pokusa6
01.03.04, 21:16
starsznie mi dzisiaj smutno i mam taką chandre a jednocześnie jestem
wsciekla .na wszystko.na to ze nie ma pracy, ze brakuje nam
wszystkiego.włąsnie konczy mi sie proszek do prania i będe musiala wszystko
prac w rękach, w platkach mydlanych bo w pralce niemożna.a jak piore w
platkach to na rękach wychodzą mi jakies czerwone plamy i swędzą.dobrze ze
synkowi nic po tym nie jest .dzis przeszli nam odłączyć gaz ale pozwolili
zaplacic do południa ze wzgłędu na bartka.a niedługo pewnie wpadną odłączyc
prąd bo tez nieplacony.mieszkanie juz 3 miesiące jest zadłuzone.jak 6 osub ma
wyzyc caly miesiąc za 800 zl?wiem ze wiele osub ma gorzej ale...a do tego
przedwczoraj muj facet powiedzial mi ze niewierzy ze jeszcze go kocham.ze nie
jest tak jak kiedys.a jak ma byc do cholery tak jak kiedys , gdy padam ze
zmęczenia?dobilo mnie dzisiaj jak uslyszalam rozmowe radka z jego starym
znajomym.znajomy zaproponowal mu wspułprace a wiecie na czym ona polega?z
tego co wiem to on kradnie...radek nic mu nie odpowiedzial, ale znam go i
wiem ze sie nad tym zastanawia.on tez jest zrospaczony naszą sytuacją.choc o
tym nie muwi widze to, w jego zachowaniu gdy robimy zakupy.on niema
wyksztalcenia i nie chcągo nigdzie zatrudnic.ajak na ironie on nie chc tak
jak większosc jego znajomuch pracowac w wielkim biurze..on woli prace
fizyczną.jak wielu innych kupujemy tylko to co najtańsze zeby starczylo na
miesiąc pieniędzy.martwie sie o nego bo on prawie nic nie je.naprawde kiepsko
wygląda.az boje sie isc jutro do przychodni z malym.byl przeziębiony i znowu
mu sie wrucilo, a ja mam tylko 20 zlotych.jak nie wystarczy na lekarstwa?to
chyba ja pujde kogos okrasc .do tego dochodzi moja mama .jest mi jej zal i
wiem ze ma racje ale ja juz nie moge sluchac wiecznych narzekan ze niema na
to , na tamto.ze to nie zaplacone, a tu trzeba oddac.dzis powiedziala ze
chyba będe musiala zalatwiac sobie miejsce w domu samotnej matki.alez mnie to
wkur...jak spytalam co jej to da to powiedziala ze da.A CO DO DO CHOLERY?to
ze robie wiecej prania?ale to ja kupuje proszek, piore, susze, wkladam do
szafek, dbam zeby w lazience byly czyste reczniki a w kuchni czyste
szklanki.zeby bylo czym umuć zęby i gary.zeby bylo do czego wrzycic smieci i
czym umyc podloge.chociaż wiem...powinnam dokladac sie do oplat na
mieszkanie.ale zeby to zrobic przez 2 miesiące musze oszczedzac na czyms zeby
jej w 3 miesiącu dac 50 zlotych.strasznie mnie wkurzyla.jak bylam w ciązy to
tez tak muwila cos o domu samotnej matki.więc na kilka miesięcy wyprowadzilam
sie do radka.ale tam jest jeszcze gorzej.jego mama jest tak łasa na
pieniądze...niewytrzymywalam tam juz.jeszcze jej mąż caly czas pil i
codziennie prawie robil awantury, przyjerzdzala policja itp.a muj
radek...czemu on mysli ze go nie kocham-to na pewno przez to
zabieganie.pieluchy, jedzenie, sprzątanie, ryki po nocach, a ja marze o
dlugim snie.zamiast o upojnej nocy.kturej sie panicznie boje.juz teraz czuje
ze stalm sie "tam" starsznie wrazliwa i byle mocniejszy dotyk sprawia mi
bul.muj mlodszy brat to zyciowa łamaga. wlasnie skonczyl 18 lat a nieumie sie
zapytac o cos w sekretariacie szkolnym. i przez to stracil praktyke i szkole
i mama musiala durzo sie najezdzic zeby mu zalatwic jakąś inną
szkole.rozchorowala sie przez to i przechorowala 2 miesiące,a jego to nie
obeszlo.teraz mial zalatwic zaswiadzenie ze szkoly do zusu o alimenty i
zalatwial je tydzien!!!!!tak trudno jest isc do sekretariatu?mama sie
wkurzyla na niego i przez to wydziera sie na nas wszystkich.zresztą wcale jej
sie nie dziwie.brat nawet szklanki po sobie nie umyje.a najbardziej dobija
mnie jak wchodzi do kuchni i widzi sloik dżemu , albo gotującą sie zupe
pyta..a co to jest?aja odpowiadam ze trucizna.jezu...wyc mi sie chce.nie
musicie tego czytac.tak tylko chcialam sie wyplakac.alicja