13.03.04, 13:00
bardzo bym chciala miec kota,juz powaznie o tym mysle, mam prawie 3 letnia
corcie(nie ma na nic uczulenia) i mysle ze spokojnie sie nauczy podejscia do
kotka....czy moglyby mi mamy ,ktore cos na ten temat wiedza albo maja koty
podpowiedziec czy to jest dobry pomysl?jaki kot jest najlepszy(tzn jaka rasa
i plecsmile ) i jak to wszystko w zyciu wyglada,takie wspol mieszkanie z
kotkiemsmile
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • d.orka Re: koty 13.03.04, 13:51
      Eleonora miała 2,5 roku, a Marcelina pół roku, gdy w naszym domu zamieszkała
      kotka. Starsza córka już wcześniej w naturalnych kontaktach z przyrodą uczyła
      się, że nie można krzywdzić zwierząt. Zdarzały się jej wyskoki typu łapanie
      kota za ogon, "molestowanie" wbrew jego woli. Stanowczo wtedy reagowałam i
      rozmawiałam z córką zwracając jej uwagę na to, że kot czuje ból. Z czasem (po
      poznaniu temperamentu kotki) zaczęłam pozwalać na to, by kotka sama załatwiała
      sprawę (pod naszą kontrolą). Nasza kotka to córka kotki norweskiej i dachowca.
      Jest niesamowita. Wobec starszej córki była bardziej surowa - potrafiła
      ostrzegawczo pacnąć ją łapką po głowie, lekko drapnąc po dłoni, a nawet złapać
      zębami (gdy Eleonora szczególnie dała się jej we znaki). Zawsze jednak robiła
      to delikatnie. Młodszej dawała większe fory - na wiele jej pozwalała, wówczas
      ja wkraczałam do akcji i uwalniałam kotkę. Gdy maleńka płakała, kotka
      przybiegała, wąchała ją, a mnie podgryzała w łokieć (każąc mi się zająć
      dzieckiem?). Teraz obie dziewczynki są traktowane przez kotkę tak samo. Czarna
      jest bardzo niezależna, ale gdy ma nastrój lubi się bawić z dziewczynkami w
      ganianego, obserwuje ich zabawy i zaczepia je. Eleonora nauczyła się szanować
      niezależność kotki. Marcelina jest na etapie noszenia kotki na rękach. Za
      każdym razem ostrzegam małą, że kotka może ugryźć, więc lepiej, żeby ją
      wypuściła. Resztę zostawiam czarnej. A ona raz pozwala się przenosić, a innym
      razem - łaps za rękę. Marcelina wie już czym to się kończy, lecz nadal nosi
      kota i przychodzi się pożalić, że "kot ugryzł".
      Właśnie dziś mąż miał zawieźć czarną na sterylizację, ale zatrzymałam go w
      drzwiach, prosząc, żeby się jeszcze wstrzymać. Chciałabym znaleźć dla niej
      norweskiego narzeczonego. Trzeba tylko zrobić rozeznanie, czy znajdą się chętni
      na kocięta. Dwa mogę zostawić, ale reszty nie zabiję.

      Podsumowując - fajnie nam sie mieszka z kotem.
      Chciałabym mieć ich więcej.
      Dorka
      mama Sikorek
      i wkrótce Leonka
      • mamamajki Re: koty 13.03.04, 15:53
        Więc nasz kot jest u nas już prawie 6 lat - tyle tez ma
        córeczkę mamy 17 miesięczną
        Maja go uwielbia - i on lubi być przy niej

        nasz Kefirr jest niezwykle towarzyski - zawsze jest tam gdzie my
        jeśli jesteśmy rozproszeni on kładzie się po środku

        to jest miłe ale........ gdy nie ma nikogo w domu i musi siedzieć sam na
        powitanie pod drzwiami mamy kałużę -sika ze złości

        gdy dostanie do jedzenia coś innego niż suchą karmę(którą uwielbia)również ze
        złości sika - jakieś 2 miesiące temu do moich butów do środka - a mocz kota
        jest nie do usunięcia - buty wylądowały na smietniku

        kończę bo obowiązki mnie wzywają
        Asia mama Mai
      • mamaestery Re: koty 15.03.04, 12:17
        dzieki za odpowiedz dziewczyny,jest nad czym sie zastanowic bo to nowy czlonek
        rodziny jakby nie bylosmilea mozecie mi powiedziec jak wyglada kot norweski?czym
        sie charakteryzuje??piszecie ze wypuszczacie swoje koty,ja slyszalam ze kota
        mozna trzymac caly czas w domu...co wy na to??
        • mamamajki Re: koty 15.03.04, 13:46
          mój jest cały czas w domu - nie wypuszczamy go ale kilka razy uciekł sam
          zawsze po takiej ucieczce wraca z pchłami,bo gdzieś się z innymi kotami bawi
          raz był po ostrej bójce - rany na pysku i uszach
          a ostatnio w zimie po ucieczce wrócił z zapaleniem płuc(ledwo go uratowaliśmy )
          a jaki jest czarny po tych wojażach!

          koty norweskie mają długą sierść,średnia budowa ciała,umaszczenia są różne
          ładne są -mają takie długie nogi
          pozdrawiam
          Asia mama Mai
    • beatach1 Re: koty 13.03.04, 18:22
      Mamy kotke od 4 lat. Synek ma dwa i pol roczku. Oboje bardzo sie lubia. Kot
      jest niezwykle cierpliwy dla naszego dziecka. Maximilian jest w sumie bardzo
      delikatny, ale czasami chcac, nie chcac przydusi, czy za mocno poglaszcze
      futrzaka. Klaki jeszcze nigdy zle na to nie zareagowala. Zawsze spokojna, a jak
      jej za duzo, to sama ucieka i sie chowa.
      Mysle, ze mlody kot moze inaczej podchodzic to dziecka. Bo sam jeszcze
      dzieckiem jest. Mozliwe, ze moze nawet drapac, bo po prostu chce sie bawic.
      Kota trzeba nauczyc manier. Nasza kotka, bedac mloda, duzo psocila, drapala.
      Teraz juz nie. Ma swoja "drapaczke" i tam ostrzy pazurki. Wie gdzie sa jej
      granice. Wie co moze robic, a czego nie powinna.
      Nasz kot jest rasy Norweskiej, skrzyzowany ze zwyklym dachowcem. Ma dlugie
      wlosy. Koty tej rasy sa spokojne, lubia dzieci. A kot jak kot, ma swoje
      sciezki. Sa dni, ze Klaki wyleguje sie cale dnie w sypialni (wlasnie tak jak
      dzis). Koty lubia wychodzic na dwor. Nasz czesto wychodzi wieczorami, ale na
      krotko - godzine, dwie (latem moze troche dluzej, zima sporadycznie). Sama
      wraca i prosi, by ja wposcic.

      Pozdrawiam serdecznie
      BeataCh1 mama Maximiliana
      Moderator "Karmienie piersia"
      ------------------------------------
      "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
      Albert Schweitzer
    • beatach1 Re: koty 13.03.04, 18:29
      Oto link do naszych zdjec, gdzie synek z kotem fajnie sie bawia wink
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=5582665

      POzdrawiam
      BeataCh1 mama Maximiliana
      Moderator "Karmienie piersia"
      ------------------------------------
      "Das Glück ist das Einzige, was sich verdoppelt wenn man es teilt".
      Albert Schweitzer
      • mamamajki Re: koty 13.03.04, 19:00
        no więc ja dalej o kotku

        w zimie z sierścią jest spokój ale lato i jesień - koszmar -

        jak jesteśmy w domu to Kefirr nie wchodzi na krzesła,na kanapę bo wie,że nie
        może
        ale jak nie ma nas- hulaj dusza
        a wtedy krzesła w sierści , a kanapa porysowana pazurami
        sierść odkurzę ale rysy na kanapie doprowadzają mnie do szału!

        piszę o takich przykrych dolegliwościach ale warto o tym wiedzieć wcześniej
        i przesyłam link Maja i Kefirr
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8979215&a=10693703
        Asia
        Majusia
        • klaryma Re: koty 16.03.04, 14:13
          Ja mam az dwa kotysmile Kot był w naszym domu wcześniej niź córeczka. Był to
          bardzo miły, spokojny i przyjacielski zwierz. Egzystował wspólnie z małą bez
          wieęszych konfliktów, ona nie upierała sie za wszelką cenę żeby go miętosić,
          jakoś dawało się ją odciągnać od kota (mówię o okresie, kiedy miała do półtora
          roku, bo wtedy nasz kot umarł), właściwie się nim mało interesowała, i nawzajem.
          Jak miała trzy lata zaczęliśmy rozmawiać o kolejnym kocie, który pojawił sie w
          naszym domu przed 4-tymi urodzinami córki. Wtedy już jej oczekiwania były
          wyraźnie sprecyzowane, oczekiwała futrzanej kulki, którą bedzie mogła tulić,
          głaskać i się z nią bawić. Niestety, wzięty przez nas mały kociak nie spełnił
          tych oczekiwań. Z zabaw interesowało go głównie gryzienie po rękach i drapanie,
          nie chciał sie przytulać. Córka była bardzo rozczarowana. sugerowała zebyśmy
          oddali kota (właściwie kotke). Nie zrobiliśmy tego, tłumaczyliśmy jej, ze to
          jest członek naszej rodziny, a nikogo z rodziny nie odrzuca się dlatego, że
          jest niesympatyczny czy inny niż oczekiwaliśmy. Ona to zrozumiała i myślę, ze
          miało to pewien walor wychowawczy, choć juz czwarty rok "męczymy" sie z niezbyt
          towarzyską i bardzo drapiącą kotką. Dlatego w końcu zdecydowaliśmy się wziąc
          drugiego kota, pod jednym warunkiem, ze bedzie "przytulaśny" i nieagresywny.
          Zdecydowaliśmy się na dorosłego dachowca, którego charakter poznaliśmy przedtem
          i mogliśmy byc pewni, że nie zrobi dziecku krzywdy. Mała jest zachwycona i
          zakochana w kocie, a on ze spokojem znosi wszystkie jej objawy uczuć.
          Dlatego namawiam Cię, abyś poszukała kota dorosłego, taki jest spokojniejszy,
          ma już ukształtowany charakter, wiec jeśli jest zrównoważony, spokojny, lubi
          pieszczoty, to nie spotkaja cię póżniej przkre niespodzianki. Nie będzie
          niszczył w domu, szalał po nocach budząc dziecko i brudził poza kuwetą. Musisz
          mieć świadomosć, że w przypadku kociaka czeka cie później zabieg
          kastracji/sterylizacji. Nie mówi się o tym powszechnie, ale koty w okresie
          dojrzewania płciowego często sikają poza kuwetą (znaczą w ten sposób teren), co
          może skutecznie obrzydzic ci futrzaka i jest dodatkowym arguemntem za
          kastracją, bo po zabiegu te niemiłe nawyki znikają (zazwyczaj). Tak więc jest
          to poważna decyzja. Najlepiej wziąc kota od osoby, której ufasz i wiesz w
          jakich warunkach kot dotychczas przebywał, jakie ma nawyki, przyzwyczajenia i
          charakter.
          • mamaestery Re: koty 16.03.04, 14:50
            obilo mi sie gdzies o uszy ze koty sa bardziej przyjacielskie wobec ludzi ale
            znacza teren ,za to kotki nie robia takich problemow ale sa wiekszymi
            indywidualistkami,a w jakim okresie kastruje sie koty??
            pozdrawiam
            • mamamajki Re: koty 16.03.04, 18:23
              Kota najlepiej wykastrować gdy ma koło roku, gdy zakończony jest rozwój
              fizyczny

              Asia
              • klaryma Re: koty 17.03.04, 09:25
                co do usposobienia, to chyba nie ma reguły, chociaż ja miałam w zyciu dwa
                kocury i oba były (jeden jest nadalsmile super przyjacielskie, a kotka nie lubi
                zbytniej poufałości z nami. Kocury nic nam nie znaczyły (przed kastracją), a
                kotka zanim została wysterylizowana (miała około 1,5 roku) strasznie sikała po
                katach. Po sterylce przeszło jak ręką odjął. Kocura można wykastrowac nawet jak
                ma 9 m-cy, ale decyzje podejmuje weterynarz. U kocura jest to prosty, mało
                inwazyjny zabieg, u kotki poważniejsza operacja z narkozą i szwami na brzuszku.
                • jabw Re: koty 21.03.04, 22:49
                  Mam w tej chwili 3-miesięczną córeczkę i 4-letniego kocura
                  (wykastrowanego).Kiedy ja piszę w dużym pokoju- on właśnie śpi na tapczanie
                  obok łóżeczka małej. Czasami mi się wydaje, że jej pilnuje, ale może nazbyt go
                  uczłowieczam.
                  W domu rodzinnym męża zawsze były koty, z reguły po 2-3 naraz. Słyszałam o nich
                  dziesiątki opowiadań, sama poznałam 5 z nich.
                  Ogólne wnioski z tych opowiadań i z moich doświadczeń:
                  Wszystkie kocury były sympatyczniejsze od kotek.
                  Zarówno kocury, jak i kotki były kastrowane- kocury przed skończeniem roku,
                  kotki po pierwszej rui.
                  Większość z nich była dachowcami przygarniętymi w maleńkości lub młodości z
                  podwórka (najłatwiej o to na wiosnę i jesień).
                  Zdecydowanie i bezapelacyjnie najsympatyczniejsze i najgrzeczniejsze i
                  najbardziej przytulaśne są koty, które same sobie znajdą właściciela- tzn po
                  prostu kiedyś kot stanie na twojej drodze lub przybiegnie gdy "zacikciasz".
                  Malutka kotka, która płakała pod samochodem, ale skąd wyciągaliśmy ją siłą
                  okazała się strasznie strachliwa. Najgorsza była kotka zabrana prosto od matki-
                  zachowywała się, jak psychicznie chora.
                  Pewnie będę miała w życiu jeszcze wiele kotów, ale obiecałam sobie, że choćbym
                  miała czekać długo, zawsze zaczekam, aż jakiś kot wybierze mnie, a sama kota
                  wybierać nie będę. Jeśli nie jesteś hodowcą, nie warto wydawać pieniędzy na
                  rasowego kota.
                  Nasz kot nie wychodzi z domu. Dzięki temu jest bardzo czysty, nie mamy
                  problemów z pchłami i robakami. Z resztą w bloku trudno wypuszczać kota na
                  dwór.
                  Kota, tak jak psa trzeba wychowywać. Musi wiedzieć, kto w domu rządzi i co mu
                  wolno a co nie. (choć i tak zrobi swoje, jak nikt nie widzi)
                  Lepiej mieć kota przed zajściem w ciążę ( w twoim przypadku w kolejną wink)-
                  ewentualna toksoplazmoza nie jest groźna, jeśli się nią zarazisz przed ciążą,
                  bo wtedy jesteś już na nią odporna w ciąży. Najgorzej się zarazić w czasie
                  ciąży)
                  Ale się rozpisałam... A pomyśleć, że zanim poznałam męża, nie lubiłam kotów...
                  Justyna
                  • mamamajki Re: koty 22.03.04, 11:37
                    dokładnie jak napisała jabw!
                    "kot i tak zrobi swoje jak nikt nie widzi"
                    od wieków wiadomo że koty chodzą swoimi drogami i są niezależne
                    mój kocur jest supermiły i towarzyski - uwielbia się ocierać o nas i leżeć na
                    naszych kolanach ale jak nie ma tych kolan w domu, jak nie ma towarzystwa to
                    jest wściekło-smutny i wtedy robi nam szkody
                    bardzo polecam kota osobom,które są w domu i które mają dla niego czas
                    aktywni zawodowo młodzi ludzie - dzieci,które pół dnia są w szkole - obawiam
                    się że to może być za mało dla kota domowego(chyba że będzie wypuszczany na
                    podwórko)
                    Pozdrowionka
    • amyk Re: koty 23.03.04, 23:01
      My mamy kotkę dachowca.
      Była zanim urodził się mój synek i najprawdopodobniej zostanie do końca swoich
      dni mimo że synek jest alergikiem i ma stwierdzoną astmę. Wyczytałam że kocie
      alergeny można troche zneutralizować i osłabić kapiąc częściej kota - a mój
      kot akurat kapać się lubi - więc nie powinno być problemu.
      Ale wracajac do tematu. Tyle ile kotów - tyle charakterów - to jest tak jak z
      ludźmi - każdy inny.
      Moja kicia uczyła pazurami delikatności malucha w stosunku do siebie.
      Czasem nie było wiadomo kto kogo zaczepiał.
      Zdarzyło sie też kilka niebezpiecznych dość sytuacji.
      Ponadto wiekszość czasu zaczęła spędzać na górnych szafkach w kuchni - tam
      znalazła swój azyl.
      Teraz - kiedy Mikuś ma prawie 3 latka - zaczęła schodzić - i o dziwo zaczyna
      się z nim nawet bawić.
      Pozwala się nosić z miejsca na miejsce, cierpliwie znosi jego pieszczoty , no i
      drapanie jest coraz rzadsze.
      W sytuacjach podbramkowych ucieka na szafki (o ile jej się uda smile))

      Tak jak pisały moje przedmówczynie koty niestety trzeba kastrować czy też
      sterylizować -stają sie dzięki temu dużo spokojniejszymi i milszymi domownikami.
      To jest dobry pomysł - aby wybrać kota dorosłego lub podrostka u którego już
      widać jaki ma charakterek ze wskazaniem na milusińskiego. Kota da się nawet w
      pewnym sensie wychować i nauczyć pewnych rzeczy.
      Nie mogę sie tylko zgodzić z tym, że kot jest dla tych którzy mają czas i są w
      domu. Wręcz uważam że mogą mieć takich właścicieli którzy tego czasu nie mają.
      - Nie trzeba ich wyprowadzać
      - generalnie lubią samotność i znosza bardzo dobrze tylko swoje towarzystwo -
      bynajmniej moje mogły zostawać same nawet na kilka dni - nie czyniąc przy tym
      poważnijszych szkód (w odróżnieniu do mojego byłego psa, który niestety źle
      znosił samotność).Być może zależy to też od charakterku kota??
      - uczy dziecko dystansu do żywych stworzeń. Kot to indywidualista - najczęściej
      sam wybiera czas, sposób i miejsce zabawy,
      - udowodniono że koty mają bardzo dobry wpływ też na nas dorosłych. Mój wyczuwa
      każde wachania mojego nastroju.
      Najważniejsze jest to czy jesteście w stanie pokochać takiego indywidualistę,
      który nie zawsze przychodzi na zawołanie, nie zawsze ma chęć do zabawy, czasem
      coś zrzuci z górnej półki i czasem coś zbroi ewentualnie coś (np. meble
      tapicerowane) lub kogoś podrapie, no i o ile nie przeszkadza ci fruwająca
      czasem sierść zwierzaka.
      Jeżeli tak - to jak najbardziej mieszkanie z kotem jest wielką przyjemnością.
      Pozdrawiam AniaZ



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka