Dodaj do ulubionych

To wszystko Twoja wina!

23.05.10, 10:11
Nie lubie podsłuchiwać i zwykle tego nie robię, ale wczoraj na przystanku
usłyszłam bardzo smutną rozmowę. Dziecko może 8 letnie krzyczało na swoją
mamę, że bardziej kocha tatę niż ją, że nie powinni się rozwodzić, że to
wszystko jej wina (w senie mamy) bo to na pewno przez nią tatuś ich zostawił.
Matka próbowała córkę uspokoić ale dawało to odwrotny efekt. W każdym razie to
było okropne, strasznie smutne, tym bardziej, że widziałam, że kobiecie
napływają łzy do oczu... Ponieważ byłam jedną z dwóch osób na przystanku to po
prostu się oddaliłam, żeby jeszcze bardziej nie krępować tej kobiety swoją
obecnością. Podejrzewam, że jej mąż był niezłym d**** który ją zdradzał i
zostawił dla innej. Ale zaczęło mnie zastanawiać co innego. Jak powiedzieć
dzieciom o rozwodzie tak, żeby nie myślało, że to wina albo jednego albo
drugiego? Przecież nie będzie się wtajemniczać dziecka w sprawę bo to może
zranić dziecko jeszcze bardziej, a po za tym są sprawy o których nie powinno
się dziecku mówić. W sumie to nie pierwsza sytuacja w której spotykam się z
tym, ze dziecko obwinia matkę za rozwód. Dlaczego tak jest?
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 10:22
      Bo zwykle to matka jest pod ręką i dziecko może dać upust frustracji, ogólnemu
      niezadowoleniu tudzież innym uczuciom. Pojawiający się sporadycznie tatuś nie
      jest obwiniany, bo a nuż obraziłby się i przestał pojawiać. Normalna idealizacja
      nieobecnego rodzica.
      • lolinka2 Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 15:29
        i z matką czuje się na tyle bezpiecznie, żeby wyluzować. Przy ojcu, tym
        idealnym wielkim nieobecnym, pewnie jest "na baczność" - znaczy
        zachowuje się, myśli i czuje "pod dyktando", żeby sobie na uwagę &
        miłość zasłużyć. Matka, w znakomitej większości przypadków, kocha
        niezależnie od tego....
    • kawka74 Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 10:23
      Być może jest to po prostu próba zracjonalizowania sobie rozstania rodziców,
      znalezienia jakiegoś wyjaśnienia. Dzieci w takich sytuacjach szukają rozwiązania
      na swoją miarę, co może skutkować obwinianiem matki, a także samego siebi
      ('gdybym był grzeczniejszy/sprzątał pokój/odrabiał lekcje').
      Niewykluczone jest również, że to skutek edukacji przeprowadzonej przez tatusia,
      może też skutek jego liberalnych metod wychowawczych - 'bo tatuś pozwala' (piszę
      'tatusia', ale to działa w obie strony).
    • wieczna-gosia Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 10:28
      bo swoj zal i zlosc moze wykrzyczec temu kto jest obok, a nie
      nieobecnym. nie wiesz jaki byl ten rozwod nic nie wiesz o tej
      rodzinie- najbezpieczniej jest zalozyc ze winni sa oboje- po prostu i
      tyle ludzie sie rozwodza z tysiaca powodow. Ale fakt jest taki ze
      zlosc dziecka (jak najbardziej uprawniona niezaleznie od wszystkiego)
      trafila na matka bo ta byla pod reka.

      Poza tym dzieci robia awantury emu kogo sa bardziej pewne i nie boja
      sie odrzucenia.
      • triss_merigold6 Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 10:30
        ROTF to coś pocieszającego, biorąc pod uwagę, że mój potomek wkroczył w etap
        średnio zrównoważonego sześciolatka.P
      • rysia.z.poczty Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 10:46
        Idealnie by było gdyby oboje rodzice usiedli z dzieckiem i na
        spokojnie bez krzyków i wzajemnych oskarżeń wytłumaczyli dziecku w
        sposób delikatny i dla niego odpowiedni,np.już się nie kochamy ,nie
        będziemy mieszkać razem ale niezmienia to faktu ,ze jesteś dla nas
        naważniejsza /szy,nadal będziemy spędzać z sobą czas ,moze nie tak
        dużo jak dawniej ...... itd.
        Niestety realia są inne ludzie rozchodzą się w wielkiej kłutni
        dochodzi do rękoczynów (nawet przy dziecku),rodzice wzajemnie się
        oskarżają i starają sie często przeciągnąć dziecko na swoją
        strone.Nie potrafią rozmawiać i dochodzą powoli do tego ,ze robią
        krzywdę nie tylko sobie.
    • karra-mia Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 10:33
      Bo mama jest zawsze, więc zraniony/rozłoszczony dzieciak wyładowuje się na niej. Na 24h może sobie kilka godzin po mamie pojeździć a kilka się do niej potulić. Tatuś zwykle zjawia się łikendowo na kilka godzin, więc szkoda marnować ten czas na kłótnie, krzyki i złą atmosferę. Myślę, ze to tak działa.
    • anulkaa_27 Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 10:50
      teraz krzyczy i wypomina, a za parędziesiąt lat byłby jak
      w tym przypadku tnij.org/gznc że tata by odszedł a matka została bez kasy i dziecko pieniądze mamie wysyła. widziałam sytuacje kiedy było na odwrót, dzieci wygadywały swoim matkom, że to ich wina, że zmarnowały sobie życie bo nie rozwiodły się wcześniej, a teraz są same. jak widać kobiety nie mają łatwego życia, ale to
      chyba dlatego, że maja lepszy kontakt z dziećmi i dzieci wiedzą, że nawet jak mamie nawrzucają to mama ich nie opuści
    • byakhee Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 14:27
      Ja tez myslalam, ze to wina matki. Pomimo mania obojga rodzicow w
      zasiegu reki. Po prostu zawsze widzialam (glownie slyszalam) ja
      robiaca afere itd. Oczywiscie w tym wieku, nie wiedzialam skad sie
      te arefy biora, wiec naturalnie oskarzalam osobe krzyczaca.
      Teraz mysle, ze oboje sa winni, kazde na swoj sposob.
    • lola211 Re: To wszystko Twoja wina! 23.05.10, 15:35
      >Podejrzewam, że jej mąż był niezłym d**** który ją zdradzał i
      >zostawił dla innej.

      A ten wniosek skąd?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka