Dodaj do ulubionych

Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań?

28.05.10, 06:52
Wczoraj mój mąż machnął ze złością ręcznikiem i zamknął się w
sypialni a ja zaklnęłam sobie pod nosem. Jesteśmy ze sobą już sporo
czasu a tak „ostro” wink to rzadko nam się zdarza i tak mnie wzięło
na wątek.

Jak się kłócicie z emocjami, czy raczej racjonalnie, krótko i po
wszystkim, czy tygodniami ciche dni? Ja z reguły pierwsza wyciągam
dłoń ale wymagam szczególnych przeprosin (np.masaż), nawet jak
zawiniłam. Męża nie interesuje sex w ramach przeprosin, to tylko po
nich wink

Aaaa, przypomniała mi się moja koleżanka, kiedyś zeszłam do niej
(mieszkała z mężem niżej) a tam ściany w kuchni w jogurcie, talerze
pobite na ziemi a oni umazani i ubawieni na całego, podobno właśnie
się kłócili….

Z góry informuję, że wątek dotyczy udanych związków, nie patologii
obijającej się w ramach wymiany zwidnych myśli.I proszę nie piszcie:
kochamy się i dlatego nie kłócimy się
Obserwuj wątek
    • deodyma Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 08:19
      w naszym wypadku to burza z piorunami.
      oboje jestesmy wybuchowi, kawa na lawe bez owijania w bawelne i po
      wszystkim.
    • karra-mia Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 11:33
      Ja się zawsze kłócę burzliwietongue_out Głośno, szybko i po sprawie. Mąż różnie. Czasem wytrzymuje mój wybuch, po czym wraca do rozmowy sprzed jak gdyby nigdy nic, bo wie, że ja po prostu musiałam dac upust emocjom; a czasem juz chyba nie wytrzymuje i wtedy równiez on wali prosto z mostu. Po chwili jest wszystko ok. Nigdy nie rzucałam talerzami ani niczym innym, choć czasem może powinnam spróbowaćbig_grin
      • em_em71 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 12:40
        Ja kiedyś rzucałam, tym co miałam pod ręką. Zwłaszcza pierwszy rok
        po ślubie był dość burzliwy. Z zapamiętanych - kanapką, wylądowała
        masłem na nowej skórzanej sofie - został ślad, innym razem odgasiłam
        papierosa w szpinaku; gdy ja "próbowałam rozmawiać", on sobie
        spokojnie go odgrzewał. Ech, stare dzieje smile
        Teraz się prawie nie kłócimy, każde od czasu do czasu pogderać musi,
        na szalone awantury szkoda nerwów a i powodów za bardzo nie ma.
    • rysia.z.poczty Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 12:44
      Kłucimy się często intensywnie,często w ruch idą przedmioty,na
      szczęście bardzo szybko nam przechodzi i nieznam czegoś takiego jak
      ciche dni.
    • default Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 12:49
      Machnął ręcznikiem ? A Ty zaklęłaś pod nosem ??
      O rany, ale awanturrra wink Karczemna burda normalnie! smile
      Fajnie, że jesteście tacy spokojni, my bywamy nieraz wybuchowi jak
      petardy, kiedyś mąż cisnął wieżą - i to dość daleko, z wnętrza domu
      na podjazd, roztrzaskała się dokumentnie (ku mojej złośliwej
      satysfakcji, bo to był jego sprzęt, ja z niej prawie nie korzystałam
      i sam sobie kuku zrobił smile)Ja kiedyś pieprznęłam o podłogę patelnią
      z kotletami mielonymi (akurat to miałam w ręku), innym razem
      wyciepywałam ze świstem jego ciuchy na podwórko. Zwykle po takim
      wybuchu powietrze schodzi z nas jak z przekłutego balonika i
      awantura przeradza się w rzeczową dyskusję zakończoną kompromisem i
      zawarciem pokoju.
      Czasem dla odmiany zdarzają się nam ciche dni, które zdychają
      śmiercią naturalną najdalej w 2-3 dobie, bo trudno jednak zaprzestać
      całkowicie komunikowania się i powód obrazy rozmywa się i ginie w
      bieżacych sprawach.
      • mikas73 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 12:55
        Uśmiałam się z tej wieży.
        Widzę, że wątek ruszył, bo już meżowi zakomunikowałam, że jakąś
        słabą inspiracją był, a on na to, że na następny raz tak się
        postara, że forum zadrży big_grin
    • foczkaka Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 12:57
      Zwąłszcza ja ma tendencje do trzaskania drzwiami i rzucania czym popadnie, ale
      staram się powstrzymywać. Kłótnia u nas polega na tym ze warczymy na siebie a
      raczej oboje wyrzucamy w powietrze przeróżne zarzuty i kazde jest coraz bardziej
      wsciekłe ze druga strona w ogóle nie słucha.
      Wreszcie ktoras strona stwierdza ze juz wystarczy i mowi "dobra dobra i tak
      zawsze musisz miec racje" (oboje zwasze musimy miec racje) i robi focha przez
      następną godzinę. Wreszcie zostajemy przy opcji tej strony ktora akurat tym
      razem była górą, a druga czuje sie poszkodowana bo "zawsze musi ustępowac".

      Chciałabym zebysmy sie kłócili bardziej racjonalnie i razem wypracowywali
      kompromis, no ale nie da sie, bo przeciez musiałby mi zawsze przyznawac racje wink
      • montechristo4 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 13:52
        kiedyś to były kłótnie smile z rzucaniem talerzami i kubkami. Teraz mi
        przeszło (bo to oczywiście ja rzucałam). Zdarza się wywrzeszczeć
        swoje racje, albo mówić podniesionym głosem, ale juz wiem, że lepiej
        przedyskutować i dojść do kompromisu. A czasami zwyczajnie mi się
        nie chce kruszyć kopii o pierdoły. No i cichych dni nie ma. Myslę,
        że do takiego stanu dochodzi sie po wielu latach małżeństwa, jak w
        naszym przypadku smile Szkoda życia na awantury.
        • kasia191273 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 14:14
          z emocjami, z przeklinanemwink))

          ale za to wcale sie nie obrazamy, po 5 minutach nam mija

          to mnie cieszy, bo sama wychowalam sie w domu, gdzie byla moda na
          'ciche dni' lub 'tygodnie' nawet

          coraz mniej tych klotni, a przynajmniej coraz mniej o pierdoly.
          Kiedys walczylam o kazda glupote: jak odstawil kubek, ze nie wlozyl
          naczyn do zmywarki, teraz juz odpuscilam, bo czy sie kloce, czy nie-
          bez zmianwink)))

          ale jakos przestalam sie ambicjonalnie unosic, latwiej odpuscic
          chyba...
    • morgen_stern Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 14:12
      Powinnam się była Włoszką urodzić! Drę mordę, tryskam jadem, ciskam
      pioruny z oczów!
      Dawno niczym nie rzucałam, ale ongiś się zdarzało.. Rozwaliłam kiedyś
      nowiutki telefon o ścianę (własny, niestety), rzuciłam jogurtem w
      męża (otwartym, niestety), leciały pudła z książkami z piętra,
      krzesła.. jakoś tak mi na nerwy działał tongue_out
    • daga_j Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 14:19
      To boję się odpisać. Kłótni jako takiej nie pamiętam. Czasem jest nieprzyjemna
      wymiana zdań trwająca jakieś 5 minut maks, po czym ewentualnie ja się obrażam i
      milczę aż mężowi przejdzie i mnie przeprasza. I zazwyczaj przyznaje mi rację.
      Nigdy nie krzyczeliśmy na siebie. Naprawdę dobrze się dogadujemy.
    • tiuia Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 14:21
      U nas różnie. Czasami wybuch kłótni zostaje powstrzymany, czasami parę ostrych zdań i pół godziny ciszy. Zdarza się też że podczas nocnej kłótni mąż wściekły wychodzi na spacer (póki co zawsze wraca z tych spacerów big_grin ). Po czym jak przychodzi, to następuje ciąg dyskusji - zwykle już mniej burzliwej...
      Ale jak jest problem, to od razu staram się go omówić. Nie lubię jak napięcie narasta godzinami, a już cichych dni to sobie nie wyobrażam.

      Nie rzuciłam nigdy niczym, ale parę trzaśnięć drzwiami i uderzeń pięścią o stół było. Tak więc bywa burzliwie, ale w granicach zdrowego rozsądkusmile
    • truscaveczka Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 28.05.10, 14:55
      Kłótnia? Ja jazgoczę, on słucha w sposób demonstracyjnie cierpliwy,
      z nieznośnym uśmieszkiem wyższości i myślą: "Och, zaraz jej
      przejdzie, niech się tylko do końca wyzłości".
      I działa wink
      • mama_kotula Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 16:54
        truscaveczka napisała:

        > Kłótnia? Ja jazgoczę, on słucha w sposób demonstracyjnie cierpliwy,
        > z nieznośnym uśmieszkiem wyższości i myślą: "Och, zaraz jej
        > przejdzie, niech się tylko do końca wyzłości".


        Ah jo. Mam tak samo i nienawidzę tego, u mnie to nie działa, wkurza jeszcze bardziej.
        No i u mnie jeszcze latają talerze i inne takie.
        Ale mam też paskudną wadę - jak mnie się dobrze sprowokuje to się robię racjonalna i wtedy jest bardzo racjonalnie i grzecznie.
      • kunegunda32 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 23:18
        U mnie nie działa. Ja jazgoczę, jak to mój nieślubny mawia niczym ratlerek, a on
        ze stoickim spokojem milczy, bo jak twierdzi nie ma sensu się odzywać bo na
        jedno jego słowo ja mam dziesięć. Przeczekuje aż para mi zejdzie i wtedy zaczyna
        się racjonalna wymiana poglądów zazwyczaj zakończona jakim takim kompromisem.
        Natomiast czasem jak sobie poważnie nagrabi to nawet udaje mi się go wyprowadzić
        z równowagi (tak ze 3 razy na rok) i wtedy jak nie huknie i potrafi nawet
        "panienką" rzucić, a ja wtedy jestem tak zdziwiona, że mi od razu przechodzi i
        po kłótni. Przedmioty nie latają.
    • suazi1 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 15:41
      Kłócimy się (o ile w ogóle) o pierdoły, a jak się pojawią konkretne
      problemy, to siadamy i rozmawiamy. Nie zdarzają się ciche dni, nie
      potrafimy się do siebie nie odzywać.
    • alexiaanna Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 16:45
      Z wczoraj - ogórek małosolny na białej ścianie.
    • piegowata9 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 18:49
      To ja się wyłamię.
      U nas zdecydowanie racjonalna wymiana zdań. Czasami poprzedzona
      cichymi godzinami (dni jeszcze nie było), wykorzystywanymi na
      ostudzenie nerwów i uporządkowanie myśli. Na ogół milczenie przerywa
      mąż i prowokuje rozmowę, bo ja w sytuacjach konfliktowych lubię, i
      owszem, dłużej pomilczeć. To pewien paradoks, bo na co dzień to
      raczej zdeklarowana ekstrawertyczka jestem i problemów z komunikacją
      nie mam wink
      Rzucania jeszcze nie praktykowałam, ale w sumie jestem baaardzo
      ciekawa hipotetycznej reakcji ślubnego...
      • kfiatuszek80 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 10:35
        a co do wysiadania z samochodu ,tez kiedyś wysiadłam a co ,bach
        drzwiami i jeszcze dziecko wywleklam i na autobus się udalam .ale m
        miał minę heheheh zaraz komórka dzwonila.
    • elza78 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 19:08
      jestem choleryczka najczesciej klocimy sie w samochodzie tak jakos wychodzi big_grin
      potrafie wysiasc no moze nie w trakcie jazdy ale na skrzyzowaniu pierdyknac
      drzwiami i isc w cholere bo czasem mam wrazenie ze jak tego nie zrobie to zabije big_grin
      potem mi przechodzi i jest luz big_grin
      a konstruktywne sprzeczki rowniez maja miejsce wowczas mniejsze emocje sa w to
      wszystko zaanazowane smile
      w ogole rzadko sie klocimy bo rzadko moj maz wyprowadza mnie z rownowagi, jednak
      jak juz to robi to jest dosc skuteczny big_grin
      • mikas73 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 19:54
        potrafie wysiasc no moze nie w trakcie jazdy ale na skrzyzowaniu
        pierdyknac
        > drzwiami i isc w cholere bo czasem mam wrazenie ze jak tego nie
        zrobie to zabije

        he he he, widziałam kiedyś cos takiego na własne oczy... fajny
        widok dla postronnych big_grin
        • elza78 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 20:02
          wiesz hehe mnie zasadniczo postronni i ich opinie gilaja big_grin
          zwlaszcza w takich momentach, napisalam ze jestem choleryczka tongue_out
          nikomu krzywdy tym nie robie wiec coz - nie wiem co ty widzialas, ale ja
          zwyczajnie otwieram drzwi i wysiadam tak jakby mnie ktos podwozil, nie ma w tym
          w zasadzie zadnego widowiska dla ludzi naokolo tongue_out
          • mikas73 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 21:04
            Ależ ja jestem jak najbardziej za, nawet za trzaskaniem drzwiami i
            ostentacyjnym marszem pośrodku ulicy - widać zasłużył sobie ... smile

            Kiedyś widziałam takie widowisko: Pan (właściwie młody chłopak)
            zatrzymał się z piskiem opon pośrodku miasta i przy otwartych
            oknach krzyczał : WYPI..ALAJ, WYPI....ALAJ SUKO POWIEDZIAŁEM a
            ona.... siedziała cichutko i nie wysiadła (taka ładna była), pan
            ochłonął i pojechali, razem. Byłam w ciężkim szoku.

            Więc wysiadanie z auta jest jak najbardziej ok.
            • elza78 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 22:13
              wiesz, gdyby u mnie do czegos takiego dochodzilo, to nie tylko wysiadlabym z
              wozu ale ze wspolnego zycia i jeszcze mysle na odchodne wylutowalabym gosciowi
              na twarz solidnego sierpa w tym samochodzie...
              nie trawie takich sytuacji...
              my sie klocimy normalnie, nie ma wrzaskow, zwyczajnie ja sobie wysiadam jak juz
              nei widze dalszej mozliwosci wymiany zdan big_grin
              nie wiem ide gdzies sie przejsc z domu tez wychodze jak sie klocimy ochlone i
              luz wracam dyskutujemy i jest ok, chyba na tym polega dojrzaly zwiazek a nie na
              krzykach i targaniu sie za wlosy...
              to obciach i masakra uncertain
          • mikas73 Elza... 01.06.10, 08:24
            > wiesz hehe mnie zasadniczo postronni i ich opinie gilaja big_grin

            Wczoraj mój mąż powiedział żebym już kończyła z tą ematką, bo spać
            nie można a ja na to : że GILA mi to big_grin trzeba było widzieć jego
            minę, powidział, że zaraz to on mnie POGILA ..

            kształcąca te emama - bez dwóch zdań.. big_grin
        • estragonka Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 21:30
          mikas73 napisała:

          > potrafie wysiasc no moze nie w trakcie jazdy ale na skrzyzowaniu
          > pierdyknac
          > > drzwiami i isc w cholere bo czasem mam wrazenie ze jak tego nie
          > zrobie to zabije
          >
          > he he he, widziałam kiedyś cos takiego na własne oczy... fajny
          > widok dla postronnych big_grin

          heh, to moze Ty mnie widzialas? tzn u mnie bylo troche odwrotnie bo wkurwilam
          faceta do tego stopnia ze zaciagnal reczny, wrzucil luz i wysiadl z samochodu i
          poszedl wpizdu. zaraz za skrzyzowaniem... ze stoickim spokojem wysiadlam,
          wsiadlam od strony kierowcy i.... dopiero wtedy mnie ostro wkruzylo bo tak
          zaciagnal reczny ze nie moglam go ruszyc big_grin big_grin big_grin
          hardkor to byl, juz chcialam tak samochod zostawic na srodku za tym
          skrzyzowaniem wink
    • epistilbit Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 19:11
      Oj kłótnie mi się zdarzają:
      -ciskanie talerzami
      -sprzętem agd
      -żywnością
      -pokazowe wyprowadzki
      itp itd
      kiedyś na imprezie firmowej się pokłóciłam z exem. Palnęłam mu płomienne
      kazanie, przy wszystkich, po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam i
      zostawiłam go z otwartą ze zdumieniem buzią. Mój triumf trwał jednak krótko,
      zapomniałam bowiem torebki i musiałam wrócić.
      • elza78 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 19:48
        ale skucha z ta torebka big_grin
      • estragonka Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 21:28
        epistilbit napisała:

        > po czym odwróciłam się na pięcie i poszłam i
        > zostawiłam go z otwartą ze zdumieniem buzią. Mój triumf trwał jednak krótko,
        > zapomniałam bowiem torebki i musiałam wrócić.
        >

        BOSKIE !! big_grin
    • kawka74 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 19:20
      Ja wrzeszczę i wypominam wszystkie stare grzechy. Mój mąż się nie odzywa
      (głównie dlatego, że nie daję mu dojść do głosu).
      A potem nie wytrzymuję i zaczynam się śmiać.
      • lila1974 Kawko 01.06.10, 10:39
        U nas podobnie ... zdaża mi się pyszczyć ile wlezie a potem ogarnia nas durny
        chichot tongue_out
    • dziub_dziubasek Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 31.05.10, 20:52
      Ja jestem wybuchowa, więc u nas zawsze emocjonalnie. Mój M. jest ostoją spokoju
      i to mnie w kłótni rozsierdza jeszcze bardziej.
      No i czasem czymś rzucę smile
    • czar_bajry Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 00:11
      ooo u nas to kłótnia z piorunami jesttongue_out jak już awantura to efektownasmirk
      Mojemu przechodzi szybko a mnie trzyma dłużejtongue_out
    • nanuk24 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 00:14
      jestem choleryczka: wrzeszczaca, gadatliwa, upierdliwawink maz klocic
      sie nie lubi. On w ogole wrzaskow nie lubi, stara sie wiec omijac
      mnie szerokim lukiem, co doprowadza mnie do jeszcze wiekszej furii
      • kfiatuszek80 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 10:30
        Ja -darcie sie,rzucanie talerzami,k...y itp
        Mąz-wpuści jednym uchem,drugim wypuści,przeczeka moja burzę i wraca
        do porządku dziennego.
    • denea Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 11:35
      Racjonalna wymiana zdań, spokojna dyskusja na tematy istotne jak
      grunt pod stopami, mówienie wprost o swoich oczekiwaniach,
      asertywność.
      Wydzieram się i owszem, ale jak jestem bardzo zdenerwowana. Tak jak
      zapałka,szybko płonie i od razu gaśnie. Uważam, że łatwe wpadanie w
      złość to moja wada i hamuję się bardzo.

      A teraz najlepsze: stosuję w/w konstruktywne metody rozwiązywania
      konfliktów od lat kilku i widzę, że na mojego chłopa to ni ch..a nie
      działa smile Ja się naprodukuję, on wysłucha, odpowie albo tylko
      postęka i użyje mimiki dla wyrażenia opinii, a potem wychodzi jak
      zwykle... Przymierzam się do urządzenia karczemnej awantury z
      tłuczeniem talerzy i innymi efektami specjalnymi, dokładnie jak
      Kasieńka z "Lesia" big_grin
      A najchętniej bym po prostu użyła jednego niecenzuralnego
      czasownika - coraz częściej mam takie myśli wobec niego sad
    • b.bujak Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 12:11
      u nas spory są prowadzone na tyle racjonalnie, żeby nie robić bałaganu ani
      hałasu smile
      ja w ogóle mam tę cechę, że nawet najtrudniejsze sytuacje przyjmuję z "zimną
      krwią" z intensywną racjonalną analizą i konkretnym działaniem zapobiegawczym -
      jak trzeba odreagować, to wypuszczam stres z opóźnieniem, najczęściej krzycząc
      i/lub płacząc ale do tego już nie musze miec towarzystwa (a nawet wole nie mieć)
    • nombrilek Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 12:53

      Ja niestety nie umiem cicho i racjonalnie wymieniac zdań, i szlak
      mnie trafia jeszcze bardziej jak mój mąż mówi spokojnie i tą swoja
      mina że o co sie niby czepiam, ze jeszcze bardziej sie we mnie
      gotuje. Cichych dni tez nie mamy, kłocimy sie i godzimy. Jeszcze
      talerzy nie mialam potrzaskanych, bo żal mi płytek w kuchni wink
    • zonka77 Re: Burzliwa kłótnia czy racjonalna wymiana zdań? 01.06.10, 13:13
      kłótnie to był dla nas ciężki temat. Mąż wybuchowy i lubił krzyczeć i obrażać
      się na długo - ja nie znoszę kłótni, długie obrażanie się mnie dosłownie
      wykańcza nerwowo jestem bardzo przewrażliwiona na punkcie tonu głosu, rodzaju
      spojrzenia (wiem, ciężko z kimś takim)

      Kilka LAT i wiele rozmów z pastorem zajęło nam dojście do takich kłótni
      które oboje znosimy "dobrze" a głównie to dojście do tego aby kłócić się jak
      najmniej i krótko (różnica zdań nie jest dla mnie kłótnią)Można to osiągnąć
      stawiając współmałżonka osoby na pierwszym miejscu co jest bardzo trudne
      i z powodu natury i świata który nas otacza a w którym panuje przekonanie że
      skupiać należy się na sobie samym.

      Zdarzały nam się kłótnie bardzo ostre, z wrzaskami, płaczem, trzaskaniem
      drzwiami. Każdą odchorowywałam. Kilka razy byliśmy krok od rozstania

      Nadal czasem się kłócimy ale inaczej. Nie staramy się dokopać sobie wzajemnie,
      póki jest złość to unikamy konfrontacji. Mamy przedyskutowane i ustalone zasady
      których obiecaliśmy przestrzegać.
      Oboje przeszliśmy już na tyle dużo że zależy nam na tym żeby nie wracać do bagna
      jakim są ciągłe kłótnie, pretensje i obrażanie się. Znamy siebie - wiemy co
      robić żeby uniknąć prawdziwej awantury.
      Mam ogromną nadzieję że tak już zostanie - widzę że to też kwestia
      przyzwyczajenia. Im dłużej się starasz tym bardziej staje się to naturalnym
      zachowaniem a poprzednie skłonności stają się czymś nienormalnym i rażącym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka