apriljana
06.05.10, 16:14
Większość moich znajomych ma lub planuje dzieci w najbliższej przyszłości. Na
wszystkich spotkaniach towarzyskich rozmawiamy o dzieciach i chociaż moje
dzieciaki kocham bardzo to jednak nie mam ani siły ani ochoty rozmawiać tylko
o nich. Moja siostra dzieci nie ma i nie planuje więc bardzo się ucieszyłam
kiedy zaprosiła mnie na babskie wyjście. Wiedziałam, że będą tylko dziewczyny
bezdzietne więc nastawiłam się, że tego dnia o dzieciach nie będzie ani słowa.
Na początku było ok, przez jakieś pół godziny a później zaczęło się - jakie to
dzieci są denerwujące, ich matki jakie głupie itp. Próbowałam zmieniać temat
ale bezskutecznie. W końcu znacząco zerknęłam na zegarek i powiedziałam, że ja
muszę do domu "bo dzieci" usłyszałam więc, że biedna jestem, taka uwiązana w
domu i tylko dzieci i zero życia towarzyskiego.
A dziś zadzwoniła siostra z pretensjami, że ona specjalnie z myślą o mnie
zorganizowała wyjście żebym się rozerwała, od dzieci odpoczęła a ja tak się
zmyłam szybko, że mi macierzyństwo na mózg padło, że się już normalnie zabawić
nie potrafię...