Dodaj do ulubionych

Puzyna-Krupska

15.04.10, 10:38
Pamietacie dyskusje o Joannie Puzynie-Krupskiej po artykule w WO?
Jej maz zginal na pokladzie samolotu.
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 10:42
      No nie żartuj..
      • undomestic_goddess.pl Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:05
        Czytalam ten artykul jakies 2-3 tyg. temu. I nawet zastanawialam sie co sie stanie z rodzina jak panu Krupskiemu cos sie stanie. A dzis na glownej pisza o dwoch rodzinach, ktore nie maja co do gara wlozyc i miedzy nimi jest rodzina P-K. Nie zadroszcze kobiecie, ale zastanawiam sie jak krotkowzrocznym trzeba byc, zeby nie zabezpieczyc rodziny ( zwlaszcza tak duzej).
        • laminja Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:48
          w dzisiejszych Faktach TVN pani Krupska mówiła, że są zabezpieczeni materialnie
    • bazylea1 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:02
      ano niestety to prawda - Janusz Krupski jest na liscie ofiar
    • martishia7 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:17
      Tak. Już 10 ktoś to zauważył i nawet podbił tamten wątek. Też jak czytałam
      tamten wątek, to zastanawiałam się co ona ze sobą zrobi najlepszego.
      Biorąc pod uwagę okoliczności - to może jestem bez serca, ale nie martwię się za
      bardzo. Dostaną na razie 40 tyś odszkodowania od rządu, a potem prawdopodobnie
      zostaną objęci "szczególną troską". Z pewnością mogą liczyć na dużo więcej
      pomocy i wsparcia, niż pani Iksińska z siódemką dzieci, której mąż ginie nagle w
      wypadku samochodowym.
      • 18_lipcowa1 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:20
        Dostaną na razie 40 tyś odszkodowania od rządu, a potem
        prawdopodobnie
        > zostaną objęci "szczególną troską". Z pewnością mogą liczyć na
        dużo więcej
        > pomocy i wsparcia, niż pani Iksińska z siódemką dzieci, której mąż
        ginie nagle
        > w
        > wypadku samochodowym.


        Dokładnie tak.
        Co oczywiście sprawi, że pani P-K nadal się niczego na tej historii
        nie nauczy.
        • martishia7 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:25
          Teraz to zostanie męczennicą GW za Płodność i Prokreację. Niechaj i tak będzie.
          • chloe30 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:28
            Ja bym nie chciała byc małostkowa, ale mnie zastnawia, dlaczego
            znajomi przynosza jej jedzenie - została bez grosza i kromki chleba?
            Jakoś to dziwnie brzmi.
            • angazetka Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:29
              No wiesz, ja na co dzień miewam w portfelu jakieś 50 zł. Może ona też...
            • bsl Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:32
              a ja myślę że jak zwykle przerysowany obraz przez media
              kolejny "dobry" temat
            • hellulah Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:39
              Coś tam napisali w tym sensie że nie miała dostępu do konta sad i bank
              to konto po prostu z automatu przyblokował:

              Cytuję za gazeta.pl: "Trzy rodziny naszych zmarłych posłów zostały
              pozbawione pieniędzy na życie. Banki zablokowały konta, bo żony nie
              mają pełnomocnictw do kont osobistych"

              Inna rzecz, ja tam nie wiem jak inni to widzą, ale IMHO po śmierci
              najbliższej osoby chyba dość trudno z uśmiecham na ustach stanąć przy
              garach czy popychać wózek w markecie...
              • karra-mia Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:46
                > Inna rzecz, ja tam nie wiem jak inni to widzą, ale IMHO po śmierci
                > najbliższej osoby chyba dość trudno z uśmiecham na ustach stanąć przy
                > garach czy popychać wózek w markecie...

                no trudno, ale nie trzeba tego robić z uśmiechem, a i żyć nadal trzeba, tym bardziej, że ma się dzieci, które jeść muszą.

                Generalnie uważam, że te wszystkie artykuły o żłej sytuacji finansowej rodzin ofiar są mocno przerysowane, bezsensowne, bo na to wychodzi, ze tylko oni się mają źle. Nie chciałabym przypominać rodzin ofiar innych tragedii w Polsce, którym tez się nagle sytuacja życiowa pogorszyła...
                • hellulah Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:54
                  Ok, nie wiem, jakie Ty masz osobiste doświadczenia, ja mam takie, że
                  zapewniam Cię, czasem trudno wstać z łóżka, czasem nawet trudno
                  pamiętać o tym, że trzeba wypić choć szklankę wody dziennie, więc
                  ciesz się że nie wiesz o czym piszę (na razie przynajmniej) i uwierz
                  na słowo.

                  Nigdzie w artykule w gazecie nie pisali, żeby ta żona domagała się
                  obsługi albo że gdyby nie przyjaciele to dzieci by głodowały.
                  Przyjaciele wiedzą w jakiej jest sytuacji, chcą jej z własnej woli
                  pomóc, a słowa są tu zbędne, lepszy domowy obiad dla dzieci.

                  Artykuł jak artykuł, wiadomo, fakty medialne trzeba kręcić, żałoba
                  się powoli wypala, trzeba więc ją w mediach podsycać. Tu się zgodzę.

                  Co nie zmienia faktu że trudno wdowie pozostającej w szoku (nawet
                  jeszcze nie pochowała kobieta męża) prowadzić dom. I tak ma pewnie
                  pełne ręce roboty z dziećmi...
                  • karra-mia Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 12:06
                    Ale ja pomoc przyjaciół z artykułu zrozumiałam w ten sposób, że pani nie ma nic w domu do jedzenia, ani żadnych pieniędzy na zakupy. Dlatego wg mnie jest to mocno przerysowane.

                    Pomoc jako taką rozumiem, rozumiem, ze nie w głowie jej teraz takie przyziemne sprawy,
                    • ania_may Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:58
                      zwłaszcza kiedy się następnego dnia leci do Moskwy szukać wśród szczątków ciała
                      męża.
              • chloe30 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:47
                hellulah napisała:

                > >
                > Inna rzecz, ja tam nie wiem jak inni to widzą, ale IMHO po śmierci
                > najbliższej osoby chyba dość trudno z uśmiecham na ustach stanąć
                przy
                > garach czy popychać wózek w markecie...

                A to ja sie zgadzam w 100% i zawsze podoba mi sie na hamerykańskich
                filmach, że tam wszyscy o tym myślą - przynajmniej na filmach.

                Ale tę sytuacje zrozumiałam nie jako odciążenie, tylko konieczność,
                konieczność dostarczenia żywności, bo nie ma co i za co jeść.
                Ale jak pisze BSL, pewnie przerysowali, no to przeciez niemożliwe.
            • anel_ma Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 13:52
              chloe30 napisała:
              > Ja bym nie chciała byc małostkowa, ale mnie zastnawia, dlaczego
              > znajomi przynosza jej jedzenie - została bez grosza i kromki chleba?

              W załobie na początku raczej nie ma się głowy do myślenia o tym ze
              trzeba cos do jedzenia zrobić i siedzenia nad garami? my z mama po
              smierci ojca też skorzystałysmy z dobroci znajomej - chwała jej za to
              --
            • ania_may Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:53
              Może po prostu chcą pomóc, odciążyć ją, żeby nie musiała sobie tym zaprzątać
              głowy w takich chwilach. Z tego co wiem Krupscy nie mieli problemu z dostępem do
              konta bankowego, bo mieli konto wspólne.
          • 18_lipcowa1 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:28
            martishia7 napisała:

            > Teraz to zostanie mę
            czennicą GW za Płodność i Prokreację. Niechaj i tak będzie.


            Tak i to poczucie że ''zawsze ktoś da''
            • hellulah Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:59
              Przyszła mi do głowy taka refleksja. Tak a propos wspomnianych też
              wyżej amerykańskich filmów.

              Tak, poczucie że zawsze ktoś da - i to całkowicie słuszne, zupełnie
              usprawiedliwione.

              Bo ta wdowa budowała całe życie sieć relacji międzyludzkich. Może
              mniej kapitału rzeczowego czy jak go zwał, ale za to kapitał ludzki.
              Przyjaciele, współpracownicy męża, ludzie o podobnych poglądach
              którzy będą wspierać ją jako ucieleśnienie ich ideałów.

              W sumie nikt nam nie broni robić podobnie. Otaczać się przyjaciółmi
              czy wielbicielami którzy nam zawsze dadzą wsparcie. Jeśli wybieramy
              innym model ok nasz wybór.
              • echtom Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 12:10
                > Tak, poczucie że zawsze ktoś da - i to całkowicie słuszne,
                zupełnie usprawiedliwione.
                > Bo ta wdowa budowała całe życie sieć relacji międzyludzkich. Może
                mniej kapitału rzeczowego czy jak go zwał, ale za to kapitał ludzki.

                Nie pomyślałam o tym w ten sposób, ale masz rację - inaczej cała
                wartość człowieka sprowadzałaby się do sumy zarobionych przez niego
                pieniędzy.
              • cherry.coke Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:11
                > Bo ta wdowa budowała całe życie sieć relacji międzyludzkich. Może
                > mniej kapitału rzeczowego czy jak go zwał, ale za to kapitał ludzki.
                > Przyjaciele, współpracownicy męża, ludzie o podobnych poglądach
                > którzy będą wspierać ją jako ucieleśnienie ich ideałów.
                >
                > W sumie nikt nam nie broni robić podobnie. Otaczać się przyjaciółmi
                > czy wielbicielami którzy nam zawsze dadzą wsparcie. Jeśli wybieramy
                > innym model ok nasz wybór.

                To ma sens i jest bardzo humanitarne - o ile przyjaciele utrzymaja ten ciezar
                przez dlugi czas, a wielbiciele nie pozostana w sferze deklaracji (troche jak ci
                przeciwnicy aborcji, ktorzy niestety nie zajmuja sie dziecmi narodzonymi).
                • hellulah Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 16:11
                  Piszę z perspektywy własnej oraz znanych mi rodzin wielodzietnych. My
                  polegamy na sobie samych (ja i mój mąż), ewentualnie z małą pomocą
                  rodziny (teściowa, dziadki). Mam jedno dziecko. Problemy logistyczne
                  - bywają ogromne. Mam kilkoro kumpli, paru przyjaciół, sporo
                  współpracowników. Niektórzy (przyjaciele) pomagali mi w trudnych
                  chwilach, ale są to ludzie aktywni zawodowo, zajęci pilnowaniem
                  własnych interesów, często mieszkający daleko ode mnie. Moi znajomi
                  to w większości ludzie fajni do wspólnych projektów, fajni do
                  wyjazdów, fajni na wyskok na piwko. Nawet bywa, że fajni do
                  wypłakiwania się na ich cierpliwym ramieniu. Ale nie do podrzucania
                  mi eko kartofelków czy świeżej rybki z targu, ani nie do
                  odprowadzania dziecka do szkoły, ani nie do gotowania obiadów w razie
                  mojej choroby.

                  Znane mi rodziny wielodzietne funkcjonują nieco odmiennie. Np. mają
                  "na stanie" domowników-rezydentów (studentów, którzy za wikt,
                  opierunek i strawę duchową są gotowi zająć się domem i dziećmi).
                  Korzystają z pomocy innych dzieciatych. Mają wsparcie swojego
                  kościoła czy też organizacji powiedzmy to politycznych. Sporo osób im
                  pomaga, ale i oni są zawsze gotowi do pomocy. Żyją w takiej
                  rozszerzonej rodzinie.

                  No cóż, ja sama nie widzę się w roli opiekunki do dzieci, ani mi się
                  nie chce, ani nie bardzo miałabym kiedy czy jak - więc nie mogę
                  oczekiwać, że ktoś popilnuje moje. Cenię sobie prywatność i dość hmm
                  zindywidualizowany styl życia. I nie wejdę do klasy wielodzietnych,
                  bo nie chcę mieć wielu dzieci. Mój wybór. Ale wiem że mogą istnieć
                  inne.
                  • cherry.coke Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 16:27
                    Dzieki za ciekawy post. Zycze w takim razie rodzinie Krupskich zeby w tym
                    trudnym momencie ich srodowisko bylo dla nich rzeczywistym wsparciem.
              • mgla_jedwabna Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 14:12
                Gdyby pomoc otrzymywana potem przez tę wdowę ograniczała się do tego, co jej zapewnią przyjaciele, w których wcześniej "inwestowała", nikt by się nie oburzał. Ale za lekkomyślność takich osób zapłacą wszyscy podatnicy. Przy obecnej strukturze podatków, oznacza to, że zapłacą głównie najbiedniejsi.

                Pomijając decyzję o liczbie dzieci (dostatecznie już skomentowaną), lekkomyślnością jest opieranie bytu materialnego rodziny wyłącznie na pracy jednej osoby. Pomoc przyjaciół jest dobra, ale jako interwencja kryzysowa, a co z tzw. życiem na co dzień? Poza tym lekkomyślnoscią jest niezabezpieczenie żony i dzieci na wypadek swojej śmierci/wypadku. Czyli jeśli nie ubezpieczenie na życie, to chociaż pełnomocnistwo do środków na koncie albo drugie konto na nazwisko żony, na którym też by coś było.

                Ale pan pewnie z takich, co to uważają, że skoro on jeden zarabia, on jeden może tym rozporządzać. Jak gdyby żona w domu nic nie wnosiła do wspólnego dobra. I pewnie nie chciał, żeby żona miała wgląd w jego wydatki, chociaż były to przecież wspólne pieniądze.
                • volta2 Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 15:50
                  Ale pan pewnie z takich, co to uważają, że skoro on jeden zarabia,
                  on jeden moż
                  > e tym rozporządzać. Jak gdyby żona w domu nic nie wnosiła do
                  wspólnego dobra. I
                  > pewnie nie chciał, żeby żona miała wgląd w jego wydatki, chociaż
                  były to przec
                  > ież wspólne pieniądze.


                  czemu tak sądzisz? czyżbyś ty takiego pana miała i dlatego ganiasz
                  do pracki? i sądzisz po sobie i swoim panu?
                  wyobraź sobie że są panowie na tym świecie co mogą żonie kartę do
                  swojego konta oddać, od czasu do czasu brylantowy naszyjnik sprawić,
                  okna też umyją i dzieci wykąpią. no, ja tak mam na ten przykładsmile i
                  wcale nie żądam dostępu do jego konta(jakieś upoważnienie mam, ale
                  ono i tak wygasa z chwilą śmierci, jak wynika z dzisiejszych
                  forumowych infomacji), wystarczy, że mam kartę.
                  swoje konto zlikwidowałam w te wakacje i a męża konta śledzić nie
                  zamierzam, mogłabyś wyjaśnić po co robi się wgląd w konto? mój mąż w
                  moje nigdy nie zaglądał...

                  i ty jak rozumiem z tonu twej wypowiedzi jako ta pracująca i
                  wkładająca środki na konto robisz przegląd mężowych wydatków? hmm, a
                  po co?
                  nie chce mi się ciebie przekonywać, że ludzie w małżeństwie mają
                  nieco bardziej skomplikowane relacje finansowe niż wasal i jego pan.
                  widać, że masz już swoją wizję funkcjonowania tej rodziny.

                  inna sprawa, że nie wyobrażam sobie faceta, który chciałby dzierżyć
                  finanse w praktyce, mając w domu 7 dzieci. raczej nie ogarnąłby
                  tego, stawiam orzechy przeciwko brylantom, że na co dzień wydatki i
                  kontrolę budżetu miała tu pani puzyna.
                  jako najbardziej znana tutejsza forumka(gosia) z piątką dzieci na
                  etapie bycia utrzymywaną przez męża wielokrotnie podkreślała, że to
                  ona zarządza budżetem i kartą bankomatową. mąż by chyba tylko takie
                  coś ogarnął, jakby musiał, inaczej - takie rzeczy ceduje się na żony.
                  • mgla_jedwabna Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 01:05
                    czemu tak sądzisz? czyżbyś ty takiego pana miała i dlatego ganiasz
                    > do pracki? i sądzisz po sobie i swoim panu?

                    Nie. Moja opinia bierze się raczej ze znajomości polskiej mentalności. Ile kobiet, chociażby na tym forum i pokrewnych, opisuje sytuacje swoją lub przyjaciółki/krewnej, gdzie właśnie on zarabia, ona "siedzi" z dzieckiem w domu i maż wylicza jej pieniądze na wszystko, narzeka, ile ona wydaje itd.

                    Od mojego męża się odczep. Brylantowego naszyjnika jeszcze nie dostałam, ale poza tym nie mam powodów do narzekań.

                    wyobraź sobie że są panowie na tym świecie co mogą żonie kartę do
                    > swojego konta oddać, od czasu do czasu brylantowy naszyjnik sprawić,
                    > okna też umyją i dzieci wykąpią. no, ja tak mam na ten przykładsmile

                    Bardzo się cieszę. Używając twojego jezyka: wyobraź sobie, że twoja sytuacja nie jest typowa i reprezentacyjna dla większości.

                    mogłabyś wyjaśnić po co robi się wgląd w konto? mój mąż w
                    > moje nigdy nie zaglądał...

                    Nie chodzi o to, żeby siebie nawzajem śledzić, ale żeby nie ukrywać tego rodzaju rzeczy przed sobą nawzajem. Porównajmy to np. do korespondencji. Nie grzebiesz tam mężowi, prawda? Ale gdyby celowo ukrywał ją przed toba, to byłoby podejrzane, prawda? Dlatego on nie powinien blokować ci dostępu - nawet jeśli nigdy tam nie zajrzysz.

                    i ty jak rozumiem z tonu twej wypowiedzi jako ta pracująca i
                    > wkładająca środki na konto robisz przegląd mężowych wydatków?

                    Nie, ale mam taką możliwość. Skądinąd często dowodami przy rozwodzie są wyciągi z konta, gdy okazuje się, że jest to jedyne miejsce, w którym odnotowane zostały np. częste wizyty w miejscu zamieszkania kochanki meża (gdy mąż cały czas kłamał, że był gdzie indziej).

                    Nie wiem jak u pp. Krupskich, ale w wielu domach "dzierżenie finansów" przez żonę wyglada tak, że ona musi wypraszac rozmaite sumy "na dom" i pilnować terminu rachunku za prad/kupienia dziecku butów itd. Środkami pozostałymi na koncie rozporządza niepodzielnie mąż.

                    nie chce mi się ciebie przekonywać, że ludzie w małżeństwie mają
                    nieco bardziej skomplikowane relacje finansowe niż wasal i jego pan.
                    widać, że masz już swoją wizję funkcjonowania tej rodziny.

                    Skąd ten arogancki ton? Czyżbym uderzyła we wrażliwą strunę? Skoro nie chce ci się przekonywać mnie, to skąd ten poirytowany post? Ale skoro sprowadziłaś mnie na poziom "uświadomię cię, jak jest naprawdę", to proszę bardzo: w tym nader patriarchalnym, katolickim kraju ciągle pokutuje wiara, że żony powinny być poddane mężom. W połączeniu z dyskryminacją kobiet na rynku pracy, niedostatkiem instytucjonalnej opieki nad dziećmi itd., praktyce przekłada się to na zaleznosć finansową żony od męża. Dodajmy do tego neoliberalne przekonanie, że o wartości człowieka stanowi to, ile zarabia i może wydać na siebie, i oto mamy wytlumaczrnie zjawiska "wasal i jego pan". Występuje ono dużo częsciej niz partnerskie relacje, podział obowiązków domowych itd., jak to ma miejsce w twoim (jak również moim) przypadku.
                • hellulah Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 17:41
                  Akurat wszystkie rodziny ofiar katastrofy dostaną (z tego co wiem)
                  po równo
                  , jednakową kwotę 40 tys złotych. Czy mają malutkie
                  dzieci, czy nastolatki, czy ósemkę, czy żadnego. Czy mają na kontach
                  na Kajmanach forsy jak lodu czy ledwo wiążą koniec z końcem, bo i
                  tacy być może wśród nich są. Nie sami politycy tam zginęli. Ale, ale,
                  zostawmy rozważanie, czy to słuszne/sprawiedliwe społecznie/w
                  odpowiedniej wysokości. Tak masz rację, "pan zapłaci, pani zapłaci,
                  wszyscy zapłacimy". No cóż.

                  Wszyscy dostaną odszkodowanie, a Ty się tylko matki wielodzietnej
                  niepracującej zawodowo czepiasz? hmm, ciekawe. No kurczę jestem
                  programowo matką jedynaka, pracuję zawodowo, konta z mężem mamy
                  wspólne, ale jakoś nie potrafię się oburzać Twoim oburzeniem
                  ("pomijając decyzję o liczbie dzieci", "lekkomyślnością jest...",
                  "pomoc dobra ... jako interwencja").

                  Miałam etap ciążo- i przedszkolakofobii gdy widok kobiety z
                  kilkorgiem dzieci wzbudzał we mnie odruch wymiotny, ale mi minęło.

                  Zwłaszcza to ostatnie Twoje zdanie które przytaczam mnie intryguje.
                  Słuchaj jak kto chce budować swoje codzienne życie na pomocy innych
                  to niech sobie ma. Czemu ma nie mieć? bo Ty i ja zasuwamy
                  samodzielnie jak małe parowoziki? bo my wybrałyśmy inny styl życia?
                  ok jak sama nazwa wskazuje, inny styl życia, nasz styl życia, ale
                  sorry nie jedynie słuszny i obowiązujący wszystkich, ok?

                  Powody nieposiadania wspólnego konta mogą być bardzo różne. Nie
                  wiemy jak było to nie paszczajmy moim zdaniem
                  . I ileż tu już
                  napisano o tym że pełnomocnictwo (które wydaje się zaspokajać
                  potrzebę wglądu w wydatki i wspólnoty majątkowej) nie zapewnia
                  dostępu do kasy po śmierci właściciela konta.

                  • mgla_jedwabna Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 01:12
                    "Wszyscy dostaną odszkodowanie, a Ty się tylko matki wielodzietnej
                    > niepracującej zawodowo czepiasz?"

                    No cóż, osoba z jednym dzieckiem ma mniejsze szanse na bycie klientem opieki społecznej niz taka z całą gromadką. Koszty ponoszone przez społeczenstwo to nie tylko te odszkodowania (o nie mi najmniej chodzi), ale koszty, które podatnicy ponosić będą aż do usamodzielnienia się tych dzieci (co być może nie nastąpi nigdy). Argument o pracowaniu na emerytury jest chybiony.

                    Oprócz różnych stylów życia i ich "słuszności" jest jeszcze racjonalnosć pewnych decyzji. Jak ktoś chce podejmować głupie decyzje, to niech je podejmuje, ale ja mam prawo nazywać je głupimi, mam też prawo żądać, aby zrobiono wszystko, żebym nie musiała ponosić skutków tej głupoty.

                    Jeśli kogoś interesuje, dlaczego argument "ktoś musi zarabiać na emerytury" jest chybiony, zapraszam jutro. Dzisiaj jestem nieco śpiąca. Dobranoc.
                    • hellulah Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 09:27
                      > No cóż, osoba z jednym dzieckiem ma mniejsze szanse na bycie
                      klientem opieki sp
                      > ołecznej niz taka z całą gromadką.

                      Otóż ja usiłuję wyjaśnić że wcale niekoniecznie.

                      Posługujesz się stereotypem, a mało wiesz o rodzinach
                      wielodzietnych.


                      Jakie masz podstawy aby tak twierdzić? masowo - generalizując - o
                      wszystkich wielodzietnych?

                      Sama nie jestem wielodzietna i jak pisałam to nie moja bajka, mam
                      jedno dziecko i nie dzielę jego wychowania z innymi ludźmi, ale wiem
                      jak świetnie radzą sobie wielodzietni z klasy średniej, tzw. jak to
                      było określane inteligenci. Dzieci z tych rodzin są bardziej
                      samodzielnie i mobilne od niejednego jedynaka z rodziny odizolowanej
                      od otoczenia.

                      Jeśli styl życia sprawdza się w praniu to jak możesz mówić, że
                      jest nieracjonalny?
                      A zapewniam Cię, że wielodzietni inteligenci
                      radzą sobie doskonale, obyśmy my "pojedynczodzietne" tak sobie
                      radziły.
                      • mgla_jedwabna Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 02:19
                        "wiem
                        > jak świetnie radzą sobie wielodzietni z klasy średniej, tzw. jak to
                        > było określane inteligenci."

                        Opisywana przez ciebie grupa społeczna (klasa średnia, inteligenci) to mniejszość. Gdyby tylko tacy ludzie mieli dużo dzieci, problem by nie istniał. Ale nawet wśród rodzin inteligenckich lepiej materialnie mają te, w których jest mniej dzieci. Z przyczyn arytemtycznych.. Ten sam dochod do podziału na mniej osób = wiecej pieniędzy na osobę. Myślałam, że to oczywiste.

                        Bieda i wielodzietność są ze sobą powiązane w prosty sposób. Mediana w Polsce wynosi około 3000 brutto miesięcznie (źródło www.bankier.pl/wiadomosci/print.html?article_id=1726946 można tam też znaleźć wyjaśnienie, co to jest mediana i czym różni się od cześciej podawanej "średniej krajowej" ). Nawet jesli założymy, że rodzice pracują oboje (a wiemy, jak ciężko o pracę matkom małych dzieci), to mamy niecałe 4000 zł netto na całą rodzinę na miesiąc. Czyli w przypadku rodziny z 3 dzieci, tylko nieco więcej niż wynosi minimum socjalne (które i tak jest oszczednie liczone). (źródło dot. minimum socjalnego: www.ipiss.com.pl/badania/ms_gospdarstwa_pracownicze_1990_2008.pdf).

                        Wniosek - przy jednym - dwojgu dzieciach można żyć na przyzwoitym poziomie, nadwyżkę przeznaczając na inwestycje (np. edukację dzieci) lub oszczędności na tzw. czarną godzinę. Przy trójce dzieci można żyć przyzwoicie z dnia na dzień, ale utrudnione jest finansowanie rzeczy procentujących w dalekiej przyszłości. Przy czwórce spadamy poniżej minimum socjalnego.

                        Ponadto przy większej ilości dzieci dużo bardziej prawdopodobne jest, że ich matka nie będzie się zajmować pracą zarobkową. Mamy więc 5 lub więcej osób na utrzymaniu jednej, najczęściej zarabiającej mniej niż średnia krajowa (cytowany artykuł z bankiera.pl podaje za GUSem, że 2/3 Polaków zarabia ponizej średniej krajowej).


                        "Dzieci z tych rodzin są bardziej
                        > samodzielnie i mobilne od niejednego jedynaka z rodziny odizolowanej
                        > od otoczenia."

                        No i kto tu pojechał stereotypem? Dlaczego jedynak=izolowany? Bycie jedynakiem nie wyklucza samodzielności i mobilności takiej, jak u dzieci z rodzin wielodzietnych. Natomiast bycie dzieckiem z rodziny wielodzietnej bardzo utrudnia zdobycie dostęp do takiej edukacji, opieki zdrowotnej itd., jaki mają jedynacy z powodów wymienionych powyżej.

                        Błagam, tylko nie wyjedź ze stereotypem o jedynakach egoistach i zdobywaniu umiejętnosci społecznych podczas walki z rodzeństwem o ostatnie ciasteczko na stole. Bo na to już nie będę miała siły odpowiadać.
                        • echtom Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 10:09
                          Wiem, że to trudno zrozumieć, ale nawet w dzisiejszym chorym świecie są jeszcze idealiści, dla których pieniądze nie są wartością absolutną.
                        • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 17:24
                          mgla_jedwabna napisała:

                          > Bieda i wielodzietność są ze sobą powiązane w prosty sposób.
                          Mediana w Polsce wynosi około 3000 brutto miesięcznie

                          Bieda i wielodzietność są ze sobą powiązane ale twoje wnioski są
                          zbyt płaskie. W Polsce sa zaburzone transfery międzypokoleniowe w
                          taki sposób że rodziny z dziećmi nieproporcjonalnie dużą część
                          dochodu transferują do osób starszych. Niedobrowolnie oczywiście
                          tylko przez system emerytalno-rentowy. Dlatego ze statystyk wychodzi
                          że najlepszy dochód mają w Polsce emeryci zaraz po osobach
                          posiadających własne firmy. Przyczyna tego jest prosta. Emeryci w
                          odróżnieniu od dzieci mają prawo głosu w wyborach.
                        • falka32 Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 22:43
                          > Opisywana przez ciebie grupa społeczna (klasa średnia, inteligenci) to mniejszo
                          > ść.

                          Świetnie, tylko wątek dotyczy właśnie przedstawicieli tej mniejszości, więc
                          spychanie jej na margines i całe te wywody o przyszłych klientach MOPSU są nie
                          na temat i nie dotyczą pani Puzyny - Krupskiej ani jej dzieci.
                    • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 12:45
                      mgla_jedwabna napisała:

                      Koszty ponoszone przez społeczenstwo to nie
                      > tylko te odszkodowania (o nie mi najmniej chodzi), ale koszty,
                      które podatnicy
                      > ponosić będą aż do usamodzielnienia się tych dzieci (co być może
                      nie nastąpi ni
                      > gdy). Argument o pracowaniu na emerytury jest chybiony.
                      _____
                      > Jeśli kogoś interesuje, dlaczego argument "ktoś musi zarabiać na
                      emerytury" jes
                      > t chybiony, zapraszam jutro. Dzisiaj jestem nieco śpiąca. Dobranoc.

                      No właśnie, dlaczego jest chybiony, Znawczyni systemu emerytalnego?
                      Skąd się biorą twoim zdaniem pieniądze w pierwszym filarze (idzie
                      tam większość naszej składki)?
                      • mgla_jedwabna Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 01:47
                        Argument o dzieciach pracujących na nasze emerytury i generalnie o zwiększaniu populacji jako drodze do dobrobytu jest chybiony głównie z powodu ograniczonej ilosci zasobów naturalnych, jaka na tę populację przypada. Mam na myśli np. ziemię w miastach, paliwa kopalne, ograniczenia w emisji CO2. Oznacza to wzrost cen towarów związanych z tymi zasobami. W rezultacie - zamiast na emerytów, pieniądze konsumenta będą szły na mieszkanie, benzynę do samochodu itd. Oznacza to również pogorszenie warunków życia.

                        Poza tym gdyby do zwiększenia emerytur potrzebna była tylko większa liczba ludzi, to co robi te kilkanaście procent na bezrobociu? Jaka jest gwarancja, że jeśli bedzie nas jeszcze więcej, nie oznacza to wyłącznie "więcej bezrobotnych"? Ponadto zwiększenie liczby dzieci oznacza (w obecnym systemie politycznym) pogorszenie dostępu do edukacji. Stąd większa szansa na to, że dzieci wychowane w takich warunkach będą miały problem ze zdobyciem wykształcenia i takiej pracy, która pozwoli im nie tylko na utrzymanie siebie/ swoich dzieci, ale także emerytów.

                        Poza tym dzieci to dosyc ryzykowna inwestycja. Jest prawdopodobne, że duża część wyrośnie na osoby, które nie będą mogły lub nie będą chciały się "dokładać" do systemu. Jak wiadomo, wychowanie dziecka kosztuje. Załóżmy, że utrzymujemy dziecko przez około 20 lat. Jeśli przechodzimy na emeryturę w wieku 60 lat i żyjemy przez dalsze 20, na utrzymaniu takiego dziecka, inwestycja się zwraca. Jeśli jest więcej dzieci, np. troje, zainwestowaliśmy w nie łącznie 60 lat utrzymania. Nigdy nie dostaniemy tyle z powrotem. Również w postaci utrzymania na 3 razy wyższym poziomie, ponieważ z naszej przykładowej trójki porządne pieniądze zarabia tylko jedno, a pozostała dwójka ma sytuację opisaną wyżej. Czyli to jedno pracuje na emeryturę dla rodzica i na zasiłki dla rodzeństwa, spłacając jednocześnie horrendalny kredyt mieszkaniowy, wydając fortunę na rachunki za prąd i opiekunkę dla dziecka.

                        Ponadto problemem jest struktura podatkowa w naszym kraju. Obecnie mamy podatki, które - w duzym uproszczeniu - można nazwac "podatkami od czegoś dobrego". Czyli od dochodu. Nie zachęca to np. do legalnej pracy, legalnych transakcji itd. Gdyby natomiast podatki były "od czegoś złego", spowodowałoby to ograniczenie "czegoś złego" i poprawę dobrobytu całego społeczeństwa. Przykłady "czegoś złego" to np. emisja dwutlenku węgla, niewykorzystanie ziemi na terenie miejskim (mój ulubiony przykład to teren w okolicy ul. Chmielnej w w Warszawie, niedaleko dworca Ochota). Pomijam już inny problem, a mianowicie taki, że podatek od dochodu mamy de facto degresywny (im więcej zarabiasz, tym mniejsze podatki płacisz).

                        Kolejnym absurdem jest system OFE. Podatnicy płacą zamiast bezpośrednio do budżetu państwa, prywatnym funduszom. Państwo, aby wypłacać emerytury, musi pożyczać. Robi to, emitując obligacje, w które inwestują... OFE. Czyli tak: państwo, zamiast bezpośrednio ściągnąć pieniądze na emerytury od pracujących podatników, pożycza je na procent od OFE. OFE zaś pobierają prowizję za swoją działalność. Ładne kilka procent. Ten system to dziurawe sito, przez które wyciekają nasze przyszłe, i tak cieniutkie, emerytury.


                        Podsumowując: ograniczenia zasobów naturalnych, dostępu dp edukacji i dobrze płatnych miejsc pracy, fatalna struktura podatków, dziurawy system OFE. Dla mnie to wystarczająco dużo, żeby pracować i odkładać pieniądze zamiast radośnie sprowadzać na świat dzieci, które nie bedą miały szans na odpowiedni poziom życia.

                        Jeśli ktoś chce mieć dużo dzieci, to i tak będzie miał. Ale jestem przeciwna uważaniu takich osób za nieomalże bohaterów przyczyniających się do wzrostu dobrobytu w społeczeństwie. Decyzja o wielodzietności jest przejawem egoizmu. Oczywiście, każdy ma prawo do egoizmu. Ale nie chwalmy takiej postawy i nie róbmy z niej przykładu dla innych.
                        • echtom Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 10:06
                          > ponieważ z naszej przykładowej trójki porządne pieniądze zarabia tylko jedno, a pozostała dwójka ma sytuację opisaną wyżej.

                          Ten fragment mnie zaintrygował - czy to oznacza, że 2/3 populacji w wieku produkcyjnym żyje z zasiłku? Poza tym dla rodziny inteligenckiej kształcenie dzieci zawsze będzie priorytetem, niezależnie od ich liczby - co najwyżej ograniczą luksusowe konsumpcyjne wydatki, np. będą jeździć używanym samochodem za 15 tys., nie nówką za 50.
                          • mgla_jedwabna Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 14:48
                            Jeśli będziemy się rozmnazać bez ograniczeń, o może dojśc do tego, że osób niezdolnych do podtrzymywania systemu emerytalnego będzie więcej niż zdolnych. Niezdolne o nie tylko te żyjące z zasiłku, ale też tzw. working poor, niepełnosprawni, osoby "siedzące" w domu z dziećmi - skoro mamy się rozmnazać w nieskończoność, oznacza to wykluczenie armii kobiet z rynku pracy. Zresztą jest o samonakręcająca się spirala - jeśli nasępne pokolenie też bedzie się radośnie mnożyć, to dochody z ich pracy zostaną prawdopodobnie przeznaczone na utrzymanie ich dzieci, nie emerytów.

                            "Prawdopodobnie" ma przyczyny w warstwie kulturowej, która każe u nas prioryetyzować dzieci, w szczególności własne. Ludzie wolą kupić coś lepszego swojemu dziecku, niż wpłacić pieniądze na fundację pomagającą cudzym dzieciom. Jeśli wpłacają pieniądze na cele charytatywne, wybierają raczej te pomagające dzieciom niż osobom starszym. Można się spodziewać, że ten sposób myślenia znajdzie odzwierciedlenie również w przyszłości.
                            • echtom Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 15:25
                              > Jeśli będziemy się rozmnazać bez ograniczeń, o może dojśc do tego, że osób niezdolnych do podtrzymywania systemu emerytalnego będzie więcej niż zdolnych.

                              Mgła, nie fantazjuj - 90 % kobiet za żadne pieniądze nie zdecydowałoby się urodzić i wychować dzieci w liczbie 3+ smile
                              • mgla_jedwabna Re: Puzyna-Krupska 19.04.10, 00:03
                                Chciałabym być tak optymistyczna. Wydaje mi się jednak, że jest wiele kobiet, kórym wręcz marzy się dom PEŁEN dzieci, a powstrzymuje je tylko zdrowy rozsądek. Jednak coś takiego jak moda, promowanie pewnych postaw w społeczeństwie id. działa na niektóre zdrowe rozsądki jak wiosenne słońce na bryłę lodu.
                            • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 17:20
                              mgla_jedwabna napisała:

                              > Jeśli będziemy się rozmnazać bez ograniczeń, o może dojśc do tego,
                              że osób niez
                              > dolnych do podtrzymywania systemu emerytalnego będzie więcej niż
                              zdolnych.

                              Nie podałaś żadnego argumentu który by wskazywał na to że stan
                              systemu emerytalnego jest niezależny od liczby dzieci. Teraz też
                              osób niezdolnych do podtrzymywania systemu emerytalnego może być
                              więcej niż zdolnych i nie jest to żaden argument przeciwko dużej
                              dzietności.

                              Zresztą jest o samonakrę
                              > cająca się spirala - jeśli nasępne pokolenie też bedzie się
                              radośnie mnożyć, to
                              > dochody z ich pracy zostaną prawdopodobnie przeznaczone na
                              utrzymanie ich dzie
                              > ci, nie emerytów.

                              Bzdura. System emerytalny działał własnie tylko dlatego że było
                              więcej ludzi w wieku nieemerytalnym niż emerytów. System emerytalny
                              to piramida finansowa, która w części dotyczącej OFE po reformie
                              straciła charakter piramidy ale w pozostałej częsci ma go po trosze
                              nadal. Bez dzieci system emerytalny się załamie.
                • laminja :) 16.04.10, 23:20
                  > Pomijając decyzję o liczbie dzieci (dostatecznie już skomentowaną),
                  >lekkomyślnością jest opieranie bytu materialnego rodziny wyłącznie na pracy
                  jednej osoby.

                  mam 2 dzieci, nie pracuję na etacie, utrzymuje nas mąż. Jestem lekkomyślna.
              • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 20:49
                hellulah napisała:

                współpracownicy męża, ludzie o podobnych poglądach
                > którzy będą wspierać ją jako ucieleśnienie ich ideałów.

                Z tymi współpracownikami męża nie przesadzajmy. Żaden pracownik urzędu państwowego nie jest odpowiedzialny za to kto zostanie jego szefem.
                • hellulah Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:42
                  @Ardzuna. Ok racja. Nie polemizuję. Ja pisałam jakbyś zauważyła nie
                  tylko o tej obrabianej przez nas publicznie pani, ale też w sensie
                  ogólnym, o takim modelu rodziny. Znam z życia przypadki takie jak
                  opisałam (pokrótce). Współpracownicy dobrani po towarzysko-
                  kompetencyjnym kluczu (docenione kompetencje, ale u ludzi z polecenia)
                  trzymają się razem i na gruncie rodzinnym.
                  • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 23:42
                    Powiem ci że nie wiem co to jest klucz towarzysko-kompetencyjny.
                    Znam albo towarzyski albo kompetencyjny przy doborze nowych
                    pracowników bo na starych nie masz wpływu. W urzędzie o którym
                    piszemy też to było widać.
                    • hellulah Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 09:21
                      Nie znam się na polityce, nie wiem jak się urzędnicy dobierają. Hmm
                      podejrzewam że działa to nieco gorzej niż w mojej branży, sądząc po
                      efektach sad

                      Wiem coś niecoś o nieco innych kręgach. Co mam na myśli to np.
                      powiadamianie zaufanych ludzi że jest opcja na pracę. Zaufani ludzie
                      nie są z kosmosu i mają odpowiednie kwalifikacje, wysokie i do
                      potwierdzenia. Nie chodzi o wpychanie na siłę pociotków, którzy nie
                      wiedzą z czym się daną branżę zjada. Masz krąg współpracowników, którzy są jednocześnie twoimi znajomymi towarzysko, wiesz na co ich
                      stać to bierzesz ich do projektu. Mimo wszystko nie dajesz info na
                      cały świat do przypadkowych ludzi, nie szukasz anonimowych osób.

                      Nie pytaj mnie czy to dobre, nie to roztrząsamy. Tyle tytułem
                      wyjaśnienia mojej frazy. Masz rację absolutną, nie powinnam
                      generalizować i rozciągać tych zwyczajów na polityków, o których nie
                      wiem wiele. Ale jak pisałam już, rozpatrując sytuację wielodzietnej
                      wdowy mam na myśli szerszy ogląd, nie tylko jednostkowy przypadek
                      pani P-K.

                      No ale ale chyba nie o tym mówimy. Toż to straszliwy off top się
                      porobił. Mnie intryguje nadal czemu ta wielodzietna wdowa tak wiele
                      tu osób w oczy kłuje.
                      • echtom Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 09:51
                        > Masz krąg współpracowników, którzy są jednocześnie twoimi znajomymi towarzysko, wiesz na co ich stać to bierzesz ich do projektu. Mimo wszystko nie dajesz info na cały świat do przypadkowych ludzi, nie szukasz anonimowych osób.

                        Ja to nazywam uproszczoną rekrutacją - zamiast dawać ogłoszenie, przeglądać 200 cv i przeprowadzać 20 rozmów kwalifikacyjnych, pracodawca wybiera właściwą osobę spośród znajomych. Trochę to przypomina system headhunterski. Sądzę też, że na mniejszą skalę może działać w odniesieniu do kobiet niepracujących zawodowo, a działających na rzecz lokalnej społeczności. Np. jeśli w trudnej sytuacji znajdzie się kobieta, która pracowała społecznie w jakiejś fundacji, fundacja ta wesprze ją materialnie albo wykroi dla niej choć pół etatu. Podobnie np. kobieta, która od lat działała w trójkach klasowych i piekła ciasta na szkolne uroczystości, może w razie czego liczyć w tej szkole na etat sekretarki czy sprzątaczki.

                        > Mnie intryguje nadal czemu ta wielodzietna wdowa tak wiele tu osób w oczy kłuje.

                        Kłuje, bo się wyłamała z jedynie słusznej linii kariery zawodowej i odważyła na niekonwencjonalny model życia.
                      • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 12:54
                        hellulah napisała:

                        > Nie znam się na polityce, nie wiem jak się urzędnicy dobierają.
                        Hmm
                        > podejrzewam że działa to nieco gorzej niż w mojej branży, sądząc
                        po
                        > efektach sad

                        Sądzę że przeważnie jednak wybiera się najlepszych. Problem polega
                        na tym że rzadko kiedy się zwalnia osoby które się ewidentnie nie
                        sprawdziły, a jeśli mają umowę na czas określony to raczej panuje
                        przekonanie że takiej osobie jakieś miejsce trzeba znaleźć nawet
                        jeśli nie to na którym teraz pracuje, żeby można było jej umowę
                        przedłużyć. Poza tym relatywnie niższy poziom zarobków niż w
                        sektorze prywatnym zwłaszcza dla osoby ze stażem i dobrymi
                        kwalifikacjami powoduje że takie osoby albo się nie zgłaszają albo
                        szybko uciekają.

                        > Wiem coś niecoś o nieco innych kręgach. Co mam na myśli to np.
                        > powiadamianie zaufanych ludzi że jest opcja na pracę. Zaufani
                        ludzie
                        > nie są z kosmosu i mają odpowiednie kwalifikacje, wysokie i do
                        > potwierdzenia. Nie chodzi o wpychanie na siłę pociotków, którzy
                        nie
                        > wiedzą z czym się daną branżę zjada. Masz krąg współpracowników,
                        którzy są jedn
                        > ocześnie twoimi znajomymi towarzysko, wiesz na co ich
                        > stać to bierzesz ich do projektu.

                        To rozumiem. Tylko że to działa jak masz grono wyspecjalizowanych
                        osób z ktorymi stale pracujesz. A w administracji w niektórych
                        miejscach jest tak że nauczyć się możesz czegoś dopiero jak tam
                        pracujesz. Powiedz gdzie się zarządza długiem zagranicznym państwa
                        poza MF-em? Nigdzie w Polsce. Dlatego jeśli trzeba pozyskać osobę do
                        takich zadań i się chce mieć najlepszego pracownika z możliwych to
                        trzeba zrobić porządna rekrutację a nie zakładac że koleżanka córki
                        cioci Ewy będzie najlepsza bo sympatycznie wygląda i szuka pracy.

                        Specyfika zadań w urzędzie Krupskiego jest taka że tam pasują z
                        grubsza do zadań merytorycznych prawnicy i historycy a najlepiej
                        prawnicy z zainteresowaniami historycznymi. Takich osób jest na
                        rynku pracy cała masa i dlatego nie można mówić o pozyskiwaniu osób
                        najlepszych z możliwych jeśli się będzie szukać wśród znajomków i
                        pociotków.
        • ania_may Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:56
          Lipcowa, ale czego ma się nauczyć? Tego, że kobita nie ma prawa zajmować się
          domem, pracować społecznie m.in. na rzecz wielu innych kobiet? Przecież właśnie
          z pomocą tym anonimowym matkom wychodziła z pomocą walcząc o pewne przywileje
          dla nich. Od wielu lat walczy o to, żeby Polska miała jakąkolwiek
          sprecyzowaną politykę rodzinną.
      • przeciwcialo Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:22
        No i zaczyna się zagladanie do portfela. Załosne.
      • czar_bajry Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 01:11
        Z pewnością mogą liczyć na dużo więcej
        > pomocy i wsparcia, niż pani Iksińska z siódemką dzieci, której mąż ginie nagle
        > w
        > wypadku samochodowym.

        Pani Iksińska co najwyżej się dowie że jest patologia ma 7 dzieci i nie pracuje.
        Do roboty
    • tully.makker Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 11:45
      Mnie akurat nie dziwi, ze ludzie przynosza im jefdzenie - w USA,
      zwlaszca na poludniu jest taki zwyczaj, ze wlasnie sie przynosi
      zarcie rodzinie zmarlego,zeby nie musiala stac przy garach i mogla
      sie oddac zalobie. Slusznie zreszta.
      • izak31 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 12:01
        Tragedia wielka, szczególnie dla dzieci. Z drugiej strony uwazam,ze
        kobieta powinna umiec sama zarobic na siebie i dzieci. Ja
        postanowiłam zostaxc matką bo MNIE na to stac, nie mnie i mojego
        meza czy tylko mojego meza, mnie stac. zdaje sobie sprawę,ze sama
        musze zarobic na swoja emeryture i tyle.
        • volta2 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 13:46
          bo MNIE na to stac

          strasznie głupio gadasz - a jak CIEBIE zabraknie?
          a przecież teoretycznie mgołoby męża nie stać i co? bez ciebie to
          TWOJE dziecko przepadnie już?

          a jak za rogiem przejeżdżający samochód uszkodzi ci mózg, ręce i
          jedną nogę, to wtedy też z pieśnią na ustach będziesz krzyczeć że
          CIEBIE stać na to dziecko? a to się może zdarzyć przecież.
          a jak już nie będzie cię stać na zarobienie samodzielne na to
          dziecko które już jest - to jak je wyeliminujesz ze społeczeństwa,
          masz jakiś pomysł bezbolesny i z prawem zgodny?

          daj spokój dziewczyno, są renty na wypadek śmierci, to że nie za
          wysokie to inna sprawa, ale nie żyjemy w systemie azjatyckim jeszcze
          (choć do niego zmierzamy, to fakt)
          • wana Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:39
            Rozumiem, że chodziło o to, że w razie jakiegokolwiek nieszczęścia
            (pisała ze swojej perspektywy) potrafiłaby utrzymać siebie i swoje
            dzieci - gdyby (tfu, tfu) jej się coś stało, mąż potrafiłby również -
            przynajmniej w mojej rodzinie tak jest, oboje zarabiamy, ale, jakby
            nie daj Bóg, któremu coś się stało, to to drugie będzie mogło żyć
            dalej, nie prosząc nikogo o pomoc, a zwłaszcza państwo.
            • volta2 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 15:06
              kompeltnie nie o to chodziło, chodziło o to że to ją nia nie stać, a
              nie ją i męża.
              bo przecież to taka nieodpowiedzialność polegać w tej kwetii na
              mężu, ot co
      • echtom Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 13:58
        Kryzysowe sytuacje sprawdzają siłę więzi rodzinnych i społecznych.
        Gdyby wszystko można było kupić za własne pieniądze, relacje z
        innymi ludźmi nie byłyby właściwie do niczego potrzebne.
    • volta2 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 13:40
      ale czy pan krupski nie miał dochodów legalnych i był bezrobotnym
      wieloletnim?

      w innym przypadku chyba wypracował coś takiego jak rentę - dla
      dzieci uczących się?

      jeśli dzieci jest 7 i każdy otrzyma 400 zeta przykładowo - to chyba
      będą mieli za co żyć i co jeść? do tego pomoc socjalna i nie powinno
      być większych problemów?

      gorzej, jeśli ojciec nie pracował i renty zus nie przyzna - wtedy
      faktycznie kaplica, oczywiście tej sytuacji to nie dotyczy, bo na
      pewno przyznano by rentę specjalną.

      wdowie być może też.


      także nie bardzo rozumiem tę waszą fałszywą troskę o byt tych
      dzieciaków, zwłaszcza że chyba renty są w wyższych wysokościach?
      (nie znam się na tym kompletnie, na szczęście)

      a to że ludzie dorobili się przyjaciół którzy przynoszą jedznie - to
      chyba też piękne, co? szczególnie w tej sytuacji.
      swoją drogą fajnie by było przeczytać jeszcze raz tamten wątek w
      dzisiejszej rzeczywistości.
      • echtom Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 13:46
        > także nie bardzo rozumiem tę waszą fałszywą troskę o byt tych
        > dzieciaków

        Bo niektórym sprawa pięknie się wpisuje w teorię : "Jeśli, babo, nie
        pracujesz, prędzej czy później będziesz miała prze.ebane".
      • e_r_i_n Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 13:46
        Od tego, co odłożył, jest wyliczana kwota renty i dzielona przez liczbę osób
        uprawnionych. Przy takiej liczbie dzieci może nie być to 400 zł na osobę.
        • volta2 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:01
          no cóż, niektórzy nie płacą alimetnów przez wiele lat na jedno
          dziecko a fundują sobie następne i jakoś się nie martwią, ta
          przynajmniej dostanie te 400 złotych albo i nieco mniej na sztukę,
          także nie ma co się martwić na zapas. tym bardziej że w tym
          martwieniu się czuję fałsz, na zasadzie bezmyślni naprodukowali i
          teraz załamują ręce. nie znam tego gościa, nigdy o nim nie
          słyszałam - jeśli faktycznie tyle dzieci spłodził jako bezrobotny, t
          nie pochwalam i ja takiej postawy życiowej, ale jeśli uczciwie
          pracował, płacił składki, to czego się jeszcze od tej rodziny
          oczekuje?

          a kobieta prędzej czy później pozbiera się, bo będzie musiała.
        • el_jot Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 16:12
          W dwóch przypadkach które znam pobierają rentę rodzinną ok. 1000 zł,
          to są jedynacy.
      • iwles Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:01

        renty rodzinnej nie wylicza się na osobę. Renta rodzinna jest
        jedna
        dla całej rodziny i wynosi 85 % wyliczonej renty, która
        przysługiwałaby ubezpieczonemu (jeśli renta przysługuje jednej
        osobie). Jeśli osób uprawnionych do otrzymywania renty jest dwoje -
        wtedy 90%. Jeśli troje i więcej - 95 %, ale powtarzam - nie dla
        każdego dziecka, tylko jest to jedna kwota dla wszystkich wspólna.


        • volta2 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:06
          to ile zostaje jak taki gość przynosi dychę do domu miesięcznie
          przez ostatnie 10 lat pracy i ma 20 lat pracy za sobą a umiera w
          wieku lat 40?
          nie mówcie że tysiąc złotych miesięcznie?

          w sumie miałam się tym kiedyś bliżej zainteresować, bo moja kuzynka
          tak nagle owdowiała i renty dla dzieci jej nie przyznali, bo gość
          nie był z tych solidnych płatników zusu.
          ale jakoś mnie ta ciekawośc nie paliła i odpuściłam
          • kai_30 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:28
            Renta rodzinna nie ma związku z zarobkami zmarłego, odpowiedni procent kwoty
            bazowej się bierze do wyliczeń. Być może, ale tego nie wiem, może wzrastać wraz
            ze stażem pracy.

            Obecnie renta rodzina to 706 zł z groszami, i to się dzieli na liczbę
            uprawnionych. Wszystkie przypadki, jakie znam, potwierdzają tę wysokość.
            • volta2 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 15:11
              chyba nie, bo składki płacimy przecież nie wszyscy takie same, zatem
              i świadczenia są chyba w innej wyskości?

              moja koleżanka całe życie dostawała po ojcu rentę - ojcu który
              zginął na budowie w niemczech -zatrudniony przez polską firmę - i
              jej renta była jedną z wyższych jakie miały podobne dzieci(tzw.
              półsieroty)

              to o czym mówisz by dowodziło tego, że wszystkim po równo, to po co
              liczyć lata pracy i wysokość zarobków? tylko w kwestii emerytury
              miałoby to znaczenie?

              oczywiście nie znam się, tylko tak sobie gdybam...
              • kai_30 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 15:38
                Renty wypadkowe, za wypadek przy pracy, są wyższe. Są też różne dodatki.
              • kai_30 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 15:58
                Poprawiam się, mój błąd. Rzeczywiście, rentę rodzinną ustala się na podobnej
                zasadzie, jak emeryturę, biorąc pod uwagę okresy składkowe.

                Niewielka (relatywnie do zarobków) wysokość tych rent wynika głównie z tego, że
                najczęściej osoby tragicznie zmarłe nie przepracowały pełnych lat pracy.
                • ciri_77 wysokosc renty rodzinnej 15.04.10, 16:03
                  Cytat Wysokość renty rodzinnej związana jest z wysokością świadczenia, jakie przysługiwałoby zmarłemu.

                  Dla jednej osoby uprawnionej wynosi 85 proc. wysokości świadczenia, które przysługiwałoby zmarłemu, dla dwóch osób uprawnionych - 90 proc. tego świadczenia, a dla trzech i więcej osób uprawnionych - 95 proc.

                  Warto pamiętać, że wszystkim uprawnionym członkom rodziny przysługuje łącznie jedna renta rodzinna, która w razie konieczności dzielona jest na równe części.

                  Jeżeli do renty rodzinnej uprawniona jest sierota zupełna, przysługuje jej z tego tytułu dodatek, który wynosi 287,93 zł.

                  Od 1 marca 2006 r. najniższa renta rodzinna wynosi 597,46 zł.
                  • el_jot Re: wysokosc renty rodzinnej 15.04.10, 16:15
                    Aciri_77 napisała:

                    > [quote] Wysokość renty rodzinnej związana jest z wysokością
                    świadczenia, jakie
                    > przysługiwałoby zmarłemu.
                    > Ale od czego zależy to świadczenie, czy od wysokości zarobków, czy
                    od stażu, czy może i od tego i od tego?
                    • ardzuna Re: wysokosc renty rodzinnej 16.04.10, 19:00
                      Od wysokości zarobków i stażu, przy czym składki na ubezpieczenie rentowe płaci się tylko do określonego progu. Krupski powinien był wpadać w ten próg około połowy roku, od drugiej połowy nie są już pobierane składki.
      • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 20:54
        volta2 napisała:

        > jeśli dzieci jest 7 i każdy otrzyma 400 zeta przykładowo - to chyba
        > będą mieli za co żyć i co jeść? do tego pomoc socjalna i nie powinno
        > być większych problemów?

        To jest rodzina Krupskich 3 lata temu www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/51,53662,4040977.html?i=2
        Prostu rachunek pokazuje że tylko dwoje albo troje dzieci jest teraz niepełnoletnich a za chwilę już na pewno tylko dwoje będzie. Gdzieś czytałam że na utrzymaniu Krupskiego było 6 z tych dzieci, reszta się pewnie uczy. Tylko że nie przesadzajmy, pozostali pełnoletni mogą już przynajmniej dorabiać. Mało studentów pracuje?
    • undomestic_goddess Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 14:24
      B wspolczuje pani Krupskiej. Szczerze, jej i jej dzieciom. Jej maz
      zginal wypelniajac obowiazki zawodowe. Mozemy jej tylko zazdroscic, ze
      w takiej sytuacji sa wokol niej i jej dzieci bliskie i zyczliwe osoby
      gotowe pomagac.

      Mam nadzieje, ze dostana duze odszkodowanie i odpowiednia renta,
      podobnie zreszta jak rodziny i dzieci pozostalych ofiar. Tyle w
      temacie.
      • el_jot Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 16:19
        undomestic_goddess napisała:

        > B wspolczuje pani Krupskiej. Szczerze, jej i jej dzieciom. Jej maz
        > zginal wypelniajac obowiazki zawodowe. Mozemy jej tylko
        zazdroscic, ze
        > w takiej sytuacji sa wokol niej i jej dzieci bliskie i zyczliwe
        osoby
        > gotowe pomagac.
        >
        > Mam nadzieje, ze dostana duze odszkodowanie i odpowiednia renta,
        > podobnie zreszta jak rodziny i dzieci pozostalych ofiar. Tyle w
        > temacie.
        Ten wątek powinien się składać tylko z dwóch postów: autorki i
        undomestic_goddess. Pewnie rozrośnie się do ok. 100 postów, szkoda.
        • saphire-2 Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 16:24
          Ja także jej współczuję. Szkoda, że nie pomyślała o tym, żeby mieć
          kartę do konta męża. Naprawdę żal.
          • aurita Re: Puzyna-Krupska 15.04.10, 16:58
            karte i tak by zablokowali po smierci meza, powinna miec albo swoje konto albo
            byc wspolwlascicielem
            • majan2 Nie wstyd wam? 16.04.10, 04:25
              Artykułu nie czytałam, ale wiem, ze jej maz był uczciwym człowiekiem, ktory mial
              zasady, pracował dla naszego kraju i naszej historii, nie zarabial kokosów jak
              mniemam i nie kradł na boku, miał na utrzymaniu 9 osób wiec sadze ze nic nie
              odłożyl, a wy teraz jej zalujecie tych 40 tys (o ile to prawda). Co to za
              okropny ton dyskusji, stracila człowieka z ktorym szła przez życie, ojca swoich
              dzieci. Nie kazdy cały czas mysli tylko o stanie swojego konta. Czego ma sie z
              tego nauczyć????????
              • echtom Re: Nie wstyd wam? 16.04.10, 08:22
                > Czego ma sie z tego nauczyć????????

                Że ćwierć wieku temu trzeba było iść do roboty zamiast dzieci
                rodzić tongue_out
                • majan2 Re: Nie wstyd wam? 16.04.10, 16:57
                  Aha, wiec teraz 6 dni po śmierci męza, w 50 r ż ma iść do dobtrze płatnej pracy,
                  nie przeżywszy żałoby, co z wami, ciekawa jestem jak wy byscie sie czuły na jej
                  miejscu!!!!!!!!
                  • protozoa Re: Nie wstyd wam? 16.04.10, 18:57
                    Moja koleżanka straciła męża. Nie był nikim nadzwyczajnym, nie pisała o nim
                    prasa, nie umarł w nadzwyczajnych okolicznościach, ot zwyczajny zawał. Pogotowie
                    stwierdziło zgon.
                    Nie dostała odszkodowania ( bo za co), dostała jedynie pieniądze z polisy, na
                    którą sami wpłacali. 2 dzieci w wieku szkolnym dostały rentę po zmarłym ojcu.
                    2 dni po pogrzebie koleżanka była w pracy. Nie obnosiła sie z żałobą, smutkiem,
                    nie krzyczała, że jest jej ciężko ( a było), nie domagała się specjalnych ulg.
                    Normalnie dyżurowała, zajmowała się dziecmi, domem, zarabiała pieniądze.
                    • iwles Re: Nie wstyd wam? 16.04.10, 20:19

                      a nie przyszlo ci do głowy, że wrocila do pracy - bo miała gdzie wrócić ? i że praca byc może była dla niej chwilą "zapomnienia" i "oderwania się" od bólu i zaloby ? że w ten sposob rozpoczęła etap żaloby polegający na powrocie do rzeczywistości sprzed tragedii?

                      natomiast szukanie nowej pracy - to cos zupełnie innego; na to trzeba czasu, siły, nie mowiąc juz o tym, że to dodatkowy i to bardzo silny stres. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby zaczęła szukac pracy jeszcze w tym tygodniu, a dokładnie to własnie wyczytałam z twojego postu.
                    • przeciwcialo Re: Nie wstyd wam? 16.04.10, 20:45
                      Pytanie- jak to odbiło się na jej pacjentach.
                      Znam osoby które przez miesiac czy dwa zyły na psychotropach bo
                      inaczej nie były sobie w stanie poradzic po tragicznej stracie męza.
                      Ludzie są rózni.
                      • protozoa Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 07:52
                        Zgadzam się - ludzie są różni. Jedni biorą się w garść, zaciskają zęby, idą do
                        pracy, żyją, robią wszystko, żeby przeorganizować życie całej rodziny, zarobić
                        na jej utrzymanie, ochronić dzieci.
                        Są też tacy, którzy sami nakręcają swoją rozpacz, a ta przechodzi na dzieci,
                        biorą prochy, są niezdolni do pracy, porzucają ją, stają się klientami pomocy
                        społecznej lub w najlepszym razie pobierają przez kilka miesięcy ( czyli jak
                        długo się da) zasiłki ZUS w ramach zwolnień lekarskich.
                        Tylko ......co dalej z tymi drugimi? Ludzi w końcu przestaną po roku robić
                        zakupy, sprzątać, gotować obiady osieroconej rodzinie. Trzeba żyć, uczyć się,
                        zdawać kolejne egzaminy i.....pracować. Bo manna z nieba nie leci. I dorosły
                        człowiek powinien o tym wiedzieć.
                        P.S. Nie jest tak, że nie przeżywa się żałoby, straty itd, ale najlepszą terapią
                        jest zajęcie się czymś, powrót do pracy, odwrócenie myśli a nie dumanie i
                        patrzenie w sufit. I największa nawet żałoba nie zwalnia z myślenia i
                        odpowiedzialności za byt rodziny.
                        • angazetka Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 10:18
                          > P.S. Nie jest tak, że nie przeżywa się żałoby, straty itd, ale
                          najlepszą terapią
                          > jest zajęcie się czymś, powrót do pracy, odwrócenie myśli a nie
                          dumanie i patrzenie w sufit.

                          Jasne. Dobre rady cioci Protozoy.
                        • iwles Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 16:31

                          protozoa,
                          nie wiesz co piszesz. Chyba nigdy nie przeżywałas prawdziwej żaloby.

                          najgorszym tekstem, a nawet niedopuszczalnym - jest powiedzenie komuś w żalobie - "weź się w garść".
                          Żałobę trzeba przeżyć z jej wszystkimi uczuciami, nie da się odwrócić myśli - i jeżeli nie teraz, zaraz po śmierci bliskiego się żalobę przeżywa - to siedzi ona cały czas w człowieku i przygniata od środka. I kiedyś niestety - powróci. I trzeba będzie ja przezyc, z wszystkimi uczuciami jakie żałobie towarzyszą, choćby od smierci minelo kilka lat.

                          I - nie masz racji jeszcze w jednym punkcie - co do brania prochów - to jako lekarz powinnas wiedzieć - że są one potrzebne w takich sytuacjach. I stawiam raczej na to, że twoja znajoma na takich prochach długo była, i to raczej mocnych proszkach, po to wlaśnie aby iść do przodu, nie przezywszy żaloby.
                          wspólczuje jej bardzo, bo to kiedys u niej wyjdzie a jak z całych sił będzie udawała hardą - może to skończyc się źle dla jej psychiki (no chyba, że dozywotnio będzie na antydepresantach).


                          a w ogóle - jestem przerażona tym co piszesz,
                          jesteś lekarzem i z tego co i jak tutaj piszesz - to raczej nie potrafiłabyś w odpowiedni sposób rozmawiać z rodziną zmarłego pacjenta sad
                          straszne, naprawdę straszne, że na medycynie nie uczą takich podstawowych rzeczy, zwłaszcza na chirurgii sad
                          • echtom Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 17:58
                            > straszne, naprawdę straszne, że na medycynie nie uczą takich podstawowych rzeczy, zwłaszcza na chirurgii sad

                            Chyba nie uczą. Inna sprawa to osobowość lekarza. Lekarz-cyborg, świetnie wyszkolony specjalista pozbawiony minimum empatii, a nawet zwykłego szacunku dla pacjentów i ich rodzin, nie jest zjawiskiem odosobnionym - sama znam osobiście przynajmniej kilku.
                            • laura_fairlie Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 20:14
                              Mało empatyczni ludzie też są potrzebni - wyobrażasz sobie
                              empatycznych ratowników? Czasem trzeba być cyborgiem, zwłaszcza jak
                              jest się chirurgiem - bo czasami nie ma czasu na empatię.
                              • protozoa Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 20:29
                                Ta dyskusja nie powinna odbywać się w TYM wątku, co nie oznacza, że jest
                                niepotrzebna. Mój Nauczyciel i pierwszy Szef, wspaniały chirurg mawiał "tracisz
                                głowę, tracisz pacjenta". Roztkliwianie się, płacz, głaskanie, nadmierne
                                współczucie itd przynoszą więcej szkody niż pozytku. Także w życiu. Amen.
                                • iwles Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 20:47

                                  protozoa, chodzi mi po sytuację, kiedy tego pacjenta już straciłas sad
                                  szkoda, że tego nie rozumiesz.
                                • vre-sna Protozoa 18.04.10, 14:37
                                  nie wiem czy jest lekarzem. Może jest, może nie jest. Osobiscie nie
                                  znam lekarza pozbawionego empatii. No może jeden raz - to była
                                  dentystka.
                                  Protozoa - dziwie sie Twoim wypowiedziom, sa takie wielce
                                  nieprofesjonalne i nie na poziomie.
                                  Czy Ty jestes szczera w tych dyskusjach?
                        • przeciwcialo Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 18:28
                          Tobie nikt chyba nie umarł skoro takie rzeczy wypisujesz.
                  • tully.makker Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 20:50
                    Aha, wiec teraz 6 dni po śmierci męza, w 50 r ż ma iść do dobtrze
                    płatnej pracy
                    > ,
                    > nie przeżywszy żałoby,

                    Tak wlasnie robi 99% ludzi na tym swiecie, nie majac innej
                    mozliwosci. Dlaczego pani P-K ma byc wylaczona z normalnej kolei
                    rzeczy?
                    • deodyma Re: Nie wstyd wam? 17.04.10, 22:11
                      Ty sie nie martw tak ta pania.
                      ona sobie i bez Ciebie da rade.
                      ma rodzine, przyjaciol.
          • ania_may Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 23:06
            ta rodzina miała wspólne konto. Nie mieli problemów z płynnością finansową.
            Dwóch najstarszych synów jest samodzielnych finansowo.
    • deodyma Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 08:40
      ile jeszcze podobnych watkow powstanie na tym forum?
    • protozoa Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 13:05
      Żal mi Joanny Puzyny-Krupskiej tak samo jak każdej rodziny, która straciła
      kogokolwiek w tej katastrofie. Niestotsowne jest zaglądanie do portfela,
      ale......Ludzie znajdujący sie w trudnej sytuacji materialnej zamiast głosno
      krzyczeć, biadolić, że w garnku pusto powinni najzwyczajniej w świecie zabrać
      się do roboty i nie czekac aż manna spadnie z nieba ( czy też dobrzy ludzie
      zrzucą się po stówie lub jej wielokrotnościach).
      Ponadto nie bardzo mogę sobie wyobrazić, żeby rodzina bądź co bądź dość
      wysokiego urzędnika państwowego, nawet wielodzietna, nie miała jakichkolwiek
      oszczędności. No chyba, że była to skrajnie nieodpowiedzialna rodzina.....
      • iwles Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 13:11



        sugerujesz, że powinna juz od poniedziałku (12 kwietnia) pójść do
        pracy ?
        przecież tam jest wyraźnie powiedziane, że brakuje im
        pieniędzy na dzień dzisiejszy, do czasu sprawy spadkowej, a nie że
        będzie im brakowało później. Powiedziałabyś dzieciom, że z jedzeniem
        i ubraniami (bo na czas żałoby na pewno nie byli na tyle
        przygotowani, by mieć żalobne rzeczy w szafie) - mają poczekać
        kilka tygodni ?
        • protozoa Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 15:46
          Sugeruję, że skrajną nieodpowiedzialnością jest totalny brak pieniędzy
          umozliwiających doraźne przeżycie.
          Abstrahując od katastrofy lotniczej, która budzi duże emocje, mąż JP-K mógł
          zginąć w wypadku samochodowym, dostać migotania komór w mechanizmie zawału, mieć
          udar itp. I co wtedy?
          Osoba dorosła, a J P-K ma 51 lat, więc nie jest dzieckiem, a na dodatek
          obarczona licznym potomstwem powinna umieć mysleć i miec elementarną wyobraxnię.
          Nie tylko co tu i teraz, ale także co za miesiąc , rok a nawet 10 lat.
          • kicia_beauty Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 21:16
            Zgadzam się z Tobą. Takie są koleje losu, że ludzie rodzą się i
            umierają. Umierają często niespodziewanie. Dlatego decydując sie na
            wielodzietną rodzinę trzeba myśleć perspektywicznie, a nie żyć
            bieżącą chwilą. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie następny dzień; a
            życie bywa czasem brutalne.
            • iwles Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 21:39

              ale skąd wiesz, ze nie są w jakiś sposób zabezpieczeni na przyszlość ? chociaż częściowo ?
              • kol.3 Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 16:26
                Urzędnicy państwowi są obowiązani składać co roku oświadczenie
                majątkowe, Pan Puzyna nie wykazuje w swoim żadnych oszczędności.
                Rozumiem kobiety siedzące przy dzieciach małych ale nie przy
                odchowanych, które mogą się włączyć w codzienne prace domowe i mama nie
                musi im wszystkiego podstawiać pod nos.
                • ardzuna Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 19:09
                  kol.3 napisała:

                  > majątkowe, Pan Puzyna nie wykazuje w swoim żadnych oszczędności.

                  Pan Puzyna? Chyba Krupski. Znalazłam tylko oświadczenie z 2006 roku.
                  www.mpips.gov.pl/bip/index.php?idkat=592 Brak oszczędności,
                  brak kredytów.
                • laminja Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 21:09
                  Dobre smile

                  ale jak poszukasz pana Krupskiego to się okaże, że mają dom, sporą działkę i
                  mieszkanie. 5 dzieci jest pełnoletnich, więc chyba nie są na skraju nędzy i nie
                  zanosi się na to, że staną się szybko klientami opieki społecznej. Natomiast
                  pani Krupska sądząc po jej aktywności społecznej jest dość zapracowaną osobą.
                  Zanim zaczniesz ich oceniać poczytaj o nich więcej, oboje od młodych lat robili
                  dużo dobrego dla innych ludzi.
                  • kol.3 Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 23:32
                    Nie mam nic przeciwko działalności Pani P-K. Tylko dziwne mi się
                    wydaje, że kobieta, o rodzinie której znajomi mówią że z trudem wiąże
                    koniec z końcem, nie zarabia.
                    • laminja Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 22:36
                      W wielu miejscach pani Krupska mowila, probowala prostowac tresc tego
                      artykulu, wiec moze przyjmiesz kiedys do wiadomosci to, ze przeczytalas
                      w nim nieprawde?

                      Kazdy z nas sam wybiera swoj styl zycia. Sa tacy jak Ci ludzie, wola
                      miec mniej, zyc skromniej, ale sluzyc innym ludziom. Ja to podziwiam,
                      bo sama bym tak zyc nie umiala. Jednak gdyby nie tacy ludzie kto by
                      pomagal tym, ktorzy maja jeszcze mniej niz oni czy jeszcze ciezej?
                      Praca spoleczna to bardzo trudna praca - wysokie wymagania, a przy tym
                      brak finansowego wynagrodzenia. Ba, czasem trzeba dokladac ludzie,
                      ktorzy sie na nia decyduja powinni byc podziwiani, a nie uznawani za
                      nieodpowiedzialnych.
                      • echtom Re: Puzyna-Krupska 18.04.10, 22:45
                        > Ja to podziwiam, bo sama bym tak zyc nie umiala.

                        Ja też, i właściwie zazdroszczę tym, którzy potrafią.
            • echtom Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:09
              > Nigdy nie wiadomo, co przyniesie następny dzień; a życie bywa czasem brutalne.

              W ogóle nie warto czegokolwiek zaczynać, skoro następnego dnia można umrzeć. Moja koleżanka nie przewidziała, że umrze w wieku 30 lat i osieroci 6-letnie dziecko - a miała w planach drugie, tylko nie zdążyła.
              • kicia_beauty Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:19
                Ale nie trzeba być fatalistą, tylko realistą.
                A tak na marginesie...Uważasz, że nie ma innych nieszczęść niż
                śmierć bliskiej osoby ?
                • echtom Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 22:34
                  > Uważasz, że nie ma innych nieszczęść niż śmierć bliskiej osoby ?

                  Są, cała masa. I gdyby człowiek wziął wszystkie pod uwagę, planując dziecko czy cokolwiek innego, nie ruszyłby z miejsca. Decyzje podejmuje się tu i teraz, na podstawie aktualnych przesłanek, więc jeśli młodzi, zdrowi, dobrze sytuowani ludzie chcą mieć gromadkę dzieci, trudno od nich wymagać, by z tego zrezygnowali, ponieważ za 20 lat coś może się wydarzyć.
                  • kicia_beauty Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 15:57
                    To niech mają, ale jeśli jednak coś sie wydarzy za te 20 lat, to
                    niech nie płaczą, za co mają teraz żyć. Dorośli ludzie sami powinni
                    ponosić konsekwencje swioch decyzji życiowych. Życie dość brutalnie
                    nauczyło mnie realizmu, chodzenie z głową w chmurach to nie moja
                    bajka.
      • angazetka Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 20:51
        > Ludzie znajdujący sie w trudnej sytuacji materialnej zamiast głosno
        > krzyczeć, biadolić, że w garnku pusto powinni najzwyczajniej w
        świecie zabrać się do roboty i nie czekac aż manna spadnie z nieba

        A najlepszy czas ku temu jest miedzy smiercią a pogrzebem
        współmałzonka. Jasne, Protozoa, ty jesteś cyborgiem, ale jednak
        większość z nas to ludzie.
      • ania_may Re: Puzyna-Krupska 16.04.10, 23:12
        Rodzina Krupskich była mocno (negatywnie) zaskoczona artykułem. Niestety gazety
        nie opublikowały oświadczenia-sprostowania, które zostało przez nich napisane.
        Pani Krupska od lat pracuje jako Prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych
        Trzy Plus. Niestety społecznie, co jednak jako kobiety mogłybyśmy docenić, bo
        zajmuje się przede wszystkim potrzebami rodzin - nie tylko wielodzietnych.
        Walczy o stworzenie sensownej polityki rodzinnej. Dziennikarka, która napisała
        ten artykuł wyrządziła im dużą krzywdę, przez swój brak profesjonalizmu - podała
        niesprawdzone informacje.
        • bazylea1 Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 12:27
          wczoraj w Rzepie było sprostowanie, pani Krupska napisała że jest
          otoczona pomocą i dziękuje.
    • aurita Dzisiaj widzialam z nia wywiad 16.04.10, 19:40
      ... i jest mi jej strasznie zal. Widac jak sie nagle postarzala.

    • renkag Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 01:04
      Akurat mieszkam w tym samym mieście co P-K, aż burmistrz na oficjalnej stronie
      zamieścił taką informację:

      "Nawiązując do wypowiedzi, które ukazały się w prasie oraz na portalach
      internetowych - a dotyczących sytuacji materialnej, w jakiej znalazła się
      Rodzina zamieszkała na terenie naszej Gminy- której Mąż i Ojciec zginął w
      katastrofie samolotu Prezydenckiego pod Smoleńskiem - zawiadamiam Państwa, że
      informacje te nie są zgodne z prawdą.

      Są za to przykre i krzywdzące dla osieroconych Rodzin oraz dla wszystkich,
      którzy zajmują się sprawą zorganizowania pomocy."

      Żenada, żeby w takich okolicznościach trzeba było walczyć z ludzkimi jęzorami.
      • kol.3 Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 16:28
        Pan burmistrz napisał to oświadczenie w we własnym dobrze pojętym
        interesie. Jakby to było widziane w roku wyborów samorządowych, gdyby
        na jego terenie tak zasłużona rodzina została bez opieki.
        • meg303 Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 20:26
          Z całym szacunkiem dla pozostałych w żałobie rodzin: to posłowie PIS, koledzy
          zmarłego alarmowali o dramatycznej sytuacji p. P-K.
        • laminja Re: Puzyna-Krupska 17.04.10, 20:57
          nie zależnie od interesu politycznego Burmistrza informacja ze strony
          internetowej zgadza się z tym co pani Krupska powiedziala wczoraj w Faktach oraz
          sprostowaniem zamieszczonym w Rzeczpospolitej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka