triss_merigold6
18.04.10, 09:43
Największą krzywdą jaką uczyniły władze PRL społeczeństwu było
wmówienie masom pracującym miast i wsi, że wszyscy mają równe
żołądki, a elitaryzm jest niemalże zbrodnią stanu.
W składzie delegacji, która zginęła w czasie podróży służbowej byli
oprócz prezydenta, parlamentarzyści, urzędnicy, szefowie instytucji
centralnych. Właśnie ci, regularnie nazywani przez lud darmozjadami,
złodziejami, pasożytami na zdrowej ciężko pracującej lub
pozostającej na zasiłkach tkance narodu.
Stąd m.in. żenujące spory o zakup odpowiednich samolotów - koszty
zestawiane przez prasę tabloidową ze skargami emerytki Helenki i
rencisty Zygmunta, którzy nie mają na leki i zadłużyli się w
Providencie. Stąd fochy o wysokość odszkodowań.
Tymczasem jeśli państwo ma sprawnie funkcjonować to powinno także
odpowiednio wynagradzać, chociażby ze względu na wymogi stawiane
kandydatom na stanowiska, zakres obowiązków (również
reprezentacyjnych) i odpowiedzialności. I państwo musi również
zapewnić zaplecze umożliwiające wykonywanie obowiązków -
organizacyjne, techniczne, personalne.
Mam nadzieję, że katastrofa w minimalnym choć stopniu przybliży
masom ludowym czytającym Onet i "Fakt" zadania i funkcjonowanie
struktur państwowych i skończy się zestawianie uposażeń poselskich i
pensji urzędników z kasą jaką zarabia ekspedientka w Tesco czy
nauczyciel.
Wprawdzie Lenin twierdził, że nawet kucharka może rządzić krajem ale
to zdaje się nie zdało egzaminu.