyw moga sie okazac wielkimi. Serio. Jezu, ja naprawde mam wrazenie, ze niektore z Was zatracily zdolnosc czytania ze zrozumieniem. Nie chodzi o to JAKI sukces (studia medyczne i symfonie to byly P R Z Y K L A D Y), tylko o to JAK SIE NA NIEGO PRACOWALO. Jesli dla Twojego dziecka sukcesem sa 3 ortografy, bo SIE STARALO I UCZYLO to to jest sukces. Sama przez to potwierdzasz, ze chyba zalezy Ci, zeby tych ortografow nie robilo, prawda? Nie powiesz mi, ze jest Ci absolutnie wsyzstko jedno, czy Twoje dziecko skonczy podstawowke. SAMA podalas przyklady na to jak Twoje dzieci przekraczaja wlasne ograniczenia po to aby cos OSIAGNAC. I o tym caly czas mowie. O pracy nad soba, zeby cos w zyciu osiagnac - a co, to to jest kwestia osobniczych predyspozycji i zainteresowan. I odpowiedniego czasu. Male dziecko nauczy sie tabliczki mnozenia, starsze dziecko zrobi cos wiekszego, dorosly cos innego. Ja naprawde nie kaze nikomu konczyc studiow medycznych, do diaska! Chodzi o to, ze siedzenie z piwem w reku przed telewizorem TO NIE JEST PRACA NAD SOBA. Lezenie i pachnienie tez nie. Wstawianie prania rowniez nie. Naprawde nie wiem jak moge to wyrazniej napisac. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 22:01 dosiu a czytanie ambitnych rzeczy jest praca nad soba? robienie kolejnej podyplomowki? zdobywanie wiedzy z zupelnie innych dziedzin? uczenie sie samemu roznych rzeczy praktycznych z zupelnie innej bajki niz zdobyte wyksztalcenie? siedzac w domu na wychowawczym zrobilam podyplomowo rachunkowosc (ciezko bylo, bo to nie byly studia na niby) od pol roku nie pracuje zawodowo, ale - dosc duzo czytam: ksiazki, prasa codzienna, kocia prasa, prasa popularnonaukowa typu "Focus", ksiazki z zakresu psychologii - mam czas na ambitne kino - koncze podyplomowke (psychologia zarzadzania) - rozwijam sobie moją kocią pasję (zarejestrowalam nareszcie hodowle, przewalam informacje na temat m.in. kociej genetyki - rzeczy trudne, wymagajace skupienia i wnikliwej analizy, szczegolnie od humanisty) - nauczylam sie tworzyc strony www (zrobilam sobie sama strone), poznalam edytor graficzny (tez sama) - kupilam sobie psa i chodze na spacery z psem (oraz tez poznaje rase od strony kynologicznej) - w zasadzie, cholera, mam strasznie malo czasu na to, zeby lezec i pachniec i ciagle mam znaczne niedobory snu ja wiem, czy nie pracuje nad moja osoba? Mi sie wydaje, ze pracuje i ze moje zycie nie ogranicza sie do bezrefleksyjnego klikniecia guzikiem pralki czy pilotem. Ze sie rozwijam. Ze cos osiagam. Wiesz, to co robie uwazam za prywatny sukces. Poza tym stwarzam mezowi warunki do awansu zawodowego. Bo dla mnie, z racji tego, ze od 17 lat gramy w jednej druzynie, jego sukces jest i moim sukcesem. Czyli jak? Jesli ja to co robie uwazam za sukces to jest to sukces czy tez nie jest? Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 23:37 > Czyli jak? Jesli ja to co robie uwazam za sukces to jest to sukces czy tez nie > jest? Sama musisz sobie na to pytanie odpowiedziec Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 23:40 e, wymigujesz sie dla mnie jest Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:35 Falko. Wiesz co to jest przyklad? Studia medyczne byly PRZYKLADEM, rozumiesz? Nie pisze o osiaganiu szczytow mozliwosci i nigdzie nie napisalam, ze takim szczytem sa tylko i wylacznie studia medyczne. I, ze to aj waj. Napisalam, ze takie studia sa jednym z przykladow jakiegos osiagniecia. Tak jak milion innych rzeczy. Wiec albo naucz sie czytac, albo pomysl co czytasz. I coz. Jesli dla Ciebie studia medyczne to zadne osiagniecie, za to umiejetnosc wstawienia pralki, czy zmywarki jest z gatunku rocket science, to coz, ale chyba pozostaje mi tylko wspolczuc piorytetow. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:59 > I coz. Jesli dla Ciebie studia medyczne to zadne osiagniecie, za to umiejetnosc > wstawienia pralki, czy zmywarki jest z gatunku rocket science, to coz, ale chyb > a > pozostaje mi tylko wspolczuc piorytetow. Priorytetów??? A co mają do tego priorytety? Studia przychodziły mi z łatwością i skończyłam je z palcem w dupie. Żaden sukces. Regularne wstawianie pralki przychodzi mi za to z wielkim trudem. To nie ty przypadkiem sama napisałaś, że: " I o tym caly czas mowie. O pracy nad soba, zeby cos w zyciu osiagnac - a co, to to jest kwestia osobniczych predyspozycji i zainteresowan. I odpowiedniego czasu. Male dziecko nauczy sie tabliczki mnozenia, starsze dziecko zrobi cos wiekszego, dorosly cos innego." Np. nauczy się zmywać po sobie? Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 23:49 > Studia przychodziły mi z łatwością i skończyłam je z palcem w dupie. Ja tak samo, i to dwa kierunki rok po roku. Potem jeszcze zrobiłam dwa certyfikaty językowe i dwa kursy podyplomowe przy pracy zawodowej i trójce małych dzieci. Sztuki sprawnego sprzątania nie opanowałam do dziś i jestem pełna podziwu dla kobiet, które to potrafią. Odpowiedz Link Zgłoś
man_po_prostu_man I wy mówicie, że gnebią was faceci? hehe 22.03.10, 23:20 Gdzie wasza solidarność macic co? Same jesteście dla siebie największymi wrogami, bulterierki normalnie hehehe. Jak miło wchodzić na to forum i patrzeć kiedy skaczecie sobie do gardeł. Każda jest najpiekniejsza i najmądrzejsza hahahaha. Odpowiedz Link Zgłoś
kropisia Re: I wy mówicie, że gnebią was faceci? hehe 23.03.10, 08:41 Mnie zastanowilo jedno. Dlaczego to dziecko od pana inzyniera mowi, ze mama to tragedia, bo siedzi w domu. Moim zdaniem skads to sie bierze. Albo srodowisko uwaza, ze mama w domu to obciach, albo matka pozwolila zrobic z siebie kopciucha, albo ojciec nie szanuje matki. DZieki generalnie kochaja rodzico i jesli czuja wstyd to ten wstyd ktos musial zaszczepic. Poza tym bardzo brzydko piszecie o prstych ludziach. Roznie w zyciu moze byc i z korporacji takze mozna zostac zdegradowanym do szmaty. To juz sie dzieje w USA - do nas tez pewnie tez przyjdzie. Moja mama za mlodu robila kariere w instytucjach panstwowych. Bylo to za czasow komunizmu. Byla najmlodsza kierownieczka, najambitniesza pracownica, dostawala nagrody. W domu tez byla kierowniczka - bylam z niej dumna Po zmianie systemu zdecydowala probowac szczescia w innym kraju. Tam juz nie byla szefowa, tylko szeregowa pracownica na produkcji. A poniewaz ojciec do niej dolaczyl tez z kierownika zostal pracownikiem. Potem ja dostalam stypendium do innego kraju. Akurat program, ktory robilam byl taki, ze same osoby z bogatych rodzin, nie na stypendiach, tylko z wlasnej kieszen placily na edukacje. Opowiadania o tym co robia i jak zyja rodzice byly stalym punktem programu, podobniez jak plany wakacyjne (Fiji, Kolumbia itd.) To bylo 12 lat temu, wiec dla mnie to byla czysta abstrakcja. No i ja idotka zapytana co robia moi rodzice opowiadalam historie transformacji, emigracji i degradacji zawodowej. Dzisiaj gdy jestem starsza i mam nadzieje madrzejsza, a przynajmniej bardziej doceniajaca prace ludzi mowilabym prosto "moi rodzice pracuja w fabryce" i mowilabym to z duma. I caly przebieg mojego dotychczasowego zycia doprowadzil mnie do tego, ze uwazam, ze ROWNOSC jest najwieksza wartoscia spoleczna. Wstyd wobec prostych rodzicow jest wynikiem jakichs chorych mechanizmow spolecznych. Mozna sie wstydzic rodzica pijaka i matki prostytutki, ale wstyd wobec rodzicow pracujacych fizycznie i matek pracujacych w domu jest czyms nieprawidlowym. Odpowiedz Link Zgłoś
kropisia jeszcze jedno 23.03.10, 09:03 W czasach komunistycznych dzieci byly dumne z rodzicow opozycjonistow, czy z rodzicow, ktorzy mieli sukcesy zawodowe. Po latach wyszlo, ze rodzice wspolpracowali z systeme i donosili. No i co teraz z ta duma zrobic. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: I wy mówicie, że gnebią was faceci? hehe 23.03.10, 09:51 Ja porównuję do pitbuli, przynajmniej niektóre nicki. Jednak tak się zastanawiam czy to aby nie jest obraźliwe dla tych zwierząt Odpowiedz Link Zgłoś
antekcwaniak [...] 23.03.10, 09:16 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Niepracująca matka 23.03.10, 11:54 antekcwaniak napisał: > Niepracująca matka to nierób i leń. Nawet gdy poświeciła się wychowaniu dzieci > i > domowi. Nie ma co udawać. Kobieta niepracująca staje się mało atrakcyjna > fizycznie i umysłowo. Niepracowanie uwstecznia !!! No tak Twoim zdaniem tak jest a moim zdaniem NIE.Jestem mamą wychowuje dzieci mamy ich czworo Nie jestem leniem mam co robić przy takiej gromadzie ,takie poglądy są płytkie chamskie i trzeba być ostaną świnią .Aby tak mówić o kobietach które naprawdę ciężko pracują w domu. Zazdrość przemawia bo siedzenie w domu to luksus ale nie stenty nie każdego na to stać,są i mam które muszą wracać ze względów finansowych,a chętnie by zostały ze swoimi dziećmi w domu.Ale nie mogą sobie na to pozwolić.A są i takie które wola prace nie siedzenie z dzieckiem bo nie oszukujmy się praca w domu jest nie wdzięczna. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Niepracująca matka 23.03.10, 11:59 > dzieckiem bo nie oszukujmy się praca w domu jest nie wdzięczna. Dokladnie. Nareszcie dobrze powiedziane. Praca w domu jest niewdzieczna, bo to wale nie jest zarzadzanie mikroprzedsiebiorstwem itp. itd. bzdury. Tylko pranie, gotowanie i sprzatanie. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: dosia 23.03.10, 15:08 Czy ty w ogóle masz dzieci? Bo skoro zajmowanie sie domem sprowadzasz tylko do prania, gotowania i sprzatania, to gdzie tu miejsce na zajmowanie sie dziećmi? Odpowiedz Link Zgłoś
floress dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zaniedbana 23.03.10, 10:14 Dlaczego pokutuje takie myślenie, że kobieta niepracująca, to zaniedbana, zacofana intelektualnie, zamknięta w czterech ścianach, zmęczona życiem kobieta? Czy każda praca wpływa na poszerzanie horyzontów myślowych? Czy siedzenie w domu oznacza nic nierobienie? Nie pracując jestem: - wyspana - wypoczęta - zadbana, bo mam czas na maseczki, fryzjera, kosmetyczkę, układanie włosów i staranny makijaż - rozwijam się intelektualnie, bo mam czas na czytanie książek, czasopism, oglądanie National Geographic, Discovery, chodzenie do teatru, kina, na wystawy, koncerty - rozwijam swoje hobby, bo mam czas na gotowanie, pieczenie, przeglądanie książek kucharskich, czytanie o ciekawostkach, historii kuchni, oglądanie programów kulinarnych, eksperymentowanie w kuchni, co daje mi ogromną radość, satysfakcję i niesamowicie mnie relaksuje - moje relacje małżeńskie kwitną, bo mam mnóstwo energii, chęci, pomysłów i czasu na dbanie o swój związek, romantyczne niespodzianki, wychodzenie z domu na kolację, do kina, na drinka, na spacer, co niesamowicie pogłębia uczucia, nie wspominając o radości z erotycznej strony związku (na co wpływa wypoczęcie, czas, brak zmęczenia i radość z życia). - kontakt z dzieckiem jest niesamowicie głęboki, bo mam czas i siłę na spędzanie z dzieckiem mnóstwa czasu, na zabawy, skakanie, turlanie się po podłodze, monotonne układanie wieży z klocków, cierpliwe wyjaśnianie tysiąca wątpliwości i odpowiadanie na mnóstwo pytań, a dziecko widzi radosną rodzinę, w której czuje się bezpieczne i kochane, gdzie rodzice mają czas dla niego, zawsze są obok i spędzają razem z nim mnóstwo czasu Pracując jestem - wiecznie zmęczona - permanentnie niewyspana - nie mam ochoty na wychodzenie z domu, bo mi się nie chce - nie mam czasu na czytanie książek, oglądanie programów, chodzenie gdziekolwiek poza sklep spożywczy - moje życie erotyczne zamiera, bo po przyjściu z pracy, zrobieniu tylko tego co trzeba, zabawie z dzieckiem, jestem wykończona i marze tylko zaśnięciu - z mężem rozmawiam tylko o zakupach, pieluchach i o tym co było w pracy, bo widzimy się krótko, a innego życia poza tym pracowniczym nie ma - dziecko widzi jak mama zasypia nad jego książeczką, że jest zmęczona, zabiegana, że często nie ma czasu na wchodzenie do namiotu rozbitego na środku salonu i czekanie tam na złego smoka - nie mam czasu na pichcenie wymyślnych potraw, bawienie się gotowaniem, rozwijaniem swoich umiejętności i wiedzy w tym zakresie, co mnie niesamowicie frustruje - do tego jeśli pracuję na kasie w hipermarkecie, to zatrzymuję się w swoim rozwoju i już nawet myśleć przestaję, bo codziennie po kilka godzin wykonuje dokładnie te same, monotonne czynności, za które dostaję śmieszne pieniądze, co dodatkowo wpływa na mój poziom frustracji - jeśli pracuję w zawodzie wymagającym i umożliwiającym rozwój intelektualny, to albo pracuję od rana do nocy, albo nawet mam pracę która kończy się o godzinie 15-16, ale i tak wszystkie punkty powyżej skutecznie przekreślają tą jedną wartość Która matka jest "lepsza"? Moja odpowiedź to szczęśliwsza. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 10:24 > Dlaczego pokutuje takie myślenie, że kobieta niepracująca, to zaniedbana, zacofana intelektualnie, zamknięta w czterech ścianach, zmęczona życiem kobieta? Czy każda praca wpływa na poszerzanie horyzontów myślowych? Pokutuje pod wpływem głupawej ideologii stworzonej w dobrej wierze, by uszczęśliwić kobiety. Zgadzam się, że to głupi stereotyp - ciekawość świata i potrzebę rozwoju albo się w sobie ma albo nie ma i praca zawodowa nie ma tu nic do rzeczy. Osoba o wąskich horyzontach myślowych nie wybierze pracy stawiającej intelektualne wyzwania, tylko pójdzie odpękać ileś tam godzin, by zarobić trochę kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 11:35 > Która matka jest "lepsza"? > Moja odpowiedź to szczęśliwsza. Floress. Kazdy chcialby lezec w zyciu i pachniec. Wysypiac sie, jesc sniadanko podawane do lozka, przeciagac sie leniwie, pieknic przed lustrem, czytac, rozwijac sie kulturalnie, jezdzic na wycieczki, zwiedzac swiat. Taki scenariusz jest jednak udzialem znikomego promila ludzi na swiecie - dla innych praca, lzejsza, lub ciezsza jest rzeczywistoscia. Nic odkrywczego nie napisalas i to oczywiste, ze nauka i praca WIAZA sie z wysilkiem. Bo sukces nie przychodzi na srebrnej chmurce z nieba. Bo na sukces trzeba zapracowac. Niektorzy mimo wszystko wybieraja droge trudniejsza, bo nie chca spedzic zycia na spaniu. A ktos woli sie lenic i to wszystko. Wybor nalezy do kazdego czlowieka. Dla mnie wiekszym powodem do dumy jest zostanie pilotem niz ugotowanie czterodaniowego obiadu dla rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 11:57 A ktos woli sie lenic i to wszystko. Oprócz "lenienia się" i prowadzenia domu jest jeszcze olbrzymi obszar szeroko pojętego wolontariatu - od upieczenia ciasta na szkolną imprezę do pomocy starszym, samotnym osobom. Osoby pracujące zawodowo i jednocześnie prowadzące dom rzadko mają na to czas. Odpowiedz Link Zgłoś
floress Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 12:11 d.o.s.i.a napisała: > Floress. Kazdy chcialby lezec w zyciu i pachniec. Wysypiac sie, jesc > sniadanko podawane do lozka, przeciagac sie leniwie, pieknic przed > lustrem, czytac, rozwijac sie kulturalnie, jezdzic na wycieczki, > zwiedzac swiat. Taki scenariusz jest jednak udzialem znikomego > promila ludzi na swiecie - dla innych praca, lzejsza, lub ciezsza > jest rzeczywistoscia. Nic odkrywczego nie napisalas i to oczywiste, > ze nauka i praca WIAZA sie z wysilkiem. Bo sukces nie przychodzi na > srebrnej chmurce z nieba. Bo na sukces trzeba zapracowac. Niektorzy > mimo wszystko wybieraja droge trudniejsza, bo nie chca spedzic zycia > na spaniu. A ktos woli sie lenic i to wszystko. > > Wybor nalezy do kazdego czlowieka. Dla mnie wiekszym powodem do dumy > jest zostanie pilotem niz ugotowanie czterodaniowego obiadu dla > rodziny. > > dyskusja jest nie o tym, czy sukces przychodzi łatwo czy nie łatwo, tylko o tym, czy dzieci wstydzą się nie pracujących matek, z czego wynika z kolei to, że te matki są gorsze od tych pracujących. Ja uważam, że nie pracując (jeśli mam taką możliwość, to nie oznacza, że nie jest ona wynikiem jakiegoś wysiłku), jestem lepiej wykształcona, rozwinięta intelektualnie, bardziej zadbana i mam lepsze więzi rodzinne niż pracując. Proste. I nigdzie nie napisałam o lenieniu się, tylko wręcz przeciwnie, o prowadzeniu domu, wychowywaniu dzieci i własnym rozwoju, bez pomocy niani, babci czy innej sąsiadki. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 13:39 > dyskusja jest nie o tym, czy sukces przychodzi łatwo czy nie łatwo, tylko o tym > , > czy dzieci wstydzą się nie pracujących matek, z czego wynika z kolei to, że te > matki są gorsze od tych pracujących. Ja uważam, że nie pracując (jeśli mam taką > możliwość, to nie oznacza, że nie jest ona wynikiem jakiegoś wysiłku), jestem > lepiej wykształcona, rozwinięta intelektualnie, bardziej zadbana i mam lepsze > więzi rodzinne niż pracując. Proste. I nigdzie nie napisałam o lenieniu się, > tylko wręcz przeciwnie, o prowadzeniu domu, wychowywaniu dzieci i własnym > rozwoju, bez pomocy niani, babci czy innej sąsiadki. Napisalas to tak jakby sam fakt bezstresowego zycia czynil z Ciebie istote lepsza od tej, ktora musi pracowac. Wiec nie dokonuj takich porownan, bo malo ludzi moze sobie pozwolic na komfort nicnierobienia i zajmowania sie rozwojem wewnetrznym. I jeszcze raz napisze. Dzieci nie wstydza sie niepracujacych rodzicow, ale rodzicow ograniczonych. Jesli praca w domu kogos ogranicza i cofa w rozwoju to jest to powod do wstydu. Jesli nie, to nie ma sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
floress Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 14:20 d.o.s.i.a napisała: > Napisalas to tak jakby sam fakt bezstresowego zycia czynil z Ciebie > istote lepsza od tej, ktora musi pracowac. Wiec nie dokonuj takich > porownan, bo malo ludzi moze sobie pozwolic na komfort > nicnierobienia i zajmowania sie rozwojem wewnetrznym. W którym momencie porównałam siebie do innej osoby? Ja porównuję tylko siebie pracującą, do siebie niepracującej. Właśnie o to chodzi, żeby nie oceniać innych swoją miarą. Sprzeciwiam się tym opiniom, które zrównują kobiety niepracujące do roli lenia i nieroba, bez żadnych ambicji. Ja akurat mam inaczej, ponieważ nie pracując mam więcej chęci, czasu i możliwości do tego, aby się rozwijać, pomimo tego, że mój zawód jest wymagający, ciekawy i wymaga ciągłego poszerzania wiedzy. Jednak to rodzina jest dla mnie ważniejsza niż kariera i to w domu lepiej się realizuję. Ale nie zabraniam innym pracować i rozwijać się w pracy zawodowej. Oby tylko ta praca uszczęśliwiała i dawała satysfakcję. > > I jeszcze raz napisze. Dzieci nie wstydza sie niepracujacych > rodzicow, ale rodzicow ograniczonych. Jesli praca w domu kogos > ogranicza i cofa w rozwoju to jest to powod do wstydu. Jesli nie, to > nie ma sprawy. > Dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 16:13 A co, jeśli praca zawodowa kogoś ogranicza? Na przykład nie pozwala mu zaakceptować, że może istnieć inny sposób na życie niż jego i to nie jest przestępstwo? Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 12:29 Zwłaszcza, że to leżenie i pachnienie odbywa się nie bez kosztów. Przeważnie ogromnych. Ponieważ w Polsce liczba osób, które mogą sobie pozwolić na leżenie i pachnienie wyłącznie dzięki nagromadzonemu majątkowi, jest zaniedbywalna, owo leżenie i pachnienie odbywa się czyimś kosztem. Po pierwsze, męża, który musi zarobić na utrzymanie całej rodziny. Zazwyczaj wiąże się z to z zapieprzaniem jak mała lokomotywka (podaż stanowisk pracy typu "luz i plaża w godzinach 9-17", zapewniających bezstresowe życie dla trzech i więcej osób, nie jest przesadnie duża), więc istnieje spora szansa, że wymęczony pan nie będzie miał już ochoty na te wyuzdane igraszki i wymyślne kolacyjki. A jeśli nawet należy do tych szczęściarzy, którzy już o 17:30 mogą zawołać w progu "kochanie, wróciłem!", to stres związany z byciem jedynym żywicielem rodziny potrafi zeżreć każdego odpowiedzialnego faceta. Po drugie, koszty niepracowania ponosi sama pani - zetknięcie nigdy niepracującej trzydziestoparolatki z rynkiem pracy jest dość brutalne. Praktyka uczy, że owe "cenne doświadczenie menedżera małego przedsiębiorstwa, jakim jest gospodarstwo domowe" można sobie, pardon, w dooopę wsadzić, a rynek na "aniołki z soli" ((C) by Triss) i domowe ciasta jest mocno ograniczony. Odpowiedz Link Zgłoś
floress Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 13:32 crises napisała: > Ponieważ w Polsce liczba osób, które mogą sobie pozwolić na leżenie > i pachnienie wyłącznie dzięki nagromadzonemu majątkowi, jest > zaniedbywalna, owo leżenie i pachnienie odbywa się czyimś kosztem. znowu mówimy o "leżeniu i pachnieniu". Dlaczego praca kobiet, w domu, nie opłacana i nie na czyjś rachunek jest tak bardzo niedoceniana i tak strasznie zmarginalizowana? Dlaczego jeśli na moje konto nie wpłynie co najmniej te 900 zł za harówkę przy układaniu towaru, to jestem leniem, nierobem i nic nie warta pusta osobą? > Po pierwsze, męża, który musi zarobić na utrzymanie całej rodziny. > Zazwyczaj wiąże się z to z zapieprzaniem jak mała lokomotywka (podaż > stanowisk pracy typu "luz i plaża w godzinach 9-17", zapewniających > bezstresowe życie dla trzech i więcej osób, nie jest przesadnie > duża), Ale istnieją takie stanowiska, więc nie uogólniajmy. Jeśli ktoś ma takie możliwości, to cieszmy się z tego, a nie wypominajmy. Poza tym, są takie związki, gdzie podział ról i pracy na domową i poza domową jest naturalny, i są panowie, którzy po prostu lubią pracować, wolą pracować oni niż żeby żona miała pracować poza domem i to wszystko wynika z predyspozycji i upodobań. więc istnieje spora szansa, że wymęczony pan nie będzie miał > już ochoty na te wyuzdane igraszki i wymyślne kolacyjki. Ale jest też szansa na to, że ma ochotę. A jeśli > nawet należy do tych szczęściarzy, którzy już o 17:30 mogą zawołać w > progu "kochanie, wróciłem!", to stres związany z byciem jedynym > żywicielem rodziny potrafi zeżreć każdego odpowiedzialnego faceta. Zależy od tego, jaką się ma pracę i możliwości. > Po drugie, koszty niepracowania ponosi sama pani - zetknięcie nigdy > niepracującej trzydziestoparolatki z rynkiem pracy jest dość > brutalne. A dlaczego zakładamy, że pani nigdy nie pracowała? Może przepracowała już 10 lat i teraz odcina od tego kupony? A może przepracowała już swoje i teraz zmieniła charakter pracy z korporacyjnej na domową? Praktyka uczy, że owe "cenne doświadczenie menedżera > małego przedsiębiorstwa, jakim jest gospodarstwo domowe" można > sobie, pardon, w dooopę wsadzić, a rynek na "aniołki z soli" ((C) by > Triss) i domowe ciasta jest mocno ograniczony. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego każdy nie może żyć tak jak chce. Jeśli ktoś chce pracować, to nikt mu nie broni. Ale jeśli ktoś woli zajmować się rodziną i może sobie pozwolić na to, to naprawdę nie rozumiem dlaczego taka osoba od razu sprowadzana jest do poziomu "leżeć i pachnieć" tudzież zaniedbanej i zacofanej "kury domowej". Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 13:49 > znowu mówimy o "leżeniu i pachnieniu". Dlaczego praca kobiet, w domu, nie> opłacana i nie na czyjś rachunek jest tak bardzo niedoceniana i tak strasznie> zmarginalizowana? Toz sama pisalas jak wyglada ta "harowka" w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
floress Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 14:26 d.o.s.i.a napisała: > > znowu mówimy o "leżeniu i pachnieniu". Dlaczego praca kobiet, w > domu, nie> opłacana i nie na czyjś rachunek jest tak bardzo > niedoceniana i tak strasznie> zmarginalizowana? > > > Toz sama pisalas jak wyglada ta "harowka" w domu. > > Napisałam, że dzięki temu, że nie pracuję mam więcej czasu, bo nie tracę 2-3 godzin dziennie na dojazd do pracy, i że mam więcej chęci i energii, bo nie muszę zrywać się o 5.45 z łóżka, żeby zdążyć do pracy, ogarniając dom, co powoduje, że wracając z pracy marzę tylko o tym, żeby nic nie robić. Nie jeżdżąc do pracy zyskuję czas i chęci. Odpowiedz Link Zgłoś
hugu Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 06:51 To jeszcze na to nie wpadłaś? Z zazdrości! Kobiety pracujące poza domem i w domu zazdroszczą tym, które pracują tylko w domu. Zazdroszczą czasu, spokoju, mozliwości lepszego zadbania o siebie, dom, wiekszego cieszenia się życiem. Dlatego próbują je straszyć, że jeszcze się przkonają, jak będzie źle, jeszcze zapłaczą gorzko.. bo same się boją i dlatego trzymają się różnych często nieciekawych stanowisk i nie są szczęśliwe. One też próbują wmawiać kobietom domowym, że polską normą jest kobieta łącząca prace w domu z pracą zawodową. Totalny kit. Takie kobiety to tylko 42% Polek. Większość polskich mam to tzw. "mamy niepracujące", czyli to własnie jest polska norma. Jakoś też nie widać, żeby "niepracująca" większość kobiet popadała w biedę, rozwodziła się itd, a pracująca zawodowo - kwitła i odnosiła same sukcesy. Bzdura. Tylko tak sobie wmawiają kobiety przepracowane, żeby czuć się lepiej ze swoim życiem, swoimi wyborami. Ich prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 08:15 hugu napisała: > Dlatego próbują je straszyć, że jeszcze się przkonają, jak będzie > źle, jeszcze zapłaczą gorzko..bo same się boją i dlatego trzymają > się różnych często nieciekawych stanowisk i nie są szczęśliwe. Oto przykład jak frustracja rzuca się na głowę Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 28.03.10, 08:39 lillaj napisała: > hugu napisała: > > Dlatego próbują je straszyć, że jeszcze się przkonają, jak będzie > > źle, jeszcze zapłaczą gorzko..bo same się boją i dlatego trzymają > > się różnych często nieciekawych stanowisk i nie są szczęśliwe. > > Oto przykład jak frustracja rzuca się na głowę A to jest przykład na to że tak faktycznie jest Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 21:24 > Ale jeśli ktoś woli zajmować się rodziną i może sobie pozwolić na to, to naprawdę nie rozumiem dlaczego taka osoba od razu sprowadzana jest do poziomu "leżeć i pachnieć" tudzież zaniedbanej i zacofanej "kury domowej". Z zazdrości? Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 16:44 > Dlaczego praca kobiet, w domu, nie opłacana i nie na czyjś > rachunek jest tak bardzo niedoceniana i tak strasznie > zmarginalizowana? Bo to żadna praca, w moim mniemaniu. Taka samoobsługa, jak - za przeproszeniem - podcieranie sobie tyłka. W wariancie akceptowalnym nie zajmuje za dużo czasu ani energii. W wariancie wypasionym - można na nią oczywiście poświęcić dowolną ilość czasu, serwując pięciodaniowe dania z chateaubriandami z kawiorem w roli głównej i szorujac kible szczoteczką do zębów, tylko wtedy jest to albo (dziwne) hobby, albo usługa wykonywana na rzecz osoby trzeciej. > A dlaczego zakładamy, że pani nigdy nie pracowała? Bo w większości zawodów innych niż zawód konserwatora powierzchni płaskich parę lat przerwy to jakby się nie pracowało w ogóle, o czym boleśnie się przekonało parę moich znajomych, które po paru latach dmuchania w ognisko domowe mąż wymienił na nowszy model (albo miał pecha i umarł). Jakaś praca się oczywiście znajdzie, ale wiesz, jak się ma 30+ lat i wyższe wykształcenie, to praca hostessy w kostiumie kurczaka w Makro jednak jest obciachem. >Może przepracowała już 10 lat i teraz odcina od tego kupony? Grażynka Kulczyk, jak miło, że pisujesz na naszym forum! (Serio, dużo znasz osób, które po przepracowaniu 10 lat mogą nic nie robić do końca życia?) Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 17:05 > Bo to żadna praca, w moim mniemaniu. Dla bezdzietnej singielki to na pewno żadna praca Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 19:42 > Dla bezdzietnej singielki to na pewno żadna praca Dla dzietnej z partnerem niemającym dwóch lewych rączek też. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 20:51 wiesz, mozna miec dwie lewe rece do pracy w domu, mozna miec dwie lewe rece do zarabiania pieniedzy, proste przyznam ze wole to pierwsze dlaczego? dlatego, ze w razie focha wiem, ze facet tez na pomoc domowa zarobi jakby co Odpowiedz Link Zgłoś
crises Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 21:12 Ja jednak preferuję modele, które nie mają obu lewych rąk ani do zarabiania kasy, ani do mycia kibla i kompatybilnych. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 24.03.10, 21:19 wiesz, ale kazdy czlowiek ma inne preferencje taki lajf Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 28.03.10, 08:45 echtom napisała: > > Bo to żadna praca, w moim mniemaniu. > > Dla bezdzietnej singielki to na pewno żadna praca Dokładnie trzask mikro styki się popalili od tej samotności,trzeba coś robić najlepiej chorować jak wół do nocy co by nie myśleć o założeniu rodziny. > Odpowiedz Link Zgłoś
sid.leniwiec Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 28.03.10, 11:47 > Dokładnie trzask mikro styki się popalili od tej samotności,trzeba coś robić > najlepiej chorować jak wół do nocy co by nie myśleć o założeniu rodziny. Czy takie myślenie tylko poprawia samopoczucie, czy też podnosi poczucie własnej wartości i pozwala się utwierdzić w słuszności dokonanego wyboru? Bo jak się nie dokopie "drugiej stronie" to beznadzieja jest? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 28.03.10, 18:05 sid.leniwiec napisała: > > Dokładnie trzask mikro styki się popalili od tej samotności,trzeba coś ro > bić > > najlepiej chorować jak wół do nocy co by nie myśleć o założeniu rodziny. > > Czy takie myślenie tylko poprawia samopoczucie, czy też podnosi poczucie własne > j > wartości i pozwala się utwierdzić w słuszności dokonanego wyboru? Bo jak się ni > e > dokopie "drugiej stronie" to beznadzieja jest? To Twoje zadnie bo dla mnie poniżej krytyki jest poniżanie kobiet które chcą być w domu .Mają wybór i podejmują świadomą decyzje o byciu i wychowywaniu w domu .Masakryczne jest to że kobiety potrafią być tak podłe nazwać inną kobietę utrzymanką.Tylko dla tego ze tak zadecydowali wspólnie. Odpowiedz Link Zgłoś
teyoo Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 14:11 d.o.s.i.a, słusznie zauważasz. Niestety większość ludzi MUSI pracować. Nie każdy ma taki luksus, by się byczyć w domu i być utrzymywaną przez męża. Choć z drugiej strony, ja bym tak nie chciała.. głupio tak byc na czyjejś łasce. A poza tym facetom strzela czasem coś do głowy i myk! pewnego dnia taka "wypoczęta, zrelaksowana" pani domu zostaje z niczym.. żadnej pracy, kasy, doświadczenia zawodowego. Dzięki, to ja już wolę pracować. Może to i męczące, ale daje pewność siebie i poczucie godności. Odpowiedz Link Zgłoś
floress Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 14:33 teyoo napisała: Nie każd > y ma taki luksus, by się byczyć w domu i być utrzymywaną przez męża. Ciekawe, a mąż nie jest utrzymywany przez żonę, która sprząta, gotuje, pierze i jeszcze jest z tego zadowlona? Choć z dru > giej strony, ja bym tak nie chciała.. głupio tak byc na czyjejś łasce. No jeśli czułabym się na łasce męża, to raczej nie zostałby on moim mężem. Czy pracowałam, czy nie, mój mąż nigdy nie dał mi odczuć, że jestem lepsza czy gorsza. Docenia mnie jako osobę, a nie jako pracownika. A poza t > ym facetom strzela czasem coś do głowy i myk! pewnego dnia taka "wypoczęta, zre > laksowana" pani domu zostaje z niczym.. żadnej pracy, kasy, doświadczenia zawod > owego. Doświadczenie zawodowe można zdobyć, zanim zostanie się zrelaksowaną panią domu. Poza tym, w domu można być przez np. 3 lata. A przede wszystkim, trochę głupio tak myśleć o tym, że mąż może zrobić jakiś "myk". Nie chciałabym tak myśleć całe życie i pracować w obawie o to, że mąż mnie kiedyś zostawi. > Dzięki, to ja już wolę pracować. Może to i męczące, ale daje pewność siebie i p > oczucie godności. Pewność siebie i poczucie godności daje nie praca, ale to jak się sami czujemy i jak traktują nas inni. Poczucie godności nie ma nic wspólnego z siedzeniem 8 godzin w biurze i obsługiwaniem sfrustrowanych klientów na przykład. Natomiast kochający i doceniający pracę żony mąż daje ogromne poczucie godności i pewności, że to co się robi ma sens i sprawia satysfakcję nie tylko sobie, ale i innym. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 15:23 floress dziękuje że to napisałaś Pewność siebie i poczucie godności daje nie praca, ale to jak się sami czujemy i jak traktują nas inni. Poczucie godności nie ma nic wspólnego z siedzeniem 8 godzin w biurze i obsługiwaniem sfrustrowanych klientów na przykład. Natomiast kochający i doceniający pracę żony mąż daje ogromne poczucie godności i pewności, że to co się robi ma sens i sprawia satysfakcję nie tylko sobie, ale i innym. Odpowiedz Link Zgłoś
teyoo Re: dlaczego kobieta niepracująca=zacofana, zanie 23.03.10, 15:40 floress napisała: > Ciekawe, a mąż nie jest utrzymywany przez żonę, która sprząta, gotuje, pierze i > jeszcze jest z tego zadowlona? Termin "utrzymuje" odnosi się do osoby, która zarabia pieniądze (tak! pieniądze) służące do zakupu jedzenia, opłacenia rachunków itp. Czyli na "utrzymanie". O czym ty więc u licha piszesz, wspominając w tym kontekście niepracującą zawodowo (a więc niezarabiającą) żonę?? > No jeśli czułabym się na łasce męża, to raczej nie zostałby on moim mężem. Czy > pracowałam, czy nie, mój mąż nigdy nie dał mi odczuć, że jestem lepsza czy > gorsza. Docenia mnie jako osobę, a nie jako pracownika. Idąc twoim tokiem myślenia: może on docenia cię jako obsługę? To dokładnie wynika z twojej teorii. > Doświadczenie zawodowe można zdobyć, zanim zostanie się zrelaksowaną panią domu Doświadczenie zawodowe nie zostaje raz na całe życie.. > Poza tym, w domu można być przez np. 3 lata. .. i potem chcieć wrócić do pracy? Przez 3 lata rynek pracy może się całkiem zmienić, i dostanie się przysłowiowego, bolesnego kopa w doopę. Zwłaszcza, jak potencjalny pracodawca zapyta o ostatnie miejsca pracy - i usłyszy o "zarządzaniu mikroprzedsiębiorstwem".. chyba popłacze się ze śmiechu. A przede wszystkim, trochę głupio > tak myśleć o tym, że mąż może zrobić jakiś "myk". Nie chciałabym tak myśleć cał > e > życie i pracować w obawie o to, że mąż mnie kiedyś zostawi. To nie myśl. Nikt ci nie każe. Ale nie płacz, jak któregoś dnia.. kochający mąż stwierdzi, że "woli nowszy model". Oczywiście nie życzę ci tego. Obyś do końca życia miała to swoje rajskie życie przy mężu. A tak na marginesie. Dużo krzyczycie, że "same strzelamy sobie w stopę", wymagając (rzekomo) pracy zawodowej, i nie doceniając prania i sprzątania. To teraz obróćmy tę sytuację. Czyż to nie przez takie "panie domu" jak wy, pracodawcy krzywym okiem patrzą na zatrudnianie kobiet? Bo po co, jak taka pracownica zaraz pójdzie na 3-letni urlop, potem wróci albo nie wróci, ciągle będzie brała L4 na smarkające dziecko.. bo przecież mąż nie może.. Po co w ogóle zatrudniać kobietę, skoro lepiej mężczyznę? Przecież on będzie mógł harować całymi dniami, a w domu żona go obsłuży (i jeszcze będzie naturalnie zadowolona!) i zajmie się dziećmi. Idealny pracownik. Tak więc wyrządzacie szkodę kobietom, które chcą pracować - ale przez was są postrzegane jako kiepsko rokującego na przyszłość pracownika - takiego, co przy pierwszej okazji pójdzie na urlop, nie będzie poważnie traktować pracy itp. Przemyślcie to sobie. Chyba podobałoby wam się w XIX wieku, taka rola tradycyjnej żony "przy mężu". No bo to dokładnie to samo, co robicie. Odpowiedz Link Zgłoś
malenka114 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 10:21 ``I Krystian pochwalił się,ze mam na szmacie jedzie... A nie no na kursy językowe tylko dzieci derektorskie chodzą`` takimi tekstami tylko pokazujesz ze czujesz sie lepsza od jezdzacych na szamcie mam. Jestes jedna z tych po ktorych trzeba sprzatac?? szkoda tylko ze kultura nie dorownujesze nawet tej jezdzacej szmacie i ze twoje dzieci na kursy jezykowe nie chodza... Odpowiedz Link Zgłoś
sonia.2009 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 10:25 taaaaa to smutne, ze dzieci powielaja przekonanie walnietych doroslych, ze kobieta "siedzi w domu" siedzi? na kanapie czy w fotelu? rozumiem, ze pranie, sprzatanie, zmywanie, mycie kibla i podlog, okien, zakupy i odbieranie dzieci ze szkoly to sie samo robi? gotowanie tez? pewnie z knajpy na piechote przychodzi? jak by tak podliczyc wszystko to - to by sie okazalo, ze kobieta tym nic nie robieniem i siedzeniem w domu by calkiem sporo zarobila zenujace to jest... wstydzic sie powinni dorosli, ktorzy nie potrafia pokazac dzieciom i docenic jak ciezka i jak widac niewdzieczna prace wykonuja ich matki Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Cherie 23.03.10, 10:37 Cherie, matki pracujące zawodowo również zwykle wykonują te prozaiczne czynności gospodarcze oraz opiekuńczo-wychowawcze. Odpowiedz Link Zgłoś
mondego1 Re: Cherie 23.03.10, 10:46 Ten dzieciak z kursu napewno powtarza opinie kogos doroslego, argumenty z klotni rodzicow, zloslie przytyki np.tesciowej itp. Jednym slowem rodzinka nie za szczesliwa i ten brak szacunku do matki, porazka. Odpowiedz Link Zgłoś
joxanna z drugiej strony 23.03.10, 10:53 Daleka jestem od oceniania ludzkich wyborów pracy / bez pracy. Chciałabym mieć takie możliwości, żeby nie pracować (ale nie kosztem męża - typu on na 2 etaty). Ale... ostatnio były wywiady z 'żonami kandydatów na kandydatów' - Komorowską i Appelbaum. Super wywiady, super fajne kobiety - mądre, silne, nawet nie wiem, czy nie fajniejsze, niż mężowie Która wydała Wam się ciekawsza? Bo chociaż obie bardzo mądre i sympatyczne, to wolałabym, żeby moja mama była podobna do Appelbaum, z jej przeżyciami, obserwacjami, aktywnością. Dla mnie po prostu jest ciekawsza. Odpowiedz Link Zgłoś
kropisia Komorowska v. Appelboum 23.03.10, 12:04 Tylko, ze Komorowska miala 5 dzieci, a Anne Appelbaum 2. Jednak jest roznica. Trudniej byc pracujaca matka piatki dzieci. Druga sprawa, ze gdy Bronek siedzial Anna komorowska raczej nie miala mozliwosci pojscia do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Komorowska v. Appelboum 23.03.10, 14:01 > Tylko, ze Komorowska miala 5 dzieci, a Anne Appelbaum 2. Jednak jest roznica. > Trudniej byc pracujaca matka piatki dzieci. Chcesz powiedzieć, że Appelbaum zarobiła na swoją obecną pozycję licznymi roboczogodzinami wystukanymi na etaciku w korpo? Odpowiedz Link Zgłoś
ally falka 24.03.10, 11:29 nie czytałam całego wątku, ale co Ty z tą korpo? naprawdę nie każda pracująca kobieta jest korposzczurem Appelbaum zapracowała na swoją pozycję, zasuwając intensywniej niż w przeciętnej korpo. tak przynajmniej wynika z wywiadu. oraz miała szczęście znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie. Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Cherie 24.03.10, 11:21 Owszem wykonuja. A potem wylewaja swoje frustracje w necie. Odpowiedz Link Zgłoś
jakostak5 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 10:55 obciach to jest to ze pewnie tatus inzynier tak wlasnie sie wyraza o mamusi. obciach to jest twoje podejscie. ja gdybym tylko mogla na dluzsza mete sobie na to pozwolic bylabym mamusia 'niepracujaca'. dzieci nie beda sie wstydzic rodzicow ktorzy sami siebie albo wzajemnie sie nie wstydza tego co robia. Odpowiedz Link Zgłoś
anihania Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 11:30 ja pracuję na pół etatu, w tym czasie Hania jest ze swoją babcią, jedną, albo drugą.Wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim, czekało na mnie miejsce pracy. Gdybym nie wróciła, pewnie by kogoś zatrudnili o nie miałabym gdzie wracać. Gdybym mogła, nie pracowałabym. Dziecka można czasami mieć dość, znam to z autopsji. Faktem jest, że z pracy wracam zresetowana, stęskniona za nią. Rozumiem matki, które chciałyby gdzieś wyjść, do ludzi, zostawić to wszystko i iść w cholerę i odsapnąć. Gdybym nie pracowała i takie uczucia by mnie odpadały, poprosiłabym teściową, żeby została z Hanią, albo moją mamę. Wiadomym jest, że nie każdy ma babcie przy sobie Ale wcale nie o tym chciałam. tylko o tym, że to co myśli dziecko o niepracującej mamie, że jej nie szanuję, że uważa, że to obciach, nie bierze się z nikąd. popieram- jeśli tata nie szanuje takiej żony, to dziecko nie szanuje takiej matki. To wcale nie wsytd dla dziecka, że ma matkę w domu, a wielki komfort. Odpowiedz Link Zgłoś
three-gun-max Re: i słusznie! 23.03.10, 12:05 Bycie darmozjadem to chyba nie powód do dumy? Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: i słusznie! 30.03.10, 10:08 three-gun-max napisał: > Bycie darmozjadem to chyba nie powód do dumy? A powodem dumy jest w ten sposób mówić o innej kobiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
mokos99 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:08 Pewnie ze to obciach, przeciez bedac w domu czlowiek sie nie rozwija. Chyba ze mąż bogaty i wysyła żone na szkolenia, kursy itp) Zależy kto ma jakie ambicje. Ale jeśli chodzi o zwyklych Kowalskich i ich dzieci to fakt ze to siara... Odpowiedz Link Zgłoś
sikorka68 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:53 Obciachem jest twój post. Bardzo rozwijająca umysłowo jest praca sprzątaczki, kasjerki itp. Tzn. to nie pogarda dla tych prac, ale fakt. Umysłowo w pracy rozwija się człowiek coś tworząc. Reszta, to praca odtwórcza (w-g tego, co ktoś wymyślił)lub porządkowa- wszystkie ważne. Jak chcesz się rozwijać umysłowo, czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj książki, rozwiązuj krzyżówki itp. Pracujesz, aby zarabiać kasiorkę i żyć na x poziomie, a nie, aby się rozwijać. To tego służą inne "narzędzia". Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 13:46 > Pracujesz, aby zarabiać kasiorkę i żyć na x poziomie, a nie, aby się rozwijać. > To tego służą inne "narzędzia". No, nie kazdy tak zyje. Odpowiedz Link Zgłoś
mokos99 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:11 btw samotna matka bierze sie w zyciu w garść i potrafi pracować i wychowywać jako tako dziecko. matka co ma bogatego meża znajdzie tysiąć powodów dla których nie ma sensu isc do pracy. jak bys sie wkurzyl jakby moja zona wziela wszystkie obowiazki domowe na siebie i zostala tzw kura domowa. Odpowiedz Link Zgłoś
eye-witness Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:17 Po pierwsze - zajmowanie sie domem jest rowniez praca, tyle, ze nikt kobiecie za to nie placi, stad brak szacunku, czy sie myle? Po drugie - wiele kobiet laduje w domu, poniewaz po urodzeniu dziecka, w momencie, w ktorym juz mozna, kobieta zostaje wywalona z pracy. Po trzecie - wedlug mnie to tragiczne, ze dzieci tak mowia o wlasnych matkach i to jakie dzieciaki powinny sie wstydzic. Po czwarte - ciekawe, ze nikt nie jezdzi po facetach, ktorzy siedza w domu z lenistwa, nie z powodu dzieci... I obys, kobieto dzielnie pracujaca, nigdy nie zostala bez pracy, bo wtedy zycie cie delikatnie wytresuje...)) Dla jasnosci... nie siedze z dziecmi w domu, bo dzieci nie mam, ale smutno mi sie robi, kiedy czytam takie pierdoly... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:33 ale smutno mi s > ie robi, kiedy czytam takie pierdoly... Zwłaszcza, że nie służą one niczemu innemu tylko dowartościowaniu się matek pracujących kosztem niepracujących zawodowo. Ale w tym wątku pojawiła się nowość, z którą dotychczas nie zetknęłam się w tego typu pyskówkach - część matek pracujących jest lepsza od innych pracujących - nieważne, że uczciwie i ciężko. Co mnie tylko utwierdziło w przekonaniu o bezcelowości i bezsensie takich wątków - zawsze znajdą się takie e -matki, które znajdą powód, żeby dokpać, dogryźć, poniżyć inną kobietę. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:45 NIE siedzę z dziećmi w domu. NIE pracowałam przez nieco ponad 3 lata kilkanaście lat temu, potem wróciłam do pracy. Tak więc wiem czym jest praca zawodowa gdy nie ma jeszcze dzieci ( pracowałam bardzo krótko i to głównie w ciąży, ale jednak), czym jest praca wyłącznie w domu ( i jak wygląda dom), czym jest praca zawodowa łączona z prowadzeniem domu gdy dzieci są małe ( przy czym miałam ogromną pomoc ze strony rodziców i niezłą sytuację finansową) i czym jest prowadzenie domu połączone z pracą gdy dzieci są odchowane, dorosłe. Łączenie pełnoetatowej pracy zawodowej ( zwłaszcza absorbującej, poważnej, odpowiedzialnej) z prowadzeniem domu, aby nikt nie ucierpiał jest....niemożliwe. Obiady są z półproduktów albo jedzone na mieście ( rzadko z tego powodu sie choruje, ale nie est to zdrowe). W domu jest sto rzeczy niezrobionych, a mąż po powrocie z pracy zamiast zająć się dziećmi ( wiadomo jak ważny jest kontakt ojca z dziećmi) zabiera się za pomoc żonie w domu. Obiady jesli domowe, są jedzone w porze kolacji, dzieci najczęściej niedopilnowane, nierzadko chore wypychane do przedszkola/żłobka/szkoły ( bo szef, narada, szkolenie itd). Dziecko jest wychowywane przez telewizję i sporo czasu spędza przy komputerze. Nie wierzycie? Policzmy...... Większośc korporacji, biur rozpoczyna pracę między 8.00 a 9.00 i trzeba do nich dojechac, czasem stojąc w korku, korzystając z komunikacji. Trzeba miec na to ok godziny.Przedtem jednak pobudka, wyprawienie dziecka do szkoły/przedszkola/żłobka - ewentualne odwiezienie. Tak więc pobudka ok 6.00. Potem praca- bardziej czy mniej efektywna, ambitna, ale do 16.00, 17.00. Biegiem do świetlicy - dziecko jest 9 godzine poza domem, zjadło obiad albo nie. Jest w tłumie innych dzieci, wokół hałas, 100%, ze jest zmęczone, matka nie mniej. W domu w najlepszym razie między 17.00 a 18.00 pod warunkiem, że nie było po drodze zakupów. Czasem później. Przygotowanie posiłku w biegu - z mrożonek, półproduktów. O rozmowach z mężem nie ma mowy, sa najwyżej komunikaty zrób to, pomóz w tym. Biegiem dalsze prace domowe - jakieś prasowanie, przepierka, spojrzenie do zeszytu i.......spać. Problem zaczyna sie gdy są szkolenia, delegacje, nadgodziny ( dziś powszechne), dziecko źle się czuje, w związku coś szwankuje. Wtedy cierpią wszyscy. Ja pracowałam znacznie krócej, miałam do pomocy babcię, rodziców, teściową, nie zostawałam w domu z chorymi dziećmi - płaciłam za to pielęgniarce pediatrycznej, miałam tez dochodzącą gosposio-sprzątaczkę i męża, który nie marudził tylko pomagał ile mógł. I.....zawsze coś było nie zrobione, coś szwankowało. Odetchnęłam, gdy dzieci były juz w liceum, a więc znacznie bardziej samodzielne, pomagały w domu. Nie ma idealnej recepty, ale tzw. mamy domowe to nie jest takie złe rozwiązanie. Chociaż na jakiś czas. Czy siedzenie w domu uwstecznia? Nie musi, ale może. Praca i domowe obowiązki też nie zawsze sprzyjają rozwojowi osobowości i intelektu. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:52 > Łączenie pełnoetatowej pracy zawodowej ( zwłaszcza absorbującej, poważnej, odpowiedzialnej) z prowadzeniem domu, aby nikt nie ucierpiał jest....niemożliwe Tymczasem oficjalna wykładnia głosi, że łączenie pracy zawodowej z perfekcyjnym prowadzeniem domu, wychowywaniem dzieci, realizowaniem pasji, bujnym życiem towarzyskim, czytaniem książek i chodzeniem na siłownię jest tylko i wyłącznie kwestią dobrej organizacji Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 12:59 Doba ma 24 godziny - nie chce miec więcej. Nawet super organizatorka nie da rady. Coś zawali. Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:44 Nie wiem po co nawet chcieć być super-organizatorką, tak jakby Bóg patrzył z góry i punkty jakieś dodawał Ach tak, bo to inne kobiety patrzą! (masakra) Może dlatego nie przepadam za wieloma kobietami, bo one faktycznie - non stop porównują się wzajemnie, dziobią i licytują która jest bardziej zaharowana. Faceci chyba mają odwrotnie - ten który więcej roboty zwali na innych jest górą. I nie spotkałam się z sytuacją w której panowie licytowaliby się "a ja jeszcze w domu zapie**zam, teściowej trawę koszę ojejku jej ależ ja zasuwam!" Reszta pomyślałaby, że coś nie po kolei ma z głową, inni by się z drwiącym uśmieszkiem zapytali "i to niby jakieś osiągnięcie stary?". A baby to muszą wielofunkcyjne być, zorganizowane, pracowite, idealne i wiecznie zmęczone. A i jeszcze piękne, seksowne, ogolone i co tam jeszcze inne baby wymyślą. Od dziś zapuszczam penisa. Odpowiedz Link Zgłoś
eye-witness Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 16:20 Tak, kwestia organizacji i zyciem w innym wymiarze, gdzie doba jest duzo dluzsza niz 24, zas kobieta nie jest czlowiekiem tylko wielofunkcyjnym robotem)) Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 13:58 wiesz, ze mialam dokladnie podobne spostrzezenia? mysle, ze recepty na idealne wykonywania obowiazkow pewnie maja te kobiety, ktore moga sporzystac z pomocy najblizszych (mamy, tesciowych, rodzenstwa). My mieszkamy daleko od rodziny i musimy liczyc na siebie. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:34 yenna_m napisała: > recepty na idealne wykonywania obowiazkow pewnie maja te kobiety, > ktore moga sporzystac z pomocy najblizszych Co to znaczy idealne wykonywanie obowiązków domowych? Uchowaj Panie Boże mnie /i moją rodzinę/ od czegoś takiego? Odpowiedz Link Zgłoś
teyoo Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:20 yenna_m napisała: > mysle, ze recepty na idealne wykonywania obowiazkow pewnie maja te kobiety, > ktore moga sporzystac z pomocy najblizszych (mamy, tesciowych, rodzenstwa). > > My mieszkamy daleko od rodziny i musimy liczyc na siebie. Nie. To my, które pracujemy, musimy liczyć na siebie. Wy, te siedzące w domu, utrzymuje mąż. Więc proszę, nie rozśmieszaj mnie mówieniem o "liczeniu na siebie". No i - mnie babcia i mamusia w sprzątaniu nie pomagają, więc nie wiem, co za bzdury wypisujesz o "pomocy najbliższych". Odpowiedz Link Zgłoś
basia8.93 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:36 > Nie. To my, które pracujemy, musimy liczyć na siebie. Wy, te siedzące w domu, utrzymuje mąż. a siedząca w domu wspiera męża, dba, żeby miał posprzątane, ugotowane i święty spokój. to często jest ich wspólna decyzja, a czasami po prostu nie ma pracy - bo nie ma pracy dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 16:43 To my, które pracujemy, musimy liczyć na siebie. Wy, te siedzące w domu, u > trzymuje mąż. Więc proszę, nie rozśmieszaj mnie mówieniem o "liczeniu na siebie > ". > No i - mnie babcia i mamusia w sprzątaniu nie pomagają, więc nie wiem, co za bz > dury wypisujesz o "pomocy najbliższych". To takie smutne co napisałaś. Musi Ci być z tym bardzo ciężko. Masz rodzinę - bliższą i ciut dalszą, tyrasz po 8-12 godzin dziennie i jeszcze nikt Ci w niczym nie pomożeTo musi być strasznie przykre nie mieć na kogo liczyć. Szczerze Ci współczuję. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 19:32 pol roku temu pracowalam, przepraszam, zapier*****tentego rownoczesnie nie majac rodziny do pomocy - wiec mowie o sobie. Dopiero od pol roku nie pracuje Przynajmniej sie nie zajezdzam i nie padam na twarz kazdego dnia. Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Gówniarza trzeba od razu zgasić ciętą ripostą 23.03.10, 12:55 Matki same są sobie winne, że potem ich dzieci traktują je w kategorii obciachu. Trochę chłodnego dystansu także względem własnego dziecka nigdy nie zaszkodzi. Gdyby moja córka wyraziła się w ten sposób o kimkolwiek, zostałaby ustawiona do pionu z prędkością światła, bo nic mnie tak nie wkurza, jak chamskie odzywki glutów, co im rodzice w życiu niczego nie odmawiają i urabiają się po łokcie, żeby zapewnić dzieciakom lepsze warunki, niż mieli sami lub niż mają inni. Często wiąże się to z życiem na kredyt, ponad stan i z zaciskaniem pasa, byle córcia lub synuś mieli te lekcje angielskiego albo tenisa. A potem gnoje tak rodzicom odpłacają. Dziecko nie znające w życiu uczucia niedosytu psuje się moralnie jak zgniła ryba. Ludzie sami tworzą potwory, kiedy to słodkie laleczki i kochane misie wyrastają na wredne hetery i niewdzięcznych łobuzów albo cyników o niespotykanej złośliwości i bezduszności. Osobiście żal mi nauczycieli, którzy dziś muszą dziś uważać, żeby przypadkiem nie urazić młodzieży, która jest coraz bardziej bezwzględna i wyrachowana. Normalnie powinnaś po prostu opieprzyć te dzieciaki za brak szacunku względem dorosłych, bo co to znaczy, żeby nazywać czyjąś matkę obciachem. Ale Tobie nie wolno, bo zaraz jakiś rodzić wykona jazgotliwy pogrom na Twojej osobie, a Ty możesz mieć problemy w pracy. Zachowanie dzieci świadczy o tym, co dzieje się w naszych domach, a ja widzę coraz więcej podłości. Płakać mi się chce, jak widzę taki obrazek: moja córka wysłuchująca tyrady swojego 7- letniego kolegi, że "baby są głupie i nadają się do obozu pracy", kto tak wychowuje swojego syna? Chyba jakiś faszysta i mizogin w jednym, nie mówiąc o wszechobecnym chamstwie. Co do życia zawodowego kobiet, praktyka mówi, że trzeba na siebie zarabiać, żeby się potem nie okazało, że nikt już na nas nie chce pracować, pomijając olewczy stosunek do naszego poświęcenia dla rodzinnych wartości. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Gówniarza trzeba od razu zgasić ciętą ripostą 23.03.10, 13:02 Trochę tak i trochę nie. Czasem trzeba zacisnąć pasa dla dzieci, czasem trzeba czegoś nie dać, zabronić, ale zawsze wychowywać. Odpowiedz Link Zgłoś
ultra.kuku Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 13:29 Czyli na szacunek zasługuje ojciec w garniturze, który jest w domu gościem, ale zarabia pieniądze, ale matka, która dziecko wychowuje, troszczy się o nie już nie? Świat oszalał! Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:04 a gdzie taka kobieta to len i darmozjad rozumiem, ze jak sie na emeryturke pojdzie i z budzetu panstwa nie starczy na chlebus i recepty, i sie wyciagnie reke do dzieci, to tez sie uslyszy, ze sie jest leniem i darmozjadem? Bo przeciez stara matka moze se czyjegos dzieciaka popilnowac jak chce na chleb poza margaryna mortadele polozyc? bo jednak to nie jest tak, ze nie sprzedajemy dzieciom naszych poglodow. Sprzedajemy. Nawet nieswiadomie. I mozemy se niezlego gola strzelic niechcacy Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:48 ultra.kuku napisał: > Czyli na szacunek zasługuje ojciec w garniturze, który jest w domu gościem, ale > zarabia pieniądze, ale matka, która dziecko wychowuje, troszczy się o nie już > nie? Świat oszalał! Smutne ale niestety prawdziwe. Jeśli myślisz, że jakiś nastolatek docenia że mamusia w domku wysprzata, ugotuje, upierze to się grubo mylisz. Nigdy nie zapomnę rozpaczy koleżanki /niepracującej/, która zdradził i zostawił z czwórką dzieci mężuś biznesmen. Podrastajaca córka wykrzyczała matce, że głupia była i że to wszytko przez nią. Ojciec pozostał ideałem dla małolaty. Mam tylko nadzieje, że młoda przejrzy kiedys na oczy! Tak że kobity poświecajace się dla dzieci i idealnie prowadzonego domu, nie liczcie na podziw w oczach dzieci /oraz męża/. Odpowiedz Link Zgłoś
ultra.kuku Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:54 Naprawdę świat oszalał. Zaczynam cieszyć się, że nie mam dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
sus231 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:04 Moja mama nie pracowala bardzo dlugo, dopiero jak bylysmy z siostra w liceum i nigdy nie przyszlo mi do glowy zeby sie jej wstydzic... Ale kilka lat temu, zwierzyla mi sie ze z perspektywy czasu zaluje, ze nie wrocila do pracy wczesniej. Ma malenka emeryture, zawsze wszystkie obowiazki domowe spoczywaly na jej glowie. Ja nigdy bym sie nie zdecydowala na zostanie w domu i zajmownie sie wylacznie domem i dziecmi. Po pierwsze nie wyobrazam sobie innego zwiazku jak partnerski. Uwazam ze rodzice powinni dzielic sie opieka nad dziecmi i obowiazkami domowymi. W tradycyjnym zwiazku tak nie jest. A po drugie pozostaje aspekt finansowy. Mamy pozostajace w domy nie sa niezalezne finansowo. I mysle ze konsekwencje tego widac dopiero po latach. Odpowiedz Link Zgłoś
swojski_fr_1 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 13:45 bzdura, ze sie wstydza, choc zdarza sie, ze nie doceniaja, bo ojciec - cham przy piwie tak ja zwyzywa od nieroba przy dzieciach, ze potem dzieci powtarzaja. Zdarza sie ze tesciowa rowniez do pieca dorzuci, to potem dziecko zachowuje sie glupio. Grunt, to miec rodzicow z jakims hobby, bo i ta/ten co zyje tylko praca i ta/ten co serialami jest nudna jak flaki z olejem. Najlepiej, jak czesc zainteresowan jest taka sama po obu stronach w zwiazku - i to nie tylko dla dzieci ale i dla samych 'starych'. zagle, jezdziectwo, fotografia, grafika, rolki, rower, motocykle, lotnictwo, spadochroniarstwo, wedrowki/wspinaczka gorska, narty... wystarczy dziecku wytlumaczyc, ze opiekunka kosztuje conajmniej 1000 PLN, sprzataczka 500PLN, obiady i kolacje w swietlicy ze 150 PLN na dziecko, korepetytor 60-100/godzine... i zobaczy, ze osoba bedaca w domu (matka/babcia/dziadek) generuje wartosc rowna ok 2000 PLN/miesiecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:52 swojski_fr_1 napisał: > wystarczy dziecku wytlumaczyc, ze opiekunka kosztuje conajmniej 1000 > PLN, sprzataczka 500PLN, obiady i kolacje w swietlicy ze 150 PLN na > dziecko, korepetytor 60-100/godzine... i zobaczy, ze osoba bedaca w > domu (matka/babcia/dziadek) generuje wartosc rowna ok 2000 > PLN/miesiecznie. To ja tyle generuje pracując jeszcze zawodowo... niezła jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:22 > To ja tyle generuje pracując jeszcze zawodowo... niezła jestem. No nie wiem? czy pracując zawodowo robisz tyle samo i jest to praca takiej samej jakosci, jak osoby nie pracującej zawodowo? Watpię - pisała o tym juz protozoa, z która jak nigdy sie zgadzam w tym watku Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:09 agni71 napisała: > > To ja tyle generuje pracując jeszcze zawodowo... niezła jestem. > > No nie wiem? czy pracując zawodowo robisz tyle samo i jest to praca > takiej samej jakosci, jak osoby nie pracującej zawodowo? A jak bys to chciała zmierzyć? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:14 Przyjdzie mlodszy, lepszy, bardziej gniewny i moze sie okazac, ze jest inaczej. To, ze ktos kocha prace nie znaczy, ze milosc zostanie odwzajemniona przez wiele, wiele lat. Jest dokladnie jak z malzenstwem. Tez mozna dostac bolesnego kopa w tylek Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 16:16 No nie do końca - odejmij opiekunkę, bo chyba dziecka do pracy nie zabierasz? Odpowiedz Link Zgłoś
falka32 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 17:32 asia_i_p napisała: > No nie do końca - odejmij opiekunkę, bo chyba dziecka do pracy nie > zabierasz? Chyba, że się pracuje w domu. Tylko że ja się zapytam, czy któraś z was zgodziłaby się płacić (i jaką stawkę) opiekunce do dziecka, która w czasie, kiedy ma być z waszym dzieckiem, pracuje sobie równolegle, np robi tłumaczenia albo handluje na allegro, albo zarządza przez internet swoją mikrofirmą. I twierdzi, że przecież to świetnie da się pogodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
zofijkamyjka Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:06 Niektóre niepracujace nie mogą zrozumieć że w pewnym wieku opiekunka już dziecku jest zbędna. Odpowiedz Link Zgłoś
swojski_fr_1 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 24.03.10, 11:20 ... nawet jak 'pociecha' juz po slubie... no, tylko ze w glownym watku mowa jest raczej o dzieciach z nauczania poczatkowego... jezeli taki madrala ma mlodsze rodzenstwo, to z zazdrosci bedzie rozne rzeczy pierdaczyl ... zofijkamyjka napisała: > Niektóre niepracujace nie mogą zrozumieć że w pewnym wieku opiekunka > już dziecku jest zbędna. Odpowiedz Link Zgłoś
swojski_fr_1 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 17:32 ... podstawowy okres rozwoju dziecka, to pierwsze 2 lata... kiedy zwykle dobrze jak pojawi sie drugie... Zestaw opiekunka dla polrocznego i przedszkole dla trzylatka, to juz jakies 1500 PLN. Benzyna na dojazdy... i juz mamy 2 tysie... miesiac w miesiac. Chodzi o to, ze ten 1000 to jest dla opiekunki z ogloszenia... a znalezienie kogos rownie dobrego co matka, kosztowaloby relatywnie sporo wiecej, tego "wkladu" sie nie da policzyc tylko w wymiarze ekonomicznym. Zadbane i przypilnowane dziecko, to mniej problemow w szkole, mniejsze ryzyko na narkotyki i leczenie brakow emocjonalnych sponsorowanym seksem, gdy do tego dojda jeszcze 'hobby', to takie dziecko zdobywa przewage nad dziecmi ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
suazi1 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 14:09 Nie pisz, że jesteś nauczycielką (o prze[raszam, anglistką), bo przynosisz wstyd temu zawodowi takimi niepedagogicznymi tekstami. Jak na belfra prezentujesz denny poziom intelektualny. Odpowiedz Link Zgłoś
x.armide Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:05 co to za argument ze kobiety siedzace w domu piora, sprzataja i gotuja ? przeciez pracujace robia dokladnie to samo ... Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:10 x.armide napisała: przeci > ez pracujace robia dokladnie to samo ... No i pacz pani nikt je nie wyzywa od leni, nierobów, nikt nie mówi, że robią "nic" Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:18 ano dokladnie - nikt nie umniejsza ich dokonan zyciowych niezaleznie od wykonywanego zawodu (bo powtarzam: niezaleznie od "abitnosci/nieambitnosci" wykonywanego zawodu - kazda praca jest spolecznie uzyteczna i przydatna, i w dodatku wazna) Odpowiedz Link Zgłoś
sus231 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:20 x.armide napisała: > co to za argument ze kobiety siedzace w domu piora, sprzataja i gotuja ? przeci > ez pracujace robia dokladnie to samo ... I tu sie nie zgodze. Nie znam przypadku meza pomagajacego zonie siedzacej w domu. Natomiast w przypadku mam pracujacych i owszem, znam klka takich malzenstw. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:25 > I tu sie nie zgodze. Nie znam przypadku meza pomagajacego zonie > siedzacej w domu. czyżby mój mąz był takim wyjątkiem? Natomiast w przypadku mam pracujacych i owszem, > znam klka takich malzenstw. jesli oboje pracuja zawodowo, to chyba po prostu razem prowadzą dom, a nie "mąz pomaga żonie"? Odpowiedz Link Zgłoś
sus231 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:33 Ciekawe czy ten "wyjatek" oplaca Ci takze skladki emerytalne ? Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:34 > jesli oboje pracuja zawodowo, to chyba po prostu razem prowadzą dom Prowadzenie domu przez niepracującą zawodowo kobietę na tym forum nazywane jest nicnierobieniem, siedzeniem i jeszcze kilku innymi mało wybrednymi określeniami, zatem pisząc "razem prowadzą dom" masz na myśli, że razem się "obijają"? Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 17:49 Prowadzenie domu przez niepracującą zawodowo kobietę na tym forum > nazywane jest nicnierobieniem, siedzeniem i jeszcze kilku innymi > mało wybrednymi określeniami, zatem pisząc "razem prowadzą dom" masz > na myśli, że razem się "obijają"? Oj, chyba pomyliłas adres, bo ja własnie z tych "nicnierobiących" jak nie mielismy dzieci i oboje pracowalismy zawodowo, wiele rzeczy robilismy razem i mniej wiecej po równo (zakupy, gotowanie, sprzątanie). Gdy pojawiły sie dzieci, siłą rzeczy trzeba sie bylo bardziej wyspecjalizować. Ja zajmuje sie wiecej domem i dziećmi, mąz zarabia pieniadze. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna35 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 20:54 > Oj, chyba pomyliłas adres, bo ja własnie z tych "nicnierobiących" > Agni to był żart Nie mam problemu z akceptowaniem wyborów innych kobiet, bez względu na to, czy chodzi o matkę pracującą czy niepracującą zawodowo. Każdy będzie sam ponosił konsekwencje swoich wyborów, ale jak widać na tym forum niektórym ciężko to zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 15:27 pisze to jako osoba ktualnie z malym dzieckiem siezaca w domu i piszaca sobie pracę mgr czy wy wszystkie zaharowywujące się z juz podrośniętymi dzieciakami mamy robicie takiego że jestescie tak zmeczone i zapracowane? - pierzecie recznie czy włączacie pralkę? - wodę macie ze studni czy bierzącą? - korzystacie z takich urządzeń jak piekarnik, kuchenka? czy same rabiecie drewno - kupujecie gotowy makaron, smietane, masło, jogurty, pieczywo? czy absolutnie wszystko robicie same? - czy macie maly ogrod sad, kilka kurek i krowe, czy po produkty spozywcze, raz dwa razy w tygodniu skoczycie do sklep bo serio ja siedzac w domu z mała mam duzo czasu pranie i gotowanie obiadu umiem zsynchornizowac razem, zakupy ze spacerem i mam jeszcze troche czasu dla siebie, zreszta wy chyba tez skoro tak czesto odpisujecie Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 17:55 > pisze to jako osoba ktualnie z malym dzieckiem siezaca w domu i piszaca sobie > pracę mgr > > czy wy wszystkie zaharowywujące się z juz podrośniętymi dzieciakami mamy robici > e > takiego że jestescie tak zmeczone i zapracowane? Czy w twojej głowie zmiesci sie myśl, że mozna miec WIĘCEJ NIŻ JEDNO DZIECKO? jak miałam jedno, to miełam czas np. na trzygodzinne spacery z wózkiem i psem. Jak mam trojke (małych) dzieci, to duzo czasu poświecam na zwykła logistyke (zaprowadzanie, odbieranie dzieci ze szkoły/przedszkola, drobne zakupy, oraz wszelkie inne czynności, jakie trzeba wykonać. Samo wstawianie prania zajmuje wiecej czasu, bo ubrań mam z pieciu osób, a nie trzech), oraz więcej czasu trzeba poświęcić tym dzieciom - razem i osobno. a ogród akurat wyobraz sobie mam - choć akurat tym zajmuje sie głównie mąż jedno dziecko a dwójka czy trójka - to kolosalna róznica. Wiem z doświadczenia, bo zanim zostałam potrojna mama miałam tez jedno dziecko Odpowiedz Link Zgłoś
annvangier Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 21:21 ale ja w pisalm o jednym podrosnietym, czy nawet dwojce przy roznice wieku wiekszej tez jest łatwiej wiadomo niz z trojką co roku choc moja babcia zmuszona sytuacja zyciowa pracowala majac 4 dzieci co rok urodzonych jak te juz poszly do szkoly a nie miala np pralki automatycznej i w efekcie wszyscy- bo to chlopcy potrafia ugotowac i posprzatac i tak z ciekowosci ile i jak dlugo pracowalas na pelnym etacie? tak sie pytam bo swego czasu przez okres całych wakcji byłamz siostrzenicą, pracowałam na popoludnia i jeszcze cos tam na studia i na imprezy czasu kombinowałam serio chce zwrocic uwage ze definicja pracy w domu sie zmieniła przez te 30 lat? czy nie a btw ogrodu ale czy sie sama nim wyzywiasz bo mi chodzi o gospodarstwo rolne - fakt domowej roboty ser od wlasnej krowy jest pycha Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 22:50 annvangier napisała: > ale ja w pisalm o jednym podrosnietym, czy nawet dwojce przy roznice wieku > wiekszej tez jest łatwiej wiadomo niz z trojką co roku Ale żeby bylo podrośniete, to najpierw musi byc małe i trzeba je pielegnowac i wychowywać I tym sie zajmuję, między innymi. Nie wiem, jak długo jeszcze, na razie nie planuje pójścia do pracy na etat. > i tak z ciekowosci ile i jak dlugo pracowalas na pelnym etacie? Nie bardzo rozmumiem druga częśc wypowiedzi, ale na pytanie moge odpowiedzieć - pracowalam jakies 6 lat. > a btw ogrodu ale czy sie sama nim wyzywiasz ogród nie jest jedynym naszym żródłem owocow i warzyw, nie jest to gospodarstwo rolne. Ale w sezonie wielu rzeczy nie musze kupować - za to trzeba przy tym robić. Na szczęście wiekszośc prac ogrodowych wykonuje mąż, bo ja najbardziej lubię zrywac i zjadać Odpowiedz Link Zgłoś
basia8.93 "kim są twoi rodzice" 23.03.10, 15:31 myślę, że nie należy takich pytań zadawać. co ma powiedzieć dziecko, którego rodzic jest grabarzem, sprzątaczką...? pewnie takie dzieci nie chodzą na kursy, ale pytanie pada w szkole. co ma powiedzieć? kłamać?? nie chodzi o to, że się wstydzi, ale boi się reakcji kolegów; bo jest świadome jak może sobie przechlapać. gdybym była nauczycielem nie zadawałabym takich pytań, wielu innych też nie. Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 16:02 To może ja napiszę jakiej mamy zazdrościłyśmy z koleżankami innej koleżance - po pierwsze: nie pracowała, czasem tylko coś wzięła do tłumaczenia na zasadzie pieniądze z ręki do ręki i miała czas na wszystko. Po drugie: non stop coś tworzyła, malowała, suszyła liście i robiła z nich cuda, wyglądała jak hipiska i potrafiła z nami pogadać o wszystkim. Miała jakieś świeczki fajne, słuchała muzyki, pożyczała książki, piekła dziwnie pachnące ciasteczka. Taka kolorowa, zakręcona kobieta. A nasze mamy wiecznie zaharowane, zawieszone myślami na pracy, w lodówce ryż z warzywami, w weekend odrabianie sprzątania za cały tydzień. Autentycznie zazdrościłam tej mamy koleżance, choć to brzmi może okrutnie wobec mojej własnej, która poszła do pracy żeby "nie siedzieć w domu" kompletnie nie mając wyobraźni niestety, która to "siedzenie w domu" mogła zamienić w coś innego. Zwłaszcza, że finansowo przez tą pracę mamy niewiele się zmieniło. A i nie wyglądała na szczęśliwszą, wieczny kłębek nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
wieczna-gosia Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 16:21 Autentycznie > zazdrościłam tej mamy koleżance, choć to brzmi może okrutnie wobec mojej > własnej, która poszła do pracy żeby "nie siedzieć w domu" kompletnie nie mając > wyobraźni niestety, która to "siedzenie w domu" mogła zamienić w coś innego. ano wlasnie. Roznica pomiiedzy siedzieciem w domu na macierzynskim a siedzeniem w domu "na zawsze" jest taka ze na te pare miesiecy mozna sie zapuscic organizacyjnie, po prostu przelewac sie z kata w kat, dzialac na bierzaco. Wrecz bym powiedziala ze po to jest ta przerwa. Zostajac na dluzej- trzeba wypracowac sobie pomysly na aktywnosc, trzeba miec wizje. Jesli dom jest przedsiebiorstwem to osoba na macierzynskim jest stazysta- jak cos nagrabi to wkrotce wroci do pracy na utarte koleiny i w znane schematy. A osoba bedaca w nim dluzej- jest dyrektorem- musi miec wizje, musi miec pomysly na rozwoj i na innowacje. Inaczej czeka nas upadek. Nie pracowalam 9 lat, pozniej poszlam do pracy, znowu zaszlam w ciaze i z kolejnym dzieckiem nie bylam w domu full time tylko zostalam pare miesiecy. I wyraznie widze roznice i w podejsciu mojej rodziny (np. moj maz gdy nie pracoiwalam oczekiwal dyspozycji i wytycznych gdyz wychodzil z zalozenia ze ja tu sobie urzadze i on nie bedzie wystawal przed szereg i mi sie ladowal w kompetencje bo sam sobie tego tez nie zyczy zebym mu w pracy mieszala paluchem- a gdy bylam tylkko pare miesiecy- bylismy na innych zasadach ja mialam maksymalnie byc z dzieckiem a on sam kombinowal czy lodowka pelna i czy trzeba pranie zrobic- a kiedy on nie pracowal i wzial na siebie dom- to ja mu oddalam cala odpowiedzialnosc i jak nie dal cynku ze mu czegos potrzeba czy cos mam zrobic- to nie robilam bo skoro nie dzwoni to nie potrzebuje. Odpowiedz Link Zgłoś
x.armide Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 18:50 rozumiem dobrze siedzenie w domu gdy sie ma male dzieci i to w ilosci 2 i wiecej ale gdy dzieci sa juz spore cala torojka ma powiedzmy: 14, 12, 9 to siedzenie w domu jest zbedne a tutaj czytam wypowiedzi w stylu "ona nie siedzi w domu ona prowadzi dom" w takim razie kobiety pracujace nie prowadza domu ?no kurka co tam mozna prowadzic i obok kogo skakac jak dzieci podrosniete. dzieci w tym wieku chca czasem pobyc same w domu, zaprosic kolegow. chca by mama byla odpowiedzialna za cos wiecej niz tylko dom. Odpowiedz Link Zgłoś
antidotumm Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 29.03.10, 12:49 To rozwiazanie odkryla juz cala zachodnia Europa - gdzie powszechne stalo sie, iz kobiety bedace matkami wracaja do pracy w NIEPELNYM wymiarze czasu pracy: czasem jest to 1/2 etatu, czasem 2/3, lub inna jeszcze kombinacja. Jest to rozwiazanie idealne: pozwala godzic prace z macierzynstwem. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 29.03.10, 13:43 Pomysł dobry, ale.....znając nasze społeczeństwo, którego próbkę mamy na emamie, 90% mam wracających po urlopach macierzyńskich bierze zwolnienia na dzieci. I nie jest to kilka dni w roku, ale w ekstremalnych przypadkach nawet sto. Wiem, rozumie, sama jestem matka - dzieci chorują, ale jest praca, którą ktos musi zrobić. Dlaczego współpracownicy MUSZĄ ( nawet za dodatkowe wynagrodzenie) pracować ZA stale nieobecną mamę? Owi współpracownicy też mają dzieci ( starsze wbrew pozorom tez nie chca widywać rodziców po nocach), starszych rodziców, swoje przyjemności, obowiązki itd. Co zatem robi szef? Ano jak ognia boi sie matek, młodych matek. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 30.03.10, 11:10 no i uwazam, ze w takim wypadku UCZCIWIEJ jest zostac w domu z dziecmi ja w kazdym razie tak zrobilam, bo mi zwyczajnie bylo niefajnie z mysla, ze co miesiac chodze na zwolenienie na dzieci (no, czulam sie jak swinia) Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 30.03.10, 14:05 Też uważam, że uczciwiej jest byc z dziecmi w domu niż markować pracę biorąc bez przerwy zwolnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 30.03.10, 15:14 protozoa napisała: > Też uważam, że uczciwiej jest byc z dziecmi w domu niż markować pracę biorąc be > z > przerwy zwolnienia. Bez przesady z tymi zwolnieniami. Jakaś epidemia? Gdy mam tego typu problem wykorzystuję najczęściej swój własny urlop + przysługujące mi dwa dni opieki nad dzieckiem. Nie pamiętam, żebym brała kiedykolwiek zwolnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
echtom Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 30.03.10, 15:35 Ja przez 16 lat wzięłam 3 dni zwolnienia na dzieci, ale bywa różnie. Czasem dzieci naprawdę chorują, czasem matki biorą zwolnienie na każde kichnięcie 10-latka. Mieliśmy w pracy rekordzistkę, która w ciągu 2 miesięcy potrafiła wziąć na siebie i dziecko 5 tygodni zwolnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 30.03.10, 16:11 jak dziecko ma problemy laryngologiczne czy alergiczne to jest naprawde dramat z chorobami Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 30.03.10, 16:10 lilaj, przy dwojce dzieci w wieku wczesnoszkolnym, mezu, ktory ma taka prace, ze fizycznie nie moze wziac zwolnienia (bo mu sprawa spadnie z wokandy na najblizsze 2-3 miesiace) i braku rodziny na miejscu ktos musi wziac zwolnienie na goraczkujacego czy wymiotujacego, czy tez kaszlacego dzieciaka. Z kolei dzieciaki maja to do siebie, ze jakos tak wrednie nie choruja stadnie, na raz, tylko na zmiane I juz sie nie robi za fajnie wtedy. Odpowiedz Link Zgłoś
lillaj Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 30.03.10, 16:48 Tak yenno ja to rozumiem. Ale Ty piszesz o sytuacji bez wyjścia, o konieczności pójścia na zwolnienie, natomiast protozoa zarzuca pracującym nieuczciwość. Wg niej biorą nagminnie zwolnienia, żeby markować pracę, robić w konia pracodawcę i wykorzystywać współpracowników. I to jest jakiś karykaturalny obraz pracującej matki. Mam nadzieje, że to jej dziwaczne odosobnione poglądy, inaczej fatalne byłyby szanse matek na rynku pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
protozoa Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 31.03.10, 07:32 To nie są moje dziwaczne poglądy, ale brutalna prawda. Między innymi dlatego pracodawcy nie chcą zatrudniac młodych kobiet ( ja tego nie wymyśliłam). Mam to szczęście, że pracuję praktycznie z samymi mężczyznami, ale widzę ile pielęgniarek stele bierze zwolnienia na chorujące dzieci. Widziałam ile zajęć szkolnych przepadało z powodu chorujących dzieci nauczycielek, ilu spraw nie da się załatwić, bo dziecko tej czy innej urzędniczki choruje. Moja mama ( i babcia) są pediatrami. Wiem ile zwolnień wypisywały na bardziej czy mniej chorujące dzieci. Gdy matka nie ma z kim zostawić dziecka ( a dzieci w wieku żłobkowo-przedszkolnym czy wczesnoszkolnym bardziej czy mniej chorują) ma alternatywę - zwolnienie ( i niezadowolenie szefa i współpracowników) lub posyłanie dziecka z infekcją do wspomnianych wyżej placówek. Może też.....przestać pracować. Ja nie pracowałam 3 lata a potem korzystałam z pomocy rodziny i płatnej pielęgniarki pediatrycznej. No i miałam to szczęście, ze dzieci naprawdę bardzo mało chorowały. A może dlatego miałam to szczęście, że przez pierwsze 3 lata były na piersi, hartowane na świezym powietrzu, praktycznie nie stykały sie z infekcjami, a każdy katar był doleczany w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
dynema Re: Mamy powinny pracowac na 1/2 etatu 29.03.10, 16:27 Jest to juz - zaskocze cie- mozliwe w Polsce od lat... Odpowiedz Link Zgłoś
masai_mara Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 19:37 Ja też jestem belfrem i nigdy nie słyszałam od żadnego dziecka,żeby wstydziło się niepracującej matki.Chyba przemawia przez Ciebie zazdrość i gorycz,że wszystko jest na Twojej głowie.A zresztą-co Cię obchodzi czy inne kobiety pracują czy siedzą w domach?To ich sprawa i ich wybór-wcale nie gorszy od Twojego,po prostu inny.Dla mnie jedno w takich wątkach jak ten jest istotne-ta dziwna pogarda dla niepracujących kobiet.Ale chyba tego nigdy nie zrozumiem.No i jeszcze jedno-bardzo musiałaś współczuć Kacprowi,że ma TAKĄ mamę?Nie wysłałabym dziecka do tak mało empatycznego nauczyciela. Odpowiedz Link Zgłoś
lavenders27 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 23.03.10, 23:38 To ja może z drugiej strony. Mam koleżankę, której ojciec jest wybitnym lekarzem - matka zawsze była "panią doktorową", tj. siedziała w domu i wydawała kasę męża, bo pracować nie musiała. Koleżanka zawsze wyraża się o matce ciepło, ale to nad tatusiem się rozpływa, w kółko o nim opowiada - bo zwyczajnie jest z niego dumna. To jest strasznie fajna sprawa, kiedy ma się rodzica, który coś w życiu osiągnął, jest w czymś naprawdę dobry - człowiek ma wtedy motywację, by być jeszcze lepszym, jeszcze wyżej podnieść poprzeczkę. Moi rodzice też mieli swoje sukcesy, ja wcale nie ucierpiałam przez to, że dużo czasu poświęcili pracy - wręcz przeciwnie, jestem z nich strasznie dumna i jest mi szalenie miło, kiedy ktoś pyta, czy jestem dzieckiem TEGO/TEJ X Odpowiedz Link Zgłoś
hanna69 Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 24.03.10, 00:39 A ja jestem sprzątaczką, wykonuję ten zawód od kilku lat(wcześniej z dzieckiem siedziałam)i jestem DUMNA !!!!! Śmieję się z tych zadufanych w sobie paniulek i mistrzących się paneczków. Pańcie na stanowiskach, które kibla po sobie nie wyczyszczą, tylko osrany zostawiają, podkłady zużyte utykają po kątach, brud mają taki, że aż się wierzyć nie chce. To nie żadne tłumaczenie, że czasu nie mają. Na uprzątnięcie po sobie każdy kulturalny człowiek czas znajdzie. Pańcie ze wsi wybiły się na stanowiska, trochę kasy zarobiły i się dwoją i troją, by je podziwiano, a są pustakami zwykłymi ze słomą w butach od Prady. A ja jestem dumna, że sprzątam, a przede wszystkim dumna jestem z tego, że MOJE DZIECKO SIĘ MNIE NIE WSTYDZI. Tak je wychowałam. Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 24.03.10, 10:16 slusznie hanno, wykonujesz bardzo potrzebny zawod i mysle, ze gdyby nie panie, ktore sprzataja, po prostu wiele instytucji w ogole nie mogloby pracowac jak napisalam wczesniej - kazdy chce miec czysciutkie biureczko, ubikacje, brak kurzu na regalach w pracy paniom, ktore sprzataja, nalezy sie OGROMNY szacunek. Poza tym nie kazdy potrafi dobrze sprztac, taka prawda. To tez trudna umiejetnosc. Odpowiedz Link Zgłoś
hugu Źle zlokalizowany problem 24.03.10, 06:40 Prawdopodobnie w rodzicnie chłopca, który tak się wstydził mamy będącej w domu, panuje chora atmosfera. Założę się, że ojciec wyżywa się na matce robiąc jej afery o to, ze nie podejmuje pracy zawodowej i poniżając ją słownie z tego powodu. Dziecko powtarza tylko to, co słyszy w domu: że matka nie pracuje zawodowo i że jest to straszna wina i obciach. Na lekcji, zapytany, od razu "się podkłada" do wyśmiewania z miejsca opisując siebie jako mającego w domu jakiś "obciach". Inne dzieci, jak to dzieci, usłyszą, że ktoś twierdzi, że ma obciach, to się z niego pośmieją, na jego własne zresztą życzenie. De facto pewnie mnóstwo tych dzieci ma podobną sytuację, ale mają zdrowe stosunki w domu i zdrowe poczucie własnej wartości i nie informują o swojej rodzinie w taki sposób. Ten chłopiec ma kwasy domowe i obwiniania matki przez ojca. To, czym (nie)trudni się matka, to wymyślony pretekst, nie istota problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: d.o.s.i.a 24.03.10, 09:09 Pytałam juz wyżej, ale pewnie przegapiłas moje pytanie. czy ty w ogóle masz dziecko, chociaż jedno? Gdzie wśród tego twojego ciagłego działania, zajmowania czyms rak i głowy, oraz samorozwoju jest miejsce na dziecko? Bo mówimy o MAMIE niepracującej lub pracującej zawodowo, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
lucyna_n Re: Dzieci wstydzą się niepracujących matek 24.03.10, 10:08 kura domowa to stan umysłu, niektore pracujące panie są nudne, ograniczone, nei mają żadnych zainteresowań, w pracy przekładają papierki i gadają o kosmetykach, pieluchach i garach albo wiszą na telefonie bo co chwila to do męża to do dziecka to do psiapsiółki muszą zadzwonić,ewentualnei siedzą w necie na nk. A są kobiety pracujące w domu które są ciekawymi osobami, z otwartym umysłem, ciekawymi świata, z ktorymi można pogadać na wiele tematów wcale niekoniecznie związanych z pieluchami i garami, które dają dzieciom poczucie bezpieczeństwa a same czują się spełnione i nie myślą przez cały wieczór jaki to koszmar że trzeba będzie jutro wstać rano do tej okropnej pracy. Wszystko zależy od człowieka. A że dzieci wstydzą się matek niepracujących, może są takie,ale to chyba przejściowa kwestia nastoletniego smarkaczostwa kiedy to wogóle starzy to "jeden wielki obciach", nie kierowalabym się tymi opiniami w wyborze własnej drogi życiowej. Odpowiedz Link Zgłoś