dziewczyny oswieccie mnie bo patrze na okaz swojego meza juz od tylu lat i
powaznie zaczelam sie zastanawiac czy moze informatycy to jakis dodatkowy
gatunek ludzi????chodzi spac na ranem,idzie do pracy,siedzi w niej po
kilkanascie godzin(no to jest zrozumiale)ale po przyjsciu znowu siada do
kompa!!!czy on nie potrzebuje snu??trzy razy musze mu mowic o co mi
chodzi ,20 razy przypominac o jakiejs umowionej wizycie a jak wychodze z domu
a on zostaje z dzieckiem,wszystko musze mu na kartce pisac,nie dlatego ze
ulomny (hihihi) tylko dlatego ze tak oczywiste sprawy jak nakarmienie dziecka
moga mu wyleciec z glowy bo akurat o jakis pingach myslal
pisze to z duzym humorem,ale powaznie sie zastanawiam ,czy tylko on jest
takim (hm) orginalem i jezeli nie,to jak sobie radzicie z
podobnymi "przypadkami"
