17.10.14, 08:04
Czy ktoś wie, łaj mój lis płonący zdechł był wczoraj wieczorem jest czarną dziurą?
Się włączyła automatyczna aktualizacja, a potem zamiast firefoxa pojawił się ekran czarny, w miejscu menu mający półprzezroczystą (na pulpit) szybkę. I nic nie pomogło, ani ponowne ręczne zaktualizowanie, ani reset systemu, ani odinstalowanie i ponowna instalacja. Grzebałam w rejestrze, w ustawieniach graficznych i NIC - dziura czarna cmentarna.
Obserwuj wątek
    • magdolot Re: Helpunku! 17.10.14, 10:10
      Nie mam pojęcia. Mój działa f hotelowym ogródku grzeczniutko.
      :(
    • ploniekocica Re: Helpunku! 17.10.14, 12:49
      Odkryłam o co to chodzi, ale nijak mi to odkrycie nie pomogło.
      • trusiaa Re: Helpunku! 17.10.14, 12:54
        A o co? (Bo najsampierw pomyślałam, że Ci się kabelek od zasilacza nadgryzł i przerywa współpracę.)
      • ploniekocica Re: Helpunku! 17.10.14, 12:56
        Łomamo, jest. Się okazało, że wersja z 14 października 2014 śmiga, a automatycznie zaktualizowana wersja z wczoraj czyli 16 października jest jak dla mnie to sophisticated i czarnodziurzy. Ciekawostka.
        • trusiaa Re: Helpunku! 17.10.14, 13:07
          Łatkę dali krzywą :/
          • ploniekocica Re: Helpunku! 17.10.14, 13:12
            Pewnikiem, ale na wszelki wyłączyłam automatyczne aktualizacje. Różne cuda z nowymi wersjami już przeżyłam, ale żeby aż tak. I to bez żadnego uprzedzenia :(
            Najgorsze było to, że co starszą wersję wgrałam to mi się automatycznie aktualizowała zanim cokolwiek zdążyłam zrobić. W końcu znalazłam jakiś kompletny zabytek, który wszystko wyłączył sam z siebie i dopiero zadziałało. Mogłam wyłączyć aktualizacje i zainstalować wersję sprzed trzech dni. Lepsze jest naprawdę wrogiem dobrego.
            • magdolot Re: Helpunku! 17.10.14, 18:52
              Uff.
              Tak się robi na staroś. Mnie właśnie zaktualizowana wersja ulubionej czołówki przerosła, bo ma czy ledowe lampy w jednej i jeszcze białe i czerwone i migajo albo nie, apage. Pod nogi, przed siebie i żeby gwiazdy po ćmoku, czyli all in one a weźcie się utopcie zanim se to techniko nogi po ćmoku wyłamię na glanc.
    • ploniekocica Re: Helpunku numero due 22.10.14, 08:57
      Czyli o wierze w człowieka zachwianej.

      18 września zamówiłam wymianę okna. Firmę znalazłam na przystanku, ale sprawdziłam ją w internecie. Panowie przyjechali, wycenili, podpisaliśmy rachunek i wpłaciłam zaliczkę, niewielką, bo okno jedno tylko, ale zawsze. Sprawa miała trwać okolo 2,3 tygodni. Fajnie. Po trzech zadzwoniłam pan się pokajał, że w poniedziałek dopiero będzie miał okno, bo jakieś kłopoty. Nadal fajnie. Znowu zadzwoniłam i umówiłam się z panem na wczoraj na 9 rano.
      Bo i ...... z grzybnią.
      Ekipa nie przyjechała, pan wydzwoniony obiecał sprawdzić, co i jak i oddzwonić, nie oddzwonił, a potem zaczął być poza zasięgiem, wydzwoniony z drugiego numeru znowu się kajał i znowu obiecał oddzwonić. I nadal nic. Nawet odpowiedzi na mail z pogróżkami, że im jako firmie dupy obsmaruję gdzie się da. Oba telefony nie odbierane.
      Poradźcie mi dobrzy ludzie, co robić w takich okolicznościach. Wymieniałam już w życiu sporo rur, okien, kafli, elektryki i takich tam i chociaż często z wykonawcami były jakieś kłopoty, ale nigdy takie.
      Zima idzie dziecku okno przecieka, zaliczka niby do stracenia bez bólu, ale przecież NIE! Jak dopaść gadów?
      • ave.duce Re: Helpunku numero due 22.10.14, 09:25
        Jeżeli panowie przekręty tak chętnie i bezzwłocznie przyjechali wyceniać - należy ich dokądś zwabić pod pretekstem nowego zlecenia. To będzie prowokacja ;)
        • ploniekocica Re: Helpunku numero due 22.10.14, 09:31
          ave.duce napisała:

          > Jeżeli panowie przekręty tak chętnie i bezzwłocznie przyjechali wyceniać - nale
          > ży ich dokądś zwabić pod pretekstem nowego zlecenia. To będzie prowokacja ;)

          O dobry pomysł! Najlepiej do lasu!
          Najdziwniejsze jest to, że panowie mają dość profesjonalną stronę internetową, na której ochoczo podają numery - te same, których ode mnie nie odbierają. Ich firma jest zresztą filia jakiejś większej z fabryka okien. I to wszystko, żeby wyłudzić ode mnie dwie stówy?!
          • ave.duce Re: Helpunku numero due 22.10.14, 12:32
            Ile czasu u Ciebie mierzyli to okno?
            • ploniekocica Re: Helpunku numero due 22.10.14, 12:38
              ave.duce napisała:

              > Ile czasu u Ciebie mierzyli to okno?
              >

              Niby tak, ale zrobienie takiej strony to znacznie więcej niż te dwie stówy. Natomiast nie wierzę, że gdyby to była taka oszukańcza firma to ktoś (a ludzie zwykle zamawiają więcej niż jedno okno) nie spuściłby tym panom łomotu już dawniej.
              • ploniekocica Re: Helpunku numero due 22.10.14, 12:45
                A w ogóle to pan zadzwonił i już do mnie jedzie! Ha!
                • ave.duce Re: Helpunku numero due 22.10.14, 15:01
                  Któż nie czyta FzD ;)
          • magdolot Re: Helpunku numero due 22.10.14, 12:59
            A zagroziłaś im skargą do firmy-matki?
            To, że "zaginiony" fachowiec nie odbiera komóry to u nas norma, nie wiem jak w stolycy... To, że fachowiec się umawia i nie przychodzi i nie odbiera lefonu i znajduje się po tygodniu, w dodatku znienacka, bo akurat cudem ma czas, to też w sumie norma... Nie nerwujsja, nie warto, w Rosji jest jeszcze gorzej. :)

            Trafiliśmy pana od okien genialnie i dlatego ffffszędzie mamy Urzędowskiego, bo ekipa mniód. Małż się był uparł na drzwi inne, bo ładniejsze i to był horror niewyobrażalny. Przyszli, ino przez 2 tygodnie sobie nie mogli palcem trafić do de i jeszcze byli za tępi, żeby se profesjonalny karton podścielić, co im go dałam f tym celu i wywalali futryny robionc mi gruzem dziury we podłodze, a na koniec przyszedł prywatny kolega jednego z panów pomóc im te nieszczęsne drzwi spasować, żeby się zamykały. Wychodziłam rańcem o kulach z chaty z kanapką na czczo w rajzę po likarzach z przemiłą śfiadomością, że te pacany rujnują mi dom i wracałam pod wieczór i myłam podłogi popłakując z wściekłości oraz totalnej niemocy, albowiem tę atrakcję miałam przed operacją, i w trakcie i po... Jedynym bonusem było, że rozgarniętemu koledze też kroił gicz mój zbaffca, więc kolega się starał z pacjęckiej solidarności i te drzwi się zamykają, cud!
            Od tego zdarzenia minęło kilka lat, a kiedy małż napomyka o wymianie drzwi wejściowych, fciąż ryzykuje życiem. Bendzie nam hulau wiatr i szlus.
            • ploniekocica Re: Helpunku numero due 22.10.14, 13:05
              czekam na pana.

              Ja miałam tylko jedno okno do wymiany, bo reszta wymieniona, Drzwi nie będę wymieniać, bo tego nie przeżyję. Będę sama opalać i malować, że niby taki klimat peerelowski, a co. Wejściowe muszę, ale to dopiero jak wyjdę z traumy tej.
              Od drobnych rzeczy mam niejakiego pana Hydrę/Elektrę, który pracuje jako informatyk, ale dorabia sobie po godzinach. I ja go kocham i wolę czekać na niego trzy tygodnie, bo może tylko w weekendy i ma małe dziecko, bo jest cudem. I darem od pana buczka.
              • magdolot Re: Helpunku numero due 22.10.14, 13:42
                Se znaleźliśmy ekipę remontową świadków jehowy i ją wychwalamy pod niebiosa. Uczciwi, robotni, rozgarnięci, przemili, nie psujom, nie brudzom, oczu z głowy nie żądają. Szacun.
                Powodzenia!
                Ja fczoraj, ostatniego ładnego, dnia ogród wylizałam i teraz znad stada workuf pełnych suchych liści dla Ustawy Śmieciowej patrzę sobie na deszcz i życzę Pani tego samego uczucia wieczorem.
                • ploniekocica Re: Helpunku numero due 22.10.14, 14:34
                  Mam już ołpen spejsa, znaczy starego okna brak, a nowego rama prawie obsadzona.
                  Cuda, cuda ogłaszają :))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka