Dodaj do ulubionych

Chciałam się wyżalić :(

07.07.10, 21:28
Mam wspaniałe dzieci i bardzo dobrego męża. Pracuję ja i pracuje on. Jest nam
ze sobą bardzo dobrze. Starszy synek chodzi już do przedszkola młodszy zostaje
z sąsiadką (przyszywaną babcią) na 2 godziny dziennie kiedy jesteśmy w pracy.
Ja pracuję rano, mąż zasuwa na popołudniówki.
I problem. Ja nie mam rodziców, dzieci mają jednych dziadków i tą przyszywaną
babcię.
Dziadek jest super facet, odwiedza nas ale tylko po swojej pracy, spędza czas
z dziećmi, bawi się z nimi, bierze na kolana, całuje. Widać,że bardzo je
kocha. Babcia nie ma takiej potrzeby widywania się z wnukami. A jak już
przyjedzie do nas to za głośno jej,głowa boli albo wiecznie opowiada o swoich
"chorobach". Teściowa jest pielęgniarką w szkole. I teraz jest na 2
miesięcznym urlopie i zapytałam się jej czy może by odwiedziła wnuki, to nie.
I doszło do spięcia. Syn będzie teraz murem siedział z opiekunką w domu a
myślałam,że chociaż tydzień dziadkowie mu coś zorganizują. Jakieś spacery,
lody,basen. Babcia powiedziała,ze cały rok pracuje z dziećmi i teraz musi
odpocząć a nie gotować obiady i użerać się z Michałem. NIE WYTRZYMAŁAM. I
zapytałam czy spędzenie 2-3h w miesiącu z dzieckiem to czy dużo wymagam?
Trzasnęła drzwiami i wyszła. Za niedługo mam roczek synka, wiem,ze nie
przyjdzie. Naprawdę tylko ja z męzem się opiekujemy dziećmi, nikt nam nie
pomaga, nigdzie nie chodzimy, ani do kina ani na piwko. I nie narzekam, bo
dobrze mi. Jak co to wychodzimy całą czwóreczką. Tylko ten kontakt dzieci z
babcią.
tak się wyżaliłam sad tak mi smutno,ze nie kocha swoich wnuków tylko ma na nie
alergię.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 21:32
      No miłości nie da się wymusić,zwłaszcza awanturami.
    • moofka Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 21:32
      olej to
      nic nie poradzisz
      wszystko to co teraz zrobi dla wnukow beda jej pamietac cale zycie
      za 5 lat do babci z ktora nie laczy nic
      a boli glowa dziecko juz nie bedzie chcialo przychodzic
      • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:01
        A mało to wnuków co babcia im tyłki podcierała i szarlotkę piekła a potem gdy
        mieli naście lat i więcej wypięli się na babunię?
        Miłości jak ktoś wcześniej napisał wyżej nie można wymusić,ale wdzięczności
        wnuków (w okresie późniejszym) wyobraź sobie też nie big_grin
    • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 21:46
      to nie była awantura, po prostu odważyłam się powiedzieć jej,że nie może choć
      raz w miesiącu starszego syna gdzieś zabrać (lody, basen, spacer), nie mówię o
      całym dniu tym bardziej o nocy.
      Mam do niej jakiś dystans, jak ona coś gada o sobie to nigdy w życiu nic złego
      jej nie powiedziałam,wolałam się ugryźć w język ale wczoraj jak naskoczyła na
      dziecko,ze on taki i owaki, jakby był specjalnej troski. ( a syn jest żywe
      sreberko, wszędzie go pełno). Ale nawet jakby coś z nim było nie tak, to jest
      mój syn a ona jest jego babcią jaki by nie był.
      No tak , niestety nic nie zrobię,zeby je kochała.
      • gryzelda71 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 21:47
        Moofka napisała olej to.No co możesz zrobić?
        • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 21:58
          właśnie cholerne NIC,
          tylko mi smutno, kiedy jest Dzień Babci w przedszkolu i jej nie ma, kiedy dzieci
          spędzają czas z dziadkami. Staram się jak mogę, żeby maluchy były i na lodach i
          na spacerach ale z chodzeniem do pracy gotowaniem obiadów , prasowaniem, praniem
          i wszystkim innymi rzeczami czasami po prostu padam na pysk. Mąż rano robi
          zakupy, chodzi z małym na spacery a ja resztę po pracy. Chyba jestem zmęczona.
          Czekam tylko do 9 sierpnia i na urlop i morze i czas z mężem i dziećmi i w końcu
          wspólne śniadania. ehhhh dziękuję za wysłuchanie
          • gryzelda71 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:07
            Staram się jak mogę, żeby maluchy były i na lodach i
            > na spacerach ale z chodzeniem do pracy gotowaniem obiadów , prasowaniem, pranie
            > m
            > i wszystkim innymi rzeczami czasami po prostu padam na pysk. Mąż rano robi
            > zakupy, chodzi z małym na spacery a ja resztę po pracy. Chyba jestem zmęczona.

            Poczekaj.Ty jesteś rodzicem i ty musisz zadbac o dzieci.I wyżywienie i
            zaopiekowanie i rozrywkę.Nie powinnaś liczyć,ze dziadkowie przejmą część twoich
            obowiązków.
          • attiya Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:13
            No ale ona przecież też ma pracę, też wraca z pracy i też zapewne pranie,
            prasowanie itd. Poza tym jest starsza od Ciebie pewnie ze 30 lat, wiec trudniej
            jej w podskokach biec do twoich dzieci i biec z nimi na lody, kiedy chciałaby
            zwyczajnie odpocząć. Wiesz, ze są kobiety, którym nikt, NIKT nie pomaga i nie
            żalą się, że wredna teściowa na spacery z dziećmi nie chodzi
            • iwles Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 08:18

              ale dziewczyna napisała, że babcia pracuje jako pielęgniarka w szkole i ma teraz
              2 miesiące wakacji. I własnie teraz, w wakacje, ma trochę więcej czasu i mogłaby
              spróbować chociaż nawiązać jakieś fajne relacje z wnukami.

              A poza tym - od kiedy pójście na lody rozpatruje się w kategoriach obowiązku ?
              To chyba raczej przyjemność i dlaczego tej przyjemności nie mogą dzieci zaznać
              od babci ? Dla babci to też móglby być fajnie i radośnie spędzony czas, a nie
              przykry obowiązek.

              No i prawdę mówiąc nie bardzo rozumiem, jak osoba, która nie lubi dzieci pracuje
              z dziećmi uncertain
              • attiya o przepraszam 08.07.10, 08:32
                iwles napisała:

                >
                > ale dziewczyna napisała, że babcia pracuje jako pielęgniarka w szkole i ma
                teraz 2 miesiące wakacji. I własnie teraz, w wakacje, ma trochę więcej czasu i
                mogłaby spróbować chociaż nawiązać jakieś fajne relacje z wnukami.
                >
                Pielęgniarka nie ma dwóch miesięcy wakacji. Sory ale to bzdura. Ma tak samo jak
                każdy 26 dni urlopu. Może jednorazowo mieć większy urlop ale podczas wakacji,
                ferii pielęgniarka szkolna nie siedzi przez ten cały czas na urlopie. To nie
                szkoła ją zatrudnia ale nie wiem jak to akurat jest w przypadku teściowej
                autorki wątku ale może jakiś miejscowy ZOZ. W takim przypadku pielęgniarka
                szkolna albo pracuje w najbliższej jej przychodni albo najbliższej przy szkole
                przychodni. Tak moja mama pracowała, tak pracuje moja ciotka. Mało tego w takiej
                przychodni pracuje na zmiany. Od bodajże 7 albo 7:30 do 19.
                Więc to nie jest tak, że te 9 tygodni pielęgniarka szkolna siedzi w domu.
                Aha, moja mama zanim przenosiła się do przychodni obok szkoły - na szczęście o
                wiele dalej nie musiała dojeżdżać do pracy - to jeszcze przez około tydzień po
                skończeniu roku szkolnego rozliczała karty zdrowia dziecka z badaniami
                okresowymi, szczepieniami, karty nauczycieli z Zoz-em - tu mogę się mylić z kim
                ale wiem, że musiała to rozliczyć. Poza tym były podsumowujące zebrania, listy
                zapotrzebowania na następny rok szkolny, w szkole były poprawki, więc
                pielęgniarka jeszcze przez jakiś czas musiała być. Tydzień przed początkiem roku
                też już pielęgniarka musiała być w szkole. Badania okresowe nauczycieli,
                wypisywanie kart zdrowia - czasem mama robiła to w domu ale praca musiała być
                wykonana. Oczywiście ze dwa-trzy tygodnie urlopu i ze cztery tygodnie pracowała
                w przychodni. Także nie były całe wakacje w domu
                • hm1976 Re: o przepraszam 08.07.10, 09:00
                  moja teściowa przestała pracować z dniem zakończenia roku, pracuje od godziny
                  8,30 do 15. Dwa dni siedzi w szkole podstawowej 3 dni pozostałe w dwóch różnych
                  przedszkolach ( dzieci "O").
                  Moja teściowa już jest na emeryturze, teraz ma emeryturę zawieszoną.
                  Pracuje nie dlatego bo nie mają kasy. Pracuje,ze ma na to ochotę i to rozumie.
                  Ona ma do czynienia z dziećmi i wiecznie na nie gada. Bo bachory drą się na
                  korytarzach, bo biegają, bo mają głupie odzywki do niej. I głowa jej pęka.
                  Żałuje i przytula dzieci nie te wesołe, uśmiechnięte , tylko te z patologicznych
                  rodzin,( w sumie dobrze tylko ,ze ja nie wierzę w jej dobre intencje), bo ona
                  bierze takie dziecko do gabinetu czy ono samo przychodzi i robi wywiad, ( a co
                  sie w domu dzieje, a co robi tata, co robi mama) i najgorsze,ze ona nic z tym
                  nie robi, tylko w kółko opowiada nam. A jak mąż mówi,zeby to do dyrektora
                  zgłosiła to mówi,że dzieci lubią zmyślać.
                  W jej sprawy zawodowe się nie wtrącam, niech pracuje jak ma ochotę. Jest kobietą
                  zadbaną, nie wtraca sie nasze sprawy, ale jest wiecznie nie zadowolona ze
                  swojego życia, (tu temat rzeka)
                  napiszę ostatni numer, dzwoniła do mojego męża w nocy ok. 2 na komórkę,z
                  płaczem,że teściu chrapie a ona już dłuższy czas nie śpi. A rano jej ciśnienie
                  skoczy po nie przespanej nocy. Wieczorem teściu oglądał mecz i wypił sobie jedno
                  piwko. smile
                  • edw-ina Re: o przepraszam 08.07.10, 09:47
                    Ty i twój mąż zdecydowaliście się na dzieci i to wy macie ponosić za
                    nie odpowiedzialność. Twoja teściowa już wychowała dziecko/ dzieci
                    (nie wiem, czy twój mąż ma rodzeństwo)i zakończyła etap
                    rodzicielski. Skoro jest starszą osobą i pracuje w szkole
                    podstawowej, w której zwykle poziom hałasu przekracza wszelskie
                    normy, ma pełne prawo do odpoczynku.
                    A że ty sobie wymyśliłaś, że ona powinna wam pomóc, to jest twój
                    problem a nie jej. Nie masz prawa rozliczać jej z jej czasu i
                    sposobu, w jaki go spędza. A gdyby ona tobie wyliczyła, że gdybyś
                    się lepiej zorganizowała, to miałabyś jeszcze czas pójść na studia i
                    zrobić kurs mechanika samochodowego, to w tym momencie zaczęłayś
                    kopać kanał przy domu? Raczej byś powiedziała, żeby się kobieta nie
                    wtrącała, bo to twoje życie, prawda?
                    Poza tym z tego co piszesz ta pani może przechodzić menopauzę -
                    nerwowość, zmiana nastrojów, bóle głowy - to typowe symptomy i może
                    ona podobnie jak ty marzy, by ktoś dał jej nieco świętego spokoju.
                    • lila1974 Re: o przepraszam 08.07.10, 10:16
                      Nie, nie masz racji.
                      To, ze dziecko jest rodziców i rodzice zapewniają mu opiekę i rozrywkę jest
                      sprawą oczywistą.

                      W zdrowych rodzinach jednak dziadkowie uczestniczą w życiu swoich wnuków. Nie
                      widzę, by autorka chciała z babci zrobić pełnoetatową niańkę.

                      Ma żal o brak kontaktu z wnukiem - li i jedynie.

                      Dziwna ta babcia po prostu.
                  • attiya Re: o przepraszam 08.07.10, 10:10
                    to zmienia postać rzeczy smile
                    Ale ciesz się dziewczyno, ze się nie wtrąca, że ma własne zainteresowania, że
                    chce pracować, że kasę ma i w przyszłości nie będziecie mieli jej na swojej
                    głowie. Poczytaj posty dziewczyn, jak to teściowe wtrącają się, siedzą na
                    głowie, jak trzeba się nimi opiekować. Masz święty spokój a to najważniejsze. Ja
                    jak chcę cokolwiek załatwić to muszę dziecię wszędzie ze soba zabierać. Nie mogę
                    oprócz męża liczyć na nikogo. I mam jasną sytuację i tyle smile
                    Co najwyżej teść kilka minut z dzieciem posiedzi jak po chleb chce wyskoczyć do
                    sklepu. Albo tato mój czasem przyjedzie do nas - a mieszka 200 km od nas i też
                    ma swoje lata.
                  • morekac Re: o przepraszam 08.07.10, 11:24
                    Ona ma do czynienia z dziećmi i wiecznie na nie gada. Bo bachory drą
                    się na
                    > korytarzach, bo biegają, bo mają głupie odzywki do niej. I głowa
                    jej pęka.
                    Ciekawe, że tobie nie pękłaby w szkole. To jest straszne środowisko
                    pod względem decybeli...
                    • hm1976 Re: o przepraszam 08.07.10, 12:58
                      to powiedz po co chodzi do pracy? z musu do bachorów? ma emeryturę, finasowo
                      stoją bardzo dobrze. Rozumie ktos pracuje bo ma na utrzymaniu rodzine, nie ma
                      wyjscia. Ale chodzic tam gdzie nie lubi i wiecznie narzeka skoro nie musi.
                      • laura_fairlie Re: o przepraszam 08.07.10, 13:24
                        Niektórzy pracują bo nie chcą siedzieć bezczynnie na emerutyrze?
                        A może boi się, że ją zaraz do wnucząt zatrudnisz wink? I wtedy
                        będzie miała wakacji 2 tygodnie, a nie 2 miesiące.
              • morekac Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 11:39
                Mam 5-letnią siostrzenicę z typu tych 'nie do opanowania czasami'.
                Nie wiem, czy gdybym miała lat ok. 60ciu - dałabym radę pójść z nią
                na lody. Nie każde wyjście z dzieckiem na lody to przyjemność dla
                opiekuna...
              • memphis90 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:50
                I własnie teraz, w wakacje, ma trochę więcej czasu i mogłab
                > y
                > spróbować chociaż nawiązać jakieś fajne relacje z wnukami.
                Ale to jest jej wolny czas. Jak nie chce nawiązywać relacji, to jej wybór
                i jej sprawa.

                > A poza tym - od kiedy pójście na lody rozpatruje się w kategoriach obowiązku ?
                > To chyba raczej przyjemność
                Jak dla kogo. Znam mnóstwo osób, dla których wyjście na lody z cudzymi dziećmi
                przyjemnością nie jest. Mają prawo.

                i dlaczego tej przyjemności nie mogą dzieci zaznać
                > od babci ?
                Bo babcia nie chce. Jej wybór, jej strata (albo- zysk, jeśli babcia nie chce i
                nie lubi).
                • iwles Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 20:15

                  nie masz racji, ze jesli babcia relacji z wnukami nie chce to jest to tylko i
                  wylacznie jej wlasna sprawa, poniewaz jest to rowniez sprawa wnukow. Relacje sa
                  zazwyczaj dwustronne, skad wiec przekonanie, ze dzieci nie potrzebuja (nie chca)
                  kontaku z babcia? I dlaczego uwazasz, ze potrzeby dzieci nie maja prawa byc w
                  ogole brane pod uwage ?
          • thegimel Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 08:19
            Może zaproście przyszywaną babcię na Dzień Babci, jeśli rodzona się nie sprawdza.
          • bez_seller Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 11:59
            hm1976 napisała:

            > właśnie cholerne NIC,
            > tylko mi smutno, kiedy jest Dzień Babci w przedszkolu i jej nie
            ma, kiedy dziec
            > i
            > spędzają czas z dziadkami. Staram się jak mogę, żeby maluchy były
            i na lodach i
            > na spacerach

            Nie masz wiekszych propblemow, tos sie babci czepila. Nie mozna miec
            wszystkego. Dobry dziadek to juz duzo. Sa kobiety, ktore nie
            potrafia kochac wnukow, ich sila kochania wyczerpala sie na
            dzieciach. Nic nie poradzisz. Awantury tylko pogarszaja sprawe.
      • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:06
        Masz rozpuszczone dziecko to trudno żeby każdy miał do niego cierpliwość a tym
        bardziej starsza zmęczona życiem kobieta.
        Już ja wiem co oznacza tak naprawdę "żywe srebro" w słowach matki a w
        rzeczywistości przeważnie ustawicznie ryczący o byle co i dożarty do granic
        cierpliwość dzieciak...
        Teściowa może też nie czuć się na siłach na małe dziecko (tym bardziej jak sama
        piszesz "żywe") i zdaje sobie z tego sprawę.
        Poza tym nie każdy ma obowiązek lubienia dzieci,nawet dzieci swojego syna..

        • iwles Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 08:20

          > Poza tym nie każdy ma obowiązek lubienia dzieci,


          taka osoba nie powinna więc pracować w szkole, nawet jako pielęgniarka !
          • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 18:50
            Może po prostu też nie lubi po prostu tych konkretnych dzieci (wnuków),skoro
            jeden ma poważne problemy z agresją (co widzi nawet wychowawczyni
            przedszkola,autorka wątku opisywała problemy wychowawcze z nim na innym forum)
            to nie dziwię się specjalnie temu.
            Każdy (także babcia) woli dzieci w miarę miłe i nieagresywne..
            • iwles Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 20:18

              a dziadek daje sobie doskonale rade z tymi samymi wnukami... czyzby przez caly
              czas trzymal im lufe karabinu przystawiona do glowy ? smile
              • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 22:45
                Czy jest gdzieś napisane,że małżeństwo musi mieć dokładnie taki sam poziom
                cierpliwości?
                Jeden człowiek świetnie sobie radzi z danym dzieckiem,inny tak sobie,jeszcze
                inny wcale.
                Ludzie są różni.
                • iwles Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 23:08

                  genetyka jest nieublagalna, a wiele wskazuje na to, że
                  ten "charakterek", o ile go w ogóle posiadają, wnuki mogły
                  odziedziczyć po babci.

                  • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 23:16
                    Albo po mamusi bądź po dziadkach z jej strony smile
      • attiya Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:08
        ale czy MUSI je na te lody zabierać?
        wiesz, moja wcale nie odwiedza wnuka, mimo, że obok mieszka. I wcale sie tym nie
        martwię, mam święty spokój.
    • najma78 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 21:58
      I zapytałam czy spędzenie 2-3h w miesiącu z dzieckiem to czy dużo
      wymagam?

      ?
      Nie mozesz stawiac jej zadnych wymagan wzgledem swoich dzieci. Tak
      jak poprzedniczki, do milosci nie zmusisz.
      • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:06
        prawda,święta prawda
        • cel55 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 19:02
          Pozostaje Ci zacisnąć zęby i czekać, aż wydumane choroby staną się
          rzeczywistością, a Ty będziesz miała odchowane dzieci i wyjedziesz na
          wakacje. Mam 3 dzieci: 7, 5 i 2 lata, babcia pyta małą "gdzie jest
          babcia?" a mała "mima; no uczucie bezcenne. Duży prosi "pobaw się ze
          mną" babcia do łaszącego się dziecka- odejdź bo mi podrzesz rajstopy.
          Tak więc rozumiem Cię doskonale, olej babę, ogranicz kontakty i
          przestań się łudzić.
          Pozdrawiam
      • aniulka8503 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:23
        Wiesz, mój syn ma 2,5 roku...moją teściową widział 2 razy w
        życiu...ostatni raz w czerwcu 2009...ja zapraszałam na chrzciny, na
        roczek, zawiozłam nawet pieniądze na busa (nie mieszkają w naszym
        mieście tylko kawałek za - jakieś 17km od naszego domu)...i wiesz,
        nigdy nie zjawiła się na żadnej uroczystości dla mojego syna...mój
        syn zwyczajnie jej nie zna...zresztą jak wszystkich z rodziny męża
        (a mąż miał 5 rodzeństwa)...
        I w maju tego roku zaprosiłam ją po raz ostatni...zapytałam ją jaką
        ona jest babcią???usłyszałam, że ona jest dumna, bo ma zdjęcie
        małego w telefonie...od tego czasu nie zaproszę jej nigdy więcej!!!
        nie wspomnę o tym, żeby gdziekolwiek zabrała nasze dziecko...moja
        teściowa, gdy zapytałam ją czy w ogóle wie kiedy jej wnuk się
        urodził, odpowiedziała "14-tego czy któregoś tam..."myślałam, że
        szału dostanę!!!NAWET NIE WIE KIEDY MÓJ SYN MA URODZINY!!!
        Nasz syn mówiąc o babci mówi tylko o mojej mamie...tam jeździ często
        na weekendy, wakacje, święta...wyobraź sobie, że nasze dziecko
        lepiej zna przyszłych teściów mojej siostry (właściwie to dla mnie
        nie jest jeszcze rodzina), jeździ z moją siostrą do nich, mówi do
        nich ciocia i wujek...
        I ja już nie ingeruję w sprawy mojej teściowej i naszego
        dziecka...ja nie będę się prosić, żeby mój syn miał dwie
        babcie...wiem, że kiedyś przyjdzie dzień, że moja teściowa mignie w
        życiu mojego dziecka...i wiesz co mój syn jej powie??? JA PANI NIE
        ZNAM!!!bo teraz to nie jest jego babcia tylko jakaś obca
        kobieta...gdyby zaczepiła go na ulicy to mały by ją traktował jak
        obcą...
        Mnie też bolało, że moje dziecko ma jedną babcię, że druga ma go w
        du***, ale z czasem doszłam do wniosku, że kiedyś to moja teściowa
        będzie cierpieć...
        Naprawdę olać to...nic na siłę... ja już o tym nie myślę, chociaż
        był czas, że bardzo mnie bolało, że nasze dziecko lepiej zna naszych
        znajomych, dostaje od obcych ludzi więcej miłości, ciepła, uczuć niż
        od swojej niby babci, niby cioć i niby wujków...mój syn ma jedno
        zdjęcie z moją teściową i teściem...sprzed roku...i ostatnio pytał
        kto to???babcia...a mały pyta JAKA???
      • aniulka8503 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:24
        Wiesz, mój syn ma 2,5 roku...moją teściową widział 2 razy w
        życiu...ostatni raz w czerwcu 2009...ja zapraszałam na chrzciny, na
        roczek, zawiozłam nawet pieniądze na busa (nie mieszkają w naszym
        mieście tylko kawałek za - jakieś 17km od naszego domu)...i wiesz,
        nigdy nie zjawiła się na żadnej uroczystości dla mojego syna...mój
        syn zwyczajnie jej nie zna...zresztą jak wszystkich z rodziny męża
        (a mąż miał 5 rodzeństwa)...
        I w maju tego roku zaprosiłam ją po raz ostatni...zapytałam ją jaką
        ona jest babcią???usłyszałam, że ona jest dumna, bo ma zdjęcie
        małego w telefonie...od tego czasu nie zaproszę jej nigdy więcej!!!
        nie wspomnę o tym, żeby gdziekolwiek zabrała nasze dziecko...moja
        teściowa, gdy zapytałam ją czy w ogóle wie kiedy jej wnuk się
        urodził, odpowiedziała "14-tego czy któregoś tam..."myślałam, że
        szału dostanę!!!NAWET NIE WIE KIEDY MÓJ SYN MA URODZINY!!!
        Nasz syn mówiąc o babci mówi tylko o mojej mamie...tam jeździ często
        na weekendy, wakacje, święta...wyobraź sobie, że nasze dziecko
        lepiej zna przyszłych teściów mojej siostry (właściwie to dla mnie
        nie jest jeszcze rodzina), jeździ z moją siostrą do nich, mówi do
        nich ciocia i wujek...
        I ja już nie ingeruję w sprawy mojej teściowej i naszego
        dziecka...ja nie będę się prosić, żeby mój syn miał dwie
        babcie...wiem, że kiedyś przyjdzie dzień, że moja teściowa mignie w
        życiu mojego dziecka...i wiesz co mój syn jej powie??? JA PANI NIE
        ZNAM!!!bo teraz to nie jest jego babcia tylko jakaś obca
        kobieta...gdyby zaczepiła go na ulicy to mały by ją traktował jak
        obcą...
        Mnie też bolało, że moje dziecko ma jedną babcię, że druga ma go w
        du***, ale z czasem doszłam do wniosku, że kiedyś to moja teściowa
        będzie cierpieć...
        Naprawdę olać to...nic na siłę... ja już o tym nie myślę, chociaż
        był czas, że bardzo mnie bolało, że nasze dziecko lepiej zna naszych
        znajomych, dostaje od obcych ludzi więcej miłości, ciepła, uczuć niż
        od swojej niby babci, niby cioć i niby wujków...mój syn ma jedno
        zdjęcie z moją teściową i teściem...sprzed roku...i ostatnio pytał
        kto to???babcia...a mały pyta JAKA???
        • bez_seller Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:21
          aniulka8503 napisała:

          ..."myślałam, że
          > szału dostanę!!!NAWET NIE WIE KIEDY MÓJ SYN MA URODZINY!!!

          Moja mama tez nie pamieta dat urodzin wnukow. Nie mysle, ze dostane
          z tego powodu szalu. Moze babunia Twojego dziecka nie chce miec do
          czynienia z szalencem, bo pewnie szal moze Cie nawiedzic z byle
          powodu. Na jej miejscu tez trzymalabym sie od takiej mamci jak Ty, z
          daleka.
          • aniulka8503 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 17:02
            > Moja mama tez nie pamieta dat urodzin wnukow. Nie mysle, ze
            dostane
            > z tego powodu szalu.

            To już akurat świadczy o Twoich relacjach rodzinnych...moja babcia
            np. to do dnia dzisiejszego pamięta o moich urodzinach i zawsze
            dzwoni...i nawet dzwoni kiedy mój mąż ma urodziny (jego matka do
            niego nie zadzwoniła od minimum 5 lat)

            Moze babunia Twojego dziecka nie chce miec do
            > czynienia z szalencem, bo pewnie szal moze Cie nawiedzic z byle
            > powodu.

            Wielkie dzięki...

            Na jej miejscu tez trzymalabym sie od takiej mamci jak Ty, z
            > daleka.

            ok...ode mnie...to dla mnie byłoby jasne (zabrałam jej syna - ma
            prawo mieć do mnie żal), ale czy Twoja mama widziała Twoje dzieci
            DWA RAZY w ciągu 2,5 roku???
            No nie wiem, ja nie wyobrażam sobie nie mieć kontaktów z babcią, u
            mnie w domu panowały tradycje i wspólnota, dużo ciepła i miłości i
            tak też chcę dla mojego dziecka, ale nie będę prosić teściowej by
            ZNAŁA swojego wnuka...już niejednokrotnie to robiłam i zrozumiałam,
            że to nie ma sensu...
            • bez_seller Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 17:57
              aniulka8503 napisała:

              > > Moja mama tez nie pamieta dat urodzin wnukow. Nie mysle, ze
              > dostane
              > > z tego powodu szalu.
              >
              > To już akurat świadczy o Twoich relacjach rodzinnych...

              To swiadczy tylko o pamieci babci. Gdy jej sie o urodzinach
              przypomni, szasta kasa. smile


              czy Twoja mama widziała Twoje dzieci
              > DWA RAZY w ciągu 2,5 roku???
              > No nie wiem, ja nie wyobrażam sobie nie mieć kontaktów z babcią, u
              > mnie w domu panowały tradycje i wspólnota, dużo ciepła i miłości i
              > tak też chcę dla mojego dziecka, ale nie będę prosić teściowej by
              > ZNAŁA swojego wnuka...już niejednokrotnie to robiłam i
              zrozumiałam,
              > że to nie ma sensu...

              Babcie sa rozne. Nasza, moglaby wnukow nie widziec nawet 10 lat,
              jest wciaz bardzo zajeta.
              Majac oczekiwania wobec ludzi, zawsze stoisz na straconej pozycji,
              zawsze bedziesz tonac w zalu.
              • aniulka8503 Re: Chciałam się wyżalić :( 09.07.10, 15:04
                To swiadczy tylko o pamieci babci. Gdy jej sie o urodzinach
                > przypomni, szasta kasa. smile

                Ja nie muszę przypominać mojej babci...a jeśli chodzi o kasę to od
                dobrych 5 lat nie wzięłam od niej grosza, bo gdy dawała to zawsze
                jej zostawiałam smile


                Nasza, moglaby wnukow nie widziec nawet 10 lat,
                > jest wciaz bardzo zajeta.

                Zajęta...moja teściowa od 20 lat siedzi z dupą w domu...nie robi nic
                tylko chodzi po sąsiadkach na ploty i wciąż gada jaka to ona jest
                biedna...myśli, że my jej będziemy dawać...tak, przez jakiś czas
                dawaliśmy, bo było mi jej żal...ciągle woziliśmy jakieś
                prezenciki...aż doszło do tego, że zażyczyła sobie odkurzacz (dodam,
                że my wtedy nie mieliśmy jeszcze odkurzacza)...a ja powiedziałam
                mężowi (wtedy nie był jeszcze moim mężem), że ja mogę jej dawać,
                kupować, robić prezenty wtedy, kiedy JA będę tego chciała, ale nie
                będę spełniać JEJ ŻYCZEŃ...sorry...przez tyle lat, dziecku kupiła
                parę skarpetek i małego misia...ok, mogę rozumieć że nie ma kasy,
                ale na wiosce rozpowiedziała, jak to ona żywi, ubiera i utrzymuje
                NASZE dziecko!!!że mi mieszkanie kupiła...tylko szkoda, że klucza od
                tego mieszkania JESZCZE nie zobaczyłam!!!

                Majac oczekiwania wobec ludzi, zawsze stoisz na straconej pozycji,
                > zawsze bedziesz tonac w zalu.

                Uważasz, że ZNANIE swojego wnuka jest oczekiwaniem??? Ja zostałam
                tak wychowana, że to jest rzecz naturalna znać, kochać i troszczyć
                się o swoje babcie...i tak też wychowuję swojego syna...i wiem, że
                taki będzie dla mojej mamy, która SAMA Z SIEBIE daje mu miłość
                troskliwość i ciepło za dwie babcie...

          • kalasotka Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 18:06
            Rany co za beznadziejna odpowiedz...ile wredoty!!!
    • attiya Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:06
      nie ma alergii, po prostu woli inne formy spędzania czasu, nie każdy lubi
      spędzać je z dziećmi, poza tym skoro pracuje przez cały rok to ma chyba prawo do
      odpoczynku dobrze rozumianego a nie organizowania czasu wnukom a przecież wiesz
      sama, że to nie jest siedzenie brzuchem do góry, tylko ciężka praca.
      Ciekawe jak ty byś się czuła, gdybyś czekając na urlop po całym roku pracy nagle
      usłyszała, ze masz się zająć dziećmi, organizować im wolny czas, zajmować się nimi.
      • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:19
        Ciekawe jakby autorka wątku zareagowała gdyby teściowa (gdyby ona miała urlop)
        poprosiła,że skoro ma urlop/weekend wolny żeby do niej przyszła i trochę
        posprzątała/ugotowała tak tylko na 2-3 godziny?
        A bóle głowy (zwłaszcza migrenowe) bywają naprawdę ciężkie...
        Zresztą kto wie,może gdyby dziecko autorki było spokojniejsze a nie "żywe
        srebro" teściowa chętniej by się nim zajęła?
        • gryzelda71 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:22
          Przestań pierdzielić.Babka nie musi,ale żal,że ma w du... własne wnuki.
          • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:32
            Jak jeden z wnuków ma problemy z agresją,gryzie i bije inne dzieci i
            wychowawczyni zaleca matce dziecięcego psychiatrę a drugi "żywe srebro" wcale
            się nie dziwię starszej kobiecie,że nie ma specjalnej ochoty na zajmowanie się
            nimi big_grin
          • a.nancy Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 14:59
            gryzelda71 napisała:

            > Przestań pierdzielić.Babka nie musi,ale żal,że ma w du... własne wnuki.

            no właśnie, nie musi
            ale matce czy dziecku może być przykro? może
            mnie jest przykro z powodu mojej własnej babci, która zawsze traktowała mnie
            chłodno (w przeciwieństwie zresztą do dwóch pozostałych wnuczek - i nie, wcale
            nie byłam bardziej nieznośna od nich - wręcz przeciwnie), a zajęcie się mną jako
            zło konieczne. ponieważ to moja jedyna babcia, to czuje się tak, jakbym babci
            nie miała, i jednak czegoś mi brakuje.
    • protozoa Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:08
      Sorry, ale ja czegos nie rozumiem - czy teściowa MUSI chcieć zajmowac sie
      wnukami? Swoje dzieci wychowała i ma prawo chcieć chodzić z koleżanka do kina, z
      bratem na koncert, z sąsiadką do kościoła, z kuma robić zakupy, spać do
      południa, pracować, miec bóle głowy, nie chcieć patrzeć na dzieci bez względu na
      stopień pokrewieństwa itd itp.
      Jeśli lubi, chce, ma ochote to sama zaproponuje. Teściowa/matka nie jest
      opiekunka wnuków.
      To Ty masz roszczeniowy stosunek! Czy zachodząc w ciążę omawiałaś ten problem z
      teściową? Nie - więc nie wymagaj. Sa to Wasze dzieci i Wasze obowiązki.
      • karra-mia Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:25
        a poza tym nie jest tak, że nikt nie pomaga, bo sama autorka pisze, że dziadek i owszem poświęca czas dzieciom
      • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:28
        Zwłaszcza że jeden co najmniej ma (a w każdym razem miał) problem z agresją,a drugi "żywe srebro":

        "W domu to jest taka mała iskiereczka,wszedzie go pełno.
        Październik był miesiącem przełomowym,Michałek zostawał na 8
        godzin ,ładnie spał, średnio jadł i bawił się z dziecmi. Ale panie
        zawsze mówiły,ze jest jak sprężyna. Krótko bawi się jedną
        zabawką,szybko się nudzi i jest mało cierpliwy. Tak było do dzisiaj.
        Dzisiaj pani powiedziała,ze Michał jest agresywny i ugryzł kolege w
        brzuch i ze jak taka sytuacja się powtórzy to trzeba się bedzie
        zgłosic do PSYCHIATRY bo ona nie wie jak jest SYTUACJA W DOMU.
        Jakbym dostała w twarz, nic mi nie wytłumaczyła tylko tyle ze ja mam
        z nim pracowac. Ale jak.? (nie wytłumaczyła mi bo nie miała czasu)
        Zrobiło mi się naprawde bardzo głupi bo jaka moze byc ta sytuacja?
        jedyne co przychodzi mi do głowy,ze w domu panuje agresja.
        Nie zaprzeczam,ze Michał ugryzł kolege,nie byłam przy tym, nie wiem
        co się stało. "

        Nie czarujmy się,że wszystkie małe dzieci są słodkimi w miarę grzecznymi bobaskami big_grin
        • imasumak Gazeto czy Ty jesteś aż taka głupia, czy tylko 09.07.10, 10:39
          taką udajesz? Nie rozumiesz, że autorce nie chodzi o opiekę nad dziećmi, a o
          kontakt babci z wnukami? Każdemu dziecku taki kontakt się należy. Nawet temu
          nadpobudliwemu.
      • agniesia1973 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:34
        Jestem takiego samego zdania. Teściowa może ale absolutnie nie musi zajmować się wnuczkami. Swoje dzieci wychowała.
        Moim synkiem,jak jestem w pracy,zajmuje się Teściowa,za co jestem okropnie wdzięczna (sama to zaproponowała). Niestety, moja Mama nie chce. Twierdzi, że przepracowała 35 lat w szkole i ma po prostu dosyć. Mówi, że kocha całą trójkę swych wnucząt ale nie ma cierpliwości,siły i chęci i ja to rozumiem. Nie mam pretensji.
        Może Twoja Teściowa czuje,że ty chcesz na niej wymusić kontakt,stąd jej bóle głowy... Podejdź do teściowej,jak do człowieka...ma prawo być zmęczona. Sama napisałaś,że jeszcze pracuje.
    • atenka11 Re: Chciałam się wyżalić :( 07.07.10, 22:52
      Ja Cie rozumiem. Nie chodzi o opieke, tylko o kontakt.
      U nas jest podobnie. Meza rodzice nie zyja, moj tata nie zyje. Moja
      mama nie jest typem babci i choc odkad mamy duze mieszkanie z poojem
      goscinnym, łazienka dla niej przyjezdza, to wtedy gdy jej pasuje np
      na zime. Ja ja znam od zawsze i akceptuje. Ona wnuka uwielbia na
      odleglosc np skypa. Jak mieszka z nami to tez zajmuje sie soba. A
      dziecko to czuje i za babcia nie przepada. Ja mialam wspaniala
      babcie i mi szkoda ze syn takiej nie ma.To znazy takiej babcinej.
      Jak w trakcie jej pomieszkiwania z nia zostawal to na obiad dostawal
      np. monte bo na to niby i w sumie zawsze mial ochote. Choc obiad byl
      tylko do podgrzania. O wakacjach nie wspomne.
      No ale coz wg mnie dzieckiem powinny zajmowac sie osoby nim
      faktycznie zywo zainteresowane i kchajace, ewentualnie dobrze
      oplacane opiekunki. Nie mam prawa wymagac od mamy aby czula sie
      babcia i takowo sie zachowywala. Z dugiej strony lepsze to niz
      sytuacja ze dziecko wychowuje babcia a mama do wyboru : pracuje,
      bawi sie, uczy. Maz jako ze to nie jego matka jest w ocenach mniej
      łaskawy. Ale podobnie jak Ty moze sobie tylko pogadac bo jego mama
      zmarla. Gadki na temat jaka byłaby swietna babcia ucinam, bo tak ja
      on nie ma wplywu na to ze tescowa umarla, tak ja na to ze moja mama
      jest taka babcia. I tak nie najgorsza.
      Twoj maz tez sobie mamy , a teraz babci dla dzieci nie wybieał.
      • majan2 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 03:38
        Ja też cie doskonale rozumiem i wiem, ze nie chodzi ci o wyreczanie cie tylko o
        to,ze dzieic lubia i jakoś potrzebuj a byc z troskliwymi babciami. Jestesmy od
        poł roku za granica, przez ten czas teściwoa przysłała 1 kartkę i raz zadzowniła
        (ma skypa), na wysłane jej maile ze zdjęciami i skany rystunków dzieci nie
        reaguje. A ja nie wiem jak odpowiadac córce dlaczego jedna babcia, dzowni 2 w
        tyg i co tydzien wysyła jej kartke w kopercie (tak corka woli) a druga ma ja w
        d. Obie pracują!
        • myelegans Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 04:25
          Powiem tyle, babcia bedzie miala kontakty z wnukami takie, na jakie sobie
          zapracuje i juz.
          Moja tesciowa mieszka 500km od nas. Raz w miesiacu targa sie pociagiem i
          autobusem zeby pobyc z wnukiem 4 dni i tak od urodzenia. Ma swoje wlasne zycie,
          podrozuje, jest wolontariuszka w kilku organizacjach, zarzadach itd, itp. ma
          bogate zycie towarzyskie, obecnie bierze lekcje gry na banjo.
          raz, dwa razy w tygodniu widza sie i rozmawiaja na Skypie. Babcia przysyla mu
          listy, kartki przynajmniej raz na tydzien. Ja jej po prostu nie utrudniam, chce
          przyjechac, prosze bardzo, odbiore ze stacji, obiad ugotuje. Jak chce upiec
          ciastka, pograc w pilke, pojsc na rower, sanki, na basen, to ich woze.
          Efekt: moj prawie 6-latek kocha w kolejnosci, mama i tata na rowni, pozniej
          babcia, pozniej dlugo, dlugo nic.
          Moja tesciowa powtarza, ze musi zaistniec w jego zyciu teraz, bo pozniej bedzie
          mial dla niej coraz mniej czasu, taka kolej zycia.

          Jak babcia ma w odwloku teraz, tak wnuk bedzie mial w odwloku pozniej.
          Rozumiem rozgoryczenie autorki. Chcialoby sie wiez pokoleniowa, ale nic na sile.
    • havana28 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 04:58
      >NIE WYTRZYMAŁAM. I zapytałam czy spędzenie 2-3h w miesiącu z dzieckiem to czy dużo wymagam?

      To są Twoje dzieci i nie masz prawa wymagać, że ktoś inny się będzie nimi zajmował. Im szybciej to zrozumiesz, tym mniej będziesz się musiała żalić na forach.
      • sarling Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 07:42
        Nawet nie dobrnełam do połowy wątku, a już pojawiły się, jakże
        oklepane słowa-wytrychy; "postawa roszczeniowa" i "babcia nie ma
        obowiązku". Słabe, wyświechtane i służące, moim zdaniem, wyłącznie
        do podkręcenia atmosfery, teksty.
        Zieeeew.
        Szkoda, że są takie "babcie", które de facto są "paniami, które
        urodziły mamę lub tatę".
    • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 08:01
      te poświęcenie czasu 2-3 h w miesiącu to są moje marzenia, wiem,ze tak nigdy nie
      będzie. Chodzi mi głównie o miłość o wzięcie na kolana o przytulenie tego nie
      ma. Babcia nawet go nie dotyka, nie ma z nim zdjęcia.
      Kiedyś mój syn miał bunty , bo jedna z was przytoczyła co było 2 lata temu
      (przykre, bo jakby coś było nie tak to bym napisała). Syn jest grzeczny, okres
      buntów ma już za sobą. Nie siedzi może przez 3 h po turecku ale nie skacze po
      kanapach. Umie się ładnie bawić. I tu nie chodzi o pomoc czy wyręczanie
      dlatego,ze dzieci mam grzeczne, posłuszne i tu mi nie są w ogóle potrzebni, bo z
      problemami uporaliśmy sie z mężem sami. Chodzi mi o sam kontakt, ciepło które
      daje babcia, (przynajmniej mi się tak to kojarzy). Po prostu zazdroszczę
      koleżanką, które opowiadają jak dziadkowie kochają swoje wnuki. Widzę,że parę
      dziewczyn ma podobny problem i odpuściły. I chyba tak zrobię. Tylko co będzie za
      parę lat, kiedy to ona obudzi się i zobaczy że jest sama. A poza bardzo dobrym
      swoim mężem nie ma nikogo.
      • attiya Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 08:23
        ale wiesz chyba czy rozumiesz, że nie każdy nadaje się na czułą babcię. Nie
        każdy umie coś takiego robić. Nie każdy też chce. Poza tym jak ktoś wyżej
        napisał, nikt nie ma obowiązku, i może też tak być, że czuła, opiekująca się
        babcia za kilka lat jest u wnuków w głębokim poważaniu. A z lekka obojętna
        babcia, gdy wnuki podrosną staje się najlepszą babcią.
        No i przecież sama pisałaś, twoja teściowa pracuje, ma też obowiązku. A sama
        wiesz, jak czasem trudno jest znaleźć czas. Może jak przejdzie na emeryturę to
        poświęci im więcej czasu. Nie będzie chodziła do pracy, więcej czasu wolnego,
        złapie jeden, drugi oddech i wtedy może stanie się babcią nie tylko z nazwy.
    • alabama8 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 08:10
      hm1976 napisała:
      ... Naprawdę tylko ja z męzem się opiekujemy dziećmi, nikt nam
      nie pomaga, nigdzie nie chodzimy, ani do kina ani na piwko...


      Twoje małpy, twój cyrk. Skąd założenie, że w wychowaniu twoich
      dzieci ktoś miałby ci obowiązkowo pomagać. Znam kilka małżeństw,
      które kochają dzieci - i swoje stadko powiększają bez opamiętania bo
      babcia i tak się zajmie - a jaka to różnica czy to będzie dwoje czy
      troje. I tak rodzą te dzieci, podrzucają babciom i narzekają na
      ciężkie życie kiedy babcia odważy się zachorować.
      Oboje pracujecie - zapłaćcie opiekunce albo poproście dziadka -
      niech się zajmie kiedy pójdziecie do kina. Dlaczego to musi być
      babcia?
      • triss_merigold6 Nie umiesz czytać? 08.07.10, 08:50
        PŁACĄ opiekunce.
        Autorka chciałaby, żeby babcia dziecka spędziła z dzieckiem 2-3
        godziny w MIESIĄCU - zabrała je na spacer czy na lody. To nie jest
        ponadnormatywny wysiłek dla kochającej babci.
        • hm1976 Re: Nie umiesz czytać? 08.07.10, 09:06
          dzięki triss
          opiekunkę mam super, to dla nich babcia, ona ich kocha, bierze na kolana,
          przyniesie kawałek pachnącego placka. (to obca kobieta) jestem jej ogromnie
          wdzięczna bo nie siedzi z moimi dziećmi za kasę którą jej daje, tylko bo lubi. A
          kobieta ma problem z nogami waży ponad 100 kg i ma swoje 65 lat, więc jest u nas
          1,5 do 2 godzin dziennie jak my z męzem się zazębiamy.
        • deodyma Re: Nie umiesz czytać? 08.07.10, 09:13

          triss_merigold6 napisała:

          > PŁACĄ opiekunce.
          > Autorka chciałaby, żeby babcia dziecka spędziła z dzieckiem 2-3
          > godziny w MIESIĄCU - zabrała je na spacer czy na lody. To nie jest
          > ponadnormatywny wysiłek dla kochającej babci.



          tak triss, tylko nie kazda babcia kocha swoje wnuki, niestety.
          sa tez takie, ze nawet jesli te wnuki kochaja, nie chca sie nimi
          zajmowac i juz.
          • triss_merigold6 Och czyżby? Jak to ślicznie pasuje 08.07.10, 09:19
            Czyżby? W takim razie w jaki sposób objawiają tę miłość skoro dla
            zdrowej baby problemem jest spędzenie z wnukiem 2-3 godzin w
            miesiącu.
            To ślicznie pasuje do wątków w guście: mąż nie mówi komplementów,
            zapomina o urodzinach, nie chce spędzać razem czasu, nie wyznaje
            miłości ale koooocha przecież.
            • deodyma Re: Och czyżby? Jak to ślicznie pasuje 08.07.10, 14:52
              nie wiem, jak objawiaja ta swoja milosc, ale sa kobiety, ktore
              wnukami zajmowac sie nie chca.
              np matka mojej przyjaciolki nie zajmuje sie np swoja 6 letnia
              wnuczka, corka syna, poniewaz mowi, ze ona wychowala piatke dzieci
              swoich, cale zycie ciezko pracowala i teraz jej sie od zycia tez cos
              nalezy.
              kobieta nie siedzi w domu, non stop gdzies ja nosi.
              z kolei moja tesciowa nie akceptuje mojego syna i dla niej byloby
              lepiej, gdyby w ogole sie nie urodzil, nie zywi w stosunku do
              swojego wnuka zadnych pozytywnych uczuc.
              mnie to bimba, ale meza to boli.
    • izabellaz1 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 09:09
      "Żelaznymi matkami" z tego forum się nie przejmuj.
      Równie dobrze można byłoby z nikim z rodziny się nie spotykać, bo po co
      utrzymywać kontakt...każdy ma swoje rodziny, swoją pracę, swoje problemy.

      Rozumiem też, że babcie wzięły się z kapusty i nie miały swoich mam, babci,
      dziadków itd...ani żadnych relacji międzypokoleniowych nie nawiązywały...
      • triss_merigold6 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 09:16
        Tia... oczywiście.
        Moim rodzicom pomagali dziadkowie ze strony mamy, a po śmierci babci
        sam dziadek. Odkąd skończyłam 2 lata, przez całe dzieciństwo do
        czasu szkoły podstawowej jeździłam z nim na wczasy i do rodziny.
        Dziadek odbierał mnie z przedszkola, a od niego rodzice. Z siostrą u
        dziadków nocowałyśmy regularnie - oni tego chcieli.
        • izabellaz1 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 09:19
          triss_merigold6 napisała:

          > Moim rodzicom pomagali dziadkowie ze strony mamy, a po śmierci babci
          > sam dziadek. Odkąd skończyłam 2 lata, przez całe dzieciństwo do
          > czasu szkoły podstawowej jeździłam z nim na wczasy i do rodziny.
          > Dziadek odbierał mnie z przedszkola, a od niego rodzice. Z siostrą u
          > dziadków nocowałyśmy regularnie - oni tego chcieli.

          Jak miło, że nie tylko ja i moja rodzina mamy takie pozytywne doświadczenia
          międzypokoleniowe wink
          • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 09:25
            zazdroszczę takiej bezgranicznej miłości... takie oczywiste a jak dalekie dla
            mnie i moich dzieci
            • elza78 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:46
              to przykre co piszesz, ale bywaja takie babcie, pozniej na starsza starosc
              babunia bedzie chciala zeby wnuczki odwiedzily a wnuczki beda mialy wywalone,
              jak gdzies juz kiedys triss pisala co zasiejesz to zbierzesz aby miec dobre
              relacje z rodzina trzeba minimum wysilku, ja cie rozumiem, rowniez byloby mi
              przykro gdyby dla babci problemem bylo spotkanie z wnukami raz na miesiac w
              ramach czasowych 2-3h... niech sobei idzie do kosmetyczki ty nie nalegaj sama
              nic nie zdzialasz moze babie sie odwidzi i zmadrzeje jak zastosujesz totalna
              olewke smile
        • attiya Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:13
          moja babcia ze strony taty - no i dziadek, też w czasie wakacji zajmowali się
          nami. I ferie zimowe. I to były niezapomniane chwile. I szkoda, że moja mama nie
          żyje, bo byłaby taką babcią. Teściowa jako babcia WCALE nie istnieje.
          • triss_merigold6 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:18
            Moja mama też nie żyje, a teść istnieje jako dziadek okazjonalny -
            tylko na spotkaniach rodzinnych. Mój ojciec jest w porządku, chociaż
            osobiście uważam, że mógłby zabrać dziecko gdzieś na tydzień w
            wakacje, tylko, że mu się zwyczajnie nie chce. Teściowa też w
            porządku, nie nadużywam jej ale kilka razy w roku korzystam z jej
            pomocy.
          • elza78 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:56
            wiecie co tak sobie pomyslalam ze to pewnie taka nowoczesna kobieta, ale jak
            siegne pamiecia to moja babcia wlasnie taka tez byla, elegancka kobieta,
            wiecznie zabiegana, wiecznie miala mnostwo do roboty, dyzury praca i tak dalej,
            byla lekarzem, mimo tego zawsze znalazla czas aby z nami pobyc, w wakacje
            zabierala nas do siebie nie raz, w wolne weekendy rowniez bywalismy u babci.
            Strasznie ją kochalam, teraz juz nie ma jej wsrod nas, zal ze nie zdazyla
            zobaczyc moich dzieci sad
      • memphis90 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 13:01
        No, moja babcia na przykład nie miała... Po wojnie została sierotą i opiekowało
        się nią rodzeństwo- nie za bardzo dojrzałe do bycia rodzicem dla małolaty. Może
        stąd problemy z relacjami, jakie się ciągnęły za nimi do końca życia; każde w
        innym mieście, każde prowadziło swoje życie... Róznie bywa.
    • bettina16 czytajcie ze zrozumieniem 08.07.10, 09:17
      naprawdę tak ciężko zrozumiec o co chodzi Autorce? Chyba jak się
      wykaże maximum złej woli... to takie modne na jakiekolwiek
      wspomnienie o kontaktach dziadkowie-wnuki napisac "sama
      chciałaś", " twój obowiązek" "ona nie musi" "jesteś roszczeniowa"
      itp. Przecież dziewczynie chodzi o KONTAKT z wnukami a nie opiekę w
      czasie pracy rodziców. Moje dzieci maja wspaniałych dziadków - moich
      Teściów i trochę mniej wspaniałych jako dziadków - moich Rodziców.
      Teściowie wg mnie przesadzają czasem w drugą stronę, nieba by
      maluchom przychylili, co mnie często irytuje ale przypominam sobie
      wtedy jak ja uwielbiałam przebywać u mojej Babci i optyka mi się od
      razu zmienia. Do Rodziców mam trochę zalu - ich stosunki z dziećmi
      sa powiedzmy "letnie" - nie ma mowy o ich inicjatywie w spędzeniu
      czasu z dziećmi, jak są u nas to wolą wypić kawę niż zainteresować
      się dziećmi, nie wykazują w tym względzie żadnej inicjatywy ale
      oczywiście deklarują, że wnuki bardzo kochaja i sa z nich dumni... W
      efekcie widzę jak dzieci są coraz mniej zainteresowane drugą babcią
      i dziadkiem i jest mi zwyczajnie przykro. Po prostu przykro a
      nie mam postawy roszczeniowej! To nie to samo ale niektórzy nie moga
      tego zrozumieć. Uczuć się nie wybiera -i tych pozytywnych i
      negatywnych - i autorka miała prawo napisać o swoim żalu co nie jest
      równoznaczne że oczekuje pomocy w wychowywaniu i opiece nad
      dzieckiem.
    • lola211 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 09:27
      To jest chyba jakis defekt mozgu- nic z tym nie zrobic, nie sklonisz
      do pozytywnych emocji, jesli ta osoba ich po prostu nie czuje.
      Pozostaje pogodzic sie z ta sytuacja.
      Moja córka ma 2 fantastyczne babcie i zadnego dziadka.A ten ktory
      był, nadawal sie do tarcia chrzanu.Twoje dzieci maja swietnego
      dziadka- to naprawde cos.

      Ja mam wrazenie, ze kłuje cie ta rysa na wizerunku idealnej rodziny-
      kochajace sie małzenstwo, dwojka dzieci, przydala by sie para
      kochajacych dziadkow, byloby jak z obrazka czy reklamy sagi.A nie
      jest.
    • anorektycznazdzira Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 09:33
      Co, już najazd na autorkę był? Zgaduję, ze tak.
      A ja sie zgadzam, bo to nie o permanentną opiekę dziewczyna się
      upomina, tylko o kontakt i zainteresowanie. Teściowa nie musi- to
      jasne. Ale ze tak totalnie nie chce?
      Cóż, dzieci tyle się będą babcia interesowały, co babcia nimi, taka
      jest kolej rzeczy. Babcia dorosła i sama powinna wiedzieć i wybierać
      w życiu co dla niej ważne. Nie zmusisz jej ani nie namówisz, bez
      sensu się odzywać. Co zyskasz? Kontakty z łaski? Dobry ten dziadek,
      nie wszystkie dzieci mają sensownego dziadka, a teściowa niech spada
      na drzewo.
      • estelka1 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:04
        Święte słowa. U mnie właśnie tak było. Moi rodzice, kochający dziadkowie, którzy i pomagali w opiece nad córką, kiedy była taka potrzeba i spędzający z nią wolny czas, chodzący na spacery, lody itd. po prostu dla przyjemności swojej i wnuczki. Po drugiej stronie barykady teściowa "nie mająca już siły i cierpliwości do małych dzieci" i teść który ponad wszystko preferował alkohol. Po trzeźwemu bardzo fajny dziadek, tylko że raczej sporadycznie bywał trzeźwy. Trzy lata temu moja mama umierała na raka. Córka (13-letnia wówczas) sama z siebie pomagała mi w pielęgnacji mamy, karmiła ją, tuliła się do niej, spędzała każdą wolną chwilę ze swoją ukochaną babcią, żeby trochę odciążyć dziadka i "nacieszyć" się babcią, bo miała świadomość że to ostatnie dni. Nie przeszkadzało jej, że mama rzadko odzyskiwała świadomość. Kontakt z moim tatą też ma dobry, często do niego zaglada, pomaga mu, chociaż w tej chwili nie zawsze się dogadują. A drudzy dziadkowie? Młoda niechętnie tam chodzi. Nie ma potrzeby i nie poczuwa się do tego. Ja nie zabiegam o jej kontakty z dziadkami, zwłaszcza że to już moi byli teściowie.
        • kim5 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:51
          Jak czytam, że dziadkowie nie muszą zajmować się wnukami, że autorka
          postu ma postawę roszczeniową, to szlag mnie trafia.
          Idąc tym tropem rodzice też nie muszą chodzić z dziećmi na lody,
          bawić się z nimi i poświęcać swój czas. Dzieciak ma dostać miskę z
          karmą i jakąś tam porcję bodźców intelektualnych. Kropka.
          Nie mówimy o tym, do czego zmusza dziadków prawo. Ale do rozwoju
          społecznego dziecka są potrzebni inni członkowie rodziny i znajomi,
          nie tylko rodzice. Sami rodzice nie wystarczą!
          Miałam fajne babcie, jedna już niestety nie żyje. I uważam, że to są
          bardzo ważne osoby w moim życiu. Mam potrzebę spędzania czasu z
          babcią, nikt mnie do tego nie zmusza, bo miałam czas, aby ją
          pokochać. Czas, który mi poświęciła, bo chciała.
          Powtarzanie, że dziadkowie nic nie muszą, to szkodliwy slogan.
          Ludzie w ogóle nic nie muszą wobez siebie, ale jak wtedy będzie
          wyglądał świat?
          • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 11:37
            mój starszy synek to cycek, miałam z nim problemy, ciężko było mi go zostawić w
            żłobku lub w przedszkolu bo cały pobyt tam płakał, był agresywny do innych
            dzieci. Chodziłam z nim do psychologa, myślałam,że ja popełniam jakieś straszne
            błędy wychowawcze. okazało się,że synek za mało czasu spędzał z rodziną, bał się
            zostawać bez nas. Sama psycholog mówiła,zeby dziecko spędzało więcej czasu z
            dziadkami a z czasem będzie chciał zostać u nich. Tylko,ze dalej jest jak jest a
            ja nic na silę nie zrobię, a synek nie chce już do babci chodzić. To ja tak na
            siłę walczyłam o kontakt. Trudno odpuszczę, zobaczę jeszcze co będzie po
            urodzinach synka,które mam 17 lipca. Jak faktycznie nie przyjdzie na roczek, dam
            sobie całkowity spokój. Jak tak bardzo chce byc sama, proszę bardzo. Tylko co
            będzie za parę lat, ja też nie będę zmuszala synów,zeby myli okna czy robili
            zakupy babci kiedy ona będzie chciała.
            • morekac Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:23
              Tylko co
              > będzie za parę lat, ja też nie będę zmuszala synów,zeby myli okna
              czy robili
              > zakupy babci kiedy ona będzie chciała.
              masz zbyt wyidelizowany obraz nastolatków wink
              • anorektycznazdzira Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 13:26
                morekac napisała:

                > masz zbyt wyidelizowany obraz nastolatków wink

                A nienienie. Jak ja jestem w pracy, to moja nastoletnia córka leci do
                babci, czy jej coś nie pomóc, nosi jej ciężkie rzeczy albo załatwia
                sprawy. Nawet gonić nie trzeba. Jak mama wyjechała na 2 tygodnie, a
                miała wtedy kota którego karmiliśmy, to wyobraź sobie, jak wyglądało
                mieszkanie (pół tony kudłów). Nastoletnie dziecko samo się rzuciło
                wysprzątać, "bo babciunia wraca".
                Tylko, że babcia ją całe życie traktowała jak ważną w swoim życiu
                osobę, zabierała na wyjazdy, kiedy ja nie miałam urlopu, wymyślała
                sposoby spędzania czasu, prosiła do telefonu gdy dzwoniła do mnie,
                pisała listy z wakacji.
                W nastolatkach może być dużo rodzinnych odruchów, o ile miał je kto
                rozbudzić.
                • morekac Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 14:19
                  Twoje dziewczę pomaga babci z własnej i nieprzymuszonej woli, a nie
                  dlatego, że ty ją pędzisz. A do tej własnej i nieprzymuszonej woli
                  lody i kilka godzin w miesiącu nie wystarczą.

                  Ja się tylko zastanawiałam, jak to autorka wątku wyobraża sobie
                  zmuszanie nastolatków do sprzątania - obawiam się, że będzie
                  szczęśliwa, jeśli zmusi ich do posprzątania u siebie wink. Być może
                  nie tyle idealizuje dzieci, co przecenia własne możliwości w tym
                  zakresie.
            • ahhna Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:24
              ja też nie będę zmuszala synów,zeby myli okna czy robili
              > zakupy babci kiedy ona będzie chciała.

              Otóż to.
              • bez_seller Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:33
                ahhna napisała:

                > ja też nie będę zmuszala synów,zeby myli okna czy robili
                > > zakupy babci kiedy ona będzie chciała.
                >
                > Otóż to.

                Pomaganie starym rodzicom jest obowiazkiem przede wszystkim dzieci.
                Wnuki beda musialy zajac sie swoimi rodzicami, wiec nie wyreczajcie
                sie dziecmi. Zakasac rekawy i do garow, okien i zakupow, mile panie
                wygodnickie.
                • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:43
                  żartujesz prawda?

                  tutaj piszę swoje żale, to co mnie męczy. Tak naprawdę to między nami nie ma
                  kłótni, awantur, wszystko przyjmowałam. Ona jest starsza ode mnie ze 30 lat i
                  mam do niej szacunek i dużo rzeczy jej nie powiem bo nie wypada i nie
                  potrafiłabym. Ale moje dzieci od niej nic nie mają (chodzi mi tylko i wyłącznie
                  o uczucia) ale na dzień dzisiejszy to bym jej nie pomogła (targa mną złość).Ale
                  tak naprawdę to nie wiem czy bym jej odmówiła pomocy. Jestem taką dupą .
                  Nie chcę truć głowy męzowi bo to jest jego matka a jest między mlotem i kowadłem.
                  Chciałm sie tylko wyżalić. Na dzień dzisiejszy jestem strasznie zła na całą tą
                  sytuację.
            • bez_seller Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:26
              hm1976 napisała:

              Tylko co
              > będzie za parę lat, ja też nie będę zmuszala synów,zeby myli okna
              czy robili
              > zakupy babci kiedy ona będzie chciała.

              Juz szykujesz zemste? Nie dziwie sie, ze tasciowa nie lubi, ani
              Ciebie, ani twoich dzieci.
              • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:46
                nie szykuje zemsty, tak czuje na dzień dzisiejszy. Co bedzie za 10 lat,życie
                zweryfikuje. Mam dosyc byc kopana wiecznie w dupę.
                Co do teściowej to mnie lubi (moze lubiła) bo byłam bierna, chciała miała. ehh
                temat rzeka. Najważniejsze,ze mam kochanego meza i dzieci.
                AAAA to że jest dziadek to bardzo sie ciesze tylko babcia tez ogranicza mu
                wizyty u wnuków, a on też "dupa"
                • bez_seller Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 13:03
                  hm1976 napisała:

                  > nie szykuje zemsty, tak czuje na dzień dzisiejszy. Co bedzie za 10
                  lat,życie
                  > zweryfikuje. Mam dosyc byc kopana wiecznie w dupę.
                  > Co do teściowej to mnie lubi (moze lubiła) bo byłam bierna,
                  chciała miała. ehh
                  > temat rzeka. Najważniejsze,ze mam kochanego meza i dzieci.
                  > AAAA to że jest dziadek to bardzo sie ciesze tylko babcia tez
                  ogranicza mu
                  > wizyty u wnuków, a on też "dupa"

                  Masz dobrze, to siedz na dupie i sie ciesz. Zycie jest zmienne i juz
                  za chwile Twoj kochany maz moze byc martwy, a dziecko dostac raka.
                  Wtedy dopiero bedziesz miala powod do wyzalania sie na forach. Wtedy
                  dopiero nabierzesz dystansu do dupereli.
                  Nie wyszukuj problemow. Zycz tesciowej jak najlepiej i badz
                  wdzieczna, ze Ci meza fajnego wychowala.
    • mariolka55 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:35
      mi tez często przykro
      moje dzieci miały cudowną babcię ,ale zmarłasad
      a moja mama ma ich głęboko w poważaniu

      nic sie nie da wymusić,ale przykro jest.

      dziadków ma ok.smile
    • wieczna-gosia Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 10:37
      Ja bym naslala na tesciowa jej syna czyli twojego meza. Zeby
      uswiadomil jej te prawde ktorej ona najwyrazniej nie kuma- ze
      jestescie rodzina i nic tego nie zmieni i oczywiscie w sytuacji
      kryzysowej on jej pomoze itd, i bedzie uczyl dzieci szacunku i
      wlasciwego zachowania- ale jesli ONA nie zbuduje z nimi wiezi- ten
      kontakt bedzie bezosobowy i dosc jednostronny. I sama na to w tej
      chwili pracuje.

      Kilka lat temu ja udrzadzilam pranie mozgu mojej mamie. I ona
      najpierw sie obrazila a nastepnie zaczela myslec bo to madra kobieta
      jest smile i jej wyszlo ze chyba cos przegapila. I bardzo szybko okazalo
      sie ze jej patologiczna corka rozmnaza sie ponad miare i
      przyzwoitposc ale w pakiecie zapewnia wiele zyczliwych osob- moja
      mama z nieczulym kompletnie ojcem ardzo ladnie przechodzila trudy
      zwiazane z pogrzebem wlasnej mamy- bo mysmy ja otulili cieplym
      kocykiem, zaizolowali, ja jezdzilam i zalatwialam razem z nia
      dzieciaki stanely przy niej murem na pogrzebie zeby nie czula sie
      sama. I widze ze ona sama dostrzega ze taka izolacja uczuciowa jest
      bardzo niedobra.
    • d.o.s.i.a Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 11:15
      Jesli bedziesz naciskac na tesciowa, robic awantury i uderzac w tony
      moralizatorsko/zawstydzajaco/uswiadamiajace to jedyne co osiagniesz
      to NIECHEC babci do wnukow. Po prostu jej obrzydzisz wnuki, co juz
      zreszta udalo Ci sie osiagnac w duzym zakresie (zaloze sie, ze te
      pretensje i niedelikatne aluzje zaczely sie juz z 5 lat temu).

      Juz teraz widac, ze babcia sie asekuruje, a to boli ja glowa, a to
      po prostu nie przychodzi, bo czuje PRESJE. Bo ma kochac wnuki, bo ma
      sie do nich przytulac, bo Ty tak uwazasz. Na zawolanie.

      Wrzuc na luz, nie zmuszaj, nie oczekuj, nie oceniaj. Daj szanse na
      rozwiniecie normalnych zwiazkow z wnukami.
      • duzeq Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:44
        >Jesli bedziesz naciskac na tesciowa, robic awantury i uderzac w
        tony moralizatorsko/zawstydzajaco/uswiadamiajace to jedyne co
        osiagniesz to NIECHEC babci do wnukow. Po prostu jej obrzydzisz
        wnuki, co juz zreszta udalo Ci sie osiagnac w duzym zakresie (zaloze
        sie, ze te pretensje i niedelikatne aluzje zaczely sie juz z 5 lat
        temu).

        Ja piernicze...!!! Toz skrzydla opadaja. Pokaz, w ktorym miejscu
        autorka pisala o ROBIENIU AWANTUR. Bo JEDNORAZOWE zwrocenie uwagi
        nie jest nawet uderzaniem w tony moralizatosko-costam. I pokaz gdzie
        masz dowod, ze te presje zaczely sie juz 5 lat temu. Bo w koncu jak
        ktos sie chce zakladac, to znaczy, ze ma dowod.

        Daj szanse na
        > rozwiniecie normalnych zwiazkow z wnukami.
        >
        Starszy ma juz 5 lat. Dlugo sie babcia cos zastanawia.
      • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:49
        nie naciskam, nie awanturuje się, przyjmuję wszystko na "klatę" raz jedyny
        powiedziałam jej ze mogłaby troche czasu poswiecic starszemu dziecku. Maluszek
        to roczniak, wiec mamy potrzebuje najwiecej.
        • duzeq hm1976 08.07.10, 18:55
          D.o.s.i.a sie nie przejmuj. Z moich obserwacji wynika, ze ma potezne
          problemy z czytaniem i wlasciwa interpretacja postow.

          A rozwijanie jakichs odjechanych scenariuszy, na ktorych pozniej
          buduje odjechane teorie, to wrecz jej specjalizacja.
    • ahhna Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:13
      Przykre to. Jedyne, co możesz zrobić, to pogodzić się z tym. Dobrze,
      ze nie chodzi o twoja mamę, bo wtedy bolałoby bardziej.
      Trudno, babcia za parę lat będzie miała pewnie spóźnioną refleksję,
      że coś przespała w życiu. Albo i to nawet nie. Samo dziecko, jeśli
      ma troje pozostałych kochających dziadków, tak tego nie odczuje. W
      sumie dla dziecka to nawet lepiej - po co mu kontakt z toksyczną
      babką.
    • memphis90 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 12:57
      Niestety, babcia nie musi, a Ty do miłości nie zmusisz. A jak nie chce, to nie
      masz prawa nawet wymagać, żeby zabrała gdzieś wnuka na 2-3h w miesiącu. Przykre,
      ale nic nie poradzisz. Ja się dopiero niedawno dowiedziałam, że jedna z sióstr
      mojej babci mieszkała w tym samym mieście... Nigdy jej nie widziałam na żadnej
      uroczystości rodzinnej, nie poznałam dzieci (mojego wujostwa), wnuków (kuzyni)-
      po prostu nie była zainteresowana poznawaniem nas. I cóż- trudno, nie płaczę z
      tego powodu.
      • hakuro Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 14:42
        mój synek ma dwie babcie,obydwie nie są zainteresowane wnukiem,jedna
        kilka razy dziennie chodzi do kościoła a druga jest zaangażowana w
        działalność Uniwersytetu Trzeciego Wieku.Obydwaj dziadkowie nie
        żyją.Ale ja zachodząc w ciążę wiedziałam,że na żadną pomoc
        kogokolwiek z rodziny liczyć nie mogę.Mój niedługo trzyletni syn
        jeszcze nigdy z nikim nie został.I nie skarżę się,przywykłam.Chociaż
        teraz,w okresie wakacyjnym,gdy patrzę,ilu dziadków pomaga swoim
        dzieciom opiekując się wnukami,to trochę mi przykro.Ale cóż,każdy ma
        dziecko na własny rachunek.Np.w Niemczech dziadkowie w ogóle nie
        uczestniczą w opiece nad wnukami,po przejściu na emeryturę
        wyjeżdżają na wycieczki,zwiedzają świat,odpoczywają.
        • protozoa Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 15:19
          Gratuluję tej, która uczęszcza na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Zdrowy
          egoizm nikomu nie zaszkodził.
          Gdy urodziłam blixniaki nie spodziewałam się pomocy, choć byłoby mi łatwiej
          gdyby moja teściowa- też matka bliźniąt- coś mi podpowiedziała. Nie angażowała
          się specjalnie. Widywaliśmy się raz na 2-3 tygodnie, dzieciom niczego nie
          kupowała ( i nie miała takiego obowiązku), nie zabierała na spacery, o noclegu
          czy wakacjach nie wspominam. Nie była ani razu na spacerze, w kinie. Zapraszała
          czasem na obiady, ale bardziej interesowała ją kuchnia niż dzieci.
          Dzwoniliśmy do siebie prawie codziennie, mniej więcej wiedziała co u nas, jak
          się rozwijają dzieci.
          Nie lubiła nigdy żadnych dzieci.
          Moja mama jest pediatrą, lubi dzieci. Dostała fioła na punkcie wnuków-
          zwłaszcza, że bliźniaki.
          Gdy na świecie pojawiły się dzieci nie wzięła urlopu, nie gotowała, nie
          sprzątała. Wpadała, pomagała kąpać i to nie zawsze. Mój tata obfotografowywał
          maluchy i przyglądał sięnim, ale gdy przychodził trzeba było raczej jego
          obsłuzyć: kawa, herbata itd. Mąz wziął urlop i pomagał.
          Potem oczywiście dzieci miały lepszy kontakt z moimi rodzicami i babcia, która
          też odwiedzała, brała na ręce, ale raczej nie pomagała. Od opieki nad dziećmi są
          rodzice.
          Prawdziwą i dużą pomocą była propzycja moich rodziców, abyśmy w ich dużym domu
          pod Warszawą spędzali jak najwięcej czasu. Dzieci miały duzy wydzielony,
          bezpieczny teren.
          • grzalka Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 16:40
            niestety nic nie poradzisz na wybrakowaną uczuciowo babcię- w tej sytuacji
            cieszyłabym się, że jest fajny dziadek, a babcię bym olała- mam nadzieję, że
            dziadek chodzi do przedszkola na dzień babci i dziadka

            babcia, która nie czuje potrzeby kontaktu z wnukami jest patologiczna, normalni
            ludzie utrzymuję relacje z najbliższą rodziną- masz pecha, przestań oczekiwać i
            zaakceptuj fakt
            • protozoa Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 16:47
              Grzałko, ludzie róznią się między sobą. Co to znaczy "wybrakowana uczuciowo
              babcia"? Czy taka, która jest inna? Ludzie mają prawo(!!!) zajmować się wnukami
              lub nie. Jedni chodzą do kościoła inni zamiast z wnukiem na lody wolą z
              koleżanką do parku. Nie wszyscy kochają dzieci.
              Oczywiście w naszym kręgu kulturowym przyjęło się, że babcia to starsza pani z
              koczkiem, która na starość ( choć i to pojęcie względne, bo czy 60 letnia
              kobieta jest staruszką) niańczy dzieci, gotuje rosół, piecze szarlotkę i bajki
              opowiada. Zero własnych pasji, hobby, egoizmu.
              • grzalka Re: Chciałam się wyżalić :( 14.07.10, 19:52
                protozoa napisała:

                > Grzałko, ludzie róznią się między sobą. Co to znaczy "wybrakowana uczuciowo
                > babcia"? Czy taka, która jest inna? Ludzie mają prawo(!!!) zajmować się wnukami
                > lub nie. Jedni chodzą do kościoła inni zamiast z wnukiem na lody wolą z
                > koleżanką do parku. Nie wszyscy kochają dzieci.
                > Oczywiście w naszym kręgu kulturowym przyjęło się, że babcia to starsza pani z
                > koczkiem, która na starość ( choć i to pojęcie względne, bo czy 60 letnia
                > kobieta jest staruszką) niańczy dzieci, gotuje rosół, piecze szarlotkę i bajki
                > opowiada. Zero własnych pasji, hobby, egoizmu.

                jasne, że się różnią- moja mama na przykład uwielbia wnukom gotować i podsuwać różne smakołyki- teściowa karmi pierogami z mrożonki, ale za to uwielbia z nimi pływać i chodzić na wycieczki- ale obie są wnukami zainteresowane- obie pracują, mają hobby i pasje, ale nie unikają kontaktu z wnukami- no przecież człowiek swoja rodzinę wspiera i akceptuje- przynajmniej ja to tak widzę, zdrowe relacje to na pewno nie te opisywane przez autorkę

                Ty piszesz, że Teściowa nie lubiła zajmować się wnukami- ale dzwoniła codziennie i była na bieżąco, tzn. była zainteresowana co się u Was dzieje- na urodziny pewnie też przychodziła

                ludzie są różni, ale to jeszcze nie znaczy, że wszyscy są normalni, niektórzy mają deficyty
            • mia_siochi Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 18:13
              grzalka napisała:

              >
              > babcia, która nie czuje potrzeby kontaktu z wnukami jest
              patologiczna,


              No nie przesadzaj.
              Może po prostu tego wnuka nie lubi.
              Moze dzieci nie lubi-tak, zdarzają się tacy ludzie! wink
            • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 18:53
              Moim zdaniem to autorka wątku jest wybrakowaną uczuciową synową.
              Interesuje ją tylko własna wygoda (chciałaby wyjść z mężem do kina i babci
              starszej kobiecie podrzucić dzieci,w tym jedno mające poważne problemy z
              agresją,na które skarżą się przedszkolanki a drugie "żywe srebro").
              Niestety autorce trafiły się dwa diabliki więc ciężko jest wymagać pozytywnego
              nastawienia (nawet babci) do dziecka które ma problemy z agresją,bije i gryzie
              innych itp...
              Może gdyby dzieci autorki były grzeczniejsze babcia znajdywałyby dla nich czas.
        • gazeta_mi_placi Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 18:54
          >Np.w Niemczech dziadkowie w ogóle nie
          uczestniczą w opiece nad wnukami,po przejściu na emeryturę
          wyjeżdżają na wycieczki,zwiedzają świat,odpoczywają.

          Niezła patologia w tych Niemczech uncertain
          Choć kto wie co by było gdyby dać naszym emerytom emerytury wielkości tamtejszych big_grin
          • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 19:21
            jest mi przykro,ze mnie tak osądzasz. Te żywe srebro to jedno i to samo dziecko
            które kiedyś było agresywne w przedszkolu. Agresja była przez to,że dziecko mało
            czasu spędzało i przebywało z innymi członkami rodziny, było tylko ze mną i
            mężem i jakiś czas tą opiekunką "przyszywaną babcia". Poszło do przedszkola i
            dostało szoku,ze zabawki nie tylko są jego, że nie ma mamy u boku. Byłam u
            psychologa, wszystko z nim w najlepszym porządku, jest grzeczny,zaczął mówić. A
            nie mamy dużej rodziny, mąż jest jedynakiem ja nie mam rodziców, więc jedynymi
            najbliższymi są własnie moi teściowie. Nie chodzi mi o wyjście do kina czy puby,
            bo swoje polatałam, opiekuję się dziećmi sama i nikt nam nie pomaga, bo daje
            sobie radę ale chodzi mi tylko o uczucie które przekazuje się wnukom. Podobno
            babcie kochają bardziej wnuki niż własne dzieci. Tego właśnie brakowało i
            brakuje moim dzieciom. Więc czytaj ze zrozumieniem,ze nie chodzi mi o pieniądze
            czy wygodnictwo tylko jakakolwiek relacja babcia-wnuk. Drugi mój synek jest
            raczej "ciepłą kluchą" a mimo tego babcia go nie dotyka. Bo ma np gile pod
            nosem, lub ropkę w oczku. Ostatnio była ciemieniucha. To powiedz jakbyś sie
            czuła jak takie słowa bys słyszała od najbliższych. Na tego wyglada,ze moje
            dzieci są trędowate. Że zarażają. I ja głupia tylko je zabierałam od niej jak
            jeden dotykał jej kolana a drugi czworakał i patrzył jej w oczy
            • morekac Re: Chciałam się wyżalić :( 09.07.10, 11:33
              Wiesz, ja się zawsze brzydziłam małych dzieci. Poza własnymi, rzecz
              jasna - te nawet kupę robiły cudowną wink
              I jakoś nie odczuwam potrzeby zachwycania się nieswoimi
              niemowlakami. Jestem w stanie pojąć, że ktoś może się nie zachwycać
              usmarkanymi dziećmi. Babcia pewnie jeszcze ma zboczenie higieniczno-
              pielęgniarskie- stąd te uwagi o ciemieniuchach itp.
              Cieszcie się dziadkiem i przyszywaną babcią, tamtą babcię sobie
              odpuście.
    • anstas Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 18:53
      Żenujący poziom odpowiedzi dla autorki wątku, nie byłam w stanie dotrwać do
      końca (zatrzymałam się jak ktoś o nicku kończącym się seller napisał autorce, że
      mąż może dostać raka a członkowie rodziny zginąć i to jest dopiero problem).
      Babcia nie ma obowiązku itp. to proste slogany używane przez nastolatki, które
      chcą się postrzegać jako niezwykle nowoczesne i mądre życiowo kobiety. Gówno
      prawda i uważam, że autorce wątku ma prawo być najzwyczajniej przykro.
      A może opluwający napiszą w jaki sposób babcie ich dzieci partycypują w opiece
      na nimi. Z doświadczenia wiem, że najgłośniej krzyczą Ci, którzy babcie mają w
      roli opiekunki.
      • bez_seller Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 19:20
        anstas napisała:

        Gówno
        > prawda i uważam, że autorce wątku ma prawo być najzwyczajniej
        przykro.

        Autorka watku wymalowala w swoje glowie obraz, w ktorym babcie i
        dziadkowie zachwycaja sie jej dziecmi. Jednak obraz ten nie przylega
        do rzeczywistosci, bo jedna babcia sie nie zachwyca. No jejciu, jaki
        to zal i przykrosc. Moze lepiej zeby ta bacia byla w grobie? Wtedy
        nie byloby takiego zalu i przykrosci, wtedy byloby oczywiste, ze
        zachwycic sie bidulka juz nie moze.

        > A może opluwający napiszą w jaki sposób babcie ich dzieci
        partycypują w opiece
        > na nimi. Z doświadczenia wiem, że najgłośniej krzyczą Ci, którzy
        babcie mają w
        > roli opiekunki.

        A moze to babcie krzycza? big_grin
      • bloopsar Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 20:30
        > Babcia nie ma obowiązku itp.
        > Gówno prawda

        A to ciekawe, czyli babcia MA obowiazek zajmowac sie wnukami? A wydawaloby sie,
        ze to nie babcia sobie te wnuki zrobila.
        Fajne czasy, machasz sobie dziecko i oznajmiasz babci, ze ma obowiazek ci przy
        nich pomagac, bo jak nie to... no wlasnie, to co, anstas? Moze jakis kodeks
        wykroczen i kar dla niepokornych babc co to smialy myslec o sobie, a nie zyc
        tylko dla dzieci i wnukow?
        • iwles Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 20:40


          nie ma to jak wpadac w skrajnosc. Od spedzenia z wnukami 2 godzin w miesiacu, by
          pojsc razem na spacer/ plac zabaw/na lody itp - do robienia z babci sluzacej i
          meczennicy, ktora wyrecza rodzicow w zajmowaniu sie dziecmi - jest ogromna
          przepasc i straszne jest, ze niektorzy czytajac posty nie rozmieja tekstu.
          Czyzby dzialala podswiadomosc podyktowana wlasnym doswiadczeniem ?
        • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 20:43
          jejku dziewczyny ja tu nie pisze o wychowaniu wnuków przez babcię.
          Nie chcę,żeby je niańczyła. Chodzi tylko i wyłącznie o bezinteresowny kontakt.
          Nie rozmawia z nimi, nie pyta się co u nich. Wydawałoby się,ze zwykłe rzeczy. A
          dzisiaj wpadł dziadek i po 15 min dzwoniła babcia,że ma wracać do domu bo
          samochód trzeba umyć. smile
          • hm1976 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 20:51
            tak to właśnie wygląda,
            aaa i jeszcze na czas pierwszych urodzin synka na 17 lipca, babcia będzie
            siedziała w Świnoujściu. To od nas jakieś 120km,
            Ma prawo prawda? Tylko jest przykro.
            Dziadek mówił,ze przyjedzie a co z nią to nie wiem.
            Kiedy my zapraszaliśmy rodziców, mama przychodzila chętnie na obiad, kolację,
            kawkę, byly rozmowy ale dzieci musiały siedzieć w drugim pokoju, bo albo
            spierawły albo zadawały pytania i nie mogła się skupic na opowiadaniu.
            Przestałam zapraszać bo ciagle musiała odganiać dzieci a to przecież ich dom.
            Oni nas nie zapraszali bo starszy chciał ogladac bajki mini mini a przeciez jak
            się przychodzi w gosci to sie telewizora nie włącza. Nie ważne,ze miał 3 latka,
            miał siedziec na kanapie po turecku. tak to wygladało.
            • cel55 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 22:28
              Jako,że mam prawie identyczną sytuację z teściam i wiele żółci już
              przelałam w tym temacie; spróbuj wymazac babcię z tego idyllicznego
              obrazka, z nią jest coś nie tak. Pielęgnuj kontakty z dziadkiem, z
              babcia sąsiadką, z dzieciatymi przyjaciółmi. Nie oczekuj, wtedy się
              nie rozczarujesz. Są babcie wspaniałe, a są też takie jak nasze. Może
              kiedyś dotrze do niej co straciła, a może umrze ze świadomością, że
              tylko ona ma rację, nie masz na to wpływu. Pozdrawiam i życzę dystansu
              do sytuacji.
        • nanuk24 Re: Chciałam się wyżalić :( 09.07.10, 05:26
          Oj szerzy sie analfabetyzm u tych swiatlych i wyksztalconych emam.
          Jak kolezanka mature zdala(zdala?) skoro czytac ze zrozumieniem ma
          problem?

          Czy pojscie do szkoly raz w roku na DZien Babci i wysluchanie
          piosenki wykonanej przez wnuczka to az taki wysilek? Czestrze niz
          dwa razy w roku odwiedzenie wnuka z tabliczka czekolady lub lodami,
          branie go na kolana, przytulanie, uczenie go wierszykow/piosenek,
          opwiedanie mu bajek, malowanie z nim bazgrolow na papierze/lepienie
          z plasteliny i mowienie wnusiowi ze jest najlepszym i najukochanszym
          dzieckiem pod sloncem to jest niewiadomo jaki wysilek!?
          Ty to nazywasz nianczeniem dziecka?


      • monika19782 Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 22:29
        Uważam że te najgłośniej krytykujące autorke swoje matki lub
        teściowe maja na skinienie palca, to takie modne na forum kreować
        sie na niezależną, ja rozumiem Twój żal, ciesz się fajnym
        teściem.
    • braktalentu Re: Chciałam się wyżalić :( 08.07.10, 22:42
      To faktycznie przykre. Jestem w podobnej sytuacji. Nasze dzieci mają dwóch dziadków i jedną babcię, bo druga niespecjalnie odnajduje się w swojej roli. O ile obojętność w stosunku do wnuków jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować, to nie podobają mi się wymagania, które babcia ma wobec dzieci, z którymi w zasadzie nie utrzymuje kontaktów. Trudno mi przekonywać 17-letnią pannicę, że "należy" składać życzenia imieninowe, komuś kto od lat ignoruje Jej święta. Uważam, że za więź dziecko - dorosły odpowiedzialność ponoszą dorośli i jak sobie pościelą, taką laurkę na imieniny im dorosłe dzieci wyrysują.
      Żeby nie było mi przykro skupiam się na Teściu, który jest dziadkiem za dwóch, więc w zasadzie nasze dzieci mają trzech dziadków i babcie-smile.
    • fajka7 Re: Chciałam się wyżalić :( 09.07.10, 00:33
      Ja bym na Twoim miejscu zmieniła optykę i spojrzała na sprawe
      inaczej, czyli skoncentrowala sie na tym, co macie, a nie na tym
      czego nie macie.
      A macie dziadka, o ktorym piszesz super facet i przemiła babcie
      przyszywaną, która zostanie w pamieci dzieciakow na zawsze.
      Pewnie, ze fajna babcia, to fajna sprawa, ale u Was trafiło akurat
      na fajnego dziadka i to licz in plus. No i pani babcia sasiadka, to
      juz drugi plus. To sa 2 swietne osoby ze starszego pokolenia w
      otoczeniu dzieci, czyli naprawde duzo.
      Tesciowej policz na plus, ze urodziła i wychowała akurat dla Ciebie
      bardzo dobrego męża - to strasznie duzo, nie uwazasz? Moze warto w
      zwiazku z tym sprobowac wybaczyc jej problem z pozostalymi
      relacjami? Najwyrazniej nie jest zdolna do nawiazania takiej
      bliskosci z wnukami o jaka by Ci chodzilo, no ale to nie znaczy, ze
      jest zlym czlowiekiem - dowodem jest Twoj maz.
      Nie uwazam, ze jestes jakas roszczeniowa czy cos, ale chyba czas
      pogodzic sie z faktem, ze wiecej z tej pani wyciagnac sie nie da,
      natomiast swoje zaslugi w zyciu kobieta tez ma.
      Ale tak czesto sie zdarza, to tez jest ludzkie i dla wlasnej wygody
      chyba warto przyjac rzeczywistosc taka jaka jest, zeby nie tracic
      energii na frustrowanie sie sprawami, na ktore nie ma sie wplywu.
      Wtedy latwiej docenic, to co sie ma, a Wy macie sporo, niektorzy i
      tego nie maja.
      Dla dzieci najwazniejsze jest, ze Wy je kochacie, a to wystarczy,
      zeby nie byly uszkodzone, gdy dorosna.
      Zauwaz, ze wiekszosc ludzi, gdy wspomina dziecinstwo mowi o jednym
      ukochanym dziadku albo o jednej najukochanszej babci, albo jakiejs
      nawet cioci czy niani. I tak to wlasnie w zyciu jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka