Dodaj do ulubionych

czy da sie to jakos taktownie zalatwic?

07.06.10, 15:11
Dziewczyny,

Czy macie jakis pomysl, jak wybrnac z takiej sytuacji:

Niedlugo bierzemy slub. Po slubie nie organizujemy tradycyjnego
wesela tylko kilkugodzinny obiad dla rodziny i przyjaciol w
eleganckiej restauracji. Zalozylismy sobie, ze na impreze zapraszamy
tylko osoby dorosle i na wysylanych zaproszeniach umieszczalismy
tylko te osoby - nie napisalismy wprost, ze prosimy o przybycie bez
dzieci, bo wydawalo nam sie to zbyteczne (o swieta naiwnosci...) i
malo eleganckie. Wiekszosc gosci zrozumiala przekaz i wybiera sie na
nasze przyjecie bez dzieci. Wyjatek stanowi moja niewidziana od
kilku lat kuzynka. Dostala zaproszenie takie jak wszyscy,
potwierdzila, ze przyjada. Za posrednictwem mojej mamy dowiedzialam
sie, ze wybiera sie do nas z mezem i piecioletnim synem. Mama znala
nasze plany i powiedziala jej od razu, ze impreza jest przewidziana
tylko dla osob doroslych, bez dzieci. Niestety nawet tak bezposredni
komumikat nie dotarl. Kuzynka odpowiedziala, ze to juz nie dziecko,
tylko duzy chlopiec i na pewno nie bedzie przeszkadzal, a ona przy
okazji zrobi mu wycieczke.

Czy w tej sytuacji da sie jeszcze jakos taktownie i elegancko
wybrnac? Bo wydaje mi sie, ze skoro jasne postawienie sprawy nic nie
dalo, to pozostaje nam juz tylko zacisnac zeby i pogodzic sie z
obecnoscia chlopca na imprezie?

Dodam, ze kuzynke lubilam, ale teraz zezlilo mnie takie wciskanie
sie z dzieckiem na sile i wbrew naszemu zyczeniu. Sytuacja jest o
tyle niezreczna, ze np. inni moi znajomi zapytali, czy moga przyjsc
z dzieckiem, odpowiedzielismy im, ze planowalismy impreze tylko dla
doroslych i nie bedzie zadnych dzieci i oni to zrozumieli i
zorganizowali opieke, mimo, ze w ich sytuacji wiaze sie to z pewna
niewygoda i drobnym klopotem i teraz tyym bardziej nie chcialabym,
zeby na tej imprezie byly jakies inne dzieci.

Obserwuj wątek
    • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:18
      ania579 napisała:

      > Dziewczyny,
      >
      > Czy macie jakis pomysl, jak wybrnac z takiej sytuacji:
      >
      > Niedlugo bierzemy slub. Po slubie nie organizujemy tradycyjnego
      > wesela tylko kilkugodzinny obiad dla rodziny i przyjaciol w
      > eleganckiej restauracji. Zalozylismy sobie, ze na impreze
      zapraszamy
      > tylko osoby dorosle i na wysylanych zaproszeniach umieszczalismy
      > tylko te osoby - nie napisalismy wprost, ze prosimy o przybycie
      bez
      > dzieci, bo wydawalo nam sie to zbyteczne (o swieta naiwnosci...) i

      Normalnym i oczywistym dla każdego kulturalnego człowieka jest, że
      jak się zaprasza ludzi mających małe dzieci (których nie da się
      samych zostawić) to znaczy że zaprasza się ich z tymi dziećmi.

      > malo eleganckie. Wiekszosc gosci zrozumiala przekaz i wybiera sie
      na
      > nasze przyjecie bez dzieci. Wyjatek stanowi moja niewidziana od
      > kilku lat kuzynka. Dostala zaproszenie takie jak wszyscy,
      > potwierdzila, ze przyjada. Za posrednictwem mojej mamy
      dowiedzialam
      > sie, ze wybiera sie do nas z mezem i piecioletnim synem. Mama
      znala
      > nasze plany i powiedziala jej od razu, ze impreza jest
      przewidziana
      > tylko dla osob doroslych, bez dzieci. Niestety nawet tak
      bezposredni
      > komumikat nie dotarl. Kuzynka odpowiedziala, ze to juz nie
      dziecko,
      > tylko duzy chlopiec i na pewno nie bedzie przeszkadzal, a ona przy
      > okazji zrobi mu wycieczke.

      Gratulacje dla kuzynki.

      > Czy w tej sytuacji da sie jeszcze jakos taktownie i elegancko
      > wybrnac? Bo wydaje mi sie, ze skoro jasne postawienie sprawy nic
      nie
      > dalo, to pozostaje nam juz tylko zacisnac zeby i pogodzic sie z
      > obecnoscia chlopca na imprezie?

      Na taktowne i eleganckie wyjście jest już za późno. Zrobiliście
      głupotę i macie problem. Trzeba było od początku nie stawiać tak
      nieeleganckich żądań.

      • jamesonwhiskey Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:26
        > Normalnym i oczywistym dla każdego kulturalnego człowieka jest, że
        > jak się zaprasza ludzi mających małe dzieci (których nie da się
        > samych zostawić) to znaczy że zaprasza się ich z tymi dziećmi.

        co rozumiesz przez nie da sie zostawic?
        sa imprezy dla doroslych i dla dzieci
        akurat ta impreza to nie kinder bal
        autorka postu moze sobie robic impreze jaka jej sie podoba
        i trzeba byc ostatnim wiesniakiem zeby gdzies sie wpierdzielac nie zaproszonym
        co do kuzynki jasna i klarowna informacja ze jest to impreza bez dzieci
        jak sie obrazi no to trudno nie bedziesz jej widziec przez nastepne kilkansacie
        lat, mala strata
        • anorektycznazdzira O-o-ooo...! 07.06.10, 15:30
          O-o-ooo...!
          JUŻ SIĘ ZACZYNA!!! big_grin big_grin big_grin
        • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:40
          jamesonwhiskey napisał:

          > > Normalnym i oczywistym dla każdego kulturalnego człowieka jest,
          że
          > > jak się zaprasza ludzi mających małe dzieci (których nie da się
          > > samych zostawić) to znaczy że zaprasza się ich z tymi dziećmi.
          >
          > co rozumiesz przez nie da sie zostawic?

          Samych w domu.

          > sa imprezy dla doroslych i dla dzieci

          I są imprezy rodzinne, dla wszystkich. Takie jak na przykład wesela.

          > akurat ta impreza to nie kinder bal

          Ale zapewne nie odbywa się też w klubie Go-Go.

          > autorka postu moze sobie robic impreze jaka jej sie podoba

          A pewnie. Może nawet zażądać żeby wszyscy przyszli w białych
          skarpetkach i nażelowani.

          > i trzeba byc ostatnim wiesniakiem zeby gdzies sie wpierdzielac nie
          zaproszonym

          Owszem, tylko że o niczym takim nie mówimy.

          > co do kuzynki jasna i klarowna informacja ze jest to impreza bez
          dzieci
          > jak sie obrazi no to trudno nie bedziesz jej widziec przez
          nastepne kilkansacie
          > lat, mala strata

          Cóż, jak się kogoś zaprasza to raczej nie jest to ktoś, z kim
          bezboleśnie zrywa się kontakty.
          • wuika Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:46
            Impreza rodzinna imprezą rodzinną, ale nie oznacza to zapraszania wszystkich,
            jak leci, bo poza tym, że jest to impreza rodzinna, są też jej organizatorzy,
            którzy mogą zapraszać gości wg. sobie tylko znanego klucza. I jeśli komuś nie
            pasuje, to nie przychodzi, a nie wtrynia się z niezaproszonymi osobami. Czy tak
            trudno to zrozumieć, że w dniu ślubu to młodzi są najważniejsi, a nie wszystkie
            ciotki i kuzynki, które nie rozumieją, że młodzi nie chcą na imprezie małych dzieci?
            • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:49
              wuika napisała:

              > Impreza rodzinna imprezą rodzinną, ale nie oznacza to zapraszania
              wszystkich,
              > jak leci, bo poza tym, że jest to impreza rodzinna, są też jej
              organizatorzy,
              > którzy mogą zapraszać gości wg. sobie tylko znanego klucza. I
              jeśli komuś nie
              > pasuje, to nie przychodzi, a nie wtrynia się z niezaproszonymi
              osobami. Czy tak

              W normalnych rodzinach jak się zaprasza dorosłych, to automatycznie
              zaprasza się też ich małe dzieci.

              > trudno to zrozumieć, że w dniu ślubu to młodzi są najważniejsi, a
              nie wszystkie
              > ciotki i kuzynki, które nie rozumieją, że młodzi nie chcą na
              imprezie małych dz
              > ieci?

              A Żydzi i cykliści na weselu moga być?
              • wuika Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:56
                W normalnych rodzinach to się robi 150-osobowe spędy, żeby pokazać, jak bardzo
                młodych (nie)stać, prawda? Bo innej opcji nie ma? Jak młodzi chcą obiad w
                restauracji, to źle, bo dzieciarnia im nie pasuje. To jest wydarzenie rodzinne,
                ale z głównymi bohaterami, którzy decydują, jak powinno wyglądać, a nie zmuszać
                się do rozwiązań, jakie im nie pasują, bo "normalne rodziny".

                Co do Żydów i cyklistów - masz uprzedzenia jakieś?
                • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:00
                  wuika napisała:

                  > W normalnych rodzinach to się robi 150-osobowe spędy, żeby
                  pokazać, jak bardzo
                  > młodych (nie)stać, prawda? Bo innej opcji nie ma? Jak młodzi chcą
                  obiad w

                  O tym to sobie dyskutuj sama, bo to twoje fantazje.

                  > restauracji, to źle, bo dzieciarnia im nie pasuje. To jest
                  wydarzenie rodzinne,
                  > ale z głównymi bohaterami, którzy decydują, jak powinno wyglądać,
                  a nie zmuszać
                  > się do rozwiązań, jakie im nie pasują, bo "normalne rodziny".

                  Tylko że goście to nie są pajace tańczące jak im zagrają państwo
                  młodzi. Jak się kogoś zaprasza, to się go uznaje za ważnego. A nie
                  za popychadło.

                  > Co do Żydów i cyklistów - masz uprzedzenia jakieś?

                  Czyli co, jakby powiedzieli że kuzynka ma przyjechać sama, bo jej
                  mąż jest Żydem to by było źle, ale jak ma przyjechać sama, bop jej
                  dziecko jest dzieckiem - to dobrze?
                  • anorektycznazdzira Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:40
                    c2h6 napisała:

                    > Czyli co, jakby powiedzieli że kuzynka ma przyjechać sama, bo jej
                    > mąż jest Żydem to by było źle, ale jak ma przyjechać sama, bop jej
                    > dziecko jest dzieckiem - to dobrze?

                    A to jest dobry tekst.
                  • agaffa Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 10.06.10, 11:07
                    Masz rację - tekst genialny smile Nazwijmy to jeszcze dzieciofobią w bieli. Dawno
                    nikt mnie tak nie rozśmieszył tym rasizmem wobec dzieci. Oj naprawdę.
      • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:57
        > Normalnym i oczywistym dla każdego kulturalnego człowieka jest, że
        > jak się zaprasza ludzi mających małe dzieci (których nie da się
        > samych zostawić) to znaczy że zaprasza się ich z tymi dziećmi.

        Nie. Normalnym i oczywistym jest, że jak zapraszają bez dzieci, to się idzie bez
        dzieci, dzieciom można zamówić opiekunkę, jeśli nie ma innej możliwości. Można
        też zrezygnować z imprezy, jest to grzeczniejsze, niż zjawienie się na swoich
        warunkach wbrew planom gospodarzy.
        • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:03
          jowita771 napisał:

          > > Normalnym i oczywistym dla każdego kulturalnego człowieka jest,
          że
          > > jak się zaprasza ludzi mających małe dzieci (których nie da się
          > > samych zostawić) to znaczy że zaprasza się ich z tymi dziećmi.
          >
          > Nie. Normalnym i oczywistym jest, że jak zapraszają bez dzieci, to
          się idzie be

          Ale to nie było "zaproszenie bez dzieci". Wyraźnie jest powiedziane
          że nie informowali nikogo o swoich zachciankach tylko liczyli na
          domyslenie się. I głupio liczyli.

          > z
          > dzieci, dzieciom można zamówić opiekunkę, jeśli nie ma innej
          możliwości. Można

          Zamów opiekunkę na 2-3 dni ciągiem.

          > też zrezygnować z imprezy, jest to grzeczniejsze, niż zjawienie
          się na swoich
          > warunkach wbrew planom gospodarzy.

          E tam. Jakby kuzynka zrezygnowała to zaraz byłby tu post że kuzynka
          jest chamka i świnia, jak można z powodu bachora opuścić moje
          wesele, przecież ja specjalnie taką cudną suknię i elegancką
          restaurację obstalowałam.
          • wuika Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:06
            2-3 dni na obiad? Rowerem na drugi koniec Polski chcesz jechać na to wesele?
            • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:23
              wuika napisała:

              > 2-3 dni na obiad? Rowerem na drugi koniec Polski chcesz jechać na
              to wesele?

              Dziecinko, jazda z Poznania do Krakowa to na przykład około 5h. Ślub
              to około godziny, wesele pewnie przynajmniej 3. Razem samego
              absolutnie niezbędnego czasu jest 14h. I to licząc wyjazd z domu o
              świcie, 5-6 rano (która opiekunka tak przyjdzie?). Dolicz do tego
              luz na odpoczynek żeby nie iść jak zjechana suka na wesele, czas na
              przebranie się, czas na ochłonięcie po alkoholu żeby nie prowadzić
              po nim samochodu ani nie tłuc się pociągiem. Dolicz jeszcze, cóż za
              straszna fanaberia, czas na spokojne spotkanie się z rodziną nie na
              hałaśliwej imprezie weselnej. Dolicz, jeżeli jedziesz pociągiem,
              czas wynikający z rozkładu jazdy. Dolicz w którymś momencie czas po
              prostu na sen (z przygotowaniami) - dodatkowe 10h czy to w domu, czy
              w miejscu wesela - wtedy też się nie zajmiesz dzieckiem.

              Samych wyliczalnych godzin już jest 24. Do tego to co
              wymieniam "dodatkowo". Wychodzi minimum półtorej doby.
              • agaffa Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 10.06.10, 11:11
                Ale skąd Ci to do głowy przyszło, że na trzy dni? Bierzesz dziecko ze sobą,
                zamawiasz pokój w hotelu, prosisz ciotkę, matkę, teściową czy kogokolwiek z
                drugiej strony rodziny, do kogo masz zaufanie, a kto nie został zaproszony i
                rozstajesz się z dzieckiem na kilka godz. W razie potrzeby wpadasz sprawdzić czy
                wszystko gra.
          • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:10
            > Ale to nie było "zaproszenie bez dzieci". Wyraźnie jest powiedziane
            > że nie informowali nikogo o swoich zachciankach tylko liczyli na
            > domyslenie się.

            Osoby nie wymienione w zaproszeniu nie są zaproszone, to proste. Jak jest na
            zaproszeniu napisane Zyta i Maciej Kowalscy, to znaczy, że zaproszenie obejmuje
            dwie osoby - Zytę i Macieja. Czego tu można nie zrozumieć?
            • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:26
              jowita771 napisał:

              > > Ale to nie było "zaproszenie bez dzieci". Wyraźnie jest
              powiedziane
              > > że nie informowali nikogo o swoich zachciankach tylko liczyli na
              > > domyslenie się.
              >
              > Osoby nie wymienione w zaproszeniu nie są zaproszone, to proste.
              Jak jest na
              > zaproszeniu napisane Zyta i Maciej Kowalscy, to znaczy, że
              zaproszenie obejmuje
              > dwie osoby - Zytę i Macieja. Czego tu można nie zrozumieć?

              No właśnie. Czego można nie rozumieć w tym, że jak się pisze
              zaproszenie dla Zyty i Macieja, którzy mają tez małe dzieci Jasia i
              Małgosię to zaprasza się całą czwórkę, a nie oczekuje że oddadzą te
              dzieci do schroniska albo zostawią im w miskach zapas żarcia na dwa
              dzni?
              • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:36
                Mylisz się. Gdyby zaproszenie obejmowało tez dzieci, to byłyby wymienione.
                • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:38
                  jowita771 napisał:

                  > Mylisz się. Gdyby zaproszenie obejmowało tez dzieci, to byłyby
                  wymienione.

                  Aha. Czyli opcja z miskami żarcia na dwa dni i kuwetą, bo Państwo
                  Młodzi wzywają do stawiennictrwa się na weselu.
                  • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:57
                    Nie. Między zabraniem dziecka a zostawieniem go z miska i kuwetą jest szereg
                    możliwości, nie bądź ograniczona.
                    A państwo młodzi nie wzywają, tylko zapraszają. Jeśli komuś nie podobają się
                    warunki, to nie idzie.
                    • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:04
                      jowita771 napisał:

                      > Nie. Między zabraniem dziecka a zostawieniem go z miska i kuwetą
                      jest szereg
                      > możliwości, nie bądź ograniczona.

                      Szereg teoretycznych możliwości. Bardzo ograniczonych specyfiką
                      zdarzenia (weekend, babcia też może być zaproszona,
                      długotrwałość...) i jeszcze potem któraś musi dać się zastosować w
                      praktyce.

                      > A państwo młodzi nie wzywają, tylko zapraszają. Jeśli komuś nie
                      podobają się
                      > warunki, to nie idzie.

                      No właśnie. Zapraszają. A gospodarz to nie jest pan i władca swoich
                      gości, jak to się niektórym wydaje.
                      • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:16
                        > Szereg teoretycznych możliwości.

                        No, jeśli dla kogoś zorganizowanie opiekunki albo poproszenie kogoś z rodziny
                        jest teoretyczną możliwością, a zostawienie dziecka z kuwetą - praktyczną, to o
                        czym my dyskutujemy?
                        • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:19
                          jowita771 napisał:

                          > > Szereg teoretycznych możliwości.
                          >
                          > No, jeśli dla kogoś zorganizowanie opiekunki albo poproszenie
                          kogoś z rodziny

                          Jeżeli dziecko nie ma opiekunki to to w ogóle nie jest możliwość. A
                          nawet jeżeli ma to opiekunka na cały weekend jest bardzo teoretyczna.
                          To samo zresztą z rodziną.

                          > jest teoretyczną możliwością, a zostawienie dziecka z kuwetą -
                          praktyczną, to o
                          > czym my dyskutujemy?
                          • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:22
                            Masz rację, praktyczna jest kuweta.
                    • hanalui Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:09
                      Cytat jowita771 napisał:

                      > Nie. Między zabraniem dziecka a zostawieniem go z miska i kuwetą
                      jest szereg
                      > możliwości, nie bądź ograniczona.
                      > A państwo młodzi nie wzywają, tylko zapraszają. Jeśli komuś nie
                      podobają się
                      > warunki, to nie idzie.



                      Jesli w ten sposob podchodzi sie do gosci, zwlaszcza z rodziny to
                      jak pieprze taka rodzine w takim wypadku.
                      Dla mnie wesele w rodzinie to wycieczka samolotem do PL przynajmniej
                      na weekend, dzieciaka nikomu na caly weekend na miejscu tutaj nie
                      zostawie, bo niech samolot spadnie, niech chmura wulkanicznego pylu
                      sie uaktywnie, niech pojawia sie mgly, lot odwolaja itp..., poza tym
                      nawet gdybym w PL go chciala gdzies zostawic to tez mam problem bo
                      nikogo nie zna, rodzina cala bedzie na weselu, obcy nie wchodza w
                      rachube. Zostaje albo ide z dzieciem, albo nie ide...i szczesciem
                      mam rodzine normalna ktora dzieci zalicza do rodziny i zaproszen big_grin
                • hanalui Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:00
                  Cytat jowita771 napisał:

                  > Mylisz się. Gdyby zaproszenie obejmowało tez dzieci, to byłyby
                  wymienione.


                  My na swoich zaproszeniach dzieci nie wymienialismy a oczywistym
                  bylo ze przychdza wraz z rodzicami
              • fankajanka Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:17
                A pieska i kotka tez moga zabrac, nie napisano wszak wyraznie, ze
                bez zwierząt, jak nie informuja o swoich zachciankach, to bedą mieli
                mini zoo na przyjeciusmile
                • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:21

                  jeśli pieski i kotki to ich powinowaci - to faktycznie mogą mieć problem na weselu.
                  • moofka Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:58
                    iwles napisała:

                    >
                    > jeśli pieski i kotki to ich powinowaci - to faktycznie mogą mieć problem na wes
                    > elu.
                    >
                    >

                    e nie
                    panna mloda szczekaniem przywola do wspolnej miski pedigree
                • nanuk24 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:28
                  glupota goni glupote...Zal.
            • aneta-skarpeta Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 12:19
              o ile kompletnie mi nie pasuje taka opcja- obiad weselny, ale
              koniecznie bez dzieci to trudno- tak chcą- ich wola

              sama wlasnie organizuje taki obiad weselny dla rodziny i najblizszych

              dla mnie skoro jest impreza rodzinna to maja byc tez dzieci
              a zeby nie było watpliwosci to na zaproszeniach pisalismy

              kasia i zenek kowalscy
              z kuba i kacprem


              oczywiscie ktos moze przyjsc sam jak ma ochotę, ale akurat u nas
              kazdy dopisał z dziecmi

              jesli ja bym dostała zaproszenie na obiad weselny ( nie na wesele,
              bo na wesele syna bym nie wziela nawet gdyby mi dopłacaliwink) tylko
              dla siebie, to bym zostawila syna z kims, a sama mialabym poczucie
              lekkiego niesmaku i zażenowania taką sytuacją. bo jak rodzina to
              rodzina. co innego jak imreza jest u znjaomych, kolegi z pracy etc
          • ania579 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:24
            > Ale to nie było "zaproszenie bez dzieci". Wyraźnie jest
            powiedziane
            > że nie informowali nikogo o swoich zachciankach tylko liczyli na
            > domyslenie się. I głupio liczyli.


            Nie liczylismy na domyslenie sie tylko na nienadinterpretowanie.
            Zaproszenie bylo dla kuzynki i jej meza.

            > E tam. Jakby kuzynka zrezygnowała to zaraz byłby tu post że
            kuzynka
            > jest chamka i świnia, jak można z powodu bachora opuścić moje
            > wesele, przecież ja specjalnie taką cudną suknię i elegancką
            > restaurację obstalowałam.

            Widze, ze nie dyskutujesz z tym, co jest napisane, tylko z tym, co
            sobie wymyslilas.
            • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:27
              ania579 napisała:

              > > Ale to nie było "zaproszenie bez dzieci". Wyraźnie jest
              > powiedziane
              > > że nie informowali nikogo o swoich zachciankach tylko liczyli na
              > > domyslenie się. I głupio liczyli.
              >
              >
              > Nie liczylismy na domyslenie sie tylko na nienadinterpretowanie.
              > Zaproszenie bylo dla kuzynki i jej meza.

              Którzy mają małe dziecko. Czyli oczywistym jest że z nim idą - czy
              to dla tego, że lubią swoje dziecko, czy dla tego, że jest za małe
              na zostawienie w domu.

              • pitahaya1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:37
                Idąc twoim tokiem rozumowania, jeśli kumpel zaprosi mojego męża na piwko to
                naturalnym jest, że zaprasza również mnie i teściowąsmile

                Dla mnie zaproszenie Iksińskiej i Iksińskiego oznacza "ja i mąż", Iksińkiego,
                Iksińskiej i dzieci oznacza "ja, mąż i dzieci".

                Dzieci są pępkiem świata dla mnie, niekoniecznie dla całego otaczającego mnie
                świata.
                • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:47
                  pitahaya1 napisał:

                  > Idąc twoim tokiem rozumowania, jeśli kumpel zaprosi mojego męża na
                  piwko to
                  > naturalnym jest, że zaprasza również mnie i teściowąsmile

                  Jest jeszcze coś takiego jak kontekst.

                  > Dla mnie zaproszenie Iksińskiej i Iksińskiego oznacza "ja i mąż",
                  Iksińkiego,
                  > Iksińskiej i dzieci oznacza "ja, mąż i dzieci".
                  >
                  > Dzieci są pępkiem świata dla mnie, niekoniecznie dla całego
                  otaczającego mnie
                  > świata.

                  Cóż, dla naszej panny-młodej-to-be najwyraźniej są, tylko takim
                  jakby odwróconym.
                • lilka69 c2h6 i pitahaya 07.06.10, 19:20
                  rzadko zdarza mi sie smiac przy czytaniu tego forum ale porownanie do kumpla
                  zapraszjacego na piwko bylo trafne i z humorem!

                  c2h6-a ty czego tak sie uczepilas tych dzieci na weselu? na twoim nie bylo i
                  teraz zalujesz?
          • madzioreck Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:04
            > Ale to nie było "zaproszenie bez dzieci". Wyraźnie jest powiedziane
            > że nie informowali nikogo o swoich zachciankach tylko liczyli na
            > domyslenie się.

            Ale na zaproszeniu chyba jest napisane, kto jest zaproszony? Czy trzeba też
            wylistować, kto zaproszony nie jest do 3 pokolenia wstecz?
            • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:42
              No właśnie, tez nie rozumiem, z czym niektórzy maja problem, oczywistym jest, że
              na zaproszeniu wymieniamy tych, których zapraszamy. Tych, których nie zapraszamy
              - pomijamy.
              • madzioreck Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:48
                No niby oczywiste, a wcale nie. Ciekawe, czy jak mnie kuzynka zaprosi na
                imprezę, to mam targać ze sobą babcię, bo to przecież rodzina, nie? wink A rodzinę
                zaprasza się w całości ;P
                • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:50

                  czy babcia jest ubezwłasnowolniona i jesteś jej opiekunem prawnym ?
                  • madzioreck Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:44
                    Daruj sobie te dramatyczne tony. Nie jest ubezwłasnowolniona, jest moja babcią,
                    to moja rodzina, więc skoro ja jestem zaproszona, a uważasz, że jak ja to i moje
                    dzieci, bo to rodzina przecież i nie można wykluczać członków czyjejś rodziny,
                    to babcia też należy do rodziny. Jasne?
                • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 10:01
                  madzioreck napisała:

                  > No niby oczywiste, a wcale nie. Ciekawe, czy jak mnie kuzynka
                  zaprosi na
                  > imprezę, to mam targać ze sobą babcię, bo to przecież rodzina,
                  nie? wink A rodzin
                  > ę
                  > zaprasza się w całości ;P

                  A jaka to impreza? Bo wiesz, trzeba jeszcze wiedzieć kiedy jaką
                  zasadę zastosować. A nie jechać tak jak proponujesz - wszystko z
                  jednej sztancy. Trzeba mieć wyczucie, po prostu.
    • papalaya Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:18
      na czym polega weselny obiad "dla dorosłych" i w jaki sposob 5-
      letnie dziecko ma zburzyć starannie wyreżyserowany spektakl
      w "eleganckiej restauracji"?
      • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:32
        To proste płaci za talerzyk i za dodatkowe dziecko też będzie musiała zapłacić.
        Musi mieć miejsce dla tego dziecka.
        To jej przyjęcie i może mieć dowolne życzenia a jak ktoś ma nierozciętą pępowinę
        z własnym dzieckiem to trudno.
      • panipanda Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:33
        nie ważne na czym polega i gdzi ejest robiony - para młoda nie ma ochoty
        płacić/słuchać/zajmować się dziećmi z rodziny i ma do tego prawo. Mogliby równie
        dobrze zaprosić tylko rodzinę, albo tylko osoby po 50 roku życia i to jest ich
        prawo.
        Nie rozumiem tego wielkiego oburzenia, że ktoś nie ma ochoty na SWOJEJ imprezie
        mieć nieproszonych gości...
        Jak ktoś niżej radził: zastanowić się czy obecność kuzynki czy brak dzieci jest
        priorytetem.
        • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:47
          panipanda napisała:

          > nie ważne na czym polega i gdzi ejest robiony - para młoda nie ma
          ochoty
          > płacić/słuchać/zajmować się dziećmi z rodziny i ma do tego prawo.

          Ani zajmować, ani słuchać przecież nie muszą. Dzieci zajmą się same
          sobą.
          A płacenie? Bez jaj, na weselach nie płąci się od zajętego krzesła,
          takie imprezy płaci się hurtem z pewną nadwyżką, choćby po to żeby
          nie musieć wyliczać każdemu po jednym kotlecie.

          A może i liczbę schabowych ograniczyliście na osobę? I tylko po
          jednej łyżce kapusty na twarz?

          Mogliby równi
          > e
          > dobrze zaprosić tylko rodzinę, albo tylko osoby po 50 roku życia i
          to jest ich
          > prawo.

          Oczywiście. Ale korzystanie z tego prawa i przejmowanie się potem
          elegancją...

          > Nie rozumiem tego wielkiego oburzenia, że ktoś nie ma ochoty na
          SWOJEJ imprezie
          > mieć nieproszonych gości...

          Nieproszonych? To może jeszcze mąż kuzynki też jest nieproszony, bo
          przeciez tylko kuzynka to rodzina?

          > Jak ktoś niżej radził: zastanowić się czy obecność kuzynki czy
          brak dzieci jest
          > priorytetem.
          • jowita771 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:06
            > A płacenie? Bez jaj, na weselach nie płąci się od zajętego krzesła,
            > takie imprezy płaci się hurtem z pewną nadwyżką,

            W remizach - owszem, ale w restauracjach płaci się od osoby.
            • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:08
              jowita771 napisał:

              > > A płacenie? Bez jaj, na weselach nie płąci się od zajętego
              krzesła,
              > > takie imprezy płaci się hurtem z pewną nadwyżką,
              >
              > W remizach - owszem, ale w restauracjach płaci się od osoby.

              Jak się planuje wydzielać weselnikom po ziemniaku, kotlecie i jeden
              kieliszek wina na głowę to tak, masz rację.
              • pitahaya1 O jakim wydzielaniu kotletów piszesz??? 07.06.10, 16:25
                Na takich weselach bywasz?
                Byłam na różnych weselach, swoje też pamiętam.
                I różne to były wesela. Wszystkie w lokalu, żadne w remiziesmile Na niektórych
                zakładano margines błędu, w tym na moim, czyli plus-minus kilka osób. Ale byłam
                i na takim, na którym proszono o potwierdzenie obecności i koszt wesela
                uzależniony był od ilości potwierdzonych gości. Nie oznacza to, że komuś kotleta
                nie dano. Nie przesadzaj.
                Dla ciebie nie ma znaczenia, czy na wesele przyjdzie pięćdziesiąt osób, czy też
                ktoś bez potwierdzania przyprowadzi jeszcze ze trzydzieści? I gdzie ta
                trzydziestka ma niby usiąść? Na kolanach?
                Stąd potwierdzenie ilości gości, odpowiednie przygotowanie sali i ilości
                posiłków. Można i przygotowuje się kilka porcji więcej ale kilka, nie
                kilkanaście czy kilkadziesiąt.
                Ostatnie wesele, na którym byłam, odbywało się w pałacyku. Miejsce śliczne,
                wynajęta sala mogła pomieścić określoną ilość osób plus minus kilka, nie
                kilkadziesiąt. Dlatego proszono nas o potwierdzenie przybycia. Wiele osób
                potwierdziło przybycie, część z tych osób nie dojechała ze zwykłego lenistwa.
                Wiesz jak wyglądała sala po naszej stronie? Pustawo i smutno. Zapraszano z
                dziećmi, ludzie potwierdzili przybycie a potem, nie informując młodych, zostali
                w domach. I tak jedno zaproszenie to 3-4 osoby. Kilka zaproszeń i kilkanaście
                stolików pustych.
                Ale to już młodych zmartwieniesmile

                Przede mną dwa wesela. Jedno bez potwierdzenia, drugie z potwierdzeniem. Obydwa
                z dziećmi. Bez sensusad
              • des4 owszem płacia się od osoby 07.06.10, 20:35
                ale zostawia 20% marginesu coby faktycznie nie było wydzielania
                płatka mięsa i listka salaty na twarz...

                dzieci z reguł mają osobne menu typu frytki, kotleciki itp za 50%
                stawki

                na 5-latku można popłynąć finansowo, hehe...
                • pitahaya1 Re: owszem płacia się od osoby 07.06.10, 21:12
                  Rok temu kuzyn robił wesele. Dzieci do lat 10 płaciły mniejszą stawkę, powyżej
                  tego wieku jak dorośli. Nasz rodzina 2+2 liczona była jak cztery osoby dorosłe.
                  Margines się zostawia, kilka porcji. Przy 100 osobach musiałabyś zostawiać po 20
                  porcji każdej potrawy. Z zupą nie ma problemu, wiadro wody i po krzyku.
                  Niemniej jednak nie zawsze jest tak, że dla każdej osoby przygotowana jest każda
                  potrawa. Potrawy przygotowuje się w ten sposób, żeby była różnorodnośćsmile

                  Pięciolatek imprezy nie rozwali ale kilkanaście dzieci (niech tylko każdy
                  podejdzie do zaproszenia w ten sam sposób co wspomniana kuzynka) już taksmile
              • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:04
                Jak się planuje wydzielać weselnikom po ziemniaku, kotlecie i jeden
                > kieliszek wina na głowę to tak, masz rację.

                W restauracji dostajesz potrawę na talerzu, zawsze masz wybór ale nie stawiasz
                całego półmiska na stole. Oczywiście mówię o daniu ciepłym a nie przekąskach.
                Nie byłaś nigdy w restauracji?
                To o czym piszesz możliwe jest w remizie ale nie w lokalu.
                • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 09:59
                  czar_bajry napisała:

                  > Jak się planuje wydzielać weselnikom po ziemniaku, kotlecie i jeden
                  > > kieliszek wina na głowę to tak, masz rację.
                  >
                  > W restauracji dostajesz potrawę na talerzu, zawsze masz wybór ale
                  nie stawiasz
                  > całego półmiska na stole. Oczywiście mówię o daniu ciepłym a nie
                  przekąskach.

                  W McDonaldzie każdy dostaje na talerzu. W porządnych restauracjach
                  tak, podaje się półmiski. I wazy z zupami.

                  > Nie byłaś nigdy w restauracji?
                  > To o czym piszesz możliwe jest w remizie ale nie w lokalu.

                  Dziwne masz wyobrażenie tego co się robi w "lokalu".
                  • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 14:17
                    c2h6 napisała:

                    W porządnych restauracjach
                    > tak, podaje się półmiski. I wazy z zupami.

                    To chyba pomyliłaś bar mleczny z restauracją.
                    Restauracja to taki lokal w którym kelner serwuje i zamówione danie przynosi do
                    stołu.
                    • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:28
                      > Restauracja to taki lokal w którym kelner serwuje i zamówione danie przynosi do
                      > stołu.

                      Jak idziesz do restauracji na obiad to tak. Jak robisz w knajpie przyjecie
                      weselne to raczej jest inaczej, nie?
                      • arwena84 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 12:44
                        Nie jest inaczej. Też kelner roznosi potrawy, czasem jest tak że dla każdego
                        jest to samo, czasem gość ma do wyboru jedno z kilku dań. Co w tym jest tak
                        zaskakującego?
                      • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 12:49
                        Jak idziesz do restauracji na obiad to tak. Jak robisz w knajpie przyjecie
                        > weselne to raczej jest inaczej, nie?

                        nie
                        Dania ciepłe są serwowane a na stole stoją przekąski, sałatki, napoje, zimne
                        mięsa itp.
                        • chocoladette Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 15:50
                          U mnie dania cieple tez sa na polmiskach, a nie mam watpliwosci, co do klasy
                          mojej restauracji wink
                          • aneta-skarpeta Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 18:13
                            u mnie tez na polmiskach, bo nie chcielismy skazywac ludzi na 1
                            danie, a roznoszenie kilku byloby kloptliwe. poza tym moze ktos
                            mialby ochote zpróbowac 2 dan po troszku

          • ania579 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:27
            > A płacenie? Bez jaj, na weselach nie płąci się od zajętego
            krzesła,
            > takie imprezy płaci się hurtem z pewną nadwyżką, choćby po to żeby
            > nie musieć wyliczać każdemu po jednym kotlecie.
            >
            > A może i liczbę schabowych ograniczyliście na osobę? I tylko po
            > jednej łyżce kapusty na twarz?

            Gwoli scislosci, na obiedzie weselnym placi sie za osobe. Schabowych
            i kapusty nie przewidujemy smile.
          • panipanda Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:42
            Jeśli pilnuje się samo, to można zostawić w domu w tym czasie ;]

            przysięgam, że nie rozumiem tego oburzenia. Nie chcą dzieci na weselnym
            obiedzie. co dziecko będzie tam robiło samo? słuchało rozmów? uczestniczyło w
            nich? czy po 1h zacznie marudzić z nudów i połowa cioć i wujków będzie szukała
            mu zajęcia (o ile nie zostanie ten obowiązek zwalony na obsługę restauracji)?
            jeśli miałaby ochotę spędzić uroczystość jedynie z bliską rodziną, mogłaby
            kuzynkę i bez męża zaprosić jeśli go widziała 2x w życiu i też miałaby do tego
            prawo.
            btw mały piesek też się sam sobą zajmie i nie będzie przeszkadzał. niektórzy
            zwierzęta jak członków rodziny traktują, więc też nie widziałabyś problemów (a
            tak sobie zwierzak w ogródku pobiega przynajmniej).
        • esme83 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 12:44
          Mogliby równi
          > e
          > dobrze zaprosić tylko rodzinę, albo tylko osoby po 50 roku życia i to jest ich
          > prawo.
          > Nie rozumiem tego wielkiego oburzenia, że ktoś nie ma ochoty na SWOJEJ imprezie
          > mieć nieproszonych gości...
          -----------
          Ale np. nie wypada zaprosić na wesele tylko żony bez męża. Tak się przyjęło i
          tyle, dla każdego jest to oczywiste. I podobnie do niedawna było przyjęte, że
          rodziców zaprasza się z dziećmi. To akurat teraz się zmienia, ale zmienia się
          powoli, więc nie każdy musi sobie z tego zdawać sprawę. Stąd niezrozumienie
          między założycielką wątku a jej kuzynką - kłopotliwe, ale dość naturalne.
    • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:19
      Jedyne co możesz zrobić to zadzwonić do kuzynki i powiedzieć jej że impreza jest
      bez dzieci oraz że inni goście się dostosowali do Waszego życzenia.
      ew. powiedz że do knajpy dzieci nie wpuszczająsmirk
      • papalaya Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:21
        wesele to uroczystość rodzinna, rozumiem, że autorka wątku
        wykluczyła z rodziny synka kuzynki
        • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:34
          papalaya masz od dziecięce zapalenie mózgu i nie możesz zrozumieć że ktoś na
          swoim weselu nie chce dzieci?
          • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:47
            czar_bajry napisała:

            > papalaya masz od dziecięce zapalenie mózgu i nie możesz zrozumieć
            że ktoś na
            > swoim weselu nie chce dzieci?

            Ja na przykład nie mogę. Tak samo jak ktoś nie życzyłby sobie na
            weselu łysych. Albo okularników.
            • panipanda Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:44
              jego wesele i jego prawo. czego tu można nie rozumieć? jakiś obowiązek
              zapraszania kogokolwiek, zwlaszcza dzieci, jak się ochoty nie ma?
              • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:49
                panipanda napisała:

                > jego wesele i jego prawo. czego tu można nie rozumieć? jakiś
                obowiązek
                > zapraszania kogokolwiek, zwlaszcza dzieci, jak się ochoty nie ma?

                Albo łysych, prawda? Albo szwagra, bo on jest z Katowic. Albo ciotki
                bo ona chodzi o kulach i psuje widok.
                • panipanda Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:00
                  tak.
                  mój wieczór, moje wesele, moja kasa/czas/organizacja/warunki. Nie pasuje - nie
                  przychodź. Ja mam prawo decydować, jak ma wyglądać dzień mojego ślubu, więc
                  jeśli wujek Staszek się nie kąpie i nie rozmawiałam z nim nigdy w życiu, bo
                  zawsze uważał mnie za smarkacza, a ciocia Jadzia nigdy nas nie lubiła, to mam
                  prawo ich nie zaprosić i nie interesowałoby mnie jak to odbiorą, choćby to był
                  brat ojca z żoną. Nie chcę spędzać z nimi czasu i koniec.
                  Ale oczywiście to zależy od stosunku do rodziny i asertywności, a także silnego
                  charakteru, bo rodzina wejdzie potem na głowę.
                  Na szczęście swoje wesele zrobię w miejscu, do którego dzieci ludzi zabierać nie
                  będą chcieli.
                  • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:07
                    panipanda napisała:

                    > tak.
                    > mój wieczór, moje wesele, moja kasa/czas/organizacja/warunki. Nie
                    pasuje - nie
                    > przychodź. Ja mam prawo decydować, jak ma wyglądać dzień mojego
                    ślubu, więc
                    > jeśli wujek Staszek się nie kąpie i nie rozmawiałam z nim nigdy w
                    życiu, bo
                    > zawsze uważał mnie za smarkacza, a ciocia Jadzia nigdy nas nie
                    lubiła, to mam
                    > prawo ich nie zaprosić i nie interesowałoby mnie jak to odbiorą,
                    choćby to był
                    > brat ojca z żoną. Nie chcę spędzać z nimi czasu i koniec.

                    Bo są niepełnosprawni? Albo nie pochodzą z Warszawy a zaledwie z
                    Piotrkowa Trybunalskiego? Albo bo się kuzynka puściła z Murzynem?


                  • nangaparbat3 Pani Pando 07.06.10, 17:12
                    jeśli wujek Staszek się nie kąpie i nie rozmawiałam z nim nigdy w życiu, bo
                    > zawsze uważał mnie za smarkacza, a ciocia Jadzia nigdy nas nie lubiła, to mam
                    > prawo ich nie zaprosić i nie interesowałoby mnie jak to odbiorą, choćby to był
                    > brat ojca z żoną. Nie chcę spędzać z nimi czasu i koniec.
                    > Ale oczywiście to zależy od stosunku do rodziny i asertywności,


                    To na pewno nie nazywa się asertywnosc.
                    Po "nie chcę, i koniec", nalezy jeszcze tupnac nozką - to sie nazywa infantylizm.
                  • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:18


                    > Na szczęście swoje wesele zrobię w miejscu, do którego dzieci ludzi zabierać ni
                    > e
                    > będą chcieli.


                    hehehe.... ciekawe, czy będą chcieli w ogóle przyjść.
                  • anorektycznazdzira Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:50
                    Panda, argumentacja bez sensu. Omawiany problem nie dotyczy członków
                    rodziny, którzy z premedytacją traktowali nas źle, ani nawet dzieci,
                    które już nam jakąś imprezę wcześniej zdemolowały. Dotyczy dziecka,
                    które słabo znamy, które nam niczym nie podpadło- tylko z góry
                    zakładamy
                    , że podpadnie, bo jest dzieckiem. To jedno.
                    Drugie to rozstrzygnięcie faktu, czy gości się na swoją, za swoje
                    ukochane pieniążki zrobioną imprezę "zaprasza" (co wymaga wyrażenia
                    szacunku również dla gościa) czy "wzywa" (co już niczego nie
                    wymaga). No cóż, kwestia gustu.
                    • moofka Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:04
                      Drugie to rozstrzygnięcie faktu, czy gości się na swoją, za swoje
                      ukochane pieniążki zrobioną imprezę "zaprasza" (co wymaga wyrażenia
                      szacunku również dla gościa) czy "wzywa" (co już niczego nie
                      wymaga). No cóż, kwestia gustu.


                      otoz
                      dla kuzynki to pewnie tylko zawracanie dupy i niepotrzebne koszta
                      kulanie sie przez pol polski, strojenie w brokaty, prezenty czy pijążki do koperty
                      a potem sztywny obiad z przypadkowymi ludzmi, gdzie nawet dziabnac nie wypada i kądziołecki potanczyc po staropolsku big_grinbig_grinbig_grin
                      to chciala chociaz dziecku strony pokazac i rodzine
                      ale otusz nie
                      dziecko smierdzi i za droga jest porcja jego
                      • des4 dobre ;) 07.06.10, 20:39

                • czar_bajry c2h6 07.06.10, 23:16
                  czy Ty naprawdę masz jakieś problemy z myśleniem?
                  Jedyne co przychodzi mi do głowy jak czytam te głupoty to to że jako dziecko nie
                  byłaś zapraszana na wesela i stąd ten uraz.
                  Naprawdę tak trudno zrozumieć że młoda para ma prawo zażyczyć sobie takiego a
                  nie innego scenariusza a cała reszta ma się przystosować albo nie przyjść- nikt
                  na siłę nie zmusza. Nawet jak by stado małp chcieli zaprosić to ich sprawa.
                  I nie chodzi tu o tego jednego 5-latka tylko o to że reszta gości jest w stanie
                  się przystosować a jedna kuzynka nie.
                  Może Ty jesteś tą kuzynką?
                  • c2h6 Re: c2h6 08.06.10, 10:04
                    czar_bajry napisała:

                    > czy Ty naprawdę masz jakieś problemy z myśleniem?
                    > Jedyne co przychodzi mi do głowy jak czytam te głupoty to to że
                    jako dziecko ni
                    > e
                    > byłaś zapraszana na wesela i stąd ten uraz.
                    > Naprawdę tak trudno zrozumieć że młoda para ma prawo zażyczyć
                    sobie takiego a

                    Oczywiście że ma prawo. Tak samo jak ma prawo zażyczyć sobie że
                    wszyscy przychodzą w czarnych garniturach od Bossa i białych
                    skarpetkach, a kobiety koniecznie z odsłoniętymi brzuchami i po
                    solarze.

                    > nie innego scenariusza a cała reszta ma się przystosować albo nie
                    przyjść- nikt
                    > na siłę nie zmusza. Nawet jak by stado małp chcieli zaprosić to
                    ich sprawa.

                    Oczywiście. A opinia że są burakami to sprawa ich rodziny.

                    > I nie chodzi tu o tego jednego 5-latka tylko o to że reszta gości
                    jest w stanie
                    > się przystosować a jedna kuzynka nie.
                    > Może Ty jesteś tą kuzynką?
      • nangaparbat3 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:08
        czar_bajry napisała:

        > Jedyne co możesz zrobić to zadzwonić do kuzynki i powiedzieć jej że impreza jes
        > t
        > bez dzieci oraz że inni goście się dostosowali do Waszego życzenia.


        Alez nie było żadnego zyczenia - bylo liczenie na domyślnosc.
        Ponieważ jest przyjete (nie tylko w Polsce, w świecie) ze wesele to uroczystosc
        rodzinna, kuzynka domysliła się slusznie, ze jest zaproszona z dzieckiem.
        • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:27

          > Alez nie było żadnego zyczenia - bylo liczenie na domyślnosc.
          > Ponieważ jest przyjete (nie tylko w Polsce, w świecie) ze wesele to uroczystosc
          > rodzinna, kuzynka domysliła się slusznie, ze jest zaproszona z dzieckiem.
          >
          >
          Nigdy nie słyszałam o takim zwyczaju, mam liczną rodzinę i sporo znajomych co za
          tym idzie wesela też często się przytrafiają i jakoś na tych weselach panuje
          nieurodzaj na dzieci. Czasami jakieś się trafi ale to tylko rodzicom współczuć
          trzeba iż zabawa do kitu bo potomkiem się zająć trzeba.
          Gwarantuję Ci że żadne dziecko traumy nie dostanie jak nie będzie na weselu.
          A i jeszcze jedno, jeśli dziecko też jest zapraszane to jest wymienione w
          zaproszeniu. Jak nie to logiczne że zaproszenie go nie obejmuje.
          Ciekawe czy mamusia lub tatuś ciągną potomka na wieczór panieński/kawalerski?
          • madzioreck Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:52
            Czar_bajry, nie przegadamy, szkoda słów. Dla mnie było oczywiste, że jeśli na
            swoje wesele zapraszaliśmy z dziećmi, to na zaproszeniu było napisane "z
            dziećmi". Nie wiem, jak można wywnioskować z zaproszenia, że zaproszone są osoby
            w nim nie wymienione. I mimo, że zapraszałam z dziećmi, to jakoś mało kto je ze
            sobą zabrał, poza siostrą męża, która zresztą tez po dwóch godzinach wesela
            odwiozła dzieciaki do teściowej, jak się zmęczyły, a szwagrostwo balowało do
            rana. Cała reszta wyrodnych wink rodziców zorganizowała opiekę, bo tak woleli, bo
            to żadna zabawa, jeśli trzeba pilnować dzieci.
            • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 00:00
              wiem że nie przegadamy ale jak czytam te durnowate wypowiedzi to aż mnie palce
              świerzbią żeby napisaćsmile
              Generalnie jak ktoś jest kretynem i woli na weselu zamiast się bawić pilnować
              latorośli to już jego sprawa.
              Całe szczęście że w moim otoczeniu wszyscy normalni i każdy ma pępowinę odciętątongue_out
              Na moim weselu był obecny tylko mój 2- letni bratanek i to na wyraźne
              zaproszenie a tak naprawdę to był ok godzinę a potem został odprowadzony do domu
              pod opiekę prababci, która z racji wieku nie czuła ciśnienia na zabawębig_grin Reszta
              dzieci była w kościele.
              • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 08:54
                > Generalnie jak ktoś jest kretynem i woli na weselu zamiast się bawić pilnować
                > latorośli to już jego sprawa.

                Jak ktoś nazywa ludzi kretynami to znaczy że sam ma jakieś deficyty. W
                wychowaniu na przykład.

                Tak, jak ludzie chcą to biorą dzieci i za nimi biegają. Ich wola. Jak młodzi nie
                chcą dzieci na weselu (czy nawet w kościele) to niech jasno to zaznaczą w
                zaproszeniu.
                • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 14:20
                  Jak ktoś nazywa ludzi kretynami to znaczy że sam ma jakieś deficyty. W
                  > wychowaniu na przykład.

                  wzięłaś to do siebie?

                  Jak młodzi ni
                  > e
                  > chcą dzieci na weselu (czy nawet w kościele) to niech jasno to zaznaczą w
                  > zaproszeniu.

                  Zaznaczyli- dzieci nie zostały wymienione w zaproszeniu.
                  • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:31
                    > Zaznaczyli- dzieci nie zostały wymienione w zaproszeniu.

                    Jakbyś uważnie przeczytała ten wątek okazałoby się że akurat to nie jest takie
                    proste.
                    • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:37
                      Ja akurat dzieci nie zabieram jesli nie sa wymienione na zaproszeniu
                      (dop."z dziecmi"), ale jakbym nie miala co z nimi zrobic, albo bym
                      nie byla pewna co do zaproszenia (np. wyglada na duza impreze
                      rodzinna w stylu piknik i znam kilkoro dzieci ktore ida), to bym
                      zadzwonila i sie upewnila, a nie po prostu stawila sie danego dnia z
                      trojeczka.

                      Nie wiem z czego to wynika, z lenistwa, chamstwa, czy z tego ze
                      czesc osob chce byc gwiazda wieczoru, chocby i negatywna. A czasem
                      wystarczy wyjac kij z d** i siegnac po telefon.
                    • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 12:51
                      Jakbyś uważnie przeczytała ten wątek okazałoby się że akurat to nie jest takie
                      > proste.

                      Masz rację przeczytanie tego wątku nie jest wcale takie prostetongue_out
                      A na zaproszeniu powinno być napisane kogo dotyczy anie kogo nie dotyczy.
                      Jak to sobie wyobrażasz? np. nie dotyczy Jasia K.
                      • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 09.06.10, 18:25
                        Słuchaj możemy jeszcze przez kilkadziesiąt postów dyskutować nad savoir vivrem i zwyczajami dotyczącymi zaproszeń. Fakty są takie że lepiej uściślić. A nie sugerować i czekać, że się ktoś zorientuje.

                        > Jak to sobie wyobrażasz? np. nie dotyczy Jasia K.

                        Tia, ironia piękna rzecz tongue_out Wystarczy napisać, że zaproszenie nie dotyczy dzieci.

                        I to na tyle.
                        • aneta-skarpeta Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 13.06.10, 18:16
                          > Tia, ironia piękna rzecz tongue_out Wystarczy napisać, że zaproszenie nie dotyczy dziec
                          > i.
                          >
                          > I to na tyle.

                          to ja napiszę na zaproszeniu Rodzina Kowalski- nie dotyczy męża

                          ;DDD
              • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 11:38

                czar_bajry napisała:

                > Na moim weselu był obecny tylko mój 2- letni bratanek [...]
                > Reszta
                > dzieci była w kościele.


                przez całe wesele ? litości.... zanieśliście im chociaż coś ciepłego do jedzenia ?
                • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 14:21
                  przez całe wesele ? litości.... zanieśliście im chociaż coś ciepłego do jedzeni
                  > a ?
                  >

                  a po co wina mszalnego się opiły i spać poszłytongue_out

    • anorektycznazdzira hehehe 07.06.10, 15:20
      wątek będzie miał 1352636463472826 postów na zmianę wyzywajacych Cię
      od ostatnich chamów, którzy obrażają uczucia innych traktując ich
      ukochane dzieci jak psy, którym wstęp wzbroniony, z postami
      wyzywającymi od chamów wszystkich tych, którzy zabierają swoje dzieci
      na nieswoje śluby i wesela bez wyraźnego pozwolenia.

      Ale do rzeczy: nie, nie da się. Gdyby kuzynka zamierzała to przyjąć i
      przełknąć- już by dała tego oznaki. Możecie albo Wy zaciskać zęby
      albo dowalić kuzynce zakaz grubym drukiem i ona się na pewno obrazi,
      w mniejszym lub (raczej) większym stopniu. Przykro mi, przemyślcie co
      gorsze.
      • papalaya ważne że restauracja jest "elegancka" 07.06.10, 15:23
        subtelny przekaz dotarł
        • czar_bajry Re: ważne że restauracja jest "elegancka" 07.06.10, 15:36
          do Ciebie to raczej nic nie dotrze.
        • attiya Re: ważne że restauracja jest "elegancka" 07.06.10, 20:56
          moja mama zawsze powtarzała, że wesele to nie impreza dla dzieci, i dobrze
          pamiętam, że zawsze miałyśmy z siostrą zorganizowaną opiekę na ten czas
          sama teraz doceniam takie imprezy bez dzieci, nikt Ci na siłę nie wciska dziecka
          do potrzymania, nikt nie zmusza cię do zachwycania się dzieckiem i nikt nie
          chodzi pod stołem i nie szczypie cię w nogi a i na takim bywałam
          i nikt normalny nie warczy później, że na weselu gra głośno zespół a jego niunia
          właśnie zasnęła
          jeśli inni zrozumieli a kuzynka nie to powiedz jej wprost, że w takim razie może
          nie przyjeżdzać bo jak będzie wyglądała jej obecność z dzieckiem, gdy inni
          goście organizowali opiekę do dziecka a ona nie potrafiła tego zrobić
          • czar_bajry Re: ważne że restauracja jest "elegancka" 07.06.10, 23:21
            dokładnie tak jak attiya myślę i moja mama też tak twierdziła a ja z radością
            przejęłam ten poglądsmile chociaż jak byłam dzieckiem to zdanie miałam odmiennetongue_out
      • anorektycznazdzira PS 07.06.10, 15:23
        i żeby było jasne: ja z tych pierwszych, tylko wyzywać mi się dzisiaj
        nie chce.
      • anorektycznazdzira Re: hehehe: iiiiii... 300!!! w niecałą dobę 08.06.10, 18:22
        A nie mówiłam?
        tongue_out
    • kubek0802 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:21
      Teraz to trzeba się zastanowić na czym wam bardziej zależy
      -na obecności kuzynki nawet gdyby miała być z dzieckiem czy
      -na kategorycznym braku dzieci na imprezie
      i wtedy podjąć działania lub nie.
      Jeżeli brak dzieci jest priorytetem to osobiście powiedziałabym
      kuzynce że ze względu na komfort innych gości nie przewidujecie
      możliwości przyjścia z dzieckiem, co zapewne poskutkuje brakiem
      całej rodziny.
      • hanalui Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:34
        Cytat kubek0802 napisała:
        > Jeżeli brak dzieci jest priorytetem to osobiście powiedziałabym
        > kuzynce że ze względu na komfort innych gości nie przewidujecie
        > możliwości przyjścia z dzieckiem, co zapewne poskutkuje brakiem
        > całej rodziny.


        Kiedys juz jako osoba dorosla dostalam zaproszenie bez osoby
        towarzyszacej, choc bylam juz w stalym zwiazku. Uwazalam ze to duzy
        nietakt zapraszac w ten sposob i darowalam sobie takie wesele.
        • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:28
          Kiedys juz jako osoba dorosla dostalam zaproszenie bez osoby
          > towarzyszacej, choc bylam juz w stalym zwiazku. Uwazalam ze to duzy
          > nietakt zapraszac w ten sposob i darowalam sobie takie wesele.

          Kobieto naprawdę nie widzisz różnicy?
    • gryzelda71 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:26
      Nie wiem skąd zdziwienie,że ludziska nie czytają w waszych myślach.
      Nie da się taktownie załatwić tej sprawy.
      • ania579 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:41
        No coz.. Ja nie wiem, skad zalozenie, ze "Anna i Jan Kowalscy"
        oznacza tak naprawde Anne i Jana Kowalskich z gromadka dzieci.

        O charakterze imprezy decyduje organizator - my akurat chcielismy
        zjesc obiad w gronie doroslych czlonkow rodziny i znajomych i
        spokojnie porozmawiac - rozbrykane dzieci nie pasuja mi do tej
        koncepcji i dlatego zapraszalam tylko osoby dorosle.

        Obecnosc dziecka kuzynki jakos przebolejemy, bo ja tez nie bardzo
        widze mozliwosc wyperswadowania jej przyjazdu z dzieckiem bez
        pojscia z nia na noze, jednak pojawianie sie na imprezie z
        niezaproszonym dzieckiem, bez jakiegokolwiek wczesniejszego
        uzgodnienia, uwazam za nietaktowne. Moze moje nastawienie byloby
        inne, gdyby zadzwonila i zapytala, czy moga przyjechac z dzieckiem,
        bo nie maja z nim co zrobic. Tymczasem tutaj niczego takiego nie
        bylo i gdyby nie jej przypadkowa rozmowa na ten temat z moja matka,
        o obecnosci dodatkowego goscia dowiedzielibysmy sie juz na slubie i
        nawet nie mielibysmy przygotowanego dla niego miejsca przy stole.
        • tina1000 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:49

          > spokojnie porozmawiac - rozbrykane dzieci nie pasuja mi do tej
          > koncepcji i dlatego zapraszalam tylko osoby dorosle.
          >


          To po co zakladasz rodzine skoro przeszkadzaja Ci rozbrykane dzieci???
          • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:31
            To po co zakladasz rodzine skoro przeszkadzaja Ci rozbrykane dzieci???

            Jak na razie wychodzi za mąż a nie wybiera się na porodówkę.
            Skąd wiesz czy w ogóle będzie miała dzieci?
            mąż+żona=dzieckobig_grin
        • gryzelda71 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:53
          Skoro tak bardzo zależy wam na braku dzieci,do dzieciatych należało
          ZADZWONIĆ.Proste rozwiązanie.
      • tina1000 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:46
        Jesli dzieci sa nieletnie to nie wymienia sie ich na zaproszeniach
        mimo ze sa zaproszone! Tak wiec, to ze dzieci nie wymieniliscie wcale
        nie wskazje na to, ze nie zyczycie sobie ich obecnosci w "eleganckiej
        restauuracji". Wasz blad. Kuzynka zostala poinformowana bezposrednio
        przez Twoja mame a mimo to ma zamiar przyjsc z dzieckiem wiec - nie
        da sie tego zalatwic bez niemilych konsekwencji. Albo kuzynka nie
        przyjedzie wcale albo z dzieckiem. Wybor nalezy do Was smile
        Jest jeszcze jedna opcja(wedlug mnie watpliwa): ze Twoja mama
        powiedziala zbyt malo dobitnie dlatego kuzynka informacje
        zbagatelizowala. W takiej sytuacji poinformuj ja osobiscie moze jest
        szansa, ze zrozumie. Ale o to musisz zapytac mame.

        A tak w ogole to jaki jest powod niezapraszania dzieci? Wesele to
        impreza rodzinna tak jak chrzciny, komunia, imieniny czy urodziny.
        Tak wiem, ze niektorzy sabie NIE ZYCZA. Ale ciekawi mnie dlaczego?
        Wszak zakladsz rodzine i pewnie z czasem pomyslicie o dziecku (co w
        tradycyjnym pojeciu jest naturalna konsekwencja slubu) wiec dlaczego
        przy tak prorodzinnej(!!!) imprezie owe "male ludki" sie
        dyskryminuje? Troche to nielogiczne. Co innego wieczor panieniski smile
        • jamesonwhiskey Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:11

          > Jesli dzieci sa nieletnie to nie wymienia sie ich na zaproszeniach
          > mimo ze sa zaproszone

          formuly zapraszamy krysie i krzysia ixinskich
          a zapraszamy krysie i krzysia ixinskich z dziecmi subtelnie sie roznia
          wiec ty to chyba jedna z tych co czytaja miedzy wierszami
          a jesli nieletnie dziecko ma 17 lat to tez pewnie jest zaproszne z osoba
          towarzyszaca
          czyli ty na zaproszenie zapraszamy krysie i krzysia ixinskich
          stawila bys sie z dziecmi i ich sympatiami
          • tina1000 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:57
            Tak. Jesli wiem ze 17 letnie dziecko ixskinski ma dziewczyne to pisze
            osobne zaproszenie dopisujac osobe "z osoba towarzyszaca" badz piszac
            imie i nazwisko ale to w drodze wyjatku. Z osoba towarzyszaca zaprasza
            sie osoby od 18 roku zycia. To nie ja wymyslilam tylko taka etykieta.
            • jamesonwhiskey [...] 07.06.10, 17:06
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • pitahaya1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:44
              Toś mnie zabiła. Mój starszy będzie już miał owe 18 lat. Na pierwsze wesele
              jesteśmy zaproszeni z dziećmismile Póki co zaproszenie ustne, impreza
              dwudniowa...wesoło będzie. Impreza z dala od domu, trzeba będzie cudzej panny
              pilnować.
              Mam nadzieje, że młodzi porzucą etykietę i zaproszą tylko nas i dzieci.
        • ania579 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:15
          > Jesli dzieci sa nieletnie to nie wymienia sie ich na zaproszeniach
          > mimo ze sa zaproszone!

          Wiesz, nie przyszloby mi to do glowy. Serio.

          > A tak w ogole to jaki jest powod niezapraszania dzieci?

          Taki, ze mamy inna koncepcje tego dnia. Chcemy ten dzien swietowac w
          gronie doroslych. Impreza ma byc kameralna, a gdyby wszyscy przyszli
          z dziecmi, oznaczaloby to jakies lekko liczac dwadziescia
          dodatkowych osob, ktorych nie mam ochoty zapraszac. Zreszta
          wiekszosc zrozumiala i uszanowala nasze zyczenie i wybiera sie bez
          dzieci.

          > Wszak zakladsz rodzine i pewnie z czasem pomyslicie o dziecku (co
          w
          > tradycyjnym pojeciu jest naturalna konsekwencja slubu) wiec
          dlaczego
          > przy tak prorodzinnej(!!!) imprezie owe "male ludki" sie
          > dyskryminuje?

          O dziecku juz pomyslelismy, dziekuje. Dzieci jako takie mi na ogol
          nie przeszkadzaja - nie chce ich po prostu zapraszac na swoje
          weselne przyjecie. Nazywanie tego dyskryminacja wydaje mi sie
          przesada. Oczywiscie jestem w stanie zrozumiec, ze ludzie sa rozni i
          moze sie znalezc ktos, kto tego nie zrozumie i poczuje sie urazony,
          ale dopuszczalna forma protestu jest dla mnie w takiej sytuacji
          zrezygnowanie z uczestnictwa w imprezie, a nie przychodzenie na sile
          z niezaproszonym dzieckiem.
          • tina1000 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:00
            ania579 napisała:

            > > Jesli dzieci sa nieletnie to nie wymienia sie ich na
            zaproszeniach
            > > mimo ze sa zaproszone!
            >
            > Wiesz, nie przyszloby mi to do glowy. Serio.
            >

            no i wlasnie dlatego masz problem :p
          • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:25
            ania579 napisała:

            > Taki, ze mamy inna koncepcje tego dnia. Chcemy ten dzien swietowac
            w
            > gronie doroslych. Impreza ma byc kameralna, a gdyby wszyscy
            przyszli
            > z dziecmi, oznaczaloby to jakies lekko liczac dwadziescia
            > dodatkowych osob, ktorych nie mam ochoty zapraszac. Zreszta

            ROTFL. Lekko licząc po 1,5 dziecka na dzieciatą parę wychodzi jakieś
            13 par z dziećmi, do tego niech jeszcze pół tego bez dzieci,
            wychodzi 20 par. 40 ludzi. Taaaaa, kameralna impreza. Mały obiad w
            ścisłym gronie suspicious

        • ira_07 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:21
          > Jesli dzieci sa nieletnie to nie wymienia sie ich na zaproszeniach
          > mimo ze sa zaproszone!
          big_grin Czyli do 18 nie wymienia się dziecka w zaproszeniu? Oczywiście, że się wymienia. Moi rodzice dostawali nieraz zaproszenia Anna i Jan Iksińzcy Z DZIEĆMI. Wtedy szłyśmy z siostrą. Jak dostawali Anna i Jan Iksińscy to zostawałyśmy. Proste chyba. Zresztą matka autorki powiedziała kuzynce, że impreza bez dzieci i kuzynka wie.

          > A tak w ogole to jaki jest powod niezapraszania dzieci?

          Może zamieszanie jakie robią, może chcą ciąć koszty? Ja na swoje wesele zaprosiłabym tylko najbliższe dzieci z rodziny, np. dzieci siostry, kuzynów i znajomych już bez.
        • czar_bajry Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:37
          we "male ludki" sie
          > dyskryminuje? Troche to nielogiczne. Co innego wieczor panieniski smile

          A komu dziecko przeszkadza na wieczorze panieńskim?
          Toż to jawna dyskryminacja.
    • broceliande Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:31
      Możesz rzeczywiście powiedzieć, że inni goście się dostosowali.
      Osobiście jednak robi to na mnie złe wrażenie - niezapraszanie
      dzieci i to spokrewnionych.
      Naprawdę można się obrazić za niezaproszenie dziecka.
      Ja nie pojechałam kiedyś na wesele z takiego powodu, a dziecko było
      jeszcze mniejsze.
      • undomestic_goddess Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:35
        I tu sie z Toba zgodze. Jakos wyjatkowo przasny dla mnie ten zwyczaj.
        Dzieci szczegolnie spokrewnione sa czescia klanu i maja prawo w
        klanowych wydarzeniach uczestniczyc.
        Nie chadzam na imprezy, gdzie sie nie zaprasza rowniez moich dzieci,
        szczegolnie w taki sposob, ze sie oczekuje, ze ich nie bedzie.

        Jak rozumiem, starszych tez mozna nie zapraszac, bo w sumie starosc
        ladnie nie wyglada potem na zdjeciach.
        • agaffa Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 10.06.10, 11:30
          Masz rację, że mają prawo w klanowych imprezach uczestniczyć. Jednak tylko i
          wyłącznie pod warunkiem, że ich rodzice zachowają się odpowiednio czyli np
          opieki nie będą zrzucać na innych gości, itp. Znam taki jeden przypadek, który
          będę musiała zaprosić na swoje wesele, bo to niestety bliska rodzina mojego, ale
          rozważam na poważnie zrobienie wesela bez dzieci niestety. Ucierpią na tym inni
          rodzice, którzy umieją się zachować. Za takie uprzedzenia to niestety
          odpowiadają nieodpowiedzialni rodzice, a cierpi większość.
      • landora Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:39
        > Naprawdę można się obrazić za niezaproszenie dziecka.

        Obrazić to się można o wszystko, jeśli ktoś ma taki charakter. Dziecku nic się
        nie stanie, jeśli przez jeden wieczór zostanie z opiekunką. Nie ma obowiązku
        lubienia i zapraszania cudzych dzieci. O co ten foch?
        • broceliande Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:52

          landora napisała:

          > > Naprawdę można się obrazić za niezaproszenie dziecka.
          >
          > Obrazić to się można o wszystko, jeśli ktoś ma taki charakter.
          Dziecku nic się
          > nie stanie, jeśli przez jeden wieczór zostanie z opiekunką. Nie ma
          obowiązku
          > lubienia i zapraszania cudzych dzieci. O co ten foch?


          Nie obraziłam się, uprzedziłam, że nie przyjedziemy.
          Karmiłam wtedy i nie zostawiłabym na dwa dni.
          To nie była rodzina.
          Gdyby była rodzina - czułabym się naprawdę urażona.
          Moje dziecko nie jest "cudze", należy do rodziny.
        • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:53
          landora napisała:

          > > Naprawdę można się obrazić za niezaproszenie dziecka.
          >
          > Obrazić to się można o wszystko, jeśli ktoś ma taki charakter.
          Dziecku nic się
          > nie stanie, jeśli przez jeden wieczór zostanie z opiekunką. Nie ma
          obowiązku
          > lubienia i zapraszania cudzych dzieci. O co ten foch?

          A jeżeli to dziecko nie ma opiekunki? I w ogóle jaki "jeden
          wieczór"? Może pomyśl trochę - skoro kuzynka jest "od lat nie
          widziana" to raczej nie mieszka w tym samym mieście. Ba, raczej
          mieszka w ogóle dość daleko. Czyli nie będzie jej w domu minimum 2-3
          dni. Dalej pomysł zdobycie opiekunki od ręki wydaje Ci się taki
          prosty i dobry?
          • broceliande He he he he 07.06.10, 16:00
            patrz, nie załapałam.
            Czyli pewnie nawet nie zna tego dziecka. Czyli nie chce poznać.
            Na 100 procent prostactwo.
          • landora Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:00
            Wiesz, ja mam niewidziane od lat kuzynki, które mieszkają w tym samym mieście co
            ja. Po prostu widujemy się głównie z okazji ślubów i wesel, chyba że przypadkiem
            na siebie wpadniemy gdzieś w mieście.
            A jeśli nie ma opiekunki, to może ma ciocię, babcię czy zaprzyjaźnioną sąsiadkę?
            A jeśli nie ma dziecka z kim zostawić, to się pięknie dziękuje za zaproszenie, a
            nie wpycha dziecko bez zaproszenia.
        • nangaparbat3 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:13
          landora napisała:


          O co ten foch?

          Na razie focha nie ma - Autorka Wątku dopiero sie go spodziewa. Z powodu
          wykluczenia dzieci z waznej uroczystości rodzinnej.
      • elka323 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:43
        Ciągle jestem zaskakiwana wyjątkową złośliwością uczestniczek tego
        forum.Najczęściej zamiast konkretnej porady czy próby rozwiązania problemów
        padają mało wybredne epitety nie mające nic wspólnego z tematem wątku.Dlaczego
        tak się dzieje?Czy nie można odpowiedzieć bez nadmiernej złośliwości , czy jest
        to takie trudne?
        A wracając do tematu - to jest wasza uroczystość i wy decydujecie o jej
        formie.Poinformowaliście gości o tym i jeśli kuzynka nie chce się dostosować ,
        trudno.Ja zrezygnowałabym z jej obecności.Też mam dzieci , ale jeśli gdzieś się
        wybieram , zawsze pytam , czy obecność dzieci nie będzie problemem.Dodam , że
        moje są nastolatkami.Nie widzę niczego złego w takiej organizacji wesela.To jest
        wasz wybór i wasza decyzja.Pozdrawiam
        • broceliande Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:53

          elka323 napisała:



          Też mam dzieci , ale jeśli gdzieś się
          > wybieram , zawsze pytam , czy obecność dzieci nie będzie problemem.

          Może gdzieś tak, ale do rodziny?
          Dziwne dla mnie, serio.
        • beti555 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:08
          Masz rację we wszystkim co tu napisałaś.
          • beti555 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:23
            To było do elka 323smile Z nia sie zgadzam.
    • lola211 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:34
      Kuzynka widac nie przewiduje innej opcji.Gdzie zamierza posadzic to
      dziecko, ktorego nie ujeto w planach?Chyba na wlasnych
      kolanach.Skoro powiedziano jej wprost, a ona dalej swoje to raczej
      nic wiecej nie da sie zrobic, tylko przełknąc te zabe.To dziecko
      samo w dorosłym towarzystwie na mur beton bedzie sie nudzic.

      Ja mam zaproszenie na wesele- dziecko nie zostalo dopisane.Jesli mam
      byc szczera to nie wiem czy z zaproszenia przez to skorzystam, z
      takiego powodu, iz dziecko ma juz 12 lat, potrafi sie przy stole
      zachowac, po drugie- pan mlody doskonale ja zna, sa na "ty".Córce
      bedzie przykro.

      Rozumiem, ze młodzi maja swoja wizje wesela, ale poczulam sie jednak
      dotknieta pominieciem czesci naszej rodziny.

      • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:57
        lola211 napisała:

        > Kuzynka widac nie przewiduje innej opcji.Gdzie zamierza posadzic
        to
        > dziecko, ktorego nie ujeto w planach?Chyba na wlasnych

        Jak ktoś mierzy wesele z dokładnością do jednej osoby i wylicza
        kartofle to rzeczywiście jeden dodatkowy tyłek do posadzenia może
        być katastrofą suspicious

        > kolanach.Skoro powiedziano jej wprost, a ona dalej swoje to raczej
        > nic wiecej nie da sie zrobic, tylko przełknąc te zabe.To dziecko
        > samo w dorosłym towarzystwie na mur beton bedzie sie nudzic.

        Ale to już nie jest wina kuznyki tylko absurdalnych pomysłów państwa
        młodych.

        > Ja mam zaproszenie na wesele- dziecko nie zostalo dopisane.Jesli
        mam
        > byc szczera to nie wiem czy z zaproszenia przez to skorzystam, z
        > takiego powodu, iz dziecko ma juz 12 lat, potrafi sie przy stole
        > zachowac, po drugie- pan mlody doskonale ja zna, sa na "ty".Córce
        > bedzie przykro.

        To idź z dzieckiem. Czy pan młody miałby się okazać burakiem i
        obrazić o to?

        > Rozumiem, ze młodzi maja swoja wizje wesela, ale poczulam sie
        jednak
        > dotknieta pominieciem czesci naszej rodziny.
        >
        • lola211 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:13
          > Jak ktoś mierzy wesele z dokładnością do jednej osoby i wylicza
          > kartofle to rzeczywiście jeden dodatkowy tyłek do posadzenia może
          > być katastrofą suspicious

          Wesele to koszty i rozumiem, ze moze byc zaplanowane i opłacone na
          dokladna ilosc osob i ci dodatkowi goscie stanowia wowczas
          problem.Zwlaszcza, gdy jest to dobra restauracja, drogie menu i
          imienne karnety przy talerzu.

          To idź z dzieckiem. Czy pan młody miałby się okazać burakiem i
          > obrazić o to?

          Nie- tak jak sama nie pojawiam sie nieproszona tak i nie pcham
          dziecka bez zaproszenia.
        • fankajanka Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:33
          Kuzynka mogłaby mieć teoretycznie problem z posadzeniem dziecka- w
          dobrej restauracji miejsca są zaplanowane imiennie i krzeseł jest
          tyle, ile zaproszonych gości, jasne, że maja dodatkowe krzesła na
          zapleczu, ale dostawienie je do stołu, żeby dziecie siedziało przy
          rodzicach spowoduje, że inna osoba "wyleci" od tegoż stolika i nie
          ma to nic wspólnego z liczeniem kartofli i sztuk miesa na głowę,
          zreszta tych ostatnich mozna akurat zamówic odpowiednio więcej z
          mysla o wyjatkowo głodnych gosciach, co nie zmienia rozkładu i
          ilosci krzeseł w ogólnym rozrachunkusmile Pewnie do tego nie dojdzie,
          bo skoro juz autorka postu wie o zaistniałej sytuacji, to przewidzi
          dodatkowe nakryciesmile
          Do autorki watku- według mnie najlepiej zostawic sprawy swojemu
          biegowi, przygotowac dodatkowe nakrycie, chyba, że kuzynka sie z
          Toba skontaktuje, wtedy wyraznie powiedz, ze impreza jest wyłącznie
          dla osób wymienionych w zaproszeniachsmile
          W mojej ocenie, zaproszone są te osoby, które sa wymienoine w
          zaproszeniu, nie ma miejsca na domysły. Inna sprawa, że uważam, ze
          akurat wesela są idealne, żeby zapraszac całe rodzinysmile
        • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 11:15
          > Jak ktoś mierzy wesele z dokładnością do jednej osoby i wylicza
          > kartofle to rzeczywiście jeden dodatkowy tyłek do posadzenia może
          > być katastrofą suspicious

          Zadziwia mnie kompletna betonowatosc w kwestii tego ze nie kazdy
          chce miec impreze w stodole na 300 osob z kotletami na polmiskach,
          ziemniakami lezacymi na srodku stolu i insza tandeta, gdzie jak
          przyjdzie 100 osob dodatkowych to po prostu szwagier z tesciem
          szybko nowa laweczke zbija.

          Juz ktorys raz pokazujesz ze jedyne imprezy na jakich bywasz to te w
          remizie. Jednak moze mozna troche uelastycznic wyobraznie i jesli
          wesele jest w koncepcji "10 osob w restauracji", to rezerwuje sie
          stolik na 10 osob, a nie 30, bo moze ktos przyjdzie z siostra,
          bratem czy matka.

          Jesli ide na "babski wieczor", to wkomponowuje sie w koncepcje
          imprezy i nie przyprowadzam meza i dzieci.

          Jesli dostaje zaproszenie na premiere filmowa z osoba towarzyszaca,
          to nie biore niani i dzieci, chociaz sami do kina chodzimy w takim
          ukladzie.

          Dla mnie to absurd, tak jakby strzelic focha i na bal przebierancow
          sie nie przebrac, bo "kto to widzial aby zapraszajacy cos tam
          wymyslal".

          Mam w ciagu najblizszych 4 miesiecy 9 wesel. Jesli mi nie odpowiada
          konwencja, nie mam co zrobic z dziecmi, za daleki mam dojazd to nie
          ide. Informuje o tym odpowiednio wczesniej i tyle.
          • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 11:28
            dynema napisał:

            > > Jak ktoś mierzy wesele z dokładnością do jednej osoby i wylicza
            > > kartofle to rzeczywiście jeden dodatkowy tyłek do posadzenia
            może
            > > być katastrofą suspicious
            >
            > Zadziwia mnie kompletna betonowatosc w kwestii tego ze nie kazdy
            > chce miec impreze w stodole na 300 osob z kotletami na polmiskach,
            > ziemniakami lezacymi na srodku stolu i insza tandeta, gdzie jak

            Zachodzę w głowę, skąd się niektórym bierze to żenujące przekonanie
            że "elegancka" restauracja nie ma w ogóle na stanie półmisków. Coś
            mi się wydaje że to takie przaśne poczucie "elegancji" - "byłam w
            remizie i widziałam jak tam jest, więc wyobrażam sobie że w Savoyu
            wszystko będzie inaczej".

            • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:08
              > Zachodzę w głowę, skąd się niektórym bierze to żenujące
              przekonanie
              > że "elegancka" restauracja nie ma w ogóle na stanie półmisków

              Podaj mi nazwe takiej polskiej eleganckiej restauracji, ktora ma w
              menu pozycje na danie glowne: 3 kilo gotowanych ziemniakow i
              polmisek kotletow?

              Jadam w dobrych restauracjach w prawie kazdy dzien roboczy, ale poza
              kuchniami wschodnimi nie kojarze aby cokolwiek poza przystawkami
              bylo podawane na polmiskach. Wyprowadz mnie z bledu , najlepiej z
              linkiem do jakiegos menu.
              • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:13
                dynema napisał:

                > > Zachodzę w głowę, skąd się niektórym bierze to żenujące
                > przekonanie
                > > że "elegancka" restauracja nie ma w ogóle na stanie półmisków
                >
                > Podaj mi nazwe takiej polskiej eleganckiej restauracji, ktora ma w
                > menu pozycje na danie glowne: 3 kilo gotowanych ziemniakow i
                > polmisek kotletow?

                A po co? Sama szukaj, skoro sama wymyśliłaś.

                > Jadam w dobrych restauracjach w prawie kazdy dzien roboczy, ale
                poza
                > kuchniami wschodnimi nie kojarze aby cokolwiek poza przystawkami
                > bylo podawane na polmiskach. Wyprowadz mnie z bledu , najlepiej z
                > linkiem do jakiegos menu.

                W każdy dzień roboczy jesteś w restauracji na obiedzie na 50 osób z
                kilkoma różnymi daniami do wyboru z wcześniej ustalonej "krótkiej
                listy"?
                • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:33
                  > W każdy dzień roboczy jesteś w restauracji na obiedzie na 50 osób
                  z
                  > kilkoma różnymi daniami do wyboru z wcześniej ustalonej "krótkiej
                  > listy"?

                  Ciekawi mnie skad wzielas liczbe gosci, bo chyba jeszcze w watku nie
                  padla.

                  I tak, jestem w kazdy prawie dzien roboczy w restauracji, zazwyczaj
                  w opcji od 5 do 20 osob. I jeszcze nie spotkalam sie z zamawianiem
                  polmiska stekow.
                  • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 13:03
                    dynema napisał:

                    > > W każdy dzień roboczy jesteś w restauracji na obiedzie na 50
                    osób
                    > z
                    > > kilkoma różnymi daniami do wyboru z wcześniej
                    ustalonej "krótkiej
                    > > listy"?
                    >
                    > Ciekawi mnie skad wzielas liczbe gosci, bo chyba jeszcze w watku
                    nie
                    > padla.

                    Z prostej kalkulacji, której panna młoda nie zaprzeczyła. kalkulacja
                    oparta była na twierdzeniu że dzieci podniosłyby liczbę gości o 20
                    osób.

                    > I tak, jestem w kazdy prawie dzien roboczy w restauracji,
                    zazwyczaj
                    > w opcji od 5 do 20 osob. I jeszcze nie spotkalam sie z zamawianiem
                    > polmiska stekow.

                    A kto w ogóle mówił że to się zamawia "półmisek steków poproszę"? To
                    się zamawia tak, że ustalamy "będzie 20 osób, dajmy im do wyboru
                    steki, drób i homara. Więc prosimy o porcje steków na 10 osób,
                    drobiu na 10 osób, homarów na 10 osób. Żeby nie musieli sobie
                    wyrywać ostatniego kawałka wołowiny." I wtedy dostajesz 3 eleganckie
                    półmiski z porcjami steków, bażantów i homarów. I każdy sobie
                    nakłada, na co ma ochotę. Albo robi to za niego kelner, jak
                    restauracja jest bardzo szpanerska.

                    Jak idziesz w trybie "każdy dostaje kartę i zamawia" to oczywiście
                    że dla każdego będzie osobno nałożone.
                    • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 13:26
                      > Z prostej kalkulacji, której panna młoda nie zaprzeczyła.
                      kalkulacja
                      > oparta była na twierdzeniu że dzieci podniosłyby liczbę gości o 20
                      > osób.

                      Czyli jak napisze ze autorka jest kosmita, a ona nie zaprzeczy w
                      ciagu kilku godzin oznacza to ze kosmita jest?

                      > się zamawia tak, że ustalamy "będzie 20 osób, dajmy im do wyboru
                      > steki, drób i homara. Więc prosimy o porcje steków na 10 osób,
                      > drobiu na 10 osób, homarów na 10 osób. Żeby nie musieli sobie
                      > wyrywać ostatniego kawałka wołowiny." I wtedy dostajesz 3
                      eleganckie
                      > półmiski z porcjami steków, bażantów i homarów.

                      Nie tak to nie wyglada przy zamawianiu porcji, a przynajmniej jak
                      zyje sie z tym nie spotkalam. Przy zawezonym menu, i zamawianiu
                      porcji, najczesciej przychodzi kelner i pyta kto chce homara,a kto
                      steka i jak wypieczonego (i tak z kazda pozycja dostepna na
                      zawezonym menu),po czym kazdemu przynosi to co sobie zamowil.

                      A swoja droga, zamownienie 10 stekow przy ewentualnosci ze 20 osob
                      moze chciec steka, ba nawet niech wystarczy 11 osob chcacych steka,
                      jest w ogole dziwne.
                      • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 13:34
                        dynema napisał:

                        > > Z prostej kalkulacji, której panna młoda nie zaprzeczyła.
                        > kalkulacja
                        > > oparta była na twierdzeniu że dzieci podniosłyby liczbę gości o
                        20
                        > > osób.
                        >
                        > Czyli jak napisze ze autorka jest kosmita, a ona nie zaprzeczy w
                        > ciagu kilku godzin oznacza to ze kosmita jest?

                        "Analogia", wbrew temu co Ci się wydaje, nie pochodzi od
                        słowa "anus". A w ciągu tych kilku(nastu) godzin od wczoraj miała
                        sporo czasu żeby się ustosunkować do konkretnego i realistycznego
                        wyliczenia, którego wynik ma pewne znaczenie w rozważaniu całej
                        sytuacji.

                        > > się zamawia tak, że ustalamy "będzie 20 osób, dajmy im do wyboru
                        > > steki, drób i homara. Więc prosimy o porcje steków na 10 osób,
                        > > drobiu na 10 osób, homarów na 10 osób. Żeby nie musieli sobie
                        > > wyrywać ostatniego kawałka wołowiny." I wtedy dostajesz 3
                        > eleganckie
                        > > półmiski z porcjami steków, bażantów i homarów.
                        >
                        > Nie tak to nie wyglada przy zamawianiu porcji, a przynajmniej jak

                        No jeszcze tupnij nóżką dla udowodnienia swojej racji.

                        > zyje sie z tym nie spotkalam. Przy zawezonym menu, i zamawianiu

                        A, nie spotkałaś się. Widzisz, a jak tak i to nie raz.

                        > porcji, najczesciej przychodzi kelner i pyta kto chce homara,a kto
                        > steka i jak wypieczonego (i tak z kazda pozycja dostepna na
                        > zawezonym menu),po czym kazdemu przynosi to co sobie zamowil.

                        > A swoja droga, zamownienie 10 stekow przy ewentualnosci ze 20 osob
                        > moze chciec steka, ba nawet niech wystarczy 11 osob chcacych
                        steka,
                        > jest w ogole dziwne.
                        • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 13:46
                          A w ciągu tych kilku(nastu) godzin od wczoraj miała
                          > sporo czasu żeby się ustosunkować do konkretnego i realistycznego
                          > wyliczenia, którego wynik ma pewne znaczenie w rozważaniu całej
                          > sytuacji.

                          Ale dlaczego mialaby sie ustosunkowac do akurat tego posta, skoro
                          ich jest juz z 300? Jakby odpowiedziala na 299, a na twoj nie to by
                          moglo byc dziwne, ale tak nie jest, wiec musisz jakos przelknac to
                          ze zostalas pominieta, i pozbierac sie po tym szoku, ze ktos nie
                          zauwazyl ze twoj post ma priorytet przez kilkoma setkami innych, ale
                          jest jeszcze nadzieja, moze odpowie.

                          > A, nie spotkałaś się. Widzisz, a jak tak i to nie raz.

                          Jak juz pisalam, w odroznieniu od ciebie nie bywam w remizach.
                          • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 14:02
                            dynema napisał:

                            > A w ciągu tych kilku(nastu) godzin od wczoraj miała
                            > > sporo czasu żeby się ustosunkować do konkretnego i
                            realistycznego
                            > > wyliczenia, którego wynik ma pewne znaczenie w rozważaniu całej
                            > > sytuacji.
                            >
                            > Ale dlaczego mialaby sie ustosunkowac do akurat tego posta, skoro
                            > ich jest juz z 300? Jakby odpowiedziala na 299, a na twoj nie to
                            by
                            > moglo byc dziwne, ale tak nie jest, wiec musisz jakos przelknac to
                            > ze zostalas pominieta, i pozbierac sie po tym szoku, ze ktos nie
                            > zauwazyl ze twoj post ma priorytet przez kilkoma setkami innych,
                            ale
                            > jest jeszcze nadzieja, moze odpowie.

                            Jak odpowie i zaprzeczy, to pogadamy. A na razie albo sama wylicz
                            coś innego, albo będziesz musiała jakoś przełknąć moje wyliczenie.
                            Chyba że wolisz brać swoje z wyobraźni.

                            > > A, nie spotkałaś się. Widzisz, a jak tak i to nie raz.
                            >
                            > Jak juz pisalam, w odroznieniu od ciebie nie bywam w remizach.

                            Jakoś zadziwiająco dobrze znasz zwyczaje z remiz, jak na kogoś kto
                            tam nie bywa suspicious
                            Ja na przykład nie mam pojęcia jak się podaje na weselnych
                            przyjęciach w remizach i całą wiedzę na ten temat czerpię od
                            Ciebie suspicious

                            Niuńka, nie czaruj się. Twoje kompleksy są boleśnie widoczne.
                            Wypierasz się tych remiz jak żaba błota, tylko że wszystko do nich
                            odnosisz - elegancja Twoim zdaniem to po prostu coś co jest inaczej
                            niż w remizie. W remizie widziałaś półmisek - półmiski są
                            nieeleganckie. W remizie widziałaś orkiestrę z perkusją - perkusje
                            są nieeleganckie. W remizie widziałaś toaletę z różowym papierem -
                            różowy papier jest nieelegancki.
                            I jeszcze to żałosne wciskanie że codziennie jadasz w _eleganckich_
                            restauracjach... Dziewczynko, Ty chyba jesteś po prostu kelnerką i
                            jadasz obiad w pracy.
                            • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 14:10
                              Jak podasz nazwe chociaz jednej restauracji, gdzie mozna przed
                              przyjsciem zamowic 10 kotletow,10 porcji ryby i 10 czegos innego na
                              20 osob, i kazda z tych potraw bedzie rzucona na stos na jednym
                              polmisku to pogadamy, jak nie jestes w stanie zaprzeczyc to musisz
                              przelknac to ze mam racje.
                              • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 14:41
                                dynema napisał:

                                > Jak podasz nazwe chociaz jednej restauracji, gdzie mozna przed
                                > przyjsciem zamowic 10 kotletow,10 porcji ryby i 10 czegos innego
                                na
                                > 20 osob, i kazda z tych potraw bedzie rzucona na stos na jednym
                                > polmisku to pogadamy, jak nie jestes w stanie zaprzeczyc to musisz
                                > przelknac to ze mam racje.

                                Przecież w każdej, dosłownie w każdej przyzwoitej restauracji tak
                                można. Ty mi lepiej podaj przykład takiej, gdzie tego nie zrobią.

                                TSD jeżeli dla ciebie podanie półmiska oznacza "rzucenie na stos" to
                                z czym do ludzi? Jeżeli nie widziałaś nigdy elegancko podanego
                                półmiska z pieczenią to może daj sobie spokój z wypowiadaniem się o
                                elegancji?
                                • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 15:08
                                  > Przecież w każdej, dosłownie w każdej przyzwoitej restauracji tak
                                  > można. Ty mi lepiej podaj przykład takiej, gdzie tego nie zrobią.

                                  www.gordonramsay.com/royalhospitalroad/menus/setlunch/
                                  Jak wejdziesz w "View full photograph" to zobaczysz jak sie podaje
                                  te dania.

                                  Widzialam polmiski z pieczenia: na imprezach domowych i w ramach
                                  kateringu, ale w eleganckich restauracjach nie. Jako odnosnik
                                  polecam zalaczony link.
                                  • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 15:19
                                    dynema napisał:

                                    > > Przecież w każdej, dosłownie w każdej przyzwoitej restauracji
                                    tak
                                    > > można. Ty mi lepiej podaj przykład takiej, gdzie tego nie zrobią.
                                    >
                                    > www.gordonramsay.com/royalhospitalroad/menus/setlunch/
                                    > Jak wejdziesz w "View full photograph" to zobaczysz jak sie podaje
                                    > te dania.

                                    Tak. Jeżeli się je podaje pojedyńczo. Bo tak zresztą zazwyczaj
                                    działają restauracje, tylko że mówimy o sytuacji szczególnej. A
                                    Tobie to się chyba wydaje że ja proponuję podaje półmiska na środek
                                    stołu i łyżki dla każdego. Ale to jest Twój problem.

                                    > Widzialam polmiski z pieczenia: na imprezach domowych i w ramach
                                    > kateringu, ale w eleganckich restauracjach nie. Jako odnosnik
                                    > polecam zalaczony link.

                                    Z którego nic nie wynika. Czego mają dowodzić reklamowe zdjęcia?
                                    • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 15:29
                                      A
                                      > Tobie to się chyba wydaje że ja proponuję podaje półmiska na
                                      środek
                                      > stołu
                                      i łyżki dla każdego. Ale to jest Twój problem.

                                      A wczesniej piszesz:

                                      > się zamawia tak, że ustalamy "będzie 20 osób, dajmy im do wyboru
                                      > steki, drób i homara. Więc prosimy o porcje steków na 10 osób,
                                      > drobiu na 10 osób, homarów na 10 osób. Żeby nie musieli sobie
                                      > wyrywać ostatniego kawałka wołowiny." I wtedy dostajesz 3
                                      eleganckie
                                      > półmiski
                                      z porcjami steków, bażantów i homarów.


                                      Wez swoj blad na klate i skoncz juz wasc.
                                      • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 15:39
                                        dynema napisał:

                                        > A
                                        > > Tobie to się chyba wydaje że ja proponuję podaje półmiska na
                                        > środek
                                        > > stołu
                                        i łyżki dla każdego. Ale to jest Twój problem.
                                        >
                                        > A wczesniej piszesz:

                                        A wcześniej piszę I ŁYŻKI DLA KAŻDEGO. Czytaj mniej
                                        wybiórczo.

                                        Twoja wizja tego o czym mówię to półmisek na środek stołu i łyżka
                                        dla każdego. Twoja wizja i twój problem. Ja mówię o eleganckim
                                        półmisku, z którego nakłada się na eleganckie talerze.
                                        • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:00
                                          > A wcześniej piszę I ŁYŻKI DLA KAŻDEGO. Czytaj mniej
                                          > wybiórczo.

                                          Lol! Podanie 20 lyzek do jednego polmiska to dopiero ciekawostka.

                                          Kazdy taki post co raz bardziej cie osmiesza.

                                          • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:13
                                            dynema napisał:

                                            > > A wcześniej piszę I ŁYŻKI DLA KAŻDEGO. Czytaj mniej
                                            > > wybiórczo.
                                            >
                                            > Lol! Podanie 20 lyzek do jednego polmiska to dopiero ciekawostka.
                                            >
                                            > Kazdy taki post co raz bardziej cie osmiesza.

                                            Mnie? Przecież to twoje wizje. A przede wszystkim braki w czytaniu
                                            tego co ja piszę.

                                            Ale dobrze, niech ci już będzie, bo szkoda mojego czasu na
                                            uświadamianie ci twoich kompleksów. Tak, w restauracjach nie ma
                                            półmisków. Tak, w remizach nie ma za to talerzy. Tak, pełna
                                            elegancja to mięso na jednym talerzu, ziemniaki na drugim, surówka
                                            na trzecim, a sztućce na czwartym. I osobny stół dla każdego.
                                            Wspólne stoły są tylko w remizach. I na tym zakończę tę beznadziejną
                                            gadaninę do słupa.
                                            • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:24
                                              I ŁYŻKI DLA KAŻDEGO.
                                              > Mnie? Przecież to twoje wizje. A przede wszystkim braki w czytaniu
                                              > tego co ja piszę.


                                              W takim razie odpowiedz na pytanie: Dla kazdego kogo?
                              • pitahaya1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:05
                                Piwna Kompania na Podwalu 25 w W-wie. Może to nie jakaś wielka restauracja ale
                                tam właśnie zamawiałam obiad dla kilkunastu osób. Pierwsze danie w wazie, drugie
                                podane we wspomniany wcześniej sposób, czyli trzy półmiski z różnymi mięsami i
                                rybami, półmiski z różnymi dodatkami. Deser dla każdego wedle życzenia.
                                • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:10
                                  "Może to nie jakaś wielka restauracja"

                                  Bylam tam i zasadniczo jest to pub, stylizowany na karczme, wiec
                                  trudno to podpiac pod "elegancka restauracje".
                                  • pitahaya1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:31
                                    Bywam tam dość często. Kiedyś w sali obok odbywał się taki właśnie weselny
                                    obiadsmile Czyli jednak i w takich miejscach można urządzić takie przyjęcia.
                                    A restauracja jak restauracja, może nie wysokich lotów, za to na Starówkę bliskosmile
                                    Żartuję.
                                    Ale pomyślmy tak spokojnie, ile osób wynajmuje sale we wspomnianym wcześniej
                                    Wierzynku? Dla wielu osób Kompania to też jakaś tam restauracja.
                                    • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:46
                                      Ja nie mowie ze mozna sie tam zle bawic, albo ze jedzenie jest
                                      niesmaczne, albo ze goralska karczma to zle miejsce na wesele, bo
                                      uwazam ze takie wesele moze byc fajne, tak samo jak fenomenalne
                                      wesele na ktorym bylam, ktore bylo po prostu grillem, i byla to
                                      bardzo udana impreza.

                                      Tylko ze jest to wesele w innej konwencji niz wesele "w eleganckiej
                                      restauracji ze stolikiem na X osob" i zmiana liczby gosci w
                                      przypadku karczmy wiaze sie z mniejszymi problemami logistycznymi,
                                      niz w stylu "karczma przy lawie".
                                      • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:47
                                        > przypadku karczmy wiaze sie z mniejszymi problemami logistycznymi,
                                        > niz w stylu "karczma przy lawie".

                                        Niz w stylu "elegancka restauracja" mialo byc smile
                                • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 16:24
                                  pitahaya1 napisał:

                                  > Piwna Kompania na Podwalu 25 w W-wie. Może to nie jakaś wielka
                                  restauracja ale
                                  > tam właśnie zamawiałam obiad dla kilkunastu osób. Pierwsze danie w
                                  wazie, drugi
                                  > e
                                  > podane we wspomniany wcześniej sposób, czyli trzy półmiski z
                                  różnymi mięsami i
                                  > rybami, półmiski z różnymi dodatkami. Deser dla każdego wedle
                                  życzenia.

                                  Wiesz, jakbyś nawet podała przykład Wierzynka albo jakiejś
                                  niewyobrażalnej ekskluzywności w Paryżu, to byś się dowiedziała że
                                  właśnie w ostatnim półroczu oni bardzo podupadli i już zupełnie nie
                                  sa tym co dawniej, a nawet jakby trochę nabrali zwyczajów z remizy :-
                                  >
    • martishia7 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:41
      Taktownie i grzecznie to się już nie da.

      Powiedzieć kuzynce jasno i wyraźnie, że albo w ogóle, albo bez dziecka.
      Wyjaśnij, że odmówiłaś już znajomym, którzy pytali się o dzieci i w związku z
      tym nie widzisz możliwości podejmowania ich razem z potomkiem.

      Nie oceniam tego czy Twoje postępowanie jest chamskie/w normie. Natomiast jeżeli
      jakaś osoba zaprasza mnie dokonując przy tym jakichś absurdalnych (w mojej
      ocenie)bądź godzących w moją godność osobistą obostrzeń, to mam dwa wyjścia:
      dostosować się, albo unieść się honorem i odmówić przyjścia. Umyślne robienie w
      poprzek to bezapelacyjne chamstwo.
      • mruwa9 bo robi z igly widly 07.06.10, 16:23
        przeciez para mloda nie musi nianczyc cudzych dzieci na wlasnym
        przyjeciu. To bedzie lezec w gestii wylacznie rodzicow dziecka. A
        dodatkowe nakrycie i krzeslo pewnie sie znajdzie, zreszta dziecko
        pewnie sie zanudzi samo w gronie doroslych, wiec kuzynka pewnie
        szybko sie zmyje. Ja w ogole nie widze problemu i w ogole bym nie
        drazyla dalej tematu, tylko zostawila sprawy swojemu biegowi.
        Przyjda z dzieckiem - trudno. Przeciez nie wyniknie z tego zadna
        katastrofa dla przyjecia. IMHO najlepiej odpuscic, zamiast
        niepotrzebnie drazyc temat. Zreszta kuzynka moze nie ma z kim
        zostawic dziecka na tak dlugi czas i to nie kwestia zlosliwosci,
        chamstwa, tylko takich a nie innych okolicznosci.
        • fankajanka Re: bo robi z igly widly 07.06.10, 17:20
          Katastrofa może nie wyniknie, ale inni goscie mogą czuć sie
          urażenie, ze jednych zapraszano z dziećmi, a innych nie- przecież
          panna młoda nie będzie każdemu z osobna tłumaczyc, skąd to dziecko
          na przyjęciu.
        • kawka74 Re: bo robi z igly widly 07.06.10, 18:15
          > przeciez para mloda nie musi nianczyc cudzych dzieci na wlasnym
          > przyjeciu. To bedzie lezec w gestii wylacznie rodzicow dziecka.

          Yhy.
          Na większości wesel, na których bywałam, rodzice nad wyraz chętnie udawali, że
          dzieci nie są ich, w związku z czym ich pociechy albo spadały na głowę innym
          biesiadnikom, albo turlały się po podłodze między nogami tańczących.
    • lelija05 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:44
      a ja się nie dziwię autorce, jakby od razu było przewidziane, że dzieci będą, to
      pewnie nie sprawiałyby problemu. Bawiły by się we własnym gronie i tyle.
      Ale jedno? Co tam będzie robić? Dyskutować z dorosłymi?
      Znałam kiedyś takie dzieci (teraz są już dorosłe), które nie dość, że
      dyskutowały z dorosłymi, wtrącały się do rozmowy ze swoimi komentarzami, to
      jeszcze marudziły - maaaamoooo, kiedy pójdziemy, maaamooo, mnie się nuuuudziiii.
      Szlag by mnie trafił, gdym miała mieć takie dziecko na weselu.
    • beti555 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 15:48
      Jestem z tych co rozumieją, że impreza bez dzieci, to impreza bez
      dzieci. 2 lata temu tez byliśmy zaproszeni na wesele bardzo bliskiej
      kuzynki, która zaznaczyła od razu, że wesele jest bez dzieci. I
      pomimo, że wcale łatwo nie było mi zorganizować opieki dla dzieci,
      jakoś zrozumiałam jej życzenie.

      Zadzwon do kuzynki i powiedz jej, że na weselu nie będzie dzieci i
      żeby to uszanowała. Jeśli sie obrazi, to juz jej problem. A d.upę i
      tak Ci obrobi, nawet jak jej nie zaprosisz, bo zawsze coś będzie dla
      takiej osoby "nie tak" wink
      • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:07

        A d.upę i
        > tak Ci obrobi, nawet jak jej nie zaprosisz, bo zawsze coś będzie dla
        > takiej osoby "nie tak" wink


        dla "takiej" czyli jakiej ? skąd wiesz czym kieruje się kuzynka? jaką jest
        osobą? co myśli? co czuje ?
        • lelija05 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:11
          Upartej i dającej sobie nic powiedzieć.
          • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:16

            no i ... ?
            jest to jednoznaczne z tym, że obrobi jej d...ę ?
            • lelija05 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:21
              A skąd ja mam to wiedzieć? Przecież jej nie znam.
              Pomyślałam tylko, że jest uparta i tyle, skoro UPIERA się by przyjechać z
              dzieckiem, mimo, że autorka sobie tego nie życzy.

              A tak w ogóle, ślub i wesele, to czyje są to najważniejsze uroczystości? Gości,
              czy państwa młodych...?
              • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:27

                skoro goście są nieważni to po co ich zapraszać ?


                ja wychodzę z założenia, że ślub jest dla młodych, a wesele dla gości. Dla mnie
                najważniejszy był ślub, wesele to już tylko dodatek, jako miłe spędzenie czasu w
                gronie rodziny i przyjaciół przy fajnej wesołej zabawie.
                • lelija05 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:37
                  Wiesz co, nie wiem.
                  Nie miałam i nie będę mieć tego kłopotu, bo nie planujemy ani jednego ani drugiego.
                  Ja jestem za dużym nerwusem by mieć wesele, jak już by do tego doszło, pewnie
                  spędziłabym je z bólem głowy i wymiotami z nerwów.
                  Więc ja sobie pomyślę, że do tego wszystkiego jakiś dzieciak miałby mi jeszcze
                  dołożyć swoje trzy grosze, to... no nawet nie wiem co.
                  Wszystko zależy od, no w sumie od wszystkiego, jakimi ludźmi są zapraszający,
                  może nie lubią dzieci, przecież to nie grzech, może dzieciak kuzynki ma adhd, a
                  lokal nie jest przystosowany do wybryków swawolnego dzieciaka.
                  To wie tylko autorka, a my możemy się domyślać i dywagować na ten temat.
                  A ja jeśli już miałabym te wesele zrobić, bo np coś by mi spadło na głowę,
                  wygralibyśmy w totka, to pewnie zrobiłabym je w takim miejscu, by moje bardzo
                  żywe i energiczne dziecko miało gdzie pohasać smile
                  I inne dzieci także.
                  • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:59

                    Lelijo smile
                    ale ja się odniosłam tylko i wyłącznie do zdania beti555, że kuzynka i tak i tak
                    obrobi "młodej" d..ę, nie do głównego problemu autorki wątku.
                    I stąd moje pytanie do beti555 - skąd ona to wie na pewno ?
                    • lelija05 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:01
                      Poniesło mnie smile
    • alexa0000 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 16:43
      Nie czaisz bazy. Dla wielu rodziców dziecko to kawalek ich, ktos,
      kto jest ich przedłuzeniem, ktos najważniejszy na świecie.Mówiąc "
      nie chcę waszego dziecka" ranisz ich uczucia, dumę, itp, itd.
      Przekaz jest jasny: mam gdzies waszego dzieciaka, mam gdzies was.
      To może brzmiec irracjonalnie dla ciebie, ale-że się posłuże ę
      wytartym sloganem-zrozumiesz, kiedy będziesz mieć swoje.
      Tego nie da sie taktownie rozwiązać.Nie pochwalam zachwania kuzynki;
      ja nie przyszłabym po prostu na twoje wesele/obiad weselny.I
      lubiłabym cie dużo mniej. Takie życie, bez urazysmile
      • mirmunn najprostsze rozwiązanie 07.06.10, 17:11

        Podsumowanie ogólno - szczególne (do sytuacji z wątku i ciagle
        wracającego motywu dzieci na weselu)

        Jak wspomniała autorka, wszystkich potencjalnie zaproszonych dzieci -
        tak, aby nikogo nie pominąć- jest kilkanaścioro. To już daje
        konkretną sumę pieniędzy (minimum restauracyjne to teraz ok. 150 zł)
        Młodzi zapewne chcieliby ugościć wszystkich, a być może ograniczają
        ich finanse. Być może forma - obiad- też jest tym spowodowana.

        A nawet jeśli nie - MŁODA PARA jest w tym dla nich najważniejszym
        dniu - najistotniejsza. Jestem bardzo często zapraszana na wesela i
        śluby, byłam na bardzo różnych uroczystościach i do głowy by mi nie
        przyszło komentować wybory młodej pary. Tym bardziej, że goście nie
        znają zwykle wszystkich uwarunkowań.
      • marianna_listopadowa Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:20
        litości.

        Dla wielu rodziców dziecko to kawalek ich, ktos, kto jest ich przedłuzeniem,
        ktos najważniejszy na świecie.


        dla mnie najważniejsza na świecie może być moja złota rybka, ale to nie znaczy,
        że będę ją zabierać na imprezy. ZWŁASZCZA, gdy organizatorzy nie przewidzieli
        udziału rybek w przyjęciu.

        Przekaz jest jasny: mam gdzies waszego dzieciaka, mam gdzies was.
        piękna nadinterpretacja. organizator może sobie nie życzyć rybek złotych na
        przyjęciu, bo nie. chodzi o to, że rybka jest rybką, a nie konkretnie _moją_
        rybką. (chociaż może być i tak, że organizator za moją rybką nie przepada. ale
        nie będzie też rybek koleżanki, więc co mnie to obchodzi)

        zrozumiesz, kiedy będziesz mieć swoje.
        nie Alexa, po prostu niektórzy właściciele rybek potrafią zrozumieć, że
        organizatorzy przyjęcia mają swoją koncepcję danej imprezy. ba, potrafią to
        uszanować. więęęcej, potrafią bawić się dobrze bez swojej rybki i na moment
        _własnej_ imprezy podrzucają rybkę do rodziców, po co ma się bidulka męczyć w
        hałasie smile
        • lola211 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:25
          Małe dzieci- zgoda, mozna podrzucic opiekunom.Co natomiast z tymi,
          ktore juz samodzielnie mysla i jest im zwyczajnie przykro, ze
          zostały pominiete? Do kosciola z kwiatkami prosze, ale potem dymaj
          do domu kolego- nie zostałes zaproszony.Wstep od lat 18.
          • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:32
            lola211 napisała:

            > Małe dzieci- zgoda, mozna podrzucic opiekunom.Co natomiast z tymi,
            > ktore juz samodzielnie mysla i jest im zwyczajnie przykro, ze
            > zostały pominiete? Do kosciola z kwiatkami prosze, ale potem dymaj
            > do domu kolego- nie zostałes zaproszony.Wstep od lat 18.

            Do kościoła? A jeszcze czego. Won z kościoła. Co prawda Jezus
            powiedział "pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie", ale w dniu
            ślubu to nie on, tylko Młodzi sa najważniejsi suspicious
        • landora Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:59
          marianna_listopadowa, pozwolisz, że złożę Ci najgorętsze wyrazy uznania za tekst
          o rybce. Zwłaszcza kawałek o podrzucania rybki do rodziców mnie zabił (ale
          swoich czy rybki??) big_grin
        • alexa0000 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:44
          Marianno, rozumiem ,że to miał abyć analogia, ale nawet swojego
          kota, którego bardzo kochałam, darzyłam 100 razy mniejszym uczuciem
          niz syna.Nie ja jedna, zapewne.
          Postaram się wytłumaczyc swoja postawę. Trzy tygodnie temu odbyło
          sie moje wesele.Nie zapraszałam rodziców z dziećmi.Kilka par
          poinformowało mnie,że nie bedą mogły pojawić sie w zwiazku z
          niemożnościa zostawienia dzieci z innymi osobami. Jako,że ich
          rodzice równiez byli zaproszeni,sytuacja była jasna. Ponieważ
          zależało mi na ich obecności, oczywiście serdecznie zaprosiłam
          dzieciaki również. Dwie pary nie pytały mnie w ogóle, tylko
          ponformowały mnie o tym,że przyjezdzaja z przychówkiem. Taktowne to
          pewnie nie było z ich strony, ale poniewaz patrz dwa zdania wyżej,
          nie robiłam problemu.Chciałam,aby wszyscy byli zadowoleni, i
          byli.Chyba. Dla mnie wesele jest imprezą dla gosci, nie Młodych, ale
          to dla mnie. Rozumiem,że sa pary, które nie chca dzieci na swoim
          weselu/obiedzie.Z powodów wymienionych w poscie wczesniejszym
          rozumiem także,że sa rodzice, którym sie to nie podoba. Coś za coś,
          po prostu.Nie chadzam z Młodym na wesela, bo nie umiem się wtedy
          dobrze bawić. Gdybym jednak nie miała co z nim zrobić, a mój syn nie
          byłby mile widziany na imprezie, cóż, przełknęłabym żabę.Ale nie
          poszlabym, bo tak, i jużsmileMam takie , a nie inne podejscie do
          kwestii wesel.To mój problem,że nie podoba mi się "koncepcja" MP.
          Ale ich problemem jest to,czy ryzykują niesnaskami. Chyba,że sie tym
          nie przejmuja, i po problemie.
    • franczii Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:11
      Nie jestem specjalistka od weselnego ceremonialu i zwyczajow ale wesele to
      rodzinna uroczystosc wiec gdybym dostala zaproszenie od kogos z rodziny a
      kuzynka to dosc bliska rodzina to uznalabym, ze zaproszenie dotyczy tez
      maluchow, ktore zaproszeni dorosli maja na stanie. Uwazam, ze powinniscie byli
      dopisac, ze przyjecie tylko dla doroslych lub doprecyzowac to w rozmowie
      telefornicznej. Nie dziwie sie wiec, ze ta kuzynka to zaproszenie w taki sposob
      odebrala. Pozniejsze proby dania jej do zrozumienia przez twoja matke moim
      zdaniem sie nie licza, to nalezy do was jako gospodarzy.
      Inna sprawa jest zaproszenie od znajomych, choc i na weselu znajomych, po
      uzgodnieniu z nimi, znalazlo sie miejsce dla naszego dziecka, ale im na naszej
      obecnosci zalezalo.
      • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:14
        > ale im na naszej
        > obecnosci zalezalo.

        Czasami ważniejsze jest jednak "nie bycie tych okropnych bachorów na moim
        weselu" niż obecność zaproszonej osoby. Znak czasu chyba.
    • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:11
      Trzeba było czarno na białym napisać: impreza dla dorosłych. Skoro to dziecko
      jest takim problemem zadzwoń do niej osobiście albo nie wpuść na salę. tongue_out

      Nie, nie wzięłabym dziecka gdyby nie było zaproszone. Najwyżej przy braku
      możliwości zostawienia go komuś pod opiekę nie przyszłabym. Osobiście, wesele
      jest dla mnie uroczystoscią rodziną a dzieci też do niej należą. Kropka.
    • figrut Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:22
      Taktownie to próbowała już Twoja mama, ale zaproszeni goście nie mają
      wyczucia taktu. Powiedz, że na weselu nie będzie żadnego dziecka, bo
      takie było założenie w zaproszeniach.
      Jako matka trójki dzieci odetchnęłam na ostatnim weselu na którym nie
      było dzieci. Do swoich na jedną noc sprowadziłam ciotkę (młodzi
      zachwyceni nie byli tongue_out).
      • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:29
        No, nie mają taktu bo w myślach czytać nie potrafią wink Gdybyś popytała ludzi w
        Polsce okazałoby się, że ślub i wesele to uroczystość dla całej rodziny. A
        dzieci też są częścią rodziny. Co szkodzi napisać: impreza dla osób dorosłych?
        To wstyd?
        • figrut Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:41
          Nie Kropka, w Polsce ludzie już w większości rozumieją, że jeśli na
          zaproszeniu jest napis "Państwo A. i B. Kwiatkowscy", to chodzi
          dokładnie o państwa Kwiatkowskich w dwóch osobach. Jeśli napis mówi
          "Państwo Kwiatkowscy z dziećmi", to rozumiemy przez to, że zaproszeni
          są Kwiatkowscy z dziećmi.
          Zwróć uwagę na większość kartek z życzeniami wysyłanych przez osoby
          posiadające rodziny. Podpisane są "ciocia Basia i wujek Bernard z
          DZIEĆMI/RODZINĄ", a więc życzenia od dorosłych i
          dzieci/teściowych/babć czy kto tam jeszcze mieszka w tym domu i
          składa (teoretycznie) życzenia.
          • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:46
            > Nie Kropka, w Polsce ludzie już w większości rozumieją,

            Wątpię. Możesz zrobić sondę big_grin Gdyby mi zależało na nie byciu dzieci napisałabym
            to w zaproszeniu i nie było by problemu.
    • franczii Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 17:51
      > Czy w tej sytuacji da sie jeszcze jakos taktownie i elegancko
      > wybrnac? Bo wydaje mi sie, ze skoro jasne postawienie sprawy nic nie
      > dalo, to pozostaje nam juz tylko zacisnac zeby i pogodzic sie z

      Ale kiedy ty jasno postawilas sprawe ?big_grin
      Ani na zaproszeniu, ani w bezposredniej rozmowie.
      • ania579 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:30
        > Ale kiedy ty jasno postawilas sprawe ?big_grin
        > Ani na zaproszeniu, ani w bezposredniej rozmowie.


        Dobra, napisze to po raz ostatni. Dla mnie zaproszenie Anny i Jana
        Kowalskich jest jednoznaczne i oznacza, ze zaproszeni sa Anna i Jan
        Kowalscy, bez dzieci, tesciow, psow czy chomikow. Dodatkowe
        podkreslanie, zeby nie przyprowadzali dzieci, wydaje mi sie zbedne,
        bo to wprost wynika z tresci zaproszenia.

        Dodatkowo kuzynka dostala rownie bezposredni komunikat od mojej
        matki (ode mnie nie, bo ja teoretycznie nawet nie wiem, ze wybiera
        sie z dzieckiem - nie poinformowala mnie o tym), ktory takze nie
        wywolal u niej jakiejkolwiek refleksji.

        Pytalam, czy macie jakis pomysl, jak w grzeczny sposob sprawic, zeby
        nasze zyczenie zostalo uszanowane, ale tak jak myslalam, dobrego
        rozwiazania w tym momencie nie ma. Jesli ktos ma na tyle tupetu, ze
        wybiera sie na wesele z niezaproszonym dzieckiem i odrzuca bardzo
        wyrazna informacje, ze impreza jest tylko dla doroslych, to zadne
        subtelnosci do niego nie dotra.

        Moglabym oczywiscie zadzwonic i bardzo stanowczo powiedziec, ze
        dziecko zaproszone nie jest i prosze o pozostawienie go w domu, ale
        nie chce stawiac sprawy na ostrzu noza i robic sobie niepotrzebnych
        kwasow. Pozostaje nam sie pogodzic z ta drobna niedogodnoscia.

        PS I nie, nie zamierzamy nie wpuscic dziecka do restauracji, jak to
        proponowala kropka. Najwyzej sie wynudzi i zglodnieje, bo zadne
        atrakcje ani specjalne menu odpowiadajace gustom dzieci przewidziane
        nie sa.

        • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:34
          > atrakcje ani specjalne menu odpowiadajace gustom dzieci przewidziane
          > nie sa.

          Pięciolatek, o ile nie ma alergii, zje raczej to co dorosły smile
        • franczii Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:54
          Dla mnie zaproszenie Anny i Jana
          > Kowalskich jest jednoznaczne i oznacza, ze zaproszeni sa Anna i Jan
          > Kowalscy, bez dzieci,

          No, skoro dla ciebie to co innego ... zreszta to ty sama poniesiesz konsekwencjebig_grin
          Dla mnie jest inaczej i gdybym dostala zaproszenie od kuzynki na wesele to przy
          zalozeniu, ze wesele jest malo formalna impreza rodzinna a nie balem w operze
          paryskiej to byloby dla mnie 99% ze z dziecmi.
          Gdyby kuzynka chciala bez dzieci to oczekiwalabym, ze to sprecyzuje sama a nie
          pokatnie polslowkami przez inne osoby.
          • des4 specjalne menu??? 07.06.10, 20:48
            wiemy już że schabowych i kapusty nie będzie...

            ciekawe co takie jest niestrawne dla dzieci...

            pewnie "elyganckie", hehe
        • monisia98 lomatko !!! 08.06.10, 12:11
          czegos takiego w zyciu nie slyszalam .... dobrze ze laskawie go w
          ogole zamierzasz wpuscic a krzeslo mu dasz ? cos do picia
          zaplanowalas czy cale 10 godzin bedzie glodne siedzialo ? dobre
          porownianie dzieci do chomikow i innych zwierzatek ciekawa jestem
          czy swoje wlasne tez tak bedziesz porownywala !!!1
          ty spodziewalas sie ze wszystkie kobitki brawo ci bede bily za
          wspanialomyslnosc i pomyslowosc a one schlostaly cie jak psa - bo to
          szczyt beszczelnosci jaki kiedykolwiek przez swoje 35 lat
          slyszalam !!!
    • dagbe A opiekunka na miejscu? 07.06.10, 18:20
      Autorka wspomniała, że kuzynka chciała przy okazji dziecku zrobić wycieczkę. Może dałoby się to załatwić w taki sposób, żeby przyjechali wszyscy a dziecko zostałoby oddane pod opiekę na czas obiadu, albo ślubu i obiadu. Wilk syty i owca cała.
      Jeśli jednak takie rozwiązanie nie wchodzi w grę, to ja bym jednak osobiście porozmawiała z kuzynką. Po pierwsze - normalne dziecko nudzi się jak mops na obiadach rodzinnych, po drugie - to nie w porządku w stosunku do osób zaproszonych, które spytały o możliwość zabrania dzieci.

      Trochę obok tematu:
      Mnie się zdarzyła sytuacja odwrotna - dostaliśmy zaproszenie na ślub i wesele naszych dobrych przyjaciół, których moje dzieci również bardzo lubią z wzajemnością wink Zaproszenie było wypisane tylko na mnie i na męża, więc dzieci poszły na ślub a potem zostały odstawione pod opiekę mojej siostry. Wchodzimy do lokalu a tam przy stoliku były przygotowane imienne miejsca dla naszych pociech smile Dla Państwa Młodych było oczywiste, że dzieci również będą uczestniczyć w weselu mimo braku imiennego zaproszenia.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
    • kawka74 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:23
      Teraz to chyba tylko prosto z mostu - impreza jest tylko dla dorosłych, przykro
      mi, ale wolałabym, abyś przyjechała bez syna, tak jak inni goście.
      BTW szykują Ci się niezłe kwasy, albo kuzynka się obrazi i nie przyjedzie wcale,
      albo obrażą się dzieciaci goście, którzy byli w stanie dostosować się do Waszej
      prośby i przyszli bez dzieci.
      • natalia7911 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:35
        Nauczka na przyszłość, żeby wyraźnie doprecyzować osobiście albo w
        rozmowie telefonicznej, kogo zapraszamy, bo jak widać wiele osób nie
        umie czytać ze zrozumieniem.
        Ja też nie zamierzam zapraszać na wesele dzieci poniżej, powiedzmy
        15-16 lat, bo raz: nie bawią mnie biegające, krzyczące i włażące
        wszędzie dzieci, a im jest ich więcej tym głupsze pomysły zazwyczaj
        mają. Musiałabym chyba dodatkowo zatrudnić osobę albo dwie, które by
        się dzieciakami zajęły, a na to nie mam ochoty pieniędzy wydawać.
        Dwa: uważam, że całonocna impreza z alkoholem i głośną muzyką to nie
        jest impreza dla dzieci. A w miejscu, w którym będziemy wesele
        urządzać, nie ma możliwości, żeby dzieciaki położyć wcześniej spać.
        Snułyby się więc, śpiące i marudne, albo posnęłyby na krzesłach.
        Moim zdaniem - niezła patologia. No - ewentualnie rodzice musieliby
        zwinąć się po 2 - 3 godz. zabawy. Też rewelacja.
        Trzy: mam na szczęście normalną rodzinę i znajomych, którzy czasem
        chcą pobawić się bez dzieci i bez konieczności uważania na nie bez
        przerwy, i chętnie przyjdą do nas na wesele sami, szanując naszą
        decyzję.
      • lalka-on-line Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:38
        sorry ale kuzynka jest mega nietaktowna i niewychowana-jesli nie
        byloby WYRAZNIE zaznaczone "nie przychodzimy z dziecmi" a ktos by
        przyszedl i wtedy para mloda mialaby foch-to niestety ale
        przyznalabym racje dzieciatym.
        ale skoro zostalo to konkretnie powiedziane ,i nikt nie bierze
        dzieciaka z soba-to kuzynka jest buraczana panna niestety ktora ma
        gdzies zasady dobrego wychowania[ewidentne olanie czyjejs
        prosby ].bez przesady zeby nie moc dziecku zorganizowac opieki
        zwlaszcza ze chyba ma na to czas bo nie dowiedziala sie dzisiaj o
        tym a nie jedzie jutro,prawda?
        buractwo.i bez przesady z tym przyklejeniem dzieci do rodzicow,zeby
        nie moglo zostac samo[bez rodzica znaczy] na czas przyjecia.potem
        sie wychowuja takie mimozy co to zawsze i wszedzie z mamunia i w
        wieku 35 lat dalej podsuwaja jej gacie do prania.zenua
    • 18_lipcowa1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:30
      Nie da się. Z burakami nic taktownie nie załatwisz.

      Powiem tak. Sama jestem mamą, mam odpieluchowe zapalenie mózgu i
      niechętnie rozstaję się ze swoim maluchem. Niemniej ROZUMIEM, iż
      ludzi organizujący wesele są w stanie NIE ŻYCZYĆ sobie dzieci BO TAK
      i już.
      I nie obraziłabym się gdyby mnie ktoś bez dziecka zaprosił.
    • deodyma Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:37

      > Dodam, ze kuzynke lubilam, ale teraz zezlilo mnie takie wciskanie
      > sie z dzieckiem na sile i wbrew naszemu zyczeniu. Sytuacja jest o
      > tyle niezreczna, ze np. inni moi znajomi zapytali, czy moga
      przyjsc
      > z dzieckiem, odpowiedzielismy im, ze planowalismy impreze tylko
      dla
      > doroslych i nie bedzie zadnych dzieci i oni to zrozumieli i
      > zorganizowali opieke, mimo, ze w ich sytuacji wiaze sie to z pewna
      > niewygoda i drobnym klopotem i teraz tyym bardziej nie chcialabym,
      > zeby na tej imprezie byly jakies inne dzieci.
      >



      a nie przyszlo Ci do glowy, ze moze kuzynka nie ma co z tym swoim
      dzieckiem zrobic?
      gdybym byla na jej miejscu i okazaloby sie, ze nie moge zabrac ze
      soba syna, darowalabym sobie ten slub i obiad.
      • martishia7 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:41
        > gdybym byla na jej miejscu i okazaloby sie, ze nie moge zabrac ze
        > soba syna, darowalabym sobie ten slub i obiad.

        Właśnie. Ja tak samo. Albo uszanować życzenie młodych, albo nie przyjść w ogóle.
        Tertium non datur.
        • nangaparbat3 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:15
          Ale jakie zyczenie? Mlodzi nie wyrazili zyczenia, liczyli na domyślnosc.
          A wiesz dlaczego? Bo to zyczenie przez usta im nie przeszlo. I slusznie.
          • ania579 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:20
            Nie nanga, po prostu uznalismy, ze czytelniej bedzie wymienic na
            zaproszeniu osoby zaproszone niz wysylac liste niezaproszonych.
            • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:30

              ania579 napisała:

              > Nie nanga, po prostu uznalismy, ze czytelniej bedzie wymienic na
              > zaproszeniu osoby zaproszone niz wysylac liste niezaproszonych.


              jak widzisz czytelne to nie było ani dla kuzynki, ani dla wielu emam. Jak chcesz być jasno zrozumiana, to jasno artykułuj swoje potrzeby. Mogłaś napisac na zaproszeniu: przyjęcie weselne przewidziane jest bez dzieci. Czemu nie napisałaś ? Bałaś się, że będzie to mialo niekulturalny wydźwięk ?
              • franczii Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:00
                > jak widzisz czytelne to nie było ani dla kuzynki, ani dla wielu emam.

                ani dla paru innych zaproszonych przez autorke osob bo sie dopytywaly o
                mozliwosc przyprowadzenia dziecibig_grin
            • kai_30 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:37
              ania579 napisała:

              > Nie nanga, po prostu uznalismy, ze czytelniej bedzie wymienic na
              > zaproszeniu osoby zaproszone niz wysylac liste niezaproszonych.

              No cóż, dla mnie to nie byłoby oczywiste. W sierpniu jedziemy na wesele na drugi
              koniec Polski (cała noc w pociągu). Na zaproszeniu widnieję ja i mój partner,
              nasza trójka dzieci nie. A jednak dla wszystkich było jasne, że zaproszenie
              obejmuje również dzieci - dla porządku o to zapytałam. Gdyby zaproszenie miało
              być "bezdzietne" równie dobrze można by je sobie podarować - nie zostawilibyśmy
              dzieci na minimum trzy dni samych lub z nieznajomą opiekunką (rodzina odpada -
              też będzie na weselu).

              Jak widać, nie należy z góry zakładać, że dla innych "będzie jasne", co mamy na
              myśli. Wesele to nie bal sylwestrowy, a impreza rodzinna, podobnie jak np.
              komunia czy chrzciny - zapraszając też nie wymieniałam dzieci, ale oczywistym
              dla mnie i dla zaproszonych gości było, że nieletni się pojawią wraz z rodzicami.
          • martishia7 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:26
            Dla mnie akurat jest oczywiste, że skoro dzieci nie są wymienione w zaproszeniu,
            czy to z imienia, czy to przy pomocy formuły "z dziećmi", to nie są zaproszone.
            W mojej rodzinie akurat - a contrario - dzieci bywają albo "dopisane" do
            rodziców albo dostają własne zaproszenia.
            Poza tym wszelkie wątpliwości powinna kuzynce rozwiać rozmowa z mamą panny
            młodej. Bez dwóch zdań.
      • lalka-on-line Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 18:49
        a tak btw bylam na takim weselu gdzie byly dzieci 5-10 lat,bez
        jakiejs opieki zorganizowanej i wygladalo to
        nieciekawie.biegaly,wrzeszczaly,wtracaly sie w rozmowy,jedno
        potluklo talerz z zupa,oczywiscie wiekszosc sie nudzila i
        naprzykrzala-ani to komfort dla doroslych ani jakis specjalny fun
        dla dziecka.
        co niby jest fajnego dla takiego malolata,wodki nie wypijesmile,nie
        pogada konkretnie,nie pospiewasmile-po tamtej imprezie utwierdzilam sie
        w przekonaniu ze wesela i tego typu spedy to sa dobre dla mlodziezy
        17 w gore.
        • lola211 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 08:56
          Zalezy od dziecka/dzieci.
          Osobiscie wesel nie cierpie, w ubiegłym roku odbębniłam jedno i to
          co mi sie podobalo to wlasnie zabawa dzieci- fakt ,ze najmlodsze
          mialo 10 lat.Tanczyły z dorosłymi, bawiy sie przednio- po prostu
          umialy sie zachowac na takiej imprezie.
      • burza4 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:10
        deodyma napisała:

        > a nie przyszlo Ci do glowy, ze moze kuzynka nie ma co z tym swoim
        > dzieckiem zrobic?

        To wtedy się na przyjęcie po prostu nie idzie - proste? Jak nie masz opieki to
        na sylwestra nie pójdziesz, czy będziesz ciągnąć dziecko ze sobą?


        > gdybym byla na jej miejscu i okazaloby sie, ze nie moge zabrac ze
        > soba syna, darowalabym sobie ten slub i obiad.

        I twoje prawo, ale narzucanie gospodarzom dodatkowej osoby jest nietaktem.

        Co do meritum - spróbowałabym "przy okazji" sugestywnie napomknąć o braku innych
        dzieci na przyjęciu i o tym, że forma wesela jest nietypowa - siedzenie przy
        stole bez tańców i zabaw itd. Ale wątpię czy to pomoże, bo kuzynka chce
        najwidoczniej dostarczyć dziecku atrakcji. Niektóre dzieci zresztą mają dziwną
        manię przesiadywania z dorosłymi i przysłuchiwania się każdej rozmowie.
        A czy oni mają gdzie spać w ogóle?
      • ania579 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:19
        > a nie przyszlo Ci do glowy, ze moze kuzynka nie ma co z tym swoim
        > dzieckiem zrobic?

        W takiej sytuacji moze zrezygnowac z imprezy albo zadzwonic,
        wyluszczyc problem i zapytac, czy moze przyjechac z dzieckiem.
        Podejrzewam, ze moje nastawienie do calej sprawy byloby wtedy inne.
        Najgorsze co mozna zrobic, to postawic gospodarzy przed faktem
        dokonanym.

        Btw, kuzynka ma co zrobic z dzieckiem.

        > gdybym byla na jej miejscu i okazaloby sie, ze nie moge zabrac ze
        > soba syna, darowalabym sobie ten slub i obiad.
        >

        Nie mialabym o to pretensji.
        • deodyma Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 19:25

          W takiej sytuacji moze zrezygnowac z imprezy albo zadzwonic,
          > wyluszczyc problem i zapytac, czy moze przyjechac z dzieckiem.


          to samo moglas zrobic Ty, tylko w druga strone.
          nie wiem, co zrobi Twoja kuzynka, ale ja bym sobie ten caly slub
          darowala.
        • triss_merigold6 Hehhehe 07.06.10, 19:38
          Parę lat temu miałam niemal identyczny problem towarzyski. Nie robiliśmy wesela
          tylko obiad po południu w restauracji na minimalną liczbę osób. Siostrzenica
          męża miała wtedy ze 4 lata i niespecjalnie widziałam ją w towarzystwie wyłącznie
          dorosłych osób siedzącą przez 3 godziny. Mąż powiedział siostrze, dziecko
          zostało z babcią i ok. Foch był ale chrzaniłam focha.
          • kawka74 Re: Hehhehe 07.06.10, 20:47
            He, pamiętam ten wątek - miał chyba gazylion postów smile
      • agaffa Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 10.06.10, 12:03
        Gdyby nie miała z kim dziecka zostawić, to rozsądnie byłoby zadzwonić do młodych
        i im o tym powiedzieć, a nie stawiać przed faktem dokonanym. Z tego co
        zrozumiałam obecność dziecka wyszła dość przypadkowo w rozmowie z matka PM.
    • anorektycznazdzira droga autorko 07.06.10, 20:05
      Cały czas zachodzę w głowę dlaczego (D.L.A.C.Z.E.G.O) nie zadzwonisz do
      tej kuzynki i z nią nie pogadasz? W najmilszych słowach przedstawiłabyś
      swoje motywy i obawy, bardzo wyraźnie poprosiła- myślisz że coś takiego
      zostałoby olane? Czy chodzi o zasadę, że mieli zrozumieć i nie burczeć,
      to teraz nikt nie będzie do nich uniżenie dzwonił i mówił, że
      przeprasza albo że mu bardzo przykro, ale?
      Kuzynka choć zachwycona pewnie nadal nie będzie, powinna docenić i nie
      szaleć (zakładam, że jest normalna).
      • sarling Re: droga autorko 07.06.10, 20:16
        Wątek pewnie by się tak nie rozrósł, gdyby nie słowna nadaktywność
        c2h6, ale stało się smile
        Moje zdanie jest takie, że w sumie nie ma o co kruszyć kopii. Po
        pierwsze - jeśli autorka nie chce mieć dzieci na obiedzie - to nie
        ma w tym niczego podłego, nieludzkiego i niekulturalnego. Jeśli
        jednak jakieś dziecko pojawiłoby sie znienacka, trudno, wynudzi się
        niebożę i tyle.
        Jakoś nie pamiętam jak to było u nas załatwione, ale na naszym
        weselu nie było ani jednego dziecka. Na ślubie owszem.
      • crises Re: droga autorko 07.06.10, 20:18
        Bo autorka już wie, że kuzynka to kawał buraka, a obtykanie się burakami to nic
        przyjemnego.
      • pitahaya1 Re: droga autorko 07.06.10, 21:31
        anorektycznazdzira napisała:

        > Cały czas zachodzę w głowę dlaczego (D.L.A.C.Z.E.G.O) nie zadzwonisz do
        > tej kuzynki i z nią nie pogadasz?

        Pewnie z tego samego powodu, z jakiego kuzynka nie łapie za słuchawkę i nie
        dopytuje, czy może zabrać dzieckosmile
        Jedna strona uznaje, że forma zaproszenia "A.B.Kowalscy" mówi samo za siebie.
        Druga strona stwierdza "a guzik, Pawełka zabiorę, choćby ta flądra sobie tego
        nie życzyła. Albo z Pawełkiem albo zrywamy kontakty po wsze czasy.".


        > Kuzynka choć zachwycona pewnie nadal nie będzie, powinna docenić i nie
        > szaleć (zakładam, że jest normalna).

        Kuzynka powinna uruchomić szare komórki, zwinąć zwoje i dokładnie przeczytać
        treść zaproszenia. W razie wątpliwości, jak kiedyś u mnie, zadzwonić i dopytaćsmile
    • chococino Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:24
      Wyjątkowo niekumata i bezczelna. Ty chcesz być taktowna, gdy ona twój ślub jako
      wycieczkę dla dziecka traktuje?
    • najma78 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:28
      Fakt twoja kuzynka jest nietaktowna wpraszajac sie z dzieckiem, na
      jej miejscu odeslalabym takie zaproszenie z adnotacja, ze nie
      pojawie sie lub zadzwonilaby i przekazalabym ta wiadomosc.
      Nietaktem i to duzym jest zapraszanie gosci bez ich najblizszych
      czlonkow rodziny a dzieci takimi sa. Jak ma wytlumaczyc 5-letniemu
      dziecku, ze ono isc nie moze bo jej kuzynka i przyszly maz jego jako
      dziecka goscic nie chca? Jesli nie macie pieniedzy - nie
      zapraszajcie gosci, jesli nie lubicie dzieci - nie zapraszajcie
      gosci z dziecmi, jesli to ''widzimisie'' - to bardzo glupie. Dziwi
      mnie, ze osoby zaproszone, ktore maja dzieci nie zbojkotowaly tego.
      • mama_kotula Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:36
        najma78 napisała:
        > Jak ma wytlumaczyc 5-letniemu dziecku, ze ono isc nie moze bo jej kuzynka i
        przyszly maz jego jako dziecka goscic nie chca?

        Zwyczajnie - powiedzieć dziecku, że to jest impreza dla dorosłych, a nie dla
        dzieci?
        W ogóle w sumie nie widzę potrzeby tłumaczenia tego dziecku. Jak się nie będzie
        robić afery "o ty biedniutki, ciocia nie zaprosiła na wesele, jak tak można", to
        dziecko przyjmie jako rzecz naturalną, że impreza jest dla dorosłych. Nota bene
        dzieci w wieku 4,5,6 przyjmują to bardzo naturalnie, i to głównie oburzeni
        rodzice nakręcają niezdrową atmosferę.
      • 18_lipcowa1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:37
        Jak ma wytlumaczyc 5-letniemu
        > dziecku, ze ono isc nie moze bo jej kuzynka i przyszly maz jego
        jako
        > dziecka goscic nie chca?


        Oj a 5 latek to taka stara ciota co to marzy o łazeniu po weselach.I
        normalnie obrazi się bo go nie zaprosili.
        Jak wytłumaczyć? ''Kochany synku/córeczko, mama z tatą idą na
        wesele, a Ty zostaniesz z babcią. Wesele jest dla dorosłych, nie
        będzie tam żadnych dzieci i nie możesz iść''
        To za trudne?
        • najma78 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:50
          Poczekaj lipcowa az twoja niunia podrosnie - jak na razie masz jakby
          to ujac kiepsciutkie doswiadczenie.
          Mamo-kotulo majac 7-latke i prawie 3-latka rozmwiam z dziecmi
          szczerze, mowiac im prawde a nie wymyslajac ''bociany'' itp.
          oczywiscie dostosowuje to do wieku ale przyjecia weselne nie sa
          organizowane w nocnych klubach, to uroczystosci dla rodziny i
          przyjaciol, moja rodzina sa dzieci i gdybym powiedziala 5-latce ''ty
          nie mozesz isc'' to natychmiast zapytalaby ''dlaczego''? No
          dlaczego? Jedyna odpowiedzia jaka mi sie nasuwa to, ''bo nie
          zostalas zaproszona''. Mojej corce byloby przykro, choc rozumiem ze
          sa dzieci, ktorym nie, ale zapraszajacy powinni z szacunku dla gosci
          brac ich odczucia pod uwage, a po przeczytaniu postow autorki watku
          mam wrazenie ze ma bardzo roszczeniowa postawe i pozuje na osobe,
          ktorej tak wlasciwie to nie zalezy albo sie dostosuja albo niech nie
          przychodza.
          • kawka74 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:57
            gdybym powiedziala 5-latce ''ty
            > nie mozesz isc'' to natychmiast zapytalaby ''dlaczego''? No
            > dlaczego? Jedyna odpowiedzia jaka mi sie nasuwa to, ''bo nie
            > zostalas zaproszona''

            I tak właśnie powstaje problem. Nie w braku zaproszenia dla dzieci, ale w
            formie, w jakiej przedstawiają to dziecku obrażeni w jego imieniu rodzice.
            Nie prościej byłoby powiedzieć: 'to przyjęcie dla dorosłych, Ty też będziesz
            chodzić, jak będziesz duża' i zaoferować dziecku coś super, coś, co lubi, a
            czego nie dostaje codziennie, od lodów po kolacji po późniejsze pójście spać.
            To takie trudne - mieć odrobinę miłosierdzia dla własnej progenitury, skoro
            byłoby jej przykro...?
            • mama_kotula Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:06
              Ale w sumie po co rekompensata, jakby tak na to spojrzeć?
              Czy matka ma dostawać rekompensatę za kinderbal, na którym nie była z córką?
              Ot po prostu - są imprezy dla dzieci, są imprezy dla dorosłych, są imprezy dla
              dzieci i dorosłych. Co więcej, na niektóre imprezy nie jest się zaproszonym. Po
              prostu i zwyczajnie.
              • kawka74 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:40
                Chodziło mi o to, że skoro matka to tak przeżywa, niech dziecku osłodzi tę
                hipotetyczną stratę smile
                BTW dla mnie imprezy dorosłych były okrutną męczarnią i karą boską.
                • mama_kotula Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:00
                  kawka74 napisała:
                  > BTW dla mnie imprezy dorosłych były okrutną męczarnią i karą boską.

                  Amen. Nawet jeśli miałam zapewnione towarzystwo kilkorga rówieśników - wtedy
                  przeważnie dostawaliśmy opiernicz, że za bardzo szalejemy i hałasujemy i
                  towarzystwo ostateczne zostawało rozdzielone przy stole, gdzie musiało
                  odpowiadać na milion pytań w stylu "jak tam w przedszkolu?" bądź "a jak w
                  szkole, masz same piątki?".

                  Naprawdę, przy każdym takim wątku całe to pieprzenie o więzach rodzinnych jest
                  imho (podkreślam - IMHO) przykrywką dla "nie mam z kim zostawić dziecka, nie
                  pomyślałam wcześniej, aby załatwić opieke na te dwa dni, olaboga".
                  • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:08
                    Ja zabrałam swoje dzieci na wesele właśnie aby poznały rodzinę i kuzynostwo. I
                    to mimo, że miałam opiekę (którą wykorzystałam odwożąc dzieci po ósmej wieczorem
                    do babci). Także widzisz, bywa i tak.
                    • mama_kotula Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:10
                      kropkacom napisała:

                      > Ja zabrałam swoje dzieci na wesele właśnie aby poznały rodzinę i kuzynostwo. I
                      to mimo, że miałam opiekę (którą wykorzystałam odwożąc dzieci po ósmej wieczorem
                      do babci). Także widzisz, bywa i tak.

                      Rozumiem, że nie było to wesele, które było organizowane dla dorosłyc?
                      Jeśli by mi faktycznie aż tak bardzo zależało na tym, aby moje dzieci poznały
                      się z kuzynostwem, ustaliłabym termin spotkania i zorganizowała wspólną imprezę.
                      A nie korzystała z czyjejś. Tyle.
                      • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:17
                        U nas w rodzinie śluby i potem wesela to uroczystości RODZINNE a nie imprezy dla
                        dorosłych. Sama dzieckiem będąc cieszyłam się że zobaczę dawno niewidziane
                        kuzynostwo.

                        > A nie korzystała z czyjejś. Tyle.

                        Dobre. Musze przeprosić brata męża że mu się pod imprezę podpięliśmy wink
                        • mama_kotula Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:22
                          CytatU nas w rodzinie śluby i potem wesela to uroczystości RODZINNE a nie
                          imprezy dla
                          dorosłych


                          Kluczowy fragment tej wypowiedzi to "U NAS W RODZINIE".
                          • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:29
                            I właśnie dlatego lepiej zaznaczyć, że to zabawa dla dorosłych jeśli się takie
                            wesele właśnie planuje. Bo jakieś tam sugerowanie czy liczenie, że ktoś się
                            zorientuje że zasady gry zostały zmienione to potem prosta droga do jakiś
                            niesnasek w rodzinie. Amen.
                            • mama_kotula Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:37
                              kropkacom napisała:
                              Bo jakieś tam sugerowanie czy liczenie, że ktoś się
                              > zorientuje że zasady gry zostały zmienione to potem prosta droga do jakiś
                              niesnasek w rodzinie. Amen.

                              Pod warunkiem, że istnieją jakieś jednolite ZASADY GRY.
                              Wg mnie nie istnieją. Więc nie można mówić o tym, że coś zostało zmienione.
                              • kropkacom Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:52
                                Jak w rodzinie od zawsze na śluby zaprasza się min. dzieci to chęć ich nie
                                zaproszenia to jakaś "zmiana zasad", prawda? Absolutnie nie chodzi o negowanie
                                tutaj takiej decyzji ale o jasne postawienie sprawy a nie sugerowanie przez
                                mamusie panny młodej: "Bo wiesz nikt dzieci nie bierze a Ty swoje będziesz
                                ciągać?" Bleee.... A potem nie dziwota, że na starcie jest konflikt i nowy wątek
                                na emamie. tongue_out
                  • kawka74 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 22:10
                    Plus urażona duma i personalne traktowanie sprawy.
                    A w większości przypadków dzieci mają to gdzieś, chyba że rodzice im pomogą się
                    przejąć.
          • mama_kotula Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:04
            najma78 napisała:

            > Poczekaj lipcowa az twoja niunia podrosnie - jak na razie masz jakby
            > to ujac kiepsciutkie doswiadczenie.
            > Mamo-kotulo majac 7-latke i prawie 3-latka rozmwiam z dziecmi
            > szczerze, mowiac im prawde a nie wymyslajac ''bociany'' itp.

            Ja również.

            > oczywiscie dostosowuje to do wieku ale przyjecia weselne nie sa
            > organizowane w nocnych klubach, to uroczystosci dla rodziny i
            > przyjaciol,

            To twoja definicja przyjęcia weselnego. Nie odgórna słownikowa.

            moja rodzina sa dzieci i gdybym powiedziala 5-latce ''ty
            > nie mozesz isc'' to natychmiast zapytalaby ''dlaczego''? No
            > dlaczego? Jedyna odpowiedzia jaka mi sie nasuwa to, ''bo nie
            > zostalas zaproszona''.

            Amen. Ja bym również powiedziała dziecku, że nie zostało zaproszone. Byłoby przykro? Owszem. Ale to nie jest koniec świata.
            Nota bene parę rozczarowania związane z niezapraszaniem to dla mojego dziecka nie jest nowość - w końcu na wszystkie przedszkolne urodziny też nie jest zapraszane. I to rozumie. Pomartwi się, posmucie, ale rozumie. Bo głupie nie jest. A ja nie robię afery z tego i nie płaczę razem z nią, jaka to ona biedniutka, bo Kasia na urodziny zaprosiła Amelę i Vaneskę, a ją pominęła i żeby nie bylo przykro to za karę też Kasi nie zaprosimy a w sobotę pójdziemy do wesołego miasteczka i och och trauma.

            > Mojej corce byloby przykro, choc rozumiem ze sa dzieci, ktorym nie, ale zapraszajacy powinni z szacunku dla gosci brac ich odczucia pod uwage,

            I vice versa. Goście powinni brać pod uwagę odczucia gospodarzy. Gospodarze naprawdę nie są odpowiedzialni za to, że matka nie jest w stanie wytłumaczyć 5-letniemu dziecku, że nie zostało zaproszone na imprezę.
            Wiesz, to mi przypomina, jak moje dzieci latały boso po podwórku, bez butów. Jedna pani nakrzyczała na mnie tongue_outtongue_out, że nie biorę pod uwagę tego, co czuje jej córka, a córka jej cały czas płacze, że nie może chodzić bez butków, a te dzieci mogą. Cóż, ja nie jestem odpowiedzialna za to, że ta pani nie umie rozmawiać z własnym dzieckiem. I tak samo - to nie jest gospodarzy sprawa ani problem, że matka boi się uświadomić dzieciątku, że nie jest to dzieciątko pepusiem świata dla wszystkich.


            a po przeczytaniu postow autorki watku
            > mam wrazenie ze ma bardzo roszczeniowa postawe i pozuje na osobe,
            > ktorej tak wlasciwie to nie zalezy albo sie dostosuja albo niech nie przychodza.

            Oczywiście. To jej przyjęcie. Na które zaprasza osoby, które CHCE zaprosić. Ja w ogóle nie kumam problemu.
            • najma78 Re: mamo-kotulo 07.06.10, 21:11
              Co innego zapraszanie kolezanek i kolego na przyjecia urodzinowe -
              tych bedzie jeszcze wiele w zyciu a i gusta beda sie zmienialy, 5-
              latek zreszta sam wybiera kogo chce zaprosic itd.
              Wesele to jednak innego rodzaju uroczystosc. Kuzynka ma meza i
              dziecko, rownie dobrze autorka moglaby zaprosic tylko ja, wtedy
              opinie bylyby inne. Dziecko to nie dodatek, ktory mozna sobie
              odlaczyc kiedy sie chce.
              • mama_kotula Re: mamo-kotulo 07.06.10, 21:28
                najma78 napisała:
                >Co innego zapraszanie kolezanek i kolego na przyjecia urodzinowe -
                tych bedzie jeszcze wiele w zyciu a i gusta beda sie zmienialy, 5-
                latek zreszta sam wybiera kogo chce zaprosic itd.

                Dokładnie. Gospodarz wesela tak samo wybiera, kogo chce zaprosić, prawda?

                > Wesele to jednak innego rodzaju uroczystosc.

                Tak, tak kiedyś bywało. Bywało tak, kiedy wesele było jedyną okazją do spędu rodzinnego, bo nawet podróż z Wrocławia do Jeleniej Góry była wielkim wydarzeniem i wyzwaniem logistycznym. W tym momencie, w dobie powszechnej łatwo dostępnej i taniej komunikacji wesela i pogrzeby przestały być jedynymi okazjami do spędzenia w jednym miejscu całej kilkudziesięcioosobowej rodziny. Wesele przestaje być typowo *rodzinną* uroczystością, bardzo często ogranicza się jedynie do obiadu w kameralnym gronie z *najbliższą* rodziną i osobami spoza rodziny, które są bliższe młodym, niż ciotka szwagra wujka babci z Częstochowy i jej uroczy synek. Przykre? Być może. Ale dla mnie zupełnie zrozumiałe.


                > Dziecko to nie dodatek, ktory mozna sobie odlaczyc kiedy sie chce.

                No właśnie. Więc skoro ty uważasz, że nie jestem w stanie odłączyć dziecka kiedy się chce, to dziecka nie odłączaj - nie idź na wesele.
                Bo wiesz, niektórzy sądzą inaczej. Sądzą, że matka i dziecko to jednakoż dwa odrębne organizmy i nie ma obowiązku uznawania, że matka i dziecko to jedność.
                Co więcej, niektórzy uważają nawet, że żona i mąż to dwa odrębne organizmy. To się porobiło, panie dzieju tongue_outtongue_outtongue_out
          • 18_lipcowa1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:25
            najma78 napisała:

            > Poczekaj lipcowa az twoja niunia podrosnie - jak na razie masz
            jakby
            > to ujac kiepsciutkie doswiadczenie.
            >

            przestań proszę
            ostatnia rzecza o jakiej marze na weselu jest pilnowanie wlasnego
            dziecka
            • najma78 Re: Lipcowa 07.06.10, 23:42
              Ale nikt ci nie kaze go nigdzie zabierac dziecka. Chyba zmeczona
              jestes, odpieluchowe zapalenie mozgu z komplikacjami przechodzisz.
              Widzisz roznice pomiedzy isc z dzieckiem lub isc bez, a isc z
              dzieckiem lub wogole? O to chodzi, poprostu kuzynka ma druga opcje,
              bo z pierwsza jest niemile widziana, ale jakos sie z jej dzickiem
              sie przemecza, moze tez nie przychodzic, wszystko jedno autorce.
              • 18_lipcowa1 Re: Lipcowa 08.06.10, 07:40
                Dziwna jestes.
                Nie potrafisz zrozumiec ze są ludzie ktorzy chcą sie bawic bez
                dzieci?
                • iwles Re: Lipcowa 08.06.10, 11:31
                  18_lipcowa1 napisała:

                  > Dziwna jestes.
                  > Nie potrafisz zrozumiec ze są ludzie ktorzy chcą sie bawic bez
                  > dzieci?



                  też mi zabawa - sztywny obiad w restauracji przy konwersacji.

                  A dziecko to nawet dobry pretekst, żeby wcześniej wyjść z takiej "zabawy".
      • lalka-on-line Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:45
        buhaha wiekszej bzdury nie czytalam-to tlumacz sie 5letniemu dziecku
        za kazdym razem-czemu nie idzie na sylwestra z doroslymi,moze na
        piwko z tatusiem wyskoczy albo z mamusia wpadnie na ploty i kawke z
        psiapsiolkami.przeciez najblizsza rodzina powinna ZAWSZE chodzic
        razem.
        takie myslenie to jakis mentalny beton-rodzice i dzieci to nie jest
        jakis twor sklejony ze soba butaprenem-dziecko ma kinderbal w
        przedszkolu a rodzic ma wesele na ktorym para mloda chce miec
        wylacznie dorosle towarzystwo i nie widze w tym nic zdroznego.[juz
        pisalam na wczesniej ze widzialam te wesela z dziecmi pozostawionymi
        bez opieki,miodzio]odbieranie tego personalnie jako atak na siebie
        czy dzieciatko to objaw zaniku komorek mozgowych.
        hahaha- zbojkotowac,jasne,wsyscy majacy dzieci powinni jak w gettcie
        spotykac sie tylko w swoim gronie i bezdzietni tak samo.
        • des4 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:51
          wesele to nie kinderbal ani orgietka w klubie...

          to impreza rodzinna...

          jak ktoś wyżej zauważył, czyżby autorka wątku nie chciała poznać
          dziecka dawno nie widzianej kuzynki?
        • lalka-on-line Re: to bylo do najma78 n/t 07.06.10, 20:52
        • najma78 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:52
          lalka - nie nakrecaj sie tak, wyluzuj widocznie pewne sprawy cie
          przerastaja
          • lalka-on-line Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:59
            twoje riposty sa na poziomie 7latka widocznie dzielicie razem mozg
            oraz potencjal intelektualnytongue_out
            nie mam zamiaru sie nakrecac-co niby mnie przerasta-sprowadzanie do
            miana tragedii greckiej nie zaproszenie dziecka na wesele?:
            ja swojego dziecka na rozplakanego mazgaja co to zalamie sie bo go
            ciocia na wesele nie zaprosi,nie wychowam,bez obawtongue_out
            za to twoje beda przecinac pepowine przez najblizsze 100 lattongue_out
      • chococino Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:49
        Bzdury opowiadasz. Pępowiną już z dzieckiem nie jesteś połączona. A wesele to
        nie impreza dla pięciolatka.
        • des4 dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 20:55
          byłem na n-ciu weselach z dzieciakami, nikt nie uważał tego za
          ewenement, wszyscy doskonale się bawili

          masz dzieci?
          • chococino Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:00
            Mam, ale jeszcze nie pięcioletnie. Fakt - pięciolatek to już nie niemowlę, ale
            nie ciągałabym go na całonocną imprezę. Jeśli dostałabym zaproszenie z dzieckiem
            zabrałabym go na ślub, jeśli bez dziecka, poszłabym na ślub i wesele bez
            dziecka. Na sylwestra też idziesz z dzieckiem?
            • des4 Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:02
              obiad w restauracji to nie calonocna impreza, a jeśli jest całonocna
              z tanćami, to co to za problem? dzieci padną i finito...

              sylwester to nie jest impreza rodzinna, podobnie jak twoja zabawa w
              sloneczko w gronie przyjaciół...dlaczego więc robisz z siebie głupa
              takimi porównaniami?
              • chococino Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:36
                Jeśli nie widzisz podobieństwa między sylwestrem a weselem, to jesteś głupia.
                Matka też jesteś nie bardzo mądra. Moje dziecko śpi w domu w swoim łóżku, a
                twoje na krzesłach na sali między wódką a zakąską.
                • iwles Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:39

                  to przeczytaj jeszcze raz pierwszy post. Napisała tam wyraźnie: nie
                  robię wesela
                  , tylko kilkugodzinny obiad z rozmowami przy stole - gdzie
                  widzisz podobieństwo z całonocnym sylwestrem z alkoholem, muzyka i tańcami ?
                  • chococino Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:50
                    Tu się gadka wywiązała na temat wesel a nie przyjęcia z pierwszego postu.
            • najma78 Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:05
              Chococino - ale wypadaloby dac wybor rodzicom - gosciom nie sadzisz?
              • burza4 Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:19
                najma78 napisała:

                > Chococino - ale wypadaloby dac wybor rodzicom - gosciom nie sadzisz?

                ależ goście mają wybór - mogą iść, mogą nie iść. Natomiast formułę przyjęcia
                ustalają gospodarze i nie wypada im się narzucać, bo czyjemuś dziecku potrzeba
                atrakcji.
                • des4 Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:24
                  tjaa...czyjeś dziecko...
                • chococino Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:33
                  Dokładnie!
                  • des4 Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:38
                    jakaś tam kuzynka, jakoś tam ciotka, jakaś tam babcia...dokładnie,
                    hehe

                    wstęp dla młodych, pięknych i bogatych od 20 do 30...
            • iwles Re: dlaczego nie jest to impreza dla 5-latka? 07.06.10, 21:17

              przeciez to nie całonocna impreza tylko sam obiad.


        • najma78 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:56
          Pępowiną już z dzieckiem nie jesteś połączona. A wesele to
          nie impreza dla pięciolatka.

          Wesele to okazja do schlania sie dla rodzicow, ale autorka
          zaplanowala obiad i to bez schabowych i kapusty wiec i popijawy nie
          bedzie...
          • des4 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 20:57
            hehe...
          • chococino Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:01
            Eeee no nie przyrównuj każdego do siebie.
            • des4 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:07
              cienta ryposta...majtnełaś jak łysy grzywką o parapet, hehe...
        • franczii Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 23:11
          > Bzdury opowiadasz. Pępowiną już z dzieckiem nie jesteś połączona. A wesele to
          > nie impreza dla pięciolatka.

          Alez oczywiscie, ze to moze byc impreza dla pieciolatka a nawet dla mniejszego.
          Moj 4latek byl juz na 3 weselach a 1,5roczniak na jednym. Na wszystkich bylo co
          najmniej kilkoro dzieci, wszystkie sie bawily. Jedno wesele bylo popoludniowe
          czyli obiad bez tancow, skonczylo sie ok.19. Na pozostalkych wieczornych
          najpierw wczesnym wieczorem gonily po ogrodzie podczas gdy duzi goscie sie
          raczyli zakaskami, potem kolacja z przerwami a na koniec znow siedzenie w
          ogrodzie. Nie bylismy do konca, wyszlismy kiedy starszy byl zmeczony, ok. 1 w
          nocy. Zadnych scen gorszacych swiadkami moje dzieci sie nie staly, to mys z mzem
          sie nii zajmowalismy wiec nie wiem w czym problem.
      • pitahaya1 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:33
        "Pawełku, to przyjęcie tylko dla dorosłych"

        To aż takie trudne?? Zabierasz dziecko/ci zawsze ze sobą?
      • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 11:36
        > Nietaktem i to duzym jest zapraszanie gosci bez ich najblizszych
        > czlonkow rodziny a dzieci takimi sa.

        Czyli na slub przyjaciolki mam z zaskoczenia przyjsc z moja
        najblizsza rodzina,czyli matka i ojcem,z ktorymi przeciez jestem
        spokrewniona tak samo jak z dziecmi?
        • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 11:46
          dynema napisał:

          > > Nietaktem i to duzym jest zapraszanie gosci bez ich najblizszych
          > > czlonkow rodziny a dzieci takimi sa.
          >
          > Czyli na slub przyjaciolki mam z zaskoczenia przyjsc z moja
          > najblizsza rodzina,czyli matka i ojcem,z ktorymi przeciez jestem
          > spokrewniona tak samo jak z dziecmi?

          A oni sa spokrewnieni z tą przyjaciółką?

          No widzisz, sama sobie odpowiedziałaś.
          • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:01
            > A oni sa spokrewnieni z tą przyjaciółką?

            A dlaczego kuzynka robi afere tylko o dzieci? Na pewno zna jeszcze
            kilkadziesiat osob z ktorymi obie sa spokrewnione i ktore nie
            znalazly sie w tych kilkunastu zaproszonych osobach. Ma te
            kilkadziesiat przyprowadzic,i to z osobami towarzyszacymi?
            • iwles Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:08

              jak na razie to aferę robi młoda nie kuzynka.
              • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:23
                W sumie kuzynka afery nie robi, tylko chce zrobic niespodzianke.

                Ja akurat zapraszalam wszystkich z dziecmi, bo nie mialam
                ograniczenia budzetowego, mialam wlasne dziecko, wszystko sie
                odbywalo w poblizu terenu zielonego i taka mialam wole aby dzieci
                byly. Wszystkimi zaproszeniami zarzadzaly i sadzaly gosci moja mama,
                plus tesciowa,a cala impreza nie byla przeze mnie organizowana i nie
                mialam presji finansowej, ale gdyby byla to wiele z rzeczy o ktorych
                sie dowiedzialam pozniej moglyby mi zapsuc humor jakbym sie
                dowiedziala przed.

                Poza tym, jesli wiem ,ze ktos nie chce wydawac duzo na impreze, i
                chce uswietnic swoj wyjatkowy dzien obiadem na 10 osob, to nie
                przyprowadzam na impreze nie zaproszonych 3 dzieci z "partnerami".

                Bo jestem w stanie uszanowac to ze obiad na 10 osob, nie jest
                atakiem na 300 niezaproszonych osob z rodziny, tylko jakies powody
                za tym stoja.
            • c2h6 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:15
              dynema napisał:

              > > A oni sa spokrewnieni z tą przyjaciółką?
              >
              > A dlaczego kuzynka robi afere tylko o dzieci? Na pewno zna jeszcze

              Jak słusznie już usłyszałaś - aferę robi pretensjonalna pannica
              młoda.

              > kilkadziesiat osob z ktorymi obie sa spokrewnione i ktore nie
              > znalazly sie w tych kilkunastu zaproszonych osobach. Ma te
              > kilkadziesiat przyprowadzic,i to z osobami towarzyszacymi?

              I one wszystkie, te kilkadziesiąt, są bliską rodziną kuzynki?
              Mieszkają razem, wspólnie prowadzą dom?
              • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 12:29
                Bliskosc pokrewienstwa nie ma nic do wspolnego mieszkania. kiedys
                nie bede mieszkac z dziecmi,tak jak nie mieszkam z rodzicami, ale
                50% wspolnego DNA pozostanie na zawsze.

                Ale mozliwe ze prowadza, moze kuzynka mieszka w domu
                wielopokoleniowym z wielodzietna siostra, ktorej kazde dziecko ma
                kilkoro dzieci z kilkoma roznymi partnerkami. Wszystko jest mozliwe.
    • osa551 Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 07.06.10, 21:15
      ania579 napisała:

      > Dziewczyny,
      >
      > Czy macie jakis pomysl, jak wybrnac z takiej sytuacji:

      Niestety obawiam się, że dla świętego spokoju będziesz musiała zaakceptować
      obecność dziecka na weselu. Rodziny się nie wybiera i jest jaka jest. Ja uważam,
      że wymienienie pana i pani Iksińskich na zaproszeniu oznacza, że zaprasza się
      ich bez dzieci, to że pani Iksińska jest nietaktowna pozostanie Ci pewnie
      przełknąć w imię dobrych stosunków rodzinnych.

      Ja na własnym weselu, żeby nie było wątpliwości wpisywałam imiona dzieci na
      zaproszeniach. Dorosłą córkę brata ciotecznego zaprosiłam wraz z osobą
      towarzyszącą, ponieważ wiedziałam, że jest w stałym związku. Taka byłam akuratna
      a i tak nie obeszło się bez afery, ponieważ przez pocztę rodzinną przekazano mi,
      że popełniłam faux pas nie zapraszając "narzeczonej" 17 letniego syna mojego
      brata ciotecznego. Nawet nie wiedziałam, że ma narzeczoną, bo widziałam go 5
      razy w życiu, no ale ok pocztą rodzinną odpowiedziałam, że oczywiście narzeczona
      również jest zaproszona. Okazało się, że kolejna gafa bo powinnam im wypisać
      osobne zaproszenie jako parze. Tak się w...wiłam, że zaproszenie w końcu
      wypisała moja mama, bo nie chciała afery.
      • dynema Re: czy da sie to jakos taktownie zalatwic? 08.06.10, 11:44
        Okazało się, że kolejna gafa bo powinnam im wypisać
        > osobne zaproszenie jako parze. Tak się w...wiłam, że zaproszenie w
        końcu
        > wypisała moja mama, bo nie chciała afery

        Bo to Polska wlasnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka