08.05.10, 09:00
tak nie markowo a po ludzku bo ja tak nudno mam wozek
i szczerze wytlumaczcie mi w czym chusta jest od wozka lepsza, jesli macie
takie doswiadczenia - bo jak dla mnie to z tymi chustami to jak z kremami na
celulit wytwarzanie sztucznego popytu ma miejsce
Obserwuj wątek
    • elske Re: chusty 08.05.10, 09:22
      Chusta , to nie jest wymysł ostatnich lat, chusty były o wiele wcześniej niż
      wózeksmile.
      Ja przez pierwszy rok nosiłam syna i w chuście i woziłam w wózku.Wózek na
      spacery i do wożenia zimą . Chusta: na zakupach, wycieczkach, w przedszkolu żeby
      mieć wolne ręce .Syn miał 1,5 tyg kiedy zaczął chodzią ze mną i starszą siostrą
      - 3 latka - do przedszkola (to przedszkole w którym dzieci mają zajęcia
      przedszkolne, ale cały czas są pod opieka rodzica).
      Mój syn był dużym dzieckiem.Kiedy się urodził ważył 4230g, mając 3 miesiące
      ważył 8,5 kg.Potrzebowałam "wspomagacza", do noszenia go na rękach w niektórych
      sytuacjach ( opisałam wyżej w jakich).
      Córkę wcześniej nosiłam w nosidle.Dla mnie chusta jest wygodniejsza.
      • annvangier Re: chusty 08.05.10, 09:36
        historycznosc to zaden argument, jak dla mnie to akurat argument z atym ze
        chusta to przezytek

        no ale i tak mialas wozek bo wiadomo pogoda w tej czesci swiata potrafi zaskoczyć -
        czyli rozumiem ze u Ciebie jako uzupełnienie , jeden i drugi sposob transportu
        dziecka ? no to jeszcze kumam
        a tak btw czy jak nosilas malenstwo po domu w ch, to czy ci nie przeszkadzał on ?
        • elske Re: chusty 08.05.10, 10:06
          Chusta była super na większych zakupach (żadnych fotelików w wózku sklepowym
          ).Sprawdziła się na wycieczkach , zwiedzaniu miasta, zabytków.Mały spał, ja
          mogłam wejść praktycznie wszędzie.Była super na promie (u mnie rejs trwa od 2,5
          godz do 6 godz ).Właśnie, chusta dla mnie jest uzupełnieniem wózka.Bo są
          sytuacje że wózek jest niewygodny.
          Mój syn lubił siedzieć w chuście.W chuście dziecko jest stabilne.Mi bardzo
          wygodnie się nosiło.Młody w domu tez siedział w chuście w razie potrzeby.Dawało
          mi to sporo swobody, Kiedy Młody był niespokojny bo chciał się przytulić,a tu
          trzylatka krzyczy ze chce się z mama pobawić.Młodego wkładałam w chustę i od
          razu zasypiał , i mogłam spokojnie poświęcić swoja uwagę córce.
          Ja mam 2 chusty, robiłam je sama ( długa i kółkową ).
          To jest strona , z której uczyłam się wiązać chustę:
          www.chustomania.pl/online/chustomania/CiS-web2_chust.nsf/Inhalt/Instrukcje_wiazania_chusty
          Nosiłam Mlodego w kieszonce i podwójnym X.
          A tutaj wiązanie na plecach:
          pl.lennylamb.com/articles/5_plecak_%22chest_belt%22
          Tak wiązałam Młodego, kiedy musiałam wyjść z psem na spacer, albo szybko
          wyskoczyć do sklepu na zakupy.Wcale nie czułam tych 13kg na plecachbig_grin.

          I jeszcze z mojego doświadczenia:kiedy córka miała 1,5 roku pojechałyśmy na
          wakacje w góry.Miałam dla niej specjalne nosidło ze stelażem.Po 15 min bolały
          mnie plecy i ramiona.Nie dałam rady dalej jej nosić .Gdybym teraz miała wybór
          zabrałabym chustę, bo jest wygodniejsza.

          Aha, nie jestem nawidzona fanka chusty.Dla mnie chusta była duża wygodą.
          • nutka07 Re: chusty 24.06.10, 14:51
            W gory z chusta to wg mnie bardzo ryzykowny pomysl.
            W razie upadku dziecko nie jest chronione.
            • miliwati Re: chusty 24.06.10, 15:14
              nutka07 napisała:

              > W gory z chusta to wg mnie bardzo ryzykowny pomysl.
              > W razie upadku dziecko nie jest chronione.

              Tylko jeżeli matka jest inwalidką bez rąk i z zaburzeniami
              równowagi, a po górach biega. W innych warunkach normalny człowiek,
              jeżeli już naprawdę upada i naprawdę prosto w przód (a to też nie
              jest takie łatwe) to opada raczej na kolana i podpiera się rękami.

              To już większe zagrożenie jest jak dziecko się niesie w nosidełku na
              plecach i przy zejściu zjedzie się na tyłku, bo przy tym można
              przygnieśc dziecko plecami.
              • nutka07 Re: chusty 24.06.10, 15:51
                Jezeli chodzenie 'po gorach' to chodzenie dolinami, jak napisala dziewczyna
                nizej to moze faktycznie matka inwalidka bez rak i z zaburzeniami rownowagi,
                ktora w dodatku biegnie ta dolina moze zrobic dziecku krzywde.

                Powiedz mi w jaki sposob dziecko bedace w nosidle gorskim ze stelazami mozna
                przygniesc a w chuscie nie? Te nosidla sa wzmocnione, sa robione pod katem
                ewentualnych zagrozen wynikajacych z upadkow itd. Chcesz mi powiedziec, ze
                material z ktorego wykonana jest chusta i bliskosc matki ochroni to dziecko
                bardziej? Jezeli matka upadnie do tylu to upadnie bezposrednio na dziecko a
                dziecko uderzy o ziemie.
                • miliwati Re: chusty 24.06.10, 16:07
                  nutka07 napisała:

                  > Jezeli chodzenie 'po gorach' to chodzenie dolinami, jak napisala
                  dziewczyna

                  No, z dziećmi rozmiaru chustowego to się jednak nie powinno wybierać
                  na Orką Perć.

                  > nizej to moze faktycznie matka inwalidka bez rak i z zaburzeniami
                  rownowagi,
                  > ktora w dodatku biegnie ta dolina moze zrobic dziecku krzywde.
                  >
                  > Powiedz mi w jaki sposob dziecko bedace w nosidle gorskim ze
                  stelazami mozna
                  > przygniesc a w chuscie nie? Te nosidla sa wzmocnione, sa robione
                  pod katem
                  > ewentualnych zagrozen wynikajacych z upadkow itd. Chcesz mi
                  powiedziec, ze

                  Normalnie. Jak 80 kg ojca przewróci się na plecy na kamienie to
                  dziecko zostanie przygniecione, a i główką może uderzyć.

                  > material z ktorego wykonana jest chusta i bliskosc matki ochroni
                  to dziecko
                  > bardziej? Jezeli matka upadnie do tylu to upadnie bezposrednio na
                  dziecko a
                  > dziecko uderzy o ziemie.

                  Niby jak? Przecież dziecko w chuście nosi się głównie z przodu.
                  Jeżeli jest już tak duże, że ma sens nosić je na plecach, to po
                  prostu z chusty przesiada się rzeczywiście do nosidełka
                  turystycznego.

                  A w ogóle wszystkie te pomysły o upadaniu to sa jakieś tak mało
                  prawdopodobne sprawy że nie ma po prostu sensu się nimi martwić. Ile
                  razy w ciągu ostatnich 20 lat zdarzyło Ci się naprawdę poważnie
                  upaść podczas spaceru w górach? Bo mnie ani razu. A chodzę niemało.

                  • nutka07 Re: chusty 24.06.10, 16:21
                    Ani razu poki co ale idac z dzieckiem chce miec odpowiednie zabezpieczenie.
                    Niose dziecko a nie plecak. Nosidla posiadaja ochrone na glowe, sa poprowadzone
                    za szyja w gore, maja tez pasy i jeszcze inne 'bajery'.
                    Co do dzieci rozmiaru chustowego to jak widac w tym watku nawet 2 latki sa
                    noszone, wiec 'rozmiar chustowy' to raczej pojecie wzgledne.
                    • miliwati Re: chusty 24.06.10, 16:31
                      nutka07 napisała:

                      > Ani razu poki co ale idac z dzieckiem chce miec odpowiednie
                      zabezpieczenie.

                      Ty jesteś tak naprawde jedynym zabezpieczeniem. Nawet nosidełko nie
                      jest klatką bezpieczeństwa, nie ma sensu polegać na nim jako na
                      zabezpieczeniu.

                      A w ogóle z praktyki Ci mówię - realnego niebepieczeństwa po prostu
                      nie ma smile

                      > Niose dziecko a nie plecak. Nosidla posiadaja ochrone na glowe, sa
                      poprowadzone

                      Jak już o głowie mowa, to głową dziecka można w nosidle przywalić w
                      gałąź, a w chuście nie.

                      > za szyja w gore, maja tez pasy i jeszcze inne 'bajery'.

                      Chusta sama w sobie jest pasem.

                      > Co do dzieci rozmiaru chustowego to jak widac w tym watku nawet 2
                      latki sa
                      > noszone, wiec 'rozmiar chustowy' to raczej pojecie wzgledne.

                      Tak, ale jak dziecko samo chodzi to chusta traci sens, bo wsiadanie
                      i wysiadanie jest kłopotliwsze. Wtedy lepsze jest nosidełko.
                      • figrut Re: chusty 24.06.10, 16:34
                        > Tak, ale jak dziecko samo chodzi to chusta traci sens, bo wsiadanie
                        > i wysiadanie jest kłopotliwsze. Wtedy lepsze jest nosidełko.
                        Nie zgodzę się. Mojego niegdyś dwulatka o wiele sprawniej pakowało się
                        do chusty, niż pakowałoby się do nosidełka. Miałam chustę własnej
                        produkcji, taką z kawałka zszytej szmaty tongue_out
              • deodyma Re: chusty 24.06.10, 18:10

                > Tylko jeżeli matka jest inwalidką bez rąk i z zaburzeniami
                > równowagi, a po górach biega.



                a ja to akurat jestem taka sierota, ze nie daj boze zle bym chuste
                zawiazala i dzieciak jak nic znalalzby sie na podlodze, albo na
                ziemiibig_grin
                • figrut Re: chusty 24.06.10, 18:18
                  > a ja to akurat jestem taka sierota, ze nie daj boze zle bym chuste
                  > zawiazala i dzieciak jak nic znalalzby sie na podlodze, albo na
                  > ziemiibig_grin
                  Ja nie miałam chusty wiązanej, choć żałuję, bo pewnie też jest świetna.
                  Ja miałam tą chustę:
                  fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/389710,2,19,PA220097.html
                  Jak widać, niemożliwością jest, aby dziecko z niej wypadło.
                • miliwati Re: chusty 25.06.10, 09:29
                  deodyma napisała:

                  > a ja to akurat jestem taka sierota, ze nie daj boze zle bym chuste
                  > zawiazala i dzieciak jak nic znalalzby sie na podlodze, albo na
                  > ziemiibig_grin

                  No tak, ale to i nosidełko można źle zapiąć, albo wcale smile
              • b.bujak Re: chusty 25.06.10, 11:53
                miliwati napisała:

                > Tylko jeżeli matka jest inwalidką bez rąk i z zaburzeniami
                > równowagi, a po górach biega.

                nie tylko:
                forum.gazeta.pl/forum/w,572,111923057,,uwaga_na_chusty_wypadek_.html?s=0
                • miliwati Re: chusty 25.06.10, 12:23
                  b.bujak napisała:

                  > miliwati napisała:
                  >
                  > > Tylko jeżeli matka jest inwalidką bez rąk i z zaburzeniami
                  > > równowagi, a po górach biega.
                  >
                  > nie tylko:
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,572,111923057,,uwaga_na_chusty_wypadek_.html?s=0

                  No sorry, ale to po prostu znaczy że miała zawiązane byle jak. Są
                  ludzie, którzy boją sie zawiązać chustę mocno "bo maleństwu będzie
                  ciasno". A tymczasem trzeba właśnie dobrze zacisnąć, dopiero wtedy
                  wszystkim jest wygodnie.

                  Bo w to, że z porządnie zawiązanej chusty wypadło dziecko to nie
                  uwierzę. Nie po łażeniu na czworakach z dzieckiem w chuście, nie po
                  schylaniu się do ziemi z dzieckiem w chuście, nie po górskich
                  wycieczkach.
                • kawka74 Re: chusty 25.06.10, 12:39
                  Ten wypadek już został dość porządnie zanalizowany.
            • anik0987 Re: chusty 24.06.10, 15:20
              Ja z małą byłam już dwa razy w górach i chusta doskonale się sprawdziła.
              Oczywiście przez "chodzenie po górach" z tak małym dzieckiem rozumiem poruszanie
              się po prostych i średnio trudnych trasach (głównie doliny). Jakiekolwiek
              wspinaczki wykluczamsmile Jak do wszystkiego, do chusty też trzeba mieć ograniczone
              zaufanie. Ja porządnie wiązałam, plecak nosił mąż, prowadził też za rękę
              starszą, a ja miałam wolne ręce do asekuracji małej w chuście i oczywiście szłam
              bardzo ostrożnie. Nie miałam żadnej ryzykownej sytuacji. A w nosidle
              turystycznym mała niestety płakała.
              Na co dzień korzystam z chusty na placach zabaw i na krótkie wypady do sklepu.
              Na spacery wózek, ale mam chustę, jeśli młodej jazda w wózku się znudzi. Jak dla
              mnie to dobry wynalazeksmile
      • truscaveczka Re: chusty 25.06.10, 09:47
        elske napisała:

        > Chusta , to nie jest wymysł ostatnich lat, chusty były o wiele
        wcześniej niż
        > wózeksmile.
        Podobnie jak obgryzanie dzieciom paznokci zamiast obcinania,
        oddawanie dzieci na wychowanie mamkom - a teraz mamy mleko
        modyfikowane. To się postęp nazywa czy jakoś tak.
        Historyczność akurat jest żadnym argumentem, równie dobrze można
        uznać, ze lampa oliwna jest lepsza od żarówki, bo naturalna wink
        • miliwati Re: chusty 25.06.10, 10:05
          truscaveczka napisała:

          > Podobnie jak obgryzanie dzieciom paznokci zamiast obcinania,
          > oddawanie dzieci na wychowanie mamkom - a teraz mamy mleko
          > modyfikowane. To się postęp nazywa czy jakoś tak.

          Pliiiiizzzz, uważajmy z tym "postępem". Postęp polegający na tym że
          łatwiej teraz karmić dziecko pędzoną chemicznie papką niż mlekiem z
          piersi to taki sam postęp jak ten, dzięki któremu w latach 80
          usychały lasy w Sudetach. Ale fabryki kręciły się aż miło, więc
          postęp.

          > Historyczność akurat jest żadnym argumentem, równie dobrze można
          > uznać, ze lampa oliwna jest lepsza od żarówki, bo naturalna wink

          Albo że owoce są lepsze od "nektaru koncentrowanego, skład
          glutaminian sodu, woda, dodatki smakowe, cukier, aromat identyczny z
          naturalnym".
    • nangaparbat3 Re: chusty 08.05.10, 09:47
      annvangier napisała:
      w czym chusta jest od wozka lepsza,

      Ano w tym, ze dziecko ma bliski kontakt z matką, poczucie bezpieczeństwa
      nieporownywalnie wieksze niz w wozku, i do tego uczestniczy w zyciu - w poycji
      pionowej, jesli nie spi, moze obserwowac wszystko, co sie wokoł niego dzieje - a
      nie sufit czy zachmurzone niebo, ewentualnie wnetrze budy.

      - bo jak dla mnie to z tymi chustami to jak z kremami na
      > celulit wytwarzanie sztucznego popytu ma miejsce

      Dokładnie na odwrot - cały świat nosil, a teraz wciąż nosi dzieci na sobie,
      wozek to raczej ten "cellulit", choc tez nie do końca niepotrzebny, przydaje
      się, nie wyrzucaj wink
      img1.photographersdirect.com/img/2293/wm/pd414020.jpg
      www.cdc.gov/malaria/images/patients_community/mother_babies_india.jpg
      www.fotothing.com/photos/9de/9deee1d06eabe73fe5c8e8392ea7b7e3_5a1.jpg
      www.mexicanpictures.com/archives/photos/amdo/motherandchild.jpg
      • gabi683 Re: chusty 08.05.10, 09:50
        Ta w krajach trzeciego świata
        • nangaparbat3 Re: chusty 08.05.10, 09:54
          Owszem, ale to jest wiekszosc swiata, rzuc oczkiem na globus.
          Okazuje sie też, ze małe dzieci w tym "trzecim swiecie" są inteligentniejsze niż
          europejskie (to się zmienia - znaczy wyniki testow - w momencie ich pójścia do
          szkoły, ale naszym taka zmiana nie grozi) i uwaza sie, ze wlasnie dzieki
          noszeniu ich przy sobie.
          • gabi683 Re: chusty 08.05.10, 10:01
            Tak jak w dawnych czasach baby nosiły na pole swoje pociechy na plecach.Nie
            trzeba szukać w innych krajach.
            I czy Ty chcesz powiedzieć że Twoje dziecko będzie lepsze od dziecka które nie
            było noszone w chuście?
            • nangaparbat3 Re: chusty 08.05.10, 10:45
              Byłoby,ale niestety nie bedzie, bo wlasnie zdaje maturę.
              Kiedy byla noworodkiem/niemowleciem chust jeszcze u nas "nie bylo". Ale i tak
              kiedy tylko sie dalo nosilam ją przy sobie, przy cycku, a jak sie
              zrobila przyciężka - na biodrze.
              Wcześnie zaczęla siadac, wiec jak wychodzilysmy na dwor, w wozku ją sadzałam,
              zeby nie zasanęla - korzysc podwójna, na spacerze ogladala świat, a w domu
              ucinala sobie drzemke, i mialam dzieki temu chwilę spokoju.
              Na efekty nie narzekam smile
            • deodyma Re: chusty 24.06.10, 18:04

              gabi683 napisała:

              > Tak jak w dawnych czasach baby nosiły na pole swoje pociechy na
              plecach.Nie
              > trzeba szukać w innych krajach.
              > I czy Ty chcesz powiedzieć że Twoje dziecko będzie lepsze od
              dziecka które nie
              > było noszone w chuście?





              gabi, zapamietaj tez, ze dziecko trzeba nosic przodem, zeby w
              przyszlosci mialo lepszy kontakt ze swiatembig_grin
              nie wiem, jak to w chuscie wyglada.
              • miliwati Re: chusty 25.06.10, 09:35
                deodyma napisała:

                > gabi, zapamietaj tez, ze dziecko trzeba nosic przodem, zeby w

                BZDURA!

                > przyszlosci mialo lepszy kontakt ze swiatembig_grin
                > nie wiem, jak to w chuscie wyglada.

                W chuście wygląda prawidłowo. Nie opowiadaj takich historii,
                noszenie dziecka twarzą od siebie to ciężki błąd. Kręgosłup dziecka
                przemęcza się nienaturalnym prostowaniem. Ale ważniejsze i tak jest
                że dziecko nie może w takiej pozycji "uchylić się" przed bodźcami.
                Dziecko noszone twarzą do rodzica może po prostu wtulić się i
                odpocząć. Dziecko noszone odwrotnie jest cały czas bombardowane
                bodźcami, nie ma poczucia bezpieczeństwa które daje naturalna
                pozycja na matce.
                No i jak spać, wisząc w taki sposób?
    • kawka74 Re: chusty 08.05.10, 09:48
      Nie muszę się pierniczyć z wózkiem wychodząc, wchodząc, przepychając się między
      półkami w supermarkecie, ślinić się pod sklepem z torbami, do którego wózek
      zwyczajnie się nie mieści, i tak dalej.
      Wózek mnie ogranicza, chusta pozwala wejść prawie wszędzie.
    • moofka Re: chusty 08.05.10, 10:36
      dobra chusta, dobry i wozek
      jak dla mnie to sie nie wyklucza a swietnie uzupelnia
      to jakby rozwazac o wyzszosci widelca nad lyzka
      z tym ze u mnie w uzyciu przy drugim dziecku - czyli od kiedy sprobowalam 1 raz
      byla i do dzis jest (2 lata juz) chusta
      szybciej, lzej, latwiej, wygodniej i poreczniej
      i zadne schody ani drzwi niestraszne smile
      ja bardzo polecam
      ale i fajny wozek sie przydaje
      na dlugie spacery po parku, na plac zabaw kiedy mozna na wozek manele wrzucic ,
      w plener jakis gdzie dziecko bedzie kimac, na grile i ogniska
      • karro80 Re: chusty 08.05.10, 12:19
        Ja mam podobne zdanie - choć chustę parę dni posiadam(wczesniej
        nosidło MT) i to do ponad 2 latki.
        Wózek jest genialny(zwłaszcza mój, bo idealny do mich potrzebwink
        wjedzie wszędzie i lekki)jak większe zakupy, wypad do odległej
        piaskownicy z tona zabawek i powrót z brudasem, niepewna pogodę,
        gdzie pakuje pod wózek bluzę czy kurtkę i dla siebie i dziecka.

        Chusta/MT jest bardzo fajna gdy - chcę jechać bez wózka, urzędy,
        sklepy, gdzie nie będę wlec do domu 5 kilo pyrków i resztywink, młoda
        rano nie pospała(w wózku juz nie usnie, za stara jestwink, chusta czy
        nosidło moment oczyska malutkie), idziemy na spacer na nogach, ale
        daleki i wiem, że się zmęczy(zamotać się to moment) - wreszcie w
        domu -jak potrzebuję się spręzyć, a dzieć lata pod nogami -pakuję na
        plecy i robie swoje, a dziecko bardzo ukontentowane.
        • nutka07 Re: chusty 24.06.10, 14:56
          Chodzisz po domu z dwulatka na plecach?
      • bacha1979 Re: chusty 25.06.10, 10:24
        moofka napisała:

        > dobra chusta, dobry i wozek
        > jak dla mnie to sie nie wyklucza a swietnie uzupelnia

        Otóż to.
    • annvangier Re: chusty 08.05.10, 10:49
      co do wypowiedzi z grup
      wozek jest zly bo ogranicza kontakt z dzieckiem
      albo chusty to trzeci swiat to mnie nie interesuja
      doceniam wypowiedzi dotyczace praktycznego zastosowania
      czyli co lepsze na spacer a co do wyjscia do kiosku

      a co do nosidla ze stelazem - nosze sie z zamiarem takiego , ale nosic go bedzie
      maz wiekszy i silniejszy odemnie - mysle ze takie nosidlo w gory jest dobrym
      uzupelnieniem do chodzenia, w sensie dziecko przejdzie tyle ile da rady, ja tak
      swego czasu caly beskid obeszlam wink - oczywiscie jak jest dobrze wyprofilowane
      i dopasowane- zreszta jak zwykly plecak ze stelazem - z chust czy zwyklym
      nosidlem tez mozna zle trafic

      co do przeciskanaia sie na ulicach - coz ja na zakupy po fajen rzeczy z cyklu
      ciuchy buty torebki chodze najczesciej sama bez znajomych, dzieci siostr i matek
      bo lubie miec swiety spokoj i duzo czasu - a miedzy ludzmi nie zdazylo mi sie
      przeciskac na szczescie nie mieszkam na takim terenie w spozywczych tez nigdy
      nie mialam problemu sie dostac,
      • elske Re: chusty 08.05.10, 11:00
        Ja swoim koleżanką, które były zainteresowane noszeniem chusty dawałam namiary
        na klub kangura:
        klubkangura.com.pl/
        Można przejść się na spotkanie, porozmawiać, przymierzyć chusty i nosidłasmile.
      • kawka74 Re: chusty 08.05.10, 11:03
        coz ja na zakupy po fajen rzeczy z cyklu
        > ciuchy buty torebki chodze najczesciej sama bez znajomych, dzieci siostr i mate
        > k
        > bo lubie miec swiety spokoj i duzo czasu

        Ja też lubię, ale dziecko skutecznie mi to utrudnia ;p
        Nie włóczę się po sklepach, nie cierpię tego, robię konieczne zakupy i tyle, a
        sklep z torbami jest jedynym odstępstwem od tej reguły. Robienie koniecznych
        zakupów z wózkiem jest dla mnie zdecydowanie mniej komfortowe, a dziecko wziąć
        ze sobą muszę. Wolę więc wziąć je w chuście.
        Poza tym noszenie własnego dziecka w chuście jest zwyczajnie przyjemne dla obu
        stron.
        Wózek nie jest zły, ba - bywa przydatny, ale w większości przypadków bardziej
        odpowiada nam chusta.
    • ste3fa Re: chusty 08.05.10, 14:55
      dla mnie i mojego dziecka chusta wygrywa z wózkiem, mam jedno i drugie.
      wózek z dzieckiem i dodatkami to +/- 20kg - mieszkam na 2 piętrze bez windy, w dół jakoś pomału zjade a w górę nie za bardzo, a nie ma miejsca żeby stał na dole - więc chusta pozwala mi wogóle wyjść z dzieckiem. i zrobić drobne codzienne zakupy
      moje dziecię to ssak naręczny smile
      mała śpi gdy ja jestem w ruchu, zatem na spacerze nie siądę na ławce. jak dla mnie to dobrze, bo mam ruch, którego potrzebuję
      z chustą wszędzie wejde - z wózkiem niekoniecznie (schody, szerokość między półkami)
      nie duszę dziecka pod folią w wózku w deszczowy ciepły dzień (wczoraj np) wystarczy parasolka

      oczywiście najpierw kupiłam wózek, chustę gdzieś po miesiącu. nie żałuję zakupu obu tych rzeczy bo są wykorzystywane, ale chusta zdecydowanie częściej
      • pani_olo Re: chusty 08.05.10, 21:18
        wózek jedzie z nami na DUŻE zakupy.
        W powszedni dzień służy jako ściana wspinaczkowa.
        Mei tai idzie z nami na spacer, plac zabaw, do lekarza, metra, tramwaju i po inne urzędowe sprawy. W góry, na wyjazd do dziadków, i inne wakacje. A przede wszystkim do usypiania w południe smile
        • dzoaann Re: chusty 09.05.10, 11:38
          przy maleńkiej córce chusta pozwalała mi po prostu spełniać potrzeby CALEJ
          trójki moich dziecismile
          córcia w chuście( a to typ, który potrzebował baaardzo duzo bliskości), często w
          chuście karmiona piersią. A ja mogłam w tym samym czasie gotować obiad, odrabiać
          lekcje czy cokolwiek innego ze starszakami. Koleżanka moja, równiez matka trójki
          dzieci z synkiem w wieku mojej córki, wiecznie narzekała, że nic nie może w
          domu, ani przy dzieciach zrobić, bo non stopo siedzi z małym i go karmi, nosi
          lub coś tam. Ja robiłam wszystko, a genialna chusta, w której cudownie wygodnie,
          bez bólu pleców, z wolnymi rękoma, nosi się dziecko, pozwalał na zapewnienie
          potrzeby bliskosci mojej córeczcesmile
          dziś mała ma prawie dwa lata i chusta służy na rózne wyprawy, pomaga genialnie w
          wyjazdach, wyprawach w gory i nie wyobrażam sobie zastąpić jej sztywnym stelażemsmile
          • joxanna Re: chusty 09.05.10, 19:06
            Ja używałam różnych rzeczy. Wózki, chustę, baby bjorn, nosidełko na stelażu -
            takie na plecy, ale też taki jakby pasek siatkowy, do noszenia na biodrze,
            malutki, mieścił się w plecaku, ale to już do dużych dzieci. W różnych momentach
            różne rzeczy są potrzebne.

            Lubię nosić dzieci, nosiłam w nosidełku i szczerze mówiąc przy pierwszym dziecku
            forum chustowe odstraszyło mnie takim misjonarstwem. I straszeniem, jaką to
            straszną krzywdę wyrządzam dziecku nosząc w nosidełku.

            Ale los rzucił mnie do innego kraju, gdzie dowiedziałam się, że chusty są po
            prostu... fajne. Nosidełka też. I byle nosić prawidłowo i nie przesadzać z
            noszeniem, to będzie dobrze. I okazało się, że w chuście dzieci są 'lżejsze', bo
            jakoś bardziej przylegają. A że ja lubię nosić dzieci, to na dłuższe noszenie (i
            tak nigdy nie za długie - godziny nie wytrzymam) - spacer, zakupy, czasem w
            domu, chusta była wygodniejsza. Na krótkie (zjazd windą) wygodniejsze było
            sztywne nosidełko.

            Drugie miało chustę. Trzecie też będzie miało chustę. Bo lubięsmile Ale to nie
            znaczy, że zrezygnuję z wózka, czy z nosidełek.
    • i_love_my_babies Re: chusty 09.05.10, 22:57
      chusta nie jest lepsza od wózka w NICZYM (ale wiadomo, dzisiaj można
      zarobić na WSZYSTKIM)
      kupiłam chustę, bo się naczytałam, jak to supr, hiper i w ogóle
      wywaliłam 150 zł, i co???
      wielkie g***o!

      dziecko w chuście jest skrępowane
      nic ni widzi, no i ileż może wąchać Twój dekolt
      zanim ją zamotałam, już musiałam rozmotywać, jako że zaczynał się
      drzeć w niebogłosy
      naparzał mnie kręgosłup

      próbowałam kilka razy i wciepałam do szafy

      natomiast wózek to raj!
      • kawka74 Re: chusty 09.05.10, 23:10
        > dziecko w chuście jest skrępowane
        > nic ni widzi,

        Pozwolę sobie zaprzeczyć smile
        Jaką masz chustę? Może ktoś chętny ją od Ciebie odkupi?
        • littleblue Re: chusty 09.05.10, 23:20
          Moje dziecko na poczatku reagowalo na gondole rykiem, wiec po kilku
          spacerach, z ktorych wracalysmy na sygnale po 15 min, dalam sobie
          spokoj i kupilam chuste. I tylko w chuscie nosilam Malag dzies do 5m-
          ca. I uwazam, ze chusta / miekkie nosidlo to rewelacyjny wynalazek,
          pozwalajacy na o wiele wiecej swobody ( kilkukm spacer w lesie i np.
          zbieranie grzybow, czy wycieczki po sklepach czy urzedach. Wozek
          sprawdzal sie lepiej w cieplejszym klimacie i wtedy kiedy liczyla sie
          mozliwosc zaladowania podwozkowego kosza. A zalety emocjonalne
          noszenia w chuscie sa dla kazdej matki inne... Ja lubie nosic i miec
          dziecko blisko ( i rowniez nie przeklada sie to na problem z
          samodzielnoscia zabawy czy zasypiania)
      • methinks Re: chusty 10.05.10, 13:07
        Hmm, my kupilismy 3 krotnie uzywana chuste za 36zl i jestesmy zachwyceni. Corka
        zasypia w chuscie w 5 minut i nic jej nie przeszkadza. Wozek ma swoje plusy i
        minusy, chusta tez. To jest dokladnie taki sam spor jak miedzy linuksiarzami a
        windowsowcami, zwolennikiem papsi a coca coli, pecetowcami a wyznawcami kosciola
        Apple.

        A dziecko wachac dekolt matki moze 24 na dobe, o ile sie orientuje.
      • da_tura Re: chusty 25.06.10, 12:52
        > dziecko w chuście jest skrępowane
        Mój jak był młodszy, to mógł skrępowany siedzieć i trzy godziny, do łazienki z nim w chuście chodziłamsmile)
        > nic ni widzi, no i ileż może wąchać Twój dekolt
        j.w. - uwielbiał to, a zawartość dekoltu uwielbia do dziś - w dzień i w nocysmile jak zaczął być ciekawy swiata, przełożyłam na plecy
        > zanim ją zamotałam, już musiałam rozmotywać, jako że zaczynał się
        > drzeć w niebogłosy
        Jak dla mnie kwestia dobrania wiązania do dziecka i do humoru dziecka
        > naparzał mnie kręgosłup
        Mnie naparzał do noszeniu na rękach smile)
        > natomiast wózek to raj!
        Dla mnie piekło, bo syn np. gondole tolerował tylko uśpiony, a jak się obudził i zorientował gdzie jest - był krzyk trwający tak długo, jak długo wózek jechałsmile)
    • figrut Re: chusty 10.05.10, 14:55
      Jako użytkowniczka tradycyjnego wózka dla trojga i staroświeckiej
      chusty dla jednego mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że gdybym
      wiedziała o takim cudzie jak chusta, cała moja trójka w wózku jeździła
      by 30% czasu, w chuście noszona byłaby 70% czasu. Niestety,
      dowiedziałam się o niej dopiero przy najmłodszym, uszyłam sposobem
      chałupniczym i stała się rzeczą bez której ciężko by się żyło.
      Jestem jednak typem który nie wstydzi się być innym i robić inaczej niż
      wszyscy.
      • baabasia Re: chusty 10.05.10, 15:46
        Podobno chusty na Zachodzie na nowo "zaczęły się" od książki "The Continuum
        Concept" (polski tytuł "W głębi kontinuum" czy jakoś tak), ale noszenie to nic
        nowego (zresztą Liedloff opisuje właśnie taką kulturę tradycyjną Indian),
        niepodnoszenie dzieci, aby ich nie rozpuścić to nowy wymysł.
        • ledzeppelin3 Re: chusty 10.05.10, 16:02
          czego ja nie miałam- i chustę kieszonkę, i motana i Manuka
          super-hiper-sofistikejted-nisidło-sprowadzane-z-zagranicy,panie

          I powiem tak-
          Noszenie siedmiu kilo na sobie to jest noszenie siedmiu kilo na sobie.
          I nie ważne, czy je umiejetnie-po-chuścianemu rozmieścisz na kręgosłupie
          lędźwieowym, krzyżowym, piersiowym czy biodrach.
          Musisz to 7 kilo tachać.
          Moje dzieci rodziły się ważąc ponad 4 kilo każde i przybywały w tempie
          zastraszającym.
          No i musiałam byc cały czas w ruchu, inaczej się budził/nudziły.
          A z wózkiem masz plecy wolne.
          Chusta jest dobra na zakupy w supermarkecie (unikałam zakupów z
          dwumiesięczniakiem) albo na jakieś wyjścia od wielkiego dzwonu.
          Wózek jest dobry na wszystkie spacery, żeby go postawić w ogrodzie pod brzozą,
          dziecko śpi a ty gotujesz obiad.
    • mmena Re: chusty 13.05.10, 15:11
      Nie jest lepsza.
      Jest inna.
      Sa sytuacje, w ktorych wygodniej jest korzystac z chusty, sa
      sytuacje, w ktorych wygodniej jest korzystac z wozka.
      Oba rozwiazania sprawdzaja sie i sa warte polecenia.
      • dzoan.k Re: chusty 24.06.10, 14:38
        ...jak i trzecie rozwiązanie- nosidło.
        Dobre nosidło spełni wszystkie funkcje chust + można je szybciej
        włożyć i zdjąć. Przydaje się na szybki wypad na zakupy jak i do
        noszenia po domu.
        Ja jestem bardzo zadowolona. Stawy biodrowe syna są zdrowe i mały
        rozwija się jak najbardziej prawidłowo. Nie wiem, skąd się biorą te
        wszystkie posty mówiące o szkodliwości nosidełek... właściwie można
        się spodziewać, że pochodzą od producentów chust, którym zależy na
        takiej złej opinii dotyczącej nosidełek.
        W nosidełkach możliwe jest utrzymanie pozycji żabki. Coraz więcej
        nosideł ma szeroki pas pod kroczem, na którym dzieci nie wiszą i
        pozycja żabki jest utrzymana.
        Obecne nosidełka są miękkie i dziecko jest w nich naturalnie
        skulone, przytulone do rodzica. Po to właśnie w nosidełkach mamy
        regulację, aby nosidełko dostosować jak najbardziej optymalnie do
        kształtu rodzica i dziecka.
        Nosidełka pozwalają na równomierne rozłożenie ciężaru maluszka,
        dzięki czemu jądra lub spojenie łonowe nie są uciskane. Po to
        właśnie mamy regulację, żeby można było nosidło dopasować i do
        dziecka, i do rodzica- pomaga to osiągnąć odpowiedni punkt
        ciężkości, tak aby wygodnie było również „nosicielowi”. Pasy
        materiału pod kroczem dziecka są już teraz szerokie i dzieci na nich
        nie wiszą.

        Pzdr
        • ivaz Re: chusty 24.06.10, 15:12
          Piszesz oczywiście o nosidle ergonomicznym typu bondolino, manduca,
          eurobaby, beco, ono itp, a nie o wisiadełku typu Baby Bjorn czy
          jakimś innym Womarze?
    • m_o_k_o Re: chusty 24.06.10, 14:54
      Chsta sparwdza się, kiedy musze załatwić coś w urzędzie, banku gdzie
      są schody, pójść do sklepu, do którego nie wjadę wózkiem, pójść do
      szkoły na zebranie. Kiedy dziecko nie chce spać, a leżeć też nie
      chce.
    • ewcia1980 Re: chusty 24.06.10, 16:09
      ja tez nie rozumiem tego chustowego szału
      chociaz - przyznam szczerze - właśnie sama dałam sie w to wkręcic.

      córki nie nosilam w chuscie
      bo jakos ten wynalazek nie "przemawiał" do mnie
      ale ... nasłuchałam sie jakie te chusty to super-hiper
      jakie wspaniałe
      jakie to ułatwienie
      jaka wygoda
      ble, ble, ble....

      no i jeszcze przed urodzeniem synka nabyłam takową.
      a że miałam to sporadycznie uzywałam.
      tyle, ze wcale nie była wygodniejsza, fajniejsza od wózka
      ani taka super-hiper

      idac na spacer z dzieciakiej - wygodniej bylo mu w wózku
      mi równiez bo latwiej pchac wózek niz targac na sobie te 5, 6, czy
      nawet 8kg dodatkowo
      na zakupach - jak wyzej
      na szybki wypad do miasta - tez wygodniej było wyjac mi z bagażnika
      wózek niz wyjmowac dzieciaka z fotelika i kutlac w "szmaty"

      w domu - tu juz zupełnie chusta dla mnie to jakas poraża bo moje
      dziecko wolało lezec sobie na macie edukacyjnej czy leżaczku gdzie
      było mu "przewiewnie" niz byc opatulone dwoma dodatkowymi warstwami
      szmat

      bo nie poszukujmy sie -w chustach jest GORĄCO!!!!
      i dzieciakowi i matce
      (uprzedzajac nawiedzone chustomoaniaczki - fakt- nie mialam chusty
      za 1000zl ale NIE WIERZE ze te "wypasione" to posiadaja jakas ...
      klimatyzacje!

      chuste sprzedałam jak dziecko miało pół roku.
      dla mnie - strata kasy
      ale jako komuś pasuje ....


      • dzoaann Re: chusty 24.06.10, 16:44
        zależy jaki egzemplarz dziecka sie trafismilemoja ani w wozku, ani na macie, ani
        nigdzie lezec nie chciala. Miała refluks pokarmowy i trzeba ją było pionizować.
        Chusta pozwalala wygodnie nosić dziecko i tyle. Gdybym mogła dodłożyć to bym w
        chuste nie motałasmile
    • 18_lipcowa1 Re: chusty 24.06.10, 16:57
      chusta wygodna na wyjscie do supermarketu, na szybki wypad do
      sklepu, tak se nosic to też mozna ale noworodka, np moja płakała to
      brałam do chusty i gotowałam, zmywałam itp
      potem to ja juz dziekuje
      poza tym wózek sie jednak przydaje


      moja cora i ja lubilysmy chustowanie, do ok 7 miesiaca
      teraz woli sama juz odkrywac swiat na tylku, na kolankach
      ot taka roznica, kiedys np zmywalam z nia w chusie, najpierw na
      przodzie, potem na tyle a teraz to juz siedzi na podlodze w kuchni i
      rozstawia gary po kątach
      • meg303 Re: chusty 24.06.10, 17:59
        Noszenie dwulatka w chuście?... Piękne dzięki. Moja dwulatka ważyła 16 kg. Nie
        sądzę, ze istnieje jakaś chusta, ktora pozwoliłaby chodzic na długie spacery.
        Maluch na którego czekam juz teraz waży ok 4500g, mój kręgoslup juz teraz woła
        o litośc..

        • figrut Re: chusty 24.06.10, 18:08
          Nie
          > sądzę, ze istnieje jakaś chusta, ktora pozwoliłaby chodzic na długie
          spacery.
          Kto powiedział, że dwulatka cały spacer spędza w chuście ? Dwulatka
          wsadza się do chusty kiedy jest bardzo zmęczony po długim spacerze lub
          senny. Mój najmłodszy dwulatek ważył 12kg., mój średniak 10,5
          • deodyma Re: chusty 24.06.10, 18:11
            i te chusty wytrzymuja ciezar 10-12 kg???
            • figrut Re: chusty 24.06.10, 18:15
              Te chusty wytrzymują o wiele większy ciężar, o ile są z odpowiedniego
              materiału. Moja była z takiej szmatki wyciągniętej na szybko z szafy.
              Pewnie zasłona kuchenna miała z tego być. Wytrzymała bez problemu
              ciężar trzylatka i służy za huśtawkę po dziś dzień (3 lata).
            • a.m.a Re: chusty 24.06.10, 18:33
              moja tana wytrzymuje obiazenie 50 kg, ale na razie nosze roczniaka - 8kg. Czasami.

              • heca7 Re: chusty 24.06.10, 21:44
                Ja żadnego ze swoich nie nosiłam. Bałam się o kręgosłup. Właśnie cio
                z kręgosłupem????
                Poza tym źle na mnie wpływało psychicznie uczucie, że ktoś jest
                cały czas uczepiony mnie. Muszę mieć koło siebie przestrzeń żeby
                normalnie funkcjonować.
                Widziałam niedawno babkę z dzieciakiem w chuście-maleńkim. Sklep,
                upał a ona go przodem do siebie pionowo z nosem wciśniętym między
                cycki trzymała. Skąd się bierze taki kretynizm? nie wiemuncertain
                Jak ktoś nie umie nosić, tylko chce poszpanować powinien sobie lalkę
                reborn kupić.
                • kawka74 Re: chusty 24.06.10, 22:13
                  Właśnie cio
                  > z kręgosłupem????

                  Nic. Jeśli dziecko jest prawidłowo zawiązane, obciążenie jest zupełnie inne.

                  Sklep,
                  > upał a ona go przodem do siebie pionowo z nosem wciśniętym między
                  > cycki trzymała. Skąd się bierze taki kretynizm? nie wiemuncertain

                  Czy dziecku coś dolegało? Płakało? Wrzeszczało? Siniało z powodu bezdechu? Było
                  nieprawidłowo zamotane?
                  • figrut Re: chusty 24.06.10, 22:23
                    > Czy dziecku coś dolegało? Płakało? Wrzeszczało? Siniało z powodu
                    bezdechu? Było
                    > nieprawidłowo zamotane?
                    Nie, najzwyczajniej w świecie trafiło na kogoś, kto nie miał do
                    czynienia z chustą i bez sprawdzenia dla samej zasady nastawił się
                    antychustowo tongue_out
                    Jak do tej pory, to przeważają u użytkowników pochwały na temat
                    chust. Warunkiem wydania opinii jest sprawdzenie na własnej skórze o
                    czym mowa.
                    Co do kręgosłupa, to mimo 39 lat jeszcze nie miałam z nim problemów,
                    a ostatnio (już co prawda bardzo sporadycznie) młodego nosiłam 3 lata
                    temu.
                    • kawka74 Re: chusty 25.06.10, 10:23
                      Lubię nosić swoje dziecko w chuście. Moje dziecko lubi też być noszone. Nie
                      wykluczam możliwości, że są takie tandemy rodzic-dziecko, w których chustowanie
                      nie wychodzi z jakichś powodów, nie pasuje - normalna rzecz.
                      Irytuje mnie jednak postawa: mnie się nie podoba, mnie nie wyszło, więc wszyscy,
                      którzy noszą dziecko w chuście, to idioci.
                      • bsl Re: chusty 25.06.10, 12:35
                        kawka74 napisała:
                        > Irytuje mnie jednak postawa: mnie się nie podoba, mnie nie wyszło,
                        więc wszyscy
                        > ,
                        > którzy noszą dziecko w chuście, to idioci.

                        to cos jak dyskusja o karmieniu wink
                        • kawka74 Re: chusty 25.06.10, 12:43
                          o karmieniu
                          o noszeniu
                          o ubieraniu
                          o uczeniu języków obcych
                          o rozszerzaniu diety
                          Ile chcieć.
                          Wystarczy pobieżny przegląd forum 'Niemowlę' ;p
                        • miliwati Re: chusty 25.06.10, 12:43
                          bsl napisała:

                          > > którzy noszą dziecko w chuście, to idioci.
                          >
                          > to cos jak dyskusja o karmieniu wink

                          Ci, którzy karmią dziecko to idioci?
                • miliwati Re: chusty 25.06.10, 09:39
                  heca7 napisała:

                  > Ja żadnego ze swoich nie nosiłam. Bałam się o kręgosłup. Właśnie
                  cio
                  > z kręgosłupem????

                  Nic specjalnego. Bardziej cierpią kręgosłupy grubasów i cięzarnych,
                  bo brzucha zdjąć się nie da.

                  > Poza tym źle na mnie wpływało psychicznie uczucie, że ktoś jest
                  > cały czas uczepiony mnie. Muszę mieć koło siebie przestrzeń żeby
                  > normalnie funkcjonować.

                  A dziecko, jak rozumiem, się nie liczy? Z tą swoją potrzebą kontaktu
                  z matką, ograniczającą Twą wolność osobistą?

                  > Widziałam niedawno babkę z dzieciakiem w chuście-maleńkim. Sklep,
                  > upał a ona go przodem do siebie pionowo z nosem wciśniętym między
                  > cycki trzymała. Skąd się bierze taki kretynizm? nie wiemuncertain

                  Taki kretynizm bierze się z tego, że nie masz pojęcia o temacie, a
                  się wypowiadasz.

                  > Jak ktoś nie umie nosić, tylko chce poszpanować powinien sobie
                  lalkę
                  > reborn kupić.

                  A jak ktoś nie umie nosić, a chciałby się o tym powypowiadać, to
                  powinien to pisać tylko w Wordzie, a nie rozsyłać po forach i
                  wychodzić na głupa.
                • 18_lipcowa1 Re: chusty 25.06.10, 09:46

                  > Poza tym źle na mnie wpływało psychicznie uczucie, że ktoś jest
                  > cały czas uczepiony mnie. Muszę mieć koło siebie przestrzeń żeby
                  > normalnie funkcjonować.


                  To po co ci dzieci ?


                  > Widziałam niedawno babkę z dzieciakiem w chuście-maleńkim. Sklep,
                  > upał a ona go przodem do siebie pionowo z nosem wciśniętym między
                  > cycki trzymała. Skąd się bierze taki kretynizm? nie wiemuncertain



                  Oj moja też tak lubiła.


                  > Jak ktoś nie umie nosić, tylko chce poszpanować powinien sobie
                  lalkę
                  > reborn kupić.

                  TY se powinnas kupic.
        • miliwati Re: chusty 25.06.10, 09:30
          meg303 napisała:

          > Noszenie dwulatka w chuście?... Piękne dzięki. Moja dwulatka
          ważyła 16 kg. Nie
          > sądzę, ze istnieje jakaś chusta, ktora pozwoliłaby chodzic na
          długie spacery.

          Przecież dwulatki chodzą na własnych nogach.

          • truscaveczka Re: chusty 25.06.10, 09:44
            Dokładnie to miałam napisać, dwulatki nie nosiłam nigdy. A spacery
            były naprawdę długie - wózek schowałam definitywnie w okolicach
            drugich urodzin córki i użyłam dwa razy później, wioząc dziecko z
            gorączką do lekarza.
            Od chusty było mi niewygodnie, gorąco i bolał mnie kręgosłup. Tzn
            przez całe dwa dni, potem oddałam pożyczoną chustę - taki pas
            materiału po prostu - koleżance, która była mocno zdziwiona, jak mi
            to może nie pasować.
            Ja nie wykluczam, że niektórym to pasuje. Mnie nie. A moje dziecko
            nie musiało odczuwać mojej bliskości poprzez wąchanie mego dekoltu
            i słuchanie wzdychania wink Dałam radę inaczej.
            • 18_lipcowa1 Re: chusty 25.06.10, 09:56
              A moje dziecko
              > nie musiało odczuwać mojej bliskości poprzez wąchanie mego dekoltu
              > i słuchanie wzdychania wink Dałam radę inaczej.


              Jasne, lepiej by wdychało np .pierdy pana z kolejki przed toba, bo
              zdaje się mniej więcej na wysokośc du..y jest dziecko siedzące w
              wózku.
              • truscaveczka Re: chusty 25.06.10, 10:04
                Mówiłam o bliskości.
                Mocna argumentacja swoją drogą. Szkoda, że głupia jak kilo gwoździ
                wink
                • miliwati Re: chusty 25.06.10, 10:07
                  truscaveczka napisała:

                  > Mówiłam o bliskości.
                  > Mocna argumentacja swoją drogą. Szkoda, że głupia jak kilo gwoździ
                  > wink

                  Nie do końca. Pierdy pana z kolejki może akurat nie są bardzo
                  szkodliwe, ale na ulicy dziecko w spacerowym wózku jest mniej więcej
                  na wysokości rur wydechowych.
                • 18_lipcowa1 Re: chusty 25.06.10, 10:33
                  truscaveczka napisała:

                  > Mówiłam o bliskości.
                  > Mocna argumentacja swoją drogą. Szkoda, że głupia jak kilo gwoździ
                  > wink


                  No to ci oświadczę że lepszej bliskosci niz wąchanie dekoltu mamy i
                  sluchanie jej wzdychań NIE MA.
            • karro80 Re: chusty 25.06.10, 16:28
              A ja zaczełam nosic własnie po 2 urodzinach córki. Jako, że poruszam
              się komunikacja miejską to jest mi o wiele wygodniej i bezpieczniej
              niż z ruchliwą dwoulatką.
              Wózek jest uzywany przy okzaji dużych zakupów lub wypadu do
              piaskownicy z tona zabawek(piaskownica daleko).
              Na spacerach w więksozści młoda na własnych nogach, ale jak sie
              zmęczy(a męczy się szybciej niz standardowe dziecko z pewnych
              przyczyn) to przynajmniej nie musze tachać -nie wiem, ale 10 kilo to
              nie jest duzo w chuscie czy mt -ja w zasadzie tego nie czuję.
              Dlatego ile użytkowników tyle opiniismile
    • da_tura Re: chusty 25.06.10, 12:45
      No to po ludzku zatem - mam i chustę wiązaną, i wózek i nosidełko Mei Tai.Wcześniej jak synek był mały i lekki (obecnie ma 10 m-cy)miałam chustę elastyczną. Dla mnie dyskusja co lepsze wózek czy chusta jest bezcelowa, chusta służy do innych celów, wózek do innych, z przewagą chusty ostatnio - syn nie lubił gondoli, płakał w niej, spacerówkę toleruje ledwo, ledwo, i to na krótkie dystanse. A miło jest iść na spacer bez obawy, ze zacznie płakać godzinę drogi od domusmile
      A chusta jako taka była dla mnie wybawieniem - syn miał taki okres w życiu, od około 3 mies do ok. pół roku, że tolerował tylko noszenie, płakał w wózku, łóżeczku, na macie i wszędzie. Spał w dzień tylko w chuście, uspokajał się w chuście i przy piersi.Gdybym nie chusta, nie wiem co by było, musiałam przecież jakoś funkcjonować. Gdyby nie ból brzucha po c.c., nosiłabym wcześnie, ale nie dało się.
      Porównanie z kremami na cellulit nie do końca trafione, raczej z samym celulitemsmile Tak jak i chusty, cellulit był od zawsze, tylko niedawno zrobiono z niego chorobęsmile A z chust, czyli podstawowego transportu dzieci, wielkie mecyjesmile jak mawiała moja babcia.
    • sueellen Re: chusty 25.06.10, 16:48
      Mam zwykly Hopperditz i dwa razy drozszy Didymos z lnem. W chuscie nosilam zima
      az do maja, od kiedy przeprowadzilam sie do domku, przesiadlam sie na wozek a
      chusty uzywam wylacznie w domu, kiedy dziecko domaga sie noszenia, a chce miec
      rece wolne.
    • mamakrzysia4 Re: chusty 25.06.10, 17:13
      wózek jest super ale chusta jest niezastąpiona jeśli dziecko marudne, kolkowe
      absorbujące hoop w chustę i po bólu i karmić można bez stresu też poza tym jak
      ma się 2-3 dzieci to nie wyobrażam sobie wózka- podwójny wózek jest mega ciężki
      i nieporęczny a chusta to taka część ubrania bez stresu ja sobie chwale miałam
      taką używaną po rodzinie i naprawdę sprawdziła się na 6+
      • dzoan.k Re: chusty 05.07.10, 16:22
        Jak już było powiedziane wyzej, nie ma sensu porównywanie chusty i
        wózka (dorzuciłabym do tego też porównywanie nosidła i wózka), gdyż:
        -służa one do czego innego! Z wózka korzysta się w innych
        sytuacjach...
        -głupie jest gadanie o wysokości wózków -na poziomie rur
        wydechowych...Ludzie! te spaliny unoszą się też na poziomie waszych
        klatek piersiowych, więc tam również dziecka przed nimi nie
        uchronicie... Poza tym, idąc tym śladem, dzieci w wieku
        przedszkolnym..no może "zerówkowym" i pierwszoklasiści powinni nosić
        jakieś maski z tlenem do oddychania wychodząc na dwór, bo one cały
        czas mają układ oddechowy na poziomie rur wydechowych...
        nie popadajmy w paranoję... Fakt- są to czynniki szkodliwe i
        niestety mogą powodować choroby, ale tego nie unikniemy. Wmawianie,
        że wózki są złe, bo dziecko jest narażone na spaliny albo, jak wyżej
        wspomniano, na "pierdy pana w kolejce" jest smieszne.
        A jeśli chodzi o spór nosidełka- chusty, oczywiście każdy podejmie
        własną decyzję ale jedna moja uwaga:
        Niech każdy skonsultuje się z wlasnym lekarzem, który po zbadaniu
        malucha powie, co sądzi na ten temat. Rozumiem, że wielu rodziców
        może w tej sprawie polegać na głosach na forach internetowych, ale
        jeśli chodzi o niektóre głosy prochustowe, a
        właściwie "chustomaniackie", to uważam, że są one elementem kampanii
        promocyjnej chust. Co prawda, wielu rodziców rzeczywiscie pisze na
        forach i ich wypowiedzi są szczere...ale jednocześnie wiele jest też
        wypowiedzi napisanych na zlecenie producentów. Twierdzę tak,
        ponieważ brzmią one często tak samo i używają tych samych argumentów.
        Gadanie, że tylko chusty są dobre i że wszyscy lekarze je polecają
        nie ma sensu. Jacy wszyscy lekarze? nie wiemy, jak mysli każdy
        lekarz....
        A co do zdrowia malucha, powiem jeszcze raz: ja nosiłam w nosidle i
        moje dziecko jest zdrowe. Bioderka rozwijają się prawidłowo, nie
        mamy problemów z kręgosłupem...Nie wiem, jaki cel ma takie
        straszenie rodziców...
        Każdy może mieć inne zdanie na ten temat...ja chce tylko podkreslic,
        jak wiele z tych postów jest w pewnym sensie falszywych...jesli ktos
        nie sprobowal nawet nosić, nie ma w tej dziedzinie doświadczen a
        wypowiada się na forum opiniami rodem z chustomanii to nie jest dla
        mnie autorytetem...
        wole zapytac lekarza...moj powiedzial,ze moge nosic w nosidle. Nie
        bede podwazac jego autorytetu i 20letniego doswiadczenia...
    • ola Re: chusty 05.07.10, 18:47
      większą cześć roku spedzam w górach.
      Dom w połowie góry, w lesie, stromą asfaltówką idzie sie do doliny
      30 minut, prosto w dół przez las 10 minut.
      Gdyby nie chusta, przez ostatnie 3 lata nie mogłabym wyjsc za próg
      domu. A tak dziecie ze mną pół Beskidu Ślaskiego przeszło i na
      odznakę PTTK prawie zasługuje smile
    • suazi1 Re: chusty 06.07.10, 14:10
      Ja też generalnie wózkowa mama jeste/byłam, ale chusta czasem tyłek
      nam ratowała, zwłaszcza podczas spacerów nad morzem (mam na myśli
      piasek, falochrony, a nie jakiś wyczesany deptaczek w nadmorskim
      kurorcie), nad którym jesteśmy prawie co tydzień.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka