Wczoraj mój mąż machnął ze złością ręcznikiem i zamknął się w
sypialni a ja zaklnęłam sobie pod nosem. Jesteśmy ze sobą już sporo
czasu a tak „ostro”

to rzadko nam się zdarza i tak mnie wzięło
na wątek.
Jak się kłócicie z emocjami, czy raczej racjonalnie, krótko i po
wszystkim, czy tygodniami ciche dni? Ja z reguły pierwsza wyciągam
dłoń ale wymagam szczególnych przeprosin (np.masaż), nawet jak
zawiniłam. Męża nie interesuje sex w ramach przeprosin, to tylko po
nich
Aaaa, przypomniała mi się moja koleżanka, kiedyś zeszłam do niej
(mieszkała z mężem niżej) a tam ściany w kuchni w jogurcie, talerze
pobite na ziemi a oni umazani i ubawieni na całego, podobno właśnie
się kłócili….
Z góry informuję, że wątek dotyczy udanych związków, nie patologii
obijającej się w ramach wymiany zwidnych myśli.I proszę nie piszcie:
kochamy się i dlatego nie kłócimy się