mąż ma focha

26.06.10, 17:41
Ja chyba oszaleję z tym moim chłopem. Sytuacja jest taka. Męża mam
bezrobotnego a co się z tym wiąże pieniędzy brakuje na wszystko. O wypoczynku
wakacyjnym nie ma co marzyć. Mój tata postanowił zasponsorować dzieciom wyjazd
tygodniowy plus ja jako opiekunka. Dziś potwierdzona rezerwacja pokoju i
obraza męża. Chodzi i się wścieka. Oj czekają mnie ciche dni.
    • wespuczi Re: mąż ma focha 26.06.10, 17:46
      biedulek
      wyslij mu pocztowke smile
    • magdakingaklara Re: mąż ma focha 26.06.10, 17:50
      niech se zarobi i wyjamnie pokoj 1 osobowy obok was wink
    • mruwa9 szczerze? 26.06.10, 17:52
      nie dziwie sie mezowi. Wlasnie napluto mu w twarz, okazujac, ze juz
      zupelnie nic nie jest wart, takie zero, co to ani pracy nie ma, wiec
      nie jest wart, zeby spedzic wakacje z rodzina. Wiadomo, tesc nie ma
      obowiazku sponsorowac wakacji bezrobotnego ziecia (swoja droga,
      szuka pracy, stara sie cos dorobic, czy tylko siedzi i placze?)
      wiec materia mocno delikatna.
      Ja bym wyslala meza jako opiekuna dzieci na wakacje. Albo w ogole
      zrezygnowala z wyjazdu. Trudno. Albo wysuplala kase, zeby wyjechac
      cala rodzina.
      • iuscogens Re: szczerze? 26.06.10, 18:02
        Ważne jest chyba, zeby dzieci pojechały gdzies na wakacje. Skoro dziadek funduje
        to raczej dobrze. Wszytsko zalezy tez od tego ile maz nie ma pracy i jaka jest
        wasza sytuacja fin. Jesli długo szuka i kiepska to niech pojdzie do
        jakiejkolwiek pracy, facet zawsze z 1.500-2.000 zarobi, zawsze lepiej jest miec
        tą kasę w budzecie niz nie miec i bedziecie mogli razem pojechac. Mielismy przez
        jakis czas taką sytuacje, ze narzeczony stracił prace i zanim znalazł inną
        sensowaną pracował w przejsciowy czasie ponizej swoich kwalifikacji. wg mnie
        lepsze to niz siedziec w domu i nie miec kasy na zapłacenie rachunków czy
        jedzenie (albo wakacje).
        Porozmawiaj z nim spokojnie, a jak nie to trudno. Ja bym wyjazdu nie odwołała ze
        względu na dzieci
      • magdakingaklara Re: szczerze? 26.06.10, 18:03
        a czemu dzieci maja na tym cierpiec??
        jako ojciec powinien to zrozumiec i sponsorowi podziekowac a nie sie
        foszyc
        • mruwa9 Re: szczerze? 26.06.10, 18:27
          nie wiemy, z jakiego powodu , jak dlugo facet jest bezrobotny i jak
          bardzo sie stara, zeby te prace znalezc, ale bezrobotni czesto z
          tego powodu maja obnizony nastroj czy wrecz depresje, danie facetowi
          do zrozumienia w takim momencie, ze jest zerem, niewartym spedzenia
          wakacji z rodzina, jest kopaniem lezacego. Ciekawe, ile bezrobotnych
          emam uznaloby za sprawiedliwe, gdyby ich pracujacy maz zabral dzieci
          na wakacje, a bezrobotnej zonie-darmozjadowi kazal siedziec w domu.
          Chyba , ze to tylko taka poza, ze nie wypada na forum okazac, ze sie
          rozumie i szanuje swojego partnera, ze sie stoi za nim murem i
          wspiera w trudnych momentach zycia. Lepiej okazac wyzszosc, ze sie
          nim rzadzi.
          • iuscogens Re: szczerze? 26.06.10, 18:54
            W kazdym srednim miescie srednio rozgarniety facet w ciagu 2 tygodni znajdzie
            prace, nie mowię, ze super wymarzoną, ale jakąkolwiek, w sytuacji gdy brakuje
            kasy (z postu wynika ze nie tylko na wakacje dzieci) to nie ma co pol roku
            szukac ambitnej tylko brac taką jaką jest, nawet po to, zeby dzieci mogly choc
            na ten tydzien wyjechac. A w miedzy czasie szukac innej oczywiscie. Oczywiscie
            jesli ktos ma oszczednosci i moze sobie na spokojne szukanie pracy pozwolic to
            wtedy jest inna sytuacja.
            nie wiadamo jak jest u autorki watku dokąłdnie, ale wiadomo, ze maz nie pracuje,
            nie ma kasy i jeszcze jest zly ze dziadek chce wnuczkom wakacje zafundowac.
          • attiya Re: szczerze? 26.06.10, 19:41
            mruwa9 napisała:

            > ze sie stoi za nim murem i
            > wspiera w trudnych momentach zycia. Lepiej okazac wyzszosc, ze sie
            > nim rzadzi.

            no faktycznie cholernie trudna sytuacja życiowa - dzieci jadą na wakacje.
            Pan w między czasie będzie miał możliwość bardziej przyłożyć się do szukania pracy
      • amarantha Re: szczerze? 26.06.10, 18:51
        Bez przesady z tym głaskaniem tatusia. Dorosły jest, prawdopodobnie dojrzały psychicznie, więc powinien zrozumieć, że w tym momencie najbardziej liczą się dzieci, które, gdyby nie dziadek, nie pojechałyby nigdzie (częściowo przez brak pracy ojca). Teść nie ma żadnego obowiązku go sponsorować i foch na to, jak zarządza swoimi pieniędzmi, jest niestosowny.
        • pulcino3 Re: szczerze? 27.06.10, 00:09
          tiujututjutu majtki z drutu, jak mnie wkurza takie pier..się z facetem który
          jest dorosły, ma 2 dzieci, żonę na utrzymaniu i bezrobotny siedzi, bo mu sie
          "pomysły wyczerpały". Ba! księciunio focha strzela, że nie może sobie na urlop
          wyjechać (bo jemu teść nie zasponsorował ?)On niech nie myśli o urlopie, tylko
          w tym czasie zintensyfikuje szukanie pracy.

          A teksty o depresji, poniżeniu biednego misia pysia, to juz wcale śmiech na sali...
          Dzieci same na siebie nie zarobią i on jest od tego jak dupa od srania, żeby je
          utrzymać i basta.
          • niezwykladziewczyna Re: szczerze? 27.06.10, 02:55
            "srutututu majtki z drutu"
      • gocha0201 Re: szczerze? 26.06.10, 19:16
        Nie przesadzajmy z tym pluciem w twarz. Z przyjemnością bym się zamieniła aby to
        on pojechał z dziećmi (a ja bym sobie spokojnie pracowała bo niezbyt mi pasuje
        termin wyjazdu)ale unosi się chorą ambicją, że jałmużny od teścia nie weźmie.
        Mógłby pojechać z dziećmi na wieś (stara chałupa po jakiejśtam jego rodzinie)
        ale co on tam będzie robił? a i trzeba się zająć dziećmi. Drugi argument to, że
        chcę się go pozbyć z domu aby sprowadzać sobie gachów. Zwyczajnie ręce opadają.
        A pracy szuka dwa miesiące i wyczerpał już chwilowo pomysły na jej znalezienie.
        • deodyma Re: szczerze? 26.06.10, 19:26

          Drugi argument to, że
          > chcę się go pozbyć z domu aby sprowadzać sobie gachów.


          w ten sposob mowia chlopy, ktorzy sami maja cos na sumieniu...
        • amarantha Re: szczerze? 26.06.10, 19:27
          A gdyby teść zaproponował wyjazd całej rodzinie, to mąż też unosiłby się ambicją, że to jałmużna? Ciekawe, że jakoś mu nie przeszkadza, że z jałmużny muszą korzystać jego dzieci.

          gocha0201 napisała:

          > Mógłby pojechać z dziećmi na wieś (stara chałupa po jakiejśtam jego rodzinie)
          > ale co on tam będzie robił? a i trzeba się zająć dziećmi.

          Serio nie potrafiłby zorganizować dzieciom czasu i zająć się nimi na wakacjach?

          > Drugi argument to, że
          > chcę się go pozbyć z domu aby sprowadzać sobie gachów.

          Ale dziecinada.
          • gocha0201 Re: szczerze? 26.06.10, 19:36
            Ale dziecinada.
            No właśnie i pomału zaczyna mnie to wkurzać, ale u niego w rodzinie każdy jest
            zapatrzony w siebie (moje prywatne zdanie nie wygłaszane głośno). Zalatuje mi tu
            "psem ogrodnika"- sam nie pojadę (chciałam pożyczyć się pieniędzy aby i on mógł
            jechać, koszt jednej osoby to nie to samo co czterech) ale wy też nie jedźcie w
            imię solidarności z cierpiącym.
        • attiya Re: szczerze? 26.06.10, 19:46
          no tak, biedny miś musiałby przez tydzień wziąć na siebie obowiązek dbania o
          własne dzieci, organizowania im rozrywek, zajmowania sie nimi, może gotowania.
          Jak zostanie sam, to biedaczek będzie musiał sobie z kolei pewnie gotować,
          posprzątać, chyba, że żona mu kasę na obiadki zostawi albo nagotuje na zapas.
          Poza tym tekst o gachach jest ponizej krytyki.
          Jedź dziewczyno i miej to wszystko gdzieś. Aha i udanych wakacji.smile
        • c2h6 Re: szczerze? 28.06.10, 11:04
          gocha0201 napisała:

          > Mógłby pojechać z dziećmi na wieś (stara chałupa po jakiejśtam
          jego rodzinie)
          > ale co on tam będzie robił? a i trzeba się zająć dziećmi. Drugi
          argument to, że
          > chcę się go pozbyć z domu aby sprowadzać sobie gachów. Zwyczajnie
          ręce opadają.

          A na to że dzieci muszą być na płatnym wyjeździe zamiast żebyście
          OBOJE z nimi pojechali do tej chałupy we wsi to nie opadają?

          Czy to może z kolei Twój foch, że do chałupy księżniczka nie
          pojedzie?

          Możliwe że masz męża lenia i niezgułę - o robotę nie jest teraz
          trudno i w ostateczności można pojechać na zmywak do Irlandii. Ale w
          końcu sama go sobie wybierałaś, więc wypadałoby teraz grać razem z
          nim, a przynajmniej nie przeciwko niemu. Tymczasem Ty w konkurencji
          dwóch samców o władzę nad stadem wybierasz swojego tatusia. A on z
          kolei głupio antagonizuje męża swojej córki.
      • attiya Re: szczerze? 26.06.10, 19:39
        czyli pt. mąż nie ma to i niech dzieci i żona nie mają
        taki pies ogrodnika
        • gocha0201 Re: szczerze? 26.06.10, 19:45
          Coś mi się tak widzi po jego argumencie: "a jedźcie sobie, ale jak będę miał
          pieniądze to zobaczycie".
          • attiya Re: szczerze? 26.06.10, 19:49
            o matko, to naprawdę w takim razie współczuje uncertain
            zeby mieć kasę to trzeba iść do pracy - jakiejkolwiek.
            Poza tym co on może wam pokazać? Nie będzie płacił za prąd, wodę? Nie będzie
            dawał kasy na utrzymanie? Na wyprawkę dla dzieci jak się nowy rok szkolny zacznie?
            A tak przy okazji, jak on teraz nie ma pracy, to coś więcej w domu robi?
          • kali_pso Re: szczerze? 26.06.10, 19:55

            W tej chwili powinnam obsadzić zaocznie mojego chłopa w ramkę, bo
            jak dwa lata temu leżał na zwolnieniu w wakacje w domu z powodu
            złamania stopy, to chociaż wahałam się, jak sobie da radę-nakazał
            nam jechać na wakacje, bo jak twierdził:" należy się nam wypoczynek"
            i został sam, kiedy my wyjechaliśmy na tydzień.


            Wiesz, ja myślę, że on to mówi w nerwach i nie kontroluje swojej
            frustracji- pogadaj z nim jeszcze, przecież na pewno chce dla dzieci
            jak najlepiej a ktoś sie nimi zająć musi....
            • narsen Re: szczerze? 27.06.10, 21:34
              "Wiesz, ja myślę, że on to mówi w nerwach i nie kontroluje swojej
              frustracji- pogadaj z nim jeszcze, przecież na pewno chce dla dzieci
              jak najlepiej a ktoś sie nimi zająć musi.... "

              Jasne. Bo każdy bezrobotny na własne życzenie degenerat o niczym innym nie myśli tylko o swoich dzieciach. Litości.

              Zdrowy ambitny facet nawet z tytułem profesora zacząłby wozić taczki z cementem gdyby mu na pracy zależało. A nastałyby chude czasy. Analogicznie to samo zrobiłaby zdrowa, ambitna babka z doktoratem.

              Jakąś pracę zawsze można mieć. Lepsze to niż odmawianie dzieciom wakacji.

              Zazdrość zżera pijawkę + boli go, że mu ktoś na pozostałości ambicji wjechał.
      • lacitadelle Re: szczerze? 28.06.10, 11:23
        > Ja bym wyslala meza jako opiekuna dzieci na wakacje. Albo w ogole
        > zrezygnowala z wyjazdu.

        Mruwa, ta kobieta pracuje, należą się jej wakacje. Dzieciom oczywiście też. Nikt
        tu nikomu w twarz nie pluje.

        Facet ma obniżony nastrój - co to znaczy? Jak ma depresję, to niech idzie do
        lekarza, a jak nie - niech się weźmie w garść i zacznie zachowywać jak dorosły,
        odpowiedzialny za siebie i rodzinę człowiek, a nie biedny miś, którym żona ma
        się opiekować.

    • moni692 Re: mąż ma focha 26.06.10, 18:25
      Na miejscu meza, tez by mi sie przykro zrobilo.
      Ja bym w takiej sytuacji bez meza nie pojechala i najlepiej wyslalabym dziadka z
      dziecmi.
      • anorektycznazdzira Re: mąż ma focha 27.06.10, 17:36
        No ale dziadek nie opiekunka, już się wysilił jako sponsor, może nie ma
        dodatkowo zapału do podcierania nosów i ogólnej pielęgnacji,
        organizowania 24h/dobę, pełnej odpowiedzialności. Mieć nie musi.
        A może mu szkoda córki, że jej facet nie zafundował wakacji, chce, żeby
        też sie przewietrzyła i oderwała od roboty i taki wymyślił wybieg, że
        "opiekunki" potrzebuje.
    • niezwykladziewczyna Re: mąż ma focha 26.06.10, 18:41
      Czy przypadkiem Twój ojciec nie chce utrzeć nosa zięciowi za brak pracy?
    • atenka11 Re: mąż ma focha 26.06.10, 19:17
      Tesc pewnie chce utrzec nosa zieciowi, ale co w tym dziwnego,
      przeciez chcialby dla corki i wnukow jak najlepiej. Ale jak by sie
      maz poczul jakby jemu takze zafundowal wakacje, chyba gorzej..
      A reakcja meza to przesada. Pewnie przykro mu sie zrobilo, ale
      czlowiek ponosi konsekwencje swoich dzialan i zaniechan. Czy wam nie
      jest przykro z powodu tego co maz zrobi lub nie?
      Zdecydowanie bardziej wspolczuje autorce watku. Nie dosc ze nie maja
      kasy, to jeszcze ma naburmuszone dodatkowe dziecko w domu.

      No chyba ze maz ma reakcje depresyjna, przez co sie nie stara szukac
      pracy lub tez te starania sa do niczego.Moze na przemian ze smutkiem
      wystepowac dysforia. Ale wtedy niech szuka pomocy fachowej, chocby w
      tym czasie kiedy zona z dziecmi pobeda na wakacjach.

      • gocha0201 Re: mąż ma focha 26.06.10, 19:24
        Dzięki za wsparcie. Jeszcze nie wiem co ale coś wymyślę. Żal mi tych moich
        dzieci ale innej perspektywy wyjazdu nie widzę. Gdyby istniał cień szansy na to
        aby "bąki" miały inne wspomnienia z wakacji nie zastanawiałabym się ani chwili.
        Lipa.
    • nutka07 Re: mąż ma focha 26.06.10, 20:00
      Nie wiem jakie sa relacje u Was w rodzinie i w Waszym malzenstwie ale dla mnie
      niedokonca wyglada to w porzadku.

      Wg mnie Twoj ojciec nie powinnien stawiac Was w takiej sytuacji. Sponsoruje
      dzieci i Ciebie jako opiekunke. Ja bym przyszla do Was obydwojga i powiedziala,
      ze moge oplacic wyjazd dzieci oraz jednego z Was a Wy nad tym pomyslcie.
      Facet zostal odrzucony jak odpad i nie dziwie mu sie ze nie chce pojechac. To
      Twoj wyjazd a nie jego, ojciec to jasno chyba zaznaczyl.
      • gocha0201 Re: mąż ma focha 26.06.10, 20:19
        Ojciec powiedział, że sponsoruje dzieci a że to w sanatorium i ma zabiegi to
        potrzebna jest opiekunka dla nich (tak powiedział to w rodzaju żeńskim a co za
        tym idzie miał mnie na myśli bo to mój ojciec). Poniekąd mogłabym się obrazić
        śmiertelnie bo przecież jestem ich matką a nie nianią do wynajęcia. Proponowałam
        mężowi wymianę (z ojcem bym się dogadała) ale on łaski nie chce. Chłopy są okropne.
        • lacitadelle Re: mąż ma focha 28.06.10, 11:29
          > mężowi wymianę (z ojcem bym się dogadała) ale on łaski nie chce. Chłopy są okro
          > pne.

          o nie, nie! nie ma sensu go usprawiedliwiać w ten sposób, bycie facetem to
          naprawdę nie jest upośledzenie.
          • c2h6 Re: mąż ma focha 28.06.10, 11:37
            lacitadelle napisała:

            > > mężowi wymianę (z ojcem bym się dogadała) ale on łaski nie chce.
            Chłopy s
            > ą okro
            > > pne.
            >
            > o nie, nie! nie ma sensu go usprawiedliwiać w ten sposób, bycie
            facetem to
            > naprawdę nie jest upośledzenie.

            Prawdę mówiąc bycie facetem wychowywanym w micie Zawiszy Czarnego,
            zdobywców Monte Cassino, Jagiełły i Witolda, Pomnika Małego
            Powstańca i tak dalej to jest pewnego rodzaju upośledzenie. A tak
            się wychowuje facetów w Polsce, nieprawdaż? Bardzo dobrze jest
            walczyć z tym upośledzeniem, ale akurat wyjazd na wakacje to nie
            jest dobry moment na tę walkę.

            Oczywiście wychowanie w micie Panien i Wdów, Matki Polki,
            sanitariuszek i łączniczek partyzanckich a do tego Polek -
            najpiękniejszych kobiet na świecie też upośledza, tylko w nieco inną
            stronę.
            • lacitadelle Re: mąż ma focha 28.06.10, 11:52
              > Prawdę mówiąc bycie facetem wychowywanym w micie Zawiszy Czarnego,
              > zdobywców Monte Cassino, Jagiełły i Witolda, Pomnika Małego
              > Powstańca i tak dalej to jest pewnego rodzaju upośledzenie. A tak
              > się wychowuje facetów w Polsce, nieprawdaż?

              Nie mylmy pojęć, złe wychowanie może upośledzać, ale same bycie mężczyzną nie.

              > Bardzo dobrze jest
              > walczyć z tym upośledzeniem, ale akurat wyjazd na wakacje to nie
              > jest dobry moment na tę walkę.

              To może wytłumaczysz, kiedy jest ten dobry moment? Bo święte krowy zawsze są
              święte i obawiam się, że niezależnie od momentu znajdą sobie pretekst, żeby
              zwalić na innych winę za obrazę majestatu.

              Zupełnie bez ironii sądzę, że dobry moment jest tylko jeden - na samym początku
              znajomości. Potem już każdy będzie zły.
              • c2h6 Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:17
                lacitadelle napisała:

                > > Prawdę mówiąc bycie facetem wychowywanym w micie Zawiszy
                Czarnego,
                > > zdobywców Monte Cassino, Jagiełły i Witolda, Pomnika Małego
                > > Powstańca i tak dalej to jest pewnego rodzaju upośledzenie. A tak
                > > się wychowuje facetów w Polsce, nieprawdaż?
                >
                > Nie mylmy pojęć, złe wychowanie może upośledzać, ale same bycie
                mężczyzną nie.

                Ale u nas to właściwie wychodzi na to samo.

                > > Bardzo dobrze jest
                > > walczyć z tym upośledzeniem, ale akurat wyjazd na wakacje to nie
                > > jest dobry moment na tę walkę.
                >
                > To może wytłumaczysz, kiedy jest ten dobry moment? Bo święte krowy
                zawsze są

                Nie wiem czy dobry, ale na pewno lepszym momentem do "nauczenia
                nieroba pokory" jest zwykła codzienność, kiedy żona mówi "masz tu
                stówę i zrób zakupy w spożywczym". Albo "masz tu na kartce napisane
                jak się robi rosół, ugotuj".
                To ma szansę powodzenia. Tatuś żony wyskakujący z pudełka i
                trzepiący męża po nosie wachlarzem banknotów może natomiast słuzyć
                wyłacznie do antagonizowania.
                TSD, mąż taki niedobry że nie chce pojechać z dziećmi sam na
                wakacje, a czemu dziadka nikt się nie czepia domaga się opiekunki do
                wnuków?

                > Zupełnie bez ironii sądzę, że dobry moment jest tylko jeden - na
                samym początku
                > znajomości. Potem już każdy będzie zły.

                Racja, im później tym gorzej.
                • jowita771 Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:26
                  > TSD, mąż taki niedobry że nie chce pojechać z dziećmi sam na
                  > wakacje, a czemu dziadka nikt się nie czepia domaga się opiekunki do
                  > wnuków?

                  Po pierwsze: dziadek to jednak nie ojciec, opieka nad dziećmi nie jest jego
                  obowiązkiem
                  po drugie: dziadek będzie miał zabiegi i nie może całego czasu dzieciom poswięcić
                  Wreszcie po trzecie: dziadek finansuje (a tego też nie musi!), a cały wkład
                  ojca, gdyby zabrał dzieci na wieś, to byłaby opieka nad tymi dziećmi. Pewnie
                  nawet na bilet żona musiałaby mu dać. Ale niechby wniósł chociaż ten wkład -
                  opiekę nad własnymi dziećmi. Tylko, że pan nawet do tego się nie pali.
                  • c2h6 Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:38
                    jowita771 napisał:

                    > > TSD, mąż taki niedobry że nie chce pojechać z dziećmi sam na
                    > > wakacje, a czemu dziadka nikt się nie czepia domaga się
                    opiekunki do
                    > > wnuków?
                    >
                    > Po pierwsze: dziadek to jednak nie ojciec, opieka nad dziećmi nie
                    jest jego
                    > obowiązkiem

                    To jest argumentacja, od której naprawdę blisko jest do "przecież
                    dziećmi powinna się zająć matka, a nie ojciec".
                    Skoro opieka nad dziećmi nie jest jego obowiązkiem, to po co
                    wyskakuje z tymi wakacjami? Może trochę konsekwencji?

                    > po drugie: dziadek będzie miał zabiegi i nie może całego czasu
                    dzieciom poswięc
                    > ić

                    Nie wiemy w jakim wieku są te dzieci. Ale jezeli są w wieku
                    szkolnym, to przecież nie potrzebują stałej opieki.

                    A jeżeli są przedszkolakami lub młodsze, to z kolei sam wyjazd nie
                    jest im aż tak bardzo niezbędny i ojciec może się nimi zająć na
                    miejscu.

                    > Wreszcie po trzecie: dziadek finansuje (a tego też nie musi!), a
                    cały wkład

                    To że się coś robi, chociaż się nie musi, nie upoważnia jeszcze do
                    zachowywania się jak słoń w składzie porcelany.

                    > ojca, gdyby zabrał dzieci na wieś, to byłaby opieka nad tymi
                    dziećmi. Pewnie
                    > nawet na bilet żona musiałaby mu dać. Ale niechby wniósł chociaż
                    ten wkład -
                    > opiekę nad własnymi dziećmi. Tylko, że pan nawet do tego
                    się nie pali.

                    Na razie wątkotwórczyni nie wyjasniła jak to jest z tą wsią - a jest
                    tam kilka nie do końca jasnych spraw (czemu mąż miałby tam jechać
                    sam, dlaczego nie mógłby się na takim wyjeździe zająć dziećmi...)
                    • jowita771 Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:45
                      > > Po pierwsze: dziadek to jednak nie ojciec, opieka nad dziećmi nie
                      > jest jego
                      > > obowiązkiem
                      >
                      > To jest argumentacja, od której naprawdę blisko jest do "przecież
                      > dziećmi powinna się zająć matka, a nie ojciec".

                      Nie widzisz różnicy między rodzicem a dziadkiem? Rodzice decydując się na
                      dziecko nabywają obowiązki względem tego dziecka. Jak się ma dorosłe dzieci i te
                      dorosłe dzieci decydują się założyć rodzinę, nie mamy możliwości decydować o ich
                      planach rozrodczych, ale nie mamy tez obowiązków wobec ich potomstwa. To nie
                      działa tak, że ktoś decyduje się rozmnażać (nawet własne dorosłe dziecko), a
                      ktoś inny musi ponosić konsekwencje.
                    • piegowata9 Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:53
                      > Nie wiemy w jakim wieku są te dzieci. Ale jezeli są w wieku
                      > szkolnym, to przecież nie potrzebują stałej opieki.

                      To zależy od ilości zabiegów. Zdarza się, że zajmują większą część
                      dnia. Zostawisz np. pierwszoklasistę samotnie na kilka godzin w obcym
                      mieście i miejscu? Podziwiam odwagę.

                      > A jeżeli są przedszkolakami lub młodsze, to z kolei sam wyjazd nie
                      > jest im aż tak bardzo niezbędny i ojciec może się nimi zająć na
                      > miejscu.

                      Zmiana otoczenia i klimatu jest dla dziecka korzystna. Zwłaszcza
                      jeśli mówimy o miejscowościach uzdrowiskowych, które na ogół mają
                      specyficzny mikroklimat. Wiek dziecka nie ma tu żadnego znaczenia.
                      • lacitadelle Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:59
                        > Zmiana otoczenia i klimatu jest dla dziecka korzystna.

                        W szczególności wtedy, gdy środowiskiem, w którym dziecko przebywa na co dzień,
                        jest duże polskie miasto.

                        W życiu nie słyszałam, żeby potrzebę wakacyjnego wyjazdu uzależniać od wieku.
                • piegowata9 Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:28
                  >a czemu dziadka nikt się nie czepia domaga się opiekunki do wnuków?

                  Może dlatego, że:
                  1. to nie są dziadka dzieci, tylko wnuki, więc i zakres ew. obowiązków
                  jest nieco inny,
                  2. dziadek jedzie do sanatorium, konieczne jest więc zapewnienie opieki
                  w czasie jego zabiegów.
                • lacitadelle Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:29
                  > Ale u nas to właściwie wychodzi na to samo.

                  eee, nie jest aż tak źle - mam w okół siebie kilka przykładów (choćby mój tata
                  czy brat) i mam nadzieję, że to nie wyjątki potwierdzające regułę wink

                  > Nie wiem czy dobry, ale na pewno lepszym momentem do "nauczenia
                  > nieroba pokory" jest zwykła codzienność, kiedy żona mówi "masz tu
                  > stówę i zrób zakupy w spożywczym". Albo "masz tu na kartce napisane
                  > jak się robi rosół, ugotuj".
                  > To ma szansę powodzenia.

                  Ogólnie się zgadzam, ale to chyba zależy też od konkretnego przypadku, na
                  niektórych zadziała właśnie terapia szokowa.

                  > TSD, mąż taki niedobry że nie chce pojechać z dziećmi sam na
                  > wakacje, a czemu dziadka nikt się nie czepia domaga się opiekunki do
                  > wnuków?

                  Na forum panuje raczej pogląd (który zresztą podzielam), że obowiązek zajmowania
                  się dziećmi spoczywa na rodzicach, dziadkowie jak chcą, to mogą, a jak nie chcą,
                  to ich prawo smile
    • evenjo Re: mąż ma focha 26.06.10, 20:14
      zostań w domu z nabzdyczonym mężem i szalejacymi z nudów dziećmi. Spełnisz swój żoniny obowiązek trwania przy boku męża na złe i dobre. I zaliczysz odznakę masochistki.
      • gocha0201 Re: mąż ma focha 26.06.10, 20:21

        > zostań w domu z nabzdyczonym mężem i szalejacymi z nudów dziećmi. Spełnisz swój
        > żoniny obowiązek trwania przy boku męża na złe i dobre. I zaliczysz odznakę
        masochistki.
        A od tego już tylko rzut beretem aby zostać męczennicą.
        • evenjo Re: mąż ma focha 26.06.10, 20:41
          o to, to...dobrze kombinujesz..
          • nowel1 Re: mąż ma focha 26.06.10, 23:07
            A teraz wyobraźmy sobie sytuację następującą:
            Facet opowiada, że żona stracila pracę, ale jego zamożna mamusia
            funduje ich dzieciom i jemu w charakterze opiekuna wakacje.

            I co? Dalej tak fajnie?
            "Wyslij biedulce pocztówkę ze spa"?
            • amarantha Re: mąż ma focha 26.06.10, 23:16
              nowel1 napisała:

              > A teraz wyobraźmy sobie sytuację następującą:
              > Facet opowiada, że żona stracila pracę, ale jego zamożna mamusia
              > funduje ich dzieciom i jemu w charakterze opiekuna wakacje.
              >
              > I co? Dalej tak fajnie?
              > "Wyslij biedulce pocztówkę ze spa"?

              Gdyby żona zachowywała się tak g*wniarsko jak wyżej opisywany pan, nie miałabym
              oporów.
              Tak, cały czas uważam, że teściowie mają prawo do swobodnego dysponowania swoimi
              pieniędzmi i jakiekolwiek fochy z tego powodu są niepoważne.
            • kol.3 Re: mąż ma focha 27.06.10, 06:34
              To jednak nie jest dobre porównanie, bo bezrobotna żona z dwójką
              dzieci, zajmuje się dziećmi i domem i ma zajęcie od rana do wieczora.
              Natomiast w opisanej sytuacji mamy bezrobotnego tatusia, który mógłby
              wyjechać na wieś z dziećmi, żeby w czasie wakacji były na świeżym
              powietrzu, ale nie chce mu się zająć dziećmi.
              Frustracja frustracją, ale pan współpracujący nie jest (najoględniej
              mówiąc).
              • monika19782 Re: mąż ma focha 27.06.10, 09:40
                Mąż egoista, mój w takiej sytuacji by się cieszył że dzieci nie
                spędzą całych wakacji w bloku.
                • czar_bajry Re: mąż ma focha 27.06.10, 22:28
                  Do sanatorium jedziesz a nie na Malediwy więc niech focha nie strzelatongue_out
              • c2h6 Re: mąż ma focha 28.06.10, 11:10
                kol.3 napisała:

                > To jednak nie jest dobre porównanie, bo bezrobotna żona z dwójką
                > dzieci, zajmuje się dziećmi i domem i ma zajęcie od rana do
                wieczora.

                A coś stoi na przeszkodzie aby tym domem zajmował się bezrobotny mąż?

                > Natomiast w opisanej sytuacji mamy bezrobotnego tatusia, który
                mógłby
                > wyjechać na wieś z dziećmi, żeby w czasie wakacji były na świeżym
                > powietrzu, ale nie chce mu się zająć dziećmi.

                Ale wiecie, dla mnie to nie jest takie jasne. Czy to on nie chce,
                czy to ona uważa że on nie da rady? Czy to on tam nie chce pojechać,
                czy to ona nie chce tam puścić dzieci?
                Bo tak na 100% jednoznaczna to informacja o tym domu na wsi nie była.

                > Frustracja frustracją, ale pan współpracujący nie jest
                (najoględniej
                > mówiąc).

                A czy Pani coś próbowała z tym zrobić? Czy też może dalej sama
                oblatuje zakupy, gotowanie, pranie i sprzątanie?
            • piegowata9 Re: mąż ma focha 28.06.10, 11:34
              > A teraz wyobraźmy sobie sytuację następującą:
              > Facet opowiada, że żona stracila pracę, ale jego zamożna mamusia
              > funduje ich dzieciom i jemu w charakterze opiekuna wakacje.
              >
              > I co? Dalej tak fajnie?
              > "Wyslij biedulce pocztówkę ze spa"?

              Taaak. Będziemy się użalać nad dorosłymi, zapominając o dzieciach,
              które stracą, być może jedyną w tym roku, okazję na fajne wakacje.

              W opisanej sytuacji dla mnie nie ma znaczenia, KTO jedzie. Zadaniem
              rodziców jest zadbanie o dzieci. Wykorzystanie szansy, którą daje im
              dziadek, w ramach tej troski się mieści.
              A foch ojca, który "jak będzie miał kasę, to im pokaże" to dla mnie
              powód do zastanowienia się nad dojrzałością tego faceta. Niech im
              pokaże!!! Szczególnie kasę, bo zdaje się, że cała rodzina na to czeka
              z utęsknieniem. Z różnych powodów.
              • c2h6 Re: mąż ma focha 28.06.10, 11:40
                piegowata9 napisała:

                > Taaak. Będziemy się użalać nad dorosłymi, zapominając o dzieciach,

                Dzieci i ci dorośli to jedna rodzina. Jak dorosłym jest źle, to i
                dzieci nie mają za fajnie.

                > które stracą, być może jedyną w tym roku, okazję na fajne wakacje.

                Czy aby na pewno oglądanie jak dziedek leczy sobie żylaki w
                sanatorium to jest to, o czym dzieci marzą?

                • piegowata9 Re: mąż ma focha 28.06.10, 11:45
                  > Dzieci i ci dorośli to jedna rodzina. Jak dorosłym jest źle, to i
                  > dzieci nie mają za fajnie.

                  Tylko, że w opisanym przypadku to "źle" to trochę na życzenia
                  rozkaproszonego rodzica, któremu chwilowo nikt i nic nie jest w
                  stanie dogodzić. Mógł sam jechać z dziećmi na wakacje. Zbyt wielki
                  trud, bo dzieciom trzeba zorganizować czas???

                  > Czy aby na pewno oglądanie jak dziedek leczy sobie żylaki w
                  > sanatorium to jest to, o czym dzieci marzą?

                  Nie doczytałaś. Mama ma jechać z nimi jako opiekunka. Dzieci nie będą
                  więc świadkami zabiegów leczniczych. Czy tak trudno sobie wyobrazić,
                  że w miejscowości uzdrowiskowej matka ciekawie zagospodaruje czas
                  własnym dzieciom??? A i sam spacer z dziadkiem też może być
                  przyjemny. I w dodatku mieścić się w ramach terapii.

                • jowita771 Re: mąż ma focha 28.06.10, 12:28
                  > Czy aby na pewno oglądanie jak dziedek leczy sobie żylaki w
                  > sanatorium to jest to, o czym dzieci marzą?

                  Lepsze siedzenie w domu w towarzystwie tatusia-nieroba obrażonego na cały świat?
            • iwoniaw A jak najbardziej, jeśli żona 28.06.10, 12:59
              woła, że "łaski" od teściowej nie potrzebuje, zamiast męża z dziećmi
              jechać nie chce, zabrać dzieci do chałupy na wsi też nie wykazuje
              chęci, bo musiałaby sama się nimi tam zajmować... Wtedy jak najbardziej
              wysłać jej kartkę i niech się kobieta zastanowi, czy marnowanie
              dzieciom wakacji ze względu na własne fochy jest najlepszym pomysłem.
    • mearuless to zalezy... 27.06.10, 10:47

      ja po swoich rodzicach widze ze lepiej nic od nich nie brac...

      moze pan ma nauczke z przeszlosci.
      tesc da,zasponsoruje a pozniej przy kazdym spotkaniu bedzie oczekiwal
      wdziecznosci i bedzie bez konca wypominal przysluge.
      moj tata tez tak potrafi-najpierw nieproszony cos da a pozniej mamy
      sluchania:jaki to on dobry,jak go to duzo kosztowalo,jak sie poswiecil....


      a moze pan tesc jest po prostu dobrym czlowiekiem,wspanialomyslnym dziadkiem i
      -wtedy bym pojechala bez chwili wahania.
      • e.logan Re: to zalezy... 27.06.10, 11:25
        Nie widze powodu dla jakiejs choro pojetej solidarnosci z
        fochmenm.Przeciez autorkapowiedziala ze pozyczy by mogl pojechac, to
        nie, mial jechac z dziecmi sam to nie.Jedne co mu odpowiada to
        siedziec z nabzdyczonym nim w domu.I w D ma dzieci ,ze wakacje ze
        inni wyjezdzaja on je ukaze.Tak spedzenie w wakacji w miescie gdy
        mozna skorzystac z wyjazdu to kara.

        Kurna jak mozna byc taki egoista?Czasami trzeba zapomniec o swoim
        ego i pomyslec o innych.Tym bardziej gdy to ich dzieci.Sam, nie
        wymyslil nic .Wakacje nie zjawily sie nagle i jeszcze foch..

        Jedz i nie rob z siebie mennczenicy . tak tego nie doceni .JAk
        widac nie widzi zbyt wiee o za wlasny wałek.
Pełna wersja