Dodaj do ulubionych

mąż wyjeżdża na urlop sam

06.06.10, 20:01
na początek proszę o niewstawianie wątku na głównej ponieważ nie
chcę być rozpoznana przez znajomych, a po faktach mogliby mnie
skojarzyć

więc tak, mąż za kilka dni jedzie ze znajomymi na łódkę za granicę
najpierw miał być tydzień, dzisiaj się okazało, że to będą prawie 2
tygodnie

cały czas podkreśla, że on nie jedzie na URLOP, ani na WCZASY
jakby to miało coś zmienić, dzisiaj powiedziałam dziecku, że tata
wyjeżdża na urlop to się wściekł, że ustawiam dziecko przeciwko niemu

ja mam zostać w domu, zapieprzać, a on słońce plaża (jadą na
południe Europy) morze i tak dalej

a mnie przykro, bo zostanę z dziećmi w śmierdzącym mieście, z pracą,
obowiązkami itd
Obserwuj wątek
    • elske Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:06
      Skoro to nie URLOP ani WCZASY, to jak on to nazywa?
      • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:12
        on to nazywa, że na łódkę, nie chce mówić "urlop", bo mu to
        niewygodne
      • suazi1 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:24
        Pewnie "krzakoterapia" wink
    • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:06
      a dlaczego nie mozecie jechac razem na urlop?
      moze nie teraz, ale za miesiac?
    • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:11
      Bardzo pięknie.
      Dlaczego jedzie sam i czy z Tobą pojedzie na równie atrakcyjny wyjazd?
      Czy Ty będziesz mogła potem wyjechać SAMA w fajne miejsce bez dzieci?

      Zachowanie z cyklu PO MOIM TRUPIE i dałabym temu wyraz nie hamując się w
      środkach ekspresji.
    • aurita Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:13
      jak wroci, powitaj go w drzwiach, wrecz dziecko i kluczyki do domu, zabierz
      walizke i rusz na Karaiby na 3 tygodnie
      • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:14
        Zaraz się okaże, że kobiety na to nie stać. Za to pana stać na taki wyjazd
        lekkim twistem.
        • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:20
          no rzeczywiście chwilowo mnie nie stać, ale TYLKO CHWILOWO

          za miesiąc, dwa sytuacja się zmieni bo jestem na etapie zmieniania
          pracy i nawet z tego względu w nowej pracy nie wezmę od razu urlopu
          • cherry.coke Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:23
            Ale teraz jestes w starej pracy i mozesz wziac urlop? To zalatw sobie wolne
            akurat jak on wroci i wyjedz chocby gdzies pod grusze do znajomych, zostawiajac
            mu dzieci - na pewno bedzie mial mase energii po wyjezdzie.

            Nawiasem mowiac sytuacja, w ktorej on ma kase na wyjazd, ale ty juz nie, wiele
            mowi o waszych ukladach.
          • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:35
            krakowianka.2 napisała:

            > no rzeczywiście chwilowo mnie nie stać, ale TYLKO CHWILOWO
            >
            > za miesiąc, dwa sytuacja się zmieni bo jestem na etapie zmieniania
            > pracy i nawet z tego względu w nowej pracy nie wezmę od razu urlopu


            No co się odwlecze to nie ucieczetongue_out
            A tak swoją drogą jak Ty na urlop nie możesz to niech tatuś z dziećmi pojedzie.
            W innym wypadku ... po moim zimnym trupie.
          • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:07

            krakowianka.2 napisała:

            > no rzeczywiście chwilowo mnie nie stać, ale TYLKO CHWILOWO
            >
            > za miesiąc, dwa sytuacja się zmieni bo jestem na etapie zmieniania
            > pracy i nawet z tego względu w nowej pracy nie wezmę od razu urlopu




            rozumiem, ze u Was jest podzial na MOJE i TWOJE.
            oddzielne konta, Ty sobie a on sobie i wszystko jasne.
      • hreczko Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 11.06.10, 13:55
        aurita napisała:

        > jak wroci, powitaj go w drzwiach, wrecz dziecko i kluczyki do
        domu, zabierz
        > walizke i rusz na Karaiby na 3 tygodnie

        Żłe, że się tak stało, że mąż pojechał sam. Na twoim miejscu
        poszukałbym drugiego dna, dlaczego woli jechac sam niz z tobą.

        Teraz mleko się rozlało i w tej sytuacji (do której nie powinnas
        dopuścić, ale dopuścilaś) powyższa rada jest najlepsza. Też pojechac
        SAMA na urlop, niech mąż zajmie się dzieckiem i przekona się jak to
        przyjemnie jest gdy druga połłowa jedzie sobie sama na urlop.

        Po powrocie - zaleznie od relacji między wami - albo sobie szczerze
        pogadacie i taka sytuacja, że jedno jedzie samo więcej się nie
        powtórzy, albo zaczniecie obrzucac się podejrzeniami (z twojej
        strony byc może podstawnymi) i związek sie rozleci.
    • narsen Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:14
      A niech spie....
      • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:20
        Toż właśnie to robi.P
        Ja tam nie wierzę w cuda wianki, pan ma jakąś dupę z którą jedzie i tyle.
        • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:25
          Zaraz.
          Rozumiem, ze Ty nie mozesz teraz wziąć urlopu, bo zmieniasz pracę.
          Czyli - albo będziecie siedzieli razem w miescie, albo mąż wyjedzie.
          Na dwa tygodnie. fakt, wscieklabym się,z e na dwa, gdy umawialiscie
          się na jeden. Ale o sam fakt wyjazdu? Nie jestem pewna.
          • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:29
            A co stoi na przeszkodzie żeby ojciec zabrał dzieci na wakacje? Matka w nowej
            pracy, jasne ale tatuś ma najwyraźniej dni wolne, które mógłby przeznaczyć na
            zapewnienie dzieciom wypoczynku, prawda?
            • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:37
              triss, ale on z dziećmi nie pojedzie, bo dzieci nie są takim
              atrakcyjnym towarzystwem jak koledzy


              poiza tym, on tego nawet ze mną nie uzgodnił, tego wyjazdu swojego,
              ne zapytał mnie jakie JA mam plany na wakacje, czy i kiedy i na jak
              długo będę mogła wziąć urlop, i nawet wiem dlaczego go to nie
              interesuje - bo on po prostu z nmi nie ma zamiaru już nigdzie jechać
              • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:42
                Odgryź mu głowę i ją zjedz.
                Pan dzieci zrobił, a chce żyć jak kawaler. Powiedz, że się nie zgadzasz na jego
                wyjazd i ma zorganizować coś dla dzieci i je zabrać.
                • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:47
                  Jak nie uzgodnił - to świnia jest. Jedyny pomysł - stań któregos
                  dnia w drzwiach i powiedz, ze jutro wyje zdzasz.
                  I wyjedź.
                  • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:54
                    verdana, oczywiście, że tak zrobię
                    też wyjadę sama, chociażby, żeby od niego odpocząć

                    ale nie wiem jak go traktować, na razie jest wściekły, bo ja chcę z
                    nim o tym porozmawiać, a on jak tylko poruszę temat tego wyjazdu,
                    wścieka się i krzyczy, nie daje w ogóle dojść do słowa

                    mam się do niego nie odzywać? nie odbierać telefonów jak będzie
                    dzwonił?

                    a po 2, 3 dniach będzie dzwonił żeby mnie udobruchać i będzie
                    myślał, że za nim tęsknię i powściekam się i mi przejdzie
                    • anorektycznazdzira !!! 06.06.10, 21:03
                      ale nie wiem jak go traktować, na razie jest wściekły, bo ja chcę z
                      > nim o tym porozmawiać, a on jak tylko poruszę temat tego wyjazdu,
                      > wścieka się i krzyczy, nie daje w ogóle dojść do słowa
                      >
                      > mam się do niego nie odzywać?

                      Tak, tak masz zrobić. Jeszcze się pytasz?!
                      • krakowianka.2 Re: !!! 06.06.10, 21:12
                        ale nieodzywać się jak długo?
                        bo w końcu kiedyś będę się musiała odezwać

                        mam mu życzyć udaego urlopu? czy w ogóle nic nie mówić jak będzie
                        wychodził z domu?
                        odbierać od niego rozmowy? odpisywać na smsy?

                        chcę żeby poniósł konsekwecje i żeby zobaczył, że nie może sobie
                        tak ze mną postępować, tylko nie wiem jak to zrobić

                        dzisiaj zaczęłam dietę i zamierzam przez ten czas do jego powrotu
                        zgubić kilka kg, kupić sobie parę fajnych ciuchów

                        w sobotę idę na imprezę firmową i wiecie co???? on kręcił nosem!

                        facet który wyjeżdża na 2 tygodnie ma pretensje, ze ja idę na
                        imprezę, no po prostu śmieszny jest
                        • anorektycznazdzira Re: !!! 06.06.10, 21:18
                          Mam alergię, uwierz mi, że nabytą, na męskie darcie pyska kiedy ja
                          próbuję spokojnie omówić problem. NIGDY nie ponawiam próby rozmowy,
                          kiedy delikwent zmarnował drugą szansę. NIE TO NIE. Uporczywe proszenie
                          się o rozmowę, kiedy to ktoś powinien pierwszy wyruszyć z wyjaśnieniami
                          jest dla mnie poniżające. Więc robię bardzo wyraźny zwrot od starań o
                          wyjaśnienie w stronę nieniemówienia.
                          • krakowianka.2 Re: !!! 06.06.10, 21:22
                            " Więc robię bardzo wyraźny zwrot od starań o
                            wyjaśnienie w stronę nieniemówienia. "


                            zdzira, a co masz na myśli? bo nie kumam
                            • anorektycznazdzira Re: !!! 06.06.10, 21:28
                              Jak to? Przecież nie ma przymusu mówienia. Ciche dni są jeszcze
                              popularniejszą formą manifestowania swojego wr**** niż awantury. A w
                              odpowiedzi na awanturowanie się- nawet uzasadnioną.
                              No będziesz jak gdyby nigdy nic uprzejmie odpowiadać na zapytanie
                              kogoś, kto Ci pojechał z textami o nieliczeniu się z Tobą itp?
                              Teraz ja nie kumam...
                        • deodyma Re: !!! 06.06.10, 22:15

                          krakowianka.2 napisała:

                          > ale nieodzywać się jak długo?
                          > bo w końcu kiedyś będę się musiała odezwać
                          >
                          > mam mu życzyć udaego urlopu? czy w ogóle nic nie mówić jak będzie
                          > wychodził z domu?
                          > odbierać od niego rozmowy? odpisywać na smsy?
                          >
                          > chcę żeby poniósł konsekwecje i żeby zobaczył, że nie może sobie
                          > tak ze mną postępować, tylko nie wiem jak to zrobić
                          >
                          > dzisiaj zaczęłam dietę i zamierzam przez ten czas do jego powrotu
                          > zgubić kilka kg, kupić sobie parę fajnych ciuchów
                          >
                          > w sobotę idę na imprezę firmową i wiecie co???? on kręcił nosem!
                          >
                          > facet który wyjeżdża na 2 tygodnie ma pretensje, ze ja idę na
                          > imprezę, no po prostu śmieszny jest







                          nieozzywanie sie do niego nic Ci nie da a takie ciche dni moga trwac
                          tygodniami i po jakims czasie i tak zaczniecie ze soba gadac.
                          zacznij robic cos dla siebie, nie ogladaj sie na mezusia bo on i tak
                          ma Cie w dupie.
                          zacznij czesciej wychodzic do ludzi, zostawiaj go z dziecmi w domu,
                          wyjezdzaj na weekendowe wypady tak czesto, jak sie da, ale bez niego
                          i dzieci.
                          i z niczego mu sie nie tlumacz, jak i on Tobie sie nie tlumaczy.
                          nie wierze tez, ze zmienil sie nagla z dnia na dzien i wczesniej nie
                          odstawial takich numerow.
                    • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:39
                      ale nie wiem jak go traktować, na razie jest wściekły, bo ja chcę z
                      > nim o tym porozmawiać, a on jak tylko poruszę temat tego wyjazdu,
                      > wścieka się i krzyczy, nie daje w ogóle dojść do słowa


                      Najlepszą obrona jest atak a mąż cwaniak chce Ciebie wpędzić w poczucie winy.
                      Nie daj się i postaw sprawę na ostrzu noża no przynajmniej ja bym tak zrobiła.
                      I przyznam się że takie zachowanie dało by mi wiele do myślenia.
                      Chyba Triss ma rację że za tym jakaś baba stoi a on biedny misio będzie
                      rozgrzeszony bo to przecież Ty zołza jesteśtongue_out
                      Ja bym dokładnie sprawdziła ten wyjazd.
                    • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:12

                      > ale nie wiem jak go traktować, na razie jest wściekły, bo ja chcę
                      z
                      > nim o tym porozmawiać, a on jak tylko poruszę temat tego wyjazdu,
                      > wścieka się i krzyczy, nie daje w ogóle dojść do słowa
                      >
                      > mam się do niego nie odzywać? nie odbierać telefonów jak będzie
                      > dzwonił?
                      >
                      > a po 2, 3 dniach będzie dzwonił żeby mnie udobruchać i będzie
                      > myślał, że za nim tęsknię i powściekam się i mi przejdzie







                      foch z Twojej strony nie pomoze a wierz mi, ze tacy ludzie sie nie
                      zmieniaja.
                      znam przypadki panow przed 40 rokiem zycia i po 40-stce, ktorzy
                      postepuje tak samo i za kazdym razem konczy sie fochem partnerek bo
                      oni sobie jezdza po calej Polsce a one non stop z dziecmi.
                      pan owie rowniez nie uzgadniaja z nimi szczegolow swoich wypadow,
                      tylko jada a one nie maja nic do gadania.
                      spazmy, krzyki i awantury nie pomagaja i po jakims czasie panie sie
                      z tym po prostu godza.
                      maz wczesniej takich numerow nie robil, tylko teraz dopiero?
                    • bombalska Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 08.06.10, 00:29
                      > ale nie wiem jak go traktować, na razie jest wściekły, bo ja chcę z
                      > nim o tym porozmawiać, a on jak tylko poruszę temat tego wyjazdu,
                      > wścieka się i krzyczy, nie daje w ogóle dojść do słowa

                      Atak to najlepsza obrona.
                      Wie, ze zle robi... ale robi.
                      Jak daleko oboje posuwacie sie w kwestii wywierania wplywu na siebie?
                      Macie wspolna kase czy kazdy ma swoja?
              • ahhna Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 08.06.10, 10:48
                > poiza tym, on tego nawet ze mną nie uzgodnił, tego wyjazdu
                swojego,
                > ne zapytał mnie jakie JA mam plany na wakacje, czy i kiedy i na
                jak
                > długo będę mogła wziąć urlop, i nawet wiem dlaczego go to nie
                > interesuje - bo on po prostu z nmi nie ma zamiaru już nigdzie
                jechać

                Wynika z tego, że duuużo pracy przed tobą, nad sobą, nim i
                związkiem...
          • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:33
            ale moglibyśmy jechać razem z dziećmi na przykład, jak będę mogła
            wziąć urlop

            w tamtym roku też pojechał na łódkę z tą samą ekipą więc z nami już
            nie pojechał nigdzie, bo "on już urlop miał"

            w tamtym roku był tydzień, bo byli w polsce więc było bliżej
            ale mnie okłamał, bo powiedział, że wykupił sobie kurs na sternika
            czy jak to się tam nazywa, a potm okazało się, że jedzie z kolegami
            pobawić się

            no i dla własnej rodziny już nie starzyło chęci ani czasu
            • cherry.coke Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:08
              Swinia i tyle, i ma cie w zadku. Dzieci tez. Chetnie bym ci jakos oslodzila te
              opinie, ale nie ma jak.

              Co innego wyjechac osobno, czasem tak sie uklada, a co innego przyjac zasade
              konsekwentnego zlewania wspolnych wyjazdow metoda kombinowania i klamstwa.
          • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:33
            verdana Ty naprawdę jesteś taka jak piszesz w postach?
            • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:02
              Mniej-wiecej. Tyle, ze mój facet to porzadny człowiek. A poza tym
              chyba jakos mniej utozsamiam się na ogół z płcią żeńską i częściej
              rozumiem motywacje faceta, niż kobiet. Trudno.
              • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:04
                Dlaczego trudno, tak tylko się zastanawiałamsmile
                • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:13
                  Bo ja stara jestem, to dlatwegosmile
                  Mnie tez szlag trafiał, jak mąż wyjeżdżał np. na dwa tygodnie do
                  Bejrutu (i to w trakcie ostrzeliwania) , bo mu się okazja trafiła, a
                  ja zostawałam sama w trójka , w tym jednym chyba trzymiesięcznym,
                  czy mlodszym.
                  Ale jak szlag mi już minął, to zrozumiałam, ze ja tez mam takie
                  rzeczy, z ktorych nie zrezygnuję, nawet kosztem szanownego małżonka,
                  chocby tupał i gryzł, choćby to nie do konca lojalne bylo - bo jak
                  odpuszczę, to małżeństwo trafi szlag. Bo będę się czuła jak w
                  więzieniu.

                  • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:17
                    no tak ale twój mąż Cię szanuje a tu sytuacja jest zgoła odmienna.
                    • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:28
                      Na pewno. Tyle,że my znamy zawsze relacje jednej strony, więc ja
                      podchodze do tego z dystansem.
                      Bo nie znamy np odpowiedzi na pytanie "Dlaczego mąż nie ma ochoty
                      wyjechać z żoną", a przyjmowanie, ze wina zawsze leży w 100% po
                      stronie faceta jest powszechna, ale nieuprawniona.
        • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:29
          nie ma dupy

          jadą tylko sami faceci, wiem jacy

          to nie jest kwestia dupy
          • nangaparbat3 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:36
            To ja bym odpusciła. Ale też chcialabym miec dwa tygodnie tylko dla siebie -
            niech on wtedy siedzi w pracy i z dziecmi, a ja z kolezankami jade odpocząc.
            Takze od męża i od dzieci.
            • drinkit Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:44
              Doczytaj: "w tamtym roku był tydzień, bo byli w polsce więc było bliżej
              ale mnie okłamał, bo powiedział, że wykupił sobie kurs na sternika
              czy jak to się tam nazywa, a potm okazało się, że jedzie z kolegami
              pobawić się "

              Tu w grę wchodzi kłamstwo. Mnie by się lampka już dawno zaświeciła.
            • jowita771 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 10:19
              > To ja bym odpusciła. Ale też chcialabym miec dwa tygodnie tylko dla siebie -
              > niech on wtedy siedzi w pracy i z dziecmi,

              Tez tak pomyślałam w pierwszej chwili, ale w takim układzie, to dzieci zawsze
              pokrzywdzone - rodzice śmigają po urlopach, a dzieci zawsze w domu z tym
              rodzicem, który akurat zapewnia mniej atrakcji. I żal mi się tych dzieci
              zrobiło. Jeszcze zależy od wieku dzieci - jak spore, to można je wysłać na jakiś
              obóz czy kolonie.
              Ja w sytuacji takiej, jaką ma autorka, pojechałabym na swój urlop z dziećmi, ale
              postarałabym się, żeby wakacje były super atrakcyjne i żeby mąż się poczuł
              odsunięty, na marginesie rodziny. Jeszcze jakby było jakieś towarzystwo, dzieci
              by opowiadały, że szalały w kajaku z panem Wieśkiem czy kimś tam, to byłoby
              idealnie. Wiem, że na mojego by podziałało i potem wybierałby urlop z nami, a
              nie z kolegami. Jeśli miałabym męża, na którym nie robiłoby wrażenia, że jest
              poza rodziną, to bym podziękowała za wspólnie spędzony czas, bo bycie z taką
              osobą nie ma sensu. Niech zakłada rodzinę z kolegami.
              • nangaparbat3 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 22:15
                Czasem trzeba odpoczac nawet od tych, ktorych sie kocha najbardziej na świecie.
                Ja mam takie potrzeby, bardzo silne, wiec rozumiem je u innych. Pomysl, zeby sie
                zgodzic na wyjazd męża, a potem go karac, to juz kompletna paranoja.
                Co do dzieci masz racje - proponuje dwa tygodnie wszyscy razem, a po tygodniu
                raz matka, raz ojciec wyjeżdżaja z dziecmi. Mozna do wujka Staszka pomoc przy
                zniwach, dzieci bedą zachwycone.
                Jedyny problem - trzeba miec duzo urlopu.
          • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:43
            skąd wiesz jak jest- byłaś tam czy może koledzy alibi dali?
          • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:18

            krakowianka.2 napisała:

            > nie ma dupy
            >
            > jadą tylko sami faceci, wiem jacy
            >
            > to nie jest kwestia dupy






            a skad masz ta pewnosc?
            nie przyszlo Ci do glowy, ze kumple moga go kryc?
            na Twoim miejscu nie bylabym taka pewna tego, co mezulek robi na
            tych swoich wypadzikach.
            • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:30
              Cóż, żeby zdradzać nie trzeba koniecznie wyjezdżać. A jakos świetnie
              wyobrazam sobie faceta, który ma ochotę tylko na wyjazd z kumplami,
              a nie od razu koniecznie myśli o zdradzie.
              • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:37
                wiesz, znam takiego, ktory chodzi na "ryby " z kolegami a ze ma syna
                i partnerke, to juz na ten temat sie nawet nie zajakniebig_grin
                czesto gesto wraca bez rybek do domubig_grin
                postepuje podobnie do meza autorki watku i robi, co mu sie zywnie
                podoba.
                tacy ludzie nie zmieniaja sie nigdy.
                • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:40
                  XCóż, mój maż zawsze chodził do biblioteki i wracał nocą. Nie
                  podejrzewam, aby w tym czasie zaliczał panienki.
                  Ja zresztą też wyjeżdżajac sama czy idąc do tejże biblioteki - nie
                  uprawiam orgii, tylko robię to, o czym oficjalnie mowie.
                  Rozumiem jednak, ze faceta nie można spuscic z oczu i trzeba
                  rozliczać z każdej sekundy, inaczej natychmiast zdradzi, bo kazda
                  żona jest z definicji nieatrakcyjna i każda inna dupa lepsza. Bo
                  facetom tylko o d.. chodzi, nigdy o nic innego.
                  No cóż, jak się samemu o sobie tak mysli, to nie dziw, ze faceci
                  zdradzaja.
                  • cherry.coke Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:44
                    Ogolnie to zgadzam sie z toba, natomiast w tym przypadku maz pokazuje dobitnie,
                    ze ma malzonke w zadku w kwestii kasy, opieki nad dziecmi, wspolnego spedzania
                    czasu oraz wysluchiwania opinii, wiec jest wyjatkowo duza szansa, ze tak samo
                    jest w kwestii wiernosci malzenskiej.
                  • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:45
                    verdana, nie jestem zwolenniczka pilnowania chlopa i rozliczania z
                    kazdej sekundy, ale co innego, jak facet udaje kawalera a do syna i
                    zony juz sie nie przyznaje.
                    jesli chlop olewa zone, dzieci i robi, co mu sie zywnie podoba z
                    nikim sie nie liczac, to juz cos naprawde jest nie tak i tyle.
                  • anorektycznazdzira Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:50
                    verdana, czy przed wyjściem do biblioteki deklarował, że ma ciebie
                    gdzieś i zrobi co uważa nie licząc się z okolicznościami? To nie jest
                    to samo,co ty piszesz. Poza tym 2 tygodnie w egzotyce, kiedy połowica
                    walczy z nową pracą, to nie wieczór w bibliotece.
                    Ja też mojego chłopa na ryby nie tylko "puszczam", ale czasami na
                    kopach wysyłam, tylko że on usiłuje mnie zabrać ze sobą (niewykonalne)
                    a nie informuje, ze mogę spadać na drzewo bo on i tak właśnie pojedzie.
                    • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 23:00
                      YY, tak? Bo my stale się kłócilismy, kto do tej biblioteki wychodzi
                      i on z reguły wygrywałsmile Do Bejrutu pojechał i zostawił nie z dwójką
                      starszych i niemowleciem mimo moich wyraźnych i całkowicie
                      jednoznacznych sprzeciwów (bo taka druga okazja się nie trafi). Ale
                      uprzedził - to jest pewna różnica.
                      Nie przeczę, ze wygląda na to, ze facet tu opisywany ma gdzieś
                      potrzeby żony. Tyle, ze gdybym miala radzic pieklo i rozwód, to
                      chciałabym najpierw dowiedzieć się, czy nie ma w tym cienia winy
                      tejze żony.
                      • anorektycznazdzira Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 23:11
                        Akurat cień, to byłoby o wiele za mało, bo pan po bandzie jedzie. Poza
                        tym kobieta próbuje sprawę omówić i się nie da, koleś drze koparę.
                        Najogólniej mówiąc, kiedy ktoś nawołuje do poszukiwania winy po obu
                        stronach w sytuacji, kiedy jedna strona zachowuje się jak totalny
                        sk***l, mnie szlag trafia. A ta pani nie zrobi piekła, bo się durnowato
                        pyta, co to znaczy nie odzywać się. To już ją widzę, jak robi piekło,
                        (które sobie pan w zaistniałej sytuacji zasłużył). Ja również się
                        zastanowiłam, czy autorka jest bytem realnym czy wirtualnym.
                        • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 23:45
                          nie było mnie trochę i sporo wypowiedzi się pojawiło

                          odniosę się do nich:

                          po pierwsze to niektóre z was posuwają się trochę za daleko w swoich
                          domysłach i sporo wymyślają same, nie patrząc w ogóle na to, co ja
                          napisałam

                          wyjaśniam też , że jemu ten wyjazd zdarzył się drugi raz w życiu,
                          pierwszy był rok temu, te wyjazdy to wyjazdy na łódkę, on kocha
                          łódki, żagle itp

                          i nie wmawiajcie mi, że jedzie z dupami tudzież na dupy, powtarzam
                          jeszcze raz NIE JEDZIE NA DUPY NI Z DUPAMI, to wiem NA PEWNO iwątek
                          nie dotyczy dup

                          jak pisała verdana - czasami facet po prostu MA OCHOTĘ na męski
                          wyjazd, tak jak my mamy ochotę na wyjazd w babskim towarzystwie,
                          chyba nie powiecie mi, że każdy wyjazd kobiety w babskim
                          towarzystwie to wyjazd na bzykanie się na lewo i prawo

                          ja z koleżankami też miałąm okazję/ochotę nieraz wyjechać do spa,
                          ale zawsze jakoś było mi szkoda czasu, bo na codzień tak mało czasu
                          spędza się z dziećmi, rodziną, że szkoda mi było po prostu tego
                          weekendu czy tych paru wpolnych dni, żeby spędzić je poza domem

                          ale mojemu mężowi NIE szkoda
                          • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 23:53
                            cd

                            wiem, że faceci myślą penisami, ale mnie ten jego wyjazd nie
                            przeszkadzałby (bo wiem, ze on to kocha) gdyby inaczej to ze mną
                            załatwił, gdyby chociaż zapytał, czy nie mam innych planów, czy mogę
                            być w domu przez te 2 tygodnie, czy nie mam wyjazdu żadnego itp

                            a on nic z tycg rzeczy, po prostu oznajmił, że jedzie i już
                            tak jak ja bym była przyspawana do domu, do dzieci, jakbym była
                            jakimś stałym elementem, który po prostu JEST i będzie

                            i gdyby jeszcze dla dzieci miał czas, ja uważam, że najpierw powinno
                            się zadowolić rodzinę i mieć dla niej czas, a potem dopiero dla
                            obcych/dla siebie
                            • cherry.coke Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 23:58
                              > a on nic z tycg rzeczy, po prostu oznajmił, że jedzie i już
                              > tak jak ja bym była przyspawana do domu, do dzieci, jakbym była
                              > jakimś stałym elementem, który po prostu JEST i będzie

                              Alez przeciez tak jest, skoro sama rezygnujesz z wlasnych wyjazdow i
                              przyjemnosci. Najpierw demonstrujesz przyspawanie do domu, a potem masz
                              pretensje, ze facet to wykorzystuje.
                              • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 00:09
                                cherry, ale dlaczego od raz demonstruję?

                                ja nic nie demonstruję, jestem po prostu odpowiedzialna i jak mam
                                parę wolnych dni to wolę je spędzić z dziećmi a nie z koleżankami,
                                tym bardziej, że w ostatniej pracy wracałam do domu o 19 - więc nie
                                widzę nic dziwnego w tym, że chcę od czasu do czasu pobyć z własnymi
                                dziećmi

                                może teraz moja odpowiedzialność obraca się przeciwko mnie, bo on
                                myśli, ze ja zawsze taka będę, że zawsze pod ręką, zawsze w domu, że
                                sama nigdzie nie pojadę

                                to się chyba trochę przeliczy

                                za chwilę rok szkolny się kończy, dzieci jadą na wakacje a co za tym
                                idzie ja zacznę trochę w końcu "bywać"
                                • cherry.coke Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 00:28
                                  Demonstrujesz w sensie okazujesz.
                                  • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 00:37
                                    ok cherry, zle zrozumiałam

                                    idę spać już

                                    mszę pomyśleć nad strategią i nad terapią szokową, co konkretnie
                                    mogłąbym zrobić i jak się zachować, bo w smie pisząc tern wątek o to
                                    mi chodziło, o jakiś rodzaj recepty, sposob jak postąpić przez
                                    najbliższy czas

                                    nawet nie wiem co mu powiedzieć jak będzie wyjeżdżał, czy odbierać
                                    od niego telefon, czy odpisywać na smsy, takie NIBY proste i
                                    prozaiczne sprawy, a jednak te proste sprawy mają być elementem
                                    terapii szokowej

                                    dobranoc już, mam nadzieję, że jutro wstanę z lepszym nastrojem

                                    i wam też miłej nocy życzę
                            • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 00:03
                              cd

                              i to nie jest tak, jak niektóre z was piszą, że nic nie zrobię
                              ZROBIĘ, tylko nie wiem za bardzo co zrobić

                              w tamtym roku było tak, że niby nie chciał, zebym miała pretensje że
                              jedzie sam więc powiedział, ze ma ten kurs
                              wiem, ze on to lubi, że mu bardzo na tym zależy, wytłumaczył to,
                              powiedział, dlaczego chce jechać więc stwierdziłam, że ok, niech
                              sobie jedzie, w końcu nie jezdzi często tylko pierwszy raz

                              nawet potem zdjęcia pokazywał, opowiadał jak było, czego się nauczył


                              w tym rku też bym nie miałą nic przeciwko, ale sposób, w jaki on to
                              ze mną załatwił, a raczej nie załatwił jest dla mnie nie do
                              zaakceptowania i tego tolerować nie zamierzam


                              nie wiem więc jak się zachować, jaki mieć do niego stosunek, co
                              byście zrobiły na moim miejscu, czy mam się nie odzywać, no nie wiem

                              a chcę, zeby mu to w pięty weszło

                              i jak ktoś t napisał - nie będę z powodu jednego wyjazdy brać
                              rozwodu, chcę zrobić terapię szokową, tylko nie wiem, jak, bo nigdy
                              nas czegoś takiego nie było
                              • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 00:07
                                Ty juz sama nie wiesz, co piszesz...
                                • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 00:15
                                  deodyma, ależ wiem co piszę

                                  jeśli czegoś nie wiesz/nie zrozmiałaś, to pytaj

                                  ja nie dam rady przedstawić całego małżeńskiego życia w kilk czy
                                  kilknast postach
                                  • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 08:06
                                    przytaczac cytatow z tego, co wyzej napisalas po prostu mi sie nie
                                    chce, ale sama sobie przeczysz.
                                    co z tym zrobisz, to Twoja sprawa, ale mysle, ze nie zrobisz nic a
                                    maz dalej bedzie syl, jak kawaler.
                          • alexa0000 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 00:06
                            ''i jeszcze jedno, to jest człowiek, dla którego praca zawsze była
                            na
                            pierwszym miejscu, praca i ludzie z pracy, oni zawsze byli ważn
                            iejsi od rodziny

                            on nigdy nie ma czasu dla dzieci, dla rodziny, zawze taaaki
                            zapracowany, trzeba go wołami ciągnąć, żeby usiadł z dziećmi przy
                            stole i zjadł z nimi jeden posiłek chociaż na dzień, bo "on czasu
                            nie ma"

                            ale dla obcych czas się zawsze znajdzie, i nawet na 2 tygodnie
                            urlopu gostać ''

                            ''k dni temu powiedział mi: i tak zrobię co będę chciał nie licząc
                            się
                            z tobą ''

                            Myślę,że masz jakby problem. Nie z tym wyjazdem, ale z całym swoim
                            życiem małżeńsko-rodzinnym. I myslę,że ja na twoim miejscu albo
                            zaczęłabym osuwac sie w depresje, albo udałabym se do lekarza duszy,
                            od razu. Ale ja jestem w gorącj wodzie kapana i muszę wszsystko
                            załatwić natychmiast, tu i teraz;może ty jesteś cierpliwsza i
                            będziesz znosić to nieco dłużej. Co do jednego jestem pewna: samym
                            schudnięciem i nowymi ciuchami sprawy nie załatwisz.Być może on
                            nawet ich nie zauważy, skoro uznaje cię za stały, przyspawany
                            element krajobrazu.Cykliczny foch też pewne psu na budę sie zda.Tu
                            potrzebny jest długotrwały proces, zmiana w układzie sił, a może
                            częsciowa lobotomia męża? Wybacz złosliwośc, poczułam autentyczny
                            wkurw po przeczytaniu twojego postu,nienawidzę takich typów.
                          • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 09:51
                            po pierwsze to niektóre z was posuwają się trochę za daleko w swoich
                            > domysłach i sporo wymyślają same, nie patrząc w ogóle na to, co ja
                            > napisałam

                            odnosimy się dokładnie do tego co sama napisałaś, może byłaś rozżalona i wyszło
                            mocniej niż byś chciała.

                            wyjaśniam też , że jemu ten wyjazd zdarzył się drugi raz w życiu,
                            > pierwszy był rok temu, te wyjazdy to wyjazdy na łódkę, on kocha
                            > łódki, żagle itp

                            Skoro to rozumiesz to gdzie jest problem?

                            i nie wmawiajcie mi, że jedzie z dupami tudzież na dupy, powtarzam
                            > jeszcze raz NIE JEDZIE NA DUPY NI Z DUPAMI, to wiem NA PEWNO iwątek
                            > nie dotyczy dup

                            My nic nie wmawiamy, twierdzimy tylko że tak może być.

                            ja z koleżankami też miałąm okazję/ochotę nieraz wyjechać do spa,
                            > ale zawsze jakoś było mi szkoda czasu, bo na codzień tak mało czasu
                            > spędza się z dziećmi, rodziną, że szkoda mi było po prostu tego
                            > weekendu czy tych paru wpolnych dni, żeby spędzić je poza domem
                            >
                            > ale mojemu mężowi NIE szkoda


                            Skoro takiego cudownego masz męża to gdzie widzisz problem?
                          • lilka69 czy moge obronic troche meza krakowianki? 07.06.10, 20:34
                            moj maz tez co roku wyjezdza na 1-2 tyg na samoloty i szybowce. ja te pasje mam
                            gdzies i on wyjezdza sam. czasem jade razem z nim w ostatnim momencie deydujac o
                            tym. on sprawia wrazenie ucieszonego, chetnego i na miejscu okazuje sie , ze na
                            lotnisku sa sami mezczyzni w roznym wieku i czasem kilka, doslownie kilka
                            dziewczyn i to przecietnie urodziwych. twoj maz moze naprawde kochac swoja
                            pasje. tyle , ze nieladnie robi spedzajac wylacznie tak swoj urlop. moj czesc
                            spedza tak a czesc z nami. jak go bralam za meza juz mial te swoja pasje. wkurza
                            mnie to straszliwie ale co mam robic! jak syn jest starszy to jezdze razem z nim
                            na lotnisko. tam jest fajny hotel, z dobrym jedzeniem, niedaleko jezioro i park
                            wodny. a i tak miedzy 9 rano a 21 jestesmy sami. maz ma wolny czas kolo poludnia
                            i wtedy spedzimy dodatkowa godzinke.

                            mozecie jechac RAZEM z dziecmi na te lodki? powiedz mu o tym nawet jesli nie
                            lubisz. bedziecie RAZEM.
                            • czar_bajry jeśli musisz:) 08.06.10, 00:14
                              Tak tylko u Ciebie jest zupełnie inna sytuacjasmile
                              Mój też czasami wyjeżdża sam ale jest to zawsze uzgodnione i nigdy nie odbywa
                              się kosztem moim i dzieci. Tu nie chodzi o ten nieszczęsny wyjazd tylko o całą
                              otoczkę.
                            • krakowianka.2 Re: czy moge obronic troche meza krakowianki? 08.06.10, 13:23
                              lilka. z dziećmi nie można, bo mają szkołę przecież

                              a on twierdzi, że mnie nie wezmie bo ja nie lubię wody/nudziłabym się/bo sami
                              faceci i tak dalej

                              a chętnie bym pojechała, bo miejsce śliczne i odpoczynek od miasta też by mi
                              się przydał

                              a tak to pan mąż będzie szalał po wysepkach, byczył się pod palmami, a ja
                              cóż... dom praca dzieci sprzątanie pranie - fajna perspektywa sad

                              do dupy to życie sad
                              • krakowianka.2 Re: czy moge obronic troche meza krakowianki? 08.06.10, 16:26
                                ze strony szanownego pana męża cisza, nadal się nie odzywa

                                a mnie jest coraz gorzej, trochę nastraszyłyście mnie tymi dupami i teraz
                                wyobrażam sobie co on tam będzie robił

                                miałam te 2 tygodnie poświęcić sobie, zeby trochę to wszystko przemyśleć,
                                zadbać o siebie, a teraz widzę, że to będzie jakiś koszmar, bo będę się cały
                                czas zadręczać

                                czuję się taka pusta, samotna, nieatrakcyjna

                                nawet nie mam takiej koleżanki, z którą mogłabym się spotkać, pójść na piwo,
                                pogadać o tym
                                sad
              • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:39
                Najpierw niech zapewni wypoczynek przynajmniej dzieciom.

                Ja tez mam ochotę na samotny wyjazd w Bieszczady, żeby porządnie konno
                pojeździć, ale jakoś priorytetem jest takie wykorzystanie urlopu i kasy, tak
                żeby dziecko było jak najdłużej poza miastem latem i zimą. Mam również ochotę na
                spędzenie tygodnia w spa na masażach i kąpielach.Tylko liczba dni wolnych
                dziwnie ograniczona.
                Wiesz, mnie guzik obchodzi o czym facet myśli i na co ma ochotę, jeśli nie
                zapewnia kobiecie i potomstwu tego minimum wspólnego wypoczynku i spędzenia
                czasu razem.
                Nie chce razem? To wypad, realizować się jak kawaler tylko już bez iluzji rodziny.
    • gryzelda71 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:24
      A od jak dawna w waszym związku się nie układa?
    • slonko1335 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:24
      > więc tak, mąż za kilka dni jedzie ze znajomymi na łódkę za granicę
      > najpierw miał być tydzień, dzisiaj się okazało, że to będą prawie 2
      > tygodnie

      mój we wrześniu wybiera się na wędrówkę po wysokich górach co mnie akurat nie
      pociąga i do czego nie jestem przygotowana fizycznie absolutnie i nie uważam, że
      to powód dla którego by nie miał tego zrobić. Oczywiście ja też mogę wyjechać
      sobie poleżeć plackiem na plaży czego on z kolei nienawidzi, na wspólny urlop z
      dzieciakami wybieramy się oczywiście również..
    • imasumak Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:28
      Takie coś byłoby możliwe w mojej rodzinie pod warunkiem, że ja mogłabym się
      wybrać również na WCZASY (nie urlop) bez męża i dzieci (mój warunek), oraz
      gdybyśmy mogli w tym samym sezonie wybrać się całą czwórką na co najmniej 2
      tygodnie wakacji (warunek bezwzględny).

      Ze względów czasowych jest to niemożliwe, a ponieważ nie wyobrażamy sobie, żeby
      z nie spędzić całą rodziną chociaż kawałka wakacji, wybieramy wyjazd wspólny. W
      tej sytuacji, wszystko co poza tym, byłoby egoistyczną fanaberią.
      • verdana Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:32
        Cóż, trudno cos powiedzeć - czy w ogóle wybierają sie na wspólny
        urlop, czy matka powierzy dzieci tatusiowi 9wcale, jak znam życie,
        nie takie pewne), jak pracuje facet.
        Mój maż czasem wyjeżdżał sam, bo wyjazdy to jest to, co w życiu lubi
        najbnardzej. jakos nie mialam serce mu powiedzieć,z e jak człowiek
        się ozenił, to musi zrezygnować i siedzieć w domu.
        Mnie zresztą tez czasem zdarzało sie wyjechać samej, bez dzieci.
        • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:41
          verdana, ale ja też bym nie miała nic przeciwko temu, zeby sobie
          jechał, gdyby przyszedł, zapytał, powiedział, że bardzo chce, że mu
          zależy i zapytał czy nie mam nic przeciwko temu, że zostanę sama na
          2 tygodnie z dziećmi, on nawet nie zapytał, czy nie mam wyjazdu
          służbowego w tym czasie

          po prostu oświadczył, że jedzie, nie licząc się ze mną w ogóle

          a jak będę miała jakiś wyjazd w tym czasie albo szkolenie, to on ma
          to wdupie, bo on będzie w tym czasie wylegiwał się pod palmami
          • slonko1335 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:44
            > po prostu oświadczył, że jedzie, nie licząc się ze mną w ogóle
            >
            > a jak będę miała jakiś wyjazd w tym czasie albo szkolenie, to on ma
            > to wdupie, bo on będzie w tym czasie wylegiwał się pod palmami

            no to wyciągnij z tego jakieś wnioski...
        • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:46
          i jeszcze jedno, to jest człowiek, dla którego praca zawsze była na
          pierwszym miejscu, praca i ludzie z pracy, oni zawsze byli ważn
          iejsi od rodziny

          on nigdy nie ma czasu dla dzieci, dla rodziny, zawze taaaki
          zapracowany, trzeba go wołami ciągnąć, żeby usiadł z dziećmi przy
          stole i zjadł z nimi jeden posiłek chociaż na dzień, bo "on czasu
          nie ma"

          ale dla obcych czas się zawsze znajdzie, i nawet na 2 tygodnie
          urlopu gostać

          ale to dla obcych

          rozmawialiśmy z tydzień temu, że muszę zaplanować urlop, żeby w
          pracy zapytać/powiedzieć, kiedy chcę iść

          od tamtej pory cisza, on nie wraca do tego tematu, bo mu niewygodnie
          • marzeka1 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:53
            Dzieci ojca mają? Mają! Teraz w sumie to od ciebie zależy, jakie
            wyciągniesz z tego wnioski. Możesz dalej pokornie to znosić, za rok
            pan mąż wyjedzie na trzy tygodnie, a co! A możesz po prostu wyjechać
            chociaż na weekend, zostawiając go z dziećmi, samego i wyłączyć
            komórkę, poinformowawszy w drzwiach, że wyjeżdżasz.
            • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:01
              no ale jak mam te wnioski wyciągnąć?
              obrazić się?

              powiedziałam mu, że się nie zgadzam, to on na to: no to się nie
              zgadzaj

              nie wiem jak postępować przez najbliższe parę tygodni, jaki mieć do
              niego po prostu stosunek na codzień

              k dni temu powiedział mi: i tak zrobię co będę chciał nie licząc się
              z tobą
              • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:04
                Aha. Budujące. Umie się facet określić konkretnie.
                Mogę zapytać po co go trzymasz?
              • marzeka1 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:09
                "i: i tak zrobię co będę chciał nie licząc się
                > z tobą"-

                uuuu, to masz giga problem i męża, który ograniczył swoją rolę do
                zapłodnienia, czyli części najprzyjemniejszej.Ty nie masz się tyle
                obrazić, bo pan ma w dupie, że się obrazisz i będziesz nadąsana,
                bo i tak żywot kawalera wiedzie. Ty powinnaś po prostu chociaż na
                weekend WYJECHAĆ i zostawić go z dziećmi ( w końcu to och ojciec),
                też zwyczajnie go o tym poinformować. Wyjechałabym, chociażbym 2
                dni miała siedzieć w jakimś pensjonacie i gapić się w ścianę.
                W sumie od takiej gadki do....dupy, która pocieszy droga
                niedaleka.
                • triss_merigold6 Amen 06.06.10, 21:13
                  Amen.
                  Wyp.... pana na zbity pysk, alimenty, sądowne ustalenie opieki nad dziećmi i
                  tyle. Bo jako mąż, partner, ojciec i tak nie istnieje, a płatnikiem może być na
                  odległość.
                  • marzeka1 Re: Amen 06.06.10, 21:19
                    E, tam , rozwieść się zdąży, ale terapia wstrząsowa dla męża-
                    kawalera wskazana.
                  • deodyma Re: Amen 06.06.10, 22:22
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Amen.
                    > Wyp.... pana na zbity pysk, alimenty, sądowne ustalenie opieki nad
                    dziećmi i
                    > tyle. Bo jako mąż, partner, ojciec i tak nie istnieje, a
                    płatnikiem może być na
                    > odległość.






                    tak tak oczywiscie, zaraz sie z nim rozwiedzie, wypie... z
                    chalupy, poda o alimenty i co tam tylko jeszczebig_grin
                    mam wrazenie, ze babka nic z tym nie zrobi i tyle.
              • anorektycznazdzira Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:12
                No to chyba problem jest głębszy niż tylko ten wyjazd.
                Piszesz, że zawsze rodzina na drugim planie, że zawsze ważniejsze
                sprawy. Tego nie rozwiąże jednorazowy odwetowy foch ani jedna czy 2
                rozmowy. Co nie oznacza, że fochów i rozmów ma nie być. Zwykle, w
                odpowiednich dawkach i układzie, tędy droga. Tylko mi to wygląda na
                drogę niezbyt krótką.
                Pytanie o dupę było nie od rzeczy nie dlatego, że ją koniecznie ma,
                ile, że może co nieco szuka. Zastanawiałaś się nad tym? Ten pan cię
                nie docenia i otwarcie deklaruje, że się nie liczy. Mnie by się
                zapaliła nie czerwona lampka tylko syrena alarmowa.
                • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:19
                  zdzira, dupy ne ma, gdyby miał lub gdybym podejrzewała, że jedzie
                  tam z dupą, to inaczej brzmiałby tytuł wątku

                  a czy szuka, to nie wiem, przecież on mi nie powie, że szuka, kóry
                  facet się do tego przyzna?


                  mam wrażenie, że on się chyba ze mną nie liczy po prostu
                  • anorektycznazdzira Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:24
                    Pewnie nie ma, ale albo się określi, że traktuje Ciebie poważnie, albo
                    ani się obejrzysz, jak będzie miał. Zresztą, na 2-tygodniowym wyjeździe
                    za daleka granicą bez żadnych ogonów- ja widzę szerokie możliwości. To
                    nie ma znaczenia, kiedy wiesz, że traktuje Cię poważnie, ale po takich
                    textach...
                  • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:27
                    krakowianka.2 napisała:

                    > zdzira, dupy ne ma, gdyby miał lub gdybym podejrzewała, że jedzie
                    > tam z dupą, to inaczej brzmiałby tytuł wątku
                    >
                    > a czy szuka, to nie wiem, przecież on mi nie powie, że szuka, kóry
                    > facet się do tego przyzna?
                    >
                    >
                    > mam wrażenie, że on się chyba ze mną nie liczy po prostu






                    wiesz co, Ty nic z tym nie zrobisz i nie wiem, po cholere zakladalas
                    w ogole ten watek.
                    chlop ma Ciebie i Wasze dzieci gleboko w dupiue, ch... wie co robi na
                    tych swoich urlopach bo moze i sie rznie z innymi babami, koledzy
                    daja mu alibi i nawet nie wiadomo, czy on z nimi jezdzi.
                    a Ty po przyjezdzie szanownego malzonka padniesz mu uszczesliwiona w
                    objecia, wczesniej sie troche pofoszysz, potem na zgode buzi buzi,
                    dasz mu dupy i bedzie po sprawie.
                    wybacz, ale tak to wlasnie wyglada.
                    mam w otoczeniu takie znajome, ktore narzekaja, jak Ty na swoich
                    chlopow a nic z tym kompletnie nie robia.
                    panowie robia co chca, zyja sobie , jak kawalerowie a one non stop z
                    tymi dzieciakami...
                    one na wyjazd pozwolic sobie nie moga bo nie ma komu zajac sie
                    dziecmi a na partnerow nie maja co liczyc.
                    ja juz nawet sluchac ich nie chce bo mi dzialaja na nerwy i tyle.
                    • triss_merigold6 Bingo 06.06.10, 22:49
                      Znałam takie i znam. Pani z bliźniakami up.... w domu, pan wyjazd do Austrii na
                      rafting z kolegami z pracy i trzecia deska do surfingu w sezonie. Ale on MUSIAŁ
                      odpocząć i się zrelaksować, a ona nie miała nic do gadania. Znaczy pogadać mogła
                      i co z tego. Panowie na wielotygodniowe objazdów motocyklowe po
                      Białorusi/Ukrainie, a baby w domu z dzieciakami. Bez złudzeń, że jak pan mąż
                      wróci przechlany i zrelaksowany to ona do SPA pojedzie sama się zresetować.
                      • deodyma Re: Bingo 06.06.10, 22:55
                        wlasnie.
                        te babki, ktore maja takich chlopow moga sobie tylko i wylacznie
                        pogadac.
                        krzyki na ich chlopow w ogole nie dzialaja i sama niejednokrotnie
                        mowily, ze nawet 2-3 tyg cichych dni nic nie dalo bo panowie nadal
                        robia to samo.
                        a najlepsze jest to, ze dzieci choruja, maja goraczki, matki cale
                        noce nie spia, czuwaja przy tych dzieciakach a panowie w tym czasie
                        wybywaja gdzies w Polske z kolegami, zeby sobie odpoczacbig_grin
                        niektore kobiety maja juz tak sprane mozgi, ze nawet twierdza, ze im
                        sie to nalezy, ze sobie zasluzyli itd...
              • ahhna Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 08.06.10, 11:13
                > powiedziałam mu, że się nie zgadzam, to on na to: no to się nie
                > zgadzaj
                >
                > nie wiem jak postępować przez najbliższe parę tygodni, jaki mieć
                do
                > niego po prostu stosunek na codzień

                To jest akurat bardzo proste. Nie okazuj mu czułości, niezbędne
                komunikaty tylko. Nie daj się przeprosić bez gruntownego omówienia
                problemu. (Nie daj się złapać na lep tanich kwiatków czy przeprosin
                w łóźku, z odmową seksu włącznie.) Z gruntownego omówienia problemu
                powinny wypływać jakieś konstruktywne wnioski: następnym razem
                przestrzegamy takich to a takich zasad (można je nawet spisać), może
                terapia małżeńska. Sama wyjedź na wknd co najmniej, podobnie
                informując go tylko, najlepiej godzinę przed wyjazdem (naprawdę to
                zrób, da się to zaplanować!).

                Po prostu, potraktuj go pare razy tak, jak on ciebie. Bardzo szybko
                pojmie konieczność brania cię pod uwagę w swoich planach.

                Na moje oko masz spory problem ze swoim związkiem i wiele lat pracy
                nad nim. Pytanie, czemu nie pracowałaś nad nim do tej pory (już
                kilka lat chyba jesteście małżeństwem?)i czy ci się chce podejmować
                tę spóźnioną o parę lat pracę, teraz to właściwie walkę o siebie i
                satysfakcjonujący związek.
                • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 08.06.10, 12:44
                  po pierwsze nie jestem "świeżutka" na forum
                  na forum gazetowym jestem od kiedy mam internet w domu czyli od 2001 rok -
                  pewnie dłużej, niż niejedna z was smile


                  zobię tak jak pisze tully i tak jak radzi mi większość z was

                  i muszę się zastanowić gdzie sobie pojechać
                  • ahhna Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 11.06.10, 11:51
                    Trzy razy przeczytalam mój post i zastanawiam się, gdzie ja ci
                    napisałam, że jesteś świeżutka na forum smile

                    Pozdrowienia, wytrwaj w postanowieniu.
    • justynax Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:48
      Wszystko zależy, czy to jest wyjątkowa sytuacja' czy powtarza się
      częściej. Jeśli wyjatkowa, a do tego Ty nie możesz wziąć urlopu w
      wakacje, to nie wściekaj się. Jesli juz jedzie, nie psuj mu tego
      wyjazdu. Facet w jednym ma rację, nie nastawiaj dziecka, ze tata
      taki zły i jedzie. Po co Ci to? Lepiej ustalic, co Ty dostajesz "w
      zamian": wyjazd w dogodnym dla Ciebie czasie, dodatkowe fundusze na
      hobby czy co tam Ci pasuje.
      Jesli jednak cześciej was tak porzuca kosztem Twojego urlopu, to to
      jest zdecydowanie nie fair.
      PS.Oczywiście rozumiem frustrację, że on na jachcie a ty na 2
      etatach z dziećmi. Małżonkowie nie są jednak do siebie przyspawani
      na stałe. Innym razem niech on zostanie z dziećmi- lub weżmie je
      gdzies jesli nie będziesz mogła jeszcze jechac na urlop. Kazdemu
      przyda się raz na jakis czas chwila oddechu. Żyj i daj żyć innym.
      • justynax Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 20:53
        Ok, doczytałam w międzyczasie, ze to nie jednorazowy wybryk, ale się
        powtarza co roku, dodatkowo kosztem własnej rodziny. W tej sytuacji
        chyba tylko terapia szokowa: sama wyjeżdzasz zostawiając pana z
        dziećmi bez konsultacji? w jakim wieku dzieci? Nie da się ich wziąc
        na "rodzinne " żagle?
        • papalaya a gdzie ty mieszkasz? 06.06.10, 21:03
          że twoje miasto tak śmierdzi? jakiś bliski wschód?
          • krakowianka.2 Re: a gdzie ty mieszkasz? 06.06.10, 21:06
            nie, nie jest to bliski wschód
          • triss_merigold6 Re: a gdzie ty mieszkasz? 06.06.10, 21:08
            W porównaniu z czystymi nieprzemysłowymi terenami zielonymi KAŻDE miasto śmierdzi.
            • marzeka1 Re: a gdzie ty mieszkasz? 06.06.10, 21:11
              I tu, Triss, się mylisz, mieszkam w centrum, ale w mieście, gdzie w
              tym centrum jest jezioro. Wychodzę na balon, widzę zachód słońca
              (wiem, kiczowate to) i czuję zapach wody.
            • krakowianka.2 Re: a gdzie ty mieszkasz? 06.06.10, 21:15
              co znowu z tym śmierdzącm miastem, napisałam, ze śmierdzące, bo w
              porównaniu z morzem, wyspami, gorącym piaskiem KAŻDE miasto śmierdzi

              a moje tym bardziej, bo w takiej akurat częsci mieszkam
              • papalaya Re: a gdzie ty mieszkasz? 06.06.10, 21:24
                moje miasta nie smierdzi

                nad morzem często gęsto śmierdzą wodorosty i nieświeże ryby

                a poza tym widziały gały co brały
                • imasumak Re: a gdzie ty mieszkasz? 07.06.10, 10:04
                  papalaya napisała:

                  a poza tym widziały gały co brały


                  O to śmierdzące morze ci chodzi?
                  • imasumak Re: a gdzie ty mieszkasz? 07.06.10, 10:04
                    Miasto mialam na myśli wink
    • sueellen Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:22
      To weź 3 dni urlopu i wyjedź dzień wcześniej zostawiajac go z dziećmi, popsutym
      urlopem i opadnietą szczęką.
      • marzeka1 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:26
        Tylko na to trzeba mieć JAJA, a tu dziewczyna dopiero podejrzewa, że
        "mąż się z nią nie liczy". Serio, chociażbym miała się zapłakać w
        samotności i zgryzocie, zostawiłabym na weekend w dziećmi i
        wyjechała.Pan wiedzie kawalerski żywot żonę i dzieci ma centralnie w
        dupie.
        • sabka22 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:43
          śmieszna jesteś!jasne że jadą bez dup a na miejscu co?cały dzien na
          łódce spędzą rozmawiając o pogodzie?...haha dawno przestałam w takie
          bajki wierzyć.
          Facet jest świnią i tyle,jak można drugi rok mieć w dupie rodzine?
          coś musi być strasznie ekscytującego w tych jego "wakacjach" z
          kumplami.
          Zresztą facet ma w nosie dzieci to już przegina i u mnie byłby
          zerem...też takiego pana miałam i szybko się go pozbyłam.Poszedł do
          kumpli bo ich wolała od nas.Tyle na ten temat.
          • alicja_ala Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:49
            mysle podobnie, jednej dupy nie bierze, co wieczor po imprezie ma
            inna
      • narsen Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:53
        Dlaczego tylko trzy?
        • sueellen Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 07:12
          Bo nie może wziąc urlopu bo zmienia prace, ale 3 dni to chyba da radę? zawsze
          mozna wymysleć pogrzeb w rodzinie na drugim końcu Polski - sytuacja awaryjna. A
          jak zahaczy o weekend to może nawet mniej?
      • girasole01 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:40
        I myslisz, ze ten pan, jesli zostanie nagle dzien przed wyjazdem sam
        z dziecmi to z tego wyjazdu zrezygnuje? A gdzie tam, dzieci podrzuci
        babci/szwagierce/kolezance/sasiadce/wysle na kolonie/zostawi z
        opiekunka i pojedzie. Jak ktos nie chce spedzac czasu z rodzina to
        sie go sila do tego nie zmusi.
    • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:50
      kurde chyba jednak jesteś trollem.
      Co chcesz usłyszeć?
      Facet ma Ciebie i dzieci w dupie leje na Was ciepłym moczem a Ty się pytasz co
      masz zrobić?
      To ci powiem spakuj mu walizki tylko pamiętaj żeby wszystko ładnie
      wyprasować i o niczym nie zapomnieć a potem życz miłego wypoczynku a jak wróci
      to nie zapomnij dobrego obiadu ugotować.
      • marzeka1 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 21:53
        I może wyślij jak dobra żona na badania wenerologiczne, zanim
        dopuścisz spragnionego męża.
      • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:13
        I gumki spakuj.
        Nie muszą wozić drewna do lasu, na wyjeździe na łódki jest tyle towaru, że tylko
        rwać.
        • anorektycznazdzira krakowainka 06.06.10, 22:15
          No i straciły dziewczyny do Ciebie cierpliwość tongue_out
          • triss_merigold6 Re: krakowainka 06.06.10, 22:20
            Drugi raz (albo kolejny) mąż jej robi taki numer, a ta się zastanawia.
            No sorry ale jak pan chce żyć jak kawaler to jestem za tym, żeby DAĆ MU TĘ SZANSĘ.
            Co to w ogóle za klimat, że gość bierze 2 tygodnie wolnego dla siebie, a dupy
            nie ruszy z dziećmi i żoną. Rozumiem jakby najpierw dzieciom i żonie zapewnił
            wspólny wyjazd w full wypasie, a potem zapytał czy może wyjechać na kilka dni.
            Oczywiście organizując żonie pomoc przy dzieciach.
            Naprawdę z nimi trzeba krótko i stanowczo, bo inaczej się rozbestwiają jak smycz
            za długa. Żaden chłop nie doceni za długiej smyczy, wręcz przeciwnie.
          • czar_bajry Re: krakowainka 06.06.10, 22:50
            Przecież sama się o to prosiła.
    • powerextension Pogratulować męża 06.06.10, 22:02
      Brawo.
      W przyszłym roku wyjedzie na wakacje z dupeczką lat 20 - bo mu się należy, a Ty
      sobie tyraj. Jak widać ciężko na to zapracowałaś.
      Ja byłabym szybsza na dwa dni przed planowanym wyjazdem - po prostu bym znikła.
      A w pracy L4 od psychiatry - jak najbardziej uzasadnione.

    • morgen_stern Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:19
      A mnie się zdo, że to podpucha smile dość udana, ale jednak wink
      • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:24
        Czemu? Znam kobiety, którym panowie robili takie numery. Mój pierwszy mąż mi
        robił takie tylko na mniejszą skalę, bo dotyczyły wychodzenia wieczorem, ale
        gó...arze wtedy byliśmy i bez dzieci na szczęście. Tylko, że jak ja sobie wedle
        życzenia zaczęłam sama organizować czas to biduś sufit rysował.
        • morgen_stern Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:27
          Nie twierdzę, że nie występują takie sytuacje w prawdziwym życiu,
          twierdzę tylko, że akuratnie ten wątek jest zmyślony. No tak mi tu coś
          cuchnie po prostu wink
          • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:56
            toż już napisałam że to trolltongue_out
            • lilka69 odnosnie trolli- nie na temat ale wazne 07.06.10, 20:39
              dlaczego jak ktos opisze nietypowy problem to myslicie, ze to troll? mnie z
              zasady nie zdarza sie podejrzewac ludzi o trollowanie. czy myslicie, ze ludzie
              MUSZA miec identyczne problemy jak wasze , zeby byly wiarygodne?
              • czar_bajry Re: odnosnie trolli- nie na temat ale wazne 08.06.10, 00:18
                nie nie muszą i wiem że w życiu różnie bywa ale jak ktoś z uporem maniaka
                ciągnie wątek i podkręca napięcie a na dokładkę jest świeżutki na forum to
                zaczyna mi śmierdziećsmile
                Najpierw się wkręcam ale potem zaczynam się robić podejrzliwasmile
                Chociaż Ciebie co po niektóre forumki też uważają za trolla, to jednak ja
                twierdzę że jesteś prawdziwatongue_out
                • lilka69 czar-bajry 08.06.10, 10:23
                  aaaa... o tym nie pomyslalam, ze jak ktos jest swiezy na forum to moze
                  trollowac. mozesz miec racje w takim wypadku. z drugiej strony KAZDY kiedys
                  pisal pierwszy raz. ja wiem, ze mnie inne forumki uwazaja za trolla. ale trzeba
                  zwazyc, ze mimo tylu kasliwosci, zlosliwosci, negatywnych wpisow ja nicka NIE
                  ZMIENIAM i trwam dalej w tej zlej otoczce od 2,5 roku. moze i nawet 3 lat ( nie
                  pamietam)smile
              • krakowianka.2 Re: odnosnie trolli- nie na temat ale wazne 08.06.10, 12:53
                lilka, a dlaczego uważasz, że to jet nietypowy problem?
                jakie wg Ciebie w takim razie są typowe problemy?

                bo ja na forum jestem od 9 lat i wierz mi, naczytałam się tutaj o takich
                problemach, że mogłabym nawet powiedzieć, że małżeństwo BEZ PROBLEMÓW jest
                nietypowe

                a co do trollowaia to nie chciałoby mi się głowy zawracać
                • lilka69 Re: odnosnie trolli- nie na temat ale wazne 08.06.10, 17:54
                  no to przeciez bronie cie krakowianka, ze trollem nie jestes!!! a problem dla
                  mnie nietypowe. akurat tego nie przerabialamwink
          • franczii Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 10:27
            Ta prosba o niewstawianie na strone glowna mi przypomniala inny watek z zeszlego
            roku, tematyka wakacyjna o mezu, ktory zazadal zwrotu kasy za wakacjebig_grin
            • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:51
              faktycznie było coś takiegobig_grin
      • narsen Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:39
        Morgen. Ja sądze, że prawda jest taka, że albo jej się w ogóle nie pisze.
        Albo się ją pisze i nikt nie wierzy, bo jest zbyt absurdalna.

        Nie ma innej prawdy. Na forum.
    • tully.makker Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 22:47
      Moj chlop mi kiedys podobny numer, wyjezdzajac do brata nie
      uzgadniajac - tylko oznajmiajac, ze jedzie. Urzadzilam mu takie
      pieklo, ze teraz upewnia sie, czy moze wyjechac z ponad rocznym
      wyprzedzeniem wink)
      • triss_merigold6 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 23:00
        Proste, a jakie skuteczne.
        Ja swojemu mówię "rób jak uważasz kochanie". Tonem. Ale jak raz na sto lat mówi,
        że chciałby iść na ryby z kolegą to go wypycham, bo wiem, że wróci na maksa
        zrelaksowany. Bo nie o ryby chodzi tylko o to, że sobie posiedzą w nocy w ciszy,
        zmarzną i będą mieli radość ze zrobienia czegoś bez kobiet. Dla mnie to
        odpowiednik moich seansów u kosmetyczki.
    • kot_burry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 06.06.10, 23:26
      Na 99% uważam, ze mąż Cię zdradza na tych wyjazdach. Nie wierzę w 2
      tyg wyjazd facetów bez bab, zwł że już Cię kiedyś okłamał. On
      świetnie się tam bawi- słońce, plaza, dupy wkoło, żona nie gdera
      tylko grzecznie dzieci pilnuje. Po prostu raj- jakbym była facetem
      to sama chętnie bym skorzystała. Dwie sroki za ogon- żonka w domu, a
      na wakacjach miła odmiana. Faceci myślą penisami!!!. Sama piszesz.
      ze Cie nie szanuje- jest z Tobą, bo mu tak WYGODNIE. Ale już czasu
      wolnego z Wami spędzać nie chce. To taki typ: wszystko dla siebie.
    • mikas73 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 06:58
      Też mam jakieś dziwne wrażenie, ze to podpuchła i chęć pogadania
      sobie – wolne itd. Za dużo tych naiwnych pytań: a ile przez telefon
      nie rozmawiać? a sms-y odbierać?

      W kręgu moich znajomych jest takie jedno małżeństwo. On właśnie
      wyjeżdża na takie męskie wypady: a to na narty do Austrii, na ryby
      do Norwegii, koniecznych delegacji i szkoleń zawodowych to ze 20 w
      skali roku.
      Wiem jak te męskie zloty wyglądają, akurat te konkretne, nie mówię,
      że wszystkie. Wiem od uczestnika, który wtedy mi obcy, później stał
      się bliski. Niestety to mit, że dup tam nie ma. Są znakomitą częścią
      zabawy, bez nich jakoś smutno panom po prostu; ile można ryby łowić,
      pić i gaworzyć w męskim towarzystwie, bawią się laski wszelkiej
      maści i samotne turystki, miejscowe a i jak kto chce: płatne
      panienki.

      Wracając do znajomych: Ona z dziećmi ze dwa razy na tygodniowych
      wczasach nad Bałtykiem była, razem w czworo NIGDY! Prowadzą coś na
      kształt swojej działalności: on ma uprawnienia zawodowe ale ona
      ciągnie jak wół cały ten interes, jest lepsza niż on i to on bez
      niej by zginął.
      Jednak ona na to wszystko pozwala i przymyka oko na jego zdrady,
      może nie do końca : reprezentuje taki pogląd, że to wokół niego
      kręcą się same qrwy mające na niego ochotę, że facet po prostu taki
      prymitywny jest i inaczej się nie da , są dzieci i tak „trza”
      żyć….., że obowiązkiem kobiety jest poświęcenie się rodzinie.

      Czasami wkurza mnie ona na max-a o czasami mi jej szkoda…..
    • franczii Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 10:10
      Nie czytalam calego watku, wiec moze sie powtarzam choc i tak nie wiem co
      poradzic, bo nie znam ukladow w waszej rodzinie.
      W kazdym razie u mnie jest zasada, ze my z mezem jezdzimy osobno tylko pod
      warunkiem, ze byly wakacje przynajmniej 3tyogodniowe cala rodzina. W ten sposob
      na dodatkowe samotne wyjazdy juz nie ma zbyt wiele miejscabig_grin Pozostaja dlugie
      weekendy. Gdyby moj maz wpadl na pomysl wyjazdu na prawie 2 tygodnie z kumplami
      a mnie zostawil w domu z dziecmi to bym sie z nim pozarla, nie ma takiej opcji.
      Nie chodzi nawet o wakacje dla mnie, choc ja tez sobie zasluzylam ale dla
      dzieci. I ja jestem jeszcze na urlopie wychowawczym wiec osobiscie zarobionych
      pieniedzy na te wakacje nie posiadam. A gdyby wyjechal mimo wszystko w d.pie
      majac moje zdanie to bylby dla mnie dowod na jakis bardzo powazny kryzys i ze
      nie zalezy mu juz ani na mnie ani na dzieciach.
    • donkaczka Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 10:13
      dziewczyny napisaly ci w zasadzie wszystko
      ja dodam od siebie - gdybym z jakiegos powodu z takim facetem dzieci miala,
      gdybym z jakiegos powodu rozwodzic sie nie zamierzala (bo mialam podobnego i sie
      rozwiodlam) to na pewno zadne fochy by w gre nie wchodzily
      bo to po nim splynie

      to ze sie zmieni, malo jest prawdopodobne
      zeby cokolwiek do niego dotarlo, to nie typowe babskie fumy, tylko meski prosty
      komunikat
      powiedz mu glosno i dobitnie - stary jestes wujem zlamanym, nie obchodzi mnie
      twoj wyjazd, jest wk%$$#ona tym jak to zalatwiles, szykuj sie ze jak wrocisz to
      ja jade na 3 tygodnie chocbym kredyt miala brac a ty moze dzieci wlasne poznasz
      w koncu
      olalabym proby kontaktu totalnie, odmowila ogladania zdjec z wyjazdu i olala
      wszlekie opowiesci
      lod i chlod
      w domu egzekowalabym rowne prawa i obowiazki, gonila z kijem do zajmowania dziecmi
      tyle ze w przypadku egoistycznego kawalera oznacza to zimna wojne w domu, w
      nadziei ze pan sie zlamie
      ja bym tak nie mogla
      wolalam sie rozwiesc
      • heca7 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:22
        Gdzie się znajduje takiego buraka???
        Choć nie! nie mów! lepiej nie wiedziećuncertain
        • jowita771 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:26
          E tam, dobre pytanie, lepiej wiedzieć, skąd nie brać tongue_out
          • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:30
            kochani, zaraz przeczytam, co napisaliście od wczoraj

            tylko kawę sobie zrobię

            bo sytacja mnie się zmieniła niestety
            • asocial Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:40
              no to czekamy na informacje krakowiankawink
              ja tylko moge dorzucic swoje skromne zdanie: BARDZO czesto wyjezdzam
              sama na urlop. on tez czesto sam wyjezdza. chociaz fakt, razem tez
              spedzamy mnostwoczasu no i nie mamy dzieci.
              za to moi rodzice notorycznie wyjezdzaja sobie sami, moj ojciec na
              lodke jedzie co roku z samymi facetami, moja matka to samo (no, nie
              lodka). tyle tylko, ze oni sa razem 30 lat, maja dorosle dzieci i
              razem wyjezdzaja przynajmniej 2x w roku
              • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:52
                asocial, no widzisz, innajest sytacja jak się spędza ze sobą dżo czas
                na co dzień, jak się chce być z dziećmi, a inna jak ktoś ma rodzinę na
                szarym końcu a swoje wolne dni chce wykorzystać z obcymi

                no i jeszze kwestia załatwienia sprawy, bo nie o sam wyjazd mi chodzi,
                ale o to, jak on mnie przy tej okazji potraktował, pisałam już, że
                nawet nie zapytał, czy ja nie mam w tym czasie też jakiegoś wyjazdu
                słżbowego, szkolenia, czy nie mam jakichś planów na te 2 tygodnie, on
                po prost potraktował mnie jak pewnik, który BĘDZIE w domu, który ZAJMIE
                się wszystkim pod jego nieobecność
                jak stół, który stopi w kchni i n awet do głowy mu nie przyjdzie, żeby
                tego stoł tam nie było
              • donkaczka Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:53
                wiesz co, my mamy malutkie dzieci, a i tak proponowalam mezowi, ze moze by sam
                wyjechal na tydzien, porzadnie odpoczac, bo choc wyjazd wspolny to jest fan, ale
                polaczony niestety z zasuwanem wokol dzieci
                ja bym tez solo wyskoczyla, choc nie na tak dlugo raczej
                ale to jest za obupolnym porozumeniem i nie dzieli rodziny, ale raczej ja scala
                dajac rodzicom odetchnac i zregenerowac sily
                totalna abstrakcja jest dla mnie zachowanie pana takie, jak meza autorki watki
                w zasadzie spakowalabym walizki i zarzadzila terpaie polaczona z budowaniem
                zwiazku od zera, bo tu w zasadzie zwiazku nie ma
                w najlepszym wypadku
                bo w sumie po tekscie, ze zrobi to co chce i biorac pod uwage caloksztalt
                rodzinnego zaanagzowania, to raczej rozwod
            • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:46

              > bo sytacja mnie się zmieniła niestety




              tak tak z dnia na dzien nagle zmienila Ci sie sytuacja i maz
              postanowil nie jechac na urlopbig_grin
            • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:46
              to tak:
              wczoraj jeszcze raz próbowałam z nim porozmawiać, zachwowyał się jak
              gó...arz - nie dał mi dojść do słowa, gdy zaczęłam coś mówić, to
              zaczynał też mówić, tylko głośniej, po prost tak, żeby mnie przekrzyczeć
              i powiedział, że on na ten temat nie będzie rozmawiał

              i teraz on jest na mnie obrażony, NIE WIEM ZA CO, bo rozmowa z mojej
              strony, a raczej próby rozmowy były bardzo grzeczne, rzeczowe, konkretne

              i PAN się obraził i teraz ja jestem ta winna

              co do wyjazdu mojeo, to wyjadę jak on przyjedzie, co prawda nie na 2
              tygodnie, ale wezmę wolny czwartek i piątek i razem z weekendem będzie
              4 dni, mało, ale dobre i tyle

              nie wiem co prawda gdzie jechać, nawet nie mam z kim, ani gdzie, ale
              najwyżej pojadę sama

              ogólnie sytacja na obecną chwilę jest taka, że on jest BARDZO obrażony,
              nie zaważa mnie, traktje jak powietrze, jakby mnie nie było, a to
              właśnie ja go chciałam tak traktować


              dlaczego ku... faceci zawsze spadają na cztery łapy i jak oni to robią,
              że chociaż to ich wina, to obracają kota ogonem i w końc oni stają się
              biednymi ofiarami
              • alexa0000 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:55
                Nie, Krakowianko, nikt tu nie spadł na cztery łapy. Ty elegancko
                dajesz sobą manipulować i robić w penisa. Gośc robi co chce, ma
                twoje zdanie w odbycie, i do tego , kiedy ty usiłujesz sprawy
                wyjasnic, robi ci taka wode z mózgu,że czapki z głów. A ty czujesz
                sie winna! Jestes w czarnej doopie, i czas,żebyś w koncu przejrzała
                na oczy. Tu foch nie pomoże! Autentycznie jest mi przykro, bo
                wiem,że cię rozrywa od srodka. Wspólczuję. Samo sie jednak nie
                naprawi.
              • donkaczka Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 12:56
                nie faceci robia, tylko kobiety im pozwalaja
                facet krzyczacy i obrazony? to ile on ma lat? 13?
                i jak to spadl na 4 lapy? robi co chce, bo mu pozwalasz, pasuje mu takie
                malzenstwo, w ktorym kobieta pobrzeczy a swoje zrobi - ugotuje, uprasuje, dupy
                da, dzieci wychowa, to co ma sie facet przejmowac
                spakuj go i wystaw walizki, wtedy zobaczysz na co go stac
                obstawiam, ze sie ucieszy, ze w koncu TY podjelas decyzje, ktorej on nie chcial
                podjac, on ma w pompce rodzine i najwyrazniej ani jej nie chce ani nie potrzebuje
                • kiniox Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 10.06.10, 16:12
                  Nie. Właśnie nie kobiety im pozwalają, tylko faceci robią. Proszę
                  nie przerzucać winy na kobiety, mam na to alergię. Mężczyźni są
                  dorosłymi ludźmi, którzy biorą odpowiedzialnośc za swoje życie i
                  swoje decyzje i tak należy ich traktować. "Kobiety im pozwalają"
                  znów oznacza, że to kobieta ma obowiązek coś zrobić i się z tego
                  obowiązku nie wywiązuje. W ten sposób same kręcimy na siebie bat -
                  jak ja coś źle robię, to ja coś źle robię, a nie "mój mąż mi na to
                  pozwala". A jeśli dorośli mężczyźni naprawdę nie odpowieadają za
                  siebie, tylko my za nich, to może powinno im się ograniczyć prawa
                  obywatelskie?
                  • bri Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 10.06.10, 16:33
                    "Kobiety im pozwalają" oznacza, że niektóre kobiety toleruja podobne
                    przykłady lekceważenia już od pierwszych chwil znajomości, podczas
                    gdy jest coś co faktycznie mogłyby w tej sytuacji dla siebie zrobić -
                    podziękować za znajomość i poszukać partnera, któremu będzie na
                    nich naprawdę zależeć.
                    • kiniox Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 10.06.10, 16:54
                      Co wciąż nie zmienia faktu podstawowego - to on jest winny tej
                      sytuacji i odpowiada za swoje czyny. Ona jest ofiarą. Nie jest
                      dobrze być ofiarą, ale to nie to samo.
                  • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 10.06.10, 16:57
                    kiniox, ciekawe ujęcie sprawy, trochę dało mi do myślenia

                    bo po czytaniu wpisów tutaj, rzeczywiście czuję się odpowiedzialna za
                    działania mojego męża i za całą tą sytuację, i winna temu, co on robi

                    ale tak już u nas jest, że zawsze winna i gorsza jest kobieta, jak ją
                    zgwałcą to wina kobiety, mąochankę - wina kobiety, mąż odstawia cyrki,
                    znowu kobieta winna BO MU POZWALA

                    pozwolić to można dziecku wyjść na rolki albo zjeść loda

                    ale w naszej kulturze mężczyznę traktuje się jak kogoś ułomnego
              • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 13:00
                jesli do tej pory zgadzalas sie na takie traktowanie, maz robil co
                chcial, to teraz nie powinno Cie dziwic jego zachowanie.
                maz moze byc na Ciebie obrazony nawet miesiac czasu a gdy Wam
                przejdzie obojgu, bedzie robil to samo i zadna sila go nie zmieni.
                moim zdaniem facet jest bardzo nieodpowiedzialny, nie dorosl do
                zalozenia rodziny, nie dorosl do roli meza a tym bardziej ojca.
                gdybym miala ze swoim mezem sie tak uzerac, to juz wolalabym byc
                samotna matka bo co to za zycie?
                zrobisz, jak chcesz.
                to Twoje zycie.
                • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 13:40
                  Deodyma, nie jest tak, że ZAWSZE robił co chciał, ogólnie konsltuje ze
                  mną różne ważne sprawy i bierze moje zdanie pod uwagę

                  ja nie jestem taka dupa wołowa, jak moze wynikać z tego wątku, mam
                  silny charakter tylko mnie się wydaje, że gdzieś popełniłam błąd, może
                  dlatego, że ZAWSZE BYŁAM, że był mnie pewny, bo zawsze byłam na SWOIM
                  MIEJSCU, zawsze wiedział gdzie jestem, co się ze mną dzieje, zawse
                  odbierałam telefon, nie zaskakiwałam go

                  to zaczął mnie traktować jakbym była niewidzialna, bo czym ja go mogę
                  zaskoczyć
                  zna mój plan dnia, wie o której będę w dom, wie, że o 19 robię to, o 20
                  tamto i tak dalej

                  nie wiem, może czas, zeby pana małżonka zacząć zaskakiwać
                  • marianna_listopadowa Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:18
                    no i właśnie dlatego rada dziewczyn, byś zostawiła jaśniepana z dziećmi na 2-3 dni PRZED jego planowanym wyjazdem, jest świetna.

                    co z tego, że sobie wyjedziesz na weekend, kiedy twój książę już wróci? on się pewnie będzie spodziewał twojego "niespodziewanego" urlopu od dzieci - myślisz, że taka "demonstracja" będzie miała jakąkolwiek siłę rażenia? a skąd. będzie opalony, wypoczęty i szczęśliwy, bo wszystko potoczyło się po jego myśli (fochy żony są wliczone w koszty wyjazdu).

                    skoro twój mąż nie poinformował ciebie o swoim wyjeździe w normalny, cywilizowany sposób, to zrób tak, jakbyś o jego planach nie wiedziała wcale. i wyjedź.
                    bez słowa zostaw go na dzień przed wyjazdem, uprzedź rodzinę i znajomych, by broń boże nie godzili się nawet na pół godziny popilnować dzieci podczas twojej nieobecności i nie zapomnij wysłać pocztówki, nawet, jeśli będziesz pisała ją u cioci mieszkającej pod miastem.
                    • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:28
                      Marianna, pomysł z wyjściem z domu na 2 dni przed jego wyjazdem nie
                      jest dobry, bo natychmiast zadzwoni do rodziców,a oni z wielką chęcią
                      zjawią się tutaj w ciąg 3 godzin, a on i tak i tak pojedzie, a ja będę
                      miała jeszcze teściów na głowie

                      "co z tego, że sobie wyjedziesz na weekend, kiedy twój książę już
                      wróci? on się
                      > pewnie będzie spodziewał twojego "niespodziewanego" urlopu od dzieci "

                      nie, on się NIE BĘDZIE SPODZIEWAŁ, jemu nawet do głowy nie przyjdzie,
                      że ja mogłabym sama choćby na 2 dni wyjechać, zawsze z takich wyjazdów
                      rezygnowałam, nieraz mnie koleżanki wyciągały do spa czy na inne
                      wyjazdy i ja nigdy nie jezdziłam i on o tym wie, że wolałam spędzić ten
                      czas z rodziną

                      on zawsze wiedział, że ja jestem zawsze tam, gdzie powinnam być,
                      dlatego mszę przestać być takim stałym, PRZEWIDYWALNM elementem w jego
                      życiu i mszę zacząć mieć własne życie

                      i właśnie dlatego wyjadę sobie na te parę dni, zresztą w smie nawet
                      tego potrzebuję, żeby trochę odpocząć od tego wszystkiego
                      • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:41
                        i kolo bledne sie zamyka...
                        piszesz, ze nic nie a Twoj wyjazd czy wyjscie z domu na dwa dni
                        przed jego wyjazdem bo mezus i tak pojedzie .
                        tymczasem dziecmi zjma sie tesciowie.
                        na to samo wyjdzie, gdy bedziesz wyjezdzala na 203 dni sama czy z
                        kolezankami.
                        dziecmi zajma sie tesciowie a on i tak zrobi, co bedzie chcial.
                        wszystko zaszlo zdecydowanie za daleko, ale sama sobie na to
                        zapracowalas.
                        przykre, ale prawdziwe.
                        jedna z moich kolezanek rozstaje sie wlasnie ze swoim chlopem
                        dlatego bo on zachowuje sie tak, jak Twoj maz.
                        do tej decyzji dojrzewala 2 lata.
                        • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:41
                          mialo byc na 2-3 dni, nie na 203 dnibig_grin
                        • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:49
                          Deodyma, jak wyjadę na kilka dni, to on do teściów nie zadzwoni, oni
                          się żrą ciągle i on by z nimi godziny nie wytrzymał więc będzie
                          siedzxiał sam z dziećmi
                          • deodyma Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:58
                            a nie przyszlo Ci do glowy, ze jak wyjedziesz na te kilka dni, to on
                            szybko zadzwoni po swoich rodzicow, oni zajma sie dzieciakami a on
                            bedzie mial pretekst, zeby wybyc z chalupy?
              • triss_merigold6 CBDU 07.06.10, 13:14
                No i pojedzie sam i nic z tym nie zrobisz.
                • tully.makker Re: CBDU 07.06.10, 13:22
                  No wiesz tris, moj chlop tez pojechal wink)

                  Minely prawie 3 lata i wciaz widze, ze go dreszcze przechodza, jak
                  sobie przypomni, co bylo.

                  A ja tez nie mam nic przeciwko temu, by jechal, tylko niech to
                  zalatwi porzadnie, jak czlowiek.
                  • krakowianka.2 Re: CBDU 07.06.10, 13:27
                    tlly maker, a co konkretnie było, że aż go dreszcze przechodzą?
                    • tully.makker Re: CBDU 08.06.10, 09:53
                      Robilam mnostwo rzeczy, np:

                      Kiedy dzwonil ktos z jego znajomych , informowalam ze tego
                      nieodpowiedzialnego skoooorwysyna nie ma
                      nie odbieralam telefonu i skype, a jak odebralam przez pomylke, to
                      puszczam mu soczysta wiache albo opowiadalam, jak bardzo dziecko
                      teskni z jego powodu
                      wydalam 4tysiace na fachowcow, ktorzy zrobili to, czego on nie
                      zdarzyl zrobic przed wyjazdem
                      kazalam mu zostawic kluczyki do jego samochopdu, bo zastanawiam sie,
                      czy wpuszcze go do domu i w razie czego wyniose mu tam jego rzeczy
                      (jak przyjechal z lotniska, to zanim wszedl do domu pognal do
                      samochodu sprawdzic, czy sie namyslilam wink)
                      skrytowalam wszystkie prezenty jakie przywiozl dla rodziny i
                      odmowilam ich noszenia
                      wypominalam mu ten wyjazd na kazdym kroku przez 3 miesiace przed i 6
                      miesiecy po
                      i juz nie pamietam co jeszcze, ale byla to mieszanina piorunujaca.
                      Oczywiscie zadzialal, bo jemu tak naprawde zalezy na rodzinie. Nie
                      wiem, jak bedzie u ciebie.
                      • vibe-b Re: CBDU 12.06.10, 18:58
                        tully.makker napisała:

                        > Robilam mnostwo rzeczy, np:
                        >
                        > Kiedy dzwonil ktos z jego znajomych , informowalam ze tego
                        > nieodpowiedzialnego skoooorwysyna nie ma
                        > nie odbieralam telefonu i skype, a jak odebralam przez pomylke, to
                        > puszczam mu soczysta wiache albo opowiadalam, jak bardzo dziecko
                        > teskni z jego powodu
                        > wydalam 4tysiace na fachowcow, ktorzy zrobili to, czego on nie
                        > zdarzyl zrobic przed wyjazdem
                        >
                        > skrytowalam wszystkie prezenty jakie przywiozl dla rodziny i
                        > odmowilam ich noszenia
                        > wypominalam mu ten wyjazd na kazdym kroku przez 3 miesiace przed i 6
                        > miesiecy po


                        Oboje, I Twoj maz i Ty zachowaliscie sie jak para dzieciakow. Punkt dla
                        Twojego meza, ze sie przynajmniej z tym nie obnosi z duma, czego nie
                        mozna powiedziec o tobie.
                        • krakowianka.2 Re: CBDU 14.06.10, 13:50
                          vibe, też miałam to napisać, że to dziecinada,ale gdyby to wyszło ode
                          mnie, to zarazby było, że nie chcę zrobić NIC
                          • krakowianka.2 Re: CBDU 28.06.10, 13:43
                            witam was po długiej przerwie

                            nie pisałam, bo nikt tu nie zaglądał chyba, ale jeśli was jeszcze
                            interesuje, to napiszę jak się sprawy potoczyły
                            • bri Re: CBDU 28.06.10, 13:52
                              No masz! Pewnie, że nas interesuje.
                            • imasumak Re: CBDU 28.06.10, 13:56
                              Napisz koniecznie
                              • krakowianka.2 Re: CBDU 28.06.10, 14:04
                                miałam już nie pisać nic w tym wątku, bo długi się bardzo zrobił a u
                                mnie do dupy sad

                                ale po kolei:

                                mąż wrócił 2 dni wcześniej, oczywiście ja nie wiedziałam, że wraca
                                wcześniej, bo nie rozmawiałam z nim przez ten czas jak go nie było

                                wrócił wypoczęty, opalony, zadowolony (jak to przy powrocie z
                                wakacji)

                                podczas mojej nieobecności w domu wypytał dzieci o wszystko co się
                                działo jak jego nie było, dzieci mu powiedziały, że nie mieliśmy
                                pieniędzy, to on do mnie z mordą, że jak ja śmiem powiedzieć
                                dzieciom, że nie mam pieniędzy na jedzenie, że co ze mnie za matka i
                                tak dalej

                                parę dni po przyjezdzie wymyślił sobie, że jedzie też na łódkę, ale
                                tylko z synem, na następne 2 tygodnie

                                na temat naszych wspólnych wakacji rozmawiać nie chce, wykręca się -
                                wiadomo temat niewygodny

                                to tak w skrocie
                                • emilianatalia Re: CBDU 28.06.10, 17:35
                                  powiem krótko - co Ty jeszcze z takim palantem robisz?
                  • triss_merigold6 Re: CBDU 07.06.10, 13:28
                    Ale pojechał bez uprzedniego poinformowania i więcej tego błędu nie
                    popełnił.
                    Tu pan wyraźnie pzredkłada swój wyjazd nad zorganizowanie wypoczynku
                    dzieciom lub/i wyjazd z żoną i komunikuje to bezobciachowo.
              • anorektycznazdzira tak, rozmawiam z autorem literatury on-line 07.06.10, 14:29
                ale co tam, fajnie jest:

                Przecież ci pisałam, żebyś się pierwsza zamknęła, zamiast za nim
                łazić i żebrać dialogu, kiedy widać, że narażasz się wyłącznie na
                wrzaski?

                Może się nie wypowiedziałam precyzyjnie, ale IDEALNIE opisała to
                Donkaczka. Najpierw w prostych żołnierskich słowach określa się
                sytuację oraz jej twórcę z nazwy (to co robisz to %$%&^&^%#@ i
                %$#$%^%$). Potem oświadczasz, że jak się namyśli, ze mu zależy na
                rodzinie, to ma się zgłosić (lub coś w tym typie). I tyle gadki.
                Każde następne zdanie to proszenie się o kopa. Każda (w tym rzecz:
                kolejna!!!!) próba argumentowania swojego stanowiska to PROSZENIE
                SIĘ w ogóle. O to, żeby ktoś raczył zauważyć oczywiste fakty, które
                ma sar**** obowiązek widzieć bez pokazywania.
                • krakowianka.2 Re: tak, rozmawiam z autorem literatury on-line 07.06.10, 14:45
                  zdzira, tylko teraz już chyba po fakcie, bo szanowny mąż jest bardzo
                  obrażony na mnie

                  no chyba, że pszczę m taki tekst jak będzie wychodził z domu

                  najchętniej to bym naprawdę wyszła sobie dzień przed jego wyjazdem, ale
                  natychmiast pojawią się teściowie, a nie chcę dziei z nimi zostawiać,
                  bo jkoś dzieci za nimi nie rzepadają, zwłaszcza jedno, więc w sumie
                  zrobiłabym krzywdę dzieciom, a pan mąż jeszcze by się cieszył, że
                  teściowie t będą bo będzie wiedział co się dzieje w domu
                  • anorektycznazdzira no cóż :P 08.06.10, 18:51
                    No coż, różne rzeczy się robiło, ale moje ulubione było zwinięcie
                    się z dzieckiem bez jakiejkolwiek informacji i wyjazd na kilka dni w
                    nieznanym kierunku. Zrobiłam to dlatego, że kiedy się o coś obrażał
                    wybywał z chaty, nie mówił dokąd, nie wracał na noc i nie odbierał
                    komórki (potem się okazywało, ze spał w pracy albo u kumpla, bo
                    myślałam, że u doopy, ale to nieistotne). Ustawiłam najlepszą
                    przyjaciółkę i mamę mówiąc w czym rzecz, żeby zawału nie dostały,
                    kazałam wytrzymać nawet jego ewentualne zgłoszenie na policję. Rano
                    poszłam jak gdyby nigdy nic z dzieckiem do przedszkola i do pracy,
                    tylko, ze do domu już nie wróciłam. I tak był dobrze porąbany, bo
                    szukać nas zaczął następnego dnia popołudniu. Za dwa dni zaczął się
                    denerwować i dzwonić po szpitalach. Nie zgłosił się na policję
                    (!!!). Ponad trzy dni później(miał za sobą ponad dobę szukania,
                    nieprzespaną noc i pewnie setkę telefonów w różne miejsca, wizytę u
                    mojej przyjaciółki, w mojej pracy i co tam jeszcze) wydzwonił nas
                    u dalszej rodziny "z zaskoczenia" czyli przez komórkę jednego z
                    kuzynów, bo załatwiłam z nimi, żeby 2 dni nie odbierali stacjonarki,
                    że niby ich nie ma. Na pytanie "dlaczego mi to zrobiłaś" usłyszał
                    coś w stylu "Aha, ty nie wiesz?". Wtedy był w takim szoku, że
                    nawet się nie awanturował. NIGDY więcej nie zniknął zostawiając nas
                    bez możliwości sprawdzenia czy żyje.
                    I tak dalej, i w tym stylu.
                    Na pewnym etapie wk*** przyjęłam założenie, że nie muszę się
                    stosować do zasad, skoro się do nich nie stosuje druga strona. To
                    otwiera wiele twórczych możliwości.
                    • krakowianka.2 Re: no cóż :P 08.06.10, 19:29
                      to mój z domu jeszcze na noce nie wybywa, ale i tak wyjadę na parę dni

                      nadal nie ma z jego strony żadnego kontakt
                      jestem ciekawa, czy ja bdzie wyjeżdżał, to cokolwiek powie
                      i czy w ogóle odezwie się do mnie przed tym wyjazdem

                      a najbardziej to jestm ciekawa ZA CO się na mnie obraził
                      • fogito Re: no cóż :P 08.06.10, 20:03
                        krakowianka.2 napisała:

                        >
                        > a najbardziej to jestm ciekawa ZA CO się na mnie obraził

                        Jak to za co? Za to, że śmiałaś kwestionować decyzję Pana i Władcy
                        zamiast przyjąć ją bez szemrania.
                        A z drugiej strony, to nieźle rozpaskudziłaś męża. Ja w podobnej
                        sytuacji powiedziałabym, żeby po powrocie szukał sobie nowego
                        mieszkania. I zmieniłabym zamki wink
                        No ale mój by takiego numeru nie odwalił, więc teoretyzuję.
                        • krakowianka.2 Re: no cóż :P 08.06.10, 20:24
                          no cóż, śmiałam kwestionować

                          a panu by bardziej pasowało, żebym siedziała cicho i popierała każdą jego
                          decyzję

                          wściekła jestem jak nie wiem co

                          a on ma to głęboko w dupie bo on już żyje wyjazdem
                          • alexa0000 Re: no cóż :P 08.06.10, 20:34
                            Wiesz co? Ten rok od poczatku jest niedobry, byłam strasznie
                            zmeczona, wiecznie niedospana przez pogode, pragnęłam urlopu jak
                            kania dzdzu. Dosłownie czułam,że jesli nie wyjade gdzieś, to
                            zwariuje. Na szczescie pojechalismy do Egiptu, po moich błaganiach i
                            szantażach (ukochany nie cierpi latac i ruszac sie gdzieś dalej). I
                            tak sobie mysle,że jakbym była soba na twoim miejscu, normalnie
                            pizgnęłabym papierami rozwodowymi. Oczywiscie żałowałabym
                            zapewne "zapału", musiałabym powiedzięc "B", skoro "A" zostałaby
                            wygłoszone, ale pizgnęłabym. Już sciagałam wzór z netu z bardziej
                            błahych powodówwink
                      • anorektycznazdzira Re: no cóż :P 08.06.10, 20:31
                        Robisz podstawowy błąd w takiej sytuacji: analizujesz, co też on
                        sobie może myśleć, ile się gniewać, czy i kiedy odezwać. To męczy,
                        dołuje, ustawia w pozycji wyczekującej, prowadzi do pomysłów, że
                        może się pierwsza odezwiesz (plus jakaś racjonalizacja takiego
                        durnego pomysłu). Przestań-że wreszcie na nim się skupiać.
                        Ty się skup na sobie. Przecież się na ciebie darł, nie docenił prób
                        dialogu, złożył kilka chamowatych deklaracji. Na dzień dzisiejszy-
                        niczego nie odwołał, z niczego się nie wycofał. Co Ciebie obchodzi,
                        co sobie ktoś taki myśli?! Obraź się w tym sensie, że się zajmij
                        sobą. Dosłownie, myśl co by tu zrobić, żeby sobie umilić i jak
                        najlepiej zaplanować czas nawet, jak to ma być tylko piwo/malibu
                        przed własnym telewizorem.
                        No i nie zrób czasem psich oczu i nie powiedz cześć, jak będzie
                        wychodził, bo narazisz się, że nie odpowie i znowu punkt dla niego:
                        próbowałaś zagadać tongue_out
                        • krakowianka.2 Re: no cóż :P 09.06.10, 11:03
                          zdzira, no właśnie ja to analizję, myślę o tym, nie mogę spać, jestem
                          zdenerwowana, no kurcze nie umiem jakoś się od tego odciąć

                          łatwo powiedzieć, trudniej zrobić

                          nadal się nie odzywa, wczoraj tylko się na mnie wydarł o jakąś tam butelkę
                          pustą po szamponie chyba

                          jak będzie jutro wychodził to nic mu nie powiem ale widzę też, że on też się
                          ze mną nie pożegna, znam go już na tyle, że wiem, że wyjdzie sobie z domu tak
                          po prost, jakby zedł po gazetę do kiosku
                          • krakowianka.2 Re: no cóż :P 09.06.10, 11:09
                            i dobrze mówisz zdzira, ja się właśnie za bardzo skupiam na NIM, zamiast na
                            SOBIE

                            tylko jak to zrobić, żeby przestać o tej sytuacji myśleć?

                            nie mam nawet takich koleżanek, z którymi mogłabym o tym pogadać sad dlatego
                            piszę tutaj i to mi trochę pomaga
                            • deodyma Re: no cóż :P 09.06.10, 11:14
                              a dlaczego nie masz kolezanek?
                              jak to sie stalo, ze przez ten czas nie poznalas nikogo?
                              • krakowianka.2 Re: no cóż :P 09.06.10, 11:24
                                nie no, koleżanki mam, chociaż kolegów mam więcej, bo zawsze wolałam męskie
                                towarzystwo i zawsze z kolegami lepiej się dogadywałam, niż z kobietami

                                ale te, które mam to albo plotkary, albo takie które znają mojego męża (z nimi
                                nie bardzo chcę roztrząsać moich małżeńskich spraw) albo takie, z którymi co
                                najwyżej można pogadać o tym co było w ostatnim odcinku m jak miłość
                                • deodyma Re: no cóż :P 09.06.10, 11:26
                                  no to chyba bardziej znajome, niz kolezanki?
                                  co to za kolezanki z ktorymi nie mozna pogadac, isc na piwo, posmiac
                                  sie, pozartowac, powyglupiac?
                                  • aniorek Re: no cóż :P 09.06.10, 11:46
                                    Kolejny smutny przyklad koncentracji calego zycia na mezu i dzieciach.
                                    • krakowianka.2 Re: no cóż :P 09.06.10, 12:03
                                      aniorek, nie całego

                                      a poza tym to ktoś się na tych dzieciach skoncentrować musiał przecież

                                      ale jest jedna przykra rzecz, którą zauważyłam: że jak facet jedzie sam bez
                                      rodzny to jakoś nikt się nie dziwi w otoczeniu, bo ON musi odpocząć,bo mu się
                                      nleży, bo to facet, od żony i dzieci odpoczć MUSI
                                      jakoś nikogo to specjalnoie NIE DZIWI

                                      a teaz odwróćmy sytuację: to kobieta wyejżdża na 2 tygodnie na urlop bez
                                      rodziny, można sobie wyobrazić jakie komntarze polecą pod jej adresem,że to
                                      niewyobrażalne, że ZOSTAWIA dzieci, że po co ona sama jedzie, że pewnie
                                      puszczać się będzie i tak dalej, to w społeczństwienie jest tolerowane
                                      • krakowianka.2 Re: no cóż :P 09.06.10, 12:06
                                        miało być:


                                        to w społeczństwienie NIE jest tolerowane


                                        komputer mi am ucina wyrazy lbo litery i czasami tak wychodzi
                                        • pysia-aga Re: no cóż :P 09.06.10, 12:23
                                          No fakt, samotny wyjazd matki i żony wink ciągle wzbudza jakieś
                                          sensacje.
                                          Zeszłej jesieni mój małż wyjechał na szkolenie integracyjne z firmy
                                          (tiaaa, jasne, wiemy ile tam szkolenia, a ile dobrej zabawy wink).
                                          Powiedziałam: nie ma sprawy, jedź kochanie i baw się dobrze, ale
                                          uprzedzam, że odbiorę sobie ten czas. I tak zrobiłam. Mąż wrócił, a
                                          ja zarezerwowałam sobie kwaterkę, bilety, zaklepałam kawałek urlopu
                                          i wyskoczyłam na dłuższy weekend w góry smile Wróciłam przeszczęśliwa
                                          i zrelaksowana smile
                                          Reakcja w firmie męża: saaama pojechała??? i puściłeś ją??? i co,
                                          tak sama, bez samochodu, pociągiem, autobusem, na kwaterze??? i nic
                                          jej się nie stało??? ja bym mojej nie puścił!
                                          Małż się przyznał że był ze mnie dumny jak paw - zaimponowałam mu wink
                                          Tak więc polecam takie wypady. Coby nie myśleli że bez nich
                                          zginiemy wink
                                          • krakowianka.2 Re: no cóż :P 09.06.10, 12:33
                                            pysia, jak możesz to daj kontakt do tej kwaterybo ja właśnie też w góry bym
                                            pojechała

                                            wiem, że w necie tego pełno, ale wolę sprawdzone miejsca
                                            i w ogóle jakie to góry?

                                            sama byłaś? co robiłaś, nie nudziłaś się
                                            bo ja się boję tego, że jak pojadę sama to strasznie nudzić się bęedę
                                            • pysia-aga Re: no cóż :P 09.06.10, 12:43
                                              krakowianko, namiar na kwaterę napiszę Ci na priva, OK?
                                              A co robiłam?
                                              Ponieważ jestem zapalonym górołazem, dałam sobie po prostu solidnie
                                              w kość. Przeszłam wszystkie możliwe do zaliczenia szlaki,
                                              wypożyczyłam rower gorski i zrobiłam na nim jakies 50 km jednego
                                              dnia, po drodze zaliczając dobre żarełko, zwiedzając, i robiąc
                                              mnóstwo zdjęć. Wieczorem - spacerek po okolicy z aparatem,
                                              książeczka w łózku z dobrym piwkiem. Opcji nudzenia nie brałam w
                                              ogóle pod uwagę.
                                              Reszta na priva smile
                                              • krakowianka.2 Re: no cóż :P 09.06.10, 12:55
                                                pysia jak zakładałam to konto kraowianka.2 to kliknęłam opcję "bez poczty" bo
                                                to było tylko na potrzeby tego wątku, nie sądziam, że pocza będzie mi porzebna

                                                eszłam więc w Toją wizytówkę i wysłałam Ci wiadomość
                                                • pysia-aga Re: no cóż :P 09.06.10, 13:05
                                                  OK, tam tez już odpisałam smile
                                                  • krakowianka.2 Re: no cóż :P 10.06.10, 13:06
                                                    pysia, a co do Twojej wiadomości to albo nie doszła, albo ja jetem ślepa bo
                                                    jej nie widzę - możesz przesłać jeszcze raz?
                                      • deodyma Re: no cóż :P 09.06.10, 12:24
                                        no wlasnie ja jade za jakis czas w gory na tydzien a maz
                                        zadeklarowal sie, ze zostanie z synem przez ten tydzien w domu a
                                        mnie kazal jechac i sie dobrze bawic.
                                        na poczatku mialam jechac z synem bo maz w tym czasie bedzie
                                        pracowal, wiec nie bedzie mogl jechac, ale sam zapropnowal, zebym
                                        pojechala a on wezmie 5 dni wolnego i on z dzieckiem zostanie.
                                        wyperswadowal mi pomysl zabierania dziecka ze soba.
                                        nikt nic nie mowi, nikt nie krytykuje, ze jade sama.
                                        no nie sama bo z przyjaciolkami dwiema, ma dolaczyc do nas moj brat
                                        i jeszcze jedna kolezankabig_grin
                                        nie moglabym tez nie miec zadnych przyjaciol czy tez kolezanek tylko
                                        dlatego, bo maz i dziecko i za chiny z przyjazni nie zrezygnuje.
                                        za jakas godzinke ide zreszta do kolezanki na kawe, dzieciaki beda
                                        sie bawic a my sobie w koncu pogadamy, wszak nie widzialysmy sie 2
                                        tyg, poniewaz w domu u niej wszyscy byli chorzy.
                                        meza i tak w domu zreszta nie ma a w chalupie wszystko porobione,
                                        obiad jest, to co mam tu siedziec?
                      • malila Za to, 09.06.10, 11:26
                        że powiedziałaś mu, jak nieodpowiedzialnie i egoistycznie się
                        zachowuje, podczas gdy on uważa, że jest świetny i wspaniały.
                        Obraziłaś jego ego. Ale to nie ma znaczenia, za co on się obraził,
                        istotne jest to, w jakim celu on się obraził. On się obraził po to,
                        żeby pokazać Ci, jaka jesteś wredna, żeby wywołać w Tobie poczucie
                        winy i wątpliwości, czy faktycznie słusznie myślisz. Oraz po to,
                        żebyś się przestraszyła, że bóstwo może Cię odtrącić.
              • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 15:02
                i teraz on jest na mnie obrażony, NIE WIEM ZA CO, bo rozmowa z mojej
                > strony, a raczej próby rozmowy były bardzo grzeczne, rzeczowe, konkretne
                >
                > i PAN się obraził i teraz ja jestem ta winna

                a nie mówiłam że tak będzie?

                dlaczego ku... faceci zawsze spadają na cztery łapy i jak oni to robią,
                > że chociaż to ich wina, to obracają kota ogonem i w końc oni stają się
                > biednymi ofiarami

                nie spadają na cztery łapy i nie stają się ofiarami jeśli się na to nie pozwoli-
                a Ty pozwoliłaś.
                • kiniox Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 10.06.10, 16:30
                  Następna, która odpowiedzialność za działania dorosłego człowieka
                  przerzuca na jego żonę. Nawet nie na matkę (a gdzie był w tym czasie
                  ojciec?), tylko na żonę. Irytujące.
      • anorektycznazdzira Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:43
        wiesz, a ja miałam podobnego i metodą terapii szokowej został
        zreformowany. Przyznaję, że nie od początku wiedziałam, ze to
        podziała, brała pod uwagę, ze to po nim spłynie (bo dawał wszelkie
        takie oznaki bardzo sprytnie). Stwierdziłam jednak, że wóz albo
        przewóz, ze tak nie będzie i ma się określić, czy chce rodziny i
        MNIE czy nie.
        Ogólnie dałam mu do wiwatu za każdym razem oduczając go na
        praktycznych przykładach dlaczego drugiej stronie jest przykro jak
        ktoś "tak" robi. Fakt, bardzo mi na facecie zależało, bo gdyby nie,
        to za cholerę nie chciałoby mi się ładować z taki kanał, do dziś nie
        wiem, czy te nerwy mi się tak naprawdę opłaciły- może trzeba było
        wymienić na inny model, ale dopięłam swego w tym sensie, że facet
        zrozumiał. Stał się zupełnie fajnym mężem a jest to TEN mąż (taki
        plus). Doszliśmy do takiego extremum, ze sam przyznał, iż zachowywał
        się jak wał i teraz to rozumie. Z perspektywy lat zmianę uważam za
        względnie stałą (utrzymuje się już 7 lat), mam nadzieję,ze na
        emeryturze uznam za permanentną.
        Dać- to się da, ale trzeba determinacji a nie jęków.
        • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:52
          zdzira, a napisz więcej jak do tego doszłaś


          ja kochani, a właściwie kochane muszę zająć się trochę pracą, bo nie
          chcę mieć dodatkowo i w pracy problemów

          zajrzę pózniej
    • nombrilek Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 13:43
      Czytam i nie wierze... jak mozna byc z takim facetem, to jakis
      nieodpowiedzialne dziecko, któremu sie wydaje ze jest bezdzietnym
      kawalerem chyba.
      Jakby mój mąż wolał spędzic urlop z kumplami a nie ze mna i z
      dzieckiem to juz by moim mężem nie był, co innego gdyby pozniej mial
      kolejny 2 tyg zebyscie razem pojechali. Zreszta i tak tak nie kumam
      co to za ojciec co zamiast wziac dzieci ze soba na wakacje jedzie sam
      • krakowianka.2 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:19
        z tymi 2 tygodniami nie wiem jak pózniej będzie, moje przypszczenia są
        takie, że NIC nie będzie

        jedno dziecko jedzie na obóz więc on trochę czje się zwolniony z wyjazd
        z dziećmi, bo zapłacił mu za obóz

        postanowiłam, że potraktję go lodowato, na próby jakiegokolwoek
        kontaktu nie będę reagować

        • marsjanka1999 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 14:46
          proponuję przejść do fazy "zero obsługi"

          jeśli gość chce żyć jak kawaler..., to pranie, prasowanie, sprzątanie, gotowanie
          itp. robi sobie sam

          i nie rozmawiać z obrażonym chamem
          • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 15:10
            Nie Ty jednak nie możesz być prawdziwa.
            albo jesteś tak od niego uzależniona że przeraża Cię jaka kolwiek myśl o tym aby
            się przeciwstawić a sytuacja wygląda gorzej niż napisałaś.
            • lilka69 wszystkie tu jestescie takie madre! 07.06.10, 20:47
              z rada-wyjedz zanim on wyjedzie. nie pomyslalyscie o jednym. o dzieciach. CZY ON
              BEDZIE UMIAL SIE NIMI ZAJAC? no niby dziadkowie mieliby przyjechac ale zatem JAK
              WYTLUMACZY DZIECIOM TE DZIWNA SYTUACJE. najpierw matka wsciekla wyjezdza , potem
              ojciec tez wsciekly. i co z dziecmi? choc osobiscie uwazam po przeczytaniu
              CALEGO watku , ze to POCZATEK KONCA. i przykro mi to pisac
              • deodyma Re: wszystkie tu jestescie takie madre! 08.06.10, 09:18
                lilu, jak chlop potrafil dzieci zrobic to zajac sie nimi nie bedzie
                umial?
                zartujesz chyba?big_grin
                • s.lonko Re: wszystkie tu jestescie takie madre! 08.06.10, 12:32
                  A po co ma się zajmować, skoro chętna teściowa już czeka? Terapię szokową to w ten sposób zaliczą głównie dzieci, z pewnością poczują się świetnie w roli gorącego kartofla. Przecież on to jeszcze obróci na swoją korzyść. Zyska chwałę odpowiedzialnego rodzica, który potrafi natychmiast zorganizować dzieciom opiekę (babcia), kiedy ta wstrętna nieodpowiedzialna matka wycina im taki numer. No po prostu zginęłyby te dzieci bez niego marnie. Potem będzie jej ten numer wypominał przez następne 20 lat jako dowód na bycie beznadziejną matką, a ona mu w końcu uwierzy.

                  Jeśli pan ma terapię odczuć, to niech ona będzie skierowana w niego bezpośrednio. Wspomniane opcje zero obsługi oraz wystawienie walizek uważam za bardzo dobre. Chce żyć po kawalersku - proszę bardzo, ze wszystkimi konsekwencjami.

                  Oczywiście jest duża szansa, że obiadki i pranie również natychmiast zapewni mu mamusia, wówczas warto rozważyć, czy nie powinien się do niej przenieść na stałe.
          • jowita771 Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 07.06.10, 15:36
            > proponuję przejść do fazy "zero obsługi"

            Opcja "zero obsługi" to jest to! mój kiedyś nieopatrznie powiedział, że ja nie
            piorę, tylko pralka. Kilka dni później nie miał co na siebie włożyć, zapytał,
            kiedy wypiorę i usłyszał, żeby pogadał z pralką, bo to ona pierze, nie ja.
            • czar_bajry Re: mąż wyjeżdża na urlop sam 08.06.10, 00:21
              big_grinbig_grinbig_grin
    • wyssana.z.palca hahah, powiem tak: 08.06.10, 09:11
      Za mlodego byłyśmy z przyjaciółkami na żaglach. Spotkałyśmy łódkę pełną
      żonatych lekarzy, ktorzy co roku robili sobie taki męski wypad. Mam pisać, jak
      to się skończyło? smile Tylko napomnę, iż dwóch z nich już nie jest żonatych z
      czego jeden spotkał miłość na tych właśnie żaglach big_grin Powodzenia smile
      • kajak75 Re: hahah, powiem tak: 08.06.10, 09:41
        jak ma byc terapia szokowa - niech jedzie. w czasie jego wyjazdu
        spakowac pana i zmienic zamki w drzwiach.
        • joanna35 Re: hahah, powiem tak: 09.06.10, 12:33
          Ona tego nie zrobi. Znam ten typ - pisałam kiedyś o mojej
          rozwodzącej sie od siedmiu lat kolezance - jest tylko mocny w gębie
          i w wyobrażaniu sobie co powie i zrobi, żeby mu pokazać , dokopać.
          Słowa, słowa, słowa, bo wystarczy, że pan odwróci kota ogonem i
          zaczyna się:
          nadal nie ma z jego strony żadnego kontakt
          jestem ciekawa, czy ja bdzie wyjeżdżał, to cokolwiek powie
          i czy w ogóle odezwie się do mnie przed tym wyjazdem

          a najbardziej to jestm ciekawa ZA CO się na mnie obraził .

          I dziewczyna pisze w którymś z postów, że jest silna i sobie nie
          pozwoli. Kpiny i tyle. Facet ją przejrzał na wylot, jest
          przewidywalna do bólu - popyszczy, popyszczy, a potem i tak
          rozejdzie się po kościach. A jeszcze jak łatwo zachwiać
          przekonaniem, że ma rację wściekając się na męża - już czuje się
          winna. Gościu jeszcze trochę się pofoszy a Autorka położy uszka po
          sobie, podkuli ogonek i padnie do nóg pana.
          • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 09.06.10, 12:44
            Joanna, ale czego nie zrobię?


            poza tym dużo racji jest w tym, co piszesz, przejrzał mie i wie, że jestem
            przewidywalna, pisałam o tym i zdaję sobie z tego sprawę

            zawsze byłam "na swoim miejscu" czyli przy dzieciach, garach, domu, mężu a
            teraz chcę to zmienić i mam nadzieję, że mi się uda i nie padnę do jego nóg,
            choćby nie wiem co

            nawet jak wróci już z tego urlopu to też nie padnę do jego nóg, a znając go to
            po powrocie będzie uważał, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i będzie
            próbował przejść nad tym do porządku dziennego
            • joanna35 Re: hahah, powiem tak: 09.06.10, 12:56
              Krakowianko naprawdę szczerze Ci życzę, żebyś wprowadziła swoje
              plany w czyn, bo tylko w ten sposób zmusisz go do myślenia i do
              zauważenia, że nic nie jest takie oczywiste i dane raz i na zawsze.
              Niestety, dopóki nie napiszesz za jakiś czas postu, że właśnie
              wróciłaś z wypadu będę mieć duże wątpliwości. Czytając Twoje
              odpowiedzi miałam wrażenie jakbym słuchała mojej koleżanki. Ona też
              podaje koronny argument > zawsze byłam "na swoim miejscu" czyli przy
              dzieciach, garach, domu, mężu i też ma już tego dość. Tylko co z
              tego. Mimo, że zgłasza potrzebę zmiany to tak naprawdę chciałaby
              żeby wszystko działo się samo, tzn. żeby mąż docenił, adorował,
              zostawił kochankę itp. Wpadła więc w koleiny, popełnia ciągle te
              same błędy. Jej mąż doskonale wie, za które sznurki pociągnąć, żeby
              wyjść na swoje. Bardzo mi jej żal, ale sama jest sobie winna. I nikt
              poza nią samą nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Cóz....może
              jest jeszcze zbyt mało zdeterminowana. A za Ciebie będę trzymac
              kciuki.
              • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 09.06.10, 13:09
                Joanno dzięki smile

                będę pisiać co jakiś czas jak wygląda sytuacja

                on wyjeżdża już jutro i tak jak pisałam, pewnie się nie pożegna

                może dzisiaj lub jutro, zależy jak z czasem będzie, wyskoczę sobie na jakieś
                zakupy, mam ochotę kupić sobie coś innego, niż zawsze, coś nieprzewidywalnego,
                w czym nie spodziewałby się mnie zobaczyć smile

                a tymczasem muszę wrócić do pracy

                zajrzę po południu
                miłego dnia smile
                • joanna35 Re: hahah, powiem tak: 09.06.10, 13:17
                  Krakowianko, nie zasługujesz na takie traktowanie. Z pewnoscią
                  jesteś wspaniałą, oddaną rodzinie żoną i matką, która lata całe
                  przedkładała potrzeby dzieci i męża nad własne. Pora to zmienić -
                  nawet nie dlatego, żeby mężowi cokolwiek udowodnić. Poświeciłaś im
                  dobrych kilka - kilkanaście lat swojego życia, a teraz czas
                  zaopiekować się sobą i, chociaż czasami, siebie postawić na
                  pierwszym miejscu. To nie jest egoizm. To tak na koniec smile
                  Pozdrawiam serdecznie.
                • anorektycznazdzira Re: hahah, powiem tak: 09.06.10, 18:57
                  krakowianka.2 napisała:

                  wyskoczę sobie na jakieś
                  > zakupy, mam ochotę kupić sobie coś innego, niż zawsze, coś
                  nieprzewidywalnego,
                  > w czym nie spodziewałby się mnie zobaczyć smile

                  Tylko błagam: GWIŻDŻ na to, czy on by się spodziewał, czy nie
                  spodziewał, czy by mu się podobało, czy nie, czy by w ogóle
                  zauważył. Są takie etapy (pewnie niestety) w związkach, kiedy trzeba
                  myśleć, jakby tego drugiego nie było. Lepiej zrobisz, jak się
                  zastanowisz co na siebie włożyć żeby za Tobą ktoś zagwizdał na ulicy
                  albo wytrzeszczył oczy w pracy, niż co tam se pan mąż pomyśli.
                  • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 12:40
                    no i pojechał rano
                    jestem już sama

                    ale wczoraj mi odstawił numer znowu, już nie mam iły, nie wiem czy pisać wam o
                    tym czy nie bo już normalnie jakaś telenowela się z tego robi

                    napiszę jednak - mnie pomaga to pisanie, a wy najwyżej nie przeczytacie jak
                    wam się nie będzie już chciało



                    to tak: wracam wczoraj ze spaceru z psem póznym wieczorem, po 23 już chyba
                    było,
                    jeszcze nie zdążyłam wejść do domu a on zaczął na mnie wrzeszczeć, że w
                    paszporcie miał jakieś drobne euro co zostały z poprzedniego wyjazdu i że
                    teraz ich tam nie ma
                    i że zniknęłą biżuteria, którą dzieci dostały na komunie i tam były jakieś
                    jego rzeczy co dostał od matki, zegarek jakiś i nie wiem co jeszcze bo nawet
                    tego nie pokazywał mi
                    oczywiście oskarżył mnie, że mu to zabrałam, że ma to natychmiast wrócić na
                    swoje miejsce

                    że jestem domowym złodziejem, wyzywał mnie na cały głos, chyba pół osiedla
                    słyszało, nie dał dojść do słowa, kiedy zaczynałam coś mówić, darł się jeszcze
                    głośniej, zeby mnie przekrzyczeć, żebym nie dała rady nic powiedzieć, nie
                    miałam szans nawet powiedzieć wojego zdania

                    w końcu przestałam próbować powiedzieć cokolwiek, boi tak się nie dało,
                    zapytałam tylko czy to wszystko a potem poszłam spać, bo i tak nie było
                    możliwości nawet próby rozmowy z nim

                    cdn
                    • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 12:51
                      i strasznie le mi jest z tym teaz, wyzywał mnie tak przy dzieciach, nie wiem
                      co im mówił przed mim przyjściem, bo chodziłam z psem ponad godzinę i nie wiem
                      co wydarzyło się podczas mojej nieobecności


                      teraz mi głupio prze dziećmi że tak mi obsmarował dupęie wiem c im powiedzieć
                      jak przyjdą ze szkoły, ja nie poszłam dzis do pracy, wzięłam wlne, nie byłam w
                      stanie wstać nawet i siły na to, żeby pójść, nie wspomnę już nawet o tym, że
                      nie spałam całą noc
                      • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:02
                        no i oczywiście wychodząc rano z domu, nie powiedział nic do mnie, nie
                        pożegnał się, naet cześć nie pwiedział, wyszedł tak, jakby mnie w domu w ogóle
                        nie było
                        • claudel6 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:13
                          Rany jaka Ty jestes ofiara. Jak mozna nie zareagowac jak on na Ciebie darł
                          mordę? W ogóle ta Twoja strategia, że kiedy on sie wydziera, Ty nic nie robisz -
                          tylko czekasz az on przestanie, a potem wracasz do swoich zajęć, jest doskonała
                          receptą na rozpuszczenie dziada i utratę szacunku. Nie stawisz żadnych granic i
                          nie wyciągasz żadnych konsekwencji z jego absolutnie niedopuszczalnego
                          zachowania. Ale to już Ci powiedziała tu cała masa osób.
                          Obawiam się, ze sama sobie zgotowałaś ten los.

                          • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:32
                            claudel, przeceż reagowałam
                            ale jak on się tak darł, przekzykiwał mnie to dałam spokój
                            mam zasadę, że ni rozmawiam z pjanymi z wariatami
                            a on dstaawiając tą szopkę zachowywał się jak wariat
                            • jowita771 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:47
                              Ale co robisz, stoisz i czekasz, aż przestanie i próbujesz wtedy znowu
                              rozmawiać? Moim zdaniem, należałoby pokazać panu, że jak krzyczy, to go nie
                              słuchasz, czyli: on zaczyna krzyczeć, ty wychodzisz do drugiego pokoju,
                              zakładasz słuchawki na uszy i słuchasz muzyki. Albo wychodzisz z domu. Jasny
                              komunikat - jeśli chce Ci cokolwiek powiedzieć, to grzecznie, nie będziesz
                              tolerowała krzyku.
                            • kiniox Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 16:42
                              Bardzo dobrym sposobem na osobę, która wrzeszczy jak idiota i
                              zachowuje się nieracjonalnie jest oblanie jej zimną wodą. Jeśli nie
                              masz wystarczająco długiego prysznica, to dobrze działa zwykły
                              garnek. Napełnić zimną wodą wśród wrzasków i lamentów, a potem
                              opróżnić jednym konkretnym ruchem na głowę lub inną okolicę wrażliwą
                              na zimno. Po czym pójść natychmiast spać, bez tłumaczeń, bez łez, a
                              już z całą pewnością BEZ SPRZĄTANIA. Pozdrawiam.
                              • anorektycznazdzira Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 19:48
                                Tu bym była ostrożna, jeśli koleś się nakręcił i jest agresywny, do
                                tego juz i tak sie zachowuje jak by mu się pod deklem pomieszało, to
                                jej za to przywali. Jeszcze tego brakujetongue_out
                                • kiniox Re: hahah, powiem tak: 11.06.10, 11:20
                                  Myślę, że byłby raczej zaskoczony. Uderzenie stanowiłoby jednak
                                  jednoznaczne przyznanie, kto jest czarnym charakterem w tej całej
                                  historii, a wydaje mi się, że mąż krakowianki jest bardzo
                                  przywiązany do teorii, że to ona jest tą złą. To chyba taki typ, że
                                  może nawet nabrałby do niej nieco szacunku. Napatrzyłam się trochę w
                                  życiu na ten mechanizm odwracania kota ogonem, niestety.
                              • hreczko nie rób tego: 11.06.10, 14:06
                                kiniox napisała:

                                > Bardzo dobrym sposobem na osobę, która wrzeszczy jak idiota i
                                > zachowuje się nieracjonalnie jest oblanie jej zimną wodą. Jeśli
                                nie
                                > masz wystarczająco długiego prysznica, to dobrze działa zwykły
                                > garnek. Napełnić zimną wodą wśród wrzasków i lamentów, a potem
                                > opróżnić jednym konkretnym ruchem na głowę lub inną okolicę
                                wrażliwą
                                > na zimno. Po czym pójść natychmiast spać, bez tłumaczeń, bez łez,
                                a
                                > już z całą pewnością BEZ SPRZĄTANIA. Pozdrawiam.

                                Nie wiem, czy kiniox jest tak ograniczona, czy radzi ci z
                                premedytacją, ale radzę - nie rób tego co radzi ci kinox z tą wodą.


                                To jest przekroczenie pewnej granicy, naruszenie nietykalności
                                cielesnej, coś jak walnięcie kogoś z liścia, i zaleznie od
                                charakteru twojego męża może sie źle skończyć dla ciebie - po prostu
                                w gniewie cię uderzy, a w każdym razie będzie to wielka zadra w
                                waszych relacjach. No chyba, że ci już nie zalezy na tym wniosku i
                                chcesz go teatralnie zakończyć, to wtedy lej śmiało...
                                • kiniox Re: nie rób tego: 11.06.10, 14:27
                                  Nie da się wykluczyć pewnego stopnia ograniczenia u nikogo, kto
                                  głosi poglądy odmienne od naszych. Natomiast z pewnością nie "robię
                                  tego z premedytacją", jeśli masz na myśli celowe wkręcenie
                                  krakowianki w sytuację, w wyniku której mąż ją uderzy. Po prostu mam
                                  małą tolerancję na furiatów. Wrzaski uważam za naruszające moją
                                  integralność porównywalnie do przemocy fizycznej. A sądząc z
                                  wypowiedzi krakowianki i tak by tego nie zrobiła (good for her),
                                  więc moją radę potraktowałam w kategorii żartu. Przyznaję jednak, że
                                  mnie samą bardzo by nęciło takie "przekroczenie granicy" w przypadku
                                  drącego się na mnie bez opamiętania choleryka.
                        • jowita771 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:14
                          Strasznie przykre to, co napisałaś. Co jeszcze robisz z takim człowiekiem? Życia
                          szkoda dla niego. Pieprzony dupek zasłużył, żeby być sam.
                        • lelija05 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:16
                          Krakowianko, bardzo Ci współczuję, mogę się domyślać, jak bardzo Ci teraz ciężko.
                          Jesteście długo razem? To tak wygląda, że kłopoty macie chyba już od jakiegoś
                          czasu i Twój mąż chyba po prostu od nich uciekł.
                          • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:35

                            lelija kilkanaście lat jeseśmy razem
                        • triss_merigold6 Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:27
                          Nie bądź frajerką. Ostatnia rzecz jaką teraz powinnaś się martwić to brak
                          pożegnania. Facet, który nagle interesuje się biżuterią i oskarża żonę o
                          kradzież szykuje się do ewakuacji.
                          Bądź szybsza i zczyść konto, zabezpiecz się, bo za chwilę będziesz bez grosza.
                          • lelija05 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:32
                            Też mi to przyszło do głowy.
                            No ale biżuteria dzieci?
                            • triss_merigold6 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:37
                              Bo konto i inne zasoby już pewnie zdążył zabezpieczyć.
                              Jak dla mnie to autorka wątku po powrocie mężusia usłyszy, że od dawna się dusi
                              w tym związku i właśnie się wylogowuje.
                            • kobieta_z_polnocy Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:41
                              Facet być może się ewakuuje, a być może "jedynie" stara się przyczepić do czego
                              tylko się da. Co nie zmienia faktu, że wątek zaginionej biżuterii daje do
                              myślenia. Zamierzał spieniężyć?

                              Autorko - współczułam ci od początku twojego wątku, ale to co teraz piszesz
                              przerasta moje możliwości rozumowania. Twój mąż niemal wprost ci mówi, że ma
                              wasze wspólne życie gdzieś i że rozstanie to pewnie kwestia czasu, a ty
                              nabierasz wody w usta i odwracasz się na pięcie? Naprawdę uważasz, że
                              zachowujesz się godnie, szlachetnie, mądrzej i co tam chcesz?

                              Wiesz, ja bym na twoim miejscu wykorzystała ten czas nieobecności męża na
                              organizowanie sobie życia od nowa: przygotowania do wyprowadzki (twojej lub
                              jego, w zależności od sytuacji), konsultacja z prawnikiem w sprawie rozwodu,
                              zabezpieczenie finansów, itd.
                              Na bierne czekanie jest już zdecydowanie za późno.
                              Trzymaj się.
                              • krakowianka.2 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:47
                                kobieto, spieniężyć na pewno nie zamierzał, on zarabia niezle i ma pieniądze
                                a tego tam bardzo dużo nie było i nie było tam żadnych drogich kamieni,
                                brylantów, normalne złoto
                                • deodyma Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 14:24

                                  krakowianka.2 napisała:

                                  > kobieto, spieniężyć na pewno nie zamierzał, on zarabia niezle i ma
                                  pieniądze
                                  > a tego tam bardzo dużo nie było i nie było tam żadnych drogich
                                  kamieni,
                                  > brylantów, normalne złoto




                                  a moze to jakas zagrywka z jego strony byla?
                                  moze on wczesniej juz wyniosl ta bizuterie z domu a zebys sie nie
                                  kapnela, ze jej nie ma w chalupie, specjalnie odstawil ta szopke?
                                  no i mial oczywiscie pretekst, zeby ja zrobic, bu=ys mu lba o tej
                                  wyjazd znow nie suszyla, zebys nie dzwonila i nie zawracala mu dupy
                                  na tym wyjezdzie...
                                  jednym slowem zrobil z siebie ofiare.
                                  jak to mozliwe, ze kobieta pozwala sobie na takie traktowanie?
                                  ni9e wierze, ze nagla facet sie zmienia i ze wspanialaego meza robi
                                  sie taki potwor.
                                  juz wczesniej musialo byc z nim cos nie halo.
                              • ewa_mama_jasia Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:58
                                I dołożyłabym zgłoszenie przez Ciebie na policję kradziezy biżuterii
                                i pieniędzy.
                                Wiem, że Ci ciężko, ale jeśli teraz nie zadziałasz, to będziesz
                                sobie pluła w brodę. Masz dwa tygodnie na ustawienie się do pionu:
                                skupić się na konkretnych zadaniach: zabezpieczenia aktywów (złożyć
                                zawiadomienie o kradziezy rzeczy dzieci, zabezpieczyć ważne
                                dokumenty, założyć konto swoje jeśli macie wspólne itp),
                                zabezpieczenie sytuacji (konsultacja z prawnikiem, przygotowanie
                                pozwu rozwodowego i/lub wniosku o alimenty lub nawet złożenie go do
                                sądu), w zalezności od sytuacji prawnej mieszkania - przygotować się
                                do wyprowadzki swojej lub przygotować wyprowadzkę męża. Rzeczy męża
                                chwilowo daj do odrębnego pokoju, wpraw zamki w innych pokojach
                                (swoim, dzieci).
                                I pamiętaj, dasz radę bo musisz. Dzieci masz na tyle duże, że
                                wszystko widzą i rozumieją. Jeśli Ty nie zadziałasz konkretnie i
                                zdecydowanie, to i one nie bedą Cię szanować.
                                • krakowianka.2 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 14:29
                                  z policją może dobry pomysł, zatanowię się nad tym
                                  ale czy policja coś konkretnego zrobi w tej sprawie? czy stracę parę godzin na
                                  składanie zeznań i nic z tego nie będzie.

                                  no i tak prawdę to ja nawet dokładnie nie wiem co tam było, nie widziałam tych
                                  rzeczy od komunii, zresztą jak dzieci je dostały to i wtedy też tego za bardzo
                                  nie oglądałam

                                  a policja zapyta co zginęło, jaka wartość itp a ja nawet nie będę umiała
                                  powiedzieć

                                  wykorzystam te 2 tygodnie na przygotowywanie się,



                                  • ewa_mama_jasia Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 15:23
                                    Może policja i nic nie zrobi, ale chociaż przyjmie zgłoszenie,
                                    wezwie męża na przesłuchanie..... przypomnij sobie, co dzieci
                                    dostały, może popytaj po ewentualnych ówczesnych gościach.....
                                    Pisałaś, że nie chcesz rozwodu, ale rozpocząć procedurę zawsze
                                    możesz, w celu zabezpieczenia siebie i dzieci. W razie czego, z
                                    rozwodu zawsze mozna zrezygnować - ale to tylko w momencie gdy
                                    naprawdę się polepszy.
                                    A od męża telefonów nie odbieraj, nie zastanawiaj się po co, na co,
                                    co nim kieruje. Nieważne, czy ma jakąś kochankę czy nie, wazne że
                                    Ciebie nie szanuje. I jeśli nie wymusisz na nim tego szacunku, to
                                    samo nic się nie zmieni. Nie pytam, jak to było pomiędzy Wami od
                                    początku i kiedy się zaczęło źle. Ważne, jak teraz z tego wybrnąć.
                                    I wiesz, co? Moim zdaniem lepszy szybkie zakończenie sprawy,
                                    separacja od siebie, rozwód czy cokolwiek, niż trwanie w takim
                                    związku.
                                    Kiedy mojemu odbiło po powrocie z kontraktu za granica, nie wnikam
                                    czy to były kłopoty z przystosowaniem się czy coś innego, sama
                                    zaproponowałam rozwód. Widział, że byłam gotowa to zrobić.
                                    I przeszło mu, cokolwiek to było, i teraz jest ok.
                          • krakowianka.2 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:42
                            triss, ja nie martię się brakiem pożegnania, pisząc to stwierdziłam po prostu
                            fakt, że się nie pożegnał

                            te biżuterii dużo tam nie było, samam mam dużo więcej
                            ze 3 łańcuszki z medalikami, kolczyki, to dzieci dostały komunię, on to potem
                            wziął w jedną torebkę, żebydzieci się tym nie bawiły i schował, poterm dołożył
                            za 2 lata z drugiej komunii
                            potem chybas chował tam jakiś swój zegark, łańcuszek co dostał od matki

                            i tak sobie to leżało przez ładnych parę lat, nikt tego nie ruszał, dzieci się
                            ty nie intereswały, ja mam swoje łańcuszki/wisiorki/pierśionki które trzymam
                            sobie gdzie indziej i też sę tym nie interesowałam

                            i tu nagle to zdarzenie z wczoraj, i to akurat jak mn w domu nie było
                            • lelija05 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:46
                              No ale wiesz co się z tą biżuterią stało?
                              • krakowianka.2 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:55
                                lelija nie wiem, nie wiem nawet czy jej tam wczoraj rzeczywiście nie było w
                                tym miejscu, w któym ją schował
                                nie było mnie w domu wtedy, chodziłam z psem ok godzinę bo był piękny wieczór
                                i miałam ochotę sobie pchodzić

                                ale to jest straszny bałaganiarz, nie pierwszy i nie ostatni raz mu coś ginie
                                on ciągle czegoś szuka, nigdy nie pamięta gdzie co położył, potrafi zgubić
                                nawet bardzo ważny dokument

                                i są 3 opcje:
                                albo zawiózł to do rodziców
                                albo wsadził gdzieś i nie pamięta gdzie (ja szukać nie mam zamiaru)
                                albo to prowokacja

                                • lelija05 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:57
                                  Może i prowokacja, wziął, a będzie na Ciebie, że zabrałaś...
                                  Nie mnie to oceniać.
                                  Ja bym poszukała ze względu na dzieci, skoro były tam pamiątki komunijne,
                                  zegarek niech se wsadzi, że tak powiem.
                            • triss_merigold6 Re: Nie bądź frajerką 10.06.10, 13:46
                              Albo pan chce się ewakuować albo faktycznie szukał pretekstu, żeby się
                              przyj....ć. W każdym razie okazuje Ci dobitnie jak bardzo ma w zadzie Twoje
                              uczucia i zdanie na temat jego postępowania. Ma Ci napluć na głowę, żebyś
                              zrozumiała?
                              Wróżę huczny rozwód.

                    • nutka07 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:36
                      Krakowianko mysle, ze on prowokuje te sytuacje zeby siebie postawic w roli
                      ofiary. Usprawiedliwic to co robi i co zrobi.
                      To on obrazony wychodzi bez slowa, przeciez nie bedzie z Toba rozmawial skoro
                      tak zle sie zachowujesz w stosunku do niego. Manipulator i tyle.
                      Pytanie czy zobaczysz to wszystko a co najwazniejsze czy bedziesz w stanie to
                      przerwac?

                      To nie jest normalna sytuacja i nie daj sobie w mowic, ze jest inaczej, ze jest
                      to Twoja wina. Mysle, ze on potrafi to zrobic.
                      • kawka74 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 13:59
                        > Krakowianko mysle, ze on prowokuje te sytuacje zeby siebie postawic w roli
                        > ofiary. Usprawiedliwic to co robi i co zrobi.

                        Oczywiście.
                        Powie, że żona mu nie pozwala się realizować, że tłamsi, dławi i dusi, a na
                        dodatek jest złodziejką.
                        Przecież w tym związku nie ma już co zbierać.
                      • fogito Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:08
                        Zmieniłabym zamki jak nic. I zrobiła parę innych rzeczy już wyżej
                        wymienionych.
                      • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:18
                        nutka, też myślę, że robi to po to, żeby zrobić siebie ofiarę i uspraiedliwić
                        swje zachowanie

                        on dobrze wie, co ja myślę o jego wyjezdzie, o tym, jak mnie potraktował przy
                        tej okazji wie, że mi się to nie podoba, wie ż ważam, że powinien ten cas
                        spędzić z dziećmi, a nie z obcymi

                        i dlatego robi z siebie ofiarę
                        • fogito Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:23
                          krakowianka.2 napisała:

                          >> i dlatego robi z siebie ofiarę


                          hmm póki co to ty jesteś ofiarą w tym związku i kładziesz uszy po
                          sobie. On jest całkiem aktywnym agresorem.
                        • lelija05 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:33
                          Krakowianko, nie napisałaś co Ty w sumie o tym sądzisz, czy to jego standardowe
                          zachowanie? Czy dobrze wam się układało, a tu taki wybryk.
                          No i co zamierzasz? Kochasz go jeszcze?
                          Bo nie wygląda to ciekawie, z tego co piszesz.
                          • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:46
                            lelija, to nie jsat standardowe jego zachowanie, takich numerów jeszcze nie
                            wycinał

                            a co ja o tym sądzę? ze jestem głupia i dałam się tak wmanipulować
                            łeb mi już od tego pęka i to ja powinnam od tego odpocząć i wyjechać na
                            wczasy, a nie on
                            bo normalnie oszaljeę od tego wsystkiego zaraz
                            • staan2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:55
                              A ja bym na Twoim miejscu wymieniła zamki w drzwiach i jego rzeczy
                              wywiozła do teściów.
                              I albo taka separacja sprawi, że sytuacja się między Wami poprawi
                              albo będzie rozwód.
                              Natomiast czytając Twoje posty to zrobiłaś z siebie ofiarę a jemu
                              kochana na Tobie i rodzinie nie zależy.
                              • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 15:17
                                staan, zamki mogłabym wymienić, gdyby o było tylko moje mieszkanie
                                a jest nasze wspólne

                                wymienię zamki to powie dzieciom, żeby go wpuściły, a dzieci właśnego ojc
                                przecież wpuszczą do domu

                                poza tym jak wróci kiedy mnie nie będzie w domu to dzieci mu otworzą więc
                                wymiana zamków nic nie da
                            • lelija05 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:56
                              Szkoda, że masz teraz taką sytuację, że nie możesz tego zrobić.
                              Ale wydaje mi się, że nawet jakbyś wyjechała, to nic by Ci to nie dało, bo i tak
                              myślałabyś o tym wszystkim.
                              Chyba będziesz musiała przemyśleć to co napisały ci poprzedniczki, jak już
                              ochłoniesz, zacznij sprawdzać, co jeszcze się zmieniło, bo może faktycznie ten
                              wyjazd był pretekstem, albo mąż ma jakiś problemy, o których Ci nie powiedział i
                              może stąd ten szybki wyjazd.
                              Może naraził się komuś? Może to niekoniecznie od razu romans, czy znudzenie
                              Tobą. Czy masz kogoś kogo mogłabyś spytać? Jakiegoś dobrego kolegę męża? Chociaż
                              pewnie i tak nic nie powie...
                          • 3-mamuska Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 15:00
                            Witaj,mysle ze wcale nie dobrym rozwiazaniem jest zmina zamkow i
                            tego typu rzeczy.A to dlatego ze po powrocie ustawi otoczenie
                            przeciw tobie i powie ze przeciez wiedzialas gdzie byl i kiedy
                            wroci.pozniej wykorzysta w sadzie,jesli mieszkanie jest wspolne to
                            nie masz prawa wymienic zamkow moze to dzialac na twoja
                            niekorzysc.Zalatw wszystko po cichu ,zeby myslam ze nic sie nie
                            dzieje wtedy nie bedzie przygotowany na to zeby cos zdzialac.
                            Mysle ze musisz byc sprytniejsza od niego.

                            On teraz sie tak zzachowuje bo chce jechac i ma gdzies twoje zdanie
                            i nie chce zebys mu za przeproszeniem dupe zawracala.
                            Najlepsza obrona jest atak i on tak dokladnie postepuje.

                            Mysle ze powinnas poszukac jakies poradni dla kobiet maltertowanych
                            bo jego zachowanie wskazuje na znecanie sie psychiczne nad toba.Oni
                            powinni ci doradzic co zrobic,mysle ze dobrym rozwiazaniem jest
                            terapa twoja.

                            Rzeczy ktore zginely poszukalabym i zabrala to co dzieci a jego
                            zostawic w tym samym miejscu.
                            Przygotowac sie do rozwodu,sprawy prawne pozalatwiac,wrazie gdyby
                            nastapilo rostanie.

                            A caly czas zaslaniasz sie dziecmi ze nie chce z nimi jechac na
                            wakacje,ale co z Toba?
                            On wrogo nastawiany jest do ciebie nie do dzieci,co bys zrobila
                            gdyby po przyjezdzie powiedzial ze jedziecie cala rodzina na wakacje
                            na 2 tygodnie,pojechalabys i grala super rodzine?
                            Dzieci masz juz dosc duze bo po komuni,syn pojedzie na kolonie i
                            bedzie sie dobrze bawil,dzieci rosna i wychodza z domu a ty z nim
                            zostaniesz,na reszte zycia.
                            Mysla o sobie,jesli tobie bedzie dobrze to i dzieciom bedzie dobrze.
                            • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 15:31
                              mamuśka, poradnia na mój głupi łeb pewnie by mi siE przydała smile

                              "> On wrogo nastawiany jest do ciebie nie do dzieci,co bys zrobila
                              > gdyby po przyjezdzie powiedzial ze jedziecie cala rodzina na wakacje
                              > na 2 tygodnie,pojechalabys i grala super rodzine?"

                              to się nie zdarzy i on nie zaproponuje wspólnego wyjazdu, po o jest ta cała
                              szopka, żeby właśnie miał pretekst do niejechania z rodziną

                              ale gdyb zaproponował to nie poechałabym, powiedziałabym, żeby pojechal z
                              dziećmi


                    • cherry.coke Re: hahah, powiem tak: 10.06.10, 14:59
                      To nie jest twoj maz, tylko twoj wrog. Bardzo mi przykro. Jesli nie o siebie, to
                      zadbaj choc o dzieci...
                      • riki_i Re: 10.06.10, 15:21
                        1. No, rady typu "postaw się i wywal gada" dla kobiety z dziećmi i po 30.stce to
                        kozakowanie mocno na wyrost. Z takich postępków zostaje potem samotność z ciężko
                        wyszarpanymi alimentami, frustracja i okazjonalni Panowie , co to przyjdą
                        zakutasić i rano odejdą z tekstem na ustach "wrócę albo nie wrócę". Co to za
                        życie jest? Bo mocniej w taki układ to się może zaangażować tylko Pan równie
                        'wybrakowany', np. po rozwodzie, co to sam ma 2 dzieci. Ale wtedy opcja "domowe
                        przedszkole" w pakiecie... Ustawiony życiowo Księciunio nie wybiera Pani 30-40 z
                        dubletowym przychówkiem.

                        2. Jeśli Pan krzyczy i nieracjonalnie mąci , polecam komunikację na piśmie.

                        3. Opis sytuacji i nieracjonalne zachowanie tego Pana, zwłaszcza w odniesieniu
                        do tego że wcześniej zachowywał się correct, niestety czyni prawdopodobnym, że
                        związek się sypie. Z winy Pana oczywiście. A ponieważ nie ma dymu bez ognia, a
                        męskich krętactw bez kobiety w tle, radziłbym się dokładnie przyjrzeć całej
                        sytuacji i przede wszystkim prześwietlić do korzenia ten rzekomo męski wyjazd.
                        • ewa_mama_jasia Re: 10.06.10, 15:28
                          Z takich postępków później zostaje spokój, pewność że nikt już w
                          domu nie będzie wyzywał i się awanturował. Owszem, samotność i
                          alimenty też, panowie okazjonalni - jak kto lubi.
                          Szybkie i zdecydowane przecięcie toksycznego związku spowoduje
                          mniejsze szkody na psychice kobiety i dzieci niż trwanie jeszcze
                          latami w czymś takim.
                          • riki_i Re: 10.06.10, 15:44
                            Pan na razie dopiero zaczyna się awanturować, śmiem zauważyć.

                            Chyba lepiej spróbować ratować związek nim Pan zakosztuje 'upojnej wolności' na
                            wyjeździe z jakąś dwudziestką.

                            Gdybym był kobietą, zacząłbym od prześwietlenia szczegółów tego wyjazdu i
                            postawienia sprawy na ostrzu noża, ale dopiero w przypadku wyniuchania
                            ewidentnego kantu.
                            • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 15:52
                              riki, a maz pomysł jak prześwietlić dokładnie ten wyjazd?

                              PS fajnie, że tu pisesz - męski głos też się przyda i sposób
                              patrzeniana problem z męskiej strony
                              • jowita771 Re: 10.06.10, 15:55
                                Ale co Ci da prześwietlanie tego wyjazdu? A jak na wyjeździe będzie kryształowy,
                                to jest ok i niepotrzebnie się rzucałaś?
                        • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 15:43
                          riki, to nie jest wyjazd z laskami, słyszałam jak parę razy rozmawiał
                          przez telefon ze swoim kolegą, który ten wyjazd organizuje

                          mogę zadzwonić do pracy tego kolegi i zapytać czy jest, czy
                          rzeczywiście pojechał


                          ale to co on będzie robił na miejscu to tego nie sprawdzę, gdyby to
                          było w Polsce to pojechałabym po 2, 3 dniach w odwiedziny na przykład

                          mogę jeszcze sprawdzić po powrocie na przyład jego komórkę, rzeczy, czy
                          nie ma w torbie np prezerwatyw albo jakichś damskich rzeczy, no i
                          zdjęcia
                          • jowita771 Re: 10.06.10, 15:47
                            A jakie to ma znaczenie, czy chodzi o kobietę? Jeśli kobiety nie ma, to
                            przełkniesz takie traktowanie?
                            • riki_i Re: 10.06.10, 15:50
                              To, czy chodzi o kobietę ma znaczenie fundamentalne, bo jeśli tak, to wkrótce
                              może być pozamiatane.
                              • jowita771 Re: 10.06.10, 15:51
                                Jeśli nie chodzi o kobietę, a pan nie zmieni swojego postępowania, to nie ma się
                                czym przejmować?
                              • cherry.coke Re: 10.06.10, 15:59
                                riki_i napisał:

                                > To, czy chodzi o kobietę ma znaczenie fundamentalne, bo jeśli tak, to wkrótce
                                > może być pozamiatane.

                                Poza tym liczy sie przy ewentualnym rozwodzie, gdyby mialo do tego kiedys dojsc.

                                A akcje jakas podjac trzeba, bo po powrocie meza na przyklad dostaniesz w gebe
                                przy dzieciach. Maz juz ma niedaleko, nie jestes dla niego partnerka.

                                Terapia to dobry pomysl. W ogole zgloszenie mu trudnosci w malzenstwie jako
                                problemu calosciowego (a nie tylko czepiania sie o jakis wyjazd), moze byc na
                                pismie i z kopia.

                                Jesli ktos mu dosypie rozsadku do glowy to fajnie, a jesli bedzie szlo w
                                kierunku zdrady/rozwodu itp - przynajmniej zaczelas szykowac sobie obrone.
                          • triss_merigold6 Re: 10.06.10, 15:49
                            No dobra ale po co?
                            Facet Ci zrobił numer stulecia i zamierzasz nadal z nim być?
                            Niewiarygodne. Co jeszcze mąż musi zrobić, żeby okazać jak bardzo Cię olewa?
                            • jowita771 Re: 10.06.10, 15:53
                              Mimo jego zachowania ja bym spróbowała doprowadzić do jakiejś terapii. Pan
                              pewnie się nie zgodzi, ale nie o to chodzi. Potem w sądzie można powalczyć o
                              rozwód z jego winy - facet nie włożył żadnego wysiłku w ratowanie małżeństwa, w
                              przeciwieństwie do żony tongue_out
                          • riki_i Re: 10.06.10, 15:58
                            Kumpel kumpla będzie krył do upadłego. Najbardziej owocne jest zwykle zaczajenie
                            się na lotnisku i obserwacja z kim to Pan stoi w kolejce do odprawy / wychodzi z
                            gate'u. Oczywiście, może byc jeszcze Pani czekająca na miejscu, ale to mniej
                            prawdopodobne.

                            Jeśli nie ma kobiety w tle, polecam jeszcze raz wyartykułowanie swoich racji na
                            piśmie. Najlepiej w punktach. Jeśli zignoruje, puścić ponownie mailem na adres
                            służbowy do pracy. Jeśli nadal będzie ignor i krzyki, to jeszcze PRZED JEGO
                            WYJAZDEM, polecam profilaktyczne spakowanie siebie i dzieci i opuszczenie na 2-3
                            dni domu (on raczej nie bedzie przypuszczał, że chodzi o krótką demonstrację -
                            może to nim potrząśnie i jakoś zadziała). Natomiast akcje w stylu "rób co
                            chcesz" i "wypad gościu - składam papiery rozwodowe" uważam za głupie, bo Pan
                            skwapliwie skorzysta z korzyscia głownie dla siebie samego.

                            • jowita771 Re: 10.06.10, 16:02
                              Przeczytasz połowę, a potem rad udzielasz z pozycji wszystkowiedzącego. Facet
                              juz wyjechał, więc wyprowadzenie się na trzy dni przed jego wyjazdem nie wchodzi
                              w grę.
                              • riki_i Re: 10.06.10, 16:10
                                Bardzo przepraszam, nie siedzę na kobiecym forum, i faktycznie nie miałem czasu
                                czytać wszystkich wpisów w tym wątku.

                                Teraz no to juz tylko pozostaje czekać na powrót mężusia i zobaczymy, w jakim to
                                nastroju przyjedzie. Jak roszczeniowy, kłótliwy i krzyczący - to b. źle, w innym
                                przypadku może się wyhasał w meskim gronie i konflikt rozejdzie się kościach.
                                • jowita771 Re: 10.06.10, 16:37
                                  O czym Ty piszesz? Jak to rozejdzie się po kościach? Pan wypoczęty, a żona i
                                  dzieci, z którymi nie spędził czasu niech się cieszą, że pan i władca jest w
                                  dobrym humorze i nie drze pyska aż do następnych wakacji?
                                • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 17:05
                                  riki, konflikt nie może rozejść się po kościach, bo następnym razem
                                  będzie to samo, miesiąc przed wsakacjami zacznie kombinować i odstawiać
                                  cyrki, jakby tu z rodziną nie spędzić wakacji
                                  • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 17:59
                                    odnośnie wyjazdu to udało mi się sprawdzić jedną rzecz

                                    na dzsiaj ma rezerwację w hotelu (bo oni są z różnych miast i spotykają
                                    się w jednym miejscu, z którego jutro rano wyruszają busem) w
                                    rezerwacji tam gdzie jest ilość osób w pokoju, wpisał 1

                                    wynika więc z tego, że przynajmniej dzisiaj nie jest umówiony z żadną
                                    laską
                                  • riki_i Re: 10.06.10, 18:05
                                    Pisząc, ze rozejdzie się po kościach, miałem na myśli tylko tyle, że oprócz
                                    skrajnego lekceważenia małżonki Pan zaliczy jedynie rozrywkowy wyjazd z
                                    kolegami. Pisaliśmy tu wcześniej, że scenariusze mogą być różne.

                                    IMHO możesz w listopadzie oznajmić, że korzystając z oferty first minute
                                    wykupiłaś właśnie miesiąc letniego urlopu w xxx i jedziesz tam SAMA. Co Pan
                                    zrobi w tym czasie ze sobą i z dzieciakami cię średnio obchodzi.
                                    • riki_i Re: 10.06.10, 18:13
                                      Aha, no i jeszcze chyba będziesz musiała mu podarować prezencik na pogodzenie
                                      się, na przykład taki telefon komórkowy smile)
                                      www.sklep-spyphone.pl/?pages=spy_mail#telefony_mail
                                      • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 18:29
                                        riki, telefony super big_grin big_grin
                                    • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 18:25
                                      mnie się wydaje i tak czuję (bo takie trzeczy się chyba czuje) że to
                                      typowy wyjazd w męskim gronie i nie chodzi o żadną kobietę

                                      ale znam przypadki, gdzie żony przez kilka lat nie wiedziały o ramansie
                                      męża więc nie zaszkodzi mi sprawdzić tego, co tylko się da, tak dla
                                      siebie, żeby wiedzieć na czym stoję

                                      przeanalizowałam jesgo ostatnie zachowanie i nie ma w nim
                                      żadnych "typowych objawów posiadania kochanki"

                                      nie znika nie wiadomo gdzie, nie zaczął bardziej dbać o sbiebie,
                                      kupować nagle nowe ubrania, nie ma nagłych zmian w zachowaniu, zawsze
                                      odbiera telefony, a jak nie odbiera to oddzwania jak tylko może, mówi
                                      gdzie jest, co robi, nie chowa telefonu, nie przycisza, nie bierze go
                                      do łazienki i tak dalej

                                      więc raczej kobieta nie wchodzi w grę, tak mi się wydaje, a jestem
                                      bardzo spostrzegawcza i zauważyłabym jakieś podejrzane zmiany i
                                      zachowania
                            • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 16:47
                              riki, nie lecą samolotem, postanowili, że busem

                              gdyby leciał samolotem to już bym rano była na lotnisku i czekała żeby
                              zobaczyć z kim się tam spotka

                              więc widzisz prześwietlenie nie jest wcale takie łatwe, bo tak naprawdę
                              to oprócz sprawdzenia jego rzeczy, komórki, zdjęć po przyjezdzie nie
                              mogę zrobić nic

                              • lelija05 Re: 10.06.10, 16:51
                                A stan konta? Biling rozmów telefonicznych? E-maile?
                                • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 17:00
                                  lelija, wyciągi z konta są porozrzucane, bo to bałaganiarz i zostawia
                                  rzeczy gdzie popadnie, nie ma w nich nic podejrzanego

                                  bilingu z komórki służbowej nie jestem w stanie sprawdzić
                                  z prywatnej sprawdzę, bo przychodzą do domu, w tym bilingu, który
                                  przyszedł parę dni temu nic podejrzanego ani ciekawego nie było

                                  z mailami gorzej, bo musiałabym się włamać na skrzynkę, a nie wiem jak
                                  to zrobić
                                  • narsen Re: 10.06.10, 19:22
                                    Krakowianka wiem jak się teraz czujesz. Poważnie - wiem. I poznaję, że nie odejdziesz od niego. Jeszcze nie na tym etapie. Potem będzie gorzej - coraz gorzej. Co do tego także nie mam wątpliwości. Wtedy być może naprawdę przestaniesz myśleć o nim; co on myśli, co robi, czy się odezwie, przeprosi, ma kogoś czy jest sam itp. I zaczniesz myśleć o sobie. Na razie za bardzo się boisz. Obym się myliła.
                                    Tak czy inaczej proszę Cię, poważnie proszę - nie zostawiaj tego tak. Najlepiej odejdź, ale ten w scenariusz akurat wątpię. Jeśli nie to chociaż wyjedź gdzieś (z dziećmi) jeszcze przed jego powrotem. Wyjedź na tak długo jak się da. I nie dawaj znaku życia. Niech on pobędzie sam w domu, niech sam się obsługuje, niech się (być może) pomartwi. Niech pomyśli, jeśli jest jeszcze o czym. Jeżeli nie możesz wyjechać - nie rozmawiaj z nim. Nie rób też nic za niego. Kiedy podniesie głos - spokojnie mu powiedz, że nie będziesz dyskutować kiedy on krzyczy. Koniec. Nic więcej. Tylko na litość zrób coś. Bo on będzie przesuwał granice coraz dalej i dalej aż pewnego obudzisz się nie w małżeństwie tylko w samym środku koszmaru.
                                    • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 20:16
                                      narsen, no boję się, nigdy nie byłam sama

                                      jesteśmy kilkanaście lat razem, wiele razem przeszliśmy, raz lepiej
                                      było, raz gorzej - wiadomo jak to w małżeństwie

                                      i ogólnie moje małżeńtwo wcale takie złe nie b yło

                                      no i kurde trudno tak wszystko przekreślić w jednym momencie, jak wiele
                                      osób mi tutaj radzi

                                      • jowita771 Re: 11.06.10, 08:41
                                        Ale to nie Ty przekreślasz, tylko on, swoim zachowaniem. Piszesz, że małżeństwo
                                        było dobre. A dla niego jakie było? Przypuszczam, że nawet lepsze, niż dla
                                        Ciebie. I jemu nie szkoda tak przekreślać?
                        • anorektycznazdzira Re: 10.06.10, 20:13
                          1. No, rady typu "postaw się i wywal gada" dla kobiety z dziećmi i
                          po 30.stce t
                          > o
                          > kozakowanie mocno na wyrost. Z takich postępków zostaje potem
                          samotność z ciężk
                          > o
                          > wyszarpanymi alimentami, frustracja i okazjonalni Panowie , co to
                          przyjdą
                          > zakutasić i rano odejdą z tekstem na ustach "wrócę albo nie
                          wrócę". Co to za
                          > życie jest?

                          Nie, lepiej słuchać jak gnój drze mordę i wyzywa, poczekać aż
                          przywali i będzie wtedy komplet, za to spodnie zameldowane w
                          mieszkaniu mieć. Życie układaja sobie ludzie w okolicach 20ki, potem
                          już tylko siwy włos przyczesać i leczyć lumbago. No i w razie jak
                          się znajdzie ktoś facet to będzie, o-la-boga=rety, jak to przezyć
                          (???!): rozwodnikiem, z (o rozpaczy!!!) dziećmi.
                          Ale pitolenie.

                          • krakowianka.2 Re: 10.06.10, 20:28
                            zdzira, ale kiri też ma sporo racji jednak

                            ja nie jestem już młoda, mam trzydzieści parę lat i w tym wieku nie
                            bardzo ochotę na układanie sobie życia na nowo

                            oczywiście jak sytuacja stanie na ostrzu noża i zobaczę, że na 100% nie
                            da się nic zrobić to odeję

                            no i zwyczajnie, najzwyczajniej w świecie się boję

                            nie będę udawać tutaj, że jestem nie wiadomo jaką chojraczką i że to
                            tak łatwo wyjść i zrezygnować, bo nie jest łątwo

                            nie jestem oswojona z tą myślą jeszcze, z tym,że mogłabym być sama
                            • narsen Re: 10.06.10, 21:00
                              Oswoisz się. Pewnie dużo później, ale tak się stanie w końcu. Zaczniesz doceniać chwile, kiedy jego nie będzie. Zaczniesz wyczekiwać momentów kiedy jego nie ma, nie ma stresu, myślenia o nim, bólu serca. Docenisz spokój i przestaniesz czuć się jak szmata do podłogi. Bo w waszym związku będzie coraz gorzej. Jak mówiłam on Ciebie testuje. Ta zagrywka z biżuterią to sprawdzian. On sonduje - na ile sobie może pozwolić. Nie zgodzi się na wyjazd - obrażę się. Ona nie popuszcza - zaatakuje; dam jej wycisk, sprawię żeby cierpiała, broniła się. Wtedy da mi spokój. Raz na zawsze.
                              No chyba, że mu ustąpisz...
                              Wtedy on będzie triumfował, uspokoi się.
                              Ty też będziesz przekonywać siebie, że wszystko jest już ok.
                              A za kilkanaście lat staniesz się stłamszoną, zgnębioną, słabą i nieszczęśliwą kobietą. Naprawdę pomyśl czy chcesz, żeby tak wyglądało Twoje życie. A co do bycia samotną po 30-stce: mam wokół siebie wiele kobiet, które dopiero po zostawieniu faceta idioty poślubionego za młodu i wyleczeniu ran weszły w normalne, zdrowe i szczęśliwe związki. Brzmi jak frazes? Pewnie tak. Tylko, że to prawda.

                              Życzę Ci dużo siły Krakowianko.
                              Pokaż patafianowi na co Cię stać.
                            • anorektycznazdzira Re: 11.06.10, 07:58
                              Nie rozumiesz, że to nie chodzi o rozwód czy brak rozwodu tylko o
                              podejście? TWOJE?
                              Skoro sama ustawisz się na pozycji zdesperowanej nienajmłodszej
                              kobiety, która ma bardzo dużo do stracenia a żadnej alternatywy i
                              nic do zyskania- proszę bardzo, ale tak własnie zostaniesz
                              potraktowana: jako strona, której się robi łaskę.

                              Może rzeczywiscie tak jest i masz zamiar znieść dużo, baaardzo duzo,
                              byle tylko spodne były zameldowane (bo czy obecne w domu, to już jak
                              widać sprawa osobna). Może nie uważasz, że możesz oczekiwać
                              traktowania na poziomie, bo i tak masz szczęscie/robi ci się łaskę,
                              że masz jakiegoś męża. W takim układzie gratuluję hucznie Twojemu
                              panu, cwany z niego gość i dobrze się ustawił. Ty będziesz żyła na
                              jego warunkach (opis w Twoich postach powyzej- moze przeczytaj
                              jeszcze raz?). Oboje macie do tego prawo, tylko potem nie pisz
                              głupot, że jesteś silna i chcesz "coś" zrobić. Chcesz cały czas,
                              żeby się samo zrobiło, żeby nie było ani trudne ani ryzykowne
                              .
                              Jesteś gotowa tracić czas i marnować własną energię na roztrząsanie
                              co on może mieć po powrocie w bagażu i błaźnić się podpytywaniem
                              jego kumpli co i jak tam było na wyjeździe (o którym to fakcie
                              natychmiast go poinformują). A nie potrafisz mu jasno powiedzieć,
                              czegoś, o czym powinien wiedzieć każdy znajdujacy się w zwiazku i
                              szanujący swojego partnera: że nie ma na świecie człowieka, z którym
                              będziesz ZA WSZELKA CENĘ. Dopóki taki jest i jest to on- czego Ty od
                              niego chcesz? Żeby z włąsnej inicjatywy ustapił z tej pozycji?
                              Hehehehe...
                              • kiniox Re: 11.06.10, 11:10
                                Z moich oberwacji wynika, że takie decyzje podejmuje się łatwo i
                                szybko tylko w teorii i literaturze. Życie natomiast jest
                                skomplikowane i dobrze jest nie podejmować ważnych decyzji bez
                                zastanowienia. Słyszałam już wiele deklaracji o wystawieniu mężowi
                                walizek za drzwi w przypadku zdrady, a po latach, kiedy taka zdrada
                                naprawdę miała miejsce, sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej.
                                I dobrze, bo na wystawienie walizek zawsze jest czas, a na pracę nad
                                związkiem nie zawsze, czasem jest już za późno. Sęk w tym, że tylko
                                autorka wątku wie, o czym nam nie powiedziała i czy jest jeszcze co
                                ratować w jej związku. Mąż zapewne, oprócz nieprzyjemnych wad i
                                okazywanego braku szacunku, ma też zalety wielkiego formatu, nie
                                mówiąc o spędzonych wspólnie latach i wspomnieniach najlepszych
                                chwil. Nic dziwnego, że krakowianka nie potrafi na zimno podjąć
                                nieodwracalnych decyzji. Tak naprawdę ma pewnie nadzieję, że to
                                wszystko jest złym snem, pomyłką, chwilowym szaleństwem. Że jutro
                                się obudzi i zastanie przy sobie swojego dawnego męża, faceta,
                                którego pokochała i na którego przez całe lata mogła liczyć. Nie
                                dziwię się temu wcale i bardzo jej wspołczuję. Myślę, że dopóki sama
                                nie dojrzeje do decyzji (co równie dobrze może nigdy nie nastąpić),
                                żadne (nawet najostrzejsze) słowa nie pomogą. Krakowianka sprawia
                                wrażenie niegłupiej osoby, na poziomie, wrażliwej i grzecznej. Takim
                                osobom w podobnych sytuacjach zawsze jest najtrudniej. Trzymam
                                kciuki.
                                • lelija05 Re: 11.06.10, 11:33
                                  Zgadzam się z tym.
                                  Najłatwiej jest napisać: odejdź. Jakie to proste. A może ona go kocha?I zależy
                                  jej na mężu?
                                  A może on ma jakiś problem przed którym uciekł?
                                  I autorka i mąż mają dwa tygodnie by zastanowić się co dalej.
                                  Bo przecież nie wiadomo skąd te zachowanie, bo jak autorka pisała, wcześniej się
                                  tak nie zachowywał.Raz było lepiej raz gorzej, jak w małżeństwie, ale bez
                                  takich jazd, więc jakiś powód musiał być.
                                  Może uda im się spokojnie porozmawiać i wyjaśnić wszystko po jego powrocie?
                                  • joanna35 Re: 11.06.10, 13:24
                                    To wszystko prawda, ale mam koleżankę, która miota się siódmy rok.
                                    To nie pozostaje bez wpływu na psychikę i samoocenę kobiety. W tym
                                    konkretnym przypadku nie zostało nic z pewnej siebie, mądrej
                                    dziewczyny. Żal patrzeć i słuchać. No i jest starsza o siedem ,
                                    pełnych upokorzeń i bólu lat. Naprawdę warto płacić taką cenę za
                                    życie złudzeniami?
                                    • lelija05 Re: 11.06.10, 13:48
                                      No widzisz - siódmy rok. A u autorki to nowość, więc może sprawa po powrocie się
                                      rozwiąże?
                                      A u koleżanki, to może już jakiś syndrom ofiary wystąpił, uzależnienie od
                                      oprawcy, tylko współczuć, bo pomóc takiej jest ciężko.
                                    • kiniox Re: 11.06.10, 13:53
                                      Masz rację, oczywiście. Niestety, trzeba do tego samemu dojrzeć, a
                                      to zabiera czas. Jednemu pójdzie szybciej, innemu wolniej, a jeszcze
                                      inny nigdy nie da sobie z tym rady.
                                • anorektycznazdzira Re: 11.06.10, 17:12
                                  Masz 100% rację.
                                  Niech tylko na okres "załatwiania" sprawy z mężem Krokowianka
                                  przedłoży własne potrzeby nad wpojone sobie ograniczenia i będzie w
                                  stanie nazwać i domagać się swoich praw. Co zrobi (w sensie
                                  technicznym) jest całkowicie 2-rzędne, istota tkwi w tym, co
                                  byłaby zdolna zrobić
                                  , gdyby podjeła taką decyzję. Nawet, jesli
                                  nigdy w rzuciu nawet nie zacznie pakować mu tych walizek nie mówiac
                                  już o wywaleniu na chodnik przed domem, ale jej mąż bedzie miał
                                  jasność, że ona MOŻE to zrobić,jeśli on przegnie- ma szansę coś z
                                  nim załatwić.
                                  Ona nie zrobi, on świetnie wie- i jeszcze swietniej tę wiedzę
                                  wykorzystuje...
                            • deodyma Re: 11.06.10, 14:03

                              krakowianka.2 napisała:

                              > zdzira, ale kiri też ma sporo racji jednak
                              >
                              > ja nie jestem już młoda, mam trzydzieści parę lat i w tym wieku
                              nie
                              > bardzo ochotę na układanie sobie życia na nowo






                              a co to trzydziesci pare lat dla kobiety???
                              zycie jeszcze przed Tobasmile
                              nie namawiam Cie do rozwodu bo to Twoja sprawa, co zrobisz i Twoje
                              zycie, ale pamietam, jak jedna z moich przyjaciolek, matka dwoch
                              synow, rozwodzila sie w wieku 38 lat.
                              miala takie jazdy z mezem, ze szkoda gadac, wiec najpierw seperacja,
                              potem rozwod.
                              dzis jej synowie sa dorosli, ona ma 44 lata i ulozyla sobie zycie na
                              nowo.
                              • hreczko Re: 11.06.10, 14:13
                                deodyma napisała:

                                > a co to trzydziesci pare lat dla kobiety???
                                > zycie jeszcze przed Tobasmile
                                > nie namawiam Cie do rozwodu bo to Twoja sprawa, co zrobisz i Twoje
                                > zycie, ale pamietam, jak jedna z moich przyjaciolek, matka dwoch
                                > synow, rozwodzila sie w wieku 38 lat.
                                > miala takie jazdy z mezem, ze szkoda gadac, wiec najpierw
                                seperacja,
                                > potem rozwod.
                                > dzis jej synowie sa dorosli, ona ma 44 lata i ulozyla sobie zycie
                                na
                                > nowo.

                                Jestem facetem, trafiłem tu z głównej strony, i zawsze mnie ciekawi
                                wersja kobiet z tymi "jazdami", jakie urządzał zły mąż.

                                Bo te wersje są zwykle baaaardzo podkoloryzowane, albo wręcz
                                kłamliwe, i dlatego chętnie też wysłuchałbym wersji tego złego męża.

                                A kolezankom trzeba jakoś wytłumaczyć powody rozstania z mężem, więc
                                trzeba ubarwić wersję, że pije i bije, bo przecież tak prozaiczny
                                powód, jak ten, że sąsiad lepiej mandruje swoim zaganiaczem, albo,
                                ze siostra jeździ na wczasuy co roku i zmienili znowu samochód, to
                                nie jest takie porywajace.
                                • deodyma Re: 11.06.10, 23:16
                                  jasne podkoloryzowane do tego stopnia, ze sad orzekl rozwod o winie
                                  jej bylego meza a facet nie dosyc, ze ja zdradzal z kim popadnie, to
                                  jeszcze wynosil jej bizuterie z domu, skakal do niej i do synow z
                                  lapami.
                                  i oczywiscie rozwody bierze sie tak dla kaprysubig_grin
                                  • imasumak Re: 12.06.10, 00:31
                                    deodyma napisała:

                                    i oczywiscie rozwody bierze sie tak dla kaprysubig_grin

                                    Nie wiedziałaś tego? wink
                                    Wszak damscy bokserzy, alkoholicy, dziwkarze i wieczni chłopcy olewający rodzinę
                                    ciepłym moczem nie istnieją, po prostu nie ma ich! Istnieją tylko wredne,
                                    konfabulujące baby, które upatrują sobie męskie ofiary, wpierw wykorzystują do
                                    cna, by następnie dać kopa biednemu misiowi, dla niepoznaki wymyślając
                                    chwytającą za serce historię. Zue kobiety, zue wink

                        • imasumak Riki_i 12.06.10, 00:15
                          Lepiej samej wychowywać dzieci, niż z kimś takim. Podobnie zachowywał się mój
                          pierwszy mąż, w doopie miał rodzinę, mnie i córkę, zawsze ważniejsze były wypady
                          ze znajomymi, przy czym z cynicznym uśmieszkiem powtarzał, że on ma prawo do
                          takiego życia, jak mu się podoba, a ja mam siedzieć cicho, bo on ma na mnie
                          papier z magistratu i od proboszcza. Autentyk.
                          Starłam mu ten uśmiech z bezczelnej gęby, gdy po latach prób zmiany tego stanu
                          rzeczy, wreszcie porządnie się wkurzyłam i wystawiłam jaśnie panu walizki za
                          drzwi - całe szczęście mieszkanie było moje. Przez długi czas nie mógł uwierzyć,
                          że to nie żart.
                          Wywalając go, nie miałam nikogo i szczerze powiedziawszy, nawet nie myślałam,
                          żeby mieć.
                          Swojego obecnego męża poznałam jakiś czas potem, właśnie jako około 30letnia
                          rozwódka z dzieckiem. Ale nawet gdybym miała nigdy już nikogo nie spotkać, nie
                          byłby to dla mnie powód, żeby przeciągać farsę, jaką było moje pierwsze małżeństwo.
                  • ahhna Re: hahah, powiem tak: 11.06.10, 11:54
                    Lepiej zrobisz, jak się
                    > zastanowisz co na siebie włożyć żeby za Tobą ktoś zagwizdał na
                    ulicy
                    > albo wytrzeszczył oczy w pracy, niż co tam se pan mąż pomyśli.

                    A najlepiej zrobi, jeśli włoży po prostu to, co lubi, bez
                    zastanawiania się, kto i gdzie i po co miałby na nią gdziekolwiek
                    gwizdać.
                    • krakowianka.2 Re: hahah, powiem tak: 11.06.10, 12:11
                      dziękuję wam za wasze rady smile
                      wiele z nich dodaje mi otuchy smile

                      mąż oczywiście się nie odezwał, co mnie wcale nie zaskoczyło, nie
                      wiem nawet czy zadzwonił chociaż do dzieci

                      chciałabym nie myśleć o nim, ale tak nagle nie da się zaprogramować
                      mózgu
                      ja się do niego pierwsza nie odezwę i nie będzie miał ode mnie
                      żadnego kontaktu

                      ktoś tu napisał, że zamierzam podpytywać jego kumpli o ten wyjazd -
                      nigdzie nic takiego nie napisałam, nie zamirzam nikogo wypytywać, bo
                      to tylko robienie z siebie idiotki
                      • ahhna Re: hahah, powiem tak: 12.06.10, 01:57
                        Ja jeszcze ci na zakończenie napiszę, że szkoda tak oddać walkowerem
                        kilkanaście lat względnie udanego związku. Coś jest ewidentnie nie
                        tak, ale z tego, co piszesz, jest to dość nagła sprawa. Niezależnie
                        od twojego bardzo słusznego oburzenia, ja bym wniknęła, co i
                        dlaczego mężowi odbiło. A następnie na spokojnie zastanowiła się, co
                        z tym pasztetem zrobić. Może terapia byłaby dobra... Bardzo
                        współczuję.
                      • donkaczka Re: hahah, powiem tak: 12.06.10, 08:57
                        krakowianko, ja podobnie jak niektore dziewczyny jestem druga zona drugiego meza
                        i mimo ze mojego pierwszego meza kochalam szalenie, ze pozew o rozwod zlozylam
                        wciaz go kochajac, blogoslawie dzien, w ktorym to zrobilam
                        bo sadzilam, ze nic mnie juz w zyciu nie spotka, nikogo tak nie pokocham, nikt
                        nie pokocha mnie, ze tyko samotna starosc i koty na kolanach, przypadkowi faceci
                        na weekendy i lizanie ran
                        a spotkalam kogos, z kim jest mi tak dobrze, ze nawet o tym nie marzylam, jest
                        super mezem, ojcem, a zycie klawe jest

                        ale zeby podjac decyzje o odejsciu, trzeba walnac o dno
                        trzeba dojsc do momentu, kiedy samotnosc jawi sie lepsza niz kolejny dzien z nim
                        kiedy wiesz, ze zostajac w takich ukladach czeka cie tylko cierpienie i
                        szalenstwo w koncu i nie tego chcesz
                        ze chocbys miala byc sama juz zawsze, to lepsze niz koszmar w ktorym zyjesz
                        ze lepiej miec wspomnienia ze wspolnych lat i wracac do nich samotnie, niz
                        zastanawiac sie za X lat, co ja z nim robie i dlaczego za niego wyszlam, bo
                        zadne dobre wspomnienie nie pozostanie

                        skocz myslami za 15-20 lat
                        bedzie coraz gorzej, jesli on sie nie zmieni, a im starsi faceci tym bardziej
                        okrutni, duza szansa, ze twoja wartosc w jego oczach tak spadnie, ze majac w
                        pompie wspolne lata znajdzie sobie nowa pania za lat 10, bo przeciez ma prawo do
                        szczescia
                        wtedy bedziesz samotna kobieta po 40.., albo 50
                        albo bedziesz z nim, ale obok, zniszczona, zmarnowana, zgorzkniala i nieszczesliwa

                        pomysl o tym wszystkim i walcz, walcz do momentu, kiedy stwierdzisz, ze juz nic
                        nie mozesz zrobic, ze zrobilas wszystko co moglas - inaczej bedziesz sie ogladac
                        i dawac mu szanse bez konca
                        zycze powodzenia, rozwod to koszmar i ostatecznosc, ale czasem jest poczatkiem
                        lepszego zycia
    • sonniva ja tez bym tak chciała!!! 11.06.10, 13:07
      Maż jedzie sobie na swój urlopik, wraca zajmuje sie dziećmi, a ja
      jadę na swój urlopik! Miód malina... ale ja mam takiego męża że za
      żadne skarby beze mnie na urlop nie wyjedzie ;-(
      • ariana1 Re: ja tez bym tak chciała!!! 12.06.10, 19:52
        sonniva napisała:
        > Maż jedzie sobie na swój urlopik,
        ale ja mam takiego męża że za
        > żadne skarby beze mnie na urlop nie wyjedzie ;-(

        Sama sobie zaprzeczasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka